IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Pusta klasa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next
AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Hrabstwo Dorset
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 4384
Dodatkowo : pół wila
  Liczba postów : 2454
http://czarodzieje.my-rpg.com/t24-effie-fontaine
http://czarodzieje.my-rpg.com/t619-effie-fontaine
http://czarodzieje.my-rpg.com/t253-effie-fontaine
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7168-effie-fontaine#204310




Administrator






PisanieTemat: Pusta klasa   Sob Maj 14 2011, 19:55

First topic message reminder :

Na piątym piętrze znajduje się od wielu lat kolejna, nieużywana, zakurzona klasa. Jest ona dość przestronna i znajdują się w niej jedynie porozstawianie stare stoły, oraz różne rupiecie składowanie w kącie. Przez wiecznie brudne szyby przedzierają się promienie słoneczne za dnia rozświetlając klasę. Raczej nikt nie przychodzi jej sprzątać ze względu na to, że i tak nie wiele kto z niej korzysta. Mimo wszystko sporadycznie przychodzą tu także i uczniowie chcący poćwiczyć w spokoju zaklęcia przed kolejną lekcją, bądź szukający zacisznego miejsca.

______________________

time is on my side
Go ahead, go ahead and light up the town. And baby, do everything your heart desires. Remember, I'll always be around. And I know, I know. Like I told you so many times before. You're gonna come back, baby. 'Cause I know You're gonna come back knocking. Yeah, knocking right on my door.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 21
Skąd : Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 533
Dodatkowo : szukająca
  Liczba postów : 1322
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11413-oriane-l-carstairs
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11414-male-przyjaznie-milosci-i-wrogowie-ori#306244
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11416-shadow#306304
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11415-oriane-leonie-carstairs#306303




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta klasa   Wto Mar 29 2016, 22:08

Słysząc czyjś głos od razu poderwała głowę do góry otwierając od razu oczy. Przed nią stała mała gryfonki. Lilith. Westchnęła i uśmiechnęła się miło. A na pewno chciała aby tak to wyglądało. Nie miała zamiaru jej przestraszyć. Kiwnę głową aby weszła, a sama zsunęła się z ławki siadając na jej skraju. Wierzchem dłoni otarła oczy w których zaczynały zbierać się łzy. Tylko nie teraz, nie przy Nox błagała w myślach. Co by sobie pomyślała ta mała widząc jak ona płacze? Przecież była ślizgonem, a ślizgoni nie płakali przy innych. Dopiero teraz zwróciła całą swoją uwagę na dziewczynie. Salazarze! Jak ona strasznie wyglądała. Co się jej stało? Biła się z kimś?
- Wszystko w porządku z Tobą Lilith? Nie powinnaś udać się do skrzydła szpitalnego? - nie była pewna co zrobić w tej sytuacji. Lecz może skoro gryfonka przyszła tutaj to... Chwila! Czyżby ona ją śledziła? Nie na pewno nie. Jednak niepokój jaki odczuła Ria nie dawał jej spokoju. Musiała zadać jej to pytanie. - Szukałaś mnie? - uniosła brwi do góry patrząc na nią pytająco.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : V
Wiek : 17
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 229
  Liczba postów : 1077
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12138-lilith-nox
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12140-lilith-nox
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12139-lilith-i-jej-bianeczka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12141-lilith-nox




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta klasa   Wto Mar 29 2016, 22:20

Wiedziała, że to pytanie padnie, dlatego nie udawała nawet zaskoczenia. Jedynie nieśmiało odwróciła twarz w bok chowając przed jej wzrokiem poranioną stronę, jej wzrok zatrzymał się na leżącej na ziemi kartce papieru.
- Chciałam zapytać Cię o to samo – wydukała i wróciła do niej spojrzeniem posyłając jej szeroki uśmiech. Nie chciała rozmawiać o swoich problemach, zapewne tak samo jak ślizgonka nie chciała się z nią dzielić swoimi ranami. Obie dziewczyny miały jakąś skazę, Lilith na ciele, Oriana na sercu. Można powiedzieć, że instynkt gryffonki pozwolił jej to wyczuć i rozróżnić. Rana na ciele mogła zniknąć, ale ta na sercu…
- Tak – odpowiedziała na jej pytanie i pokuśtykała w jej stronę. Kątem oka rozejrzała się za czymś, na czym mogłaby usiąść, by nie czuć aż takiego dyskomfortu – chciałam z tobą porozmawiać na temat… – zatrzymała się. Czy ona na pewno chciała to zrobić? Czuła jak jej serce przyspiesza, a ciało drży. Bała się, ale czego? Odpowiedzi na jej pytanie? A może nie chciała słyszeć prawdy? To było skomplikowane – tego dnia… Lucas i Jay… – przegryzła dolną wargę. Wzięła głęboki oddech i jak powinna rozpocząć?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 21
Skąd : Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 533
Dodatkowo : szukająca
  Liczba postów : 1322
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11413-oriane-l-carstairs
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11414-male-przyjaznie-milosci-i-wrogowie-ori#306244
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11416-shadow#306304
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11415-oriane-leonie-carstairs#306303




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta klasa   Wto Mar 29 2016, 22:32

Mogła spalić tą nieszczęsną kartkę jak jeszcze miała okazję. No cóż, teraz nie mogła tego zrobić. Chociaż... Wyciągnęła różdżkę i wycelowała w papier. Ten od razu się zapalił o wypowiedzeniu zaklęcia. Jedyne co teraz zostało to mały, spalony krąg w miejscu w którym leżał list. Zdecydowanie tak było lepiej. Choć na chwilę nie przypominał jej o decyzji ojca. Spojrzała na nią przepraszającym spojrzeniem.
- To nic wartego uwagi. - posłała w jej stronę uśmiech choć musiała zmusić do tego każdy mięsień twarzy. Było to niezmierne trudne jak i bolesne. Bo jak można się śmiać, gdy za twoimi plecami układając Ci życie? Choć mogła być to dla niej ucieczka od problemów. Mogła na nowo ułożyć sobie życie, jednak czy warte było to? Zaprzepaszczenie miłości jaką mogła jeszcze mieć dla ucieczki? Zdecydowanie był to najbardziej nierozważny pomysł jaki do tej pory miała. A miała jeszcze sporo innych w zanadrzu, tylko sama nie zdawała sobie o tym sprawy.
Czekała z ciekawością na to co powie gryfonki. Na jej miejscu leżała by w skrzydle szpitalnym, a nie wędrowała po zamku w poszukiwaniu kogoś. Musiało być to ważne skoro się na to zdecydowała. Wyczuwając jej zdenerwowanie zachęciła ją skinieniem głowy do dalszych słów. A gdy już je usłyszała zamarła. Nie była pewna czy powinna z nią o tym rozmawiać.
- Ten dzień nigdy nie powinien nastać. - odpowiedziała dość ostro. Biorąc kilka wdechów uspokoiła swoje nagłe nerwy. Spojrzała na dziewczynę łagodniej opuszczając ramiona. - To przede wszystkim tylko i wyłącznie moja wina. Jednak co tak naprawdę chciała byś wiedzieć. Spytaj wprost. - zachęciła ją i uśmiechnęła się lecz nie wyszedł z tego uśmiech bardziej grymas.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 334
  Liczba postów : 348
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12273-jessie-harper
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12279-dziubaski-jay-a
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12280-wylupek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12281-jessie-jay-harper




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta klasa   Wto Mar 29 2016, 22:38

