IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Pusta klasa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next
AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Hrabstwo Dorset
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 4384
Dodatkowo : pół wila
  Liczba postów : 2454
http://czarodzieje.my-rpg.com/t24-effie-fontaine
http://czarodzieje.my-rpg.com/t619-effie-fontaine
http://czarodzieje.my-rpg.com/t253-effie-fontaine
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7168-effie-fontaine#204310




Administrator






PisanieTemat: Pusta klasa   Sob Maj 14 2011, 19:55

First topic message reminder :

Na piątym piętrze znajduje się od wielu lat kolejna, nieużywana, zakurzona klasa. Jest ona dość przestronna i znajdują się w niej jedynie porozstawianie stare stoły, oraz różne rupiecie składowanie w kącie. Przez wiecznie brudne szyby przedzierają się promienie słoneczne za dnia rozświetlając klasę. Raczej nikt nie przychodzi jej sprzątać ze względu na to, że i tak nie wiele kto z niej korzysta. Mimo wszystko sporadycznie przychodzą tu także i uczniowie chcący poćwiczyć w spokoju zaklęcia przed kolejną lekcją, bądź szukający zacisznego miejsca.

______________________

time is on my side
Go ahead, go ahead and light up the town. And baby, do everything your heart desires. Remember, I'll always be around. And I know, I know. Like I told you so many times before. You're gonna come back, baby. 'Cause I know You're gonna come back knocking. Yeah, knocking right on my door.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Kanada
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 4873
  Liczba postów : 969
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5587-percival-magnus-follett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5588-relacje-percivala#161773
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5589-plomykowka-percivala#161774
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7256-percival-m-follett#205227




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta klasa   Sob Maj 11 2013, 20:33

+18

Percy był zniesmaczony własnym zachowaniem. Cholera, to nie tak miało wyglądać, zupełnie nie tak. Seks miał być zwieńczeniem podboju, a nie jego początkiem. W sumie w tym przypadku nie mogło być nawet mowy o podboju. Nie podobało mu się to wszystko, chociaż patrząc na sprawę ze strony czysto zmysłowej i technicznej, było dobrze. Przycisnął dziewczynę mocniej do ściany, mając nadzieję, że należy do tych, którym niewiele trzeba, by osiągnąć szczyt. Pocałował ją mocno, starając się zagłuszyć niezadowolenie, narastające gdzieś w głębi czaszki i niedające mu cieszyć się chwilą. Cholera, cholera, cholera.
Poruszał się coraz szybciej, a kiedy poczuł, że dziewczyna gnie się z rozkoszy, sam również doszedł. Odczekał chwilę, próbując uspokoić oddech i oszalałe serce, po czym postawił ją na ziemi, pocałował w policzek i narzucił na siebie ubranie. Pewnie krzywo zapiął koszulę, ale to nieważne. Pocałował Bonnie w policzek i bez słowa wyszedł z klasy, dochodząc do wniosku, że chyba się właśnie puścił w bardzo złym stylu.

zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Skąd : wyspa Iona, Hebrydy Wewnętrzne, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 268
Dodatkowo : jasnowidzenie
  Liczba postów : 295
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5232-bonnie-gardener
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5233-relacje-bonnie-gardener
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5234-sowa-bonnie-gardener
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7223-bonnie-gardener#204617




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta klasa   Sob Maj 11 2013, 21:00

- What!?
Bonnie zaskoczyła reakcja Percy'ego, myślała, że go zaspokoiła. A ten tak poprostu wychodzi. Ach, kolejny dupek. Trudno, ważne, że ona czuła się dobrze. Dupek, czy nie, ale kobiete zadowolić umi. Dla niej to było dzisiaj najważniejsze. Chciała dobrze spędzić dzień i spędziła bardzo dobrze. Percy miał być zabawką i zabawką był.
Ubrała się i wróciła na błonia.

zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Skąd : Limerick, Ireland
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 30
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 25
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6677-axie-l-she-rei
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6679-kocha-lubi-szanuje
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6678-julek-axelowy-listonosz




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta klasa   Pią Wrz 06 2013, 20:20

Miała nadzieję, że znajdzie jakąś nieużywaną klasę, która nie będzie zajęta przez pieprzących się uczniaków. Tak... zdecydowanie nie była fanką oglądania porno na żywo, więc nie chciała przez przypadek natknąć się na coś takiego. Wracając, szukała klasy w której mogłaby się spotkać z Nemere - przystojnym, aczkolwiek tajemniczym i nieco niedostępnym kolegą z klasy. Przymusiła go nieco do tego by się z nią zobaczył wymyślając na poczekaniu korepetycje z eliksirów. Jako, że Krukon dżentelmenem był to nie odmówił uroczej koleżance. Była mistrzem w eliksirach o czym chłopak dobrze wiedział, a mimo to zgodził się na to wszystko. Czyżby tak samo jak ona pragnął tego spotkania? Może nawet zdecyduje się na szybsze zakończenie korepetycji by zająć się czymś przyjemniejszym? Szczerze mówiąc nie liczyła na to. She'rei sądzi, że Węgier nie należy do tych, którzy flirtują czy idą do łóżka z każdą chętną panną. Ceniła to w nim. I nie, Axie też nie była taką co dawałaby każdemu, ale teraz była beznadziejnie zauroczona Nemere mimo, że się do tego nie przyznawała - nawet przed sobą samą. Poprawiła szybko sięgającą kolan, zwiewną sukienkę w kolorze ciemnej zieleni i narzucony na nią szary sweterek. Jakże ślizgońśko była dziś ubrana. W sumie to przez kompletny przypadek, bo jakoś nigdy nie afiszowała się specjalnie z przynależnością do swojego hogwarckiego domu. Liczne bransoletki zadzwoniły wdzięcznie na przegubie dziewczyny, a ta stanęła przed dużymi, drewnianymi drzwiami.

Udało się! Uchyliwszy drzwi klasy na piątym piętrze zastała zupełnie puste pomieszczenie. Idealnie. Otworzyła drzwi szerzej i weszła do środka postukując masywnymi obcasami czarnych botków. Rozejrzała się dookoła po oświetlonej łagodnym blaskiem świec klasie i westchnęła głęboko. Podeszła do jednej z ławek i rzuciła na niej swoją dużą, skórzaną, brązową torbę w której znajdował się podręcznik do eliksirów, parę pergaminów, piór i kałamarz z atramentem. Sama usiadła wygodnie na krześle przy ławce i założyła nogę na nogę. Przydałoby się powiadomić pana Feher, jakie to miejsce wybrała na ich dzisiejsze korepetycje. Przeczesała palcami kasztanowe loki i sięgnęła do jednej z kieszeni w swojej torbie by sięgnąć po swoją wykonaną z bluszczu różdżkę. Przez chwilę obracała ją powoli w palcach zastanawiając się nad treścią wiadomości jaką powinna wysłać koledze. Krótko i na temat. Tak będzie najlepiej, bo przecież będą mieli dziś okazję porozmawiać twarzą w twarz. Po kilku minutach zastanowienia machnęła magicznym patykiem wypowiadając słowa: Expecto Patronum. Sporych rozmiarów, świetlista jaszczurka pojawiła się przed czarodziejką, a po chwili pognała w ciemność z wiadomością, by odszukać Krukona.

"Pusta klasa na piątym piętrze, czekam. Natrętna She'rei." Takie właśnie słowa, wypowiedziane spokojnym, melodyjnym głosem Ślizgonki, usłyszał już kilka minut później znaleziony przez patronusa Feher, po czym jaszczurka rozpłynęła się w kłębach białej mgły. Teraz zostaje tylko czekać, aż ten pojawi się w drzwiach klasy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 20
Skąd : Londyn, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 25
  Liczba postów : 17
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6288-nemere-feher#177234
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6315-znasz-nemere-czy-chcesz-go-poznac
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6580-herold




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta klasa   Pią Wrz 06 2013, 21:30

Wczesny wieczór, aczkolwiek za oknami zamku świat spowijał mrok w którym ciężko było cokolwiek zobaczyć. Księżyc był w pierwszej kwadrze, więc nie dawał jakiegokolwiek blasku. Pan Feher jak wszystkim wiadomo był typem romantyka, więc nie było dziwne iż właśnie spacerował po błoniach. Jego stopy wydawały głuchy odgłos charakterystyczny dla powolnego ruchu, który kierował w stronę jeziora. Dłonie wsunięte w kieszenie czarnych jeansów a ramiona poruszały się delikatnie z każdym jego ruchem. Stanął na brzegu jeziora oraz wbił jasne tęczówki w taflę wody, poruszającej się z pomocą delikatnego wiatru. Włosy ułożone w tak zwanym artystycznym nieładzie były naturalnie rozwichrzone przez niesforną pogodę zmieniającą się z każdym dniem. Wrzesień. Nowy rok szkolny. Wszystko zaczyna się od nowa, a jednak nie zmieniło się nic.
Prawy kącik jego ust powędrował ku górze, co w sumie nie było spowodowane niczym konkretnym. Stał tak wpatrzony w jezioro z dziwnym uśmieszkiem na kuszących wargach, kiedy pojawił się obok niego patronus. Usłyszał dźwięczny głos Axie informujący go o miejscu ich spotkania w sprawie korepetycji.
Po co Ax były korepetycje z eliksirów, skoro była niemal najlepsza w klasie? Oczywiście Nemere miał nieco wyższe umiejętności, lecz panna She'rei nie miała żadnych odczuwalnych braków w materiale. Podejrzewał podświadomie, że to był jedynie pretekst do spotkania z Feherem mimo to on był na tyle szarmancki, że nie odmówił uroczej ślizgonce. Nie mógł zaprzeczyć, że była ładna i urocza.. Jednak żywił do niej uczucia czysto przyjacielskie bez jakichkolwiek podtekstów. Naturalnie podobała mu się - był jednak facetem i to całkowicie zdrowym - mimo to nie była dla niego jedynie pierwszą lepszą laską.

