IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Dziedziniec wieży z zegarem

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 19 ... 33, 34, 35
AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 23
Skąd : Londyn/Hogsmeade
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 5162
  Liczba postów : 4457
http://czarodzieje.my-rpg.com/t58-bell-rodwick
http://czarodzieje.my-rpg.com/t649-bellcia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t243-bell-rodwick
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7785-bell-rodwick#216614




Administrator






PisanieTemat: Dziedziniec wieży z zegarem   Pią Cze 11 2010, 02:51

First topic message reminder :


Dziedziniec wiezy z zegarem
Dziedziniec wieży z zegarem wydaje się być jednym z najstarszych miejsc w zamku. Łączy most wiszący z resztą budowli, a również wysoką wieżą zegarową. Na prawie samym szczycie znajduje się ogromny, przeszklony zegar. Można się do niego dostać pokonując wąskimi, drewnianymi schodkami pięć piętr. W środku znajdują się różne mechanizmy a także dzwony; niektóre ogromne, miedziane inne zaś złote. Na środku dziedzińca wybudowana natomiast została niewielka fontanna z czterema gobelinami.



Ostatnio zmieniony przez Bell Rodwick dnia Sob Wrz 06 2014, 18:16, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1197
  Liczba postów : 677
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14309-vivien-o-i-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14332-w-odchlani#378419
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14330-poczta-void
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14333-vivien-o-i-dear#378429




Moderator






PisanieTemat: Re: Dziedziniec wieży z zegarem   Sob Maj 06 2017, 19:55

Biorąc pod uwagę jego okropnie odrzucający ton i bardzo krótką, wręcz opryskliwą odpowiedź powinnam była od razu zaprzestać próby nawiązania kontaktu. To nie było jednak w moim stylu - miałam poczucie, że z każdym da się nawiązać nić porozumienia i należy do tego dążyć, szczególnie, że w moim mniemaniu chłopak wyglądał na wybitnie samotnego - gdy ja na lekcjach siedziałam zazwyczaj otoczona wianuszkiem znajomych, tudzież krewnych on siedział w ławce sam, z nikim nie wymieniając ani słowa. Poza tym sam zachęcił mnie do kontaktu proponując mi jointa.
Poza kilkoma okazjonalnymi skrętami nie zażywałam narkotyków, mimo to gdy chłopak podał mi jointa to zgasiłam swojego papierosa i wzięłam go na moment, po czym powoli zaciągnęłam się nim. Trudno powiedzieć co mną kierowało - czy chęć zintegrowania się z chłopakiem czy zwykła ciekawość. Nie byłam specjalnie podejrzliwa wobec innych ludzi, dlatego raczej nie podejrzewałam go o złe intencje.
- Dzięki - rzuciłam oddając mu skręta.
Zakręciło mi się lekko w głowie - nie byłam przyzwyczajona do działania tego typu substancji dlatego trochę mnie kopnęło, aczkolwiek niemal od razu poczułam się dobrze.
Zażycie narkotyku, nawet w tak małej ilości, jeszcze bardziej pogłębiło moje umiejętności społeczne. Odgarnęłam włosy z czoła i odpaliłam kolejnego papierosa uśmiechając się do chłopaka delikatnie, po czym powiedziałam:
- Jestem Vivien Dear.
Nie dodawałam do mojej wypowiedzi żadnego bezsensownego "a ty?", bo w moim mniemaniu brzmiało to idiotycznie, poza tym uważałam, ze podanie swojego imienia jest naturalną reakcją na przedstawiającą się osobę.

______________________



When I met you in the summer, took my heartbeat's sound!







Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 18
Skąd : Arkham Asylum
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 359
  Liczba postów : 86
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14510-damon-isaac-spencer-shyverwretch
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14515-i-m-just-playing-my-best-move
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14514-nie-chcesz-do-mnie-pisac#384925
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14513-damon-isaac-spencer-shyverwretch




