IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 najbardziej odległy brzeg jeziora

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next
AutorWiadomość



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 23
Skąd : Sunnysky, Anglia
Galeony : 112
  Liczba postów : 97




Gracz






PisanieTemat: najbardziej odległy brzeg jeziora   Czw 10 Mar 2011 - 23:35

First topic message reminder :


najbardziej odległy brzeg jeziora


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Brno, Republika Czeska
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 217
  Liczba postów : 335
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2958-jiri-broskev
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2960-fuck-yeah-jiri-broskev
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2959-jiri-broskev
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9752-jiri-broskev#273766




Gracz






PisanieTemat: Re: najbardziej odległy brzeg jeziora   Pon 8 Paź 2012 - 20:45

Każdy ma swoje wzloty i upadki, każdego doświadcza życie, choć każdego inaczej. Nie każdy natomiast jest odporny na te próby, potrafi się przełamać i przezwyciężyć złe chwile. Są na szczęście silne jednostki, które przetrzymują wszystko, które pomimo niepowodzenia i chwilowego załamania brną dalej, z podniesioną głową. Na szczęście taki był Jiri. Rozpadał się niczym domek z kart, by potem powrócić jako skała. Jednak jaki był teraz? Nijaki. To nie był taki sam człowiek jak te parę miesięcy temu. Nawet rok temu. Część jego na pewno popękała i niestety już się nie odbudowała. Nawet czuł się nieco wybrakowany, ale starał się to tuszować przed całym otoczeniem. A że nikt o niego nie dbał, wszyscy nabierali się na tę powierzchowność, żyjąc w przekonaniu, że wszystko z nim w porządku. A wystarczyłoby tylko głupie spojrzenie!
Szedł tutaj, nie bardzo wiedząc, co ze sobą zrobić. W końcu zdenerwowany przystanął przed jeziorem, raz po raz przystawiając sobie fajkę do ust. Nawet się nie spostrzegł, a już był na najbardziej odległym krańcu tej zdradzieckiej wody. Gapił się tępo w dal, trując siebie i wszystko dookoła dymem tytoniowym. Nie zauważył początkowo Rosaline, a może nawet nie chciał? Ich wspólna historia nie skończyła się baśniowo. Broskev czasem w zakamarkach swojej spleśniałej duszy żywił jakieś głodne kawałki urazy do krukonki, że zostawiła go samego. Ostatecznie się z tym pogodził, bo czymże jest jego życie, jak nie samotną wędrówką?
Kiedy jednak w końcu odwrócił głowę w bok, dostrzegł ją. Na pierwszy rzut oka nie wyglądała za dobrze. Mieli teraz ze sobą paradoksalnie wiele wspólnego. Uśmiechnął się ironicznie, choć kosztowało go to niemałych nakładów pracy fizycznej, a zmęczona skóra wyglądała na taką, która chyba pierwszy raz w życiu ruszyła się w okolicy ust tego właściciela. Naciągnięta, spięta. Tak samo wyglądały długie palce Broskeva, które ostatecznie rzuciły peta do wody.
Wcisnął dłonie w kieszeni bluzy i podszedł do Rosaline.
- Kopę lat - powiedział na przywitanie, by potem wyciągnąć w jej kierunku rękę. - To co, może jakiś mały taniec powitalny? - spytał z cieniem wesołości, choć głos miał zachrypnięty i nadwyrężony. Zapewne od nieustannego darcia mordy na imprezach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 22
Skąd : Folkestone, Anglia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 148
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 386




Gracz






PisanieTemat: Re: najbardziej odległy brzeg jeziora   Pon 8 Paź 2012 - 21:24

Odtrąciłaś go. Odsunęłaś od siebie, gdy poczułaś jego destrukcyjne działanie na swoim ciele, gdy pozostawił trwały ślad w twoim życiu. Raz na zawsze chciałaś skończyć z tym, co cię wyniszczało, a on był tego przyczyną. Teraz żałowałaś. Bo samotność wam nie służyła, dusiłaś się w swoich czterech ścianach, bez żadnej duszy obok, bez oparcia, bez jego uśmiechu, przytyków, złośliwości, bez wspólnego palenia papierosów, bez twojego podśpiewywania pod nosem, kiedy on był obok, wspólnego układania durnych tekstów do melodii wymyślanych na poczekaniu.
Wrócił. Niczym bumerang. Słysząc jego głos, niepewnie uniosłaś głowę. Czy to naprawdę on? Czy to Jiri? Nie dowierzałaś własnym oczom. Nie przypuszczałaś, że jeszcze kiedykolwiek go zobaczysz, nawet się nie pożegnaliście, przed jego wyjazdem, myślałaś, że odszedł i już nigdy nie wróci. Bumerang.
Odetchnij, popatrz, spadają z obłoków małe-wielkie nieszczęścia potrzebne do szczęścia.
- Jiri - wyszeptałaś tylko cicho, po raz ostatni przecierając oczy rękawem. Chwyciłaś pewnie jego wyciągniętą dłoń, podniosłaś się, znów, ale jakby na nowo, mając w nim oparcie i mocno się do niego przytuliłaś. Nawet zapach nikotyny ci nie przeszkadzał, bo znów byłaś w jego silnych ramionach, znów czułaś się bezpieczna, choć przez chwilę. - Z tobą-zawsze - odpowiedziałaś, odsuwając się nieznacznie od chłopaka i z dziecięcym zachwytem wymalowanym w smutnych, błękitnych oczach przyglądałaś się twarzy Jiri'ego. Oparłaś rękę na jego ramieniu, drugą złapałaś za dłoń chłopaka. Jak za dawnych lat.
Chciałabyś cofnąć czas. Do tego spotkania w Czechach, waszego pierwszego spotkania podczas wakacji bodajże po czwartej albo piątej klasie. Wtedy rodzice jeszcze żyli, ty byłaś młoda, naiwna i chyba nawet po uszy zakochana w Broskevie. Potem ci przeszło, bo wróciłaś do Anglii, wasz kontakt się urwał. Ale tam czułaś, że naprawdę żyjesz. Bawiłaś się, śmiałaś, piłaś, paliłaś, ćpałaś, byłaś wolna na swój nielogiczny sposób, a on towarzyszył ci w tych wszystkich twoich głupich akcjach. A nocami odprowadzał pod drzwi hotelowego pokoju, sprawdzał, czy grzecznie położyłaś się do łóżka i odchodził. I tak codziennie, przez niemal dwa miesiące. Dwa długie i piękne miesiące.
- Tak długo cię nie było. - Czyżbym słyszała w twoim głosie smutek, Rołzi? Tęskniłaś? Gdybym była bez serca, to powiedziałabym, ze to całkiem urocze z twojej strony, ale wredna nie będę, wiadomo, że tęskniłaś, skoro z Jirim w jakiś sposób związane były wspomnienia dotyczące rodziców. Ale STOP, koniec tego użalania się nad sobą, wytrzymałaś bez nich tyle lat, to i teraz sobie poradzisz, silna baba z ciebie, Rosie!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Brno, Republika Czeska
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 217
  Liczba postów : 335
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2958-jiri-broskev
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2960-fuck-yeah-jiri-broskev
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2959-jiri-broskev
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9752-jiri-broskev#273766




