IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Pomost, na północnym krańcu jeziora

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 11, 12, 13
AutorWiadomość




Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 24
Skąd : Południowa Hiszpania
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 149
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 1357




Gracz






PisanieTemat: Pomost, na północnym krańcu jeziora   Pią Mar 18 2011, 15:07

First topic message reminder :


Pomost na pólnocnym krancu jeziora


Żeby się tu dostać, musisz przejść całe jezioro dookoła. Ale warto. Na północnym krańcu  znajduje się drewniany pomost. Uczniowie uwielbiają tu przychodzić. Pomost jest idealny do urządzania imprez wiosną,lub wczesna jesienią. Jest na tyle duży że spokojnie, mieści się na nim 5 uczniów. Ma też specjalne miejsce z którego można wskoczyć do jeziora...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Leeds, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 261
  Liczba postów : 142
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14313-varian-cairndow#377825
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14349-przybyla-potega-moment-nie-to-uniwersum#379525
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14356-ragnaros#379874
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14350-varian-cairndow#379529




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomost, na północnym krańcu jeziora   Czw Mar 23 2017, 22:05

Na jej komentarz o Dearach uniósł obronnie ręce. Nie miał zamiaru ich obrazić, a o brak szacunku dla Weasleów mógłby się kłócić. Nie miał ochoty psuć tak ładnego dnia głupimi dyskusjami i na samym geście się skończyło. Później przeszli do roboty, zrobili sobie "gniazdko" i było już przyjemnie. Górę słodyczy która dziewczyna wyjęła z torby skomentował uniesieniem brwi. Matko, ona zamierzała sama to zjeść? Spojrzał na jej brzuch doszukując się krągłości. Jak się okazało można było podziwiać albo szybki metabolizm albo samozaparcie do ćwiczeń.
-Wybacz, nie spodziewałem się takiej ilości słodyczy. Ty na co dzień tyle jesz?
No tak, znowu to zabrzmiało dwuznacznie. Biedny Varian nigdy nie wiedział jak rozmawiać z ładnymi kobietami. Do tej pory nie skończyło się to tragedią ale kto wie, byli daleko od zamku i to jeszcze sami...aż się prosi o zbrodnię. Gryfon usiadł naprzeciwko Vivien i podniósł jeden cukierek. Zaciekawiony rozwinął papierek i włożył różowe serduszko do ust. Było pyszne, Varian zrobił rozmarzoną minę i odchylił się nieco do tyłu.
-Mmmm, pyszne. Panno Dear, znakomity wybór. W nagrodę mogę ułożyć dla Ciebie piosenkę, chcesz?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 60
  Liczba postów : 581
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14309-vivien-o-i-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14332-w-odchlani#378419
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14330-poczta-void
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14333-vivien-o-i-dear#378429




Moderator






PisanieTemat: Re: Pomost, na północnym krańcu jeziora   Pią Mar 24 2017, 19:10

Ja jako osoba wychowana w rodzinie, gdzie większość była w Slytherinie nie byłam przyzwyczajona do oddawania szacunku Weasleyom. W naszej rodzinie przedstawiano inne, w gruncie rzeczy dużo mniej dobrotliwe i pozytywne wzorce.
- Odrobinkę mniej. - powiedziałam parskając śmiechem i gwoli wyjaśnienia dodałam: - Trenuję pływanie.
Pewnie powinnam się wkurzyć o to, że wytyka mi, ze za dużo jem, ale chłopak nie wyglądał na szczególnie złośliwego, więc podejrzewałam, że nie miał nic złego na myśli, a jedynie był lekko nierozgarnięty w kwestii społecznych konwenansów. Otworzyłam paczkę Fasolek Wszystkich Smaków i chwyciłam jedną. Udało mi się - czekoladowa!
Propozycja piosenki dość mocno mnie zaskoczyła, ale uśmiechnęłam się i skinęłam lekko głową.
- Czemu nie? Nie jestem tylko pewna czy twój talent artystyczny spełnia moje wymagania - rzuciłam żartobliwie i wybuchnęłam śmiechem. Nie miałam zamiaru go obrazić, tylko trochę się z nim poprzekomarzać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Leeds, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 261
  Liczba postów : 142
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14313-varian-cairndow#377825
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14349-przybyla-potega-moment-nie-to-uniwersum#379525
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14356-ragnaros#379874
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14350-varian-cairndow#379529