Dobrze mieć tyle znajomych w Hogwarcie. Dzięki temu i tym razem nie miał problemu by ją odnaleźć. A miał plan tak wielki i tak genialny, że musiał go zrealizować zanim dotrze do niego, że to trochę bez sensu i właściwie, to nie ma pojęcia czy to dobry pomysł. W każdym razie wypytał na tyle, by wiedzieć iż jest z jakąś ślizgonką w Pustej Klasie. Potem dowiedział się też, że z nie byle jaką ślizgonką, a z Orianą. Nie zamierzał jednak zrezygnować. Jeśli nie teraz? To kiedy? Był już niedaleko. Kilka osób patrzyło na niego na korytarzy jak na debila. Nic dziwnego. Kto normalny chodzi po szkole z ukulele? Tylko Jay. Nauczył się na nim grać tylko jedną piosenkę, ale specjalnie na tą okazję. Jak się ma pamięć fotograficzną nie jest to wcale takie trudne, a już tym bardziej gdy zna się podstawy gry na gitarze.
- It's been said and done
Every beautiful thought's been already sung
And I guess right now here's another one
So your melody will play on and on
With the best of 'om
– Słowa tej piosenki było słychać z korytarza. Dopiero kiedy doszedł do ostatniego wersu zwrotki otworzył łokciem drzwi i przesunął je nogą by otworzyły się na oścież. Spoglądał na biedną, zmartwioną Lilith i bez słowa zaczął śpiewać dalej. Piosenkarz to z niego marny, ale przynajmniej nie wył jak zażynany paw. Jakiś tam słuch muzyczny miał.
- You are beautiful
Like a dream come alive, incredible
A centerfold, miracle, lyrical
You saved my life again
And I want you to know baby
– Gdy i tutaj doszedł do ostatniej strofy nagle przestał i podszedł do swojej małej gryfonki. Klęknął przed nią i wpatrując się w dziewczynę jak w obrazek zaczął kontynuować.
- I, I love you like a love song baby
I, I love you like a love song baby
I, I love you like a love song baby
And I keep hittin' repeat
– Kończąc uśmiechnął się do niej. Siedział tak przed nią na kolanach i najwyraźniej kajał się za wszystkie złe rzeczy jakie pojawiły się przez niego w jej świecie. Gdy skończył czekał na jej reakcję. Nie spojrzał na Orianę nawet kątem oka. Chyba zbyt bardzo by się tym zestresował.

/Dla pełniejszego obrazu zaleca zerknąć w ten link/
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : V
Wiek : 17
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 229
  Liczba postów : 1077
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12138-lilith-nox
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12140-lilith-nox
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12139-lilith-i-jej-bianeczka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12141-lilith-nox




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta klasa   Wto Mar 29 2016, 23:07

Gdyby tylko jedna z nich miała odwagę podzielić się swoimi problemami. Życie byłoby prostsze. Sama Lilith mogłaby opowiedzieć pannie Carstairs o tym jak ojciec postanowił znaleźć jej narzeczonego. Miała wtedy niecałe piętnaście lat, a jej ukochany ojczulek postanowił ją już z kimś swatać. Kiedy tylko o tym usłyszała, zbuntowała się i uciekła z domu. Nie wracała do momentu, w którym nie uznała, że nie powinna więcej martwić matki, a kiedy przekroczyła próg domu, pierwsze co zrobiła, to spytała ojca o zdanie na temat jej małżeństwa. Jeżeli poinformowałby ją, że nie zmienił zdania, ponownie wymknęłaby się z domu. Wiedziała, że on i tak za jej plecami wciąż planował małżeństwo, ale nie odważył się do swojej śmierci wspomnieć tego tematu. Nie chciał stracić córki.
Już miały przejść na kolejny etap rozmowy kiedy usłyszała jakiś dźwięk. Czy mi się wydaje, że ktoś tam śpiewał? Czy to było… nie… tak chyba nie brzmi ukulele! Tylko jedna osoba mogła zrobić takie połączenie, nie wiedząc czemu odwróciła się w stronę drzwi i z wielką uwagą i możliwe, że dziwnego rodzaju nadzieją obserwowała je. Z korytarza wyłoniła się osoba, której się spodziewała i kiedy  uklęknął przed nią poczuła jak na jej policzkach pojawiają się rumieńce, a dłonie przyciskają się do klatki piersiowej. Czuła jak serce jej wali, jak kręci się w głowie, a całe ciało jej płonie. Umysł nie działał, każdy zmysł miała wyczulony i… miała ochotę się popłakać. Dlaczego tak nagle wszystkie emocje w niej wybuchły? To było straszne, a zarazem niesamowite uczucie. Nie zwracając uwagi na ból spowodowany napięciem mięśni,  opadła na kolana i siedziała przed nim tak bardzo zszokowana. Nie był na nią zły, a oprócz tego… zapomniała całkowicie o tym, o czym chciała rozmawiać ze ślizgonką, zapomniała o jej istnieniu, opuściła wzrok sprawiając, że włosy zasłoniły całą jej twarz. Czemu musiałeś to zrobić teraz? Kiedy wyglądała tak okropnie? Uniosła jedną dłoń i uderzyła go delikatnie pięścią w głowę.
- Kretyn… – wyszeptała i spojrzała na niego, już dawno nie obdarzyła go tym uśmiechem. Pierwszy raz zobaczył go kiedy pochłonęła ciastko z amortencją, a później coraz rzadziej, bądź mniej intensywnie. Nie mogła się już ruszać. Z powodu tych uczuć? Z powodu bólu? Szoku? Zachwytu? Trudno było określić co tak właściwie się z nią teraz działo. Czuć miłość do kogoś, kto tego nigdy może nie odwzajemnić, czując dziwnego rodzaju samotność i przekonanie, że nigdy nie będzie się czegoś takiego czuło od kogoś innego. I kiedy człowiek już całkowicie stracił nadzieję, pojawia się taki Jay i… To było tak ciepłe, że nie była w stanie się opanować ledwo powstrzymywała łzy, które nazbierały się w jej oczach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 21
Skąd : Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 533
Dodatkowo : szukająca
  Liczba postów : 1322
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11413-oriane-l-carstairs
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11414-male-przyjaznie-milosci-i-wrogowie-ori#306244
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11416-shadow#306304
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11415-oriane-leonie-carstairs#306303




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta klasa   Wto Mar 29 2016, 23:58

Z pewnością miały te same problemy. Nie wszystkie lecz niektóre na pewno. Niestety, Oriane nie byłaby w stanie powiedzieć jej o nich. Nie znała aż tak dobrze Lilith aby móc się jej zwierzać. Nawet Destiny nie wiedziała wszystkiego o niej pomimo iż ich relacja zakrawała o siostrzaną. Życie naprawdę potrafi spłatać figla, a czasami nawet ich więcej.
Słysząc muzykę jak i czyjś śpiew dobiegający z korytarza odwróciła się w stronę drzwi. Głos rozpoznała od rau i tylko kwestią czasu było jak tutaj wejdzie. Czyżby szukał... Lilith?! No tak. Przecież Lucas napisał jej w jednym z listów, że widział ich jak się całowali. Może to i dobrze, że zbliżyli się do siebie. Pomimo ostrzeżenia jakie dała młodszej ślizgonka ta nie posłuchała. Być może wyjdzie jej to na dobre. Czemu zadowolona była z tego? Czy nie powinna raczej krzyczeć, że świat jest niesprawiedliwy i to znią powinien być Jay? Nie, nie powinna. Wraz ze spalonym listem uleciało z niej całe uczucie jakim obdarzyła Lucasa i Jaya. Teraz było jej obojętne czy zwrócą na nią uwagę, a nawet to co się dalej z nimi stanie. Jej rozmyślania przerwał Jay wchodzący do klasy i śpiewający piosenkę dla Lilith. Było to aż nazbyt oczywiste po tym jak to właśnie w jej stronę się skierował. Z obojętnością patrzyła na to jednak po chwili jej oczy zaczęły się szklić. Dotarło do niej, że nie będzie miała możliwości zaznać prawdziwej miłości. Było to tak bardzo bolesne. Nie mogła dużej pozostać w tej klasie i patrzeć na to. Zeskoczyła z ławki wymijając gryfonów.
- Wybaczcie. Zostawię was. - jej głos załamał się przy ostatnim zdaniu. Zakrywając usta dłonią , aby  nie wydobył się już z nich żaden dźwięk, wybiegła w tylko sobie znanym kierunku. Nie chciała aby ktokolwiek widział w jakim była stanie.

