IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 najbardziej odległy brzeg jeziora

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next
AutorWiadomość



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 23
Skąd : Sunnysky, Anglia
Galeony : 112
  Liczba postów : 97




Gracz






PisanieTemat: najbardziej odległy brzeg jeziora   Czw Mar 10 2011, 23:35

First topic message reminder :


najbardziej odległy brzeg jeziora


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Go??












PisanieTemat: Re: najbardziej odległy brzeg jeziora   Czw Paź 27 2011, 22:20

Był rześki poranek. Phonie uwielbiała tutaj przychodzić, zwłaszcza rano, gdy jeszcze nikogo nie bylo na błoniach. Słońce powoli wychodziło z za chmur. Mgła leniwie ustępowała z nieruchomej tafli jeziora, teraz przypominającego idealną powierzchnię lustra. Nic nie mąciło srebrnej połaci. Nie było wiatru. Głucha cisza rozchodziła się dookoła. Mimo, że Phonie uwielbiala przebywać w towarzystwie innych ludzi, czasami wolała tzrymać się od nich z daleka. Obserwowała właśnie jak dzika kaczka przygotowuje się do londowania na jeziorze. Dziewczyna uśmiechnęła się do siebie. Przypomniała sobie jak zeszłego wieczoru założyła się z przyjacielem o kufel piwa kremowego, że nie odważy się zapuścić brody dłuższej niż na pół centymetra. "Ciekawe kto wygra" pomyślała, położyła się na wilgotnej od rosy trawie i przymknęła oczy. Po chwili przechodząca mgła zostawiła na jej rzęsach i ubraniu malutkie kropelki wody. Nie miałą ochoty iść dzisiaj na lekcje. Mogłaby tu tak leżeć cały dzień, a gdy słońce zacznie mocniej grzać przeniesie się pod rozłożyste drzewo. Perspektywa była wielce zachęcająca. Tak, może dzisiaj sobie odpuści. Nie byla w nastroju do rozmów, ani nawet do przebywania w zamku. czasami te kamienne korytarze ją przytłaczały. Brakowało jej pewnego rodzaju wolności panującej w jej rodzinnej Alagesii. Wszechobecny krajobraz morski byl niezwykle odprężający i hipnotyzujący. Dawał poczucie przestrzeni. Morze codziennie było inne. Mogło by się wydawać, ze po tylu latach człowiek przywyknie do jego widoku, jednak ono cały czas zachwicało swym ogromem i jakby tajemnicą, której nikt nie był w stanie odkryć.
Powrót do góry Go down



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : V
Wiek : 21
Skąd : Sheffield
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 20
  Liczba postów : 35




Gracz






PisanieTemat: Re: najbardziej odległy brzeg jeziora   Czw Kwi 19 2012, 22:15

Luke pospiesznie przyszedł z dużą torbą na łąkę pełną kwitnących kwiatów. Wyjął ze swojej torby koc i rozłożył go przy okazji zbierając bukiet kwiatów który schował do torby, jakby go ukrywał. Wyglądał jakby czekał na kogoś, lecz był również bardzo zakłopotany, lecz nagle zauważył pewien cień w oddali i zajął swe miejsce na kocu, spokojnie spoglądając na jezioro nad którym znajdował się ten most. Uważał żę jest to bardzo urocze miejsce.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Paryż/Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1616
Dodatkowo : teleportacja, wilkołak
  Liczba postów : 2144
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2503-cornelia-somerhalder
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4052-nowe-powiazania-nowej-corin#120887
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4053-corin-somerhalder#120896




Gracz






PisanieTemat: Re: najbardziej odległy brzeg jeziora   Czw Kwi 19 2012, 22:21

Muszę przyznać, że Corin bardzo ucieszyła się z tego, że Luke chce się z nią spotkać. Każdy dzień spędzony w jego towarzystwie był dla niej ogromnie przyjemny. Dziwiło ją to szczerze mówiąc – raczej kiepsko dogadywała się z osobami, które były w wielu sferach jej przeciwieństwem. Może to właśnie dlatego byli nie tylko przyjaciółmi. No, w jej mniemaniu myślała, że tylko z jej strony kiedykolwiek była nadzieja na coś większego.
Ubrała na siebie krótkie spodenki z ciemnego dżinsu. Do tego dołączyła zwykłą bluzeczkę z krótkim rękawkiem w czarnym kolorze. Rozpuszczone włosy oplatały jej ciało do pasa. Miała nadzieję, że wygląda w miarę ładnie, przy nim zawsze chciała wyglądać przepięknie. Kiedy więc po lekkim muśnięciu maskarą i błyszczykiem doprowadziła się w całości do stanu używalności wyszła z Hogwartu.
Szła powoli przez błonia pozwalając by wiatr rozwiewał jej włosy. Bawiła się nim. Może przez to dwa razy się zgubiła? Trzeb przyznać, że mimo iż jest tutaj od 4 lat ona nadal potrafi wszędzie się stracić. Dlatego właśnie powinien się nią ktoś opiekować 24/7. Do tego zawsze zrobi jakąś głupotę, albo sobie (lub komuś) krzywdę. Cóż poradzić? I tak ją za to wszyscy kochają.
Kiedy zobaczyła Luke uśmiechnęła się delikatnie. Oczywiście nie mogła się powstrzymać przed standardowym powitaniem swoich najbliższych. A mianowicie:
- Luuuukeeeeee – Wydarła się tak, że było ją chyba słychać na dwa kilometry w każdą stronę. Podbiegła do chłopaka i rzuciła się na niego sprawiając, że wylądował plecami na kocyku, a ona siedziała na jego torsie i ruszała tyłkiem tak, jakby miała ogonek, którym obecnie wesoło merdała. Ah, te przyzwyczajenie przez częste przebywanie w ciele animaga. Obie dłonie miała zaciśnięte na jego bluzce. Patrzała na niego z góry, z prawdziwą radością w zawsze mówiących dokładnie wszystko oczach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : V
Wiek : 21
Skąd : Sheffield
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 20
  Liczba postów : 35




Gracz






PisanieTemat: Re: najbardziej odległy brzeg jeziora   Czw Kwi 19 2012, 22:22

Gdy tylko zauważył że postać która się wyłoniła to Cornelia, nagle pojawił mu się banan na twarzy i wtedy usłyszał głośne krzyknięcie:
-Luuuukeeeeee!
Roześmiał się i zobaczył biegnącą w jego stronę Corin. Nie zdążył nic powiedzieć, gdy ona wskoczyła na niego. Leżąc nim ponętnie kręciła tyłkiem, co bardzo podniecało Luke'a. Gdy spojrzał w jej w oczy, zatopił się w cudownym błękicie. Stwierdził, że z jej oczu można się więcej dowiedzieć niż z mowy. Postanowił przejąć inicjatywę, objął ją w pasie i przewrócił na drugą stronę, mówiąc tylko:
- Heeej, Corin!
W jej oczach było widać, że jest zadowolona.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Paryż/Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1616
Dodatkowo : teleportacja, wilkołak
  Liczba postów : 2144
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2503-cornelia-somerhalder
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4052-nowe-powiazania-nowej-corin#120887
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4053-corin-somerhalder#120896




