IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Ulica Główna

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 8 ... 12, 13, 14  Next
AutorWiadomość


Gość












PisanieTemat: Ulica Główna   Pon 21 Cze - 19:06

First topic message reminder :


Ulica Głowna

Szeroka ulica biegnąca przez całą długość czarodziejskiej wioski, oświetlana po zmroku przez stojące na poboczach latarnie. Z okazji różnych świąt często ustawiane są tu stragany jarmarczne, ozdoby lub rzeźby, często odbywają się tu również konkursy lub loterie.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : USA, Moira
Galeony : 582
Dodatkowo : wilkołak
  Liczba postów : 1123
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12242-vittoria-brockway
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12245-szufladki-titi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12243-poczta-titi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12244-vittoria-brockway




Gracz






PisanieTemat: Re: Ulica Główna   Nie 3 Kwi - 13:00

Wydawało jej się, że minęło już wiele godzin, a tymczasem były to dopiero 4 minuty. Czas ciągnął jej się. Za każdym razem gdy spoglądała na zegarek zdawało jej się, że wskazówki robią to specjalnie. Wciąż pozostawało niecałe 10 godzin do nocy. Ponownie przymknęła oczy i to sprawiło, że nie zauważyła zbliżającego się do niej taranu. Szkoda, pewnie by spróbowała się od razu teleportować by tylko nie musieć się z nim wiedzieć. Tymczasem dopiero gdy usłyszała huk podniosła wzrok. Edward...
- Czekaj! Co robisz?! - Krzyknęła gdy ten złapał ją i bezceremonialnie wyniósł z pubu. Szarpała się przez całą, niedługą drogę licząc, że uda jej się uwolnić od tego szaleńca. Co on wyprawiał? Czy naprawdę nie dotarło do niego, że Vittoria nie zamierza spędzać z nim czasu? Krzyczała licząc, że ktoś zareaguje i jej pomoże, ale ludzie najwyraźniej byli na nich ślepi. I gdy wniósł ją do uliczki zaczęła się naprawdę bać. To nie było dobre miejsce na rozmowę. Raczej na morderstwo. Dlatego spoglądała na niego z realnym przestrachem gdy ten ją postawił, a gdy uderzyła plecami o ścianę mimowolnie wydała z siebie cichy jęk. Ich oczy spotkały się, a ona jedyne o czym marzyła, to zniknąć stąd, zapaść się pod ziemię. Chciała coś powiedzieć, ale w tym momencie jego ręka śmignęła jej obok głowy. Otworzyła szeroko oczy, które natychmiast zaszkliły się łzami.
Była przerażona, aż tu nagle zauważyła... Szczurka. Siedział na ramieniu chłopaka i jak gdyby nigdy nic spoglądał przed siebie. Zamrugała zaskoczona, a jej mimika twarzy wskazywała na to, że skutecznie odwrócił jej uwagę od Edwarda i od tego strachu, który targał nią moment temu.
- Ed... - Wyszeptała cicho słysząc jego słowa. Od tak zniknąć? Ona po prostu chciała się wycofać z ich życia. Miała zamiar pojawiać się już tylko na lekcjach, a zaraz po zakończeniu szkoły wyjechać na drugi koniec świata i wracać tu tylko raz na jakiś czas, do Fredericka. O jej planach wiedziała tylko Lilith,a to oznaczało, że już ze sobą rozmawiali. Miała nadzieję, że nie powiedziała mu wszystkiego. Że Edward nie wie, jak Vittori bardzo na nim zależy. Że uwierzy w jej obojętną pozę, którą postarała się przyjąć choć wciąż ją przerażał. Odwróciła twarz w bok, by nie musieć na niego patrzeć. I by on przestał mieć dostęp do jej ślepi.
- Do niczego nie potrzebuje twojej zgody. To moje życie i będę z nim robiła co chcę. Zajmij się sobą i daj mi spokój... - Mruknęła licząc, że to zadziała, a chłopak pójdzie stąd i da jej święty spokój.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Anglia, Cotgrave
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 308
  Liczba postów : 331
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12277-edward-harper#327635
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12284-ktos-chce-cos-od-harpii#327714
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12283-kwiaty-tanatosa#327713
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12285-edward-harper#327718




Gracz






PisanieTemat: Re: Ulica Główna   Nie 3 Kwi - 13:14

Prychnął pod nosem słysząc jej słowa. Złapał za jej podbródek i odwrócił twarz ponownie w swoją stronę, zmuszając ją wręcz do wpatrywania się w niego. Nie miała wyboru, głowy już nie mogła odwrócić. Mimo iż gest, którym unieruchamiał jej twarz był silny, stanowczy i zdecydowany, to jednak nie mogła odczuć ani odrobiny bólu. Było to, ku mojemu zaskoczeniu, bardzo delikatny i pieszczotliwy gest.
- Nie pieprz głupot – powiedział, a jego ton głosu nie był już taki agresywny jak przed chwilą – powiedziałem ci… należysz do mnie – nie miał zamiaru cofać tych słów, będzie brnąć w je dalej, tak długo, aż spadnie na samo dno Hadesu i tam sam bóg śmierci wyśmieje go za głupotę. Nawet wtedy miał zamiar wierzyć w te słowa. Nie był tego świadomy, ale tylko to pozwalało mu normalnie funkcjonować. A przecież widać, jak bardzo normalność u tego chłopaka się zmieniła. Widać nawet było jak wyglądał w stanie szoku – a skoro należysz do mnie, nie pozbędziesz się mnie tak łatwo – odsunął się delikatnie od niej, dając jej trochę przestrzeni. Ton głosu i spojrzenie nadal było natarczywe, ale mimo tej agresji i wściekłości z jego strony, można było odczuć wiele pozytywów. Bezpieczeństwo, ciepło. Jakby mimo tej pozy, wciąż nie był w stanie jej skrzywdzić. Szczurek nagle postanowił się pobawić w alpinistę i wskoczył chłopakowi na ucho, po czym założył gniazdo na włosach. On w milczeniu, jakby tego nie zauważając, wpatrywał się w dziewczynę. Po dłuższej chwili westchnął widocznie zmarnowany.
- Psotka… rozmawiam… – zwierzątko sobie nic z tego nie zrobiło, a ona puścił w końcu salemkę dając jej trochę przestrzeni. A nie, żartowałam jednak nie, a raczej nie na długo. Kiedy Titi zajęła się wpatrywaniem się w stworzonko, ponownie chwycił ją za podbródek i wpił się w jej usta z wielką żarliwością, jakby miał jej już nigdy nie puszczać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : USA, Moira
Galeony : 582
Dodatkowo : wilkołak
  Liczba postów : 1123
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12242-vittoria-brockway
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12245-szufladki-titi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12243-poczta-titi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12244-vittoria-brockway




Gracz






PisanieTemat: Re: Ulica Główna   Nie 3 Kwi - 17:43

Gdy złapał ją za podbródek wiedziała, że już nie będzie mogła mu uciec. Dlatego z chwilą gdy odwracał jej twarz postanowiła przyjąć najbardziej złowrogie spojrzenie, na jakie ją było stać. Odpychające, zimne... Widok jego oczu zniszczył cały jej plan. Tak trudno było jej odrzucać chłopaka, być dla niego wredną. Szczególnie, że to on w tym momencie dominował i wiedziała, że jest zdana na jego wolę. Zdawał się być już spokojniejszy to też jej natłok emocji powoli się stabilizował. Nadal jednak nie wiedziała jak ma reagować, co zrobić.
- Nie jestem rzeczą... Tym bardziej twoją... - Tylko tyle była w stanie wydukać wiedząc, że Edward i tak będzie upierał się przy swoi. Westchnęła głęboko. Zamierzała go poprosić, by dał jej spokój. By odszedł, lub pozwolił jej odejść. Jeśli będzie trzeba, to będzie go o to błagać. Nie mogła tu stać zbyt długo. Powinna już wracać i w samotności spędzić te ostatnie godziny. Broń boże nie z gryfonem. Mogła już tylko prosić, ale gdy uchyliła usta ten przerwał jej mówiąc do... Szczurka? Więc doskonale wiedział, że ma na sobie tą... Psotkę? Tak ją nazwał. To było urocze. Nawet jej usta drgnęły w lekkim uśmiechu. Wcześniej dał jej przestrzeń, ale dzięki temu gryzoniowi ją puścił. Miała szansę. To był moment. Ona pomyślała o ucieczce, a on jakby to wyczuł i ponownie ją dopadł. W ten sposób, którego najbardziej się bała. Bo była pewna iż mu ulegnie. Że nie wytrzyma i... I odwzajemni pocałunek z taką zażyłością, namiętnością... Jakby miał być ostatnim.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Anglia, Cotgrave
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 308
  Liczba postów : 331
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12277-edward-harper#327635
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12284-ktos-chce-cos-od-harpii#327714
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12283-kwiaty-tanatosa#327713
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12285-edward-harper#327718




