IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Pusta klasa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next
AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Hrabstwo Dorset
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 4384
Dodatkowo : pół wila
  Liczba postów : 2454
http://czarodzieje.my-rpg.com/t24-effie-fontaine
http://czarodzieje.my-rpg.com/t619-effie-fontaine
http://czarodzieje.my-rpg.com/t253-effie-fontaine
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7168-effie-fontaine#204310




Administrator






PisanieTemat: Pusta klasa   Sob Maj 14 2011, 19:55

First topic message reminder :

Na piątym piętrze znajduje się od wielu lat kolejna, nieużywana, zakurzona klasa. Jest ona dość przestronna i znajdują się w niej jedynie porozstawianie stare stoły, oraz różne rupiecie składowanie w kącie. Przez wiecznie brudne szyby przedzierają się promienie słoneczne za dnia rozświetlając klasę. Raczej nikt nie przychodzi jej sprzątać ze względu na to, że i tak nie wiele kto z niej korzysta. Mimo wszystko sporadycznie przychodzą tu także i uczniowie chcący poćwiczyć w spokoju zaklęcia przed kolejną lekcją, bądź szukający zacisznego miejsca.

______________________

time is on my side
Go ahead, go ahead and light up the town. And baby, do everything your heart desires. Remember, I'll always be around. And I know, I know. Like I told you so many times before. You're gonna come back, baby. 'Cause I know You're gonna come back knocking. Yeah, knocking right on my door.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VI
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 57
  Liczba postów : 68




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta klasa   Nie Sie 12 2012, 19:41

Odkąd tylko dostała list od Farleya, unosiła się kilka centymetrów nad ziemią. W przenośni, oczywiście! Po prostu była naprawdę szczęśliwa, że nareszcie się z nim zobaczy, bo to miało być ich pierwsze spotkanie od początku roku, a Coco przez wakacje się za nim stęskniła! Stęskniła się za jego słodkim uśmiechem i wyrazem oczu, i za ich pogawędkami. I za wszystkim. Miała wielką nadzieję, że i w tym roku będzie jego korepetytorką z eliksirów, chociaż Farley był już na pierwszym roku studiów i jego program z tego przedmiotu był trochę bardziej rozszerzony. Ale Coco tak bardzo chciała mu w nich pomóc, że aż poduczyła się trochę do przodu z tego przedmiotu w wakacje! Ile ta dziewczyna ma poświęcenia, to aż nieprawdopodobne. Pomińmy kwestię tego, że niewiele zostało jej w głowie, bo wolała wyobrażać sobie, że Howland siedzi razem z nią w jej pokoju i gawędzą sobie o tym i tamtym. Coco jest niereformowalna.
W każdym razie była tak szczęśliwa z ich spotkania, że trudno jej się było do niego przygotować. Zastanawiała się chwilę, czy nie założyć czegoś szczególnego, ale zrezygnowała. I tak ładnie wyglądała, bo postanowiła cieszyć się latem, póki jeszcze było i miała na sobie beżową sukienkę do połowy uda z rozkloszowaną spódnicą i koronkowym żabotem. Przed wyjściem wcisnęła tylko drżącymi dłońmi wygniecione podręczniki do torby i wyszła na spotkanie Gryfonowi!
Mgła zasnuła jej umysł, kiedy go zobaczyła, a potem, kiedy pocałował ją w policzek na powitanie. Była tak otwarcie rozanielona, że to aż dziwne, że Farley nie domyślał się, jaki ona ma stosunek do ich znajomości! Ledwo stawiała kroki, ledwo rozumiała to, co do niej mówi... w ogóle ledwo kontaktowała. Nawet się nie zorientowała, kiedy znaleźli się w pustej klasie i sobie usiedli.
Roześmiała się, słysząc jego słowotok.
- Moje wakacje były nudne! Siedziałam z tatą w domu, nawet mało ruszałam się po okolicy, nie mam tam zbyt dużo znajomych, oprócz listonosza i starszej pani z biblioteki. Pojechałabym gdzieś chętnie, ale nie mamy pieniędzy. - Uśmiechnęła się, jakby wcale jej to nie obchodziło. W sumie w istocie tak było. - Kolekcja rzeźb się regularnie rozrasta! W końcu i tak nie miałam nic do roboty w wakacje. Może chcesz jakąś? - Tym, co najbardziej Coco lubiła robić ze swoimi pracami, było, rzecz jasna, dawanie ich w prezencie.
- A u ciebie co? Zakładam, że miałeś ciekawsze wakacje ode mnie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Norwegia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 55
Dodatkowo : teleportacja, metamorfomagia
  Liczba postów : 135




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta klasa   Pon Sie 13 2012, 15:48

W sumie oni mogliby ze sobą spędzać więcej czasu normalnie, bez tych lekcji. Ale z Farleya przy Coco, nie wiadomo jak, wychodziła cała nieśmiałość której na co dzień nikt nie widział. Zresztą trudno było się tego nie domyślić, jeżeli się tego gryfona znało. Gdy się denerwował mówił dwa razy szybciej niż zazwyczaj, co było bynajmniej bardzo zauważalne, bo nie można było go zrozumieć. Przy dziewczynie bardzo się starał, ale nie zawsze mu wychodziło.
Czy trudno było rozszyfrować uczucia Coco, czy nie to nie Farleyowi było oceniać. On się na tym za bardzo nie znał. I nigdy nie ogarniał uczuć swoich znajomych jakoś dogłębnie. I sam tez się z nich nie zwierzał, nie przepadał za tym. Jeżeli miał jakiś problem, mogłeś wiercić mu dziurę w brzuchu, on i tak Ci nie powie jeżeli nie będzie chciał. I jeszcze tak będzie paplał ze sam się pogubisz w swoich myślach. Gdyby nie to że Farley ledwo musnął policzek Puchonki, i był na to przygotowany psychicznie, byłby dużo mniej trzeźwy umysłowo. No ale mniejsza.
Jak Howland usłyszał że wakacje jego puchoniastej przyjaciółki były nudne, zaczął żałować że nie napisał do niej listu w czasie wakacji. Bo miał tak zamiar. Zrobił minę zbitego labradora powiedział:
-Trzeba było do mnie napisać! Siedziałem całe wakacje w Norwegii, i układałem plany na nowe fajerwerki, nudząc się potwornie. Wiesz że nie znoszę siedzieć sam. Przyjechałabyś, pokazałbym Ci fiordy, morze i masę innych cudownych rzeczy! Zobaczyłabyś zorze polarną, spadające gwiazdy. Moja mama jest uzdrowicielką, a pamiętam jak mówiłaś ze też chciałabys nią zostać, mogłabyś z nią o tym pogadać. Naprawdę trzeba było napisać!!!- wywrócił oczami. Miał nadzieję że Coco zrozumie że następnym razem jakby chciała to ma napisać, a on ją porwie na całe dwa miesiące. Nie miał już czasu na obwinienie się bo dziewczyna zaproponowała mu sprezentowanie jednej ze swoich rzeź! Aż normalnie mu serducho zabiło mocniej, a oczy zaświeciły:
-Pewnie że chcę!!!- niemal wykrzyknął tak był rozentuzjazmowany. O mamo, mamo rzeźba Coco przy jego łóżku. Niestety nie mógł się za długo podniecać jak idiota, bo z tych ślicznych ustek padło kolejne pytanie. Farley znów wywrócił oczami:
-Nudziłem się. Nienawidzę siedzieć sam, a musiałem. Rodzice jeszcze potem gdzieś na chwile wyjechali razem, i nawet fajerwerki były już nudne. A wszyscy kumple z Norwegii tez gdzieś wybyli i nie było się z kim na miotle ścigać, co nie zmienia faktu że znalazłem parę świetnych miejsc do wyścigów. Ale w tym roku wszystko nad robię. Muszę. Ale wiesz co te wakacje miały jeden plus. Teraz na każdej imprezie będą takie fajerwerki że wszystkim szczęki popadają. I każdy mnie zapamięta. I moje pokazy- spojrzał gdzieś w dal niewidzącym rozmarzonym wzrokiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VI
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 57
  Liczba postów : 68




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta klasa   Wto Wrz 18 2012, 07:16

