IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Pokój Marzeń

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 9 ... 16  Next
AutorWiadomość




Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 24
Skąd : Południowa Hiszpania
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 149
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 1357




Gracz






PisanieTemat: Pokój Marzeń   Czw Maj 19 2011, 14:14

First topic message reminder :

Na szóstym pietrze znajduje się sala wielkości klasy i kawałek więcej. Nie ma określonego koloru,gdyż każdy uczeń który do niej wejdzie może zmienić kolor miękkiego dywanu i ścian na jakikolwiek sobie wymarzy.Na północnej i południowej ścianie znajdują się dwa wielkie okna, na których parapecie spokojnie mieszczą się dwie osoby. Na czas imprez które często odbywają się w tym miejscu okna można zasłonić wielkimi zasłonami,przez co w pokoju zapada przyjemny półmrok. W jednym z rogów mieści się gigantyczna narożna kanapa,a po podłodze w niewielkich kupkach są porozrzucane kolorowe poduszki. Na pięknej drewnianej szafce stoi różowy gramofon,a w szufladzie można znaleźć całą kolekcje płyt gramofonowych poczynając od klasyki a kończąc na ciężkich brzmieniach. Uczniowie uwielbiają spędzać tu czas,i organizować imprezy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 26
Skąd : Rumunia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 39
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 95




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Marzeń   Pią Paź 28 2011, 14:01

Mirela chciał umrzeć. Było by dużo łątwiej i przyjaemniej. Tu nawet nie chodizło o to ze Nigan nie dawał znaku życia. No może jednak chodziło. Do tego jeszcze zero smoków. W Hispzani jak sie zaszło za wysoko w góry to można było jeszcze jakiegoś zobaczyć. A tu nawet nie było żadnej ciekawej lektury na temat jej ukochanyhc magicznych stworzeń. Były jeszcze rzecyz an które panienka Sarpe nie miała wpływu. Mianowicie pogoda. Była taka smutna i depresyjne, ze dziewcyzna aż za często łapała handrę. Właściwie nie wiedział czemu akurat Pokój Marzeń. Może gdzieś w niej tliłą sie nadzieje że jak sobie wy,marzy to w tym jakze magicznym pokoju pojawi sie smok, albo jej chłopak który ostanio ja tak bez karnie olewał! Więc przygnębiona studentka ubrana w gruby golf do połowy ud, w kolorze jej oczu, ciepłe czarne rajstopy. Jej drobne stópki bybły ukryte w bucikach z wężowej skórki. Otworzyła drzwi a pokój zaraz przybrał kolor bordu i czerwieni. Dziewcyzan podeszłą do gramofonu i właczyłą płytę Adel. Miałą nadzieje że ktoś tak jak ona szuka towarzystwa i wiedziony instynktem też tu zajrzy. Kompletnie nie świadomie zaczęłą sie przechadzać po pokoju nucąc i podśpiewując sobie pod nosem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 24
Skąd : Toronto, Kanada
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 91
  Liczba postów : 140




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Marzeń   Sob Lis 12 2011, 19:11

Mirela chciała umrzeć? Jezu, największa głupota, za jaką gdyby Sara usłyszała, na pewno naklepałaby pannie Sarpe bez chwili namysłu. Wszak to była Mirela, ta Mirela, która zawsze tryska pozytywną energią, a teraz włóczy się bez celu po szkole w jakimś depresyjnym humorze. I przyczyny: pogoda, Nigan i takie tam. Pogoda, przyznam szczerze, w porównaniu z Hiszpanią faktycznie... aż chce się powiedzieć "dupy nie urywa". Ale Nigan, a raczej brak Nigana - Winters od zawsze uważała, że przyjaciółka zasługuje na kogoś lepszego, ale fakt, że Timaru nie daje znaku życia do złudzenia przypominał jej sytuację z Anthonym. Może więc powinny założyć klub samotnych-dziewczyn-w-związkach?
Nie wiadomo dlaczego, ale nogi powiodły Sarę właśnie do Pokoju Marzeń. Może intuicja jej podpowiadała, że znajdzie tam kogoś znajomego? Tak czy inaczej, chwilę po wejściu do środka, rozglądała się uważnie, aż jej spojrzenie padło na przechadzającą się po wnętrzu postać. I pewnie nie rozpoznałaby jej, gdyby nie ten charakterystyczny kolor włosów, który od razu przywołał uśmiech na jej twarz, a Sarah nie zwlekając, podeszła szybciutko do dziewczyny z radosnym okrzykiem "Mirelka!" i przytuliła ją mocno, by dopiero po chwili zorientować się, że coś jest nie tak, a panna Sarpe nie jest pogodna tak jak ma to w swoim zwyczaju.
- Czy coś się stało? - zapytała podejrzliwie, marszcząc brwi w konsternacji i jednocześnie odsuwając się na krok od dziewczyny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 26
Skąd : Rumunia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 39
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 95




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Marzeń   Nie Lis 13 2011, 20:20


Sarah pojawiła się w odpowiednim momencie. Mirela właśnie płakała. Oczywiście nie był to jakiś gigantyczny lament, wypłakiwanie oczu. Po prostu poleciało parę nie kontrolowanych łezek. Ale można to już podciągnąć pod płacz. Głową była gdzieś w chmurach gdy panna Winters ją przytuliła. O dziwo ten malutki super geścik podniósł ją na duchu, a jakże. Niestety jej ponuractwo nie pozwoliło się dłużej cieszyć chwilką otuchy. Wytarła dłonią jedną z zbłąkanych kropelek i powiedziała nijakim głosem:
-Nie, nic mi nie jest. Nie chociaż jest. Mam chujowy nastrój- westchnęła przeciągle. Dobrze byłoby się komuś zwierzyć. A Sarah bądź co bądź była jej przyjaciółką. A zawsze dobrze pogadać z kimś komu na nas zależy. Panienka Sarpe najchętniej by pogadała i potuliła się do Nigana, ale to już kompletnie inna historia. W końcu cały świat nie kręci się wokół jej chłopaka. W sumie to oni nie byli taką typową parą. Przyjaźnili się, a w między czasie się w sobie zakochali, zmienili poziom przyjaźni.
Ostatnio też po rudej głowie dziewczyny chodziła dziwaczna myśli. Myślała o Antku. Wiem, wiem ze to głupie, ale taka była prawda. W końcu tylko raz z nim spała, a chwile potem zaczęła się spotykać z Niganem. Myślenie o Anthonym było bez sensu. W końcu ona nic dla niego nie znaczyła. A i było jeszcze coś. Antek był chłopakiem Sary. A Sara była przyjaciółką Mirelki. A takich rzeczy się nie robi przyjaciółką, nawet w myślach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 24
Skąd : Toronto, Kanada
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 91
  Liczba postów : 140