Odwrócił się od wody kierując swoje kroki w stronę Hogwartu. Pusta Klasa na piątym piętrze.. Z tego co wiedział, to ta klasa była nieźle naznaczona przez uczniów dzisiejszych czasów i absolwentów, co wydało mu się z jednej strony dziwnie podejrzane. Czemu Axi wybrała akurat tamto pomieszczenie..? Odsunął od siebie pojawiające się w umyśle sceny o których nie powinien myśleć gdyż jak było już wspomniane - traktował ją jedynie jako koleżankę z klasy i zaczął myśleć o chłodnym wieczorze. Wszedł do szkoły kierując się ku schodom. Pierwsze piętro, drugie, trzecie, czwarte... i w końcu upragnione - piąte. Wszedł na korytarz a jego kroki rozbrzmiewały po opustoszałym obszarze. Kiedy kilka chwil później pojawił się przed drzwiami Pustej Sali odetchnął głęboko i nacisnął klamkę. Ustąpiła pod jego palcami i pchnął skrzypiące wrota. Kiedy przestąpił próg od razu rzuciła mu się w oczy ślizgonka siedząca w ławce. Zlustrował ją wzrokiem ciesząc oczy jej widokiem. Była śliczna! Ciemnozielona sukienka okrywała jej ciało, lecz eksponowała zgrabne nogi. Szary sweterek okrywał blade ramiona a buty na stopach dodawały kilka centymetrów wzrostu. Krwistoczerwona szminka na pełnych ustach kontrastowała z jasną karnacją, co wyglądało naprawdę ciekawie wraz z jej rysami twarzy. Posłał jej szybki uśmiech nie okazując swoich wewnętrznych przemyśleń i zdjął skórzaną kurtkę którą powiesił na jednym z krzeseł. Usiadł na stoliku przed nią i wbił błękitne tęczówki w jej własne - czekoladowe, nieodgadnione, pełne tajemniczych błysków. Oczy też miała nieziemskie.
- Witam panią na dzisiejszej lekcji eliksirów. - mruknął cicho unosząc wargi w nieznacznym uśmiechu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Skąd : Limerick, Ireland
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 30
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 25
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6677-axie-l-she-rei
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6679-kocha-lubi-szanuje
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6678-julek-axelowy-listonosz




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta klasa   Pią Wrz 06 2013, 22:44

W samotności każda minuta ciągnęła się niemiłosiernie długo, a Axie nie należała do osób cierpliwych. Mimo to siedziała spokojnie na krzesełku przebierając nogami. Była pewna, że Nemere jej nie wystawi i z pewnością się dziś tutaj pojawi. Może po prostu był daleko i dlatego tyle to trwa? W miedzy czasie przechadzała się raz za razem po klasie co jakiś czas zerkając za okno w nadziei, że może go zauważy. Na próżno, był już przecież późny wieczór i cały świat spowił gęsty mrok w którym nie dało się dotrzeć niczego. Axelandra westchnęła i teatralnie wywróciła oczami. Zwykle to mężczyźni czekali na nią, a nie odwrotnie i powoli stawało się to irytujące. Usiadła z powrotem na krześle i przygryzła krwistoczerwone wargi po czym zerknęła ponownie w okno. Z miejsca pogrążyła się w rozmyślaniach o panu Feher. A może nie przyjdzie? Może wie, że te całe korepetycje to tylko pretekst by móc z nim porozmawiać nieco więcej? Przez cały czas ich rozmowy ograniczały się do "cześć" na korytarzu i drobnych uwag na temat zajęć rzucanych podczas lekcji. Chciała go poznać bliżej, zbadać jego intrygującą osobowość i właśnie dziś będzie ku temu okazja jeśli się w końcu pojawi, jeśli... Panną She'rei zaczęły targać wątpliwości, ale tylko przez kilka chwil, bo dosłownie kilka sekund później usłyszała głośne echo czyiś kroków. Uniosła głowę i spojrzała tęsknie w stronę drzwi, a w końcu ku jej nieopisanej radości skrzypnęły i uchyliły się, a w nich pojawiła się oczekiwana przez nią osoba. Nemere. Zmierzyła go szybko wzrokiem od stóp do głów i odpowiedziała mu równie entuzjastycznym uśmiechem na ten którym on ją powitał. Jak zwykle wyglądał bez zarzutu. Ciemne włosy w nieładzie wyglądały jakby chłopak dopiero wstał z łóżka, a jego magnetyczne spojrzenie błękitnych oczu zdawało się przebijać jej duszę i ciało na wskroś. Rozchyliła na kilka sekund usta jakby zabrakło jej tchu, ale na szczęście opanowała się na tyle szybko by je zamknąć nim chłopak do niej podszedł i to zauważył. Sylwetka Krukona powoli wychyliła się z półmroku i oblał ją subtelny blask świec. Podszedł do niej pewnym krokiem i usiadł na przeciw wpatrując się w nią uważnie, ale nie natarczywie. Kiedy się odezwał przez chwilę miała taki mętlik w głowie, że sprawiło jej to trudności ze skleceniem zdania.
- Witam pana nauczyciela. Jaki jest temat dzisiejszych zajęć? - rzuciła w końcu uśmiechając się zadziornie i postukała delikatnie palcami w blat biurka.
- Mam nadzieję, że te zajęcia będą pouczające. - dodała po chwili nadal się uśmiechając po czym sięgnęła do torby by wyciągnąć przygotowane przez siebie materiały. Kiedy wszystko znalazło się na ławce włożyła kosmyk włosów za ucho i spojrzała wyczekująco na Nemere.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 20
Skąd : Londyn, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 25
  Liczba postów : 17
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6288-nemere-feher#177234
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6315-znasz-nemere-czy-chcesz-go-poznac
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6580-herold




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta klasa   Czw Wrz 12 2013, 18:26

Słysząc jej pytanie, uniósł kąciki ust w nieznacznym uśmiechu. Axie była perfekcyjnie opanowana i spokojna, starając się uwodzić go samym, delikatnym głosem. Przeczesał palcami włosy sprawiając, że były jeszcze bardziej rozczochrane i oparł się dłonią o biurko seksownie opierając na niej swój ciężar. Wbił błękitne tęczówki w twarz koleżanki z klasy i pozostał chwilę w ciszy, dając im obojgu chwilę na pozbieranie słów i uspokojenie swoich myśli. Chwilę potem odwrócił od niej wzrok, który powędrował na księgę, pióra i kałamarz z atramentem. Najwidoczniej dobrze się przygotowała do tych korepetycji, co oznaczało faktyczne zaangażowanie w ich spotkanie. To samo okazała tym, że czekała na niego tyle czasu zanim wdrapał się po schodach na piąte piętro i dotarł do Pustej Klasy.
Wrócił do niej spojrzeniem i rozchylił wargi szykując słowa, które chwilę potem miały wypłynąć zza jego ust.
- Temat dzisiejszej lekcji? To już zależy od Ciebie. Musisz mi powiedzieć czego nie rozumiesz i co mam wytłumaczyć. Nie potrzebne jest, abym mówił Ci rzeczy które już wiesz. - odparł niskim głosem - typowo męskim i niemal uwodzącym, chociaż chłopak wcale tego nie planował. Miał po prostu taki akcent i dźwięk głosu, który sam w sobie już zwalał kobiety z nóg. Wyprostował się i chwycił książkę do eliksirów, po czym zaczął przeglądać jej zawartość jakby ten egzemplarz po raz pierwszy znalazł się w jego dłoniach. Wydawał się być mocno zainteresowany materiałem, co pokazywało go z zamyślonej i pociągającej perspektywy gdy w charakterystyczny sposób marszczył brwi. Zajął się tym tylko po to, by mieć jakieś zajęcie i nie wpatrywać się bez przerwy w ślizgonkę. Jaki inny miałoby to cel, skoro znał cały podręcznik na pamięć? Na szczęście Axie tego nie wiedziała co dawało mu kilka punktów przewagi nad jego nieobliczalną stroną.
- Postaram się, aby ten czas spędzony na korepetycjach ze mną był miło spędzony. - mruknął spokojnie nie zastanawiając się nad sensem słów. Mogło to zabrzmieć trochę dwuznacznie a nie chciał dawać jej jakichś znaków, które chciałaby wykorzystać. Szybko spojrzał na nią i zrobił zamyśloną minę. - Chodziło mi o to, że nie będziesz się nudzić bo za chwilę zadam Ci jakieś ćwiczenia, jak na nauczyciela przystało. - mruknął sekundę później zmieniając swój wyraz twarzy na seksownie nonszalancki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Z daleka...
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 0
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 114




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta klasa   Pią Wrz 27 2013, 18:27

Taitianne była zła, zniesmaczona i przede wszystkim miała ochotę po drodze kogoś ukatrupić. Na przykład jakiegoś Gryffonka, który jej nader przeszkadza. Który jest wredną szlamą, i który kompletnie nie powinien znaleźć się w Hogwarcie.
Ale nie to było teraz najważniejsze. Najważniejsze było to, że zaraz spotka się z Sophie, że trochę ponarzeka, ale że w ostateczności ktoś ją zrozumie. O, tak Tatka była zdecydowanie nie w zbyt dobrym humorze, zwłaszcza do obcowania z obcymi, no ale z Sophie było inaczej. Wystarczyło na nią patrzeć i od razu się humor poprawiał. Nie, żeby coś Tatka do niej miała, to tak po przyjacielsku.
Zresztą, ostatnim razem, jak to sama Soph wspomniała… Kiedy to zamknęły jej kochaną siostrzyczkę w klasie, i kiedy Tai miała spojrzeć na tą pokrakę, och wcale jej się nie zrobiło lepiej. Ba zrobiła jej się nawet gorzej. Ale dlaczego? Blondyna nie umiała kompletnie wytłumaczyć.
Będzie trzeba się ulotnić zaraz ze szkoły. Zapalić, upić się, cokolwiek. Naprawdę, cokolwiek! Nie mogła wytrzymać w tych murach, które tak ją przytłaczały. A może to przytłaczały ją zajęcia? Naprawdę, nie potrafiła wytłumaczyć.
Weszła więc do Sali, jak gdyby nigdy nic. Fart, że drzwi były otwarte i nie było większych problemów z wdarciem się do już zajętego pomieszczenia. Faktycznie Soph kreśliła coś w jakiś papierach, ale Tatka nie byłaby sobą. Musiała zakomunikować swoje wielkie wejście, dopiero potem miała zamiar pytać o to… Czy jej pomóc.