Gracz






PisanieTemat: Re: Dziedziniec wieży z zegarem   Sob Maj 06 2017, 23:32

Często zarzucano mu zły ton, lecz Damon nigdy nie rozumiał w pełni o co każdemu chodzi. Jest to barwa jego głosu, którą on uważa za swoją naturalną, szczerą. Nie będzie specjalnie mówić inaczej. Dlatego wielu nie wytrzymywało z nim, oburzało się po jego słowach i odchodziło. Akurat Shyverwretchowi tęskno nigdy nie było. Nie przywiązywał wielkiej wagi do ludzi. Miał ich często w dupie. Nawet częściej niż często.
Zaciągnął się znów i oddał się pełnej mocy tego skarbu. Czuł się luźniejszy, w głowie lekko mu się kręciło, głównie przez to, że w skręcie była nie tylko marihuana, ale także tytoń. Lubił to połączenie, nie przeszkadzało mu. Po narkotykach zdawał się być inny, nie w wielkiej mierze, ale na pewno był bardziej skory do rozmów. Raz w życiu mu się zdarzyło, że zaczął nawijać zupełnie jak ktoś normalny. Lecz czym była normalność? Czymś schematycznym, nie odchodzącym od przeciętności. Definicja przekonuje do bycia innym, gdyż bycie w tej samej grupie co większość zdaje się być nudna.
Na słowa podziękowania, nie skinął głową, nawet nie zareagował. Patrzył w martwy punkt przed siebie, myśląc trochę o dziewczynie, trochę o reszcie spraw. Jednak wpływ narkotyku sprawił, że w jego głowie uruchomiła się ciekawość, więc spoglądnął na dziewczynę, w dokładnie tym momencie, w którym się przedstawiła. Vivien. Nietypowe imię, lecz nazwisko kojarzył. Nawet ktoś tak odległy jak Damon wiedział kim byli Dearowie. Było ich tak wielu, że czasem się zastanawiał jak rodzice tej rodzinki wciąż mogą i nie mają dość. A skoro nie mają, to czemu się nie zabezpieczą, żeby nie było więcej bachorów? Raczej były to pytania bez odpowiedzi.
Czy teraz on powinien się przedstawić? Czy tak robili ludzie? Czy cisza po jej słowach, może według niej coś oznaczać?
- Damon. - Rzucił krótko i jakby przyglądnął się szczególniej twarzy ślizgonki, a było to trudne ze względu na światło, a raczej jego praktyczny brak.
Już prawie dopalił całego jointa, lecz dla niego już była to wystarczająca dawka. Czuł się... szczęśliwszy? Tak można było to określić.
- Co tu robisz? - Zapytał bez ogródek wyraźnie zainteresowany. Przecież niewielu panoszy się o tej godzinie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1197
  Liczba postów : 677
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14309-vivien-o-i-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14332-w-odchlani#378419
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14330-poczta-void
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14333-vivien-o-i-dear#378429




Moderator






PisanieTemat: Re: Dziedziniec wieży z zegarem   Nie Maj 07 2017, 14:26

Nie byłam osobą, którą łatwo do siebie zniechęcić dlatego nie odeszłam, jednakże mimo wszystko ten ton dawał mi odrobinę do myślenia - skąd miałam wiedzieć, że to naturalny głos chłopaka? W gruncie rzeczy nie wyglądał na szczególnie przyjaznego i nie za bardzo wiedziałam czy moje towarzystwo aby na pewno mu nie przeszkadza.
Trochę mnie dziwiło, że chłopak patrzy w martwy punkt - to było co najmniej... ekscentryczne? Osobiście zawsze starałam się utrzymywać chociaż w pewnym stopniu kontakt wzrokowy z rozmówcą - zwyczajnie tak mnie wychowano, uważałam, że usilne unikanie czyjegoś wzroku jest niegrzeczne. Chłopak nie był jednak skory do takiego kontaktu, więc nie zamierzałam go do tego zmuszać, mimo to nie byłam w stanie wyzbyć się moich wszystkich przyzwyczajeń, więc zupełnie naturalnie odrzekłam:
- Miło Cię poznać, Damon.
Nie zamierzałam wyciągać w jego stronę dłoni, to nie był odpowiedni moment na tego typu (w moim mniemaniu dość formalne) gesty.
Gdybym słyszała myśli Damona pewnie wybuchnęłabym śmiechem - jasne, było nas całkiem sporo, jednakże większość tej zgrai była moimi kuzynami, nie byliśmy owocem niepohamowanej chuci jednego małżeństwa, a potomkami kilku par o wysokim statusie społecznym. Szkoda, że chłopak podał tylko imię - jeśli był czystej krwi zapewne kojarzyłabym jego nazwisko.
Co do mojego imienia - rodzice nie wybrali go po to, żebym się wyróżniała, w takich rodach jak nasz często nadawało się imiona po przodkach - jedna z moich prababek miała tak na imię, więc jak przypuszczałam - rodzice nazwali mnie tak zupełnie bezmyślnie. Nie byłam szczególnie oczekiwanym dzieckiem - gdy ja i Victor przyszliśmy na świat każde z moich rodziców miało już swojego ulubieńca.
- Wkurwiłam się - odpowiedziałam na jego pytanie. uśmiechając z przekąsem - Czy jest coś lepszego na taki stan niż wypalenie papierosa z dala od chmary hałasujących ludzi?
Nie żebym miała coś do ludzi - wręcz przeciwnie, byłam istotą wybitnie społeczną, co nie zmieniało jednak faktu, że ja również potrzebowałam czasem pobyć sama - z dala od zgiełku i tłumu rozkrzyczanych ludzi. Potrzebowałam odetchnąć i przezwyciężyć złe emocje.

