IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Wschodni brzeg jeziora

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next
AutorWiadomość




Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VI
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 180
Dodatkowo : Metamorfomagia
  Liczba postów : 402




Gracz






PisanieTemat: Wschodni brzeg jeziora   Czw Kwi 28 2011, 19:51

First topic message reminder :


Wschodni brzeg jeziora


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 26
Skąd : Palermo, Italia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 701
Dodatkowo : Wilkołactwo
  Liczba postów : 545
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2688-fabiano-francesco-martello
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6689-no-chodz-wilczku-kici-kici#189311
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2698-poczta-fabiana
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8636-martello




Gracz






PisanieTemat: Re: Wschodni brzeg jeziora   Pon Maj 14 2012, 21:39

Spodziewał się samniewieczego, patrząc z wyczekiwaniem na Mię, która ... zainteresowała się swym kapeluszem1 No ym. Fabianem rzucają gorące uczucia, waha się, kreci, SZALEJE, a ona czołga się za KAPELUSZEM?
Już było nawet dobrze, dała się przytulić, nie protestowała, a teraz, co? Ukryła swe piękne lico rondem kapelusza i myśl człowieku. W dodatku wyraź się jaśniej. Toż to bardzo trudne zadanie!
Truuudne do pewnego momentu. A jakby tak?...
- Poczekaj. Czyli, jakby na przykład, tego no.....byśmy się 'uwolnili' pozostając przyjaciółmi? - zapytał z nadzieją, nagle olśniony. - Ale chyba, ja wiem, ty chcesz...żebym sobie odszedł tak na zawsze. - powiedział tak żałośnie i smutno... - Nawet nie robię sobie nadziei, że kiedyś, że moglibyśmy...po przerwie na uporządkowanie uczuć tak normalnie usiąść, czy pospacerować i porozmawiać. - dodał beznadziejnie wyzuty z nadziei.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : III
Wiek : 22
Skąd : Oia, Santorini, Grecja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 598
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 1448
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3715-mia-rizpah-ursulis
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3717-mia-nie-przemia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3718-mia-r-ursulis
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11213-mia-r-ursulis#302428




Gracz






PisanieTemat: Re: Wschodni brzeg jeziora   Pon Maj 14 2012, 22:30

Odwróciła lekko głowę w jego kierunku, cały czas przy tym jednak na niego nie patrząc, tylko słuchając ze zmarszczonymi brwiami nadal niezrozumiałych wypowiedzi Włocha. Nadal nie miała pojęcia, co ma na myśli, o jakie "uwalnianie się" mu chodzi.
Ale na pewno nie było niczym, co mogłoby dać jakąkolwiek nadzieję. I dobrze. Nadzieja była niebezpieczna.
Mia odwróciła głowę spowrotem w stronę jeziora. Przez myśl przeszło jej, że to idealny wieczór na kąpiel. Szkoda, że okoliczności niesprzyjające.
- Szybko o mnie zapomnisz - odparła chłodno. Ale wcale, wcale nie była na tyle nieczuła, by nie zrobił na niej wrażenia smutek w jego głosie. Wręcz przeciwnie, dużo energii kosztował ją ten ton. A pod rondem kapelusza zaczynało być mokro. Wprawdzie tylko jedna kropla, która zaraz skapnęła z brody. Mia dla niepoznaki nawet nie wytarła twarzy.
Prawie wyrwało jej się westchnienie, ale zdusiła je, a potem usiadła na ziemi i zdjęła buty i skarpetki. Co z tego, że chłodno. Zanurzyła stopy w płyciźnie. Może potem, kiedy Fabiano wróci już do zamku, kiedy już się ostatecznie pożegnają, ona zostanie i popływa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 26
Skąd : Palermo, Italia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 701
Dodatkowo : Wilkołactwo
  Liczba postów : 545
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2688-fabiano-francesco-martello
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6689-no-chodz-wilczku-kici-kici#189311
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2698-poczta-fabiana
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8636-martello




Gracz






PisanieTemat: Re: Wschodni brzeg jeziora   Wto Maj 15 2012, 20:39

Jeszcze do końca nie wiedział...próbował wszystko poskładać, postawić na jedną wersję ich wspólnej/niewspólnej przyszłości i próbować perswadować. No ale to było TRUDNE.
Trochę to było przykre dla Fabiano, to Miowe nieprzyznawanie się do uczuć/odruchów, tłumienie ich. Hej, mogłaby chociaż raz (nie licząc tego w Izbie Pamięci).
Szybko zapomnisz. Fabiano na te słowa prychnął mimowolnie. Jak mógłby zapomnieć? On? Tyle razy rozmawiali o tym, że te magiczne, cudowne wspomnienia zostają na długo, że będą zawsze będą siebie wspominać ciepło? I co, Fabiano miałby tak ot po prostu wymazać sobie z pamięci, najlepszą przyjaciółkę, towarzyszkę rozmów przy herbatce, którą traktował jak młodszą siostrę, a przeważnie jak równą sobie.
Po tych jakże oburzających słowach, dziewczyna jakby nigdy nic postanowiła pomoczyć nóżki w jeziorze. Fabiano załatwiony, odklepany, zostawiony, jak dopiero co zamknięte pudełko z napisem 'stare zabawki'? Ohoho, tak to nie będzie. Nie zostawi jej tu tak. Co ona sobie myśli?!
Wziąwszy kilka głębszych oddechów, Fabiano kucnął, zanurzył jedna rękę we włosy Krukonki (strącając kapelusz), drugą chwytając podbródek kierując wzrok dziewczyny na swoje ślepia.
- Mia, nie...my tak nie możemy. - znów zaczął się plątać - Dobrze, wiem, co twoim zdaniem powinniśmy zrobić. A tak na prawdę, czego pragniesz, Mia? Czego ty chcesz tak na prawdę? - spytał łagodnie, lecz z mocą; słychać było, że właśnie sformułował pytanie, nad jakim się trudził wcześniej. (Nadal oczywiście patrzył jej głęboko w oczy, ach, romantycznie i w ogóle...)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : III
Wiek : 22
Skąd : Oia, Santorini, Grecja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 598
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 1448
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3715-mia-rizpah-ursulis
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3717-mia-nie-przemia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3718-mia-r-ursulis
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11213-mia-r-ursulis#302428