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 334
  Liczba postów : 348
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12273-jessie-harper
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12279-dziubaski-jay-a
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12280-wylupek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12281-jessie-jay-harper




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta klasa   Sro Mar 30 2016, 22:38

Spodziewał się płaczu radości i rzucania mu się na szyję. Tymczasem ona po prostu się do niego uśmiechała. A ten uśmiech? Był miodem na jego serce. Uderzenie go w głowę już nie koniecznie. To akurat było głupie, no ale nie można mieć wszystkiego, prawda? W każdym razie spoglądał na nią wciąż klęcząc. Przynajmniej mogła się kruszynka na jakiś czas poczuć wyższa.
- Wybacz, nie chciało mi się targać gitary - To mówiąc wyszczerzył się głupkowato. Nie, wcale nie o to chodziło. I to było oczywiste. Natomiast musiał palnąć coś durnego, jak to on. Nie byłby sobą gdyby nie ta wszechobecna głupota. I ostatnio zrozumiał, że bez niej też nie byłby sobą. Widział jak Edward zmienił się po stracie Vittori. Nie chciał by z nim stało się to samo jeśli straci kogoś ważnego w swoim życiu. I po nitce do kłębka doszedł, że poza bratem najważniejsza jest dla niego Lilith. A po tym jak ostatnio ją pocałował... Chciał po prostu spróbować. Nawet jeśli nie wyjdzie i tak czy siak zostaną tylko przyjaciółmi.
- Chcę cię zabrać na randkę – Wyszeptał wstając z ziemi i sprawiając, że znowu była jego malutkim, słodkim kurdupelkiem. Położył dłoń na jej nieporanionym policzku. Potem zapyta. Na razie chciał rozpędzić tą chmurę smutków nad jej słodką główką.
Ah a jeszcze a pro po Orianki. Trochę ją zignorował... Potem napisze do niej sowę. Wypadałoby.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : V
Wiek : 17
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 229
  Liczba postów : 1077
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12138-lilith-nox
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12140-lilith-nox
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12139-lilith-i-jej-bianeczka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12141-lilith-nox




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta klasa   Sro Mar 30 2016, 22:53

- Ukulele jest lepsze! – skomentowała bez wahania ocierając resztki łez, które pojawiły się w jej oczach. Spodziewała się już po niego wszystkiego, ale… trzeba przyznać, że ta piosenka… to było wszystko brzmiało to tak poważnie i było tak mocne, że uderzyło w gryffonkę z okropną siłą. Kolejne jego słowa były również zaskakujące. Dlaczego? A może dlatego, że nigdy nie była na takiej poważnej randce. Wlepiła niepewne spojrzenie w ziemię. Nie pytał… uśmiechnęła się do siebie i odpowiedziała pół szeptem na jego słowa.
- Z wielką chęcią pójdę… – mogliby się przejść do Hogsmeade! Było tam tak wiele miejsc, w które zawsze marzyła, że pójdzie z… ummm. Nie ważne… teraz to nie było, aż tak istotne. Chciała zapomnieć o wszystkim co na razie sprawiało jej ból. Chciała żyć tą chwilą, cieszyć się nią jak małe dziecko, a później martwić się ewentualnymi konsekwencjami. Postanowiła również wstać z ziemi, jednak stało się coś, czego się nie spodziewała. Kiedy tylko postawiła nogę poczuła jak prąd przeszywa jej ciało, a ona z pozycji pionowej poleciała wprost w ramiona chłopaka. Złapała ze łzami za jego koszulę i zacisnęła zęby.
- Boli… – wyszeptała bardziej do siebie niż do niego. Jednak lądowanie na ziemi w takiej pozycji nie było dobrym pomysłem. Zbyt duży wysiłek dla mięśni i dlatego rany ponownie się otworzyły. Widać było jak na lewej nogawce pojawiają się plamy krwi. Dziewczyna podniosła na niego zapłakane oczy i wyszeptała – znowu sobie krzywdę zrobiłam… – pociągnęła nosem. Nie była w stanie wytrzymać bólu, chociaż wciąż uśmiechała się w jego kierunku i starała się udawać, że nie jest z nią tak źle jak było w rzeczywistości. Ta dziewczyna miała bardzo wysoki próg bólu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 334
  Liczba postów : 348
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12273-jessie-harper
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12279-dziubaski-jay-a
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12280-wylupek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12281-jessie-jay-harper




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta klasa   Czw Mar 31 2016, 10:17

Dobrze, że ukulele jej się podobało. Musiał być oryginalny i jak najbardziej mu się to powiodło. Mógł teraz patrzeć na szczęśliwą, klęczącą przed nim dziewczynkę. Właściwie nie miał pojęcia co chciał jej przez to przekazać. To były przeprosiny. To była zapowiedź czegoś, co w niedługim czasie ma się wydarzyć. Czy było to również wyznanie miłości? Sam nie wiedział. Wciąż brakowało mu tych fajerwerków, które powinny się pojawiać przy pocałunku. Potem nazwał ją na lekcji swoją dziewczyną i to w taki sposób, jakby było to oczywiste. Sam miał wiele do przemyślenia. Ale chciał o tym myśleć właśnie z nią.
- Teraz? - Nie chciał się ociągać. Chciał by jego życie działo się szybko. Był ciekawy każdej następnej minuty w jej towarzystwie, każdej następnej godziny. Wstał i planował ruszyć z nią w stronę wyjścia. Gdy zaczęła lecieć oczywiście złapał ją. Spoglądał z zaskoczeniem na Bamboszka. Nie pozwolił jej zbyt długo opierać jakiegokolwiek ciężaru na tej noce. Wziął ją na ręce i posadził na jednej z ławek, która wydawała się w miarę stabilna.
- Wiem, widzę właśnie. Opowiadaj i nie ruszaj się – Nagle z tego głupkowatego wyrazu twarzy wyszła powaga, spokój i opanowanie. Wyciągnął z kieszeni różdżkę i zaklęciem tnącym po prostu rozciął materiał na tej nodze, która wydawała mu się być spuchnięta od wysiłku. Nie pomylił się. Zobaczył tam paskudne rany. Wyglądały, jakby nikt się nimi poważnie nie zajął!
- I tylko ja o tym wiem... - Dokończył jej wcześniejsze „znowu sobie krzywdę zrobiłam” jednocześnie spoglądając na nią groźnie i karcąco.
- Asinta mulaf – W pierwszej kolejności rzucił zaklęcie uśmierzające ból. Musi mieć chwilę, by obejrzeć tą nogę i się porządnie zastanowić. Przypomniało mu się jak już niegdyś źle się czuła, a potem mu uciekła. Rozklejał za nią plakaty po szkole. Tak się poznali...
Niestety to zaklęcie mu nie wyszło (kostka 5). Ból nadal pulsował w jej całym, malutkim ciele. Musiał więc myśleć wszystko.
- Episkey – Skupił się na tych najgłębszych ranach, by je uleczyć (kostka 4). Resztę? - Ferula – Postanowił się jak na razie tylko opatrzyć (kostka 6). Będzie się nią musiał zająć ktoś bardziej doświadczony. On dopiero się uczy i wprawdzie bardzo wiele wiedział o magii leczniczej, ale nie na tyle by całkowicie ją uzdrowić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : V
Wiek : 17
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 229
  Liczba postów : 1077
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12138-lilith-nox
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12140-lilith-nox
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12139-lilith-i-jej-bianeczka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12141-lilith-nox




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta klasa   Czw Mar 31 2016, 10:36

