IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Pomost, na północnym krańcu jeziora

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, ... 11, 12, 13  Next
AutorWiadomość




Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Południowa Hiszpania
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 149
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 1357




Gracz






PisanieTemat: Pomost, na północnym krańcu jeziora   Pią Mar 18 2011, 15:07

First topic message reminder :


Pomost na pólnocnym krancu jeziora


Żeby się tu dostać, musisz przejść całe jezioro dookoła. Ale warto. Na północnym krańcu  znajduje się drewniany pomost. Uczniowie uwielbiają tu przychodzić. Pomost jest idealny do urządzania imprez wiosną,lub wczesna jesienią. Jest na tyle duży że spokojnie, mieści się na nim 5 uczniów. Ma też specjalne miejsce z którego można wskoczyć do jeziora...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość




Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 25
Czystość Krwi : 0%
Galeony : -15
  Liczba postów : 98




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomost, na północnym krańcu jeziora   Czw Kwi 28 2011, 12:18

Zaśmiał się cicho i pokręcił głową.
- Nawet nie wiesz jak bardzo męczą - pokiwał głową. Żartował oczywiście. On jest wierny i nie pozwoliłby na to by inna dziewczyna, kobieta się do niego przytulała. No chyba, że jego mama, siostra, ktoś z rodziny czy przyjaciółka, którą trzeba pocieszyć. Nikt więcej.
- Jak Ty - odparł na wzmianke o róży. Tak, tak sądził naprawdę.
Usiadł obok dziewczyny.
- Z moją mamą lepiej, ale jeszcze nie tak jak być powinno - westchnął. - Tacie ciężko, ale sobie radzi jakoś. Sam mnie wygonił z domu widząc jak mi smutno, a niestety na Jean'a liczyć nie mógł. Nie mam nic do niego, ale mógłby sie zainteresować rodziną i pomóc. Ale niestety będe musiał wyjeżdżać co jakiś czas. - urwał i spojrzał na Lene. - Ale wtedy Ty jedziesz ze mną. Takie dostałem zadanie by Cie przywieść, bo rodzice chcieli Ciebie znów zobaczyć. No oczywiście jeśli chcesz ze mną pojechać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Galeony : -34
  Liczba postów : 249




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomost, na północnym krańcu jeziora   Pią Kwi 29 2011, 18:27

- To lepiej niech przestaną - ostrzegła. Również żartowała. Wcale nie wątpiła w lojalność Pierre'a. Ufała mu najbardziej spośród wszystkich. Bo ani razu ją nie zranił. Zarumieniła się lekko, słysząc, iż jest piękna. Owszem, wielokrotnie jej to mówiono, zwłaszcza po pokazach. Ale tak u niego brzmiało to wszystko cieplej i szczerzej. O wiele inaczej, oczywiście jak najbardziej pozytywnie!
Współczuła mu, ale i zarazem zazdrościła. Bo miał rodzinę, która się nim interesowała. A ona? Ojciec kochał tylko książki, natomiast matka była zajęta edukacją syna. Czując na sobie jego wzrok, spojrzała na niego. Jakże się zdziwiła, gdy usłyszała, iż z nim pojedzie. Oczywiście, że chciała! Ale problem tkwił gdzie indziej. Najzwyczajniej w świecie bała się; była niepewna. I to nie tego, że może jej grozić jakieś niebezpieczeństwo. Martwiła się, iż najzwyczajniej w świecie nie przypadnie tym ludziom do gustu. - Jasne, że bym chciała, ale.. Zrobię spore zamieszanie, a teraz twoja mama potrzebuje raczej spokoju. No i nie chcę się mieszać w wasze rodzinne szczęście.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 25
Skąd : Moskwa, Rosja
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 11
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 178




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomost, na północnym krańcu jeziora   Nie Maj 22 2011, 16:33

Lubił, kiedy było ciepło... Stanowczo, nawet, jeśli wychowywał się na ziemiach rosyjskich, gdzie piździło praktycznie cały rok. Ponad to, uwielbiał obcować z naturą, a wiadomo, zimą i rośliny i zwierzęta mają wszystko gdzieś.
Kiedy tylko pierwsze wiosenno letnie promienie wyszły się przywitać ze światem, i on wyszedł z zamku. Ile można w nim siedzieć, i tylko nauka i nauka... No, nie licząc może Turnieju Trójmagicznego, którego i tak nie śledził zbyt uważnie... Póki co Durmstrang nie wygrał nic, z tego, co słyszał... Ale to na pewno była wina Grigoriego i jego pijaństwa i fascynacji ogniem, ot co! Nawet w takich ważnych okolicznościach na pewno nie mógł się powstrzymać od wypicia!
Nie ważne... Teraz był tu, na pomoście, z nogami zwisającymi ku wodzie. Zdjął buty, i teraz wodził palcami po tafli jeziora. Jakoś nie obawiał się, ze coś może odgryźć mu nogę. Słyszał, że w tym jeziorze można znaleźć jakieś groźne gatunki wodnych zwierząt magicznych... Tym bardziej chciał jakieś zobaczyć, może nawet złapać i sprzedać? Było by fajnie...
Zdjął koszulkę, którą miał na sobie... Nie dlatego, żeby się opalić... właściwie, nigdy nie mógł się opalić, zawsze był raczej blady... Ale teraz, na tym słońcu, zrobiło mu się po prostu gorąco, a tak to, przyjemny chłód idący od wody naprawdę działał uspokajająco.
Zamknął oczy, skupiając się na moment na szumie wiatru i drzew, łamanym pluskiem wody od czasu do czasu... Taak, stanowczo lubił taką pogodę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 21
Skąd : Kioto, Japonia
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 27
  Liczba postów : 198




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomost, na północnym krańcu jeziora   Sro Maj 25 2011, 14:09

Ależ, Haru nie lubi takiej pogody. Słońce, ciepło i w ogóle. Wszak nie lubi, ale nie mówmy, że dziewczyna jest tam jakimś nietoperzem. Haruki była ubrana dość nie typowo jak na taką pogodę. Choć z drugiej strony japonka zawsze się ubiera...dziwacznie. Na swoje blade kościste nogi włożyła czarne getry. T-shirt z jakimś nadrukiem także był czarny. Nie zapominajmy także o jej spódnicy do kolan, która także była czarna i luźna. Zaś buty miała koloru...czerwonego. I tak w przybliżeniu wygląda Haru. Ach! I bym zapomniała. Włosy Haruki były lekko spięte w warkocz. Miała także przy sobie czarną parasolkę, by chronić się przed promieniami słonecznymi. Dochodząc do pomostu z oddali zauważyła pewną osobę. Nie wyglądała znajomo. Dziewczyna z ciekawości podeszła jeszcze bliżej, tak aby przyjrzeć się nieznanej osobie. I był to chłopak. Bardzo dziewczynę zaintrygowało to, że nieznajomy był bez koszulki. Czy on aby dobrze się czuje? Przecież słońce tak, źle działa na skórę. No i jeszcze dziura ozonowa. No matko święta. Tylko usiąść i płakać. Ale japonka nie będzie płakać. W dodatku przy nie znanej osobie. No ale by zabić tą istniejącą ciszę Haru odezwała się.
-Cześć, jestem Haruki. a ty? - przywitała się z nieznajomym po czym wyciągnęła ku niemu rękę na przywitanie. Bądź co bądź ale uprzejmym być trzeba, o!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 25
Skąd : Moskwa, Rosja
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 11
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 178




