IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Schowek na miotły

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 7 ... 10, 11, 12, 13, 14  Next
AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 23
Skąd : Londyn/Hogsmeade
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 5162
  Liczba postów : 4455
http://czarodzieje.my-rpg.com/t58-bell-rodwick
http://czarodzieje.my-rpg.com/t649-bellcia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t243-bell-rodwick
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7785-bell-rodwick#216614




Administrator






PisanieTemat: Schowek na miotły   Pią Cze 11 2010, 02:55

First topic message reminder :


Schowek na miotly

Nie tylko schowek na miotły, jak głosi powszechnie używana nazwa. Można tam znaleźć niemal wszystko od mugolskich procy, przez pędzle i puszki z różnokolorowymi farbami, po kosy i beczki z prochem. Prawdziwy raj dla uczniów pragnących by z Hogwartu została jedynie stos kolorowych kamieni.




Ostatnio zmieniony przez Bell Rodwick dnia Sob Wrz 06 2014, 18:12, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Seoul
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 237
Dodatkowo : wilkołak lunarny
  Liczba postów : 511
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1020-twan-nguyen
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1029-relacje-tlana-n
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1021-twanowa-poczta




Gracz






PisanieTemat: Re: Schowek na miotły   Sro Cze 20 2012, 01:16

Twan przywlókł Yvesa do schowka i zamknął drzwi, zapalając nikłe światło machnięciem różdżki. Trochę się zmachał co prawda, nie był w najlepszej kondycji, ale tyle dobrego, że nauczyciele się nie czepiali, widocznie albo woleli przesiedzieć bal w swoich gabinetach (pokoju nauczycielskim?), albo pić poncz w znacznie większych ilościach niż uczniowie i nie zwracać na nic uwagi. I bardzo dobrze.
Popchnął chłopaka na ziemię. Nie, wcale nie był specjalnie silny, ale na jego szczęście Yves nie był żadnym mięśniakiem, który mógłby mu zrobić nie wiadomo co.
- Tak się nie robi. Wiesz jak ona musi się teraz czuć? Wydawało mi się, że jesteś w porządku, wielka szkoda, że tak bardzo się myliłem. - Partyjki w szachy... co to tak naprawdę było? Rozmawiali też czasem, prawda, ale ogólnie Twan nie mógł powiedzieć, że jakoś specjalnie dobrze Yvesa znał. Mimo wszystko był puchonem, a nie jakimś okropnym ślizgonem, który każdą noc spędza z inną. Dziwne. Że ludzie tak łatwo potrafią sprawiać pozory.
Podwinął rękawy koszuli. W rzeczywistości, nawet nie potrzebny byłby mu żaden powód, ale jednak powiedział to... bo tak, żeby wiedział, po prostu.
Stojąc tak jak stał, kopnął go w kolano, o tak na dobry początek, a dopiero potem uderzył pięścią w twarz, wcale nie myśląc teraz, że przecież miał różdżkę, był czarodziejem. Ale półkrwi, prawda? Tak samo jak kiedyś, przed szkołą, wcale nie można było mu używać magii, tak samo teraz nie chciał tego robić. Twan zazwyczaj był spokojnym człowiekiem, wręcz trudno było go zdenerwować, bo do niemal niczego nie podchodził na serio. Tak było łatwiej. Tylko czasem zdarzały się momenty, że coś się przedostawało, jakieś uczucia, wspomnienia, i gryfonowi zupełnie odbijało. Mówili wtedy, że zachowuje się jak wariat, zupełnie jak nie on, zbyt agresywnie. Jak teraz.
W brzuch, w twarz, w żebra. Och, chciał, żeby się połamały, przywalił tak kilka razy, oczekując jęku z bólu w odpowiednim momencie, uczucia jakby kruszył makaron w zupce chińskiej. Nie szczędził ciosów, ale właściwie się nie odzywał, Yves już wiedział za co to, nie potrzeba było więcej gadać.
Potem Twan zgasił światło i wyszedł, nie myśląc już co się stanie z puchonem. Czy ktoś go znajdzie, czy jest przytomny, czy sam wyjedzie, czy komuś doniesie, że to on jest sprawcą?
A kogo to obchodziło? Poprawił koszulę, upewnił się, że włosy dobrze leżą i wrócił do Wielkiej Sali, do Angie.

zt. poczekałabym na ciebie, ale podobno nie będziesz wchodził jakiś czas... dlatego sobie idę
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : V
Wiek : 21
Skąd : Agen, Francja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 201
  Liczba postów : 216




Gracz






PisanieTemat: Re: Schowek na miotły   Sro Cze 27 2012, 00:12

Sam miałem ochotę na opuszczenie sali dlatego jakoś nie oponowałem gdy D'échy pchał, ciągnął mnie do wyjścia, szczerze wiedziałem co chciał zrobić....to było oczywiste, nie pierwszy raz słyszałem tego typu słowa. Jakoś nie bardzo mnie obchodziło to, zastanawiałem się tylko czy to ja mam mu przywalić kilka razy, czy się poddać bez walki. Kiedy się znalazłem w schowku na miotły, cała chęć walki czy też bronienia przeszła mi, właśnie w tej chwili kiedy zaczął tą swoją moralizatorską przemowę mogłem kilkoma ciosami sprowadzić go do parteru, ale....no właśnie nie mogłem tego zrobić, czyżby poczucie winy? Przez następne chwile ogarnął mnie ból, nie pozwalając na jakiekolwiek rozmyślania. Odczucia nasilały się z każdą pękniętą kością i siniakiem na moim ciele, straciłem rachubę po siódmym uderzeniu, kiedy gryfon wyszedł leżałem w pozie embrionalnej. Bolało i to jak, ale przecież coś takiego nie przydarzyło mi się pierwszy raz, po kilkudziesięciu minutach przewróciłem się na plecy i zacząłem badać obrażenia. Nie były takie straszne za jakąś godzinę będę w stanie stanąć i dojść do dormitorium....zasłużyłem na to, a nawet na więcej, ale i tak z D'échy wyrównam rachunki za dzisiejszy dzień. Kiedy minął odpowiedni czas, wróciłem do swojego pokoju rozmyślając o tym co teraz począć....

/zt/
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Skąd : Nantes, Francja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 3
Dodatkowo : wężoustość, teleportacja
  Liczba postów : 450
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5176-cait-pierre
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5178-relacje-kajtka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5177-cait-pierre




