IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Dziedziniec wieży z zegarem

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 18 ... 33, 34, 35  Next
AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 23
Skąd : Londyn/Hogsmeade
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 5162
  Liczba postów : 4472
http://czarodzieje.my-rpg.com/t58-bell-rodwick
http://czarodzieje.my-rpg.com/t649-bellcia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t243-bell-rodwick
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7785-bell-rodwick#216614




Administrator






PisanieTemat: Dziedziniec wieży z zegarem   Pią Cze 11 2010, 02:51

First topic message reminder :


Dziedziniec wiezy z zegarem
Dziedziniec wieży z zegarem wydaje się być jednym z najstarszych miejsc w zamku. Łączy most wiszący z resztą budowli, a również wysoką wieżą zegarową. Na prawie samym szczycie znajduje się ogromny, przeszklony zegar. Można się do niego dostać pokonując wąskimi, drewnianymi schodkami pięć piętr. W środku znajdują się różne mechanizmy a także dzwony; niektóre ogromne, miedziane inne zaś złote. Na środku dziedzińca wybudowana natomiast została niewielka fontanna z czterema gobelinami.



Ostatnio zmieniony przez Bell Rodwick dnia Sob Wrz 06 2014, 18:16, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 22
Skąd : Kiedyś - Kiszyniów, Mołdawia. Aktualnie - Hogsmeade, Wielka Brytania.
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 2238
  Liczba postów : 869
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9492-eiv-cara-henley
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9496-jestemeiv#264107
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9493-sowawow#264093
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9495-eiv-c-hanley#264105




Gracz






PisanieTemat: Re: Dziedziniec wieży z zegarem   Pon Maj 04 2015, 20:01

Wylosowane kostki:
Kulki: 2, 4, 2, 3, 5
Odpowiedzi: 3


Była już zmęczona. Miała całkiem sporo na głowie, a fakt, że Noel wrócił sprawiał jedynie, że miała dosyć. Starała się myśleć trzeźwo, a jednak nie wiedziała czy jest w stanie poradzić sobie z tym etapem. Próbowała na wszelkie możliwe sposoby, a kulki były niezwykle irytujące. Nie były czymś łatwym pomimo, że starała się zapanować nad własnymi emocjami. Rzucała zaklęcia, ale ledwie wyszło jej jedno, które okazało się na szczęście trafne w odpowiedzi, którą miała rzucić. Odzyskała wiarę w siebie, która po chwili jednak legła w gruzach i nie było już siły na to, by naprawiać błędy. Oddychała wolno, wręcz starając się utrzymać jednomiarowy oddech, ale za każdym razem było coraz trudniej. Magia z nią nie współgrała, a myśli niebezpiecznie krążyły wokół Venice i mężczyzny, który był dla niej słodką obsesją, ale i utrapieniem. Złoty Sfinks miał być oddaleniem się od problemów, a było tego jeszcze więcej, wszak nie mogła w żaden sposób pojąć, jak to się działo, że zadania były trudniejsze. Owszem, to finał, ale czary jakie rzucała sprawiły, że zniszczyła nieco fontannę, uszkodziła stopę, by ostatecznie odpuścić i wrócić do mieszkania.
Czyżby to już koniec?

/zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Auckland, Nowa Zelandia
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 504
  Liczba postów : 264
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10425-ezekhiel-eugenius-tatcher#287312
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10427-chcesz-byc-moja-owieczka#287351
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10430-eugenowa-sowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10426-eugenius-ezekhiel-tatcher#287350




Gracz






PisanieTemat: Re: Dziedziniec wieży z zegarem   Sro Maj 06 2015, 19:41

Ostatni etap Złotego Sfinksa... Byłem wręcz przerażony. Nie wiedziałem, co ze sobą zrobić, jak się nie zbłaźnić i jak z twarzą wyjść z całego przedsięwzięcia. Podszedłem do fontanny, żeby wyłowić pięć kulek z pytaniami. Najpierw tylko machnąłem różdżką, a w moich rękach pojawiła się bryła, w której było moje pytanie. Później druga równie szybko znalazła się w moim posiadaniu. Niefortunnie za trzecim razem woda najwyraźniej się zbuntowała, bo zostałem odepchnięty na ziemię, a później z bólem musiałem podnieść się z porażki. Potem było dosyć dobrze - obie kulki jakoś magicznie zmaterializowały się w moich dłoniach. Kiedy przyszła kolej na odpowiedzi, byłem pewny, że dam radę. Przecież byłem dobry. Niestety udało mi się tylko z jednym - najwyraźniej nie był to mój dzień. Przeklinając siebie w myślach, miałem nadzieję, że może chociaż będzie dla mnie jakieś miejsce na podium.

Wylosowane kostki: 
Kulki: 1, 5, 3, 6, 6 
Odpowiedzi: 4, 6, 6, 3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Verwood, Anglia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 511
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 676
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8491-felicie-ula-joyner#240158
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8567-fujka-zaprasza#242119
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8494-centrum-dowodzenia-fuj#240163
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8493-felicie-ula-joyner#240162




Gracz






PisanieTemat: Re: Dziedziniec wieży z zegarem   Sro Wrz 30 2015, 00:28

Zmiana jest ważna, jeśli coś się zmienia to znaczy, że czas płynie i choć pozornie jego upływ nie ma dla nas żadnych pozytywnych perspektyw przez chociażby starzenie to i tak... Żyjemy z godziny na godzinę, z sekundy na sekundę. Natomiast dar zmiany, który posiadała panienka Joyner był zupełnie innym wymiarem tego, co można dać sobie i innym. Zwykle było tak, że metamorfomagowie w szkole jedyne co robili to zmieniali kolory włosów... I to tyle. Żadnego konkretniejszego ćwiczenia. Nic dziwnego, że po zniknięciu Slima i po rozchorowaniu się ojca Fel nie brakowało czasu, aby poświęcać czas na czytanie lektur o tej ciężkiej sztuce zmiany. Żmudne godziny siedzenia przed lustrem, a potem już tylko zamykając oczy i próbując wszystko ułożyć w głowie. Element po elemencie, jakby była żywa taką jaką siebie teraz widzi, nie taką którą bywa naturalnie.
Teraz było podobnie, siedziała przy niewielkiej fontannie na dziedzińcu i gładząc dłońmi grzbiet książki do Opieki Nad Magicznymi Stworzeniami, próbowała posadzić siebie w zupełnie innym ciele. Powoli zmieniała się, wiedziała jak trudnym jest opanować każdy szczegół, ale stało się to jej pasją. Czyniła siebie teraz o wiele starszą, w dodatku jej twarz nabierała męskiego wyrazu. Z pewnością nie była już delikatną Puchonką, którą mógłbyś łaskawie zepchnąć ze schodów lub wieży i zrzucić to na jej nieporadność. Wygląd był grą pozorów i dziewczyna z minuty na minutę co raz bardziej przestwała fizycznie być sobą, bo jej ciało upodabniało się do wyobrażanego człowieka, którego twarz pewnie miała kiedyś okazję dostrzec na ulicy. Coś, co stworzyłaby sama nie byłoby autentyczne, nie zmusiłoby jej do pracy.
Wzięła głęboki oddech otwierając na chwilę powieki i przykładając dłoń do policzka, który o niespodzianko nie był już delikatny i aksamitny. Skóra wydawała się być wysuszona z liczną ilością bruzd. W końcu Feli wyciągnęła z torby szkolnej lusterko i jęknęła nieco zniechęcona dotychczasowym efektem. Nie poddając się jednak "naprawiła" uszy i nieco wymodelowała nos zastanawiając się czy to właściwe, że wygląda teraz niezwykle komicznie. Rozejrzała się szybko po dziedzińcu, ale nie dostrzegła nikogo, więc naciągnęła jedynie na siebie kaptur za dużej bluzy. Nadal dobierała kolejne fragmenty nowego wizerunku... Czuła się jak wytrawny kosmetyk, który potrafi tak naprawdę namalować i przykryć wszystko. Nie dowierzając "dziełu" przyłożyła palce do powierzchni lusterka, które znów upchnęła w torbie spodziewając się długo jeszcze spokoju.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Nowy Orlean, Luizjana
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 208
  Liczba postów : 126
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11480-zoell-e-wells#308547
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11481-sa-jacys-chetni-na-pojedynek#308550
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11483-nie-rozpisuj-sie-za-bardzo#308553
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11482-zoell-wells#308552