Gracz






PisanieTemat: Re: najbardziej odległy brzeg jeziora   Czw Kwi 19 2012, 22:32

Czy ja wiem, czy tak ponętnie. Ale fakt, niektórych to mogło podniecić. Tak się zastanawiam... Może Corek ma w tym jakiś cel, że w ten sposób skacze głównie na chłopców? To pewnie przebiegły plan jak wszystkich swoich przyjaciół w sobie rozkochać. I na wielu to działa jak widać. Szkoda, że dziewczę nie wie o tym, jaką skuteczną metodę stworzyła! Świat od razu byłby prostszy.
Zdecydowanie z tych oczy można dowiedzieć się było dużo więcej. Wprawdzie zawsze mówiła to, o czym w danym momencie myśli i co jej ślina na język przyniesie... Ale czasem były momenty, kiedy ukrywała smutek i przygnębienie. Wtedy te dwie cechy bezbłędnie odbijały się w jej tęczówkach niczym zwierciadło duszy. Dlatego też NIGDY nikomu nie patrzyła w oczy. Chyba, że w pełni tej osobie ufała.
- Co u cieee... - Zaczęła, ale w tym momencie jej nieśmiały przyjaciel przewrócił ją. Skrzywiła się delikatnie zakładając dłonie pod piersiami. Zadowolenie jej niestety uciekło, a zamiast tego pojawił się niezadowolony grymas, chociaż... Tak właściwie nadal jej się oczy śmiały. Jej plusem było to, że nigdy się nie obraża. Po prostu nie potrafiła się do kogoś nie odzywać.
- Ja do ciebie z miłością, a ty mnie przewracasz – Mruknęła wielce niezadowolona. Wytknęła delikatnie końcówkę języka w jego stronę – Jak tak można? - Spytała niby to z wielkimi pretensjami, ale aktorką była fatalną, więc wiadomo było od razu, że sobie żartuje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : V
Wiek : 21
Skąd : Sheffield
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 20
  Liczba postów : 35




Gracz






PisanieTemat: Re: najbardziej odległy brzeg jeziora   Czw Kwi 19 2012, 22:37

W pierwszej chwili Luke pomyślał sobie, że Corin nie żartuje z tym fochem, lecz po pewnej chwili zorientował się, że nie potrafiła ukryć, że tak na prawdę, cieszy się z tego. Jej słowa brzmiały bardzo poważnie, lecz znowu wydały ją oczy, które nie potrafią niczego ukryć. Następnie Luke sobie przypomniał o bukiecie kwiatów, który nazbierał przed jej przyjściem i gdy ta odwróciła się zamyślona w stronę jeziora, patrząc na gwiazdy odbijające się w wodzie, korzystając z jej nieuwagi wyjął kwiaty i wręczył jej bukiet kolorowych kwiatów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Paryż/Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1616
Dodatkowo : teleportacja, wilkołak
  Liczba postów : 2144
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2503-cornelia-somerhalder
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4052-nowe-powiazania-nowej-corin#120887
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4053-corin-somerhalder#120896




Gracz






PisanieTemat: Re: najbardziej odległy brzeg jeziora   Czw Kwi 19 2012, 22:45

A więc sztucznie obrażona Corin wielce niezadowolona siedziała nie mając zamiaru się do niego odzywać. Chciała za wszelką cenę pokazać, że przepadł miły wieczór pod gwiazdami, skoro śmiał ją tak niewdzięcznie i bezczelnie potraktować. Odwróciła twarzyczkę w bok. Wtedy to z dość daleka dostrzegła ogromny półksiężyc odbijający się w tafli wody. Zdawało się, że ktoś tam jest. Jakaś twarz. Oczy, dwie lilie wodne. Uśmiech – księżyc. To pobudzało wyobraźnie. I ukazywało, że w Hogwarcie nigdy nic nie było normalne. Że tutaj wszystko żyje. Wszystko jest inaczej. I kochała tą szkołę tak bardzo, że gdyby nie to, że na ferie i wakacje musi wracać, by pomóc bratu w kłopotach finansowych, to zostałby tutaj na stałe. Może nawet do końca życia? Najlepiej, jako nauczycielka. Bo raczej kariera wokalistki odchodzi od niej szerokimi krokami.
Odwróciła się do Luka chcąc na niego popatrzeć i w tym momencie nie zobaczyła jego twarzy, a kwiaty. Lekko zadrżały jej źrenicę. Nie potrafiła nie unieść kącika ust. Wzięła od niego milion kolorów. Przymknęła oczy wąchając je. Naprawdę były śliczne.
- Dziękuję. Nie mam urodzin, nie ma dnia kobiet, nie ma walentynek. Jakaż to okazja? - Spytała kładąc z ogromną ostrożnością kwiatki na trawkę obok siebie. Pogłaskała jeden z płatków, po czym ułożyła dłonie na swoich kolanach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : V
Wiek : 21
Skąd : Sheffield
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 20
  Liczba postów : 35




Gracz






PisanieTemat: Re: najbardziej odległy brzeg jeziora   Pią Kwi 20 2012, 07:02

-A czy musi być okazja ? To że tu razem jesteśmy jest również okazją, a poza tym było mi smutno widząc cię obrażoną.
-Gniewasz się nadal ? - sztucznie pytał z wielką powagą Luke, ponieważ wiedział że całe to obrażenie było sztuczne.
- Nie lubię gdy jesteś smutna !
(sorry, że takie którkie, spieszę się + nie mam weny tera.)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Paryż/Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1616
Dodatkowo : teleportacja, wilkołak
  Liczba postów : 2144
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2503-cornelia-somerhalder
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4052-nowe-powiazania-nowej-corin#120887
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4053-corin-somerhalder#120896




Gracz






PisanieTemat: Re: najbardziej odległy brzeg jeziora   Pią Kwi 20 2012, 20:42

- Zazwyczaj nie obdarowuje się kwiatami kobiety, jeśli się czegoś nie chce, albo jeśli się jej nie zdradza... Przyznaj się, kim jest ta druga i w czym jest lepsza ode mnie? - Skomentowała szczerząc się zabójczo. Przeczesała palcami długie włosy i czekała na odpowiedź. Oczywiście Luke mógł ją zdradzać ile wlezie, w końcu razem nie są. Co nie znaczy, że Corin się podobał widok tego nieśmiałego chłopaczka z jakąkolwiek inną koleżanką.
- Oczywiście, że się gniewam – Odpowiedziała ponownie tworząc na swojej twarzy burmusze, który muszę nieskromnie przyznać był słodki – Ale i tak ci muszę podziękować za kwiaty – To mówiąc nachyliła się w jego stronę, by po chwili złożyć mu na policzku przelotnego buziaka. Dawno nie dostała kwiatów szczerze mówiąc. Jakoś nikt się nie kwapił, by jej zrobić tą przyjemność. A najlepiej, jakby dostała białą różę. Lub orchideę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Skąd : Amstedam
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 363
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 382




