IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Wschodni brzeg jeziora

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7
AutorWiadomość




Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VI
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 180
Dodatkowo : Metamorfomagia
  Liczba postów : 402




Gracz






PisanieTemat: Wschodni brzeg jeziora   Czw Kwi 28 2011, 19:51

First topic message reminder :


Wschodni brzeg jeziora


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 21
Skąd : Uppsala, Szwecja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1449
  Liczba postów : 856
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13356-ruth-wittenberg
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13361-relacje-ruth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13357-soho
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13358-ruth-wittenberg




Gracz






PisanieTemat: Re: Wschodni brzeg jeziora   Pią Paź 14 2016, 21:49

A kogóż to piekące od chłodu oczy Ruth widzą! Przecież to cudowna, przepiękna Adoria Amparo w najczystszej postaci! No, może nie tak do końca najczystszej, bo była ubrana w sportowe ciuchy, a bez nich po pierwsze by się przeziębiła nie na żarty, a po drugie za chodzenie nago dostaje się chyba jakąś grzywnę, prawda? Chociaż kto wie, piękne kobiety pewnie nie dostają takich kar dla zwykłych ludzi.
-O, hej! Wiesz, jak to ze mną jest - zrobiła przepraszającą minę, kontynuując jednocześnie bieg. Przyjemnie się biegało i rozmawiało, zupełnie zapominała wtedy o pokonywanym dystansie i finalnie dziewczyny zawsze wracały z takich treningów zmęczone, ale zadowolone i nigdy nie zdarzyło im się przerywać w połowie ze względu na nieprzychylne okoliczności jak znużenie, ból czy cokolwiek, co jest nieprzyjemnego w okrążaniu jeziora w kółko.
-Jak ci idzie początek roku? Ja zdążyłam już roztrzaskać szybę na lekcji u Craine, nie wiem, czy wtedy byłaś - pokiwała głową z dezaprobatą wspominając swoje wyczyny. Szczęściem te stare zwłoki nie będą ich już chyba uczyć, bo przyszedł ten nowy, jak mu było...
-A właśnie, apropo transmutacji, widziałaś już nowego prowadzącego? Dear? Jakoś tak. Świetny facet, naprawdę. Zupełnie inaczej się pracuje, kiedy nauczyciel nie jest takim maruderem - powiedziała łapiąc łapczywie powietrze. Ciekawe, czy Adoria była na tych lekcjach? Ruth tak ostatnio ogarniała, że aż sama się nad swoim rozgarnięciem litowała. Z czystym sumieniem, nie widziała jej na żadnej, ale albo wybijała szybę, albo odpierała ataki Mishy, albo robiła popisówkę przed Ezrą, więc i nie filowała mocno na innych uczniów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Hiszpania
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 733
  Liczba postów : 387
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13166-adoria-nymphia-amparo
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13177-adoria-nymphia-amparo
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13176-listy-do-any
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13175-adoria-n-amparo




Gracz






PisanieTemat: Re: Wschodni brzeg jeziora   Pią Paź 14 2016, 22:03

Taaak, towarzystwo podczas biegania to było to, czego Doria potrzebowała. Bez tego zaczynało jej się nudzić już po pięciu minutach... Niby potrafiła porobić jakieś rzeczy sama, ale po co? Zwykle wolała po prostu znaleźć jakiegoś towarzysza.
- Nie no, rozumiem. Ja sama wpadłam na pomysł z bieganiem dopiero jakieś dziesięć minut temu - przyznała z rozbawieniem, poprawiając kucyka, który podskakiwał jak opętany.
Pomijając fakt, że nie potrafiła się na kogokolwiek gniewać, to Ruth chyba dodatkowo zyskiwała jej przychylność. Była niesamowicie miła i, no cóż, cholernie piękna, a Adorka zwracała uwagę i na to i na to. Doskonale wiedziała, że Krukonka jest spoza jej ligi, ale... To nie przeszkadzało w podziwianiu, dajmy na to, cudownego uśmiechu, prawda?
- Tak właściwie, to dość leniwie. - uśmiechnęła się niewinnie, bo taka była prawda. Nie przemęczała się jak narazie z lekcjami, nawet swoje ukochane eliksiry jakoś chwilowo porzuciła. - U Craine'a mnie nie było, ale do Deara zajrzałam. Raczej sympatyczny, ale przy Craine'ie każdy inny jest aniołem... - zauważyła. Nie była jakąś szczególną wielbicielką transmutacji, jednak w tym przypadku musiała się z Ruth zgodzić. - Lepiej nie oceniajmy go tak szybko, dopiero była pierwsza lekcja. Jeszcze się rozkręci i co będzie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 21
Skąd : Uppsala, Szwecja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1449
  Liczba postów : 856
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13356-ruth-wittenberg
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13361-relacje-ruth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13357-soho
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13358-ruth-wittenberg