Gracz






PisanieTemat: Re: Wschodni brzeg jeziora   Sro Maj 23 2012, 19:00

Tak to już z nią było, że mówiąc o uczuciach czuła się zbyt obnażona, czuła się niekomfortowo, nienaturalnie, źle. Czasami wolała stracić kogoś, niż przyznać się do swoich emocji, co było zupełnie irracjonalne, a Mia nie potrafiła z tym walczyć.
No właśnie. No właśnie. Rozmowy, młodsza siostra, herbatki; Mia była przekonana, że nie jest jedyną osobą o takiej charakterystyce w życiu Fabiana, czy też raczej że nie była jedyną, bo przecież czasy spotkań o takim charakterze już umknęły. I gdyby niefortunnie nie poczuła do Martella tego jakże nieporządanego, niefortunnego uczucia, łatwo przyszłoby jej zapomnienie o nim, w końcu taka była. Wyćwiczyła się w zapominaniu. Więc czy to nie naturalne, że była przekonana, że Włochowi nie zajmie dużo czasu zapominanie? W końcu on nie czuł tego, co ona. A wcześniej nie znali się długo. Dobrze im się rozmawiało, i...? I co dalej?
Była pewna, że zapomni w mgnieniu oka.
A tymczasem Ursulus miała nadzieję, że ją zostawi, że odejdzie w stronę zamku, zrezygnowany, zmęczony. Błagała o to w myślach. Niech pójdzie, powtarzała jak mantrę.
Nie poszedł. I przekonała się o tym bardzo wyraźnie, gdy nagle patrzyła prosto na niego, a kapelusz, pełniący dotychczas rolę jej tarczy, unosił się na tafli wody, powoli, powolutku sunąc w stronę głębin.
Mia już o nim nie myślała. Zamroczona dotykiem Fabiana, nie była już zdolna nic udawać, zasłaniać się sztuczną oschłością i chłodem. Z przerażeniem odkryła, że wszystkie skorupy zaczęły pękać, gdy z tak bliska spojrzała mu w oczy. A miała wrażenie, że od bardzo, bardzo dawna już w nie nie spoglądała.
Czego chciała? Słysząc to pytanie, na jej ustach zaigrał uśmiech. Nie uśmiech radości, nie ironiczny uśmieszek, uśmiech zakłopotania czy też uśmiech ulgi lub któryś z podobnych. To był bardzo smutny uśmiech.
Bo dobrze wiedziała, czego chce od Martella. To był jeden, jedyny przypadek, kiedy wiedziała bardzo dokładnie, czego właściwie pragnie.
Ale jak niby mówić o tym na głos? Jakich słów użyć, pod jaką ironią ukryć, by nie poczuć się słabą, żałosną, zależną?
Więc początkowo tylko rozchyliła wargi, odwracając przy tym wzrok, błądząc nim po twarzy Włocha, unikając tylko patrzenia w oczy. Jej uśmiech zniknął, zastąpił go wyraz zamyślenia. Potem z wahaniem uniosła rękę i zanim opuściła ją odwaga, musnęła czubkiem palców skroń Fabiana. Ale chwilę później przestraszyła się swojego czynu i zabrała drżącą dłoń.
Westchnęła głęboko.
- Wiesz - powiedziała tylko, tak cicho, że sama siebie nie usłyszała. Ale może była to kwestia szumu w uszach, bynajmniej niepochodzącego od jeziora ani żab lub cykad?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 26
Skąd : Palermo, Italia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 701
Dodatkowo : Wilkołactwo
  Liczba postów : 545
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2688-fabiano-francesco-martello
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6689-no-chodz-wilczku-kici-kici#189311
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2698-poczta-fabiana
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8636-martello




Gracz






PisanieTemat: Re: Wschodni brzeg jeziora   Wto Maj 29 2012, 17:15

Nie jestem dobra w pisaniu takich postów, ale jestem na dobrej drodze by się wprawić. Ostatnio Fabianem piszę same tragedie i to jest takie trudne. Nawet nie chcę myśleć, co ja, mały robaczek zrobiłabym na jego miejscu. Pozostaje współczuć i trzymać kciuki, żeby biedaczysko wszystkiego nie spieprzył.
Na czym my to? Ach, no tak, Włoch i Krukonka kucają nad brzegiem jeziora głęboko patrzą sobie w oczy. Ojejujeju.
DOBRZE, już się nie naigrawam z ich dramatycznej sytuacji. W ogóle. No patrzcie, Fabiano tonie w oczach Mii, rozkoszuje się jej zapachem, jego serce na chwilę przestaje bić, gdy uświadamia sobie, co dziewczyna chce powiedzieć przez krótkie 'wiesz'.
Pocałował ja czółko, po czym objął i podniósł się razem z nią stawiając stópki na swoich, coby nie zarznęły.
Zatracił się przez chwile w swoich emocjach, wspomnieniach, analizując, odczuwając znowu to samo, doszedł do wniosku, że ją...kocha. Jednakże nie mógł jej tego powiedzieć. Nie był w stanie wyrządzić jej (w jego mniemaniu) takiej krzywdy. Pocałował ją jednak (wreszcie/niestety, do wyboru do koloru)przypominając sobie paradoksalnie i nie na miejscu gdy wypowiadał te słowa do zupełnie kogoś innego niedawno. Niezależnie od jego woli, zaczęły w jego wyobraźni się przesuwać obrazy. Słoneczna plaża w Palermo, bum, błyszczące z radości (?) oczy Chiary, bum, ciepły, uroczy uśmiech, osoby o spokojnych mądrych oczach, bum, całonocne polemizowanie nad geniuszem pisarza przygodowego, bum, Izba Pamięci, bum, Izba Pamięci wydanie drugie, bum, Kwiecisty ogród, bum, oczy zielone, bum, oczy niebieskie, bum bum bum. To nie do wytrzymania. Tak się nie da Fabiano. Musisz coś z tym zrobić.
Wiedział to, Mia kochałaby go miłością czystą, czułą, niezniszczalną. Lecz Chiara? Ciągła pogoń, przygoda, namiętność...
Po tych wszystkich przemyśleniach, które nie trwały bardzo długo, Fabiano oderwał się od Mii, aczkolwiek bardzo niechętnie.
- Nigdy cię nie zapomnę. Wybacz. Pocałował ją jeszcze krótko w usta. Przytknął na chwile czoło do jej czoła
- Mia- wyszeptał odkrywając ból rozdzierający jego jestestwo. Nie może. Musi. Nie, nie, nie.
Ciągle patrząc na Mię, po woli, lecz nieubłaganie cofał się w kierunku zamku. Z każdym krokiem czuł, że mu trudniej, że mu ciężej. Po przejściu trzydziestu kroków, odwrócił się mając wrażenie, że u nóg na przyczepione metalowe kule złożone z niewypowiedzianych wyrzutów, pretensji, bólu, smutku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : III
Wiek : 22
Skąd : Oia, Santorini, Grecja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 598
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 1448
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3715-mia-rizpah-ursulis
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3717-mia-nie-przemia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3718-mia-r-ursulis
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11213-mia-r-ursulis#302428




Gracz






PisanieTemat: Re: Wschodni brzeg jeziora   Czw Maj 31 2012, 21:24

Nie spodziewała się tego, co się zadziało. Sądziła, że Fabiano westchnie i odejdzie w strone zamku. Albo westchnie, przeprosi i odejdzie. Może że powie coś więcej o tym, że nie czuje tego samego i że naprawdę żałuje. I odejdzie.
Miał odejść. A zamiast tego Mia czuła jego ciepłe usta na czole i musiała zacisnąć mocno zęby, żeby opanować westchnienie. I znów, gdy została objęta, a jej stopy troskliwie chronione przed chłodem wylądowały na jego stopach. Nie potrafiła się przemóc, by samej odejść, chociaż wydawało jej się to najbardziej odpowiednie w tej sytuacji. Żeby przestać karmić swoje nadzieje.
Chciała powiedzieć mu, że nie potrzebuje litości, ale nie zdążyła, bo za chwilę już ją całował, a ona nie potrafiła myśleć, mogła tylko odruchowo siągnąć dłońmi do jego karku i przechylić głowę, tym razem już nie dając rady powstrzymać westchnienia. Mimowolnie przypomniała sobie, jak nie tak znowu dawno całował ją ktoś inny, ale odepchnęła tę myśl, wbrew jej woli wdzierająca się do tej prawie że idealnej chwili.
Bo to było jasne, że ze strony Mii mógł spodziewać się tej czystej, czułej i niezniszczalnej miłości. Z podkreśleniem na czystą.
Nie zdążyła nacieszyć się tą bliskością, chociaż Fabiano chwilowo się nie oddalił. Ale znów prosił o wybaczenie po pocałunku z nią. Czy to nie było o wiele gorsze? Nawet w połączeniu z jego zapewnieniami i krótkim, zdecydowanie zbyt krótkim pocałunkiem.
I w końcu poszedł. Jakby nigdy nic ruszył w stronę zamku, zostawiając Mię samą. Musiała odwrócić się w stronę wody, nie chciała obserwować jego oddalających się pleców. Jeszcze przez chwilę nie mogła myśleć. Nie chciała.
Do rzeczywistości przywrócił ją widok kapelusza dryfującego już kilka metrów od brzegu. Wstchnęła. I znów, gdy uświadomiła sobie, że w pośpiechu zapomniała wziąć różdżkę z dormitorium.
Sądząc, że nie pozostało jej nic innego, zdjęła sweter, zsunęła dżinsy i kładąc je na swoich butach, z rozpędu wbiegła do jeziora, nie chcąc, by dotkliwy chłód wody odwiódł ją od jej planów.
Po pochwyceniu kapelusza nie popłynęła spowrotem do brzegu. Położyła się na wodzie, rozkładając ręce z zamkniętymi oczami, starając się nie myśleć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 26
Skąd : Palermo, Italia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 701
Dodatkowo : Wilkołactwo
  Liczba postów : 545
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2688-fabiano-francesco-martello
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6689-no-chodz-wilczku-kici-kici#189311
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2698-poczta-fabiana
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8636-martello