Gracz






PisanieTemat: Re: Dziedziniec wieży z zegarem   Czw Paź 01 2015, 07:10

Na własne życzenie mijał się ze wszystkimi. Wstawał wcześnie, a do dormitorium wracał późną nocą. Większość czasu spędzał w hogwarckiej bibliotece, ale nie cały. Bywał w różnych miejscach i na własną rękę poznawał szkołę w której przyjdzie mu spędzić najbliższe miesiące. Nie potrzebował do tego niczyjej pomocy, a już na pewno, że żadnego hogwartczyka. Po uczcie powitalnej dzięki D’Angelo przestał być przyjaźnie nastawiony do innych. Początkowo starał się nie być uprzedzony, ale ona skutecznie wybiła mu ten absurdalny pomysł z głowy. Brakowało mu rozmowy z kimś kto nie będzie się go wypytywał o Salem i wszystko związane z pożarem, bo nie raz zatrzymał go ktoś na korytarzu, aby to właśnie zrobić. Wyczucie poziom ekspert. Dopiero rok studencki się zaczął, a już zaczynał się dusić w tym nie najmniejszym zamku. Dlatego każdą wolną chwilę wykorzystywał na znalezienie się poza jego murami. Taki plan miał również teraz. Żałował, że teleportować się mógł dopiero poza bramą, ale nie mógł nic na to poradzić. Pozostało mu tylko przejść przez dziedziniec i… Złapie głęboki oddech.
Nie spodziewał się o tej godzinie spotkać kogokolwiek, dlatego jak zobaczył postać w kapturze zatrzymał się w pół kroku. Zupełnie odruchowo, bo nie miał zamiaru przeszkadzać temu komuś, a już ostatnim czego chciał to zwrócić na siebie uwagę. Wolniej niż do tej pory ruszył dalej, ale popełnił jeden błąd, po raz kolejny odwrócił się za siebie i wtedy wydawało mu się, że zobaczył coś co przez długi czas nie będzie dawało mu spokoju.. Zareagował agresywniej niż mógł się o to podejrzewać. Zawrócił i zaraz znalazł się przy zakapturzonej postaci i bez namysłu ściągnął jej nakrycie z głowy. Widać od razu było, że jest poruszony tym co zobaczył. Nie umiał nawet zebrać sensowych słów w zdanie, więc ze wściekłością przypatrywał się komuś, kto był podobny do jego… Wujka. Nie wiedział go wiele lat, więc mógł teraz sobie coś ubzdurać albo umysł płatał mu figle. Gdyby ktoś mu kazał postawić galeona na to jak on wyglądał, opisałby go właśnie w taki sposób. Nadal próbował go znaleźć, ale wszystkie jego poczynania szły na darmo. Dlatego teraz ze wściekłością patrzył się na jego, która zupełnie nie pasowała do reszty ciała czy też ubrania. Chwilowy mętlik w głowie szybko znalazł nowy porządek, a przynajmniej starał się sobie wszystko poukładać, co nie było najprostsze w tak krótkim czasie, gdzie z każdą sekundą przybywało pytań.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Verwood, Anglia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 511
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 676
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8491-felicie-ula-joyner#240158
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8567-fujka-zaprasza#242119
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8494-centrum-dowodzenia-fuj#240163
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8493-felicie-ula-joyner#240162




Gracz






PisanieTemat: Re: Dziedziniec wieży z zegarem   Sob Paź 10 2015, 12:13

Czy Felicie była ciekawa tego jak smakuje ogień? Nie była pewna czy chciałaby zadać to pytanie choć jednemu z nowych uczniów. Nie dlatego, że się bała ich reakcji lub analizowała uczucia, które mogły ich dobić gdyby się dopuściła tego czynu. Ona po prostu wiedziała jak to jest czuć krew na dłoniach w dosłownym znaczeniu i nie chciała pytać o nic, co sprawiłoby, że musiałaby wrócić do traumatycznych przeżyć nawet nie swoich. Przyjęła ogólną wersję wydarzeń, z dystansem podchodziła do wszystkich obecnych uczniów, ale nie z powodu "boję się o własne życie". Długo jej nie było w zamku, miała przerwę z powodu choroby ojca. Jej nieobecność na wakacjach sprawiła, że czuła się wyobcowana z towarzystwa koleżanek i po prostu źle czuła się z myślą, że znów ma tu wrócić po świeży start i kolejną porcję znajomych skoro nawet Slim zniknął. Nie pytała nikogo czy wiedzą, gdzie może się podziewać Gryffon. Milczała skupiając się na przesuwającej się wskazówce zegara. Jakby to było normalne.
Ucieczka w metamorfomagię była dobrym celem podróży. Była planem, a przecież jej rodzice ją zaplanowali idealnie, zatem czy to dziwne, że to w harmonogramach szukała rozwiązania swoich problemów? Może chciałaby mieć do przenalizowania chaos ognia z Salem, ale nie przeżyła tego. Nie spytałaby, nie była na to gotowa.
Nie spodziewała się, że ktokolwiek zdecyduje się jej przerwać, że przyjdzie i że zacznie wymagać interakcji. Była sama, nikogo tutaj nie znała praktycznie choć od lat co roku przekraczała mury zamku. Nie miała pojęcia co zrobić, jak zareagować. Ukryła twarz w dłoniach na kilka sekund, magia zaczęła "spływać" po jej policzkach uwalniając prawdziwą ją, kiedy przestawała być wytworzonym obrazem złudnie go irytującym. Coś było nie tak, ale ona zamiast wydusić z siebie słowo wracała do podstawowej wersji wyglądu zupełnie jakby... On ją rozbierał wzrokiem. Zawstydzał oczami pełnymi nienawiści, przez co ona nie miała w sobie tyle siły, by utrzymać urok metamorfomaga.
- Przepraszam. - wyrzuciła z siebie szybko łapiąc torbę i uciekając z miejsca wydarzenia. Przebierając nogami chyba nie spodziewała się, że z jej pakunku wypadnie pergamin, po który musiała się schylić, by go z powrotem schować. Musiała się zmienić, zadbać o inne szczegóły wyglądu, by nigdy nie znalazł jej prawdziwej na hogwarckich korytarzach, ale stać ją było tylko na ciemne włosy, których też nie była pewna.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 21
Skąd : Sztokholm, Szwecja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 5090
Dodatkowo : Wężoustość, legilimencja i oklumencja
  Liczba postów : 2682
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7093-rasheed-sharker
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7094-rekinowe-relacje
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7096-rasheed-sharker
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7190-rasheed-sharker