Gracz






PisanieTemat: Re: Wschodni brzeg jeziora   Pią Paź 14 2016, 22:22

Ruth miała na głowie niestety nie tylko urządzanie nowego mieszkania i naukę, ale też siłowanie się z własnym losem, robiąc wszystko, żeby Ezra ją zauważył i rozpamiętywanie jak fantastyczny związek tworzyła z Mikkelem. Przez to wszystko była tak ślepa na wszystko inne, że podświadomie wiedziała, jak wiele ją omija, ale cóż, ustalmy - związek z rosyjskim socjopatą, panem Hale jakoś nie był jej szczytem marzeń.
Adorkę uwielbiała z kolei jako przyjaciółkę za taki niewymuszony optymizm, że nawet gdy Szwedka miała kiepski dzień, wstała lewą nogą i pogryzły ją bahanki to i tak zawsze piękna Hiszpanka potrafiła wnieść promienie radości do tego szaroburego, londyńskiego życia. Świetnie im się razem biegało i świetnie im się razem rozmawiało, trudno o bardziej konkretną relację.
-Dobrze, że biegamy razem, sama w życiu bym się nie podniosła z łóżka, żeby kręcić kółka wokół jeziora w ten mróz - uśmiechnęła się serdecznie do koleżanki i przyspieszyła na chwilę, biegnąc teraz tyłem do wyznaczonego kierunku i jednocześnie przodem do pani Amparo.
-Słuszna uwaga, ale wydaje mi się, że przemawia za nim wiek i staż pracy. Nie sądzę, żeby zaczął szaleć będąc nowym nauczycielem. Poza tym, daj spokój, uratował nas od kolejnego roku z Crainem, powinnyśmy go zacząć nosić na rękach - puściła jej oczko i już miała z powrotem skręcić o sto osiemdziesiąt stopni i rozpocząć bieg przodem, ale w tej chwili potknęła się lekko na rozrytej ziemi i przystanęła ze zdziwieniem.
-Co to za ślady? Wyglądają, jakby jakieś duże zwierzę ryło po ziemi pazurami... - pochyliła się nad bruzdami w glebie i spojrzała wyczekująco na koleżankę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Hiszpania
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 733
  Liczba postów : 387
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13166-adoria-nymphia-amparo
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13177-adoria-nymphia-amparo
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13176-listy-do-any
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13175-adoria-n-amparo