Gracz






PisanieTemat: Re: Wschodni brzeg jeziora   Nie Cze 17 2012, 21:18

Fabiano robiła ostatnio rzeczy, których sam po sobie się nie spodziewał, więc Mia nie musi się martwić.
Szedł, i to nie była łatwa wędrówka. Jakaś nienamacalne siła ciągnęła go w stronę jeziora nie pozwalając oddalić się od tej niezwykłej dziewczyny i od ich wspólnych przeżyć, ich wspólnych chwil.
Tą niczym nie zmącona ciszę, która zapadła w tej wieczornej scenerii przebił dźwięk plusku wody. Fabiano obrócił głowę w stronę, skąd się wydobył, dostrzegając Mię, która wbrew zdrowemu rozsądkowi wbiegła z całym impetem do jeziora. Włoch odwrócił głowę gdy zaspokoił ciekawość, jednak nie ruszył się z miejsca. Dopiero po chwili uwiadomił sobie, co przed chwilą zobaczył, jak lekkomyślnie zachowała się dziewczyna, no i to że z tamtej strony od minuty nie dobiegł żaden dźwięk. Zaniepokojony, spojrzał na jezioro. Dostrzegł niewątpliwie Krukonkę, nieruchomo unoszącą się na tafli wody. NIERUCHOMO?!
Martello, nie namyślając się długo popędził ile sił w nogach do brzegu, ściągnął w biegu koszulę i buty i wskoczył bez namysłu w toń jeziora. Odrzucał od siebie wszelkie ponure, przerażające myśli, które wciąż napływały. Strach paraliżował mu ciało, jednak dzielnie pruł fale aż dotarł do ciała niej. Pełen przerażenia, przypomniał sobie w okamgnieniu kurs na ratownika, na który uczęszczał w zeszłe wakacje. Opętany paraliżującym lękiem, spróbował złapać Mię, jak uczyli go w Italii. Fabiano przystąpił do niezbędnych operacji, gdy dziewczyna rzekomo nieprzytomna poruszyła się, a nawet, o Merlinie zaczęła się śmiać! Trzymając ją ciągle w objęciach, na środku jeziora Fabiano trwał w osłupieniu patrząc, jak ta bawi się w najlepsze. Patrzył się na nią z szeroko otwartymi oczami, jeszcze nie dokończa dowierzając temu, czego przed chwilą doświadczył. Gdy absurd tej sytuacji zaczął po woli do niego docierać, wybuchł śmiechem, wtórując Mii.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : III
Wiek : 22
Skąd : Oia, Santorini, Grecja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 598
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 1448
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3715-mia-rizpah-ursulis
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3717-mia-nie-przemia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3718-mia-r-ursulis
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11213-mia-r-ursulis#302428




Gracz






PisanieTemat: Re: Wschodni brzeg jeziora   Nie Cze 17 2012, 22:23

Oddychała głęboko, uspokajając stopniowo galopujące mimowolnie myśli. Skupiła się na tej czynności tak, że gdy nagle pochwyciły ją czyjeś ręce, obróciła się gwałtownie do pionu, automatycznie obejmując ich właściciela za szyję. A widząc Fabiana i uświadamiając sobie, że właśnie chciał ją ratować zwyczajnie wybuchła perlistym śmiechem, jaki słyszy się u niej nieczęsto. Gdy i on dołączył do niej, gdy śmiali się tak we dwójkę, ciepło napłynęło do serca dziewczyny, a czułość wkroczyła w jej gesty, w sposób, w jaki obejmowała Włocha. Gdy w końcu ucichła i spojrzała na niego z uśmiechem spod lekko przymrużonych powiek, poczuła chęć wypowiedzenia na głos swoich uczuć do niego, czego przecież właściwie nigdy nie zrobiła, raz tylko napisała o tym w liście, a to w końcu nie było to samo. Powstrzymała się jednak przed tym, tak samo jak przed przejechaniem wierzchem dłoni po jego skroni. Zamiast tego nagle uświadomiła sobie, że on nie ma na sobie koszuli, a ona poza bielizną miała jedynie półprzezroczystą koszulę z bardzo cienkiej bawełny. I ciepło uderzyło ją w twarz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 26
Skąd : Palermo, Italia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 701
Dodatkowo : Wilkołactwo
  Liczba postów : 545
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2688-fabiano-francesco-martello
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6689-no-chodz-wilczku-kici-kici#189311
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2698-poczta-fabiana
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8636-martello




Gracz






PisanieTemat: Re: Wschodni brzeg jeziora   Pon Cze 18 2012, 16:07

Wciąż jeszcze był oszołomiony trochę tym, jak dał się wrobić, tożto Mia chcąc nie chcąc wyglądała bardzo przekonywająco!
Gdyby to nie były pozory...cóż, najbardziej prawdopodobnie prześledzilibyście cudowną akcję ratowniczą w wykonaniu Fabia, przeniesienie w ramionach do SS i nieprzespana noc przesiedziana przy łóżku dziewczyny. Niektórzy pewnie teraz żałują, że Mia nie topiła się na serio, ale nie ma co marudzić, w tej sytuacji która wynikła mogą się zadziać bardzo interesujące rzeczy!
Po tak okropnym dniu, tak baj de łej, też mam ochotę tak się popluskać w jeziorze, ale no niestety.
Wróćmy do opisywania tej chwili a nie gadamy o innych mniej ważnych rzeczach.
Ten ich radosny wspólny śmiech był niczym pierwszy deszcz po tygodniu upałów. Oczyścił go zupełnie z leków, obaw i powściągliwości, które gniotły jego duszę. Pozbywszy się ich wszystkich mógł bez niepotrzebnego spięcia cieszyć się pięknymi chwilami. W przypływie entuzjazmu podniósł odrobinkę Mię trzymając ją w pasie, nabrał powietrza, wymownie nadymając policzki, w ten sposób dając znak, aby dziewczyna uczyniła to samo. Po czym zanurzył się w odmęty jeziora z oczami szeroko otwartymi podziwiając jej fantazyjnie ułożone włosy, twarz, cerę, figurę(chcąc nie chcąc ogarnął jej całą postać wzrokiem, hym hym), wszystko. Gapiąc się tak na ten cud natury nie mógł wyjść ze zdumienia jak łatwo mógł pozwolić jej odejść. Tym razem tak łatwo się nie wywiniesz, panno Mio Rizpah Ursulis, o nie.
Zważając, że płuca Krukonki nie są tak pojemne jak jego, ich nurkowanie nie trwało przesadnie długo. Wypłynął, ciągnąc Mię za sobą i szczerząc się jak głupi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : III
Wiek : 22
Skąd : Oia, Santorini, Grecja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 598
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 1448
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3715-mia-rizpah-ursulis
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3717-mia-nie-przemia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3718-mia-r-ursulis
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11213-mia-r-ursulis#302428