Gracz






PisanieTemat: Re: najbardziej odległy brzeg jeziora   Czw Kwi 26 2012, 20:51

Znalazł się tam całkiem przypadkiem. Był to po prostu kolejny leniwy dzień, gdy snuł się z kąta w kąt, nie wiedząc co ze sobą zrobić. W końcu ubrał się i wyszedł z Zamku, maszerując w stronę błoni. Miał ochotę się zrelaksować i pomyśleć, bo ostatnio nie miał na to za dużo czasu. A działo się dużo, zdecydowanie za dużo, co jednak wcale mu nie przeszkadzało. Musiał się jednak z tym wszystkim oswoić.
Na nos założył jeszcze ciemne okulary i pomaszerować dzielnie przed siebie. Pech chciał, że wylądował akurat w okolicach jeziora, gdzie dawno nie zaglądał. Nie lubił wody i nie szalał tutaj jak większość uczniów.
Przez kilka sekund miał wrażenie, że źle widzi; pewnie przez te okulary. Ale nawet, gdy je zdjął obrazek wcale się nie zmienił. Corin obściskiwała się z jakimś głupim, młodym Krukonem, który nawet do piet mu nie dorastał. Tak przynajmniej uważał nasz Finn, którego ego ostatnimi czasy naprawdę urosło. Ale, proszę was, on myśli, że naprawdę ma u niej jakieś szanse? Widział ich kilka razy razem, ale nie w takich sytuacjach. To jednak wystarczyło, by się zdenerwował i to całkiem nieźle. Nigdy nie był o nią zazdrosny, nie w ten sposób. Ale przecież wszystko się zmieniło.
Podszedł do nich, zakładając z powrotem okularu. Minę miał naprawdę poważną, a w ciemnej bluzie i czarnych spodniach wyglądał naprawdę jak jeden z tych "złych chłopców". Położył nogę na boku Krukona i wsunął dłonie do kieszeni spodni, patrząc na niego z góry. Pchnął go delikatnie, ale na tyle mocno, by zepchnąć go na trawę.
-Nie dotykaj mojej dziewczyny- powiedział, niby to obojętnym tonem po czym chwycił swoją panią za ramię, ciągnąc ją do góry. -Chodź ze mną- poprosił, choć oczywiste było, że i tak zamierza ją zaciągnąć tam, gdzie chciał. A mianowicie jak najdalej od tamtego chłopaka. Wylądowali więc na drugim końcu jeziora i wtedy to Finn przyparł ją delikatnie do drzewa, robiąc ze swych ramion jakby klatkę, która uniemożliwiała jej ucieczkę.
-Co to było?- spytał, marszcząc brwi. Patrzył wprost na nią, choć wciąż jego oczy przesłonięte były ciemnym szkłem, tak że nie mogła ich zobaczyć. -Nie chcę być robiła takie rzeczy, nawet jeśli to tylko przyjacielskie przekomarzanki. Wychodzę na kretyna, starając się tak o ciebie, podczas gdy ty masz to po prostu gdzieś.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : V
Wiek : 21
Skąd : Sheffield
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 20
  Liczba postów : 35




Gracz






PisanieTemat: Re: najbardziej odległy brzeg jeziora   Pią Kwi 27 2012, 12:15

Siedząc z Corin przy jeziorze zauważył zbliżającą się męską sylwetkę, lecz nie wiedział kim on jest. Zbliżał się coraz bliżej, próbując wyostrzyć swą rozbudowaną sylwetkę. Gdy podszedł bez słów kopnął Luke'a, tak mocno, że go odrzuciło daleko na trawę, szarpnąwszy Corin wziął ją pod drzewo. W tym czasie Luke wstał, otrzepał się, zebrał swoje rzeczy i odszedł powoli, chcąc jak najwięcej usłyszeć.
Sam nie lubił tej swojej ciekawości, lecz nie mógł się oprzeć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Paryż/Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1616
Dodatkowo : teleportacja, wilkołak
  Liczba postów : 2144
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2503-cornelia-somerhalder
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4052-nowe-powiazania-nowej-corin#120887
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4053-corin-somerhalder#120896




Gracz






PisanieTemat: Re: najbardziej odległy brzeg jeziora   Pią Kwi 27 2012, 13:47

Było miło, przyjaźnie i w ogóle fajnie. Lubiła spędzać czas z Luke’iem i zdecydowanie dążyła do tego, by mieć ku temu jak najwięcej chwil i powodów. W końcu czy chłopak tego chce, czy nie jest blondynem. A ją tak strasznie ciągnie do blondynów! No i do tego był bardzo fajny o czym już nie raz robie wspomniałyśmy.
Wcale się z nikim nie obściskiwała! Wypraszam sobie! Turlanie się po trawie z przyjacielem, to coś całkiem innego! Dlatego jestem zszokowana, że Finn mógłby ją podejrzewać o jakąkolwiek zdradę lub coś w tym guście. Tak tak, ja wiem, że zdarza jej się myśleć o Jardzie czy Draconie, ale nie spała z nimi od bardzo dawna, więc o to też nie można się czepiać. Zero zaufania w związkach, no szkoda gadać! O!
Koniec mojego bezbarwnego wywody, czas przejść do faktów. Uśmiechała się wesoło, czekała na dalszy ciąg droczenia się, zwykłej zabawy z panem nieśmiałym. Przez to nie zauważyła, że ktokolwiek się zbliża – No bo jaki jest sens rozglądania się na wszystkie strony, skoro i tak akurat tutaj rzadko ktokolwiek przychodzi? Albo się przebywało na polankach, albo nad samym jeziorem. O, może się potem pójdzie wykąpać w zimnej wodzie? Mniejsza.
Uniosła spojrzenie i w tym momencie niespodziewanie zobaczyła puchowa. Jej oczy rozjaśniły się w pewien szczególny sposób, a ona sama uchyliła usta chcąc wydrzeć się jak to miała w zwyczaju „Ffffiiiinnn”. Tym bardziej nie spodziewała się jego reakcji. Z jednej strony była wściekła, że w ten sposób potraktował Luke. Z drugiej strony… Waaa.
- Kyaaaa gdziee – Wyjąkała niby to wielce niezadowolona, kiedy pociągnął ją. Miała zamiar oczywiście zaprzeczyć, ale widziała, że to nic nie da, dlatego grzecznie za nim poszła aż do drzewa. A bycie w ten jakże idealny dla niej sposób przypartą do drzewa sprawiło, że mimo iż miał dostać zaraz ochrzan, to oglądała go tak, jakby był Bogiem nad Bogami. Ludzie, dlaczego on nie może tak zawsze? Wtedy zawsze jej źrenice drżałyby w delikatnym zachwyceniu, a ona miałaby lekko skulone ramiona wiedząc, że naprawdę jest kochana, skoro chłopak nie chce jej spomiędzy ramion wypuścić. Jeden prosty gest znaczył dla niej naprawdę wiele.
- A…ale ja przecież nic nie zrobiłam. Luke to mój przyjaciel. Przecież z tobą zanim zaszłam też miałam podobne stosunki, jak nie bliższe. Nie wiem w czym widzisz problem – Powiedziała cichutko tak, jakby każde słowo z trudem przechodziło jej przez gardło. Ale to dobrze. Utrata śmiałości oznacza, że bezbłędnie udało się ją zdominować.
- Nie mam tego gdzieś. Widzę, że się starasz i cieszę się z tego. Chyba nadal się nie oswoiłam z tym, że niektórych rzeczy już robić nie mogę… Ale mimo wszystko przeproś go – Poprosiła unosząc dłoń i delikatnie przejeżdżając nią po jego policzku. Westchnęła cicho. Jedna ciąża i już wszystko się zmieniło i to w ogromnym stopniu. Właśnie… Luke’owi nie powiedziała, że będzie miała dziecko. Powinna…
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Skąd : Amstedam
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 363
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 382