Gracz






PisanieTemat: Re: Ulica Główna   Nie 3 Kwi - 19:50

Odwzajemniła pocałunek, a on nie miał zamiaru go przerywać złapał ją za tyłek i jedną ręką podniósł zmuszając, by objęła go nogami. Był natarczywy, nie pozwolił jej nawet na przerwę w trakcie pocałunku. Nie muszę chyba wspominać, że od razu połączył ich języki we francuskim tańcu, przy którym w każdy ruch dawał sto procent zaangażowania. Drugą rękę wplótł w jej włosy. Panno Brockway, dobrze pani wie, że wygląda pani jak siedem nieszczęść, a wciąć pociąga pani tego mężczyznę jak diablica. Czy wyglądasz źle, czy dobrze, dla niego jesteś tak samo seksowna … chociaż czasami możesz być bardziej.
W pewnym momencie i on musiał odetchnąć. Oderwał się od niego na kilka milimetrów nie pozwalając jej oddalić się za bardzo. Jakby bał się, że dziewczyna może mu uciec nawet teraz. Opierając swoje czoło o jej lustrował jej oczy hipnotyzującym spojrzeniem. Nie można było oderwać od tych oczu wzroku. Było w nich ukryte coś, co mogło zaintrygować dziewczynę. Jednak nikt nie wiedział co to było.
Edward odetchnął głęboko pieszcząc przy okazji jej usta powietrzem, nie wyglądało na to, ale z jego ust wydobyły się słowa.
- Nigdzie mi nie uciekniesz… nigdy – ostatnie słowo zabrzmiało tak, jakby głos mu się załamał. A całe to zdanie wypowiedział z czułością, która po tym agresywnym wstępnie nabrała na intensywności. Sam czuł się zażenowany tą chwilą słabości i żeby pokonać tą żałość, która zaczęła się tlić się w jego umyśle ponownie złączył ich usta usta w pocałunku, jednak tym razem tylko po to, by przełamać męczące go uczucie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : USA, Moira
Galeony : 582
Dodatkowo : wilkołak
  Liczba postów : 1123
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12242-vittoria-brockway
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12245-szufladki-titi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12243-poczta-titi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12244-vittoria-brockway




Gracz






PisanieTemat: Re: Ulica Główna   Nie 3 Kwi - 20:34

Nie rozumiała tego, że chłopak może do niej lgnąć po tym wszystkim. Już nawet nie chodziło o to, jak strasznie wygląda przed samą pełnią. Tyle nieprzyjemnych słów mu powiedziała. Dowiedział się o tym, że przespała się z Lucasem. Nawet powiedziała mu, że spotyka się z Nathanielem! I nic. Ten nadal uważał ją za swoją. On nadal chciał być obok. Wciąż za tym całym gniewem widziała w jego oczach to ciepło. Takie samo jak wtedy, gdy usłyszała, że ją kocha...
Kocham Cię...
Nie chciała się od niego odrywać. Cholera. Tak bardzo nie chciała się od niego odrywać! Był cudowny. Był idealny. Był doskonały w każdym calu. Jego zapach, dotyk, pocałunki. Wszystko sprawiało, że po prostu nie mogła mu nie ulec. Był dla niej ważny. Był dla niej wyjątkowy. Był jedyną osobą, o której myślała codziennie przed snem i za każdym razem gdy się budziła. Tak też chciała go widywać. Najchętniej w ogóle by się z nim nie rozstawała... Szkoda, że Edward nie rozumiał jak wielkie jest jej cierpienie i bez tego, co teraz robili. Wiedziała, że będą musieli się rozstać. Że ich ścieżki życiowe rozdzieliły się w momencie, gdy odwiedziła Zakazany Las. I każde spotkanie z nim sprawiało, że była pewniejsza swojej decyzji, a jednocześnie coraz bardziej ją ona bolała. I dlatego... Gdy się do niej odezwał. Gdy po raz drugi ją pocałował coś w niej pękło. Nie wytrzymała. Przyległa do niego całym ciałem. Pozwoliła by ich wargi złączyły się ze sobą jak jedna całość. I całowała się z nim. Całowała, a jednocześnie z jej oczu leciały łzy, których nie mogła zatrzymać. Spływały po jej policzkach i łączyły się na brodzie by skapnąć jej na dekolt. Trzymała się go jak ostatniej deski ratunku. Jej całe ciało mówiło „Chcę być z tobą”, „Nie chcę Cię zostawiać”, „Jesteś dla mnie wszystkim”. Umysł natomiast wciąż powtarzał, że teraz... Teraz jest brudnym potworem. Że jest nie warta jego miłości. Że jedyne, co może mu dać to... To wielką krzywdę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Anglia, Cotgrave
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 308
  Liczba postów : 331
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12277-edward-harper#327635
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12284-ktos-chce-cos-od-harpii#327714
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12283-kwiaty-tanatosa#327713
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12285-edward-harper#327718




Gracz






PisanieTemat: Re: Ulica Główna   Nie 3 Kwi - 21:46

Czuł to, widział to w każdym ruchu, każdym pocałunku. Ona nie chciała odejść, ona nie była w stanie zapomnieć, nie była w stanie iść bez niego. Więc dlaczego podjęła taką, a nie inną decyzję. Wyczuł to kiedy poczuł jak po jej policzkach spływały łzy, które dla niego okazały się być wielką porażką. Czuł się z tym źle i chciał to w jakiś sposób naprawić, a równocześnie nie miał zamiaru się od niej odsunąć jakby bał się, że kiedy to zrobi…
Zaryzykował i dał jej trochę przestrzeni. Jedną ręką przejechał po jej policzku zbierając z nich łzy. Miał ochotę zrobić coś dziwnego… powstrzymał się w ostatnim momencie… a jednak nie. Jego usta zatrzymały się na kąciku jej ust, w miejscu, gdzie łzy wciąż spływały potokami. Były słone i nie wiedząc czemu wyczuł w nich wiele cierpienia, które dziewczyna teraz przechodzi.
- Nie ważne, czy się zmieniłaś – postanowił jednak dokończyć poprzednią sentencję, którą przerwał ze względu na chwilę słabości – co zrobiłaś… - dodał i złożył pocałunek na jej policzku , szedł coraz wyżej – czego żałujesz – kolejne zderzenie jego ust, tym razem na kości policzkowej, tuż koło oka – czego się boisz – zatrzymał się na jej czole i odsunął się od niej wysyłając to dzikie spojrzenie – możesz być człowiekiem – wyszeptał i pogłaskał ją po policzku – możesz być potworem – na pewno nie miał na myśli tego, o czym mówiła. Niekiedy ludzie uważają się za potwory, po tym co zrobili w życiu – możesz mnie nienawidzić – wypowiadając te słowa można było wyczuć nutkę smutku w jego silnym głosie – a ja i tak będę Cię kochał do szaleństwa – mówił pewnie, bez najmniejszego wahania czy strachu. Każde słowo, które wypowiadał mogło uderzyć w dziewczynę z siłą tego jego obłędu. Tak stracił dla niej głowę i nie był w stanie się z tego wyleczyć. Miał przeczucie, że nigdy tego już nie zrobi. Ostatni pocałunek złożył ponownie na jej ustach, a kiedy się odsunął, to tylko na milimetr, by wyszeptać wprost do jej ust ostatnią myśl – zawsze już będziesz należeć do mnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : USA, Moira
Galeony : 582
Dodatkowo : wilkołak
  Liczba postów : 1123
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12242-vittoria-brockway
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12245-szufladki-titi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12243-poczta-titi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12244-vittoria-brockway