Gracz






PisanieTemat: Re: Wschodni brzeg jeziora   Pon Cze 18 2012, 21:00

Może gdyby Mia nie była Mią, tylko taką CZARKĄ dajmy na to i miała świadomość faktu, że dla Fabiana może wyglądać jak topielec, wykorzystałaby to, żeby chociaż dla własnej satysfakcji zostać zaniesioną do SS i słuchać całą noc, jak Włoch czuwa przy łóżku.
Na szczęście była Mią i wcale nie chciałaby czegoś takiego doświadczyć. Wolała o wiele bardziej doświadczyć tego, tej chwili zapomnienia. Pogmatwałam. Trudno.
W każdym razie było jej cudownie. Kiedy wyciszony umysł nie podsycał w niej lęku i niepewności, mogła w stu procentach wykorzystać te chwile szczęścia. Wieczorne nurkowanie w chłodnym jeziorze z półnagim Fabiano, wymienianie szerokich uśmiechów, a w końcu ten moment tuż po wynurzeniu się, kiedy stali wciąż przytuleni, a Mia chłonęła ciepło jego ciała i w przypływie nagłej odwagi położyła mu dłonie na klatce piersiowej, a twarz zbliżyła najpierw do szyi, by odetchnąć kilka razy głęboko, zaciągając się jego chłodnym zapachem, a potem trochę niepewnie do ust, nie mogąc się powstrzymać. Pocałowała go niewiele pewniej niż wtedy, w Izbie Pamięci. Ale trzykrotnie bardziej się w tym zatraciła. I nie przestała go całować ani nie odwróciła od niego, nie mogąc znieść widoku jego zdumionej twarzy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 26
Skąd : Palermo, Italia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 701
Dodatkowo : Wilkołactwo
  Liczba postów : 545
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2688-fabiano-francesco-martello
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6689-no-chodz-wilczku-kici-kici#189311
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2698-poczta-fabiana
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8636-martello




Gracz






PisanieTemat: Re: Wschodni brzeg jeziora   Czw Cze 21 2012, 13:51

Ale na szczęście Mia jest Mią, kochaną Krukonką a nie podstępną podrywaczką. Gdyby zachowała się jak wymieniona osoba, zdarzenia potoczyłyby się zupełnie inaczej i nie miałyby tak wspaniałej scenerii. Żabki kumkały, drzewa cicho szumiały, pluskała lekko woda, delikatny wiaterek owiewał mokre ciała.
Te magiczne, ulotne chwile mogłyby trwać wiecznie. To jednak nie jest możliwe, choć oboje bardzo tego chcieli. Rzucę wyświechtanym frazesem: 'Wszystko co dobre, szybko się kończy'. Jakież to smutne, ojojoj.
Fabiano chciałby zatrzymać choćby na chwilkę dłużej dotyk jej ciała, spojrzenie, urywany oddech, w końcu dotyk jej ust. Drżał na całym ciele doznając tego wszystkiego. Nie mógł tego opanować, tak jak uczucia miłego zaskoczenia, gdy Mia złożyła na jego ustach delikatny pocałunek. Teraz się nie mógł powstrzymać, dusić w sobie tego, co odczuwał przez cały ten czas pobytu na środku jeziora. Przysunął Mię jeszcze bliżej, jego ręce ośmielone zaczęły wędrować po jej ciele, a pocałunki stały się bardziej namiętne i odważne. Zatracili się w sobie bezpowrotnie, lecz po jakims czasie prawie równocześnie, stopniowo zaczęli oddalać się od siebie, aby złapać oddech. Wtedy Fabiano uśmiechnął się łobuzersko i nie uprzedzając dziewczyny zanurzył się razem z nią. Nie był sadystą, więc wynurzyli się po chwili. Włoch wybuchł śmiechem widząc oszołomioną minę dziewczyny. Przytulił ja i poczochrał mokre włosy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Seoul
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 237
Dodatkowo : wilkołak lunarny
  Liczba postów : 511
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1020-twan-nguyen
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1029-relacje-tlana-n
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1021-twanowa-poczta




Gracz






PisanieTemat: Re: Wschodni brzeg jeziora   Nie Sie 26 2012, 23:26

Biegli. A przynajmniej Twan zaczął biec, ciągnąc przy tym Angie za rękę, która (jeśli tylko nie chciała być ciągnięta po posadzce, a potem schodach i ziemi), musiała zrobić to samo. Zatrzymali się nad samym brzegiem jeziora.
Wręcz tryskał dobrym humorem, ale chyba nie mogło się to wydawać nienaturalne? Przecież to cały on! Cieszył się, że mógł zapomnieć i oderwać się od natrętnych myśli, ostatnio zbytnio go męczyły. A wszystko do czasu pewnego listu...
- Ładna pogoda jest - powiedział po prostu, sam nie wiedząc czy chce, żeby panowało milczenie. Nie, żeby było krępujące... nie, nie, na pewno nie! Ale cisza wydawała się być jakaś taka trudna. Stał ciągle i patrzył na wodę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Południowa Hiszpania
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 149
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 1357




Gracz






PisanieTemat: Re: Wschodni brzeg jeziora   Pon Paź 08 2012, 08:54

Simon miał dość. Nie chciał niczego rozumieć, nie chciał o niczym myśleć,nie chciał nikogo wiedzieć. Zaczął biec i ta dziewczynka zaczęła wtedy krzyczeć, więc, ją puścił, i znów zaczął iść. Szybko, bardzo. Tak żeby Kirei nie mógł go dogonić. Zobaczyć ani nic. Nie myślał gdzie idzie, co robi. Miał na sobie ciekom koszulę ale mało go to w tym momencie obchodziło. Wyszedł na zewnątrz, przez wielkie drzwi, i ruszył na błonia. Był wściekły jak nigdy dotąd. Chociaż może bardziej zrozpaczony ale nie chciał tego do siebie dopuścić Przez głowę przetoczyło mu się milion myśli. Począwszy od dzisiejszego śniadania, a kończąc na dzisiejszym zajściu. Widział przed oczami te rozpalone ciała, łobuzerskie uśmiechy. Bardzo go to bolało. Zanim się obejrzał był już nad jeziorem. I żadnej innej żywej duszy w okolicy. Usiadł nad wschodnim brzegiem jeziora, rzucając co i rusz kamieniami w ciemną wodę. Nie wiedział co robić. Zresztą trudno mu się dziwić. Czuł jakby ktoś wyciął mu serce, pograł nim w Quddicha, i potem wyrzucił do kosza na śmieci. Łzy jakoś tak automatycznie zaczęły mu płynąc po policzku. Chciał tu umrzeć. Zamarznąć albo coś. Cokolwiek. Z ust cicho wyrwał się tekst piosenki Diabelskich Sideł "Die, die, die my darling...", i wybuchnął głośnym płaczem. Był sam, więc się nie krył. Może to nie było najbardziej męskie z jego strony, ale obiecał sobie że nigdy więcej sam siebie nie skrzywdzi, a jakoś musiał dać upust tym emocjom. W dodatku zaczął jeszcze siąpić deszcz. Chyba pogoda cierpiała razem z Simonem. I dobrze. Przynajmniej chłopak nie był sam. W sumie był. Był samotny, jak nigdy dotąd. Bolało jak nigdy dotąd. Nawet nie chciał się pozbierać. Widział tą kupe liści, Kireia i tego drugiego japońca przed oczami, cały czas ich widział. Nie mógł się od tego odgonić. Chodziło to za nim jak cień i wbijało nóż w serce. Już któryś raz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Skąd : Londyn/ Osaka
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 146
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 1320