Gracz






PisanieTemat: Re: Dziedziniec wieży z zegarem   Nie Lis 01 2015, 10:30

Naprawdę przyszedł na ten dziedziniec, najwyraźniej licząc na to, że dowie się od Katyi czegoś więcej. Uniki wcale go nie zadowalały, a to, że sam zamierzał wyłożyć karty na stół chyba wiele znaczyło skoro z reguły tego nie robił. Także sprawa była raczej poważna, a Sharker zawzięty. Czego chcieć więcej przy prowadzeniu poważnej rozmowy? Tak po prawdzie, to chyba sam nie był pewien co konkretnie chciał osiągnąć przez pokazywanie jej monoklu, skoro zdążył już zauważyć, że wyciągnięcie czegoś z Kasi może być problematyczne. Miała się złamać czy co? Nie uważał, aby była skłonna do odebrania mu jego własności, ale może właśnie teraz przyjdzie dla niego ten czas, w którym srogo się zdziwi? Zaraz zobaczymy.
Wieczór po grze w Therię był średnio sprzyjającym czasem na spotkania. Dzięki eliksirowi leczącemu, oparzony palec już dawno przestał go boleć, jednak niewiele podziałał na frapujące drapanie w płucach. Co jakiś czas dyskomfort nasilał się na tyle, że zmuszał Sharkera do odkaszlnięcia, także szedł sobie na ten dziedziniec pokasłując jak schorowany staruszek i skrywając swoją tajemnicę w kieszeni płaszcza. Od kiedy odkrył do czego może mu się przydać, chyba zaczynało mu odbijać. Nie lubił zostawiać go samego w mieszkaniu, ale kiedy już teleportował się do szkoły, zwykle to uczucie rozpływało się w dziwny sposób. Sam już nie rozumiał o co chodzi i w jaki sposób monokl sprawia, że wciąż dopadają go bóle głowy. Czy Kolosova będzie w stanie rzucić na jego sytuację trochę światła?
Kiedy przybył na miejsce, niemalże natychmiast skierował się w stronę fontanny, siadając na jej skraju. Machinalnie poruszał palcami w kieszeni płaszcza, najwyraźniej obracając między nimi swój artefakt i tak oto czekał na Kasię.

______________________

Sorrow   I love your beautiful anger
* YOU ARE MY LIGHT * EVERYTHING MY HEART DESIRES * SHOW ME YOUR BEAUTIFUL ANGER * SORROW, KEEPING ME SANE * YOU TURN MY NIGHTS INTO DAYS *


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Skąd : Doughsbury, Massachusetts, USA
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 311
Dodatkowo : prefekt
  Liczba postów : 297
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10984-katya-kolosova#299068
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10985-krolowa-kwiatow#299074
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10986-kwiecisty-szambelan#299082
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10987-katya-kolosova#299085




Gracz






PisanieTemat: Re: Dziedziniec wieży z zegarem   Nie Lis 29 2015, 19:11

Czy traciła kontrolę? Czy pokazała po sobie uczucie, którego nigdy nie powinna wypuścić ze szczelnie zamkniętego umysłu? Czy Sharker podpatrzył ją w najbardziej niewłaściwym momencie? Dręczyła się podobnymi pytaniami przez całą drogę na dziedziniec, nieco nierównym krokiem przemierzając coraz to kolejne korytarze Hogwartu. Wsiewołod skarciłby ją po tysiąckroć, gdyby mogła sobie odpowiedzieć twierdząco, wytykając jej brak posłuszeństwa i niezdolność do utrzymania się w ramach tradycji, jakie własnoręcznie dla niej przekazał. Nie wspominając już nawet o reszcie Wands & Skulls, przez nią w większości uważane za bandę nadmiernie ambitnych debili, a jednak bandę o wiele bardziej zdolną do utrzymania swojego istnienia w tajemnicy, niż ona. To wszystko nie miało sensu, chyba że wiedzę Rasheeda podciągało się pod nad wyraz długi język Cartera. Mówi się, że plotki potrafią się prędko rozchodzić, ale Katya nigdy nie spodziewała się, że mogą to robić w aż tak zawrotnym tempie.
Zanim dotarła na miejsce, zrobiła sobie krótki przystanek w bardziej osamotnionej okolicy. Obserwując opustoszałe zakamarki mogła wyegzekwować choćby najmniejszą kontrolę nad własnymi myślami, a także wspomóc uspokajanie wszystkich aspektów egzystencji przez głębokie wdechy i wydechy. Dawno nie musiała tego robić. Nawet wtedy, gdy Wright doprowadził ją do niemal szewskiej pasji. Po prawdzie wtedy była po prostu wkurzona, a nie wystraszona, ale nadal nie zmienia to faktu, że trzymała się w jednym kawałku. A teraz? Idąc na spotkanie ze swoim przyszywanym bratem pokładała wiarę w łut szczęścia, zamiast tradycyjnie we własną inteligencję oraz spryt. Popełniała błąd kardynalny, efektem którego Wsiewołod z pewnością przewracał się teraz w grobie.
- Hej - mruknęła półgłosem gdy dotarła już na miejsce, stając nieopodal Szweda. Nieciekawy ton głosu wywołany był powszechnie panującym chłodem, chociaż Kolosova wcześniej to przewidziała i ubrała się trochę porządniej niż zazwyczaj. Dziwnie było czuć na sobie przechylające się szale losu, odpowiedzialne za dalsze perypetie tak wielu ludzi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Skąd : Okolice Londynu
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 196
  Liczba postów : 94
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13651-sydney-evangelina-torres
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13655-sydney-evangelina-torres
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13656-sydney-evangelina-torres#363223
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13654-sydney-evangelina-torres




Gracz






PisanieTemat: Re: Dziedziniec wieży z zegarem   Pią Lut 10 2017, 22:56

Sama nie wiedziała, co przywiodło ją na ten dziedziniec. Mimo tej całej akcji Nowy rok, nowa Ty nadal nie przepadała za tłumami bezmyślnych uczniów i ciągle ich unikała, jednak ucieczka przed innymi była tylko jednym z powodów przesiadywania w tym miejscu. Po części też chciała pooddychać świeżym powietrzem. Już od tak dawna była grzeczna, a przynajmniej jak na nią, że złość i irytacja w pewnych chwilach niemalże się z niej wylewały. Nie potrafiła być urocza i uśmiechnięta. A przynajmniej nie na dłuższy czas. Po dłuższym rozmyślaniu doszła do wniosku, że po prostu chciała odpocząć od tej milszej wersji siebie.
Ubrana w ulubione bojówki, skórzane trampki i dziadkową kurtkę skórzaną, stała oparta o wieżę zegarową i po prostu gapiła się przed siebie. Dopiero po dłuższym czasie postanowiła wspiąć się na górę. Pokonanie tylu kondygnacji schodów nie było wymarzoną wycieczką i sposobem na spędzenie wolnego czasu, ale nie narzekała. Wszystko lepsze od kolejnego wieczoru spędzonego na powstrzymywaniu irytacji.
Gdy dotarła na górę stanęła tak, aby mieć możliwie najlepszy widok. Z przyzwyczajenia sięgnęła do kieszeni, ale swoich fajek tam nie znalazła. Zapomniała kupić nowe, gdy ostatnio była w Hogs. W końcu stać ją było już na kota, więc mogła sobie pozwolić na mały prezencik od siebie samej.
Gdy tak stałą zastanawiając się nad wszystkim i nad niczym, usłyszała kroki. Ktoś ewidentnie wspinał się na wieżę. Nie mając siły na sztuczne uśmiechy odwróciła się w stronę schodów ze znudzoną miną. Akurat w tej chwili na na wierzy pojawił się @William Walker.
Syd skrzywiła się. Ten gostek działał jej na nerwy. Był chamski i arogancki. I ogólnie ją drażnił. Gdyby Sydney była w tej chwili zupełnie ze sobą szczera, przyznałaby, że chłopak drażni ją dlatego, że jest tak bardzo do niej podobny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Manchester, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 281
Dodatkowo : legilimencja i oklumencja, prefekt fabularny
  Liczba postów : 445
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14149-william-walker?nid=12#373965
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14408-william-walker#381575
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14185-william-walker
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14184-william-walker




