IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Opuszczona Kuźnia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next
AutorWiadomość




Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 29
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 569




Gracz






PisanieTemat: Opuszczona Kuźnia   Pon Mar 28 2011, 13:22

First topic message reminder :


Opuszczona kuźnia
Kuźnia znajduje się pośród ruin opuszczonej osady, ukrytej pośród okolicznych wzgórz porośniętych gęstym lasem. Ciężko tu trafić, a na nieostrożnego wędrowca czeka wiele pułapek, jak nagłe spadki terenu i liczne rozpadliny ukryte wśród chaszczy. Czasem wiatr, przelatując przez szczeliny w kamieniach, zdaje się szeptać i jęczeć, co daje upiorne wrażenie, że miejsce jest nawiedzone. Nieopodal płynie strumień, a na prawo od niego stoją resztki domu kowala, gdzie pomiędzy głazami i przegniłymi belkami, znaleźć można porozrzucane przybory kowalskie. Zarówno piec, kowadło jak i narzędzia wciąż nadają się do użytku, dzięki czarom, którymi obłożył je poprzedni właściciel. Nie wiadomo do kogo należało to miejsce, ani dlaczego zostało opuszczone. Ponoć nocą, blask bijący z kuźni oraz widmowy odgłos młota uderzającego o stal, któremu towarzyszą liczne upiorne szepty rozchodzące się po osadzie, straszą pechowych podróżnych którzy zapuścili się w jej kierunku.

UWAGA: Aby wejść obowiązkowo należy rzucić kostką w pierwszym poście. Nieparzysta – udaje Ci się wejść, parzysta – niestety nie udaje Ci się wejść. Jeśli już raz odkryjesz lokację możesz odwiedzać ją bez ponownego rzucania kością. Zezwala się zdradzić lokalizację tematu dwóm osobom towarzyszącym.




Ostatnio zmieniony przez Nataniel Kruk dnia Pon Mar 28 2011, 14:35, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 20
Skąd : Sofia, Bułgaria
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 765
Dodatkowo : szukający
  Liczba postów : 682
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6588-tanner-chapman
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6591-tannerowe#185457
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6592-sowka-tannera#185458
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7242-tanner-chapman




Gracz






PisanieTemat: Re: Opuszczona Kuźnia   Wto Sty 07 2014, 14:56

Chapman zaśmiał się pod nosem na słowa dziewczyny, nie komentując już żadnego zdarzenia. Nie miał ochoty rozmawiać, nie teraz, gdy organizator wyprawy, zwany Bobem, zaczął rozdawać koperty z dalszymi zadaniami. Chłopak nie mógł doczekać się, aż wyruszą na wyprawę, będą wspinać się po górach, rozkładać namioty i czekać na pojawienie się Yeti. Miał nadzieje, że nikt z jego grupy nie będzie się guzdrał, ponieważ zależało mu na czasie i na tym, żeby "wygrać pojedynek". Bo jak wszyscy wiedzą, Tanner Chapman nie był typem osoby, która przegrywa. Zawsze musiał wygrywać, być pierwszy, najlepszy, najznakomitszy. Nieważne jakim kosztem ani z czyją pomocom, zawsze szukał drogi na sam szczyt, nie zwalniając ani na moment. Mogło to niektórych ludzi denerwować, wkurzać, robić z niego zadufanego w sobie egoistę, ale przecież kto zatroszczy się o niego, jeśli sam tego nie zrobi? Nikt.
- No to w drogę! - uśmiechnął się szeroko na myśl o tym, że już niedługo spełni się jego najskrytsze marzenie. Wyszedł z kuźni, podśpiewując wesoło i popędził w stronę wskazanego mu miejsca. Oby ta zabawa trwała jak najdłużej!

/zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Nottingham, Anglia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 441
Dodatkowo : wilkołactwo
  Liczba postów : 446
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3574-jeannette-leanne-villeneuve
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3580-circus#108992
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3578-poczta-jeannette
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7719-jeanette-leanne-villeneuve#214305




Gracz






PisanieTemat: Re: Opuszczona Kuźnia   Czw Mar 13 2014, 20:26

Jeanette, z jakże wielką gracją i powściągliwością pod względem zdradzania jakichkolwiek informacji, ruszyła naprzód ze swoim towarzyszem, Rasheedem. Sowa wysłana do Farida powinna dotrzeć w takim czasie, aby zdążył pojawić się zaraz po nich, taką przynajmniej miała nadzieję. Nie miała większej ochoty na przesiadywanie z Sharkerem dłużej niż było to konieczne. Dlaczego? Dlatego, że aktualnie ich wspólne sprawy nie ocierały się o nic przyjemnego, a do tego oboje doskonale zdawali sobie sprawę z tego, że nie mają ochoty na swoje towarzystwo. Drogę spędzili więc wymieniając między sobą sztuczne uwagi, wśród których nietrudno było zauważyć sarkazm czy ironię. Liczyło się jednak to, że na miejsce dotarli nie wzbudzając niczyich podejrzeń.
Krukonka pewnie uchyliła skrzypiące drzwi starej, opuszczonej kuźni. Śmiała się w myślach, wręcz do rozpuku. Nie było to najprzyjemniejsze miejsce, mogło wzbudzić pewne podejrzenia. Machnęła zręcznie ręką z różdżką, prosząc Ślizgona, aby wszedł do środka.
- Spoko, nie zgwałcę cię - zapewniła, marszcząc brwi, ściągając usta i kiwając krótko głową. - Zaraz powinien pojawić się nasz szanowny towarzysz, ale nie mam pojęcia ile to może potrwać, także uzbrójmy się w cierpliwość, tak na wszelki wypadek - dodała, nawet nie przyjmując do wiadomości odmowy wejścia do podejrzanego budyneczku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Sztokholm, Szwecja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 5653
Dodatkowo : Wężoustość, legilimencja i oklumencja, pałkarz, kapitan
  Liczba postów : 2597
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7093-rasheed-sharker
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7094-rekinowe-relacje
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7096-rasheed-sharker
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7190-rasheed-sharker




Gracz






PisanieTemat: Re: Opuszczona Kuźnia   Czw Mar 13 2014, 21:02

Cóż tutaj dużo mówić, Rekin radośnie sobie dreptał za Żanetką. No dobra, to było raczej niedopowiedzenie roku, bo do stanu radości było mu w tym momencie naprawdę koszmarnie daleko, ale zdarza się. Chyba nikt nie chciałby być najpierw napadnięty przez dziką Krukonkę, a następnie zaciągnięty w jakieś dziwne terytoria. Miał o tyle przewagi, że wiedział gdzie idzie, bo wszędzie wokół roiło się od węży. Szeptały i błyskały na nich oczami zza zarośli, ale nie odważyły się podejść bez wyraźnej komendy, a, no nie ukrywajmy, Rasheed nie był w tym momencie aż tak lekkomyślny by bez krępacji komunikować się z nimi w pobliżu dziewczyny. Wystarczyło mu to, że wiedział, iż w razie potrzeby przybędą na jego wezwanie, chociaż może nawet i bez komendy się obejdzie. Miało się te znajomości, szkoda tylko, że w tak śliskim towarzystwie.
Tak czy owak, weszli sobie do kuźni, a Śluzgon westchnął teatralnie, widząc w jakim jest stanie.
- To nie jest miejsce, w którym chciałbym spędzać tak piękne, lodowate popołudnia - poskarżył się na głos, splatając ramiona na piersi, ale nic poza tym nie powiedział. Najwyraźniej wszystko było mu już obojętne, a zważywszy na to w jakiej sytuacji się obecnie znajdował to nawet nie było czemu się dziwić. Miał dosyć tego zamętu w swojej głowie, a teraz jeszcze dodatkowo męczyli go jakimiś tajemnymi spotkaniami. To było poniżej jego godności, czekać tak sobie na jakiegoś szanownego towarzysza, ale no cóż, skoro już tutaj przylazł, niezbyt dobrowolnie, ale jednak, to już się poświęci. Widzicie, Rekin nie był człowiekiem który robiłby niepotrzebne problemy. Wiedział, że jego opór nie ma żadnego znaczenia, więc i po co miałby marnować czas i energię na niepotrzebne przepychanki, skoro mogą mu się one przydać później. Powiem więcej, na pewno mu się przydadzą, gdyż mimo bycia ciekawym cóż go tutaj spotka, to wcale nie miał ochoty na wchodzenie w żadne kontrakty. Niemniej jednak czekał sobie grzecznie na przybycie Faridka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 46
Skąd : Afganistan
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 194
Dodatkowo : teleportacja, wilkołak lunarny
  Liczba postów : 163
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3419-relacje-farida-sherazi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3550-farid-sherazi#108437