Gracz






PisanieTemat: Re: najbardziej odległy brzeg jeziora   Pon 8 Paź 2012 - 22:34

Jiri miał to do siebie, że często wracał. Nawet odtrącany, po pewnym czasie przypominał o sobie, w mniej lub bardziej subtelny sposób. Chyba, że rany mu zadane były na tyle głębokie, że po prostu nie mógł tego wybaczyć. A pomimo jego szorstkiego, antypatycznego usposobienia, potrafił wiele wybaczać. Czasem sam się sobie dziwił, brnąc coraz bardziej w nieodpowiednie relacje z nieodpowiednimi ludźmi. Bo kto cię raz zrani, na pewno zrobi to po raz kolejny. Nieważne, czy świadomie, czy nie, czy z premedytacją - ból zawsze wraca. Może w innej formie, w innym zabarwieniu, ale zawsze wraca. Jakby na złość, jak nieproszony intruz wpychający się w brudnych butach do twojego domu.
Wybaczył jej to, tak jak miał nadzieję, że ona wybaczy jemu. Był nieodpowiedzialny, doskonale wiedział, że on może się truć. Jemu nic nie zaszkodzi. Ale nie powinien namawiać do tego innych, szczególnie młodszych dziewczyn. Przecież to mogła być Zuzanka, a nigdy nie chciał dla niej takiego losu. Jednak nie miewał wyrzutów sumienia, nie łudźmy się, Broskev nie zgrzeczniał tak nagle. Wciąż w dużej mierze pozostawał nietolerancyjnym dupkiem, bo to dobra skorupa. Jeszcze nigdy go nie zawiodła. Dopiero kiedy z niej wyszedł, został zraniony.
Skinął jej lekko głową, na znak, że tak, to on! Żyje, wciąż, jeszcze, choć niewiele brakuje. Ale to nieważne, ważne jest to, że poczuł się nieco dziwnie i niezręcznie, kiedy Rosaline przytuliła się do jego wątłego teraz ciała. Jednak nie był w stanie jej odtrącić, cierpliwie czekał, aż zakończy ten swój mały rytuał, a zaraz potem porwał ją do tańca. Na rozgrzewkę zaczęli wolno, kręcąc się dookoła własnej osi. Jednak potem napinając mięśnie do granic możliwości wykonał z dziewczyną serię obrotów i dziwnych figur, niekoniecznie tanecznych, bo o tym Broskev nie miał zielonego pojęcia. Po prostu wyrażał to, co czuje. A co czuł?
Przechylił ją na bok, utrzymując na swoich rękach, niewiele ponad ziemią. Lubisz mieć nad wszystkim kontrolę, prawda?
- Czas jest pochrzaniony. Może tak naprawdę minęła zaledwie sekunda? - spytał, patrząc jej w oczy i uśmiechając się blado, a potem w końcu ją podniósł, by znów porwać w tan. Na zimnej, wilgotnej trawie. - Co się stało? Ktoś kogoś zabił? - spytał w końcu bezpośrednio, jak za starych czasów. Nie lubił owijania w bawełnę, zazwyczaj nie miał na to nawet czasu. Nawet sekundy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 22
Skąd : Folkestone, Anglia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 148
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 386




Gracz






PisanieTemat: Re: najbardziej odległy brzeg jeziora   Wto 9 Paź 2012 - 20:03

Nawet nie zwracałaś większej uwagi na to, jak marnie wyglądał Jiri. No dobra, zwróciłaś uwagę, ale nie chciałaś mu tego wypominać. Wiedziałaś, że nie skończyłoby się to dobrze, kolejną waszą kłótnią, kolejnym rozstaniem i nie wiadomo, czy po tym znów byście się odnaleźli, czy to nie było już teraz o ten jeden raz za dużo i kolejnej szansy już byście nie dostali.
Dawno nie tańczyłaś. To było dla ciebie coś nowego, wirować w ramionach Broskeva, do muzyki grającej tylko w waszych sercach. Poddałaś się całkowicie, pozwoliłaś chłopakowi sterować swoim ciałem, chociaż doskonale wiedziałaś, że on lubił mieć kontrolę. Nad wszystkimi, nad wszystkim. Nagle znalazłaś się tylko kilka centymetrów nad ziemią, znów na krawędzi, znów w niebezpieczeństwie. Ale ufałaś, wierzyłaś, że nic ci się nie stanie, że on cię nie puści, że nie spadniesz w otchłań, nie uderzysz w ziemię i nie pogruchoczesz sobie kości. Ani nie obijesz tyłka.
- Sekunda, godzina, dzień, rok, wiek - mruknęłaś cicho, zafascynowana wpatrywałaś się w jego niebieskie oczy, jakby starając się w nich odnaleźć nową siebie. - Kto wie...
Potem cię podniósł. Zaufałaś, a on cię nie zdradził. Znów twardo stąpałaś po ziemi, byłaś bezpieczna i znów zaufałaś jego ramionom, tańczyłaś tak, jak ci grał. Stałaś się bardzo uległa, Rołzi, nie poznaję cię. Ale potem zesztywniałaś. Zgarbiłaś się, opuściłaś głowę, straciłaś chęci do tańca.
- Przedwczoraj zginęli moi rodzice - wzruszyłaś ramionami, jakby to nie miało dla ciebie większego znaczenia. Ale już nie tańczyłaś, z twoich ust zniknął delikatny uśmiech radosnego dziecka, oczy straciły blask, wydawałaś się starsza, bardziej zagubiona. Jednocześnie silna. Nie załamywałaś się. To był po prostu... szok. Jeszcze nie do końca pogodziłaś się z tym, że twój dom stoi teraz pusty. Twój krzyk obija się o mury echa. Nawet ono nie słucha i nikt już nie czeka. Może ty nie istniejesz,a strach jest tylko złudzeniem. I nie ważne czy wołasz, czy cicho siedzisz w kącie; może nigdy cię nie było i nigdy nie będzie...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Brno, Republika Czeska
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 217
  Liczba postów : 335
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2958-jiri-broskev
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2960-fuck-yeah-jiri-broskev
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2959-jiri-broskev
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9752-jiri-broskev#273766




Gracz






PisanieTemat: Re: najbardziej odległy brzeg jeziora   Sro 10 Paź 2012 - 15:16

Tak, Jiri był bardzo wybuchowy i lubił, jak jest tak, jak on tego chce. Inne opcje były nawet niedopuszczalne, ale każdemu czasem wymykają się rzeczy spod kontroli, tak było i tym razem. Bo tym razem chciał, aby ktoś się nim zainteresował. Tak, był egoistyczny, cóż na to poradzić, taka natura.
Tańczył z nią dłuższą chwilę, co rusz wymyślając jakieś figury i dziwne pozycje, w jego mniemaniu taneczne. Czuł, jakby czas zwolnił, a świat przesuwał swoje poły kalejdoskopowo z odpowiednim opóźnieniem. Ale to było całkiem... przyjemne. W końcu robił coś innego niż ćpanie, chlanie czy ruchanie się, a to niewątpliwie duży plus.
Zamarł wraz z nią, kiedy usłyszał co się stało. Coś w nim drgnęło w okolicy serca, ale nie był do końca przekonany, co to było. Taak, znał tę sytuację niemalże na pamięć. Dziecko, które zostaje bez rodziców. Jak Jiri. Ale on był wtedy dużo młodszy od Rosaline. I jak widać poradził sobie, byle jak, ale sobie poradził. Wierzył, że ona też sobie da radę.
Mimo to przyciągnął ją do siebie i tym razem to on ją objął, klepiąc delikatnie po plecach. Mógłby jej powiedzieć, że będzie dobrze, że to minie, ale to tak naprawdę nigdy nie mija. Wspomnienie o rodzicach wraca jak bumerang, często w najmniej spodziewanym momencie.
Może i nie potrzebowała tego, co teraz zrobił, ale... może on sam tego potrzebował? Coś się za bardzo uczuciowy zrobił w tym kurewskim Hogwarcie, nie ma co.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 22
Skąd : Folkestone, Anglia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 148
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 386