Gracz






PisanieTemat: Re: Dziedziniec wieży z zegarem   Pią Lut 10 2017, 23:59

Will był znudzony całym dniem, nie wydarzyło się nic ciekawego. Codzienna rutyna go irytowała tak samo jak to, że nie wiedział dokąd pójść. Przemierzał szkolne korytarze bez celu mijając zbiorowiska uczniów. Na widok całującej się pary prychnął pogardliwie. Nie wierzył w miłość, nie wierzył w głębsze uczucia, a życie tylko udowadniało mu, że to iluzja. Koniec końców wylądował na jednym z dziedzińców, szybko się zorientował gdzie jest. Dziedziniec wieży zegarowej nie należał do jego ulubionych miejsc. Mimo to, postanowił skorzystać z okazji i wspiąć się na szczyt.
Przemierzając wirydarz trącił jednego z uczniów ramieniem, a kiedy usłyszał głębokie westchnięcie, uśmiechnął się zadowolony.
Ten dzień doprowadzał go do szału. Jeszcze nikomu nie zrobił na złość i praktycznie nie miał okazji na jakąkolwiek arogancką uwagę czy złośliwy komentarz. Wszedł na pierwszy stopień i uniósł wzrok w górę.
Wspaniale... — mruknął widząc ilość schodów, które musiał pokonać.
Nie spieszył się, szedł powoli rozmyślając o niebieskich migdałach.
Tego dnia miał ewidentnie dość wszystkiego. Denerwowały go hogwardzkie korytarze, uczniowie, obrazy, a nawet kamienie budujące szkołę.
William przystanął w połowie drogi, gdy spostrzegł rozwiązane sznurowadło. Szybko począł sznurowanie buta, szata zsunęła mu się z ramienia potęgując jego poirytowanie. Nerwowo poprawił ubranie i odetchnął pragnąc uspokoić swój umysł. Doszedł do wniosku, że pomoże mu w tym krajobraz rozciągający się ze szczytu wieży. Przepadał za ładnymi rzeczami.
Gdy stanął na najwyższym stopniu dostrzegł dziewczynę, którą kojarzył, nie pamiętał skąd, jednak to nie sprawiało problemu. Szybko zapomniał po co wspinał się na samą górę. Miał łatwą ofiarę, idealną okazję by się wyżyć.
Księżniczka pomyślała, że na wieży znajdzie swojego księcia na białym koniu? — zapytał, jego twarz wyrażała pogardę.

______________________


Life is the truth inside the lie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Skąd : Okolice Londynu
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 196
  Liczba postów : 94
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13651-sydney-evangelina-torres
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13655-sydney-evangelina-torres
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13656-sydney-evangelina-torres#363223
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13654-sydney-evangelina-torres




Gracz






PisanieTemat: Re: Dziedziniec wieży z zegarem   Sob Lut 11 2017, 00:44

W myślach puściła już całkiem konkretną wiązankę, zanim jeszcze chłopak zorientował się, że ktoś już jest na wieży. Jak taki egoistyczny dupek mógł wpaść na pomysł odwiedzenia tego dziedzińca w tym samym czasie co ona? No i po co w ogóle tacy ludzie chodzą po świecie... Takie i inne myśli krążyły po głowie dziewczyny przygotowując ją na ewentualną konieczność rozmowy z drugim człowiekiem. Krążyłyby pewnie bez końca, gdyby w pewnej chwili Syd nie uświadomiła sobie, że przecież nie bez powodu katowała ostatnimi czasy poradnik o wymownym tytule Jak nie umrzeć w samotności?.
Zanim chłopak spojrzał przed siebie odwróciła się do okna i udawała, że go nie zauważa. Liczyła na taktyczny odwrót z jego strony, ale najwyraźniej się przeliczyła, ponieważ chwilę potem kroki zabrzmiały wyraźniej, a do jej uszu dobiegł pogardliwy głos.
- Księżniczka nie szuka księcia na całe życie, tylko wyględnego rycerza na jedną noc - powiedziała obojętnym głosem odwracając się jednocześnie i patrząc na chłopaka lekceważąco. - Ale niestety zjawił się tylko ogr, więc pozostaje wzięcie spraw w swoje ręce - dodała, po przestudiowaniu go wzrokiem.
Znów odwróciła się w stronę okna okazując mu swoje lekceważenie. Niech odczuje, że nie jest wart nawet spojrzenia. Towarzystwo zadufanego w sobie pajaca było ostatnim, czego potrzebowała tego dnia do szczęścia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Manchester, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 281
Dodatkowo : legilimencja i oklumencja, prefekt fabularny
  Liczba postów : 445
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14149-william-walker?nid=12#373965
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14408-william-walker#381575
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14185-william-walker
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14184-william-walker




Gracz






PisanieTemat: Re: Dziedziniec wieży z zegarem   Sob Lut 11 2017, 01:05

Will doskonale zdawał sobie sprawę z kim ma do czynienia. Obiło mu się o uszy także to, że dziewczyna usiłowała się zmienić. To jednak niebywale go bawiło. Ludzie się nie zmieniają, zawsze tak było. Idiota nawet po przeczytaniu tysiąca książek zostanie idiotą, a wariat cudem nie ozdrowieje.
Dziewczyna bezceremonialnie odwróciła się do niego plecami dając mu wyraźnie do zrozumienia, że nie jest tam mile widziany. William jednak kompletnie nic sobie z tego nie robił. Jego serce zabiło mocniej na myśl o ostrej wymianie zdań, która jak miał nadzieję, ich nie ominie.
Doskonale widział jak bardzo działał jej na nerwy, nawet nie miał zamiaru tego odmieniać, dla niego było to wspaniałą zabawą, którą miał zamiar ciągnąć w najlepsze. Postawił jeden krok, a za nim kolejne, stanął obok dziewczyny i spojrzał w dal.
Nie ma większego oszusta niż ten, kto oszukuje sam siebie. — Will bez problemu przytoczył słowa Dickensa. — Nie będzie grzechem przyznanie, że koszmarnie ci się podobam, to naturalna reakcja na mój widok, więc nie masz się czego obawiać.

______________________


Life is the truth inside the lie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Skąd : Okolice Londynu
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 196
  Liczba postów : 94
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13651-sydney-evangelina-torres
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13655-sydney-evangelina-torres
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13656-sydney-evangelina-torres#363223
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13654-sydney-evangelina-torres




Gracz






PisanieTemat: Re: Dziedziniec wieży z zegarem   Sob Lut 11 2017, 01:41

Sydney nie przepadała za większością ludzi, więc jej reakcja na Krukona nie była niczym niezwykłym. Niezwykłym można by było nazwać to spotkanie, gdyby dziewczyna starała się zachować pozory dobrej woli. Chłopak trafił jednak na chwilę, w której Syd miała wszystko w głębokim poważaniu i chciała po prostu wyłączyć myślenie. Odkąd starała się być miła potrzebowała takich chwil zdecydowanie częściej niż wcześniej. Było to naprawdę dołujące przekonać się, jak bardzo dobra wola potrafi wykończyć człowieka.
Gdy jednak po jej komentarzu nie usłyszała kroków odwrotu domyśliła się, że akurat dzisiaj jej chwila wyciszenia poszła w cholerę. Nastawiła się psychicznie na konfrontację z tym zapewne seksistowskim przedstawicielem płci brzydkiej. Naprawdę żałowała, że nie może puścić sobie dymka na uspokojenie. W chwili obecnej zadowoliłaby się nawet jakąś podróbką skręta z ziółek kuchennych. Suszona pietruszka w połączeniu z niektórymi magicznymi przyprawami dawała naprawdę pozytywnie zaskakujący efekt.
- O tak, szaleję na twoim punkcie - powiedziała Syd głosem nie budzącym nawet wątpliwości, że ten słyszalny w nim ton to pogarda. - Wprost gubię majtki i stanik na twój widok. Proszę, o piękny, zwróć na mnie uwagę - ironizowała dalej, siadając na parapecie.
Jego pewność siebie była już nawet nie denerwująca, tylko śmieszna. Takie szukanie uwielbienia i uznania na siłę od zawsze ją bawiło. Ta sytuacja nie należała pod tym względem do wyjątków.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Manchester, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 281
Dodatkowo : legilimencja i oklumencja, prefekt fabularny
  Liczba postów : 445
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14149-william-walker?nid=12#373965
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14408-william-walker#381575
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14185-william-walker
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14184-william-walker