Gracz






PisanieTemat: Re: Schowek na miotły   Pią Lis 01 2013, 22:21

Dobra, każdy chyba przyzna, ze siedzenie całą noc na balu halloweenowym byłoby co najmniej nudne. Nie wierzycie? Spróbujcie tego kiedyś... N ile można udawać jakąś dzikuskę, ducha czy chcieć komuś zjeść nerkę? No właśnie... Przychodzi moment, gdzie człowiek po prostu chce usiąść, napić się powygłupiać. W końcu każdy dobrze spędzony wieczór musi zakończyć się czymś szalonym. Nie wierzysz w to? Ona tak... Więc jeśli jesteś za słaby, by dać się ponieść chwili to nawet do niej nie podchodź, bo zrobi z ciebie jedzenie dla swoich poddanych w Zakazanym Lesie. Tak, ona wielka królowa zwierząt, przynajmniej tej nocy może się poczuć anonimowa. Bo gdyby ktoś się dowiedział kim jest i jak niegodnie się zachowuje, co to by wtedy było? No ja też nie wiem, istne szaleństwo...
Weszła do skarbnicy chorych pomysłów, czyli schowka na miotły z planem po prostu rozwalenia czegoś czy pomalowania włosów na jakiś dziwaczy koloru. Ten plan jednak prysnął. Najwyraźniej nie tyko ona wpadła na pomysł odwiedzić to ciekawe miejsce. Może ktoś jest równie chory jak ona. Czas to sprawdzić!
Wyszła losowi na przeciw, tak jak nigdy dotąd. Ciekawe, że właśnie ta noc robi jej taką sieczkę z mózgu. Przypadek? Nie sadzę...
Kimkolwiek jesteś, pijesz? - Pokazała na butelkę, którą wywlekła z dormitorium zanim przyszła jeszcze do schowka. To nic, że nie mają szklanek, to nic, ze nie zna kolesia. Może to nawet lepiej, że go nie zna. Bez ryzyka nie ma zabawy, a ona pijana jest taka pocieszna.
Podała... Znaczy w sumie to wcisnęła mu butelkę w łapki, po czym sama zacżeła szukać jakiś bzdur na pułkach. Oczywiście pluszowy szop, którego miała na ramieniu zleciał gdzieś, dając niemy znak, ze coś z tą dziewczyną nie tak. Może się jej boisz?
Miała nadzieje, że ktoś jeszcze ich tu odwiedzi. Nadzieje, bo przecież to logiczne, że ludzie nie szwendają się po schowkach na miotły. A może będzie inaczej?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 22
Skąd : Hogsmeade
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 60
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 60
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6853-jacob-moore#195360
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6854-jacob-i-relacje-jego#195415
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6855-pan-jacob-bedzie-szczesliwy-jak-mu-wyslesz-list#195362http://czarodzieje.my-rpg.com/t6855-pan-jacob-bedzie-szczesliwy-jak-mu-wyslesz-list#195362




Gracz






PisanieTemat: Re: Schowek na miotły   Pią Lis 01 2013, 22:42

Wyszedł z jakąś panną z balu i wparli do schowka na miotły. Ściągnął maskę i po zadanym pytaniu dziewczyny spojrzał na nią z niedowierzaniem i zaczął się śmiać – Czy ja pije? Zadajesz złe pytanie do złego człowieka. Oczywiście, że pije! – złapał butelkę i upił łyka. Smak był wyśmienity, doskonały w gust chłopaka. Rozejrzał się po malutkim pomieszczeniu. Pierwsze wrażenie? Wielki gnój. Stanowczym kopniakiem zgarnął w jeden kąt kilka mioteł. Usiadł na podłodze z takim impetem, że do góry poleciał obłok kurzu i brudu. Upił drugi łyk. Trzeci, czwarty… zostało w butelce tylko troszeczkę – chcesz końcówkę? – wpadł mu do głowy wspaniały pomysł – jakby się znalazła trzecia osoba to by można by zagrać w butelkę co ty na to? – zapytał dziewczynę. Interesował go jej strój. Ciekawy. Podał jej butelkę. Wypił dziś bardzo dużo, dziwne, że jeszcze się nie opił. Na balu wypił kilka kieliszków whisky i jeszcze tu wypił ¾ butelki. Niemalże bardzo udany wieczór. Och jakby było dobrze, gdyby przyszłaby jeszcze minimum jedna osoba. Wtedy to mogłoby się robić trójkącik. Bo w duo to nie ma sensu siedzieć tutaj mogliby pójść na przykład do pokoju życzeń – pomyślał. Pokój życzeń odkrył niemal przez przypadek w pierwszej klasie. Do tej pory nie wie jak, ale mu się udało zgubić drogę do dormitorium. Chciał znaleźć kącik ciszy, a w zamyśleniach walnął głową w jakieś drzwi. Nigdy jak tędy przechodził nie widział tych drzwi więc odważył się zaglądnąć i zobaczył jakby pustą klasę. Otrząsnął się i znów spojrzał na dziewczynę – no dobra może w dwójkę zagramy? Jak ktoś się znajdzie to się znajdzie co? – zapytał z uśmiechem na twarzy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VI
Wiek : 20
Skąd : Korzenie Japońskie, Pochodzi z Bostonu
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 78
  Liczba postów : 74
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6858-gabs-maxwell#195459
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6867-relacje-gabby#195856
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6859-gabrielle-maxwell#195553




Gracz






PisanieTemat: Re: Schowek na miotły   Pią Lis 01 2013, 23:42

Swojej pary nie znalazła? No i co? Łażenie gdziekolwiek popadnie to coś co kochała. Było jej tak gorąco, że miała wrażenie, że się topi. Nie utrzymywała się już na nogach, była wykończona, a gdyby nie ten hałas, poszłaby spokojnie spać. Czerwonowłosa się powoli rozejrzała, jej wzrok zatrzymał się na drzwiach (?) od schowka.
Powoli ruszyła w tamtą stronę, a gdy była wystarczająco blisko - otworzyła po prostu drzwi. Spojrzała na dwójkę która tam przesiadywała, po czym zaczesała włosy palcami. Chłopak i dziewczyna, siedzą sami w schowku. Ciekawie, ciekawie. Najwyżej wyjdzie na to, że im przeszkodziła, a gdy spróbuje się wycofać, to ją porwą do środka. Raczej nie miałaby siły jakkolwiek walczyć.
- Hm.. co taka dwójka robi w takim ciemnym i ciasnym miejscu? - zapytała, przechylając głowę w prawo, tym samym opierając ją o ramę drzwi. Była ciekawa ich zacnej reakcji, a to czy ją porwą? Było by dosyć ciekawie..
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 22
Skąd : Hogsmeade
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 60
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 60
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6853-jacob-moore#195360
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6854-jacob-i-relacje-jego#195415
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6855-pan-jacob-bedzie-szczesliwy-jak-mu-wyslesz-list#195362http://czarodzieje.my-rpg.com/t6855-pan-jacob-bedzie-szczesliwy-jak-mu-wyslesz-list#195362




Gracz






PisanieTemat: Re: Schowek na miotły   Sob Lis 02 2013, 09:10

Gdy usłyszał nieznajomy głos odwrócił się do drzwi. Uniósł brwi i przybrał kamienistą krew – Co robimy we dwoje? Zgadnij... choć jeszcze do tego nie dotarliśmy, ale wchodź, wchodź będzie zabawniej.- zauważając wyraz twarzy dziewczyny dodał – Gramy w butelkę. Siadaj tutaj ta pani jeszcze wychleje końcówkę i możemy grać- podsumował. O wiele lepiej będzie mu grać w trojkę, a nie dwójkę. Chyba to już mówiłem? Nie ważne. Jacob przyglądnął się dziewczynie od stóp do głów. Miała w sobie coś znajomego. Może to jego koleżanka, a może... Dobra, dobra odsuńmy dziwne myśli na bok. Gdy dziewczyna przebrana za pocahontas wypiła zawartość butelki on spojrzał na dwie panie. – gramy? Nie zamierzam tu siedzieć bez żadnego zajęcia. A butelka będzie zabawna zostań - pierwszy raz uśmiechnął się do wampirzycy. Obie miały ładny strój. Interesujący, Oryginalny. Jego jednak był według nie których dziwny, według innych zajebisty. Teraz już mu zabrakło alkoholu. Zaklął pod nosem i rozejrzał się szczegółowo. Może kiedyś ktoś tu zostawił alkohol. Jego dusza uśmiechnęła się. W kącie było można zauważyć butelkę ognistej whisky. Wziął ją natychmiast i zaczął w zakrwawionym szlafroku szukać różdżki. Ogarnęła go panika, gdyż nie mógł znaleźć. Szukał po wszystkich kieszeniach i nic. Jednak przy granicy wściekłości znalazł w kieszonce przy piersi. Poczuł wielką ulgę. Teraz gdy ją wyciągnął wyczarował na podłodze trzy kieliszki. Do każdego nalał ognistej whisky i wszystkim podał po kieliszku, a następnie położył na środek pustą butelke po wcześniejszym alkoholu i uniósł wzrok – Kto kręci?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Skąd : Nantes, Francja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 3
Dodatkowo : wężoustość, teleportacja
  Liczba postów : 450
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5176-cait-pierre
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5178-relacje-kajtka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5177-cait-pierre




