IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Schowek na miotły

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 8 ... 12, 13, 14  Next
AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 23
Skąd : Londyn/Hogsmeade
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 5162
  Liczba postów : 4455
http://czarodzieje.my-rpg.com/t58-bell-rodwick
http://czarodzieje.my-rpg.com/t649-bellcia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t243-bell-rodwick
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7785-bell-rodwick#216614




Administrator






PisanieTemat: Schowek na miotły   Pią Cze 11 2010, 02:55

First topic message reminder :


Schowek na miotly

Nie tylko schowek na miotły, jak głosi powszechnie używana nazwa. Można tam znaleźć niemal wszystko od mugolskich procy, przez pędzle i puszki z różnokolorowymi farbami, po kosy i beczki z prochem. Prawdziwy raj dla uczniów pragnących by z Hogwartu została jedynie stos kolorowych kamieni.




Ostatnio zmieniony przez Bell Rodwick dnia Sob Wrz 06 2014, 18:12, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : II
Wiek : 20
Skąd : Texas
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 410
Dodatkowo : kapitan wygranej drużyny Q
  Liczba postów : 433
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11658-winona-hensley#311603
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11662-chodzcie-ziomki#311734
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11661-teksanska-masakra-sowa#311729
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11695-winona-hensley#312749




Gracz






PisanieTemat: Re: Schowek na miotły   Wto Paź 20 2015, 00:37

Uśmiecha się i mruga zalotnie do chłopaka. Ależ ona lubiła, kiedy ktoś doceniał… no ją w ogóle. Po prostu lubiła być Krulową Teksasu i tyle. Na pewno nie podobało jej się kiedy w okolicy pojawiała się jakaś wila, która kradła jej uwagę ludzi. No chyba, że to była jakaś inna piękna istota, którą kocha, jak Ceres.
No pewnie, musiała mu się podobać. Ale może dobrze, że tego nie mówił tak wprost, jak jakiś klasyczny kobieciarz, którym był. Pewnie wtedy od razu poczułaby się adorowana i przestałaby się interesować.
Będzie musiał przeżyć jednak z tymi kowbojkami. Winnie jest z nimi w pakiecie.
I chyba szybko o nich zapomniał, bo zanim Winona zdążyła się targować, urządzać jakieś zakłady i prosić o szybkie ruszenie się z miejsca, szybko przechodzą do działania. Ostatnio coś Hensley nie miała żadnych hamulców. Najwyraźniej zaczyna się całować bardzo beztrosko z każdym mężczyzną mocniej nią zainteresowanym. Elliott całuje całkiem nieźle, a Winona przesuwa dłonią po jego super krótkich włosach, które są zawsze przyjemne w dotyku.
Taka idylliczna scena z rannym żołnierzem, w półmroku z ładną blondyną z mokrymi włosami, bez gapiących się na nich kotów. Trochę było jej niewygodnie na tych kolanach, ale co tam. Chłopak przyciąga ją bardziej do siebie i nagle bęc. Wypadają ze schowka, niczym para niesfornych kochanków.
Winona wybucha głośnym śmiechem, a jest na tyle rozbawiona, że nawet chrząka żenująco, jak to jej się czasem zdarza. Wstaje niezrażona z Gryfona i opanowuje swoje napady śmiechu.
- Chodź, bo faktycznie przeze mnie zginiesz – żartuje i pomaga wstać ziomkowi. Już później nie zgadza się na żadne całusy, tylko uparcie niesie go do skrzydła, żeby tam się wykurował, bo najwyraźniej ona najlepszą pielęgniarką nie jest.
ztttt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Francja/Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 482
Dodatkowo : pół wila
  Liczba postów : 451
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12900-toralei-lacroix
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12903-zombie-ruletka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12904-fire
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12905-toralei-lacroix




Gracz






PisanieTemat: Re: Schowek na miotły   Wto Cze 28 2016, 13:32

Już prawie koniec! Jeszcze kilka ostatnich dni i Hogwart zostanie zamknięty, a oni pojadą na wielkie wakacje. Nie mogła się doczekać. To będą pierwszy jej wyjazd ze szkoły. W Beauxbatons nigdy nie organizowali czegoś takiego, więc tym bardziej się na to cieszyła. Z opowieści innych uczniów dowiedziała się, że dzieją się na tych wakacjach różne rzeczy. Że dostają wspólne pokoje. Była wszystkiego bardzo ciekawa.
Szła właśnie przez korytarz rozmyślając na ten temat. Minęło już trochę czasu od balu, więc kac w końcu ustąpił. Mogła zdjąć czarne okulary i przestać nosić ze sobą butelkę wody. Zaś można było uważać ją za damę, choć zdecydowanie nie pasowało to do rzeczywistego stanu.
W pewnym momencie musiała zostać wyrwana ze swojego zamyślenia. Właśnie skręciła w jeden z korytarzy mijając grupkę uczniów i... Stop. Zauważyła TEGO chłopaka. Poznali się na balu i... I kompletnie nie rozumiała co się działo. Podziałał na nią tak, jak to zazwyczaj ona działała na facetów. Stał do niej tyłem. Zaledwie kilka metrów dalej. A ona wpatrywała się w jego plecy jak wryta. Zrobiła krok do tyłu. Drugi krok. Trzeci krok. Gdy natomiast zauważyła, że ten się odwraca zrobiła szybkie kilka susów w przeciwnym kierunku. Złapała pierwsze otwarte drzwi będące po jej prawej stronie i schowała się w... Schowku na miotły? Poważnie.
- Boże Tori, co ty odpierdalasz - Skarciła sama siebie. Coś tam jeszcze marudziła pod nosem. I co teraz? Ludzie na korytarzu musieli mieć ubaw widząc jak zwiewa. Jak jakaś gazela przed pieprzonym tygrysem. Ubaw po pachy, na prawdę. Fuknęła sama na siebie pod nosem. Gdyby miała przy sobie różdżkę przynajmniej miałaby co robić. A tak? Musi czekać. Tylko kuźwa na co?! Odeszła kawałek od drzwi. Jakby wyczuła, że ktoś je zaraz otworzy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nieokreślony
Wiek : 22
Skąd : Londyn,Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 80
  Liczba postów : 106
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6825-louis-fieber
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6837-misie-pysie-lou-3
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6828-spaczona-poczta-lou