______________________



When I met you in the summer, took my heartbeat's sound!







Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 18
Skąd : Arkham Asylum
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 359
  Liczba postów : 86
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14510-damon-isaac-spencer-shyverwretch
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14515-i-m-just-playing-my-best-move
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14514-nie-chcesz-do-mnie-pisac#384925
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14513-damon-isaac-spencer-shyverwretch




Gracz






PisanieTemat: Re: Dziedziniec wieży z zegarem   Nie Maj 07 2017, 15:57

Akurat nigdy Damon nie miał okazji czuć się zniechęcony zachowaniem kogoś innego. Zwykle to on zniechęcał i to od niego odchodzili. A jego ton faktycznie był specyficzny - większość ludzi nie jest do niego w żadnym stopniu przyzwyczajona i po prostu czuje się źle w towarzystwie Damona.
Kontakt wzrokowy w większości wypadków peszył chłopaka. Nie wiedział jak ma się zachować, ludzie zwykle się uśmiechają, a on nie miał takich reakcji. Rzadko zdarza mu się uśmiechać szczerze, a jeszcze rzadziej bywa szczęśliwym człowiekiem bez narkotyków.
Zaś Shyverwretcha nie wychowywano. Był z czystokrwistej rodziny, ale rodzice bardziej starali się uzyskać dawną pozycję, niżby trudzić się w wychowywaniu syna. Damon może miał im to teraz za złe, ale z drugiej strony czuje w tym pewien aspekt wolności, nie czuł, że coś trzeba zrobić, bo tak wypada. Robił co chce i tak jak mu się podobało.
Miło go poznać? Jedynie się przedstawiliśmy...
- Ciebie również. - Odrzekł szorstko. Przeniósł wzrok na Vivien.
Dobrze, że nie wyciągnęła dłoni, Damon czułby się przy tym źle i sztucznie w takich gestach.
Joint go rozluźnił i czuł się lżej, nawet w towarzystwie dość atrakcyjnej dziewczyny. Zwykle bywa zdenerwowany i zastanawia się, czy powinien coś powiedzieć, czy milczeć. I zostaje przy opcji drugiej.
Jest czystokrwisty, faktycznie, ale jego ród zanikł w tłumie, głównie przez bankructwo i w ogóle jakieś spięcia rodzinne. Damona nigdy to nie interesowało, czysta krew mu tylko przeszkadzała w życiu i jest pewny, że czułby się szczęśliwiej będąc w innej rodzinie.
Geneza imienia Damona była chyba z niczego - nikt w jego rodzinie nie miał tak na imię.
Na słowa dziewczyny niespodziewanie i pierwszy raz tego wieczoru się uśmiechnął i patrząc na dziewczynę, odpowiedział:
- Cóż, pierwszy raz cię tu widzę, więc albo wkurwiasz się w nietypowe godziny, albo rzadko się denerwujesz. - Najdłuższe zdanie dzisiejszego dnia, hit - Zawsze można te chmary unikać. - Zaś Damon, przeciwnie do Vivien miał do ludzi sporo. Był typowo aspołecznym człowiekiem i eliksiry zastępowały mu tą samotność. Nie żeby je usposabiał i rozmawiał z nimi, nie. Po prostu mieszając w garnku czuł się lepiej niżby rozmawiając z jakimś denerwującym człowiekiem, który za wszelką cenę chce od niego czegoś. Zaś dzisiaj było trochę inaczej bo nie czuł tego znużenia, jakie czuje w towarzystwie innych. Wyjątkowo, dzisiaj podchodził do Dearowej neutralnie. Zaś złych emocji, jeśli jest za dużo nie da się przezwyciężyć. Da się z nimi żyć, współgrać w symbiozie, ale nigdy wyleczyć, wytępić. Zawsze zło powraca. Nie ma przed nim ucieczki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1197
  Liczba postów : 677
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14309-vivien-o-i-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14332-w-odchlani#378419
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14330-poczta-void
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14333-vivien-o-i-dear#378429