Gracz






PisanieTemat: Re: Opuszczona Kuźnia   Nie Mar 16 2014, 12:18

Farid miał dziś ręce pełne roboty, jednak był zadowolony z tego, że część Lunarnych znów okazywała mu wierność i wykonywała swoje zadanie we właściwy sposób, bo przecież on się by teraz z nikim nie patyczkował. Plan był prosty. Musieli go tylko wykonać. I ta Krukonka, która przysłała mu list znów zrobiła to w brawurowy sposób. Sherazi zatem dobył maski, którą nałożył na twarz zaklęciem oraz przebrał się w ciemne szaty, z czego teleportował się z siedziby we wskazane miejsce. Kolejny punkt dla dziewczyny, zawsze wiedziała w jakie miejsce zabrać ofiarę, jeśli trzeba będzie ją zabić, a zwłoki porzucić byle gdzie. Zatem gdy jeszcze żadne z nich nie zauważyło Sheraziego ten po prostu wyciągnął przed siebie różdżkę i rzucił niewerbalne: Horrednum Tantibus Somnium w Sharkera, którego zadaniem było wywołanie najgorszego koszmaru. Przez to oślepił chłopaka na czas rozmowy z Jeanettą i sprawił, że wszystkie bliskie osoby dla Ślizgona, mary senne i najgorsze wspomnienia zostały wymieszane w koszmarze, gdy ciała poszczególnych person są rozdzierane na kawałki i toną w ciemności. A chrzęst kości jest tam częstszy niż stukot szpilek na szkolnych korytarzach.
- Opowiedz mi o nim. - Rzucił bez powitania do Krukonki zauważając, jak ciało powoli wije się z bólu, a Farida napawało uczucie samozadowolenia. Lubił patrzeć na czyjeś cierpienie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Nottingham, Anglia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 441
Dodatkowo : wilkołactwo
  Liczba postów : 446
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3574-jeannette-leanne-villeneuve
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3580-circus#108992
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3578-poczta-jeannette
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7719-jeanette-leanne-villeneuve#214305




Gracz






PisanieTemat: Re: Opuszczona Kuźnia   Pon Mar 17 2014, 08:11

Jeanette spojrzała krytycznie na Sharkera, jakby to co powiedział było profanacją tego miejsca. Jej zainteresowania i ochota mieściły się w zakresie tej kuźni, bardzo przytulnej i wręcz idealnej do praktykowania miłości.
- Och, ojej. Tak mi przykro - powiedziała, przykładając rękę do piersi. Wyglądał jak chłopiec obrażony na cały świat. Tak naiwny i bezbronny, aż ją korciło, żeby wspomnieć coś o jego kochasiu. Była niesamowicie ciekawa czy te wszystkie plotki są prawdą. Powstrzymała się jednak, czekając cierpliwie na Farida. Krępującą ciszą nie musieli się przejmować dłużej niż minutę, bowiem przywódca zjawił się szybko, wybierając idealny moment. Skinęła mu głową na powitanie, kiedy już zdradził swoją obecność, nie odrywając się od stalowego stojaka, o który się opierała. Obserwowała szamoczącego się nieco Ślizgona, odczuwając niemałą satysfakcję. Niesamowicie ją dziś zirytował. Żałowała jednak, że to nie ona rzuciła zaklęcie, ale pewnie pojawi się jeszcze wiele okazji!
- Rasheed Sharker, syn Sharkera od znanej firmy produkującej fałszoskopy na skalę światową, jedyny dziedzic, po śmierci ojca przejmie majątek. Czystokrwisty, wężousty, ze Szwecji - wyrecytowała fakty. Nikt jej tego nie mówił, wszystkiego dowiedziała się sama, ale nie zdziwiłaby się, gdyby Sherazi wiedział o tym wszystkim. W zasadzie zdziwiło ją zadane pytanie, ale uznała, że albo chce sprawdzić jej wiedzę, przygotowanie do zadania, albo po prostu nie miał czasu na zajęcie się akurat Rasheedem. - Nie zdążyłam wybadać ile w tym prawdy, ale dobrym argumentem może być Filip Stone. Łączą ich dosyć zażyłe kontakty, ale Sharker wyznaje zasadę "aby życie miało smaczek" i nie ma oporów przed skokami w bok - prychnęła. - W każdym razie, coś między nimi jest, zawsze można pokazać mu jak jego kochaś może skończyć - podsumowała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 46
Skąd : Afganistan
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 194
Dodatkowo : teleportacja, wilkołak lunarny
  Liczba postów : 163
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3419-relacje-farida-sherazi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3550-farid-sherazi#108437




Gracz






PisanieTemat: Re: Opuszczona Kuźnia   Czw Mar 20 2014, 22:49

Stał tu słuchając tego, co Jeanette zdobyła. Wygrzebała z nie wiadomo jakiego źródła. On nie miał czasu ostatnio zajmować się takimi sprawami. Wyciągał nazwiska, rzucał nimi jak szalony, a zawsze coś z tego mogło wyniknąć. Prawda? Zawsze. Np. taka Jeanette wierna jego ideałom, doskonale wiedziała jak spełniać swoje zadania i podobało mu się to, że właściwie grzecznie go w tym wspierała. Gdyby było inaczej, pewnie leżałaby teraz obok Sharkera, bo Farid nie odpuszczał nikomu.
- Doskonale. W nagrodę za poprawne zadania pozwalam Ci odnaleźć Stone'a i torturować go. Weź kogoś nowego, chcę żeby to ten nowy dokonał pierwszego zaklęcia, resztę pozostawiam Tobie. Idźcie zamaskowani, nie potrzebuję go. Chcę, żeby Sharker wiedział, że następnym razem może znaleźć zwłoki tego chłopca. - Rzucił do Krukonki rozpościerając dłonie, wciąż mając zamaskowaną twarz.
- Zakończ torturę... I zniknij. Chcę mu przekazać, że poszłaś znaleźć kogoś, komu wyrwiesz wszystkie wnętrzności. - Polecił czując narastające zadowolenie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Nottingham, Anglia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 441
Dodatkowo : wilkołactwo
  Liczba postów : 446
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3574-jeannette-leanne-villeneuve
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3580-circus#108992
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3578-poczta-jeannette
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7719-jeanette-leanne-villeneuve#214305




Gracz






PisanieTemat: Re: Opuszczona Kuźnia   Pon Mar 24 2014, 15:58

Jeanette uwielbiała wyszukiwać informacje. Te akurat nie były ukrywane zbyt skrzętnie. Wystarczyło znać nazwisko, kilka plotek (najgorsze było to, że nie znało się stopnia ich wiarygodności) i poszperać w o oczywistych źródłach. Krukonka lubiła śledzić i czaić się w cieniu, nie dając się zorientować swojej ofierze, że jest obserwowana.
- Rozumiem - mruknęła, wpatrując się w Sharkera. Jeśli jego sen nie był przyjemny, po jego zakończeniu powinien poważnie zastanowić się nad odrzuceniem jakichkolwiek prób oporu. Sherazi nie rzucał słów na wiatr. Milczała chwilę, wciąż nie odrywając spojrzenia od Ślizgona. Odniosła nieodparte wrażenie, że gdyby tylko mogła, wycofałaby się ze wszystkiego. Wpadła w to przypadkiem. Gdyby wtedy nie wylądowała obok Twana i nie została zmuszona do złożenia przysięgi, pewnie wyśpiewałaby wszystko, co widziała, jakiemuś nauczycielowi. Było to tak dawno i wydawało się tak nierealne. Nie dała po sobie poznać o czym myśli. Zamiast tego kiwnęła głową i skierowała różdżkę w Rasheeda.
- Finite - powiedziała cicho, od razu zrywając się z miejsca, aby opuścić kuźnię. Póki co, jedynym jej zmartwieniem było to, co stanie się z Sharkerem, jeśli nie da się złamać. Miała szczerą nadzieję, że Sherazi zajmie się jakoś dosyć istotnym faktem - Ślizgon wiedział, kto przyciągnął go w to miejsce, co stawiało Villeneuve w niebezpiecznie niewygodnym położeniu.

/zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 28649
  Liczba postów : 32362
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Opuszczona Kuźnia   Nie Paź 26 2014, 09:44

Numerologiczny szyfr okazał się przepisem na eliksir, na dodatek bardzo skomplikowanym, co nieco cię zdemotywowało. Wiesz jednak, że aby wygrać w Projekcie Złoty Sfinks musisz być wybitny w warzeniu eliksirów. Wydawać by się mogło, że oczekują od ciebie zbyt wiele, ale przecież po chwili zastanowienia łatwo możesz dojść do wniosku, że to tylko na początku wydaje się skomplikowane.
Zbliżasz się do Opuszczonej Kuźni, znajdującej się niedaleko Kapliczki i zastajesz tam mnóstwo kotłów, ustawionych nad palnikami. Przynajmniej będzie tu cieplej niż w tym pierwszym miejscu! Na ogromnym stole pośrodku ułożono stosy składników eliksirów, wydzielonych w kupki. Na każdej znajduje się to samo, do wykorzystania dla użytkownika tylko ten jeden raz. Zabierasz więc swoją własność, przyglądając się z uwagę korzeniowi Asfodelusa i krzywiąc na widok tak znienawidzonego przez ciebie śluzu gumochłonów. Oczy traszki wydają się zabawne w tym wielkim słoiku, który powiększa je do niebotycznych rozmiarów. Ciekawe, jak wyglądałyby te zwierzaki z ogromnymi ślepiami. Masz tu również dyptam, korzeń lawendy i trawę cytrynową, która przy tym wszystkim wydaje się naprawdę śmieszna. Już chcesz burknąć pod nosem, że brakuje w tej brei jeszcze smoczego łajna, gdy dostrzegasz je tuż za raptuśnikiem. No tak, zacznie się zabawa.

Informacje ogólne:
=> Rzucasz kostkami, by zobaczyć swój rezultat w warzeniu eliksiru.
=>Jeśli posiadasz ponad 25 pkt(czyli od 26 punktów) z Eliksirów przysługuje Ci dodatkowy rzut kostką i za ważną uznawana jest ta bardziej korzystna dla Twojej postaci.
=> Jeśli nie wykonałeś poprawnie zadania, możesz rzucić kostką dopiero na następny dzień.
=> Nieważna jest kolejność osób, które napiszą w tym temacie, jak to było w poprzednich zadaniach.
=> Proszę o nieoszukiwanie w kostkach, przypominam, iż to tylko zabawa.
=> Eliksir po przyrządzeniu musi być wysłany do organizatorów Sfinksa (poczta Mistrza Gry).
Kostki:
Spoiler:
 
Kod do posta
Spoiler:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Skąd : Szwecja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 42
Dodatkowo : jasnowidzenie
  Liczba postów : 44
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8963-amadeus-louis-lachad
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8964-a-l-l
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8965-koper
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8968-amadeus-louis-lachad




Gracz






PisanieTemat: Re: Opuszczona Kuźnia   Nie Paź 26 2014, 12:35

Krukon cieszył się w sumie z wyzwania, jakie go czekało. Pewny siebie, wiedział, że uda mu się przyrządzić ten eliksir. Stanął przed składnikami i głośno westchnął. Nie były to wymarzone składniki, cóż, nie wszystko zawsze idzie po naszej myśli. Nie zraził się jednak tak szybko i wziął się do roboty. Wszystko było super - naprawdę! Przyrządził ten głupi eliksir, panował nad czasem, kociołkiem, elementami mikstury - nie zapanował natomiast nad swoimi rękami w trakcie przelewania cieczy do fiolki. Polał swoje ręce tą nieprzyjemną mazią i chociaż instynktownie chwycił za różdżkę, próbując coś z tym zrobić, nie potrafił przypomnieć sobie zaklęcia, którym można jakoś zaradzić na tego typu ranę.
Momentalnie do pomieszczenia wkroczyła pani Abney i zabrała chłopca do Hogwartu, do Skrzydła Szpitalnego.
Pewność siebie potrafi zgubić. Zgubiła więc Amadeusa, który zmuszony był zostawić rozlaną pracę za sobą, w opuszczonej kuźni. Znowu mu nie wyszło.

Ale ostatni będą pierwszymi, jasne?!

Ilość punktów z Eliksirów 15
Wyrzucona kostka: 5 (4)
Link do losowania *klik*
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 20
Skąd : Wielka Brytania, Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 394
  Liczba postów : 280
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7892-leah-aristow
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7896-leah-aristow#220816
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7895-leah-aristow
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7894-leah-aristow




Gracz






PisanieTemat: Re: Opuszczona Kuźnia   Pon Paź 27 2014, 18:24

Eliksir nie należał do najprostszych do wykonania, ale przecież jeśli ktoś się tym interesuję to nie może stanąć w miejscu i robić w kółko tego samego. Edukacja kształci, by iść co raz dalej i osiągać sukcesy. Leah rozchmurzyła się, mimo tego że składniki jakimi przyszło jej pracować nie zachwycały. Raz się żyje. Wyjdzie lub nie, ważne by chociaż spróbować. Uniosła głowę i zabrała, co było jej przeznaczone. Początek szedł... ciężko. Potem jednak obudziła się w niej ta znana pasja i wszystko szło gładko. Wszystko poszło dobrze. Dzięki Merlinie za twą dobroć, bo przecież wcześniej musiała okazać jaką jest ciamajdą. Chyba tamta wtopa ją zmotywowała. I świetnie, bo teraz może wysłać eliksir, a przy okazji jest pewna, że go nie popsuła. Nie ma więc tego złego, co by na dobre nie wyszło. Byleby nic po drodze się nie stało. Jakieś rozlanie go, zgubienie... Z nią przecież nic nie wiadomo.
Ilość punktów z Eliksirów 24
Wyrzucona kostka: 1
Link do losowania *klik*
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Skąd : Kiszyniów, Mołdawia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 685
Dodatkowo : pałkarz
  Liczba postów : 287
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9456-gemma-zaharov
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9459-farao
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9457-da-vinci
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9458-gemma-zaharov




Gracz






PisanieTemat: Re: Opuszczona Kuźnia   Pon Lis 03 2014, 09:12

Przez całą drogę bała się, że po tych numerologicznych wygibasach czeka ją już tylko kolejne zadanie z wróżbiarstwa, z którego była nogą. Pierwsze przecież poszło jej beznadziejnie, drugie już lepiej, ale to wciąż nie było to. Zdecydowanie lepiej szły jej eliksiry. Dlatego wystraszona rozglądała się za miejscem, w którym powinna się znaleźć. Zaraz zobaczy jakieś teleskopy, wykresy gwiazd, lunaskopy albo inne, dziwne i przerażające ustrojstwa, które powinny zginąć w ogniach piekielnych, a nie być przedmiotem jej badań. Och, co za ironia.
W każdym razie można sobie wyobrazić jak bardzo ucieszyła się, wchodząc do kuźni i widząc te wszystkie palniki oraz kociołki. Na moment nawet poprawił jej się humor, wow. Podeszła więc do tych wszystkich składników, które wbrew posądzeniom, wcale jej nie przeraziły. Ot, składniki na eliksir. Zabrała się więc do pracy, ale kiedy przyszła pora na korzeń asfodelusa, ten za nic w świecie nie chciał zostać pokrojony. Dlatego w przypływie złości Zaharov zrobiła z niego piękną papkę, dopiero później orientując się, co właśnie zrobiła. Bleh. Musiała znaleźć więc nowy korzeń na własną rękę, co chwilę jej zajęło. Ale na szczęście ONA ZNALAZŁA LEPSZY, bo ten dał się już pokroić i cały eliksir został wykonany. Pozostało go jedynie wysłać gdzie trzeba, heh.