Gracz






PisanieTemat: Re: najbardziej odległy brzeg jeziora   Pią Kwi 27 2012, 14:23

To, że oni byli ze sobą tak blisko to zupełnie inna sprawa. Finn traktował ją wtedy jak przyjaciółkę; razem się wygłupiali, przekomarzali i balowali. Corin nie miała wtedy nikogo, a przynajmniej Holender o tym nie wiedział. No i w tamtym czasie wciąż czuł nieprzyjemne kłucie w sercu po rozstaniu z Jimmym. Nie chciał nikogo do siebie dopuścić, ale Corin i tak rozbiła ten mur, za którym się ukrył.
Był zazdrosny, oczywiście. W końcu wiele się zmieniło od tamtego czasu, gdy nabijał się z jej zalotów. Teraz się wręcz ich domagał.
-Przyjaciel?- prychnął i odrzucił grzywkę, która wpadła mu na oczy w bok. -Wcale nie patrzy na ciebie, jak twój przyjaciel- powiedział, zagryzając wargi, by nie wybuchnąć. Wdech i wydech, spokojnie, pomyślał, chcąc się nieco uspokoić. To jednak wcale mu nie pomagało. Czuł się teraz taki... bezradny, zły. Nie wiedział, jak ma do niej dotrzeć. Jak wytłumaczyć, że nie chce by spotykała się z innymi, bo naprawdę chce być z nią, tylko z nią. Chciał, by widziała w nim swego najlepszego przyjaciela, ale i mężczyznę, który mógłby wywrócić jej świat do góry nogami. Chciał, by zwierzała mu się z dręczących ją problemów, by rzucała się na niego znienacka. Chciał być z niej dumny i klepać po głowie, dawać jej kanapki i swoje ostatnie żelki. A żelkami z byle kim się nie podzieli!
-Nie chcę ci niczego zabraniać, ani do czegoś zmuszać. Po prostu chcę... żebyś sama protestowała, by tacy chłopcy, jak on chcą się do ciebie zbliżyć. Nie podoba mi się to, że kręci się ich tylu przy tobie i każdy z nich myśli tylko o tym, jak cię zdobyć. Chcę być twoim chłopakiem i nigdy nie wypuszczę cię z ramion. Dobrze?- spytał, trochę łagodniejąc po czym oparł czoło na jej ramieniu, jedną ręką obejmując ją w mocno w pasie. Wtedy też zauważył tego Krukona, który tak bezczelnie ich sobie podglądał. Sam by tak zrobił, choć nigdy by się do tego nie przyznał.
-Nigdy- powtórzył i był tego całkowicie pewny. Żadnej innej dziewczyny nie chciał chronić i żadnej innej nie miał ochoty przytulać, tak jak Corin.
-A twój przyjaciel właśnie nas obserwuje- rzucił, jakby od niechcenia, prostując się i spoglądając na nią z góry. Była taka malutka... Jednym mocniejszym uściskiem mógł ją zmiażdżyć, ale nie miał zamiaru tego robić. Jeszcze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Paryż/Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1616
Dodatkowo : teleportacja, wilkołak
  Liczba postów : 2144
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2503-cornelia-somerhalder
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4052-nowe-powiazania-nowej-corin#120887
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4053-corin-somerhalder#120896




Gracz






PisanieTemat: Re: najbardziej odległy brzeg jeziora   Pią Kwi 27 2012, 17:37

Przecież teraz z Luke też przekomarzała się, wygłupiała. Co to jest za różnica? Nawet, gdyby jej tak to Finn wytłumaczył, to nie rozumiałaby jego stanowiska i awanturowała się dalej o to, że w gruncie rzeczy nie ma być o co zazdrosny. A będąc z ów chłopakiem faktycznie nie miała nikogo przez sporą cześć czasu. Znaczy, przyjaźniąc się. Ramiro przez chwilę może był w jej życiu, reszta chłopaków to były przelotne romanse. Dlatego właściwie może coś było w tym wszystkim zaskakującego. Coś musiało sprawić, że byli razem teraz, a niegdyś ona nie szukała nikogo, bo chciała przebywać obok przyjaciela.
- To, jak się na niego patrzy nie ma nic do rzeczy – Odpowiedziała nie mając pojęcia co właściwie ma mu jeszcze powiedzieć. Z jednej strony w jakiś sposób powinna się wytłumaczyć. Z drugiej podobała jej się ta zazdrość z jego strony. Naprawdę kochała ponad życie taki stosunek chłopaka do niej. Że chciał ją tylko i wyłącznie dla siebie i nie widział możliwości, by ktokolwiek inny mógłby chociażby ją dotknąć, a co dopiero mieć takie prawa jak ten, który był z nią w związku.
Właściwie, to rzuca się na niego znienacka. Gdyby nie to, jak zachował się w stosunku do Luke'a, to teraz siedziałaby na nim i merdała tyłkiem. To przecież się zalicza do niespodziewanych skoków! A żelki i kanapki mu może zostawić szczerze mówiąc. Mniejsza.
- Dobrze. Jeśli będziesz się czuł pewniej, to postaram się unikać takich sytuacji – Szepnęła jak grzeczna dziewczynka. Lubiła chować się w jego ramionach. W końcu był ciepły, dobry dla niej. Przymknęła oczy przylegając do niego całym ciałem i delikatnie pocałowała jego szyje. Najlepiej, to by tak pozostała do końca świata ale... Nie dałoby rady.
- Dobrze, że nas obserwuje. Masz iść go przeprosić – Skomentowała równie pewnie i stanowczo. Spoglądała na niego z dołu i widać było, że nie odpuści mu tak łatwo. Jednocześnie była pewna, że chłopak wie, że jeśli to zrobi, to nie ominie go jakaś nagroda. Trąciła noskiem jego policzek i spojrzała na krukona. Koniecznie musi mu to i owo wyjaśnić.
- Em Luke... To jest Finn mój eee... Chłopak. Jestem z nim w ciąży... Przepraszam, że ci nie powiedziałam... - Odwróciła twarz w bok. Objęła się lekko rękami. Będzie krzyczał? Będzie zły? Będzie obrażony i zdruzgotany? Mógł poczuć dokładnie wszystko. Kurde, straszna sytuacja. Ktoś, kto jej się podoba i ukochany przyjaciel.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Skąd : Amstedam
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 363
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 382