Gracz






PisanieTemat: Re: najbardziej odległy brzeg jeziora   Sro 10 Paź 2012 - 20:41

Ty za to byłaś troskliwa. W cholerę. Powinnaś zapytać, co się z nim działo, czemu tak marnie wygląda, co robił, gdzie, z kim (no pewnie, Rołzi, ty tylko o jednym myślisz...), dlaczego się nie odzywał. Ale to akurat nie powinno cię dziwić, nazmyślałaś mu podczas waszego ostatniego spotkania, to teraz masz babo placek.
Nie zapytałaś. Zapomniałaś o bożym świecie, bo myślałaś, że twój ból jest najważniejszy. Kto tu jest egoistą, naprawdę!
Nie zdążyłaś nawet pomyśleć, że może wypadałoby jednak zainteresować się Jirim, gdy cię przytulił. On! Tak najzwyczajniej w świecie przyciągnął cię do siebie, objął ramionami i poklepał po plecach. To było tak dziwne i niespotykane, że aż zamarłaś na sekundę, po chwili jednak rozluźniłaś się i wtuliłaś twarz w zagięcie między jego szyją a ramieniem. Było ci... dobrze. Jak dawniej. Jakbyście byli do tego stworzeni.
Nie płacz. Zabraniają płakać... Jak powstrzymać łzy, kiedy boli serce i dusza? Zapomnij. Ale ty właśnie chcesz pamiętać. Tak miało być. Mają rację, ale w czym to pomoże? Nie ukoi... Tylko czas może pomóc, z czasem zabliźniają się rany... Ale póki co tak brakuje. Nie myśl o tym. Kiedy ty właśnie nie potrafisz myśleć o niczym innym. Kiedy wspomnienia, prócz łez, przynoszą także szczęście. Nie martw się. Przecież właśnie próbujesz... Z ufnością patrzysz w przyszłość, spoglądasz w dół, na swoje dłonie i wyobrażasz je sobie obok innych dłoni. Patrzysz do lustra i marzysz, że oczy, które widzisz w odbiciu nie należą do ciebie, tylko do kogoś innego. Wierzysz, że wszystko się ułoży. Że wróci.
Oszukujesz samą siebie. Nic już nie będzie takie, jak dawniej. Jesteś sama. Z przyjaciółmi. Oni ci pomogą. Zawsze pomagali. To się nigdy nie zmieni, jesteś tego pewna.
- Co się z tobą działo, Jiri? - wyszeptałaś, unosząc lekko głowę. Przypomniałaś sobie o nim? Że Broskev też czasami chciałby poczuć się potrzebny, chciałby, żeby ktoś się nim zainteresował? Brawo, Rołzi, rychło w czas.

Ale pierdolenie, nie nie wierzę, że tak piszę xD
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Brno, Republika Czeska
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 217
  Liczba postów : 335
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2958-jiri-broskev
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2960-fuck-yeah-jiri-broskev
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2959-jiri-broskev
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9752-jiri-broskev#273766




Gracz






PisanieTemat: Re: najbardziej odległy brzeg jeziora   Czw 11 Paź 2012 - 16:19

Na chwilę obecną nie rozróżniał tego, co było rzeczywistością, a co jedynie wytworem jego umysłu. Kiedy objął Rosaline, czas stanął w miejscu, a świat się bujał. Jiri wraz z nim i wraz z dziewczyną w niego wtuloną. Okręcali się dookoła własnej osi, jak w jakiejś romantycznej, wolnej piosence. Umysł z kolei się z niego śmiał, podsuwając coraz dziwaczniejsze obrazy z dzieciństwa. Czemu teraz, czemu musiał nad tym myśleć? Czemu nie mógł po prostu o wszystkim zapomnieć? Czemu najgorszy dzień jego życia musi wciąż wracać? Czemu nie mógł po prostu zginąć w lawinie wspomnień z innych części życia?
Nie wiedział, ile tak się kołysali, miał wrażenie, że całe lata świetlne. W końcu jednak wrócił do rzeczywistości, ignorując dźwięk wybuchu w swoich uszach. Skupił się na pytaniu od Rosaline, choć nie bardzo wiedział, co miał jej powiedzieć. Minęło szmat czasu, nie potrafił pozbierać wszystkiego do kupy, skondensować i przesłać ustnie w jej kierunku. Zbyt długo jej nie było.
- Wiesz, melanż to tu, to tam - rzucił więc niedbale, patrząc gdzieś w bok, kiedy miał delikatnie przechyloną głowę. Zaraz po tym zaczął myśleć o tym, czy ma przy sobie alkohol i papierosy, choć to było bezsensowne, bo zawsze to wszystko zabierał, jak wychodził z dormitorium. To było puste, niesamowicie. Tak samo jak pusta była jego odpowiedź i jak on był pusty. Wydrążony ze środka, samo opakowanie. W dodatku niezbyt zachwycające, na nieszczęście. Ale czy środek był lepszy?
- No, rozumiesz - dodał po chwili, choć bardziej brzmiało to jak wmawianie tego, co Rosaline ma sobie pomyśleć. Że ma rozumieć i tyle. A on sam tego nie ogarniał. Ale to nieistotne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 22
Skąd : Folkestone, Anglia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 148
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 386




Gracz






PisanieTemat: Re: najbardziej odległy brzeg jeziora   Czw 11 Paź 2012 - 20:23

Dobra, koniec tego użalania się, Nightshade. Co było, nie wróci, nie ma co rozpamiętywać, przynajmniej na razie. Ciesz się chwilą, masz Jiri'ego znów obok siebie, znów możesz cieszyć się jego obecnością, to jest najważniejsze. Przestań być egoistką myślącą tylko o sobie i swoim nieszczęściu, każdego przecież spotyka jakaś katastrofa, a jednak ludzie żyją i nie rozpaczają nad swoim życiem. Weź się w garść, Rołzi.
- Rozumiem - powiedziałaś powoli, wymawiając każdą literkę oddzielnie, jakby zastanawiając się, czy tak jest w rzeczywistości. Czy nie mówisz tego tylko po to, by zadowolić Jiri'ego. Wyglądał... źle, delikatnie mówiąc. Melanże musiały być naprawdę intensywne, skoro zmarniał przez te parę miesięcy. - Ale wiesz, że nie o to pytałam... - dodałaś jeszcze, robiąc wyraźną aluzję do marnego wyglądu przyjaciela. No rzeczywiście, czasem mogłaś nazwać chłopaka przyjacielem, ale chyba przeważnie był kumplem od imprez, ćpania, chlania i palenia. Szkoda tylko, że te czasy już się skończyły.