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomost, na północnym krańcu jeziora   Sob Mar 25 2017, 18:32

W jego domu opowiadano praktycznie tylko o mężnym Harrym Potterze i jego przyjacielu Ronie Weasleyu. Chcieli młodego Variana nauczyć, że mimo przeciwności losu należy dążyć do obranego celu. Nigdy żadnego z nich nie poznał, wiedział, że pracują w Ministerstwie i czasami spotykają się z ojcem. Celu nie znał, ale raczej nie była to zwykła uprzejmość i wypicie herbaty.
-Pływanie mówisz...jesteś jedną z tych panien co pływają tu w jeziorze? Ja osobiście nie lubię pływać, wolę latać. Kiedy jestem w powietrzu czuje się lepiej.
Chciał powiedzieć coś w stylu "jak władca na zamku" ale się powstrzymał. Pozwolił sobie wziąć fasolkę z otwartego opakowania, była cała czerwona i wyglądała na truskawkową. Niestety, trafił na ohydnego pomidora.
-Matko, nigdy nie miałem szczęścia do fasolek, pfu. Zaraz się przekonamy panno Dear.
Wziął wcześniej odłożoną na bok gitarę i przygotował struny. Zaczął grać i śpiewać pierwszą piosenką która przyszła mu do głowy. Była mugolska i raczej Vivien jej nie słyszała, ale nie miało to zbytniego znaczenia. Trzeba też zaznaczyć, że skoro Varian użyczył swojego głosu to zależało mu, by zaimponować dziewczynie. Przy byle kim tylko by brzdąkał.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 60
  Liczba postów : 581
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14309-vivien-o-i-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14332-w-odchlani#378419
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14330-poczta-void
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14333-vivien-o-i-dear#378429




Moderator






PisanieTemat: Re: Pomost, na północnym krańcu jeziora   Sob Mar 25 2017, 21:28

- Większość z nich paraduje w bikini, a ja faktycznie pływam.
No dobra - też czasem lubiłam się poopalać albo połazić w stroju kąpielowym - miałam ich chyba z dwadzieścia, ale w gruncie rzeczy gdy już przyodziewałam strój to prędzej czy później lądowałam w wodzie, bo tam czułam się najlepiej, ale nie ukrywam, że od pewnego czasu miałam też słabość do latania, więc dodałam:
- Nie jestem wybitnym lotnikiem, ale w ostatnim czasie Lope przekonał mnie do miotły, więc zdarza mi się grywać.
Nie znałam zbyt dobrze granej przez Variana piosenki, ale obiła mi się o uszy kiedyś gdy przechodziłam przez mugolską dzielnicę Londynu. Byłam odrobinę zawiedziona, bo powiedział, że sam ułoży piosenkę, ale nie zamierzałam tego okazywać. Ta też była w gruncie rzeczy całkiem ładna. Uśmiechnęłam się i zaczęłam nucić, a za którymś razem byłam już nawet w stanie dołączyć do chłopaka w śpiewaniu refrenu. Gdy skończył powiedziałam cicho:
- Ładnie śpiewasz... - zmarszczyłam nos by po chwili zapytać - Skąd tak dobrze znasz mugolską piosenkę?
Wychowałam się w świecie, gdzie nie było miejsca dla mugolskiego świata, moje pierwsze zetknięcie z nim miało miejsce dopiero w Hogwarcie, dlatego każda oznaka dobrej znajomości ich świata była dla mnie co najmniej ekscentryczna.

______________________



When I met you in the summer, took my heartbeat's sound!







Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Leeds, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 261
  Liczba postów : 142
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14313-varian-cairndow#377825
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14349-przybyla-potega-moment-nie-to-uniwersum#379525
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14356-ragnaros#379874
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14350-varian-cairndow#379529




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomost, na północnym krańcu jeziora   Sob Mar 25 2017, 22:02

