IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Pomost, na północnym krańcu jeziora

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6 ... 11, 12, 13  Next
AutorWiadomość




Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Południowa Hiszpania
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 149
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 1357




Gracz






PisanieTemat: Pomost, na północnym krańcu jeziora   Pią 18 Mar - 15:07

First topic message reminder :


Pomost na pólnocnym krancu jeziora


Żeby się tu dostać, musisz przejść całe jezioro dookoła. Ale warto. Na północnym krańcu  znajduje się drewniany pomost. Uczniowie uwielbiają tu przychodzić. Pomost jest idealny do urządzania imprez wiosną,lub wczesna jesienią. Jest na tyle duży że spokojnie, mieści się na nim 5 uczniów. Ma też specjalne miejsce z którego można wskoczyć do jeziora...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Londyn, Anglia.
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 85
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 95




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomost, na północnym krańcu jeziora   Nie 12 Sie - 23:33

Na jej twarzy pojawił się jeszcze szerszy uśmiech. Usiadła jednak tylko na pomoście wsłuchując się w słowa chłopaka i Tatiany. Jednak tylko roześmiała się, widząc "roztrzepaną" fryzurę Maxa. Wyglądał tak... Zabawnie! Gdy jednak jej dłoń została ściśnięta przez jej adoratora, pomyślała, że jej zwyczajnie więcej nie umyje... Ale pozbyła się tej myśli. Przecież jeżeli chłopak czuł to samo do niej, co ona do niego, niedługo będzie mogła spodziewać się "większych okazów miłości". Spojrzała na Tatianę. Ta również im się przyglądała badawczym wzrokiem. Jednak jej przyjaciółka przeniosła wzrok na jezioro, zdziwiła się... Czy byłoby to możliwe, że myślała o tym, jak dobrze było jej wcześniej w tej wodzie? Najprawdopodobniej, jednak nigdy nie wiadomo.... Harriet przeniosła wzrok znów na Maxa. Co też on takiego miał w sobie, że podbił jej serduszko? Był jej ideałem? Najprawdopodobniej.
- Z Gryffindoru - odpowiedziała Maxowi. Dziwne, że jej nie zauważył. To było takie... Podejrzane. Może jednak nie miał takiej dobrej pamięci jak Harriet? Też możliwe. Znów przeniosła wzrok na Portugalkę. Zapalała papierosa... I mówiła tak, że mało kto zrozumiałby ją. Harriet jednak ją rozumiała...
- Ognisko? Ciekawy pomysł... Ale przyda się drewno... - rozejrzała się. Dookoła nie było nic łatwopalnego, niestety. Chyba, że pałki wodne da się palić...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Wielka Brytania
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 77
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 98




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomost, na północnym krańcu jeziora   Nie 12 Sie - 23:54

Podejrzane? A skąd! On nie miał pamięci do twarzy. Czasem wykrzykuje to prosto w twarz delikwentowi, który podchodzi do niego i już się uśmiecha.
Zazwyczaj wtedy drze się "NIE MAM GOŚCIU POJĘCIA SKĄD CIĘ ZNAM I W OGÓLE MNIE TO NIE INTERESUJE. SKORO CIEBIE NIE PAMIĘTAM TO PEWNIE DLATEGO, ŻE NIE BYŁEŚ WART ZAPAMIĘTANIA JAK WZÓR NA OBWÓD KOŁA! A PROPO, WZÓR NA OBWÓD KOŁA RÓWNA SIĘ 2πr".
Szczery do bólu? A jak!
-Serio? - podrapał się po głowie z miną naprawdę zdziwioną.
Z jego domu jest, a on jej nie kojarzy? Nie wleciał w nią, gdy gdzieś biegł? Nie siedział obok, gdy pisał wypracowanie? Ciekawe. Jak mógł jej nie widzieć? Przecież była najpiękniejszą istotą na tej Ziemi. No cóż. Będzie to musiał nadrobić.
-W takim razie mam gorszą pamięć do twarzy niż sądziłem... - mruknął bardziej do siebie niż do niej.
Z zamyślenia oderwała go Tytka z propozycją ogniska.
Spojrzał na nią. W tym samym czasie zaczął zakładać spodnie. Koszulka wciąż leżała na pomoście.
-Spoko. Skołuje się coś. - odpowiedział i zlazł z pomostu, by pójść do Zakazanego Lasu. Nie minęło kilka minut, a już szedł w ich stronę z chrustem unoszącym się nad jego głową.
Podszedł na skraj jeziora i ułożył chrust w stożek. Był dość sporej wielkości. W sam raz na dłuższe posiedzenie.
-Incendio - wymówił zaklęcie i już było ognisko. Spojrzał na dziewczyny i kiwnął ręką, by podeszły.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Portugalia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 33
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 28




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomost, na północnym krańcu jeziora   Pon 13 Sie - 12:02

Nawet nie zdążyła zaprotestować, że przecież mogą rozpalić magiczne ognisko, a już odprowadzała wzrokiem plecy Maxa zmierzające do Lasu. Wzruszyła ramionami i przeniosła wzrok na Harriet.
- Widzisz, marzenia się spełniają - uśmiechnęła się do niej szeroko, rozbawiona. Zaciągając się papierosem, ruszyła wolno w stronę zejścia z pomostu - przecież nie rozpalą ogniska tutaj. - Coś mi się wydaje, że mu się spodobałaś, a ja się w takich sprawach nie mylę...
Stanęła na trawie, wpatrzona w ciemniejące kontury Zakazanego Lasu. Zamyśliła się na krótką chwilę, i nie było wiadomo, w którą stronę powędrowały jej myśli. Ocknęła się z nich, kiedy Gryfon wracał do nich z zebranym chrustem.
- A jak ci wakacje minęły? Dobrze się bawiłaś? - rzuciła do przyjaciółki, aby zmienić temat. Wymieniły w końcu zaledwie jeden list, bo Tanię bardzo trudno było złapać, ze względu na ciągłe zmiany miejsca.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Londyn, Anglia.
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 85
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 95