Gracz






PisanieTemat: Re: Schowek na miotły   Wto Cze 28 2016, 16:12

Bal, balem było całkiem fajnie ale trzeba było po dokańczać parę spraw z nauczycielami. Fieber stał spokojnie przed salą do transmutacji i czekał na profesorkę. Ciągle nie dawała mu spokoju ta dziewczyna...Tori. Była jakaś taka, tajemnicza albo zawstydzona? Ślizgon uśmiechnął się na wspomnienie jej rumieńców i zakłopotania. W każdym razie, przez tych kilka dni nie mógł przestać o niej myśleć, ale też nigdzie nie mógł jej znaleźć. Może się przed nim ukrywa, może wcale nie chce z nim rozmawiać? Ale w sumie co stoi na przeszkodzie? Dłonią przegarnął włosy, drapiąc się po karku. Cholera jasna, czekał tu chyba z dwadzieścia minut aż ta raszpla przyjdzie i zechce z nim porozmawiać! No cóż, chyba się rozmyśliła. Brunet obrócił się napięcie i zamiast ruszyć do pokoju wspólnego, stanął nieruchomo. Zmrużył oczy, bo nie był do końca pewien, ale wszystko wskazywało, że dziewczyną która właśnie mignęła mu przed oczami jest Tori. Ale dlaczego uciekała, czyżby ją zawstydzał. Louis uśmiechnął się do siebie i pobiegł za nią. Przecież nie przepuści takiej okazji i możliwości poświdrowania ją wzrokiem.
Ruszył za ślizgonką jak rakieta i ku jego zdziwieniu ślad za nią kończył się przed schowkiem. Zaśmiał się w duchu nie dowierzając w to co właśnie się stało. Coś w środku cicho przeklęło co jeszcze bardziej rozbawiło ślizgona.
-No cóż, będzie zabawnie.-powiedział cicho do siebie i otworzył drzwi, odkrywające miejsce ukrycia dziewczyny. Uśmiechnął się do niej zadziornie i zatrzasnął za sobą drzwiczki.
-Schowek na miotły tak? Cóż sądząc po Twojej dzisiejszej fryzurze to by się nawet zgadzało.- uniósł brew i zbliżył się do dziewczyny. Jej perfumy, zdążyły roznieść się po tym małym pomieszczeniu. Stanął przed nią, starając się spojrzeć w jej uciekające od jakiego kolwiek kontaktu oczy.
- Czy ja Ci już nie mówiłem, że nieładnie tak spuszczać wzrok?-wyszeptał opierając rękę o ścianę, tuż nad jej ramieniem.
-Dlaczego przede mną uciekasz?-jej zachowanie naprawdę bawiło chłopaka aczkolwiek oznaczało to, że nie jest jej obojętny. Spotkanie w schowku może nie było szczytem marzeń, ale stąd się nie wywinie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Francja/Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 482
Dodatkowo : pół wila
  Liczba postów : 451
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12900-toralei-lacroix
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12903-zombie-ruletka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12904-fire
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12905-toralei-lacroix




Gracz






PisanieTemat: Re: Schowek na miotły   Wto Cze 28 2016, 17:42

Najwyraźniej miała na prawdę świetne wyczucie, bo ledwo podeszła do przeciwległej ściany, a już usłyszała skrzypienie drzwi. Momentalnie się odwróciła i... Zesztywniała na krótką chwilę. Czyli jednak ją zauważył. Toralei Lacroix proszę się natychmiast ogarnąć, bo zachowujesz się jakbyś pierwszy raz w życiu widziała faceta! Raz po raz powtarzała sobie to w głowie, ale mimo to po prostu gapiła się na niego jak jakaś idiotka. A ten co? Tylko się do niej uśmiechał.
- Sugerujesz, że mam miotłę na głowie? To miłe - Brawo Tori! Jestem z ciebie dumna! Dziewczynie udało się wykrzesać z siebie dwa krótkie zdania powiedziane tak, jak to zazwyczaj miała w zwyczaju - lekko cynicznie. Jednak jej postawa nie wskazywała na to, by miała być wredną osobą. Wręcz przeciwnie. Trzymała dłonie przed sobą splecione w uścisku i twarz odwróconą w prawą stronę. Jak przestraszony kociak. Tym bardziej to było widać po tym, że gdy chłopak zrobił krok w jej stronę to ona cofnęła się plecami pod samą ścianę. Ledwo się opanowała, żeby znowu nie zacząć na siebie kląć, ale i tak domyśliła się, że robi jakieś cholerne dziwne wrażenie. Na balu pewnie to samo. Tu przerażona owieczka, a tu zaraz ostrym tonem powiedziała do kumpla, że idą się spić. Niezwykła sprzeczność.
- Wspominałeś - Odpowiedziała mu tylko, jednak nadal na niego nie spojrzała, co mogło z perspektywy osoby niewiedzącej o jej wilowatości wyglądać jak przekomarzanki. Na balu jednak złapał się chyba na jej urok i teraz nie chciała tego powtarzać. Starczy, że to jej dziwnie odwala. Miała nadzieję, że uda jej się wziąć w garść.
-Nie uciekam! - Szybkość jej odpowiedzi była na tyle podejrzana, by zaprzeczyć prawdzie jej słów -Ja przyszłam po... po... Po to! - Rozglądała się chwilę po całym schowku ostatecznie łapiąc w rękę jakąś małą szczotkę, chyba do butów. Zerknęła na niego krótko żeby się wyszczerzyć po czym wywinęła się spod jego ramienia i podeszła do drzwi.
Ucieczka część druga? Niedoczekanie. Nacisnęła na klamkę jednak drzwi ani drgnęły. Zrobiła to jeszcze ze trzy razy delikatnie. Potem zaczęła szarpać. Potem przeszukiwać kieszenie, czy jednak nie wzięła ze sobą różdżki. Potem położyła czoło na drzwiach i westchnęła widocznie poddając się. A to wszystko trwało mniej więcej 20 sekund. Coś mi się wydaje, że kiedy chłopak trzasnął drzwiami te postanowiły się zatrzasnąć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nieokreślony
Wiek : 22
Skąd : Londyn,Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 80
  Liczba postów : 106
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6825-louis-fieber
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6837-misie-pysie-lou-3
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6828-spaczona-poczta-lou




Gracz






PisanieTemat: Re: Schowek na miotły   Wto Cze 28 2016, 20:29

Przyglądał się i obserwował każdy jej ruch i reakcję. Postawa dziewczyny sprawiała, że tylko bardziej chciało się wprowadzać ją w kolejne nie wygodne sytuacje i zadawać trudne dla niej, z pozoru pytania.
- Nie przyzwyczajaj się, nie zawsze będę taki milusi.-zadziorny uśmieszek nie schodził mu z twarzy a jedna z brwi uniosła się wymownie. Oczywiście, że się uśmiechał, ponoć uśmiech mówi więcej niż tysiąc słów, a niewiele trzeba było mówić o dziwnym zachowaniu Tori. Fieber analizował wszystko w swojej głowie i zapisywał tam każdy moment, by móc później to, być może, wykorzystać. Chciał ją bliżej poznać, ale on skutecznie chciała mu to uniemożliwić. Czy zrobił coś nie tak na balu? Nie przypominał sobie, żeby palnął jakąś głupotę lub zrobił coś złego...Ale kobiety to kobiety im zawsze coś odbija, dlatego postanowił to zignorować i śmiać się dalej. Spojrzała i znów wywinęła mu się, niezbyt dobrze maskując fakt, że jednak chce się stąd urwać jak najszybciej.
Chłopak oparł się o ścianę i patrzył jak ślizgonka podchodzi do drzwi i pociąga za klamkę, raz, drugi trzeci. Gdy prawie ją wyrwała Louis parsknął cicho i wrócił do poważnego wyrazu twarzy. "Nie uciekam" jasne. Nie z nim takie numery. Westchnął, wstał otrzepując spodnie i powoli podszedł do Tori. Stanął tuż za nią opierając dłoń na drzwiach. Nachylił się nad jej uchem do tego stopnia, że z pewnością czuła jego oddech na karku.
-A mnie się właśnie wydaje, że usiłujesz uciec.- szepnął wyjmując z jej dłoni przedmiot i rzucając gdzieś w kąt. Ujął ponownie rękę, delikatnie jeżdżąc po niej kciukiem. Zadziorny uśmieszek nie schodził mu z twarzy.
-Ale wydaje mi się, że nigdzie teraz nie pójdziesz, a najbliższy czas spędzisz w moim towarzystwie...dość bliskim... z uwagi, na wielkość pomieszczenia oczywiście.-wypowiadając ostatnie słowa, nie zamierzenie jego skrawek ust zetknął się z uchem dziewczyny. Hmm, może to i nawet lepiej. Odsunął się od niej trochę i oparł ponownie o ścianę.
-Co u Ciebie słychać i dlaczego wcześniej Cię nie spotkałem? Może dlatego, że tak szybko biegasz? Trenujesz coś?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Francja/Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 482
Dodatkowo : pół wila
  Liczba postów : 451
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12900-toralei-lacroix
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12903-zombie-ruletka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12904-fire
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12905-toralei-lacroix