Mogliby, mogli, ale najpierw musieliby dojść do tego, że tak się bardzo nawzajem lubią. Zwłaszcza, że Coco też przy nim traciła swoją śmiałość, której i tak nigdy nie było specjalnie wiele, tylko tyle, żeby móc normalnie funkcjonować, nie więcej.
Uśmiechnęła się blado, gdy wspomniał, że mogła go odwiedzić. Wiedziała, że ojciec by jej nigdzie nie puścił. W końcu już nie raz bywało tak, że Skye albo Angie chciały wziąć ją ze sobą na wakacje, ale Coco nie dostawała pozwolenia. Jej ojciec był zdecydowanie nadopiekuńczy, z naciskiem na "nad". Stracił żonę, więc córki pilnował aż w nadmiarze.
- Szkoda, że o tym nie pomyślałam, zawsze chciałam pojechać za granicę i cokolwiek zobaczyć, a Norwegia musi być cudowna! - Dziewczyna oparła się łokciami o ławkę, a głowę złożyła na dłoniach, wpatrując się w Farleya z rozmarzeniem, że niby przeznaczonym Norwegii. Tak można było pomyśleć. Jeśli było się zupełnie ślepym.
- A masz jakieś konkretne zamówienie, czy chcesz coś z już gotowych? - Coco ożywiła się. - Nie wszystkie nadają się na prezent, ale chyba się coś znajdzie, mógłbyś je obejrzeć i coś sobie wybrać!
Coco słuchała z rozmarzeniem jego monologu i ledwo docierało do niej, co właściwie mówił, taka była skupiona na tym, jak fantastycznie poruszają się przy tym jego wargi, jakby była zahipnotyzowana.
- Jestem pewna, że w tym momencie i tak wszycy cię pamiętają - powiedziała zaraz kiedy skończył. - W końcu jesteś taki... - cudowny... - fajny! I tak dalej. - Coco zarumieniła się aż z wrażenia, bo, uwaga, ludzie, właśnie powiedziała chłopakowi, że jest fajny, a to przecież prawie jak wyznanie miłości. No nie? Aż się dziewczę przeraziło, że Farley zaraz będzie coś podejrzewał o jej uczuciach, więc dla pewności wolała wrócić na neutralny temat, jakim są eliksiry.
- Właściwie to powtarzałeś coś przez wakacje? Ja trochę przerobiłam twojego materiału w wakacje, ale nie wiem, czy wystarczająco dużo, chyba będę musiała się trochę poduczyć w tym tygodniu, żeby ci wszystko ładnie wytłumaczyć, i w ogóle...
Biedny Farley, który musiał słuchać tego monologu, wygłoszonego w takim tempie, że żeby cokolwiek zrozumieć trzeba by było go nagrać i puścić w zwolnionym tempie. I jeszcze Coco przejęzyczyła się milion razy - po wszystkim zaczerwieniła się jeszcze bardziej i miała ochotę walić głową w ławkę do nieprzytomności. Subtelna, słodka Coco!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Norwegia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 55
Dodatkowo : teleportacja, metamorfomagia
  Liczba postów : 135




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta klasa   Sob Wrz 22 2012, 16:54

Farley już zadbałby o to żeby jego kochana przyjaciółka go odwiedziła. W przyszłe wakacje. On naprawdę potrafił każdego do wszystkiego namówić. I bardziej niż pewne jest to że ojciec Coco nie byłby tu wyjątkiem. Grunt to argumenty i perswazja. A jakby się nie zgodził to by ją porwał na miotle. To byłoby takie romantyczne i w ogóle. Latali by razem, ona przytulona do jego pleców z rozwianymi włosami. Oh, normalnie romanszyszne jak cholera.:
-Jest. Dziwię się że to Francję nazywają krajem zakochanych. W Norwegii jest dużo bardziej romantycznie. No i chłodno. Co stwarza wiele okazji do przytulania się.- uśmiechnął się łobuzersko. W głowie pojawił mu się obraz. Stoją z Coco nad brzegiem morza, przytulają się i podziwiają zorzę polarną. Normalnie żyć nie umierać. No ale przecież nie można cały czas tak marzyć o przytulaniu się.
Farley był ślepy. Nie mógł ogarnąć kiedy dziewczyna była w nim zakochana a kiedy nie. Dlatego wychodził z założenia że podoba się każdej dziewczynie, która tylko go zobaczy. Co przysparzało mu wielu wrogów. No ale co poradzić. Był trochę narcyzem, lubił jak mu się schlebiało, jak się go kochało. Ten typ tak ma. Gdy dziewczyna zaczęła mówić o rzeźbie, uśmiechnął się nieco zawadiacko i powiedział, co mogło, i miało zabrzmieć dość dwuznacznie:
-Byłbym wdzięczny gdybyś wyrzeźbiła coś SPECJALNIE dla mnie- nadal się szczerzył patrząc prosto w oczęta swojej przyjaciółki. Jeju ale ona była piękna. Był tak zajęty patrzeniem na nią i słuchaniem jej cudownego głosu, że prawie mu umknęło jak mówiła że on , Farley Howland jest fajny. Aż mu się ciepło zrobiło.. Ahhhhhhhhhhhhhhhhhhhhh.
Nie za bardzo rozumiał skąd u Coco te rumieńce. Może jej się ciepło zrobiło? No dobra nie wnikał. Może tak ma. Zmarszczył nos na swój śmieszny sposób, gdy dziewczyna zaczęła mówić o eliksirach. Nie, nie, nie. A tak dobrze się rozmawiało. Nie sądził że aż tak szybko przejdą na ten nieprzyjemny temat. Czuł jak kontakt z Coco nagle mu niknie, a tu wszystko przez te głupie miksturki! Nie mógł na to pozwolić. Z tego wszystkiego nawet nie zauważył tępa wypowiedzi. Musiał coś zrobić. Jak zaczną się uczyć to kaplica. Nic jej nie powie. Ale muuusi! Dobra raz kozie śmierć. Co dziwne zaczął mówić szybciej niż zwykle. Ale był bardziej zdenerwowany niż kiedykolwiek. Coco była pierwszą dziewczyną którą tak pokochał. I naprawdę mu zależało! Więc spojrzał jej głęboko w oczy i tym swoim zabójczym tempem włączył słowotok:
-Wiesz co Coco… Nic nie powtarzałem w czasie wakacji. Nienawidzę eliksirów, i nienawidzę się ich uczyć. I ich nie rozumiem. W ogóle! I pewnie się teraz zastanawiasz czemu od ponad 2 lat spotykam się z Tobą regularnie, właśnie po to żeby się uczyć eliksirów. Wiesz bo ja. To trudne. Ale ja się w Tobie zakochałem. Już dawno. Podobasz mi się, pod każdym względem. Kocham jak mówisz, spuszczasz oczy gdy się zawstydzisz. Uwielbiam twoje rzeźby. Dałbym się za ciebie pokroić na kawałki….- ostatnie słowa wyszeptał, i powiedział to w sumie powoli…
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VI
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 57
  Liczba postów : 68




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta klasa   Sob Wrz 29 2012, 19:54

Raczej obstawiałabym przy tym, że by się nie zgodził - taki to już był typ ojca, że płeć Farleya nie byłaby argumentem do niego (ojca) przemawiającym. Ale to nawet lepiej się składało, skoro alternatywą była ucieczka na miotle. Coco bardzo spodobałaby się taka akcja! Ona przytulona do jego pleców, on w roli wspaniałego wybawiciela i milion maleńkich światełek uśpionego miasta ponad nimi. Warte grzechu przeżycia.
Na samą myśl o znalezieniu się z Howlandem w kraju zakochanych - nieważne, gdzie by się on znajodwał, w Norwegii, Francji, Rosji, Bułgarii, Indiach, czy nawet Somalii - Coco zarumieniła się z emocji, mając przed oczami podobną scenę co Farley. Byli oni - przytuleni - i było też morze, karminowe niebo, ciepły piasek pod nimi, chłodna woda obmywająca ich bose stopy... warte, warte grzechu przeżycia.
- Chcia... chciałabym wychować się w takim fajnym miejscu! - sucho w gardle, a głos jej drżał. Rozemocjonowała się przez te cudowne wyobrażenia o ich wspólnie spędzonym w przyszłości czasie. Coco byłaby w stanie zrobić bardzo wiele, żeby kiedyś się urzeczywistniły.
Ale nadal była przekonana o tym, że to płonne marzenia.
Prawie już powiedziała, że w takim wypadku mógłby wybierać spośród już gotowych dzieł, bo każde powstawało z myślą o nim. O jego uśmiechu, o jego oczach, o jego cudownym głosie, specyficznych gestach, o tym, jak wyginają się jego wargi, kiedy wymawia jej imię, jak przeczesuje włosy dłonią, jak idzie korytarzem charakterystycznym dla siebie krokiem, jaką robi minę, kiedy czegoś nie rozumie i jak patrzy na nią ze skupieniem, kiedy stara się mu coś wytłumaczyć. Gdyby się nie pilnowała, pewnie powiedziałaby mu to wszystko. Ograniczyła się więc do minimum w kwestii odpowiedzi na jego prośbę, żeby przypadkiem monolog nie wymsknął się spod kontroli. Odpowiedziała więc krótko:
- Okej! - uśmiechając się przy tym drżąco i karcąc raz po raz w myślach.
Eliksiry! Skup się, kobieto na eliksirach, nieromantycznych, zwyczajnych eliksirach, na obślizgłych i wywołujących obrzydzenie składnikach. Uspokoiła skołatane emocje, wyobrażając sobie, że kroi jelita szczuroszczeta. Zagryzła wargę i przechyliła się razem z krzesłem do tyłu, bujając się na jego tylnych nogach. Nie dane jej było jednak długo cieszyć się spokojem ducha. Rozpłynęła się pod jego spojrzeniem. Przestraszyła się, że nie jest w stanie dzisiaj uczyć go eliksirów. Dobrze, że nie musiała. Aczkolwiek kiedy zaczął do niej mówić, ledwo dotarło do niej, że nie mówi o jelitach szczuroszczeta. Że mówi o czymś znacznie bardziej interesującym. Kiedy powiedział, jak się sprawy mają z eliksirami, prawie się zirytowała, że tak dużo czasu straciła na uczenie się absolutnie nieinteresujących ją rzeczy specjalnie dla niego. Ale już za chwilę wywietrzało jej to z głowy. W chwili, kiedy dotarł do niej sens jego wypowiedzi i to, że nie mówił o krojeniu jelit szczuroszczeta, tylko o tym, że dałby się za nią pokroić, zamrugała gwałtownie. I jeszcze raz. I otworzyła usta ze zdumieniem.
- Mnie? - zapytała cicho, nie mogąc uwierzyć. A zaraz potem upadła z wrażenia. Dosłownie. Sama nie wiedziała, jak to się stało, w jednej chwili siedziała, a w drugiej leżała razem z krzesłem na ziemi. Nawet nie poczuła bólu, bo powoli zaczęła ogarniać ją euforia.
O mój boże, czy on właśnie wyznał, że jest we mnie zakochany? ZAKOCHANY?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Norwegia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 55
Dodatkowo : teleportacja, metamorfomagia
  Liczba postów : 135