Gracz






PisanieTemat: Re: Schowek na miotły   Sob Lis 02 2013, 13:26

Jak to możliwe... Wszystko rozegrało się po jej myśli. Ludzie wesoło piją, przyszła trzecia osoba do towarzystwa, noc jeszcze taka 'młoda'. Gdyby nie to, ze na co dzień była pesymistką, powiedziałaby, że życie jest piękne. a tak to jedynie może powiedzieć, że alkohol sprawia, że życie jest piękne. Ostatnio jest u niej lekiem za całe zło... No co ja pierdziele? Ona taka piękna i dumna jak mogła tak się stoczyć? Kiedy się to stało? Życie zmienia ludzi moi drodzy, zapamiętajcie to!
Wzięła butelkę od chłopaka, wypiła co zostało na dnie. W sumie jeszcze jej czegoś brakowało... I to bynajmniej skocznej muzyki, przy której tak jak ostatnio mogłaby nago tańczyć. Rozrywka... Tak to właśnie to. Nawet sama do niej przyszła, czujecie to?
- Mogłabym cię podobnie zapytać- Powiedziała trochę za szybko, przez co lekko niezrozumiale - Jednak w zamian, że tego nie zrobię, mam pewną propozycje. - Wskazała na butelkę w dłoni. Taka się z niej gaduła zrobiła... Normalnie progress jest prawie stoo procent. - Grasz?
Nie czekając na odpowiedź dziewczyny, zaciągnęła tego jeszcze do niedawna ptasiego ziomala na podłogę, kładąc butelkę na środku, sprawdzając, czy na pewno dobrze się kręci. Bo co by było, gdyby była jakaś zaczarowana i wskazywała tylko na niego? NO TO TRZEBA SPRAWDZIĆ!
- No to kto zaczyna - W końcu nie chciała ona, przecież w jej stanie to zaraz na kogoś się rzuci i będzie po zabawie... Ewentualnie podetnie komuś gardziołko i zaniesie Soph jako prezent. Tak też była, to się nazywa życie.
Może wydaje się wam, że to wszystko takie proste, takie zabawne... Ale co jeśli której okaże się być złowieszczym lunarnym, który zaprowadzi tutaj porządek niczym perfekcyjna pani domu? Ja bym się bała... Ale na szczęście dla was już za późno. Jeśli coś się stanie, to na pewno nie z mojej winy. Wszyscy umrzemy... Taka noc, noc duchów, a Krwawy Baron na pewno nie będzie zadowolony z wybryków uczniów.

System kręcenia butelką dla ciekawskich!
Rzucamy jedną kostką, każdemu imieniu odpowiadają dwa numery:
Pocahontas - 1, 4
Doktorek - 2, 5
Wampirzyca - 3, 6

Jeśli wypadnie na postać, która akurat kręci, powtarzamy rzut. Udanej zabawy
Cool
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 22
Skąd : Hogsmeade
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 60
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 60
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6853-jacob-moore#195360
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6854-jacob-i-relacje-jego#195415
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6855-pan-jacob-bedzie-szczesliwy-jak-mu-wyslesz-list#195362http://czarodzieje.my-rpg.com/t6855-pan-jacob-bedzie-szczesliwy-jak-mu-wyslesz-list#195362




Gracz






PisanieTemat: Re: Schowek na miotły   Sob Lis 02 2013, 13:41

Spojrzał. Co jak co on nie lubił kręcić, jednak w ostateczności… - Mogę zakręcić – odgarnął długą grzywkę i zakręcił. Jego strój był ciasny i było mu w nim gorąco. Zastanawiał się czy go nie zdjąć. Tylko, żeby nie było ma pod tym normalne ubranie. – Wiecie gorąco mi ściągam ubranko – rozpiął guziki i na początku ściągnął płaszcz. Pod płaszczem miał koszulkę mugolskiego zespołu Iron Maiden, którą nabył przypadkowo. Nie wiedział co to za zespół i jaką muzykę gra. Ale nie ważne. Coś długo się kręciła. Spojrzał na wampirzycę. Jednak została. To dobrze, będzie zabawa. Wiem, wiem mam dziwne myśli, ale bywa. Co jak co, ale doktorek nie był typem człowieka, który nigdy nie zaznał alkoholu, papierosów czy sexu. Oj on był w tym najlepszy. Może i był małomówny, ale to właśnie podobno podkreśla w nim tą erotyczność. Wypadła na wampirzyce. On miał wymyślić jej albo pytanie, albo zadanie. Jednak teraz wolał zapytać - Dostaniesz pytanie, na które będziesz musiała odpowiedzieć szczerze. Więc tak: Z kim w szkole chciałabyś się przelizać? - zaczął od podstawy. Dopiero później będą lecieć lepsze i zadania i pytania.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VI
Wiek : 20
Skąd : Korzenie Japońskie, Pochodzi z Bostonu
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 78
  Liczba postów : 74
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6858-gabs-maxwell#195459
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6867-relacje-gabby#195856
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6859-gabrielle-maxwell#195553




Gracz






PisanieTemat: Re: Schowek na miotły   Sob Lis 02 2013, 22:11

Została, bo prawdę mówiąc i tak nic lepszego nie miała do roboty. A skoro już tu jest, to usiadła sobie wygodnie na ziemi, wyjmując usuwając za pomocą magii te idiotyczne kły. Wtedy jej twarz zrobiła się bardziej promienna, a oczy przybrały czarny kolor. Włosy, które jeszcze przed chwilą były nieco pokudłaczone, teraz są miękkie i gładkie w dotyku. Oczom dwójki ukazała się azjatycka uroda, która niedawno zaczęła uczęszczać do szkoły.
Dziewczyna westchnęła, po czym spojrzała na chłopaka. A więc zadał jej pytanie.. " Z kim w szkole chciałabyś się przelizać"
- Pomyślmy.. nie mam takiej osoby.. chyba. - uśmiechnęła się szeroko. Taka była prawda, nie znała ludzi na tyle dobrze, żeby mówić z kim by się chciała przelizać. A może pytanie chłopaka, to była w pewnym sensie propozycja... niee, raczej nie. Mózg spaczony.
Zapewne teraz ona ma kręcić, więc tak też zrobiła. Butelka nie kręciła się długo. Padło na chłopaka, który zadawał jej przed chwilą pytanie. Dziewczyna powoli zaczesała włosy do tyłu, po czym na niego spojrzała z uśmiechem.
- A więc Ty też dostaniesz pytanie. Jest tutaj osoba, z którą TY chciałbyś się przelizać? - pseudo wampirka wyszczerzyła się zadziornie, po czym oparła się o ścianę. Ciekawie się zapowiada...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 22
Skąd : Hogsmeade
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 60
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 60
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6853-jacob-moore#195360
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6854-jacob-i-relacje-jego#195415
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6855-pan-jacob-bedzie-szczesliwy-jak-mu-wyslesz-list#195362http://czarodzieje.my-rpg.com/t6855-pan-jacob-bedzie-szczesliwy-jak-mu-wyslesz-list#195362




