IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Pomost, na północnym krańcu jeziora

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 5, 6, 7 ... 11, 12, 13  Next
AutorWiadomość




Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 24
Skąd : Południowa Hiszpania
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 149
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 1357




Gracz






PisanieTemat: Pomost, na północnym krańcu jeziora   Pią 18 Mar - 15:07

First topic message reminder :


Pomost na pólnocnym krancu jeziora


Żeby się tu dostać, musisz przejść całe jezioro dookoła. Ale warto. Na północnym krańcu  znajduje się drewniany pomost. Uczniowie uwielbiają tu przychodzić. Pomost jest idealny do urządzania imprez wiosną,lub wczesna jesienią. Jest na tyle duży że spokojnie, mieści się na nim 5 uczniów. Ma też specjalne miejsce z którego można wskoczyć do jeziora...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Londyn, Anglia.
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 85
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 95




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomost, na północnym krańcu jeziora   Czw 16 Sie - 13:15

Uśmiechnęła się i wysłała kolejną piankę na ognisko. Najważniejszą zasadą w przygotowywaniu pianek jest patrzenie, czy się nie spalają! I kolejna pianka wylądowała w jej ustach. Dla Harriet bez pianek nie ma dobrego ogniska, finito.
Co ona słyszała o Harrym Potterze?.. Wiele, wiele rzeczy. Nawet musiała się o nim uczyć na Historii Magii... I jakimś cudem dostała Z. Harry Potter - chłopiec który przeżył. Legenda. Jedyny chłopiec, który dzięki miłości matki przeżył klątwę śmiercionośną rzuconą przez największego w tamtych czasach czarnoksiężnika - Voldemorta. Czyżby historia lubiła zataczać koła? Przecież na igrzyskach Quiddlicha ledwo był atak wilkołaków... Ale czy to oznaczałoby odrodzenie Voldemorta? A może kogoś bardziej niebezpiecznego? Powrót na ziemię z przemyśleń za 5... 4... 3... 2... 1...
Jeszcze jedna pianka wylądowała nad ogniem. Jakże ona uwielbiała owe słodycze! Jeżeli pianki można nazwać słodyczami. I kolejna pianka wylądowała w jej ustach. Po chwili jednak poczuła spaleniznę... Pianka Maxa się spaliła. A chłopak wyglądał jak zbity pies... Kolejna pianka wylądowała nad ogniem... A po chwili, była już przed Maxem. Czasem trzeba robić dobre uczynki, moi mili!
Uśmiechnęła wiedząc, że Max jest naprawdę blisko niej. Ba, gdyby Harriet przesunęła się o całkiem niewiele, stykaliby się ramionami.
- Mam nadzieję, że chociaż coś zapamiętasz... Zacznę od prościzny - widzisz tamtą wielką gwiazdę? To gwiazda polarna. Spójrz, tu jest jeszcze obok mały wóz... A niżej duży wóz. Rozumiesz? - przez dłuższą chwilę czuła się jak nauczycielka... Może i to dobrze? Poczekała na odpowiedź Maxa i kontynuowała naukę.
- Tu - wskazała palcem na na gwiazdozbiór niedaleko małego wozu - jest duża niedźwiedzica. To jest chyba proste do zapamiętania, prawda?... - zapytała. Starała się wszystko tłumaczyć jak najprościej, byleby Max to zrozumiał i chociaż trochę bardziej zrozumiał Astronomię...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Wielka Brytania
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 77
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 98




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomost, na północnym krańcu jeziora   Czw 16 Sie - 16:41

Max wziął do ust piankę, którą dostał od Harriet. Była pyszna. Lubił pianki, ale chyba to już było wspomniane. Uśmiechnął się jakby zobaczył coś za czym naprawdę tęsknił.
-Już bez przesady. To, że nie pamiętam twarzy nie znaczy, że mam super sklerozę i nic nie zapamiętam. Co to to nie. - Powiedział udając oburzonego na twarzy, bo w rzeczywistości wrócił mu dobry humor.
Chłopak spojrzał na Gwiazdę Polarną. Dobra. To akurat wiedział. Też musiał chodzić na zajęcia z Astronomii, więc podstawy znał. Znaczy się wiedział gdzie jest Gwiazda Polarna, Mały i Duży Wóz, czy Duża Niedźwiedzica. Wiedział też czym są gwiazdy, inne ciała niebieskie i galaktyki. Pamiętał to mimo, że raz, czy dwa zasnął na zajęciach jak to on. Potem musieli go budzić, bo się okazało, że lekcje się już skończyły, a on przespał cały wykład psorka.
-To wiem... Lepiej pokaż te, które nie należą do podstawy. - Zaproponował. Przecież nie będzie się dziewczyna produkować i mówić o czymś o czym już wie. Ależ on ma dzisiaj dobre serduszko. Normalnie do rany przyłóż, bo normalnie to by już się czepiał, że ktoś do niego mówi jak do pierwszoroczniaka. Nawet jeśli tak nie jest...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Londyn, Anglia.
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 85
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 95




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomost, na północnym krańcu jeziora   Czw 16 Sie - 17:12

I jeszcze jedna pianka znalazła się nad ogniem. Czyż to nie była już lekka przesada? Wspominała, że lubi pianki, ale żeby aż do tego stopnia? Znów zaczęła się nią delektować.
- Może i Ci uwierzę na słowo. Wiele osób nie posiada pamięci do twarzy... Ale nie koniecznie mają ogromną sklerozę... - jedynie posłała chłopakowi uśmiech, gdy ten tak słodko udawał oburzonego, jakby mówiono do niego jak do dziecka...
Dziewczyna równie dobrze mogła się zapytać chłopaka, czy zna podstawy... Ale ona i tak uwielbiała wszystko tłumaczyć, więc to nie był żaden problem! W gwiazdy mogła wpatrywać się godzinami, ale tak się okazuje, że noc nie jest taka długa jak się wydaje. Musiała wiec zacząć mówić o... Innych gwiazdozbiorach. Tylko czekała, aż Max o to poprosi. Wolała już nie robić wykładu o czymś, czego chłopak zwyczajnie nie chce. I tylko uśmiechnęła się, gdy zechciał aby pokazała mu te, nie należące do podstaw.
- Jak wolisz... - wskazała na kolejny gwiazdozbiór i połączyła gwiazdy za pomocą... Magii. Tak, narysowała linie w powietrzu.
- Byk... Chyba da się rozpoznać, prawda?... Gdybym tylko była tak dobra z Eliksirów, jak z Astronomii... - westchnęła. Z Eliksirów szło jej naprawdę kiepsko. Ledwo z nich zdawała...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Wielka Brytania
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 77
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 98




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomost, na północnym krańcu jeziora   Czw 16 Sie - 23:01