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Marzeń   Wto Lis 15 2011, 20:29

W odpowiednim jak odpowiednim… Sarah niby taka miła i empatyczna dziewczyna, ale w kontaktach z osobami płaczącymi była bezsilna, a wtedy także sfrustrowana swoją bezradnością, po prostu była chyba najgorszym pocieszycielem, jakiego można sobie znaleźć. Nigdy nie wiedziała, co zrobić, co powiedzieć i najchętniej uciekałaby od takich osób niezauważona, jednak w tym przypadku nie dostrzegła wcześniej, że coś się dzieje i było już zapóźno.
- Mirelka, słońce… Co się stało? – zapytała, niemalże automatycznie wycierając kolejną łzę toczącą się powolnie po policzku przyjaciółki. Nie mogła patrzeć, jak panna Sarpe cierpi. To było do niej takie niepodobne! Do niej, właśnie tej Mirelii, która napawała optymizmem wszystkich dookoła i we wszystkim zawsze znajdowała plusy, nawet w najbardziej beznadziejnych z pozoru sytuacjach! No cóż, na to, że najchętniej przytuliłaby się do Nigana, Winters nie mogła nic poradzić. Na razie Mirelce musiała wystarczyć obecność Sary.
Cóż, nie powiem, że Mirelka ma szczęście, że Sarah nie opanowała (jeszcze! muahaha) sztuki legilimencji, w przeciwnym razie pewnie wyłapałaby tą „dziwaczną myśl” o Antku. O zgrozo, biedna Winters żyła w kompletnej niewiedzy, że jej przyjaciółka jeszcze przed związaniem się z Niganem, spędziła noc z Anthonym. JEJ Anthonym. Jej własna przyjaciółka z jej chłopakiem! Na gacie Merlina, gdyby na wierzch wyszły te wszystkie sekrety, nie tylko w relacji z Sarpe, ale z innymi studentami z Iteriusa, Sarah musiałaby chyba popełnić rytualne seppuku – może z Anthonym nie łączyła ich jakaś wieczna miłość, jednak świadomość, że Bowes-Lyons przespał się lub nawet ma sekretny romans z każdą bliższą jej osobą, byłaby nie do zniesienia. Chociaż pewnie wcześniej zdążyłaby jeszcze wybić połowę Iteriusa i połowę Hogwartu, wiec… cieszmy się, że Winters pozostaje nieświadoma pewnych faktów i zdarzeń.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 26
Skąd : Rumunia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 39
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 95




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Marzeń   Sob Lis 19 2011, 23:46

Mirela złą na siebie wytarła resztę łez. Nie powinna tka robić. To było złe i głupie. Nie powinna płakać. Nie ona. To było wbrew jej naturze. Tak sikać oczami. No, więc jak już się ogarnęła nie wyglądała za korzystnie. Jej zielone oczy napuchnęły i zrobiły się nie fajnie czerwone. Od głupich kilu łez no!:
-Nie nic mi nie jest. Chwilowe załamanie. Mogło być gorzej. Miałam wewnętrzna potrzebę ponarzekania. Ale już…-wytarła jeszcze raz policzki- Jest dobrze. A co u Ciebie, kochanie. Dawno się nie widziałyśmy – pociągnęła przyjaciółkę za sobą na miękkie poduszki. Chciała sobie z nią po prostu poplotkować. Zapomnieć o sowich głupich myślach z Antkiem. Sarah miała Antka, Mirelka miał Nigana. I tak ma zostać. Sarah na pewno nie myślała o Niganie. Nie tak jak Mirela o Antku. Ale rudowłosa już opatentowała sposób nie myślenia o chłopaku przyjaciółki. Musiał sobie tylko wmówić, że Antek jest zuły i tyle! I wtedy wszystkie sprośne myśli sobie pójdą o!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 24
Skąd : Stany Zjednoczone, Miami
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 123
  Liczba postów : 172




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Marzeń   Wto Gru 06 2011, 21:37

