IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Pomost, na północnym krańcu jeziora

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 9, 10, 11, 12, 13  Next
AutorWiadomość




Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Południowa Hiszpania
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 149
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 1357




Gracz






PisanieTemat: Pomost, na północnym krańcu jeziora   Pią Mar 18 2011, 15:07

First topic message reminder :


Pomost na pólnocnym krancu jeziora


Żeby się tu dostać, musisz przejść całe jezioro dookoła. Ale warto. Na północnym krańcu  znajduje się drewniany pomost. Uczniowie uwielbiają tu przychodzić. Pomost jest idealny do urządzania imprez wiosną,lub wczesna jesienią. Jest na tyle duży że spokojnie, mieści się na nim 5 uczniów. Ma też specjalne miejsce z którego można wskoczyć do jeziora...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 22
Skąd : Indie,Amritsar
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 848
  Liczba postów : 418
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5991-nadish-narayanan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6613-indyjskie-relacje-hindusa#186167
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6073-sowa-brandy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7183-nadish-narayanan#204383




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomost, na północnym krańcu jeziora   Wto Cze 02 2015, 18:42

Ilosc punktow w kuferku z zaklec i opcm: 2
Kostka - zaklecie Babloglowy: 3

Szedł dalej na kolejne zajęcia, nie zwracając na nikogo uwagi. Jej głos dalej krążył mu pogłowie powtarzając cały czas dwa te same słowa.
Był już tak blisko, nie liczyło się dla niego już nic, poza głosem dziewczyny.
Blask oślepił go na tyle, że musiał zamknąć oczy. Kilka sekund później poczuł tępy ból głowy, który był nie do zniesienia.
Wziąć ze sobą stroje kąpielowe ,po co od razu rozebrał się ,wlazł od brzegu i trzymał się miejsca gdzie ma w miarę jakiś grunt.
Puchon za czoł od małej rozgrzewki,próbując rzucić na siebie zaklecie.
Bąblogłowy!
Jednak Puchon i jego umiejętności , to zwykłe szczęście chłopakowi pozwoliło mu poprawnie wykonać rozgrzewki,
Nagle wszystko zniknęło, czuł jak lodowata woda obmywała jego stopy pozbawione butów.
Hmm..może. Polana nad jeziorem, uśmiechając się pod nosem dobre miejsce na kolejną części zajęć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Limerick, obecnie Londyn.
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 220
  Liczba postów : 1374
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6204-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6230-krewni-znajomi-i-wrogowie-ambroge-a
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6383-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7523-a-friday




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomost, na północnym krańcu jeziora   Czw Cze 04 2015, 12:52

Zaklęcia. Pomost. Ciepło. Piękna pogoda. Chyba tylko w głowie Piątka te słowa nie nabierały żadnego znaczenia, w sensie przyczynowo – skutkowym. Cóż, cóż. No.. tak bywa jak widać. Mimo tego nie był zdziwiony, gdy profesor Ramirez obwieścił im, że tego dnia nieco popływają. Piątkowi nawet spodobał się ten pomysł. Tylko trochę go martwił, cóż. I nie chodzilo tutaj o to, że nie umiał pływać, albo bał się wody, czy coś z tych rzeczy. Absolutnie! Raczej.. chodziło tu o jego tatuaże, szczególnie na klatce piersiowej. Niespecjalnie lubił, gdy ludzie wpatrywali się na nie, coś tam podszeptując. I okej, może niektórym i sięto podobało, niektórym nie – wszystko jedno, nieważne, on po prostu nie lubił, gdy krytykowało się sztukę (jakkolwiek), mającą służyć tylko i wyłącznie jemu. Cóż jednak, dziś będzie musiał to przeżyć, bo przecież wejść do wody ciuchach? Nie, to raczej nie jest miła opcja, zatem lepiej będzie się rozebrać do bielizny. Gdy nauczyciel nakazał wszystkim zarzucić zaklęciem Bąblogłowy, Piątek uczynił to bez większych problemów. Kątem oka patrzył na tych wszystkich ludzi, nieco panikujących dzisiejszym wejściem. Przecież nie mogła być aż tak zimna ta woda. Bez większych problemów, a także oporów Friday ściągnął dolne części garderoby, a także – upewniając się, że bańka wokół głowy nadal istnieje, jak gdyby nigdy nic wskoczył na główkę do wody. Była zimna. Bardzo zimna. Niemniej znośna, dało się wytrzymać. Grunt, że nie zamarzał, teraz tylko cialo musiało się przyzwyczaić do różnicy temperatur i wszystko będzie w jak najlepszym porządku.
Ostatecznie jednak za bardzo zaczęła mu ona doskwierać, w skutek zanurkowania. Jak wiadomo im głębiej, tym zimniej. Friday widać zapomniał o tej zasadzie, dlatego też wyskoczył z wody jak oparzony i usiadł chwilę na brzegu. Jeszcze płynąc tam, przyuważył kilka osób. Ślizgi i jedna tylko @Lisa O'Hara. Jakie to słodkie. Trzy węże i jeden bezbronny Puch. Biedna dziewczyna, w dodatku nie umiała pływać. Kiedy przechodził obok, akurat usłyszał jej słowa. Popatrzył więc na nią spokojnie – Nie popływamy, dlaczego? Pogoda jest piękna. Woda może i trochę za zimna, ale do zniesienia. – odparł, wyraźnie zdziwiony jej słowami. Po chwili do niego dotarło, gdzie mógł leżeć problem. Przecież szła do wody od brzegu. – Masz problem z zaklęciem, czy po prostu boisz się wody? – zapytał z uśmiechem, czując jak jego ciało poczyna sobie coraz śmielej, wysychając. Piątkowi było tak dobrze, że aż się do niej uśmiechnął. Następnie oddalił na kilka kroków, celem rozciągnięcia się. I wszystkie jego obrazy na ciele były widoczne. Mimo wszystko, jakoś nie było mu z tym specjalnie źle.

Ilosc punktow w kuferku z zaklec i opcm: 12
Kostka - zaklecie Babloglowy: Nie dotyczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Oslo, Norwegia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 176
  Liczba postów : 313
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10512-atria-amelia-ashworth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10536-animagiczny-anonimowy-alkoholik#289574
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10529-lisner
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10537-atria-amelia-ashworth#289575




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomost, na północnym krańcu jeziora   Pią Cze 05 2015, 16:15

Ilosc punktow w kuferku z zaklec i opcm: 0
Kostka - zaklecie Babloglowy: 6

Jasny szlag. Jak to nie wyszło. Jak to nie wychodziło. Przecież z umiejętność rzucania tego zaklęcia to się w jej rodzinie rodziło. A ona stała dziś jak idiotka na pomoście, nie potrafiąc rzucić zaklęcia na siebie. Może petryfikowała ją woda znajdująca się na około. Nie od dziś wiadomym było, że jej słabością była woda. Samo wejście do niej byo dla niej nie do przebrnięcia czasem. A nurkowanie? Broń ją Merlinie. Dlatego też czuła, jak jej tętno przyśpiesza, gdy woda dotknęła jej kostek i zastygła tak na brzegu, nie mogąc się ruszyć w żadną stronę.
Brawo Ashworth, niezła z Ciebie asasynka
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 22
Skąd : Chelmsford, Anglia
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 1634
Dodatkowo : Prefekt Gryffindoru
  Liczba postów : 481
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9263-felix-lockwood
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9267-zapozujesz-mi-do-aktu
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9268-moze-cos-do-mnie-skrobniesz#259170
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9271-felix-lockwood#259263




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomost, na północnym krańcu jeziora   Pią Cze 05 2015, 19:27

Jezioro? Stroje kąpielowe? Koszmarny pomysł. Prawdopodobnie byłby zachwycony jeszcze jakiś czas temu - to przecież idealna okazja do szybkiej wprawki w rysowaniu całych sylwetek, może do popatrzenia na czyjąś fajną klatę... Tylko co z tego, jeśli od dłuższego czasu interesowała go tylko jedna klata i, jakby nie patrzeć, nie było szans, żeby na nią teraz popatrzył. Żeby popatrzył na nią jeszcze kiedykolwiek. Ta myśl kolejny raz wywołała niepowstrzymaną falę smutku. Tym większego, że kiedyś tu byli. W tym miejscu dokładnie, tylko oni dwaj. Pamiętał, jak dla żartu udawał, że się topi, bo on nie chciał wejść do wody... Przełknął ciężko ślinę. Nie może o tym myśleć. Nie teraz.
Nie wziął kąpielówek. Nie miał zamiaru się rozbierać. Uważał, że to byłoby nie na miejscu i kłóciłoby się z narzuconym przez niego samego żałobnym dress codem, którego złamanie stanowiłoby ujmę dla jego pamięci. Dlatego do wody wszedł w garniturze. Najwyżej pójdzie na dno. Trudno. Teraz to nie miało większego znaczenia. O ironio, zaklęcie Bąblogłowy też nie chciało działać. Może los chciał mu pomóc? Kto wie. Na razie jednak został przy brzegu. Stał przy pomoście w tym nasiąkniętym wodą garniturze, wpatrując się tępo w wodę, czekając na... Na cokolwiek. Na nic. Po prostu czekał.