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomost, na północnym krańcu jeziora   Pon 13 Sie - 13:42

Harriet kompletnie zapomniała o możliwości rozpalenia magicznego ogniska. Cóż, skleroza nie boli. Miała już zatrzymać Maxa, ale ten już znikł w Zakazanym lesie... Nie ma to jak uparty gryfon, naprawdę. Zerknęła na Tatianę, która... Również na nią patrzyła.
- To jest pewne... - odrzekła i również się uśmiechnęła, mimo tego, że nie do końca wiedziała, o co chodzi Portugalce. Wstała z pozycji siedzącej i ruszyła za nią... Pomysł rozpalenia ogniska na pomoście źle by się zakończył. - Pokazałaś mi wiele razy, że nie mylisz się w takich sprawach... Ale żebym ja wpadła mu w oko?...
Wolała zostawić sobie ten temat do przemyślenia. I tak nie wiadomo kiedy, usiadła na wilgotnej trawie rozmyślając... Nie, Harriet nie miała głowy do takich spraw. Znaczy, wiedziała, kiedy sama była zakochana, ale nie wiedziała, gdy ktoś jest zakochany w kimś innym. W takich sprawach mogła liczyć tylko na Tatianę. Z myśli oderwał ją Max wracający z chrustem i pytanie Tatiany...
- Wakacje?... Spędziłam je u babci we Włoszech... Bynajmniej polepszyłam swój Włoski i poznałam kilkoro uczniów z Włoskiej szkoły magii... A jak tam Twoje wakacje? - Harriet z chęcią wracała do tych wspomnień. Wiedziała, że szczególnie stęskni się za Olimpią i Pablem, chociaż utrzymywała z nimi kontakt. Gdy Max rozpalił ognisko, podniosła się i znów usiadła w pobliżu ogniska. Bynajmniej było im ciepło w ten chłodny wieczór.


Ostatnio zmieniony przez Harriet Grant dnia Pon 13 Sie - 19:19, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Wielka Brytania
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 77
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 98




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomost, na północnym krańcu jeziora   Pon 13 Sie - 19:05

Max usiadł sobie przy ognisku i spojrzał na chwilę na ogień. Wydawał się bardzo zamyślony, ale tak naprawdę to patrzył się tępo jak płomienne języki liżą chrust. Ogień jakoś zawsze go fascynował.
- Przydałoby się coś do jedzenia i gitara teraz. - powiedział i uśmiechnął się do dziewcząt. O tak. Kiełbaski i jego ukochana gitara z trzema gryfami. Bezcenne.
Spojrzał na Harriet trochę zdziwionym wzrokiem.
-Jesteś Włoszką? - zapytał. Skoro babcia mieszka we Włoszech. Chociaż mogła się tam przeprowadzić, bo Harriet nie wyglądała specjalnie na obywatelkę południowej Europy. Włosy może i ciemne, ale jej gładka skóra była dość jasna jak na karnację śródziemnomorską.
Max zaczął obserwować dziewczynę. Przyglądał się jej włosom, jej oczom, jej ustom, szyi... Ogólnie lustrował ją od góry do dołu bez przerwy, że po jakimś czasie pewnie zaczął ją peszyć, ale on oczywiście tego nie był świadom. Jego oczy po prostu nie mogły się zająć inną robotą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Portugalia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 33
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 28




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomost, na północnym krańcu jeziora   Pon 13 Sie - 23:20

Podeszła do ognia i usiadła po turecku, z przyjemnością witając ciepło które natychmiast padło na jej skórę. W międzyczasie wyrzuciła dopalonego papierosa. Jej wzrok również natychmiast przykuły płomienie, uwielbiała na nie patrzeć.
- Zwiedziłam chyba pół świata - odparła Harriet. - Więc bardzo interesująco. - uśmiechnęła się, dalej patrząc w ognisko i wspominając kraje, które zwiedziła, poznanych ludzi, niesamowite widoki i przeżycia z całych wakacji. Tak, z pewnością były udane, choć dziwnie się czuła podróżując w pojedynkę. - Eeej, może przywołamy jakieś jedzenie z zamku... - mruknęła. Kiedy Max jej o tym przypomniał, poczuła, że jest niemożliwie głodna. Coś z kuchni, cokolwiek, jakieś paszteciki dyniowe albo właśnie kiełbaski... Kiedy uniosła wzrok z powrotem na swoich towarzyszy, musiała powstrzymać parsknięcie, bo wzrok Gryfona wbity w Harriet był po prostu cielęcy. Bardzo dobrze. Złapała jakiś cienki patyczek leżący na brzegu ogniska i bawiła się nim, wsadzając jego koniec w płomienie i patrząc jak się pali.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Londyn, Anglia.
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 85
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 95




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomost, na północnym krańcu jeziora   Pon 13 Sie - 23:50

Ogień, ciepło... Ach, jakże te płomienie potrafiły rozgrzać! Bywały jednak rzeczy, które rozgrzewały Harriet bardziej niż ogień. Były to czasem niewinne przytulenia z chłopcami, ich skradzione pocałunki... Kto by pomyślał, że we Włoszech są więksi romantycy niż we Francji?
- Gitara? Grasz?... A co do jedzenia, do się zgodzę - uśmiechnęła się. Wgapiła się w ogień, patrząc jak spala chrust... Od tego wpatrywania się oderwały ją słowa przyjaciółki, opowiadającej o swoich wakacjach...
- Pół świata, mówisz? Świetne wakacje - odparła i uśmiechnęła się. Kolejny raz usłyszała słowa Maxa. - Nie, ja akurat pochodzę z Anglii. Babcia jest Włoszką.
Spojrzała na Tatianę. Jedzenie z Hogwartu?... Jeżeli nauczyciele się nie zorientują, dobrze byłoby przywołać coś do jedzenia. Również odczuła głód - niemal w ogóle nie jadła śniadania, nie mówiąc już o obiedzie.
- Dobry pomysł. Ktoś na ochotnika? - zaśmiała się i wyciągnęła różdżkę "na wszelki wypadek", gdyby to ona miała zostać "ochotnikiem". Znów patrzyła na płomienie, a ciut za duże ramiączka sukienki ledwo trzymały się na jej ramionach. Dlatego też jedno - od strony Maxa - spadło na odległość przedramienia, ale ona oczywiście nie zwróciła na to uwagi... Podniosła wzrok na Tatianę, która wyglądała, jakby miała wybuchnąć śmiechem. Jednak Portugalka po chwili zaczęła bawić się patykiem... Podniosła wzrok na Maxa, a na jej twarzy pojawił się rumieniec. Może jej przyjaciółka miała rację, że wpadła mu w oko?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Wielka Brytania
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 77
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 98