Dobra. Czym było później, tym zimniej było Maxowi. Co z tego, że było obok ognisko, skoro leżał obok pechowca na którego ciągle wieje wiatr.
Aż miał gęsią skórkę na skórze, a to już było dziwne. Nigdy nie miał gęsiej skórki. No dobra... Może parę razy, gdy pogoda naprawdę dawała w kość, a okolica przypominała Syberię, albo Alaskę.
-Byk powiadasz... - Max przyjrzał się rysunkowi. Faktycznie może trochę przypominał byka.
-A Wodnika przypadkiem tu nie ma? - Zapytał poszukując swojego znaku zodiaku. Wodnik. Tak. Był wodnikiem. Stąd pewnie zamiłowanie do wody, ale kto tam wie. Autorka właśnie stwierdza zszokowana, że Max jest typowym wodnikiem. Może nie jest tak otwarty na inność ludzi, ale zdecydowanie kocha sporty ekstremalne i nowoczesny świat. Nie potrafi nazwać i wyrażać uczuć oraz późno je odkrywa. Szok normalnie.
No nieważne.
-Serio? Dla mnie Eliksiry są jak powietrze. Bez nich życie nie miałoby sensu. Tak samo jak bez OPCM, Transmutacji i Quidditcha. - Powiedział jak najbardziej szczerze i to było widać w jego oczach. Zazwyczaj mówił prawdę prosto z mostu, więc dziwne by było, gdyby skłamał.
-Jeśli chcesz mogę Ciebie poduczyć Eliksirów... - Powiedział półszeptem. O Merlinie. Czy ty to widzisz? Max komuś proponuje pomoc. Co się z nim dzisiaj dzieje?!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Londyn, Anglia.
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 85
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 95




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomost, na północnym krańcu jeziora   Pią 17 Sie - 22:48

Czyżby noc zapadała tak bardzo, że robiło się coraz zimniej, wiatr wiał coraz bardziej?... Bynajmniej tak właśnie Harriet wydawało.
Spojrzała na Maxa... A ten biedak aż miał gęsią skórkę... Aż żal się jej zrobiło chłopaka...
- Oddać Ci koszulę?... Ja może jeszcze wytrwam owe zimno... - powiedziała z nutą troski w głosie. Czyżby naprawdę się o niego bała, troszczyła niczym matka? Pokiwała jedynie głową, gdy chłopak spytał o byka. Może i rysunek był podobny, jednak było wiele, które się... Strasznie różniły.
- Wodnik? Trzeba było mówić od razu, tu... - wskazała na kolejny gwiazdozbiór rysując wszystkie linie w powietrzu. Podobny do wodnika? Raczej nie... Byk już był bardziej podobny do siebie. Najbardziej ze wszystkich... Baran? Jeszcze mniej podobny. A ponoć to Harriet była baranem. Phi, może w Eliksirach. W niczym innym... Może i jednak znajdzie się coś takiego...
- Więc widzisz, masz większą "przewagę" w nauce ode mnie... Cóż, chociażby z Eliksirów. Orientuję się jeszcze w Transmutacji, a na miotle latałam z bratem mając... Sześć lat. Wolę jednak nie zapisywać się do drużyny, nie wiem czemu... - odrzekła. Nikomu nie wspominała o naukach latania na miotle u brata, nawet rodzicom. Gdyby tylko Max o tym wiedział, poczułby się zaszczycony tym, że Harriet zdradza mu swego rodzaju "sekret"...
- Mógłbyś?... Stokrotne dzięki, przyda mi się pomoc kogoś, kto się naprawdę zna na Eliksirach... - zaakceptowała pomoc. I to jeszcze od Maxa! Może w końcu podciągnie się z Eliksirów, kto wie?...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Wielka Brytania
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 77
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 98




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomost, na północnym krańcu jeziora   Sob 18 Sie - 1:02

-Nic mi nie będzie. - Odpowiedział, chociaż szczerze mówiąc przydałoby się ciepło. Nic nie sugeruję, ale gdyby Harriet niby przypadkowo przylgnęła do niego to nie miałby nic przeciwko.
Spojrzał na miejsce, gdzie podobno był wodnik i zrobił głupią minę typu "WTF?". On tam nie widział wodnika.
- A później się dziwią, czemu mam kiepskie oceny z Astronomii, skoro ja tu nic nie widzę, a gdy już widzę to w ogóle mi nie przypomina tego co powinno. - Powiedział z rezygnacją. Dlatego spał na tych zajęciach, bo jak to niby ma przypominać Wodnika, jak nie przypomina? To tak jakby wmawiano mu, że Słowacki zachwyca, jak nie zachwyca. Może zły przykład, bo Max zielonego pojęcia nie ma kim był owy Słowacki, ale wiadomo o co chodzi.
Chłopak spojrzał na Harriet. Ich twarze były zdecydowanie zbyt blisko. Dobrze, że nie miał oddechu smoka, bo dziewczyna albo byłaby już trupem, albo zwiewałaby z krzykiem. Możliwe byłyby też wymioty, ale na szczęście chłopak dbał o higienę jamy ustnej, więc spoko loko.
-A co? Boisz się, że znokautujesz połowę swoich? Albo wciśniesz kafla do swojej obręczy? - uśmiechnął się trochę zadziornie. Nie miał nic złego na myśli. Trochę się... droczył.
Wzruszył ramionami i spojrzał ponownie w niebo.
-Nauczę Ciebie paru rzeczy. Paru sztuczek, bo precyzyjność w Eliksirach nie zawsze popłaca. Czasem warto eksperymentować i dodać o tę kroplę za dużo. - Powiedział jak jakiś profesorek. Zdecydowanie zaliczymy ten dzień do najdziwniejszych dni na świecie, bowiem Maksiu postradał zmysły skoro się zachowywał jak zachowywał. A może to był wpływ Harriet na niego? Kto wie...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Londyn, Anglia.
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 85
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 95




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomost, na północnym krańcu jeziora   Sob 18 Sie - 1:35

- Na pewno nic?... A te wszystkie dreszcze?... Nie chcę, żebyś miał przeze mnie jakąś chorobę... - znów była zatroskana. Nawet przez dosłowny przypadek, albo przez zachcianki losu, znalazła się nagle bardzo blisko niego. Czyżby za bardzo? Odległość między nimi wynosiła niecały cal... Powstrzymała śmiech, ale nie mogła powstrzymać chichotu, gdy chłopak udał tak bardzo zdziwionego tym, że na niebie nie ma żadnego wodnika.
- Więc widzisz, że astronomia naprawdę lubi płatać figle i mieszać wszystko - znów zachichotała. Może i dlatego uwielbiała się jej uczyć - plotła figle niczym ona sama w przeszłości. Wiele było takich gwiazd, które nie przypominały tego, czym były. Byk był wyjątkiem, ale byk to byk. Sam płata figle. Albo z bykiem mugole pozwiązują błąd ortograficzny... Jednak najśmieszniejszy wygląd miał lew. Połączyła gwiazdy powietrzu, które utworzyły mysz. podpisała jeszcze "lew", nie chciała znów zgrywać nauczycielki... Gryfonka przeniosła wzrok na twarz chłopaka i... Zdała sobie sprawę, jak blisko siebie się znajdują. Jedynie lekko się uśmiechnęła, jednak rumieniec nie opuścił jej twarzy...
- Boję się, że rodzice się dowiedzą. Żadne z nich nie wie o moich lotach z bratem.... - może i wyglądała na zakłopotaną. Nie przepadała za mówieniem o swoich wybrykach...
Spojrzała znów na niebo. Czyżby księżyc zaczął już świecić?
- To i tak miłe z Twojej strony. Nawet takie drobiazgi mogą pomóc mi w Eliksirach... - powiedziała. - Tym bardziej, po moim "wypadku"... - dodała ciszej. Z tym jej wypadkiem to nie była zbyt przyjemna sprawa... Jednak szczególnie po tym niewielkim wypadku straciła chęć do nauki Eliksirów...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Wielka Brytania
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 77
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 98