Gracz






PisanieTemat: Re: Ulica Główna   Nie 3 Kwi - 22:20

Gdy Edward się od niej odsuwał ona wciąż płakała. Nie mogła się uspokoić. Jakby w tym momencie wylewała z siebie cały swój ból. Całą swoją rozpacz. Jedyne, co potrafiła to wciąż się w niego wpatrywać i jedynie starać się, by nie rozbeczeć się na głos, jak mała dzidzia. Jednak łzy nie chciały się zatrzymać. Nie ważne jak szybko mrugała i jak bardzo starała się ogarnąć. Po prostu się nie dało.
Gdy zaczął mówić. Tak powoli... Każde jego słowo uderzało ją z ogromną siłą i zatykało. Gdy ustami dotknął jej policzka zadrżała. Mocniej zacisnęła na nim nogi jakby bojąc się, że spadnie. Nawet na chwilę nie odwróciła od niego spojrzenia. Wodziła za jego twarzy w każdym kolejnym ruchu i słowie.
Możesz być potworem.... Nie miał pojęcia, jak bardzo trafił choć na pewno nie to miał na myśli. To bolało. Jednak najbardziej zakuło ją serce, gdy znów to od niego usłyszała. Takie szczere i takie pewne „Kocham”. Jej rozpacz z jednej strony się powiększyła, z drugiej jednak po jej sercu spłynęło ogromne szczęście. Bo czuła, że jest ktoś dla kogo mogłaby się postarać poradzić sobie w Wilkołactwem. Problem w tym, że starania nie mogły wystarczyć. Że nie ważne jak bardzo dbała by o to by jej życie było zaplanowane i poukładane, to Edward i tak byłby w wielkim niebezpieczeństwie. Wystarczyło, że zabraknie jej eliksiru i katastrofa gotowa.
- Proszę Cię... - Wyszeptała gdy się odsunął. Objęła jedną ręką jego szyję, drugą wplotła w jego włosy i tym razem to ona zbliżyła do siebie ich czoła. Zamknęła oczy – Proszę Cię... Ja nie mogę. Ja naprawdę nie mogę – To mówiąc pokiwała twarzą na „nie” wciąż nie otwierając oczu. Dopiero po chwili to zrobiła odsuwając się jednocześnie i wpijając swoje nieszczęśliwe spojrzenie w jego ślepia – Nie mogę. Kocham Cię, ale nie mogę – Zdawało się, że bredzi od rzeczy. Ale dla niej była tu ogromna ilość sensu. Zsunęła z niego nogi. Nie miała wyboru. Musiała wrócić do Hogwartu. Gdy udało jej się obie stopy postawić na ziemi mimo wszystko nie uciekła. Wtuliła się w jego tors.
- Przepraszam Cię. Nigdy nie chciałam żebyś przeze mnie cierpiał. Kocham Cię. Ale proszę. Zapomnij o mnie. Musisz o mnie zapomnieć – Jąkała się co drugie słowo i widać było, że ledwo przechodzą jej przez zaciśnięte gardło. Już na niego nie spoglądała. Nie potrafiła. Wtulała twarz w jego ciepły tors.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Anglia, Cotgrave
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 308
  Liczba postów : 331
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12277-edward-harper#327635
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12284-ktos-chce-cos-od-harpii#327714
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12283-kwiaty-tanatosa#327713
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12285-edward-harper#327718




Gracz






PisanieTemat: Re: Ulica Główna   Nie 3 Kwi - 22:52

Słuchał jej z uwagą, upewnił się, że dziewczyna wciąż opiera się o ścianę i ułożył obie dłonie na jej pupie. Nie odwracał od niej spojrzenia, do momentu, kiedy ona sama się do niego przytuliła.
Kocham Cię – te dwa słowa obijały się echem po jego głowie i nie dawały mu spokoju. Naprawdę? Więc wszystkie te zmartwienia, każda jego decyzja w przeciągu ostatniego czasu było nieważne? Było błędne? Podejmował wiele złych decyzji… zmienił się nie do poznania, a tak naprawdę to ona wysyłała mu fałszywe sygnały. Miała powody, to racja, ale…
Nie chciał teraz o tym myśleć. Nie mógł teraz tego robić. Słysząc jej ostatnie słowa puścił ją i zmusił do tego, by stanęła na ziemi. Złapał ją silnie za ramiona i pochylił się tak, by mogli patrzeć sobie prosto w oczy.
- Posłuchaj – potrząsnął nią delikatnie i nie odrywał od niej spojrzenia. Chciał zatopić się w tych oczach na zawsze i już nigdy z nich nie wychodzić – jeżeli chcesz, żebym o tobie zapomniał, to musisz mnie do tego zmusić… bo sam nie mam zamiaru nigdy tego robić – prychnął pod nosem widocznie rozbawiony jej słowami – nie chcesz bym cierpiał? – chłopak wyprostował się i wpatrywał się w ścianę tępym spojrzeniem. Objął ją ramieniem i przyciągnął do torsu. Przytulał ją mocno i nie pozwolił jej uciec z tego żelaznego, aczkolwiek dającego wielkie poczucie bezpieczeństwa uścisku – W takim razie nie zostawiaj mnie – w tych słowach nie było wielu uczuć, brzmiały bezpłciowo… a jednak można było w nich wyczuć dziwnego rodzaju rozpacz i wielką prośbę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : USA, Moira
Galeony : 582
Dodatkowo : wilkołak
  Liczba postów : 1123
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12242-vittoria-brockway
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12245-szufladki-titi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12243-poczta-titi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12244-vittoria-brockway




Gracz






PisanieTemat: Re: Ulica Główna   Pon 4 Kwi - 19:45

Oboje podejmowali bardzo wiele złych decyzji. Najgorsze jest to, że chłopak o tym wiedział. Natomiast Vittoria wciąż uważała, że wszystko co robi jest dla „większego dobra”. Nawet te najbardziej obleśne i podłe czyny, które pokazywały całkiem coś przeciwnego niż miłość. Przykładowo seks z innym facetem, o czym Ed został wspaniałomyślnie poinformowany przez Orianę. Tak samo jak uważała iż jej bycie opryskliwą dla całego świata również jest „dobre”. Ciekawe czy kiedykolwiek zmieni się jej zdanie na ten temat? Zobaczymy. Jak na razie decydowała za wszystkich na około i wierzyła w słuszność swoich decyzji.
Nie mogła już nic powiedzieć. Niestety Edward zrobił coś strasznego. Jego słowa podrzuciły jej pomysł. Domyślała się, jak jest okropny i jak wiele cierpienia może dzięki niemu sprawić. Ale... Ale uważała, że to może pomóc. I zamierzała to zrobić zanim dotrze do niej, jak bardzo jest to bez sensu.
Jeszcze chwilę chciała się do niego przytulać. Korzystała z jego obecności zamykając oczy i oddychając jego zapachem. Nie zostawiaj mnie... Łatwo powiedzieć. Tak samo łatwo było to mówić Lilith.
- Muszę to przemyśleć... Proszę Cię. Pozwól mi na to. Porozmawiamy jutro, dobrze? Dziś... Muszę już iść – Wyszeptała odsuwają się od niego na tyle, ile pozwolił jej jego uścisk i spoglądając na niego błagalnym spojrzeniem. Czekała. Czekała ile było trzeba. A gdy ją puścił zrobiła to, co planowała od początku. Trzask. Teleportowała się. Prosto do Wrzeszczącej Chaty...

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Londyn, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 28
  Liczba postów : 85
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13134-victoria-lawrence
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13137-i-m-allergic-to-bullshit#351788
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13136-sowa-krolowa#351784
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13135-victoria-lawrence#351782