Ilosc punktow w kuferku z zaklec i opcm: 4
Kostka - zaklecie Babloglowy: 2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VI
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 21
  Liczba postów : 15
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10830-lisa-o-hara
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10832-o-hara
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10831-lisa-o-hara




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomost, na północnym krańcu jeziora   Pią Cze 05 2015, 19:55

Nawet jako samotna Puchonka, wśród samych Ślizgonów, Lisa nie czuła się jakoś szczególnie bezbronna. Chociaż fakt, to było podejrzane. I mogłoby być nawet dołujące, ale nie dla niej. Przegrana dziewczyna z pucholandii wraz z równie przegraną ślizgońską bandą. Brzmi ambitnie. Bardzo. Lepszego teamu ze świecą szukać. Uśmiechnęła się do siebie lekko na tę myśl. Pochyliła się lekko, żeby zamoczyć dłonie w wodzie. Uchwyciła jej trochę, żeby przenieść ją sobie na ramiona. Jej ciało przeszył dreszcz w momencie, gdy zimne kropelki zetknęły się z nagrzaną skórą, ale zaraz potem się rozluźniła.  Mimo wszystko, jakoś słabo znosiła te upały. Była w stanie przetrwać najgorsza zimę, ale w walce ze słońcem odpadała już na samym początku. Przymknęła oczy, odpływając na chwilę… w przenośni oczywiście, żeby nie było. Otworzyła je dopiero wtedy, kiedy poczuła łagodne fale, obijające się o jej ciało. Znak, że ktoś się zbliżał. Podniosła wzrok na chłopaka, a może mężczyznę? Kimkolwiek by nie był, jego pierwsze pytanie zbiło ją z tropu. Chyba źle ją zrozumiał. W dodatku miał tę całą bańkę na głowie, co znaczyło, że to co sama powiedziała wcześniej, wcale go nie dotyczy. Uniosła lekko brwi, ale zanim zdążyła coś powiedzieć, dostrzegła zrozumienie w oczach towarzysza.
- Nie boję się wody – odpowiedziała szybko i potrząsnęła przecząco głową, jakby to co powiedział, było w ogóle nie do przyjęcia. Ano bo było!  Już samo podejrzenie, że Lisa mogłaby bać się czegoś tak błahego i zarazem wspaniałego jak woda, godziło w jej puchońską dumę. Tak, może trudno w to uwierzyć, ale nawet żółtki mają swój honor. Choć ogólnie postrzegani są jako tchórze. I naiwniacy, ale to już inna sprawa – Tylko to zaklęcie… wcale nie jest takie łatwe! Wręcz przeciwnie. I to wcale nie dziwne, że mi nie wychodzi – wyrzuciła to z siebie, jakby miała nagle jakąś potrzebę się z tego wytłumaczyć. Do tego takim tonem, że od razu, bez lupy  było widać, że sama nie wierzy własnym słowom. A mimo to, uniosła lekko podbródek do góry, utrzymując z dumą swoją wersję „prawdy”.  Tylko, że coś jej nie wyszło. Cichaczem oczekiwała jakiegoś potwierdzenia jej teorii z tą trudnością zaklęcia. Nawet jeśli nie była prawdziwa. Ale byłaby korzystna dla nich obojga przecież. Zawsze to jakiś interes.
- A na Ciebie farbę wylali czy co? – pewnie, że dostrzegła jego tatuaże. Nawet ślepy by zauważył. Chociaż… nie, może bez przesady. W każdym razie nie chciała, żeby zabrzmiało to jakoś złośliwie, w żadnym wypadku. Trzeba było przyznać, że już sama ilość tatuaży była imponująca, a pewnie jeszcze każdy coś znaczył. Lisa pewnie zostałaby pogrzebana żywcem, gdyby skusiła się na zrobienie sobie chociaż jednego takiego. Zresztą sama uważała, że do tego trzeba dorosnąć.
Kątem oka zauważyła, że do dream teamu dołączyły jeszcze dwie osoby, które wcale nie były Ślizgoniastymi.  W tym jeden był w garniturze. Niesamowite wyczucie sytuacji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Limerick, obecnie Londyn.
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 220
  Liczba postów : 1374
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6204-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6230-krewni-znajomi-i-wrogowie-ambroge-a
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6383-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7523-a-friday




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomost, na północnym krańcu jeziora   Sob Cze 06 2015, 16:09

Jeeeeezuuuu. Uwielbiał takie reakcje ludzi. Ten konkretny typ odpowiedzi, towarzyszącej mu mimiki, gestykulacji i całej postawy rozmówcy, kiedy nie znając go, powie coś co dla niego może zabrzmieć prawie, jak obraza. Bardzo kochał obserwować te zupełnie skrajnie dla wszystkich reakcje. Zazwyczaj wywoływały lekki cień uśmiechu na jego twarzy. Nie inaczej było tym razem. Nie boi się wody. Chyba ją uraził. Powinien przeprosić maybe? Kto wie, kto wie? Być może? Te wątpliwości nawet zaowocowały wypowiedzeniem owej magicznej frazy i lekkim ukłonem w jej stronę. Niech się nie gniewa, poza tym nie chciał, żeby ktoś sobie pomyślał że też sobie z Puchoniątka żartuje. Nic takiego nie miało bowiem miejsca. Uśmiechnął się natomiast i roześmiał, kiedy wspomniała o zaklęciu. Po prawdzie jemu nie sprawiało ono żadnych trudności, niemniej doskonale pamiętał swoje początki. Chociaż.. nie. Jemu nie wyszło to zaklęcie chyba tylko przy dwóch pierwszych razach. Potem.. było genialnie i choć długość spędzonego czasu pod wodą pozostawiała w większości przypadków wiele do życzenia, wspomniana bańka tworzyła się dookoła głowy. – Niewątpliwie, niewątpliwie.. – rzucił, z pełną wiarą w jej słowa, bez cienia ironii, sarkazmu, czy innych tego typu rzeczy. Nie rozumiał tylko nadal, czemu powstrzymywało to dziewczę przed wejściem do wody, przecież nie musiała od razu nurkować (!). Mimo wszystko, postanowił zachować te wątpliwości wyłącznie dla siebie.
- Oblał farbą? Nie, dlaczego..? – spytał, uważnie oglądając własne ciało. Nie malował dziś, tak więc nie był umorusany farbą. Podobnie wczoraj wieczorem, albo cały dzień. Ej. Ej. O co jej chodzi? A może ktoś malował na Tojadowej? Też nie. Wnętrze kamienicy nie uległo raczej zmianie. Zatem, o co biega? Dopiero po czasie kilkunastu sekund skojarzył, o co jej chodzi. Oczywiście wybuchnął śmiechem. – Nie. Nic takiego się nie stało. Prędzej powiedziałbym, że ktoś pokłuł mnie tą farbą.. – rzekł, uśmiechając się do dziewczęcia. – No, ale zrobił to na moje życzenie, więc nie mam żalu. A co? Nie podobają Ci się? Po prawdzie, nie ma ich jakoś dużo, no i.. no. Ale tworzą całkiem miłą dla oka kompozycje, a o to mi chodziło. Z resztą. Popływamy?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VI
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 21
  Liczba postów : 15
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10830-lisa-o-hara
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10832-o-hara
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10831-lisa-o-hara




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomost, na północnym krańcu jeziora   Sob Cze 06 2015, 21:02

Jego reakcja ją zaskoczyła. Nie spodziewała się przeprosin, ani niczego podobnego (tym bardziej, że nie było za co). Więc naturalnie, zaczęła wietrzyć spisek. Wszędzie dopatrywała się drugiego dna, ironii w głosie, sarkastycznych uśmiechów czy jakichkolwiek oznak, że sobie z niej robią jaja. Ale człowiek przed nią wydawał się być zupełnie naturalny. Mimo wszystko, patrzyła na niego trochę nieufnie, niczym jedno z tych dzikich stworzonek, które dopiero co się oswajają.  A jednak, odpowiedzią zdołał ją trochę udobruchać. Czyli nie uważał jej za kompletne dno i beztalencie? Nie byłaby wcale zaskoczona, gdyby było odwrotnie. Postanowiła sobie w duchu, że naprawdę popracuje później nad tym zaklęciem, w końcu już niedługo ostatnia klasa. Będzie płacz i zgrzytanie zębów, jak to mówią. Przekrzywiła lekko głowę na bok, obserwując z zaciekawieniem, jak jej rozmówca znowu próbuje zinterpretować jej słowa. Było to nawet całkiem zabawne zjawisko, szczególnie, kiedy oglądał przy tym swoje ciało, jakby tatuaże – o ironio! – były za małe, by je dostrzec. Rozbawił ją. Nie potrafiła powstrzymać uśmiechu.
- Kłucie farbą nie brzmi przyjemnie, ale osobiście też nie miałaby nic przeciwko, gdyby miało z tego wyjść takie  o… coś – to mówiąc, wskazała podbródkiem (no bo palcem to nie wypadało)  na tatuaże – Są całkiem… hm… niezłe – wymamrotała, choć to nie było dobre określenie. Pewnie głębsze epitety nie zdołałyby nawet przecisnąć się jej przez gardło. W każdym razie pokiwała z uznaniem głową, na potwierdzenie swoich słów. Tyle jeśli chodzi o komplementowanie. Ale zaraz, co? Ze niby nie było ich dużo? W sensie tatuaży? – Masz ich całkiem sporo. Ja za zrobienie jednego pewnie leżałabym już w trumnie – dodała zupełnie beztroskim tonem. Że też ludziom tak łatwo przychodzi żartować sobie ze śmierci! Ale nieważne. Kiedy Pan Tatuaż zaproponował coś co dosłownie było zamoczeniem się w całości w wodzie, nagle przypomniało jej się, że rzeczywiście stoi właśnie do połowy w wodzie. No i w stroju kąpielowym. Nie, żeby to było jakieś wstydliwe i płochliwe stworzenie, ale to jednak był pierwszy raz w tym roku, kiedy zmieniła odzienie na tak skromne.
- Ale, no bo… woda jest taka mało ciepła – wytłumaczyła szybko. Tym  razem akurat, jej słowa były całkowicie zgodne z prawdą. Zdołała zamoczyć tylko nogi, które mimo wszystko łatwiej było przyzwyczaić do chłodu. Co innego, jeśli chodzi o górne partie ciała. Z drugiej strony im dłużej ciało nagrzewało się na słońcu, tym większy miał się okazać szok termiczny. Tak, O’Hara, brawo za spostrzegawczość – Patrz, ona aż sama trzęsie się z zimna! – palnęła, acz śmiertelnie poważnie, wskazując palcem na łagodne fale, pływające sobie po jeziorze. Zerknęła przy tym na swojego rozmówce i zacisnęła lekko usta. Z drugiej strony nie chciała wyjść na tchórza, już i tak była w tych przegranych.  Nieważne, raz kozie śmierć. Zacisnęła powieki i odliczyła w myślach do trzech. Po trzech sekundach stwierdziła, że może jednak poczeka do dziesięciu. Po piętnastu była już cała pod wodą. Kiedy wyłoniła się (dość szybko) spod tafli wody, wyglądała, jakby właśnie dostawała ataku padaczki. – Nie jest tak źle – powiedziała, szczękając zębami i pokazując Panu Tatuażowi kciuki do góry, na znak, że jest gotowa nawet popływać, mimo chwilowego wstrząsu. Zależy jeszcze kiedy tak naprawdę zacznie się lekcja.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : I
Wiek : 20
Skąd : Urodzona w Hiszpanii, ale wychowana głównie w Prai.
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 27
Dodatkowo : jasnowidzenie
  Liczba postów : 18
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10896-esperanza-rosales-estrada#298080
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10900-want-a-hug-too-bad#298138
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10901-krolewicz-melduje-sie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10902-esperanza-rosales-estrada#298143