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomost, na północnym krańcu jeziora   Sob 18 Sie - 11:03

-Nie raz i nie dwa siedziałem w śniegu bez ubrań i jakoś przeżyłem. - Wzruszył ramionami. No... Do końca to nie była prawda, bo tylko raz przebywał wśród śniegu bez kurtki jak jego bracia go wywalili z chaty i zamknęli drzwi od środka. Max był wtedy wściekły na nich jak nigdy wcześniej. No, ale nie miał ubytku na zdrowiu. Jednak sport w ekstremalnych warunkach jest korzystny.
Pokiwał głową z rezygnacją patrząc na te gwiazdki.
-Ani krzty logiki... chyba, że nazwali tak, bo akurat przez ten okres czasu jakoś jaśniej świecą... - Pomyślał trochę za głośno, ale on naprawdę nie widział logiki w nazewnictwie gwiazdozbiorów.
Spojrzał jeszcze raz na Harriet. Miał lekko zdziwioną minę.
-Dlaczego? Są mugolami? - Zapytał. Jaki rodzic nie lubi, gdy dziecko lata na miotle? To chyba jedyny sport jaki magiczne dzieciaki uprawiają kiedykolwiek. No chyba, że owe dziecko ma takie zdolności, że prędzej by się zabiło niż zrobiło coś pożytecznego z latającą miotłą.
Kolejne zdziwienie pojawiło się na twarzy Maxa.
-Co masz na myśli mówiąc "po moim wypadku?" - Zaciekawiony? Jak cholera. W końcu prawie nic o niej nie wiedział, więc takie informacje to jak miód dla uszu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Londyn, Anglia.
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 85
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 95




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomost, na północnym krańcu jeziora   Sob 18 Sie - 12:51

- Nie wiem, czy mam Ci wierzyć, skoro ledwo co Cię dzisiaj poznałam, Max - uśmiech zwyczajnie wparował na jej twarz. Może i miała rację że nie wierzyła każdej napotkanej osobie?... Może? Miała rację. Przecież nie wart ufać "magikom" oraz "wróżbitom", którym zależy tylko na kwocie pieniężnej jaką zdobywają z ludzkiej głupoty! Lecz niestety, gdy myślisz, że studnia ludzkiej głupoty ma dno, zawsze znajdzie się ktoś, kto udowodni Ci, że ta studnia nie ma dna. Ludzka głupota nie zna granic, co da się zobaczyć po mugolskich panienkach przesadzających z solarium i makijażem... Jak mugole je nazywali? "Plastik"? "Pokemon"? Takie dziewczyny nawet nie miały szacunku dla siebie samych...
- Więc widzisz, jak astronomia płata figle. Nie wszytko jest takie, jakie sobie wyobrażasz. Może dlatego tak niewiele osób ją lubi... - czasami nawet i ona głośno myślała, prowadząc monolog...
- Nie. Mają bzika na punkcie mojego zdrowia, boją się, że taka "delikatna" dziewczyna jak ja dostanie tłuczkiem i się zabije - mówiąc "delikatna" zrobiła tak zwane "królicze uszy" w powietrzu.
Dziewczyna jednak niezrozumiała, po co to całe zdziwienie Maxa... Ano, nie znał jej...
- Raz na Eliksirach, zawartość mojego kociołka trysnęła mi na twarz i szyję... Niby nic się nie stało, ale gdy tylko byłam w skrzydle szpitalnym zaczęła mi schodzić skóra i okazało się, że mój obojczyk... - nie kontynuowała, wzdrygnęła się przez owe wspomnienie... Wskazała tylko na prawy obojczyk. Był chudszy, mniejszy, gorzej wyglądał od lewego... Przypadek, czy głupi żart?... Nienawidziła powracać do tych wspomnień. Od razu oczy świeciły jej łzami... Tak, nawet już kilka spływało jej po policzkach. Bolesne wspomnienia...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Wielka Brytania
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 77
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 98




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomost, na północnym krańcu jeziora   Pon 20 Sie - 12:27

-Och... Nie wierz! Mnie nikt nie wierzy... - Zaczął udawać, że jest najbardziej nieodpowiednią osobą do powierzania. No przecież kto by uwierzył Maxowi.
Przynajmniej nie jest "plastikiem", czy "barbie". Tylko mówił prawdę prosto z mostu.
-Może dlatego... Ja lubię jak coś jest logiczne. Taki ze mnie logiczny facet. - Zaśmiał się. On właściwie sam w sobie nie jest logiczny. Jego nie można tak łatwo zrozumieć.
Przyjrzał się dokładniej Harriet.
-Delikatniejsze od ciebie grały i obrywały tłuczkami, ale rodzice nawet jeśli ma się multum argumentów "za" oni będą przeciwko, bo uważają, że to niebezpieczne. - wzruszył ramionami. Często jego rodzice w trosce o bezpieczeństwo zakazywali czegoś jemu, albo jego braciom.
Spojrzał na jej obojczyk. Faktycznie był mniejszy, ale czy brzydszy?
Max oderwał wzrok od obojczyka i spojrzał na twarz Harriet. Czy ona płakała? Chłopak kciukiem starł jej łzy.
-Co cię nie zabije to cię wzmocni. - Powiedział szeptem.
Odwrócił się plecami do Harriet i pokazał jej bliznę. Mniej więcej 10 cm rany ciętej tam gdzie znajduje się krzyż.
-Widzisz to? Kiedyś jakiś idiota tknął mnie nożem. Nie wiem czemu. Wiem tylko, że niewiele brakowało, a straciłbym czucie w nogach, ale nie. Chodzę, a nawet biegam. - Odwrócił się w stronę Harriet. - Człowiek bez blizn to człowiek, który nie doświadczył niczego przerażającego co hartuje duszę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Londyn, Anglia.
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 85
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 95




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomost, na północnym krańcu jeziora   Pon 20 Sie - 20:51

- Nikt Ci nie wierzy?... A pocieszę Cię jak powiem, że jednak Ci wierzę? - leciuteńki uśmieszek pojawił się na jej twarzy. Czy ona potrafi uszczęśliwiać? Może i potrafi, kto wie...
Lalki Barbie. Pełno takich w mugolskim świecie... Czyżby wdarły się w świat czarodziei?
- Logiczne?... Racja, astronomia jednak nie jest zbyt logiczna... - i znów musiała wybrać coś nielogicznego. Chociażby zdaniem innych. Ale ona tego nie słucha i żyje własnym życiem, buja! Ile dziewczyn takich jest? Takich nie liczących się z cudzym zdaniem? Prawdę mówiąc, całkiem mało. A pomyśleć, że dawniej było ich tak wiele... Buntowniczki walczące o swoje prawa...
- Widzisz. To jest dziwne, że wciąż mają mnie za jedenastoletnią dziewczynkę, która dopiero uczy się latać na miotle. A mojego brata za w pełni dojrzałego mężczyznę, który może robić co chce. Właściwie, jemu pozwalają grać, mi nie. To nie sprawiedliwe, jednak ani ja, ani brat nie potrafi przemówić im do rozumu... - westchnęła. Jednak to najmłodsi mieli najgorzej - rodzice niemal ciągle brali ich za dzieci, malutkie dzieciaczki... Bynajmniej było tak w przypadku Harriet.
I znów uśmiech zawitał na jej twarzyczce. Czyżby Max poprawiał jej humor? Możliwe.
- Wielu tak mówi... - poczuła się jak dziecko, któremu tłumaczy się podstawy życia... Jednak skryła swe emocje pod uśmiechem... który momentalnie zniknął, gdy zobaczyła ranę chłopaka. Blisko środka krzyża położyła swą dłoń. Wydało jej się, czy poczuła jego puls? Rana zadana nożem... Boleśniejsze od schodzenia skóry?
- Psychopata. Nie ma innego wyjścia, zrobił ci to psychopata. To naprawdę cud, że wszedłeś z tego cało, Max
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Wielka Brytania
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 77
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 98