Gracz






PisanieTemat: Re: Wschodni brzeg jeziora   Sob Paź 20 2012, 20:10

Biegł. Nienawidził biegać, ale biegł, ile sił w nogach, choć jego serce już krzyczało z bólu i wszystkie mięśnie odmawiały posłuszeństwa. Napadł kilkoro uczniów po drodze, musiał wiedzieć, gdzie jest Simon, zanim stanie się coś złego! Mało nie pobił jednego młodszego od siebie ślizgona za żartobliwą uwagę, że co, że znowu się pokłócili. Nie, tym razem to było coś gorszego. Miał mętlik w głowie. Nie mógł zrozumieć, jak mógł zrobić coś takiego? I nie, nie miał na myśli zdrady... Jak mógł pozwolić, aby Simon widział go... w takim stanie? Tym razem to było coś gorszego. Kłócili się o zdrady Namidy, ale jeszcze nigdy wcześniej Simon bezpośrednio tego nie widział.
Jakaś zastraszona puchonka pisnęła, że widziała go wychodzącego na błonia. Ale błonia to tak rozległy obszar, to cholery! Jak na złość, nie mógł przypomnieć sobie teraz ani jednego zaklęcia, które mogłoby mu pomóc. Zamiast tego, wysokim gwizdnięciem zawołał swoją sowę. Ta, na całe szczęście, usłyszała wołanie. Nigdy nie zlecał swojej sowie takich zadań, ale teraz miała natychmiast rozpocząć poszukiwania. Zanim przyleciała z odpowiedzią, Namida zdążył już sprawdzić ogród i łąkę. Ale jest, znalazł się! Podążył za ptakiem, który kierował go w stronę jeziora... Jezioro. Na samą myśl, Namidę dopadły najgorsze przypuszczenia. I choć zimne powietrze kuło go już w płucach, nie był po prostu w stanie zwolnić.
Jest! Jest, na miłość wszystkich bogów, jest! Siedzi, nic mu nie jest. Cóż... względnie. Choć jego ciało wydawało sie być nienaruszone, z pewnością dusza i serce piekielnie bolały. Sam ten widok sprawił, że Namida zwyczajnie... wstydził się. Nie mógł uwierzyć, że po tylu zapewnieniach znowu to zrobił.
Dopiero kiedy był kilka metrów od Simon, zorientował się po tafli jeziora, że pada deszcz. Wiedział, że im dłużej tu będą, tym pewniejsze jest, że się zwyczajnie pochorują.
Położył swoją torbę na ziemi, chowając w niej książki Simona, aby nie zamokły. Zdjął z siebie szatę i podszedł kilka kroków w stronę chłopaka, zarzucając mu ja na głowę, aby choć trochę uchronić go przed deszczem. Znowu się jednak wycofał. Gdyby był krukonem, nie chciałby aktualnie na siebie patrzeć. Dlatego wolał pozostać poza zasięgiem wzroku narzeczonego. Usiadł kawałek za nim, podkulając kolana pod brodę i opierając o nie ramiona.
Co miał mu powiedzieć...? Przepraszam. To nie tak, jak myślisz. To były tylko niewinne zabawy, głupie gierki. Wiesz, że kocham tylko ciebie. Przysięgam... nigdy tego więcej nie zrobię, obiecuję. ... Nie. To było ostatni razem. I, jak widać... to nie podziałało.
- Kiedy miałem 9 lat... - zaczął cicho, jednak po chwili powtórzył nieco głośniej - Kiedy miałem 9 lat, nakryłem ojca z inną kobietą. Byłem dzieckiem, i choć wiedziałem, co to zdrada, to nie zrozumiałem, dlaczego miałby w ogóle to robić. Wytłumaczył mi, że to nic takiego. Że kocha mamę całym sercem, że to ona jest jego miłością. I żebym nic przypadkiem jej nie mówił, bo to tajemnica. W tamtych czasach byłem w niego wpatrzony jak w obrazek, czułem się taki... dojrzały, że powierzył mi sekret, więc milczałem. - westchnął cicho, kompletnie zrezygnowany. Nie był pewny, czy Simon w ogóle go słucha, ale mówił dalej - Widywałem go później z innymi kobietami. Zawsze mówił mi wtedy to samo, że to nic nie znaczy, bo on kocha swoją żonę.. Wierzyłem, jak głupi, w to, co mówił. Kiedy przyjechałem na święta do domu, gdy miałem jakieś 14 lat, i rozumiałem już znacznie więcej, postanowiłem z nim porozmawiać. Był wieczór, on wypił już kilka szklaneczek whisky. Pamiętam jak... zaśmiał się wtedy, tak ironicznie, że to takie arystokratyczne, że w wysoko postawionych rodzinach, jak nasza, tak już jest, że istnieje zdrada męża za przyzwoleniem. Ale, że mama jest na to za głupia, że nie jest z żadnego poważnego rodu i nie zna tych zasad i tradycji, no, i na dodatek jest mugolką. Ale że kocha ją i dlatego utrzymuje to w tajemnicy, by jej nie zranić. I.. i że mnie też tak wolno. Tylko żebym znalazł sobie żonę z dobrej rodziny. – prychnął pod nosem, jak gdyby to był dobry żart. Bo nie wyobrażał sobie, żeby miał być taki, jak ojciec. – Kiedy wyjechałem, wtedy, gdy rodzice się pokłócili, mama nie chciała mi powiedzieć, o co w ogóle im poszło. Jest silną kobietą, ale było po niej to widać. Musiała się dowiedzieć o tych wyskokach ojca. Nie ma innej opcji. Pewnie sądziła, że ja nic nie wiem, dlatego nie chciała mi powiedzieć… Mam cały czas takie straszne wyrzuty sumienia… Przez lata myślałem, że to uczucie jest mi obce, a jednak…
Zamilkł. Co mógłby jeszcze powiedzieć… Zerknął na Simona. Nie był pewien, czy go słuchał, czy może kompletnie go ignorował. Mimo to, czuł, że musi to z siebie wyrzucić.
- Nie chcę się tym tłumaczyć. Żeby zwalać winę na niego i uciekać od odpowiedzialności. Ale.. przez bardzo długi czas właśnie taki obraz mężczyzny był mi wpajany. Myślałem, że skoro wiem i czuję to całym sobą, że kocham tylko ciebie, to… póki będę trzymał to w tajemnicy, to cię nie zranię. Nie wiem. Nie wiem, jak mogłem być aż tak głupi, tak ślepy. Dążyłem do spełnienia własnych pragnień, zapominając, że twoje są ważniejsze. Że ty jesteś ważniejszy od tych wszystkich ludzi, od mojego ojca i tej głupiej rodziny. Że nikt nigdy nie kochał mnie tak, jak ty mnie kochasz, szczerze i bezwarunkowo. I będę szczery, nie oczekuję, że mi wybaczysz, a na pewno nie tak od razu. Ale mogę nawet złożyć ci przysięgę wieczystą. Nigdy, przenigdy już nie zrobię ci czegoś takiego. Kocham Cię.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Południowa Hiszpania
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 149
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 1357