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomost, na północnym krańcu jeziora   Pon Cze 08 2015, 14:17

„Stroje kąpielowe? Mi culo.” Pomyślała, kiedy dowiedziała się o małym dodatku do dzisiejszej lekcji Zaklęć i Obrony Przed Czarną Magią. Zaklęcia? Nie ma sprawy. OPCM? Estupendo, Esperanza lubiła uczyć się nowych rzeczy, a i powtarzanie nie było takie złe — przynajmniej z tego przedmiotu. Ale paradowanie pół-nago przed nieznajomymi nie należało do jej nawyków. Ugh. „Udawaj, że nie masz nic przeciwko.” Przećwiczyła swój firmowy sztuczny uśmiech w lustrze, po czym skierowała się do szafy aby wybrać strój. Już sięgała po jednoczęściowy w kolorze o ciepłej nazwie pink sand i wzorze skrzydeł z przodu, ale nagle powstrzymała się.
Nie ukrywam się więcej. — mruknęła do siebie, chwytając szybko (zanim zmieni zdanie) jeden z letnich hitów w mugolskim świecie, neonowy kostium z Triangl.
(...) W końcu przybyła na miejsce. Poczuła nieprzyjemne mrowienie w brzuchu, na widok tylu obcych ludzi. Zrobiła mentalną notatkę, aby następnym razem pojawiać się jako pierwsza, a nie się spóźniać.
Naprawdę, naprawdę chciała zaprezentować się w dobrym świetle. Chciała, by jej zachowanie mówiło hej! jestem przyjazną i pewną siebie osobą, jednak w miarę jak zbliżała się do czarodziejów obecnych przy jeziorze, jej odwaga uciekała jak powietrze z dziurawego balonika. Nie da się oszukać swojej natury. Esperanza po prostu była ulepiona z antyspołecznej gliny i... i nikt nie powinien doszukiwać się innego wytłumaczenia, o. Poprawiła pasek torby na ramieniu swojej letniej kurteczki, po czym przyśpieszyła, aby ostatnie metry dzielące ją od rozpoczęcia lekcji pokonać truchtem.
Przywitała się z nauczycielem skinieniem głowy, starając się nie złapać kontaktu wzrokowego z nikim z obecnych. W porządku, była tchórzem, oj już dajmy temu spokój. Stanęła nieco z boku, a spojrzenie utkwiła w prowadzącym zajęcia. Pełne skupienie!
No nieźle, zajęcia dopiero się zaczęły, a już wszyscy mają się rozebrać. Cóż, chociaż Espi nie miała się czego wstydzić w swojej figurze, nie uśmiechało jej się tak szybko pokazywać ciało innym. Ale jak trzeba to trzeba. Zrzuciła szybko ubranie wierzchnie, po czym położyła je w bezpiecznym miejscu, tak żeby było się potem w co ubrać, no. Została w swoim stroju Summer Sorbet i z różdżką w dłoni. Nie zwlekając rzuciła zaklęcie... które okazało się totalną klapą. Co najzabawniejsze, była tym tak zdziwiona, że aż rozchyliła usta w wielkie 'O'. Kiedy jednak zorientowała się co robi, szybko przysłoniła dłonią dolną część twarzy i odwróciła się od reszty, aby im nie pokazać swojej porażki. Żeby jeszcze było to jakieś trudniejsze zaklęcie! Albo żeby był to jeden z jej najgorszych przedmiotów. Taki start, doprawdy... ale mogła to przewidzieć. O ironio.
Skończywszy użalać się nad sobą, zwróciła twarzyczkę w stronę nauczyciela. Jednocześnie związując włosy w drobny kok na czubku głowy, zaczęła iść w stronę Ramireza, czekając na instrukcje związane z niepowodzeniem zaklęcia. Z samym pływaniem nie miała żadnego problemu, jednakże co jest dość przykre, magia była tu pewnym problemem. Starała się przy tym ukrywać to, jak kątem oka przygląda się taktyce osób, którym się zaklęcie udało.

Ilość punktów w kuferku z zaklęć i opcm: 6 pkt.
Kostka - zaklęcie Bąbloglowy: 2.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VI
Wiek : 18
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 20
  Liczba postów : 9
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10895-darren-craft
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10906-darren-craft#298180
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10907-sowia-poczta#298182
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10908-darren-craft#298183




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomost, na północnym krańcu jeziora   Wto Cze 09 2015, 00:50

Gdyby nie lekka, pienista powierzchnia jeziora i głowy wystające ponad poziom wody, wzburzona tafla przypominałaby wygnieciony do granic możliwości pergamin. Nie było miejsca na spokój i ciszę. Kolejni uczniowie lądowali w skromnym, hogwarckim akwenie, zmuszając matkę naturę do większej dynamiki i sprawiając, że jezioro, wtopione w teren podmokłych błoni, nabierało charakteru prawdziwego szaleńca. Co ważniejsze, ta popołudniowa gorączka nie miała końca: agresywność ruchów ludzkich kończyn i gwałtownie zanurzające się ciała młodocianych czarodziejów stanowiły jeden, spójny obrazek, który zamykał się w rozmowach uczniów, plusku wody oraz równomiernym szmerze wiatru, próbującego przebić się przez panujący chwilowo zgiełk.
A konkretniej: przez wielkie Zamieszanie, które świadczyło o tym, że zajęcia wyraźnie się rozkręcają, choć z pewnością nie było to jego zasługą. Darren nie poruszał się bowiem jak reszta uczniów, siedział prawie osowiale na kamieniu przy linii brzegowej, wciąż borykając się pomiędzy wejściem do wody w ubraniach, a częściowym pozbyciem się ich. To nie tak, że miał problemy ze wstydem (choć niewątpliwie rozbieranie się nie było szczytem jego marzeń). Po prostu nie uważał pływania za proces kojący. Nie w tym cholernym, piekielnie licznym gronie czarodziejów. A skoro tak, postanowił, że pierwsze próby wyczarowania bańki wykona na suchym lądzie. Bo przecież mógł, prawda?
To w zasadzie nie było tak istotne, bo różdżka tak czy inaczej świsnęła gładko w powietrzu, wyrysowując w przestrzeni magiczny symbol, który już po chwili stał się główną pobudką udanego zaklęcia. Spróbował jeszcze trzy razy z równie zadowalającym skutkiem, nim ciało zażądało więcej. Skoro już dawał sobie warunki do oddychania w każdym środowisku, z potrzeb własnej ciekawości musiał sprawdzić, czy to rzeczywiście działa. Rozbieranie się okazało się więc odrobinę mniej problematyczne, niż się tego spodziewał. Kiedy wiedział po co to robi, nie miał oporów. Zsunął z siebie koszulkę, buty, skarpetki, a kolejno jeansy i dodatki w postaci zegarka. Tym samym pozostał w bokserkach, zanurzając się powoli w tajemniczej toni jeziora. Czy był zadowolony? Na pewno nieco bardziej, gdy znów wyczarował wokół siebie ochronę pierwszy raz tego dnia robiąc z niej użytek. I właściwie nurkowanie mogłoby się skończyć na tym szczęśliwym etapie, gdyby nie to, że niespodziewanie uderzył w czyjś korpus. Automatycznie stracił kontrolę nad zaklęciem, a zmuszony do nagłego wypłynięcia ponad toń, omal się nie zakrztusił.
Przepraszam. Mój błąd — rzucił krótko i rzeczowo (do EMMETA) choć nieszczególnie skoncentrowany na samym rozmówcy. Zamiast tego przeczesał mokre włosy palcami, strosząc je lekko i zaledwie na parę sekund zerknął na ofiarę jego nieuwagi. Nie był zmanierowany, po prostu przeczuwał, że zajęcia zaraz się zaczną i na tym planował się skupić, o czym świadczył wzrok skupiony na nauczycielu.