przepraszam, nie mam siły na dłuższe posty ;<
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Brno, Republika Czeska
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 217
  Liczba postów : 335
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2958-jiri-broskev
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2960-fuck-yeah-jiri-broskev
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2959-jiri-broskev
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9752-jiri-broskev#273766




Gracz






PisanieTemat: Re: najbardziej odległy brzeg jeziora   Sob 13 Paź 2012 - 11:33

To zrozumiałe, że tęskni za rodzicami, że ich śmierć nią wstrząsnęła. To normalne, że wtedy chce nam się płakać, krzyczeć, obwiniać wszystkich dookoła, włącznie z sobą. Ważne, aby przejść przez ten etap i nie dać się utonąć w depresyjnym bagnie. Aby walczyć o siebie, o swoje życie, bo te jest zbyt krótkie, aby je zmarnować. Trzeba się przepychać, brać wszystko garściami, zanurzać się w tym bez reszty. W egzystencji. We własnych pragnieniach, które trzeba realizować, aby być szczęśliwym. Tak trzeba robić. A chwile słabości ma z nas każdy, szczególnie w momentach, kiedy wszystko zdaje się zawalać, kiedy zostajemy sami.
Tak, wyglądał źle, ale kiedyś też już tak wyglądał. Nic dziwnego, jak się prowadzi taki tryb życia jak on, to prędzej czy później musi dojść do destrukcji. A kiedy do tego dochodzą jakieś dziwne uczucia, wątpliwości, dramaty to... robi się z tego mieszanka wybuchowa. Nawet bardzo.
Milczał dłuższą chwilę, zastanawiając się, o co jej chodzi. Stanął w miejscu i wyprostował się, przestając się rozkosznie kręcić wokół własnej osi, przestając misiowato przytulać Rosaline. To było do niego takie niepodobne, że aż przez chwilę miał wrażenie, jakby ktoś mu przywalił pięścią w nos. Zamrugał gwałtownie.
- To w takim razie o co? - spytał, nieco zirytowanym tonem. Nie lubił domysłów, metafor, pokrętnych pytań. Nie umiał na nie odpowiedzieć, był dość mało skomplikowaną osobą, lubił konkrety, by nie tracić czasu, tylko działać. Był człowiekiem czynu, nie słowa. Słowa komplikowały zbyt wiele rzeczy. A że robił coś zazwyczaj złego, to już inna bajka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 22
Skąd : Folkestone, Anglia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 148
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 386




Gracz






PisanieTemat: Re: najbardziej odległy brzeg jeziora   Wto 16 Paź 2012 - 22:26

Traciłaś już do niego zarówno cierpliwość, jak i siły. Odepchnęłaś Jiri'ego lekko od siebie, a w twoich oczach - zdać by się mogło - malowała się bezsilność i furia. Potrząsnęłaś głową, jakbyś w ten sposób mogła pozbyć się wszystkich nieproszonych myśli, uczuć; stać się nieczułą porcelanową laleczką, której nie zależy na niczym, ani na nikim.
Nie podziałało.
- O ciebie, Broskev! - odpowiedziałaś, wyraźnie zirytowana, palcem trącając chłopaka w pierś. - Czemu o siebie nie dbasz, czemu się niszczysz? Nie takiego Jiri'ego znałam. Nie w takim Jiri'm się zakochałam - dodałaś znacznie ciszej, jednak w dalszym ciągu można było poznać po twoim głosie złość. - Ogarnij się, nie chcę znów cię stracić, tym razem z twojej winy. Cholera... - Wydało się, Rołzi, słów nie cofniesz. Jedyne co ci pozostało, to jakoś ładnie wybrnąć z tego bagna, niech nie myśli, że aż tak bardzo ci na nim zależy.
Dobra, nie oszukujmy się. Przecież ty nie chcesz udawać, że Jiri nic dla ciebie nie znaczy. Jest przyjacielem, niemalże bratem. Właśnie - niemalże. To nie miłość braterska, tego byłaś pewna. Damn it, wychodzi na to, że cały plan "sama będziesz szczęśliwsza" poszedł się jebać.
Znów potrząsnęłaś głową.
- A w sumie wiesz co? Rób ze sobą, co chcesz. Mam to w nosie. Bo i tak zawsze będę obok, żeby wyciągnąć cię nawet z najgorszego gówna. Nie pozbędziesz się mnie ponownie, Jiri - mruknęłaś jeszcze, z wyzwaniem w oczach patrząc na chłopaka. Nie bardzo przejmowałaś się tym, ze cię odtrąci, ostatnimi czasu stałaś się bardzo odporna na tego typu rzeczy. Cóż poradzić na to, ze jesteś cholernie kochliwa, Rołzi? Powiedziałaś, co leżało ci na sercu plus kilka innych, nieproszonych słów, pozbyłaś się tego balastu, jest dobrze. Taa, a krowy mają skrzydła i latają...
Twój ruch, Broskev.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Brno, Republika Czeska
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 217
  Liczba postów : 335
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2958-jiri-broskev
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2960-fuck-yeah-jiri-broskev
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2959-jiri-broskev
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9752-jiri-broskev#273766




Gracz






PisanieTemat: Re: najbardziej odległy brzeg jeziora   Wto 16 Paź 2012 - 23:06

Jiri też tracił cierpliwość, bo strasznie nie lubił poplątanych spraw, dziwnych wycieków z przeszłości i robienia problemów ze wszystkiego. Przybrał zatem bardzo defensywną postawę, gotową jednak w każdej chwili do ataku. Założył ręce na piersi i słuchał, co Rosaline ma do powiedzenia. Że w końcu mu wszystko wytłumaczy i nagle stanie się jasność. Niestety, to, co powiedziała wprawiło Broskeva w niemałe zdumienie. Oczy niemalże wyszły mu z orbit, a on przez dłuższą chwilę nie był w stanie zebrać tego wszystkiego do kupy, a co dopiero odezwać się. Brwi powędrowały w górę, jedna ręka przejechała po krótko ostrzyżonej głowie. WTF.
- Co - spytał więc nieprzytomnie, choć bardziej to brzmiało jak zdanie twierdzące, aniżeli pytające. Uspokój się. Nawet, jeżeli było tak, jak to właśnie Rosaline dobitnie nakreśliła, to jest to już PRZESZŁOŚCIĄ, a zatem nie ma się czym martwić. Przynajmniej w to teraz wierzył.
- O czym ty teraz pierdolisz? Jakie zakochałam, jakim mojej-twojej winy? - spytał w końcu wprost, nie znosząc sytuacji, w których dowiaduje się nagle o czymś totalnie z dupy i musi robić minę ach-tak-wiedziałem-ale-zapomniałem. Bo nie wiedział. Westchnął ciężko.
- To miłe z twojej strony, zajebiście miłe, ale powiedz mi o co chodzi, czemu nagle wywlekasz na wierzch jakieś sprawy z przeszłości, o których wcześniej nie wspomniałaś nawet słówkiem? - drążył dalej, zapominając właściwie, jaki był pierwotny temat. Ach, tak, jego stan fizyczny. To akurat teraz nieistotne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : III
Wiek : 23
Skąd : Sacramento
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 0
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 389
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4913-matt-cunningan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4917-szach-i-matt
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4914-matt-cunningan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7893-matt-cunningan#220772