Moderator






PisanieTemat: Re: Dziedziniec wieży z zegarem   Nie Maj 07 2017, 21:48

Gdy chłopak wypowiedział odrobinę dłuższe zdanie jego głos wydawał się przyjemniejszy - mimo, że ton wskazywał na to, że nie jest zbyt chętny do rozmowy to zdobył się na dłuższą (jak na jego standardy) wypowiedź, co uznałam za dobry omen zwiastujący, że nie muszę jeszcze uciekać.
- Dość trudno wyprowadzić mnie z równowagi - rzuciłam spokojnie - Jestem wględnie spokojna.
Nie za bardzo wiedziałam o czym z nim rozmawiać - wydawał się strasznie tajemniczy i wycofany, z drugiej jednak strony coś mi mówiło, że nie powinnam jeszcze urywać tej rozmowy, poza tym chciałam jeszcze trochę tu zostać i nie za bardzo odpowiadało mi egzystowanie w niezręcznej ciszy. Chcąc poprowadzić rozmowę, a przy okazji dowiedzieć się co nieco w temacie jego zamiłowania do eliksirów zapytałam:
- Jesteś całkiem niezły z eliksirów, nieprawdaż?
Po chwili przypomniało mi się, że chłopak nie jest zbyt rozmowny i prowadzenie small talku raczej nie jest w jego nawyku dlatego postanowiłam odrobinę skonkretyzować moją wypowiedź.
- Widziałam, że bardzo dobrze sobie radzisz.
Sama byłam niezła w eliksirach - chociaż miałam artystycznąduszę i nie planowałam wiązać przyszłości z nauką, to uczyłam się dość pilnie - głównie z powodu moich wybujałych ambicji. Poza tym gdyby nie wypaliło ze śpiewaniem to zawsze mogłam prowadzić biznes rodziców - nie żebym miała na to szczególną ochotę - traktowałam to jako bardzo awaryjną opcję, bo mimo mojego zamiłowania do eliksirów nie miałam ochoty na mieszanie się w interesy. Nie zmienia to jednak faktu, że chętnie pogadałabym moment z kimś kto radzi sobie w tej materii lepiej ode mnie.

______________________



When I met you in the summer, took my heartbeat's sound!







Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 18
Skąd : Arkham Asylum
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 359
  Liczba postów : 86
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14510-damon-isaac-spencer-shyverwretch
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14515-i-m-just-playing-my-best-move
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14514-nie-chcesz-do-mnie-pisac#384925
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14513-damon-isaac-spencer-shyverwretch




Gracz






PisanieTemat: Re: Dziedziniec wieży z zegarem   Pon Maj 08 2017, 06:46

U Damona to nawet nie chodziło o wyprowadzanie z równowagi - ogólnie był niezrównoważony i jeśli jest coś irytującego, chłopak nie ma żadnej bariery zanim się zdenerwuje. Oczywiście są wyjątki, na przykład kiedy tego właśnie oczekują od niego - żeby się zdenerwował. Wtedy siedzi cicho, tak żeby znudzić osoby, które są w jego pobliżu. Czasem czuł się jak zwierzę w stadzie innego gatunku. Jakby nie pasował do ludzi, jakby był kimś innym.
- A jednak jesteś tutaj, ze mną, popalając jointa. - Zauważył, może lekko żartobliwie.
Akurat rozmowa z Damonem to sztuka, którą trzeba opanować. Cierpliwość i lekki dystans. Lekki znaczy duży. Jeśli jest się zakompleksionym, lepiej z nim nie rozmawiać. Jest szczery i nigdy nie będzie kierować się zasadą, żeby powiedzieć coś, co się drugiej osobie spodoba najbardziej. Tyle raze w dzieciństwie był okłamywany, że już kiedyś postawił przed sobą cel, że sam nikogo nie będzie mącić, utrzymywać w błędzie.
Vivien natomiast zrobiła pierwszy, dobry krok. Zauważyła w nim kogoś więcej niż tylko pseudohumanitarnego człowieka, bez żadnych zainteresowań. Zdziwiło go to, że wiedziała o nim to, ludzie zazwyczaj ograniczają się do znajomości swoich zainteresowań, bądź znajomych. Zaś pani Dear wiedziała o nim, lecz on nie wiedział o niej.
Owszem. - Rzucił krótko, po czym przeniósł już bardziej zaciekawiony wzrok na dziewczynę, utrzymując kontakt wzrokowy. Dopiero po chwili go urwał, czując się co najmniej dziwnie. - A ty?
No wiesz, dobrze sobie radzisz?
- Było to pytanie już bardziej ciekawskie i związane z "hobby" Damona. Oczywiście dziewczyna nie mogła wiedzieć, że on najbardziej specjalizuje się w wywarach, które są... specyficzne. Jadowite.
Sam jeszcze nie myślał tak bardzo nad przyszłością. Oczywiście, jest już na pierwszym roku studiów, więc się powinno wiedzieć co chce się robić. On natomiast wiedział tylko o eliksirach, ale czy na pewno będzie wiązać z tym przyszłość? Zawsze pozostanie to jako zabijacz czasu, zawsze będzie kochał zapach gęstych oparów wydzielających się z kociołka. Lecz myślał też nad innymi kierunkami, do których oczywiście musiałby się przygotować - taki Niewymowny z Departamentu Tajemnic nie może wyjść z Hogwartu z zerową wiedzą. Trzeba coś wiedzieć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1197
  Liczba postów : 677
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14309-vivien-o-i-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14332-w-odchlani#378419
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14330-poczta-void
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14333-vivien-o-i-dear#378429