-Sophie! Zanim tu dotarłam, wleciało we mnie stado durnych, małych Gryffonów! – zaczęła lamentować, po czym zbliżyła się do przyjaciółki i usiadła na jednym krzesełku. Załamała ręce, spuściła wzrok, a blond włosy zakryły jej twarz.
-Moje życie to jeden wielki niewypał!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Galihan, Francja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 344
Dodatkowo : ćwierć-wila
  Liczba postów : 414
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6097-sophie-beatrice-lorrain#172870
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6109-sophie-gdzie-jestes#173009
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6110-no-chodz-tu-niesmialku#173011
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7875-sophie-beatrice-lorrain#220230




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta klasa   Pią Wrz 27 2013, 20:08

To ten świat, który razi wadami, błędami, czymś czego nie znosisz. Zbyt często płaczesz. Twoje słabości są jakby pożywką dla innych. Bezradność nikogo nie nakarmi. Czym prędzej to zrozumiesz, tym prędzej dorośniesz do kwestii, że toniesz w powietrzu... Sam. Sophie miała taką filozofię. Nic się nie zdarzało dwa razy. Ludzie byli, albo na dnie, albo do niego zmierzali. Rzadko komu udawało się utrzymywać na powierzchni bez zachłystania się zbyt dużymi porcjami tlenu. Tak. Życie bywało okrutne. Szczególnie kiedy już wydawało Ci się, że nie dasz rady. To wszystko mogło być prawdą... Gdzieś pomiędzy porażką i jej gorzkim smakiem znajdowałeś się Ty uświadamiając sobie, że to nie jednorazowa akcja... To efekt domina. Beatrice doświadczała tego codziennie. Patrzyła na innych. Może nie tyle co z góry, co z pewnej odległości pozwalającej jej na chłód. Na tyle bezpieczny, że mogła spokojnie usunąć bez obawy, że ktoś zdradzi jej największe sekrety. Ludzie, którzy zwykli nazywać się jej przyjaciółmi powinni przestać to robić. Ośmieszają się. Wszak nikt nie zna jej tajemnic, nie wie czy rano jadła śniadanie czy biegła. Nikt nie wie jak zdaje niektóre egzaminy skoro tak rzadko pojawia się na lekcjach... I nikt nie wie, że w gabinecie od eliksirów wcale nie przyjmuje dodatkowych lekcji.
Szybkim krokiem przemierzała korytarz. Jej drobne ciało zdobiła delikatna sukienka w odcieniu bieli. Aksamitny materiał wił się na niej, jakby był doskonałym tancerzem... Sophie uwielbiała tańczyć. Nie preferowała jednak tańca towarzyskiego. To było wręcz ograniczające... Poleganie na kimś. Zbyt dużo zaufania, szczególnie na tak kruchym gruncie jak parkiet. Jednak gdy już ktoś ją poprosił oto, by z nim zatańczyła, nie odmawiała. Szczególne okazje wymagają szczególnych poświęceń... Taniec... Pewnie dlatego co trzy kroki można było dostrzec drobne dygnięcie. A u szczytu schodów zdecydowała się na piruet, który zaowocował tym, że kilka osób obróciło się w jej stronę by otworzyć usta ze zdziwienia. Nie zabijała dziś chłodem. Była niedostępna jak zwykle. Poza ich sposobem myślenia. Ale dziś się uśmiechała. Dziś był ten dzień.
W dłoniach dzierżyła torbę, w której chowało się kilka pergaminów do uzupełnienia. Zrzuciła to wszystko w pustej klasie zbliżając się do parapetu... Miała ochotę na niego wskoczyć i popatrzyć przez okno na wszystko, jednak nie pozostawiono jej zbyt wiele czasu sam na sam.
Kiedy tylko usłyszała głos Tati uśmiechnęła się nieznacznie.
- Myślę, że słowo Gryffon z powodzeniem można uznać za obelgę. - Powiedziała na głos jedną ze złotych myśli i dopiero teraz rzuciła spojrzenie na Ślizgonkę.
- Niewypał? Hm. Zaiste. Chcesz mi o tym opowiedzieć? - Spytała nieco milszym tonem. Nie omieszkała również założyć rąk na piersiach. Taka z niej miła istotka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Z daleka...
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 0
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 114




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta klasa   Nie Wrz 29 2013, 10:52

Oczywiście Tatiana znała to lekko psychodeliczne podejście do tematu Sophie, ale fakt faktem… niektórzy, zwłaszcza Ci, co przeszli kiedyś coś, swojego. Prywatnego, nieznanego nikomu.
Tatiana się z tym akurat kryła, tak samo jak przybierała maskę wrednej, wyrafinowanej studentki, której przeszkadzają wszyscy po kolei oprócz przyjaciół. Może to i dziwne, trochę nieludzkie, ale jest to idealne zabezpieczenie. Lepsze nawet niż prezerwatywa, bo ta może pęknąć, a zabezpieczenia, które stworzył ktoś, dla siebie, by chronić się przed ludźmi musi wytrzymać. No chyba, że ktoś w magiczny, niewytłumaczalny sposób wedrze się pod powłokę tej żmijowatej dziewczyny.

Spojrzała na Sophie, która w jakiś sposób była zdystansowana, w jakiś niewytłumaczalny sposób obca, a może to tylko złudzenie? Chociaż, chyba przyjaciółkę zna się na tyle, że wie się wszystko, a teraz? Czuła się tak jakby były obce, jakby coś ich poróżniło.
A może to kwestia, że mniej czasu spędzają razem? A może po prostu obie nie są gotowe ponownie wchodzić w bliższą relacje, bo przestały dbać o to co tworzyły razem przez kilka lat? Już sama nie wiedziała, zwłaszcza teraz i mimo, że Tatka zawsze gadała o sobie, tak teraz się zapowietrzyła i nie wiedziała co powiedzieć. Ba, nawet nie umiała zebrać myśli, a przecież w jej głowie zawsze niemal miało miejsce tornado. Stąd cisza jaka na chwilę zapanowała była niewytłumaczalnie chora i dziwna.

-Gryffoni zawsze budzili we mnie wstręt i pogardę, nie rozumiem dlaczego tam jest najwięcej szlam. To obrzydliwe, ale sam fakt… Że zostałam niezauważona Sophie… I że stado małych, rozdartych potworów wybrudziło mi nowe buty. – Zmarszczyła brwi, bo było to nieco głupie, że rozczulała się nad jakimś durnymi bucikami. Zresztą, machnęła na to ręką i wbiła wzrok w dziewczynę, od której wiał ten przerażający chłód.
Jednak najpierw odpowie na pytanie, a trochę później zajmie się tym dziwnym zachowaniem Sophie.
-Cóż, nic mi nie wychodzi. Ani eliksiry, ani przyjaźń, ani randkowanie, ani kompletnie nic. Dodatkowo czuje się piekielnie… - Aż ciężko było jej to wypowiedzieć.
-Po prostu mam wrażenie, że każdy traktuje mnie jak nieudacznika, non stop słyszę krytykę, ale… Znając życie… Uchlam się i zapomnę o wszystkim, tylko że nie potrafię chyba zapomnieć, bo non stop chodzę pijana! – Tatka uwielbiała czasami dramatyzować, ale nie tym razem. Coś naprawdę chyba się wydarzyło, chyba aż za dużo.
-Ale z Tobą też coś jest nie tak. Tylko sama nie wiem co, jesteś taka…. Oschła, zimna…? – Uśmiechnęła się cieplej, bo być może przyjaciółka nie będzie chciała o tym rozmawiać. Ale miała nadzieję, że Sophie się przed nią otworzy, pierwszy raz od dawna.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Galihan, Francja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 344
Dodatkowo : ćwierć-wila
  Liczba postów : 414
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6097-sophie-beatrice-lorrain#172870
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6109-sophie-gdzie-jestes#173009
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6110-no-chodz-tu-niesmialku#173011
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7875-sophie-beatrice-lorrain#220230




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta klasa   Pon Wrz 30 2013, 18:28

Mellow nie powinna się przejmować. Sophie już była taka zdystansowana. Nie ukazywała zbyt wielu emocji. No chyba, że podczas tańca. Nie marnowała energii na te wszystkie ochy i achy, które były stałymi kompankami rozhisteryzowanych nastolatek. Oj nie... Lorrain od małego była nauczona, że język trzyma się za zębami i doprowadza się do momentu, w którym po prostu ktoś sam Cię o coś zapyta. Bez żadnej inwencji. Na nic więcej nie mogła sobie pozwolić, albo nie chciała. To wszystko było po prostu takie obecne, namacalne, aż po krew, która tętniła w jej żyłach...
I była drobniutka. Wyglądała jak ktoś, kogo za chwilę może powiać wiatr. A zatem nie otwierajmy okien, zatrzymajmy ją. Sophie nie miała dziś humoru na przepychanki słowne, ale towarzystwo Taitianne zawsze rodziło w niej taki obowiązek brania udziału w konwersacji i docinkach kierowanych w czyjąkolwiek stronę. Lorrain nie śmiałaby negować stosunku dziewczyny do Gryffonów, czy kogokolwiek innego. Tym bardziej jeżeli ktoś zniszczył jej mienie. Tutaj chodziło o buty, które Beatrice zaszczyciła przelotnym spojrzeniem, po czym uśmiechnęła się lekko wskakując na parapet. Nadal miała ręce założona na piersiach, a długie włosy posłusznie odnalazły swoje miejsce na ramionach... Tak jakby ktoś ją charakteryzował do tego, aby siedząc na tym parapecie wyglądała pięknie, olśniewająco... Namawiała do oddania jej serca, choć właściwie nie oto jej chodziło. "Uroki" bycia wilą.
- Pamiętaj, że nie liczy się ilość, a jakość. Kiedyś po prostu wyrzucą ich ze szkoły za brak mózgu. - Skomentowała pokrzepiająco. Sama w to nie wierzyła. Od jakiegoś czasu Hogwart stosował politykę pełną tolerancji dla każdego zidiociałego kretyna, który miał problemy nawet z zaklęciem "lumos". Szkoda... Bo gdyby choć takich wykorzenić, to świat byłby lepszy.
- Wiesz. Mój brat jest świetny w nauczaniu iii... I cóż. Znasz zresztą Philla... Myślę, że moglibyście się spotkać. - Zauważyła błyskotliwie. Właściwie nie rozumiała czemu wcześniej nie wpadła na pomysł umówienia tej dwójki. Oprócz tego, że Phill z pewnością wypełni jej braki w wiedzy, to do tego może wpadnie między nich choć jakaś pojedyncza nić porozumienia.
- Nie przejmuj się krytyką. To puste słowa. Uwierz mi. - Pocieszyła ją, wiedząc, że tak naprawdę ludzie rzeczywiście nie mieli nic do roboty, tylko krytykowanie. To ją dołowało, ale jakoże nie mogła nic wymyslić... To jeszcze żyli.
- Tati przestań, jestem po prostu zmęczona... - No przecież nie przyzna się jej, że ostatnio ćwiczyła, tańczyła i biegała w nocy... Poświęcając czas na sen. Musiała być gotowa. Gdyby zaszła potrzeba zareagowania, usunięcia kogoś.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Z daleka...
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 0
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 114




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta klasa   Pon Paź 14 2013, 12:48

Tatiana nie była kimś kto miał zdolności szybkiej analizy wydarzeń. Musiała na spokojnie przemyśleć każdy aspekt danej sytuacji i doszukać się w nie jakiś dziwnych, niepodważalnych dowodów, które zakończą egzystencję szlam. Nie mogła pogodzić się od pierwszej klasy Hogwartu, że chodzi do szkoły z jakimiś beznadziejnymi, żałosnymi istotkami, które i tak w świecie magii nie powinny istnieć, bo z jakiej racji?
Nie należały do tego świata.
Spojrzała na Sophie, która bądź co bądź była ostoją spokoju, wyrafinowania i wewnętrznej siły, ale właśnie – w przeciwieństwie do niej w tej całej Tati, zaszły jakieś zmiany. Zmiany, których nie dało się wytłumaczyć racjonalnie, ani tym bardziej w jakiś bardziej wymyślny sposób.
Zresztą samo podejście Lorrain świadczyło o tym, że Gryffoni niby byli jej obojętni, a niby nie. Tatka od początku negowała wszystkie zasady, które dotyczyły czerwonego domu. Zresztą sam fakt, że Soph była willą, pozwalały na to iż Tatka nawet gdyby chciała nie mogła się na nią gniewać, a wszystko co dziewczyna zrobiła – zostawało jej bardzo szybko wybaczone.