Uśmiechnął się kiedy usłyszał bikini. Było to słowo klucz dla prawie każdego faceta. Gryfon często spędzał czas na jeziorem nie dlatego by odpocząć albo pograć na gitarze, ale żeby pooglądać. Nie było to zbyt dorosłe zachowanie, no ale, facet pozostanie facetem.
-Taki z Ciebie zawodnik, no proszę. Bardzo dobrze, osobiście nie lubię kobiet, które zakładają bikini by jedynie pokazać swoje kształty.
Nie zdążył ugryźć się w język i powiedział coś głupiego. Zrobił się cały czerwony na twarzy, odkaszlnął i zabrał się za piosenkę. Owszem, obiecał ułożyć piosenkę, ale najpierw chciał zagrać coś by niejako oswoić Vivien. Wyglądała na zadowoloną, nawet go pochwaliła co obudziło w nim dumę lwa. Nie dostrzegł jej lekkiej rezygnacji skupiając się na samych słowach. Położył na chwilę gitarę by zjeść dwa cukierki i dać sobie chwilę czasu na odpowiedź. Nie wiedział czy powinien się przyznawać do mugolowatości swojej rodziny, z drugiej strony mówił sobie, że nie ma się czego wstydzić. Ostatecznie wybrał najlepszą opcję - pośrednią.
-Spędzam dużo czasu w Londynie to i słucham. Jako muzyk nie mam żadnych ograniczeń, jeśli coś jest fajne to się tego uczę i gram. Muzyka nie zna pojęcia czystokrwistości, każdy tutaj jest równy.
Varian osobiście wolał mugolskie zespoły, ale to już zostawił dla siebie. Dziewczyna wyglądała na sympatyczną, ale kto wie, czy zaraz nie obudzi się w niej czystokrwisty nazista? Strach nawet pomyśleć co by się działo.
-A teraz skoro mój talent muzyczny spełnia wymagania, to wymyślę coś sam. Poczekaj chwilkę.
Postanowił pozostać w wesołych klimatach i zagrać coś o wiośnie. Temat na czasie, gryfon miał już serdecznie dość zimy i grał jakby jego piosenka miała odgonić ostatnie dogorywania chłodu. Wstał nawet i tupał w ziemię, wypiął się majestatycznie i wyglądał niczym średniowieczny bard. Kiedy skończył usiadł ponownie na kocu i odłożył gitarę na bok.
-Dobra, to teraz skosztuję tego. Mmm, dobre.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 60
  Liczba postów : 581
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14309-vivien-o-i-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14332-w-odchlani#378419
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14330-poczta-void
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14333-vivien-o-i-dear#378429




Moderator






PisanieTemat: Re: Pomost, na północnym krańcu jeziora   Sob Kwi 01 2017, 13:43

Niby ziomek mówi, że nie lubi kobiet, które zakładają bikini jedynie by pokazać swoje kształty, a uśmiecha się znacząco na samo brzmienie tego słowa. Dzieciuch. Zniesmaczył mnie trochę tą nieszczerością, już wolałabym, żeby powiedział prawdę, a nie zgrywał, że niby jest taki dojrzały. Mimo to pozostawiłam to zachowanie bez komentarza.
Co do mugoli i mugolskiej muzyki - nie gardziłam mugolami, ani nic, ale zwyczajnie unikałam ich towarzystwa. Świat, który znałam był wypełniony czarodziejami i niekoniecznie miałam ochotę to zmieniać - nie dlatego, że byłam nietolerancyjna, zwyczajnie nie interesował mnie ich świat.
- Ja rzadko pojawiam się w mugolskiej części Londynu, więc pewnie dlatego większość ich przebojów jedynie kojarzę. - rzuciłam nie chcąc komentować moich prywatnych poglądów.
Wsłuchałam się w graną przez niego piosenkę - była naprawdę ładna, aczkolwiek jego tupanie, wypinanie i wygłupianie się sprawiło, że poczułam się lekko niezręcznie. Mimo to zjadłam cukierka i uśmiechnęłam się do niego i szczerze powiedziałam:
- To było bardzo fajne.
Spojrzałam na zegarek. Powoli nadchodziła pora na zbieranie się, mimo to nie powiedziałam jeszcze, żę chcę się zbierać.

______________________



When I met you in the summer, took my heartbeat's sound!







Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Leeds, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 261
  Liczba postów : 142
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14313-varian-cairndow#377825
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14349-przybyla-potega-moment-nie-to-uniwersum#379525
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14356-ragnaros#379874
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14350-varian-cairndow#379529




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomost, na północnym krańcu jeziora   Sob Kwi 01 2017, 14:05

Ziomek był szczery, jako facet lubił popatrzeć ale jako Varian nie lubił tego typu kobiet. Natury nie da się pokonać, ale można z nią walczyć. Zresztą, laska leżąca w bikini i smażąca się na słońcu a taka co pływa to dwa zupełnie inne przypadki. Całe szczęście Vivien zachowała komentarz dla siebie, bo gryfon zaraz by jej wyjechał ze swoim filozoficznym wywodem. A to mogłoby chwilę potrwać.
-Są gusta i guściki. Mugolska strona świata nie jest znowu aż tak zła, mając całkiem znośne jedzenie.
Kiedy skończył grać i otrzymał pochwałę uśmiechnął się od ucha do ucha. Po zjedzeniu paru cukierków znowu chwycił za gitarę, tym razem jednak zarzucił ją na ramię. Jemu też było w drogę, dodatkowo wyczuł jakieś napięcie u dziewczyny i nie chciał kończyć spotkania w zły sposób.
-Dziękuje za słodycze i gościnę panno Dear. Ja się już będę zbierał, do ponownego zobaczenia!
Wstał, skłonił głową na pożegnanie i ruszył w stronę Hogwartu.

2x z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nieokreślony
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 27
  Liczba postów : 22
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14522-winona-testral-fairwyn
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14528-what-the-fuck-is-going-on
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14523-winona-testral-fairwyn




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomost, na północnym krańcu jeziora   Pon Maj 08 2017, 18:46

Winona nie miała dziś dobrego dnia. To jeden z tych dni, podczas których obudziła się rano z poczuciem beznadziei i bezradności. To już nie była dziś nawet pustka, tylko załamanie. Nie poszła na zajęcia, bo zwyczajnie nie miała na to siły. Nie potrafiłaby siedzieć w ławce, słuchać nauczyciela czy nauczycielki i po jakimś czasie nie wybuchnąć płaczem. Często podczas jakiejś lekcji rozglądała się i widziała tych ludzi, którzy śmiali się i na pewno nie mieli za sobą takich przeżyć, jak Wino. No, pewnie ktoś taki by się znalazł, ale mowa tu o tych względnie szczęśliwych dzieciakach. Bo 20 latek to w sumie jeszcze trochę dzieciak.
Fairwyn postanowiła wyjść z zamku, bo samotne przesiadywanie w dormitorium nie satysfakcjonowało jej. Chwilami czuła, jakby się dusiła, więc czym prędzej zmieniła ubranie z piżamy na jakiekolwiek inne i wyszła. Starała się przemierzać korytarze w taki sposób, by nikt znajomy jej nie zaczepił. Nie miała teraz ochoty na spotkanie żadnego znajomego.
Okrążyła całe jezioro, aż w końcu dotarła na pomost, na który dość często zdarzało jej się przychodzić. Usiadła, nogi zwisały jej, a ona przymknęła oczy i wsłuchała się w odgłosy natury. Przez chwilę zechciała wskoczyć do jeziora, ale ten wiatr ją powstrzymywał. Po chwili jednak otworzyła oczy i zapatrzyła się w taflę jeziora. Czym jest życie bez ryzyka? - pomyślała, po czym z impetem wstała, zdjęła kurtkę i buty i po drabince weszła wyżej. Na chwilę wstrzymała oddech i skoczyła. Woda była zimna, ale otrzeźwiała jej zagubione myśli. Czuła swego rodzaju ulgę, ale też chęć wyjścia z wody. No zwyczajnie było jej,cholercia, chłodnawo. Stwierdziła, że jeszcze chwilę tu zostanie. Zaczęła dryfować. Patrzyła w niebo i przez chwilę poczuła spokój. Jej umysł nieco się oczyścił. Chyba po prostu potrzebowała takiego impulsu, jakiejś spontaniczności. Po chwili jednak znowu poczuła się źle, a łzy wypełniły jej oczy. Wyszła z wody i usiadła na pomoście. Starając się opanować płacz, zaczęła śpiewać pierwszy utwór, który przyszedł jej do głowy.