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomost, na północnym krańcu jeziora   Sro Maj 25 2011, 14:34

Podniósł się, dłonią zasłaniając sobie oczy od słońca, aby móc spojrzeć na dziewczynę, która właśnie przyszła. Jego oczy były tak jasne, że w pierwszej chwili migały mu tylko przed nimi czarne plamy... Kiedy jedna obraz się wyostrzył, właściwie się nie dziwił, dlaczego były czarne... Uczennica, Japonka, to na pewno, stała przed nim od stóp do głów ubrana na czarno... A nie, jednak nie! Buty były czerwone... Oh, cóż za urocze połączenie...
- Haruki... - powtórzył cicho, wyciągając rękę i delikatnie ściskając dłoń dziewczyny. Jej imię było takie... takie ładne. Dźwięczne, melodyjne wręcz... Nie to, co jego, takie surowe, ostre...
- Igor. Mam na imię Igor. Miło mi Cię poznać, Haruki. - wyrecytował niemalże przywitanie, uśmiechając się lekko. Głos miał lekko zachrypnięty, ale to przez to, że był spragniony. No, a oczywiście pod ręką nie miał nic innego, jak tylko swój eliksir.
Wyciągnął z kieszeni swoich krótkich, ciemnych spodni mały, ciemnozielony flakonik, i chcąc odwrócić uwagę Haruki, zanim się napije, powiedział, oczywiście nadal jak najbardziej przymilnie.
- Ciekawa stylizacja. Nie jest Ci jedna trochę za gorąco? - wychylił niewielki łyk eliksiru, od razu czując się przyjemnie orzeźwionym. Kiedy chował już flakonik, sam zauważył, że jego spodnie także są ciemne, a koszula, aktualnie leżąca obok, była w czarno-zieloną kratę... Oh, chyba wyszedł trochę na hipokrytę...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 21
Skąd : Kioto, Japonia
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 27
  Liczba postów : 198




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomost, na północnym krańcu jeziora   Sro Maj 25 2011, 14:54

No a jak! Haruki to baaardzo melodyjne imię. Z resztą Haruki to zdrobnienie bo jej prawdziwe imię ma niepotrzebne ,,chi" na końcu. Jej zdaniem ta cała końcówka to głupota wśród innych japońskich imion. Ale mniejsza o większość.
-Miło mi Ciebie poznać Igor - oznajmiła dziewczyna po czym zbadała go wzrokiem. Mamciu! Kolejna inspiracja na nowy projekt! Dlaczego ona tak ma? Ostatnio ledwo co poznała Bellatrix i od razu zainspirowała Haruki. No a teraz Igor. No cóż, czasem tak jest. Nagle na myśl dziewczynie przyszła propozycja, aby zapytać się chłopaka w której jest klasie i tak dalej. Lecz Haru nienawidzi gadać o szkole. Choć z drugiej strony przydałoby się coś nie co wiedzieć o nowo poznanym Igorze.
-Więc...do której klasy chodzisz, w jakim domu jesteś? - zapytała Haruki patrząc na chłopaka swoim dżapanowskim spojrzeniem. A co do stylizacji. Jasne, że była ciekawa. Po prostu ekstra. Na serio. Ostatnio bobrowała w szafie i znalazła swoje stare ubrania. A słońce w tym dniu było, więc założyła, je ponieważ, były czarne i chciała w nich o portu pochodzić.
-Nie jest mi gorąco. Lubię tak ubierać się w takie pogody. Jak jeżdżę na rowerze w słoneczną pogodę, także zakładam czarne ubrania, a na dodatek przypinam parasolkę do kierownika - wyznała chłopakowi po czym zerknęła na to co pija chłopak. Czyżby była to jakaś trucizna? A może jakiś dopalacz? Dziewczyna lekko się zlękła i już chciała jakąś palnąć gadkę na temat tego czegoś. Powstrzymała się.
-Czy to może jest jakaś no wiesz...trucizna? - powiedziała cicho Haruki cały czas patrząc się na to coś.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 25
Skąd : Moskwa, Rosja
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 11
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 178




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomost, na północnym krańcu jeziora   Sro Maj 25 2011, 17:04

Igor sięgnął po swoja koszulę. Nie chciał zgarszać tego uroczego dziewczęcia swoją nagością! Ubrał koszulę, jednak nie zapinał jej... Oh, mimo wszystko, przecież był przystojny, hej! Miał się czym pochwalić!
Poklepał miejsce na pomoście obok siebie, zachęcając dziewczynę, aby usiadła. Chociaż... pytanie trochę go zdziwiło... Wyglądał aż tak młodo?
- Nie jestem stąd. Przyjechałem jedynie studiować. Jestem na pierwszym roku, na wydziale magii naturalnej...
Zmierzył Haruki wzrokiem jeszcze raz... Nawet, jeśli była ubrana, można by rzec - zwyczajnie, to i tak jej strój miał w sobie wiele charakteru. Od razu było widać, że dziewczyna lubi tego typu wariacje.
- Trucizna? - wypalił zdziwiony. Cóż, nie bardzo... W pewnym sensie mogło truć, gdyby dodał składniki w niewłaściwych ilościach, ale przecież swoje "lekarstwo" był w stanie zrobić z zamkniętymi oczyma! Zaśmiał się cicho, zanim odpowiedział: - A czy wyglądam, jakbym właśnie się dusił, moja skóra zrobiła się niebieska, umieram? ... Nie, coś ty, to nie trucizna. Taki sobie... zwykły eliksir, który dodaje sił. - powiedział, nieco wymijająco.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 21
Skąd : Kioto, Japonia
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 27
  Liczba postów : 198




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomost, na północnym krańcu jeziora   Sro Maj 25 2011, 18:04