-Sophie, to nie chodzi o to by usuwać ich ze szkoły, tylko by dać im nauczkę, że Hogwart to nie cyrk, a szkoła.Mruknęła pod nosem i sama w końcu usiadła, jednak ona bardziej kulturalnie i na krzesełku. Jakoś dziś wszystko robiła zbyt grzecznie.
-Sophie! Nawet nie waż się robić za swatkę, ja już wiem co Ci się tam w tej główce szykuje! – Wywróciła oczami, bo naprawdę nie lubiła takich ‘zabaw’, w których to przez kogoś wychodziły związki, romanse. To było iście upokarzające, ale może faktycznie powinna dać bratu przyjaciółki szansę? Zawsze mógłby ją w czymś podszkolić, no bo fakt faktem – nauka Tatce ostatnia szła nazbyt opornie.
-Nie przejmuje się krytyką, przejmuję się tym kto tą krytykę wypowiada i co nimi kierowało, że w ogóle odważyli się na wypowiadanie tak plugawych rzeczy! - Wywróciła oczami, na swój charakterystyczny sposób i faktycznie odpuściła przyjaciółce. Skoro ta twierdziła, że jest zmęczona, no to lepiej żeby odpoczęła, nie warto było zawracać głowy bzdetami komuś, kto był dla Tatki ważny. Zresztą ona też miała sporo swoich zajęć. Przynajmniej tak jej się wydawało. Głównie chodziło o analizę co poniektórych sytuacji z minionych dni.
No i właśnie… Pozostawała kwestia Philla.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Galihan, Francja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 344
Dodatkowo : ćwierć-wila
  Liczba postów : 414
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6097-sophie-beatrice-lorrain#172870
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6109-sophie-gdzie-jestes#173009
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6110-no-chodz-tu-niesmialku#173011
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7875-sophie-beatrice-lorrain#220230




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta klasa   Pon Paź 14 2013, 13:13

Beatrice dziś była nadzwyczaj spokojna. Nic nie mogło zachwiać jej równowagi. Wszak potrafiła nad sobą zapanować w każdej sytuacji. Nie istniał powód, dla którego miałaby sobie nie dać rady... Tak. Jej nazwisko, jej gen... To wyznaczało pewien określony tor zachowań. Tatianne, miała rację. Nawet gdyby chciała nie dałoby się obrazić na Sophie. Ona potrafiła wpływać na ludzi nieświadomie. To taka destrukcja bycia wilą. Jednocześnie potrafiła ukochać, ale i zrzucić w przepaść. Nikt nie był w stanie się jej oprzeć. Tak... Świadoma swoich walorów.
Złapała w dłoń kilka pasm złotych włosów, które dziś lśniły bardziej niż zwykle. Zaczęła je z nudów nawijać na palce jakby były nićmi, którymi zszyłaby każde nieszczęście. Udałoby się to jej... Przecież była aniołem, który dla odmiany zstąpił z piekieł i zamierzał otworzyć nowy świat... Przecież właśnie to był powód, dla którego należała do Lunarnych. Nie chodziło już oto, aby komuś się przysłużyć. Chodziło o lepszy świat. Ten wyjątkowy na tyle, by usunąć błędne elementy. Jeśli usposobienie Gryffonów nie pozwalało im funkcjonować w nowym ustroju to należało ich usunąć. Nie trzeba było przebaczać. Przebaczanie to dar. Dar, który możemy dać niewielu. Wyjątkowy prezent, jeśli damy go nieodpowiednim ludziom to tylko się zmarnuje i spłonie... Porzucony byle gdzie.
Sophie myślała o Phillu. Nie bawiła się w swatkę. Dawno go nie widziała. Acz jego obraz dobre zatarł się w jej pamięci. Był jedyny w swoim rodzaju. Jakby był wilem, jednocześnie nim nie będąc. Beatrice zawsze brakowało odwagi, aby poprowadzić ten temat i dowiedzieć się z czego wynika ten brak... Choć może to nie brak, może to jedna z jego zalet. Mellow powinna kipieć szczęściem, iż Sophie daruje jej takiego korepetytora jak kujon Philippe, który potrafi wyrecytować dosłownie wszystko, jakby było wyznaniem miłości... A może i takie zaplątałoby się pomiędzy transmutacją, a zaklęciami. Cały świat w Twoich rękach Tati. Możesz walczyć. Możesz się poddać. Nikt nie może Cię zatrzymać.
- Przestań Tat. W całym zamku nie ma nikogo, kto byłby w stanie zrobić coś konstruktywnego, a przypadkowy seks w składziku na miotły nie jest niczym wyjątkowym. Niektóre rzeczy trzeba zaakceptować, ale idiotyzm trzeba usunąć. - Na jej twarzy wykwitł jeden z tych najbardziej czarujących uśmiechów, które świadczyły o tym, że Ślizgonka jest z czegoś nader zadowolona.
- Wiesz. Nie swatam Cię. Po prostu byłoby miło gdybyś poznała Philla, może byłby Ci w stanie pomóc. Zresztą, zrobisz co zechcesz. - Mrugnęła do niej przy czym zeskoczyła z zajmowanego przez siebie miejsca, by przejść się po pustej klasie. Musiała rozprostować kości. Znów chciała biegać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 0
Dodatkowo : animag (irbis), teleportacja
  Liczba postów : 1637
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5138-laila-howett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5139-laikowo-3
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5141-laikowe-papierki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7169-laila-howett#204311




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta klasa   Nie Sty 05 2014, 12:07

Była zła. Zła na siebie, zła na niego, że chciał robić za jej sumienie. Jeszcze niedawno był tylko kolegą. Tylko. Taka funkcja, gdy chodzicie razem na imprezy, tańczycie, żartujecie... Ale nic między wami nie ma. A między Blake'em, a Lailą było... Było kilka nieśmiałych pocałunków, późniejszy incydent w barze, aż w końcu... Sylwester, który po prostu zmienił wszystko. I mogła być zła. Głównie na siebie, ale alkohol... Zapach imprezy. Zdecydowanie wyszła z założenia, że jak się bawić to się bawić. Nie spodziewała się jednak, że Sykes odbierze to tak jak odebrał... Cóż, wydaje się to być trochę wyjątkowe, bo jednak zależało mu na niej, ale ona uparcie odpychała od siebie tą myśl na wszelkie sposoby. To niemożliwe, żeby ktoś pokroju Sykesa zainteresował się nią. Bo niby dlaczego? Co było w niej takiego specjalnego, żeby ją kochać, żeby być o nią zazdrosnym? Czy było w niej coś na co mógłby patrzeć? A gdy jeszcze doszło do tej niewygodnej wymiany listów miała nieodparte wrażenie, że choć miał rację, to ona nie powinna mu jej przyznawać. Nie powinna przed nim upadać. Nie istniał powód, dla którego miałby to zrobić. Może od początku był tu, aby boleśnie sprowadzić ją na ziemię.
Jednakże... Jednakże otrzymała niewielką paczuszkę... Serduszko srebrne, kilka słów, a Howett wpatrywała się w pakunek, jakby zawierał co najmniej datę jej śmierci. Przez kilka sekund zastanawiała się czy to zaraz nie wybuchnie, nie okaże się żartem, gdy tylko przeanalizuje to w kontekście tego, że to może być prawdą. Westchnęła zanim zdecydowała się poprawić krawat Hufflepuffu i sięgnąć po torbę spinając włosy do tyłu i poprawiając odznakę przyczepioną do szat. Ona wciąż była uczennicą, ją wciąż obowiązywały zasady, a przecież... A przecież były lekcje... Zamknąwszy oczy, nie potrafiła nic więcej zrobić... Wyszła z dormitorium pospiesznie upychając list i prezentowy drobiazg do torby wraz z podręcznikami, które teraz byłyby jej niezbędne.
Szła korytarzem skupiając się na krokach, które robiła od kafelka do kafelka. W końcu zauważyła, że przyspiesza tempo i nawet nie zauważyła, kiedy stanęła przed tablicą informacyjną i nie odnalazła na liście zajęć studenckich Slytherinu na tę porę.
Zostało pięć minut przerwy... Pięć minut. Wbiegła na rzeczone piętro walcząc ze schodami, które po prostu nie chciały współpracować i pojechały w zupełnie inną stronę. Ale zobaczyła go wreszcie stojącego na korytarzu, śmiał się z kolegami, jakby nic się nie stało... Jakby wszystko było w porządku. A czy takie to było? Pozory.. Idąc szybko do przodu, po prostu stanęła przed nim jak przystało na prawdziwe Puchoniątko, w którego oczach tańczyło dosłownie wszystko... Wyciągnęła rękę w jego stronę ciągnąc go za sobą, prowadząc do pustej klasy, której drzwi pchnęła energicznie zamykając je z hukiem, ignorując fakt, że każdy z jego kumpli zrobił jakieś: "uuu"... "Howett, ostra laska"... Zignorowała to.
- Ty... - Przylożyła palec do jego piersi przy okazji pozwalając na to, by ciężka torba ześlizgnęła się z jej ramienia. - W kim się zakochałeś Sykes? - Spytała twardo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Skąd : Kiedyś Edynburg, teraz Londyn.
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 7
  Liczba postów : 121
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7049-blake-j-sykes
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7053-i-m-blake
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7054-sterta-papierkow-blake




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta klasa   Nie Sty 05 2014, 12:35