Ilosc punktow w kuferku z zaklec i opcm: 20
Kostka - zaklecie Babloglowy: nie dotyczy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 30
Skąd : Brazylia
Galeony : 337
Dodatkowo : Opiekun Ravenclawu, Animag (Pantera), Zaklęcia bezróżdżkowe
  Liczba postów : 403
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3264-nauczyciele-fabularni
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3552-marco-ramirez




Specjalny






PisanieTemat: Re: Pomost, na północnym krańcu jeziora   Sro Cze 10 2015, 21:44

Możliwe, że jako nauczyciel powinien bardziej przejmować się fanaberiami uczniów na lekcji, jednak dzisiaj granica cierpliwości była naprawdę daleka. Właściwie to póki nie występowały agresywne zachowania po prostu mógł to zignorować i ograniczyć rozdawanie ujemnych punktów. Taki to dzień dobroci, szczerze ten dzień nie był jego najlepszym i nie miał ochoty użerać się z młodzieńcem, który postanowił taplać się w garniturze. Nie zwracał też szczególnej uwagi na marudzące jednostki, cóż mogli się domyślić gdzie będzie się odbywać lekcja i powinni wziąć pod uwagę to, że będąc w stroju siłą rzeczy trochę się rozbiorą. Czy na plaży też tak narzekali? Możliwe, że na nie nie chodzili albo już tam będąc siedzieli w ubraniach, jak kto woli. Jednak chodziło mu o to, żeby było im po prostu wygodnie jeśli mieli zacząć nurkować, nie chciał też żeby ktoś zaczął się topić przez zwykłe zaplątanie w nadmiar szmatek na ciele. Uspokoił się trochę faktem, że student w garniturze pozostał bliżej brzegu, choć i tak zamierzał zwracać na niego szczególną uwagę, miał tylko nadzieję, że ci którzy jeszcze nie zdecydowali się na przebranie w najbliższym czasie to zrobią, a jeśli nie to trudno mogli co najwyżej zostać z kolegą. Zaprawdę miał dziś nieco hejterski nastrój, choć nie zamierzał tego pokazywać na lekcji z resztą kto wie w każdej chwili wszystko mogło się zmienić. Za najlepszy sposób na ogarnięcie rozbrykanej gromadki uznał wygłoszenie dalszych instrukcji, ponownie wstał tym razem nie ruszając się z podwyższenia, bliżej nieokreślonym  znakiem zwrócił na siebie uwagę wszystkich po czym zaczął mówić.
- Cieszę się, że większość z was zdecydowała się wejść do wody już na początku, co do reszty naprawdę ta nie jest zimna, no przynajmniej nie aż tak. Tak czy inaczej jeśli chcecie wziąć udział w dalszej części zajęć polecam zanurzenie się właśnie teraz, przyzwyczajcie się do temperatury wody. Za chwilę będziecie nurkować i to dość długo, tak więc przyda wam się to. Ci którzy trafili na brzeg, przypominam możecie popłynąć nieco dalej, mniej więcej do końca pomostu. Tu nie jest już aż tak płytko, a wciąż będziecie mieli podparcie w razie niebezpieczeństwa. Rozumiem, że niektórzy z was potrafią pływać, lecz wolę nie ryzykować i tak jest was już dość dużo. Przejdźmy do konkretów, jak już wspomniałem nurkowanie nie jest jeszcze finałem naszego spotkania, chciałem dać wam szansę na popływanie w nieco bardziej przyjaznych warunkach, zaraz zrozumiecie dlaczego jest właśnie tak, a nie inaczej. Przygotowałem dla was małe zawody, podzielone na obszary w których jesteście. Grupa, która została przy brzegu szuka oznakowanych szczeżuj, reszta będzie musiała złapać plumpka. Zwycięzców może być więcej niż jeden, zapraszam do zabawy. Jeśli ktoś dalej nie wie dlaczego przed chwilą trenowaliśmy zaklęcie Bąblogłowy radzę go użyć przed poszukiwaniami, to uwaga szczególnie dla drugiej grupy, pierwsza równie dobrze może sobie poradzić bez tego. Zapomniałbym o najważniejszym, jeśli komuś uda się schwytać żyjątko, rzuca zaklęcie Perriculum. Są one oznaczone żółtym paskiem, na pewno go zauważycie. Kiedy dowiem się, że wszystkie zostały złapane otrzymacie sygnał - dźwięk rogu, na pewno go usłyszycie, potem wszyscy zbieracie się na brzegu.
Po monologu życia zaprosił gestem ręki wszystkich obecnych do wodnych poszukiwań. Sam również się przebrał i aby należycie pilnować zmagań także zanurkował, z pewnej odległości obserwując uczestników. Z zaciekawieniem spoglądał na udane, lub nie, próby schwytania zwierząt. Nawet nie wiedział kiedy zabawa dobiegła końca i wszyscy wrócili na ląd.
- Mam nadzieję, że zabawa wam się podobała, nagrody dostaniecie niebawem. Tymczasem nadeszła pora na główną cześć lekcji. Chciałbym nauczyć was chodzenia po wodzie, oczywiście za pomocą odpowiedniego zaklęcia - Insuperficies. Tym razem wszyscy zostaniemy tutaj, bez wychylania się, nie chcę żeby ktoś niekontrolowanie wpadł do wody. Nie próbujemy wszyscy na raz, utrzymajcie coś na kształt kolejki, powiedzmy pięć osób na turę. Po prostu rzućcie zaklęcie Insuperficies i spróbujcie utrzymać się na wodzie. Jeśli wam się to uda możecie się przejść trochę dalej, radzę zbytnio się nie oddalać.
Gdy zakończył kolejną wypowiedź zademonstrował jak powinno wyglądać prawidłowe rzucenie zaklęcia, następnie usiadł na skraju pomostu i zaprosił pierwszą grupę do próby.

Kostka - złapanie szczeżui (grupa przy brzegu):
 
Kostka - złapanie plumpka (grupa 'zaawansowana'):
 
Kostka - chodzenie po wodzie:
 


Obowiązkowy kod do umieszczenia w poście:
 

Post kończący lekcję pojawi się za około 2 tygodnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 22
Skąd : okolice Dundee, domostwo Penny's Haven, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1140
Dodatkowo : półwila
  Liczba postów : 569
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10397-avalon-cufferborough
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10406-abc#286919
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10407-the-princess#286920
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10408-avalon-bee-cufferborough#286921




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomost, na północnym krańcu jeziora   Czw Cze 11 2015, 15:20

Dziewczyna pozwoliła sobie na o wiele zbyt długie zwiedzanie podwodnej toni, bowiem kiedy już łaskawie postanowiła wynurzyć się i skupić na lekcji, usłyszała, że czegoś wszyscy szukają. Potem, w połączeniu z określeniem "żyjątko" założyła, iż tym czymś mają być właśnie jakieś podwodne żyjątka. Przewróciła więc teatralnie oczyma, szykując się do ponownego zanurzenia, ale zanim to uczyniła, zauważyła brodzącego w garniturze Feliksa, który z wielkim zrezygnowaniem wracał na brzeg. Westchnąwszy ciężko, podpłynęła w jego stronę.
- Felix! - zawołała, aby zwrócić na siebie uwagę prefekta - Rozumiem, że jesteś w potężnej żałobie i szanuję to, ale błagam, nie rób z siebie idioty, okej? Przyjacielska rada! - zaznaczyła, po chwili odpływając z powrotem w głąb jeziora i nurkując. Pomysł, na który wpadła nieco wcześniej, okazał się być jednak mniej sprytny, niż się początkowo zdawało. Odpłynąwszy trochę od reszty czarodziejów, miała nadzieję na prędkie znalezienie tego czegoś, co mieli znaleźć. Jak na złość, rzucone wcześniej zaklęcie Bąblogłowy ot tak prysło, a ona została zmuszona do przytrzymania na dłuższy czas oddechu. Ostatecznie wypłynęła na powierzchnię bez jakiegokolwiek śladu sukcesu. Ramirez pokazał jej aby wróciła, co pewnie oznaczało koniec czasu. Wyszła z powrotem na brzeg, a usłyszawszy o następnym zadaniu, poszła tam, gdzie zostawiła swoją szatę, aby wyjąć z niej różdżkę. Potem, rzecz jasna, wpakowała się do pierwszej tury próbujących.
- Insuperficies - powiedziała dźwięcznie, z gracją wykonując zademonstrowany wcześniej przez nauczyciela gest różdżką. Następnie zrobiła kilka kroków naprzód, aby sprawdzić, czy wszystko poszło dobrze i z uśmiechem stwierdziła, że lepiej być nie mogło. Trzeba było je rzucać niewerbalnie, skoro było takie proste. Zgodnie z radą Marco, blondynka postanowiła przejść się na spacer po jeziorze, w oczekiwaniu na całą resztę próbujących.




Kostka - poszukiwanie plumpka: 4
Kostka - zaklęcie Insuperficies : 4
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Sztokholm, Szwecja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 5653
Dodatkowo : Wężoustość, legilimencja i oklumencja, pałkarz, kapitan
  Liczba postów : 2597
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7093-rasheed-sharker
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7094-rekinowe-relacje
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7096-rasheed-sharker
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7190-rasheed-sharker




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomost, na północnym krańcu jeziora   Czw Cze 11 2015, 19:10

Pomyślałby kto, że można rzucić mordercze spojrzenie będąc przemoczonym (zdaje się, iż to nazwisko zobowiązuje). Rasheed zerknął w stronę @L. Taeheon Earl w taki sposób, że w pewnym momencie aż sam zastanawiał się dlaczego Koreańczyk nie ucieka właśnie z krzykiem. Strzepnął dłonią w bardzo wymowny sposób, chcąc pozbyć się z niej chociaż odrobiny wilgoci. Efekt nie był specjalnie spektakularny, ale był to gest jedynie na pokaz, także…
- Następnym razem proponuję po prostu wejść, jeśli nie chcesz pożegnać się ze swoimi kończynami. - odpowiedział na jego przeprosiny, darując sobie dodawanie jeszcze czegoś co tylko mogłoby zepsuć efekt. Zresztą wcale nie musiał wypowiadać swojego złorzeczenia na głos. Gdyby tylko trzymał różdżkę w dłoni, najpewniej Krukon padłby trupem na miejscu… albo chociaż został w jakiś sposób „wywirowany” w jeziorze. W jaki sposób? Och, na pewno poszłyby w ruch zaklęcia niewerbalne. Tymczasem po prostu odwrócił spojrzenie od L’a, mając nadzieję na to, że podwinie mu się noga w dalszej części lekcji i wsłuchał się w to co miał do powiedzenia Ramirez, a on to miał o czym gadać. Konkurs na złapanie plumpka? Nie takie rzeczy się robiło, zwłaszcza na lekcji z Phersu. Będąc niemalże pewnym swojego powodzenia (nie ma to jak zadufanie w sobie), Sharker rozebrał się do kąpielówek i wskoczył do wody, aby poszukać rybki z żółtym paskiem. Przez jakiś czas kluczył niedaleko od brzegu, jakby nie ufał swojemu zaklęciu i znalazł plumpka dopiero wtedy, gdy oderwał się od okolic pomostu, wypływając na głębszą wodę. Ryba próbowała schwycić kilka ślimaków, dlatego nakłonienie jej do skosztowania kilku z nich prosto z dłoni Ślizgona nie było niczym trudnym. Na myśl o nagrodzie nie ucieszył się chyba tak bardzo jak powinien, ale w gruncie rzeczy na pewno będzie to miłe wyróżnienie. Tymczasem przy wyjściu na brzeg towarzyszył mu piorun z jasnego nieba. Cogdziejakaleprzeciezniepada. Otóż wcale nie musiała zepsuć się pogoda, aby Sharker poczuł jak dreszcz przebiega mu wzdłuż kręgosłupa. Wszystko to zadziało się za sprawą @Avalon Cufferborough, która swoją bezczelną wilowatością musiała zniweczyć jego koncentrację. Nikt chyba nie zdawał sobie sprawy, że od pamiętnych chwil z Sophie Lorrain, chłopak nie bywał wyjątkowo entuzjastycznie nastawiony do potomków wil, głównie z tego względu, że aż mu rozum odbierało, jeśli tylko znalazły się w pobliżu. Całe szczęście była nadzieja! Odwrócił się momentalnie, nie chcąc na nią patrzeć i skupił się całkowicie na tym całym chodzeniu po wodzie, jakie mieli teraz wykonać. Rekin pamiętał to zaklęcie z zajęć z Paulem Pricem, dlatego nie było co się dziwić, że wykonał bezbłędne przejście (szkoda, że kostki nie pamiętały tych poprzednich praktyk!). Pozostawało tylko czekać na zakończenie lekcji.