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta klasa   Czw Paź 04 2012, 09:39

Farley wolał się trzymać wersji, ze ojciec Coco by się zgodził, a szczególnie gdy się dowie że są parą (o ile będę). On sam miał doświadczenie z nadopiekuńczymi rodzicami. Nadopiekuńczość jego ojca była nieco inna niż nadopiekuńczość ojca Coco, no ale była. I dobrze wiedział jak w takiej sytuacji powstępować.
Eliksiry, eliksiry. Wszystko jest takie skomplikowane. Farlwyowi zrobiło się nawet głupio, że kazał jej tyle się uczyć, czego wcale nie musiała. A po a tym wiedział z swoich źródeł że Coco nie ma najlepszych ocen z tego przedmiotu. I zaimponowała mu tym ze się go dla niego uczyła. Ale gdyby siedział w jej myślach,zacząłby się śmiać. I nie dlatego że myślała o głupich rzeczach. Po porostu teoretycznie miel się uczyć jak kroić te jelita. W sumie to tu nie ma nic śmiesznego,ale to tylko Farley. On się śmieje z nie śmiesznych rzeczy.
Czego jak czego ale takiego obrotu spraw się Farley nie spodziewał. Może że Coco się na niego rzuci, albo coś. No ale tak w sumie to też mogło być. Najgorsze tylko to ze nie wiedział jak to się dalej potoczy. No ale co tam. W sumie to nie myślał teraz o tym za bardzo. Piorytetem było teraz to że Coco leżała na ziemi, a on musiał jej pomóc się podnieść. Wstał z swojego krzesła i uśmiechając się szeroko. Sytuacja była dość ciekawa. Pochylił się i pomógł jej wstać, po czym posadził na krześle i znów na nią spojrzał. Piękną, jego piękną. Normalnie powstrzymywał się żeby jej nie pocałować. Myślał o tej chwili wielokrotnie, jak to się potoczy.:
-Tak, Coco, Ciebie...- powiedział trochę cicho jak na niego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VI
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 57
  Liczba postów : 68




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta klasa   Nie Paź 07 2012, 14:26

Wtedy to właśnie raczej kategorycznie zabroniłby im przebywać sam na sam, a Farley przeszedłby takie testy osobowościowe, że nawet nie wyobrażałby sobie, że to testy osobowości, owszem, nie wiem, co chciałam przez to powiedzieć (będą, będą! MUSZĄ!). Istniała jakaś tycia szansa, pewna możliwość, że Howland sobie z ojczulkiem Coco poradzi, ale szanse i tak marne. Aczkolwiek akceptacji by dostąpił. Zapewne.
Ona była dla niego w stanie robić takie rzeczy, że nauczenie się eliksirów, co się jej pewnie jeszcze w życiu przyda, to pikuś. Ona by dla niego zjadła takie surowe jelita szczuroszczeta! I dotknęłaby ich gołymi rękami. To się nazywa poświęcenie! I właściwie ich wspólna nauka krojenia jelit szczuroszczeta w ogóle mogłaby być zabawna. Ale to już do roztrząsania kiedy indziej.
Kiedy ją posadził na krześle, zaraz wstała, bo nei mogła usiedzieć. A potem znowu usiadła, bo myślała, że się przewróci. I znowu wstała. Miała ochotę znów głupio zapytać, czy na pewno o nią mu chodzi, bo dalej nie mogła w to uwierzyć. A on już powinien się domyślać, co jej chodzi po głowie, chociaż nie potrafiła wypowiedzieć tego na głos. No popatrzcie tylko na ten szaleńczy uśmiech pełen euforii, te różowiutkie policzki! Widać, że też kocha, jak na dłoni.
- No bo wiesz - zaczęła nieśmiało i zaczerwieniła się jeszcze bardziej, po drodze znowu siadając i znowu wstając. - No bo to w sumie dobrze się składa. - Wykrztuś to z siebie, dziecinko. No, wykrztuś! - Nawet bardzo dobrze! - Po tych słowach uniosła na niego wzrok, uśmiechając się drżąco, w ogóle cała się trzęsąc. Ze szczęścia, oczywiście!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Norwegia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 55
Dodatkowo : teleportacja, metamorfomagia
  Liczba postów : 135




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta klasa   Wto Paź 09 2012, 18:37

Nie tam gdzie tam Coco nieco histeryzowała. Przecież Farley miał tak ogromny urok osobisty, że ojciec jego ukochanej prosiłby żeby ten go odwiedzał. Mówię wam. Więc o kontakty swojego księcia z ojcem nasza kochana puchonka nie musiała się martwić! I żadnych testów osobowości by nie miał, nie ma co się bać.
Gdyby tylko Farley był bardziej domyślny, bardziej ogarniał uczucia innych… Pewnie już dawno by zauważył ile znaczy dla tej dziewczyny. Ona nie była też dla niego jakoś mniej ważna! Przecież to dla niej się uczył eliksirów, to dla niej poświecił masę swojego cennego czasu, tylko po to żeby nie wyjść na totalnego idiotę (co w jego mniemaniu nie zawsze mu wychodziło) na korepetycjach na których się spotykali. Nie sądził że kiedykolwiek dowie się co to jest prawdziwa, gorąca miłość. Wszystkie jego znajomości z kobietami były przelotne, krótko trwałe, opierające się zazwyczaj na fizyczności. A z Coco było zupełnie inaczej. Była dla niego ważna. I nie chodziło tu nawet o fizyczność, co jak wspomniałam było dziwne. Pierwszym punktem który udowadnia że to prawdziwa miłość, dozgonna, jest to że Farley dopóki nie poznał Coco, nie znosił blondynek. Kolejnym punktem było to, że nigdy nie był z puchonką. I można by tak wymieniać w nieskończoność. Ale nie lejąc wody. Farley czuł, że to jego druga połówka, że to jego serce. Patrzył na nią tak często, zazwyczaj nie zdawała sobie z tego sprawy. Kochał jak poprawiała włosy, jak rumieniła się. Normalnie wszystko. I jak teraz tak na nią patrzył rozmarzony, bo w tym stanie lubił ją najbardziej. Z uśmiechem na ustach i rumianymi policzkami. Gdy usłyszał jej słowa, też podniósł swój zgrabny tyłek z krzesła. W sumie to bardziej poderwał się na równe nogi. Na jego usta wykwitł uśmiech. Howland w końcu nie był też jakąś totalną ciotą co do rozpoznawania uczuć, już nie przesadzajmy! Zorientował się że Coco najwyraźniej podziela jego uczucia, i mógł zrobić to na co czekał od jakiegoś czasu. Finał planu. Normalnie jak finał pokazu fajerwerków. W ogóle kiedyś trzeba będzie zrobić pokaz na cześć Coco.:
-Też mi się tak wydaje…- powiedział, podszedł do niej bliżej, objął na wysokości bioder i… pocałował! Tak moi państwo i wszyscy fani tej otóż niedoszłej pary zakochany. Farley Howland w końcu pocałował Coco Ellery! Oh tak. Nie był to zwierzęcy pocałunek, nic z tych rzeczy. Delikatny, trochę zawstydzony i nieśmiały. Ale pełen miłości. Która przez jakiś czas się przecież kumulowała….
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VI
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 57
  Liczba postów : 68




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta klasa   Nie Paź 28 2012, 17:39