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomost, na północnym krańcu jeziora   Pon 20 Sie - 21:04

Chłopak wzdrygnął się, gdy dotknęła jego rany. Tak dawno temu oberwał w tamtym miejscu, że już nie pamiętał do końca wszystkiego. Tylko pamiętał strach, niemożność obrony przed ciosem i ciemność. Był bardzo młody. Góra w trzeciej klasie. To były wakacje, a bracia akurat nie byli w pobliżu. Tamte wakacje były wtedy wyjątkowo deszczowe. Ani jednego dnia słonecznego.
-Czy tam cud... Czasem wydaje mi się, że... Nieważne. - Wzruszył ponownie ramionami. Co miał powiedzieć? Że wydawało mu się, że wtedy miał umrzeć? Że zwykły przypadek sprawił, że nóż nie dotknął rdzenia kręgowego? Że rana była bardzo głęboka, ale akurat w miejscu, gdzie był kręg, a nie pomiędzy kręgami?
-Wypadki się zdarzają. Może nie tak niebezpieczne, ale się zdarzają. Dlatego nie masz co przejmować się swoim obojczykiem. Według mnie nie ma nic złego w bliznach. Są wyjątkowe. - Powiedział ze spokojem.
Chyba nikt nie zauważył, ale ognisko, które Max rozpalił powoli zaczęło gasnąć, a chłopakowi zrobiło się jeszcze zimniej. Pewnie dziewczynie też było zimno.
Teraz były tylko dwie opcje, by nie zmarznąć i trafić do Skrzydła z odmrożeniami. Albo się do siebie przytulą, albo pójdą do zamku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Londyn, Anglia.
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 85
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 95




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomost, na północnym krańcu jeziora   Pon 20 Sie - 21:31

Niemal od razu cofnęła dłoń, gdy tylko chłopak się wzdrygnął. Bała się, że zrobi chłopakowi krzywdę gorszą niż rana zadana nożem. Ale czy coś bolałoby bardziej niż taka głęboka rana? Dotyk niemal nic nie robił, może przywoływał wspomnienia, lecz czy coś poza tym? Chociaż... Wspomnienia bywają bolesne, więc czasem nawet i dotyk sprawia ból. Dotyk w nieodpowiednim miejscu, w miejscu bolesnej rany, w miejscu gdzie człowiek nie chce... A z bólu rodzi się płacz.
- Na pewno takie "nieważne"? Nigdy nie zrozumiem, jak można zacząć coś opowiadać, a po chwili stwierdzić, że to nieważne... - ludzie czasem i bywają dziwni. Po co zaczynać jakąś opowieść, żeby później stwierdzić "nieważne"?
- Przez te różne wypadki boję się o swojego tatę... Wiesz, majsterkowicz jest z niego, nie boi się wyzwań i niemal cały czas eksperymentuje... Boje się, że gdy pewnego dnia wrócę do domu, zastanę płaczącą matkę, która ma mi do przekazania, że tata nie żyje... - może i miała nutkę strachu w głosie...
Zrobiło się naprawdę zimno. Czyżby ognisko dogasało?... Leżąc tak mogliby wylądować zamarznięci w skrzydle szpitalnym... Albo i w mungu. Harriet mogła zaproponować Maxowi powrót do zamku, jednak tylko spojrzała na jego prawe ramię... Czyżby przez przytulenie nie rodzi się ciepło?..
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Wielka Brytania
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 77
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 98




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomost, na północnym krańcu jeziora   Pon 20 Sie - 21:46

-Nie bój się. Rana mnie już od dawna nie boli. Po prostu nie często się zdarza, że ktoś ją dotyka. Zwłaszcza ładna dziewczyna. - Powiedział prosto z mostu. No co? Przecież on jest szczery do bólu. I tak cud, że nie powiedział wszystkiego w tej chwili. Przecież mógł powiedzieć co sobie myśli o ciele dziewczyny. Nawet obojczyk go nie zniechęcał. Ba! Nawet chciał go dotknąć, pocałować i takie tam.
-Eh... Bo to nieważne. Kogo obchodzi, że zdaje mi się, że wtedy miałem umrzeć? Że przypadkiem tylko ostrze nie przecięło rdzenia, a natrafiło na kręg. To już nieważne. - Powiedział ze spokojem. On był spokojny. Ledwo pamiętał wydarzenia, więc nie miał co okazywać zbędnych emocji. Oczywiście, że wciąż pamiętał strach i pewnie nie zapomni go nigdy, ale dopóki ktoś ze sztyletem nie pojawi się za jego plecami będzie w porządku.
-Moi rodzice mają świra na punkcie Mugoli. Ostatnio zainteresowali się piłą mechaniczną, więc kto wie... Dopóki czegoś nie stracimy nie wiemy, że było nam najdroższe na świecie. - Dodał po chwili milczenia po czym znowu zamilknął. Spojrzał na Harriet. Wydawało się, że jest jej strasznie zimno.
-Chcesz wracać do zamku? - Zapytał. Nie chce mieć na sumieniu dziewczyny ze swojego domu. Fakt faktem, że pomyślał, czy by jej nie objąć, ale powstrzymał się. Kto wie, czy zaraz nie ucieknie z piskiem. Niektóre tak robiły, bo Max był zbyt szybki, albo zbyt nachalny, albo natarczywy. Wolał tym razem nie pójść o krok za daleko, bo nie chciał spłoszyć dziewczyny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Londyn, Anglia.
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 85
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 95




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomost, na północnym krańcu jeziora   Pon 20 Sie - 22:17

- Nie boli?... Całe szczęście, bałam już się, że sprawiam Ci ból... Nie często Cię ktoś dotyka, mówisz?... Może i nawet lepiej dla Ciebie... - "zwłaszcza ładna dziewczyna"... Zdanie zostało automatycznie przekierowane do archiwum w mózgu, a na twarzy dziewczyny pojawił się delikatny rumieniec. Nie często ktoś ją komplementował...
- U-umrzeć?... Och, mogłam o to nie wypytywać... Niemal nie przecięło Ci rdzenia, natrafiło na krąg... - powtórzyła słowa chłopaka i tylko wzdrygnęła się... Bolesne odczucia, mimo, ze ich nie doświadczyła, sama się bała. Ba, gdyby jej coś takiego zrobili, to darłaby się wniebogłosy, znając jej szczęście, zabiłoby to ją. Dlaczego ona miała zaledwie raz na jakiś czas to głupie szczęście, a częściej miała pecha?... Któż to wie, prababcia Merlina? Albo przodek Marlina. Albo ktoś mądry, najmądrzejszy mędrzec świata. Ktokolwiek, kto zna się na tych wszystkich mądrościach świata i tak dalej... Zaraz, czyżby to nie był dorosły Krukon, który ukończył szkołę? Ponoć Krukoni są naprawdę mądrzy.
- Piła mechaniczna? Cud, że mój ojciec zamknął ten temat po odkryciu do czego mugole tego używają. A prawdę mówiąc, moja matka mu to pokazała i się zniechęcił - znów się uśmiechnęła. Takie wspomnienia ją bardzo rozśmieszały. "-Kochanie, patrz do czego mugole używają tych pił mechanicznych! -Coo?... O nie, już z nimi nie majsterkuję! Zajmę się radiami..." A kłótnia trwała dłużej, jednak autorka pominęła całą rozmowę.
Harriet jedynie pokręciła głową na pytanie Maxa... Wahała się, czy przytulić chłopaka, czy może odpuścić... Jej mózg prowadził wojnę z sercem, więc Harriet zostało tylko posłuchać duszy i pomimo wyraźnych sprzeciwów mózgu... Przytuliła się do chłopaka. czy zrobi im się przez to Cieplej? Kto wie...
- Przepraszam, zawsze mogę Cię puścić... - rzekła cichutko swym niewinnym głosikiem...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Wielka Brytania
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 77
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 98