Tristan wszedł tutaj z niesioną przez niego jego ukochaną Desiree. Było tutaj kolorowo - poduszki na podłodze, jedna sofa. I co najważniejsze było tutaj ciepło. Tristan posadził swą miłość na poduszce i dał jej czułego buziaka, po czym podszedł do szafy i długo szukał odpowiedniej płyty. Czy jej się to spodoba? Nie wiedział, ale tak bardzo miał nastrój na taką muzykę! Była to muzyka klasyczna, więc wcale by się nie dziwił, gdyby jej się nie spodobała, jednak, mimo wszystko, coś ich różnić musiało, prawda? Tristan słuchał wszystkiego, no może prócz opery, bo jej to szczerze nie cierpiał. Jednak mimo tego, nie miał większych wstrętów do jakiekolwiek muzyki. Długo szukał odpowiedniej płyty. Nie była to muzyka ostra ani dołująca. Do romantycznych też raczej się nie zaliczała, lecz dla Tristana była odprężająca. A jeżeli Desiree uśnie? Tym lepiej! A Tristan, jej rycerz, będzie jej pilnować. Powinna odpocząć. Być morze taki jego cel? Nie no, myślałem, że już poznaliście Tristana i wiecie, że on do takich nie należał! Po prostu tak się złożyło, taki miał nastrój. Zresztą ta muzyka została przez Beethovena ułożona dla ukochanej! Tak, tak. "Dla Elizy". Tristan oczyścił płytę z kurzu, i puścił muzykę.Zanim doszedł do Desiree, zrzucił z siebie w końcu koszulę! Tak się źle czuł z tym, że nosi na sobie coś, co jest podarte! Nie których rzeczy, chociaż bardzo się starał, nie mógł się wyprzeć. Jego ojciec, co swoje zrobił, nauczył go, by zawsze był wyprostowany i dumny, nauczył go, by zawsze ten, dbał o to, jak wygląda. I tak też w istocie było. Tristan szedł do swej ukochanej bez koszuli, z nagim, umięśnionym torsem. Gdyby chciał ją poderwać z pewnością byłby to jego plus dla większych(?) kobiet. Lecz Tristan nigdy nie robił z siebie pozerki, po prostu zdjął, by było mu swobodniej, czy to zbrodnia? Tristan doszedł do Desiree, po czym usiadł obok Desiree i przytulił ją do siebie. Niczego mu do szczęścia nie było potrzebne (jak już to nie brakowało). Miał wszystko, był spełnionym szczęśliwym człowiekiem. A to, że wnosił ją tutaj aż na szóste piętro? Był to pikuś! Dla niej mógłby ją wnieść gdziekolwiek, by ona zechciała! (jeśli by zachciała)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 24
Skąd : Bristol
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 285
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 362




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Marzeń   Wto Gru 06 2011, 22:00

Cały czas niesiona przez Tristana Desiree rozglądała się z ciekawością. Pierwsze piętro, drugie trzecie...O rany, dziewczyna co prawda nie jest ciężka, ale swoje kilogramy ma. Była szczerze zdziwiona tym, że Tristan niesie ją tak długo. Co rusz zerkała na niego ze zdziwieniem wymalowanym na twarzy, ale on tylko tajemniczo się uśmiechał. Więc Desiree nie nalegała. W końcu dotarli na miejsce. Znała to pomieszczenie. Pokój Marzeń. Często bywała tu na imprezach, z których większości nie pamięta, ale po co ja o tym piszę...Weszli do kolorowego pomieszczenia, gdzie Tristan natychmiast posadził ją na jednej z poduszek. Sam podszedł do szafy, gdzie, jak wiedziała Desiree, znajdowały się płyty winylowe różnego rodzaju. Sama chętnie tu przychodziła i ich słuchała. Chłopak dość długo szukał odpowiedniego nagrania. Najwyraźniej chciał, by było ono idealne, dopasowane do nastroju i by się jej podobało. Och, jak on się o nią troszczył! Desiree ciepło uśmiechnęła się do niego, mimo że nie widział tego, bo był odwrócony plecami. W końcu wybrał płytę, włożył ją do odtwarzacza...Cudowna melodia! Taka spokojna a zarazem romantyczna. Ślizgonka zaczęła sobie mruczeć do rytmu pod nosem. Bardzo jej się podobał ten utwór. Zerknęła na Tristana i zauważyła, że zdjął koszulę. Miał naprawdę umięśnioną klatkę piersiową! Gdy już usiadł obok niej, od razu chwyciła go za rękę i przytuliła.
-Wspaniała melodia...i wspaniałe miejsce...-szepnęła cicho, by nie zepsuć takiej pięknej chwili, choć tak naprawdę miała ochotę tańczyć i śpiewać. Przymknęła oczy, ale nie po to, by zasnąć, a skąd, była zanadto szczęśliwa i podekscytowana by spać! Po prostu upajała się chwilą...

W Hogwarcie nie działają żadne urządzenia elektroniczne, więc trudno byłoby używać płyt kompaktowych. Jedyne, co tu odtwarza dźwięk, to adapter z płytami winylowymi. Upomnienie 1/3


Ostatnio zmieniony przez Aileen Desiree Weaver dnia Sro Gru 07 2011, 18:02, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 24
Skąd : Stany Zjednoczone, Miami
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 123
  Liczba postów : 172




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Marzeń   Wto Gru 06 2011, 22:22

Tristan uśmiechnął się czule, naprawdę nie spodziewał się, że ta muzyka jej się spodoba. Lecz nie to go teraz zastanawiało, ale przyszłość, jaka ich czeka. Tristan tulił do siebie Desiree,zastanawiając się co ma robić? Kochał ją, to było więcej niż pewne! Ale co ma robić, by uchronić ją przed tym wszystkim, co ich czekało? Co ma robić, by nie doznawała, tego, z czym on przez całe swoje życie się musiał zmagać? Ach pytania i pytania, a wciąż brak odpowiedzi! Dlaczego ich życie nie mogło być prostolinijne? Wszystko, nawet w chwilach szczęścia, musiało im komplikować ich plany. Desiree się tym nie przejmowała, za co był jej ogromnie wdzięczny. Wiedział, że mówi prawdę. Że nie zważa na to wszystko. Lecz Tristan zważał! Chciał jej tego wszystkiego oszczędzić! W końcu, o kogo miał się martwić i troszczyć, skoro właśnie nie o nią? Oboje nie mogli się wyzbyć tego uczucia, które dawało im taką siłę, nie mogli i nie chcieli! Ale to wszystko, co nastąpi... Tristan westchnął zrezygnowany. Wtulił się w Desiree, czując jej zapach ciała, jej zapach włosów, jej spokojny oddech i ukochane bicie serce. Tak bardzo się o nią martwił... Tristan martwił się o każdego, lecz jeżeli każecie mu wybierać między pomocą komukolwiek, nawet własnej rodzinie, a między Desiree... Nawet, jeżeli dacie mu możliwość przeżycia szczęśliwego dzieciństwa i oszczędzenia tego wszystkiego, co przeżył. On i tak wybierze ją. Bo ją kochał ponad wszystko! Kiedyś oddałby wszystko, by mieć taką możliwość, teraz wiedział, jak bardzo się mylił. Lecz przeszłość już nie była zmartwieniem, lecz przyszłość. Wszystko się odwróciło do góry nogami. Zniknęły dotychczasowe problemy i wspomnienia. Pojawiła się miłość do tej Ślizgonki i strach przed otaczającym ją światem. Teraz jeszcze nic jej nie grozi, ale w końcu ludzi otaczający ją się dowiedzą. Czy wtedy pozostaną sami przeciw wszystkim? Tristan zaczął śpiewać, dziwnie idealnie do muzyki....
Wracam do chwil walki o byt,
Kiedy sam przeciwko wszystkim
Stałem na krawędzi upadku i nędzy
Tak to był czas,
Oddałem życie za smak
Wolności krzyk i nagły blask
Pojawiłaś się ty i odmieniłaś mój świat..