Kostka - poszukiwanie plumpki: 6
Kostka - zaklęcie Insuperficies : milion głupich kostek przerzucone na 2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Lima, Peru
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 3052
  Liczba postów : 1065
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10538-enzo-corrado-halvorsen
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10540-klusownik-prosto-z-peru
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10539-peruwianska-sowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10541-enzo-halvorsen




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomost, na północnym krańcu jeziora   Czw Cze 11 2015, 19:37

Enzo skrzywił się mimowolnie, kiedy Ettore postanowił ceremonialnie go szturchnąć, ale tak właściwie to nawet mu nie oddawał. Jakoś tak wychodziło, że ilekroć się widzieli, któreś z nich musiało dźgnąć drugiego w żebra, także wspaniałomyślnie postanowił mu podarować. TYM RAZEM, oczywiście.
- Idealne zajęcia dla wodnych diabełków. - podsumował, mając na myśli bardziej siebie niż brata, ale kto wie, może i jego klon okaże się być równie uzależniony od pływania, co i on? Mimo, że znali się już od ponad roku, Enzo nie potrafił go wyczuć, a przynajmniej nie na tyle na ile by chciał. W każdym razie na pewno nie zamierzał ustawać w próbach i aktualnie może powiedziałby nawet coś jeszcze, może nawet w ramach wstępu do jakiegoś ścigania się, gdyby nie jeden szczegół.
Pływanie w garniturze. Pływanie w garniturze. Pływanie w garniturze.
Enzo wydawało się, że doznaje właśnie jakichś omamów. Uszczypnął się w ramię, ale niestety, obraz nie chciał zniknąć.
- Ktoś postanowił popływać w garniturze. - stwierdził, ale zdaje się, że wcale nie chciał powiedzieć tego na głos, bo nawet nie wyglądał na kogoś kto oczekuje komentarza. Przetarł oczy pięścią, jakby próbował się przywołać do rzeczywistości, a potem palnął, jak to na Halvorsena przystało:
- Co za idiota.
Potem zaczęło się poszukiwanie plumpek, więc chłopak nie mógł dłużej pokomentować zachowania Gryfona, a postanowił zaplątać się w glonach. Jakoś tak wyszło, że ten niecodzienny strój kąpielowy rozproszył go na tyle, że z łapania rybki wyszły nici, a w dodatku Ramirez musiał dorzucić swoje trzy grosze i wyciągać go z tej pułapki. Cóż, trudno się mówi, zwłaszcza, że hańbę porażki zaraz zmyła gloria chwały, kiedy Enzo zaprezentował wzorową przechadzkę po wodzie. Nie ma lipy!

Kostka - poszukiwanie plumpki: 5
Kostka - zaklęcie Insuperficies : 2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 22
Skąd : Plymouth
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 3837
  Liczba postów : 585
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7742-seth-morpheus-lyons
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7748-porzuccie-wszelka-nadzieje-wy-ktorzy-tu-wchodzicie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7749-latajaca-menda
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7750-seth-lyons




Moderator






PisanieTemat: Re: Pomost, na północnym krańcu jeziora   Czw Cze 11 2015, 19:56

Obserwacja swoich własnych dłoni nie wydawała się być jakoś specjalnie pasjonująca. Nic więc dziwnego, że Seth już po kilku minutach zaczął wpatrywać się z pewnym znudzeniem w tę całą masę uczniów, jacy pluskali się już w wodzie. Wydawali mu się tacy dziecinni, że aż nie wiedział czy powinien dalej się gapić czy może znaleźć sobie jakieś interesujące zajęcie. Jeden chłopak kąpał się w garniturze, ktoś tam z kolei już narzekał, że nie popływa, a jeszcze inna laska głośno uskarżała się na to, że będzie musiała się rozebrać. No śmiechu warte. Może, gdyby Morpheus posiadał poczucie humoru to by się z tego pośmiał. Szkoda wielka, że nie przyszła @Julia Heikkonen. Chociaż miałby do kogo gębę otworzyć, a tak…
Lyons z wielką ulgą przyjął monolog Ramireza. Wreszcie mogli w jakiś sposób się wykazać i trochę porywalizować. Co prawda szukanie ryb w jeziorze nie było tym czym trzecioroczniak chciałby się zajmować na zaklęciach, ale nie narzekał… no, a przynajmniej do chwili, w której zaplątał się w wodorosty. Wielka szkoda, że nie powściągnął przy tym języka, gdyż, jak nic, Marco posłuchał sobie prawdziwie uroczej wiązanki podczas misji ratunkowej. TRUDNO, a co tam. Całe szczęście czas nie został całkowicie zmarnowany, gdyż okazało się, że ciemnowłosy ma prawdziwą smykałkę do chodzenia po wodzie. Innych powodów powodzenia jakoś nie potrafił się dopatrzeć, ale nie narzekał.

Kostka - poszukiwanie plumpki: 5
Kostka - zaklęcie Insuperficies : 2


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Skąd : Thurles, Irlandia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 2879
Dodatkowo : pół-wil, szukający
  Liczba postów : 763
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9116-rience-hargreaves
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9127-rience-owe-relacje
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9130-sowa-rienca
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9128-rience-hargreaves




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomost, na północnym krańcu jeziora   Czw Cze 11 2015, 21:09

Instrukcja Ramireza dotycząca ich dzisiejszych zabaw była dość… rozwlekła. Jeśli już udało się komuś nie pogubić w tym co tak naprawdę powinien łapać to na bank nastąpią jakieś problemy w tak zwanym międzyczasie. Hargreaves nie spodziewał się ich nie napotkać. Dzisiejszego dnia zdawał się być trochę nazbyt zdekoncentrowany (tyle półnagich dziewcząt w okolicy!), a to nie mogło przejść bez echa. Poszukiwania plumpek już zapowiadały nieprzyjazny blondynowi finał zajęć. Jako, że kostki mnie lubią, oczywiście musiał zaplątać się w stado wodorostów, jakie zupełnie randomowo wyrosły mu przed oczyma i w ten oto sposób Ramirez miał co robić na zajęciach, bo połowa z moich multikont postanowiła utonąć. Anyway…
Uwolniony z sideł Rience chciałby zakopać się w piasku i nie wracać do jeziora. Serio, jakbyście też okręcili się tym badziewiem, wiedzielibyście o czym mowa. W każdym razie wiadomość o drugim zadaniu zniósł dość ciężko, zwłaszcza kiedy dowiedział się, że po tej wodzie będą teraz… chodzić. Miał miejsce facepalm i ogólne złorzeczenie, ale ostatecznie nie z byle jakiej gliny go ulepiono i Hargreaves nie byłby sobą gdyby nie spróbował. Obyło się bez fajerwerków. Jedna noga utrzymywała się na powierzchni, lecz druga widowiskowo w niej tonęła. Zdaje się, że żeby zabłysnąć na basenie, Rience musiałby trochę sporo potrenować.

Kostka - poszukiwanie plumpki: 5
Kostka - zaklęcie Insuperficies : 3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : I
Wiek : 19
Skąd : Ottery St. Catchpole
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 6297
Dodatkowo : ścigająca, kpt
  Liczba postów : 2735
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7146-shenae-d-angelo#204090
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7147-shenae-d-angelo#204112
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7148-shenae-d-angelo#204119
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7244-shenae-d-angelo#204981




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomost, na północnym krańcu jeziora   Czw Cze 11 2015, 22:23

D’Angelo w wielkich bólach zanurzyła się w wodzie. Myślała, ze obejdzie się bez tego. Niekoniecznie. Odetchnęła więc ciężko, kręcąc się przy brzegu w poszukiwaniu… czegoś. Czegokolwiek. Jak się zaraz potem okazało, musiała się zanurzyć jeszcze głębiej. Nie obeszło się bez kolejny raz użycia zaklęcia bąblogowy, które z siebie zdjęła, nie chcąc paradować jak głupi nad powierzchnią z głową o wyglądzie bańki mydlanej. Teraz spokojnie poruszała się pod wodą. Widząc Rience’a wybierającego się gdzieś w kierunku glonów, podpłynęła w jego stronę. Ledwie zbliżyła się do zielska, tak jej się wydawało, zę nie pływała tam długo, a już zaplątała się w roślinę. Harry zniknął jej już dawno z zasięgu wzroku. Zostały tylko podwodne upierdliwe pnącza, miotające się pod nogami. Szarpnęła się licząc na to, że będzie to dobry patent na uwolnienie się. Nie był. Pomogła jej dopiero interwencja nauczyciela. Oczywiście nie znalazła niczego prócz swojej złości, płytko schowanej w jej roztargnionej ostatnio duszyczce. W zażenowaniu odpłynęła od sterty glonów, nie planując nawet ponawiać tam poszukiwań plum Pek. Tych, które nie chciały jej ułatwić znalezienia się.
Szczęśliwie w dalszej części zadania miała więcej dobrej passy. Obserwując kilku uczniów, którym udało się poprawnie wykonać zadanie, spróbowała ponowić ich technikę. Akurat śledziła ruchy Enzo, niedługo później odnotowując, że była to całkiem słuszna metoda. Jak się okazało i z niej Ramirez mógł być dumny. Przynajmniej jeśli chodziło o chodzenie po wodzie.