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomost, na północnym krańcu jeziora   Wto 14 Sie - 0:32

Dobrze, że Max nic nie wie o tych skradzionych pocałunkach, bo pewnie w przyszłości byłby bardzo, ale to bardzo z tego powodu niezadowolony.
Teraz na szczęście nic nie wiedział o tej dziewczynie, a jednak coś go do niej ciągnęło. Sam w sumie nie wiedział co. Wiedział tylko, że się zna z Tytką, a skoro się znają to ta dziewczyna musi mieć coś wspólnego z jego przyjaciółką.
Spojrzał prosto w oczy dziewczyny i uśmiechnął się jak to zawsze robił, gdy chciał zrobić wrażenie na dziewczynie, a dokładniej, gdy chciał ją po prostu zdobyć.
-Owszem. Gram na gitarze. - odpowiedział. Gdy Tatiana opowiadała o wakacjach chłopak spojrzał ponownie w ogień. Jego wakacje jak zwykle były szalone. Chwila w Egipcie ze szkołą, a reszta spędzona z braćmi. Bez rodziców, bez kontroli, z kasą przy sobie i z pomysłami. Mówiąc w skrócie ekstaza za ekstazą. Z Tomem i Danielem nie było mowy o nudzie. Gdy byli razem zawsze było ciekawie.
Pokiwał głową na słowa Harriet, ale nie spojrzał na nią. Wolał nie patrzeć, bo znowu zacznie się gapić jak pies na kawałek jedzenia. Dosłownie.
Czyli jest Angielką, a babka jest Włoszką. Ciekawe. On miał swoje korzenie w Anglii i był dumny z tego. W końcu to właśnie w tym kraju jest David Beckham, Monty Pyton, Peter Gabriel i wielu sławnych aktorów i aktorek. Był dumny ze swego kraju jak paw.
Jedzenie. Max nie był specjalnie głodny. Po prostu miał ochotę coś przekąsić, ale nie po to, by pozbyć się głodu.
Spojrzał na Tatianę, po czym przeniósł wzrok na Harriet. Jedno z ramiączek jej opadło i ukazało kawałek pleców. Max znowu nie mógł oderwać wzroku. Przełknął ślinę i zaczął po prostu się gapić. Bycie facetem czasem jest męczące. Chcesz oderwać wzrok, ale nie możesz, bo cię przyciąga jak magnes. Nieważne.
Po paru minutach (tak, minutach) podniósł wzrok na twarz dziewczyny, która była zarumieniona.
Pokręcił głową i położył się na plecy, by obserwować niebo.
-Myślę, że ochotnikiem jest osoba z wyciągniętą różdżką. - dodał po pewnym czasie. Oczywiście nie mówił o sobie, bo jego różdżka znajdowała się w spodniach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Portugalia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 33
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 28




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomost, na północnym krańcu jeziora   Wto 14 Sie - 2:54

Wpatrywała się w ogień, ale kątem oka zauważyła opadające ramiączko i wzrok Maxa. Czasami wolałaby nie mieć swojego zmysłu obserwacji, który nie pozwalał jej nie dostrzegać takich rzeczy. Ciekawe, czy coś z tego będzie, w końcu Harriet była zakochana w Gryfonie już od długiego czasu, więc czemu nie... wkrótce jej myśli odbiegły od perypetii miłosnych tej dwójki, pogrążyła się w nich tak, że prawie przypaliła sobie palec.
Wyciągnęła już różdżkę, gotowa także rzucić zaklęcie przywołujące, kiedy jej wzrok przykuł zbliżający się do nich szybko kształt na niebie. Była to malutka hogwardzka sowa, która zmierzała prosto do ogniska. Zakręciła koło przed twarzą zaskoczonej Tanii, która wymruczała jakieś "Co do...?" pod nosem i zrzuciła jej prosto w ręce małą kopertę. Po czym bezczelnie usiadła na głowie dziewczyny, czyszcząc skrzydło dziobem. Tatiana rozwinęła kopertę i przysunęła ją bliżej ogniska, aby przeczytać. Po jej twarzy przemknął cień kiedy zapoznała się z treścią listu i westchnęła cicho. Sięgnęła dłonią, aby przeczesać powoli włosy i odgarnąć je z twarzy po czym powoli spojrzała na Harriet, a potem na Maxa.
- Niestety muszę was zostawić. Pilna sprawa - powiedziała zwięźle, nie wyjaśniając o co chodzi, ale spoważniała, więc raczej nie było to nic dobrego. Podniosła się na nogi i otrzepała spodnie. - Mam nadzieję, że dacie tu sobie radę beze mnie. - o, szczerze mówiąc, nie wątpiła w to ani trochę. Może nawet z jednej strony dobrze, że pobędą chwilę sami i będą mieli okazję się poznać... - No i do zobaczenia niedługo, może w tym samym gronie - na koniec wyszczerzyła zęby w tym swoim uśmiechu, ni to przyjaznym, ni rozbawionym nie wiadomo dlaczego. Odeszła szybkim krokiem w ciemność, zmierzając przez błonia prosto do zamku. Kilkadziesiąt metrów dalej już żarzył się koniuszek papierosa w jej palcach.