I want love to, roll me over slowly
Stick a knife inside me and twist it all around
I want love to grab my fingers gently
slam them in a door way, put my face into the ground
I want love to, murder my own Mother
Take her off to somewhere, like hell or up above
I want love to, change my friends to enemies
Change my friends to enemies and show me, how it’s all my fault

I won’t let love disrupt, corrupt or interrupt me
I won’t let love disrupt, corrupt or interrupt me
I won’t let love disrupt, corrupt or interrupt me, anymore


Nie był to zbyt dobry wybór, bo słowa piosenki sprawiły, że jeszcze bardziej się załamała. Winona zanosiła się płaczem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Manchester, Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 179
  Liczba postów : 130
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14191-isilia-smith
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14251-isilia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14253-isilia-smith#376344
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14205-isilia-smith




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomost, na północnym krańcu jeziora   Pon Maj 08 2017, 19:26

Zmęczona dzisiejszym dniem, Isilia postanowiła wybrać się na spacer. Nie była dzisiaj w dobrym humorze ale też nie była smutna - ot, jakby wyprana z emocji. Może to nadmiar nauki w ostatnich dniach sprawił, że się tak czuła? Bardzo możliwe.
Okrążała jezioro dość powolnym tempem. Nigdzie jej się nie spieszyło. Nie tego wieczora. Skoro już miała chwilę wolnego postanowiła odetchnąć świeżym powietrzem, co zresztą dobrze jej zrobiło. Pogoda była dosyć chłodna, i Is idąc musiała opatulić się szczelniej bluzą, którą na sobie miała. Zatrzymała się, kiedy jej prawy stopa utknęła w czymś lepiącym. Odruchowo odskoczyła do tyłu po czym spojrzała pod nogi. No tak, mogła się tego spodziewać. Przed nią była wielka kałuża, która na obrzeżach zmieniła się w błoto.
- Jak zawsze mam szczęście - mruknęła Smith, podnosząc prawą nogę i strząsając z buta brązową papkę. Musiała jednak pokonać kałużę, skoro chciała iść dalej. Odgarniając jedną ręką włosy z twarzy i przytrzymując je na lewym ramieniu, drugą starała się złapać równowagę, gdy przechodziła po skraju małego jeziorka na ścieżce. I, jak mogła się spodziewać, jej lewa noga wylądowała w kałuży. Gryfonka warknęła i poszła dalej, chcąc dojść jak najszybciej do pomostu i tam usiąść i poczekać, aż jej but trochę wyschnie. Miała nadzieję, że nie napotka już żadnych przeszkód na drodze.
Rzeczywiście, przeszkód nie napotkała, ale za to na pomoście spotkała dziewczynę. Dziewczynę, która na oko była od niej trochę starsza i miała na sobie przemoczoną bluzkę i spodnie. Komu chciałoby się pływać w taką pogodę? Podeszła do niej bliżej i zauważyła, że płakała.
- Hej, nic ci nie jest? - zapytała siadając koło nieznajomej. Sięgnęła ręką w bok, dosięgając kurtki i zarzuciła ją na plecy dziewczyny. Może jej nie znała, ale nie chciała, aby się rozchorowała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nieokreślony
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 27
  Liczba postów : 22
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14522-winona-testral-fairwyn
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14528-what-the-fuck-is-going-on
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14523-winona-testral-fairwyn




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomost, na północnym krańcu jeziora   Pon Maj 08 2017, 20:19

Winnie już przestała się nawet starać przestać płakać. Po prostu wiedziała, że musi się wypłakać, ale nie była pewna, ile jej to zajmie. Miewała napady płaczu, które mijały po minucie, ale też takie, które mijały po pół godziny. Nie miała pojęcia ile zejdzie jej teraz. Jej lamentowanie przerwał dziewczęcy głos. Winona odwróciła się gwałtownie i spojrzała na nią. Blondynka, nieco młodsza zapewne. Nie miała pojęcia, co odpowiedzieć na jej pytanie, które nawet sprawiło, że Winona znów zaczęła płakać. Spuściła głowę, bo nie lubiła wtedy pokazywać swojej twarzy. Poczuła, jak nieznajoma zarzuca na jej zmarznięte ramiona kurtkę, przez co znów przestała płakać. Chyba ze zdziwienia. Winnie spojrzała na nią z mieszanką dezorientacji i wdzięczności. Zawsze zaskakiwało ją to, jak niektórzy ludzie potrafią być dobrzy i opiekuńczy nawet wobec tych, których nie znali. Cholernie to lubiła.
- Dz-dziękuję. - wydukała, ocierając policzki z łez. Wstała i przytuliła się do dziewczyny, tak po prostu. Potrzebowała teraz czułości, a uznała, że może to zrobić, skoro dziewczyna pierwsza okazała jej dobre serce. Po chwili odsunęła się od niej i spojrzała na nią ponownie.
- Nie jest ci zimno? - spytała, marszcząc brwi. W sumie miała własną kurtkę, ale gest młodszej dziewczyny i tak był zniewalający.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Manchester, Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 179
  Liczba postów : 130
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14191-isilia-smith
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14251-isilia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14253-isilia-smith#376344
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14205-isilia-smith