Jak to? Chłopak nie jest stąd? To z czego? Ależ ten Igor był zagadkowy, hyhy. No ale będzie trzeba dojść do celu skąd on jest. No bo przecież Haruki tak szybko się nie podda. A tak na marginesie to chłopak miał ładną koszulkę. Osobiście mogę powiedzieć, że Haru jest wielką fanką kartki. Sama ma dużo w szafie różnych ubrań w kratkę. Z resztą sama je projektuje, więc nie ma co się tu dziwić. I dlatego Haru tak wygląda. Wszystko takie inne. Osoby, które mijają ot tak Haruki na korytarzu mówią, że jej styl jest bardzo oryginalny. Ale powracając do rzeczywistości. Usiadła obok Igora i znów uśmiechnęła się do niego swoim dżapanowskim uśmiechem. Szczerze mówiąc ten jej uśmiech wywołuje u nie których osób oburzenie, zaś u innych podziw.
-Hmmm...magia naturalna...ciekawe, ale szczerze mówiąc, gdybym była na twoim miejscu to bym poszła na astralną, ale to twój wybór i w ogóle - wypowiedziała się Haru gapiąc się w jezioro jakby zaraz chciałaby wskoczyć.
-A tak w ogóle to ty skąd jesteś? Przeczuwam, że jesteś tym do tego turnieju, co? Zaraz, zaraz niech pomyślę...jesteś z Salem, Dumstrang czy Beux...coś tam? Bo uwierz nie wyglądasz mi na tego z Tequ..coś tam - odparła japonka z bardzo wesołym głosem. Ciekawe dlaczego wesołym. Z resztą śmiesznie brzmiało jak ona nie umiała wymówić tych innych dziwacznych nazw.
-A i bym zapomniała. Ja jestem stąd. Dokładniej z Japonii, ale Hogwart nie mieści się przecież w Japonii, hahaha- a na koniec zaczęła się brechtać jak niby nic.
-Wiesz, spytałam się tak dla pewności. Bo gdyby to była trucizna to... - i dalej Haru nie dokończyła. Sama w ogóle nie wie dlaczego nie dokończyła. Pewnie sam wiem jakby to się skończyło.
-A tak w ogóle to jestem z Gryffindoru i jestem...- i znów Haruki się zatrzymała. Bo zaraz. Igor miał z 19 lat a dziewczyna ledwie co 16. Na razie nie chciała przyznawać się do swojego wieku, gdyż nie chciała zaskoczyć Igora. Ciekawe co on by powiedział gdyby dowiedział się o wieku Haruki?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 25
Skąd : Moskwa, Rosja
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 11
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 178




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomost, na północnym krańcu jeziora   Czw Maj 26 2011, 20:50

- Niee, nie, mam sentyment do magicznych zwierzątek. - przyznał, przypominając sobie jak w rodzinnej wiosce łaził do lasu w poszukiwaniu zwierząt i roślin z książek, które czytywał.
- Jestem z Rosji, uczyłem się w Durmstrangu. Przyjechałem tu studiować. Ale nie wydaje mi się, żebym miał zostać tu w Anglii na stałe, szczerze mówiąc. Mimo praktycznie ciągłych minusowych temperatur, tam jest mój dom. - przyznał iście melancholijnie... Ale tak mniej więcej uważał.
Olał wzmiankę o rzekomej truciźnie. W pewnym sensie trochę się truł swoim eliksirem, ale przynajmniej w całkiem przyjemny sposób.
- Gryffindor? - powtórzył. Czytał trochę o historii Hogwartu i wiedział, że Gryfoni odznaczają się przede wszystkim odwagą. To wiele świadczyło o dziewczynie. Jednak nie dokończyła zdania... Czyżby chodziło o jej wiek? Oh, tym się kompletnie nie musiała przejmować!
- No, dalej, ile masz lat? Nic się nie martw, nie jestem jednym z tych wyniosłych "prawie-dorosłych" którzy na każdego młodszego chociażby o rok patrzą jak na smarkacza.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 21
Skąd : Kioto, Japonia
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 27
  Liczba postów : 198




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomost, na północnym krańcu jeziora   Czw Maj 26 2011, 21:14

-Z Rosji...a to tam jest tak zimno, że cholera. Aaaaa, to tam jest Syberia, tak? - zapytała Igora przeciągając samogłoskę ,,a" tak aby to jakoś miało charakter. Czyżby, chłopak miał dość tego zacnego klimatu angielskiego? No proszę. Haru od samego przyjazdu zaczęła czuć się tu jak w domu, mimo, iż jej rodzinny dom leży na drugim krańcu świata. Ale powracając do rzeczywistości.
-Yhym! Tak, jestem z Gryffolandu, choć bardziej chciałam iść do tych kujonków z Ravena, choć z nauką u mnie to dość topornie, więc sam wiesz, hehe - wytłumaczyła dziewczyna Igorowi chichrając na koniec tym swoim cienkim japońskim głosem. Eh! Ten jej głos to podobny był do strusia jakby się czegoś przestraszył, ale jakoś Haru nie zwracała na to uwagi. Tak samo jak gadają na jej temat co do stylu ubierania.
-A to spoko. Mam 16 lat i chodzę do piątej klasy, ale we wrześniu będę miała 17 więc jest spoko, git, luz i w ogóle - wytłumaczyła Haru Igorowi machając przy tym charakterystycznie rękoma. Często tak miała. Machała jak gadała.
-Więc... czy uważasz, że kratka z kółkami mogłaby się kiedyś dogadać? Wisz, chcę uszyć pewien tajny projekcik taki ,,niesymetryczny" - oznajmiła Haruki po czym zdjęła swoje czerwone buty oraz swoje skarpetki kolorowe na pięć palców. I zaczęła moczyć nogi. Mimo, że woda była zimna Haru w ogóle to nie przeszkadzało. Ach! Ten Gryfoński charakter. Nic im nie przeszkadza. Chyba, hihi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 25
Skąd : Moskwa, Rosja
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 11
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 178




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomost, na północnym krańcu jeziora   Czw Maj 26 2011, 22:23

- Ano, z Rosji... fakt, zimno trochę... I tak, to tam jest Syberia, ale ja mieszkałem w głębi kraju. Później mieszkałem w Moskwie, też było fajnie. Tutaj jest takie strasznie wilgotne powietrze, wieje i... i w ogóle, średnio mi się podoba. Ale nie przyjechałem tutaj po to, żeby podziwiać widoki, chociaż muszę przyznać, że są nieziemskie... ale żeby się uczyć, poznawać to, czego nie mogłem w moim kraju. - dodał, cały czas się uśmiechając. Bo chociaż nie miał zbyt wielu dobrych wspomnień ze swojego ojczystego kraju, to i tak kochał go ponad wszystko.
- 16 lat, hm? Cudowny wiek... - przyznał z uśmiechem, spoglądając w stronę jeziora. On sam w mniej więcej tym wieku stracił ojca, chociaż nie mógł stwierdzić, ze ubolewał nad tą stratą, chyba nawet wręcz przeciwnie, choć wiedział, że za takie myśli będzie poniewierał się w piekle.
- Kratka i kółka... Moim zdaniem da się to połączyć, ale muszą też współgrać kolorystycznie. - powiedział po chwili namysłu. To było bardzo ciekawe, nie sądził, że Haru może być projektantką! Może nadawałby się na modela..? Eeee... nie raczej nie. Może ciało i buźkę miał niczego sobie, ale byli dużo przystojniejsi od niego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 21
Skąd : Kioto, Japonia
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 27
  Liczba postów : 198




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomost, na północnym krańcu jeziora   Pią Maj 27 2011, 18:58