Gracz






PisanieTemat: Re: Ulica Główna   Sob 23 Lip - 13:18

Niebo malowane różowo-pomarańczowymi pastelami i tłuste słońce powoli chowające się za linią horyzontu dało odetchnąć nie jednemu czarodziejowi. Nie każdy był na tyle bystry, żeby wyczarować sobie choćby kawałki lodu, ale to nie zachęcało co leniwszych, żeby opuścić bezpieczną, zacienioną przystań na rzecz smażenia się i odwodnienia. Jednym z tych wybrednych czarownic była ciemnowłosa, która powoli przemieszczała się w poszukiwaniu jakiegoś dobrego lokalu na wieczorny start libacji alkoholowej. Ale, co nie weszła, tam albo ludzi byli brzydcy i niegodni, bądź przeleciała ich lub było ciasno i głośno.
Victoria odziana w drogie tkaniny stroju godnego czarodzieja w wersji letniej, przemierzała ulice Hogsmeade. Wbrew pozorom, trudno było o dobry lokal, który pozwoliłby czystokrwistemu godnie urżnąć się i skończyć w pobliskim kiblu. Ostatnie dni były dość stresujące, chociażby biorąc pod uwagę list matki, która delikatnie sugerowała, że to już pora znaleźć sobie jakiegoś godnego (pięknego, bogatego i z władzą, niekoniecznie mądrego) mężczyzny. Niestety, Lawrence - pomijając to, że nie gustowała w byle czym, jeśli chodzi o takie długoterminowe zobowiązania - nie była typem partnera. Zobowiązania wobec rodziny sprawiały, że czasem dusiła się złotą klatką, zbudowaną z tradycji, majątku i czystości krwi.
Ludzie szybko dreptali tam i z powrotem, nawet nie patrząc na siebie, jakby był to czas wojny. Niektórzy mieli wrodzoną, paranoiczną nieufność nabytą przez namiętne czytanie o wojnie z Voldemortem. A co, jeśli oni nadal istnieli? A ten wybuch w Salem? Czyż to nie doskonały powód, że czas zacząć działać?! A Minister siedzi na dupie i co robi? Nic nie robi. Pieprzona polityka!
Victoria momentalnie parsknęła śmiechem.
Nie lubiła tych z Salem (a Ci z Salem nie lubili tych z Hogwartu). Nie dość, że mieli dodatkowe przywileje to jeszcze byli to Amerykanie, bleh. Pompatyczni, napompowani i ubrani w cekiny, zupełnie nie pasowali do eleganckiej (sztywnej jak kij w dupie) Anglii.
- Czy opanowałeś może umiejętność patrzenia, do cholery jasnej? - rzuciła w pewnym momencie do osobnika, który raczył wpaść na nią i podeptać jej buty warte umeblowania domku rodzinnego.  
Pięknie, kurwa, pięknie!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Sacramento, Kalifornia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 160
  Liczba postów : 200
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12620-courtney-hill#340983
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12621-kortni#341006
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12622-murzyn#341014
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12623-courtney-hill




Gracz






PisanieTemat: Re: Ulica Główna   Sob 23 Lip - 14:13

Dla jednych była to pora rozpoczęcia libacji alkoholowych, dla innych czas na zakupy. Courtney wypić lubiła, ale wyłącznie w dobrym towarzystwie, dzisiejszy wieczór zaś spędzała w asyście wypchanej po brzegi sakiewki wypełnionej brzęczącymi galeonami, wręcz proszącymi się o wydanie. A że jest kobietą, to nie miała z tym raczej problemu. To był też powód jej wędrówki do Hogsmeade. Narzuciła na siebie zwiewną, acz jednocześnie subtelnie podkreślającą jej wdzięki białą sukienkę i pasujące sandałki. Zabrała ze sobą ulubioną torebkę od znanego czarodziejskiego projektanta, a włosy spięła w luźnego koka i pozwoliła kilku pasmom niedbale opaść na czoło. No anioł, nie kobieta! I ten anioł w równie anielskim nastroju przechadzał się właśnie uliczkami miasteczka, nie bardzo patrząc pod nogi, ani tym bardziej przed siebie. Nie, ona była zajęta namiętną obserwacją dwojga staruszków, którzy pośród tego całego zgiełku wyróżniali się spokojem i opanowaniem, nie wyglądali jakby gdzieś się spieszyli. Było to dla Courtney poniekąd piękne, lubiła przypatrywać się takim chwilom, dostrzegała je właśnie wtedy, gdy inni zajęci byli swoimi sprawami. W końcu mimo swojego lekko nieokiełznanego charakterku, pozostawała wciąż świetną obserwatorką. Potrafiła cieszyć się chwilą, by potem znów brnąć naprzód. Najbardziej jednak lubiła przypatrywać się innym, gdyż uważała, że zachowanie mówi o wiele więcej niż słowa. Być może właśnie dlatego tak żywo wpatrzona we wspomnianą wyżej parę, nie zauważyła postaci zbliżajacej się naprzeciw niej i zwyczajnie na nią wpadła.
Zdezorientowana szybko podniosła wzrok, a gdy jej oczom ukazała się Victoria Lawrence we własnej osobie, Kalifornijka teatralnie otrzepała niewidzialny pyłek z sukienki, jakby miała się czymś zarazić, przerwóciła oczami i odparła:
- Opanowałaś, jak już. A wzrok mam świetny, po prostu jeśli coś nie jest warte uwagi, to tego nie dostrzegam - odsunęła się na bezpieczną odległość i uśmiechnęła tak słodko, jak tylko ona potrafiła.
- Nie wiedziałam, Lawrence, że jesteś tak nerwowa. Nie wiesz, że złość piękności szkodzi? - po tym teatralnie zmierzyła ją wzrokiem i dodała: - W zasadzie tobie już nie zaszkodzi.
Ach, teraz już zawsze będzie musiała znosić tych sztywnych Anglików, ich wrażliwe charakterki, słabe poczucie humoru i nieudolne próby prześcignięcia Amerykanów w czym tylko się da. A to przecież oczywiste, że oni byli lepsi i Hogwartczycy powinni szanować i doceniać ich obecność, żeby nie powiedzieć całować po butach, bo to byłaby już jednak przesada. Dlaczego więc Victoria nie może tego pojąć, że gdy spotyka kogoś z Salem, to zwyczajnie powinna zejść z drogi, tylko wszystko tak utrudnia?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Londyn, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 28
  Liczba postów : 85
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13134-victoria-lawrence
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13137-i-m-allergic-to-bullshit#351788
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13136-sowa-krolowa#351784
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13135-victoria-lawrence#351782




Gracz






PisanieTemat: Re: Ulica Główna   Nie 24 Lip - 9:58

Gdy jegomość uniósł głowę i okazało się, że to była jegomościowa, Victoria nie potrafiła nie przewrócić oczami. Z najprawdziwszą pogardą godnych jedynie prawdziwych ślizgońskich czystokrwistych spojrzała wprost w oczy gościówny z Salem. Wzrok godny Voldemorta wpatrującego się w jakąś szlamę. Bo serio, nawet mugole byli lepsi od Amerykanów.
- Przepraszam. W pewnych przypadkach - spojrzała jednoznacznie na biust dziewczyny... o, jaka miła niespodzianka! Nienapompowany! - mam problem z odróżnieniem płci - zakończyła z przesłodkim uśmiechem po wrednych słowach.
To nie tak, że nie lubiła Hill za jej osobowość, chociaż - oczywiście - ta też nie była garnkiem złota na końcu tęczy. Nie lubiła jej za samo pochodzenie, za to, że panoszyła się po Hogwarcie jak pieprzona księżniczka - powinna wracać na swoje śmieci i znosić to, że nasrali do własnej kuwety, a nie szukać cudzej. Bo oni, Anglicy, arystokraci z krwi i kości, eleganccy i szarmanccy, nie chcą znosić wulgarnej kultury Amerykanów. Ten, który powiedział, że ich kraj jest mlekiem i miodem płynącym, chyba nie był w Anglii!
Nachyliła się w kierunku blondynki, a zrobiła to z prawdziwą przyjemnością, bo była całkiem ładna - jak na Amerykankę - chociaż byłoby jej niezmiernie miło, gdyby zamknęła pyszczek. Mogłaby się też wypiąć, Victoria na pewno skorzystałaby z tego, ale przecież nie była aż tak wymagająca (była).
- Nawet cieszę się, że nie spełniam twoich kanonów piękna. Twoja sztuczność także mnie nie zachwyca - rzuciła uprzejmie, wpatrując się w te blond włoski, stanowczo wyglądające na farbowane. Anglicy mieli zupełnie inną urodę, dlatego nic dziwnego, że z pogardą spojrzała na jej włosie i resztę nie-anglikowych dodatków. Kurwa, nawet jej usta wyglądały na napompowane. Bleh.
Ponownie wyprostowała się, bo inni chyba wyczuli napięcie między nimi, skoro zwracano na nie większą uwagę niż powinno. A ona nie zamierzała rzucać klątwami, chociaż z miłą chęcią wypowiedziałaby jakąś rozkoszną z różdżką między oczami Hill.
- Słyszałam, że niedługo wracacie na swoje śmieci - rzuciła niezobowiązująco, wyjątkowo bez kąśliwego komentarza.
Póki co!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Sacramento, Kalifornia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 160
  Liczba postów : 200
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12620-courtney-hill#340983
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12621-kortni#341006
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12622-murzyn#341014
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12623-courtney-hill