Gracz






PisanieTemat: Re: Schowek na miotły   Sob Lis 02 2013, 22:24

Uśmiechnął się szeroko i spojrzał na pięknej urody dziewczynę - Hm... wiesz są tutaj tylko dwie takie osoby. Pewnie się nie domyślisz co to za ludzie co? - uśmiechnął się szyderczo z rozbawieniem. Zaraz rozkręci się zabawa. Trzeba jeszcze chwilę poczekać, aż gra rozkręci się do... nie ważne czego. Pięknie w głowie pustka nie wiedział co by mógł komuś wy myśleć. Dobra pomyśli się później teraz będzie kręcić. Znów wypadło na wampirzyce. - To bez sensu... a gdzie się znajdzie miejsce dla tej pani? - spojrzał teraz na Pocahontas. Teraz musiał coś wymyśleć... dobra, dobra - Jeszcze raz masz pytanie. Takie proste nie mam innego pomysłu oprócz sexu. Kto w szkole wywarł na tobie największe wrażenie? - zapytał. Nie było to oryginalne pytanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VI
Wiek : 20
Skąd : Korzenie Japońskie, Pochodzi z Bostonu
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 78
  Liczba postów : 74
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6858-gabs-maxwell#195459
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6867-relacje-gabby#195856
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6859-gabrielle-maxwell#195553




Gracz






PisanieTemat: Re: Schowek na miotły   Sob Lis 02 2013, 22:35

A więc znowu na wypadło na nią. Rany, ta butelka ją chyba od razu pokochała. Mniejsza zresztą. Kolejne pytanie było banalne, więc nie musiała długo się zastanawiać nad odpowiedzią. Spojrzała w sufit, po czym wzięła głęboki oddech i skierowała wzrok na chłopaka.
- Nikt jeszcze nie wywarł na mnie żadnego wrażenia. - no może prócz jednej osoby, ale to nie ważne. Wolała przynajmniej przez chwilę o tym nie myśleć.
Skoro odpowiedziała na pytanie, zakręciła butelką ponownie. Tym razem wypadło na dzikuskę. Jak ona uwielbiała dzikusów.. Pocahontas to jedna z jej ukochanych bajek.
Myślenie nad pytaniem zabrało jej trochę czasu, ale doszła do wniosku, że same pytania będą nudne.. także..
- Pocahontas, dostaniesz ode mnie zadanie.. A mianowicie. - spojrzała na chłopaka z triumfalnym uśmiechem. - Sprzedaj chłopaczkowi soczyysteego buziaczka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Skąd : Nantes, Francja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 3
Dodatkowo : wężoustość, teleportacja
  Liczba postów : 450
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5176-cait-pierre
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5178-relacje-kajtka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5177-cait-pierre




Gracz






PisanieTemat: Re: Schowek na miotły   Nie Lis 03 2013, 19:47

No cóż... Tyle tu się działo. Oni grali, ona siedziała. Nie za bardzo wiedziała (nie czuje jak rymuje, hehs) co dokładnie się dzieje. Coś tam mówili, słowa dochodziły do niej jakieś zniekształcone, jakby już alkohol mówił jej wprost "wyp****alaj do łóżeczka, skarbie". Nie znosiła tego uczucia, wolała jak roznosiła ją energia. Zdecydowanie dziś, tu w tym miejscu brakowało głośnej muzyki i czegoś wygodnego to położenia na dym zadka. Nie ukrywajmy, podłoga nie jest za bardzo przyjemna, zwłaszcza w schowku, w którym nikt nie sprząta od lat. Można tu jednak znaleźć wszystko... Więc może gdy poszuka, to znajdzie coś, co choć trochę ułatwi jej życie?
Chwiejnie wstała, zdając sobie sprawę, ze nie wygląda to ani dobrze, ani seksownie, ani... No ok, wygląda to upokarzająco. Co jednak ma się przejmować? Obu tych osób nie zna, widzi ich pewnie ostatni raz na oczy. Jutro wróci do swojego cudownego świata, gdzie Soph nienawidzi wszystkich, Taitiane chodzi dziwnie zadowolona, a reszta to nic nie warte worki krwi.
Podeszła do jednej spółek, po czym bardzo nietaktownie wywaliła z niej wszystko na podłogę.
- Znalazłam! - Pochwaliła się dość głośno, po czym swoją zdobycz (jakąś zniszczoną przez czas poduszkę położyła na podłodze. Nie zwrócili na nią uwagi... To może lepiej? Oczywiście przy okazji zajmowani miejsca, już nie było tak prosto. Ta dziewczyna wyglądająca jak czupiradło (sorkens, ale Pocachontas już nie ogarnia zbytnio) coś tam zaczęła bełgotać. Co on do jasnej, ciasnej gada? Aaa... Całować. Było nie raz, będzie teraz, co jej szkodzi!
Na szczęście wszyscy siedzieli a tyle blisko, że nie sprawiło problemu, by dała mu buziaka w policzek. Teraz... Jej kolej kręcenia butelką. Jeśli oczywiście nie potłucze jej za pierwszym dotknięciem, to na pewni szanse trafienia kogoś z tej dwójki to jakieś 33,3 procenta. No to zaczynamy!
I już wszystko wiadomo! Wypadło an Wampirzyce, która powinna zacząć martwić się o swój los. Niestety... Oko za oko, ząb za całą szczękę i te sprawy.
- Wampirku... Prawda, że mogę tak się do ciebie zwracać? - W sumie to nie czekała na pozwolenie, bo niby po co? Jest przecież na tyle świetna, że na pewno wszyscy się cieszą z tego, że w ogóle się do nich odzywa. - Masz zadanie. Pokarz nam najbardziej erotyczny taniec w tej szkole z miotłą w roli głównej - Po czym pokazała na pare starych, rozpadających się mioteł w kącie pokoju. Życzę udanej zabawy!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Coffs Harbour, Australia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 213
  Liczba postów : 492
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6488-curtis-laura-juvinall?highlight=Curtis+Juvinall
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6490-zapraszam-bo-inaczej-john-po-was-przyjdzie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6489-jakub-zjem-twoja-okreznice