Gracz






PisanieTemat: Re: Schowek na miotły   Wto Cze 28 2016, 20:42

- Ha ha - Odpowiedziała mu jeszcze na komentarz o jej włosach. Odczekała chwilę, ale nie mogła się opanować i w którymś momencie przeczesała je dłonią tak, jakby chciała faktycznie sprawdzić, czy źle wyglądają i przy okazji je poprawić. Miała nadzieję, że tego nie zauważył. Jednak gapił się w nią tak uciążliwie, że było to raczej prawie niemożliwe. No właśnie. Czy on musi ciągle patrzeć? I uśmiechać się ten słod..AROGANCKI sposób?
Muszę stąd zwiać. Im szybciej, tym lepiej. Boże, czuję się jak jakieś otępiałe zombie.
W sumie nie wiem czemu użyła takiego porównania, skoro przecież nie latała za Louisem, a zazwyczaj na tym to polegało. I nie zamierzała za nim latać. Spotykała się z Casimirem. Zrobiła mu krzywdę. Potwierdziło się, że nie powinna być w związku. Koniec. No i to powyżej jej poziomu latanie za kimś. CZEMU ONA O TYM W OGÓLE MYŚLI?
Stała tak pod tymi drzwiami jak jakaś idiotka. I nie zamierzała się w jego stronę odwracać. Jednak w momencie, w którym poczuła oddech na swojej szyi i usłyszała jego słowa, a przez jej ciało przeszły dreszcze po prostu musiała to zrobić. To był odruch obronny chociaż trochę niefortunny - odwróciła się tak szybko, że z hukiem walnęła plecami o drzwi. Te jednak nadal ani drgnęły. Chyba już wolałaby z nimi wylecieć niż stać ze ślizgonem twarzą w twarz.
- A... A nie możesz po prostu otworzyć? - Zagaiła kiedy ten ewidentnie świetnie bawił się całą tą sytuacją. Znalazła sobie jakiś punkt na ścianie po ich lewej stronie i gapiła się w niego namiętnie czekając, czy może jednak ten nie wyciągnie różdżki i nie rzuci zaklęcia otwierającego. Ten jednak postanowił sobie porozmawiać. Na balu nie mieli okazji i sądziła, że to dobrze. Ta jednak mimo wszystko musiała się natrafić. Czy los ją za coś kara?
- Ćwiczę Quidditcha. Bez boiska. Bez obręczy. Bez miotły. Na korytarzu... - ...Co ja gadam. Oh Tori zamknij się wreszcie. Jestem Francuzką, przeniosłam się tu rok temu, a uciekam, bo jakoś moja wilowatość się dziwnie od ciebie odbija i gadam przy tobie głupoty. Tak się nie dało?. Po jej minie było widać, że chyba w myślach właśnie puściła na siebie jakąś wiązankę. Po niej jednak zaczął powstawać plan jak się stąd wydostać. Szukała tylko sposobności, żeby go wykonać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Londyn, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 75
  Liczba postów : 67
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13846-philip-connolly
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13853-chlebem-i-chlebem
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13849-philip
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13848-philip-connolly




Gracz






PisanieTemat: Re: Schowek na miotły   Nie Sty 01 2017, 20:52

Nie zdążyłem nawet zorientować się jak bardzo będziemy mieć przechlapane, kiedy to na swych włosach odczułem pierwszy dotyk, pochodzący z niewidzialnego źródła. Momentalnie wręcz dotarło do mnie, że to @Vittoria Findabair, w jej głowie zapewne zrodził się pomysł, dzięki któremu moglibyśmy się stąd wydostać i uniknąć kary, a w razie niepowodzenia zebrać jeszcze większy ochrzan. Nie mogłem powstrzymać się od śmiechu, podczas gdy ta macała mnie po twarzy, jakby szukała tam czegoś specjalnego. Starałem się mocno zagryzać wargi, aby nie udaremnić planu i choć do pielęgniarki (@Josephine Leblanc) zapewne dochodziły różnej maści odgłosy, to udało mi się zachować w miarę spokojnie. Po chwili dłonie moje i dziewczyny odnalazły się, a to oznaczało, że na nas pora. Po opuszczeniu sali byłem tak zaaferowany całą sytuacją, że nawet się nie odwróciłem, aby sprawdzić czy pracowniczka skrzydła za nami podąża. Musiałem niezwykle uważać, żeby nie podeptać współuciekinierki, mogło to całkowicie zaprzepaścić koncepcje. Ból nogi nie dawał o sobie zapomnieć, tym bardziej w takiej chwili. Szybkie poruszanie się szkolnymi korytarzami sprawiło dla mnie nie lada wyzwanie, mam nadzieję, że nie będzie to w późniejszym czasie rzutowało na mym zdrowiu. Po brawurowej uciecze w końcu udało nam się znaleźć pomieszczenie, w którym zadecydowaliśmy się schronić. Był to schowek na miotły. Vittoria nie zwlekając otworzyła drzwi, zamykając je równie prędko. - Ale... Ale jazda - tylko tyle byłem w stanie z siebie wydusić w tym momencie. Bieg strasznie mnie wymęczył, wręcz natychmiastowo usiadłem, wymownie przy tym dysząc.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Argentyna/Dolina Godryka
Galeony : 438
  Liczba postów : 381
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13824-vittoria-sanchez-findabair
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13829-diabelek-zaprasza
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13831-fafel
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13833-vittoria-findabir