Moderator






PisanieTemat: Re: Dziedziniec wieży z zegarem   Wto Maj 09 2017, 00:03

- No cóż, nawet w moim przypadku czasem przelewa się czara goryczy i zdarza mi się wybuchnąć - rzuciłam dość oględnie dając mu tym samym do zrozumienia, że nie ma o czym mówić. Uważałam, że nie ma sensu werbalizować takich drobnostek jak afera z Crainem, brat bliźniak nieradzący sobie z podstawowymi eliksirami czy bezustanna zimna wojna z moimi rodzicami. Irytowało mnie to, doprowadzało do tego, że raz na jakiś czas musiałam wypalić papierosa i się uspokoić, jednakże nie zamierzałam się nad sobą użalać - wiedziałam, że jestem multum ludzi, którzy mają gorzej ode mnie.
Nie byłam osobą zakompleksioną - zdecydowanie, w stu procentach znałam i doceniałam swoją wartość jednakże mimo to rozmowa z chłopakiem sprawiała mi pewną trudność. Był zupełnie inny niż większość napotkanych przeze mnie osób - nawet najbardziej aspołeczne jednostki zmuszały się do prowadzenia small talk by nie trwać w niezręcznej ciszy, Damon miał głęboko w tyłku wszelkie społeczne konwenanse i tego typu zagrania.
Zdziwiło mnie, że na mnie spojrzał i przez dłuższy (jak na standardy tej rozmowy) czas utrzymał ze mną kontakt wzrokowy. Czyżby nie szło mi tak tragicznie jak się spodziewałam? Lekko się do niego uśmiechnęłam - trochę przypadkiem, nie był to celowy gest, a jedynie bardzo spontaniczna reakcja.
Byłam całkiem niezłą obserwatorką - chociaż na co dzień skupiałam się na sobie i swoich bliskich to gdy zauważałam, że ktoś się wyróżnia w jakiejś materii dość szybko to zapamiętywałam, stąd wiedziałam, że Krukon jest dobry w eliksirach.
- Jestem niezła - rzuciłam od niechcenia - Nie jakaś szałowa, na tle roku wypadam dobrze.
Po chwili z lekką ironią dodałam:
- No w porównaniu do mojego brata bliźniaka to jestem wirtuozem.
Trudno było ukryć mi irytację związaną z tym, że Victor jest piekielnie roztrzepany i wszystko robi na odchrzan. Kilka dni temu spędziłam cały wieczór po raz kolejny ratując go przed otrzymaniem Trolla i szczerze powiedziawszy miałam tego odrobinę dosyć. Mój brat był jedną z najbliższych mi osób, ale wieczne ratowanie go z opresji i chronienie przed kompromitacją zaczynało mnie męczyć.

______________________



When I met you in the summer, took my heartbeat's sound!







Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 18
Skąd : Arkham Asylum
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 359
  Liczba postów : 86
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14510-damon-isaac-spencer-shyverwretch
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14515-i-m-just-playing-my-best-move
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14514-nie-chcesz-do-mnie-pisac#384925
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14513-damon-isaac-spencer-shyverwretch