Dalej nie mogła w to jakoś uwierzyć. Farley ją kocha. Ją. Farley. Farley Howland. Jej Farley, którego i ona kochała i to, zdawałoby się, od zawsze.
Teraz, kiedy na nią patrzł, odkryła, że to nie jest pierwszy raz, kiedy widzi ten wyraz w jego oczach. Że już tak na nią spoglądał, nie z taką otwartością, ale jednak już widziała ten rodzaj spojrzenia. Że też nie zrozumiała nic z tego! Może trochę mniej czasu odkryłoby im odkrycie, że kochają się nawzajem, może nie krążyliby wokół siebie jak ślepe ptaki na uwięzi.
Ale z drugiej strony było w tym coś pięknego, co sprawiało, że Ellery miała wrażenie, że kocha go jeszcze bardziej - o ile to w ogóle możliwe.
Jeszcze przed chwilą nie potrafiła zmusić się, żeby patrzeć na niego wprost, teraz za to nie mogła oderwać od niego oczu. Z każdą sekundą, kiedy dochodziło do niej, że to nie fikcja, nie sen, nie jedno z jej bajdurzeń, ogarniała ją soraz większa euforia, którą wyciszał idący z nią w parze wewnętrzy spokój, taki ciepły, przyjemny, jak łyk gorącego, słodkiego kakao w zimowy wieczór. Patrzyła na niego, kiedy do niej podchodził, uśmiechając się tak szeroko, jak tylko potrafiła, obserwowała jego twarz, jakże kochaną. Kiedy był tak blisko, w ogóle nie mogąc się powstrzymać, położyła mu ręce na klatce piersiowej i wspięła się na palce, dokładnie w tym momencie, w którym on ją objął i się pochylił, by ją pocałować. Przysunęła się jeszcze trochę bliżej niego, serce mocniej jej zabiło, biło tak zaciekle i tak głośno, że chyba nawet on je słyszał, dłonie drżały z przejęcia... z resztą nie tylko one, cała drżała z przejęcia i z radości, oszołomiona taką ilością emocji. Włożyła je wszystkie zresztą w ten pocałunek, z jej strony najbardziej niewinny na świecie, jakby to był jej pierwszy. W sumie miała wrażenie, jakby był, co prawda całowała się już kilka razy, ale to wszystko odeszło daleko w niepamięć, zupełnie nie mogąc się równać się z tym, co tu i teraz.
Aż przykro było się od siebie odrywać, ale to spojrzeie, które Coco utkwiła w jego oczach na chwilę po tym, było równie intymne jak tamta chwila i równie dużo nim przekazywała.
- Jeśli się teraz obudzę, to przysięgam, umrę - powiedziała chicho.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 20
Skąd : Moskwa, Londyn
Galeony : 187
  Liczba postów : 257
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4823-nastasja-wodnicov
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4824-nastka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4825-argus
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7928-nastasja-wodnicov




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta klasa   Pią Gru 14 2012, 16:41

To że panna Wodnicov znalazła się w starej klasie nie bylo znow czymś nadzwyczajnym. Od samego początku było wiadome że bardziej odpowiadało jej bowiem towarzystwo książek niz ludzi, ostatecznie moglbyc jeszcze zwierzeta. A w pustych klasach było ich zawsze wiele. Czemu ta blondynka umiłowała sobie właśnie książki? Książki nie pytały, nie zadawaly bezsensownych pytań, ani nie oczekiwały żadnych odpowiedzi. Dodatkowo albo przenosiły w genialną karine, zabierały na przygodę, albo też uzbrajały w wiedzę, ktora nie raz przydawała się w życiu. Dlatego też Nastka często szlajała się pomiędzy regałami szukając pozycji której jeszcze nie przeczytała. W szkolnej bibliotece było jeszcze sporo takich których nie trzymała w swych dłoniach, ale tak samo było z starymi klasami, już dawno zapomnianymi, w której leżało sporo książek. Tym razem miał! Ochote na jakiś kryminał. Tajemnicza zagadkę, która rozwiązywała by się wraz z przebiegiem zdarzeń. Dlatego też skierowała sie w strone półek na których pietrzyły się powieści kryminalne. Zaczęła przechadzać się między półkami w poszukiwaniu jakiegoś chwytliwego tytułu bądź tez ujmującej okładki. W końcu znalazła. Była prawie pewna, że to nie kryminał, ale tytuł był ujmująco ciekawy. A mianowicie "Na grzbiecie smoka" Leżała na najwyższej półce przy końcu mebla wypełnionymi ksiazkami. Stanęła idealnie pod książką i zadarla głowę w górę. Zaraz jednak rozejrzala się po sali szukając drabiny czy też podestu by moc siegnac upragnioną książkę. Jak na zlosc nic jednak ni widziała. Nie było też nikogo, któ byłby w stanie jej pomóc, lecz wizja poproszenia kogos o pomoc przerażała ją bardziej niż samodzielne wdrapanie się na mebel. Co też zaczęła robić. Modląc sie w duchu by nie przewrócić się razem z półka o wątpliwej konstrukcji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : III
Wiek : 23
Skąd : Bentham
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 266
  Liczba postów : 240
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4899-drake-bennett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4900-niezla-draka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4902-drastyczna-poczta




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta klasa   Nie Gru 16 2012, 19:54

To wszystko nie tak. To nie miało być tak! Miał mieć dużo czasu na te eksperymenty, a jego szalona rodzinka postanowiła na święta wyjechać... na Karaiby. Karaiby, naprawdę? Serio? Co to w ogóle za pomysł, aby gwiazdkę spędzać w ciepłych krajach? Mógł się założyć, że to był autorski pomysł matki. Dokładnie miał przed oczami całą scenkę, kiedy to Nelly w swym kreatywnym szale, który objawia się oglądaniem zbyt wielkiej ilości filmów kostiumowych. Już widział minę ojca, który próbuje ukryć swoje zażenowanie, ale jednocześnie zaczął szukać odpowiedniej broszury z zaufanego biura podróży. Widział również uradowaną minę rodzicielki, która swoim zwyczajem postanowiła wysłać sowę najpierw do Cedrica, a potem łańcuszek dotarł do Drake'a, by ten mógł tą jakże wspaniałą nowinę przekazać Elliottowi. Cała trójka zastanawiała się, jak uniknąć tego ekscentrycznego pomysłu, ale jak to w końcu najstarszy bystrze stwierdził - trzęsienia ziemi nie da się uniknąć. Coś w tym jest.
Postanowił więc się tym zająć potajemnie w szkole. Kochana mama wysłała wszystko co potrzebne, brakowało tylko... odpowiednio pustej klasy. Zabrał cały tobołek ze sobą, kręcąc się tajniacko po korytarzach, kiedy w końcu dopadł odpowiedniej klamki. Wszedł do środka, zamykając za sobą drzwi. Odetchnął z ulgą, przyciskając do nich plecy, kiedy dostrzegł... dziewczynę. Hm.
Nie znał jej, przynajmniej takie miał wrażenie, bo stała do niego tyłem. Nie był aż tak zdolny, aby rozpoznawać ludzi po ich tylnej stronie. W każdym razie patrzył ze zdziwieniem, co robi owa osobniczka. Czyżby nie umiała używać magii? Na oko nie wyglądała jak pierwszoklasistka. W czym więc problem, aby przywołać książkę zaklęciem? Z pewnością by ją wyręczył, wszak jest uczynny, ale nie miał pojęcia, do którego woluminu próbuje się dostać. Patrzył więc tylko, nie odzywając się. Nie chciał ryzykować jej wystraszeniem się i w rezultacie upadkiem. Chociaż może go już słyszała?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 20
Skąd : Moskwa, Londyn
Galeony : 187
  Liczba postów : 257
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4823-nastasja-wodnicov
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4824-nastka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4825-argus
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7928-nastasja-wodnicov




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta klasa   Nie Gru 16 2012, 20:10

Nastka przed chwilą stała przed regałem, na którym na ostatniej, najwyższej półce zalegała upragniona książka. Westchnęła do siebie, przeklinając swój nad wyraz niski wzrost. Gdyby tak miała z metr osiemdziesiąt bez trudu sięgnęła by książkę. Spróbowała jeszcze raz, wspinając się na same koniuszki palców i wyciągając rękę najbardziej jak mogła, nic to jednak nie dało, nadal nie sięgała książki. Znów przeciągle westchnęła nad swoim wzrostem i swoją niedolą, po czym wzruszyła ramionami i zbliżyła się jeszcze o krok do regału zastanawiając się jak ma ulokować swoje kończyny by wdrapać się na góre. Znalazła szczelinę na drugiej od dołu półce, w którą wcisnęła swoją małą stópkę, dłonią złapała się z regału i z dłonią w górze zaczęła podskakiwać i próbować wyciągnąć książkę, gdy nagle książka zniknęła z zasięgu jej wzroku a za plecami usłyszała męski głos. W związku z tym, że był to akurat moment gdy znów zamierzała się wybić, usłyszała odgłos zamykanych drzwi, odgłos ten kompletnie wybił ją z równowagi, przez co noga zsunęła się z półki a ona sama ledwo utrzymując równowagę zrobiła kilka kroków w tył. Tym samym uderzając o chłopaka. Automatycznie oblała się rumieńcem i z prędkością światła obróciła się o 180% po czym znów się cofnęła z niemałym impetem uderzając o półkę za nią. Poczuła ukłucie bólu w plecach i przez moment w jej głowie pojawiła się wizja spadających regałów, przy czym jeden popychał by drugi niczym domino.Mało pocieszająca wizja. Na szczęście jej waga nie była w stanie przewrócić chociażby jednego regału. W końcu gdy już uspokoiła swoje rozszalałe serca i oddech spojrzała na chłopaka. Spojrzała to jednak za dużo powiedziane. Określiłabym to bardziej jako krótkie zerknięcie, szczególnie unikające kontaktu wzrokowego, co jednak się jej nie udało i na chwilę ich spojrzenia się spotkały. Co spowodowało kolejne pojawienie się różu na policzkach dziewczyny. Ból w barku przypomniał jej o zderzeniu z regałem, który zazwyczaj przecież był jej przyjacielem. Złapała się za bolące miejsce i zaczęła je lekko masować.
-No pięknie - mruknęła do siebie w myślach,ale pomimo tego i tak cicho. Nie miała na kogo trafić. Czy raczej on nie miał na kogo trafić tylko własnie na nią. Drake, ten Drake, do którego Nastka potajemnie wzdychała już od jakiegoś czasu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : III
Wiek : 23
Skąd : Bentham
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 266
  Liczba postów : 240
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4899-drake-bennett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4900-niezla-draka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4902-drastyczna-poczta