On nie chciał dla niej źle. Wręcz przeciwnie, tu chodziło bardziej o to, że… Wiedział iż mogła mieć wyrzuty. Dobra, impreza-imprezą, ale teraz pomyśl sobie Laila… Trafiasz do obserwatora, jako panienka, której wystarczy kilka kropel alkoholu, by ogarniać się z jakąś gryffonką. Obserwator niszczy Ci życie kolejnymi artykułami, rodzą się ploty, i wszyscy, a przynajmniej część traktuje to jako nieodłączny, dobry temat do obgadywania. Tego chciał uniknąć, dlatego jak już chciał uprawiać z kimś seks, to robił to w takich miejscach by nie został przyłapany, no ale… Jak miał postępować wobec samej dziewczyny, którą miał w myślach rano, zaraz po przebudzeniu i zaraz przed zaśnięciem? Nad tym się już nie dało panować. To się po prostu działo, ale które z nich tego nie chciało?
Sykes miał nie chcieć? A może Howett powinna odpuścić? To tak nie działa. To się po prostu dzieje. To po prostu jest. Żyje. Funkcjonuje. Po prostu jest. Rodzi się pewne uczucie, nad którym nikt nie jest w stanie zapanować. No bo czy to nie jest piękne? Niektórzy to wszystko wyrażają w małych gestach, inni patrzą na to jeszcze inaczej, ale… Nie obiecywał jej nic. Ona jemu także. To po prostu się działo.
Jednak to co zrobił w tej chwili, to że wysłał jej list z cudowna bransoletką nie było oznaką, że chciał ją zdobyć. Chciał jej pokazać, że tęskni, i że znaczy dla niego coś więcej niż tylko jeden wieczór, a raczej dwa. Cały czas czuł smak jej delikatnych warg, czuł te cholerne perfumy, których nie lubiła, ale dobrze, że do tej pory nie miał pojęcia o tym iż nienawidzi ów zapachu. Strzeliłby sobie kulkę w łeb, jakby wiedział, że się popisał szczytem inteligencji i walnął taką gafę.
I owszem, miał teraz dłuższą przerwę dlatego też jak zawsze leniwie tkwił na korytarzu z kilkoma kumplami i musiał wysłuchiwać jak to szanowni ślizgoni są tak bardzo pro – i że wyruchali ileś lasek od sylwestra, aż po dziś. Co go w sumie to obchodziło? Fakt, sam lubił się zabawić, ale… Tego nie potrafił. Jeśli mu na kimś zależało, starał się być wierny, i nawet ostatnio mu to wychodziło. Jednak szarpnięcie i pociągnięcie było dla niego niczym dostanie obuchem przez łeb. Ujrzał śliczną główkę Laili, i jeszcze usłyszał wredne komentarze. Faceci to za grosz wyczucia nie mają, ale gdy tylko wepchnęła go do pustej klasy zdębiał. Nie mógł zebrać myśli. Co ona robiła? O co jej właściwie chodziło?
-Laila… - Szepnął gdy tylko tak go zaatakowała dość odważnym pytaniem. On się uśmiechnął, bo co miał jej powiedzieć? Nawet nie miała pojęcia jaką rządzę w nim teraz rozpaliła. Miał ochotę na seks. Chciał z nią to zrobić, tutaj – teraz. Właśnie w tej pustej klasie. Nie obchodziło go nic. Mieli pięć minut? Trudno. Howett nie zjawi się na zajęciach.
Chwycił dziewczynę za przegub i odwrócił tak, by to jej ciało przyległo do zimnej ściany. Druga dłoń zgrabnie powędrowała do jej krawatu, a zaraz potem do jednego czy dwóch guziczków koszuli. Wbijał w nią wzrok, nie mógł się powstrzymać. Nie potrafił. Dzisiaj zobaczył Lailę, która rozpaliła w niego każdą cząsteczkę.
-Jesteś zazdrosna, że mógłbym kochać inną? – Wyszeptał wprost do jej ucha, napawając się rozkosznym zapachem jej włosów. Nosem jeździł po jej szyi, a ustami owiewał odkryte fragmenty szyi. Och, Howett, nie masz pojęcia w co się wpakowałaś.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 0
Dodatkowo : animag (irbis), teleportacja
  Liczba postów : 1637
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5138-laila-howett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5139-laikowo-3
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5141-laikowe-papierki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7169-laila-howett#204311




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta klasa   Nie Sty 05 2014, 12:52

Przyszła tu by zdać się posiadaczką pewnej odpowiedzi. Nie wystarczył jej łańcuszek, kilka nabazgranych słów, które niekoniecznie miały być skierowane do niej. Może to głupi żart? Te myśli tańczyły w jej głowie przeplatając się przez inne, które również zahaczały o Ślizgona. O jego zachowanie, oto czy zapamiętała go dobrze, czy znała go tak jak trzeba, czy skrywał coś jeszcze przed nią... Mnóstwo pytań, tak mało czasu by zyskać odpowiedź, szczególnie wtedy gdy porywa go od kumpli, który zajęci ocenianiem jej kształtów skrytych pod szatami Puchonów, które zazwyczaj grzeczne, godne, porządne, nie są zrywane przez Ślizgonów pokroju Sykesa. Ale wszystko może być dziś inne, prawda?
Jej serce niebezpiecznie podskoczyło do góry, gdy przygwoździł ją do ściany napastując swoim dotykiem, który teraz choć nadal nie był odpowiedzią, której się spodziewała wydobył z niej zduszony jęk... Mógł z nią zrobić wszystko. Agresywnie krzyczeć w listach, na co ona odpowiadała zgryźliwymi uwagami licząc na to, że po prostu kiedyś zapomni. A teraz? Teraz mógł ją tu rozebrać będąc autorem jej zmienionego planu lekcji. Czyżby miała już tam nie trafić? Przytuliła się do niego jakby właśnie teraz na własną rękę szukała odpowiedzi, choć ta skrycie jej uciekała nakazując iść okrężną drogą, która wymagała odchylenia głowy do tyłu, by zwiększyć pole, w które mógł celować pocałunkami... Poczuła się również nieco spięta ulegając jego kolejnym pieszczotom. Do tego dochodził stres, że w każdej chwili ktoś tu mógł wejść, przecież była przerwa, przecież to szkoła... Przecież to nie miejsce by robić to tu... Teraz. Lecz te głosy rozsądku jakby pchnęły ją jeszcze dalej. Skradła mu kilka pocałunków będąc w tym co raz bardziej intensywna.
- Ja... Tak. Będę zazdrosna Sykes, więc się zdecyduj. - Rzuciła niby to niedbale, ale wciąż będąc zaskoczoną tym, że to takie słowa odnalazły miejsce w jej ustach by wyskoczyć wprost do jego ucha. Przygryzła płatek jego ucha, jakby zmuszając go tym samym by skupił się na tym, co do niego mówi. Uśmiechnęła się niepewnie czując, że mundurek częściami za chwilę znajdzie swoje miejsce na zakurzonej podłodze. Nawet nie zauważyła, kiedy jej prefekciarska odznaka z hukiem spadła na posadzkę, a echo zagłuszyło jej kolejne jęknięcie, które powodowane było wycieczkami Sykesa po jej ciele. Przyciągnęła go do siebie wsuwając dłonie pod materiał koszulki, która teraz wydawała się być straszną barierą... Straszną. Cienki materiał, pod którym skrywała się jego klatka piersiowa... Podciągnęła więc nieznacznie do góry owy materiał i musnęła go w kącik warg.
- Kochaj mnie Sykes. - I nie była to prośba. Nie należała teraz do grupy osób, które zwykły o coś prosić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Skąd : Kiedyś Edynburg, teraz Londyn.
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 7
  Liczba postów : 121
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7049-blake-j-sykes
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7053-i-m-blake
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7054-sterta-papierkow-blake




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta klasa   Nie Sty 05 2014, 13:50

+18
Laila, stałaś się już posiadaczką tej informacji, ale jaki był sens tego by zagłębiać się w słowa? Właściwie nie powinni ze sobą rozmawiać. Za dużo słów by padło. Zdecydowanie, za dużo. A on tylko chciał jej pokazać pewne aspekty życia, które może być inne. Lepsze. Normalne.
I po za tym co to za różnica kim był Sykes, co? Nie było różnicy czy był to facet, którego można było określać w grupie facetów, którzy chcą tylko zaliczać. Nie było też różnicy czy mógł się zaangażować w związek ze zwykłą dziewczyną czy z super gwiazdą. Jednak jak spojrzymy na to z jeszcze innej perspektywy to przecież – super gwiazdy to puste lale, które raczej po za rozkładaniem nóg… Nie potrafią nic innego. Smutne to wszystko.
Podskoczyło niebezpiecznie do góry? Przecież wiem, że to lubisz. Chcesz tego nie potrafisz mu powiedzieć „spierdalaj” – bo po prostu tego chcesz. Brniesz to. Chcesz by Cię dotykał, potrzebujesz tego. On potrzebuje czuć Twoje zgrabne ciało. Twoją delikatną skórę. Twój zapach. Chce się uczyć Ciebie na pamięć. Taki poeta. Dlatego też, kiedy tylko objęła go, jego prawa dłoń powędrowały na jedną z piersi. Próbował wyczuć ich wielkość. Chciał się tym napawać jak najdłużej. Nie umiał tego powstrzymać. Po prostu ta machina seksualności ruszyła. Ktoś im zabroni? Ja na pewno nie.
Usilnie próbował rozpiąć wszystkie guziczki jej koszuli, tylko i wyłącznie po to by po chwili zrzucić z niej ten materiał, a może zrzuci już tylko stanik? Och, on taki perwers. Chciałby zobaczyć ją tylko w tej uroczej koszulce. Wyglądałaby cudownie rozkosznie. Hah, i kiedy ostatni guziczek ustąpił, on przeszedł do tej bardziej ambitnej czynności, jaką był wyswobodzenie piersi z biustonosza. Och, nienawidził tego robić. Cholerne zatrzaski. Dlaczego kobiety właściwie je zakładały? To było zbędne odzienie. Zdecydowanie. Jednak dobrze, że Laila umiała dopasować tą część garderoby i ramiączka również były rozpinane. Mogła zostać w koszuli. Wsunął dłoń na jej plecy, opuszkami palców drażniąc jej miękką skórę, zanim oczywiście swoje palce umieścił na haftkach, które sprawiały niemało kłopotu. Mruknął cicho, wprost do jej ucha, gdy ręce puchonki wędrowały po jego torsie. Uhhuu… Laila niby taka nieśmiała, tak? To Sykes z rozkoszą częściej będzie widział ją w takim stanie. I kiedy nareszcie haftki ustąpiły on sam uśmiechnął się szerzej. Odrzucił stanik gdzieś w kąt, a jego dłonie powędrowały na jej piersi. Badał jej jak w prawny lekarz, w końcu jakby nie patrzeć była teraz jego pacjentką. Czuł jak jej sutki delikatnie twardnieją pod dotykiem zimnych palców. Uśmiechnął się przebiegle, i kiedy tak znęcał się nad dziewczyną, kiedy tak coraz śmielej ściskał jej piersi, złożył na ustach Howett pocałunek. Żarliwszy, głębszy… Bardziej namiętny i wypełniony czymś w rodzaju prawdziwego uczucia, bo przecież o to go prosiła. Tego chciała. Tego potrzebowała, prawda?
-Zakochałem się… - Mruknął na moment, gdy się od niej oderwał. Oparł swoje czoło, o jej jakby w tym momencie wcale nie zajmował się jej ciałem, a po prostu rozmawiali o tym co zjadł wczoraj na obiad.
-W dziewczynie, która ma niebieskie oczy. Ma piękne, miękkie włosy… Jest z Hufflepuffu, i zjawiła się w moim życiu kilkanaście miesięcy temu. Zakochałem się w dziewczynie, która pachniała lawendami… Zakochałem się w dziewczynie, której piersi idealnie pasują do moich dłoni. Zakochałem się w dziewczynie, którą właśnie mogę pocałować… - I jak wymruczał, tak też się stało. Wszystko przestało istnieć, liczyła się już tylko chemia, która wypełniała każdy pusty kąt tej Sali.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 0
Dodatkowo : animag (irbis), teleportacja
  Liczba postów : 1637
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5138-laila-howett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5139-laikowo-3
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5141-laikowe-papierki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7169-laila-howett#204311