Gracz






PisanieTemat: Re: Dziedziniec wieży z zegarem   Sob Lut 11 2017, 12:26

Will widział wyraźne nerwy Krukonki. Targały nią widoczne uczucia, pogarda, niechęć, irytacja. Chłopak był zadowolony w siebie widząc jakie emocje wywoływał w dziewczynie.
Był spokojny i opanowany, czego chyba nie można było powiedzieć o jego towarzyszce. Doskonale widział jej pogardę, która uderzała nie tylko w niego, lecz we wszystko wokół. Nie przeszkadzało mu to jednak. Dopiero się rozkręcał i nie zamierzał tak szybko kończyć.
Spojrzał w dal i nie spieszył się z odpowiedzią na ironiczne słowa dziewczyny.
Oparł się wygodnie o mur, skrzyżował ręce na piersi i przybrał lekceważącą postawę. Na jego twarz wypełzł sarkastyczny półuśmiech, który często zdobił jego twarz. Kilka minut stał w milczeniu bezczelnie patrząc się na Krukonkę. Chciał, by przez to poczuła się nieswojo w jego towarzystwie, zamierzał zmusić ją do odwrotu.
Był od niej starszy, do tego niesamowicie atrakcyjny, nie wierzył, że to w ogóle na nią nie działało. Była kobietą, a on był pewien, że odczuwała naturalne reakcje.
Denerwowała go jej zuchwałość, zazwyczaj to on był tym aroganckim dupkiem, nie tolerował jednak takiego zachowana u innych osób, zwłaszcza młodszych.
Z reguły traktował swoich towarzyszy z góry, uważał się za lepszego, w tym wypadku również tak było, to nie ulegało żadnym wątpliwościom.
Kłamstwo zawsze jest kłamstwem. Jakkolwiek się rodzi, tak czy inaczej, nie powinno się rodzić w ogóle. — Will ponownie zacytował "Wielkie Nadzieje", lubował czytać mugolskie powieści, a Dickens należał do jednego z jego ulubionych autorów. — Pamiętaj, przystojny młody chłopak, który z tobą rozmawia zawsze ma rację, nawet jeśli mówi, że niebo jest fioletowe i zrobione z jeży.

______________________


Life is the truth inside the lie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Skąd : Okolice Londynu
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 196
  Liczba postów : 94
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13651-sydney-evangelina-torres
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13655-sydney-evangelina-torres
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13656-sydney-evangelina-torres#363223
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13654-sydney-evangelina-torres




Gracz






PisanieTemat: Re: Dziedziniec wieży z zegarem   Sob Lut 11 2017, 13:01

Rozsiadła się wygodniej i wyciągnęła przed siebie nogi. Irytacja powoli się z niej ulatniała, pozostawiając typową dla dziewczyny obojętność. Mięśnie twarzy rozluźniły się, tak samo jak mięśnie ramion. Twarz nie wyrażała już nic. Jedynie we wzroku można było dostrzec iskierki lekceważenia i pogardy co do chłopaka. Krukon może nie był wymarzonym towarzystwem, ale przynajmniej w jego obecności nie musiała silić się na uprzejmość i uważać na każde słowo, aby przypadkiem go nie urazić. Twarz którą miał była dla niego wystarczającą obrazą i karą.
- Tak, przyznaję się. Kłamałam - powiedziała powoli, przeciągając wyrazy. - Na twój widok mam jedynie ochotę wesprzeć fundację Pomagam. Ewentualnie jakąś inną, która ma na celu pomoc osobom poszkodowanym - kontynuowała nawet nie patrząc na chłopaka. Cytowanie książek z pamięci nie budziło jej podziwu. Nie on jeden lubił mugolską literaturę.
- Naprawdę? - zapytała udając zdumioną jego następnymi słowami. - Nie widzę tu takiego - dodała, teatralnie rozglądając się po niewielkiej przestrzeni ich otaczającej. - Och, miałeś na myśli siebie? Cóż, to tłumaczy, dlaczego nie masz racji. Chyba masz za wysokie mniemanie o swoim wyglądzie - powiedziała, ponownie opierając się o ścianę i kierując wzrok na zewnątrz. Lubiła być złośliwa i nareszcie znów miała do tego okazję.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Manchester, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 281
Dodatkowo : legilimencja i oklumencja, prefekt fabularny
  Liczba postów : 445
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14149-william-walker?nid=12#373965
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14408-william-walker#381575
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14185-william-walker
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14184-william-walker




Gracz






PisanieTemat: Re: Dziedziniec wieży z zegarem   Sob Lut 11 2017, 16:27

William był w stu procentach przekonany, że dziewczyna udaje. Nie mieściło mu się w głowie, że jej się nie podobał, chociażby w niewielkim stopniu.
Fakt, miał wysokie mniemanie o sobie i nic nie było w stanie tego zmienić. Mógł sobie wmawiać, że tak nie jest, ale nie było najmniejszego sensu tego robić. Jednakże Krukonka robiła swoje i bezsensownie mówiła o jakieś fundacji, o której Will nie miał najmniejszego pojęcia. Wprawdzie gustował w dziełach literackich mugolskich autorów, nie znaczyło to jednak, że był znawcą niemagicznego świata. Był czarodziejem półkrwi, ponadto odkąd pamiętał mieszkał z Julesem, który nie miał praktycznie nic wspólnego z Mugolami. Zmarszczył brwi na te słowa. Zrozumiał jednak, że dziewczyna go obraziła, co do tego nie było wątpliwości.
Will wzruszył ramionami i postanowił nie przejmować się swoją niewiedzą. Pragnął sprowadzić rozmowę na wybrany przez siebie szlak oraz przejąć nad nią kontrolę.
Cóż, trzeba przyznać, że masz tupet. Stwierdzając, że uroda do mnie nie należy, przyznajesz, że ty powinnaś chodzić z torbą na głowie. — puścił jej oczko, a po chwili dodał — Szanuję.
Po tych słowach wyciągnął paczkę ulubionych, cienkich, miętowych papierosów. Używki były zakazane w szkole, jednak Will nie bardzo się tym przejmował. Na szczycie wieży zegarowej nie miał żadnych świadków, oprócz dziewczyny, lecz trzeba przyznać, że ona raczej się nie liczyła.