Choćby i teraz! Nie obchodziło ją za bardzo nic, chociaż już po chwili widać było, że to nie był dobry pomysł. Lubiła to u niego. To w jaki sposób przemieniał się ze śmieszka w kogoś, kto troskliwie się nią zajmował. Nie zawsze ludzie potrzebują poważnych reakcji, a on je miewał tylko wtedy kiedy trzeba było. To było przyjemne otrzymywać od niego wszystkie te emocje.
Jego słowa nie doczekały się odpowiedzi. Dziewczyna w milczeniu siedziała i spoglądała na jego starania, żeby chociaż trochę ulżyć jej w bólu. Uśmiechnęła się delikatnie kiedy przypomniało jej się jak Scotti przerażony i pełen przejęcia zaczął się nią zajmować. Przepraszał ją cały czas, tak bardzo, że poczuła się z tym źle. Jak idiotka udawała, że jego czary były wystarczające i tylko dlatego nie miała zamiaru iść do skrzydła szpitalnego. Nie chciała sprawiać, że ten mężczyzna czuł się jeszcze bardziej beznadziejny. Była głupia, bardzo dobrze o tym wiedziała, ale cóż poradzić?
Kiedy Jay skończył, ona ze smutnym wyrazem twarzy wpatrywała się w podłogę, jakby chciała za wszelką cenę unikać tego tematu. Jaki był problem? Wystarczyło, że powie mu to, co mówiła wszystkim, a jeżeli chodzi o nogę…
Lilith zacisnęła pięści i podniosła wzrok na gryffona, nie była pewna jak zareaguje na to co teraz powie, ale nie miała innego wyjścia. Przynajmniej tak sobie wmawiała.
- Jay… ja – zaczęła i widać było, że to co teraz chce mu przedstawić, jest dla niej naprawdę bardzo trudną sytuacją – nie chcę Cię okłamywać – posłała mu delikatny uśmiech. To racja, mogła mu powiedzieć o tańcu z lustrem i na pewno miałaby święty spokój, ale… nie była w stanie go okłamać. Nie jego – dlatego proszę Cię… nie pytaj mnie o to – uśmiech zniknął z jej twarzy, a ona znów wróciła do oglądania podłogi. Widać było, że w tym momencie toczy ze sobą wielką walkę. Nie móc podzielić się ciężarem, który ciążył na niej w tej chwili… Błagam Jay, tylko się na nią nie wściekaj, bo ona i tak nic nie powie. To nie jest kwestia tylko jej samej, a jeszcze jednej osoby. To właśnie dla niej postanowiła, że tak będzie się zachowywać.
Gryffonka bez wahania zeskoczyła ze stołu tak, jakby wcale nie miała tak głębokich ran na nodze. Poczuła ból, ale na jej twarzy nie pojawił się grymas. Już tak bardzo się do tego przyzwyczaiła, że nawet ją to przerażało.
- Dziękuję… czuję się jak nowo narodzona – dodała przerywając dłuższą chwilę ciszy. Jej twarz w ułamku sekundy rozjaśniała. Schowała w głębi serca wszystkie nieprzyjemne uczucia, które pojawiły się w tej chwili, jak zawsze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 334
  Liczba postów : 348
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12273-jessie-harper
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12279-dziubaski-jay-a
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12280-wylupek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12281-jessie-jay-harper




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta klasa   Czw Mar 31 2016, 14:33

Kiedy skończył ją opatrywać podniósł głowę by wpatrywać się w jej buzie z ciekawością. Oczekiwał na jakąkolwiek reakcję z jej strony. Ale ta tylko smutno spuszczała oczy na podłogę. I co? Co on ma z nią zrobić? Przecież nie może na siłę wyciągnąć z niej wszystkich informacji na temat tego, co jej się stało. Chciałby, żeby to powiedziała sama od siebie. Wszystko. Dlatego właśnie czekał...
- Dlaczego mam nie pytać? Lilith co się takiego stało. Kochanie proszę Cię... Martwię się. Ktoś zrobił Ci krzywdę i nie będę mógł spokojnie funkcjonować wiedząc, że coś ci grozi – Nie wkurzył się, ale i nie odpuścił. Ani jej niepewny uśmiech, an to błagalne spojrzenie nie przekona go, żeby po prost zignorował jej obrażenia. Spodziewał się, że jakiś uczeń dorwał ją i zaatakował. Może to z jego winy? Może to Lucas chciał się na nim jeszcze bardziej zemścić? Nie. Ten wyleciał ze szkoły na kilka miesięcy. Więc kto mógłby zrobić coś takiego? Przecież Litka nie miała wrogów. Wszystko ją kochali i to bardzo. Chyba, że...
- Vittoria Ci to zrobiła? - To była jedyna osoba, która przyszła mu do głowy. Tylko ona obecnie traktowała gryfonkę jak najgorszy śmieć. Jeśli nie ona, to kto? Najwidoczniej jeśli Litka nie powie mu prawdy, to Jay sam do niej dotrze. I może ucierpią na tym niewinni?
- Jak nowo narodzona to się poczujesz jak Cię zaniosę do skrzydła szpitalnego - Jego ton był stanowczy co oznaczało, że nie da się tym razem ani wybłagać ani przekonać. Weźmie ją nawet mimo woli i zaprowadzi do pielęgniarki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : V
Wiek : 17
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 229
  Liczba postów : 1077
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12138-lilith-nox
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12140-lilith-nox
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12139-lilith-i-jej-bianeczka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12141-lilith-nox




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta klasa   Czw Mar 31 2016, 15:02