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta klasa   Nie Gru 16 2012, 20:36

Póki co biernie obserwował dziejące się zdarzenia, ściskając swój tobołek pod pachą. Brązowe tęczówki prześlizgiwały się jednak uważnie po kończynach puchonki, które to niewątpliwie brały najczynniejszy udział w całej sytuacji. Nie drgnął, kiedy jej noga zsunęła się z półki, poczuł dopiero na sobie jej ciało, kiedy w niego uderzyła. Jednak nawet wtedy nic nie zrobił, ani nic nie powiedział. Nie był jasnowidzem, nie miał pojęcia, jak się to dokładnie rozwinie i nie wiedział, co miał zrobić. Szybko postanowił, że zajmie się skutkami, bo nie da rady przeciwstawić się przyczynom.
Kiedy dziewczyna się w końcu "uspokoiła", zrozumiał, że to ta osóbka, którą widuje od czasu do czasu w pokoju wspólnym. Ach więc dumna przedstawicielka Hufflepuffu, jak miło! Uśmiechnął się nawet lekko, po czym obserwując jej ruchy, sięgnął do paska po różdżkę, którą wycelował w jej bark.
- Levatur dolor - mruknął spokojnie, po czym zatoczył magicznym patykiem niewielki okrąg. Zaklęcie poleciało tam gdzie trzeba i po chwili Nastasja mogła poczuć znaczącą ulgę w bolącym miejscu. Rany, jak dobrze, że Drake się uczył tych wszystkich dziwacznych zaklęć na lekcjach, przynajmniej rzadko kiedy był nieprzygotowany na jeszcze dziwaczniejsze zrządzenia losu. Bo to, że spotkali się akurat w jakiejś pustej klasie, jest co najmniej... niecodzienne.
- Następnym razem polecam chociażby vingardium leviosa - przemówił tym razem do dziewczyny, z niemałym rozbawieniem chowając swoją różdżkę na poprzednie miejsce. - Albo inne prymitywne zaklęcie pozwalające na ściągnięcie książki znajdującej się zbyt wysoko dla niskiej osoby - dodał pospiesznie, brzmiąc chyba trochę niemiło, ale nie miał takiego zamiaru. To były tylko przyjacielskie rady. - A tak na marginesie, nic ci nie jest? - spytał z troską, jednak nie ruszył się z miejsca. Kto wie, z kim miał do czynienia, mhm?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 20
Skąd : Moskwa, Londyn
Galeony : 187
  Liczba postów : 257
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4823-nastasja-wodnicov
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4824-nastka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4825-argus
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7928-nastasja-wodnicov




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta klasa   Nie Gru 16 2012, 20:54

Nastka potrzebowała chwili, żeby się oswoić. W kontaktach międzyludzkich z pewnością nie była ona orłem. Ba, można by rzecz nawet że z pewnością je oblewała i zdecydowanie przydałyby jej się jakieś korepetycje. Czy też kurs „ Jak rozmawiać z ludźmi bez widocznego przerażenia w oczach”. Od zawsze była osobą raczej cichą, przynajmniej z pozoru. Ludzie znający ją wiedzieli że posiada w sobie wiele humoru i nawet całkiem sporo szaleństwa. Jednak myśl o rozmowie z osobą której nie zna napawała ją bezgranicznym strachem. Co zrobić? Jak się zachować? Co powiedzieć? Tym bardziej, że nie potrafiła jeszcze dobrze okiełznać reakcji swojego ciała. I tak czerwień na jej policzkach wykwitała zdecydowanie za często jak na jej zdanie. Jednak to małe kruche ciałko nigdy nie pytało o zgodę na wykwitnięcie różu na jej policzkach. Tutaj w szkole miała tylko jedną przyjaciółkę, a i to by się z nią zaprzyjaźnić było dla Nastki wyczynem godnym nagrody Nobla. Może po prostu bała się odrzucenia, świadomość że ktoś może złamać jej kruche serduszko napawała ją nie lada przerażeniem. Znów doskonale wiedziała, że zwykła rozmowa z osobą której nie zna za dobrze, czy też wcale nie może skończyć się złamanym sercem bo i jak? Drake oczywiście znała. Nie osobiście. Z widzenia, nie raz mogła go zobaczyc w pokoju spólnym czy Wielkiej Sali. Teraz stała, koło regału właściwie prawie próbując się w niego wtopić. Wyszła na kompletną idiotkę.
-Brawo Wodnicow, jesteś w szkole Magii i zamiast użyć magii do ściągnięcia książki, ty postanowiłaś zrobić to po mugolskiemu. - mamrotała do siebie w myślach, zerkając na ułamek sekundy na chłopaka. Był przystojny, co tylko potęgowało jej uczucie dyskomfortu w rozmowie z nim. Gdyby był brzydki niczym Kwasimodo z Dzwonnika z Noterdam wtedy byłoby jej zdecydowanie prościej. A przynajmniej tak lubiła sobie wmawiać.
Przy zaklęciu, który rzucał zerknęła na bark, który, zanim to zrobił, bezwarunkowo masowała. Ból w tamtej chwili był już trochę bardziej do zniesienia. Jeżeli w ogóle jakikolwiek ból jest do zniesienia. Przeważnie gdy coś cię boli rozprasza i nie pozwala normalnie funkcjonować. No ale zostawmy te rozważania. Wracając do uszkodzenia na jej ciele wiedziała, że raczej z tego powodu jej ciała i duszy nie zabierze śmierć. Po tym jak zaklęcie zostało rzucone ból przeszedł. Więc zaprzestała masowania.
-Ra.. Ra.. Ra..-zaczęła, a jej głos zaczął dziwnie skrzypieć i piszczeć na zmianę.
-Weź się w graść Wodnicov! No dalej, z Morganem rozmawiałaś! Taa, jeśli to można było nazwać rozmową.Nieważne, jesli tak dalej Ci pójdzie, to z pewnością uzna Cię za niezłego popaprańca, więc do roboty - nawrzeszczała na siebie w myślach. Zerknęła na chłopaka, znów na ledwie ułamek sekundy, ale widać było w jego oczach rozbawienie.
-Raczej nie umrę-powiedziała to cicho, tak, że gdyby stali na korytarzu pełnym uczniów pewnie by nie usłyszał. Stali jednak w pustej klasie.
Dopiero teraz zauważyła, że chłopak miał coś z sobą i z zaciekaniem spojrzała na rzeczy w jego dłoni, zastanawiając się, do czego mu one potrzebne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : III
Wiek : 23
Skąd : Bentham
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 266
  Liczba postów : 240
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4899-drake-bennett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4900-niezla-draka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4902-drastyczna-poczta




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta klasa   Pon Gru 17 2012, 16:55

Drake nie miał problemów z nawiązywaniem nowych znajomości. Może i bywał często zdystansowany, ale nie trwało to długo. Lody szybko topniały, a on zdawał się być człowiekiem do rany przyłóż. A przynajmniej się starał. Dlatego teraz uśmiechnął się ciepło do dziewczyny, chcąc ją... ośmielić? Tak, nie trzeba było być specjalnym detektywem, aby zrozumieć, że puchonka się wstydzi. Zupełnie nie wiedział dlaczego - czy to z jego powodu, czy po prostu taka była? A on chyba jej tego nie ułatwiał. Szczególnie, że wciąż barykadował drzwi swoim cielskiem. Uśmiech zmienił się więc w ten z rodzaju przepraszających, a potem poczynił parę kroków w przód, a potem w bok, co by dziewczyna nie myślała, że naciera na nią niczym buchorożec. Zabawne, że to właśnie był jego patronus!
Zamrugał spokojnie, stojąc wciąż nieopodal i robiąc sugestię oczami, że jakby chciała, to może wyjść. Nie będzie ingerował w jej przestrzeń prywatną i tak dalej. Chociaż, zważywszy na to, że to ona była tutaj pierwsza, to Drake powinien się zmyć czym prędzej. Ale tego nie robił. Z przekory wciąż stał jak stał, sprawiając, iż atmosfera robiła się coraz dziwniejsza i cięższa. Mógłby sobie z powodzeniem kawałek ukroić.
Wysłuchał tego, co Nastasja miała do powiedzenia, a raczej do... wydukania, wyświszczenia i wysapania. Bowiem takie oto dźwięki towarzyszyły jej próbom werbalnej komunikacji. To było swoją drogą urocze. Przypominała mu się Ellie,kiedy się poznawali... choć to wszystko pamiętał raczej przez mgłę, bo byli wtedy naprawdę małymi berbeciami.
- Cieszę się - odparł w końcu na jej słowa i nie mógł powstrzymać się od tego, aby nie brzmieć na rozbawionego tym wszystkim. Nie śmiał się z puchonki, raczej z całej tej dziwacznej sytuacji i tego, jak to wszystko przedłużał. Czy on się przypadkiem nad nią trochę nie znęcał? Nieeee.
- Tak to w ogóle Drake jestem, nie wiem, czy mnie kojarzysz - przedstawił się w końcu, patrząc na dziewczynę z zaciekawieniem i wesołością jednocześnie.
- To co, którą książkę chciałaś dosięgnąć? - spytał po chwili rzeczowo, przybliżając się o parę kroków do Nastasji i do regału, po czym uniósł wzrok ku górze, w poszukiwaniu owego woluminu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 20
Skąd : Moskwa, Londyn
Galeony : 187
  Liczba postów : 257
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4823-nastasja-wodnicov
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4824-nastka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4825-argus
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7928-nastasja-wodnicov