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomost, na północnym krańcu jeziora   Pon Maj 08 2017, 20:40

Zaskoczył ją gest dziewczyny, która nagle wstała się do niej przytuliła. Is nie była jej dłużna i odpowiedziała tym samym, gładząc ją po plecach. Każdy człowiek ma czasem chwile słabości i potrzebuje się wtedy wypłakać. Jednak nie tylko to jest mu wtedy potrzebne. Potrzebuje także drugiej osoby, która przy nim będzie i sprawi, że na jego twarzy wykwitnie uśmiech.
- Nie ma za co. - powiedziała Gryfonka, kiedy już się od siebie odsunęły. Spojrzała na zapłakaną twarz dziewczyny i uśmiechnęła się przyjaźnie. Sięgnęła ręką do kieszeni i wyciągnęła z niej paczkę chusteczek, podając ją nieznajomej.
- Tak w ogóle to jestem Isilia. - przedstawiła się uświadomiwszy sobie, że dziewczyna pewnie nie wie, jak do niej mówić. W sumie to ona też nie wiedziała jak się do niej zwracać, ale postanowiła na razie o to nie pytać. Spojrzała na jej bose stopy, a potem znów przeniosła spojrzenie na jej twarz.
- Nie jest ci zimno w stopy? Może jednak załóż buty. - bardziej stwierdziła niż zapytała. Is zawsze miała miękkie serce nie tylko jeśli chodzi o zwierzęta, ale także o ludzi. Przede wszystkim ludzi. Nie potrafiła patrzeć, kiedy działa im się krzywda i kiedy tylko mogła starała się pomóc.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nieokreślony
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 27
  Liczba postów : 22
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14522-winona-testral-fairwyn
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14528-what-the-fuck-is-going-on
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14523-winona-testral-fairwyn




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomost, na północnym krańcu jeziora   Wto Maj 09 2017, 16:06

Dość nietypowe było w Winonie to, że nie przejmowała się, że praktycznie nie znała kogoś. Jeśli miała taką ochotę, to się do tej osoby przytulała i już. Jeśli miała ochotę powiedzieć coś nawet bardzo bezpośredniego i boleśnie szczerego, to to robiła. To naprawdę miła i kochana osoba, ale nie lubi mówić komuś nieprawdy tylko po to, by tej osoby nie zranić.
Winona zdobyła się na słaby uśmiech po przytuleniu. Potrzebowała teraz kogoś, choć sama nie była tego do końca świadoma. Niby wolała teraz być sama, ale przez to byłoby jej tylko gorzej. Potrzebowała pocieszenia.
Wino pociągnęła nosem i ze spojrzeniem pełnym wdzięczności odebrała chusteczki od dziewczyny. Wyciągnęła jedną i porządnie dmuchnęła, po czym zużytą chusteczkę schowała do kieszeni spodni. Schowałaby do kurtki, ale nie wypada chować usmarkanych chusteczek do nie swojego ubrania.
- Winona, bardzo mi miło, Isilia. - powiedziała Fairwyn, nie będąc pewną, czy zaraz po smarkaniu chce wyciągać dłoń do dziewczyny, więc po prostu nieco poszerzyła swój uśmiech na tyle, na ile w tym momencie była w stanie.
Na słowa Isilii spojrzała na swoje stopy i zmarszczyła nieco brwi. Z tych emocji nawet nie odczuwała zimna, ale stwierdziła, że posłucha dziewczyny.
- W sumie nie jest, ale racja, lepiej je założę... - odparła i sięgnęła po obuwie. Kiedy je nałożyła, poczuła przyjemne ciepło i teraz zauważyła, ile ciepła straciła poprzez kąpiel w jeziorze i siedzenie na wietrze.
Winnie usiadła znów na pomoście i zerknęła na Isilię, tym samym zapraszając ją, by usiadła obok niej.
- Nie polecam kąpieli w tym jeziorze tuż na początku maja... - stwierdziła, patrząc w przestrzeń i machając powoli nogami, które zwisały z pomostu. - Jesteś z Gryffindoru, prawda?
Zaczynam Cię kojarzyć.
- powiedziała, znów na nią zerkając i uśmiechając się lekko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Manchester, Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 179
  Liczba postów : 130
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14191-isilia-smith
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14251-isilia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14253-isilia-smith#376344
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14205-isilia-smith