To była bardzo trudna sytuacja. Z jednej strony chciała mu wszystko powiedzieć, z drugiej nie była w stanie wydusić z siebie słowa. Jeżeli powie mu prawdę, to… podejrzewała, co chłopak będzie chciał uczynić. Nie był zbyt rozważny i podejrzewała, że byłby w stanie poinformować o tym kogoś, a w najgorszym wypadku rzucić się na Javiera. To nie skończyłoby się dobrze. Ten człowiek jest nieprzewidywalny nie ma czegoś takiego jak rozsądek czy poczucie winy. On po prostu wyładowuje frustrację. Przypomniało jej się. Na samą myśl o tym wydarzeniu zrobiło jej się słabo. Złapała się za głowę i oparła swój tyłeczek o stół nieprzytomnie wpatrując się w ziemię. To nie było straszne… a może jednak? Taki nagły pokaz siły i agresji, on był w stanie zabić wtedy Scottiego, był w stanie go okaleczyć bez najmniejszego problemu, a później… później potraktował ją jak lalkę. Szarpał nią jakby nie stawiała żadnego oporu, nie obchodziły go łzy, czy jej krzyk, czy może nawet krew spływająca na podłogę. Nawet po tym jak z szoku i bólu nie mogła się ruszyć, jedynie skulić na podłodze w przejściu… nawet tego było mu mało. Musiał dać jej nauczkę, chciał pokazać swoją władzę i siłę, chciał ją usadzić w miejscu, by już nigdy więcej nie powtórzyło się to zdarzenie. Kiedy usłyszała jak z jego ust wydobywa się słowo „Sectusempra”, pierwszą osobą o której pomyślała był Gryffon. Gdyby Jay rzucił się na Javiera, albo chciał coś zrobić z tym… jeżeli nie on, ani nie ona, to na pewno ucierpi na tym wszystkim Scotti, a na to nie mogła pozwolić, nie teraz kiedy znów udało jej się odzyskać odrobinę jego zaufania. To było wręcz śmieszne. Nie znała tego człowieka, ale kiedy zobaczyła go po raz pierwszy… czuła, że nie uda jej się przejść obok niego obojętnie.
Gdy chłopak wspomniał o Vittorii podniosła zdziwiona spojrzenie.
- Nie, oczywiście, że nie! – zaprzeczyła natychmiast, bez wahania – Dlaczego w ogóle tak pomyślałeś? Vittoria to… – poczuła jak serce jej się kraje. Nie ważne, że Javier tak ją potraktował… jak wspominała o tym cierpiała cztery razy bardziej. Łzy w oczach ponownie się pojawiły, ale nie miała zamiaru płakać. Pewność, która płonęła w jej spojrzeniu… to mogło być przykre dla chłopaka. Salemka traktowała ją tak jak powiedział, jak najgorszego śmiecia, a ta dalej chciała wierzyć w – moja przyjaciółka, nigdy by mi czegoś takiego nie zrobiła.
No cóż. Kontynuowanie tego tematu nie miało najmniejszego sensu, bo widać było, że Lilith nie zmieni zdania bez względu na to, co powie jej pan Harper. Gdy usłyszała skrzydło szpitalne automatycznie się odsunęła od niego i wlepiła przestraszone oczy w jego twarz.
- Nie… – wydukała niepewnie. Nie może iść do skrzydła. Jeżeli tam pójdzie będzie musiała odpowiedzieć na pytania, na które nawet nie chce JEMU odpowiedzieć – nigdzie nie idę Jessie – dodała po chwili. Wiedziała, że będzie chciał ją zmusić. Przegryzła dolną wargę i wzięła głęboki oddech. Wybacz Jay, ale to co teraz zobaczysz może zmienić twoje nastawienie do twojego bamboszka już na zawsze.
Jej wyraz twarzy całkowicie się zmienił, nie było w nim nic miłego, przyjaznego czy ciepłego. Spojrzenie ostrzegało go przed jakimkolwiek ruchem. Widząc ją w takim stanie chłopak mógł przypomnieć sobie słowa brata: „Ta dziewczyna, to prawdziwa diablica”. Teraz można było się zgodzić z tymi słowami.
- To nie jest kwestia mnie samej… – wydukała, a jej ton głosu był ostry i zimny jak sztylety – ale jeżeli oni dowiedzą się kto mi to zrobił, a mogą mnie ZMUSIĆ do powiedzenia prawdy – ona nawet nie była świadoma tej nagłej zmiany charakteru. Nacisk na to jedno słowo był przerażający – to nie ja na tym ucierpię… tu nie chodzi tylko o mnie – jest on pierwszą osobą, której powiedziała tak dużo. Nagle bez ostrzeżenia mimika i ton głosu się zmienił. Na ten, który znał na co dzień, łagodny, lekko smutny – więc proszę Cię. Nie rób mi tego… Wystarczy, że byłam na tyle bezużyteczna kiedy tobie działa się krzywda… – czuła się żałośnie w tym czasie. Nawet nie miała odwagi go odwiedzić, a później… sama nie była w stanie tego zrobić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 334
  Liczba postów : 348
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12273-jessie-harper
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12279-dziubaski-jay-a
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12280-wylupek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12281-jessie-jay-harper




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta klasa   Czw Mar 31 2016, 20:32

Szkoda, że Jay nie wiedział o tym wszystkim. Spędził by ostatnie lata życia w Azkabanie byle by tylko zajebać człowieka, który krzywdzi jego dziewczynkę. Co jednak może zrobić ponadto, co teraz? O niczym nie wie. Może tylko dbać o niunię i robić po cichu swoje małe śledztwo. Edward i tak się nudził ostatnio, to może będzie miał ochotę śledzić Litkę. Szczególnie, jeśli ma to dotyczyć Vittorii...
Natychmiast zareagowała na jego słowa na temat dawnej przyjaciółki, a on dokładnie ją obserwował. Jej zaprzeczenie wydawało się na tyle pewne, że uwierzył iż to nie była przyjezdna. No dobrze, w takim razie kto? Śledztwo twa dalej. Tymczasem postanowił przytulić ją do siebie.
- No już, już nie pytam – Pogłaskał ją po głowie chcąc dziewczynę uspokoić. Ale zaraz potem sam się zdenerwował. Jak to nigdzie nie idzie?! Gdyby nie kontynuowała wypowiedzi to bardzo by ją ochrzanił. Oh nie mogłaby liczyć na jego spokój. Jednak im dłużej mówiła tym bardziej widział, jak bardzo to dla niej trudne. Westchnął. Może jednak nie warto jej zmuszać? Ale musi coś zrobić!
Jej nagła zmiana charakteru... To jak mówiła, jak spoglądała. To tylko utwierdziło go w przekonaniu, że nie powinien nalegać. I był równie pewny, że musi za jej plecami zacząć szukać. Aż ciarki go przeszły, a oddech na chwilę zanikł. Nigdy wcześniej nie widział jej w taki stanie i... I nie odpowiadało mu to. Musi coś powiedzieć by ułagodzić ten dziwny wyskok.
- W takim razie umówmy się tak. Codziennie rano i za każdym razem gdy zaczniesz krwawić lub bardziej Cię będzie boleć masz się ze mną skontaktować. Będę przychodził i w miarę moich możliwości zajmował się twoimi ranami. Ja poćwiczę, a ty na pewno szybciej wyzdrowiejesz – Zaproponował jej taki układ po czym odsunął się by spojrzeć jej głęboko w oczka – Umowa stoi?
Czy coś powiedział na temat jej bezużyteczności? Nie. Przykro mi, ale Jay uważał, że nie popisała się wtedy. Nie miał jej tego za złe, ale i nie zamierzał zaprzeczać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : V
Wiek : 17
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 229
  Liczba postów : 1077
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12138-lilith-nox
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12140-lilith-nox
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12139-lilith-i-jej-bianeczka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12141-lilith-nox




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta klasa   Czw Mar 31 2016, 20:46

Wróciła całkowicie do normalności i uśmiechnęła się szeroko, po czym przytaknęła jednym skinieniem głowy. Pozwoliła sobie przytulić do jego torsu i trwać w tej chwili przez długi czas. Wdychała jego zapach, wsłuchiwała się w bicie jego serca. Chciała się uspokoić, schować wszystkie te złe emocje, które przed chwilą z niej wypłynęły na dnie duszy. To nie był dobry sposób, nie powinna tak robić, ale nie umiała inaczej. Zbierała to całe ‘zło’ i ukrywała je zamiast się go pozbyć z ciała. Kiedyś odwróci się to przeciwko niej.
- Dziękuję Jessie… – wyszeptała nie odsuwając się nawet od niego. Wiedziała, że wiele go kosztowało przystąpienie na jej warunki, jednakże miała jakieś takie przeczucie, że chłopak nie odpuści. Właśnie dlatego musiała jak najbardziej ukrywać to, kto za tym wszystkim stoi. Bez względu na wszystko. Podejrzewam, że gdy gryffon będzie robił rekonesans po szkole, dowie się od wszystkich jednej rzeczy: „Tak, wiem co jej się stało. Podobno potknęła się na zbite szkło, kaleka co nie?”. Wszystkim odpowiadała tak samo, tylko jedna osoba…
Dobrze, że nie skomentował jej słów. Nie chciała, by zaprzeczał, czułaby się wtedy jeszcze gorzej niż teraz. Wolała żyć z tą świadomością, że powinna się zmienić… już jest w trakcie tej zmiany.
- Jessie… – wyszeptała po raz kolejny. Naprawdę podobało jej się to imię. Chyba zresztą było to zauważalne, zwłaszcza, że powtarzała je coraz częściej – A jak się ty czujesz? Panna Blanc mówiła mi, że jest w porządku, ale… – opuściła wzrok. Wróć…czyli jednak wiedziała co z nim jest? Śledziła jego stan zdrowia… tylko brak odwagi sprawił, że nigdy do niego nie weszła…
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 334
  Liczba postów : 348
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12273-jessie-harper
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12279-dziubaski-jay-a
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12280-wylupek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12281-jessie-jay-harper




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta klasa   Czw Mar 31 2016, 21:10