Ilość punktów z Eliksirów 28
Wyrzucona kostka: 3,3->1
Link do losowania *klik*

z/t

BTW, czemu w tym zadaniu liczą się punkty z wróżbiarstwa? : O

Cytat :
Musisz jeszcze trochę go uwarzyć. Jeśli masz powyżej 25 pkt w Wróżbiarstwa i Astrologii rzuć kostką jeszcze raz, jeśli nie, musisz poczekać do jutra..
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 887
  Liczba postów : 695
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7043-laura-blaise#200970
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7046-laura#200988
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7047-laurowe-listy#200989
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7166-laura-blaise#204304




Administrator






PisanieTemat: Re: Opuszczona Kuźnia   Pon Lis 10 2014, 16:01

Idąc do kuźni, przyglądała się kartce z rozwiązaniem. Bardzo ucieszyła się, że widnieje na niej przepis na eliksir. Poczuła się pewnie, wiedząc, że to zadanie pójdzie jej lepiej niż poprzednie. W kuźni okazało się być całkiem przyjemniej, mimo wielkiej ilości składników, niektórych trochę śmierdzących...
Laura zabrała się za swój eliksir, krojąc i dodając wszystkie składniki bardzo uważnie. Może nie była najlepsza z eliksirów w całej szkole, ale na pewno wykraczała nieco ponad przeciętną... okazało się, że potrzeba też tutaj nieco szczęścia, którego wcześniej jakoś nie miała. Z wywarem poradziła sobie w miarę sprawnie i już niedługo mogła wrócić do Hogwartu. Wzięła fiolkę i nalała do niego nieco gotowego eliksiru, żeby potem móc wysłać go sową do organizatorów.

zt

Ilość punktów z Eliksirów 20
Wyrzucona kostka: 2
Link do losowania *klik*
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Rumunia, Europa
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1147
Dodatkowo : Hipnoza
  Liczba postów : 455
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10037-rains-unique-nashword
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10041-co-powiesz-na-pakt-z-diablem#279660
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10040-rains-u-nash#279659
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10039-rains-u-nash#279655




Gracz






PisanieTemat: Re: Opuszczona Kuźnia   Pią Sty 16 2015, 11:44

Nadal zadowolona z tego, jak potoczyła się pierwsza część zadania, Rains przekroczyła próg kuźni. Czy teraz wszystko miało się zakończyć? Bo do tej pory nie było jakoś szczególnie trudno. Cóż, być może nie licząc ośmiu dni, które zmarnowała na pierwsze zadania, ale taka wprawka każdemu była potrzebna, prawda? Uch... Okej. Nawet ona doskonale wiedziała o tym, że innym poszło zdecydowanie lepiej. I, szczerze mówiąc, trafiał ją przez to szlag. Nie było jednak sensu teraz tego rozpamiętywać. Zwłaszcza, że tuż przed nią, razem z rzędem idealnie czystych kociołków, stało kolejne wyzwanie.
Teraz, skoro miała już rozszyfrowany przepis na eliksir, należało go tylko poprawnie uwarzyć. Nie była w tym jakaś wybitnie dobra, ale wiedziała, jak wiele skupienia wymaga poprawne przygotowanie składników. Nashword chyba nie skupiła się wystarczająco, bowiem za pierwszym razem coś zdecydowanie poszło nie tak. Kilka głębszych oddechów pozwoliło jej opanować emocje, a skoro do tej pory nikt nie pojawił się obok i nie wyrzucił jej z kuźni, wzięła to za znak do dalszych prób. Było to nad wyraz rozsądne, bo kolejna zakończyła się całkowitym sukcesem, mimo poziomu trudności warzenia tego eliksiru. A jednak była przecież Nashword. Musiało jej się udać. Tylko... co teraz?  

Ilość punktów z Eliksirów 0
Wyrzucona kostka: 4, 1
Link do losowania *klik*, *klik*
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 37
Skąd : Eastleigh / Hereford / Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 5566
Dodatkowo : zaklęcia bezróżdżkowe, opiekun Gryffindoru
  Liczba postów : 1475
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5994-archibald-jeremiah-blythe
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5997-archowe
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5998-archibaldowa-poczta#170933
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7372-archibald-blythe#207289




Gracz






PisanieTemat: Re: Opuszczona Kuźnia   Nie Mar 01 2015, 23:33

Archibald ostatnio miał niemałe problemy z poukładaniem pewnych spraw i choć nie zdarzało mu się to często, musiał przyznać, że miał prawdziwą zagadkę, co do swojego stanowiska w pewnej sprawie. Nie potrafił się określić, przyjąć konkretnego poglądu i zdecydować, co byłoby dla niego najlepsze w tej sytuacji. Dla niego, bo zazwyczaj kierował się właśnie swoimi interesami, innych mając za dodatek, mniej lub bardziej istotny. Tym razem zbyt istotny.
Dawno nie miał okazji widzieć się ze swoim przyjacielem, który, jakby nie patrzeć, zawsze był - gdzieś w tle, wśród listownych przekomarzanek, utrzymanych właściwie od dzieciństwa. Blythe potrzebował odreagowania i chwili szczerości, a to już zasługiwało na specjalne miejsca i okoliczności. Nieczęsto dzielił się swoimi problemami, bo nie był przyzwyczajony do uzewnętrzniania czegokolwiek, ale świadomość, że Jamesowi mógł zaufać, była bardzo budująca. Nawet jeśli trzepali sobie w listach przeróżne aluzje, odnoszące się do nieudolności w każdej kwestii, jaką tylko można było wziąć pod uwagę, byli przyjaciółmi od wielu lat, czego łatwo zatrzeć się nie dało. Zresztą, ta część Archibalda, która miała nieco bardziej ludzki wydźwięk, rzeczywiście sądziła, ze Shepard przepracowywał się ostatnimi dniami. Wyjście było mu potrzebne, a Ognistej wymagali oboje. Dlatego Blythe zabrał ze sobą alkohol o iście płomiennej barwie i wybrał się do znajomej kuźni. Budziła wspomnienia, zdecydowanie. Rozpalił nawet w piecu, żeby było nieco jaśniej i cieplej, po czym przysiadł na dawno nieużywanym i zdecydowanie zbyt zakurzonym kowadle, aby móc poczekać na uzdrowiciela.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 37
Skąd : Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 887
Dodatkowo : główny pocisk Archibalda
  Liczba postów : 102
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8162-james-arthur-shepard
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10436-jamesowe#287638
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8165-shepard
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10437-james-arthur-shepard#287641




Gracz






PisanieTemat: Re: Opuszczona Kuźnia   Czw Mar 05 2015, 20:55

Jeśli Archibald miał problemy z poukładaniem sobie życia, dla Jamesa oznaczało to tylko jedno – niechybnie zbliżającą się apokalipsę, której mógł zapobiec tylko on. Jak superbohater, który swoją magiczną różdżką stuknie tego złego zombiaka w łeb i przywróci mu jasność umysłu. Blythe rzeczywiście mógł teraz przypominać trochę Inferiusa, skoro trybiki w jego głowie nie funkcjonowały właściwie i na taki widok nastawił się uzdrowiciel. Zdziwił się jednak, gdy zastał w Kuźni po prostu… swojego najlepszego przyjaciela w takiej postaci, w jakiej go zapamiętał – nijak nie przypominającej rysunku uśmiechniętej czarnej kupy z zaćmą.
- Blythe, powinieneś zmienić garderobę. Zlewasz się z tłem – stwierdził na powitanie, gdy tylko zauważył go na kowadle. Kuźna była ponurą norą sama w sobie. Nie potrzebowała cienia człowieka, dopełniającego wystroju wnętrza. – Nie wiedziałem, czy wziąć Ognistą czy wino, więc wziąłem oba – dodał jeszcze, unosząc w górę torbę, która zabrzęczała pod wpływem ruchu. Butelki przesunęły się nieco, mimo że były amortyzowane przez papierki, które zabrał, żeby dokończyć ich wypełnianie w domu.
Najbardziej na świecie nienawidził kreślenia tabelek na pergaminie, a głównodowodzący Munga tak bardzo się go uczepił, że Shepard nie miał wyboru. Nic dziwnego, że się przepracowywał, skoro cały czas miał wrażenie, że prędzej czy później straci swoją ukochaną robotę. Ale nie o tym chyba powinna być mowa. Mieli zajmować się Blythem.
James rozejrzał się wokół i gdyby był bardziej sentymentalny, pewnie łezka zakręciłaby mu się w oku. Tak dawno nie widział tego miejsca, a mimo to nic się nie zmieniło. I nawet bez problemu tutaj trafił, choć teleportował się na główne ulice Hogsmeade, żeby minąć stare, dobre Trzy miotły.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 37
Skąd : Eastleigh / Hereford / Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 5566
Dodatkowo : zaklęcia bezróżdżkowe, opiekun Gryffindoru
  Liczba postów : 1475
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5994-archibald-jeremiah-blythe
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5997-archowe
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5998-archibaldowa-poczta#170933
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7372-archibald-blythe#207289