Gracz






PisanieTemat: Re: Wschodni brzeg jeziora   Pią Paź 14 2016, 22:36

Cóż, gdyby ktokolwiek miał wpadać we friendzone, to byłaby tym kimś Adoria. Z całą pewnością działało to również w obie strony - wiedziała, że jej zadurzenia rzadko kiedy kończyły się szczęśliwie, podobnie jak czyjeś zadurzenia w niej. Starała się o tym zbyt często nie myśleć, bo... Hm, tak właściwie, to dlatego, że wolała być wieczną optymistką, odpychającą problemy.
- I vice versa - westchnęła nieco zasapana, obserwując Ruth, żeby ją złapać, gdyby przypadkiem miała wbiec tyłem na drzewo albo coś. Nie chciało jej się ciągnąć nieprzytomnej Krukonki do skrzydła szpitalnego, ani nic w tym stylu.
- W sumie racja... - przytaknęła z lekkim zamyśleniem. Miała wrażenie, że Dear może być bardziej lubiany głównie dlatego, że był nowy, młody, przystojny i ratował od starego marudy. Miała nadzieję, że nie skończy się to w ten sposób, że będzie słabo uczył - chociaż jak narazie to nie miała na co narzekać.
Zresztą, po co się w ogóle wypowiada? Transmutacja nie była jej bajką.
- Uważaj! - odruchowo wyciągnęła rękę do przyjaciółki, ta jednak na szczęście nie wywróciła się, ani nic z tych rzeczy. Odkryła za to całkiem interesujące zjawisko, pod postacią rozrytej ziemi.
- Chyba wolałabym nie wiedzieć, co zostawia takie ślady. - przyznała, rozglądając się odruchowo zaniepokojona. Jeszcze nigdy nic złego jej tu nie spotkało, ale... Jeszcze nigdy nie widziała tu czegoś takiego. Były dość daleko od zamku, co teraz wcale nie wydawało się być takim uspokajającym, czy wyciszającym.
Pierwsza myśl? Wilkołak.
Druga myśl? Lepiej się stąd zabierać.
- Może powinnyśmy skrócić trasę, albo coś? - uniosła pytająco brwi. Nie chciała panikować, ale nie chciała się też wpakować w jakieś kłopoty.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 21
Skąd : Uppsala, Szwecja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1449
  Liczba postów : 856
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13356-ruth-wittenberg
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13361-relacje-ruth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13357-soho
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13358-ruth-wittenberg




Gracz






PisanieTemat: Re: Wschodni brzeg jeziora   Pią Paź 14 2016, 22:58

Dziewczyna pomyślała dokładnie to samo, co Adoria. Może nie w kwestii wilkołaka, ale w kwestii tego, że lepiej się stąd zbierać. I to jak najszybciej. Cokolwiek zrobiło te ślady, było duże, miało pazury i Ruth naprawdę nie miała ochoty dowiadywać się, co to właściwie jest.
Przyjrzała się raz jeszcze głębokim bruzdom w ziemi i w oświetlonej blaskiem październikowego nieba wyrwie zauważyła coś, co wyglądało jak kawałek miękkiej tkaniny, kolorowej, jakby pomiętej.
Schyliła się, żeby to podnieść i zamarła ze strachu.
W ręku miała dwa średniej wielkości pióra, jedno kruczoczarne, drugie ciemnoszare i zdecydowanie nie wyglądały, jakby należały do przelatującego kruka. Ruth i Adoria były już na studiach, miały cały rząd zajęć o magicznych stworzeniach i prawdopodobnie obie w mig poznały, czyje to pióra.
Hipogryf.
Krukonka poluzowała uścisk i nawet nie zauważyła, kiedy znalezisko wypadło jej z rąk i poleciało z powrotem na miejsce, z którego je podjęła.
-Tak, zdecydowanie. Myślę, że prosto do Hogwartu - powiedziała z szeroko otwartymi oczami i różowymi od chłodu i podejrzanie niebezpiecznej atmosfery policzkami. Szkoła była najbliższym budynkiem, ale była dość daleko, poza tym nikogo nie było wokół i dziewczyny musiały naprawdę zagęścić ruchy, jeśli chciały szybko wrócić bezpiecznie.
Ruth była analitykiem do szpiku kości i nie przejęłaby się starymi śladami hipogryfa nad jeziorem, bez przesady... Chodziło raczej o to, że przy tym wieczornym chłodzie dobiegającym prawie do zera stopni podrapana ziemia była pulchna, niezmarznięta. To ją przestraszyło.
-Dobra, spadamy stąd - powiedziała konkretnie i delikatnie zlapała koleżankę za ramię, żeby skierować ją na przeciwny kierunek - w stronę szkoły.
Przeszły zaledwie trzy zamaszyste kroki, kiedy zza krzaków dało się usłyszeć coś jakby rżenie, gruchanie, czy inny podobny do konio-orła dźwięk. To co? Wpław?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Hiszpania
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 733
  Liczba postów : 387
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13166-adoria-nymphia-amparo
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13177-adoria-nymphia-amparo
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13176-listy-do-any
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13175-adoria-n-amparo