// Znikam, bo okazało się, że wyjeżdżam dziś na dłuuuugo, więc bez sensu byłoby blokować wątek (:
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Londyn, Anglia.
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 85
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 95




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomost, na północnym krańcu jeziora   Wto 14 Sie - 14:59

Czyż to wina Harriet, że chłopcy do niej przyczepiali się niczym magnes? Dziewczyna poczuje dopiero jak bardzo to jest źle, gdy będzie w prawdziwym związku, albo związana w związku małżeńskim... Wtedy to dopiero będzie miała kłopoty. I wiele kłótni ze swoją drugą połówką. Zwyczajnie żyć, nie umierać, moi mili!
Harriet spojrzała na Tytkę. Rozmarzona bawiła się patykiem, lecz w pewnym momencie poparzyła się... Ałć, boli, szczypie, piecze... Nie ma to jak doświadczenie z ogniem. Mimo tego, że dość dobrze znała Tytkę, a Tytka z kolei znała Maxa, Portugalka jak na złość nic jej nie mówiła o Maxie. Właśnie, mówiąc o obecnym przy nich Gryfonie... Harriet posłała mu uśmiech. Spostrzegawczy ludzie uznaliby, że na policzkach Harriet są jeszcze większe rumieńce... Usłyszała dźwięki... Sowa?... To niemożli... A po chwili już widziała ową sówkę na głowie Tytki. Ledwo powstrzymywała się od śmiechu! Jednak koperta... Jaka treść była w tym liście?... Tego się jednak nigdy nie dowie...
Uśmiechnęła się słysząc informację od Maxa.
- Kiedyś próbowałam grać... Nigdy mi się to nie uda... - westchnęła. Tak, kiedyś chciała grać na gitarze, nawet próbowała... Skończyło się na tym, że gitara została oddana kuzynowi, który teraz planuje założyć własny zespół. Nie ma to jak rodzinka! Spojrzała badawczo na Tatkę...
- Ważna sprawa?... Dobra, idź... Zobaczymy się kiedy indziej - posłała jej "pożegnalny" uśmiech. Odprowadziła ją wzrokiem gdy odchodziła... I dopiero po chwili zdała sobie sprawę, że Tatiana zostawiła ją samą z Maxem. Pierwszą myślą, która pojawiła jej się w głowie było "jak ona mogła?!". Później nastąpiło kolejno zdziwienie, przerażenie, znów zdziwienie i ulga. Przecież była sam na sam z osobą, w której była niemal na śmierć zakochana!
Dopiero po chwili zorientowała się, że -chyba po raz tysiączny! - spadło jej ramiączko. Odruchowo je poprawiła, jednak katem oka zobaczyła, że Max znów się na nią gapi... Czemuż mężczyźni tak mają? Czemu, gdy raz spojrzą na kobietę, nie mogą oderwać do niej wzroku? Pozostanie to wieczną, nierozwiązaną tajemnicą płci pięknej. Mogła się jednak zgodzić w sprawie, że mężczyźni mają męczące życie... Co nie oznacza, że kobiety też się nie wyczerpują! Usłyszała słowo Maxa i tylko się zaśmiała.
- Chodzi Ci o mnie? Co sobie życzysz? - znów się zaśmiała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Wielka Brytania
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 77
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 98




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomost, na północnym krańcu jeziora   Wto 14 Sie - 21:24

Z zamyślenia wyrwała go sowa Tatiany. Spojrzał na nią, gdy siedziała na głowie Tytki i uśmiechnął się wesoło. Ta sowa zawsze go bawiła.
Jego uśmiech zszedł z twarzy, gdy ujrzał minę Tytki.
-Wszystko w porządku? - zapytał zanim się podniosła i powiedziała, że musi iść. Odprowadził ją wzrokiem po czym spojrzał na Harriet.
-Nie wystarczy próbować. Trzeba wytrwale walczyć, gdy jest się samoukiem... - powiedział i spojrzał ponownie w ogień.
Aktualnie leżał na plecach, a raczej rozwalił się na trawie jak panisko i tyle.
Po chwili podniósł głowę i spojrzał na dziewczynę.
-A czy widzisz, żebym trzymał swoją? - zapytał z uśmiechem pokazując, że jego dłonie są wolne.
-Hmm... Chcę niespodziankę. - powiedział i mrugnął do ciemnowłosej. Położył głowę na trawie i spojrzał na niebo. Było już ciemnawo. Niedługo będą nielegalnie na zewnątrz. Ups. Trudno.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Londyn, Anglia.
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 85
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 95




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomost, na północnym krańcu jeziora   Wto 14 Sie - 21:45

Uśmiechnęła się tylko, słysząc to, że Max chce niespodziankę. Chce nią? Będzie ją miał! Uniosła swoją różdżkę cicho szepcząc "Accio pianki". Po chwili paczka przyfrunęła do niej. A po jeszcze dłuższej chwili namysłu, postanowiła przywołać gitarę Maxa. Będzie trudno, ale zawsze da radę! I niespodzianka, udało jej się. Delikatnie złapała gitarę w jeszcze powietrzu i spojrzała na Maxa.
- Wystarczająca niespodzianka?- zapytała z uśmieszkiem. Nauka nie poszła w las, zapamiętała kilka chwytów do pewnej piosenki... Ale wolała nie grać na gitarze chłopaka bez jego zgody. Jedynie ją obejrzała... Była wspaniała. Gryfy zrobiły na niej spore wrażenie. Gitara ogółem wyglądała nieźle. Nie to samo co jej - zwyczajna, brązowa, lekko porysowana... Co zrobił z nią kuzyn? Sama nie wie. Może zrobił karierę, albo jeszcze nad nią pracuje. Nie wie nikt, co ten jej kochany kuzynek z gitarą wyczynia. Równie dobrze może chodzić po całym domu, brzdękać i bez sensownie śpiewać... A wtedy to niech go już piorun strzeli.
Wbrew wyraźnym zakazom mózgu i sumienia, Harriet postanowiła jednak "wybrzdąkać" coś, co umiała. Może i Max znienawidzi dziewczynę z powodu, że "pożyczyła" jego gitarę bez pozwolenia... Ale co jej tam z tego? Wygrała kilka pierwszych chwytów z jedynej piosenki, którą potrafiła grać. Mianowicie, "Do you belive in magic". Cichutko, jednak na tyle głośno, że Max mógł to usłyszeć, zanuciła ową piosenkę... Może jeszcze kiedyś nauczy się grać, jednak pod okiem Maxa?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Wielka Brytania
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 77
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 98