Gracz






PisanieTemat: Re: Opuszczona Kuźnia   Pon Mar 09 2015, 00:12

Aż tak źle znów nie było, jako tako potrafił sobie poradzić ze swoim życiem! Nawet z jego zdecydowaną większością, tylko ta jedna rzecz, może dlatego że najbardziej świeża i najbardziej ze wszystkich nieznana, postanowiła zaskoczyć go, udowadniając, że wcale nie potrafi odłożyć myślenia na później i pozbyć się widma konsekwencji. I choć tkwił w przekonaniu, że to źle, znaczyło to tylko tyle, że nie był kompletnie wyzuty z emocji. Nie potrafił zdefiniować tego, co właśnie się działo i czuł się z tym niekomfortowo. Co więc mogło być dobrym sposobem na uporządkowanie myśli? Wyrzucenie kilku z nich i sprawdzenie, jak brzmią, kiedy się o nich mówi. Irce nie mógł, za to Jamesowi - z pewnością.
- Zostałeś psychologiem, stylistą też? - uniósł lekko brwi, odchylając głowę do tyłu, żeby móc obejrzeć swojego zarośniętego przyjaciela od stóp do głów. - Nie wyglądasz - uznał, zsuwając się z kowadła, aby móc należycie przywitać uzdrowiciela.
- Nie zmarnują się - zapewnił, dorzucając mu do torby swoją Ognistą. Mieli po jednej na łeb, a doliczyć trzeba było też wino. Ile musieli wypić, żeby zapamiętanie szczegółów rozmowy okazało się znacznie utrudnione? - Ale gdybyś stwierdził, że masz dość, możesz się kimnąć u mnie, może cię jakoś dociągnę - przejaw łaski, doprawdy! Przejął torbę, wyjmując wino, bo pewnie było na rozgrzewkę. Zahaczył też dłonią o jakieś papiery, których wcale nie powinno tam być. Uniósł różdżkę w górę, mrucząc pod nosem Lumos, aby przyjrzeć się tabelkom. Alkohol póki co odstawił na bok, wracając na swoje ulubione kowadło, o które oparł się, przerzucając kartki. Spojrzał na Jamesa, prawie z pretensją, mieszając ją nieco z podziwem i... ciężko stwierdzić. Zdecydowanie zbyt się przepracowywał.
- Ognista i tabelki? - zapytał, wyodrębniając ze stosiku papierów rysunki Jeremiaha i Debry, które odłożył na bok, każdy przeglądając dokładnie. Urocze. - Shepard, kiedy ostatnio dostałeś w ryj? - zapytał, wstając z kowadła i podchodząc do przyjaciela, aby wyciągnąć w jego stronę tableki i zapiski. Zamiast jednak po ludzku mu je oddać, zdzielił go nimi po głowie, po czym wyminął go szybko i sprawnie, w dwóch krokach stając przy piecu.
- Nie bawimy się tak. Lecz się, cepie - burknął, wrzucając jego papiery do ognia, który z łatwością się z nimi rozprawiał. - Kiedy ostatnio gdzieś wychodziłeś? Przykładowo, z kobietą - zapytał, żądając z miejsca konkretnych wyjaśnień, nie zwracając uwagi na to, że praca Sheparda właśnie cierpiała, trawiona płomieniami. Pochwycił za to wino, które odkorkował szybkim zaklęciem. Tym razem nie transmutował niczego w korkociąg. Podał pełną butelkę Jamesowi, oczekując odpowiedzi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 37
Skąd : Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 887
Dodatkowo : główny pocisk Archibalda
  Liczba postów : 102
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8162-james-arthur-shepard
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10436-jamesowe#287638
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8165-shepard
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10437-james-arthur-shepard#287641




Gracz






PisanieTemat: Re: Opuszczona Kuźnia   Pon Mar 09 2015, 01:27

Gdyby się nad tym zastanowić, James musiał być myślodsiewni Archa, w którą wciskał swoje natrętne myśli, podczas gdy Archibald był dla Jamesa jedyną deską ratunku przed popadnięciem w paranoję. Aż zaskakujące, że udało im się przeżyć tyle lat bez wzajemnego wsparcia, skoro teraz, w sile wieku, nie potrafili sobie poradzić z – wydawać by się mogło – najprostszymi sprawami, które dla większości ich rówieśników były codziennością. Małżeństwo, praca, dzieci. Każdy normalny mężczyzna po trzydziestce to miał – oni dwaj dopiero po połączeniu swoich doświadczeń. Tak, jakby jeden duch egzystował w dwóch ciałach, dzieląc się ze sobą wrażeniami przeżytych dni.
- Jeszcze nie zostałem, dopiero zaczynam – sprostował, posyłając mu pełne frustracji spojrzenie. – Styliści podobno sporo zarabiają, nie zaszkodziłoby mi.
Pokręcił z politowaniem głową, słysząc o tym, że Archibald mógłby go do siebie przeciągnąć. Już prędzej na odwrót! Choć patrząc na wycieńczenie pracą i ogólny stan Sheparda, Blythe wcale nie musiał być w błędzie. Uzdrowiciel wręcz by się zdziwił, gdyby po raz pierwszy od dawna miał rację, choć duma nie pozwalała mu się przyznać do żadnej z tych myśli.
Oddał mu zatem torbę, ale z ogromnym niezadowoleniem przyjął to, że Archibald dobrał się do jego służbowych dokumentów. Czy on mu robił rewizję gabinetu w Hogwarcie? Nie, a więc wara od jego własności.
- Chciałem pograć w statki – burknął, a gdy oberwał w łeb, wyciągnął rękę, by oddać przyjacielowi, ale nie zdążył, bo ten, jak gdyby nigdy nic, wrzucił mu je do piecyka. – Ale z ciebie troll – dodał, udając niewzruszonego i zajął mu w tym czasie ukochane miejsce na kowadle. Miał zapasowe w szpitalu, więc mógł po nie wstąpić, wracając do domu. O ile będzie w stanie.
Wziął od niego butelkę wina i przystawił do ust, biorąc spory łyk. To mu dało chwilę na zastanowienie, ile właściwie powinien mu powiedzieć. Poza tym znajomy smak na języku, przechodzący mu do gardła, a potem rozchodzący się ciepłem po całym ciele, sprawił, ze poczuł się o wiele lepiej.
- Wychodziłem w sobotę. Z dzieciakami do cukierni, ale tego raczej nie bierzesz pod uwagę – stwierdził, wiedząc, że „Archibald” i „ojciec” to słowa, które nigdy nie będą ze sobą współgrały. Nawet w przypadku Jamesa była to cholernie dziwne, a jego rozczulanie się nad własnymi pociechami niekiedy wręcz komiczne. – Siedzenie w Hogwarcie zlasowało ci mózgownicę, za dużo studentek w spódniczkach. A skoro o studentkach mowa, uwierzyłbyś, że na mugolskich uczelniach kręcą się całkiem seksowne czarownice?
Wyszczerzył się do kumpla, mając ogromną nadzieję na odzyskanie butelki wina. W głowie narodził mu się mały plan powkurzania go, gdy tylko alkohol bardziej zawróci Blythe’owi w głowie. W końcu i on musiał mieć jakieś nieszczęsne (dla niego) sekrety.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 37
Skąd : Eastleigh / Hereford / Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 5566
Dodatkowo : zaklęcia bezróżdżkowe, opiekun Gryffindoru
  Liczba postów : 1475
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5994-archibald-jeremiah-blythe
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5997-archowe
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5998-archibaldowa-poczta#170933
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7372-archibald-blythe#207289