Gracz






PisanieTemat: Re: Schowek na miotły   Czw Wrz 11 2014, 17:43

Jeżeli Curtis miała jeszcze jakąś nadzieję, że Xavier ją puści, właśnie ją straciła. Wtedy też zaczęła się wyrywać coraz mocniej, próbując najpierw kopnąć go w kroczę, później chciała też sięgnąć paznokciami do jego twarzy, ale to wszystko odniosło chyba średni skutek, bo Xavier, nie dość, że był od niej o wiele wyższy, to jeszcze o wiele silniejszy.
Gdyby tylko udało jej się sięgnąć po tę różdżkę!
Curtis faktycznie zawsze była bezkarna, przyzwyczaiła się do tego, że jej zachowanie jest w pewien sposób akceptowalne, bowiem wszyscy chowali urazę, próbując zrozumieć i logicznie wytłumaczyć jej zachowanie, ewentualnie po prostu próbowali zapomnieć, ignorując Juvinall. Xavier był jednak inny, on postanowił się zemścić - tylko, że na taką zemstę nie zasługiwał nikt. Teraz już ciężko było dostrzec ślizgonce jakąś chorobę czy gorączkę, nawet chwilową niepoczytalność chłopaka, zdawało jej się, że działał on z zimnym wyrachowaniem, a wcześniej zaplanował to wszystko.
Może zaplanował to już tego dnia, gdy go zostawiła. Nigdy nie podejrzewałaby, że Zoellis jest się w stanie posunąć do czegoś takiego. Curtis straciła kontrolę nad sytuacją już dawno, może to chłopak chciał osiągnąć? Z tym, że w takim wypadku powinien już przestać, bo Australijka w tym momencie była naprawdę przerażona rozwojem sytuacji.
Curtis krzyknęła, kiedy zacisnął jej rękę na pośladku.
- Weź tę łapę, kretynie - wrzasnęła, a do oczu napłynęły jej łzy strachu i upokorzenia. Nie mogła jednak dać za wygraną, musiała uciec, uciec, uciec. Teraz ucieczka była naprawdę niezbędna, a napastnik całkiem realny. Tym razem Juvinall mogła jednak nie mieć możliwości ucieczki.
- Puść mnie do cholery! - krzyknęła, szamocząc się jak rybka w sieci. Być może coś Xaviera zabolało, nie wiem, szamotała się naprawdę porządnie, ale to wciąż on miał przewagę. Wykrzyknęła, aby ktoś jej pomógł. Gdzie byli wszyscy? Gdzie był Caleb, gdzie był Riley, gdzie była Mathilde i gdzie był Nicolas, kiedy ich potrzebowała?
No tak, wszystkich ich opuściła, z własnej woli skazując ich znajomości na straty. No, może z Mathilde wyglądało to trochę inaczej, ale nie zmieniało to faktu, że nie było jej tutaj, gdy przyjaciółka potrzebowała pomocy jak jeszcze nigdy w swoim życiu. Czyż nie taka sama sytuacja, tyle, że oczywiście z odwróceniem ról, miała miejsce parę miesięcy temu?
Co jednak nie zmienia faktu, że o tej porze i tak ktoś powinien patrolować to miejsce, czyżby Curtis miała naprawdę takiego pecha, że żaden z prefektów akurat nie zejdzie tutaj podczas swojego dyżuru?
Zrobiło się jeszcze groźniej, gdy pociągnął ją w stronę jakiegoś schowka, po czym zamknął drzwi. Curtis wciąż nie wierzyła w to, co właśnie się działo. Czuła się jak bohaterka własnych opowiadań, do dopełnienia efektu brakowało tylko flaków, które walałby się po ścianach, z sufitu natomiast powinna skapywać krew.
Twoja krew, Curtis Juvinall.
- Xavier, proszę, nie. - jej głos zadrżał, była bliska płaczu, wciąż próbowała się wyrywać. Przecież i ten dryblas musiał w końcu zmęczyć się szamotaniem z nią, prawda? Przecież nie była aż tak beznadziejną rywalką.
- Xavier nie...
Rób tego.
Głos uwiązł jej w gardle. Nieskutecznie próbowała kopać Zoellisa, zadrapać, nawet ugryźć, co zresztą przy jednej próbie pocałunku się jej udało. Była zmęczona, ale wciąż próbowała walczyć z byłym chłopakiem i obecnym napastnikiem. Wciąż też próbowała dosięgnąć różdżki, która jej zwyczajem, który teraz przeklęła, wetknięta była w jej martensa.
Xavier Zoellis był najgorszym psychopatą, jakiego spotkała. Jego szaleństwo znajdowało ujście w jego gestach i słowach, nawet w jego spojrzeniu, które ponownie mogła wychwycić, kiedy oczy przyzwyczaiły się do pół-ciemności panującej w schowku.
Curtis żyła w przekonaniu, że szaleństwo jest uczuciem gorącym, łączącym wszystkie namiętności, popychającym do czynów najpiękniejszych i najgorszych, które zwykła opisywać z takim oddaniem. Myliła się.
Szaleństwo Xaviera było zimne i pozbawione skrupułów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Skąd : Bośnia i Hercegowina
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 319
  Liczba postów : 251
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8082-xavier-yuri-zoellis#225133
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8085-pamiec-to-przeklenstwo#225137
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8083-pamietam-kazdy-list#225135
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8149-xavier-yuri-zoellis




Gracz






PisanieTemat: Re: Schowek na miotły   Nie Wrz 14 2014, 15:17

Podobno bezkarność jest dla ludzi, którzy nie posiadają mózgu. Dla tych, którzy klną na życie nigdy tak naprawdę nie żyjąc. Nie myślą przecież o tym jak los im dopieprzy na nieznajomym zakręcie. Czy już porzucisz tam niewygodne ciało, żeby umrzeć, czy jeszcze objawi się szansa na jeden oddech? Ile razy zatrzymasz się przed światłem by się zawrócić, zrezygnować z czegoś, co mogłoby być dobre, albo o w pół złe. Nie odpowiesz na żadne z tych pytań, ale Zoellis był człowiekiem, który rozwiązał setki tysięcy zagadek w swoim życiu. Żadna nie dotyczyła kobiecego umysłu. Żadna nie była jedną z tych, które chciałbyś usłyszeć przed snem, bo niszczą szare komórki na proch. Giniemy zbyt szybko, a poświęcamy tak często czas na coś czego nie ma. Curtis nie rozumiała jaki błąd popełniła, jaką drogą poszła, którą z zasad złamała, może gdyby była choć trochę świadoma jej strach nie byłby teraz świadkiem najgorszych wydarzeń, ale zabrałaby ją na nieco ciekawszą wycieczkę. Musisz w to uwierzyć, że nie ma innych scenariuszy zanim zasiądziesz do ich pisania. To co się dzieje jest jedynym możliwym, bo już tego nie cofniesz. Nie uwierzysz, będziesz do tego wracać. Jesteś słaby, ale to Zoellis jest najsłabszy rozpamiętując fantom tak dzielnie rozbijający jego umysł na cząstki elementarne zwane kwarkami. Niestety tak już jest, jesteś tu a jakby błądzisz w zupełnie innym miejscu.
Nie był zabójcą niewinności, jednak coś mu mówiło, że nie może się już z tego wycofać. Zmuszał ją do czegoś, czego sam właściwie nie chciał. Pragnął zobaczyć ból i strach w jej oczach. O ile to drugie było tu obecne w nadmiarze, to ból wciąż nie przyszedł na tę ucztę zgrozy. Szkoda, dla niego przygotowane było honorowe miejsce. Zmusił ją do pocałunku, do uniesienia rąk do góry, do ściągnięcia bluzki i usadził ją na jakimś prowizorycznym biurku, czy tam szafce, i przyciągnął do siebie gładząc dłońmi zimną taflą skóry, która była atłasem, jedwabiem czy inną tkaniną, z której tworzy się zmysłową bieliznę. Był pewien, że gdyby ściągnął z niej pierwszą warstwę, to nie zalałaby go krew, tylko wino. Najsłodsze wino, w którym moczysz nieśmiało usta rozkoszując się chwilą jakby nie miała już nigdy się skończyć. Xavier tak bardzo chciał teraz przestać, dlaczego więc jego ręce szły dalej. Zaciskały się jej szyi, nie akceptowały sprzeciwu, blokowały jej każdy ruch, który był tu prowadzony w samoobronie. Nie słuchał jej. Dokonywał rzezi. Zabijał sam siebie, a mimo wszystko dzielnie do przodu pogrążał ich oboje w mrocznym tańcu.
W końcu jego usta odnalazły jej szyję ściągając zębami ramiączko od stanika rozkoszował się chwilą. W końcu popatrzył na nią skupiony i złapał za uda.
- Powinnaś teraz zniknąć, rozpłynąć się kurwa w powietrzu. Dziwi mnie, że jeszcze twoja magia nie zadziałała. - Kpił. Jadł i pił z kpiny kpiną wziętą. Jakby zapominając o całym złu, którego powinien już się wstydzić. A może tego już tu nie było? Pytasz czego?
Pieprzonego wstydu, zdrowego rozsądku, jakiejkolwiek komórki nie pijanej wyobrażeniami o jej drobnym ciele.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Coffs Harbour, Australia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 213
  Liczba postów : 492
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6488-curtis-laura-juvinall?highlight=Curtis+Juvinall
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6490-zapraszam-bo-inaczej-john-po-was-przyjdzie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6489-jakub-zjem-twoja-okreznice