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomost, na północnym krańcu jeziora   Pon 20 Sie - 23:26

//a weź skasuj ten dopisik w podpisie, bo mnie zawstydzasz What a Face//

-Dlaczego? W sumie niezłe uczucie... - Znowu walnął prosto z mostu. W rzeczywistości wzdrygnął się głównie dlatego, że Harriet miała zimne palce. Drugim powodem było to, że była kobietą, która mu się podoba i która dowiedziała się dlaczego ma tą bliznę. Nikt prócz braci nie wiedział, że jakiś idiota chciał sobie naszego Maksia, gdy był mały pociachać. Merlin wie, czy przypadkiem nie był pedofilem.
W gruncie rzeczy Max lubił gdy ktoś dotykał i głaskał jego plecy. Ba! Wręcz ubóstwiał, ale rzadko kto coś takiego robił. Co ja wygaduję! Rzadko która kobieta coś takiego robi, bo facet w życiu drugiemu facetowi, by nie pogłaskał pleców. Chyba, że gej, ale od takich Max trzyma się z daleka.
Byłoby miło, gdyby panna Grant w przyszłości często głaskała plecy Maxa. Taka wskazówka, gdyby się czegoś chciało od Maxa. Wystarczy go pogłaskać po plecach przez jakiś czas i mięknie. Dosłownie mięknie i staje się wręcz potulny jak baranek. Taki jego słaby punkt. (If you know what I mean...)
-Ale zapytałaś, a ja odpowiedziałem... - znowu wzruszył ramionami. Zaczął uważnie obserwować dziewczynę. Widział jej wahanie. Co ona miała w planach? Co by dał za umiejętność legilimencji... Oj dużo, ale po prostu nie potrafił się nauczyć tego, więc nie umiał i nie mógł spojrzeć w myśli, a teraz wręcz pragnął, by dowiedzieć się o czym myśli dziewczyna, która leży tuż obok niego. Wręcz dotykają się ramionami. Chwilę później przytuliła się do niego. Z początku chłopak był zdziwiony, ale nie minęło nawet parę sekund, a objął ją swoim ramieniem. Serce zabiło mu trochę szybciej i od razu zrobiło się cieplej. Kiedy ostatni raz przytulał kobietę? Hmmm.... Nie licząc przyjaciółek do których praktycznie nic nie czuł? Chyba z rok temu. Tak. Była to Meg? Chyba tak. Jego ex. Oboje byli niezwykli na eliksirach i oboje sobie śpiewali. Krótki związek. Raczej połączony ze względu na zainteresowania niż ze względu na zgodność charakterów. O tak. Max był czasem nieprzyjemny, choć dla Meg był całkiem całkiem. Można było powiedzieć, że był wtedy aniołem stróżem dla niej niż diablęciem jak to zazwyczaj bywało. Rozstali się w zgodzie. Do tej pory są w przyjacielskich relacjach, więc nawet nieźle poszło.
Wracając do sytuacji. Max oparł podbródek o głowę Harriet i przymknął oczy. Było mu... Miło. Bardzo miło. Czuł jakiś taki spokój. Jak gdyby do tej pory był niespokojny.
-Nie puszczaj... - Szepnął. Zrobiło się jakoś cieplej mimo, że ognisko już przygasało, a na dworze coraz zimniej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Londyn, Anglia.
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 85
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 95




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomost, na północnym krańcu jeziora   Wto 21 Sie - 12:57

//Nie zmienię, należy Ci się! Ing face//

- Niezłe uczucie? Chociaż cieszę się, że nie sprawiłam Ci bólu... - znów uśmieszek zawitał na jej twarzy. Harriet nie była dziewczyną, która uwielbiała sprawiać ból. Ba, ona nienawidziła sama siebie, gdy tylko ktoś przez nią cierpiał. Chciała siebie za wszelką cenę zabić, raz nawet pocięła sobie prawą rękę i owinęła bandażem... Została jej mało widoczna blizna, która raz na jakiś czas ją boli. Raz na jakiś czas? Zawsze, kiedy robi komuś krzywdę ją boli.
Słaby punt dziewczyny? Niemal nikt o tym nie wie, - brat, dziób na kłódkę, zgoda? - że jej słabym punktem są łaskotki. Oraz szyja, o której jednak jej brat nie wie. Ale na gacie Merlina, kto by pomyślał, że własny brat zna większość słabości młodszego? To było podejrzane. I to jak! Mimo tego, że starszy brat to całkiem niezła obrona przed kimś, kto chce Cię torturować... Czasem sam torturuje młodsze rodzeństwo, siostrę w szczególności.
Ktoś tylko połaskocze dziewczynę, a ta jest już bezbronna! Cóż, każdy kto ma łaskotki tak ma. Tylko... Dlaczego Harriet zawsze wymięka przy łaskotkach? Tylko ona i jej mózg to wie, autorka się w to nie miesza, bo nie ma zamiaru grzebać w jej głowie. Kto wie, co się tam znajdzie...
- Mam lekcję na przyszłość - nie pytać o coś, czego nie do końca chcę wiedzieć... - i znów leciuteńko się uśmiechnęła, jak to ma w zwyczaju. Jak to ma w zwyczaju... Ona się niemal ciągle uśmiecha, może w tym tkwi problem? Ale ponoć śmiech to zdrowie, a uśmiech to już połowa śmiechu. A ponoś, jak człowiek śmieje się piętnaście minut, życie wydłuża mu się o jeden dzień. Wiec, jeżeli człowiek uśmiecha się przez godzinę, to życie też wydłuża mu się o jeden dzień? Warto byłoby sprawdzić.
Serce zabiło jej szybciej, gdy tylko chłopak ją objął. Może nie był to zły pomysł, żeby się to niego przytulić? Harriet jedynie uśmiechnęła się i znów zarumieniła. Do kogo Harriet ostatnio się przytuliła? Nie licząc brata... Najprawdopodobniej parę miesięcy temu, kiedy była w przelotnym romansie z... Danielem? Kto by pomyślał, że ona coś do niego czuła. Właściwie, Harriet czuła do niego jedynie przyjaźń, jednak to był pomysł tylko i wyłącznie Daniela, żeby zrobić wspólny "romans". przez ową przyjaźń, dziewczyna doszła do wniosku, że różnią się jak Gryfon od Ślizgona.
Jedynie szerszy uśmieszek pojawił się na twarzy dziewczyny, gdy chłopak oparł podbródek o jej główkę. Niemal od razu zrobiło jej się ciepło, serduszko się uspokoiło... Właściwie, nawet Harriet się "uspokoiła". Czyżby przez cały ten czas nie była spokojna?
- Nie puszczę.... - nie wiadomo dlaczego, ale również szeptała. Ognisko niemal całkowicie zgasło, księżyc już wisiał wysoko... Musiało się robić coraz zimniej...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Wielka Brytania
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 77
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 98