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomost, na północnym krańcu jeziora   Wto 14 Sie - 22:22

Jakież było zdziwienie na twarzy Maxa. Nie dość, że w sumie pomyślał o piankach to jeszcze jego gitarka się pojawiła.
Podniósł się do siadu. Uśmiechnął się widząc gitarę i pianki.
-No może być... - powiedział po czym zaśmiał się.
-No ba... Ognisko, pianki, gitara i piękna dziewczyna. Więcej nie trzeba. - powiedział szarmanckim głosem.
Posłuchał co gra i nuci dziewczyna, a gdy skończyła wziął od niej gitarę przypadkowo dotykając jej dłoni. Spojrzał na Harriet ponownie.
Po chwili zaczął grać to co sam skomponował. Lubił grać szybko, skomplikowanie i na trzech gryfach. Przy okazji sprawdzał, czy gitara jest nastrojona.
Po dwóch, może trzech minutach skończył grac i zaczął stroić gitarę.
Zaraz po tym zaczął grać słynną piosenkę The Beatles "Yesterday". Zaczął śpiewać. Słowa tej piosenki znał na pamięć. Nie raz i nie dwa śpiewał jako dzieciak. Muzyka była z nim od narodzin.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Londyn, Anglia.
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 85
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 95




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomost, na północnym krańcu jeziora   Wto 14 Sie - 23:36

Podczas gdy na twarzy Maxa pojawiło się zdziwienie, na twarzy Harriet malowało się rozbawienie. Czyżby pomyśleli o tym samym, w tym samym czasie? Całkiem możliwe.
Podniosła wzrok na Maxa. Ten już siedział i uśmiechał się widząc pianki i swoją gitarę. Aż sama nie mogła powstrzymać się od uśmiechu.
- Pianki... Jedyne co trzeba, to jakieś patyki na nie... - starała się ukryć nutę zakłopotania w głosie z powodu komplementu Maxa... Na marne. Gdy chłopak wziął swoją gitarę i przypadkowo dotknął jej dłoni, jej policzki oblał niewielki rumieniec. Spojrzała na niego, zastanawiając się, co tak właściwie Max będzie chciał zagrać. Najprawdopodobniej, był to jego własny utwór - przecież gdyby tak nie było, to obiłby się jej o uszy. Wsłuchując się w muzykę chłopaka, nie wiadomo kiedy położyła się na trawie i zaczęła obserwować pojawiające się na niebie gwiazdy... Zaraz, gwiazdy?! Jeszcze trochę i zaczną być tutaj nielegalnie! Harriet zauważyła, że chłopak przestał grać. Zerknęła na niego... Stroił gitarę. Jednak gdy tylko zaczął grać znów, a przy tym śpiewać... Zwyczajnie zamknęła oczy, by lepiej wsłuchać się w tekst owej piosenki. Wspaniały zespół, wspaniała muzyka. I jeszcze jaki dobry cover Maxa. Posiadał wspaniały wokal, jak Harriet mogła tego nie zauważyć?... Gdy chłopak skończył grać, przeszły ją dreszcze. Zorientowała się, że było jej zimno. Ech, mogła spakować do tej pojemnej torby jakąś bluzę czy kurtkę... Nie pomyślała o tym. Co tu poradzić, będzie marzła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Wielka Brytania
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 77
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 98




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomost, na północnym krańcu jeziora   Wto 14 Sie - 23:53

-A po co? - zapytał. Położył gitarę obok i wyciągnął różdżkę. Wypowiedział zaklęcie "Wingardium Leviosa" i już jedna pianka lewitowała nad płomieniami ogniska. Jak to dobrze być czarodziejem. Nie trzeba szukać patyków i zastanawiać się, czy nie ma tam robali, które mogłyby się stać nieprzewidzianym posiłkiem. Max jakoś nie należy do miłośników chitynowych skorupek.
Spojrzał w tym czasie na Harriet. Zauważył (głównie dzięki ogniowi, który oświetlał doskonale dziewczynę), że ma gęsią skórkę.
-Zimno ci? - zapytał. Przerzucił piankę prosto do swoich ust i wstał. Na chwilę poszedł na pomost, gdzie zostawił swoją koszulę. Wiedział, że to na długo nie pomoże, ale zawsze coś. Jemu tam było ciepło przy ognisku. Może poza obrębem ognia było mu chłodno, ale w jego pobliżu już było ciepło.
Po kilku chwilach zjawił się z powrotem przy Harriet. Podał jej swoją koszulę.
-Wiem, że to nie bluza, ale zawsze coś. - powiedział i uśmiechnął się. Usiadł obok dziewczyny i spojrzał na swoją gitarę.
-Chcesz jakąś konkretną piosenkę? - zapytał i spojrzał prosto w jej oczy. Miał dzisiaj dobry nastrój. Wyjątkowo, bo jeszcze nikogo nie opierdzielił i nikomu nie dał do zrozumienia, że tylko on, czyli Max jest najlepszy. Cudy normalnie. Cudy!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Londyn, Anglia.
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 85
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 95




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomost, na północnym krańcu jeziora   Sro 15 Sie - 0:26