Gracz






PisanieTemat: Re: Wschodni brzeg jeziora   Pią Paź 14 2016, 23:27

Gdyby Adoria dostrzegła te pióra, pewnie zwiewałaby jeszcze szybciej. W hipogryfach najbardziej przerażało ją to, że mogły być spokojne. Nie wiedziała, czego się po nich spodziewać - czy uznają ją za przyjaciela, czy wroga? Z wilkołakiem sprawa była jasna - zły i koniec.
W pewien sposób ta niepewność była jeszcze bardziej niebezpieczna.
- Byle jak najszybciej! - jej głos zaskakująco się podniósł, gdy Ruth chwyciła ją za ramię. Cholera, a ruch to niby miało być zdrowie, tak? Kto by pomyślał, że na terenie szkoły pojawi się jakieś dzikie magiczne zwierzę?
Dora lubiła Opiekę Nad Magicznymi Stworzeniami, ale same zwierzaki nigdy do niej nie lgnęły. Miała nadzieję, że po spotkaniu z małym kugucharkiem, który pokochał ją od pierwszego wejrzenia, te negatywne fale buchające od niej w kierunku futrzaków znikną, ale... Wolała tego nie testować. Kto wie, co się dzieje z tym hipogryfem? Istotne było jedynie to, że nie mógł być zbyt daleko.
Miała ochotę od razu rzucić się pędem przed siebie, ale zanim udało jej się to wykonać, usłyszała niepokojący odgłos dzikiego zwierzęcia.
- Ruth... - pisnęła, niedowierzając swojemu nieszczęściu.
Prawdę powiedziawszy, była gotowa wskoczyć w lodowatą otchłań jeziora, byleby uciec temu hipogryfowi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 28748
  Liczba postów : 34318
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Wschodni brzeg jeziora   Pią Paź 14 2016, 23:40

Pech sprawił, że akurat w okolicy Hogwartu zabłąkał się dorosły hipogryf. Nikt nie mógł przewidzieć takiego obrotu wydarzeń - zwierzę było ranne, prawdopodobnie przez jakieś wewnątrzgatunkowe walki. Rana znajdująca się na plecach hipogryfa nie była poważna ani głęboka, ale przyczyniła się do rozdrażnienia, które nim ogarnęło. Nic dziwnego, że gdy usłyszał przebiegające obok czarownice postanowił w jakiś sposób się bronić...
Hipogryf wysunął się spomiędzy drzew, wydając z siebie bojowe wrzaski, będące mieszanką dźwięków różnych zwierząt. Jedną łapą uderzał mocno w ziemię, pazurami rozrywając ją i tworząc więcej śladów, identycznych do tych, które dziewczęta dostrzegły wcześniej.
Stworzenie zbliżyło się gwałtownie, nie spuszczając wzroku ze studentek. To od nich zależało, jak szybko i jak rozsądnie zareagują. Zwierzę było gotowe do ataku, ale może odpowiednie nastawienie jakoś go uspokoi? Na chwilę obecną jedyna ucieczka polegała na przejściu tuż obok hipogryfa...
Chyba, że panie pragną się zmoczyć i zamarznąć w jeziorze?

Kostki:
PARZYSTA - masz niesamowitego farta. Wiesz, jak się zachować i zyskujesz przychylność zwierzęcia - bez problemu przemykasz się obok niego i jesteś gotowa do dalszej ucieczki. Lepiej się pospiesz, bo nikt nie powiedział, że hipogryf nie zmieni nastawienia!
NIEPARZYSTA- nie wyszło ci to najlepiej. Stworzenie jest zbyt poddenerwowane i gdy próbujesz uciec, dosięgają cię jego pazury. Dowolną część twojego ciała zdobią teraz groźnie wyglądające rany, które nie dość że bolą, to cały czas krwawią. Mimo to, wyminęłaś hipogryfa! Nie zwlekaj, tylko biegnij do zamku i jak najszybciej udaj się do skrzydła szpitalnego po pomoc!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 21
Skąd : Uppsala, Szwecja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1449
  Liczba postów : 856
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13356-ruth-wittenberg
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13361-relacje-ruth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13357-soho
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13358-ruth-wittenberg