______________________


Life is the truth inside the lie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Skąd : Okolice Londynu
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 196
  Liczba postów : 94
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13651-sydney-evangelina-torres
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13655-sydney-evangelina-torres
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13656-sydney-evangelina-torres#363223
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13654-sydney-evangelina-torres




Gracz






PisanieTemat: Re: Dziedziniec wieży z zegarem   Sob Lut 11 2017, 17:26

Wyraźne przerośnięte mniemanie chłopaka o swoim wyglądzie niesamowicie ją bawiło. Delikatne drgnienia mięśni na jego twarzy, gdy wyrażała się lekceważąco o jego rzekomej urodzie, zdradzały jego niedowierzanie w jej słowa. To bawiło ją jeszcze bardziej, ale Syd, wprawiona w ukrywaniu uczuć i emocji, nie dawała po sobie poznać tego rozbawienia. Nie lubiła ukazywać czegokolwiek ze swoich wewnętrznych przeżyć. A już na pewno nie w obecności tak denerwującego osobnika, który każdy jej ruch mógł obrócić przeciwko niej.
- Czyżby moja olśniewająca uroda tak cię raziła po oczach, że nie możesz patrzeć? - zapytała ironicznie. Sydney należała do osób, które były tak przekonane o swojej zajebistości, że nie potrzebowały aprobaty i poklasku innych, aby się w tym przekonaniu utwierdzić. W związku z tym potrafiła też mówić pogardliwie o własnym wyglądzie - to i tak nie miało wpływu na jaj prawdziwą opinię o sobie.
- Jak ci coś nie pasuje to po prostu na mnie nie patrz. No chyba, że nie możesz się powstrzymać. A to stawia twoje słowa pod znakiem zapytania. No i kto tu tak naprawdę kłamie? - zapytała retorycznie, nawet nie licząc na odpowiedź. Nie potrzebowała jej. Jakoś się nie przejmowała niczyją opinią, a jego w szczególności.
Gdy wyciągnął fajki, Syd nabrała przemożnej ochoty, aby wypchnąć go z wieży. Nie ma co, na pewno zrobił to specjalnie. Dziewczyna nie dopuszczała innej możliwości. Ona tu przeżywa katusze, bo nie ma nawet jednego fajka, a on chwali się całą paczką!
Jednak nie dała po sobie poznać irytacji i tylko ponownie odwróciła się do krajobrazu za oknem. Jego widok zaczynał poważnie działać jej na nerwy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Manchester, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 281
Dodatkowo : legilimencja i oklumencja, prefekt fabularny
  Liczba postów : 445
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14149-william-walker?nid=12#373965
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14408-william-walker#381575
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14185-william-walker
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14184-william-walker




Gracz






PisanieTemat: Re: Dziedziniec wieży z zegarem   Sob Lut 11 2017, 17:48

William uśmiechnął się na słowa dziewczyny. Musiał przyznać, że w końcu znalazł kogoś na poziomie. Nie był on wprawdzie tak wysoki jak jego własny, ale odczuwał większą satysfakcję niż zwykle.
Gdy w jego ręce pojawiły się używki, chłopak dostrzegł rozszerzone oczy towarzyszki. Ta jednak szybko się odwróciła zapewne pragnąc to ukryć.
Will rozważał dwie możliwości.
Po 1: Mógł poczęstować Krukonkę jednym papierosem tracąc jednak na tym. Oczywiście nie liczył na to, że nagle zacznie go uwielbiać, choć i tak sądził, że nie mogła go tak bardzo nie znosić jak to ukazywała. Mimo nienawiści okazywanej przez dziewczynę, intrygowała go. Była do niego całkiem podobna. Wiedział też czym jest głód nikotynowy, jeden buch może być wybawieniem, szczególnie przy tak dużej irytacji jaką wywoływał.
Po 2: Mógł dalej palić w spokoju papierosa napawając się nerwami Krukonki. Nie był ani uprzejmy, ani kochany. Specjalnie doprowadzał innych do szału, nawet osoby, które poświęciły dla niego większość swojego życia. Przykładem takiej osoby był Jules.
Począł rozważać pierwszą opcję bawiąc się w ręce pełną paczką zakazanych używek. Pokręcił głową i dał sobie mentalnego liścia. Niby dlaczego miałby zadowalać jakąś tam dziewczynę, skoro nie zrobiłby tego nawet dla Branwella. Prychnął pod nosem i dalej wypalał papierosa.
To ty podważasz własne słowa. — zaśmiał się — Nawet ślepiec jest w stanie stwierdzić, że do mnie ci daleko, nie dorastasz mi do pięt, od wiedzy po urodę, dziewczynko.

______________________


Life is the truth inside the lie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Skąd : Okolice Londynu
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 196
  Liczba postów : 94
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13651-sydney-evangelina-torres
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13655-sydney-evangelina-torres
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13656-sydney-evangelina-torres#363223
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13654-sydney-evangelina-torres




Gracz






PisanieTemat: Re: Dziedziniec wieży z zegarem   Sob Lut 11 2017, 20:16

Po chwili poirytowanie związane z widokiem fajków w obcych rękach minęło. Mentalnie zażyczyła mu raka płuc, ale nie dała po sobie poznać, że ulubiona używka w jego posiadaniu budzi w niej jakikolwiek uczucia. Rozsiadła się wygodniej, nie odrywając wzroku od horyzontu. mimowolnie wyłamała kostki w palcach, aby dodatkowo rozluźnić mięśnie. Mimo wielu starań nie udało jej się przezwyciężyć tego nawyku. Ogólnie jej samej on nie przeszkadzał, ale dziadkom to przeszkadzało. Ostatecznie to oni musieli przyzwyczaić się do tego trzasku.
Miała nadzieję, że po wypaleniu fajka chłopak ulotni się. Chciała jeszcze tego dnia pobyć trochę w zupełnej samotności. Póki co realizację jej planów utrudniała jedna, konkretna osoba.
Gdy chłopak ponownie się odezwał, odwróciła powoli głowę w jego stronę. Nie śpiesząc się zmierzyła go obojętnym wzrokiem, unosząc przy tym wymownie brew i wykrzywiając pogardliwie usta. Po zakończeniu oględzin pokręciła tylko ze zrezygnowaniem głową i ponownie odwróciła się w stronę otwartej przestrzeni. Dopiero wtedy się odezwała.
- Chyba nie wiesz co mówisz, chłopczyku, bo nawet ślepiec by stwierdził, że nie dorównuję ci jedynie w głupocie - powiedziała lekko pogardliwym tonem, uśmiechając się przy tym złośliwie.
Po chwili włożyła do ust znalezioną w kieszeni wykałaczkę. Nie był to co prawda papieros, ale i tak bawienie się drewienkiem i powolne rozgryzanie go pomagało jej oczyścić umysł z negatywnej energii, której teraz miała aż w nadmiarze. W myślach zanotowała sobie, aby jak najszybciej kupić nowe fajki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Manchester, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 281
Dodatkowo : legilimencja i oklumencja, prefekt fabularny
  Liczba postów : 445
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14149-william-walker?nid=12#373965
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14408-william-walker#381575
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14185-william-walker
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14184-william-walker




Gracz






PisanieTemat: Re: Dziedziniec wieży z zegarem   Nie Lut 12 2017, 12:15

Dla Willa to była tylko dobra zabawa. Zupełnie nie przejmował się słowami dziewczyny, miał to ewidentnie gdzieś. Skończył palić papierosa, zgasił go o parapet i wyrzucił go na zewnątrz. Ponownie skrzyżował ramiona na piersi i wygodniej oparł się o mur.
Nie potrzebował aprobaty ze strony Krukonki, szczerze mówiąc mało go to obchodziło. Nie była dla niego godnym towarzystwem, ale dostarczała rozrywki. Znał swoją wartość i wiedział, że jest ona naprawdę wielka. Nie liczył się więc ze zdaniem innych, a już na pewno nie ze zdaniem dziewczyny.
Nie będzie się z nią także kłócił, niestety poziomem mu nie dorównywała, więc dlaczego miałby w jakikolwiek sposób się denerwować czy irytować?
Prychnął pod nosem, miał lekceważący stosunek to Krukonki, tej szkoły, całego świata.
Co więcej, czuł się ważniejszy i lepszy od wszystkich wokół. Zresztą, on nie tylko się taki czuł, on o tym doskonale wiedział.
To przykre, że musisz po mnie powtarzać. Czyżby zabrakło ci pomysłów na jakże cudowne odpowiedzi? — ironizował — Może coś jeszcze ci podsunąć? Służę pomocą.