Gracz






PisanieTemat: Re: Schowek na miotły   Nie Sty 01 2017, 21:10

Akcja ucieczka była na prawdę mistrzowska! Poruszali się bezszelestnie i sprytnie niczym ninja!... Dobra, żartuje. Gdy tylko wydostali się ze Skrzydła Szpitalnego dziewczyna zaczęła się podśmiechiwać, potykać co jakiś czas przez co mało brakło, a by się przewrócili razem. Udało się jednak jakoś zachowywać równowagę. Ucieczka była męcząca, a poza tym pamiętała o nodze chłopaka więc schronili się w pierwszym pomieszczeniu, które wydawało jej się być bezpieczne. Otworzyła drzwi, wciągnęła Blondaska za sobą i z hukiem zamknęła je za nimi. Dopiero wtedy dopadła ją zadyszka. Podczas wchodzenia puściła krukona, a to sprawiło iż nie miała pojęcia gdzie jest.
- Philip? Wciągnęłam Cię tu, prawda? - Zapytała robiąc kilka kroków do przodu. To był błąd, bo potknęła się o nogi chłopaka przez co wyrżnęła do przodu jak długa. Łapiąc równowagę złapałą chłopaka za koszulkę (chyba, nie widać!) i pociągnęła go za sobą. Nigdy nie była kaleką! No i potknięcie się o coś niewidzialnego nie jest objawem niezdarności!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Londyn, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 75
  Liczba postów : 67
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13846-philip-connolly
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13853-chlebem-i-chlebem
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13849-philip
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13848-philip-connolly




Gracz






PisanieTemat: Re: Schowek na miotły   Nie Sty 01 2017, 21:40

Właśnie miałem odpowiadać na pytanie zadane przez dziewczynę, gdy ta nagle wykopyrtnęła się na podłogę przez moje nogi. Pech chciał, że upadając złapała za moje spodnie, które w efekcie zdjęła, oczywiście nie do końca. Możliwe, że nawet bym się tym przejął, jednak wciąż byłem niewidzialny, zatem w przeciągu chwili ubrałem je z powrotem, cicho pytając po tym Vittorię - Żyjesz? - ktoś ciągle mógł nas tutaj znaleźć, lepiej było zachować względną ciszę. Na mojej twarzy ponownie dziś pojawił się uśmiech (Na Boga, znowu?), bowiem cała akcja zdawała się być niesłychanie zabawna. Nie miałem dziewczynie za złe tego, że musieliśmy uciekać ze skrzydła szpitalnego. - Wiesz, zaraz wyślą za nami listy gończe - skwitowałem, chcąc zbagatelizować całe wydarzenie i zapewnić dziewczynę, że nie mam zamiaru się na nią gniewać. Teraz poniekąd jechaliśmy na jednym wózku, lepiej było trzymać się razem. - Na skrzydle niespecjalnie udało nam się wyleczyć rany, masz może jakiś pomysł załatwienia tej sprawy? Ziółka, znajomy lekarz, cokolwiek? - wciąż po cichu chichotałem, nie wiem czy to dobrze o mnie świadczy, jeszcze Vittoria uzna mnie za masochistę i choć nie okazywałem tego, to sprawę bólu traktowałem naprawdę poważnie, takich rzeczy nie wolno bagatelizować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Argentyna/Dolina Godryka
Galeony : 438
  Liczba postów : 381
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13824-vittoria-sanchez-findabair
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13829-diabelek-zaprasza
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13831-fafel
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13833-vittoria-findabir




Gracz






PisanieTemat: Re: Schowek na miotły   Nie Sty 01 2017, 21:57

Ojej, to to jednak nie była koszulka?! No tak. Jakiś grubszy materiał. Fakt jednak iż byli niewidzialni sprawił, że nie domyśliła się tego. Ot po prostu leżała sobie na ziemi trzymając za coś i nie ogarniała co się wokół niej dzieje. Materiał wyśliznął się z jej dłoni gdy chłopak za niego szarpnął, a ona poczęła się zbierać z brudnej ziemi.
-Umarłam i jestem zombie. Mogę zjeść twój mózg? - Spytała podpierając się rękami i siadając po czym zaczęła machać rękami wokół siebie chcąc się upewnić, gdzie chłopak jest. Dłonią natrafiła na jego kolano, które zmacała ściskając je dwa razy. Dobra, czyli tu ma nogę. Zaraz po tym puściła go, bo jeszcze wyjdzie, że jest zboczona czy coś! Chociaż jest.
-Myślisz, że wyznaczą za nas jakąś porządną nagrodę? Wybacz, ale jeśli za twoją głowę dają 10000 galeonów, to Cię wydam - Stwierdziła jak zwykle starając się, ale kompletnie nie brzmiąc poważnie. Choć taka kasa... Dla kogoś, kto wychował się w domu dziecka a potem zamieszkał z dwoma siostrami to na prawdę interesująca kwota.
-Można się wymknąć z Hogwartu i skoczyć do św. Munga - Rzuciła chyba pierwszą logiczną, sensowną i poważną myśl tego wieczoru. Choć szczerze mówiąc to całe zamieszanie i adrenalina nadal przyćmiewały ból, więc niemal przestała zwracać na niego uwagę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Londyn, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 75
  Liczba postów : 67
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13846-philip-connolly
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13853-chlebem-i-chlebem
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13849-philip
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13848-philip-connolly




Gracz






PisanieTemat: Re: Schowek na miotły   Nie Sty 01 2017, 22:19

Chyba nie będę w stanie wybaczyć sobie tego, że nie pomogłem dziewczynie wstać z podłogi. Niby była niewidzialna i pewnie bardziej bym zaszkodził, aniżeli pomógł, to w takich sytuacjach odzywało się moje wewnętrzne "ja", które nie tolerowało tego typu zachowań, nie uznając przy tym żadnych usprawiedliwień. - Skoro jesteś zombie i szukasz mózgów, to chyba powinnaś mnie ominąć - oznajmiłem, po chwili odczuwając dotyk na swym kolanie. W sumie nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że kolano było dosyć czułym punktem na moim ciele, a ściskanie go powodowało straszne łaskotki. Nie wiem dlaczego. Po ściśnięciu kolana przez dziewczynę lekko wzdrygnąłem, parskając przy tym śmiechem, który prędko opanowałem, nie chcąc przecież zostać nakrytym w schowku na miotły. Macanki jakoś nieszczególnie mnie peszyły, uznawałem to za ludzki odruch, szczególnie w takiej sytuacji. - Grunt to mieć przy sobie kogoś, kto jest dla Ciebie wsparciem, nie? - zaśmiałem się cicho - Chociaż za dziesięć patyków i ja bym się zastanowił - bez ogródek mogę się przyznać do bycia materialistą, jednak nigdy nie poświęciłbym kogoś dla pieniędzy. Jest to swego rodzaju nieprzekraczalna granica. - Świetny pomysł - rzekłem uradowany, odpowiadając na inicjatywę odwiedzenia szpitala św. Munga - Wolałabyś to zrobić w stanie obecnym czy po minięciu efektu eliksiru? - uzupełniłem wypowiedź. Mogłem jeszcze posiedzieć trochę w tym schowku, dla pewności, mimo to za stosowne uznałem zapytanie dziewczyny o jej opinie na ten temat.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Argentyna/Dolina Godryka
Galeony : 438
  Liczba postów : 381
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13824-vittoria-sanchez-findabair
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13829-diabelek-zaprasza
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13831-fafel
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13833-vittoria-findabir