Gracz






PisanieTemat: Re: Wschodni brzeg jeziora   Pon Paź 22 2012, 22:33

I co on miał w tej sytuacji zrobić? Najchętniej by się powiesił, utopił, skoczył z mostu. Ale tego nie robił. Najchętniej by nie wychodził z Pokoju Czterech Pór Roku, tylko wszystkich tam na miejscu pozabijał. Ale tego nie zrobił. Całe jego życie było pasmem decyzji, których nie podjął, mimo że chciał. Przeplatały się one z decyzjami które podejmował, dla dobra swojej rodziny, swoich najbliższych. Rzadko kiedy miał na uwadze siebie samego. Naprawdę bardzo rzadko. I teraz zaczynał tego żałować. Nagle złapał jeden z większych kamieni, i rzucił nim w taflę i tak już naruszonej przez deszcz wody. Z ust wydarł mu się krzyk. Pełen goryczy, złości, bólu. Bólu przede wszystkim. Wtedy poczuł jak coś ląduje mu na plecach. Była to kurtka. Był pewien że Namidy. Odrzucił ją na bok i nadal patrzył w taflę jeziora. Zaciskał pięści z każdym kolejnym słowem swojego chłopaka? Nie wiedział czy chce tak dalej o nim myśleć, mówić. Nic nie wiedział. Nie chciał słuchać ale słuchał. Znów robił czegoś czego nie chciał robić. Ale czy było coś czego on definitywnie chciał? Był zagubiony. Od zawsze tak było. I tak trudno było to zmienić. Ta bezradność, dobiła Simona. Ale wtedy też zdał sobie sprawę że Namida przestał mówić, cokolwiek. I że cały jego wywód, zakończył w ten magiczny sposób. Słowami "Kocham Cię". Od całego jego wywodu, Simonowi pewnie drgnęłoby serce. Gdyby to były zwykłe okoliczności. A nie były. Nie były do cholery. Simon powoli wstał i odwrócił się. I nagle zaczął się tak szybko zbliżać do Namidy. Niczym szarżujący byk. Z podobnym wyrazem oczy. Kierei o coś się potknął i upadł. Simon widział to przerażenie w oczach ślizgona. I co najgorsze napawał się nim. Nie wiedział skąd w jego dłoni znalazła się różdżka, a ta lekko drgając spoczywała na szyi Ślizgona.:
-Wiesz co jest najgorsze? Że już nie pierwszy raz słyszę tą deklaracje z twoich ust. Nie pierwszy, pieprzony raz.- ostatnie zdanie wypowiedział przez zaciśnięte zęby, po czym oderwał różdżkę od szyi chłopaka i sam odszedł patrząc w taflę jeziora. Po chwili powiedział już spokojnie, cicho. Ze zrezygnowaniem:
-Ale jest jeszcze jedna, gorsza rzecz. Najgorsza ze wszystkich. Mimo to że deklarujesz że mnie kochasz, robisz mi takie rzeczy. A ja w to wierze, skończony idiota w to wierzę. I nadal Cię kocham. Mimo że robisz surówkę z moich uczuć, i mojego serca to ja w to wierzę. Że wszystko się jakoś ułoży, że przestaniesz uganiać się za tą całą resztą, skupisz na mnie. Naprawdę , myślałeś że ja nie wiem o tych wszystkich twoich zdradach??? Naprawdę sądziłeś że jestem tak naiwny??? Że się nie domyślam, że nie dochodzą mnie plotki? Naprawdę, dużo mniej by bolało, gdybyś od mnie odszedł, niż gdy mnie zdradzasz…- znów wziął wielki kamień i rzucił w jezioro, z impetem który zabił ciszę.
-To napierdala, rozpierdala mnie od środka, Kirei. Bardzo.- ostanie słowa wyszeptał. Wyglądał niemal żałośnie. Błekitna koszula, kompletnie przemiękała, ukazywała cały jego korups, a mokre za długie znów włosy, wpadały do oczu. Al e to nic. To naprawdę nic…
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Skąd : Londyn/ Osaka
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 146
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 1320




Gracz






PisanieTemat: Re: Wschodni brzeg jeziora   Nie Paź 28 2012, 16:54

To, co zobaczył w oczach Simona... To nie był Pierwszy raz, gdy się kłócili. Ale mimo to, Namida nigdy nie widział w oczach narzeczonego takiej... takiej wściekłości i, co gorsze, żalu. Złość by zniósł, naprawdę. Ale nienawidził, gdy kogoś rozczarowywał. A w tej chwili tak właśnie było, zawiódł Simona na całej linii.
W akcie desperacji chciał cofnąć się o krok, jednak jego długie nogi zrobiły się momentalnie miekkie w kolanach. Próbował się ratować i zamachał rękoma, jednak w żaden sposób nie udało mu się utrzymać równowagi i padł na plecy, uderzając się głową o ziemię. Podniósł się do siadu, nadal lekko zamroczony, jednak do rzeczywistości natychmiast przywołała go różdżka, przytknięta do jego krtani.
- Spokojnie… - szepnął, choć jego głos był drżący. Zdenerwowanie i strach robiły swoje. Nie mógł uwierzyć, że Simon mógłby posunąć się do rzucenia na niego klątwy, ale… Ale nie, jednak mógłby. Teraz, w tej sytuacji miałby do tego całkowite prawo, i Namida z pewnością nie miałby do niego żalu. Zasłużył.
Słuchał uważnie każdego słowa, jakie wychodziło z ust ukochanego. Wiedział dobrze, że to wszystko jest prawdą. I wcale nie uważał go za naiwnego idiotę, ale… ale liczył, że póki sam nie wyzna prawdy, lub Simon go nie przyłapie, to nigdy nie będą musieli o tym rozmawiać.
Wstał, choć nogi nadal się pod nim chwiały i bał się, że nie zrobi kroku. Ale udało się. Jeden, drugi, trzeci i czwarty, i już był przy narzeczonym. Stanął naprzeciwko niego i uniósł dłoń, by dotknąć jego policzka. Obaj byli przemoczeni całkowicie. Włosy Namidy całkowicie mokre, przylepiły mu się do czoła i policzków. Drżącymi palcami odgarnął włosy z oczu Simona, by móc w nie spojrzeć, choć z drugiej strony, nie miał na to odwagi. Wpatrywał się w jego drżące usta, samemu starając się uspokoić. Ale nic nie mógł na to, że cały się trząsł. I ze zdenerwowania, i z zimna.
- Co każesz…. – szepnął, nieco zachrypniętym głosem, jednak zaraz powiedział całą myśl, dużo głośniej i bardziej stanowczo – Zrobię wszystko, co każesz. Przysięgam. Jeśli tylko będziesz chciał, to nawet teraz rzucę się do jeziora. Skoczę z mostu. Oddam się wilkołakom na pożarcie. Włamię się do wierzy Griffindoru. Pójdę bez różdżki do Zakazanego Lasu. Zrobię wszystko, abyś mi uwierzył… Mogę mieć tylko nadzieje, że mi wybaczysz, ale proszę, nie odwracaj się ode mnie. Nie wyobrażam sobie swojego życia bez Ciebie. Simon… - czuł, jakby coś zacisnęło mu się na gardle. Nie mógł uwierzyć, że są tu teraz, znowu w takiej sytuacji, że znowu obaj czują się tak mocno zranieni, i znowu tylko i wyłącznie z winy ślizgona.