Gracz






PisanieTemat: Re: Schowek na miotły   Nie Wrz 14 2014, 16:00

To prawda, Curtis nie rozumiała jaki błąd popełniła. Do tego czasu. Ale nigdy, nigdy nie podejrzewałaby, że zostanie jej wymierzona tak bardzo okrutna kara, ślizgonka zwyczajnie na nią nie zasługiwałą. Łzy ciekły jej po policzkach, gdy szamocząc się dziko, próbowała uwolnić się od Xaviera. Była przepełniona panicznym strachem i widmem wydarzeń, które właśnie nad nią zawisły. Parę razy niemalże udało się jej wyślizgnąć z ucisku Zoellisa, ale ten złapał ją znowu, nie pozwalając uciec. Miał nad nią cholerną przewagę, po raz pierwszy w życiu Juvinall nie mogła z tym nic zrobić. Nie zamierzała jednak dać za wygraną, stawka była zbyt duża, aby się poddać. Cóż jednak z tego, że Zoellis nie robił sobie nic z jej prób ucieczki, a tym bardziej z protestów, które przekształcały się w błagalny szept, aby zaraz jednak przerodzić się w paniczne krzyki, uciszane skutecznie przez zaborcze usta chłopaka.
Kiedy ściągnął jej bluzkę, Curtis zaczęła szlochać. Powoli zaczynała wpadać w histerię, dalej się szamocząc, ale Xavier był od niej o tyle silniejszy, że do tego wszystkiego posadził ją jeszcze na jakimś stołku czy biurku. Curtis była coraz słabsza i coraz bardziej zrezygnowana, jej protesty nic nie obchodziły Zoellisa. Pomimo tego, że doskonale było widać, jak ta sytuacja najprawdopodobniej się zakończy, nie dochodziło to do Australijki.
To nie ona była w środku tych wydarzeń, ona jedynie obserwowała, opisywała, maczając pióro w atramencie, zapełniając kartki swym równiótkim pismem. I zaraz, słowo daję, uratowałaby tę dziewczynę, tę nieszczęsną Curtis Złamałam O Jedno Serce Za Dużo.
Uratowałabym ją.
Nie byłoby krwi, nie byłoby strachu, żadnych flaków, czy schowków na miotły, które były równie groteskowe. Po raz pierwszy wszystko skończyłoby się szczęśliwie.
Zadrżała z chłodu i strachu, kiedy jego ręce zaczęły błądzić po jej odsłoniętym ciele, wywołując następny spazm szlochu Curtis.
- O niczym innym nie marzę. - wychlipała cicho, łudząc się jeszcze, że może weźmie go na litość, że może przemówi do jego uśpionego rozsądku, uczuć, kurwa, czegokolwiek.
- Błagam cię Xavier, jeżeli nie o mnie, to pomyśl o sobie. Co to z tobą zrobi. - wychrypiała, kiedy ten zahaczył zębami o ramiączko jej stanika. Wzdrygnęła się z obrzydzeniem, jej opór, chociaż wciąż widoczny, słabł wraz z jej siłami. Łzy ciekły po policzkach, makijaż rozmazał się już dawno. Szarpnęła się jeszcze raz, próbując wyswobodzić się z jego ramion.
Uratowałabym ją.
Nie, Curtis, nie uratowałabyś jej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Skąd : Bośnia i Hercegowina
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 319
  Liczba postów : 251
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8082-xavier-yuri-zoellis#225133
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8085-pamiec-to-przeklenstwo#225137
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8083-pamietam-kazdy-list#225135
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8149-xavier-yuri-zoellis




Gracz






PisanieTemat: Re: Schowek na miotły   Wto Wrz 16 2014, 17:53

Widzisz ten świat? Pozbawiony szczerości, kolorów, dobra, czyjejś opieki. Xavier patrzył codziennie i nie wiedział skąd brała się tam zawiść. Nie miał pojęcia o tym którędy powinien iść, czy to czas żeby popełnić samobójstwo czy czerpać korzyść z tego, że może robić coś za co nie zapłaci? Był niepoczytalny, szalony, już dawno zerwał ze zmysłami, te wyprowadziły się jako pierwsze pozostawiając tylko instynkt samozachowawczy, kilka złych emocji i ból... Zmięty w pustce. Bo i ten nie potrafił znaleźć sobie miejsca raz po raz szamocąc jego umięśnionym ciałem, które teraz dawało mu wyższość nad drobną, ładną istotą, która popełniła błąd. Pojawiła się w złym miejscu o jeszcze gorszym czasie. Wylewała z siebie łzy, których on niestety nie dostrzegał. Stawiał opór każdej jej reakcji, która konfliktowała pływanie jego dłoni po talii, aż w końcu po zapięciu stanika, które szarpnął bez dbania oto jak bardzo się jej nie podoba obecna sytuacja. Yuriemu wiele rzeczy nie odpowiadało, nie zwykł jednak mówić o nich głośno. Może dlatego, że nawet jego dziewczyna nie próbowała go słuchać grzebiąc się w zeszytach, zapiskach, scenariuszach sytuacji, nagle prosząc, skomląc o jakiś odłamek dobra. A przecież straszne historie nie mogą kończyć się dobrze. Wtedy same w sobie pozbawione byłyby już charakterystycznego dla siebie wdzięku, a to tylko sprowadziłoby wszystkich do myślenia, że wszystko co będzie straszne sprawi, że nagle zapali się światło, przyjdzie ktoś, ktokolwiek.
Prawda była inna. Zawsze miałeś być sam. Samodzielna jednostka nie umiejąca pływać na tak grząskich gruntach. Myślisz, że krzyk Cię uratuje? Mów coś więcej, mów coś piękniejszego. Komplementuj go, może przeproś. Może to twoja droga ewakuacyjna? Albo spaliłaś za sobą wszystkie mosty. Cokolwiek zrobiłaś... Nie zatrzymasz już się, bo samo brnięcie ciągle od nowa w tej samej sekundzie czasu zamknie Cię tylko w klatce. A nigdy nie byłaś stworzona do stania w ograniczeniach.
Czerp z tego, jak on... Głodny emocji, czyjegoś ciała, zemsty na kimś żywym. Ktoś płaci za zepsute życie, błąd ojca. Za coś, czego on nie potrafił nazwać. Ruch za ruchem, pozbawił ją garderoby. Topił w pocałunkach, zamykał krzyk w śmielszym napieraniu na nią. Chciał po prostu ją tu mieć, czuć jakby nigdy nie zniknęła. Nie miał być może pojęcia jak bardzo rozcinał ją na pół. Zagasił cały ból muśnięciem w skroni, w rzeczywistości dokładając drewna do płonącego już ogniska przykrych niespodzianek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Coffs Harbour, Australia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 213
  Liczba postów : 492
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6488-curtis-laura-juvinall?highlight=Curtis+Juvinall
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6490-zapraszam-bo-inaczej-john-po-was-przyjdzie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6489-jakub-zjem-twoja-okreznice