Gracz






PisanieTemat: Re: Wschodni brzeg jeziora   Sob Paź 15 2016, 00:03

To się nie dzieje naprawdę. Ten hipogryf wcale nie zagrodził im drogi, nie jest rozwścieczony i ranny i absolutnie nie ryje pazurami kolejnych bruzd w zimnej, zmarzniętej ziemi. Dziewczyny znalazły się w takich tarapatach, że Ruth aż ścierpła z przerażenia. Najgorsze było to, że tak naprawdę to nie była ich wina. Zwierze było ranne, zagubione i miało prawo przypałętać się na teren szkoły a one miały prawo pobiegać sobie wieczorem. Jednak takiego obrotu sprawy nie przewidziałby pewnie nawet Nolan, który jako zastępca szefa departamentu magicznych katastrof i jednocześnie kierownik Ruth zwykł przewidywać każdą możliwą potencjalnie niebezpieczną sytuację.
-Nie ruszaj się - powiedziała niemal bezgłośnie, najciszej jak umiała, cały czas obserwując zwierzę. Nie patrzyła mu bezczelnie w oczy, choć w duchu płakała z żalu, że przypadkiem nie wzięła ze sobą na trening łasiczek. Ciekawe, co ona mu teraz rzuci na pożarcie, no przecież nie Adorię!
Kiedy cała trójka się względnie uspokoiła, to znaczy kobiety zamarły w bezruchu a zwierze unieruchomiła na chwilę ciekawość sytuacji w jakiej się znalazło Ruth przystąpiła do matematycznego ukłonu, pochylając się najwyżej o kilka stopni na sekundę. Po tej niekończącej się chwili stała już zgięta prawie w pół i miała wrażenie, że zaraz przestanie oddychać ze strachu, żeby nie rozjuszyć zwierzęcia. Stała po zewnętrznej stronie, więc kiedy minęła ta wieczność oczekiwania bez najmniejszego ruchu, Ruth podniosła nieznacznie oczy i zauważyła, że zwierze również się ukłoniło. Nie był to skłon, jakiego oczekiwała, raczej niedbałe przytaknięcie łbem, ale tyle jej wystarczyło.
Kątem oka zauważyła, że Adoria też nie odwala scen, więc spokojnie, bez nerwowych ruchów i małymi kroczkami zaczęła omijać zwierzę upewniając się, że koleżanka wciąż jest w bezpieczniej odległości i też sobie radzi. Kiedy były już na tyle daleko, że mogły się swobodnie poruszać Ruth kompletnie zmienił się wyraz twarzy.
-Ana, wiejemy - podała sygnał i puściła się w pogoń do zamku. Dlaczego nie słuchała matki i nie nauczyła się teleportacji! Aha, no tak - na terenie Hogwartu i tak nie mogła używać tej sztuki. Bardzo pomocny ten teleport.


Kostka: 6
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Hiszpania
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 733
  Liczba postów : 387
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13166-adoria-nymphia-amparo
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13177-adoria-nymphia-amparo
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13176-listy-do-any
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13175-adoria-n-amparo