Gracz






PisanieTemat: Re: Schowek na miotły   Pon Sty 02 2017, 12:03

Nie musiał pomagać, na prawdę. Titi nie wymagała od niego płaszczenia się przed nią, ukłonów i wiecznego "Czy mogę panience pomóc?". Może nie była jakąś feministką czy kobietą niezależną, ale była na tyle samodzielna iż żadną ujmą nie było dla niej wstać samemu z podłogi. Więc nie wytknęła by tego Blondaskowi nawet gdyby była widzialna.
Zaśmiała się znów słysząc jego komentarz o zombie. Na prawdę miał świetny dystans do siebie. Coś mi się wydaje, że to spowoduje iż Vittoria bardzo chłopaka polubi i chętnie spędzi z nim również dzień na poważnie. Lub pół poważnie, żeby nie było aż tak nudno - w końcu w najbliższym czasie jednak swojej stypy nie urządza, wciąż żyją.
-Jak możesz. Myślałam, że nas coś łączy! Że jestem miłością twojego życia! A tak na prawdę jestem da ciebie warta tak niewiele? Ot kilka galeonów? Złamałeś mi serce Blondasku - Teatralność jej tonu była niesamowicie przesadzona, co oczywiście sugerowało, że się nabija z niego. Podejrzewała jednak, że ten jak zwykle podchwyci żart i pociągnie go dalej. Jeśli tak będą rozmawiać przy ludziach, to zrobią z nich wariatów.
-Jak pójdziemy tak do Munga, to nas wywalą. Może odczekajmy. Przecież to nie może trwać wiecznie, prawda? - Zaczęła spokojnie rozglądając się wokół siebie po czym nagle wypaliła -Boże, nikogo tu nie ma. Chyba mi odbija, bo rozmawiam sama ze sobą. A może jesteś moim sumieniem?- Nie mam pojęcia skąd ona nagle bierze takie odpały. W każdym razie szczerzyła się szeroko choć oczywiście nie było tego widać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Londyn, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 75
  Liczba postów : 67
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13846-philip-connolly
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13853-chlebem-i-chlebem
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13849-philip
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13848-philip-connolly




Gracz






PisanieTemat: Re: Schowek na miotły   Pon Sty 02 2017, 14:10

Poza przyjaznym zapamiętaniem mnie po całym epizodzie, po cichu liczyłem na chęć kolejnego spotkania. Bardziej niźli o randkę chodziło o normalne, towarzyskie spotkanie. "Normalne". Raczej nie kręciły mnie żadne umizgi, nie wierzę w miłostki od pierwszego wejrzenia, oprócz tego nie lubię zobowiązań. Dużą wagę przywiązuje do własnej niezależności, a na podstawie setek przykładów widać, jak ogromnym ograniczeniem może być związek. Ale nad czym tu się teraz rozczulać? Takie banały często zaśmiecają mi głowę, zupełnie bez powodu. - Czy kiedykolwiek mi wybaczysz? - zapytałem z równie teatralnym tonem, co moja przedmówczyni - Choć sama musisz przyznać, że dziesięć patyków to nie takie kilka galeonów - zakończyłem wypowiedź, wieńcząc ją rechotem. Gdybyśmy byli widzialni uklęknąłbym przed nią, aby dodać tej jakże cudownej scenie nieco dramaturgii, ale no cóż. - Myślę, że z powodu pewnych czynników mogliby nas nawet nie zauważyć u Munga - roześmiałem się, następnie podchwytując kolejną myśl dziewczyny - Jestem głosem w Twojej głowie, możesz zacząć się obawiać - przez dłuższą chwilę zdołałem utrzymać grobową ciszę, jednakże po chwili ponownie dało się usłyszeć mój śmiech. Lada moment się zapowietrzę, gwarantuję.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Argentyna/Dolina Godryka
Galeony : 438
  Liczba postów : 381
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13824-vittoria-sanchez-findabair
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13829-diabelek-zaprasza
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13831-fafel
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13833-vittoria-findabir




Gracz






PisanieTemat: Re: Schowek na miotły   Pon Sty 02 2017, 14:33

Titi natomiast bardzo często chodziła na randki. Jednakże było to kilka spotkań pełnych namiętności i upojnych chwil, a potem nagle wszystko się kończyło. Dziewczyna również nie wierzyła w miłostki, nie potrafiła być zbyt długo w związku. Jej siostra zawsze uważała, że w końcu znajdzie się ktoś, kto usidli Tori. Ktoś w kim zakocha się tak, że wszystkie swoje dotychczasowe poglądy wywali do kosza i zamknie klapę. Trudno jednak w to uwierzyć obserwując jej styl życia.
- Nie wybaczę. Chyba, że wydamy się nawzajem, zgarniemy 20 tysięcy, a potem uciekniemy i wyniesiemy się za granicę - Zaproponowała by przedsięwziąć tego typu spisek, który skończy się z korzyścią dla ich obojga. To by dopiero było wyzwanie! Dać się złapać i potem znów uciec. Trzeba by więcej eliksiru niewidzialności. I alkoholu, bo na trzeźwo takich akcji się nie odwala. Choć obecnie nie była pijana, a i tak zachowywała się jakby miała już mocno w czubie.
-W sumie fakt - Odpowiedziała na temat niezauważenia ich. Całkiem mądre! Choć akurat "niezauważalna" to ostatnie słowo, która na co dzień charakteryzuje Vittorię.
-Jesteś takim moim aniołkiem, który będzie mi podpowiadać co mam robić? Czy diabełkiem? - Powiedziała konspiracyjnym tonem, który miał nadać całej tej sprawie tajemniczości i mroku. Ciężko jednak było skoro co chwile któreś nie mogło opanować śmiechu. Warto jednak próbować! Szczególnie, że wydawało jej się chyba, ale dostrzegła przed chwilą cień swojej ręki?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Londyn, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 75
  Liczba postów : 67
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13846-philip-connolly
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13853-chlebem-i-chlebem
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13849-philip
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13848-philip-connolly




Gracz






PisanieTemat: Re: Schowek na miotły   Pon Sty 02 2017, 15:16

Pomysł z wydaniem siebie nawzajem i ucieczką za granicę zdawał się być w miarę w porządku. Szkoda, że listy gończe były jedynie wytworem wyobraźni, a szersze grono ludzi raczej nigdy nie usłyszy o tym, co wydarzyło się kilka minut temu. Mimo to rozmowa o niestworzonych scenariuszach zdawała się być przyjemna i zabawna. - Za granicę? Masz jakiś konkretny kraj, do którego chciałabyś uciec? - śmiejąc się - Moja matka pracuje w mugolskiej ambasadzie, bodajże Stanów Zjednoczonych, możemy wystąpić do niej o azyl - dokończyłem lekko prześmiewczym tonem, doskonale zdając sobie sprawę z "powagi" sytuacji. Aczkolwiek gdyby pielęgniarka zdecydowała się nas odszukać, to schronienie gdzieś daleko mogłoby okazać się trafionym zamiarem. Trzeba przyznać, że pod wpływem chwili jakby otworzyłem się przed dziewczyną, w końcu początkowo nie miałem planu, aby zwierzać się jej ze swojego życia prywatnego, a tu nagle wypaliłem o matce. - Mogę być takim Twoim Philipem, przyjazną duszyczką - na brodę Merlina, oby to nie brzmiało jak propozycja - Diabełki i aniołki mogłyby Cię tylko ograniczyć - dokończyłem, licząc na to, że nie wszedłem właśnie z buciorami na tematy, w których dziewczyna się nie lubiła. Ni z tego, ni z owego nagle przed moimi oczyma ukazała się Vittoria w pełni swej okazałości. - Chyba znów jesteśmy widzialni - odparłem, spoglądając na swe krocze w celu upewnienia się, że na pewno przywdziałem z powrotem spodnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Argentyna/Dolina Godryka
Galeony : 438
  Liczba postów : 381
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13824-vittoria-sanchez-findabair
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13829-diabelek-zaprasza
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13831-fafel
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13833-vittoria-findabir