Gracz






PisanieTemat: Re: najbardziej odległy brzeg jeziora   Nie Kwi 29 2012, 10:37

Naprawdę, lepiej nie próbujcie rozgryźć logiki Finna. Bo się to wam nie uda, niestety. Była w nim masa sprzeczności. A teraz był zazdrosny, strasznie zazdrosny. Ten Krukon to niby tylko jej przyjaciel, żadne zagrożenie; młodszy i bardziej słodki niż męski, ale i tak przeszkadzał Finnowi samym tym, że żyje. I że ma czelność chociażby dotknąć Corin. Z drugiej jednak strony nie chciał jej w żaden sposób ograniczać, pouczać i krzyczeć na nią. Nie chciał, by czuła się jak rzecz, która należy do niego.
-Ma, dużo- powiedział twardo, ściągając okularu i chowając je do kieszeni spodni. -Bo mi się to nie podoba- dodał, nieco łagodniej. To było takie... żałosne. Stał tu i tłumaczył się przed Corin, jak jakiś pięciolatek. Był zazdrosny o każdego, kto na nią spojrzał. Wprawdzie nie miał pojęcia o romansie z Jaredem, ale gdyby się dowiedział... Przecież oni byli kolegami! Znali się jeszcze z Holandii. Obiecali sobie, że nigdy nie pokłócą się o dziewczynę. A tu proszę... Pewnie jeden drugiego by zabił, gdyby ta sprawa wyszła na jaw. A prędzej czy później wyjdzie. To nieuniknione. I wtedy chłopcy się pobiją. A Corin będzie miała czego chciała- czy nie marzyła zawsze, by biło się o nią dwóch mężczyzn? No to proszę. Tylko nie wiem, czy będzie się z czego cieszyć, gdy przyjdzie co do czego. Obaj umieją się być, nawet całkiem nieźle i nie boją się uszkodzić tego drugiego.
Spojrzał na chłopaka, starając się nie wyglądać przy tym na zniechęconego. Naprawdę się starał. Nawet skinął mu delikatnie głową i bąknął "przepraszam", ale tamtej tylko spojrzał na nich i zaraz uciekł w stronę Zamku. Finn wzruszył delikatnie ramionami, w duchu wielce zadowolony z takiego obrotu sprawy. Znów miał Corin tylko dla siebie. Przytulił ją mocno, po czym równie mocno pocałował. Niech zacznie przyzwyczajać się do tego, że są parą. A pary tak robią, prawda?
-Nic nie poradzę na to, że wariuję, myśląc o tobie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Paryż/Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1616
Dodatkowo : teleportacja, wilkołak
  Liczba postów : 2144
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2503-cornelia-somerhalder
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4052-nowe-powiazania-nowej-corin#120887
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4053-corin-somerhalder#120896




Gracz






PisanieTemat: Re: najbardziej odległy brzeg jeziora   Nie Kwi 29 2012, 10:56

W gruncie rzeczy nie miał się czego bać. Nawet, jeśli Corin w jakikolwiek sposób ciągnęło do Luke'a to i tak on był zbyt nieśmiały, żeby przejść na jakikolwiek wyższy etap, niż przyjaźń, a ona... Cóż, również miała pewne opory, a jednym z nich było to, że jest z Finnem parą i nosi jego dziecko – mimo iż tego jeszcze nie widać, to i tak powoli zaczynała poczuwać się do pewnego rodzaju odpowiedzialności. Kto wie, może w końcu będzie zachowywać się tak, jak na dojrzałą kobietę przystało?.. Haha, nigdy!
Em... Corin osobiście lubi być traktowana jak rzecz, jak czyjaś własność. Lubi wiedzieć, że należy tylko do jednej osoby i ta jej nikomu innemu nie odda.
- Głupol – Odpowiedziała mu tylko nie wiedząc, czy powinna się zacząć denerwować, czy śmiać. Faktycznie jego postawa była w jakiś sposób dziecinna. Ale ta zazdrość naprawdę jej się podobała. Nigdy nie myślała, że coś takiego w stosunku do niej mogłoby wypłynąć z Finna. Jeszcze pamiętała, jaki był wkurzony, że ona i Jimmy rywalizują o niego. A teraz sam zachowywał się podobnie, a nawet dobitniej.
Usilnie starała się o to, by puchon i ślizgon nigdy nie byli przy niej w tym samym momencie. Kiedy gdzieś mieli być oboje ona nie przychodziła, albo usilnie maskowała swoją obecność. Dobrze wiedziała, że mogłaby zdarzyć się sytuacja, kiedy to Finn podejdzie do niej i przytuli ją opierając czoło na jej ramieniu... A Jared mógłby przy nim podejść do niej i zagarnąć w swoje ramiona momentalnie wpijając się w jej wargi. Miałaby całkiem niezły kłopot. I czuła się potwornie wykorzystując ich obu. Z jednej strony Jared wiedział w co się pakuje. To oczywiste, że będzie miała poufałe stosunki z ojcem dziecka. Ale jej najlepszy przyjaciel nie wiedział kompletnie nic. Może lepiej, żeby nadal tak pozostało.
- Grzeczny Finn – Mruknęła mu do ucha, kiedy to przeprosił Luke. Dobrze go sobie wytresowała. Jeszcze tylko obróżka i smycz! Nie no, żartuje. Chociaż oczywiście jakiś tam wpływ musiała mieć na niego od teraz i była pewna, że wyuczy w nim pewne zachowania lada chwila. Powoli zaczęła się przyzwyczajać, wierz mi. Chyba nawet już zaczyna się w tym odnajdować, a to nie lada wyczyn.
- Ciesze się, że ci tak zależy. Przynajmniej mam pojęcie o tym, że chcesz być ze mną nie tylko przez dziecko – Skomentowała cichutko. Ah, czasem mam wrażenie, że gdyby chodziło tylko o maluszka, to wszystko byłoby łatwiejsze. Ale cóż poradzić. Pocałowała gangstera kopiącego biednych krukonów w zagłębienie w szyi.
- Wiesz, chyba powinnam cię przygotować na to, że jak nadal jesteśmy parą... A ja jestem nimfomanką... W każdym razie uprzedzam, że w końcu mogę nie wytrzymać... - Dlaczego zdaje mi się, że w jej ustach te ostatnie słowa mają jakieś dwojakie znaczenie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Skąd : Amstedam
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 363
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 382




Gracz






PisanieTemat: Re: najbardziej odległy brzeg jeziora   Wto Maj 01 2012, 20:03

Corin odpowiedzialna? Finn bardzo by chciał. W końcu to nie było byle co- byli teraz parą, mieli dziecko, musieli je razem wychować, a to zobowiązuje. Poza tym wciąż wprowadzał w życie misterny plan, by wywrócić świat Corin do góry nogami. By być dla niej tym jedynym. On kochał tylko ją i nie widział siebie z inną dziewczyną. Poza tym chyba inne dziewczyny też nie widziały siebie z nim. Właśnie, kurcze, to jest niepojęte- czy ja mam wam przypomnieć, jak wygląda jego klata? Ha! No dobrze, spokojnie, nie pchajcie się tak.
Pff, tamto z Jimmym to zupełnie inna historia i nie ma co tu porównywać. Właśnie... ktoś wie, gdzie młody pan Clarke wyparował? Nie widział go wieki, ale jakoś szybko się z niego wyleczył, zwłaszcza po tym, jak się zachował obrażając Corin i ich "bachora". Przecież to niedopuszczalne.
-Nimfomankę, mówisz?- spytał i uniósł do góry jedną brew. Przesunął nosem po szyi Corin i chwycił ja za rękę. -Idziemy- wyszczerzył zęby i poprowadził ją w stronę zamku. Mogło to zabrzmieć dwuznacznie, ale Finn nie miał zamiaru spędzić popołudnia na obściskiwaniu się w łóżku. Pewnie znów będą się wygłupiać, czy coś. Ale kiedyś na pewno będzie miał ochotę pójść dalej. Powoli, małymi kroczkami do przodu.