Kostka - poszukiwanie plumpki: 5
Kostka - zaklęcie Insuperficies : 4
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Limerick, obecnie Londyn.
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 220
  Liczba postów : 1374
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6204-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6230-krewni-znajomi-i-wrogowie-ambroge-a
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6383-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7523-a-friday




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomost, na północnym krańcu jeziora   Pią Cze 12 2015, 14:25

Nie bardzo wiem, co w jego reakcji było dziwnego i w ogóle nie tak. Ot, cały Piątek, nie umiał inaczej. I nawet jeśli nie zgadzał się do końca z tym, co mówiła dziewczyna, to na pewno nie miał prawa jej krytykować, bo w końcu sam kiedyś zaczynał swoje przygody z kilkoma zaklęciami i nie miał prawa nikogo od niczego wymagać. Zwłaszcza na początku. Poza tym, kto kurwa powiedział, że ona zna to zaklęcie?! A może zwyczajnie miała kiepski dzień? W końcu nawet najlepszym się zdarza, prawda?
Na jej słowa o tatuażach uśmiechnął się lekko, co niestety szybko przerodziło się w śmiech, skłonił i podziękował. – Nie mam ich dużo. I nie jest to nic specjalnego, naprawdę. Chociaż..? Jak na różne dzieła, każde od innego tatuażysty.. No, co by nie było, to trzeba jasno stwierdzić, że nie są to jeszcze wszystkie. I nie ma ich tak dużo i nie prezentują się tak dobrze, jak powinny się prezentować. – powiedział, hamując niezdrowy rozwój rozmowy chwalący go aż za bardzo. I w sumie nie chwalił do końca jego, co opiewał nadal przy tatuażach, jednak Friday doskonale pamiętał czemu je zrobił. I na pewno nie dlatego, żeby komuś tym kiedyś zaimponować. Zaciekawiły go natomiast slowa dotyczące ewentualnej śmierci po zrobieniu sobie choć jednego. – Dlaczego? Przecież to nic strasznego? Poza tym, są piękne i pozwalają w jakiś sposób wyrazić siebie. Osobiście uważam, że każdy powinien taki sobie zrobić. No, ale.. rozumiem, że twoi rodzice nie podzielają mojego entuzjazmu? – smutna sprawa w sumie. Ostatecznie prawni opiekunowie powinni aprobować takie zmiany swojego ciała. Przecież to normalna rzecz. A może właśnie nie do końca i z jego starymi też było coś nie tak, skoro mu na to pozwolili?
Szybko przeszli do tematu wody. Coś chyba sobie tam myślała dziewczynka. Może rozważała nad jego propozycją? Kto wie, w każdym razie dało się zauważyć i nie uszło to jego uwadze, że jakiś tam proces w jej głowie zachodził. Ostatecznie jednak znalazła się w wodzie. No cóż, nie mógł być gorszy, więc również nie czekając za długo zanurzył się cały. – Prawda, że jest świetna?! – zapytał rozentuzjazmowany, po czym wskoczył jeszcze raz do wody. Była serio cudowna. Niestety długo sobie nie popływali, bo Ramirez już zaczynał lekcje. Miał tylko nadzieję, że profesor nie każe im nagle wyjść z wody, bo byłaby to wręcz niepowetowana strata. Friday uważnie słuchał słów nauczyciela. A więc musieli znaleźć Plumpka? Instynktownie już, rzucił na siebie zaklęcie Bąblogłowy, równocześnie obserwując starania koleżanki. Ostatecznie postanowił jej pomóc, w końcu był starszym kolegą, zatem musiał to zrobić, nie? Gdy już psor skończył swoją przemowę, Ambroge ni z tego ni z owego zanurkował, celem znalezienia tego stworzonka. I jak się okazało bardzo szybko, nie musiał długo czekać. Dosłownie kilkadziesiąt po zanurkowaniu dostrzegł oznaczonego Plumpka. Czym prędzej wobec tego, zastosował Perriculum, by dać znać nauczycielowi, że to już.
Następna część lekcji przewidywała chodzenie po wodzie. Łatwizna… chyba. Znaczy, miał taką nadzieję. Poza tym, tka bardzo chciał się nauczyć odpowiedniego zaklęcia. Wielokrotnie na zajęciach u Price’a widział, jak ten z łatwością dokonuje tej sztuki. Zawsze się zastanawiał, czy to właśnie kwestia tego zaklęcia, czy też po prostu obeznanie się ze sztuką panowania nad tym żywiołem? Nie bardzo wiedział. No, ale i na niego przyszedł czas. Kolej była akurat jego piątki. Z uwagą przyglądał się wszystkim swoim poprzednikom, widząc ich zarówno udane, jak i nie, próby. A kiedy jemu przyszło spróbować swoich sił, nawet mu się udało. Znaczy z jedną stopą. Co do drugiej.. nie było już tak kolorowo. To całe chodzenie po wodzie. Nie, to było zbyt dziwne, zbyt nienaturalne. Dodatkowo Panienka, która miała problem z Bąblogłowym zapewne go obserwowała. Nie napawało go to optymizmem, a wręcz przeciwnie, stresowało jeszcze bardziej, skutkiem czego Friday wpadł do jeziora. Chyba miał dziś jakąś dziwną ochotę popływać, tak dużą, że nawet nie zdawał sobie z niej sprawy. Cóż, tak bywa. Niemniej, szkoda. Ostatecznie tak dużo rzeczy podczas dzisiejszych zajęć mu się udało. No cóż, nie można mieć wszystkiego. Zawiedziony nieco Krukon, usadowił się na podeście, obserwując zmagania pozostałych.


Kostka - poszukiwanie Plumpka: 6
Kostka - zaklęcie Insuperficies : 3 i przerzut na 3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Rumunia, Europa
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1147
Dodatkowo : Hipnoza
  Liczba postów : 455
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10037-rains-unique-nashword
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10041-co-powiesz-na-pakt-z-diablem#279660
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10040-rains-u-nash#279659
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10039-rains-u-nash#279655




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomost, na północnym krańcu jeziora   Pią Cze 12 2015, 15:16

Początkowe niepowiedzenie miało swoją kontynuację i Rains pluła sobie w brodę, a przynajmniej plułaby, gdyby nie to, że jej broda i tak była już cała mokra. Chociaż zaklęcie w końcu musiało się udać, by dziewczyna mogła z powodzeniem zanurzyć się pod wodą, jej brawura szybko wszystko zepsuła. W zasięgu jej wzroku pojawił się wreszcie ten przeklęty plumpek, a gdy tylko zdał sobie sprawę, że ktoś na niego patrzy, śmignął w pobliskie glony. Zdeterminowana i przekonana, że tam go dorwie, ruszyła w gęstwinę z roślin, ignorując ostrzeżenia, które dochodziły gdzieś z oddali. Płynęła przed siebie, a wokół niej robiło się coraz ciaśniej, a glony skutecznie ją oplatały. Aż wreszcie... Ramirez wyzwolił ją z tego dziadostwa, zanim miałaby okazję zasiać panikę czy, o zgrozo, przerwać przez to zaklęcie. Sęk w tym, że gdy zadanie dobiegło końca i rozpoczęło się następne, Nashword wcale nie poszło lepiej. Mimo usilnych prób rzucenia zaklęcia, jej noga wpadała w taflę raz za razem, bez względu na to, jak bardzo chciała się tego nauczyć. Propozycja Ramireza była pewną szansą, ale Rains nie była pewna czy mówił serio. Nieco poddenerwowana, czekała na rozwój wydarzeń.

Kostka - poszukiwanie (plumpek): 5
Kostka - zaklęcie Insuperficies : 5 --> 6
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Dubaj, Zjednoczone Emiraty Arabskie
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 778
  Liczba postów : 309
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10569-ettore-halvorsen
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10573-zabiore-ci-budzik
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10572-ettore
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10571-ettore-halvorsen




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomost, na północnym krańcu jeziora   Pią Cze 12 2015, 18:32

Może i nawet się ucieszył, że nie został dźgnięty w żebra przez brata, możliwe, iż trzeba by było zerwać z tym zwyczajem. Prawda, robił to samo co brat jednak tak naprawdę średnio mu to pasowało.
- Którymi oczywiście jesteśmy - podsumował jakby chcąc upewnić brata w tym, że i on jest takim diabełkiem. Jakoś niespecjalnie przyglądał się przybyłym przez co fakt, że ktoś postanowił pływać w garniturze było dla niego niemałym zdziwieniem. Znalezienie tej osoby nie było ciężkie, a przy okazji zobaczył kogoś jeszcze. Tak, była to Cordelia, od razu postanowił ją zaczepić kiedy tylko będzie mógł, trochę szkoda, że trafiła na brzeg.
Dobrze, wróćmy jeszcze do tego dziwaka w garniaku, co mu odbiło?
- Geniusz zagłady - dodał wciąż nie dowierzając, że ktoś mógł to zrobić, nojajebe. Rozkminianie nad kolegą przerwał kolejny monolog Ramireza, nie żeby były jakieś nudne. Nauczyciel wygłosił wszystko czego potrzebowali do szczęścia i uniknięcia chaosu, więc nurkowanie i szukanie plumpek, a potem chodzenie po wodzie? Niech będzie, jednak zanim się do tego zabrał postanowił przywitać się z koleżanką. Podpłynął do niej, gdy ta najwyraźniej zaczęła zabierać się do poszukiwań, nawet nie pomyślał o tym, że mógłby ją wystraszyć
- Hej, szkoda, że trafiłaś na brzeg - rzucił od tak, nie do końca wiedząc co mógłby powiedzieć, tak czy inaczej naprawdę żałował, że nie mogą popływać razem - Może zostaniemy tu po lekcji? - zaproponował, bo w końcu i tak miał zamiar to zrobić, a z takim towarzystwem byłoby jeszcze fajniej, no i mogliby w końcu pogadać na spokojnie. Poczekał chwilę na odpowiedź po czym rozejrzał się, a widząc jak inni szukają swoich zwierzątek postanowił również się za to zabrać. Nurkował już kilka minut, nawet zauważył kilka nieoznakowanych plumpek, czy jak to tam one się nazywały, nieco poirytowany postanowił oddalić się od reszty i właśnie to dało mu wygraną. Po prostu zauważył żółty pasek i od razu ruszył w pogoń, to gdzie te nagrody? Zastanawiał się też kiedy szczęście go opuści, tak jak było to w Sfinksie, no w sumie projekt i tak wygrał, więc może nie będzie aż tak źle z tym chodzeniem?
Wszyscy byli już na brzegu i zbierali się w grupki do startu w bój, on nie śpieszył się za bardzo, najpierw musiał obczaić jak robią to inni. Po próbach kilku osób w końcu postanowił spróbować, podszedł do brzegu rzucił zaklęcie i... na początku wszystko było okej, dopóki nie postawił na tafli wody drugiej stopy. Ta w odróżnieniu od pierwszej nie miała zamiaru się słuchać i po prostu stało się to co zwykle dzieje się z kimś kto chce wejść do wody, szkoda, że on tego nie chciał, nie tym razem. No nic, jak nie teraz to kiedy indziej, może rzeczywiście umówi się na korki z Ramirezem.