To co Igor opowiadał po części o Rosji, Haruki dostała nieco gęsiej skórki. Zimno i w dodatku jest tam Syberia. Wszak japonka nie przepadała za słońce, to za takimi ziąbami jeszcze bardziej. Eh! To pewnie ten klimat.
-Racja, widoki Anglii są niesamowite, hehe. U mnie w kraju to tylko główną atrakcją naturalną jest drzewko wiśniowe. Nie wiem co ludzie w tym drzewku widzą. Dla mnie to zwykłe zielsko. Ale wspominając co do klimatu, u mnie w Japonii jest szczerze powiedziawszy ,,dziwny" klimat. W lato jest strasznie gorąco, że wytrzymać nie można, za to w zimę jest...yyyy...no dobra jest normalnie - wypowiedziała się dziewczyna na końcu głośno śmiejąc się ze swojej wypowiedzi.
-O! Nareszcie ktoś powiedział, że mogą grać! Większość osób mówi coś typu ,,o co ci chodzi z tymi kółkami i kratkami" lub ,,ty lepiej odstaw prochy". - powiedziała studentowi specjalnie modelując swój głos na wypowiedzi innych oraz machając przy tym rękoma.
-Jak chcesz to mogę ci pokazać moje projekty, co? - zapytała Igora po czym znów strzeliła swój dżapanowski uśmiech bawiąc się przy tym swoimi brwiami.
-Accio torba - rzekła zaklęcie wymachując przy tym różdżką i w mgnieniu oka przyleciała torba. Była dość duża, inaczej pojemna. Grzebała w niej i grzebałą,aż wygrzebała. Wyjęła swój obszerny segregator i położyła go na swoje kolana.
-To jak? Chcesz zobaczyć? - jeszcze raz zapytała Igora dla pewności, bo przecież na siłę nie będzie mu wpychać segregatora w ręce, ot co!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 25
Skąd : Moskwa, Rosja
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 11
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 178




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomost, na północnym krańcu jeziora   Pią Cze 03 2011, 12:37

Haru była... Tak, stanowczo była ciekawą osobą, to musiał przyznać. Podobał mu się sposób, w jaki opowiadała o swoim kraju. Ona sama może nie widziała w nim nic wyjątkowego, ale dla Igora, który był jedynie w swoim własnym kraju i teraz w Anglii, który nigdy nie podróżował, to było naprawdę niesamowite.
- Czytałem kiedyś o kwiatach wiśni, jak byłem dzieckiem... Sakura jest metaforą ulotnej natury życia... - wyrecytował, a za raz później zaśmiał się szczerze - Miałem może wtedy 5 lat i nie docierało do mnie, że opisywane w książce drzewo wiśni pochodziło z Japonii... I uparłem się, że je znajdę w pobliskim lesie. Nie udało mi się, oczywiście... Ale tak, mam nadzieje, że kiedyś je zobaczę.
A więc jednak Haruki była projektantką? Oh, too dopiero mogło być ciekawe!
- Oczywiście, chciałbym je zobaczyć. Jestem pewny, że są świetne. - powiedział poważnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 21
Skąd : Kioto, Japonia
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 27
  Liczba postów : 198




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomost, na północnym krańcu jeziora   Pią Cze 10 2011, 22:40

Spędzanie czasu z Igorem było dla Haru czymś bardzo fajnym. Otóż to on zrozumiał, że nie tylko paski mogą grać z jakimś kolorem, ale także mogą z kółkami itp. A poza tym zrozumiał jej charakter oraz styl bycia. Nawet dobrze zareagował co do jej dzisiejszej kreacji. Mimo, iż wyglądała jakby miała żałobę nie przeszkadzało mu to.
-Eh...Sakura, rodzice mówili mi, że chcieli mnie tak nazwać - powiedziała Igorowi po czym głęboko wzdychała.
-Cóż, nie zapominajmy, że przy drzewku wiśniowy, odbywają się bardzo ciekawe pikniki w Japonii - wtargnęła dziewczyna swoje ostatnie słowa po czym się głośno zaśmiała.
-hahahaha, ja jak miałam 5 lat to chciałam utożsamić się ze Spidermanem, strasznie mnie fascynował, no ale jakoś minęło. Po prostu ,,wyrosłam" - oznajmiła Igorowi specjalnie zmieniając głos kiedy mówiła słowo ,,wyrosłam".
-Oj tam, oj tam. Przeceniasz mnie. Takie moje wymysły. Moja koncepcja i tym podobne - swoją wypowiedź Haru zakończyła machnięciem ręki, żeby aż tak jej nie chwalił, no bo przecież ,jeszcze dziewczyna nie weszła na jakieś wysokie stanowiska w sprawie modelingu oraz projektowania. Choć z drugiej strony Haruki poczuła się bardzo raźnie po czym uśmiechnęła się szczerze do Igora i otworzyła segregator.
-A tu przed sobą widzisz moją pierwszą kolekcję z serii ,,Jajo". ,,Jajo to moja marka ubrań - oznajmiła dziewczyna pokazując palcem swój pierwszy projekt, a była to sukienka cała kolorowa w białe kropki i kratki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 25
Skąd : Moskwa, Rosja
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 11
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 178




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomost, na północnym krańcu jeziora   Pią Cze 17 2011, 13:08

Igor usiadł nieco wygodniej- wyciągnął nogi z wody i usiadł po turecku, nie zważając na to, że nieco pomoczy spodnie. Teraz, podłużna, gruba blizna biegnąca przez jego łydkę była idealnie widoczna, on jednak na to nie zważał. Zdążył się przyzwyczaić, chociaż od zagojenia rany nie minęło dużo czasu.
- Moim zdaniem najważniejsze jest robić to, co sie lubi i być w tym doskonałym. Lubisz to, to widać, więc chociaż sama jeszcze tak nie uważasz, to na pewno projekty są świetne.
"Jajo" ... Co za zabawna nazwa, pomyślał, uśmiechając się lekko, spoglądając uważnie na sukienkę. Była naprawdę ładna, potrafił to stwierdzić, nawet, jeśli nie znał się za bardzo na modzie.
- Bardzo ładna... z oczywistych względów bym jej nie założył, ale pewnie Twoje koleżanki zabijają się o ciuchy z Twojej kolekcji, co? - spojrzał na Haru z szerokim uśmiechem. Była naprawdę śliczną i przyjazną dziewczyną, na pewno miała masę znajomych!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : II
Wiek : 25
Skąd : Roja, Łotwa
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 77
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 109




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomost, na północnym krańcu jeziora   Czw Lip 21 2011, 17:39