z/t x2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Paryż/Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1616
Dodatkowo : teleportacja, wilkołak
  Liczba postów : 2144
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2503-cornelia-somerhalder
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4052-nowe-powiazania-nowej-corin#120887
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4053-corin-somerhalder#120896




Gracz






PisanieTemat: Re: najbardziej odległy brzeg jeziora   Sro Maj 30 2012, 15:05

- Quentine... A, kojarzę ją. Jest fajna – Odpowiedziała krótko i troszkę obojętnie. Dlaczego? Ponieważ nie umiała do końca przeboleć tego, że nazwała taką pustą, głupią lalkę, której najchętniej powyrywałaby kończyny i dała do zjedzenia krwiożerczym bawołom, fajną. UGHM! Straszne uczucie skłamać aż tak bardzo tylko dla osiągnięcia tego jednego, jedynego celu. Ale gra jest warta zachodu – przynajmniej w tym momencie, bo jeśli przez dłuższy czas nie będzie jej się udawać, to pewnie to oleje. Bo w końcu nie jest jedynym nauczycielem w szkole, który ma na swoim miejscu to, co powinien.
- Nie ma problemu – Wybaczyła mu niezwykle miłosiernie to jego zakłopotanie, po czym wraz z nim wyszła. Zastanawiała się dlaczego tak dokładnie zamyka drzwi, ale bardzo szybko to do niej doszło. No w każdym razie szli i szli i szli. A ona go zagadywała na błahe tematy. W końcu przechodzili niedaleko jeziora, a kiedy tak się stało stanęła zastanawiając się chwilę.
- Może zostaniemy tutaj? - Zaproponowała oczywiście jak zwykle mając w główce w ogóle nie dopracowany plan.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 30
Skąd : Irlandia Castlebar/Dublin
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 193
Dodatkowo : umiem się posługiwać miotłą 8D
  Liczba postów : 235




Gracz






PisanieTemat: Re: najbardziej odległy brzeg jeziora   Czw Maj 31 2012, 10:28

Shane rozejrzał się wokoło, zastanawiając się, czy to miejsce nadaje się do jakiegokolwiek treningu. Oczywiście cały czas sobie wmawiał, że chodzi tylko i wyłącznie o niewinny trening i korepetycje.
Przystanął nad brzegiem, postawił miotłę i się o nią podparł. Spojrzał na dziewczynę i uważnie się jej przyjrzał unosząc jedną brew do góry.
- A co? Masz ochotę popływać najpierw?
Ach, tak, pływanie w jeziorze przy zamku, dobre wspomnienia wagarów z kumplami a potem szlabanów, które spędzało się w bibliotece na pisaniu 1000 razy na pergaminie „Nie będę pływał nago w jeziorze podczas lekcji zielarstwa”.
Ale nie wizja pływania teraz nago przy uczennicy wcale nie była dobrą wizją, dlatego szybko jej się pozbył ze swojej głowy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Paryż/Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1616
Dodatkowo : teleportacja, wilkołak
  Liczba postów : 2144
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2503-cornelia-somerhalder
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4052-nowe-powiazania-nowej-corin#120887
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4053-corin-somerhalder#120896




Gracz






PisanieTemat: Re: najbardziej odległy brzeg jeziora   Czw Maj 31 2012, 15:46

Kiedy w końcu zatrzymali się podeszła troszkę bliżej jeziora i włożyła dłoń do wody brodząc nią tam przez dosłownie chwilę, by potem otrzeć mokrą ręką policzek i pozostawić na nim kilka kropelek wody. Ona również nie raz, nie dwa kąpała się nago w jeziorze. Tylko, że w jej przypadku nie odbywało się to z.... A nie. Dokładnie tak jak u niego. Ona również wpadała w wodę wraz z kumplami, często kończąc ów zabawę w bardziej intymny sposób niż się na to zapowiadało. Ale jak widać swoje przeżyła i gdyby Shen chciał, to bardzo chętnie by to powtórzyła.
- Tam na boisku chyba ktoś jest, więc może lepiej na razie nie przeszkadzać? Tutaj też można polatać – Skomentowała odwracając się w jego stronę z uśmiechem. Wiatr rozwiał jej włosy, a ona starała się zgarnąć z twarzy nieuporządkowane kosmyki włosów, co średnio jej wychodziło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 30
Skąd : Irlandia Castlebar/Dublin
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 193
Dodatkowo : umiem się posługiwać miotłą 8D
  Liczba postów : 235




Gracz






PisanieTemat: Re: najbardziej odległy brzeg jeziora   Pią Cze 01 2012, 11:10

- W takim razie, pokaż co potrafisz. – powiedział wyzywająco. – No, proszę, polataj nad jeziorkiem, tak żeby nie spaść do wody.
W pewien sposób chciał ją sprowokować. W dodatku, pogoda byłą dosyć kapryśna co zapowiadało całkiem niezłą zabawę jeśli chodzi o utrzymanie równowagi na wietrze – w dodatku nad wodą.
Oczywiście Shane dobrze wiedział, ze musi być w pogotowiu i w razie czego uratować „księżniczkę” w razie problemów.
- Chyba, ze ja mam pokazać co potrafię… - zagaił prostując się. – Ale nie chcę ci odbierać zabawy. No, wskakuj na miotłę i leć… albo najpierw przebiegnij naokoło jeziora. To będzie zacna rozgrzewka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Paryż/Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1616
Dodatkowo : teleportacja, wilkołak
  Liczba postów : 2144
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2503-cornelia-somerhalder
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4052-nowe-powiazania-nowej-corin#120887
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4053-corin-somerhalder#120896




Gracz






PisanieTemat: Re: najbardziej odległy brzeg jeziora   Nie Cze 03 2012, 14:23

- Pokażę co potrafię, pod warunkiem, że ty też pokażesz co masz – Powiedziała również go prowokując. Nie odbierze jej w ten sposób żadnej zabawy, a wręcz da jej zdecydowanie więcej przyjemniej rozgrywki. Wsiadła na miotłę niemal w sekundę, kiedy usłyszała o bieganiu.
- Co wokół jeziora? Nie słyszę. Silnik od miotły za bardzo hałasuje – Uśmiechnęła się zabójczo i podleciała dość szybko do góry, by po chwili zawisnąć w powietrzu bezpośrednio nad jeziorem i obserwować go z jakąś taką wyższością. Na miotle zawsze fajnie wisiało się do góry nogami bez trzymanki i najczęściej robiła to tak dla zabawy, ale teraz – przynajmniej jak na razie – wolała tego uniknąć bo groziło to upadkiem na taflę.
- Choć psorze, zobaczymy kto niżej zleci nad jezioro i zawróci nim się umoczy – Zaproponowała wiedząc, że czasem jest taki moment na meczu, kiedy trzeba lecieć bezpośrednio w ziemię, by potem bardzo szybko wyprostować się i lecieć nad nią. W końcu bez takich ćwiczeń przy takim triku zawsze człowiek ma okazję wybić sobie zęby o grunt.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 22
Skąd : Folkestone, Anglia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 148
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 386