Gracz






PisanieTemat: Re: Dziedziniec wieży z zegarem   Wto Maj 09 2017, 17:57

Westchnął po ostatnim zaciągnięciu jointa i wyrzucił go gdzieś do tyłu. Czuł się jakby wszystko było prostsze, łatwiejsze i szczęśliwsze. Zioło daje mu poczucie szczęścia, którego na trzeźwo praktycznie nie potrafi poczuć.
- Ludzie są jak bomby. Każdy ma jakąś określoną granicę, zegar. Tika, tika i w pewnym czasie wybucha. Lub ktoś się do tego dorzuca i powiedzmy przecina nie ten kabelek co trzeba. Wtedy czas nie ma znaczenia, wybuch jest od razu. - Zupełnie zapomniał, że panna obok to Dear i może zupełnie nie rozumieć o czym on mówi. Sam był z czystokrwistej rodziny, ale jak był młodszy zaciekawiła go mugolska technologia i rozumiał ten przekaz.
Sam zaś zwykle w ogóle tak nie mówił. Dopiero po skręcie miał momenty, że "filozoficznie" przedstawiał każdą swą myśl i raz w życiu udało mu się tym rozśmieszyć dziewczynę. Nie miał tego na celu, nigdy nie ma. Emocje mogą być sztuczne i nieraz się przekonał jak ludzie potrafią nimi manipulować. Dlatego Damon na jakąkolwiek emocję nie odwzajemnia się czymkolwiek podobnym. Wciąż jest sobą. Oczywiście to nie tak, że chłopak nie potrafi być uśmiechnięty. Były momenty w jego życiu, zawsze poza domem, że naprawdę się śmiał.
I tu pojawia się pytanie. Czy on jest zakompleksiony? Nigdy się nie martwił, ani nie przeszkadzał mu jego wygląd. Tak samo jak jego postrzeganie na świat, jego stosunek do ludzi to świadomy wybór i gdyby mu nie żyło mu się z tym lepiej niżby bez tego, zmieniłby to. Dlatego nie widzi w sobie niczego do zmiany.
Spoglądając, zakodował w umyśle jej uśmiech i nawet jemu kąciki ust się lekko podniosły. Nie dlatego, że tak robią ludzie, a dlatego, że uśmiech Vivien mu się spodobał i emanował prawdziwym uczuciem. Nie mocnym, lekko przelotnym, lecz nie sztucznym i to się prawdzie liczyło dla Damona.
Kiwnął głową na jej słowa, próbując przypomnieć sobie ją z lekcji. Może mu coś zostało, jakiś zalążek wspomnienia, w którym są oboje?
Nie. Nic sobie nie przypominał i w ogóle wydawało mu się, że widzi Ślizgonke pierwszy raz w życiu. Nie przeszkadzało mu to w żadnym stopniu, gdyż miał tak na co dzień. Nie miał głowy do zapamiętywania ludzi, z którymi ma zajęcia.
- Nie radzi sobie? Well, każdy ma swoje atuty. - Rzucił tylko rozglądając się po całym dziedzińcu. Było wyjątkowo ciepło jak na taką pogodę, mimo lekkiego wiatru. Nie było mu zimno, więc uznał, że mogą jeszcze sobie posiedzieć, porozmawiać. Chyba że ona chce, wyjść i zamknąć z nim kontakt.
- Zimno Ci? - Zapytał dla pewności, nie chciał by się źle czuła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1197
  Liczba postów : 677
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14309-vivien-o-i-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14332-w-odchlani#378419
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14330-poczta-void
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14333-vivien-o-i-dear#378429




Moderator






PisanieTemat: Re: Dziedziniec wieży z zegarem   Sro Maj 10 2017, 14:03

Naprawdę nie wiedziałam o czym chłopak mówi, wydawało mi się to strasznie dziwne, ale również fascynujące, więc spojrzałam na niego z nieskrywanym zaciekawieniem i zapytałam:
- Co to jest bomba?
Wydawało mi się, że już kiedyś słyszałam to słowo, ale nie mogłam sobie przypomnieć jakie było jego znaczenie, a to co Damon o tym powiedział niespecjalnie rozjaśniało moje myśli. Czy to było coś mugolskiego? Jakiś rodzaj broni? Nie miałam pojęcia, chociaż mówienie o wybuchu ewidentnie na to wskazywało.
Uśmiechałam się często - nie dlatego, że robiłam to na pokaz (chociaż muszę przyznać, że nawet mi zdarzało się uśmiechać w sytuacjach, w których nie miałam na to ochoty), po prostu byłam naprawdę pogodną osobą. Chociaż mój charakter nie należał do łatwych na co dzień byłam raczej radosna i miła - naprawdę nie dlatego, że robiłam coś na pokaz, to po prostu było moje usposobienie. Mój uśmiech lekko się poszerzył, gdy zobaczyłam, że kąciki jego ust również się podniosły - nie było w moim mniemaniu niczego milszego niż spowodować u kogoś szczery uśmiech - a biorąc pod uwagę jak wycofaną osobą był chłopak mogłam przypuszczać, że nie udawał.
Ja również nie miałam szczególnej pamięci do twarzy, zapamiętywałam jedynie osoby, które w jakimś stopniu się wyróżniały. Damon jako osoba był ledwo dostrzegalny, wycofany, ale na eliksirach zwracał uwagę swoją wiedzą i łatwością w warzeniu wywarów - co robiło na mnie wielkie wrażenie.
- To nie tak, że sobie nie radzi. - rzuciłam z lekką goryczą w głosie - Jest piekielnie roztrzepany i do prawie niczego się nie przykłada.
Mówiłam to z żalem - nie byłam jakoś szczególnie bystra, ale osiągałam niezłe wyniki dzięki mojej ambicji, której zupełnie brakowało Victorowi. Czasem zastanawiałam się jak to się stało, że mój brat trafił do domu węża.
- Nie, jest w porządku - spojrzałam na niego ponownie się uśmiechając - Dzięki, że pytasz

______________________



When I met you in the summer, took my heartbeat's sound!







Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 18
Skąd : Arkham Asylum
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 359
  Liczba postów : 86
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14510-damon-isaac-spencer-shyverwretch
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14515-i-m-just-playing-my-best-move
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14514-nie-chcesz-do-mnie-pisac#384925
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14513-damon-isaac-spencer-shyverwretch




Gracz






PisanieTemat: Re: Dziedziniec wieży z zegarem   Sro Maj 10 2017, 19:58

Po jej słowach zawahał się i popatrzył na nią ze zmarszczonymi brwiami. Dopiero po sekundzie zrozumiał, że ma prawo nie wiedzieć. Odchrząknął i zaczął tłumaczyć:
- Jest to mugolskie urządzenie służące do wielu rzeczy. Pierwotny zamysł to było tworzenie tuneli kolejowych dzięki takim dynamitom, odmianą bomby, ale w przebiegu lat zastosowanie zaczęło się zmieniać i chyba najczęściej używane jest jako broń destrukcyjna. W środku jest proch i podpalasz lont, taki sznureczek i za chwile wybucha. Bądź bomby zegarowe, na których masz ustawiony czas,
po którym wybuchają. To je opisywałem.
- Po tłumaczeniu Damon miał nadzieje, że jakkolwiek wyjaśnił dziewczynie, jednocześnie mówiąc o tym trochę historycznie. Ludzie mogliby się dziwić, że czystokrwisty zna lekko historię o czymś poza tym światem. A dowiedział się to od pewnej dziewczyny, podczas spaceru przez Londyn. Rozmawiał z nią chwilę, ona akurat miała o tym wykład i mimo, że się nie znali, zaczęła mu opowiadać o tym jak Nobel wynalazł dynamit... dużo tego było i nie wszystko Damon zapamiętał, ale pewne rzeczy kojarzył.
Chłopak uśmiechał się prawie nigdy, lecz nie było to spowodowane jakimkolwiek pesymistycznym podejściem do życia. Wszystko miało swoje wytłumaczenie, czasem bardziej zawiłe, a innym razem proste i logiczne. Nie lubił ludzi, głównie z powodu szerzącego się kłamstwa, oszustw. I tym większa irytacja, gdy rozmawia z kimś, kto uważa siebie za kogoś lepszego, na przykład z rodów czystokrwistych i najczęściej z Slytherinu. Gdyby miał to w zwyczaju, wyśmiewałby się z takich ludzi - takie zachowanie można kategoryzować do małoletnich pajaców.
Poprawił się trochę, gdyż siedząc w jednej pozycji zaczynał boleć go tyłek i wstał na chwilę by się rozruszać, lecz odwrócił się w stronę dziewczyny. Założył kaptur i chowając ręce do kieszeni, odpowiedział:
- Cóż, to chyba sobie nie radzi nie przykładając sobie. Ale przynajmniej możesz sobie mówić, że stać go na więcej, chociaż wiadomo, że lepiej nie będzie póki to on nie zmieni swojej postawy. - Powiedział próbując sobie wyobrazić jej brata. Nie znał jego twarzy i nawet się nad nią nie zastanawiał. Bardziej chodziło mu o charakter.
- Nie zmuszaj go. Nie żebym był idealnym bratem i w ogóle znam się na takich sprawach, ale niech już robi co chce. To on będzie później żałować. - Damon był jedynakiem i nie potrafił zrozumieć czegoś jak pragnienie by rodzeństwo było lepsze. Albo żeby się przykładało. Nie potrafił pomagać, to też mogło być czynnikiem wytłumaczalnym to "schorzenie".
Nagle poczuł chęć kolejnego papierosa, więc wyciągnął z kieszeni paczkę. Włożywszy sobie papierosa do ust, przebiegł wzrokiem po dziewczynie, a następnie zapytał:
- Chcesz jeszcze jednego? Mam czekoladowe. - Wyciągnął różdżkę i końcem zapalił papierosa, żeby za sekundę zaciągnąć się i poczuć smak mlecznej czekolady Milka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1197
  Liczba postów : 677
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14309-vivien-o-i-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14332-w-odchlani#378419
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14330-poczta-void
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14333-vivien-o-i-dear#378429