Gracz






PisanieTemat: Re: Wschodni brzeg jeziora   Sob Paź 15 2016, 00:09

Cholera jasna, to się nazywa fart.
Hipogryf, który wyskoczył na dziewczyny, nie był małym ptaszkowatym przytulakiem, na jakiego mocno liczyła Adoria. Dobra, pewnie żaden hipogryf nie był taki kochany, jak miała nadzieję... Ale ten był wielki, ryczał jak przepotworna bestia i, o zgrozo, krwawił.
Nie ma nic gorszego od rannego monstrum, machającego pazurzastymi łapami i kłapiącego ostrym jak brzytwa dziobem. Dora, choć przed chwilą panikowała, teraz jakby zupełnie zapomniała o tym paraliżującym strachu. Była Gryfonką, na Merlina, gdyby jeszcze zamarła z przerażenia, to chybaby zażądała o przeniesienie do innego domu.
Kilka głębokich wdechów i mogła przystąpić do działania - zachęcona niejakim sukcesem Ruth również zaczęła pochylać się przed hipogryfem. Wiedziała, że te zwierzęta są nieprzyzwoicie honorowe i szczerze liczyła na to, że uda im się wymknąć bez większych problemów.
No, Dora, spokojnie. Dasz radę.
Uniosła lekko kącik ust, dumna z siebie. Stworzenie pochyliło się, jakby niechętnie, ale jednak! Zaraz powoli przysunęła się do Krukonki i chwyciła ją za rękę.
- Dalej! - zawołała pokrzepiająco. Co za ironia, że wybrały się tutaj, aby pobiegać, a teraz pędem śmigały do zamku...

Kostka: 6.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 28748
  Liczba postów : 34318
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Wschodni brzeg jeziora   Sob Paź 15 2016, 00:20

Hipogryf wykazał się niesamowitą łaskawością i zrozumieniem. Pokłonił się obu dziewczętom, choć kosztowało go to wiele - zarówno mentalnie, co i fizycznie. Niestety, nie był to wcale powód do radości... Coś w zachowaniu studentek ponownie wzbudziło czujność zwierzęcia. Może zbyt szybko zaczęły się gwałtownie poruszać, a może po prostu skłony hipogryfa nie były szczere? Kto by tam wiedział, co siedzi w głowie rannego stworzenia.
Zwierzę wydało z siebie jeszcze jeden wrzask i rzuciło się w pogoń za uciekającymi studentkami. Wkroczyły na jego domniemane terytorium, a teraz biegały sobie po nim bezczelnie. To się tak nie skończy! Gdyby obie panie nie były tak wysportowane, pewnie nie dałyby sobie rady i skończyłyby jako niefortunne ofiary wściekłej bestii.
Niestety, nawet dobra kondycja nie mogła zapewnić bezpieczeństwa Ruth i Adorii. Hipogryf był zdenerwowany i piekielnie szybki.

KOSTKI:
1, 4 - na chwilę jakby zwalniasz, przez co szybko dosięgają cię pazury bestii. Zaczynasz krwawić z dowolnego miejsca na ciele. Gdybyś była tam sama, pewnie byś się wywróciła i już nie wstała... Z pomocą towarzyszki udaje ci się uciec. Na szczęście nie potrzebujesz pomocy medycznej - nic, czego nie załatwi drobne zaklęcie lecznicze!
2, 3 - hipogryf wściekle podlatuje i atakuje cię z powietrza. Chyba próbuje złapać cię w swoje szpony, ale o dziwo, udaje ci się ich uniknąć. Niestety, stworzenie uderza cię przypadkowo skrzydłem i czujesz, że z twoim ramieniem jest coś nie tak. Uważaj na tą rękę, bo wygojenie się chwilę zajmie!
5 - potykasz się i lądujesz na ziemi. Obcierasz sobie kolana i niszczysz przy tym ubrania, ale oprócz tego nie dosięgają cię potworne łapska hipogryfa. Nie czekaj, aż spróbuje zamierzyć się na ciebie drugi raz!
6 - to kłapanie dziobem staje się jedynie donośniejsze... Nie rezygnuj z trenowania biegania, bo jak widać, może ci to ocalić życie. Stworzenie dosięga cię samym końcem dzioba i pozostawia bolesną, obficie krwawiącą ranę na twoim ciele (w dowolnym miejscu). Gdybyś była choć odrobinę wolniejsza, mogłabyś nie być w stanie dalej biec! Po powrocie do zamku lepiej znajdź kogoś, kto pomoże ci z tą raną.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Hiszpania
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 733
  Liczba postów : 387
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13166-adoria-nymphia-amparo
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13177-adoria-nymphia-amparo
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13176-listy-do-any
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13175-adoria-n-amparo