Gracz






PisanieTemat: Re: Ulica Główna   Nie 24 Lip - 22:50

Na zewnątrz Courtney pokazywała słodkie wręcz opanowanie, choć w gruncie rzeczy sprowokować było ją łatwo. To jeszcze jednak nie ten moment, dlatego ripostę dziewczyny przyjęła na klatę, na którą zaraz potem mimowolnie i po kryjomu spojrzała, bo to właśnie klaty tyczyły się słowa. No tak, dużym biustem nie grzeszy, ale nie przejęła się tym specjalnie, szczególnie, że ma wiele innych zalet - na przykład fajny tyłek!
- Dobrze, że ciebie da się bez problemu odróżnić - zakończyła litościwie, zakładając ręce na piersiach. Nie żeby coś, ale na jej oko Victoria też nie miała się czym chwalić. No, ale Courtney zapomniała już, jak upierdliwa potrafi być ślizgonka. Nieznośna. I przy tym pyszna. To nie te kilka cech, lecz cały jej styl bycia działał Amerykance na nerwy. Lawrence idealnie wpisywała się w kanon typowego Anglika - nudna jak flaki z olejem, ale ona i tak nazwie to "klasą". Myśli, że jest uosobieniem wykwintności i poloru, a jest zwyczajnie drętwa, chciałoby się powiedzieć - mdła. Bawi się pewnie w te całe savoir-vivre'y, a w dodatku nosi się na biało-czarno. Hill zdawało się, że brakuje jej życia, wigoru. W porównaniu z barwnymi Amerykanami, osobowość Victorii ginęła gdzieś wśród mocnych, jaskrawych charakterków przyjezdnych. Może jedynie ta jej wredota trochę ją ratowała, choć i tej miała serdecznie dość i w gruncie rzeczy śmieszyły ją te uprzedzenia. Dobrze, że Kalifornijka zdążyła się przekonać, że nie każdy Hogwartczyk jest taki przewrażliwiony na swoim punkcie.
- Na szczęście dla nas obu nie gustuję w dziewczynach - odparła unosząc brwi. Ej laska, uważaj, bo jeszcze się zakochasz, pomyślała Hill, odchylając się na bezpieczną odległość. W duchu nawet jej ulżyło, gdy Lawrence się wyprostowała i przestała obczajać jej wizerunek. Nie stroiła się przecież dla niej.
- Dobrze słyszałaś. I całe szczęście, nie będę tęsknić - odparła, dając do zrozumienia, że i ona powraca do Salem. W rzeczywistości jednak miała zamiar pozostać w Hogwarcie - dawna szkoła źle jej się kojarzyła przez ten cały koszmar związany z pożarem - jednak nie chciała wyprowadzać Angielki z błędu. Im mniej wie, tym lepiej śpi. Podejrzewała nawet, że ta informacja niezmiernie ją ucieszy i w sumie nie dziwiła się - gdyby mogła, sama powiedziałaby radosne "papa" ślizgonce.
- Będziesz miała znów swój Hogwart dla siebie - uśmiechnęła się, bo przecież Lawrence nie wiedziała, że wcale tak nie będzie. I już zawsze pozostanie w cieniu wspaniałych Amerykanów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Londyn, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 28
  Liczba postów : 85
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13134-victoria-lawrence
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13137-i-m-allergic-to-bullshit#351788
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13136-sowa-krolowa#351784
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13135-victoria-lawrence#351782




Gracz






PisanieTemat: Re: Ulica Główna   Wto 26 Lip - 19:44

Uśmiechnęła się prawie-uprzejmie po słowach dziewczyny,  w końcu to prawdziwy komplement usłyszeć od wroga, że kobiece kształty się ma! Nie, żeby czuła się jakoś wyjątkowo kobieco, a tym bardziej cycato. Nie było sensu szukać haczyka w tym zdaniu, skoro można było wziąć to prosto i jasno, aby jej ego rozepchało całą główną ulicę, na której stały obie dziewczyny.
Ludzie czasami zerkali na nie, chociaż żaden nie raczył podejść lub patrzeć otwarcie. Trudno powiedzieć, czy to nadal ta afera z rozpieprzoną szkołą w Salem, wojna, czy angielska kultura. Cudem nikt na nich nie wpadał, jakby wokół siebie miały pole magnesowe lub chociaż "Witajcie, kłopoty!" wypisane różowym, oczojebnym neonem na czołach. Victorii marszczyło się w jakimś zniesmaczeniu, serio, jeszcze trochę pobędzie z panną Hill i nabawi się zmarszczek, a tego nie przeżyłaby.
- A może po prostu nie pieprzyłaś się z dziewczynami? - zasugerowała Victoria, lesbijska w połowie, która nieszczególnie się ukrywała. - Wiesz, ja bardzo lubię jędrne cycuszki, które nade mną skaczą - zrobiła gest przy swoich piersiach, jakby ściskała takie fajne i okazały z tym paskudnym uśmieszkiem godnym właściciela burdelu. - Ale nie martw się, Hill. Ty i twoja pryszczata dupa nie jesteście w moim typie -  rzuciła z politowaniem, ponownie wracając do tej czystokrwistej maniery.
Skąd wiedziała, że dupa Hill jest cała w pryszczach?
Nie wiedziała. Ale musiała być, przecież to Amerykanka!
Prychnęła na końcowe słowa dziewczyny, krzyżując ręce na klatce piersiowej. Aż trudno powiedzieć, jak można mieć  tyle arogancji w spojrzeniu co panienka Victoria. I jak połączyć arystokratyczną manierę z wulgaryzmami - najwidoczniej, to opanowała.
- Kochanie, Hogwart już należy do mnie. Czy ty tam jesteś, czy nie... Niewiele to zmienia - stwierdziła prosto i lekko, jak zwykły fakt.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Sacramento, Kalifornia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 160
  Liczba postów : 200
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12620-courtney-hill#340983
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12621-kortni#341006
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12622-murzyn#341014
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12623-courtney-hill




Gracz






PisanieTemat: Re: Ulica Główna   Sro 27 Lip - 23:03

Oj tak, ego Victorii z pewnością rozepchałoby całą ulicę, gdyby mogło. I chyba to właśnie było jedną z rzeczy, które najbardziej Kalifornijkę irytowały - no bo jak to, ktoś inny miałby mieć wysokie mniemanie o własnej osobie? Przecież to jest dozwolone wyłącznie dla Amerykanów, którzy są chodzącym, siódmym cudem świata!
Courtney nie bardzo przejmowała się ludźmi. W zasadzie miała gdzieś, czy zwracają czyjąś uwagę, czy nie. Była zbyt pochłonięta osobą ślizgonki, a jej uwadze nie umknął najdrobniejszy element w jej wyglądzie. Jako dobra obserwatorka zauważyła nawet piegi na tej jasnej, niespecjalnej buźce pełnej wyrazu niezadowolenia (zapewne z własnego życia, które było marne), czy chociażby włosy, które były ciut za krótkie, by efektywnie wytargać za nie dziewczynę. A szkoda, bo przydałoby jej się.
- I nie mam takiego zamiaru. Na sam twój widok mam ochotę rzygnąć, Lawrence, a moja dupa to i tak wciąż za wysokie progi, jak dla ciebie - odparła pełna zniesmaczenia, cofając się nieco w tył. Choć nie miała nic przeciwko ludziom innej orientacji, to sama preferowała wyłącznie chłopców. Dlatego też po wypowiedzi Angielki skręciło ją w żołądku, a przez głowę przemknęła myśl, jak coś takiego mogło kogokolwiek wyrwać? Pewnie faceci na nią nie lecą, więc wzięła się za laski, to jasne. Desperatka.
Natomiast na kolejne słowa ślizgonki, Courtney zaniosła się szczerym śmiechem.
- Hogwart? Należy do ciebie? Złotko, gdyby nie twoja zjebana twarz, to bym cię w życiu nie zauważyła. Ale w końcu rzadko spotyka się takie paskudne i prymitywne osoby jak ty, więc ciężko przejść obojętnie - zakończyła ze swoim ulubionym kpiącym uśmieszkiem. Będzie ciekawie, gdy zostanie w Hogsie. Może nawet sprawi Victorii jakiś prezencik, co by ją w miły sposób o tym poinformować? Na przykład pyszną herbatkę z dodatkiem eliksiru krwinkowego. I chociaż to raczej pozostanie tylko w myślach Courtney, bo ona mściwą osóbką nie jest, to pomarzyć zawsze można.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Londyn, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 28
  Liczba postów : 85
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13134-victoria-lawrence
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13137-i-m-allergic-to-bullshit#351788
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13136-sowa-krolowa#351784
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13135-victoria-lawrence#351782