Ostatnio zmieniony przez Namida Kirei dnia Wto Lis 13 2012, 11:49, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Południowa Hiszpania
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 149
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 1357




Gracz






PisanieTemat: Re: Wschodni brzeg jeziora   Wto Lis 13 2012, 09:14

Simon już sam nie wiedział co robi. Nie wiedział co ma myśleć. Pewnie gdy będzie analizował to co zrobił, będzie na siebie wściekły. Moralny kac te sprawy. Ale teraz nie był czas żeby analizować zachowania, decyzje. W ciele Simona miał miejsce armagedon. W jego głowie, w sfatygowanym sercu. Bolało. Z każdą sekundą coraz bardziej. Czuł się jak idiota. Jak totalna ciota, która znów dała sobie przyprawić rogi. Ogromne rogi. Strasznie mu to wjeżdżało do głowy. I nie chciało wyjechać. Gdy Namida go dotknął, drgnął. Nie potrafił tego opanować. Nie oszukujmy się, nawet jeżeli tak strasznie go zranił, nie potrafił przestać go kochać. Nie potrafił. I to chyba najbardziej go przytłaczało. To że nie mógł nic na to poradzić. Z zamyślenia, z beznadziei, wyrwał go głos Ślizgona. Słuchał jego deklaracji, patrząc tępo w dal. Nie potrafiłby tak go narazić. Kochał go. Za bardzo jak widać. Kochał i nie potrafiłby go tak narazić. Ale do głowy wpadła mu myśl która miałaby być sprawdzianem. Miłości. I zabezpieczeniem przed kolejnym cierpieniem Lewisa.:
-Nie chcę żebyś się tak głupio narażał. To bez sensu. Ustalmy jeden warunek- spojrzał w tak bardzo kochane przez siebie oczy- Teraz masz czystą kartę ale... Jeszcze raz mnie zdradzisz... Jeszcze raz... To się zabije. Skoczę z wieży astronomicznej. Z przywiązanymi nadgarstkami do kostek. Bez różdżki, miotły. Zabiję się. Zabije. Myślę że to uczciwa umowa- mówił beznamiętnie, co było chyba najbardziej przerażające. Ale podjął decyzję. Najlepszą. Nie wiedział czy bezpieczną, czy nie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Skąd : Londyn/ Osaka
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 146
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 1320




Gracz






PisanieTemat: Re: Wschodni brzeg jeziora   Pon Lis 19 2012, 13:41

- Nie chcę, żebyś się tak głupio narażał. To bez sensu. - powtórzył za nim, słysząc narzucone ultimatum. To, co powiedział Simon, a dzięki bogom, że powiedział, bo Namida był prawie pewny, że każe mu spierdalać i więcej się na oczy nie pokazywać!, trafiło w niego bardzo mocno. I, mimo wszystko, znał Simona i mógł naprawdę się obawiać, że... że to zrobi. Że byłby w stanie, że pokusiłby się o taką "zemstę". Ale nawet jeśli, Namida nie wahał się ani chwilę i od razu odpowiedział - Ale zgadzam się. Już nigdy tego nie zrobię, przysięgam. Cenie Twoje życie bardziej, niż swoje... Nie potrafiłbym bez Ciebie żyć... Ty jesteś ważniejszy niż ci wszyscy ludzie.
Przyciągnął go mocno do siebie, nie chcąc nawet patrzeć na protesty. Nie wyobrażał sobie, że mógłby go wypuścić teraz ze swych ramion. Że kiedykolwiek miałby to zrobić. Cały czas czuł się źle, ale ulżyło mu strasznie, to z pewnością. Choć nie uważał, szczerze mówiąc, że to była „uczciwa umowa”, a mocne granie na uczuciach i wymuszanie, ale… Ale sam sobie na to zasłużył, bez wątpienia.
- Proszę… Nie uciekaj już więcej… - szepnął, przyciskając chłopaka mocno do siebie. Wiedział, że odzyskać zaufania nie będzie łatwo, ale nie chciał się o to teraz martwić.
- Wracajmy do zamku, dobrze…? Jak tak dalej będziemy tutaj stać, to w końcu któreś z nas się pochoruje. – szepnął, odsuwając się nieco od Simona, ale za to złapał jego dłoń, ciągnąc go w stronę szkoły. Po drodze jeszcze zgarnął swoją torbę i płaszcz, które były zresztą już i tak całe mokre. Nie przejmował się tym jednak za bardzo, od czego jest przecież zaklęcie osuszające.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Południowa Hiszpania
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 149
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 1357




Gracz






PisanieTemat: Re: Wschodni brzeg jeziora   Sro Gru 12 2012, 13:55

Nie, to nie było głupie narażanie się ze strony Simona. Wręcz przeciwnie. To miało być poczuvciem bezpieczeństwa. Nie chciał być po raz enty zraniony. A wiedział że mmimo tego co Namida robi to bardzo mu na nim zależy, i że nie pozwoli aby się zabił. A jeżli to zrobi, jeżeli go zdradzi, czy zostawi, Simon nie bedzie miał już powodu aby ciągnąć swój żywot. Nie ma Namidy, nie ma Simona. Lewis nie istniał bez Kireia. Po prostu nie funkcjonował. Kochał go ciałem, duszą. Małym palcem u stopy i każdym włosem na głowie.
Gdy Ślizgon go przytulił, ten pocałował go w czoło. Nie wybaczył mu jeszcze. Ta całą scena zostawiła w jego sercu głęboko ranę. Ranę która z pewnością zostawi bliznę na długo. Nawet na bardzo długo. Wiedział że już nigdy nie będzie mu ufał tak bezgranicznie, jak ufał kiedyś. Będzi go sprawdzał. Ale cóż. Namida sam sobie na to zasłóżył. Są czyny i konsekfencje. Uczciwa umowa... Simon specjalnie użył tego słowa. Bo dobrze zdawał sobie sprawę że to szantaż. Głeboki szantaż. Ale tonął i łapał się brzytwy.:
-Obiecuje, że nigdy więcej nie ucieknę- przytaknął. Wiedział że Namida i tak go zaciągnie do zamku. Więc na jego następne słowa nic nie powiedział tylko ruszył w stronę zamku. Z pękniętym serecem i swoją taśmą klejącą pod pachą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Wielka Brytania, Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 143
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 200




Gracz






PisanieTemat: Re: Wschodni brzeg jeziora   Sob Kwi 06 2013, 13:14

Ten dzień był zza spokojniej.
Zza spokojny jak dla niej. Dla dziewczyny pochodzącej z dobrego lecz nie kochającego domu. Nie miała pojęcia co ją ciągnęło tutaj, ale potrzebowała na jakiś czas cichy i harmonii, aby mogła przemyśleć całe , no może nie całe, ale swoje życie. Wiedziała dobrze, że kiedy widziała jakąś szczęśliwą parę to jednocześnie była zazdrosna i także nieszczęśliwa - wyobrażała sobie wtedy, że jest Huanem.
Za każdym razem kiedy go widzi tak bardzo chciałaby mu wyznać to, że podkochuje się w nim od drugiej klasy, od kiedy go po raz pierwszy ujrzała, była wtedy taka szczęśliwa...
- Huan... - wyszeptała do siebie siadając na brzegu jeziora i wpatrując się beztrosko w przeźroczystą taflę wody - Nie wiem czy kiedykolwiek Ci to powiem...
Bo nie wiedziała nawet czy on wie o jej istnieniu. Westchnęła i wyciągnęła z torby szkolnej kartkę papieru i zaczęła rysować portret ukochanego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 24
Skąd : Francja Wersal
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 1393
Dodatkowo : wilkołak
  Liczba postów : 441
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5192-huan-bedau
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5202-cos-z-niczego
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5199-ludwiczek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7245-huan-bedau