Gracz






PisanieTemat: Re: najbardziej odległy brzeg jeziora   Pią 21 Gru 2012 - 17:02

Matt lubił samotnie spędzać czas na rozmyślaniach nad przyszłością. Uważał, że to co go czeka jest już zaplanowane. Wiedział też, że jest wyjątkowy, nawet jeśli nikt tego nie dostrzega. Największe z jego marzeń jest łatwe do spełnienia - chciał być dumny sam z siebie. Hogwart to dla Matta miejsce harmonii, można tu spotykać się ze znajomymi i urządzać różne dziwne spotkania robiąc hałas i popłoch, a można też spokojnie przysiąc nad brzegiem jeziora. Osobiście bardzo lubił odwiedzać miejsce w którym był. Rzadko spotykał tu kogoś, bo było to miejsce najdalej położone od zamku. Nie spotykało się tutaj pogrążonych w namiętności nastolatków, ani wrzeszczących pierwszoroczniaków. Nie ufał swojej pamięci, ale chyba nigdy nie spotkał tu nikogo. Jeśli już to nie chciał tego zapamiętać. Ostrożnie położył się przy najbliższym drzewie. Mimo deszczu ze śniegiem i w miarę niskiej temperatury nie przejmował się tym. Najwyżej użyje jakiegoś nieskomplikowanego zaklęcia na rozgrzanie, czy wysuszenie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 627
Dodatkowo : rezerwowy pałkarz, wężoustość
  Liczba postów : 1439
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4683-scarlett-maya-saunders
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4686-masz-sms
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4687-sms
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7174-scarlett-maya-saunders




Gracz






PisanieTemat: Re: najbardziej odległy brzeg jeziora   Pią 21 Gru 2012 - 18:36

A to ci pech! Bo oto właśnie jego cudowną ciszę i niczym niezmącony spokój miał zakłócić nie kto inny, jak osoba panienki Saunders. Gdyby była podobnym mrukiem co Matt, zapewne nawet by siebie nie zauważyli. Jednak dodatkową przeciwnością losu było to, iż Scarlett nie należała ani do osób najcichszych, ani do osób starających się być niewidzialnymi. W zasadzie to chyba uosabiała niemalże wszystkie cechy znienawidzone przez Cunningana - popularność, chęć dominacji i blichtru, krzykliwość i... można by tak bez końca. Ale wszystko działało w dwie strony - on z kolei uosabiał niemal wszystkie cechy pogardzane przez młodszą ślizgonkę. W końcu jak można być aż tak nietowarzyską osobą? Ona osobiście umarłaby z nudów. A raczej tak jej się zawsze zdawało.
Szła przez błonia w okropną pogodę. Lało się z nieba, a ona... akurat dziś postanowiła rozruszać sobie nogę. Bo wciąż kulała i zdecydowanie było to widać. Ale cóż się dziwić, kiedy wielka akromantula wbija ci swoje odnóże w udo? Takie obrażenia wymagają dłuższej rekonwalescencji. Jednak naiwna Saunders miała nadzieję, że jak tak będzie łazić w kółko, to noga wreszcie odzyska dawną sprawność. A guzik!
Jedyne, co się stało, to to, iż w końcu poczuła się zmęczona. Nic w tym zaskakującego, zważywszy na to, iż doszła już tak daleko. Tak więc ubrana lekko, zaledwie w kurteczkę, krótką sukieneczkę, grube rajstopy (aby ukryć opatrunek) i zimowe buty na obcasie (taaa), pojawiła się na horyzoncie. Kiedy dostrzegła przed sobą Matta, którego kojarzyła głównie z tego, iż alienował się przed wszystkimi wokół, zmarszczyła brwi. No nic, trudno, musi przecierpieć jego towarzystwo, heheh.
Bo niestety, ale bezceremonialnie zatrzymała się przy drzewie, pod którym siedział. Oparła się o pień, dysząc ciężko. A na twarzy po chwili pojawił się grymas bólu. Jedna ręka powędrowała na udo, jakby to miało przynieść ulgę. Niestety - nie przynosiło! Tak dla jasności.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : III
Wiek : 23
Skąd : Sacramento
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 0
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 389
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4913-matt-cunningan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4917-szach-i-matt
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4914-matt-cunningan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7893-matt-cunningan#220772




Gracz






PisanieTemat: Re: najbardziej odległy brzeg jeziora   Pią 21 Gru 2012 - 18:51

- Widzę, że nawet oddychać nie umiesz cicho. - odezwał się Matt słysząc dyszenie młodej ślizgonki. Co jak co ale nie spodziewał się jej w tym miejscu. Oh, miejscu które miało być tylko jego, z dala od tego typu osób.

Chyba los kpi z niego kolejny raz, czemu to jego zawsze spotykają osoby, których stara się unikać?

- Mam udać zatroskanego, czy chcesz na siebie zwrócić uwagę? - zapytał ślizgonki z nutką rozbawienia w głosie. Nie chciał jej robić na złość, jednak nie wiedział co o niej myśleć. Właściwie to chciał ją sprowokować do czegoś, ale wiedział, że mogłoby to ocieplić stosunki między nimi, czego nie chciał robić z własnej woli. Zdał sobie sprawę jednak, że może znajma nie ma co do niego złych zamiarów, bo po co? Szydzenie z niego nigdy nie kończyło się dobrze, był często mściwy, a z pewnością nie stałą by się od tego bardziej sławna. Widocznie skierowało ją tu przeznaczenie. Wstał powoli i oddalił się o dwa kroki od drzewa, by przyjrzeć się postaci.

- Właściwie.. znam Cię, ale nie wiem skąd. Pomożesz mi? - zagadnął swoją aktualną towarzyszkę czasu dla siebie. Oh zgrozo, jak to brzmi! Wymusił na sobie tą rozmowę, żeby nie wyjść na gbura. W sumie nie dbał o to, ale nie chciał mieć na sumienie jakiegoś zabójstwa czy co w tym stylu. Może akurat nie udawała z tym dyszeniem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 627
Dodatkowo : rezerwowy pałkarz, wężoustość
  Liczba postów : 1439
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4683-scarlett-maya-saunders
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4686-masz-sms
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4687-sms
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7174-scarlett-maya-saunders