Gracz






PisanieTemat: Re: Schowek na miotły   Czw Wrz 18 2014, 21:50

Nie potrafiła tego zatrzymać. Nie potrafiła uciec. Słowa, którymi dotychczas operowała tak zręcznie, gdzieś uleciały, odejmując mowę wszystkim mordercom i psychopatom, którzy zrodzili się w głowie Juvinall. Ten jeden, jedyny raz jej substytut rzeczywistości miał nie być wystarczający. Tego rodzaju bólu nie dało uśmierzyć się zadaniem bólu fikcyjnej postaci.
Tego losu Curtis nie chciała dla nikogo. Nawet dla swoich znienawidzonych pozytywnych papierowych bohaterów, którzy najczęściej padali ofiarami jej prozy.
Nie przestawała błagać go do końca, nawet kiedy ściągnął z niej całe ubranie i jasnym było, co się zaraz stanie, a ona nic nie może na to poradzić. Zaczęło się wierzganie, ostatnie przedśmiertne drgawki w postaci histerycznych krzyków i przypływu energii oraz nowej dawki adrenaliny - na nic jednak się to zdało, Xavier działał zbyt silnie, metodycznie, bezwzględnie, jakby będąc głuchym na krzyki dziewczyny. Najpierw były to krzyki rozpaczy i przerażenia, później natomiast i bólu. W pewnym momencie rozpadła się, ale i tak czuła jego pot, słyszała jego dyszenie oraz swój szloch, oczy zaszły jej mgiełką, jakby chcąc odgrodzić ją od widoku napastnika, który osaczał ją ze wszystkich stron. Nawet gdy miała wrażenie, iż całą tę sytuację obserwuje spoza swojego ciała, on wciąż się nad nią pochylał, przysuwając się bliżej, pragnąc więcej i sięgając po więcej, bez żadnych oporów. Jego dłonie czuła wszędzie.
Zapragnęła znaleźć się poza ciałem. Uwolnić się od tego bólu, upokorzenia i strachu. Nie była pewna czy krzyk, który usłyszała, nie był jedynie echem w jej umyśle, wszakże teraz nie miała już siły, aby czynnie przeciwstawiać się Xavierowi. Nie potrafiła zawołać o pomoc, straciła tę zdolność, gdy rozrywana na pół, wciąż tkwiła w jednym kawałku.
Pragnęła nicości, która zwolniłaby ją z jakiegokolwiek odczuwania. Nie czułaby wtedy wolno płynącej strużki krwi, nie czułaby Zoellisa ani strachu, rozdzierającego bólu czy nawet tego wielkiego poczucia zależności od tego potwora.
Xavier święcił tryumfy. Nad słabością swojej byłej dziewczyny, nad jej cierpieniem i rozchwianiem emocjonalnym, które zmusiło ją do ucieczki. Dokonał niewymiernej zemsty, którą Juvinall z pewnością miała zapamiętać do końca swojego życia, które teraz w taki sposób bezcześcił.
Położyła mu rękę na ramieniu, ostatkiem sił próbując odepchnąć od siebie, byleby koszmar już się skończył. Był to gest niepotrzebny i smutny, chłopak prawdopodobnie nawet go nie zauważył, a co dopiero mówić tutaj faktycznie o jakimś otrząśnięciu się z tego szaleństwa.
- Puść... - wychrypiała, a bezgłośny szloch zdusił jej gardło.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Londyn/Tokio
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 491
Dodatkowo : Metamorfomagia
  Liczba postów : 492
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8580-elishia-brockway
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8582-dziabagi-elci
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8581-pusia-elci#242490
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8583-elishia-brockway#242495




Gracz






PisanieTemat: Re: Schowek na miotły   Czw Sty 15 2015, 19:49

Właściwie nie wiem, czemu schowała się właśnie w schowku na miotły. Może miała pewność, że tu jej nikt nie znajdzie? Przecież kto by się zapuszczał w tak niezadbane pomieszczenie? Brudne, nie przyjemne. W pierwszym odruchu chciała uciec do pustej klasy, ale już tam zdarzyło jej się być złapaną na gorącym uczynku. Nie chciała jednak, by ktokolwiek zobaczył, że ilekroć przegląda list jej oczy robią się szkliste. Nie zgodzi się, nic nikomu nie będzie udowadniać. Jej matka nie ma prawda mieć takich podejrzeń! Jednak jeśli się pojawiły... To znaczy, że dowiedziała się co tutaj Lish wyprawia. To nie jej wina, tak po prostu wyszło i...
Kogo ja oszukuje. Zawiodła matkę. Powinna się tu uczyć i wynieść stąd wysokie, czarodziejskie wykształcenie. Całe życie ją zawodzi, ale nigdy nie dowiedziała się tego aż tak dobitnie. Może dlatego, że zawsze był przy nich ojciec? On tonował ją, uspokajał. Wyjca musiała pisać sama, a jej krzyk nadal rozdzierał jej uszy. Skuliła się w kącie jak mały szczeniaczek. Nikt jej tu nie zauważy, to na pewno.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 24
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 79
  Liczba postów : 92
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10020-nicholas-de-gold-trwaja-prace#279429
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10118-czekam-na-was-panie#281401
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10119-no-prosze-nie-wszyscy-na-raz#281402
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10120-nicholas-de-gold#281407




Gracz






PisanieTemat: Re: Schowek na miotły   Czw Sty 15 2015, 19:56

Chłopak błądził po zamku jakiś czas. Udało mu się wymknąć ze skrzydła szpitalnego. Postanowił, że pójdzie po miotłę i z nudów pozamiata, dobrze wiedział, że magia i te sprawy, ale wyprosił jego opiekunkę, która teraz zachowywała się jak esesman. Przynajmniej czymś będzie mógł się zająć… a prawdę mówiąc po prostu chciał uciec i zrobił to w taki inteligentny sposób. Obszedł cały zamek, wejdzie do schowka, wróci przed godziną powrotu do pokoi, po czym powie, że miotły nie było i wróci do swojego dormitorium. Jednak jego genialny plan zniszczyła piękna ślizgonka, która… no właśnie która co?
Chłopak otworzył drzwi i dostrzegł ją. Taką biedną, skuloną, dziewczynkę, której oczy były napuchnięte od płaczu. Wpatrywał się w ten obraz zszokowany. Może i był dupkiem, dla którego nie liczyły się ludzkie emocje, ale taki widok… nawet jego ruszył.
Kiedy się opamiętał w ciszy zamknął drzwi za sobą. Nie odrywał od niej spojrzenia. Nie ważne co mówiła, czy chciała się odsunąć, czy uciec, po prostu do niej podszedł i przytulił ją do siebie w tej dobitnej ciszy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Londyn/Tokio
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 491
Dodatkowo : Metamorfomagia
  Liczba postów : 492
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8580-elishia-brockway
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8582-dziabagi-elci
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8581-pusia-elci#242490
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8583-elishia-brockway#242495




Gracz






PisanieTemat: Re: Schowek na miotły   Czw Sty 15 2015, 20:12

Zauważyła, kiedy wszedł. Skuliła się jeszcze bardziej licząc, że on jej jednak nie zauważy. Nie chciała z nim akurat teraz rozmawiać. Właściwie od czasu wspólnej kąpieli unikała go jak ognia. Los jednak lubi płatać figle i to właśnie blondyn się tutaj pojawił. I co gorsza – zauważył ją. Co jeszcze gorsze – poszedł. I co najgorsze... Moment, to wcale nie było takie złe. Przytulił ją, a ona momentalnie się w niego wtuliła. Nie miała siły się odezwać. Podniosła leżący na ziemi, pognieciony już od zaciskania na nim mocno palców list. Było to jej pismo – zapisała dokładnie całą jego treść po tym, jak wyjec potargał się na milion różnych kawałków. Niemal w słowo w słowo. Pierwszy raz w życiu musiała coś przeanalizować. I dobrze, że to zrobiła. Bo naprawdę nie miała siły, żeby wypowiedzieć chociaż jednego słowa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 24
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 79
  Liczba postów : 92
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10020-nicholas-de-gold-trwaja-prace#279429
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10118-czekam-na-was-panie#281401
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10119-no-prosze-nie-wszyscy-na-raz#281402
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10120-nicholas-de-gold#281407