Gracz






PisanieTemat: Re: Wschodni brzeg jeziora   Sob Paź 15 2016, 00:35

Kostka: 1

Chyba poczuły się trochę zbyt pewnie. Adoria nie wiedziała, skąd ten nagły przypływ niefortunności. Zwykle gdy wybierała się pobiegać, kończyła conajwyżej z kilkoma odciskami na stopie. No, raz na jakiś czas drasnęła się o gałąź, a co!
Nigdy jednak nie zaatakował jej jeszcze rozszalały hipogryf. Po części Dorii było przykro z powodu stworzenia, w końcu było ranne i po prostu chciało się bronić... Nie wiedziało, że dwie studentki były bardziej przerażone od niego.
Gryfonka nie wiedziała, co się stało. Stopy jakby jej się zaplątały, zahaczyła stopą o jeden korzeń i mimowolnie zwolniła. Zaraz wyrwał jej się cichy, zaskoczony okrzyk bólu, bo skóra na jej lewym ramieniu jakby została rozerwana w trzech miejscach. Teraz to dopiero Hiszpanka miała problem z utrzymaniem tempa! Przyłożyła dłoń do piekącego miejsca, czując ciepłą krew lejącą się jej między palcami.
- Ruth, uważaj! - zawołała jeszcze, bo hipogryf coraz bardziej machał skrzydłami i chyba w ogóle wzbijał się do lotu. Adoria była zbyt skoncentrowana na tym, żeby się nie wywrócić pod wpływem nagłej fali bólu, aby kontrolować zachowania zwierzęcia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 21
Skąd : Uppsala, Szwecja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1449
  Liczba postów : 856
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13356-ruth-wittenberg
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13361-relacje-ruth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13357-soho
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13358-ruth-wittenberg




Gracz






PisanieTemat: Re: Wschodni brzeg jeziora   Sob Paź 15 2016, 00:49

To było do przewidzenia, że jeśli zaczną histerycznie uciekać w popłochu, zwierze zacznie je gonić. Całe szczęście, że biegały naprawdę bardzo regularnie i na duże dystanse, więc nogi miały tak smukłe, że praktycznie nie dotykały ziemi, kiedy wiały przed rozszalałym stworzeniem.
Ruth próbowała nie myśleć o tym, jak głupio postąpiły nie dając zwierzęciu odejść i ucieczką tylko wystraszyły je jeszcze bardziej, tylko gnała przed siebie słysząc równomierny stukot butów Adorii.
Po chwili zwierzę, co było dość oczywiste, dogoniło je i z dziwnych, nie do końca zrozumiałych dla Ruth przyczyn zaatakowało najpierw Anę. Przecież dosłownie przed sekundą biegły ramię w ramię...
W jednym momencie obróciła się, zobaczyła krwawiącą koleżankę i pikującego na nią z góry hipogryfa. Odskoczyła sprawnie, przez co zwierzęciu nie udało się chwycić jej za barki i poderwać do góry, ale potężnym skrzydłem oberwała w bark. Tak mocno, że poczuła rwący ból w całej ręce. Aż ją zamroczyło, ale spróbowała jeszcze ocenić, gdzie aktualnie znajduje się zwierzę. Wciąż było w powietrzu, wyglądało to tak, jakby samo straciło sporo krwi i jeszcze więcej krwi, więc stać je było tylko na jeden atak. Odleciało? Na Merlina, oby!
-Ana, dasz radę dojść do zamku? - Ruth pomogła dziewczynie stanąć stabilnie i syknęła z bólu. Wydawało jej się, że nie ma wybitego barku, ale ledwo stała z bólu. Bała się obejrzeć ramie w obawie, ze znajdzie tam sine znamię rozlane aż do łokcia.
-Zasklepimy ranę w bezpieczniejszym miejscu niż to - powiedziała rzeczowo i szybkim marszem, wciąż wspierając koleżankę swoją asekuracją (na wszelki wypadek, nie chciała, żeby stało jej się cokolwiek więcej, i tak krwawiła nie na żarty) skierowała w stronę zamku.

kostka:2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Hiszpania
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 733
  Liczba postów : 387
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13166-adoria-nymphia-amparo
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13177-adoria-nymphia-amparo
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13176-listy-do-any
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13175-adoria-n-amparo