Gracz






PisanieTemat: Re: Ulica Główna   Czw 28 Lip - 9:46

Zaśmiała się z politowaniem na słowa Hill, bo dobrze wiedziała, że wcale nie była taka brzydka, żeby chcieć rzygać na jej widok! Świadczyło to o tym chociażby numerki, które bezproblemowo realizowała, gdy wyraziła taką ochotę.
- Za wysokie progi? Twój tyłek nie jest taki uniesiony, żebym miała ochotę go macnąć - stwierdziła rozbawiona. - Flap.
Kłamała. Akurat tyłek Hill był całkiem miły dla oka. Tak, obczaiła go i nie krępowała się tego. Tylko szkoda, że język nie można uciąć, zdjąć farbę z włosów... wtedy panna Lawrence - być może! - zainteresowałaby się jej osobą. A tak? Kukurydza nie była tego warta. Nawet nie wiedziała, dlaczego jeszcze tutaj stoi, żeby bawić się w przepychanki słowne. Mogłaby szukać dobrego klubu dalej. Chociaż kto wie, teraz Hill zapewne będzie ją śledzić, żeby zrobić czarującą słitkę z ósmym browarem w ręku.
Pieprzony prześladowca.
- Łatwo być ignorantem, prawda? - rzuciła pełna politowania, chociaż miała podbić jej oko za ten tekst. Nie wyciągnęłaby różdżki w takim miejscu, bo w szkole dostałaby tylko szlaban, a tutaj? Nie wiadomo! Chociaż, serio. Jeszcze trochę i wciśnie jej różdżkę do oka z niewybaczalnym na języku.
To oczywiste, że Victoria nie uważała siebie za panią Hogwartu. Kto chciałby mieć na wyłączność - co prawda - piękny budynek z bogatą historią - ale! - ze stadem dzieciaków i proferosów-zrzęd?
Westchnęła ciężko, jakby życie nagle stało się nie do zniesienia. I ruszyła w swoim kierunku, po drodze specjalnie potrącając ją z bara. Jak zawodowy bokser! Tak jest, Lawrence, prowokuj dalej wkurwionych Amerykanów! Pokaż, gdzie ich miejsce!
- A teraz spieprzaj stąd, Hill. Nikt nie ma ochoty patrzeć się na twoją sztuczną gębę - zakomunikowała słodko i zrobiła pierwszy krok w swoją stronę, bo wcale nie straciła ochoty na picie.
Wciąż była czujna, w razie gdyby dziewczyna postanowiła odwdzięczyć się jej podobnym.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Sacramento, Kalifornia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 160
  Liczba postów : 200
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12620-courtney-hill#340983
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12621-kortni#341006
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12622-murzyn#341014
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12623-courtney-hill




Gracz






PisanieTemat: Re: Ulica Główna   Czw 28 Lip - 14:42

Z jednej strony nie przejmowała się tymi wszystkimi docinkami ślizgonki, bo wiedziała, że nie ma w nich nawet krzty prawdy. Z drugiej, miała szczerą ochotę jej przywalić. Złość było widać przede wszystkim w jej spojrzeniu ciskającym gromy i zaciśniętych, pełnych niesmaku usteczkach.
- Z mojego tyłka przynajmniej da się jeszcze coś ukształtować, za to z twoim bezdupiem raczej marne szanse - odparła, choć w gruncie rzeczy nie miała pojęcia, jakimi tyłami dysponuje Lawrence. I bynajmniej nie miała zamiaru się przypatrywać, bo jeszcze okaże się, że lepszymi, a wtedy - o zgrozo - musiałaby sama przed sobą uznać wyższość Angielki w tej kwestii. Dlatego też wolała się nie dołować, a pośmiać z całokształtu, wprawdzie nienagannego, jednak dla Hill wciąż pozostawiającego wiele do życzenia.
- Łatwiejsze niż patrzeć na taką paskudę - skwitowała krótko, pogardliwie lustrując dziewczynę od góry do dołu. Obiektywnie patrząc, Victoria nie była aż taką paskudą. Fakt, te włosy miała okropne, cerę za jasną i ubiór jakiś przeciętny, ale wszystko dało się poprawić. Gdyby pokornie przeprosiła Courtney za wszystkie niemiłe słowa i poprosiła o pomoc w sprawie wizerunku, przyjmując postawę pełną uniżenia, to może nawet Kalifornijka mogłaby coś zdziałać. No, ale na ten moment nie miała zamiaru bratać się z wrogiem, tym bardziej, kiedy została popchnięta z bara.
Wtedy coś się w niej zagotowało. Choć na zewnątrz postawa wskazywała słodkie wręcz opanowanie, to już mimika twarzy zdecydowanie zdradzała jej intencje. Złość malowała się na buźce Courtney, a ona nie miała zamiaru tego ukrywać.
- Nie będziesz mówiła mi, co mam robić - odparła spokojnie. Zbyt spokojnie.
Niewiele myśląc szarpnęła dziewczę za włosy, by ta cofnęła się do miejsca, w którym jeszcze przed chwilą stała. Wyprzedziła ją, zmierzając w kierunku, w którym chciała iść Victoria. Musiała w końcu zaznaczyć jakoś swoją wyższość. Wciąż była jednak gotowa na jakiś cios czy pazury, którymi mogłaby zostać potraktowana. Nawet byłoby jej to na rękę, bo już nie miałaby oporów, by przywalić ślizgonce, a mogłaby jakoś rozładować swoją złość.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Londyn, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 28
  Liczba postów : 85
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13134-victoria-lawrence
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13137-i-m-allergic-to-bullshit#351788
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13136-sowa-krolowa#351784
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13135-victoria-lawrence#351782




Gracz






PisanieTemat: Re: Ulica Główna   Nie 31 Lip - 8:55

Jak przystało na prawdziwą arogantkę, koło nosa latały jej te wielkie zniewagi Amerykanki. Gdyby Victoria była na tyle miła, żeby dawać rady, z pewnością powiedziałaby, żeby najpierw spojrzała w lustro, a potem obrażała ładniejszych, zdolniejszych i piękniejszych od siebie, bo trochę przypał, no nie? Ale Victoria Lawrence z domów Lawrenców nigdy nie była miła, więc jedynie mierzyła ją takim pogardliwym spojrzeniem, niczym Coco  Chanel patrząca na ciasne gorsety, ale ona nie mogła rzucić miłym zaklęciem w ich kierunku.
Tak jak się spodziewała, Hill zaatakowała; szarpnęła ją za włosy, przez co musiała zacisnąć zęby, żeby czasem nie syknąć, bo przecież to okazanie słabości, litości... A potem zobaczyła urocze pośladki i sprężysty krok, zmierzający w tym samym kierunku co panna Victoria.
Jednak, nawet kręcony tyłek nie wynagrodzi jej takiej zniewagi. Na przemoc reaguje się jeszcze większą przemocą, zatem wyciągnęła swoją różdżkę z gracją godną mistrza pojedynków na zaklęcia... ale teraz nie będzie żadnych kroków, ukłoników i innych gówien, oj nie! Krótko przewertowała zaklęcia w myślach. Nie za okrutne, żeby nie trafić do Azkabanu, ale na tyle złośliwe, żeby zadośćuczynić kilka wyrwanych włosów. Oczywiście, wszystko robiła dyskretnie, stojąc jak w najdogodniejszej pozycji, żeby wysunąć czubek swojego przedłużenia ręki.
- Anteoculatia - rzuciła całkiem dyskretnie, a jeśli powiodło się jej, z przeuroczej głowy Hill wyrośnie dumne poroże.
Wtedy na pewno zasłoniłaby różdżkę, ale jeszcze nie puściła, bo co jeśli Kukurydza okaże się być wiedźmą o wielu zmysłach i za szybko zorientuje się, że dostała jeleniem? A tak, Victoria chociaż dumna, była przygotowana na odwyk lub obronę. Zaczęłaby też powoli wtapiać się w tłum, wśród tych szybkich kroków i wielu pelerynek, podobnych do tej od krótkowłosej (tylko jej była droższa, oczywiście).
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Sacramento, Kalifornia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 160
  Liczba postów : 200
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12620-courtney-hill#340983
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12621-kortni#341006
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12622-murzyn#341014
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12623-courtney-hill