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta klasa   Pon Gru 17 2012, 18:21

To co Nastka miała w związku z nowymi znajomościami było z pewnością czymś większym niż problemem. Albo może i było problemem, ale z pewnością takim z tych kolosalnych rozmiarów. Jako dziecko, otoczone opieką nadopiekuńczej matki, nie nauczyła się sama zawierać znajomości. A jeśli ktoś próbował zrobić to za nią, i tak nie była w stanie wydobyć z siebie słowa. Wszystko zaczęło zmieniać się gdy przybyła do Hogwartu i tak, w ciągu tych paru lat, które tu była, wytrenowała się na tyle, że była w stanie prawie normalnie rozmawiać z ludźmi, choć w większości przypadków albo wychodziła na kompletną idiotkę nie zdolną do komunikacji, albo mieli ją za idiotkę. A tą drugą zdecydowanie nie była. Bo co innego robić z siebie idiotę a nim być. Pomimo swojej nieśmiałości Wodnicov znała swoją wartość. Wiedziała że ma co nieco w głowie i całkiem bystre spojrzenie na świat. I pewnie zwojowałaby cały świat, gdyby nie jej horrendalnie przesadna nieśmiałości.
No ale, wróćmy do teraz. Jak się czuła w tej chwili panna Wodnicov. Cóż, miała wrażenie, że to jakiś dziwaczny sen, w którym znalazła się w pustej klasie razem z chłopakiem, na którego już od jakiegoś czasu zwracała uwagę i do którego nigdy w życiu i o zdrowych zmysłach by nie zagadała.
"Nie wiem czy mnie kojarzysz?" Łuuu panie Bennett, trochę więcej nawet niż kojarzę. Ale w najlepszych snach z panem w roli głównej nie przypuszczałam że poznam pana osobiście -zaraz jednak zaczęła na siebie warczeć- brawo Wodnicov w myślach do siebie to umiesz gadać. Ale żeby już do kogoś, tak normalnie, jak człowiek, to nie, stoisz i charcząc chrząkasz i szeptem piszczysz.
Jej twarz ponownie zalał rumieniec, na który jak zwykle nie miała wpływu. On z nią rozmawiał! A raczej próbował, bo Nastka jak zwykle nie ułatwiała ludziom zadania.
-Nastasja. - przedstawiła się i zaraz w zakłopotaniu zagryzła wargę. Czy nie przedstawiła się zbyt poważnie. Jej imię zawsze wydawało jej się tak strasznie denne, bo niosło ze sobą grację i pewność, której jej brakowało.
Zbliżał się. On się naprawdę zbliżał. Wodnicow temu nie wierzyła.W sumie widziała go już z tak bliska, gdy mijali się gdzieś na pokoju wspólnym. Ale teraz byli sami w pustej klasie. Jej usta lekko się uchyliły ze zdziwienia a niebieskie tęczówki wyrażały jednocześnie lęk, zaciekawienie i pożądanie? Serce łomotało w klatce piersiowej jak szalone, dokładnie tak, jakby miało za chwilę wyskoczyć. Kto wie, może tak się stanie. Gdy spojrzał na półkę i zapytał, sporo czasu zajęło jej uświadomienie sobie, że o coś go pyta. Była zbyt zajęta podziwianiem jego profilu.
Pokręciła lekko głową by wybić się z tego dziwnego transu i mruknęła do siebie. Błagam, choć raz, dla ojczyzny, zachowuj się jak człowiek do jasnej choinki !
-"Na grzbiecie smoka" - powiedziała wskazując palcem białą okładkę z czerwonymi literami na niej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : III
Wiek : 23
Skąd : Bentham
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 266
  Liczba postów : 240
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4899-drake-bennett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4900-niezla-draka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4902-drastyczna-poczta




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta klasa   Pon Gru 17 2012, 21:28

Cóż, możliwe, że gdyby Drake poznał myśli puchonki, zaczerwieniłby się odrobinę. Na chwilkę. A potem by się zmieszał i nie wiedział co z tym fantem zrobić. Na szczęście dziewczyna nie stawiała go w aż takich niezręcznych sytuacjach. Bo czymże była niezbyt klejąca się rozmowa w pustej klasie, w porównaniu do wyznania zafascynowania kimś? No więc właśnie!
Tymczasem Drake, niepomny tego, co się wydarzyło wcześniej, tego, kto powinien wyjść pierwszy oraz tego, co myśli o nim Nastasja, wyrwawszy do przodu i obejrzawszy dokładnie regał z książkami, rzucił przelotnym spojrzeniem na puchonkę. Jak ona miała na imię? Nast... co? Skąd to imię?
- Skąd jesteś? - spytał więc bezpośrednio, uśmiechając się lekko. A potem wrócił spojrzeniem brązowych tęczówek do grzbietów tomów znajdujących się na półkach. Ponownie wyjął zza paska różdżkę, tym razem celując w odpowiedni obiekt.
- Vingardium leviosa - powiedział cicho, by obserwować ruchy woluminu. Potem ruszał odpowiedni nadgarstkiem, aby książka padła w ręce dziewczyny. Oczywiście, mógł po to zwyczajnie sięgnąć ręką, dostałby, ale chyba chciał w ten życzliwy sposób pokazać Nastasji, że to wcale nie jest takie trudne! I ona z pewnością sobie poradzi.
- Smok? Interesujesz się smokami? - spytał w końcu, nie zważając na to, że może wolałaby zostać sama, a on jest dla niej zwykłym intruzem. Ale chyba mu się nudziło, albo... albo sam nie wiedział co. Bo przecież miał co robić. Zawiniątko wciąż spoczywało pod jego pachą i ani drgnęło.
- Bo mnie się to wydaje... dosyć dziecinne. Wiesz, o smokach to ja marzyłem będąc w pierwszej klasie. Nie wyglądasz na pierwszoklasistkę - odezwał się ponownie, obnażając swój punkt widzenia. - Ale oczywiście bez urazy, każdy lubi co innego - zakończył dosyć kulawo i tak też się uśmiechnął. Nieco asymetrycznie. Ale naprawdę nie miał nic złego na myśli pomimo, iż mogło się zdawać inaczej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 20
Skąd : Moskwa, Londyn
Galeony : 187
  Liczba postów : 257
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4823-nastasja-wodnicov
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4824-nastka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4825-argus
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7928-nastasja-wodnicov




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta klasa   Pon Gru 17 2012, 23:26

Och, Nastaja zdecydowanie cieszyła się z tego iż ludzie nie znają jej myśli! wtedy to mieli już normalnie komedie w HD. A tak była ona tylko w normalnym wymiarze bez bajeranckich efektów specjalnych jak jej rozmowy w myślach. Dziwnym było to iż dłuższe monologi prowadziła w swoich myślach niż wypowiadała słowa do ludzi. Jakby jej się to tak udało zmienić. Choć na jeden dzień, żeby zobaczyć jak to jest rozmawiać. Nie dukać odpowiedzi a rzeczywiście mówić, wyrażać swoje poglądy i nie czerwienić się za każdym razem gdy tylko ktoś do niej coś powie, zwłaszcza jakiś facet.
Skąd jestem?- zapytała sama siebie, bo w sumie dawno nie spotkała się już z tym pytaniem. W Hogwarcie byli różni ludzie, z róznych stron świata i dziwiła się, że jednak kogoś to interesuje.Toteż spojrzała na Drake zaciekawionym spojrzeniem.
-Z Moskwy. -odpowiedziała, jak zwykle krótko i zdawkowo. Naprawdę się starała, by nie zapowietrzać się przy każdym, choćby najkrótszym zdaniu, czy też słowie, i by wylatując z jej ust brzmiało ono jakoś sensownie.
Ściągnął książkę przy pomocy zaklęcia, które ona oczywiście znała. Ale nie okłamując nikogo w swoje niewinności nie pomyślała, by skorzystać z różdżki. Gdy chodziło o ksiązki, właściwe całkiem zapominała, że może jej użyć. Dziwne stworzenie.
Otworzyła usta, by odpowiedzieć na pierwsze pytanie, ale nim zdążyła przemyśleć odpowiedź usłyszała kolejne a w serduszku poczuła ból. Myśli, że jestem dziecinna Przeszło jej przez myśli. Zamknęła usta. Zmarszczyła czoło, brwi automatycznie zeszły ku sobie, a na czole wystąpiło kilka zmarszczek. Weź może choć raz powiedz coś inteligentnego! Nic dziwnego, że ma Cie za dziecinną, jak jedyne co potrafisz, to odpowiedzieć słowem, a Twoje najdłuższe zdanie ma cały trzy słowa w pakiecie.- nawarczała na siebie w myślach i ponownie zwróciła spojrzenie na chłopaka a na jej twarzy pojawiło się zacięcie.
-Niekoniecznie. - zaczęła i zaraz ryknęła na siebie w myślach To ma być zdanie kretynko?!
Dlatego też odchrząknęła i dodała.
-Interesuje mnie to, co jest tam napisane. Może to naprawdę wspaniała historia? - odpowiedziała, na końcu zadając pytanie, jednocześnie kierowane do siebie i do niego. w końcu nie wiedziała co jest w książce, a jak to się mówi, nie można oceniać książki po okładce.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : III
Wiek : 23
Skąd : Bentham
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 266
  Liczba postów : 240
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4899-drake-bennett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4900-niezla-draka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4902-drastyczna-poczta