______________________


Life is the truth inside the lie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Skąd : Okolice Londynu
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 196
  Liczba postów : 94
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13651-sydney-evangelina-torres
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13655-sydney-evangelina-torres
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13656-sydney-evangelina-torres#363223
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13654-sydney-evangelina-torres




Gracz






PisanieTemat: Re: Dziedziniec wieży z zegarem   Nie Lut 12 2017, 14:42

Słuchając chłopaka i na niego patrząc miała ochotę strzelić facepalma. Tym swoim dowartościowywaniem się na siłę irytował ją niesamowicie. W sumie była typem człowieka, którego irytowało najczęściej niemalże wszystko. Ludzie w szczególności. A już przede wszystkim osobniki z ciężkim charakterem, tak bardzo podobnym do jej własnego, na marginesie mówiąc. Najgorsze w obecnej sytuacji było jednak to, że ewidentnie wierzył w głupoty, które mówił. A przecież każdy wiedział, że prawdziwa zajebistość nie wymaga potwierdzenia słowami, tak jak w przypadku Syd. Wszystkie inne, sprzeczne z tym faktem opinie były powodowane oczywistą zazdrością. Nie chciało jej się nawet nad tym dyskutować.
Zamknęła oczy i próbowała wyprzeć ze swojego umysłu obecność chłopaka. Lubiła się czasem pokłócić, ale jak każdy przecież wiedział, kłótnie z głupkami nie miały sensu, bo ty sobie nerwy zszarpiesz, a tamten będzie miał z tego uciechę. Można to było porównać do zapasów w błocie ze świnią - niby walka, ale po pewnym czasie dostrzegasz, że świni to się zwyczajnie podoba. A Syd jeszcze bardziej od bycia miłą nie lubiła sprawiać innym uciechy. Zachowała więc taktyczne milczenie, licząc na to, że brak reakcji z jej strony zniechęci chłopaka na tyle, że wyniesie się z wieży. Najwidoczniej jednak jej taktyka nie odnosiła oczekiwanego skutku, bo nie usłyszała oddalających się kroków.
- Zrób światu przysługę i się zabij - powiedziała, uchylając jedną powiekę i patrząc na Krukona. - Albo przynajmniej stąd spływaj i idź straszyć gdzie indziej - dodała po chwili, mając nadzieję, że swoiste zapasy w błocie już się tej świni znudziły.
Naprawdę, ostatnim czego jej teraz było trzeba było użeranie się z jakimś półgłówkiem. Mogła przecież zamiast tego przelewać mentalnie swoją nienawiść i irytację na cały ten świat.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Manchester, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 281
Dodatkowo : legilimencja i oklumencja, prefekt fabularny
  Liczba postów : 445
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14149-william-walker?nid=12#373965
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14408-william-walker#381575
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14185-william-walker
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14184-william-walker




Gracz






PisanieTemat: Re: Dziedziniec wieży z zegarem   Nie Lut 12 2017, 17:16

Chłopak nie miał zamiaru odejść, czuł jeszcze niedosyt, a wzmożona irytacja dziewczyny była tym czego ode tej rozmowy oczekiwał. Stał i cierpliwie czekał, nie sądził, by Krukonka tak sobie odpuściła zostawiając go bez odpowiedzi. W tym byli niemal identyczni, każde musiało powiedzieć ostatnie słowo. Jednakże to on zakończy tę rozmowę, pójdzie kiedy uzna, że chce to zrobić.
Po chwili dotarła do niego odpowiedź dziewczyny, tak jak podejrzewał.
William wybuchł głośnym i donośnym śmiechem. Nie przypuszczał, że dziewczyna będzie zdolna go tak rozbawić. Ostatnie słowa płynące z jej ust zdziałały swoje i tak oto teraz nie mógł się opanować. Poczuł jak w kącikach oczu zbierają mu się łzy, które teatralnie otarł.
Pójdziemy i my, aby z Nim umrzeć. — Tym razem słowa zaczerpnął z Biblii, był wciąż rozbawiony odpowiedzią dziewczyny. Cała ich wymiana zdań była śmieszna i nic nie wnosiła. Willowi jednak nie sprawiało to problemu i tak nie miał co ze sobą zrobić. Mógł pilnować młodszych uczniów, co w sumie należało do jego obowiązku, ale tutaj było o wiele ciekawiej.
I cóż ci po tym pozostanie? Przynajmniej umilam ci dzień. A nie, wybacz, chyba właśnie tego nie robię. — parsknął
Musiał przyznać, że Krukonka miała poczucie humoru.
Mimo to, odejdzie wówczas, gdy sam będzie miał na to ochotę, to było pewne.

______________________


Life is the truth inside the lie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Skąd : Okolice Londynu
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 196
  Liczba postów : 94
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13651-sydney-evangelina-torres
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13655-sydney-evangelina-torres
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13656-sydney-evangelina-torres#363223
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13654-sydney-evangelina-torres




Gracz






PisanieTemat: Re: Dziedziniec wieży z zegarem   Nie Lut 12 2017, 18:57

Gdy wybuchnął śmiechem gwałtownie otworzyła oczy i spojrzała na niego jak na wariata. Od początku podejrzewała, że coś z nim nie tak, a jego wahania nastroju, w tym ten niespodziewany rechot, tylko utwierdziły ją w tym przekonaniu. Niby to się leczy, ale nie była pewna, czy w przypadku tego okazu była na wyleczenie jeszcze jakaś nadzieja. Ale zawsze mógł służyć jako królik doświadczalny...
Chłopak, mimo dziwnej i niespodziewanej reakcji na jej słowa, nie ruszył dupska w stronę schodów, więc ponownie musiała poczekać ze swoją radością. Pokręciła tylko głową z poważną miną, ciągle wpatrując się w Krukona.
- No wiedziałam, że z ciebie to przypadek beznadziejny - powiedziała nie za głośno, gdy ten czubek zaczął dodatkowo coś cytować . Nie dbała o to, czy ją usłyszy. Po prostu wyraziła swoją opinię.
Po jego kolejnych słowach przewróciła teatralnie oczami. To już nie było irytujące. To było po prostu żałosne. Czy on nie miał znajomych, którym mógłby uprzykrzać życie? Czy musiał nękać biedne, niewinne osoby, którą w swoim mniemaniu była, i torturować ich swoim towarzystwem? Najwyraźniej musiał, bo nadal nie ruszył tyłka na dół.
- Ależ twoje towarzystwo to najczystsza przyjemność. Tak wielka, że normalnie chyba zemdleję z zachwytu - odpowiedziała, a ironia wprost wylewała się z jej wypowiedzi, gdy zjeżdżała chłopaka wzrokiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Arkham Asylum
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 359
  Liczba postów : 87
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14510-damon-isaac-spencer-shyverwretch
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14515-i-m-just-playing-my-best-move
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14514-nie-chcesz-do-mnie-pisac#384925
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14513-damon-isaac-spencer-shyverwretch