Gracz






PisanieTemat: Re: Schowek na miotły   Czw Sty 15 2015, 20:17

Chłopak stał w tym pomieszczeniu w ciszy nie wymagając od niej nawet jednego słowa. Trzymał ją w ramionach wpatrując się w pustkę przed nim i gładził ją delikatnie po ramieniu.
Co mogło się takiego stać, że taka silna dziewczyna, tak bardzo się rozpłakała?
Nie chciał pytać, przynajmniej nie teraz. Teraz pozwolił jej na wszystko, mogła zrobić co chciała, byle tylko mógł zobaczyć jej śliczny uśmiech na tej twarzyczce… zaraz to były moje, czy jego myśli? Czy on… chyba się trochę pogubił.
Blondyn odsunął ją od siebie trochę i dłonią otarł jej mokre policzki. Wpatrywał się w jej oczy. Dziewczyna mogła znaleźć u niego uczucia… których wcześniej nawet by się nie spodziewała. Znajdowała się w nich czułość i jakieś takie dziwne… ciepło, którego nie dało się opisać słowami. Nie odzywał się dalej, kiedy napatrzał się wystarczająco dużo, ponownie przyciągnął do siebie dziewczynę i głaskał ją delikatnie po głowie. Po prostu nie chciał przerywać tej chwili, czekał, aż będzie gotowa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Londyn/Tokio
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 491
Dodatkowo : Metamorfomagia
  Liczba postów : 492
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8580-elishia-brockway
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8582-dziabagi-elci
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8581-pusia-elci#242490
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8583-elishia-brockway#242495




Gracz






PisanieTemat: Re: Schowek na miotły   Czw Sty 15 2015, 20:27

Nick miał uczucia? Znaczy się, nie traktowała go jak bezdusznego potwora – wręcz przeciwnie. Świetnie udawało się jej go rozbawić, zdenerwować, zaskoczyć. Jednak nie spodziewała się, że w jego oczach może zobaczyć takie... Coś. Ciężko było to określić, ale momentalnie łzy przestały jej nachodzić na oczu, choć nadal błyszczały się w świetle lekko już przygasającej żarówki. Nie odrywała od niego wzroku nawet na krótki moment. Oczywiście mrugała, ale w tym wszystkim było to prawie niezauważalne. Czy to możliwe, by ktoś taki jednak darzył ją szczerą sympatią taką, jak ona jego? Nie chciał się tylko z nią przespać?
Chciał. Zrobił to nawet z Victorique. Nawet z nią! Jej najlepszą przyjaciółką. Smutek mieszał się z agresją, więc jej twarz zaczęła się robić zimna... Pokerowa. Jak nigdy jeszcze przy nim. Dobrze, że już tego nie widział, ponieważ ponownie ją przytulał. I w sumie powinna się odsunąć, ale nie umiała. Powoli zaszła apatią.
- Nicholas... Masz szlaban... Nie powinno Cię tutaj być – Wyszeptała pod nosem. No nie mogę, nie mogłaś nic lepszego powiedzieć? Na przykład „Jak śmiałeś się migdalić z moją przyjaciółką? Jak możesz mieć czelność teraz mnie przytulać? Ty dupku”. Tak, to zdecydowanie byłoby bardziej kreatywne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 24
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 79
  Liczba postów : 92
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10020-nicholas-de-gold-trwaja-prace#279429
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10118-czekam-na-was-panie#281401
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10119-no-prosze-nie-wszyscy-na-raz#281402
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10120-nicholas-de-gold#281407




Gracz






PisanieTemat: Re: Schowek na miotły   Czw Sty 15 2015, 20:40

On sam nie był świadomy tego, że potrafi się tak zachowywać. Nigdy nie musiał, a to co dziewczyna widziała w tym momencie to był niekontrolowany odruch, którego nawet nie był świadomy przez dłuższy czas.
Gdyby dziewczyna zadała mu takie pytanie, odpowiedziałby szczerze, że chce się z nią tylko przespać, a raczej tak mu się wydaje. Nie jest świadomy tego, co się właśnie w nim kotłuje, co się w nim powoli tworzy, rozwija… to brzmi jakby był w ciąży… no ale nie ważne.
Poczuł zagrożenie, jakim cudem? Nie wiem, ale spojrzał na nią jeszcze na chwilę i od razu zareagował. Więc odsunął się o jeden krok, a całe to ciepło, które przed chwilą przepełniało jego twarz zniknęło. Tak po prostu, puf. Teraz nie można było znaleźć nic, tylko zaintrygowanie.
- Wiem… – wydukał i wyciągnął rękę w bok wskazując na miotłę – przyszedłem po miotłę i… trochę się zgubiłem? – no cóż nie miał zamiaru jej kłamać w żywe oczy, ale cóż innego miał powiedzieć?
- Co się dzieje? – nie jest aż tak cierpliwy w niektórych sprawach. Dręczyło go to dlaczego płakała, męczyła go ta nagła zmiana i ten chłód.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Londyn/Tokio
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 491
Dodatkowo : Metamorfomagia
  Liczba postów : 492
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8580-elishia-brockway
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8582-dziabagi-elci
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8581-pusia-elci#242490
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8583-elishia-brockway#242495




Gracz






PisanieTemat: Re: Schowek na miotły   Czw Sty 15 2015, 22:14

Oni tylko siedzieli razem w wannie, a on już jest w ciąży? Kiedy to się stało?! Przecież ona nie miała nic z tym wspólnego, jej tam nawet nie było i alimentów płacić nie będzie. A tak poważnie, to właśnie sprawa ciąży ją męczyła. O to oskarżyła ją matka i zażądała badań. Potraktowała córkę jak kogoś, kto puszcza się w Hogwrcie z byle kim i... I chyba miała rację. I to najbardziej ją bolało. Ciężko było nie rozpłakać się po raz kolejny.
- Co się dzieje... Jestem dziwką, która sypia z kim popadnie. Moja matka twierdzi, że jestem ciężarna, a poza tym pieprzyłeś się z moją najlepszą przyjaciółką pewnie jak z każdą inną, a ona mi się do tego nie przyznała – I poszło. Wszystko naraz. Taki szturm emocjonalny, że nic dziwnego, że ugięła się pod jego ogromnym ciężarem. Owszem ludzie mają większe problemy, ale co ją obchodzą ludzie? To, co się przytrafia jej jest wystarczająco ważne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 24
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 79
  Liczba postów : 92
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10020-nicholas-de-gold-trwaja-prace#279429
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10118-czekam-na-was-panie#281401
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10119-no-prosze-nie-wszyscy-na-raz#281402
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10120-nicholas-de-gold#281407




Gracz






PisanieTemat: Re: Schowek na miotły   Czw Sty 15 2015, 22:20

To wszystko uderzyło w niego z taką siłą, że po prostu się pogubił. Wpatrywał się w nią w ciszy, z niesamowitym, stoickim spokojem.
- Żartujesz sobie? – zapytał widocznie zirytowany. Widocznie pojawia się ta zła strona Nick’a ta wredna, która to ma wszystkich w dupie i zaraz zjedzie dziewczynę od góry do dołu, weźmie miotłę i wyjdzie ze schowka – jeżeli ktoś nazwałby Cię dziwką w tej szkolę, to chętnie wpierdoliłbym mu tak, że nawet matka by go nie poznała – no dobra, nie wiem kto to jest, ja Nicholasa nie poznaję! Wpatrywał się w nią bez przerwy – znam wiele lasek z tej szkoły i ciebie wziąłbym do grupy tych normalnych, które nie wchodzą mi do łóżka po pierwszym spotkaniu… – westchnął pod nosem. Nie chciał nawiązywać do tego, że pieprzył się z wszystkimi dziewczynami w całej szkole, bo miała rację, w pewnej części. Nie bardzo chciało mu się to wszystko tłumaczyć, ale musiał, dla niej – nie wiem kto ci takich głupot naopowiadał. Jeżeli mianem przyjaciółki nazywasz tą kurduplowatą gryffonkę, Moonlight, to ją za wysoko cenisz – powiedział pstrykając jej w czoło – nigdy nie poszedłbym z dzieckiem do łóżka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Schowek na miotły

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 11 z 14Idź do strony : Previous  1 ... 7 ... 10, 11, 12, 13, 14  Next

 Similar topics

-
» Schowek na miotły
» Schowek na miotły
» Pub pod trzema miotłami
» Pub Trzy Miotły
» Pub Pod Trzema Miotłami

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Parter
-