A to co będzie? Cóż, nie czas i nie miejsce o tym rozmyślać, czas na zmierzenie się ze światem zewnętrznym przyjdzie później. Tristan delikatnie musnął swoje wargi o jej szyje. W końcu siedział i przytulał ją tyłem do siebie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 24
Skąd : Bristol
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 285
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 362




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Marzeń   Sro Gru 07 2011, 15:12

Desiree na razie o niczym konkretnym nie myślała. Po prostu siedziała oparta o tors Tristana i wsłuchiwała się w muzykę. Jakże dużo zmieniło się w jej życiu w ciągu tej godziny! Jakby sama tego nie przeżyła nie uwierzyłaby, że coś takiego może mieć miejsce. Relacje między tymi dwoma ludźmi zmieniły się o sto osiemdziesiąt stopni. Ich nastrój i sposób myślenia także. Ślizgonka była tym niezmiernie zaskoczona. Ale bała się. Martwiła się o nich, o ich przyszłość. Kochała go, oczywiście, że go kochała. Ale...co będzie jak inni się dowiedzą? Jak to przyjmą? Czy to zrozumieją? A Ślizgoni? Czy nie znienawidzą jej za to, że związała się z Puchonem? Z uczniem Hufflepuffu, z najmniej lubianego przez nich domu? Czy nie przyjmą to jako zdrady ślizgońskich ideałów? Jej przyjaciele, czy nie odwrócą się od niej? Jeśli tak to to nie są prawdziwi przyjaciele! A Tristan? Czy jego mieli znienawidzić Puchoni? Czy naprawdę tego chciał? Czyżby ludzie mieli się z nich śmiać, szydzić, dziwić się ich związkowi? I w końcu, zachowanie Desiree. Zmieni się? Miłość ją zmieni? Miała już nie otaczać się murem, nie żyć pozorami? Czy zamroczona miłością nie będzie zdolna by dokuczać innym? Przestanie drwić z Puchonów bo jej chłopak nim jest? Byłaby zupełnie inną, lepszą, ale nudniejszą wersją Desiree Weaver? Straci etykietę złej i niedobrej, to było jasne. Czy właśnie tego chciała? Przecież nie lubiła zmian, nie chciała się zmienić, pasowała jej opinia, która krążyła o niej wśród uczniów. Szanowano ją, bano się jej. Miała to stracić? Jednym spojrzeniem w oczy Tristana zniszczyć to co budowała od kilku lat? Bała się tego a jednocześnie wiedziała że to nieuniknione, jeśli chce być z tym chłopakiem. A chciała z nim być, spędzać każdą wolną chwilę. Pragnęła tego jak niczego innego na świecie. Wiedziała, że Tristan nie chce by ona się dla niego poświęcała, by dla niego rezygnowała z wielu rzeczy. Ale co to za miłość bez poświęceń? Czasami trzeba jeśli pragnie się szczęścia drugiej osoby. Desiree była gotowa na to co miało się wydarzyć. Miała zamiar ze spokojem i uniesionym czołem przyjąć reakcję innych. Wszystko byle by tylko być z Tristanem. A właśnie, Tristan. Zauważyła, że Puchon od jakiegoś czasu się nie odzywał. Obejrzała się przez ramię by na niego spojrzeć. Od razu poznała, że myślał o czymś podobnym co ona. Chciała go o to spytać, gdy nagle Tristan zaczął śpiewać. Desiree od razu zamknęła usta. Dopiero teraz zauważyła jaki Tristan ma cudowny głos. Taki miękki, głęboki i męski zarazem! A ta piosenka...dziewczyna z uwielbieniem słuchała słów wypływających z jego ust a przy ostatnim wersie niemal rozpłynęła się ze szczęścia. Pochyliła się by pocałować go w policzek jednocześnie mrucząc mu do ucha: -Dziękuję...-dotknęła palcem czubka nosa blondyna spoglądając mu w oczy z uśmiechem. - O czym myślałeś przed chwilą? -Bardzo chciała poznać zdanie chłopaka na temat ich przyszłości.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 24
Skąd : Stany Zjednoczone, Miami
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 123
  Liczba postów : 172




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Marzeń   Sro Gru 07 2011, 15:37