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta klasa   Nie Sty 05 2014, 14:11

+18
Jak każda dziewczyna, tak i ona potrzebowała deklaracji, obecności, bliskości... I choć miała teraz ochotę znów się rozpłakać, to tym razem nie z powodu jakiś nieokreślonych emocji... Po prostu jakby potrzebowała wybuchnąć emocjami, tak mocnymi, aby oboje to zapamiętali, choć oczywistym było, że ten dzień nie ucieknie im już z pamięci. Zdzierał z niej po kolei kolejne części garderoby, a ona jakby za każdym razem brała co raz większy oddech i z trudem wypuszczała powietrze z ust obserwując jego kolejne ruchy, krótkie reakcje, krótkie czułe ruchy skupiające się na jej ciele... Tak wiele... I choć nic złego w  nagości nie widziała, to czuła się teraz jakby podwójnie obnażona. Mógł dostrzec jej tatuaż pod prawą piersią na boku składający się z pióra, które przeradzało się w stadko małych ptaków... Mógł również zobaczyć to, że po lewą ręką skrywała kilka wytatuowanych mrówek... Mógł ucałować ją w każde z te miejsc sprawiając, że ogarnęłyby ją jeszcze większe dreszcze... Jeszcze mocniejsze emocje by nią targały. Podskoczyła energicznie by wgramolić się na ławkę, gdzie doprowadziła ich oboje. Po drodze udało się jej jeszcze wyciągnąć różdżkę, aby "Colloportus" zamknęło drzwi od sali. Tak bezpiecznie, tak gorąco. Przylgnęła do niego kolejnym pocałunkiem, aby zaraz zdjąć z niego koszulkę i przytknąć do niego swoją nagą klatką piersiową... Złożeni w całość.
Rozczochrane włosy odrzuciła do tyłu zamykając na chwilę powieki, przykładając obie dłonie do jego twarzy by przybliżyć go do siebie i zatopić w dość odważnym pocałunku... Gdy tak dotykał jej piersi przy okazji mówiąc te kilka zdań, które dzwoniły jej w uszach bardzo głośno, ona miała wrażenie, że wszystko jakby... Zniknęło. Zjechała dłońmi do paska od jego spodni, który wprawnie rozpięła przez chwilę grając na czas bawiła się guzikiem od jego spodni, a kiedy już on skończył mówić, kiedy ona już zaczynała bardziej oddalać się od trzeźwości zmysłów...
- Sykes cholera... - Mruknęła muskając go w okolicach szyi. - Ufam Ci... - Dodała nieco niepewnie jakby dopiero teraz dawała mu przyzwolenie na dotykanie jej ciała w sposób, który prowadził do pewnego aktu... Aktu, który bardzo chcieli oboje odegrać. Skradła mu dość krótki pocałunek przez chwilę zmuszając go do tego by na nią spojrzał.
- Ufam Ci Sykes, kocham Cię... Przede wszystkim Ci ufam i Cię kocham i to wszystko co chcę Ci teraz dać. - Zwieńczyła powoli przełykając ślinę, teraz o wiele bardziej zdenerwowana niż na samym początku gdy się tu znalazła... Zrzuciła z niego spodnie czując, jak zadziera materiał spódniczki do góry.
Uśmiechnęła się słodko oddając się kolejnym pieszczotom, gdy wokół rozrzucone były wszelkie ubrania, gdy jeszcze rok temu ktoś tu prowadził lekcje. A teraz? Teraz byli tu oni, by się pogodzić, by doprowadzić coś do końca.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Skąd : Kiedyś Edynburg, teraz Londyn.
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 7
  Liczba postów : 121
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7049-blake-j-sykes
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7053-i-m-blake
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7054-sterta-papierkow-blake




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta klasa   Nie Sty 05 2014, 15:36

+18
Jak każda dziewczyna, tak i ona potrzebowała deklaracji, obecności, bliskości... – przytoczę Ci to kiedyś. Obiecuję. Jednak jak dobrze wiemy, to nie będzie żadnego sensu, bo przecież w tym momencie oboje byli zniszczeni i potrzebowali czasu i przestrzeni. Niczego więcej nie musimy im dawać. Tylko czas i przestrzeń. I właśnie w tej chwili dostawali to Laila i Blake, którzy wbrew pozorom lgnęli do siebie od dawna. Chcieli lgnąć, bo po prostu tak musiało być.
Nie musiał dostawać pustych obietnic. Nie musiał mówić, że będzie jedyną. Ona to wiedziała. Musiała mu wierzyć. Musiała mieć pewność. Bez tego nie pociągną długo. A jednak chyba im zależało, co nie? Chyba tego potrzebowali, prawda?
Uśmiechnął się szeroko gdy zamknęła drzwi. Bardzo dobrze, że to zrobiła, teraz mieli pełność, że nikt im nie przeszkodzi. Czy potrzeba było czegoś więcej, właśnie teraz? Nie. Teraz mogli się kochać. Mogli uprawiać seks. Mogli robić to na co mieli ochotę.
Uśmiechnął się gdy przyjęła jego grę. To było urocze. Chciał żeby go tak całowała. Chciał się zapętlać w grę słów. Cholernie tego potrzebował. Tylko ona dawała mu na to szansę. Niczego innego nie chciał. Nie w tym momencie, kiedy jego krew z mózgu spłynęła w zupełnie inne partie ciała. Zabawne, co nie? Laila Howett oddziaływała na Blake’a Sykes’a jak żadna inna dziewczyna. Poddał się jej posłusznie gdy tak pociągnęła go w stronę ławki. Nawet nie sądził, że podejmie tak odważnie tą całą grę, ale uwielbiał tą ferie zmysłów, których mu dostarczała. Jego dłonie pływały po jej ciele, wolną dłonią, objął ją w talii, a druga nadal męczyła pierś. Dopiero po chwili, gdy ściągnęła mu spodnie, dopiero gdy był nagi, tak samo jak ona, klęknął przed nią, zahaczając ustami o lewą pierś. Językiem trącił jej sutek, i uśmiechnął się na tą reakcje. Wszystko zawsze było takie samo, jednak ciało Laili podniecało go zupełnie inaczej. Nie musiała nic robić, żeby jego męskość była gotowa na to by po prostu spenetrować jej wnętrze. By pokazać, że należy tylko do niej.
Spódniczka została zadarta jeszcze bardziej do góry. Potrzebował jeszcze silniejszych bodźców. Uśmiechnął się szerzej, a po chwili wrócił do niej, dłoń przesuwając na jej krocze. Czuł pod palcami jej ciepło. Wiedział, że tego chce, i że jest gotowa. To było urocze. Nigdy nie był świadom, że ta sytuacja mogłaby mieć miejsce, ale właśnie teraz miała. Teraz mogła należeć do niego.
Już tylko do niego.
Objął ją w pasie i przyciągnął bliżej krawędzi. Widział jak nogi Howett mimowolnie obejmują go na wysokości bioder, a on? On był gotowy, żeby cały akt uległ spełnieniu. Całkowitemu. Żeby wszystko było takie jak powinno.
-Tylko moja… - Wyszeptał jej wprost do ucha, a chwilę później czuł jak ciepło wypełnia go całego. Czuł jak ich ciała idealnie ze sobą współgrają. To było cholernie niesamowite. Jeszcze trochę, a będzie w zupełności świadom, że to wszystko co się działo to prawda. Zabawne. Za ścianą tkwili kumple, a on teraz oddawał się cielesnym przyjemnościom. Dawał jej siebie. Ona oddawała siebie jemu. Czego więcej potrzeba? Pocałował ją w usta, a sam pocałunek był namiętny, żarliwy i przede wszystkim, każde muśnięcie warg mówiło – kocham Cię Lailo Howett.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 0
Dodatkowo : animag (irbis), teleportacja
  Liczba postów : 1637
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5138-laila-howett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5139-laikowo-3
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5141-laikowe-papierki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7169-laila-howett#204311




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta klasa   Nie Sty 05 2014, 21:30