Moderator






PisanieTemat: Re: Dziedziniec wieży z zegarem   Pią Maj 12 2017, 15:25

Spojrzałam na niego z lekko rozdziawioną buzią - zastanawiało mnie skąd chłopak wiedział takie rzeczy. Mugole bywali naprawdę... sprytni? W takich momentach niemal rozumiałam fascynację - mojego brata ich kulturą.
- To coś takiego jak większa Bombarda z opóźnionym działaniem? - zapytałam głupio, starając się za wszelką cenę przełożyć to zjawisko na znany mi świat. Było to dla mnie tak niepojęte, że bez przetłumaczenia tego nie byłam w stanie dojść do ładu.
Sama byłam czystokrwistą dziewczyną z Slytherinu, ale nigdy się z tym nie obnosiłam. Jasne, raczej nie spędzałam czasu z mugolakami, ale nigdy nie wywyższałam się z powodu mojego statusu krwi czy bogactwa. Nie miało do dla mnie żadnego znaczenia.
Również nie lubiłam nieszczerych ludzi, z drugiej jednak strony nie starałam się na siłę szukać w innych złych intencji - wręcz przeciwnie, starałam się znaleźć w ludziach ich dobre strony, docenić ich. Nawet gdy kogoś nie lubiłam to potrafiłam docenić, że z czegoś jest dobry albo że ma jakąś zaletę, której mi brak.
- Do niczego go nie zmuszam - rzuciłam niedbale - Po prostu chciałabym, żeby wiodło mu się jak najlepiej.
Nie ukrywam, że więź z bliźniakiem jest czymś nierozerwalnym, trudnym do zrozumienia dla kogokolwiek kto nie miał bliźniaczego rodzeństwa, a tym bardziej rodzeństwa w ogóle. Gdy Victor otrzymywał kolejnego Trolla z rzeczy, które w moim mniemaniu były co najmniej banalne było mi trochę wstyd. Wiedziałam, że mój brat mógłby osiągać lepsze wyniki.
Wzięłam od niego papierosa i podziękowałam lekkim skinięciem głowy, po czym odpaliłam go różdżką. Faktycznie były dość mocno czekoladowe, przez ich słodki aromat, niemalże nie czułam gorzkiego, papierosowego dymu.

______________________



When I met you in the summer, took my heartbeat's sound!







Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 18
Skąd : Arkham Asylum
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 359
  Liczba postów : 86
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14510-damon-isaac-spencer-shyverwretch
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14515-i-m-just-playing-my-best-move
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14514-nie-chcesz-do-mnie-pisac#384925
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14513-damon-isaac-spencer-shyverwretch




Gracz






PisanieTemat: Re: Dziedziniec wieży z zegarem   Pon Maj 22 2017, 20:27

Uśmiechnął się niedbale na porównanie Vivien do zaklęcia. Powinien się tego spodziewać i w sumie dobrze, bo czarodziejom najłatwiej sobie skojarzyć świat mugolski z czymś co już znane w tym świecie.
- Tak. Z opóźnionym, wyznaczonym dokładnie przez ciebie. I też mogłabyś jakby... podłożyć powiedzmy trzy bomby w różnych miejscach i w jednym momencie je zdetonować, żeby wybuchły. Tak najczęściej robią terroryści w świecie mugolów... - Skończył i zaciągnął się papierosem, jakby orzeźwić gardło czekoladowym smakiem, który powoli zanikał. Dla Damona łatwo było zrozumieć pewne sprawy o mugolach, gdyż nie miał zamkniętego umysłu na tylko świat taki jaki widzi, jaki rozumie. Jest otwarty na wiele rzeczy, które są dla typowych czystokrwistych niepojęte.
Sam Damon nigdy nie widział potrzeby owijania w bawełnę, nie lubił tego. Bycie szczerym jest jego znakiem rozpoznawczym, zawsze był prawdomówny i nie interesowały go skutki jego słów. Nieraz doprowadził innych do płaczu, złości, desperacji - mówił sobie, że to już jest normalne i go to nie interesuje. Sam w środku czuł się gorzej i musiał sobie dawać z tym radę. Nikt za niego nie zapłacze, ani nikt nie będzie mu współczuć. Ani on nie będzie robił cyrków. Miał dosyć ludzi, dosyć ich kłamstw.
- Będzie mu się wiodło tak jak sam sobie ułoży. Nikt nie może pokładać w nim nadziei większych niż on sam w sobie. Bo chuj z tego wyjdzie. - Pierwszy raz przy niej przeklął, ale nie zwrócił nawet na to uwagi i wziął kolejnego bucha papierosa. Damon nie wiedział, że omawiany chłopak jest jej bliźniakiem, jednak to nie zmienia rzeczy - jak będzie siebie traktować jak śmiecia, nikt z niego królewicza nie zrobi. Wszystko zależy od jego zaangażowania i jeśli już bliźniacza siostra jest lepsza to niech tak zostanie. Na pewno nigdy nie będą sobie równi.
Po już jakimś czasie Damon nie widział sensu w prowadzeniu dalszej tej rozmowy. Nie ze względu na towarzyszkę, lecz ze względu na koniec tematów i po prostu miał już dość dzisiejszego dnia i wszystkiego. Wstał, popatrzył jeszcze na Vivien i na pożegnanie rzekł:
- Ja już idę... Do zobaczenia? - Skończył pytającym tonem, gdyż może kiedyś się jeszcze spotkają w podobnej sytuacji. Oby w ciekawszej, gdyż Damon po godzinie już zasypiał. Odwrócił się od Ślizgonki i wolnym krokiem pomaszerował w stronę zamku.

zt x2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Dziedziniec wieży z zegarem

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 35 z 35Idź do strony : Previous  1 ... 19 ... 33, 34, 35

 Similar topics

-
» Dziedziniec
» Wieża Wiatrów
» Szczyt Wieży
» Wieża Północna
» Hightower/ Wysoka Wieża

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Parter
-