Tristan, dopiero teraz spostrzegł, że jak Desiree się uśmiecha, to można dostrzec, iż ma ona przerwę między zębami. Uśmiechnął się na ten widok, lecz jej pytanie, ponownie zbiło go z tropu.
- Myślałem, o tym co nas czeka. I o tym ile, spotka cię przykrości z mojego powodu. - Powiedział Tristan. O siebie się nie martwił. On był przyzwyczajony, do negatywnych uczuć i spojrzeń. A inni Puhoni? Cóż, i tak prawie go nie znali, zresztą na pewno prędzej to zrozumieją niż mieszkańcy domy Slytherina. A może nie? Zresztą co go to interesowało, nich sobie wszyscy myślą co chcą. Niech robią co chcą! Tristan wtulił się w dziewczynę, kompletnie wyłączając swoje myślenie. I w tedy zobaczył ją! Swoją siostrę, a dokładniej jej twarz w myślach! Czyż to nie dziwne, że w takich chwilach, przypominamy sobie, o swoich największych wrogach. O tak! Ona z pewnością była by tym zachwycona! Naprawdę! W końcu Desiree pochodziła z ICH domu. Z domu, do którego Tristan nie chciał i nie trafił. Ciekawe czy by się polubiły? Tristan wolał tego nie wiedzieć, jeszcze by się okazało, ze nie i byłby nie mały problem. Chociaż Tristan bardziej by się martwił, jak by się polubiły. W tedy, chłopak na poważnie, zaczął by się martwić. Tristan otworzył, oczy i spojrzał w okno. Pogoda zaczynała się robić, coraz paskudniejsza. Co raz większa mgła, i na pewno było tam bardzo zimno. Wszystko tak nagle się zmieniło, lecz nie było się nad czym rozwodzić. Trzeba było żyć chwilą!
- Tańczysz? - szepnął jej do ucha, sam nie za specjalnie tańczył, ale chyba dadzą radę! W najgorszym wypadku, oboje się podepczą. Tristan wstał, i podał puścił jakąś muzkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 24
Skąd : Bristol
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 285
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 362




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Marzeń   Sro Gru 07 2011, 15:49

Martwił się o nią! O nią, o Desiree Weaver! Szybko pokręciła głową. -O mnie się nie martw. Mam cięty język, o czym na pewno wiesz. -dała mu przyjaznego kuksańca w bok. -Dam radę. I nie obchodzą mnie inni. To ty jesteś ważniejszy. - Ślizgonka zauważyła, że Tristan ma niewyraźną minę. Nie wypytywała go, bo i po co. Gdy chłopak spojrzał w okno ona również zerknęła w tamtą stronę. Pogoda była okropna, całe szczęście że tu przyszli. Dziewczyna zapatrzona w okno na początku nie zrozumiała o co spytał ją Puchon. Dopiero gdy się skupiła mogła mu odpowiedzieć. Zaśmiała się głośno. -Hahahahahahahahahahahahahahahaha...czy tańczę? Tak, na imprezach i po dużej ilości alkoholu ale chyba nie o to ci chodziło. No ale cóż, można spróbować. Mam nadzieję, że jesteś w tym lepszy ode mnie. -wstała i czekała aż Tristan wybierze płytę. Piosenka nie do końca przypadła jej do gustu. Ale nieważne! Z Tristanem mogłaby słuchać nawet Kimmy Emer. Wstała i pozwoliła się prowadzić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 24
Skąd : Stany Zjednoczone, Miami
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 123
  Liczba postów : 172




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Marzeń   Sro Gru 07 2011, 16:11

No może to nie był, do końca taki idealny pomysł, jak mu się na końcu wydawało. Ale cóż, stało się! Tristan pomógł, jej wstać, uśmiechając się przy tym. Zaprowadził ją na środek, pokoju, trzymając ją za rękę. Nie wyobrażajcie sobie tutaj, jakiegoś wolnego walca czy coś. Chociaż taniec był wolny, i taki miał być. Wolny i romantyczny. Ale się z niego romantyk narodził co? Chyba teraz pokazywał, swoje uśpione cechy. Wiecie, niektórzy mają w sobie przywódce i wojownika, a nawet o tym nie wiedzą, do póki nie stanie w obliczu wojny. Tristan miał w sobie romantyka, co zaczęło się przejawiać jego nie udolnym wyciem do księżyca, i napierdzielaniem w gitarę, no ale to zawsze coś. Teraz zaczynały się tańce, jeszcze trochę i dojdzie do kolacji przy świecach, aż w końcu zabije ją swoją nudą! No, ale dobra, już go nie krytykuje, niech robi co chce. Tak więc Tristan wtulił się do dziewczyny, trzymając ją z tyłu, za biodra. Nie mylić z tyłkiem! Piosenka leciała, a oni milczeli. Tristan bał się odezwać, bo bał się że to co się działo, naprawdę zaczyna przemijać. Jego uczucie było nie zmienne. Ba! Nawet silniejsze. Ale tak to już jest z człowiekiem, że jak ma się za dobrze i jest zbyt szczęśliwy, to boi się ze to zaraz minie, co w efekcie psuje swoim strachem i faktycznie to wszystko mija. Człowiek nigdy nie potrafi wyzbyć się strachu, czy też lęku. Chciał coś powiedzieć, lecz nie wiedział, jakie słowa teraz mogą być odpowiednie. Chciał coś zrobić, lecz nie wiedział jaki gest będzie odpowiedni. Bądźmy szczerze, Tristan doznawał w swoim życiu, jedynie te negatywne uczucia, i mimo że kochał Desiree bardzo mocno, mocniej niż możecie to sobie wyobrazić. To jednak, w obliczu takiej sytuacji, był jak dziecko we mgle, Błądził, nie wiedząc co robić, i mówić. I z ratunkiem, na pewno nie przyjdzie, mu jego ukochana. Żebyście wiedzieli jak on się bał! Bał się, ze dziewczyna zaraz uzna że jest zbyt nudny i troskliwy dla niej! Tego by chyba chłopak nie przeżył, chociaż z drugiej strony, wcale by się jej nie dziwił. Strach i strach, czy on naprawdę nigdy go nie opuści? Tristan spojrzał głęboko w oczy Desiree. Mówiąc jej kolejny raz "Kocham cię" tylko by się zbłaźnił, chociaż mówią, że takich słów nigdy za wiele, tak samo jak "Dziękuję". Więc Tristan nie mówił nic, patrząc się, i zatapiając w jej anielskim spojrzeniu. Tristan, skupiając ja na swym spojrzeniu, oderwał delikatnie, jedną dłoń od siebie, i schował ją za swoimi plecami. By wyciągnąć różdżkę, i za pomocą zaklęcia nie werbalnego, wyczarować piękną, dojrzała białą róże. Schował różdżkę. I odstąpił od niej na krok, tym samym dając jej róże.
- Róża, dla Róży. - Powiedział z uśmiechem. No naprawdę! Jeżeli stać, go tylko na takie gesty i słowa, to powinien się zapisać na jakieś lekcje, bo przecież...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 24
Skąd : Bristol
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 285
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 362