Przyjechała z grupą studentów i przez jakiś czas stała w owym tłumie w wejściu do Wielkiej Sali. Przez chwilę, zastanawiała się czy dołączyć do reszty, ale nie dostrzegając żadnego ze swoich przyjaciół, a dodatkowo widząc, że kręcą się tam Evita i Chiyoku, postanowiła obrać inny kierunek. Najpierw pomyślała, że posiedzi na ławce w sali wejściowej i poczeka na przykład na Devikę, tyle, że to miejsce wydawało się kompletnie... nieciekawe, o tak. Mogłaby również pójść do sowiarni (bo miała nadzieję, że coś takiego tutaj istnieje), ale prędzej by się tutaj zgubiła. Ten zamek był tak duży w porównaniu z tym w Hiszpanii, nie mówiąc nawet o Łotwie. Dopiero teraz zaczynała zdawać sobie sprawę, czemu Hogwart jest uznawany za jedną z najlepszych szkół magii na świecie i wysyłane są tu dzieciaki ze wszystkich krajów... sam wygląd zachwycał, a jednocześnie przerażał. Pewnie gdyby nie to, spróbowałaby poszukać sowiarni, albo sypialni w której już zapewne stał jej kufer. Ale nie, bała się, że zgubi drogę i znajdzie ją ktoś, ale dopiero wtedy kiedy już zacznie się rok szkolny. Czy to nie dziwne, że zostawili ich grupę, zaledwie dwadzieścia dwie osoby, samych, w tak wielkiej budowli? Nawet nie chodziło o to, że jest ogromna, raczej, że część z nich, kompletnie nieobliczalna, mogła zrobić tutaj wszystko. Rivka martwiła się trochę tym, że kiedy uczniowie Hogwartu wrócą do szkoły, mogą zastać coś innego niż pamiętali sprzed wakacji. Przynajmniej będzie o czym pisać. Właśnie. Miała ambicję napisać coś. Była pewna, że podczas pobytu tutaj, nowi znajomi zainspirują ją i posłużą za wzory do postaci.
Wyszła więc z zamku, bo wydawało jej się, że na otwartej przestrzeni o wiele trudniej się zgubić, szczególnie, że za każdym razem kiedy obejrzała się przez ramie, zamek wydawał się być tak samo ogromny. Skierowała się w stronę jeziora, a potem szła wzdłuż brzegu, aż do północnego jego krańca, gdzie zbudowany został pomost. Po drodze minęła niewielką plażę, gdzie kąpały się dwie osoby. Stanęła na chwilę, za jakimś krzakiem czy drzewem i przyjrzała im się. To była ta Esmee... i Jim. Od razu poszła dalej, do pomostu. Nie chciała tam dłużej stać i na niego patrzeć, chociaż jak na ironię kiedy już dotarła do swego celu i usiadła na krawędzi, nadal miała na tę dwójkę świetny widok, a oni zapewne na nią. Odwróciła się tyłem, patrząc teraz na drugi brzeg jeziora i kawałek dalej, rozciągający się za nim las. Wyjęła z torebki niewielki tomik, oprawiony w granatową okładkę, rozłożyła na kolanach i zaczęła czytać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : II
Wiek : 24
Skąd : Indie, Delhi
Galeony : 76
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 93




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomost, na północnym krańcu jeziora   Czw Lip 21 2011, 20:12

Podróż… podróż minęła nadzwyczaj szybko i przyjemnie. Siedziała razem z Latifem – swoim przyszłym mężem, marudząc o wszystkim, na co ich życie skazało. W ogóle… jak to brzmi… „przyszły mąż”. Tak dorośle. A ona przecież miała dopiero 19 lat! Owszem, teoretycznie mogła brać ślub nawet i wcześniej, ale w praktyce nie była na to przygotowana ani fizycznie, ani tym bardziej psychicznie. Nienawidziła gotować no i sprzątać. A to będzie musiała robić. Od razu cała beztroska z niej ulatywała. Ani jej, ani jemu nie podobał się ten cały pomysł z zamążpójściem, a jednak nie mięli jak się przeciwstawić. Albo inaczej – mogli to zrobić, ale i tak nic by to nie dało. Dobrze przynajmniej, że się rozumieli. Przynajmniej mogła podejrzewać, że nie będzie im razem najgorzej. Ale, ale… w Hogwarcie w gruncie rzeczy miała więcej z swobody. Więc jakoś tam wielce nie marudziła. Po prostu strasznie brakowało jej małej Prishi. No i pogody. Tu, w Anglii, była o wiele bardziej zmienna, o temperaturze nawet nie wspominając. Mimo wszystko jednak czuła się tutaj nadzwyczaj… no właśnie – jak? Swobodnie? Wszak tak czuła się wszędzie! Beztrosko? Może trochę. Nie wiedziała nawet, jak określić to wszystko. Było to nadzwyczaj przyjemne uczucie. W końcu otaczali ją ukochani przez nią ludzie. Osoby, którym zależało na niej i na odwrót. Czuła w końcu coś na kształt przynależności. Wiedziała, że w razie czego może wrócić do domu, ale nie zamierzała skorzystać z tej możliwości. Niby tęskniła za rodziną, ale z drugiej strony – mogła ich przecież odwiedzać.
Zajrzała do Wielkiej Sali, jak tutejsi nazywali jadalnie, ale po krótkiej chwili stwierdziła, że już dziś dość się nasiedziała. Wolała poćwiczyć, poczuć wiatr we włosach, napięcie mięśni, to przyjemne mrowienie rozciągniętego ciała. Na szczęście udało jej się zapamiętać, jak dotrzeć do najważniejszych pomieszczeń, więc nie miała większego problemu, żeby a) się przebrać b) zdołać wyjść na zewnątrz. Dość obco czuła się w tak wielkim zamku. Teoretycznie jej dom również był ogromny, ale zdawał się być bardziej przyziemny, zamieszkany i przytulny. A Hogwart? Hogwart był zbyt wielki na ich 22- osobową grupę.
Biegnąc przez błonia zastanawiała się, co tak właściwie będą musieli tu robić. No bo w końcu przybyli tu w jakimś konkretnym celu. Z pewnością będą to jakieś zadania w grupach. Problemem jednak nie było ich same istnienie, tylko to, czego będą dotyczyć. Oby nie kazali im jeść mięsa. To całkowicie przekreśliłoby jej udział tutaj. Nie zdawała sobie sprawy z tego, że dobiegła aż do jeziora, dopóki nie poczuła wody w butach. Pięknie. Do szczęścia brakowało jej jeszcze przeziębienia. Mamrocząc pod nosem udała się w stronę pomostu, na którym zastała Rivkę. Widziała ją zaledwie… no, nie pamiętała konkretnej daty, w każdym razie stosunkowo niedawno, a stęskniła się za nią cho… mocno. Bardzo mocno. Przysiadła przy przyjaciółce, wpatrując się w jezioro.
- Jak ci minęła podróż? – Odwróciła ku niej wzrok, przekrzywiając delikatnie głowę. Mówiła tak cicho, że niemal zaczęła się obawiać, iż nie usłyszała jej pytania. Ale przecież kto jak kto, ale Rivka zawsze słyszała. Nie miała się, czym martwić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : II
Wiek : 25
Skąd : Roja, Łotwa
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 77
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 109




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomost, na północnym krańcu jeziora   Pią Lip 22 2011, 22:19