Gracz






PisanieTemat: Re: najbardziej odległy brzeg jeziora   Wto Sie 28 2012, 12:23

Co czujesz, Rosaline? Biegniesz korytarzem z potarganymi włosami, zapłakanymi oczami, łzy powoli spływają po twoich policzkach. Co chwila ocierasz je dłonią, w której mocno ściskasz jakiś skrawek pergaminu. Potrącasz uczniów, nawet nie zwracając najmniejszej uwagi, kogo tak naprawdę mijasz.
Wybiegasz na błonia, dalej biegniesz przed siebie, aż wreszcie upadasz na kolana nad brzegiem jeziora, łzy kapią na spodnie, zostawiając po sobie mokre plamy. Oddychasz głęboko, uspokajasz oddech, aż w końcu po płaczu pozostają jedynie zaczerwienione oczy i wilgotne rurki. Po raz kolejny rozwijasz pergamin i z niedowierzaniem wymalowanym w oczach czytasz list.

Rosaline,
trudno mi do Ciebie pisać, zważywszy na to, że nigdy się nie widzieliśmy, nie mieliśmy okazji rozmawiać i nawet nie wiedzieliśmy o swoim istnieniu. Wczoraj twoi - nasi - rodzice zginęli w wyniku wybuchu eliksiru, nad którym pracowała Margaret. Moi opiekunowie zaledwie miesiąc temu powiedzieli mi, że nie jestem ich prawdziwym dzieckiem, dlatego zacząłem szukać kontaktu z rodzicami. Niestety, nie udało mi się, a dopiero dziś rano Lucy - moja mama - powiedziała mi o ich śmierci. I o Tobie.
Chciałbym się z Tobą spotkać. Dziś, jutro, za tydzień, miesiąc, rok. Nie ma dla mnie znaczenia dzień ani godzina. Wydaje mi się, że wiem, jak jest Ci ciężko, dlatego nie chcę Ci się narzucać. Zrobisz to, co uznasz za słuszne.
Współczuję Ci, Rosie (mogę tak do Ciebie mówić?) z powodu Twojej straty i chciałbym cię zapewnić, że zawsze będziesz mile widziana w moim mieszkanku na Pokątnej.
Victor Hartley


Znów zaciskasz piąstkę jak najmocniej, a potem robisz zamach i wyrzucasz pergamin najdalej, jak się da. Masz nadzieję, że list wpadnie do wody, porwie go kałamarnica w swoje macki; tak się jednak nie dzieje. Chwytają go dłonie wiatru, unoszą i rzucają na trawę kilkanaście metrów od ciebie. Ale to już cię nie obchodzi. Zamykasz oczy i płaczesz, niczym małe dziecko, które nie dostało upatrzonej zabawki. Albo takie, któremu został odebrany najcenniejszy skarb. Nigdy nie czułaś się związana ze swoimi rodzicami, wychowali cię, traktowałaś ich bardziej jako opiekunów, niż najbliższe osoby. Dopiero... Dopiero ich śmierć uświadomiła ci, ile dla ciebie znaczyli. Wbrew pozorom ich kochałaś, Rosaline. A teraz odeszli i już nigdy ich nie spotkasz, nie powiesz, że żałujesz swojego zachowania. Szczególnie matce, która w ostatnich miesiącach starała się odbudować swoje stosunki z tobą. Ty jednak zawsze byłaś dla niej złośliwa, cyniczna, zbywałaś ją krótkimi odpowiedziami, zamykałaś jej drzwi przed nosem i uciekałaś do swojego własnego świata.
Teraz masz ochotę krzyczeć, wrzeszczeć, wyrywać sobie włosy z głowy. Bo jednocześnie byłaś na nich wściekła. Dlaczego nigdy nie powiedzieli ci o Victorze? Dlaczego ukrywali przed tobą jego istnienie, dlaczego w ogóle oddali go jakimś innym ludziom na wychowanie? Masz brata, Rosie. Zawsze chciałaś mieć starsze rodzeństwo, teraz wraz ze śmiercią rodziców ktoś taki się pojawia. Tylko... Jaki on będzie? Czy będziesz w stanie chociaż trochę mu zaufać? Czy powinnaś w ogóle wierzyć jego słowom? Co do tego nie masz wątpliwości. Pisałaś do matki. Pisałaś do ojca. Nie dostałaś odpowiedzi. W końcu napisałaś do Lucy Hartley. Potwierdziła słowa Victora. Ba! nawet poszłaś do dyrektora, by upewnić się w prawdziwości tych słów. On przecież zawsze wszystko wiedział, teraz nie mogło być inaczej. I gdy weszłaś do jego gabinetu nie przywitał cię nikt z okrzykiem "Żartowałem!" albo "Mamy cię!" Tylko skonsternowana mina na twarzy dyrektora i list kondolencyjny od Ministra Magii.
Więc wszystko było prawdą. Tak samo jak twój ból. Ból i rozpacz. Tęsknota. Cierpienie. I... samotność.

ZNUDZIŁO MI SIĘ CZEKANIE, ZAPRASZAM KOGOKOLWIEK *-*
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Brno, Republika Czeska
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 217
  Liczba postów : 335
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2958-jiri-broskev
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2960-fuck-yeah-jiri-broskev
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2959-jiri-broskev
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9752-jiri-broskev#273766