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Marzeń   Sro Gru 07 2011, 16:28

Zaczęli tańczyć. Był to dość wolny taniec, Desiree nie czuła się w takich zbyt dobrze, ale miała nadzieję, że jakoś jej to wyjdzie. No i wychodziło, prawdopodobnie, Tristan przynajmniej nie narzekał. Dziewczyna zauważyła, że chłopak czymś się martwi. Gdyby wiedziała, co mu chodzi po głowie od razu by się zdenerwowała. Przecież go kocha, nie może uważać że on jest nudny czy coś tam. Jego zachowanie wcale nie było takie złe. Było jej z nim dobrze jak na razie i o to chodzi! Także niech Tristan się nie martwi bo jeszcze nam wpadnie w depresję. Desiree także trochę się bała, że nie sprosta jego oczekiwaniom, że coś zrobi, powie coś czym go urazi i w ogóle. Nie miała zbyt wielkiego doświadczenia w miłości, no chyba że fizycznej. Nigdy tak naprawdę nikogo nie kochała więc także nie wiedziała jak się zachować. Ale bynajmniej nie chciała by Tristan się smucił. Dlatego mocniej się w niego wtuliła. -Tristan, co cię trapi? Mi możesz powiedzieć. -No bo przecież! Nie mogła pozwolić by Puchon się zadręczał teraz, gdy byli tak szczęśliwi. O, i nawet różę dostała. Jak słodko...Jak dla mnie to aż za ale na szczęście to Desiree ją dostała. Uśmiechnęła się szeroko wciąż oczekując odpowiedzi na wcześniej zadane pytanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 24
Skąd : Stany Zjednoczone, Miami
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 123
  Liczba postów : 172




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Marzeń   Sro Gru 07 2011, 18:01

Tristan nic nie odpowiedział, że dziewczyna nie wzięła jego Róży. No nic trudno. Tristan rzucił ja niedbale, na jedną z poduszek. Co mu jest? I jak miał na to odpowiedzieć? Nie chciał przed nią ukrywać, że nic mu nie jest. Zresztą, to najpewniej by nic nie dało, bo dziewczyna, zbyt szybko zauważała, jakąkolwiek zmianę, w jego charakterze, czy w spojrzeniu. No i ona wie, kiedy on kłamie, lub udaję, więc tym bardziej nic by to nie dało. Jednak mimo, wszystko nie chciał, by poznała, jego myśli. Nie chodziło o brak zaufania, po prostu się ich wstydził, i bał się, że dziewczyna, się tym zdenerwuję. Teraz jest wszystko w porządku, ale co będzie niedługo? Czy nie zacznie , jej się nudzić to stałe życie u jego boku? To ze będzie się hamować, by nie wypić za dużo, by czegoś nieodpowiedniego zrobić? Lub żeby unikać narkotyków? Czyli po po prostu, czy nie znudzi jej się, życie o sto osiemdziesiąt stopni wywrócone? Tristan, także przytulił mocnej dziewczynę, i mimo wszystko uśmiechnął się, nie było czym się przejmować! Teraz jest z nią, i jest dobrze, więc po co to tracić? Nie czas na poważne rozmowy, i mówienie o tym wszystkim co ma znaczenie. Bo teraz znaczenie miała tylko ta chwile, i chrzanić wszystko inne! A przynajmniej na razie. Muzyka z gramofonu, już się skończyła, lecz oni nadal przez chwilę tańczyli, gdy w końcu spostrzegli, że nie ma muzyki. Tristan spojrzał jej się w oczy, te oczy, dla których zmieniał wszystko co znał. Dla tych oczu, był gotowy zrobić wszystko, a bez nich zginąć, i to dosłownie. Tristan, pocałował, ją prosto w usta. Był to długi, delikatny, najczulszy, najdelikatniejszy a zarazem najmocniejszy pocałunek. Oddający wszystkie swe sprzeczności, jakich teraz Tristan odczuwał. odczuwał niepewność, do przyszłości. I pewność to do teraźniejszości. Odczuwał strach o jutro, i odczuwał radość, na dzień dzisiejszy. Odczuwał miłość do niej. I nienawiść do każdego, kto chociażby pomyśli o skrzywdzeniu jej. Tyle zmiennych uczuć, w nim płynęło, że Tristan bał się iż jego malutkie serce, za chwilę eksploduje. Ale to było teraz nie ważne. Czuł na sobie jej spojrzenie, czuł jej dotyk. Wszystko traciło an sensie i znaczeniu. Tristan poddał się chwili, i buzującej się w nim krwi. Poddał się temu co nazywamy, niekończącą się opowieścią. Tak, tak, ta chwila, to nic innego jak niekończąca się opowieść, o dwójce ludzi, którzy nie pragnęli niczego innego, jak bycia u swego boku. Jedno obok drugiego. Miłość, dotyka każdego, lecz nie każdy, ten dotyk przyjmuje. Oni przyjęli.. Tristan uśmiechnął się do niej, i delikatnie, pochylił się ku niej, muśnięciem, warg niczym, szept wiatru. Tristan musnął swoimi wargami, jej szyję, delikatnie, jak by na próbę przygryzł jej ucho. Nie pytajcie co się z nim dzieje, bo to tak jak by się pytać, nowo narodzonego dziecka, jak ma na imię. Wszystko wirowało, było nowe, nieznane, lepsze i piękniejsze. Serce biło szybciej niż pięści. Tristan odsłonił się całkowicie, beż żadnej tarczy, całkowicie podatny, chociażby nawet na najmniejszy cios. Jednak wszystko co czynił, to były delikatne próbne, ruchy, pełne miłości, lecz także niepewności....
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 24
Skąd : Bristol
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 285
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 362