Gracz






PisanieTemat: Re: Schowek na miotły   Pon Sty 02 2017, 15:37

Zamyśliła się na chwilę. Gdzie by chciała uciec? Generalnie był jeden, jedyny kraj do którego chętnie by wróciła. Argentyna. Urodziła się tam, a od 10 lat ani razu się w nim nie pojawiła. Z drugiej jednak strony nie miała tam nikogo. Jedynie biologicznych rodziców po których otrzymała wyłącznie dawne nazwisko, Sanchez. Dlatego wybrała inną odpowiedź.
-Pasuje mi. Ale zamiast azylu może zrobimy sobie bazę w tej wielkiej zielonkawej babce z pochodnią, czy co ona tam trzyma? - Chodziło jej oczywiście o nowojorską Statuę Wolności. O USA nie wiele wiedziała, jakoś nigdy nie interesowała się tym krajem. Jednak każdy kraj jest dobry żeby schronić się przed szlabanem!
- Przyjazną duszyczką hm... Mam pomysł! Ty będziesz blond aniołkiem, ja będę czarnym diabełkiem i będziemy chodzić za kimś i udawać jego sumienie! Ty mu będziesz dawał dobre, ja złe rady i... I koniec - Plan był świetny! Niestety jednak zaczęła zauważać twarz Philipa, a to oznaczało, że niewidzialność minęła. Szkoda! No ale cóż, spodziewali się iż kiedyś do tego dojdzie. Obejrzała się dokładnie chcąc sprawdzić, czy nie podziało się z nią coś dziwnego. Wszystko było chyba w porządku.
-No, koniec zabawy - Mruknęła niezadowolona - Co teraz? - Zagaiła wpatrując się w niego. Znowu było widać jego buzię, to mogła się pogapić. Natomiast znów było widać po niej, że nie może przestać się uśmiechać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Londyn, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 75
  Liczba postów : 67
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13846-philip-connolly
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13853-chlebem-i-chlebem
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13849-philip
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13848-philip-connolly




Gracz






PisanieTemat: Re: Schowek na miotły   Pon Sty 02 2017, 16:20

Nigdy nie byłem orłem z geografii, toteż nawet nie wiedziałem gdzie dokładnie znajduje się Argentyna. Kraj ten raczej nie leżał w kręgu moich zainteresowań, jak większość zresztą. Przez wzgląd na pochodzenie mej matki, traktowałem Stany jak swój drugi dom, zaraz po Wielkiej Brytanii. - Mówisz o Statui Wolności? (Jak źle odmieniłem, to przepraszam, serio nie wiem jak to odmienić) Jestem za zbudowaniem na jej pochodni bunkru, pizzę będą nam dostarczać helikopterami - już widzę, jak jakiś dostawca pizzy podlatuje do Statuy Wolności, krzycząc "Hawajska na grubym! Piętnaście dolarów się należy!". Chociaż sądzę, że policja mogłaby mieć coś przeciwko naszej obecności w tym miejscu. - Genialne. To kogo bierzemy pod nasze skrzydełka? - odniosłem się do idei zabawy w czyjeś sumienie. Już nie mogę się tego doczekać, kabaret. Dobrze, że znowu byliśmy zauważalni, rozmowa z pustym pomieszczeniem faktycznie na pierwszy rzut oka mogła wydawać się nieco podejrzana. - Nigdy nie mów nigdy, to może być dopiero początek - odparłem z uśmiechem - Proponuję upewnić się, że korytarz jest czysty i wybrać się do Munga - dokończyłem, odwzajemniając spojrzenie Vittorii. Od nowa oczarowały mnie jej oczy, z których nie mogłem spuścić wzroku. Było w nich coś takiego, co mi na to nie pozwalało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Argentyna/Dolina Godryka
Galeony : 438
  Liczba postów : 381
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13824-vittoria-sanchez-findabair
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13829-diabelek-zaprasza
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13831-fafel
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13833-vittoria-findabir




Gracz






PisanieTemat: Re: Schowek na miotły   Pon Sty 02 2017, 16:51

- Tak tak! O tej wielkiej pani - Ucieszyła się, że zrozumiał o co dokładnie jej chodzi. Co więcej idealnie podłapał jej idee skrytki w środku tej budowli. Dostarczanie pizzy helikopterem? W życiu by na to nie wpadła!
- Blondasku muszę przyznać, że masz genialne pomysły! W nagrodę zabiorę Cię kiedyś na pizzę - Zaoferowała mu w ten sposób możliwość kolejnego spotkana z nią. Tym razem gdzieś w Londynie, w mugolskiej części w której średnio się orientowała, ale może chłopak lepiej ogarnia te rejony? Nadal nie wiedziała jaki ma status krwi i jakoś tak nadal nie zapytała.
-Podobają mi się takie początki, ale niestety dziś nie pobawimy się już w czyjegoś aniołka - Może nie posmutniała, ale była trochę zawiedziona iż eliksir tak szybko przestał działać. Tak czy siak jednak mieli się jeszcze wybrać do Munga, wszystko przed nimi.
-To proponuję wyjść i się rozdzielić. Osobno mniejsza szansa, że nas złapią - Zasugerowała - Spotkamy się już poza zamkiem, na drodze do Hogsmeade - Dodała otwierając drzwi i wyglądając za nie bardzo dyskretnie. Nie poczekała na jego odpowiedź i zwiała ze schowka.
Ostatecznie plan spalił na panewce. Dlaczego? Dziewczynę coś zatrzymało. Przez co niestety nie dotarła na miejsce spotkania...

z/t x2(?)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 20
Skąd : Zakynthos, Grecja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 84
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 97
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13909-flora-melete-louzar
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13913-bogini-kwiatow-i-zametu#367826
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13914-ligia#367828
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13911-flora-melete-louzar#367823