Kompletnie zapomniała o magii. K O M P L E T N I E! Jak w ogóle mogła? Była czarodziejką, studentką pierwszego roku... Jak ona w ogóle nie pamiętała o M A G I I, która upraszczała jej życie tak długo? Czyżby kompletnie straciła głowę przez miłość? Cóż, chyba tak. Jak nigdy. Prawdę mówiąc, Harriet nigdy nie czuła takiego mocnego uczucia, do nikogo. Chyba, że to jej ukochanego, pluszowego, czarnego misiaczka, który ma już niemal tyle lat, co sama dziewczyna... Ale to nie to samo, co uczucie do człowieka, o nie.
Sama za pomocą czaru uniosła piankę i skierowała do ognia. Niech się piecze. Nie zdawała sobie wcześniej sprawy, że tak dobrze widać ją w ogniu...
- Może trochę... - przyznała. Mimo tego, że ogień mógł przyjemnie ogrzać, Harriet i tak było zimno. Mogła chociaż ubrać dłuższy rękaw... Mimo, że była w pobliżu ognia, to na jej nieszczęście wiatr zawsze wiał prosto na nią. Dlatego zwykło być jej zimno, nawet przy ciepłym ognisku. Harriet dopiero zdała sobie sprawę, że Max poszedł na pomost tylko po swoją koszulę... by ją jej wręczyć! Rozpromieniła się.
- Dzięki... Na moje nieszczęście, wiatr zawsze we mnie wieje - powiedziała. założyła na siebie koszulę Maxa. Może i była ciut za duża, ale chociaż dawała więcej ciepła.
- Nie mam specjalnych życzeń... Ale czy znasz może to?... - zanuciła. Prawdę mówiąc, ta piosenka była jedną z niewielu, którą Harriet znała na pamięć. Ale zawsze "podnosiła ją na duchu". Mimo tego, ze dla większości osób była to smutna piosenka... Dla niej przeciwnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Wielka Brytania
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 77
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 98




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomost, na północnym krańcu jeziora   Sro 15 Sie - 1:10

-Na moje szczęście mi jest zawsze ciepło. - Powiedział i znowu się uśmiechnął. Koszula? Za duża? Może trochę, ale przynajmniej dziewczyna słodko w niej wyglądała. Autorce zawsze się to podobało i Maxowi przez to też się podobają dziewczyny w męskich koszulach, które mają założone na zwykłe ciuchy.
Max chwilę słuchał jak Harriet nuci. Od razu rozpoznał piosenkę i zaczął ją grać. Nie grał jej jeszcze. No może raz. W każdym bądź razie nie była tak efektowna jak te, które zazwyczaj gra, ale była całkiem niezła.
Przynajmniej znał słowa piosenki, bo zaczął śpiewać. Miał tą cechę charakteru, która pozwalała mu bez problemów występować przed publiką.
Po paru minutach skończył grać i śpiewać.
-Lubię Queen, choć wolę ostrzejszą muzykę. Znasz na przykład to? - Zapytał i zaczął grać Chop Suey System of a Down.
Zaraz po wstępie zaczął śpiewać. Nie miał głosu jak Serj, ale w miarę mu to wychodziło.



Ostatnio zmieniony przez Max Fineberg dnia Sro 15 Sie - 16:26, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Londyn, Anglia.
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 85
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 95




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomost, na północnym krańcu jeziora   Sro 15 Sie - 16:06

- Ty to masz szczęście, zwyczajne, dobre szczęście! - rzekła i uśmiechnęła się. Dlaczego to ona nie miała szczęścia? Kto by wiedział?... Prawda była taka, że szczęście posiadał brat Harriet, tak więc jej zostało posiadanie pecha. Jaka wspaniała opowieść! Bardzo ciekawe jest to, że akurat miała miejsce. Joseph, brat Harriet, odziedziczył większość pozytywnych cech, pozostawiając jej resztki. nie ma to jak być tym młodszym, najmłodszym na dodatek.
Max zaczął grać piosenkę Krzyku Mandagory... Nawet nieźle mu wychodziło. Jednak trochę było słychać w dźwięku, że grał to najwyżej ze dwa razy. Wspaniale było jednak wiedzieć, że chłopak zna słowa jej ukochanej piosenki. Ukochanej?... Jednej z ulubionych, ale nie była ukochaną. Dziewczyna nie znała Maxa za dobrze, więc ledwo odkryła, że nie boi się występować przed publiką... Może i miał dowagę do tego stopnia.
Gryfon skończył na niego. spojrzała w jego stronę z zaciekawieniem...
- Krzyk Mandagory to jeden z moich ulubionych zespołów... A tych zespołów jest wiele... - odparła. Zaczęła wsłuchiwać się w to, co grał Max... Głodne Pufki?... Uśmiechnęła się i już dołączyła się do śpiewania z nim. Może i miała głos do takiej muzyki, ale wolała teko nie ujawniać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Wielka Brytania
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 77
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 98




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomost, na północnym krańcu jeziora   Sro 15 Sie - 16:43

W połowie przestał śpiewać. Skupił się tylko i wyłącznie na grze na gitarze. Coś go zaczęło irytować w tej sytuacji. Nie wiedział do końca co, ale coś na pewno.
Po skończeniu piosenki zabrał się za Billy Talent - "Devil on my shoulder". Odsunął się w międzyczasie od dziewczyny i skupił się na płomieniach ogniska. Ta piosenka była jego ulubioną piosenką. Zawsze, gdy był poirytowany i wręcz miał ochotę zrobić coś złego grał tą piosenkę i śpiewał ją.
-I've got a devil on my shoulder... - Zaśpiewał.
Nie spojrzał na Harriet. Nawet przez chwilę. Miał nietęgą minę. Jakby był wkurzony. Zmieniał mu się nastrój z prędkością światła, a to znaczy tylko jedno. Wpadł po uszy i cholernie mu się to nie podoba. Próbuje walczyć z tym uczuciem, ale dupa, bo wie, że za szybko nie pozbędzie się tego... Nawet gdyby tego pragnął z całej siły. Jedynym wyjściem byłoby wyczyszczenie pamięci, ale nie... On nie wyczyści sobie pamięci jak jakiś tchórz. Zresztą to wiązałoby się z usunięciem takich wspomnień jak widok Tytki idącej do zamku, widok trytona patrzącego się nieprzychylnie na niego i Tytkę. Nie miałby tych wspomnień, a wolał je mieć.
Gdy skończył piosenkę od razu zabrał się za drugą. Znowu Billy Talent. River Below.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Londyn, Anglia.
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 85
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 95