Gracz






PisanieTemat: Re: najbardziej odległy brzeg jeziora   Pią 21 Gru 2012 - 19:53

Scarlett tymczasem dalej próbowała zaczerpnąć powietrza. Na Salazara, miała beznadziejną kondycję! A jeszcze z balastem w postaci kulawej nogi to już w ogóle przeżywała istne tortury. Gdyby nie to cholerne udo, leniłaby się w pokoju wspólnym, ucząc się czegoś albo rozmawiając z kimś ciekawym. A tak to stała tutaj buchając niczym lokomotywa, w towarzystwie chyba najnudniejszego człowieka pod słońcem. Co za porażka. Postanowiła jednak stawić temu dzielnie czoła. Hm, może Matt się nie odezwie? A ona sobie odpocznie i stąd pójdzie? Niestety, chłopak zadecydował inaczej. Jak pech to na całego!
Odwróciła swoją blond główkę w stronę Cunningana i ponownie zmarszczyła brwi. Cóż ten nic nie warty karaluch śmie do niej mówić? Skandal, skandal, żeby plebs tak pyskował do elity. W jakich to czasach przyszło jej żyć?
Ziewnęła zatem ostentacyjnie, dosyć głośno i szeroko rozdziawiając buzię, którą na szczęście jednak zakryła dłonią. Zrobiła także znużoną minę, udając, że zasypia, by po chwili niby się ocknąć gwałtownie.
- Co? Och, wybacz, zasnęłam, bo dawno nie słyszałam nudniejszych bzdur - zaczęła spokojnie, acz ze słyszalną nutą pogardy w głosie. Hm, jeżeli chce się pojedynkować na złośliwości, to musi się bardziej postarać. Bo póki co Scarlett nie zamierzała dać się sprowokować tymi marnymi podróbami przytyków. Już pierwszoklasiści układali lepsze. A zresztą - szczerze mówiąc, to i tak nie miała ochoty na kłótnie. Za bardzo skupiona była na tym, aby przeżyć.
Kiedy nastąpiła nagła zmiana tematu, uniosła wysoko brwi w geście zdziwienia. Skąd ją zna? Może z pokoju wspólnego, głąbie? A może chciał jej pokazać, że wcale nie jest taka popularna, skoro jej nie kojarzy? Cokolwiek zamierzał osiągnąć tym pytaniem, Saunders zrobiła jedynie pobłażliwą minę.
- Nie zaprzątaj mi głowy swoją niewiedzą, z łaski swojej - mruknęła zatem. Sam zaczął być taki niemiły! A mogli się rozejść w pokoju, jeżeli by tylko zamilknął na wieki, jak zwykł to robić. Ona by odpoczęła i wróciła do zamku. Ale nieeeeee!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : III
Wiek : 23
Skąd : Sacramento
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 0
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 389
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4913-matt-cunningan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4917-szach-i-matt
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4914-matt-cunningan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7893-matt-cunningan#220772




Gracz






PisanieTemat: Re: najbardziej odległy brzeg jeziora   Pią 21 Gru 2012 - 20:03

Reakcja blondynki go rozbawiła. Kolejna taka sama dziewczyna z tysiąca takich samych dziewczyn. Każda z nich uważa się za najpiękniejszą, najpopularniejszą, myślącą, że świat padnie u jej stóp. Cóż bardziej mylnego. Z podobną radością słuchał jej wywodów jaki nie jest nudny, haha. W sumie nie miał nic przeciwko temu, nie musiał nadskakiwać tego typu dziewczynom dookoła. Co ona sobie właściwie myślała? No tak, zostanie Miss Universe.

- Wiesz, wcale nie jesteś taka towarzyska jak myślałem. Czyli jesteś kolejną przeciętną dziewczyną, która uważa się za Panią Popularną. To jest już nudne. Nie sądzisz? - zapytał milutkim głosem małolaty. Wiedział, że jest od niego młodsza o kilka at, to widać było na pierwszy rzut oka, a jej zachowanie! Tego nie dało się przegapić. Zaczął się śmiać na samą myśl jakie tortury musiała przeżywać spacerując w tej pogodzie, jaka aktualnie miała miejsce nad brzegiem jeziora.

Zresztą. skoro ona sama nie była taka nudna to co robiła na takim odludziu? Sama się zagubiła w sobie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 627
Dodatkowo : rezerwowy pałkarz, wężoustość
  Liczba postów : 1439
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4683-scarlett-maya-saunders
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4686-masz-sms
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4687-sms
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7174-scarlett-maya-saunders




Gracz






PisanieTemat: Re: najbardziej odległy brzeg jeziora   Pią 21 Gru 2012 - 20:38

Och, przecież ona taka właśnie jest! Popularna, piękna, mądra... ach, zalet można wyliczać i wyliczać... ale to prawda, że takie przekonanie panowało jedynie w główce Scarlett, a często otoczenie tego poglądu nie podzielało. Czy to jednak ważne? Dobrze czuła się w swoim światku, prowadząc hogwarckie radio, mając dookoła siebie odpowiednich ludzi. Czymże więc była opinia całej reszty hołoty, której nawet nie znała? Matt różnił się tylko tym, iż kojarzyła go z pokoju wspólnego. I nic poza tym. Dlatego nie przejęła się jego śmiechem, nawet sama się uśmiechnęła, znów pobłażliwie. Cóż, kolejny klasyczny przykład zetknięcia się ze sobą dwóch różnych światów. Każdy był przekonany o swojej racji, nie rozumiejąc postępowania drugiego. A może oboje tkwili w przerażającym błędzie?
Wysłuchała dobrodusznie jego żali i kiwała beznamiętnie głową. Och tak, już się nasłuchała wielu takich bojowników, którzy walczyli z elitą, będąc urażonym faktem, iż sami nic nie znaczą. Dowartościowywali się wtedy atakami na tych lepszych, starając się umniejszyć ich zasługi. Cóż, mógłby jej wprost powiedzieć, że jest głupia, a nie uwierzyłaby mu. Z prostej przyczyny - zna swoją wartość i wie, że nie jest głupia. To prawda, zachowywała się niczym narcystyczna, rządna władzy nastolatka, ale swoje pod kopułą miała. W zasadzie mógłby powiedzieć o niej cokolwiek, a ona i tak wiedziałaby swoje. Na tym polega pewność siebie. Poza tym, była w swoim życiu tyle razy tłamszona, że czymże są uwagi Matta w morzu upokorzeń ze strony pani Saunders, czyli matki "ojca" Scarlett? Ach, niczym.
- Rany, jeszcze nie zauważyłeś, że nie obchodzi mnie twoje zdanie na mój temat? - spytała szczerze zdziwiona. Aż oczy jej się delikatnie rozszerzyły. Ale ta farsa miała niewątpliwie jeden plus - nie zwracała uwagi na bolącą nogę. Którą trochę przeforsowała... - Ale może jesteś po prostu tępy i trzeba mówić do ciebie wprost, bo subtelne aluzje nie trafiają? - zadała kolejne pytanie, wciąż w podobnym tonie. Merlinie, czemu on nie może sobie po prostu pójść? Ona by to już dawno zrobiła, prychnąwszy pogardliwie, ale ból nogi tak się nasilił, że aż stęknęła i nieświadomie zgięła się w pół, siadając na mokrej trawie. Kurwa mać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : III
Wiek : 23
Skąd : Sacramento
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 0
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 389
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4913-matt-cunningan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4917-szach-i-matt
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4914-matt-cunningan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7893-matt-cunningan#220772




Gracz






PisanieTemat: Re: najbardziej odległy brzeg jeziora   Pią 21 Gru 2012 - 23:02

Uhhh, no tak, dziewczyna postanowiła udowodnić samej sobie jaka to nie jest samowystarczalna. Kolejny zły nawyk nowoczesnej kobiety. Niestety, nieszczęście przywiodło n jej drogę Matta, więc skoro chciała czuć się lepsza od innych - proszę bardzo, droga wolna! Z resztą i tak nie miał ochoty dłużej znosić jej problemików.