Nie miała za co mu dziękować. Tak naprawdę nic nie zrobił. I to było najgorsze. Tym razem to on czuł się nieużyteczny. Do czasu kochana. Uwierz mi, że jeszcze nie wiesz jak bardzo potrafi być uparty i jeśli będziesz czuła czyjś oddech na powietrzu to możesz być pewna jednego – będzie za tobą krok w krok aż dowie się, kto Cię skrzywdził.
- Kotku o mnie się naprawdę nie musisz martwić. Zajęli się mną fachowcy – Pocałował ją w delikatną skórę na czole oczywiście uważając, by nie zrobić jej krzywdy. W tym czasie zastanawiał się chwilę. Jedna myśl przyszła mu do głowy jak taran. Przecież... On jeszcze nie znalazł Floriana! Ło żesz kuźwa jego mać. Będzie musiał się na tym skupić. Ale to potem. Teraz miał swój skarb w swoich łapciach.
- Zjemy coś? - Zmienił temat odrzucając od nich te wszystkie niewygodne myśli. Poza tym burczało mu w brzuchu. Nie jadł od jakiejś... Godziny. Ale stresy i ukulele przyspieszają metabolizm, więc miał ochotę na jakąś wielką truskawkę w polewie z białej czekolady. Boże, jak w ciąży. Bardzo konkretne smaki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : V
Wiek : 17
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 229
  Liczba postów : 1077
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12138-lilith-nox
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12140-lilith-nox
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12139-lilith-i-jej-bianeczka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12141-lilith-nox




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta klasa   Czw Mar 31 2016, 21:21

No tak, ale jakoś tak wolała się upewnić. Lepiej jak sam powie, że wszystko z nim w porządku, niż jakby miała się cały czas zastanawiać. Nieprawdaż?
- Jakbyś czytał mi w myślach – powiedziała odsuwając się od niego i prawie podbiegając do drzwi. Ona naprawdę nie oszczędzała tej nogi… zresztą nie widziała żadnego sensu w tym zabiegu. Posłała mu szeroki uśmiech i oparła się plecami o ścianę nie odrywając od niego spojrzenia – ale chyba musiałabym się przebrać – wyszeptała zerkając na zerwaną nogawkę od spodni. No cóż… trzeba przyznać, że teraz na pewno wszyscy będą się jej przyglądać. Nie dość, że jej twarz wyglądała bardzo ciekawie, to jeszcze noga… ech.  Miejmy nadzieję, że nie spotka po drodze żadnego zbytnio interesującego się profesora… o mój. Byleby nie trafiła na profesora Blythe, bo ten to już na pewno pożre ją żywcem i wypluje jej resztki na dziedzińcu. Aż ją ciarki przeszły na samą myśl.
- Daj mi dziesięć minut, okey?

z\tx2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Skąd : Puebla, Meksyk
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 238
Dodatkowo : członek drużyny Quidditcha
  Liczba postów : 627
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13697-dreama-vin-eurico
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13847-mialam-sen-piekny-sen-a-w-tym-snie-wszyscy-mieliscie-relacje-z-drama
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14451-dramatyczne-listy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13852-dreama-vin-eurico?highlight=dreama




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta klasa   Wto Kwi 25 2017, 23:25

Odkąd uczęszczała do Hogwartu ani razu nie zdarzyło się, żeby miała zajęcia w tej sali. Nie rozumiała niechęci, którą pałali nauczyciele do właśnie tego pomieszczenia, jednak w tym momencie było jej to całkowicie na rękę. Ze szczurem na ramieniu weszła do zakurzonej sali. Sama nie wiedziała, od czego zacząć. Hodowla najzwyklejszych modliszek chodziła za nią już od dawien dawna, a ona sama miała nadzieję na to, że uda jej się stworzyć ją w lochach. Nawet zapytała o to swoje współlokatorki i w tym momencie pojawił się wielki problem. Nie pomogły prośby i groźby, nie pomogły logiczne i te mniej logiczne argumenty, jej koleżanki były zdecydowanie przeciwne. Dramie zdawało się, że dziewczęta mają dziwnie wybujałe wyobrażenie tych, że właśnie zwierzątek, które dla samej brunetki, były przeurocze. Być może myślały, że modlicha może je udziabać, ale przecież nie była aż tak nieodpowiedzialna i nie wypuszczałaby ich na zewnątrz. Szczególnie że, bardzo popularnym zwierzęciem domu Slytherina był wąż. O szczura się nie bała, był tłusty, stary i obrzydliwy, nawet najgłodniejszy wąż na świecie by go nie zeżarł, jednak taki piękny robal był łakomym kąskiem.
Jedyną rzeczą, jakiej nie przemyślała było to skąd wytrzaśnie terrarium. Może gdyby była lepsza z transmutacji to sama by sobie coś wyczarowała, ale tutaj tkwił haczyk. Kompletnie się na tym nie znała. Westchnęła ciężko i siadła na jednej z ławek, które stały w klasie. Z kieszeni siwej bluzy wyjęła kilka małych pudełeczek i dokładnie się im przyjrzała.
- Spokojnie dzieciątka, mamusia was uratuje i będziecie miały piękny domek — powiedziała pocieszająca. Osobie, która patrzyłaby na nią z daleka mogłoby się zdawać, że gada sama do siebie, ale przecież była teraz sama, tak?

@Berenice V. Cairndow
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Leeds
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 713
Dodatkowo : wężoustość
  Liczba postów : 261
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14348-berenice-valerie-cairndow
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14361-berka-przygarnie#380345
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14362-valerian#380346
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14363-berenice-v-cairndow#380347




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta klasa   Sro Kwi 26 2017, 20:58

Nie planowała zachęcać tego biednego krukona do jakichkolwiek interakcji w jej stronę. Owszem, spotkała się z nim kilka razy ale nie podejrzewała nigdy, że może... Ona jedynie myślała o nim jak o dobrym koledze. Kimś z kim można wybrać się na spacer, pogadać, pośmiać się. Nie chciała od razu wchodzić z nim w coś więcej. NIe teraz.
Trzymając swoją księgę czarno magiczną, z której można było nauczyć się wielu ciekawych zaklęć, w dłoniach spacerowała po korytarzu mając nadzieję znaleźć jakieś spokojne miejsce do poczytania w spokoju. Już dawno nie miała okazji przyjrzeć się jej dokładniej. W sumie co się dziwić, zakupiła ją kilka dni temu i w tym czasie miała więcej pracy niż przez cały rok szkolny. Jednak nie dzisiaj.
Potykając się już w wejściu przekroczyła próg pustej kasy. W całym Hogwarcie były ich miliony, jednak ta znajdowała się najbliżej. Z początku nie zauważyła dziewczyny znajdującej się w środku. Dopiero, gdy postanowiła rozejrzeć się po wnętrzu dostrzegła ślizgonkę. Pierwszy odruch... Od razu wyparował on jej z głowy, gdy dostrzegła szczura siedzącego na jej ramieniu. Z błyszczącymi oczyma podeszła do niej, odkładając książkę na jedną z mijanych ławek.
- Mogę go pogłaskać? - nie odrywając nawet na chwilę od niego spojrzenia spytała dziewczyny. Mimo iż był z niego niezły pulpecik to i tak fajniejszego szczurka nie widziała. Do momentu... Jej spojrzenie przykuły małe pudełeczka znajdujące się obok dziewczyny. - To chyba nie jest nic nielegalnego. - zażartowała pocierając delikatnie główkę szczura jednym ze swoich palcy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 36
Skąd : Berlin/Oakham
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 409
Dodatkowo : animag (kruk)
  Liczba postów : 498
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15073-daniel-alexander-bergmann
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15091-daniel
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15099-krebs
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15076-daniel-bergmann




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta klasa   Sob Wrz 23 2017, 22:09