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomost, na północnym krańcu jeziora   Wto 21 Sie - 22:23

No i co ja mam kobieto teraz napisać. O dupie Maryni? O żesz w dupę jeża, że sytuacja nadawała się tylko do romantycznego nastroju co niekoniecznie wszystkim się musi podobać. Żadnych miłości od pierwszego wejrzenia! Nie! Basta! Max nie jest typem, który się nagle zakochuje! Ba! On szybciej będzie należeć do takich co zdobędą dziewczynę, a potem rzucą. Przynajmniej nie zdobędą w kontekście seksualnym... No cóż.
Max spojrzał na twarzyczkę dziewczyny. Aż mu się cisnęło zdanie "co się tak szczerzysz", ale powstrzymał się ostatnimi siłami, by tego nie powiedzieć. Jeszcze napyta sobie biedy, a tego by nie chciał. Już i tak będzie miał na głowie Daniela, który zapewne będzie się wtrącał w relacje Max'a z Harrietką.
Na dodatek powiało chłodem.
-Ty faktycznie masz jakiegoś pecha z tym wiatrem. - Powiedział, po czym zaśmiał się cicho, ale szczerze. Nie do końca wiadomo, czy rozbawiło go zdanie, czy sytuacja, czy jeszcze co innego. Objął ją drugą ręką, że teraz obejmował ją obiema szczelnie. Nie tylko dlatego, by jej było cieplej, ale też po to, by dla siebie mieć ciepełko. W końcu to teraz w niego wiatr głównie wiał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Londyn, Anglia.
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 85
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 95




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomost, na północnym krańcu jeziora   Czw 23 Sie - 20:31

Niech szanowny mężczyzna pozostawi fantazjowanie o czterech literach pań i wróci z planety Mars na Ziemię, do miejsca, gdzie aktualnie się znajduje. Takiego obrotu akcji nie spodziewała się nawet autorka tego całego wydarzenia, co jest niezłą niespodzianką. I tak zobaczymy, kto będzie śmiał się ostatni.
Oczywiście, owa autorka tego wszystkiego również wraca z Wenus na Ziemię, prosto tam, gdzie ma być - w postaci Harriet, która... Uśmiech jej się "skurczył". Jej kąciki ust były zaledwie lekko uniesione w górę. Dziewczyna coś przeczuwała, że za bardzo się uśmiecha. Cóż, musiała sobie przyrzec, że nie uśmiechnie się bardziej. Chyba, że na życzenie Maxa. Wiedziała, że nie mogła mu powiedzieć wprost "kocham Cię", przeraziłoby go to. Bynajmniej tak podpowiadała jej intuicja. A kto wie, co jeszcze wie intuicja kobiety... Mówiła (intuicja, dla słabych mózgów) jej również, że pod groźbą wszystkiego musi albo zerwać kontakty ze swoim przyjacielem... Albo wytłumaczyć mu całą sytuację. Trzecią opcją jest mówienie mu, że ma się do niej nie zbliżać gdy jest z Maxem... Czyli, że praktycznie cały czas, gdy będą oficjalnie w związku?... Możliwe. I znów zawiało... Czemu to tylko ona miała takiego pecha, powiedzcie mi!
- I to mnie dziwi, niemal nikt w mojej rodzinie tak nie ma... - ZA SKARBY ŚWIATA, POWSTRZYMAJ TEN CHOLERNY UŚMIECH! kolejne polecenie mózgu, które mięśnie musiały niestety spełnić. Na jej niewinnej twarzyczce dalej widniał "blady" uśmiech. Czyżby bała się, że Maxowi to się niezbyt spodoba? Całkiem możliwe. Zakochana po uszy zrobi wszystko, byleby obiekcie jej westchnień się podobało... Wszystko?... Na to wygląda.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Wielka Brytania
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 77
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 98




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomost, na północnym krańcu jeziora   Czw 23 Sie - 23:14

Oj no już bez przesadyzmu. Po prostu Max nie pojmował dlaczego dziewczyna się tak ciągle uśmiecha. Przecież nie wiedział, że ona w nim zakochana, a ta sytuacja to spełnienie jej największych marzeń, a z domyślaniem się u niego jest kiepsko. On woli kawę na ławie, białe na czarnym, a nie owijanie bawełny wokół palca. On nie kumał jak ktoś okrężną drogą próbował mu powiedzieć co czuje. Do niego się mówi wprost i albo to przetrawi, albo nie. Choć faktycznie. Mógłby nawiać, gdyby nagle mu tu wyjechała z tekstem "kocham cię ponad życie". Przynajmniej odsunąłby się na metr lub dwa.
Co do Daniela... Jeśli ta dwójka tutaj będzie w związku. Jeśli. Dlaczego? Max jest dość specyficzny, a delikwenci płci przeciwnej znajdujący się w promieniu dziesięciu mil od obiektu jego zainteresowania są powodem do stwierdzenia, że dziewczyna z nimi kręci. Podejrzliwy? Zazdrosny? Możliwe. W końcu zbyt wielu dziewcząt nie miał, a i nakręcony był przez rodziców i braci, że "bierz ile wlezie i nie oddawaj niczego". Coś w stylu dewizy życiowej, która szybko się zmieni (mam nadzieję). W skrócie mówiąc. Harrietka będzie miała z nim przeprawę dopóki się nie zmieni. Oj... Obawiam się, że będą wiadra łez. Patrząc na fusy widzę krzywy krzyż i słońce, czyli będzie trochę cierpiała, ale będzie szczęśliwa. Kiedyś... W końcu... Może... Na pewno...
-Najciekawsze jest to, że w twoim pobliżu pech się przenosi, a raczej kumuluje i roznosi na osoby obok. - Zadrżał z zimna. W końcu był bez koszulki, z wciąż mokrymi włosami (bo ręczniki do końca nie suszą) i cienkimi spodniami. Ogniska nie było, było ciemno jak w dupie i wiał wiatr. Ciepło od dziewczyny niewiele teraz pomagało.
-Nie chciałabyś się przejść dokądś gdzie wiatru nie będzie? Na przykład do cieplarni. - Zaproponował. Cieplarnia. Dlaczego on nie wpadł na ten geniusz wcześniej? Tam było ciepło, bez wiatru i... wilgotno. Lubimy te klimaty, prawda?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Londyn, Anglia.
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 85
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 95




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomost, na północnym krańcu jeziora   Pią 24 Sie - 21:57