Gracz






PisanieTemat: Re: Wschodni brzeg jeziora   Sob Kwi 06 2013, 15:04

Huan wyszedł z zamku w pośpiechu jak tylko skończył czytac ksiazke ciepło się ubrał i wyszedł na błonia. Potrzebował troche ochłonąć, po tak niezwykłej i pasjonujacej ksiazce. Zamknął więc oczy na chwile aby ponowie otworzyc
Otworzył je na chwilę, by stwierdzić, że stoi nad brzegiem jeziora.Teraz zrozumial co czuje do Krukoni chcialby jej wszystko powiedziec ale czy ona z innego domu zrozumie,ze wogole taki ktos jak Huan istnieja na swiecie
Ciepło nie zawsze służyło i czasami potrzebował zaczerpnąć świeżego powietrza - tak jak teraz.
Stał i wpatrywał się w nie. Chciał usiąść, ale nie Zaraz będzie mokry
-czesc jestem Huan -przywitał sie wyciagajac dlon do Krukonkomi poslal jej lekki usnich,Co tam ciekawego rysujesz dowrocil sie do dziewczyny -pytajac
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Wielka Brytania, Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 143
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 200




Gracz






PisanieTemat: Re: Wschodni brzeg jeziora   Sob Kwi 06 2013, 20:51

Dziewczyna przez chwilkę zrobiła naprawdę duże oczy gdyż usłyszała słowa ukochanego. Nie miała pojęcia, że on się zjawi teraz i tutaj. Naprawdę to dla niej była wyjątkowa i oczywiście miła niespodzianka. Wstała i odwróciła się w jego stronę. Puchon mógł dostrzec jakie dziewczyna posiadała przepiękne, spokojne, tajemnicze, błękitne oczy, które kojarzy się z spokojnym oceanem. W ręce trzymała niedokończony rysunek, mocno ścisnęła papier z nerwów. Od zawsze tak miała.
Stwierdziła, że nerwy nic nie dadzą i najlepiej odpowiedzieć spokojnie.
- Cześć - odpowiedziała radośnie - Mam na imię Marigold, ale możesz mi mówić Mari - uśmiechnęła się - Byle nie Goldi bo tego przezwiska nienawidzę.
Nie musiał się jej przedstawiać bo przecież doskonale wiedziała kim on jest. Może nie rozmawiała z nim nigdy, ale... znała go, czuła z nim silną więź, bardzo silną, ale czy on czuł to samo? Nie wiadomo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 24
Skąd : Francja Wersal
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 1393
Dodatkowo : wilkołak
  Liczba postów : 441
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5192-huan-bedau
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5202-cos-z-niczego
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5199-ludwiczek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7245-huan-bedau




Gracz






PisanieTemat: Re: Wschodni brzeg jeziora   Sob Kwi 06 2013, 21:15

Znał dobrze to miejsce, często tutaj przychodził nawet sam,o tak. Próbował tam swoich umiejętności magicznych, chociaż nie zawsze kończyły się one powodzeniem, a nawet raz zamienił swoją zabawke w szczura, ale to był jedynie tylko przypadek. Szybko jednak śmiech znikł mu z oczu, kiedy w domu zabronił zamieniania zabawek w różnego rodzaju gryzonie.
trzymając Mari za rękę,nie wiedział,czy dziewczyna również zna to miejsce czy nie ale na pewno było ono bezpieczne, bo co tutaj przychodził bez problemu mógł sobie wszystkie sprawy osobiste na spokojnie przemyśleć i nikt mu przy tym nie przeszkadzał.
Po chwili Wziął głęboki oddech. No co, raz grozi śmierć jak to mówią.
- Mari musimy porozmawiać. - oznajmił nie puszczając jej dłoni, a nawet czulej ją obejmujac
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Wielka Brytania, Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 143
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 200




Gracz






PisanieTemat: Re: Wschodni brzeg jeziora   Sob Kwi 06 2013, 21:29

- Huan? - już od razu przeszła na ty, ale nie zorientowała się za bardzo - Co się stało? Coś ja złego zrobiłam? Jeśli tak to przepraszam... ja... tak mi wstyd! - zaczęła się denerwować - Ja naprawdę nie wiedziałam... Ja naprawdę chciałam narysować twój portret nic więcej bo jesteś taki piękny! Tak bardzo! - powiedziała nagle dziewczyna.
I wtedy do niej dotarło co zrobiła. Chłopak z łatwością mógł domyśleć się o co chodzi. Ona cała czerwona jak burak, tylko minuty dzieliły ją od nagłego płaczu. Czuła jak wszystkie emocje się w niej gotowały, czuła, że jest ogromnym wulkanem, który zaraz wybuchnie po prostu.
Wpatrywała się w niego. Zagryzła mocno usta po, których później spłynęła krew.
- Ja przepraszam.. - za jąkała się - Ja nie powinnam rysować Twojego portretu bez pozwolenia, ale... ale... Ja po prostu musiałam! - krzyknęła - Podziwiam Cię od drugiej klasy... Ja... - tak bardzo bała się powiedzieć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 24
Skąd : Francja Wersal
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 1393
Dodatkowo : wilkołak
  Liczba postów : 441
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5192-huan-bedau
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5202-cos-z-niczego
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5199-ludwiczek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7245-huan-bedau




Gracz






PisanieTemat: Re: Wschodni brzeg jeziora   Sob Kwi 06 2013, 21:48

Zastanowił się przez chwilę o tym, co powiedziała.Uśmiechnął się pod nosem. Mari mu się spodobała. poprostu Poczuł się tlepiej widząc uśmiech dziewczyny. W pewnym momencie wyjął chusteczkę,i otarł jej krew z warg.
Ciekaw był, jak zareaguje Krukonka W końcu chyba nie trafia się Puchon jak Huan, który przez nieokreślonyczas i miejsce potrafi opisywać wszystko, co zauważy.i co sie rusza.
No tak, może i nieźle wyszło ,nawet ją polubił. Nie dlatego, że potrafi trzeźwo myśleć,wydaje się miła i przyjacielska, choć nie zawsze te cechy trafiały do chłopaka. Jednak w niej to mu się podobało. Chciałby z nią porozmawiać też w innych warunkach. pasjach czy hobby.Potem zaczął przyglądać się pięknym oczom dziewczyny.podszedł do niej i przytulił ją do siebie obejmuja w tali.
Nic się nie odzywał, po prostu pocałował ją delikatnie, ale bardzo namiętnie dotykając opuszkami palców jej policzka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Wschodni brzeg jeziora

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 7Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next

 Similar topics

-
» Brzeg jeziora
» Zachodni brzeg jeziora
» Pomost, na północnym krańcu jeziora
» Prawy brzeg rzeki
» Jezioro

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Tereny przy zamku
 :: 
blonia
 :: 
jezioro
-