Gracz






PisanieTemat: Re: Ulica Główna   Pią 5 Sie - 12:20

Choć Courtney była gotowa na jakiś ruch ze strony Lawrence, to bardziej spodziewała się rękoczynów i na to też była przygotowana. Dlatego zdziwiło ją, że ślizgoneczka tak szybko odpuściła. Nie domyśliła się bowiem, że może wyjąć różdżkę i użyć zaklęcia. Hill była raczej przekonana, że jest zbyt beznadziejna, by to zrobić. Zresztą ona, wychowanka ulic Ameryki, nie walczyła na sprzęty, lecz używała własnych pięści! Oj tak, miałaby szacunek na dzielnicy. Niestety, w Anglii panowały inne zasady i poczuła, że coś jest nie tak, dopiero wtedy, gdy zrobiło jej się ciężko na głowie. Mimowolnie dotknęła włosów i... co ona ma na głowie? Szybka analiza sprawy i... ta przeklęta dziewucha cisnęła w nią zaklęciem!
Po trochu rozwścieczona, że Lawrence była na tyle bezczelna, a po trochu zdenerwowana, że zepsuła jej fryzurę, powoli odwróciła się i bez trudu dostrzegła Victorię, mimo przechodniów, którzy niepotrzebnie pałętali się pod nosem. Posłała w jej stronę najbardziej zabijające spojrzenie, na jakie było ją stać, po czym odparła:
- Odczaruj to. Natychmiast - brakowało tylko, by tupnęła nóżką. Zresztą, co ona będzie się pierdzielić? - Jęzlep!
Miała nadzieję, że zaklęcie zadziała. Wtedy czarnulka nie będzie już mogła ciskać zaklęciami, a ewentualnie użyć rąsi, które jej zdaniem wyglądały na słabiutkie. Tymczasem sama ona zaczęła powoli się oddalać - musi jakoś zlikwidować swoje poroże - i straciła jakąkolwiek ochotę na dalsze potyczki z Lawrence. Ta zdzira jeszcze pożałuje, ale... nie dziś! Przy ludziach to tak nie wypada, no przecież.

[zt]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Rosja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 198
  Liczba postów : 26
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13447-sasza-tiereszkowa#358291
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13449-konszachty-saszy-tiereszkowej#358312
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13452-sowa-sniezna-saszy-tiereszkowej#358424
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13454-sasza-tiereszkowa#358441




Gracz






PisanieTemat: Re: Ulica Główna   Sob 12 Lis - 18:39

Ciężkie krople deszczu leniwie rozbryzgiwały się na kamiennej kostce ulicy Głównej w Hogsmeade, czyniąc - wraz z przenikającym przez warstwy okrycia wierzchniego chłodem - wieczór mało przyjemnym. Mimo niesprzyjającej aury, wioska wydawała się tętnić życiem. Uczniowie chętnie przemykali do ulubionych pubów, by tam, w cieple kominka, uraczyć się kuflem ulubionego piwa kremowego. Choć w normalnych okolicznościach, panna Tiereszkowa byłaby daleka od tego typu ciągot, miniony tydzień wystarczająco dał się jej we znaki, by zatęskniła za ludzkim towarzystwem. Ostatecznie, mimo wszystkich swoich złośliwości i dość kategorycznych poglądów, była tylko młodą dziewczyną, cierpiącą na brak konstruktywnych - czy choćby ekscytujących - zajęć. Otuliwszy się szczelniej przemoczonym płaszczem, przestąpiła niecierpliwie z nogi na nogę, finalnie skrywając się pod zadaszeniem nad jednym z gorzej wyglądających pubów, osadzonych wzdłuż ulicy. Umysł zdążyła już przewietrzyć, pytanie czy przy okazji nie dorobi się zapalenia płuc należało odsunąć w czasie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Islandia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 75
  Liczba postów : 74
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13187-matthias-orn#352612
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13215-matthias-bo-orn#353054
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13212-deus-meus-kosmateus#353047
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13213-matthias-orn#353048




Gracz






PisanieTemat: Re: Ulica Główna   Sob 12 Lis - 19:05

Odgłos chlupoczących kaloszy towarzyszył młodemu Krukonowi podczas wędrówki przez tereny starej oraz zapomnianej przez niego wioski Hogsmeade. Wartym zaznaczenia jest fakt tego, że chłopak w tę ulewną pogodę postanowił założyć jedynie... parę gumiaków, a do tego bluzę oraz dżinsowe spodnie. Być może był to nieco komiczny widok, jednakże nawet szmery pomiędzy uczniami na jego temat nie mogły zepsuć mu tego wspaniałego dnia. Czas powoli zwalniał swój bieg, aby dać Matthias'owi nacieszyć się tą chwilą. Krople deszczu opadały powoli na jego twarz oraz włosy czyniąc z nich jednocześnie oklapłą czuprynę. Ciemność okalająca wnętrza poniektórych budynków, a także najdalsze zakamarki nadawała niejako charakter grozy temu miejscu, przynajmniej o tej godzinie. Dużo ludzi szukało schronienia przed felerną pogodą, lecz niewiele z nich tak naprawdę znalazło odpowiednie miejsce. Wzrok chłopaka momentalnie przeleciał po wszystkich zajmowanych "stanowiskach" i odkrył, że jedno z nich jest bardzo mało zatłoczone - wręcz opustoszałe. Stała tam tylko jedna osoba! Matt szybkim krokiem ruszył w kierunku tej postaci. Jakże wielkie było jego zdziwienie, gdy tą właśnie osóbką była... Ślizgonka...
- Dzień doberek, czyż nie jest to najpiękniejszy możliwy scenariusz? - Spytał mierząc dziewczynę od stóp do głów. Krople deszczu bywały irytujące, gdyż pogorszały zdolność percepcji. Także w tym wypadku chłopak wolał się upewnić z kim ma do czynienia. Przez jego głowę przebiegła myśl, która kazała mu na chwilę schować się pod szyldem niezbyt urodziwego baru. Być może dziewczyna zechce dotrzymać mu towarzystwa?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Rosja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 198
  Liczba postów : 26
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13447-sasza-tiereszkowa#358291
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13449-konszachty-saszy-tiereszkowej#358312
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13452-sowa-sniezna-saszy-tiereszkowej#358424
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13454-sasza-tiereszkowa#358441




Gracz






PisanieTemat: Re: Ulica Główna   Sob 12 Lis - 19:27

Przemoczony płaszczyk był niczym w porównaniu do powolnej agonii jej wewnętrznego urwisa. Tydzień, podczas którego nie straciłaby dla swojego domu kilku punktów, czy nie odesłałaby jakiegoś ucznia do skrzydła szpitalnego, był czasem bezpowrotnie straconym. Niektórzy mogliby uznać ją za dziecinną, inni postukaliby się w głowę, twierdząc, że nie zachowuje się jak córka swojego ojca. Ku chwale Salazara, Sasza jedynie wzruszyłaby ramionami, tłumacząc, że przecież tak została wychowana. W przeciwieństwie do swojego przodka nigdy nie pozbawiła nikogo życia - ba, nie zafundowała nawet nikomu poważniejszego uszczerbku na zdrowiu - i miało tak pozostać, przynajmniej w ciągu najbliższej dekady.
- Najpiękniejszy możliwy scenariusz? Och, Örn, znowu na coś liczyłeś... - jęknęła z przerysowaną dezaprobatą w głosie, gdy tylko Krukon znalazł się pod zadaszeniem. Rosjanka dygnęła, złapawszy brzegi swojego płaszczyka w dłonie, choć bliższa była spontanicznemu przyklaśnięciu w ręce. Choć postanowiła udawać, że nie ma zielonego pojęcia, o czym mowa, doskonale rozumiała, co miał na myśli. Odkąd się poznali, zdaje się, że przed kilkoma laty, ich relacja opierała się na niezdrowej rywalizacji, której celem była szkolna społeczność. Jakkolwiek ckliwie, by to nie zabrzmiało, Matthias niekiedy dodawał jej nudnym popołudniom sensu; zwłaszcza wtedy, gdy ucierał jej nosa, zaskakując ją kolejnym kreatywnym pomysłem uprzykrzenia komuś życia.
- Swoją drogą, jak ty wyglądasz, nieład na głowie, bałagan w głowie, cały przemoczony - zaczęła wyliczać pozornie zawiedzionym tonem.
- Przecież wiesz, że muszę dbać o swoją reputację, jeszcze ktoś śmie pomyśleć, że umówiłam się z jakimś podejrzanym typem - dodała z udawanym wyrzutem, zupełnie jakby mogło jej to przeszkadzać. Na szczęście znali się na tyle, by chłopak doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że przejmowanie się plotkami jest Rosjance zupełnie obce, podobnie zresztą, jak randkowanie.
- No dobrze, to skoro już nasze drogi się skrzyżowały, gdzie Cię zabieram?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Islandia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 75
  Liczba postów : 74
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13187-matthias-orn#352612
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13215-matthias-bo-orn#353054
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13212-deus-meus-kosmateus#353047
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13213-matthias-orn#353048