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomost, na północnym krańcu jeziora   Sro 15 Sie - 21:26

Przez dłuższy czas zwyczajnie wsłuchiwała się w muzykę Maxa, trochę śpiewała... Lecz w pewnym momencie, gdy Max skończył śpiewać i tylko grał, też zamilkła. Wolała nie pokazywać mu swojej "mocniejszej" strony głosu. Max skończył grać kolejną piosenkę.. I zaczął następną. Nie znała jej, może i to było zwyczajne szczęście Maxa. Znała wiele zespołów, lecz niektórych zwyczajnie nie kojarzyła, lub nie pamiętała nazw. Ta "niezawodna" pamięć... Wsłuchała się w to, co grał i śpiewał Max... Nawet zauważyła, że się od niej odsunął. Wyglądał na strasznie skupionego na grze. Dziewczyna zwyczajnie wyłożyła się ta trawie, obserwując gwiazdy. Może znów znajdzie gwiazdę polarną i te wszystkie gwiazdozbiory? Kątem oka obserwowała Maxa... Nawet nie oderwał się od gry. Jakby... Jakby był wściekły ponad skalę wściekłości - tak, istniała taka. Bynajmniej w głowie Harriet, po przeczytaniu tak wielu książek... Dlaczego właściwie nie trafiła do Ravenclaw? Sama nie wie. Może Tiara miała wielką wizję i zamiast wsadzić do Ravenclaw, posadziła w Gryffindorze, a dzieciaka, który powinien być w Gryffindorze, posadziła w Ravenclaw?.. Nikt tego nie wie, prócz samej Tiary. Harriet zżerała ciekawość, co takiego oni widzieli w tym jeziorze. Wiedziała o trytonach, z którym również bałaby się spotkać twarzą w twarz... Jednak nie wiedziała o niczym więcej. Może Tatiana jej opowie, kiedy spotkają się następnym razem... Albo nie będzie chciała wracać do tego tematu. Max skończył piosenkę... I zaczął kolejną... Robiło to się powoli nudne, mimo tego, że Harriet lubiła muzykę... Znów zaczęła patrzeć na gwiazdy. Nawet znalazła gwiazdę polarną, a razem z nią jeden z tych gwiazdozbiorów... I tak zaczęła wszystkich wypatrywać. Może jeszcze coś znajdzie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Wielka Brytania
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 77
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 98




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomost, na północnym krańcu jeziora   Sro 15 Sie - 21:52

Gdy skończył grać oparł brodę o gitarę i westchnął ciężko. Jego złość zniknęła. Muzyka uspokaja. W szczególności ulubiona muzyka.
-Długo jesteś w Hogwarcie? - zapytał. Zauważył, że wyglądała na znudzoną. Może to i lepiej? Max wiedział jaki jest. Wiedział, że krzywdzi i jest nie do zniesienia. Szkoda tylko, że nie spieszyło mu się jakoś z naprawianiem swoich wad.
Zamiast grać na gitarze zaśpiewał jedną piosenkę, a raczej jej refren.
-Zauważyłem, że przyjaźnisz się z Tytką, to znaczy z Tatianą. - odchrząknął, gdy wymówił przezwisko przyjaciółki. On zawsze mówił na nią Tytka, ale to nie znaczyło, że inni tak na nią mówią.
Uniósł kolejną piankę zaklęciem i wsadził w ognisko, by się upiekła. Lubił pianki. Naprawdę je lubił. Co jeszcze lubił? Żelki Haribo. Te w kształcie misiów. Jak był mały śpiewał ciągle "Haribo macht Kinder froh und erwachsene abenso", czy jakoś tak. Doprowadzał do szaleństwa tym swoich braci. Uśmiechnął się na samą myśl o dawnych czasach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Londyn, Anglia.
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 85
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 95




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomost, na północnym krańcu jeziora   Sro 15 Sie - 22:55

Chłopak skończył grać akurat w chwili, gdy znalazła gwiazdozbiór strzelca. Może i byłoby lepiej, gdyby nie wiedział, na co patrzy?...
- W jakim sensie?... - nie zrozumiała zbytnio pytania. Czyżby było rzucone ot tak, byleby tylko coś powiedzieć? Harriet zaczęła filozofować - jeszcze tego brakowało! Może Tiara popełniła jednak - chyba nie jedyny - błąd, przydzielając ją do Gryffindoru?... Chyba żartuję... Gdyby nie Gryffindor, dormitoria, nie poznałabym wielu wrogów... I nie zaczęłabym nowych znajomości... Po raz kolejny wsłuchała się w słowa muzyki Maxa... Jakże ona lubiła tę piosenkę!... Wachała się, czy nie powiedzieć "czy możesz kontynuować?", jednak w efekcie zaczęła wyglądać na zakłopotaną. Uśmiechnęła się słysząc przezwisko Tatiany.
- Tak, jesteśmy przyjaciółkami... - odparła. Dziewczyna nazywała Portugalkę zaledwie Tati, a tu proszę, okazuje się, że Max nazywa ją Tatka! Znalazła kolejny gwiazdozbiór... I zanim łączyć go sobie w myślach, uniosła palec w górę i zaczęła "łączyć" gwiazdy. Byk. Wspaniale. Brakuje jeszcze kilku zodiaków... Kolejna pianka wylądowała nad ogniem. Gdy dość dobrze się upiekła, wylądowała na dłoni Harriet... I po chwili jej nie było. Należało teraz tylko szukać kolejnego gwiazdozbioru... Być może kiedyś sama zostanie nauczycielką owego przedmiotu, albo będzie miała własne obserwatorium... Kto wie, jaką drogę ona wybierze. Na pewno będzie ona związana z Astronomią, nie ma szans, by była związana z czymś innym... Dobra, może z aktorstwem. Sztuką. Muzyką...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Wielka Brytania
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 77
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 98