A mnie się wydaje, że najwspanialszy w świecie Max powinien się do tego przyzwyczaić. Jeżeli w ogóle coś z tego wyjdzie... A kto wie, może i jeszcze COŚ z tego będzie. Może. Chyba.. Na gacie Merlina, nie wiem. Ale jednak Harriet wolała nie wydawać swojego możliwie największego sekretu osobie, której owy sekret dotyczy. Mimo tego, że sama nie lubiła kłamać i za kłamstwem nie przepadała... Co ja mówię, ona zawsze kłamała dla własnego dobra, owijała w bawełnę... żeby później odkręcać z bawełny. Cóż to za dziewczyna trudna do zrozumienia... Wiele takich. I nie potrafiła mówić o swoich uczuciach wprost... Niestety. Ją trzeba do tego zwyczajnie zmusić.
Daniel Danielem - jeżeli w związku NIE BĘDĄ, kto wie, co się z tego narodzi... Cóż, ale możliwe, że Harriet się zmieni. KTOŚ ją zmieni. Szkoda, że to zwykle ona zmieniała innych. Szkoda? Czasem i nawet dzięki temu poznawała ludzi bliżej, co było naprawdę wspaniałym uczynkiem. Zazdrosna? A która dziewczyna nie jest zazdrosna o swojego chłopaka, obiekt westchnień? Podejrzliwa? Potrafiłaby wysłać szpiega, albo sama szpiegować. Była w tym całkiem niezła. Zmienianie ludzi - chyba była dobra głównie w tym, robiła to wspaniale. Z osoby groźnej niczym wilk, robiła bojaźliwe jagniątko... A z owego jagniątka, pod jej okiem narodził się groźny wilk. Cierpienie i szczęśliwość? Da się wytrwać. gdyby tylko chłopak wiedział, ileż ona czasem musiała się nacierpieć... W wielu rzeczach, ale nie rozwijajmy tego tematu.
- Więc widzisz... słyszysz... czujesz, jak to jest. Czasem i z wiatrem niezbyt dobrze igrać, jak z ogniem - już jej się przekręcały słowa? JUŻ?! Jeżeli max na takich rzeczach się znał, mógł już się domyślać, że dziewczyna się w nim zwyczajnie podkochuje. Jedna z pierwszych objaw to jąkanie się, mylenie słów i tak dalej...
- Cieplarnia? Z Tobą?... Może i masz rację... - dopiero teraz spojrzała na jego strój. Cienkie spodenki, mokre włosy... Jeszcze przez nią będzie miał chorobę! A ognisko już kompletnie zgasło! Noc zapadła... Pięknie. Wspaniale. Bravissimo. Oderwała się z jego objęć i z uśmiechem zachęciła go do pójścia za nią... Wstała i poszła do cieplarni - ze "skradzioną" koszulą chłopaka.
zt... x2?
Cieplarnie, juuż.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 22
Skąd : Cardiff
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 164
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 102




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomost, na północnym krańcu jeziora   Sob 29 Wrz - 21:54

Jaka była dziś pogoda? Czy panował chaos? Carter bardzo byłoby to na rękę, szalejące pioruny i dudniący o parapet deszcz. A w środku tej apokalipsy stałaby ona, czekając na jakieś zbawienie, na impuls, wyrywający ją ze stanu otępienia. Dlaczego wpędziła się w coś takiego? Przecież było jej całkiem fajnie, skończyła się szkoła i przyszły wakacje, wszystko upadło i do Hogwartu wróciła nienawidząc ludzi jeszcze bardziej. Dlatego potrzebowała burzy, tornada, chciała, żeby coś w nią uderzyło, porwało niczym te korowy z pastwisk. Chciała by spadł deszcz żab i małych myszek. Po prostu wyszła z dormitorium. Nie wiedziała gdzie chce iść, a tym bardziej po jaką cholerę, szła. Wcześniej w planach miała czytanie jakiejś książki pech chciał, że wszystko co miała to depresyjne podręczniki. Rzuciła je wszystkie w cholerę, niech się walają po łóżku i podłodze, wcale jej ich nie żal, właściwie, stały się obojętne. Miała poważne wątpliwości, czy w tym roku sobie poradzi, pocieszała się jednak, że w nadejdzie upragniony koniec i zaszyje się w pustelni, odcięta od świata zewnętrznego. Zaszła aż nad jezioro, miała ochotę w połowie drogi po prostu usiąść i blokować przejście całej reszcie świata, albo iść spać, czy to już była depresja? Wszystko jej jedno, znowu. Stanęła na pomoście i dziękowała...komu? Nie wiadomo, dziękowała za to, że była tu sama, na twarzy pojawił się cień zadowolenia, który pojawił się nagle i jeszcze szybciej zniknął. Stanęła na samej krawędzi i przez głowę przeleciało jej miliard myśli. Coś by ją pożarło, jakby tam teraz tak wskoczyła? Nienie, Carter, nie będziemy skakać, masz za fajne włosy, żeby potem wyczesywać z nich glony. Ale przecież nie chcę wypłynąć. Potrzebowała w tym momencie jeszcze czegoś, nie potrafiła tego sprecyzować, możliwe, że nawet nie zdawała sobie sprawy, ukryła potrzebę głęboko w podświadomości, żeby nigdy nie wyszła na światło dzienne. Co jej jednak po tym całym zabiegu, jeśli zostawała z dziwacznym uczuciem. Pustki? Nie, przecież Wilson nie odczuwała czegoś takiego jak pustka, ona w ogóle nie czuła. Tak się jej przynajmniej zdawało, a jednak coś ją od środka miażdżyło. Patrząc na niezwykle spokojną wodę, nie robiła się spokojniejsza, choć możliwe, że z daleka tak wyglądała. Uświadomiła sobie, że powinna iść pod Wierzbę. Ona mogłaby oddać jej ten chaos, zburzyć harmonię, która była przedstawiona tutaj. Po co jej był ten cały aspekt sentymentalny? Przez swoje posrane myśli aż westchnęła, przypomniała sobie mugolskie książki przeczytane w wakacje, przypomniała sobie Wertera i zachciało się jej wymiotować. Przyłapała się też na tym, że próbuje odnaleźć odbicie swojej emocjonalności w jego opisach. Niedobrze się blondynce robiło, chociaż może to przez wodę? Znowu westchnęła i lekko się wychyliła, patrząc na swoje odbicie w jeziorze. Gdyby zawiał mocniejszy wiatr, gdyby ktoś ją teraz przestraszył, odezwał się do niej, to by tam wleciała. I nie byłaby zadowolona, mimo chęci utopienia się w tym bagnie. Śmieszna dziewczynka, tak mało o życiu wie, głupiutka blondynka. Tchórz. Dobrze, że potrafisz się przynajmniej opisać jednym słowem, to było bardzo spostrzegawcze, a i tak nie wiem, dlaczego jesteś kurkonką.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : III
Wiek : 25
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 43
  Liczba postów : 153




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomost, na północnym krańcu jeziora   Nie 30 Wrz - 9:51