Kostka - poszukiwanie plumpka: 2
Kostka - zaklecie Insuperficies : 3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Skąd : Rumunia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 558
  Liczba postów : 139
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10750-cordelia-meredith-nashword
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10753-cordelia-nie-gryzie-tak-mocno-wiec-wpadaj
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10755-sowka-delii
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10754-cordelia-nashword




Moderator






PisanieTemat: Re: Pomost, na północnym krańcu jeziora   Pią Cze 12 2015, 19:03

Zdaje się, że to nie był dobry dzień na bycie Nashword. Swoją nieudolność w zakresie rzucenia bąblogłowy, dziewczyna mogła zrzucić na rozproszenie związane z koniecznością zrzucania z siebie ubrań, a także zwyczajowego braku umiejętności w tym zakresie. Nie trzeba chyba dodawać jak poczuła się kiedy Saphonie się udało i to bez większego kłopotu. Jeśli ktoś sądził, że Delia nie jest w stanie bardziej zasznurować ust to właśnie był świadkiem małej prezentacji. Minęło kilka długich sekund przedłużającego się milczenia, nim wreszcie wzięła głęboki oddech, bardzo się starając, aby nie wyglądać na pokrzywdzoną przez życie i uśmiechnęła się krzywo do Saphony.
- Cóż, na brzegu chyba nie będziemy musiały się rozbierać. - zauważyła, nawiązując do faktu, że faktycznie, ona na pewno nie zawędruje specjalnie daleko. Dodatkowo wskazała niedbałym ruchem dłoni na swoje nieco blade nogi. Cordelia miała na sobie krótkie jeansowe spodenki, które w żadnym razie nie przeszkadzały w brodzeniu na płyciźnie.
- Zawsze możesz popływać w pełnym umundurowaniu. Popatrz na tego gościa. - wskazała na Felixa w garniturze. Zaraz jednak porzuciła nieco cyniczny uśmieszek i po prostu wygięła wargi w delikatnym, dziewczęcym uśmiechu, jaki niejednokrotnie stosowała już na rodzicach, a który zwyczajnie pasował do zmiany tonu jaki właśnie zastosowała.
- Z przyjemnością. - odszepnęła, a potem nastąpiło apogeum. Zamiast zastanawiać się czemu Brandon wcina się do ich rozmowy, Delia skupiła się na tragedii związanej z poszukiwaniem szczeżui. Nie wchodziła daleko, a raczej zdjąwszy buty poruszała się wzdłuż brzegu, mając jakąś głupią nadzieję, że to wystarczy, aby wygrać ten durny konkurs czy cokolwiek to było. Dość szybko się okazało, że nie ma na to szans, a to za sprawą Ettore, który zaszedł naszą bohaterkę od tyłu, prawie przyprawiając ją o zawał. Nie zdążyła nawet złapać się za serce. Odwróciła się w stronę jego głosu i… wdepnęła prosto w kraba, którego jeszcze przed sekundą tam nie było. Wrzasnęła z bólu i zatrzęsła się z obrzydzenia, momentalnie odbijając się na sprawnej nodze i uczepiając się Halvorsen jak małpka.
- O boże boże boże boże boże, zabierz to ze mnie! - zaczęła panikować, dziko majtając nogą, chcąc zrzucić owo „coś” ze swoich palców, w które wczepiło się szczypcami. Mało mądry był to pomysł. Zanim zdążył przybiec Ramirez, Cordelia zdążyła w ten sposób zafundować sobie poważne poharatanie stopy. W ramach protestu usadziła się na piasku, manifestując jak wielkiej obrazy doznała ze strony jeziora i zwyczajnie odmówiła nauki chodzenia po wodzie. A co jeśli znowu zaatakowałby ją jakiś parszywy krab? Nie ma opcji!

Kostka - poszukiwanie szczezui: 1
Kostka - zaklęcie Insuperficies : 1
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 20
Skąd : Szkocka wieś
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1135
Dodatkowo : Wilkołak, Kapitan Hufflepuffu, Ścigający
  Liczba postów : 541
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9348-emmet-andy-thorn
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9349-nie-podchodz-bo-zagryze
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9350-sowa-emmeta#260306
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9351-emmet-andy-thorn#260313




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomost, na północnym krańcu jeziora   Wto Cze 16 2015, 14:15

Pragnienie wolności obudziło u Emmeta niespożyte pokłady energii. Nic tak nie cieszyło go jak luźne zajęcia, bowiem nic innego nie sprawiało przyjemności i nie niosło nauki w tym samym czasie. Thorn, razem z resztą grupy, nurkował w jeziorze, chcąc odnaleźć plumpki, choć niespecjalnie przepadał za tymi dziwnymi stworzeniami. Na dodatek tak go to wciągnęło, iż - mimo ostrzeżeń nauczyciela - wpłynął w jakieś zielone glony czy inne lepkie, oślizłe i nieprzyjemne w dotyku ze skórą zielsko, w które zaplątał się jak pierwszy naiwny. Całe szczęście miał Bąblogłowego, więc zalanie płuc wodą nie groziło, ale i tak profesor Ramirez musiał mu pomóc wydostać się na brzeg. Skinięciem głowy podziękował nauczycielowi, po czym mocniej zacisnął różdżkę w dłoni, aby zabrać się do zaklęcia, o którym zaledwie słyszał gdzieś w przeszłości. Nigdy nie przykładał szczególnej uwagi do tego typu czarów, choć wypadałoby mieć o nim jakiekolwiek pojęcie. Szkoda tylko, że Emmet złapał nagły stres, przez który nieszczególnie poradził sobie z zaklęciem.

Kostka - poszukiwanie plumpka: 5
Kostka - zaklęcie Insuperficies : 3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 20
Skąd : Londyn, ulica Tojadowa
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 220
  Liczba postów : 229
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8429-brandon-russeau#238382
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8453-brandzio
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8455-sowa-brandona#239495
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8456-brandon-russeau




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomost, na północnym krańcu jeziora   Wto Cze 16 2015, 16:24

A ponoć ślizgonki są takie cięte na zaczepki, on nie usłyszał nawet najmniejszego prychnięcia nie zauważył pogardliwego spojrzenia rzuconego mu nawet z litości. Nic. Może widocznie ta osoba należała do jakiś wybryków domu Węża? A może w ogóle nie usłyszał niczego bo właśnie wparowała nad wodę wila? Na której to jego cała uwaga spoczęła i tamta odeszła w niepamięć. Obserwował ją jak zahipnotyzowany ruszając też w kierunku wody. No bo wystarczy postać chwilę z tymi beztalenciami, a już ludzie myślą, że jesteś jednym z nich.
Rozłożył ręcznik na piasku i zaczął zdejmować szatę, która to spoczęła na ręczniku coby się nie wybrudziła. Pozostając jedynie w kąpielówkach niepewnie wszedł do wody, ale ta nie była aż tak tragiczna. Wychował się w tym klimacie, więc taka temperatura wody mu nie przeszkadzała. Była zimna, oj to fakt, ale dało się to przeżyć i zanurzyć nieco głębiej. Powrócił na powierzchnię i nauczyciel zaczął im tłumaczyć co muszą jeszcze wykonać.
Zapolować na rybki? Nie ma sprawy, rzucił zaklęcie bąblogłowego bez problemu co trochę go zaskoczyło. Pomimo tego, że tak wiele razy już je rzucał. Jednak zmotywowany chyba tym by całkowicie schować się przed trzaskającym w plecy wiatrem wyczarował bąbel za pierwszym razem i pomknął w dół szukając ślimaków, bo gdzie i te to i rybki których szukali. Znalazł jedną i chwytając za łapkę wypłynął na powierzchnię, a następnie na brzeg by pokazać się z nią belfrowi. Miał tam otrzymać jakąś nagrodę niby, choć nie spodziewał się czegoś wielkiego. Rozłożył się na swoim ręczniku czekając na innych i już się przygotowując na kolejne zadanie. Był wręcz pewny, że będą musieli chodzić po wodzie. Już to kiedyś robili, tylko mieli nieco większą motywację. Wtedy padało i było w uj zimno, więc wpadnięcie do wody gwarantowało przeziębienie. Nie mógł jednak powiedzieć, że umiał to zaklęcie w stu procentach, więc dobrze będzie je sobie przypomnieć. Dlatego postanowił się nie ubierać jeszcze, a jedynie okryć ręcznikiem by stojąc na powierzchni schronić się choć trochę przed wiatrem.
Nadeszła jego kolej, wyciągnął różdżkę i rzucił zaklęcie. No i mógł spacerować po wodzie, bez problemu. Nie wychodził jednakże za daleko, pamiętał, że różdżka miała być cały czas skierowana w dół przez co efekt miał nie mijać, ale kto wie jak to na prawdę długo działało. Wszedł więc na końcówkę pomostu i przemaszerował przez całą długość znów na piasek podnosząc swoją szatę i otrzepując ją z piasku.