- Więc skoro jesteś taka mądra w porównaniu do mnie to trafisz z powrotem do zamku bez niczyjej pomocy? - zapytał dziewczynę lekko rozbawiony całą sytuacją. Skoro chciała być taka niedostępna to co mu to szkodzi? Matt nie zamierzał tolerować kolejnych dziewczyńskich hormonów czy coś w ten deseń. Skoro jest taka mądra to co robi sama w taką pogodę skręcając się z bólu w miejscu, w którym diabeł mówi "dobranoc"? Najchętniej to rzucił jedno z tych zaklęć które przychodzą mu do głowy jak widzi wścibskie dzieciaki i cieszył się ciszą jaka go otacza, ale musiał doczekać się chwili, w której nastoletnie dziewczyny rozwiązują swoje problemy spacerując po lasach.

Obrócił się do dziewczyny plecami uważając, że to go uspokoi. Nie był jednak zdenerwowany, tylko skonsternowany tym, że jednak nie udawała swojego bólu, który mimo wszystko go nie obchodził. Skoro jest taka popularna, ktoś jej powinien pomóc. Tylko dlaczego sam się do tego nie kwapił? Może chciał pokazać jej miejsce w szeregu?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 627
Dodatkowo : rezerwowy pałkarz, wężoustość
  Liczba postów : 1439
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4683-scarlett-maya-saunders
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4686-masz-sms
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4687-sms
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7174-scarlett-maya-saunders




Gracz






PisanieTemat: Re: najbardziej odległy brzeg jeziora   Sob 22 Gru 2012 - 10:25

Cóż, niestety tak właśnie było, iż Scarlett próbowała udowadniać całemu światu jaka to ona zimna, niedostępna, zaradna i niezależna. Paradoksalnie jednak ludzie byli jej niezbędni do życia i zapewne bez nich Scarlett byłaby jedynie zagubioną we mgle dziewczynką. Cóż za ironia!
Siedziała zatem z obolałą nogą i nadzieją, że chłopak nie wytrzyma i sobie pójdzie. Łudziła się, naprawdę. Ten jednak wciąż stał, choć teraz odwrócony tyłem. Dobrze, mamy postępy! Niech teraz tylko ruszy jedną nóżką, potem drugą...
- Ależ oczywiście! - zawołała w tonie, jakby rzeczywiście była to najoczywistsza rzecz na świecie. Ona nie da rady? A właśnie, że da! I z taką oto determinacją próbowała dźwignąć się do pozycji stojącej, jednak... nic z tego nie wyszło. Jej ciało drgnęło o może centymetr w górę, ale nic poza tym. Ból w nodze był zbyt duży, aby po prostu sobie wstać. No nic, przeczeka go. W końcu kiedyś minie, prawda?
- Ale zrobię to później - mruknęła jeszcze, co by chłopak miał złudne wrażenie, iż wcale nie próbowała się podnieść, tylko stwierdziła, że zostanie tu sobie dłużej. Popodziwia deszcz padający ze śniegiem i... w zasadzie to tyle było do podziwiania. Ciekawe tylko czy da się na to nabrać. Cóż, nieistotne!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : III
Wiek : 23
Skąd : Sacramento
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 0
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 389
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4913-matt-cunningan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4917-szach-i-matt
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4914-matt-cunningan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7893-matt-cunningan#220772




Gracz






PisanieTemat: Re: najbardziej odległy brzeg jeziora   Sob 22 Gru 2012 - 13:45

Pewność siebie dziewczyny były na prawdę zabawna. Chłopak nie mógł się powstrzymać sam w sobie i zaczął śmiać się z młodej ślizgonki. Skoro sama mogła sobie poradzić z powrotem do Zamku to czemu nie miałaby zrobić tego teraz? Miał jej za złe, że potrafiła nawet tak miłe miejsce jak to zniszczyć bez żadnych skrupułów.

- Więc, jeśli nic Ci nie jest to może weźmiesz swoje śliczne nóżki i zrobisz z nich użytek wracając do Zamku? - zapytał dziewczyny bez jakiegokolwiek uczucia w głosie. Wzmianka o jej piękności była zwykłym sarkazmem. Matt uznał, że zniechęci to ślizgonkę do tego, żeby spędzała czas w tym miejscu. Zresztą co to za pogoda! Musiała mieć jakiś na prawdę istotny sens podróży, żeby w praktycznie zerową temperaturę wybrać się tak daleko od zamku. Ponadto nie mogła tu spotkać swoich wielbicieli.

Co nią w ogóle kierowało? Zastanawiało go to ie ze względu na troskę o dziewczynę, a o siebie samego. Przez tą głupią dziewczynę musi się wysilać na jakąś głupią, bezsensowną rozmowę, z której jak widać nic dobrego nie wyjdzie. Było mu w sumie wszystko jedno. Byleby go zostawiła w spokoju i dała skupić się dalej na swoich przemyśleniach, którymi z nikim nie chciał się podzielić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 627
Dodatkowo : rezerwowy pałkarz, wężoustość
  Liczba postów : 1439
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4683-scarlett-maya-saunders
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4686-masz-sms
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4687-sms
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7174-scarlett-maya-saunders




Gracz






PisanieTemat: Re: najbardziej odległy brzeg jeziora   Sob 22 Gru 2012 - 18:31

A ona tymczasem siedziała pod tym cholernym drzewem jak gdyby nigdy nic, choć próbowała też masować obolałe udo. Że też była tak naiwna, że sądziła, że od tego łażenia jej się polepszy! Nigdy już nie wpadnie na tak beznadziejny pomysł. Lenistwo popłaca, nadgorliwość niestety nie i to były jej aktualne wnioski, które miały niedługo ujrzeć światło dzienne w Hogwarcie.
A potem na jej twarzy pojawiło się oburzenie. Co to za zwyczaje, aby plebs mówił elicie, co ma robić? Toż to jawny skandal. Spojrzała się na Matta z uniesioną jedną brwią i wyrazem twarzy mówiącym "r u fuckin' kiddin' me?", jednak ten nie mógł tego zauważyć, bo wciąż stał do niej tyłem. Hm, dziwny zwyczaj, aby rozmawiać z kimś plecami do niego. Ale to nawet lepiej - pospólstwo nie powinno za bardzo przyglądać się majestatowi, to zbyt zuchwałe. No, chyba, że patrzyliby się z bezbrzeżnym podziwem, ale niestety ten krnąbrny Cunningan był na to zbyt oporny. Może się jednak wstydził?
- Nie - odparła więc zdawkowo, robiąc tym razem minę wysoce obojętną i zaczęła poruszać stopą zdrowej nogi w takt niesłyszalnej muzyki. Starała się wyglądać spokojnie, ale ból bardzo jej dokuczał, dlatego od czasu do czasu mrużyła oczy w grymasie niezadowolenia. Niech sam sobie pójdzie, o. I co z tego, że był tu pierwszy? Był gorszy, a gorszy ustępuje lepszemu. Proste? Proste! Ach, jakąż ona miała wspaniałą logikę, czyż nie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : III
Wiek : 23
Skąd : Sacramento
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 0
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 389
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4913-matt-cunningan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4917-szach-i-matt
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4914-matt-cunningan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7893-matt-cunningan#220772




Gracz






PisanieTemat: Re: najbardziej odległy brzeg jeziora   Sob 22 Gru 2012 - 19:01

Chłopak zdziwił się słysząc odmowę. Nie spodziewał się, że ta urocza dziewczyna będzie chciała spędzać z nim więcej czasu. Czyli oznaczało to koniec beztroski, z jakiej do tej pory miał okazję czerpać pełnymi garściami. Odwrócił się do dziewczyny, może tym zniechęci ją do pozostania w tym miejscu i uśmiechnął się.