Gracz






PisanieTemat: Re: Ulica Główna   Sob 12 Lis - 20:07

Nieprawdaż, że życie pisze najbardziej zaskakujące scenariusze? Jeżeli powiedziałbym wam, że Krukon i Ślizgonka będą potrafili żyć we względnej zgodzie, uwierzylibyście mi? Raczej mało prawdopodobne. No cóż, jaka jest prawda wszyscy doskonale wiemy. Mniejsza, wróćmy do ich przypadkowego spotkania. Kiedy chłopak schował swoją mokrą głowę pod dachem westchnął cicho. Być może był to rezultat długiej przeprawy do jakiej był zmuszony, a może po prostu odczuł drobną zmianę temperatury. Po tym jak Saszka zauważyła przyklapnięte włosy Islandczyka chłopak się nieco przejął. Wiadome jest przecież, że chłopak aż zbytnio dba o swoje włosy. I tym razem nie obyło się bez szybkiego ich przeczesania dłonią.
- Myślałem, że taki buntowniczy Ci się bardziej podobam. - Powiedział z przekąsem w głosie. Jak dobrze, że dane mu było spotkać właśnie tutaj młodą Ślizgonkę. Co by było, gdyby na przykład trafił tutaj na starego dziada zanudzającego historiami z lat jego dzieciństwa? Toż to niedopuszczalne! Matthias wyjął swoją różdżkę - uwielbiał się nią bawić. Było to coś w rodzaju uzależnienia, zdarzają się też takie przypadki w świecie mugoli, tylko że zamiast różdżki trzymają w dłoniach telefony. Wracając do rzeczywistości, chłopak uwielbiał stroić sobie żarty z innych uczniów Hogwartu. Z tego co było mu wiadome panienka Tiereszkowa również nie była w tej dyscyplinie zacofana. Co więcej, chyba za wszelką cenę pragnęła pokazać, że to ona jest królową uszczypliwości czy też docinek, jak kto woli.
- Czy ja wyglądam na podejrzanego typa?! Przecież ja jestem najsłodszym chłopakiem na świecie. - Dodał po chwili zastanowienia dźgając dziewczynę rękojeścią różdżki w żebra. Oczywiście była to jedna z form wygłupów, nie miał zamiaru sprawić jej żadnego bólu... przynajmniej na razie sobie na to nie zasłużyła. Chłopak rozejrzał się dookoła szukając odpowiedzi na jej kolejne pytanie.
- Ten no, jak to się mówi? Kobiety mają pierwszeństwo, więc wybieraj! - Powiedział zerkając na nią kątem oka. Tylko nie myślcie sobie, że zrobił to bo nagle zapragnął być miły! Co to to nie! Powiedzmy, że Matt nie należy do osób, którym wysilanie mózgownicy sprawia frajdę. Krukon podniósł ręce do góry i wygiął się w łuk powodując cichy gruchot kości w kręgosłupie. Mokre ubrania zalegające na nim zaczęły mu przeszkadzać, jednakże nie chciał się do tego przyznać. Trzeba sprawiać wrażenie twardziela, prawda?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Rosja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 198
  Liczba postów : 26
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13447-sasza-tiereszkowa#358291
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13449-konszachty-saszy-tiereszkowej#358312
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13452-sowa-sniezna-saszy-tiereszkowej#358424
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13454-sasza-tiereszkowa#358441




Gracz






PisanieTemat: Re: Ulica Główna   Sob 12 Lis - 20:49

Mówiłam Wam już kiedyś, że Sasza nie była wcale istotą aspołeczną, a jedynie jednostką lubiącą dawkować sobie przyjemność kontaktu z ludźmi? Prawda była taka, że na początku uważnie obserwowała otoczenie, by spośród tłumu niczym nie różniących się od siebie ludzi wybrać okazy, wybijające się ponad tę bezładną masę. Nie zrozumcie mnie źle, nie to żeby reszta społeczności była według niej nie warta złamanego knuta - z wyłączeniem mugoli, rzecz jasna - nie była po prostu w kręgu jej zainteresowań. Jak zatem ktokolwiek mógłby ją winić za to, że zwróciła uwagę na tego nietuzinkowego Krukona, przy którym nie sposób było się nudzić?
Przeczesawszy włosy dłonią, Matthias nieświadomie - albo właśnie z pełną premedytacją - strząsnął z ciemnych kosmyków pozostałości po kroplach deszczu, racząc nimi najbliższe otoczenie. Rosjanka wzdrygnęłaby się zapewne, gdyby nie fakt, że sama przemokła do suchej nitki. Kasztanowe włosy pod wpływem wilgoci ułożyły się w fale, znacznie łagodząc jej pochmurne oblicze. Uśmiechnęła się pobłażliwie, słysząc uwagę, dotyczącą jej preferencji. Trafił w punkt, ale nie musiał przecież o tym wiedzieć.
- Najbardziej podobają mi się Gryfoni, wiesz, zakazany owoc smakuje najlepiej, ale nie chciałabym przecież splamić pamięci Salazara, więc zadowolę się kujonowatym Krukonem - zawyrokowała, z przesadzoną troską mierzwiąc wciąż mokrą czuprynę studenta. Mógł być pewny trzech rzeczy. Po pierwsze, pogrywała z nim, choć było to zupełnie niegroźne. Druga kwestia - była daleka od interesowania się Gryfonami. No i ostatnia, najważniejsza rzecz, obrazy Matthiasa, ten, który mu właśnie przedstawiła oraz ten, z jej głowy, znacząco się różniły.
- O tym mówiłam, łobuzie! - wytknęła, zaraz po tym jak - tylko przez grzeczność - skrzywiła się na skutek kontaktu czubka różdżki z jej ciałem. Żebra były chronione materiałem dość grubego płaszczyka, toteż prawdę mówiąc niewiele poczuła. - Swoją drogą, obawiam się, że jestem zbyt pruderyjna na takie zabawy - skłamała, ruszając wreszcie przed siebie. Chłodne powietrze przyjemnie łaskotało jej twarz, która przybierała coraz zdrowszy odcień, ale rozbryzgujący się o kostkę deszcz, zaczął spływać strumieniami w dół uliczki, zwiastując rychły nadchodzący mini-potop, toteż Ślizgonka zmusiła się, by opuścić bezpieczne schronienie i wyruszyć na poszukiwanie kolejnej przystani.
- Zabiorę Cię w najbardziej romantyczne miejsce w tej dziurze - zapewniła jeszcze, nim zniknęli za rogiem.
[z/t    x2; pisz już w jakimś pubie, tylko NIE Świńskim Łbie? Smile ]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Skąd : Okolice Londynu
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 196
  Liczba postów : 94
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13651-sydney-evangelina-torres
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13655-sydney-evangelina-torres
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13656-sydney-evangelina-torres#363223
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13654-sydney-evangelina-torres




Gracz






PisanieTemat: Re: Ulica Główna   Czw 9 Lut - 0:26

Droga do czarodziejskiej wioski upłynęła Krukonom możliwie spokojnie. Syd nikogo nie sklęła, chociaż miała ochotę wrzasnąć co nieco do niektórych gapiących się osób, ani nie zemściła się na Ślizgonie, który trącił ją ramieniem na korytarzu. Była z siebie niezmiernie dumna, bo takie zachowanie spokoju w jej przypadku było czymś niezwykłym.
Przez pół drogi próbowała zrozumieć awersję Tony'ego do kotów. No fakt, bywały zbzikowane i nieprzewidywalne, ale to właśnie było w nich niezwykłe. Okazywały swoje uczucia w nieco niezwykły sposób, ale przecież tak samo często robili ludzie. No bo w końcu namiętne obcałowywanie się na korytarzu, które wyglądało jakby jedno zjadało twarz drugiemu, przypominało bardziej lizanie sobie nawzajem pysków przez psy, niż ludzkie okazywanie uczuć. A przynajmniej yak to wyglądało w oczach Syd.
Ostatecznie znaleźli się na głównej ulicy magicznej wioski. Nie była tu od festynu zimowego. Stanęła i rozejrzała się wokoło, a nowy znajomy stanął obok. Niezbyt dobrze orientowała się co gdzie tu jest, ale miała nadzieję, że znajdzie coś na wzór mugolskiego zoologicznego.
- To jak? Najpierw chcesz ciacha, czy pójdziesz i pomożesz mi wybrać kota? - zapytała z nieco wrednym uśmiechem, patrząc na @Anthony Edison.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Ulica Główna

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 13 z 14Idź do strony : Previous  1 ... 8 ... 12, 13, 14  Next

 Similar topics

-
» Główna ulica
» Ulica Główna
» Kawiarenka Starbucks - Ulica Nankińska
» Główna ulica Madrytu
» Główna ulica

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogsmeade
-