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomost, na północnym krańcu jeziora   Wto Maj 09 2017, 20:51

Isilia ceniła w ludziach przede wszystkim prawdziwość. Zwyczajnie nie potrafiła przebywać w towarzystwie osób, które były fałszywe. To nie było na jej siły. Można powiedzieć, że nawet się tym brzydziła. Wolała usłyszeć najgorszą prawdę niż kłamstwa, które prędzej czy później i tak wychodziły na wierzch.
Kiedy nieznajoma się uśmiechnęła (choć był to bardzo lekki uśmiech), serce Is napełniła radość. Tak bardzo chciała teraz, aby dziewczyna przestała się zamartwiać.
- Mnie również - uśmiechnęła się szeroko, kiedy zauważyła zakłopotanie Winony, która najwyraźniej nie wiedziała, czy podać jej dłoń. Postanowiła wziąć sprawy w swoje ręce i przytuliła świeżo poznaną dziewczynę. Gdy się od niej odsunęła, tamta spojrzała na swoje stopy, na co Is nie mogła się powstrzymać i parsknęła śmiechem. Nie chciała być jednak niegrzeczna i szybko się opanowała. - Przepraszam - powiedziała tylko. Zdawała sobie sprawę z tego, że Win może poczuć się urażona jej zachowaniem. Usiadła obok niej na pomoście i zaczęła machać nogami. Po chwili wpadła na pomysł umycia buta, który uprzednio utknął w błocie. Zsunęła się z drewnianego pomostu tak, żeby jej buty lekko muskały powierzchnię wody. Musiała przy tym bardzo uważać na to, żeby nie zlecieć do jeziora.
- Nie dziwię się. Tylko nie próbuj mnie tam wepchnąć. Przynajmniej nie dzisiaj, proszę - jęknęła przerażona tą myślą, odwracając głowę do Winony. Nie dość, że i tak było jej chłodnawo, to pewnie woda jest jeszcze zimniejsza. Gryfonka ostrożnie zanurzając czubek prawego buta pod powierzchnią wody, a potem to samo robiąc z jego bokami. Kiedy już była zadowolona z efektu, powróciła na swoje wcześniejsze miejsce.
- Tak, Gryffindor. Możliwe, że się już kiedyś spotkałyśmy. - odparła Smith naciągając na głowę kaptur bluzy, którą na sobie miała. Nie było jej tak bardzo zimno, po prostu lubiła mieć tą część ubrania na głowie. - A Ty jesteś z... - przerwała na chwilę i zmarszczyła brwi, chcąc sobie przypomnieć, z jakiego domu może być dziewczyna. To jednak nie było takie proste. Pewnie jej to gdzieś umknęło. - Z jakiego jesteś domu? - spytała robiąc słodkie oczka do Win.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nieokreślony
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 27
  Liczba postów : 22
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14522-winona-testral-fairwyn
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14528-what-the-fuck-is-going-on
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14523-winona-testral-fairwyn




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomost, na północnym krańcu jeziora   Sob Maj 13 2017, 16:41