- Na prawdę, miło mi, jestem aż tak sympatyczny, że chcesz tu ze mną zostać? - zapytał zadziornie dziewczyny prowokując ją. Wiedział, że to działa jak na magnes dziewczyny i łatwo wyprowadza je z równowagi. Może i tym razem tak się stanie? W sumie nie musi tak źle spędzić czasu z tą tu, przecież może sobie z niej przez chwilę pożartować, prawda? Bo co mu zrobi? Opowie wszystkim, że rozmawiała z nim? Lepszej reklamy mu nie wymyśli w tym zaklętym miejscu!

A może jednak się pomylił? Nie to niemożliwe. Przecież tacy jak ona nigdy nie są poważni. Mimo wszystko zaczął spacerować na planie kwadratu nie obracając się już plecami. Dał możliwość podziwiania swojej niezbyt skromnej osoby dziewczynie. Oh, jaką radość mu sprawiało wyobrażanie sobie jaka złość się w niej może zbierać!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 627
Dodatkowo : rezerwowy pałkarz, wężoustość
  Liczba postów : 1439
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4683-scarlett-maya-saunders
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4686-masz-sms
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4687-sms
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7174-scarlett-maya-saunders




Gracz






PisanieTemat: Re: najbardziej odległy brzeg jeziora   Nie 23 Gru 2012 - 10:19

Ależ oczywiście, że chciała spędzać z nim więcej czasu! Wszak był taki towarzyski, zabawny, elokwentny, inteligentny i w ogóle wspaniały, och, ach. A jakże cudownie się dogadywali! Hmmmm. Nie, takie myśli w życiu nie przeszłyby przez umysł Scarlett. No, chyba, że myślałaby o samej sobie. To wtedy można się zgodzić.
Więc kiedy Matt się odwrócił przodem do niej i zadał to swoje idiotyczne pytanie, ślizgonka spojrzała na niego pobłażliwym wzrokiem. Wreszcie zaczął się zachowywać zgodnie ze swoim statusem społecznym, choć też nie do końca.
- Nie pochlebiaj sobie - odparła zatem spokojnie, kierując spojrzenie na swoje buty. Rany, czemu ta noga musi tak boleć? Nie musiałaby go już więcej znosić. Bo on niestety najwidoczniej nie zamierzał się stąd ruszyć. Merlinie, cóż ci złego uczyniłam?! Jednak chłopak wiązał ze swoim pytaniem zbyt wielkie nadzieje. Scarlett nie zamierzała dać się sprowokować, w zasadzie po paru sekundach zapomniała już o obecności ślizgona. Zatem musi znaleźć lepszy sposób, aby ją wykurzyć. Jednak śmiem twierdzić, iż jedynym rozwiązaniem jest zaniesienie jej na siłę do zamku, bo noga uniemożliwiała jej swobodne poruszanie. Dlatego też będzie uparcie tkwić tutaj aż do poprawy. Ach, współczujmy Cunninganowi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : III
Wiek : 23
Skąd : Sacramento
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 0
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 389
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4913-matt-cunningan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4917-szach-i-matt
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4914-matt-cunningan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7893-matt-cunningan#220772




Gracz






PisanieTemat: Re: najbardziej odległy brzeg jeziora   Nie 23 Gru 2012 - 13:11

Chłopaka zirytowała cierpliwość tej dziewczyny. Widocznie nie chciała dać się sprowokować. No ale skoro tak jej zależało to może coś na rzeczy jest? Musiała mieć na prawdę solidny powód do tego, aby zostawać tu z nim. Wiedział, że go nie lubi. Zresztą mało kto go lubił. Ale to nie przeszkadzało Mattowi. Bawiła go wręcz ta sytuacja. Skoro chciała to kontynuować to nie ma problemu!

- Nie muszę sobie pochlebiać, popatrz na mnie, ucieleśnienie marzeń! - rzucił w kierunku dziewczyny rozbawiony. Jeżeli nie da się sprowokować może mieć z niej całkiem solidny ubaw. Może nagle zmieni diametralnie opinię o kimś, kto i tak następnego dnia nie da po sobie poznać, że spotkał ją nad jeziorem. Zresztą nie sądził, że i ona da po sobie poznać to, że się zobaczyli. W końcu rzadko kto przyznawał się do znajomości z nim. Właściwie to nie rozmawiał na korytarzu z nikim. Widocznie nikt nie chciał szargać sobie opinii w towarzystwie tego samotnika. Ahh, jaki świat jest smutny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 627
Dodatkowo : rezerwowy pałkarz, wężoustość
  Liczba postów : 1439
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4683-scarlett-maya-saunders
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4686-masz-sms
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4687-sms
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7174-scarlett-maya-saunders




Gracz






PisanieTemat: Re: najbardziej odległy brzeg jeziora   Nie 23 Gru 2012 - 16:49

Cóż, cierpliwość była jedną z niewielu zalet, jakie posiadała Saunders. Co prawda przejawiała się ona raczej w kwestiach zdecydowanie istotnych dla niej, ale teraz poniekąd sytuacja wymusiła na niej takie, a nie inne zachowanie. W przeciwnym razie już dawno by poszła, złorzecząc pod nosem na Cunningana. Ale taki to pech był, że została uziemiona! Nawet niestety dosłownie.
No dobrze, Scarlett ugięła się na prośbę tego uosobienia pospólstwa i łaskawie obrzuciła go szybkim i znudzonym spojrzeniem. No dobrze, trzeba było mu też przyznać, iż był niebrzydki. Jednak wygląd to nie wszystko. Dużo, ale nie wszystko. Gdyby był jeszcze bardziej towarzyski i ciekawy, to może nawet by go polubiła. A tak to... raczej był dla niej kimś obojętnym.
- Marzeń? Chyba dwurożca - odparła spokojnie, acz nieco niechętnie, nawiązując do stworzenia, które żywi się ludzkim mięsem. Tak, niewątpliwie uznałby Matta za smakowitego kąska. No dobra, ona też by nim nie pogardziła, gdyby był odrobinę milszy. Ślizgonem, nie dwurożcem, żeby nie było.
W sumie to nie wiedziała, czemu drąży ten temat. Czemu wciąż odpowiada na jego bezsensowne zaczepki. Pokręciła głową z dezaprobaty dla siebie samej, po czym westchnęła ciężko i skupiła się na swoich nogach. Robiło się coraz zimniej, a delikatne dreszcze przeszywały jej ciało. Będzie chora, jak nic!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

najbardziej odległy brzeg jeziora

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 9Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next

 Similar topics

-
» Brzeg jeziora
» Zachodni brzeg jeziora
» Pomost, na północnym krańcu jeziora
» Do którego bohatera z książek o Harrym pasujesz najbardziej?
» Prawy brzeg rzeki

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Tereny przy zamku
 :: 
blonia
 :: 
jezioro
-