Po raz kolejny zatopiła się myślami w przygodach rodzeństwa Smith... właściwie, tę książkę czytała już na tyle dawno, że nawet zdążyła zapomnieć jak ciekawa ona jest. Zawsze podobało jej się, kiedy lektura ubarwiana była jakimiś rysunkami, szczególnie jeśli były to dzieła autora, planami, mapami... a tutaj właśnie było tego sporo. Przyglądała się akurat dokładnie rozrysowanej łodzi podwodnej, na której zaznaczone były wszystkie pomieszczenia, łącznie z kajutami głównych bohaterów, kiedy usłyszała, że ktoś idzie. Dobra, może to nawet nie ona, a Ari, który dotychczas latał sobie nad jej głową i jeziorem, polując na to co tam kruki jedzą, natomiast teraz z powrotem usiadł na jej ramieniu i lekko dziobnął ją w ucho. Jako, że Rivka doskonale wiedziała co to znaczy, natychmiast się odwróciła, a widząc zmierzającą w jej stronę przyjaciółkę, uśmiechnęła się na jej widok, złożyła stronę i zamknęła książkę, którą położyła obok, na brzegu pomostu. Po stroju Deviki widać było, że wyszła na błonia specjalnie po to, żeby pobiegać. Ach, nie mogła wytrzymać ani chwili bez ćwiczeń, cała ona.
- Była trochę męcząca, przecież wiesz, że nie lubię spędzać tyle czasu w zamkniętych pomieszczeniach... Co prawda prawie ciągle czytałam albo spałam ale i tak. - Właściwie, to zajęła dla siebie pół przedziału, a że potem nikt tam nie przyszedł to było tym wygodniej. Samotność właściwie nie była taka zła, jak mogłaby się zadawać... na pewno nie dla Rivki. - A ty gdzie byłaś? Ja zajęłam przedział prawie na samym końcu pociągu. Spałam, a ta kobieta z wózkiem ze słodyczami zaczęła dobijać się do drzwi, jakby nie mogła zrozumieć, że specjalnie je zamknęłam - westchnęła i pogładziła ciemną okładkę książki.
Sama jeszcze nie rozmyślała na czym będą polegać zadania w tym roku. W Hiszpanii było całkiem ciekawie i chociaż ich grupie szło nawet dobrze, to jednak nie wygrali. Może tym razem? Oczywiście, Riv również nie tknęłaby mięsa, pasowały do siebie pod tym względem, tak samo zresztą jak Ervin.
- Dev, powiedz, jak to jest, że jeszcze się tutaj nie zgubiłaś i tak szybko mnie znalazłaś? - spytała, mają na myśli to, że ona już zdążyła się przebrać, a co za tym idzie, musiała być w sypialni. - Ja się chyba nigdy tutaj nie odnajdę, to jest takie duże... - spojrzała na zamek, wciąż tak samo duży jak wcześniej, po przeciwnej stronie jeziora.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : II
Wiek : 24
Skąd : Indie, Delhi
Galeony : 76
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 93




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomost, na północnym krańcu jeziora   Wto Lip 26 2011, 20:58

Devika… rzadko czytała. A jeśli już, to Wed, świętą księgę wszystkich wyznawców Hinduizmu. Ewentualnie fantastykę, choć tam rysunków stety, bądź też niestety obrazków było niezbyt wiele. Aczkolwiek o wiele bardziej fascynowały ją filmy. I tu pojawiają się głównie - może i wbrew logice - nie fantasy, a thrillery, historyczne czy też dramaty. To był, można powiedzieć, jej świat. Książki może i rozwijały wyobraźnię, ale filmy… filmy wydawały jej się o wiele bardziej realistyczne i prawdziwe.
Uśmiechnęła się na widok Ariego. Strasznie lubiła tego kruka, nawet pomijając fakt, że wszystkie ptaki kochała strasznie i w jakimś stopniu się z nimi uosabiała. I również nie dlatego że gdyby było inaczej, i nie cierpiałaby tego zwierzaka, to jego właścicielka dałaby jej nieźle popalić. Po prostu… lubiła i tyle.
No a co miała robić, jak nie ćwiczyć? Przecież nie będzie bezczynnie siedzieć w Wielkiej Sali i nadawać o tym, jaka to jest dzisiaj piękna pogoda czy co tam innego, kiedy można się trochę poruszać i spalić niepotrzebne kalorie, których przez tą całą podróż nazbierało się aż za dużo. Nie, żeby jakoś specjalnie liczyła kalorie, ale żeby móc się dobrze rozciągać, trzeba mieć nienaganną sylwetkę, no!
Westchnęła. To je między innymi łączyło – obie nienawidziły siedzieć w zamkniętych pomieszczeniach. To było a) męczące b) nudne c) zmuszało do bezczynnego siedzenia.
- Doskonale coś o tym wiem. – Pokiwała jakoś tak niemrawo głową. Samo wspomnienie tej jakże nużącej podróży wywoływało u niej falę zmęczenia. A samotność? Była dla Deviki niejakim wytchnieniem, jednak podczas podróży nie było jej to dane. – Ja… siedziałam z Latifem gdzieś mniej więcej na środku pociągu. Słyszałam chyba to zamieszanie. Tyle że akurat goniłam czekoladową żabę i nie miałam jakoś głowy, żeby zobaczyć, o co chodzi. Gdybym wiedziała, że to ty tam siedzisz, to zajrzałabym do ciebie.
W tym roku rywalizacja będzie chyba o wiele bardziej zażarta. Miejmy tylko nadzieje, że to nie wpłynie na relacje między nimi! O ludu, strasznie chciałaby wygrać, naprawdę.
Mięso było… ugh… niedozwolone i zbyt wyczuwało się od niego cierpienie, a przynajmniej takie były jej odczucia.
- Bo ja wiem. Chyba po prostu mam dobrą pamięć. – Zaśmiała się cicho. To było jakieś takie… naturalne. Może miała to w genach, a może zawdzięczała to biegom na orientację... kto to wie… - Duże. Ale będziesz to wszystko postrzegała inaczej, kiedy pojawi się reszta uczniów. Wyda się bardziej przytulny i zapełniony. No i w razie czego będzie się można kogoś zapyta, w którą stronę iść. – Mrugnęła do Rivki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : II
Wiek : 25
Skąd : Roja, Łotwa
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 77
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 109




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomost, na północnym krańcu jeziora   Czw Lip 28 2011, 01:08