Fakt dowiedzenia się animagii opanowanej przez Li Nę, wypełniał Bergmanna mieszanką ambiwalentnych uczuć - tkwiła w tym radość, lecz również w cienistym kącie czaiło się nieuchronne zwątpienie; istniało wciąż mnóstwo pytań, lecz ostatecznie nie umiał ich złożyć w ciąg zaplanowanego dialogu. Jednego był pewien - chciał się z nią spotkać oraz kilka rzeczy omówić; tym razem, w odstępstwie od gabinetu na spotkanie ich wybrał pustą, niemal nieodwiedzaną klasę. Poinformował o tym studentkę listownie, kilka dni po uprzedniej rozmowie; czekał już szybciej, czując przy każdym oddechu osobliwy, wdzierający się zapach kurzu - istnej pokrywy, namiastki pustyni drobin przykrywającej warstwą porozstawiane meble. Ale to dobrze; dobrze, że w środku panoszyła się niemal nieskazitelna cisza, dobrze - że nie zjawiały się tutaj natarczywe osoby, zdolne zakłócić ich spokój. Przechadzał się po tej sali, a ostatecznie oparł o wysłużone biurko - spojrzenie utkwił w drzwiach prowadzących do korytarza i czekał, aż po otwarciu ich ujrzy znajomą sylwetkę.
- Mam nadzieję, że nie wzięłaś zbyt bardzo do siebie ostatniej reakcji - powiedział na powitanie. Nie był na nią zły, nic z tych rzeczy - ale musiał nade wszystko zachować ostrożność. Nie zdołał jednak poświęcić się na samej istocie sprawy - niemniej to wkrótce miał zamiar zrobić. Pusta sala dawała zdecydowanie więcej możliwości aniżeli gabinet.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 217
Dodatkowo : animagia (wiewiórka)
  Liczba postów : 539
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11900-li-na
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11911-li#319859
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11912-poczta-li#319860
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12044-li-na




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta klasa   Nie Wrz 24 2017, 06:59

Nie miała żadnych planów na dzisiejszy dzień prócz oczywiście lekcji które w planie były na dzisiaj, dlatego bardzo ucieszyła się z listu od Daniela. Czyżby prosił ją o spotkanie? Li naprawdę zrobiło się niesamowicie miło, bo co jak co, ale do tej pory to ona raczej latała za profesorem, a później udawała przypadkowe spotkanie. Daniel podobał jej się. Zdawała sobie sprawę, że nic kompletnego z tego nie wyjdzie, ale przecież kto im zabronił się zabawić? A skoro Li była wolna, Daniel prawdopodobnie też to dlaczego mieliby marnować taką sytuacje. Li nigdy nie pytała o jego sercowe sprawy, zwyczajnie ją to nie interesowało. Skoro on dawał jej znaki, że jednak mogą ze sobą flirtować to jednak coś było na rzeczy. Miała jedynie nadzieję, że nie jest dziesiątą którą dzisiejszego dnia poprosił o spotkanie. Wtedy puchonka faktycznie mogłaby się na niego porządnie zdenerwować.
Udała się w danym kierunku. Byłaby pewnie jeszcze przed profesorem, bo co jak co, ale Li punktualności nie można odmówić jednakże pewien uczeń ze Slytherinu z pierwszej klasy zgubił się w ogromnym zamku. Pewnie innemu, starszemu ślizgonowi nie pomogłaby, ale co taki dzieciak jest winny? Pomogła mu dostać się do biblioteki, bo tam się chciał udać. Widziała fascynacje w jego oczach, jednakże nie zamieniła z nim ani jednego słowa. Bo po co? Nic by jej z tego nie przyszło. Sama doskonale pamięta te pierwsze dni w Hogwarcie kiedy to nawet poruszający obraz robił na niej wrażenie. Dla ucznia czystej krwi czy półkrwi to nie było wielkie zdziwienie, ale ona widziała coś takiego po raz pierwszy w swoim życiu.
- Nie, jedynie bałam się, że może się pan do mnie jakoś zniechęcić. Wie pan, że bardzo panu ufam i chciałabym, żeby to co pokazałam zostało między nami. Nie chce żeby inni gadali, a i też nie chce żeby wyższe dobro świata magicznego się o tym dowiedziało. - powiedziała do niego wypuszczając powietrze. Nie mogła dopuścić do tego, żeby inne osoby się o tym dowiedziały. Daniel był wielkim wyjątkiem. Nawet jej przyjaciele o tym nie wiedzieli. Ale profesor miał coś w sobie przez co Li uznała, że może mu zaufać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 36
Skąd : Berlin/Oakham
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 409
Dodatkowo : animag (kruk)
  Liczba postów : 498
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15073-daniel-alexander-bergmann
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15091-daniel
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15099-krebs
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15076-daniel-bergmann




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta klasa   Nie Wrz 24 2017, 22:11

[center]Gdyby zapytać Bergmanna o stereotypowych Puchonów, odpowiedź byłaby jasna - źle skończą. Zbyt dobrzy, zbyt naiwni, zbyt niezdecydowani na poradzenie sobie wśród zawiłości świata. Mimo radości wobec tak rzadko zdarzającej się animagii, nie mógł odmówić sobie zwątpienia - co byłoby gdyby ktoś zjawił się w gabinecie. Z drugiej strony Li Na rzeczywiście musiała cechować się niemałą rozwagą, skoro utrzymywała swoją umiejętność w sekrecie - jeżeli zgodnie z zapewnieniami nikt o tym nie miał pojęcia.
- Twój talent nigdy by mnie nie zniechęcił - zapewnił ją, zmierzając spokojnym krokiem w stronę studentki. Nie należał do osób wylewnych - a w związku z tym, równie niechętnie ujawniał sekrety innych. Nie dostrzegał żadnego zysku, żadnej korzyści mogącej płynąć ze zdradzenia tej tajemnicy.
- Wiem jednak, jak wiele może kosztować choć drobne niedopatrzenie - dodał nieprędko. Ostrożność, ostrożność - oraz ostrożność po raz kolejny. Całe swoje działania opierał na dyskrecji - dzięki nim był w stanie płynąć wedle własnego prądu, nie poddawać się niewygodnym zasadom, regulaminom dążącym, aby podporządkować go całkowicie. Zatrzymał się, wymijając dziewczynę, w odległości uchodzącej za stosowną - nie naruszał w owym momencie żadnych reguł relacji pomiędzy nauczycielem a podopiecznym.
- Kiedyś kilka osób chciało się mnie pozbyć - zauważył, wyjawiając półprawdę z odmętów swojej przeszłości. W końcu nie uczył się, ani później - wpierw nie nauczał w Hogwarcie, więc większość rzeczy pozostawała niewiadomą dla uczniów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 217
Dodatkowo : animagia (wiewiórka)
  Liczba postów : 539
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11900-li-na
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11911-li#319859
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11912-poczta-li#319860
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12044-li-na




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta klasa   Pon Wrz 25 2017, 14:02