Kiedy Isilia przytuliła Winonę, dziewczyna poczuła przyjemne ciepło, które miało źródło w serduszku. Było miło, kiedy to ona się do kogoś przytulała, ale jeszcze lepiej czuła się wtedy, gdy to ktoś ją przytulał. Parsknięcie śmiechem nie było zbyt zrozumiałe dla Wino, ale puściła to mimo uszu. Może jej zachowanie było w tym momencie śmieszne? Może Isi coś sobie przypomniała? W każdym razie po chwili się zreflektowała i przeprosiła, na co Winnie jedynie obdarzyła ją krótkim spojrzeniem. Nie miała jej tego za złe. Była na tyle smutna, że chyba ciężko było teraz wywołać u niej głębszy smutek, spowodowany czymś tak błahym.
Krukonka obserwowała, jak Gryfonka obmywa swój but w jeziorze, w którym dopiero co się pluskała. No, pluskanie to może zbyt sielankowe określenie w tym momencie. Lubiła obserwować poczynania ludzi. Uważała to za, w swoim rodzaju, fascynujące.
Na słowa Isi, Winona uniosła prawy kącik ust i brew w lekkim rozbawieniu.
- Nie zwykłam wrzucać ludzi do jezior, spokojnie. - odparła, zerkając na nią z ukosa. Takie zachowanie było według niej nieodpowiedzialne i szczeniackie. Dobra, akceptowała je tylko wtedy, kiedy dobrze się z kimś dogadywała, wiedziała, że ta osoba nie będzie zła i co najważniejsze, że umie pływać.
- Ravenclaw. - odpowiedziała Isilii i westchnęła. Spojrzała na drzewa, które rosły za nimi i poczuła dziwną chęć wspinania się po nich.
- Hej... co powiesz na małą wspinaczkę? - zapytała Winona i uśmiechnęła się z rosnącą ekscytacją. Jako mała dziewczynka robiła to dość często, a nawet miała 2 dwoje ulubione drzewa na podwórku. Oba miały dwa grube pnie, które rozchodziły się w różne strony, a Winona siadała w tym rozwidleniu.
Zdjęła kurtkę Isi z ramion, by jej nie uszkodzić i położyła ją obok, na pomoście. Wybrała sobie jedno drzewo i zaczęła na nie wchodzić. Nie wyglądało to zbyt bezpiecznie, ale wygląda na to, że Wino potrzebuje dziś niejednego zastrzyku adrenaliny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Manchester, Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 179
  Liczba postów : 130
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14191-isilia-smith
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14251-isilia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14253-isilia-smith#376344
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14205-isilia-smith




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomost, na północnym krańcu jeziora   Pon Maj 15 2017, 15:49

Woda w jeziorze nie była tego dnia stworzona do kąpieli i Isilia zaczęła się zastanawiać, jak Winona mogła w niej wytrzymać. Ona sama raczej nie wytrwałaby w niej więcej niż kilka sekund, jeśli w ogóle by do niej weszła. Dlatego kiedy usłyszała odpowiedź Krukonki, że nie w jej zwyczaju leży wrzucanie ludzi do jezior, poczuła się bezpiecznie. Oczywiście, dziewczyna mogła po prostu tak powiedzieć, a potem wepchnąć Isię do wody, ale coś podpowiadało Gryfonce, że tak nie będzie. Dziwne, pomyślała, spotykam kogoś po raz pierwszy i mam do niego takie zaufanie. Umiała pływać, więc nie przerażała jej myśl, że może utonąć bo było to wątpliwe. Bardziej straszna była perspektywa spotkania się z tą lodowatą cieczą.
- Tak mi się wydawało - odparła i uśmiechnęła się do dziewczyny. W sumie to Win wyglądała na Krukonkę. Is nie potrafiła tego uzasadnić, po prostu tak czuła.
- Wspinaczkę po czym? - zapytała trochę niepewnie. Pewnie się zgodzi bez względu na to, co to będzie, ale wolała się upewnić, że zbytnio się nie uszkodzi. A zresztą jeśli nawet, to co z tego? Co najwyżej pójdzie do skrzydła szpitalnego. - Ojej, od dzieciństwa nie wspinałam się na drzewa - powiedziała widząc Winonę na jednym z drzew. Podążyła jej śladem i zaczęła się wspinać po pniu. Nie było to dość łatwe biorąc pod uwagę to, że miała sporo czasu przerwy odkąd po raz ostatni to robiła. Wybrała sobie gałąź, która była dość wysoko i nie powinna się złamać i usiadła na niej. Wychyliła się i spojrzała na Win, która również ulokowała się już na drzewie. Wcześniejsze czyszczenie butów było tak naprawdę bezużyteczne, bo i tak teraz były ubrudzone. Is odwróciła się tak, żeby opierać się plecami o pień drzewa, a jednocześnie mieć Krukonkę naprzeciw siebie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Pomost, na północnym krańcu jeziora

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 13 z 13Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 11, 12, 13

 Similar topics

-
» Pomost, na północnym krańcu jeziora
» Jezioro
» Klub Nocny - Night Crow
» Karuzela na tafli jeziora
» Brzeg jeziora

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Tereny przy zamku
 :: 
blonia
 :: 
jezioro
-