Gracz






PisanieTemat: Re: najbardziej odległy brzeg jeziora   Nie Paź 07 2012, 23:14

Wszystko było jedynie odległym cieniem przeszłości. Starą, niezapraną plamą na ścierce życia. Czymś, co zdawało się już nie mieć znaczenia. Miał wrażenie, jakby jedynie wiatr podczas samotnych wędrówek wyśpiewywał po cichu coś na kształt Adele, ale szybko o tym zapominał, zagłuszając ten dźwięk uporczywymi myślami o czymś zgoła innym. Nawet Trixie, której tak bardzo potrzebował, a która zniknęła, a on zaraz po niej, zdawała się być jakimś starym, dziwacznym snem. Jakby to nigdy się tak naprawdę nie wydarzyło, jakby wspomnienia nie były wspomnieniami, tylko utartymi marami sennymi, o których się zapomina. Taka jest kolej rzeczy. Cierpisz, a potem ruszasz do przodu ze swoim życiem, bo masz je tylko jedno i warto je przeżyć po swojemu. Czyli bez żadnych dramaturgii i gorzkich żalów. Tych ostatnio Broskev miał zdecydowanie za dużo. Nic więc dziwnego, że wypchnął Froy zanim ta się dobrze zadomowiła. Nie zniósłby kolejnego rozczarowania, kolejnego noża w plecy. Kolejnego zamartwiania się, bezradności i bezsilności. Rąk uderzanych o mur, pękających luster i krzykach złości, kiedy nikt nie patrzy. Wystarczy tych małych tragedii jak na jedno życie.
Wrócił. Nie wytrzymał bez Hogwartu. Wciąż chyba podświadomie łudził się, że spotka gdzieś tu Trixie, że może będzie chociaż jak dawniej. On ją będzie obrażać, a ona będzie na to nie reagować, tylko wciąż będzie czuł bijącą od niej sympatię. To było nawet całkiem miłym akcentem każdego dnia. Ale był tu już kilka dni i jej nie znalazł. Coraz częściej zastanawiał się, co on u diabła robi w tej cholernej Wielkiej Brytanii. Co go tu trzymało? Do czego go tu ciągnęło? W Czechach miał rodzinę, przyjaciół. A tutaj? Miał Vanberga, którego chyba rok nie widział, i... nawet Zuzanka wyjechała, nie ma tu nic, czego by potrzebował. A jednak wciąż, desperacko włóczył się po każdym zakątku tego cholernego zamku i tych cholernych Błoni.
Szedł ubrany jak zwykle, w glanach, jeansowych, znoszonych spodniach, koszulce, wielkiej bluzie z kapturem, który to teraz spoczywał na jego krótko ostrzyżonej głowie. Jedna ręka znajdowała się w kieszeni, uporczywie miętosząc w palcach jednego galeona, a w drugiej trzymał własnoręcznie skręconego papierosa, jak zwykle. Patrzył pod nogi, głowę miał ściągniętą w dół, a tytoniowy dym raz po raz wydobywał się z jego płuc. Szedł dosyć żwawo, wręcz nieco nerwowo. Bo tak, owszem, bajecznie spędził swoje wakacje na autodestrukcji. Prochy, alkohol, nikotyna, broń, wybuchy, imprezy, dziewczyny... było tego sporo. Nikt w zasadzie nie wiedział, jakim cudem Jiri jeszcze trzyma się na nogach przy takim trybie życia. Bo co z tego, że pochłaniał całą masę jedzenia, to jednak nie wszystko. Nic dziwnego więc, że dalej był wychudzony, zmizerniały. Skóra zyskała szorstką, nieco szarawą fakturę, a twarz ewidentnie wyglądała na zmęczoną. Jeszcze bardziej widoczne kości policzkowe, wory i cienie pod oczami, coraz więcej bruzd. Tylko piegi jakby na poprawę nastroju stały się mniej widoczne. I to był chyba jedyny pozytywny aspekt w jego obecnym wyglądzie. Nawet po ubraniach było widać, że niknie w oczach, bo wisiały na nim bardziej niż zwykle. Jednak Broskev zdawał się tego nie zauważać, zupełnie się tym nie przejmować. Jakby tak właśnie miało być. Jakby usilnie starał się o skrócenie swojego życia. A on się przecież tylko dobrze bawił, czyż nie?
Tak chyba wygląda samotność, do której nigdy w życiu się nie przyzna.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 22
Skąd : Folkestone, Anglia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 148
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 386




Gracz






PisanieTemat: Re: najbardziej odległy brzeg jeziora   Pon Paź 08 2012, 17:39

Powstrzymujesz cisnące się do oczu łzy, nie chcesz płakać. Płacz podobno jest oznaką słabości, a ty nigdy nie byłaś słaba. Nigdy. Nawet teraz nie chcesz być, nawet teraz, wiedząc, że w Folkestone już nikt na ciebie nie czeka. W jednej chwili twoim domem stał się Hogwart, nie chciałaś wracać do budynku, który niegdyś zamieszkiwałaś z rodzicami; oni tam w dalszym ciągu byli, tak blisko, ale jednak daleko; na wyciągnięcie ręki, jednak niemożliwym było dotknięcie ich, przytulenie się i po raz pierwszy wyszeptanie tych dwóch krótkich słów: "Kocham was". Przez tyle lat była niewdzięczną córką, złośliwą, wredną, niemiłą. I teraz, gdy zdała sobie z tego sprawę, nie było już możliwości by cokolwiek cofnąć, przeprosić i stworzyć szczęśliwą rodzinę od podstaw. Bo śmierci nie da się cofnąć.
Unosisz głowę. Błonia są puste. Cieszy cię to, nie chcesz, żeby ktokolwiek był świadkiem twojej słabości, ale... jednocześnie czujesz potrzebę czyjejś obecności, kogoś bliskiego, kto cię przytuli i po prostu przy tobie będzie, bez słów, bez pocieszania, że wszystko się ułoży. Bo nic się nie ułoży! Jednak nie: dostrzegasz nieopodal jakąś szybko maszerującą postać. Pewnie gdybyś chciała, to rozpoznałabyś w tej osobie Jiri'ego, ale teraz nie miałaś ochoty zgrywać przed nim silnej i pewnej siebie. Czasy narkotyków już się kończą, nie chciałaś wracać do tego, co było dawniej, nałóg ci nie pomógł, a jedynie spieprzył wiele rzeczy, na których tak bardzo ci zależało. Co prawda nie oznaczało to, że i Broskev był zły. Nie. Wbrew wszystkiemu i wszystkim, lubiłaś go. Dopełnialiście się, podobno przeciwieństwa się przyciągają, nie?
Ale nie teraz. Teraz nie miałaś ochoty na rozmowę. Wmawiaj sobie dalej, Rołzi, ja dobrze wiem, że potrzebowałaś się komuś wygadać, wyżalić, po raz ostatni zapalić papierosa, upić się ognistą, a potem nie pamiętać, co działo się przez noc i czy przypadkiem nie wylądowałaś z kimś w łóżku. Potrzebowałaś odskoczni od całej tej zagmatwanej sprawy z bratem i wypadkiem rodziców, serca czekającego na Fredericka, który i tak w końcu wybierze Maddie, nie oszukujmy się. Masz niesamowicie popierdolone życie, Rosie, wiesz?
Zmieniłaś pozycję, usiadłaś po turecku, wyrwałaś kilka źdźbeł trawy i zaczęłaś je zaplatać w łódeczkę, jakby to miało pomóc ci uspokoić mocno walące w piersi serce. Potrzebowałaś pośpiewać, uzewnętrznić się w kilku prostych słowach, wyrzucić z siebie wszystkie emocje i wrócić do zamku w spokoju ducha, chociaż przez chwilę nie myśleć o liście od Victora i Ministra Magii.
Understand the things I say don’t turn away from me, cause I spent half my life out there you wouldn’t disagree. D’you see me, d’you see? Do you like me, do you like me standing there? D’you notice, d’you know, do you see me, do you see me? Does anyone care.
Unhappiness, where’s when I was young and we didn’t give a damn ’cause we were raised to see life as a fun and take it if we can. My mother, my mother she hold me Did she hold me, when I was out there. My father, my father, he liked me,oh he liked me, does anyone care?

I nawet jeżeli słowa nie były zupełnie zgodne z prawdą, bo rodzice nigdy cię nie przytulili, nigdy nie powiedzieli ci, że cię kochają, to czułaś, że jednak gdzieś tam, w głębi duszy, byłaś ich skarbem. Miałaś jedynie nadzieję, że byli z ciebie dumni...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

najbardziej odległy brzeg jeziora

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 9Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next

 Similar topics

-
» Brzeg jeziora
» Zachodni brzeg jeziora
» Pomost, na północnym krańcu jeziora
» Do którego bohatera z książek o Harrym pasujesz najbardziej?
» Prawy brzeg rzeki

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Tereny przy zamku
 :: 
blonia
 :: 
jezioro
-