Li zawsze pragnęła utrzymać to wszystko w tajemnicy. Owszem, przykładowo Alice dowiedziała się. Przyłapała ją na przemianie, ale jakoś dziewczyna się zafascynowała i zapragnęła również być animagiem. Być może sama zajęła się swoją zdolnością. Może jej się udało? Nie życzyła jej źle, więc bardzo by się ucieszyła gdyby się udało, ale prawdopodobnie odmówiła sobie pomocy Li. Ona chciała jej pomóc, ale ta już więcej razy się do niej nie odezwała. Czy żałowała? Eee. Skoro tak sobie wybrała to jej wybór. Ale cieszyła się, że mogłaby jej pomóc w końcu podniosłaby sobie samoocenę. Sprawiło by jej pewnie wielką satysfakcje gdyby kogoś tego nauczyła. Ale tego nie da się nauczyć w jedną noc, a praktyka trwa latami więc wiele osób się już pewnie by poddało, ale Li walczyła do samego końca. Oczywiście miała momenty zawahania, ale to wujek naprowadzał ją do nauki i opłacało się. Widział w niej potencjał i jak widać nie pomylił się.
- Wie pan co. Ja na terenie szkoły bardzo rzadko się przemieniam. Ogólnie bardzo rzadko używam tej zdolności. Zazwyczaj jak już mam zamiar spędzam pod tym wcieleniem kilka dni. Nie chce wzbudzać żadnych podejrzeń. - powiedziała do niego i uśmiechnęła się lekko. Oczywiście zdarza jej się zrobić to na terenach Hogwartu, ale najczęściej gdzieś gdzie kompletnie nie ma ludzi. Nie można też znikać na kilka dni bo wtedy wzbudzałaby olbrzymie zainteresowanie i kto wie ktoś mógłby ją śledzić.
- Pozbyć, naprawdę? Ale dlaczego? - zapytała. Bardzo dobrze rozmawiało jej się z nauczycielem. Chciała od niego wiele się dowiedzieć. Teraz to nawet nie łączyła ich jakaś dziwna relacja, ale to, że są animagami. Animag animaga zawsze zrozumie. A brakowało jej osoby z którą mogłaby porozmawiać na wszystkie tematy, a nie mogła ze swoimi przyjaciółmi porozmawiać o wszystkim. A co jak co, ale animagia była w jej życiu i czasami trudno jej się było powstrzymać, ażeby komukolwiek nie powiedzieć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 36
Skąd : Berlin/Oakham
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 409
Dodatkowo : animag (kruk)
  Liczba postów : 498
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15073-daniel-alexander-bergmann
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15091-daniel
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15099-krebs
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15076-daniel-bergmann




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta klasa   Pon Wrz 25 2017, 17:12

Jako zarejestrowany animag był w stanie liczyć na nieco większą swobodę - większość osób wiedziała o jego zdolności, kolejna część - o przybieranej formie. Chociaż nie mógł zarazem pozwolić sobie na takie ukrycie się i pozostanie w zupełności nierozpoznanym, nie istniała potrzeba aż takiego uważania w przypadku użycia zdolności. Wielu wiedziało, kogo zdołało zwiastować pojawienie się kruka o jasnoniebieskich, wyróżniających się w owym przypadku tęczówkach.
- Osobiście używam na krótszy czas - powiedział jej zgodnie z prawdą. - To przydatna metoda transportu. - W końcu, w postaci kruka mógł bez problemów się wzbijać w przestworza - sam nigdy nie przepadał za miotłą. Quidditch lubił oglądać, chociaż w przypadku sportów nigdy nie przejawiał ogromnej fascynacji zarówno w obserwowaniu rozgrywek, a już tym bardziej w stawaniu się uczestnikiem.  
- Albo niezapowiedzianych bądź niezauważalnych odwiedzin - dodał półżartobliwie. Słynny ptak, który stukał dziobem w powierzchnię szyby, stawał się niekiedy symbolem odwiedzin u różnych osób. Zdarzało mu się tak - jak najbardziej - pojawiać.
- Zawsze się znajdą ludzie, którzy nie są przychylni - odparł niejednoznacznie. To wszystko było zawiłą historią, nie tyle dotyczącą ostatnich wydarzeń w Trausnitz, co również tych dawnych, a on nie zmierzał do zanudzenia jej opowieściami z przeszłości. - Wówczas wystarczy im jeden, błahy pozornie pretekst.
Nie chciał już bardziej przedłużać.
- Przechodząc jednak do rzeczy - zwrócił się do niej ponownie - chcesz nauczyć się czegoś więcej? Miałem ci to konkretnie zaproponować od dawna.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 217
Dodatkowo : animagia (wiewiórka)
  Liczba postów : 539
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11900-li-na
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11911-li#319859
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11912-poczta-li#319860
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12044-li-na




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta klasa   Wto Wrz 26 2017, 12:39

Panienka Na najchętniej przyznałaby się wszystkim, ale przecież nie mogła. Wujek doskonale wytłumaczył jej dlaczego nie mogła nikomu się do tego przyznać. Bał się o samego siebie. Przecież to nielegalne, żeby uczyć nieletnich animagi, nie chciał mieć z tego tytułu jakichkolwiek problemów. I doskonale go rozumiała. Wujek był dla niej bardzo ważną osobą. Nigdy by go nie zawiodła, nie chciała go zawieść, ale wiadomo niekiedy można się przejechać nawet na samym siebie. Co prawda nigdy nie widziała profesora jako animaga, szczerze powiedziawszy nawet nie wiedziała w co się przemienia. Słyszała tylko, że jest, ale jednak nie widziała go nigdy. Chętnie by sobie pohasała z psorem po łące jako zwierzęta, ale nie wiedziała, że Daniel po zmianie swojego ciała jest ptakiem. No cóż.
- Transportu? Więc rozumiem, że jest pan ptakiem, tak? - zapytała, bo to raczej było oczywiste. Raczej za rodzaj transportu nie uznałaby zwierzęcia które się szybko porusza po ziemi. Zaśmiała się z jego słów. Cholera. A jak ją Daniel podglądał jak się przebierała? Nie no to chyba niemożliwe. Chociaż Li nie raz miała ochotę pośledzić kogoś i dowiedzieć się czegoś więcej. Raz to zrobiła, ale później sama się za siebie wstydziła.
- Czegoś więcej? A co ma pan na myśli? - zapytała. Chętnie by się czegoś nauczyła, czegoś czego jeszcze nie potrafiła tylko pytanie czego? Za bardzo nie rozumiała pytania profesora, ale chętnie by się dowiedziała czego to Daniel mógł ją nauczyć. Najważniejsze potrafiła, potrafiła się przemienić więc czego można chcieć więcej?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 36
Skąd : Berlin/Oakham
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 409
Dodatkowo : animag (kruk)
  Liczba postów : 498
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15073-daniel-alexander-bergmann
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15091-daniel
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15099-krebs
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15076-daniel-bergmann




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta klasa   Sro Wrz 27 2017, 10:19

Na pytanie, czy po przemianie jest ptakiem - skinął wyłącznie głową w ramach potwierdzenia tej tezy. I owszem, był z tego dumny, że jako animag mógł dostąpić zdolności tak zazdroszczonej od wieków, był w stanie pozwolić sobie na czystą wolność, dotarcie do wielu miejsc niedostępnych oraz, co najważniejsze - potrafił uczynić żywioł powietrza swym sprzymierzeńcem. Za nic w świecie nie oddałby owej formy; to, że symbolika gatunku była niestety niejednoznaczna i nie zawsze przychylna, w ogóle Bergmannowi nie przeszkadzało.
- Nie mam nic przeciwko spotkaniu się z uczniem albo studentem - wyjaśnił, słysząc czającą się w jej głosie wątpliwość - któremu nie wystarczają same zajęcia. - Materiał z zajęć. Cóż, pobawił się trochę słowem, jak zawsze chętnie obserwując reakcję; choć przecież, w pierwszym słyszeniu nie mówił o niczym, co dało się uznać za niewłaściwe. W Hogwarcie wszystkie ściany potrafiły mieć uszy - a w szczególności owe usłane przez różne, wręcz zawsze utkwione w ruchu portrety.
- Wracając do mojej formy… - dodał, stwierdzając, że skoro Li Na pokazała mu swoją zwierzęcą postać, wypadałoby również w końcu we własnym wydaniu zaprezentować tę umiejętność - krążącą niczym pogłoska oraz w rzeczywistości niemijającą się z prawdą. Chwilę później cała jego sylwetka (choć w przeciwieństwie do Puchonki, włącznie z ubraniami) przekształciła się w kruka - różnił się on jednakże od tych typowych, widzianych w Wielkiej Brytanii, niebieskimi obręczami tęczówek. Zwierzę wzleciało oraz wylądowało na biurku, spoglądając uważnie na postać studentki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Pusta klasa   

Powrót do góry Go down
 

Pusta klasa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 9 z 10Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next

 Similar topics

-
» Pusta Klasa
» Stara, pusta klasa
» Pusta klasa
» Pusta klasa
» Klasa do Obrony Przed Czarną Magią

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Wielkie schody
 :: 
piate pietro
-