Może nie tyle właścicielka dałaby popalić, co sam kruk. W końcu Ari potrafił wyczuwać emocje (a przynajmniej odróżniać te pozytywne od negatywnych) niczym jeden z wampirów ze zmierzchu czy też Zmroku, językiem czarodziejów mówiąc.
- Hmm, czekoladową żabę? Nadal nie potrafisz jej od razu zjeść. Ja na twoim miejscu, po tylu ucieczkach już znalazłabym na nie jakiś niezawodny sposób - posłała jej uśmiech, myśląc o tym, jak to ludzie zdają się prawie wcale nie zmieniać. Wszystko dostrzega się dopiero po czasie dłuższej rozłąki, czy to wzrost czy zachowanie. Wciąż pamiętała ich pierwszą wyprawę właśnie do Hiszpanii, kiedy wszyscy razem jechali pociągiem, tak samo jak teraz. Tylko, że wtedy siedziała z Deviką i paroma innymi osobami w tym samym przedziale, więc cała podróż minęła o wiele szybciej, dopiero się poznawali, ale oczywiście czekoladowa żaba musiała być nieuniknionym elementem.
- A jak z Latifem, planujecie już datę ślubu? - spytała, dość bezpośrednio, mimo że mniej więcej zdawała sobie sprawę jak mają się ich relacje. Zresztą, trudno byłoby nie zauważyć, podejścia chłopaka, które było... cóż, takie jakie było.
- Nie wiem czy chcę się ich za każdym razem pytać o drogę. Będą się na mnie patrzeć jak na nie wiadomo co... - odparła. - Wiesz, kiedy byliśmy w tej szkole w Hiszpanii, w bibliotece znalazłam bardzo interesujące książki - zaczęła mówić, ze wzrokiem utkwionym gdzieś przed siebie. Czy to był sam środek jeziora, czy już brzeg, trudno powiedzieć, na pewno nad czymś się zastanawiała, a oczami wyobraźni próbowała dokładnie przypomnieć sobie to, o czym opowiadała. - Myślę, że tamte informacje można by wykorzystać do stworzenia mapy... Hogwartu, oczywiście. Trzeba by jedynie uwarzyć eliksir, odpowiednio zaczarować kawałek pergaminu i potem chodzić po tych wszystkich pomieszczeniach i nanosić je na mapę. Chyba poszukam tego i tutaj, bo niestety nie pamiętam nawet nazwy eliksiru. Hmm... myślisz, że potrafiłabyś coś takiego uwarzyć, nawet gdyby było dość skomplikowane? - spytała i spojrzała na przyjaciółkę. On sama była akurat w robieniu eliksirów beznadziejna, nigdy nie wychodziło to co chciała, bo przeważnie robiła jakieś drobne błędy. A chyba nie można zrezygnować z tak świetnego pomysłu tylko z powodu niewielkiej przeszkody?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : II
Wiek : 24
Skąd : Indie, Delhi
Galeony : 76
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 93




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomost, na północnym krańcu jeziora   Sob Lip 30 2011, 14:33

Gniewu Ariego bała się jeszcze bardziej. Wszak nie miała żadnego zwierzęcego obrońcy! Turanya to zbyt wielki tchórz, a Hars to leń jakich mało. No, ale żeby nie było, że na nich marudziła, bo nie wiadomo, co oni sobie tak pomyślą w tych swoich małych główkach, to faktem jest, iż strasznie ich kochała i nie zamieniłaby ich nawet na Ariego. Ojej, mam sklerozę i nie pamiętam, który to wampajer ze Zmroku był taki zdolny, ale kit z tym.
- Oj, czasami udaje mi się je złapać i zjeść. Tylko… to cwane bestie są, a ja jestem roztrzepana i wiedzą, jak to wykorzystać. – Odwzajemniła uśmiech, słysząc w głowie złośliwy rechot owych płazów. I pomyśleć, że były przy tym takie smaczne, no. Tamta podróż była o wiele przyjemniejsza. Po pierwsze, dlatego że była wtedy singielką, co baaaardzo jej odpowiadało. Po drugie… nie ukrywajmy – była bardziej swobodna w swoim stylu bycia i nie musiała tak bardzo przejmować się tym, co to ojciec powie, kiedy się dowie, co wyprawiała. Jednak wszystko, co dobre kiedyś się kończy! Nie wpisując przyjazdu tutaj do rubryki wielkich niewypałów, rzecz jasna. Przecież wszystko jest możliwe, jeśli będzie się starać.
Skrzywiła się. Czy cokolwiek planują? Hyhy, nieee…
- Nie zbyt interesuje mnie to jak i kiedy to się odbędzie. Rodzice wszystko zaplanują. – Rivka była jedną z naprawdę niewielu osób, które zdawały sobie sprawę, że między nią a Latifem nie ma żadnej chemii, nie mówiąc już o miłości czy czymś podobnym. Mimo wszystko… dobrze, że chociaż się przyjaźnili, bo mimo że byli dla siebie niemałym ograniczeniem, to przynajmniej owa przyszłość dla nich napisana, nie okaże się taka znowu najgorsza.
- Hmm… nie sądzę, żeby od razu wzięli cię za jakąś wielką dziwaczkę. A w razie czego, to zawsze masz mnie. Chętnie ci pomogę. – Tryknęła jej ramię swoim, na powrót się uśmiechając. Położyła się na pomoście, wsłuchując się w słowa dziewczyny. Cóż… taka mapa to naprawdę niezwykły pomysł. I do tego, zdawać by się mogło, że wyjątkowo, możliwy do zrealizowania. Najmniej ciekawą rzeczą byłoby samo nanoszenie miejsc na mapę, ale późniejsza satysfakcja wynagrodziłaby chyba wszelkie trudy.
- Cóż… zawsze mogę spróbować. Nie obiecuję, że na sto procent uda mi się go uwarzyć, ale postaram się. A książkę na pewno znajdziemy. Hogwart wydaje się być większy od szkoły w Hiszpanii, więc i biblioteka jest pewnie lepiej wyposażona. – Z eliksirów była… hmm… dobra. Nie można powiedzieć, że wybitna, ale najczęściej udawało jej się uwarzyć to, co potrzebne. Poza tym… o ile się nie myliła, to jeden z chłopaków z wymiany był w tym fachu niejakim mistrzem. Można by go poprosić o pomoc.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : II
Wiek : 25
Skąd : Roja, Łotwa
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 77
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 109




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomost, na północnym krańcu jeziora   Sro Sie 03 2011, 14:53