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomost, na północnym krańcu jeziora   Czw 16 Sie - 1:05

-W sensie, że w której klasie jesteś. - zapytał. Po chwili jednak się zorientował, że jeszcze go ciekawiło coś innego.
-I czy jesteś od pierwszej klasy, czy przeniosłaś się? - zadał kolejne pytanie.
Dziewczyna mogła trochę poczuć się jak na jakimś śledztwie, ale to tylko dlatego, że Max próbował się zorientować dlaczego jej nie zauważał. Jednym z powodów mogło być to, że niedawno się przeniosła do Hogwartu, albo była młodsza o ponad dwa lata. Całkiem możliwe, że właśnie przez to jej nie widział, bo aż trudno mu uwierzyć, że mógłby nie zauważać dziewczyny w jego wieku, która była na wszystkich zajęciach na których on był. To chyba mało prawdopodobne, prawda?
Chłopak pokiwał głową na wieść, że Tytka jest przyjaciółką Harriet. To było widać po nich. Trudno się nie domyślić.
Przeniósł wzrok z ogniska na dziewczynę. Obserwowała niebo. Wydawała się być obeznana w mapie gwiezdnej. Ciekawe.
-Lubisz Astronomię? - zapytał z ciekawości. On sam lubił patrzeć w gwiazdy, ale żeby uczyć się gwiazdozbiorów to już niee... Dla niego to nie było pożyteczne. Przynajmniej nie w tej chwili...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Londyn, Anglia.
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 85
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 95




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomost, na północnym krańcu jeziora   Czw 16 Sie - 1:38

Jedynie uśmiechnęła się słysząc pomocne wyjaśnienie Maxa.
- Pierwsza klasa studencka... - odpowiedziała.
- Skąd miałbym się przenieść?... W Hogwarcie na prawdę jestem od pierwszej klasy... - dodała po chwili.
Prawdę mówiąc? W cale nie czuła się jakby była wypytywana potrzeby śledztwa. Raczej jakby... Jakby była wypytywana na cudze potrzeby. Może i jednak to dobrze, że Max o nią się wypytywał? Może i to znaczyło dobrze... Ach, jak Harriet żałowała, że nie umie legimencjii... Miałaby wtedy takie proste życie, zaglądnęłaby każdemu do myśli, byleby tylko wiedzieć, o czym on chce powiedzieć... Możliwe, że zastanawiał się, że jej nie zauważał... Czy on w ogóle ją zauważał? Nie wiedziała. Skąd niby miała wiedzieć, co chłopak myśli w aktualnej chwili?
Kolejna pianka poleciała nad ogień. I Harriet w ostatniej chwili skierowała ją na siebie, już by wpadła na twarz Maxa.
I znów zagapiła się w niebo. Czy znajdzie kolejny gwiazdozbiór? Może.
- To moja ulubiona lekcja... Jeżeli się nie znasz, mogłabym Cię trochę "oswoić" z niebem i tymi wszystkimi gwiazdozbiorami... - uśmiechnęła się. Czyżby ona naprawdę zaproponowała pomoc w nauce Maxowi? Jak widać...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Wielka Brytania
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 77
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 98




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomost, na północnym krańcu jeziora   Czw 16 Sie - 1:52

Pokiwał głową.
-Rozumiem - Czyli on był ślepy jak jasny piorun. Chyba sobie kupi okularki. Tak. Te okrągłe, by wyglądał jak Harry Potter. Kiedyś był fanatyzm tego gościa, ale teraz zdecydowanie wszystko wróciło do normy, a Potter był opisywany w książkach Historii Magii jako bohater narodowy, zbawiciel itd. Max osobiście nie chciałby być na jego miejscu. Jakoś sobie nie wyobrażał takich problemów jakie on miał. Nawet, gdyby w nagrodę dostał moc, sławę i dziewczynę marzeń. Utrata rodziców, śmierć przyjaciela na własnych oczach, śmierć ojca chrzestnego na własnych oczach, wojna, debilne wujostwo... Sporo tego było i Max przez to szanował tego człowieka. No! Ale odejdźmy od zamierzchłych czasów i wróćmy do trawki, ogniska i pomostu.
Max zrobił zeza, gdy pianka niebezpiecznie się zbliżyła do jego twarzy. Chłopak zaśmiał się zaraz po tym jak się zdziwił obecnością, a raczej lotem pianki, która po chwili zniknęła w ustach Harriet. W różowych, idealnych ustach... Max znowu gapił się jak wygłodniały lew na zebrę.
Z tego transu wyrwał go swąd spalonej pianki. Spojrzał w ogień. Okazało się, że pianka, którą sobie piekł uległa spaleniu. Całkowitemu spaleniu.
Max zrobił smutną minę jakby to była ostatnia pianka na świecie.
Po chwili spojrzał na Harriet. Niespecjalnie lubił, gdy ktoś właściwie mu obcy uczył go. Wyjątkiem byli nauczyciele i może dzisiaj Harriet.
Położył się na plecach na trawie i spojrzał na niebo. Taki szczegół, że teraz leżał wyjątkowo blisko Harriet. Niemal stykali się ramionami.
-No dawaj. Pokaż mi co ty tam rysowałaś po niebie, bo ni wydra nic tu nie widzę. - Powiedział i zaśmiał się. Słowo "wydra" zostało przez Maxa użyte specjalnie, bo nie przeklinał. Przynajmniej nie często...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Pomost, na północnym krańcu jeziora

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 5 z 13Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6 ... 11, 12, 13  Next

 Similar topics

-
» Pomost, na północnym krańcu jeziora
» Jezioro
» Klub Nocny - Night Crow
» Karuzela na tafli jeziora
» Brzeg jeziora

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Tereny przy zamku
 :: 
blonia
 :: 
jezioro
-