_+18
Nie do wiary ile może się zmienić przez pewien okres czasu dla dwojga ludzi, szczególnie dla nich, kiedy tak dawno się nie widzieli, dawno nie czuli czyjeś bliskości, a teraz tu byli, bo oboje tego chcieli. To był dla Laili drugi raz, nie dziesiąty, nie jedenasty. Nadal się bała, nadal nie rozumiała tej bliskości, która tak rozchodziła się po ciele "bo tak". Dopiero się tego wszystkiego uczyła, powoli, od nowa. Teraz prowadził ją Sykes i nie przeszkadzało jej to, że był tak gwałtowny. Spojrzała na niego niepewnie zdejmując z niego kilka pocałunków przytulając się do niego czując, że wypełnia ją charakterystyczne ciepło, intuicyjnie rzeczywiście objęła nogami jego biodra delikatnie wyginając się w łuk i czując, że ławka jest zdecydowanie twardsza niż zakładała na początku... Drewno powinno być wielofunkcyjne, wygodne, dobre, acz nieograniczające. Zdążyła jeszcze machnąć różdżką w celu zabezpieczenia ich... A potem przesunęła dłonią po jego klatce piersiowej rysując na niej wzory, które nie składały się w nic logicznego, lecz z pewnością drapanie paznokci mogło wydać się nieco mniej wygodne. Zapomniała już chyba, że przyszła do niego odrobinę zezłoszczona, że wymiana listów nie była wcale przyjemna, że gdzieś za ścianą jego kumple oceniali ile jest warta i co robią w tej klasie. Zapomniała o tym, ze właśnie trwała Transmutacja na której powinna zaliczać jakieś fajne zaklęcia, których już nigdy w życiu nie użyje. Powinna... A była tu z nim. I to dla niego spięła się mocniej, gdy poczuła, że wzrasta intensywność tych doznań. Automatycznie jakby złapała się za krawędź ławki, a później pociągnęła go w swoją stronę jakby prawie kładąc się na zimnym, drewnianym blacie. Oddech stał się płytki i szybki, acz głębokie spojrzenie niebieskich oczy wodziło za Blakowymi ruchami, spojrzeniami, które wzmacniało tylko uczucie, którym teraz go obdarzała. Przygryzła mu dolną wargę przez moment wydawało się jej, że czuje metaliczny smak krwi, lecz nawet to jej nie speszyło. Pocałowała go szybko, jakby tuszując czyn, który teraz uznała za nieodpowiedni, tak na szybko, tak na gorąco.
Odpowiadała mu miarowymi westchnięciami, które tonowały się co raz wyżej. Wpiła się dłońmi w jego biodra i intensywnie przeciągnęła dłońmi w górę przysuwając się do niego, teraz bardziej zdana na jego ciało niż na ławkę, na której ówcześniej była usadzona. Musnęła go w klatkę piersiową kilkakrotnie zataczając tam niewielkie kółko koniuszkiem języka.
- Jeśli tego rzeczywiście chcesz... - Rzuciła niepewnie zawieszając to gdzieś w zgęstniałym powietrzu, które próbowało ich rozdzielić, ale chyba nadaremne. Szczególnie w tej chwili.
Odrzuciła włosy do tyłu po chwili mierząc się z tym, ze znów opadły na jej klatkę piersiową. Uśmiechnęła się szeroko dotykając dłonią jego szyi, na której po chwili powstał czerwony ślad.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Skąd : Kiedyś Edynburg, teraz Londyn.
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 7
  Liczba postów : 121
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7049-blake-j-sykes
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7053-i-m-blake
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7054-sterta-papierkow-blake




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta klasa   Nie Sty 05 2014, 22:16

+18
Wszystko co się działo było po prostu systemem, w który wdawała się każda para. Wiecie jak to jest. Miłość ma wiele twarzy. Początkowo są to nieśmiałe gesty, krótkie spojrzenia. Trochę strony się prowokują, ale nigdy do niczego nie dochodzi. Burzliwy etap namiętności, który w jakimś stopniu pozwala stwierdzić czy to jest właśnie to, a następnie? A następnie dochodzi do kłótni, w której kochankowie wyrzucają sobie wszystkie brudy i żale, jakie względem siebie mają. I przychodzi czas godzenia. U nich to trwało kilka dni. Na początku wszystko przekazał w liście, bo nie spodziewał się, że Howett zamiast odpisać, odnajdzie go na korytarzu, gdzie stoi z kumplami i zaciągnie do wolnej, a raczej pustej klasy. To był ten moment, ten szaleńczy pierwiastek, który zapalił w nim potrzebę wzięcia jej tu i teraz. Tu nie chodziło o seks, którego był w jakimś tam stopniu spragniony – wiadomo, miał tylko osiemnaście lat, a nie pięćdziesiąt, no bo przecież musiałby viagrę zażywać, żeby mu stanął, a tak? Laila, nawet nie wiesz czym dysponujesz, naprawdę…
A to, że przyszła rozeźlona, to że jego kumple mogli ją w tej chwili oceniać – gówno go obchodziło, bo nikt nie miał prawa decydować o tym z kim będzie w związku, z kim będzie trwał i przede wszystkim z kim będzie uprawiał seks. Mało tego – całemu światu może ogłosić, że Laila Howett należy do niego, że jest jego kobietą, i że tylko on ma do niej jebane prawo, a każdego, który się zbliży wyśle do grobu. Czy już ktoś nie składał wcześniej takich obietnic?
Ślizgoni bywali czasami zaborczy, ale to nic… Taki ich urok.
Skupiał się jednak na pieszczotach, które były intensywniejsze, na ruchach, które sprawiały, że ich ciała coraz mocniej do siebie lgnęły. Chciał więcej, potrzebował więcej i nic się nie liczyło. Nie myślał już nie logicznie. W tym stanie nawet nie mógł składać jej obietnic, bo te byłyby absurdalne. W tej chwili mógł jej obiecać niemal wszystko, nawet gwiazdkę z nieba, po która sięgnie, gdy tylko zrobią to kolejny raz. I nie przestawał bawić się jej piersią, nawet do drugiej znalazł dostęp, a jego usta całowały każdy milimetr jej ciała. Uśmiechnął się pod nosem, gdy tak reagowała na jego pieszczoty, gdy tak chętnie oddawała się temu wszystkiemu. Gdy wyginała zgrabne ciało w łuk, gdy dawała mu do siebie jeszcze większy dostęp. Och, Blake – nawet nie wyobrażasz sobie jaki miałeś w tej chwili, w swoim polu skarb.
-Kurwa… - Nagle wyrwało się z jego gardła, i lekko syknął gdy poczuł kolejne zadrapanie na swoim ciele. Zaznaczała teren? Dobrze. Należał tylko do niej. Jeszcze teraz był jej, a co będzie jutro?
-Ty piekielnie lubisz drapać… Nie … Nie wiedziałem, że puchoni są tak cholernie waleczni… - Wydusił z siebie, lekko zachrypniętym głosem, wprost do jej ucha, i jedyne co przyszło mu do głowy, by zadać jej słodko przyjemny ból, to przenieść się ustami na jej odsłoniętą szyję i tam wpić się w delikatną skórę, pozostawiając na niej czerwony, lekko siny ślad. On też musiał przypieczętować to, że Laila Howett była jego dziewczyną.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 0
Dodatkowo : animag (irbis), teleportacja
  Liczba postów : 1637
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5138-laila-howett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5139-laikowo-3
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5141-laikowe-papierki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7169-laila-howett#204311




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta klasa   Pon Sty 06 2014, 22:15

+18

Naga Lai przylegała teraz do niego całym swoim ciałem, co jeszcze bardziej zapewne wzmacniało doznania. Czuła przyspieszające tempo, które ich obejmowało i to ją zmuszało do wodzenia za zmysłami, którym to nie mogła dziś dyktować rytmu, bo ktoś bardzo dobrze się nimi zajął. Przesunęła ustami, po jego lewym barku, jakby zatrzymując się dopiero przy ramieniu... Uśmiechnęła się do niego słodko i zaraz przebiegła tamtym torem również paznokciem, jakby znów musiała coś narysować, później ten sam tor przebył koniuszek jej języka, a ona sama czuła się co raz bardziej rozpalona... Jęknęła, gdy on znów bawił się jej piersią, najwidoczniej był w tym specjalistą, a ona nie potrafiła zrobić nic innego oprócz prymitywnej bierności, która nakazywała jej co nie raz wydać z siebie okrzyk, który był oceną w co raz to szerszej skali, co zachęcało go do powtarzania ruchów. W pewnym jednak momencie złapała go za tą dłoń przygryzając jeden z palców jego dłoni i po chwili splotła ich ręce razem przesuwając nimi po wcięciu jej talii, a w końcu zatrzymała je na jej udzie... Chłopak z pewnością zauważył, że niemo prosiła, żeby zwolnił, żeby pozwolił jej przez moment wchłonąć wszystko tak, aby nigdy o niczym nie zapomniała. Dopiero teraz wygięła się nieznacznie w łuk zapraszając go do tego, aby pochylił się nad nią. Złożyła na jego ustach powolny, acz bardzo wyraźny pocałunek zahaczający o nieznaną im być może dawkę namiętności... Przesunąwszy dłonią po jego klatce piersiowej i zatrzymała się na podbrzuszu, gdzie powoli dochodziło do ich połączenia, a ona rzeczywiście czuła się z nim jednością. Objęła go ściślej nogami w biodrach, a niebieskimi oczami wodziła po jego ciele.
- Wiesz, może przyszedł czas, żeby uzupełnić brak w wiedzy. To karygodne Sykes, minus dziesięć dla Slytherinu. - Mruknęła żartobliwie, choć zaraz znów ją pochłonęła wielka namiętność brnąca w środek jej ciała, bo Sykes postanowił chyba odpracować zgubioną punktację i przyspieszył tempo przez co ona czuła się co raz bardziej na krawędzi... A gdy się już na niej znalazła nieznacznie spięła się jeszcze bardziej, by po chwili rozluźnić się gwałtownie przy okazji pozwalając na to, aby z jej gardła wydobył się okrzyk godny nie jednej kobiety, która jest mistrzem operowych występów.
Jej głowa odnalazła swe miejsce przy jego prawym ramieniu, gdy nie mogła pozbyć się wrażenia, że rozpadła się przy nim na milion kawałków. Nawet gdy jeszcze czuła tą intensywność nadal w sobie spowodowanymi nieustannymi zbliżeniami przygryzła dolną wargę nieco już zmęczona, acz nadal potrzebująca jego osoby... Fakt faktem Sykes wiedział jak odpowiedzieć jej wyczerpująco na pytanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Skąd : Kiedyś Edynburg, teraz Londyn.
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 7
  Liczba postów : 121
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7049-blake-j-sykes
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7053-i-m-blake
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7054-sterta-papierkow-blake




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta klasa   Wto Sty 14 2014, 23:15