Kostka - poszukiwanie plumpka: 2
Kostka - zaklęcie Insuperficies : 2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Seul, Korea Pd.
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 1992
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 534
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9606-lavern-taeheon-earl
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9607-przemoknijmy-na-spacerze-w-deszczu#269146
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9608-modna-sowa-hehs#269150
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9609-lavern-taeheon-earl#269151




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomost, na północnym krańcu jeziora   Sro Cze 17 2015, 12:02

Nadmiar informacji przetwarzanych przez L'a, po wyjściu na brzeg, nieco go pochłonął. Analizował masę wytycznych, o jakich wspomniał profesor. Połowę z nich pamiętał jeszcze z czytania książki o tychże zwierzakach, jednak nie spodziewał się po Ramirezie aż tak długiego wywodu. Zawsze słynął z dość oszczędnych, aczkolwiek niezwykle konkretnych instrukcji, ale to drobny szczegół, który zapadł Earlowi w pamięci.  Zamierzał dobrze wykorzystać ten czas i zaraz po otrzymaniu zadania, z rozbiegu skoczył do wody z pomostu, rzucając w pośpiechu zaklęcie Bąblogłowy.
Zanurkował w zupełnie otwartej przestrzeni, całkowicie nie zwracając uwagi na swoich towarzyszy. Był kompletnie zafascynowany poszukiwaniem plumpka, toteż od razu znalazł miejsce, w którym zechciał go poszukać – zielenina, glony i inne ustrojstwa. Tak to nazywał, nie chcąc szukać fachowej nazwy w swoim słowniku terminologii czarodziejskiej. Czasami ta podstawowa była w zupełności wystarczająca, tak samo jak w tej sytuacji, gdy L. przez swoją nieuwagę oraz zlekceważenie wskazówek profesora, zaplątał się w zielsko. Wierzgałby zapewne tak długo, aż to coś postanowiłoby go puścić, ale z pomocą wpadł Ramirez i pomógł mu wyjść na brzeg, aby przystąpił do następnego ćwiczenia.
Zdjąwszy Bablogłowego, spokojnie podszedł do brzegu jeziora i zaczął powoli skupiać się na poprawnym rzuceniu zaklęcia pozwalającego czmychać po wodzie. Skupił się na poprawnym wypowiedzeniu inkantacji, myśli zebrał wokół nóg, po czym cicho zawołał Insuperficies. Zrobił pierwszy krok, zerkając w stronę profesora. Zdziwienie na jego twarzy mówiło wszystko. Dokonał czegoś, czego wyraźnie nie spodziewał się po tak niezdarnej osobie Laverna. Miał ochotę podskoczyć, ale wątpił, czy taki czyn nie zachwiałby równowagi zaklęcia, choć będąc w dalszym ciągu w fioletowych gatkach do pływania, nie miało to aż tak wielkiego znaczenia.

Kostka - poszukiwanie plumpka: 5
Kostka - zaklęcie Insuperficies : 2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Skąd : Hrabstwo Somerset
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 585
  Liczba postów : 199
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9928-saphona-tisiphone-greengrass
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9970-uszyje-ci-zaslonke#277983
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9969-safona-pisze-listy#277954
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9971-saphona-tisiphone-greengrass#277986




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomost, na północnym krańcu jeziora   Sro Cze 17 2015, 16:47

Ze stopami zamoczonymi w wodzie mogła powiedzieć, że chwila odpoczynku od butów była dość dobra i specyficzna. Kiedy do tego doszła? Ano w chwili, gdy Marco Ramirez zaczął wygłaszać swoją tendencyjną tyradę na temat ich kolejnego zadania. W tym samym czasie Saphona ostentacyjnie zdjęła buty i weszła do wody, posyłając Cordelii jeden z uśmiechów zarezerwowanych specjalnie dla niej.
Byłabym niezmiernie wdzięczna, gdyby ten bufon nasmarował twarz błotem i podpalił sobie włosy. Wtedy z pewnością miałby większe powodzenie u Puchonek. — wymamrotała do koleżanki, sugestywnie komentując zaczepkę Brandona. Nie zamierzała bezpośrednio rozmawiać z kimś pokroju Russeau, skoro nie stać go było na rozmowę w dobrym tonie. Coraz częściej odnosiła wrażenie, że znaczną część Ślizgonów trafiło nieprecyzyjne Obliviate albo Imperius ze strony jakiegoś namolnego Gryfona, bowiem nagle wszystkich dopadł jakiś kociokwik. Zachowywali się, jakby nie znali ceny bycia Ślizgonem, ale co poradzić, skoro ich czystokrwista arystokratyczność kończyła się z chwilą nałożenia na siebie mugolskich szmat. Aż wzdrygnęła się na myśl włożenia na siebie czegoś tak okropnego. Nigdy, przenigdy nie dotknie kogoś, kto obnosi się z czymś takim. Wierzyła tylko w prawdziwe, czarodziejskie tkaniny zdobywane na zamówienie z Francji czy Włoch albo prosto z rąk zręcznych tkaczy oraz szat od najlepszych na całym świecie, prestiżowych krawców. Ktoś powiedziałby, że to powierzchowne, lecz Saphona doskonale znała cenę czystej krwi. I nie sprzedawła jej za bezcen.
Wybacz, moja droga, ale ktoś musi komuś pokazać, że nie osiągnął jeszcze poziomu gumochłona — odparła w sarkastycznym tonie, po czym zrobiła kilka kroków naprzód, szukając czegoś, co przypominałoby tę nieszczęsną szczeżuję. Zajęło jej to dobrych kilka minut, podczas których poświęciła kawałek swojej sukienki, mocząc ją w tej brudnej wodzie, ale dostrzegła coś żółtego i bez wahania złapała za różdżkę, aby wystrzelić czerwone iskry. Profesor Ramirez zareagował błyskawicznie, oceniając postęp Greengrass jako pomyślny, jednoznacznie dając jej do zrozumienia, że może wrócić na brzeg i zacząć ćwiczyć to śmieszne zaklęcie.
Stanąwszy pośród reszty, celowo odczekała dłuższą chwilę, by być jedną z ostatnich, która pokaże klasę i styl. Wycelowała różdżką w stopy, koncentrując się na odpowiednim uformowaniu myśli w takim zaklęciu, po czym wypowiedziała inkantację:
Insuperficies — Dziwny powiew chłodnego powietrza otoczył najpierw palce u stóp i po chwili przepłynął aż do pięt, jednoznacznie wskazując na powodzenie w rzuceniu czaru. W ciszy zrobiła kilka kroków po tafli wody, zaskakując tym samego profesora. Na pewno nie spodziewał się takiego sukcesu po Saphonie. I dobrze mu tak! Zasłużył sobie za brak wiary w swoich uczniów! Ale ten jego głupkowaty wyszczerz na twarzy przebił wszystko, co dzisiaj zobaczyła. Chwila godna uwiecznienia na fotografii w szkolnej kronice. A może i samej Izbie pamięci, gdzie każdy mógłby oglądać przez najbliższe stulecia wyczyn obecnego nauczyciela zaklęć.

Kostka - poszukiwanie szczeżui: 6
Kostka - zaklęcie Insuperficies : 4
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Skąd : Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 386
  Liczba postów : 235
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10310-casey-marvell
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10316-dla-odwaznych
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10318-casey
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10317-casey-marvell




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomost, na północnym krańcu jeziora   Pon Cze 22 2015, 11:24

Początek lekcji nie wyszedł mu za dobrze i kolejne pięć minut później miał naprawdę ochotę rzucić tym wszystkim i pójść w cholerę. Casey był jedną z tych osób, które wprawdzie potrafiły trzymać emocje na wodzy, kiedy sytuacja tego wymagała, ale jednocześnie nienawidziły przegrywać, a porażka w dwóch na trzy zadania albo jeszcze lepiej trzech na trzy byłaby pełną kompromitacją! Zwłaszcza, że przecież Ślizgon szczycił się dobrym powodzeniem w tego typu lekcjach i nawet nie wybrzydzał, grzecznie rozbierając się razem z innymi bez jednego nawet krzywego spojrzenia. Czegóż to się nie robiło dla lekcji!
Widać jego efekty opłaciły się kolejne kilka minut później. Nareszcie, Merlinie! Gdyby nie fakt, że nauczyciel teoretycznie czaił się gdzieś pobliżu z ust Arterbury'ego posypałaby się mała wiązanka niezbyt kulturalnych słów po adresem upierdliwego żyjątka, które aktualnie dzierżył w ręce. Cudnie. Pochwała nawet nie była aż tak istotna jak sam fakt, że w końcu pozbył się tego uporczywego pecha i coś zaczęło działać tak, jak działaś powinno. Wreszcie. Zaprzepaszczanie podstawowych zaklęć naprawdę nie było zbyt przyjemnym doświadczeniem.
No ale, idziemy dalej. Zabawne jest, że kiedy przyszło do banalnego zaklęcia bąblogłowy, Cas miał problemy, a teraz, kiedy przychodziło do spaceru po tafli jeziora poradził sobie bez najmniejszego nawet potknięcia. Ot, machnął różdżką, wypowiedział zaklęcie i już. Żeby było jeszcze lepiej, to wyszło mu to za pierwszym razem.

Kostka - poszukiwanie szczezuj: 6
Kostka - zaklecie Insuperficies : 4
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Pomost, na północnym krańcu jeziora

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 10 z 13Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 9, 10, 11, 12, 13  Next

 Similar topics

-
» Pomost, na północnym krańcu jeziora
» Jezioro
» Klub Nocny - Night Crow
» Karuzela na tafli jeziora
» Brzeg jeziora

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Tereny przy zamku
 :: 
blonia
 :: 
jezioro
-