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta klasa   Sro Gru 19 2012, 13:43

Tymczasem Drake oczekiwał na odpowiedzi, a czas, który wtedy mijał, zdawał mu się być nieskończony. Nie rozumiał dlaczego ta dziewczyna jest aż tak nieśmiała, że nie potrafi przeprowadzić krótkiej, rzeczowej konwersacji. A może po prostu długo myślała nad odpowiedziami? Cóż, on również starał się ważyć słowa i nie mówić cokolwiek co mu ślina na język przyniesie, ale nie ma wątpliwości, iż jemu zajmowało to krótszy odstęp czasu niż jej. A przynajmniej tak uważał, patrząc z perspektywy na ich "rozmowę". Starał się, naprawdę, mówił całkiem sporo jak na siebie, bo zazwyczaj to się nie odzywa zbyt wiele. Może dziewczyna ma mu za złe, że jeszcze nie wyszedł?
Uśmiechnął się, kiedy w końcu dostał odpowiedź. Moskwa. Nigdy nie miał okazji tam zawędrować. Jak już wszyscy wiemy, jego matka wolała ciepłe kraje, a że zawsze stawiała na swoim to... tak to się ostatecznie kończyło. Jedynie w ferie zdarzało im się jeździć na narty, ale to zapewne nie do Rosji.
- Z daleka - stwierdził oczywistość, jednak nie przestawał się uśmiechać. - Tak mi coś imię nie pasowało, wybacz, jeżeli naruszyłem twoją prywatność - dopowiedział, żeby nie było niejasności. Miał wrażenie, że przy niej naprawdę musi uważać na słowa. Była jak dzikie zwierzę, które się płoszy przy każdym ruchu czy też wypowiedzianym wyrazie. Powoli się chyba zrażał, sądząc, iż może jednak nie chce z nim najzwyczajniej w świecie rozmawiać.
Na jej kolejne słowa pokiwał więc jedynie głową w zadumie, przywdziewając poważny wyraz twarzy. Smoki. Czy smoki są ciekawe? Zapewne tak, choć pomimo tkwienia w świecie magicznym przeszło siedem lat, wciąż zdawał się być okropnym racjonalistą i sceptykiem w jednym. Przyjmował tak naprawdę do siebie jedynie czary w okrojonej formie, inne odrzucając, uważając za bezsensowne i nielogiczne. Tak jakby magia w jakimkolwiek stopniu była logiczna, ha, ha, ha.
- No cóż, nie przekonasz się, jeżeli nie sprawdzisz - powiedział uprzejmie, po czym wziął swoje zawiniątko pod drugą pachę, bo tamta już mu się trochę zastała, heheh. - Przepraszam za moje wtargnięcie, już ci nie przeszkadzam. Ciekawej lektury - dodał na koniec, odwracając się do drzwi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 20
Skąd : Moskwa, Londyn
Galeony : 187
  Liczba postów : 257
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4823-nastasja-wodnicov
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4824-nastka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4825-argus
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7928-nastasja-wodnicov




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta klasa   Sob Gru 22 2012, 13:33

Jak w tej chwili czuła się Nastka? Była jednocześnie przerażona i cała w skowronkach. Jednocześnie chciała by sobie poszedł tak samo mocno, jak chciała by został. Był w niej teraz dwie strony które walczyły ze sobą. Jedna to ta nieśmiała, której trudność przysparzała rozmowa z osobą na normalnym cywilizowanym poziomie. Druga to ta zauroczonej w chłopaku dziewczyny, która najchętniej spędziła by z nim cały czas jakim ona dysponuje.
I miał rację porównując ją do dzikiego zwierza. Była niczym łania, z wielkimi, błękitnymi oczami jednocześnie bezwiednie ufna, ale płocha przy choćby trzasku gałązki. Nastasja miała dobre serce. Ufała bezwiednie, obdarzając wszystkich których poznała naprawdę dużym zaufaniem, to znów sprowadzało się do tego, że nie raz była raniona. Ale nie potrafiła inaczej.
Fakt, faktem była z Rosji. Ale ostatnim razem była tam jako mała dziewczynka, bo potem razem z matką przeniosły się do Londynu. Czy tego żałowała? W sumie nie. Życie jak życie, można je prowadzić na każdym kontynencie, a ona i tak tylko na wakacje ruszała się poza Hogwart i jego okolice.
Odwracał się i odchodził? Nastka nie chciała by szedł, jednak wiedziała, że jej zachowanie nie było takim, które mówiło, świetnie mi się z Tobą rozmawia, zostań jeszcze chwile.
-Zaczekaj. - powiedziała pod wpływem chwili. Znów się czerwieniąc, zerknęła na niego speszona - jest tu sporo miejsca dla dwóch osób.
Powiedziała nieśmiało. widziała zawiniątko w jego dłoni więc uznała, że chciał nad czymś tutaj popracować a trafił na nią.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : III
Wiek : 23
Skąd : Bentham
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 266
  Liczba postów : 240
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4899-drake-bennett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4900-niezla-draka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4902-drastyczna-poczta




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta klasa   Nie Gru 23 2012, 15:05

Tak, miał zamiar wyjść, bo i tak za długo jej już przeszkadzał. W zasadzie zachował się trochę jak jakiś mentor, ucząc ją zaklęcia, które zapewne było jej znane. A potem rzucając jakimiś dziwnymi uwagami o smokach. Wyjdź Bennett, po prostu wyjdź!
I już miał zamiar to uczynić, nawet chwycił za klamkę, kiedy dziewczyna... Powiedziała, że ma zostać! Był tak zszokowany i zaskoczony, że aż chwilę stał w bezruchu przy tych drzwiach. W końcu się odwrócił i uśmiechnął lekko, spoglądając na Nastasję. Czyli chyba nie jest aż tak nieśmiała, prawda? Co więcej, jego towarzystwo nie było dla niej aż tak niewygodne, jakby się mogło zdawać.
- Nie wiem tylko czy to bezpieczne - powiedział po dłuższej chwili milczenia. Nie miał pojęcia, jaki ona ma status krwi i jak bardzo jest zaznajomiona w mugolskich urządzeniach i przedmiotach, ale właśnie wtedy Drake postanowił wyciągnąć dosyć sporawe zawiniątko spod pachy i wyjąć je z opakowania. To, co wyciągnął, przypominało zestaw małego chemika. Także jak łatwo się domyślić, puchon będzie robić eksperymenty naukowe. Barwne i... być może odrobinę wybuchowe. Dlatego w kieszeni jego bluzy spoczywały również okulary ochronne. Może to było odrobinę dziwne, iż tak się do tego zapalił i że chciał to robić w samotności, ale... niestety różni ludzie pałętali się po Hogwarcie, często nie wiedząc nic na temat mugolskiej chemii. Jednych to przerażało, innych bawiło. Szczególnie narażony był na czystokrwistych ślizgonów, fuj!
- Ale jeżeli ci to nie przeszkadza, to postaram się nas nie okaleczyć - dodał może nieco rozbawiony. A potem podszedł do jednego z zakurzonych stołów. Chuchnął na niego i przetarł rękawem bluzy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 20
Skąd : Moskwa, Londyn
Galeony : 187
  Liczba postów : 257
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4823-nastasja-wodnicov
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4824-nastka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4825-argus
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7928-nastasja-wodnicov




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta klasa   Nie Gru 23 2012, 16:27