Myśli szalały. Znajdował się w dziwnym stanie, niezwykłym jak na niego. Nie potrafił myśleć logicznie i analizować, a jednak jego myśli biegły galopem, pobudzone niemal śmiertelną dawką kofeiny, wpompowywanej od samego rana w żyły na poprawę myślenia. Nic to nie dało, tylko ręce mu się trzęsły, a myśli były nie do pozbierania. Czuł się, jakby przez głowę przejeżdżał mu pociąg. Znajdował się w naprawdę dziwnym stanie.
Powietrze, pomyślał. Powietrze powinno pomóc. A jak powietrze, to i aparat wziął. Może coś z tego będzie, czasami wychodziło.
Siedział pod jednym z drzew przy jeziorze, celując obiektywem we wszystko, co się ruszało, szukając dobrych ujęć, niemal godzinę, zanim coś faktycznie pojawiło się w kadrze. Nerwowość ruchów tej osoby, idącej w stronę jeziora, skierowała palec Brandona spust aparatu. Po chwili wachania wcisnął go, wykorzystując pierwsze zdjęcie tego dnia. Za chwilę znów zrobił zdjęcie; tym razem owa persona stała do niego tyłem, zwrócona w stronę wody na samym krańcu pomostu. Z dziwną uporczywością wpatrywała się w taflę. Niby ze spokojem, ale Brandon sądził, że to tylko takie wrażenie. Bardzo dobrze wiedział, jak patrzy na wodę ktoś spokojny i był niemal pewien, że ta dziewczyna ma skołatane nerwy.
Przez myśl przemknęło mu, że skoczy. Zmarszczył brwi, wbijając wzrok w jej plecy. Podniósł się powoli, przewiesił aparat przez szyję i ruszył w jej stronę. Zapewnie nie miała ochoty na towarzystwo, ale miał to gdzieś, jeśli myślała o skakaniu, wolał zostać pobity niż wyciągać ją z wody.
Wszedł na pomost, poruszając się szybko i cicho. Gdy był już niedaleko niej, odezwał się.
- Mam nadzieję, że nie masz mi za złe, że zrobiłem ci kilka zdjęć - powiedział do jej pleców, wbijając ręce w kieszenie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 22
Skąd : Cardiff
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 164
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 102




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomost, na północnym krańcu jeziora   Nie 30 Wrz - 11:17

Czas się dla niej zatrzymał. Ale czy kiedykolwiek miał jakieś znaczenie? Był tylko głupim dodatkiem, pomocnikiem ludzi, w orientowaniu się, kiedy mają wstać, a kiedy zjeść śniadanie i iść się uczyć. Wynalazek dla Carter absolutnie niepotrzebny. Dryfowała gdzieś pomiędzy swoim własnym światem, zniszczonym, zbombardowanym jej apokaliptycznymi myślami, wciąż czując przytłaczającą rzeczywistość. Chciała iść spać i zbudować swoje Wilsonowe miasto od nowa, postawić nowe fundamenty, wznieść barykady, żeby już nikt nie był wstanie wejść do jej myśli, ale przecież jej podświadomość zawsze się tak broniła, przecież i tak nikt nie doznał tego zaszczytu poznania blondynki. Czuła się źle i brzydziła się swojego odbicia. Przymknęła oczy i podniosła głowę, wystawiając twarz do słońca. Łaskotały ją promienie, była zmęczona. Spała, ale tak na parwdę nie był to odpoczynek. Przewracała się z boku na bok, co chwilę otwierając oczy. Jak miała się skupić? Kawa nie pomagała. Nigdy. Nie pomagały nawet monstrualne ilości słodyczy, które miały ją pobudzić i chociaż bardzo chciała, zasnąć nie mogła, chodząc niczym zombie, korytarzami Hogwartu. Próbowała nawet pić herbatę, więcej niż zazwyczaj, taką wyciszającą. Skończyło się na tym, że była na herbacianym haju. Jej zmysły otępiały. Zazwyczaj czuła czyjś wzrok na sobie, teraz zdawało się jej, że jest sama. Otworzyła oczy zapominając o słońcu, które natychmiastowo ją oślepiło, tym razem spojrzała przed siebie, próbując dostrzec, co dzieje się na drugim brzegu. Przez jej wcześniejszą lekkomyślność przed oczami latały jej kolorowe esy i floresy. Chciałaby teraz nałykać się kwasu, chciała wrócić do swojej matki i zjeść garść jej tabletek, porozmawiać z innymi psycholami, żeby poczuć się normalnie. Tu nie czuła się normalnie, tutaj ludzie byli całkiem zwyczajni, choć byli czarodziejami. Usłyszała głos. Nieznajomy głos, doszedł do niej w opóźnionym tempie, ale wystraszył tak samo. Carterowska równowaga została zachwiana. Ona sama się zachwiała i teraz uświadomiła sobie, że wcale nie chce wylądować w wodzie, nie kiedy są świadkowie, nie kiedy to właśnie ci świadkowie to spowodowali. No i cholera jasna, wyjdzie na jakieś spłoszone zwierzątko. Ale było już za późno, a ją ogarniała wściekłość. Przed fatalnym upadkiem zdążyła tylko rzucić siarczyste przekleństwo i z pluskiem wylądowała w mętnej wodzie. Świetnie, teraz może spokojnie umrzeć ze wstydu, zapaść się pod ziemię.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : III
Wiek : 25
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 43
  Liczba postów : 153




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomost, na północnym krańcu jeziora   Nie 30 Wrz - 11:40

Przekleństwo i plusk, najpierw były te dźwięki, a potem świadomość tego, co to oznacza. Sam zaklął szpetnie, na chwilę wznosząc oczy ku niebu, a potem rzucił pod siebie aparat, ściągnął pospiesznie buty i wskoczył do wody, odbijając się mocno nogami od desek pomostu, które jęknęły przeciągle, a jęk ten zmienił się naraz w szum wody w uszach, a jaskrawe słońce zmieniło się w mętne promienie przebijające się poprzecznymi strugami przez taflę, oświetlając brudne dno. Brandon zmrużył szczypiące oczy i poruszył nogami, wypuścił kilka bąbelków z ust, poruszył wyciągniętymi przed siebie ramionami. Nie pływał długo, ale nadal czuł euforię będąc pod wodą. Nie było teraz jednak czasu na delektowanie się doświadczeniem, bo była jeszcze ta blondynka, która równie dobrze mogła przecież nie umieć pływać, a wtedy on byłby odpowiedzialny, gdyby jej się cos stało. W sumie to nie byłby, ale tak by się z tym czuł.
Dostrzegł ją i podpłynął w jej stronę. Jednak nie umiała pływać, unosiła się bezradnie, widać było, że nie potrafi zachować się odpowiednio pod wodą. Brandon wyciągnął ręce, by ją pochwycić, nic nie widząc przez jej unoszące się wszędzie włosy. Ale chwycił ją i pociągnął za sobą w górę, intensywnie pracując nogami, walcząc nie tylko z podwójnym ciężarem ciała, ale także z nasączonym ubraniem, które ciągnęło w dół. W końcu jednak gwałtownie przebili taflę wody, Brandon zaczerpnął powietrza i dopłynął do pomostu. Pomógł wspiąć się dziewczynie i sam podciągnął się na deskach, znów słysząc ich skowyt.
Gdy już leżał na pomoście, z twarzą zwróconą ku niebu, znów zaklął brzydko.
- Jak spróbujesz mi nie podziękować, to wrzucą cię tam z powrotem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Pomost, na północnym krańcu jeziora   

Powrót do góry Go down
 

Pomost, na północnym krańcu jeziora

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 6 z 13Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 5, 6, 7 ... 11, 12, 13  Next

 Similar topics

-
» Pomost, na północnym krańcu jeziora
» Jezioro
» Klub Nocny - Night Crow
» Karuzela na tafli jeziora
» Brzeg jeziora

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Tereny przy zamku
 :: 
blonia
 :: 
jezioro
-