Gracz






PisanieTemat: Re: Opuszczona Kuźnia   Wto Mar 17 2015, 23:54

Odpowiedź musiała być prosta - najwyraźniej nie byli normalnymi mężczyznami po trzydziestce. Z jednej strony pracoholik, gromadzący koślawe rysunki swoich dzieci, z drugiej ojco-brat z przypadku, nieudolnie próbujący połączyć swój charakter z opieką nad siostrami. Mogli mieć jednak jednego ducha, czemu nie? Teraz na pewno im to sprzyjało, skoro udało się wyrwać Jamesa z roboty.
- No jasne, więcej roboty nigdy nie zaszkodzi - zakpił jawnie, odpowiadając na jego chęć zarobku i sfrustrowane spojrzenie. Na rewizję w swoim gabinecie pewnie by Shepardowi nie pozwolił, chyba że wyraziłby chęć... właśnie, czemu nie? - Skoro tak palisz się do pracy, możesz sprawdzić stos idiotycznych wypracowań, co ty na to? - zapytał, dalej pokpiwając. W duchu powiedział sobie, że trzeba go jakoś odciągnąć od tego nawału pracy, bo się w końcu wyczerpie. I zmarnuje. - Ale w stylistę nie idź. Cały świat na tym ucierpi. Wszyscy będą chodzić w fartuchach, nie męcz tym moich biednych oczu - poprosił, teatralnie przykładając do nich dłoń.
- W statki - prychnął w międzyczasie, wystarczająco głośno, aby James go usłyszał. - Pierwszorzędna rozrywka. Starzejesz się. Albo zwyczajnie się cofasz - uznał, chcąc usiąść na kowadle, ale przyjaciel pokrzyżował mu plany, więc oparł się o wolny stół, stojący zaraz obok. Czekał cierpliwie na odpowiedź Sheparda, aby ostatecznie prawie skwitować pierwszą jej część zjawiskowym facepalmem. Uratował się słusznym zauważeniem, że wyjście z dziećmi się nie liczył, bo to akurat praktykował regularnie.
- Tsa, studentki - mruknął niewyraźnie pod nosem, rozbawiony, bo jeśli Irka kwalifikowała się do studentek, sam musiał studentem być. Tyle w tej kwestii, przynajmniej póki co! - Dobra, podsumujmy - zaczął, przerywając, aby móc wziąć łyk wina. - Pracujesz kiedy możesz, czasem wyprowadzasz dzieci na spacer - cały Archie! - uczysz się psychologii na mugolskich uniwersytetach i nie masz życia tak bardzo, że potencjalne kandydatki na damy do towarzystwa albo cokolwiek tam sobie chcesz czy wyobrażasz, poznajesz na zajęciach - streścił, unosząc brwi w geście sugerującym, że coś jest nie tak, chociaż właściwie wcale nie było. Poza zbyt dużą ilością pracy i nauki, a zbyt małą, a właściwie brakiem, czegoś, co można by nazwać wolnym.
- No dobra. Więc co z tymi, albo tą, bo zakładam że na więcej niż jedną nie ma czasu w twoim napiętym bardziej niż plecy grafiku, całkiem seksowną czarownicą? - zapytał, i chyba tu był pies pogrzebany (...), bo to że były, to pół sukcesu. - Wyciągnąłeś ją gdzieś poza tą uczelnię?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 37
Skąd : Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 887
Dodatkowo : główny pocisk Archibalda
  Liczba postów : 102
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8162-james-arthur-shepard
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10436-jamesowe#287638
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8165-shepard
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10437-james-arthur-shepard#287641




Gracz






PisanieTemat: Re: Opuszczona Kuźnia   Sro Mar 25 2015, 17:07

- Jeśli pozwolisz mi dopisać, co o nich wszystkich myślę, to z chęcią je sprawdzę – uznał, uśmiechając się na samą myśl o wstrętnych komentarzach na temat studenckich wypocin. Właściwie to nie powinien być tak złośliwy, zważywszy na to, że sam był dość ciężkim okazem studenta, ale w tej sytuacji… Czemu by nie? Pośmialiby się z Archibaldem, postawiliby trolle trzem czwartym jego wychowanków, a wychodząc wstąpiłby do szkolnej kuchni po ciastka. Ach, te hogwarckie łakocie! Na samą myśl aż ślinka ciekła.
- Styl ‘Na aptekarza’ jest tylko dla wybranych. Tobie mógłbym zrobić szatę ze smoczej łuski. Wolisz chińskiego ogniomiota czy rogogona węgierskiego? – Zaproponował, śmiejąc się, ale niedługo, bo gdy jego cudowne tabelki wylądowały w piecu, mina natychmiast mu zrzedła. Archowi zdecydowanie przydałby się psychiatra – choćby dlatego, że pastwił się nad innymi. Jamesowi też, bo został ofiarą tego pierwszego.
Zgromił przyjaciela spojrzeniem, choć wiedział, że ten nic sobie z tego nie robił. Już dawno do siebie przywykli i znali swoje zagrania. Naprawdę ciężko było czymkolwiek zaskoczyć tego starego Puchona. Jak to brzmiało! Blythe w barwach żółci i czerni. O ile ten drugi mu pasował, tak z pierwszym mógłby polemizować. Z innej strony jednak te same odcienie miały różne ciekawe robactwa. A Arch był jak taka nabzdyczona pszczoła – trzyma się przy swoich kwiatkach, a jak przychodzi co do czego, to całkiem nieźle żądli.
- Wyprowadzać to sobie możesz swoje wyimaginowane zwierzaki. Swoją drogą pies by ci nie zaszkodził. Może byś się wtedy nauczył odrobiny empatii.
I w ten oto sposób Shepard strzelił przysłowiowego „focha”, który i tak przeszedł mu z kolejnym łykiem wina. W takim tempie będą jeszcze musieli odwiedzić Trzy Miotły w celu zwiększenia zapasów, bo wino ubywało z prędkością światła. A Ognistą najwyraźniej czekało to samo.
- No… Tak właściwie to nie – mruknął, nim zdołał ugryźć się w język, a wypowiadając te słowa, widział już przed oczami sceptyczne spojrzenie Archibalda. – Poza tym zajęcia nie są gorsze od siedzenia w tym bunkrze – mówiąc to machnął ręką w kierunku, w którym mniej więcej znajdował się Hogwart. – Twoje szczęście, że trolli przybywa, bo skończyłbyś sam jak palec.
Parsknął śmiechem, wyobrażając sobie potencjalną partnerkę Blythe’a – spasłą trollicę z wymalowanymi na czerwono ustami, ubraną w strój baletnicy i poruszającą się w rytm muzyki, wymachując przy tym maczugą. Idealna kandydatka na życie! No bo kto inny by go chciał? Magyar? Zdawała mu się na to zbyt inteligentna.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 37
Skąd : Eastleigh / Hereford / Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 5566
Dodatkowo : zaklęcia bezróżdżkowe, opiekun Gryffindoru
  Liczba postów : 1475
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5994-archibald-jeremiah-blythe
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5997-archowe
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5998-archibaldowa-poczta#170933
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7372-archibald-blythe#207289




Gracz






PisanieTemat: Re: Opuszczona Kuźnia   Nie Kwi 19 2015, 08:49

- Śmiało. Nie wątpię, że przyda im się kubeł zimnej wody. Dorzucę coś od siebie i okrzykną nas świętymi tytułami typu "troll roku", potem będą uwieczniać nasze podobizny na ławkach i ścianach Munga - wywróżył. Gdyby tylko umiał przybrać rozmarzony wyraz twarzy, pewnie właśnie by to zrobił, jednak prawdopodobnie miał w sobie zbyt wiele realizmu i ironii, a nawet sarkazmu, aby do tego doprowadzić. Skończył z cynicznym uśmieszkiem. Zaśmiał się krótko, ale bardzo szczerze, na możliwość wyboru, którą postanowił sprezentować mu James.
- Och, tylko i wyłącznie węgierskiego - odpowiedział niemalże niewinnie, unosząc butelkę, aby móc wypić łyk wina. Ostatnio dosyć często zdarzało mu się pić z gwinta. Mina przyjaciela, tak zawiedzionego stratą papierków, tym bardziej rozbawiła Archibalda. Weselał z minuty na minutę, a im bardziej był wesoły, tym więcej złośliwych komentarzy cisnęło mu się na usta. Aż szkoda, że musiał wybierać tylko niektóre z nich. Porównanie go do pszczoły było zaś bardzo trafne.
- Po co mi pies? - zapytał, ale to mógł być jedynie wstęp. - Zawsze mogę poklepać cię po głowie, kiedy zdarzy ci się zrobić coś dobrze. Na przykład wziąć wolne - powiedział, z rezerwą i wzorową powściągliwością klepiąc Jamesa po głowie. Krótko, ale dwukrotnie, bo przecież musiał zauważyć, że Blythe rzeczywiście docenia jego poświęcenie! - Zobacz, jak umiem empatię - dowalił na koniec, uśmiechając się jeszcze, gdy przykładał butelkę do ust, aby zaraz przekazać ją przyjacielowi.
Nie powstrzymywał śmiechu, w którym rzeczywiście dało się wyczuć kpinę, ale gdyby uprzeć się i rozłożyć dźwięk na czynniki pierwsze, wyłapałoby się również nuty cierpliwości i sympatii, przez wzgląd na długoletnią relację. Co nie zmienia faktu, że James musiał stać się w jakiś sposób nieporadny uczuciowo albo towarzysko, więc Blythe mógł mu tylko współczuć. Radzić nie myślał, przynajmniej nie konkretnie, bo mimo wszystko byli różni.
- James, mówimy o wolnym. Po pracy. Nie siedzę po pracy w zamku - skonfrontował, starając się podkreślić bardziej jego zacofanie w rozumieniu terminu "wolne" (nie wspominając o istnieniu czegoś takiego jak urlop) niż to, że sam znał je całkiem dobrze, nawet jeśli pracy miał ostatnio ponadprzeciętnie dużo - Gryfoni, lekcje oraz studenci trzeciego roku. I pilnowanie Irki, które zdarzało się nie tylko po pracy!
- Ale was wzięło na te trolle. Zacznę myśleć, że was pociągają. U ciebie nie byłoby to dziwne, ale Psyche powinienem się martwić - wtrącił, tracąc na chwilę wątek randek Jamesa, których nie było. - Umiem zadbać o swoją samotność - poinformował, darując sobie wstawkę, że znalezienie żony to wystarczający dowód.
- To jakie masz plany, skoro już znalazłeś ją na zajęciach? - zapytał, spodziewając się, że nie wyciągnął znajomości poza uczelnię. - Tylko nie zapraszaj jej na badania - przestrzegł, adekwatnym gestem mierząc w niego wylotem butelki, która była już prawie pusta, więc przydałoby się otworzyć następną!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 37
Skąd : Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 887
Dodatkowo : główny pocisk Archibalda
  Liczba postów : 102
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8162-james-arthur-shepard
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10436-jamesowe#287638
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8165-shepard
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10437-james-arthur-shepard#287641