Blake lubił ruchać, no co tu dużo mówić? Jednak w wypadku tej dziewczyny nie było tak, tu chodziło o coś innego. Tu chodziło o tą wyższą cenę, która jest lepsza niż jakikolwiek seks. Wiesz o czym mówię? Pewnie nie, ale to nic. Blake był zbyt skomplikowany, w końcu kłamał, cały czas. Zapętlał się w jakiś chorych kłamstwach, a może to tylko jego wyobraźnia tak działała? Nie ważne. Nic nie miało znaczenia. Chodziło tylko o to, że była tu teraz. Z nim. Dla niego. A może po prostu to jej chodziło o seks? Ach tak, przebiegła pani prefekt. To nawet urocze, dlatego kiedy mógł przyspieszyć, właśnie na to się zdecydował. Chciał ją czuć jeszcze bardziej, mocniej, głębiej. Chciał czuć, że jest jego, ale to nie był zwierzęcy instynkt. Nic nie obchodziło go w tej chwili, zwłaszcza, że przecież kumple byli za ścianą. Myślał o tym? Skąd! Jeszcze bardziej kręciła go myśl, że gdy tylko Laila stąd wyjdzie, jej nogi będą drżeć, a ona sama będzie zadawać sobie pytanie… Jak to się stało?
Nie dużo trzeba było żeby mógł skończyć to co napawało go ekstazą. Chciał więcej, ale nie tym razem. Poczeka, w końcu Laila nie była tylko laską do zaliczenia w pustej klasie, chociaż… Chętnie wystawi jej oceny z każdego przedmiotu, co za tym idzie – powtórz materiał panno Howett.
-Nie odejmiesz mi punktów Howett, to byłoby nie na miejscu. – Wplótł dłoń w jej włosy i przysunął jej twarz ku sobie, by móc pocałować jej delikatne usta. Zaraz potem otrząsnął się na moment i odpuścił. Spełnił się i wiedział, że spełnił także ją. O to mu chodziło? Zdecydowanie tak.
Była jego? Nie miał tej pewności. Sama musiała zdecydować.
-Laila, nigdy więcej tego nie rób, naprawdę. Byłem na Ciebie wściekły, a Ty wpadłaś, chciałaś zrobić awanturę… Nie wiem, jestem tylko facetem, naprawdę. Nie zapominaj o tym. - Nie był zły, raczej bawiła go ta stanowczość i dociekanie przez puchonkę. Zakochał się? Przecież jej to powiedział. Potrzebowała dowodów? Z tym już będzie gorzej. Jakby nie patrzeć był tylko i wyłącznie „skurwielem”, który nie zasługuje na cudowna prefekt roku. To nawet nieco zabawne, że udało mu się wyhaczyć właśnie ją, ale czy w ten sposób do tego podchodził? Niekoniecznie. Chodziło o coś więcej niż tylko „ruchanie”. Każdy o tym wiedział.
-Wracaj na lekcje. Bądź pilną uczennicą. – Puścił jej oczko a po chwili jeszcze raz pocałował, a ostatnie muśnięcie warg pozostawił na wgłębieniu obojczykowym. Och, taki tam romantyk. Jednak właśnie… Laila musiała poczekać. On sam chciał sobie to wszystko poukładać w myślach, nie mógł postąpić inaczej.
Chciał obiecywać coś czego jej nie da?
Kurwa, właśnie zrobił to z dziewczyną najlepszego kumpla, i niech mi Merlin będzie świadkiem – odczuwał z tego kurewską satysfakcję.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 0
Dodatkowo : animag (irbis), teleportacja
  Liczba postów : 1637
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5138-laila-howett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5139-laikowo-3
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5141-laikowe-papierki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7169-laila-howett#204311




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta klasa   Pią Sty 17 2014, 17:14

Nie znała jeszcze jego ambicji, nie kojarzyła na pamięć wszystkich partii ciała, choć podobno pierwszy raz był najważniejszy, najbardziej zwracało się uwagę na wszystko. A dla niej? Dla niej był to drugi raz... Z kumplem byłego i choć jeszcze teraz niedokładnie wiedziała czy to wszystko ma jakieś znaczenie, to nic... Przytuliła się do niego bardzo mocno, choć po chwili tak musiała go puścić, aby poddać się kilku chwilom uniesienia, które wymagały od niej wygięcia się w łuk, przebrnięcia przez pewną granicę, która zaprocentowała jedynie całkowitym napięciem mięśni i późniejszym ich rozluźnieniem... Czuła dosłownie każdą część ciała, a gdy ją opuścił przez moment siedziała oniemiała na tej ławce przykładając dłonie do ud, którymi przejechała po ich powierzchni, a później na jej drobne ciało upadł materiał szkolnej spódniczki. Przyłożyła usta do jego klatki piersiowej muskając ją nieśmiało, jakby kajała się za czyny z sylwestra, jakby to było jej przepraszam, na które nie potrafiła się zdobyć. Nieśmiało uniosła głowę do góry prosząc jakby skupił na niej wzrok.
- Wydaje mi się Sykes, że odejmowanie Ci punktów jest bardzo na miejscu za uwodzenie niewinnej prefektki z Huffu... - Zauważyła, choć tak naprawdę chodziło jej o coś innego. Potrzebowała przytulić się do niego na tych kilka momentów, by jeszcze czuć przyspieszone bicie serca chłopaka.
- Ja wiem. To było głupie. - Przeprosiła, a może przyznała się do winy? To jeszcze nie przeprosiny panno Howett. - Bardzo mi przykro. - Dodała przeciągle jakby całe wyrażenie podzieliła na sylaby, a z sylab wyodrębniła każdą literę, co by bardziej to podkreślić.
- Serioserio! - Dodała teraz już się śmiejąc, bo przecież powinna rzeczywiście pójść na lekcje, tylko kwestia tego, że nie miała pojęcia czy będzie w stanie się tam skupić. Uśmiechnęła się do Blake'a skradając mu jeden z tych krótkich pocałunków, kiedy nie chciała się jeszcze ruszać z miejsca, a przecież musiała, żeby pozbierać garderobę, żeby znaleźć odznakę na zakurzonej podłodze i ogólnie, żeby się pozbierać. Westchnęła gładząc dłonią sykesowy policzek, co by go musnąć jeszcze kilka razy.
- Powinieneś mi teraz zwrócić garderobą, której mnie pozbawiłeś. - Dodała, a kiedy wreszcie zdecydowała się ubrać i pozbierać to cóż... Chyba oboje opuścili kolejne zajęcia.

[zt x2]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Skąd : Argentyna
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 72
  Liczba postów : 103
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8050-preston-amor-faraas#224899
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8053-presti#224906
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8132-sowa-pafka#226026
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8052-preston-amor-faraas




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta klasa   Nie Kwi 20 2014, 20:51

Kilka dni minęło od tej cholernej kłótni która poszczerbiła mu nerwy, jakoś ochłonął, zdołał zapomnieć o tym wszystkim, nawet fajnie się bawił! Ale dziś wszystko prysło, no ale od początku…Preston szedł do sowi arni sprawdzić czy przyszedł jakiś list od rodziców, zarówno do niego jak i jego rodzeństwa. Pogoda była znacznie gorsza niż ostatnio, kropił deszcz, dlatego naciągnął na głowę kaptur od bluzy i wcisnął dłonie do kieszeni. Wszedł powoli po schodach odpakowując lizaka i wyrzucając papierek za barierkę. Rozejrzał się jeszcze czy nikt go nie przyłapał i popędził po przeskakując po dwa schodki. Odnalazł swoją sowę i poszedł do niej, no oczywiście list się znajdował przy jego puchaczu, niestety…nie pochodził on od jego rodziców. Dlatego właśnie dobry dzień prysł jak balon przebity szpilką.
Czytając list nie spodziewał się takiego obrotu spraw i był troszkę zaskoczony, przez myśl przeszło mu aby porwać list i wyrzucić go, ale z drugiej strony było to niebywale kuszące. Darmowy alkohol? No to zajebiście, chociaż Preston nie pił zbyt dużo, a jego głowa była dosyć słaba. Wybiegł z wierzy i poszedł do zamku by przed stawieniem się na miejscu jeszcze coś zjeść.
Spoglądając na zegarek na nadgarstku, wyszedł z dormitorium i poszedł z wolna w kierunku pustej klasy. Mijając ruchome obrazy słyszał dogryzki i uwagi ale nie komentował tego, starał się zachować spokój ducha i obmyślał w głowie jakieś słowa przeprosin. Tak przyznaję się Preston był skruszony i wiedział że nie powinien się tak zachowywać w stosunku do kobiety.
Będąc na miejscu stanął przed drzwiami i nim nacisnął klamkę wziął głęboki oddech i nacisnął na klamkę wchodząc do środka. Rozejrzał się po pomieszczeniu, był pierwszy, a co jeżeli go wystawiła? Jak to była jakaś głupia gra i chciała mu się w ten sposób odgryźć? Nie no! Poczeka jakieś piętnaście minut i sobie pójdzie, ale jak go naprawdę wystawiła to nie będzie miło. Przeszedł się po Sali powtarzając sobie to co ma jej do powiedzenia i usiadł na jakiejś ławce przecierając ją ręką. Otrzepał dłoń i sięgnął po jakąś książkę leżącą na skraju ławki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Coventry
Galeony : 118
  Liczba postów : 643
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4780-alexis-sky
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9009-look-upon-the-sky#252327
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4801-alexis
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7859-alexis-sky#219883




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta klasa   Nie Kwi 20 2014, 21:05

Alexis wiedziała, że zareagowała może zbyt porywczo. Ale z drugiej strony taka już była. Może nie wyglądało, że działa impulsywnie a umiejętność posiadania dobrej miny do złej gry weszła jej już w nawyk jednak ironia i sarkazm stale jej towarzyszyły. Poza tym, nie lubiła, gdy ktoś jej coś zarzucał, czy o coś winił. A to właśnie zrobił Preston, dlatego też postanowiła go przeprosić po swojemu. Oddając jego należność i dając mu zasmakować alkoholu znanego u nich. Nie byłaby też sobą, gdyby nie kazała na niego czekać, bo przecież to, że go chce przeprosić nijak miało się z tym, że musi zjawić się na czas, prawda?
Dlatego też o umówionej godzinie dopiero wychodziła ze swojego dormitorium. Kawałek przebiegła, piętro wcześniej zatrzymując się, by iść już spokojnie i wyglądać na niewzruszoną i nie dyszącą. Jednym słowem normalną.
Po chwili była już przed klasą. Dokładnie dziesięć po dziesiątej. Sama wzięła głęboki wdech i nacisnęła klamkę, mając głęboką nadzieję, że jej nie wystawił. Trudno by jej było to przyznać, ale lekko ją nawet ucieszył fakt, że postanowił się zjawić.
Zamknęła za sobą drzwi. W dłoni trzymała jednocześnie książkę i brązową papierową torbę, która miała bardzo miłą zawartość.
Oparła się o zamknięte przez siebie drzwi i spojrzała na chłopaka. Uznała, że pozwoli, by to on pierwszy mówił. Zamiast mówienia wyciągnęła w jego stronę książkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Pusta klasa   

Powrót do góry Go down
 

Pusta klasa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 6 z 10Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next

 Similar topics

-
» Pusta Klasa
» Stara, pusta klasa
» Pusta klasa
» Pusta klasa
» Klasa do Obrony Przed Czarną Magią

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Wielkie schody
 :: 
piate pietro
-