Nastasja nie czuła się urażona tym, że przypomniał jej o zaklęciu. Faktem było, że mogła posługiwać się różdżką, ale wychowana przez swoją matkę cóż, była jaka była. Z początku Marina nie powiedziała swojemu wybrankowi, że jest czarownicą. On zaś, typowy mugol architekt o dość otwartym umyśle, nigdy nie był podejrzliwy. Więc jako dziecko, Nastasja nie mogła używać w domu czarów. Zresztą właściwie do tej pory jak zjeżdża na wakacje matka wymaga od niej, by tego nie robiła, pomimo iż Joann już dawno wie o tym, że jego żona i jej córka są czarownicami. Własnie dlatego Nastka ściągała tą książkę normalnie, zamiast po prostu użyć czarów. Była chyba z tych osób, które uważały, że owszem, magia jest pomocna, ale o ile fajniej jest zrobić coś własnym wysiłkiem.
Nie tylko dla Drake'a było zaskoczeniem to, że dziewczyna zaproponowała mu by został. Ona, nieśmiała istota, samowolnie zezwalała komuś na zostanie na jej terytorium.
-Może być ciekawie. - powiedziała uśmiechając się i nieśmiało zerkając na chłopaka. Jej twarz nie była już tak tragicznie czerwona, ale policzki miała jednak nadal zaróżowione. Podeszła do stołu za chłopakiem.
-Byłabym wdzięczna, jakbym wyszła w jednym kawałku. - pozwoliła sobie lekko zażartować. Żartująca Nastasja?! To dopiero coś. Brawo panie Bennett, niewielu udało się usłyszeć żart od Wodnicov, choćby tak słaby jak ten tutaj.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : III
Wiek : 23
Skąd : Bentham
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 266
  Liczba postów : 240
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4899-drake-bennett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4900-niezla-draka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4902-drastyczna-poczta




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta klasa   Nie Gru 23 2012, 17:42

No tak, to by wiele wyjaśniało, jednak Drake nic nie wiedział ani o jej przeszłości, ani sytuacji rodzinnej. Może i był całkiem bystry i inteligentny, ale jasnowidzem czy legilimentą nie był, niestety. W sumie to miał kiedyś pomysł, aby nauczyć się jakiejś magicznej zdolności, ale ostatecznie uznał to za stratę jego cennego czasu.
Kiedy przetarł w końcu blat, spróbował też pozbyć się tego kurzu i pajęczyn ze swojego rękawa, bo mimo wszystko nie wyglądało zbyt apetycznie. Sam złapał się na tym, iż robił to "po mugolsku", czyli ręką. Dopiero po chwili załapał, że ma przecież różdżkę i zaśmiał się.
- Widzisz, nieużywanie zaklęć jest chyba zaraźliwe - powiedział z rozbawieniem, po czym paroma ruchami magicznego patyka zamienił swoją bluzę i blat w najczystsze rzeczy pod słońcem.
- Od razu lepiej - mruknął z zadowoleniem, ale bardziej do siebie niźli do towarzyszki. Rozejrzał się jeszcze na chwilę dookoła, czy wszystko jest w porządku. A kiedy było, położył swój zestaw na odpowiednie miejsce.
Sięgnął do kieszeni po okulary, które miał wkładać na nos, jednak wyczuł, iż ktoś stoi za nim. Obrócił głowę i spojrzał nieco zdziwiony na Nastasję, jednak uśmiechnął się delikatnie.
- Zrezygnowałaś z czytania książki? - spytał nieco żartobliwie, po czym zaśmiał się z jej żartu. No kto by pomyślał. - No mam nadzieję, że cię nie rozerwę jednak - kontynuował temat, tymczasem wplątując w to grę słów. Wszakże można się rozerwać dosłownie i w przenośni!
- Masz - dodał na koniec, wręczając jej okulary. On był wprawiony w bojach, więc może nic mu się nie stanie, heheh. Jaaasne!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 20
Skąd : Moskwa, Londyn
Galeony : 187
  Liczba postów : 257
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4823-nastasja-wodnicov
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4824-nastka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4825-argus
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7928-nastasja-wodnicov




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta klasa   Wto Gru 25 2012, 16:21

No tak, Nastasja raczej nie była z tych osób, które wpadając do pokoju krzyczały na głos historie o wszystkich aspektach swojego życia. Swoją drogą tacy ludzie w pewnym sensie też byli trochę przerażający. Dlaczego? To proste, chyba każdy w życiu chce trochę prywatności, to coś, co jest nasz, należy do nas, takie miejsce, w którym możemy uciec od świata. Czemu sami, dobrowolnie mielibyśmy się tego pozbywać. W sumie można dojść do wniosku, że nie nalezy przesadzać ani w jedną, ani w drugą stronę, tylko znaleźć jakoś między nimi równowagę. Co prawda nie było to łatwe, ale jeśli się nad tym zastanowić, Nastka chyba wolała być ułomna w ten sposób, niż ten, który zakładał iż na siłę ciągle i w kółko opowiadałaby o sobie. wtedy była pewna, że ludzie by jej unikali bardziej niż teraz. Teraz zdarzają się jeszcze takie jednostki, które postanowią czasem, czy też dla rozrywki, czy też z zwykłej ciekawości rozpocząć rozmowę i podziwiać konwersację z nią.
Patrzyła jak Drake wyciera blat swoją bluzą. Nie widziała w tym zachowaniu nic dziwnego. W sumie sama zrobiłaby dokładnie to samo. Co prawda jej różdżka spoczywała w kieszeni, ale jak zwykle puchonka o niej po prostu zapomniała.
Myśl, myśl Wodnicov, już z Tobą rozmawia, może jakaś zabawna riposta? mruknęła do siebie, starając się wymyślić jakieś odpowiednie zdanie. To znów sprawiło, że zanim odpowiedziała minęło więcej czasu niż zajmuje to normalnemu człowiekowi.
-Zapewniam, nie da się na umrzeć. - odpowiedziała, mocniej obejmując książkę i przyciskając ją do piersi. Być może i rozmawiała już nawet normalnie, ale jej ciało nadal było rozszalałe, myśli niespokojne, a policzki zaczerwienione. Właściwie nie mogła uwierzyć w to, że siedzi w jednym pomieszczeniu z chłopakiem, który jej się skrycie podoba od jakiegoś czasu i normalnie rozmawia. A przynajmniej próbuje.
Zaczerwieniła się mocniej, słysząc jego kolejne słowa. Był naprawdę sympatycznym człowiekiem! No, Wodnicov, postaraj się, nawet zaśmiał się z Twojego żartu, dalej, dalej!
-Przeczytać tą książkę mogę zawsze. - Powiedziała, palcem nerwowo stukając w okładkę - Ale obserwować jak wysadzasz pół klasy nie jest codziennym widowiskiem.
No kto by pomyslał, że panne Wodnicov stać nawet na odrobinę wredności. A może to po prostu panicz Bennett tak na nią działa. Patrzyła jak wyciąga z kieszeni ochronne gogle. Uuuu... dżentelmen, odda Ci swoje, narażając swój wzrok Wzięła niepewnie gogle i spojrzała na niego.
-A może stanę dalej, a ty je założysz?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : III
Wiek : 23
Skąd : Bentham
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 266
  Liczba postów : 240
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4899-drake-bennett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4900-niezla-draka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4902-drastyczna-poczta




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta klasa   Wto Gru 25 2012, 20:56

No w tych czasach raczej niewiele osób obnażało się tak drastycznie ze swoimi uczuciami i sytuacjami rodzinnymi. Teraz każdy był mrocznym panem swych tajemnic, których miał bez liku, a oczywiście był też bardziej tajemniczy niż najbardziej tajemniczy człek pod słońcem i gdybym jeszcze za mało użyła słowa "tajemniczy", to dodam, iż wszyscy pozowali na tak tajemniczych, że aż czasem dziw brał, że ktokolwiek znał ich imię, o nazwisku nawet nie wspominając.
Na szczęście, albo na nieszczęście, Drake nie był świadomy wewnętrznych walk Nastasji. Mógłby ją o wiele bardziej zrozumieć a i z pewnością uśmiechałby się też częściej i może umiałby ją zachęcić do rozmów. A, nie. Nigdy nie był przesadnie empatyczny. To znaczy, owszem, odczuwa emocje drugiego człowieka, ale i tak nie potrafiłby im zaradzić, chcąc wziąć to wszystko na rozum. Tak się nie da, panie Bennett.
Uśmiechnął się szeroko. Ona naprawdę próbuje żartować! Przez chwilę czuł się dumny jak ojciec ze swego syna, kiedy ten nauczy się bez jego pomocy jeździć na rowerze na dwóch kółkach.
- Dziękuję, uspokoiłaś mnie - odparł wciąż rozbawiony i potem zaczął przygotowywać swoje eksperymenty. Dużo fiolek z różnokolorowymi płynami, proszkami. Zlewki, kolbki, nawet mały palniczek! Puchon czasem żałował, że nie ma tu jakiegoś porządnego laboratorium. Mógłby wtedy robić o wiele bardziej spektakularne rzeczy. Ale to była szkoła magii, czego więc się spodziewać?
Hohoho, ktoś tu się ewidentnie rozkręcił! Drake aż spojrzał na dziewczynę zdziwionym wzrokiem, jednak wciąż uśmiechał się delikatnie.
- Uwierz mi, zdarza mi się to bardzo często - rzucił na temat wysadzania połowy klasy w powietrze. Cóż, takie eksperymenty były najciekawsze! Choć zmiany barwy roztworów i tak dalej również były fajne.
- Eeee tam, ja mam wprawę - odrzekł spokojnie i machnął lekceważąco ręką. Bez przesady, jemu na pewno nic się nie stanie! Taa... lepiej weź się do roboty, Bennett. I tak się w sumie stało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Pusta klasa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 9Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next

 Similar topics

-
» Pusta Klasa
» Stara, pusta klasa
» Pusta klasa
» Pusta klasa
» Klasa do Obrony Przed Czarną Magią

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Wielkie schody
 :: 
piate pietro
-