Gracz






PisanieTemat: Re: Dziedziniec wieży z zegarem   Czw Maj 04 2017, 20:50

Często nogi kierowały go właśnie w tą stronę. Na ten dziedziniec. Czasem bez powodu, innym razem z jakimś konkretnym celem. Damon ten dziedziniec mógł uznać za swoje najczęściej odwiedzane miejsce. Czy to do wypalenia czegoś rozweselającego, bądź po prostu patrzenia na wielki zegar, który nigdy się nie zatrzymuje. Zawsze jest w ruchu, tak jak rekin - jakby przestał to znaczy, że umarł. To mógł być jeden z powodów przybywania tutaj. Czas. Nieustannie płynie, nie sposób go zatrzymać. Czyni go to wyjątkowym i strasznym jednocześnie. Jak pojąć coś, co nigdy nie musi odpoczywać, co zawsze towarzyszy każdej istocie na świecie?
Damon z takimi myślami zakładał granatową bluzę z kapturem, wkładając do kieszeni skręconego jointa. Chciał się dzisiaj wyluzować, nie myśleć o niczym. Zajęcia szkolne pozwalały mu przestać myśleć o wszystkim, lecz gdy się kończą, zaczyna się pustka, która zabija Damona od środka. Rozrywa jego duszę, kawałeczek po kawałeczku.
Wychodząc na otwartą przestrzeń spostrzegł, że jest zimno. Było już ciemno, o 8 po południu robiło się mroczniej, czyli tak jak on lubił. Promienie słońca były zbyt jasne dla niego, ciemność zdecydowanie bardziej mu odpowiadała.
Po drodze nie spotykał już prawie nikogo. Ta godzina była już bliska ciszy nocnej i jedyne osoby, które mogły pałętać się po zamku z uczniów to byli prefekci. Czyli Damon łamał regulamin. Tak, często to robił. Jego dom ucierpi? Nie obchodziło go to. Zabawa w punkty dla niego skończyła się w piątej klasie. Teraz były one nieważne, a interesowały go jedynie eliksiry. Tak, one. Ostatnio niczego nie uwarzył. Było to dla niego denerwujące, irytowało go to. Czy był uzależniony od mieszania składników w kociołku? Możliwe. Czy potrafiłby z tego zrezygnować? Nie.
Będąc już na dziedzińcu oparł się o murek naprzeciwko wielkiego, oszklonego zegara, na którym mógł zawiesić wzrok. Jednocześnie zapalił skręta i zaciągając się, zamknął oczy chcąc zadurzyć się w tej chwili, nie myśląc o niczym innym. Nic nie było istotne. Nic nie było ważne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 491
  Liczba postów : 846
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14309-vivien-o-i-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14332-w-odchlani#378419
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14330-poczta-void
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14333-vivien-o-i-dear#378429




Moderator






PisanieTemat: Re: Dziedziniec wieży z zegarem   Czw Maj 04 2017, 22:58

Cała akcja z Crainem totalnie wyprowadziła mnie z równowagi - naprawdę nie zasłużyłam na ten opiernicz, który dostałam. W moim mniemaniu stary nauczyciel był wrednym kutasem, który wyżywał się na uczniach za swoje życiowe niepowodzenia, co nie zmieniało faktu, że jego uwagi względem mojej pracy mnie nie tyle dotknęły, co zwyczajnie zdenerwowały. Nienawidziłam tego gdy ktoś lekceważył moje starania, więc zachowanie tego starego ramola zepsuło mi humor na cały dzień.
Wieczorem znalazłam chwilkę by ukoić skołatane nerwy i iść na fajkę - zazwyczaj nie paliłam papierosów, jednakże w sytuacjach nerwowych nic tak nie koiło nerwów jak wypalenie jednego szluga. Postanowiłam się więc wymknąć przed samą ciszą nocną i wypalić go go w spokoju przy wieży zegarowej.
Gdy przyszłam na miejsce odrobinę się rozczarowałam - nie byłam sama, moje ulubione miejsce zajął starszy Krukon. Z tego co kojarzyłam był z moim bratem na roku, jednakże nigdy nie widziałam ich razem, więc raczej się nie kolegowali. W sumie nie było to szczególnie dziwne - Calum w dość specyficzny sposób dobierał sobie znajomych. Byłam jednak pewna, że widziałam chłopaka już co najmniej kilka razy. Dopiero po chwili mnie oświeciło - Krukon niemal zawsze był obecny na eliksirach i radził sobie na tych zajęciach ponadprzeciętnie.
Może to dziwne, że zwróciłam uwagę na taką rzecz, ale eliksiry były moją mocną stroną - wprawdzie mentalnie byłam raczej artystką, ale mimo to przykładałam się do tego przedmiotu - w końcu moja rodzina prowadziła najbardziej znaną sieć sklepów z eliksirami w Wielkiej Brytanii i miałam sporą szansę na przejęcie interesu albo przynajmniej na udziały. Nie pociągało mnie to jakoś szczególnie, ale mimo to rozważałam tę opcję.
Usiadłam na murku i uznając to za koniecznie przywitałam się rzucając w stronę chłopaka krótkie:
- Cześć.
Usiadłam na murku, kilka metrów od chłopaka i odpaliłam papierosa. Zaczęłam wdychać dym czując delikatnie napływającą ulgę. Spojrzałam na Krukona i dostrzegłam, że pali on coś o mocniejszym kalibrze niż ja. Byłam ciekawa jak udało mu się przemycić skręta do Hogwartu.
- Gorszy dzień? - zapytałam niezobowiązująco.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Arkham Asylum
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 359
  Liczba postów : 87
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14510-damon-isaac-spencer-shyverwretch
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14515-i-m-just-playing-my-best-move
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14514-nie-chcesz-do-mnie-pisac#384925
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14513-damon-isaac-spencer-shyverwretch




Gracz






PisanieTemat: Re: Dziedziniec wieży z zegarem   Pią Maj 05 2017, 03:27

Został rozpoznany. Dziwne. Przeciętnie był duchem, niewidocznym. Niektórzy z jego rocznika dziwili się, że w ich klasie jest ktoś taki jak Shyverwretch. Nie rzucał się w oczy, przez co - ludzie go nie znali i nawet nie mają okazję poznać. Właśnie tego chce Damon. Niewidzialności bez peleryny, nietykalności, spokoju. Nic innego nie jest w stanie go całkowicie udobruchać.
Zdziwił się widokiem kogoś żywego w tych stronach o tej porze, tym bardziej się zdziwił, że to nie był prefekt. A może był? Przecież Damon i tak nie zna żadnego z nich. Nie byłby w stanie ich rozpoznać.
Kurwa - zaczęła do niego mówić. Czy było to najgorsze na świecie? Nie. To stało się dopiero potem, kiedy padło pierwsze, niby lekkie, niezobowiązujące pytanie. Damon nie chciał odpowiadać, nic nie mówił. Jedynie patrzył na dziewczynę, trzymając w prawej dłoni skręta. Dopiero gdy mogło to być uciążliwe dla dziewczyny odwrócił wzrok, żeby znów się zaciągnąć i skupić się na zegarze.
Trzeba było coś powiedzieć.
- Nie. - Rzekł godnie z prawdą. Gorszy? Nie. Normalny, przeciętny. Taki jak każdy tutaj. Nie różnił się ani negatywnie, ani pozytywnie. Był zwyczajny, czyli mimo wszystko chujowy zdaniem Damona.
Znów spojrzał na dziewczynę, wlepiając wzrok w ledwo widoczne loki włosów. Czy mógł ją skądś kojarzyć? Może. Rzecz w tym, że nie wiedział, co mówiło samo za siebie. Nie znał nikogo w tej szkole i chyba zawsze chciał, by tak pozostało.
Przez chwile pomyślał, żeby podzielić się jointem z przybyłą. Ale co by to oznaczało? Że resztki społecznej duszy Damona ocaliły się i teraz dawały po sobie poznać? Nie. Po prostu nie chciał, żeby dziewczyna zaczęła pytać.
Podsunął jej skręta, który był już w połowie wypalony, patrząc na nią pytająco. Bo pierwsze pytanie czy w ogóle bierze? A drugie czy mu ufa w tej kwestii? Oczywiście, że nie ufa, dlaczego miałaby to robić? Ale czy brak zaufania powstrzymałby ją od zaciągnięcia się jointem? Zaraz się dowiemy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Dziedziniec wieży z zegarem   

Powrót do góry Go down
 

Dziedziniec wieży z zegarem

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 34 z 35Idź do strony : Previous  1 ... 18 ... 33, 34, 35  Next

 Similar topics

-
» Dziedziniec wieży zegarowej
» Dziedziniec
» Wieża Wiatrów
» Szczyt Wieży
» Wieża Północna

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Parter
-