Gracz






PisanieTemat: Re: Opuszczona Kuźnia   Wto Kwi 21 2015, 21:08

- Och, więc marzysz o rycinie w blacie szkolnej ławki. Twoja twarz zostanie tam uwięziona na wieki, strasząc pierwszaki bardziej niż stare księgi w Dziale Zakazanym. Moglibyśmy rzucić jakąś klątwę, przez którą śniłbyś się im po nocach – stwierdził James. – Chociaż może być za późno. Mam wrażenie, że już dawno temu stałeś się ich koszmarem. Szczęście, że nosisz kapelusze z piórami, bo dzięki temu wyglądasz przynajmniej jak wściekła kura. Kury są fajne, zwłaszcza takie z rożna…
Shepard zdecydowanie powinien zastanowić się nad swoją mierną egzystencją, skoro tak niewielka ilość alkoholu sprawiła, że stał się gadatliwy jak nigdy. Zazwyczaj ograniczał się do krótkich, sarkastycznych uwag, ale przy Archibaldzie zmieniały się one w poematy pełne ironii, dość cierpkiego humoru i bez dozy wyczucia. Przeklęty stał się Szpital św. Munga w dniu, w którym James przekroczył jego próg, stając się przy tym nachalnym, zdziecinniałym tetrykiem.
- Ciekawe tylko, co będziesz miał z tego węgierskiego. Liczyłem na Ogniomiota – wydają się bardziej przystępne – stwierdził ponuro. Wbrew pozorom miał uraz do Rogogonów. To właśnie przez jednego z nich stracił ojca, a mimo to trzymał w domu miniaturkę smoka. Czasem wydawała mu się nawet zabawna, niekiedy mogła posłużyć za dość wyszukaną zapalniczkę, a innym razem za cel zaklęć, gdy tylko się zdenerwował. Szerokie zastosowanie! Powinien je reklamować w Sowim Marketingu – pewnie te jaszczurki schodziłyby niczym ciepłe bułeczki.
- Coś takiego jak empatia istnieje w twoim słowniku? – Zapytał podejrzliwie i machnął różdżką, przywołując do siebie jedną z Ognistych, bo jego najlepszy przyjaciel opróżnił butelkę wina. I pomyśleć, że był nauczycielem! Że powinien dawać przykład swoim podopiecznym, a już zwłaszcza swoim młodszym, ukochanym siostrzyczkom.
James nieporadny uczuciowo? Właściwie to by się nawet zgadzało. Pomyśleć, że pod tą ironiczną powłoką kryła się totalna niedojda, nie potrafiąca poradzić sobie z piękną kobietą. Zachowywał się niczym zakochany po raz pierwszy smarkacz, a wszystko przez to, że kilka lat wcześniej pozwolił się stłamsić swojej byłej żonie. Zgarniając większość majątku i dzieciaki, najwyraźniej zabrała też pewność siebie Sheparda, ale do tego nie zamierzał się za żadne skarby świata przyznać. Nawet Archowi, choć ten zapewne już dawno to zauważył.
- A powinieneś. Słyszałem, że Gryfoni dają się bardzo we znaki. Choć Ślizgonów chyba nigdy nie przebiją. Skąd oni się biorą?
Odkorkował butelkę i wypił z niej spory łyk. Zapiekło go w gardle, ale starał się to ignorować. Chyba rzeczywiście powinien częściej wychodzić, bo jeszcze wyjdzie, że ten stary Puchon ma rację i będzie go musiał zanieść do domu.
- Szczerze to ja bym się o Psyche nie martwił. Radzi sobie wybitnie, w przeciwieństwie do Utopii… Właściwie czemu gadamy o twoich siostrach? Czuję się jak przekupa na Pokątnej.
Wyciągnął Ognistą w stronę Archibalda, starając się przy tym nie podnieść ze swojego miejsca, by przypadkiem Blythe mu go nie zajął. Chyba przestał już kontaktować na tyle, by się zorientować, że ten już dawno temu wybrał sobie lepsze. Pokręcił jeszcze z politowaniem głową na wieść o „samotności”.
- Badania są świetne! Ale nie zaproszę – burknął. Tak jakby Blythe był specjalistą od kobiet. – W ogóle co u Iriny? Dawno do mnie nie pisała – dodał jeszcze, chcąc jakoś wybrnąć z sytuacji, bo Archibald zrównałby z ziemią każdy pomysł Jamesa, a ten nie mógł sobie pozwolić teraz na załamanie. Nie żeby życie osobiste Magyar go jakoś szczególnie interesowało po tym, jak zaczęła nazywać go Jimmym. Nie znosił tego zdrobnienia!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Limerick, obecnie Londyn.
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 224
  Liczba postów : 1380
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6204-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6230-krewni-znajomi-i-wrogowie-ambroge-a
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6383-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7523-a-friday




Gracz






PisanieTemat: Re: Opuszczona Kuźnia   Nie Cze 28 2015, 16:32

Popędził z nią jak najdalej od miejsca tej imprezy. Trzeba powiedzieć, że do końca sam nie wiedział, czy aby to na pewno jest dobre miejsce. Chociaż może nie będzie tak źle? Dowie się, jak już dojdzie. Po drodze spalił jeszcze kilka papierosów, oczywiście dziewczę też nimi poczęstował. W końcu doszli na miejsce przeznaczenia. Oczywiście, zanim to zrobili Friday przeprowadził ją przez wszystkie te wyboje znajdujące się nieopodal kuźni. Po drodze rozwazał, czy to aby na pewno dobry pomysł. Przecież zjarani nie będą tamtędy wracać. Chyba. A może? Kto wie? Kto wie? Po dość niedługim czasie, wreszcie dotarli na miejsce. – Tak, to tutaj.. – rzekł wyciągając różdżkę, by po chwili użyć zaklęcia czyszczącego. – Jak Ci się podoba? – spytał, tym razem odpalając jointa. Zaciągnął się raz, bardzo mocno, po czym wyciągnął go w kierunku Voice. Bo chciała prawda? Chyba tak. Na pewno. A jeśli nie, to nawet lepiej. Więcej dla niego. Nie, żeby nie miał tego więcej, czy coś…
Na wszystko jednak przyjdzie czas. A teraz. Najzwyczajniej w świecie cofnął rękę. Zaciągnął się jeszcze raz, po czym podał packa dziewczynie, a następnie objął i ucałował w czoło. – Fajnie być tu z Tobą, wiesz?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Windsor, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 2072
Dodatkowo : prefekt naczelny
  Liczba postów : 1547
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9119-voice-lloyd
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9122-uslysz-cichy-glos#255607
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9121-glos-w-twojej-glowie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9120-voice-follett-cheney-lloyd




Administrator






PisanieTemat: Re: Opuszczona Kuźnia   Nie Cze 28 2015, 17:02

Miejsce nie wyglądało na przyjemne. Nawet prowadząca do niego droga nie była przyjemna... Ale skoro dobre złego początki, to złe dobrego, czyż nie? W każdym razie Lloyd nie bała się duchów ani tym podobnych. O opuszczonej kuźni słyszała kilka legend, ale żadna z nich nie zrobiła na niej wrażenia. Stare miejsca to stare miejsca - nie wyglądają zachęcająco i trzeba z tym żyć. Całe szczęście, że Ślizgonka nie zdecydowała się założyć na imprezę którejś z par niewygodnych butów (służących tylko do podziwiania), w związku z czym mogła bez większych problemów, z pomocą Ambrożego, przedostać się przez pełną udziwnień ścieżkę. Po drodze wypalili kilka papierosów, które ostatnio jeszcze częściej towarzyszyły Lloyd. Nie da się ukryć, że Piątek wiedział, co dobre. I dobrze całował. I obiecał jej, że nie zrobi nic, czego by nie chciała. Bez tych zapewnień też by za nim poszła, bo uczynił jej dzień przyjemniejszym... No i nie wyglądał na mordercę ani gwałciciela.
- Jak mi się podoba opuszczone miejsce pełne gratów? Cóż, przynajmniej nie wygląda nudno. I nie ma tu skaczących do basenu dzieciaków. I Brandona - dodała jeszcze z uśmiechem. Wcale nie było źle, a dzięki zaklęciom - czysto. Zaciągnęła się zaserwowanym jointem, mimo zbierającego się w płucach kaszlu. Brak przyzwyczajenia, echch.
- Mamisz - zaśmiała się, muskając wargami jego policzek. Niemniej miło było usłyszeć, że po raz pierwszy od dawna ktoś się cieszył z jej towarzystwa. - Ale dzisiaj bez ciebie byłoby nudno.