Ari znowu latał nad jeziorem, w jedną i w drugą stronę, wyciągając z wody jakieś gałązki. Jeszcze by tylko brakowało, żeby znalazł sobie partnerkę (o ile kruki je sobie znajdują, jak na razie nie znam się na nich tak bardzo jak Rivka) i zaczął zbierać materiały na idealne, rodzinne gniazdko. Ale nie, chyba było z niego mądrzejsze stworzenie, bo porzucił patyki gdzieś tam nad błoniami i zanurkował w dół, prawdopodobnie żeby złapać żabę, jaszczurkę czy inne coś co zauważył, a było zdatne do jedzenia. Kiedy wrócił, w szpony wplątane miał trawę i drobne kwiatki. Specjalnie czy przez przypadek? Tego już Rivka nie wiedziała, bo o ile Ari rozumiał co do niego mówiła, to w drugą stronę ta umiejętność niestety nie działała. Wyjęła całe zielsko, wśród którego znalazły się i stokrotki, kiedy tylko kruk usiadł na jej wyciągniętej ręce. Mogłaby wianek zrobić, gdyby tylko było ich więcej, może później...
Hmm, może i była przyjemniejsza, a może i nie. Bo jakby nie patrzeć, wtedy jeszcze wszystko było przed nimi, mogli poznać ludzi i odpowiednio ukształtować kontakty z nimi, a teraz... część już minęła, zapisała się jako przyszłość i nie sposób było jej zmienić. No i niektórych rzeczy bardzo żałowała, najchętniej powróciłaby do tej pierwszej podróży i zaczęła jeszcze raz, ale z drugiej, zyskała wielu przyjaciół... cóż, życie zawsze przecież na swój sposób jest ciekawe, nawet jeśli niespecjalnie miłe. Więc nie, Rivka raczej nie powiedziałaby, że tamta podróż była przyjemniejsza, raczej wolała obracać się wśród ludzi których znała, a przynajmniej trochę o nich słyszała, wtedy wtedy przynajmniej wiedziała na czym stoi i jak powinna się zachowywać.
- No wiesz... nie chciałabyś mieć prawdziwego, bajkowego wesela? Biała suknia z trenem ciągnącym się po ziemi, który niosłyby druhny ubrane w pastelowe kolory... Nie?
Wstała i złapała Devikę za ręce i pociągnęła do góry, po czym ujęła ją tak, jakby tańczyły walca i to ona (Rivka) była mężczyzną. Zaczęła nawet tańczyć, a że niespecjalne im to wychodziło, to kręciły się po pomoście, całe szczęście nie spadając do wody.
- Podobno coś takiego zdarza się tylko raz w życiu, nawet jeśli... się nie kochacie. - I tutaj właśnie był problem, bo dziewczyna zacisnęła usta, nie wiedząc co dalej mówić. Ona przecież wierzyła w prawdziwą miłość i bardzo współczuła Device, że nie może sama zdecydować kto będzie tym jedynym. Ale cóż mogła poradzić? Najwyżej ją trochę pocieszyć.
- Wiesz co, chodźmy do biblioteki od razu poszukać tej książki - zaproponowała, od razu idąc w stronę zamku i trzymając ją za rękę, żeby też poszła. Stały już, więc przynajmniej było to łatwiejsze. - Tak, wiem, Wolf na pewno by potrafił... Może spytasz się go czy by go uwarzył? - posłała przyjaciółce nieco nerwowy uśmiech. Od zeszłego roku udawała, że pomiędzy nią a chłopakiem nic nie zaszło, albo zwyczajnie go unikała i jakoś nie specjalnie miała ochotę prosić go o zrobienie eliksiru...
Tak więc, dziewczyny szły do zamku, a Ari spłoszony wcześniej gwałtownymi ruchami Rivki, leciał nad ich głowami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Południowa Hiszpania
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 149
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 1357




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomost, na północnym krańcu jeziora   Sro Sie 17 2011, 09:35

Aż się Simon zmachał! Nie wiedział że tereny które można komuś pokazać są aż tak rozległe zanim się obejrzał musieli już pędzić na pomost. Chciał pokazać Summer piękny zachód słońca. Ona mu takowy pokazała u siebie w Australii. Nawet zabrał ze sobą butelkę soku dyniowego. Usiadł na pomoście, podwijając jeansy i zdejmując buty, bo jego nogi, bez względu na to jak głęboko siedział w pomoście zawsze zwisały. Podał dziewczynie butelkę soku, sam patrzył w tafle jeziora. Naprawdę cudownie spędził dzisiejszy dzień. Kupili sobie z Summer w miodowym Królestwie Fasolki Wszystkich Smaków, Simon nastraszył ją w Wrzeszczącej Chacie, pokazał jej bijącą wierzbę, oprowadził po całym Hogwarie opowiadając szczegółowo o wszystkim. Pokazał jej nawet tereny zamku z lotu ptaka. Chyba nigdy z żadną dziewczyną w Hogwarcie nie bawił się tak dobrze jak z Summer. Pociągnął soku i spojrzał na przyjaciółkę:
-Powiedz mi na czym polega ten cały projekt, nigdy o czymś takim nie słyszałem-patrzył w jej oczy z zaciekawieniem

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Nauczyciel
Rok Nauki : II
Wiek : 25
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 113
  Liczba postów : 177




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomost, na północnym krańcu jeziora   Sro Sie 17 2011, 09:55

Summer była zmęczona! To niebywały wyczyn, że Simonowi udało się ją zmęczyć. Dlatego z ulgą przyjęła wiadomość, że teraz usiądą sobie na pomoście.
Dziewczyna miała na sobie krótkie spodenki, więc nie miała problemów z podwijaniem nogawek. Zamoczyła zgrabne nogi w wodzie i zaczęła nimi energicznie machać, chichocząc przy tym cicho. O tak, woda to zdecydowanie jej ulubiony żywioł.
Ochoczo przyjęła butelkę soku i upiła z niej spory łyk. Kochany Simon, pomyślał o wszystkim!
- Jesteś najlepszym przewodnikiem na świecie. - zapewniła go ze szczerością w głosie i z uroczym, szerokim uśmiechem na ustach.
Pokazał jej dosłownie wszystko. Hogwart w pigułce.
Zachód słońca. Przypomniało jej się, jak kiedyś siedzieli na podobnym pomoście w Australii i podziwiali tę porę dnia. Aż zrobiło jej się ciepło na sercu.
Na chwilę oparła główkę o ramię Simona. Czuła się w jego towarzystwie naprawdę dobrze. Dzień spędzony z przyjacielem poprawił jej humor, który i tak był już dobry. To jaki był teraz? Kolosalnie dobry!
Oderwała głowę, gdy Simon zadał pytanie.
- Cały projekt trwa trzy lata. Kilkoro uczniów z całego świata jeździ do trzech szkół, by tam uczyć się i poznawać kulturę innych krajów. W zeszłym roku byliśmy w Hiszpanii, w tym roku Hogwart. Nie mam pojęcia, co będzie za rok, ale już teraz wiem, że wolałabym zostać tutaj. - przyznała, również patrząc w oczy Simona.
W Hiszpanii też mówiła podobnie, ale tutaj jest... inaczej, lepiej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Południowa Hiszpania
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 149
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 1357




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomost, na północnym krańcu jeziora   Sro Sie 17 2011, 11:16

Soczke był przyjemnie zimny, a żadna wredna ryba nie miała ochoty na Simonowe palce. Jak miło!
-A ty jesteś najlepsza osoba jaką można oprowadzać-zaśmiał się wesoło.
- To musi być naprawdę fajne- uśmiechną się promiennie- Pewnie było strasznie dużoooo chętnych. Jak udało Ci się dostać?- Simon chciał się dowiedzieć jak najwięcej, jak najszybciej. Gdy przyjaciółka wspomniała że wolałaby tu zostać z nieodgadnionym wyrazem twarzy spojrzał w tafle jeziora.:
-Jeżeli nie wiesz co cię czeka w innym miejscu, nie powinnaś zakładać, że tu gdzie jesteś jest najlepiej. Kto wie, a może w następnej szkole poznasz miłość swojego życia, poznasz najlepszych przyjaciół. Słowo "jutro" tak właściwie nie istnieje wiesz? Jest tylko teraz. Trzeba się martwić teraźniejszością a nie przyszłością-westchnął cicho. Śmierć i choroba najbliższych właśnie tego go nauczyły że trzeba korzystać z "teraz" bo zaraz może się skończyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Pomost, na północnym krańcu jeziora

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 13Idź do strony : Previous  1, 2, 3, ... 11, 12, 13  Next

 Similar topics

-
» Pomost, na północnym krańcu jeziora
» Jezioro
» Klub Nocny - Night Crow
» Karuzela na tafli jeziora
» Brzeg jeziora

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Tereny przy zamku
 :: 
blonia
 :: 
jezioro
-