Gracz






PisanieTemat: Re: Wschodni brzeg jeziora   Sob Paź 15 2016, 00:57

Wspaniale. Krew się lała, a hipogryf jeszcze się nie zmęczył - trzasnął Ruth skrzydłem tak, że aż Adorię przeszły ciarki. Nie wiedziała, czy ramię Krukonki nie jest złamane, a może 'tylko' wybite? Ciężko było teraz cokolwiek określić. Dzięki Merlinowi, stworzenie chyba uznało, że w powietrzu jest dość bezpieczne, bo nie rzucało się już na nie. Może osłabione nie były już takie ciekawe, jak uciekające w popłochu?
Gdyby Ruth nie podtrzymała Dory, ta pewnie zaryłaby twarzą w ziemię. Trochę kręciło jej się w głowie i doskonale wiedziała, że jej towarzyszka nie czuje się wiele lepiej - dlatego zaraz zebrała się w sobie. Nie ma panikowania!
- Spokojnie, dam radę. Trzymaj się - wykrzesała z siebie resztki optymizmu, przywołując na usta blady uśmiech. Wrzaski stwora ucichły i oprócz paru zgubionych piór i krwistych plam, nie było tu już nic niepokojącego. Gryfonka ściągnęła bluzę, krzywiąc się przy tym z bólu, po czym ostrożnie zawinęła materiał tak, aby zakrył ranę i chociaż trochę ją uciskał. Może to pomoże zastopować krwawienie...
- Uważaj na tą rękę... - zerknęła niepewnie na Ruth, ale przez ubrania nie mogła ocenić stanu barku dziewczyny. Podpierając się o siebie wzajemnie, brnęły dalej, nieustannie przybliżając się do zamku. Jeszcze chwila i obie wskoczą w ciepłe, bezpieczne łóżeczka, gdzie o potwornych hipogryfach będą mogły conajwyżej pośnić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 21
Skąd : Uppsala, Szwecja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1449
  Liczba postów : 856
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13356-ruth-wittenberg
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13361-relacje-ruth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13357-soho
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13358-ruth-wittenberg




Gracz






PisanieTemat: Re: Wschodni brzeg jeziora   Sob Paź 15 2016, 11:50

Sytuacja wyglądała następująco - przed chwilą dziewczyny zostały zaatakowane przez ranną, rozjuszoną bestię i tylko cudem udało im się wyjść z tego prawie bez szwanku. Hipogryf zniknął gdzieś między drzewami, prawdopodobnie ukrył się w Zakazanym Lesie, żeby w spokoju, bez akompaniamentu dwóch studentek wygoić ranę. Ruth poczuła się trochę lepiej, kiedy doszła do wniosku, że właściwie to nic im już nie grozi, toteż spróbowała po krótce ocenić, czy istotnie zwierzę wybiło jej bark. Mogła nim ruszać, ale kiedy rozchyliła lekko bluzę, żeby zobaczyć, jak to dokładnie wygląda zobaczyła krwiaki i zasinienia, jakby ktoś uderzył ją wielokrotnie w to samo miejsce. Piekła ją skóra i chciała jak najszybciej się pozbyć rany, niemniej nie mogła przypomnieć sobie żadnego zaklęcia leczącego stłuczenia, więc pokornie i z rezygnacją maszerowała dalej, sprawdzając co chwila, czy Ana też sobie radzi.
Kiedy dotarły do zamku krukonka bez zastanowienia ruszyła z koleżanką do skrzydła szpitalnego.
-Lepiej, żeby ktoś zobaczył tę ranę - powiedziała, wskazując na zakrwawione ramię Adorii i skierowała się wraz z nią do dyżurnego pielęgniarza.

ztx2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Wschodni brzeg jeziora

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 7 z 7Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7

 Similar topics

-
» Brzeg jeziora
» Zachodni brzeg jeziora
» Pomost, na północnym krańcu jeziora
» Prawy brzeg rzeki
» Jezioro

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Tereny przy zamku
 :: 
blonia
 :: 
jezioro
-