______________________

S U N
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Limerick, obecnie Londyn.
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 224
  Liczba postów : 1380
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6204-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6230-krewni-znajomi-i-wrogowie-ambroge-a
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6383-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7523-a-friday




Gracz






PisanieTemat: Re: Opuszczona Kuźnia   Nie Cze 28 2015, 17:47

Bać się duchów.. jakby one były jeszcze straszne. Friday odkąd tylko zaczął swoją przygodę z Hogwartem, słyszał całą masę plotek na ten temat. Że niby tu straszy, że ludzie giną i tak dalej i tak dalej. I co? Przychodzi tu regularnie od drugiej klasy. Jakoś jest sobie w stanie z tym poradzić. Da się? Da się. No, ale niektórzy wiedzą lepiej. Okej, może te plotki to prawda i w ogóle ludzi tutaj spotyka jakieś nieszczęście , niemniej jego to nie spotkało. Z resztą.. wydawało się, że to droga do tego miejsca była bardziej niebezpieczna niż sama ta kuźnia. No, ale w końcu się tutaj znaleźli. I cale szczęście, że żadne z nich na klapki, albo inne obuwie tego typu nie postawiło. No, ale zakładając, że tak by było, zapewne by się tu nie znaleźli. Po prostu Friday wybrałby nieco inną drogę, albo zupełnie inne miejsce. Że tak się nei stało, znajdowali się tu, gdzie się znajdowali. I on nie narzekał. Prawda, droga nie była zbyt miła, ale mieli jeszcze trochę zielska, siebie no i.. przynajmniej on, ochotę na coś więcej? Znaczy spokojnie! Ambroge to akurat człowiek uczciwy i raz danego słowa, nie złamie, chyba że z przysięgi zostanie zwolniony. Oczywiśćie pod warunkiem, że owa przysięga nie dotyczyć będzie abstynencji oraz innych tego typu rzeczy. W każdym razie..
- Tak, sądzę, że nieobecność tego człowieka, jak i każdego członka jego rodziny wpływa bardzo pozytywnie na odbiór nawet najgorszego miejsca na tym świecie. – powiedział z uśmiechem, a trzeba tutaj wspomnieć, że wiedział chłopak, o czym mówił. Przecież dość duży staż znajomości z Kattie, nieco mniejszy, ale zawsze z Nadią, no i naszym rodzynkiem. Po zapoznaniu tych trzech osób, jedno musiał powiedzieć na pewno – nigdy więcej. Z drugiej strony jednak.. Kattie była całkiem… dobra, w tych sprawach, że się tak wyrażę. I niejednokrotnie Brożek wspominając tamte upojne chwilę, uśmiechał się dwuznacznie na samą myśl o tym, co potrafiła wyczyniać. Jak wąski wycinek jej umiejętności dane było mu poznać nie wiedział i prawdopodobnie nigdy już nie będzie dane mu się dowiedzieć, bo przecież ich drogi rozeszły się – na ten moment – ostatecznie. Wracając jednak do panny Wojs. Dlaczgo musnęła go tylko w policzek. To co już go nie pocałuje? Znaczy.. Okej, to też był pocałunek, ale.. no wiadomo o co mi chodzi.. – Byłoby, tak? – powtórzył za nią, uśmiechając się ciepło. – Kochanie.. jakby Ci to powiedzieć… - delikatnie objął ją w pasie. – Ten wieczór.. ta noc.. jeszcze się nie skończyła…? – rzekł, po czym podniósł ją, usadził na znajdującym się za nią kowadle (NO CO?! PRZECIEŻ BYLI W KUŹNI XD), po czym ukradł jointa. Zaciągnął raz, drugi, trzeci. Bardzo mocno , po czym przystawił swoje usta do jej i bez najmniejszego problemu zaczął palić z nią po studencku. Skoro ma się dziewczę przyzwyczajać, to niech to robi w ten.. przyjemny sposób.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Windsor, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 2072
Dodatkowo : prefekt naczelny
  Liczba postów : 1547
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9119-voice-lloyd
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9122-uslysz-cichy-glos#255607
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9121-glos-w-twojej-glowie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9120-voice-follett-cheney-lloyd




Administrator






PisanieTemat: Re: Opuszczona Kuźnia   Nie Cze 28 2015, 19:59

Wiadomo, że dla czarodziei duchy do pikuś. Zwłaszcza dla absolwentów i przyszłych absolwentów Hogwartu, dla których wszelkie zjawy były codziennością. Co prawda zjawiające się po raz pierwszy w murach zamku mugolaki mogły nieźle się wystraszyć, ale ten widok również przeszedł już do lamusa. Rokrocznie kogoś coś dziwiło - jak nie duchy, to obrazy, to ruchome schody. Co starsi uczniowie często już tylko machali z rezygnacją głową, zwłaszcza ci z tak zwanych dobrych domów. I, co do tych starszych z dobrych domów, od czasu do czasu lubili też puścić w tłum pierwszaków jakąś przyjemną plotkę - taką jak właśnie historia o nawiedzonej kuźni. Dla każdego coś nowego. Dla każdego rocznika oczywiście, żeby mógł w następnych latach przekazywać swoją wiedzę dalej... Tak też rodzą się legendy. I zapewne tak narodzili się ci, którzy nie wrócili z domu kowala.
Coś więcej? Jeżeli ich myśli w tej kwestii się pokrywały... Lloyd też miała ochotę na coś więcej i miała nadzieję, że Piątek nie podejdzie do swojej oboetnicy ze zbytnim zapałem. O ile zapałem można to nazwać.
- O twoich przeżyciach z jego rodzinką było dosyć głośno, więc rozumiem, że doskonale wiesz, o czym mówisz? - puściła mu oko. Pokażcie mi takiego, co nie słyszał o Katherine Russeau i Ambrożym, no. Każdy słyszał. Może dlatego, że Friday cieszył się swego rodzaju sławą? Nie zawsze dobrą, ale sława to sława. Niektórzy słyną z pędzenia bimbru, niektórzy z gry aktorskiej, a niektórzy z ilości kochanek. Czasami nie wiadomo, czy lepiej być rozpoznawalnym, czy raczej nie. Hogwarckie fejmy nie zawsze miały najlżej... I nie zawsze ich historia była długa. Podobno każda gwiazda kiedyś gaśnie, prawda?
- Nie mam nic przeciwko temu, żeby trwała jeszcze długo - odparła, usiłując znaleźć wygodną pozycję na, cóż, twardym narzędziu. Cóż, mogła tylko mieć nadzieję, że jej tyłek nie będzie zbyt długo cierpiał. Bynajmniej na jej twarz wpłynął zadowolony uśmiech, gdy Piątkowe usta znalazły się tak blisko. Zaciągała się mocno... Dopóki miękko go nie pocałowała. Jedną dłonią gładziła ramię Ambrożego, a drugą odrzuciła lekko swoje włosy do tyłu. Poczuła delikatny zapach własnych perfum. Akacja. A raczej Amortencja. Tak, to chyba był dobry wybór...

______________________

S U N
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Opuszczona Kuźnia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 5 z 6Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next

 Similar topics

-
» Opuszczona Kapliczka
» Opuszczona stacja kolejowa
» Opuszczona radziecka baza
» Opuszczona Kuźnia
» Opuszczona klasa

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogsmeade
 :: 
Okolice Hogsmeade
-