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Marzeń   Sro Gru 07 2011, 18:24

Muzyka już dawno się skończyła a oni wciąż tańczyli. Szło im zupełnie nieźle, jakby się bliżej zastanowić. Desiree była coraz bardziej zniecierpliwiona, tym że Puchon jej nie odpowiedział. Chociaż wiedziała o czym myślał i o co się martwił. Chciała go zapewnić, że wszystko jest dobrze, że nie ma czym się przejmować. Spojrzała mu w oczy i zaczęła. -Tris...- nie dokończyła, bo znienacka chłopak ją pocałował. Ale zupełnie inaczej niż dotychczas. Mocniej, dłużej, z większą namiętnością i siłą. Ale było jeszcze coś czego Ślizgonka na razie nie potrafiła zidentyfikować. Miała nadzieję, że wkrótce się tego dowie co to takiego. Buzowało w niej mniej więcej tyle samo uczuć i sprzeczności co w Tristanie. Najwięcej było oczywiście miłości, jakże by inaczej! Oddała pocałunek wkładając w niego całe swoje uczucie, wszystkie emocje. Mocno go do siebie przyciągnęła i wtuliła się w niego. Poczuła jego wargi na swojej szyi, potem lekkie przegryzienie ucha. Zachichotała i jeszcze raz go pocałowała. Z każdą sekundą coraz bardziej pogłębiała pocałunek. Gdy zabrakło jej tchu odrywała się od niego, brała wdech i przysuwała się znowu. Była co prawda doświadczona w pocałunkach, ale jej wcześniejsze były zupełnie pozbawione miłości, bo nigdy tak naprawdę jej nie czuła. Teraz chciała całować zupełnie inaczej niż dotychczas, by było wyjątkowo. Bo i Tristan był wyjątkowy i niepowtarzalny. Jedyny taki na świecie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 24
Skąd : Stany Zjednoczone, Miami
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 123
  Liczba postów : 172




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Marzeń   Sro Gru 07 2011, 18:56

Pocałunek za pocałunkiem, jeden mocniejszy od drugiego, bardziej gwałtowny, bardziej, czuły. To nie były zwykłe pocałunki, to było pocałunki, w których można było przekazać , więcej niż chciało by się słowami. O takich rzeczach, można było czytać w wierszach i miłosnych romansidłach. Jednak nic, nie opisuje takiego miłosnego uniesienia. Czujesz się w tedy, jak byś osiągał, swoje własne szczyty. Do nieba i jeszcze wyżej. W tedy żyjesz dwadzieścia pięć godzin dziennie. Osiem dni w tygodniu, i trzydzieści dwa dni w miesięcy, trzynaście miesięcy w roku. Tristan, zbliżał się do niej, nie pozwalając jej za daleko, odchodzić. Wszystko w nim pulsowało, każda cząstka jego ciała, żyła, pulsowała i domagała się, tej bliskości, jak gdyby jutro miał się skończyć świat. Jej chichot, go speszył i zbił z tropu, lecz nie na długo, umysł i świadomość, nie zostały dopuszczone do głosu. Nic co mogło mu teraz, przeszkodzić nie istniało. Czas? A cóż to takiego jest? Tristan, wykorzystując moment, kiedy właśnie się nie całowali, pocałował ja w szyję, po woli, delikatnie, z czułością. Nie było w tym niczego nachalnego, ani pośpiesznego. Nie mieli powodów by się śpieszyć, mieli czas, mnóstwo czasu. Jego prawa ręką, która znajdowała się na jej biodrze, po woli, i z wyczuciem, przejechała po jej zewnętrznej stronie, uda i z powrotem. Jego serce biło szybciej, jak gdyby w rytm narastającej muzyki. Najpierw po woli, stając na chwilę, w zachwycie istnienia, potem szybciej, delikatnie, żeby nie przestraszyć, serca drugiej osoby. Następnie, jeszcze szybciej i szybciej. Lecz Tristan na to nie zważał, to były nie istotne szczegół, jego ciało wariowało, a on to nazywał nie istotnymi szczegółami?! Dobra, nie ważne. Tristan teraz pewniej, i czulej całował jej szyję, schodząc raz to niżej, raz to wyżej aż do ucha, i z powrotem w dół. Z skąd u niego nagle taka pewność? Tego nie wiedział, nie obchodziło go to, tym będzie się zastanawiał, kiedy przyjdzie na to czas. Nagle wziął Desiree na ręce, i poszedł z nią, na poduszki, kładąc ją tam delikatnie. Bo przecież nie mogli tam tak stać prawda? No w sumie mogli, lecz wygodniej się leży. Tristan oparł się rękoma, nad nią, twarz przy twarzy. Pierś przy piersi. Teraz bardziej niż kiedykolwiek, można było podziwiać jego mięśnie. Które napięły, się jak gdyby był panterą, i szykował się do skoku. Jego oczy były wpatrzone, w jej. Na jego ustach widniał uśmiech, czuły lecz obłędny. Tak, Tristan dostawał obłędu, na jej widok, na jej spojrzenie, na tą sytuacje! Przybliżył się do niej, ostrożnie lecz pewnie. Tym razem, to on ją pocałował, nie potrzebowali teraz słów. Byli we własnym świecie, gdzie nie potrzebowali słów, lecz swych pocałunków. Bliskości drugiego. Tak jak ryba wody, czy ptak przestrzeni do latania. Jak człowiek tlenu by przetrwać, tak on potrzebował jej. Jej i tylko jej! Tristan, swą prawą rękę położył na jej nodze, powyżej kolana. I całował, całował długo i namiętnie, jak gdyby to miał być jego ostatni pocałunek w życiu. Jak gdyby to była ostatnia szansa, by przekazać wszystkie swoje uczucia...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 24
Skąd : Bristol
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 285
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 362




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Marzeń   Sro Gru 07 2011, 21:10