Gracz






PisanieTemat: Re: Schowek na miotły   Pią Sty 27 2017, 12:55

Z pamięcią Flory było lepiej, odkąd zmieniła lekarza a jednak na dłuższą metę było to męczące zajęcie. Musiała chodzić z notesem i zapisywać wszystko, czego dowiedziała się na swój temat, co z kolei jej nie pasowało - nie przepadała za pisaniem pamiętników i nie było nic w tym dziwnego, skoro pierwotną ścieżką jej kariery był Quidditch. Puchonka zresztą dalej miała nadzieję, że wróci do gry, dosłownie i w przenośni, więc póki co nie szukała sobie nowej drogi w życiu.
Tego dnia dostała bojowe zadanie - usłyszała bowiem, że szczątki jej miotły mogą się jeszcze znajdować w rupieciarni, zwanej schowkiem a ona chciała się po prostu dowiedzieć, czy dobrze pamiętała model, na którym latała. Bez większego namysłu wkroczyła do środka, początkowo zderzając się z nieznośną warstwą kurzu. Zaczęła kichać i kaszleć, ale gdy tylko się uspokoiła, weszła dalej, oświecając sobie drogę różdżką. Jednak i to nie uchroniło jej przed potknięciem się o coś, upadkiem prosto na stary, zakurzony fotel z wystającymi sprężynami i przede wszystkim zgubieniem różdżki. Na domiar złego jakiś śmieszek, któremu odjęła zapewne ostatnio kilka punktów za łamanie regulaminu, zamknął ją w środku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 420
  Liczba postów : 41
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14033-aidan-armstrong#371037
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14031-aidan-armstrong#371019
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14033-aidan-armstrong#371037




Gracz






PisanieTemat: Re: Schowek na miotły   Nie Sty 29 2017, 12:55

Wycieczka w to miejsce była równa karze. Bez powodu nikt nie chciał marnować czasu w obskurnej komórce, jeśli sytuacja go nie zmuszała. Aidanowi niestety przypadł zaszczyt wyniesienia paru starych uniformów i zniszczonych piłek. Najchętniej rzuciłby je gdzieś w kąt, ale znów pewnie zostałby złapany przez jakiegoś prefekta i ukarany, czego wolał uniknąć. Ostatnio podobne prace społeczne często mu się przytrafiały, podczas stażu rutynowo robił już za ciecia, dlatego tym bardziej mu się to nie uśmiechało. Włożył klucz do zamka, przekręcił dwa razy i otworzył drzwi, by trzasnąć nimi po wejściu. Wyjął różdżkę, przyświecił sobie i pomaszerował powoli w głąb pomieszczenia.
-Czekasz tu na kogoś, czy to jakaś forma kary? - Zapytał zaskoczony widokiem dziewczyny siedzącej samotnie w ciemnym pomieszczeniu. Chociaż po krótkim zastanowieniu się stwierdził, że nie ma w tym nic nadzwyczajnego. Biorąc pod uwagę to, jak zachowywała się ostatnimi czasy, mieściło się to w pewnych normach. Pomimo jej utraty pamięci lepiej było nie nadepnąć jej na odcisk. Nie wiedział, czy zapomniała o tym, że kiedyś niezbyt za sobą przepadali. Mimo wszystko sportowa rywalizacja była dużo lepsza od potrzeby unikania rozmów na temat sportu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 20
Skąd : Zakynthos, Grecja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 84
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 97
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13909-flora-melete-louzar
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13913-bogini-kwiatow-i-zametu#367826
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13914-ligia#367828
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13911-flora-melete-louzar#367823




Gracz






PisanieTemat: Re: Schowek na miotły   Pon Sty 30 2017, 01:51

Nie wiedziała gdzie jest jej różdżka, więc jedynym co mogła zrobić, było odwrócenie się z brzucha do pozycji siedzącej. Uznała wspaniałomyślnie, że poczeka chwilę i może odpocznie, a potem zacznie podejmować jakiekolwiek próby wydostania się stąd.
Flora zdążyła chyba nawet na moment przysnąć, bo ocknęła się dopiero wtedy, gdy Aidan poświecił jej różdżką po oczach. Kojarzyła go; po ostatnich terapiach pamiętała coraz więcej, a na pewno kojarzyła większą ilość osób, z którym coś ją kiedyś łączyło. W tym przypadku również pojawiała się mała relacja, oparta na wspólnej rywalizacji i jeśli dobrze jej się przypominało - przy okazji na malutkim romansie, bowiem przed wypadkiem faktycznie zachowywała się jak gwiazda i wykorzystywała swoje wizualne, kobiece atuty.
- Szukam starej miotły - oznajmiła. Jednak mina chłopaka spowodowała, że odczuła nagłą potrzebę wyjaśnienia mu dalszego ciągu wydarzeń. - Ale jakiś imbecyl zatrzasnął mnie w środku, moja różdżka jest... nie wiem gdzie, leży gdzieś na ziemi. A ja nie jestem kotem, więc mam mały problem - nie chciała wprost poprosić go o pomoc. Zakurzony fotel z wystającymi sprężynami wcale nie był taki zły. Uznała w myślach, że mogłaby się tu ukrywać przed ludźmi, gdyby tylko trochę się uprzątnęło wszystkie graty.
To, że Aidan stał nad nią i jednocześnie spoglądał na nią z wyższością spowodowało, że poklepała miejsce obok.
- Chodź, zmieścimy się we dwójkę. Wiesz jak tu można odpocząć? Nikt nie zagląda, w razie czego ktoś pomyśli, że właśnie mieliśmy z siebie zedrzeć ubrania - naciągnęła rękawy na dłonie, czekając na reakcję chłopaka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 420
  Liczba postów : 41
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14033-aidan-armstrong#371037
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14031-aidan-armstrong#371019
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14033-aidan-armstrong#371037




Gracz






PisanieTemat: Re: Schowek na miotły   Pon Sty 30 2017, 23:37

Niespodziewane spotkanie w nietypowym miejscu miało ukazać niezdarność i niezaradność Puchonki. Inaczej nie potrafił sobie wytłumaczyć, co tutaj robiła.. Dobra, potrafił i nawet nie przyszło mu z trudem wyobrażenie sobie celów, dla których okoliczności były aż nadto sprzyjające. Rozglądnął się jedynie na boki, jakby zaraz miał zobaczyć kogoś prócz nich, ale wszystko wskazywało, że byli tu zupełnie sami. W wyjaśnienia Flory ciężko było uwierzyć. Chyba, że było już z nią dużo lepiej i przestała unikać tego tematu.
-Ja swojej nie chciałbym oglądać. - Odpowiedział i od razu wyobraził sobie złamany kij i wieści o tym, że nie da się jej naprawić. Ja jego twarzy pojawił się grymas, bo odpowiedzialną za jego ostatnią kraksę była Madd. Wzmianka o różdżce sklejała jako tako wszystko w całość.
-Spadła na ziemię i nie próbowałaś znaleźć? Przecież kobiety świetnie radzą sobie w pozycji klęczącej. Nie trzeba kociego wzroku, by wymacać coś po omacku. - Dodał, starając się wymówić to jak najbardziej poważnym tonem. Seksistowski komentarz nie koniecznie odnosił się do mycia podłogi. W jego wieku byłoby to nawet dziwne pierwsze skojarzenie.
-Więc lepiej żeby nikt nas nie przyłapał.. - Rzucił siadając obok Flory. Być może lepiej było zaproponować jej pomoc, bo odpoczynek w tym momencie wydawał mu się niedorzeczny. Khe.. Khe..
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 20
Skąd : Zakynthos, Grecja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 84
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 97
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13909-flora-melete-louzar
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13913-bogini-kwiatow-i-zametu#367826
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13914-ligia#367828
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13911-flora-melete-louzar#367823




Gracz






PisanieTemat: Re: Schowek na miotły   Wto Sty 31 2017, 00:06

Flora myślała przez chwilę, że się przesłyszała. Czy ona naprawdę kiedyś miała podobny poziom humoru? Najwidoczniej tak, skoro wcale nie oburzyła się jego słowami a na ustach dziewczyny pojawił się nawet uśmiech. Gdy tylko przeminęła pierwsza faza szoku.
- Jak jesteś taki mądry, to poszukaj sobie czegoś na kolanach po omacku. Panowie w pozycji klęczącej też sobie całkiem nieźle radzą - bynajmniej nie miała na myśli tu badziewnych oświadczyn a raczej jednoznaczną sytuację, w której kiedyś oboje się PRAWIE znaleźli. Potem jednym machnięciem wytrąciła różdżkę z dłoni chłopaka, mając totalnie gdzieś fakt, że ugrzęźli i prawdopodobnie Aidan zaraz ją za to zamorduje.
- Och, Aidan, przecież tak mnie kiedyś lubiłeś... Nie rozumiem dlaczego masz taki posępny humor - uśmiechnęłaby się nawet, jednak znajdowali się teraz w egipskich ciemnościach, więc i tak by tego nie zauważył. Puchonka wyłożyła się wygodniej na fotelu, opierając głowę o oparcie.
- Co słychać w wielkim świecie drużyn? Przejąłeś moje miejsce super-gwiazdy? - spytała nareszcie, zainteresowana tą kwestią. Wciąż rozważała powrót do gry i póki co zwalczanie obsesji szło jej całkiem nieźle. Wiedziała jednak, że jej najbliżsi wcale nie poprą tego pomysłu.  
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 420
  Liczba postów : 41
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14033-aidan-armstrong#371037
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14031-aidan-armstrong#371019
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14033-aidan-armstrong#371037




Gracz






PisanieTemat: Re: Schowek na miotły   Wto Lut 14 2017, 01:02

Armstrong przez chwilę próbował sobie wizualizować sytuację o której była mowa. Czego mógł szukać facet na kolanach? Bardzo prawdopodobne, że chodziło o moment, gdy był na górze i miał sięgnąć właśnie, by złapać za cycka, ale to raczej samo wpadało w rękę. Chyba, że los z niego zażartował i trafił na deskę. Co innego siedząc na miotle, był w końcu szukającym. Na więcej pomysłów nie zdążył wpaść, bo Florka chcąc wygodniej usiąść na fotelu, bądź robiąc to umyślnie - wytrąciła mu różdżkę z ręki, która upadła gdzieś pod jego stopami.
-No tak.. - Westchnął na nastające egipskie ciemności, zastanawiając się ile karnych punktów zdążył już zebrać i ile naliczą mu za kolejne przewinienie.
-Posępny humor? Robi się coraz lepszy, chociaż zastanawiam się, czy serio nie uderzyłaś się za mocno w głowę, gdy spadłaś z tej miotły. - Skomentował, z drwiącym uśmiechem, czego nie mogła zobaczyć. Jak mawiają "niewiedza jest błogosławieństwem", choć Grufon chyba nie mógł narzekać na utratę pamięci przez Puchonkę. Zastanawiał się tylko, czy taką niemoc należało wykorzystywać, czy nie.. Okazja czyniła złodzieja, a jemu przez długo mogła nie nadarzyć się okazja, by jej trochę dogryźć.
-Gra była dużo bardziej zabawna, gdy nie robiło się tego za pieniądze. Nie ma, co narzekać, są i plusy. Sama rozumiesz rzesze groupie, są jeszcze większe niż za czasów szkolnych. Skoro już doszliśmy do tego, że zostałem twoim guru i mentorem, to mogłabyś Florcia się do czegoś przydać i poszukać różdżki swojej gwiazdy. - O tak, kto po latach nie lubił się trochę wywyższać? Choćby dla samego napawania się faktem, że było się od kogoś lepszym. Może i po części było to zbudowane na tragedii, ale przecież dziewczyny lubiły spełniać takie małe zachcianki. Szkoda, że nie miał kocich oczu i nie zobaczy, jak była gwiazda szoruje przed nim podłogę na kolanach. Postawił nawet stopę na różdżce, by nie mogła jej znaleźć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 20
Skąd : Zakynthos, Grecja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 84
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 97
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13909-flora-melete-louzar
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13913-bogini-kwiatow-i-zametu#367826
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13914-ligia#367828
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13911-flora-melete-louzar#367823




Gracz






PisanieTemat: Re: Schowek na miotły   Wto Lut 14 2017, 01:14

Od czasu wypadku Flora była traktowana przez otoczenie jak złote jajko. Takie odnosiła przynajmniej wrażenie, bo odkąd wróciła do szkoły absolutnie nikt nie był dla niej wredny. I ona nie umiała być wredna. To znaczy, tak sobie to tłumaczyła: przecież jej charakter znacząco różnił się przed wypadkiem i z pewnością wtedy od razu wpadłaby na setkę idealnych ripost. Teraz była trochę bezradna w potyczkach słownych, ale nie przejmowała się tym. Dopóki nie przekroczył pewnej granicy dobrego smaku.
- Moim guru i mentorem? Na Morganę! Nie dostałeś ostatnio tłuczkiem w ten pusty łeb? - spytała najwidoczniej urażona tym, co powiedział. Aidan był dobrym zawodnikiem, dlatego Flora lubiła z nim grywać i rywalizować. Poza tym lubiła go personalnie, jednak odkąd dostał się do reprezentacji miała wrażenie, że poprzestawiało mu się pod sufitem.
- Wiesz, podobno jak ktoś się tak przechwala, no to ma... - tutaj chwyciła jego dłoń, a dokładniej palec wskazujący, zginając go lekko i powoli w dół, co było jednoznacznym gestem, który osobnik pokroju Aidana bez problemu mógł zrozumieć. Nie miała zamiaru klękać przed samozwańczym panem i władcą, ale potrzebowała swojej różdżki, która leżała gdzieś po ich lewej stronie.
Bez słowa uniosła się i gdy próbowała przejść nad chłopakiem, zahaczyła stopą o połamany stołek wywracając się prosto na Aidana a wraz z nim na ziemię. Przynajmniej zamortyzował upadek. I nie widział tego, jak Louzar czerwone policzki teraz miała.
- I kto teraz jest górą? - rzuciła z przekąsem, jedną dłonią opierając się o podłogę a drugą wyszukując po omacku swojej różdżki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Schowek na miotły

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 13 z 14Idź do strony : Previous  1 ... 8 ... 12, 13, 14  Next

 Similar topics

-
» Schowek na miotły
» Schowek na miotły
» Pub pod trzema miotłami
» Pub Trzy Miotły
» Pub Pod Trzema Miotłami

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Parter
-