Desiree z wielką przyjemnością poddawała się pocałunkom Tristana. Nie ma co ukrywać, było jej bardzo przyjemnie. Wszelkie myśli odpłynęły jej z głowy był tylko Tristan, Tristan, Tristan...i Izolda. Znaczy się Desiree. Zauważyła że chłopak stawał się coraz bardziej śmiały, jego pocałunki były coraz bardziej namiętne, coraz dłuższe, miały coraz większy zasięg. Całował ją w szyję, w ucho, dotykał jej bioder, ud...Aż w końcu zaniósł ją na poduszki i położył na nich. Co on zamierzał? Czyżby...Ale jak, znali się dopiero parę dni, ich związek trwał zaledwie godzinę...Tak szybko? Nie żeby Desiree miała coś przeciwko, o nie. Miłość fizyczna zawsze dawała jej dużo przyjemności. Nieważne z kim i nie ważne kiedy. Ale teraz było inaczej. Tristan był pierwszą, prawdziwą miłością dziewczyny. Bała się, że go rozczaruje, czy coś. Ale poczekajmy na rozwój wypadków. Jedyne co Desiree na razie robiła to całowała Puchona. Nie chciała wyjść na jakąś napaloną gwałcicielkę czy coś.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 24
Skąd : Stany Zjednoczone, Miami
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 123
  Liczba postów : 172




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Marzeń   Sro Gru 07 2011, 21:41

Tristan nadal całował dziewczynę, gładząc ją w tym samym czasie po udzie, swoją dłonią. Dziewczyna nie stawiała oporu. Lecz... Lecz morze uznała że tak trzeba, a tak naprawdę tego nie chciała? Przecież Tristan nie chciał jej do niczego zmuszać! Tak, teraz odzywał się rozsądek. Tristan usiadł obok dziewczyny, i popatrzył się na nią, splótł jej dłoń ze swoją, lecz czuł się podle.
- Przepraszam...Ja.. Chyba mnie poniosło. - Zdołał wyjąkać chłopak, patrząc na nią przepraszającym wzrokiem. Wcale by się nie dziwił, gdyby teraz Desiree się obraziła, bo miała za co! Co on sobie myślał? No tak on nie myślał! Tutaj tkwił błąd. Dał się ponieść chwili i emocją, a to nie zawsze jest dobre. Wszystko zaczynało wirować, zbyt szybko, i całe szczęście że się teraz opamiętał! Teraz, nim było za późno. Nie wiedział, jak teraz zdoła, odzyskać w jej oczach, twarz i szacunek. Wszystko spieprzył! Wszystko posypało się tak, łatwo jak uschnięte kwiaty! A jemu tak bardzo zależało! Oczywiście na niej, jako na osobie! Po prostu, hormony, wykorzystały chwilę zapomnienia, a jego rozsądek, został zbyt późno dopuszczony do głosu. Gdyby mógł, to teraz najchętniej zmienił by czas, i naprawił swój nie wybaczalny błąd. Ale jednak nie mógł, to było nie możliwe, ingerencja w czas, nie była możliwa, nawet w świecie czarodziejów, by nie ponieść za to konsekwencji. Czół się jak łajdak, jak ostatni parszywiec. A w jej oczach wyglądał, pewnie jak ostatni zwyrodnialec, który chciał ją jedynie wykorzystać. Tristan bliski był, by się rozpłakać. Tracił wiarę i nadzieje w to wszystko. Może faktycznie łatwiejsze było życie za swoimi murami? Tylko jak on mógłby powrócić do swojego, wcześniejszego życia, skoro skosztował, życia w niebie? Ba! Nawet niebo, przy tym to był pikuś! Ale mimo wszystko, zawiódł, zawiódł ją i siebie. Jak on mógł, coś takiego zrobić? Tristan nie był w stanie ani tego pojąć, ani tego sobie wybaczyć. Więc co dopiero dziewczyna? Za pewne teraz go odtrąci i znienawidzi. I nie będzie miał jej tego za złe! Dostanie to na co sobie zasłużył. Znowu usłyszał "Kocham cię" To wspomnienia, wypowiadała to z taką czułością, i namacalna miłością! A on to wszystko spieprzył, w jednym momencie! I co on teraz miał zrobić, by odzyskać to co utracone? Czy błagać na kolanach? Czy przepraszać tak długo, aż zedrze sobie gardło? Zresztą to i tak by było za mało. Nie było niczego, czym mógłby sobie zasłużyć, na jeszcze jedną szanse. Wszystko co Tristan pięknego potrafi, to wszystko pięknie spieprzyć. Chyba zaraz się rozpłacze i powiesi! Niech ktoś przyjdzie i ukróci jego męki, bo on dłużej z tym poczuciem winy, sobie nie poradzi! Teraz rozumiał, dlaczego tak go rodzina gnębiła i nienawidziła, dlaczego tak nim gardzono i poniewierano. Teraz rozumiał kim jest. A jemu się wydawało że jest dobrym człowiekiem! A to dobre! Był jedynie obłudnikiem, któremu zależało na jednym. tak, tak właśnie się czuł, i całkowicie słusznie!
- Ja, naprawdę nie wiem, co w we mnie wstąpiło. Gdybym mógł, to naprawić... - Tristan już lamentował, był bliski płaczu. Jego wargi stały się sine, a cera jak by przezroczysta. W jego oczach był smutek, żal i poczucie winy. Minę miał jak u zbitego psa. Nienawidził sam siebie! A skoro sam siebie nienawidził, to jak ona mogła go kochać? Było tak dobrze! Tak pięknie! A on to wszystko zburzył! Jego ciało, już nie wyglądało, jak u pantery szykującej się do skoku, lecz jak u leniwca, który leży na drzewie. Jego mięśnie, jak by się skurczyły. Jak by cały Tristan skurczył się w sobie! Na pewno nie był to zachwycający widok, raczej żałosny. Ale jaki widok miał sobą prezentować? Miał udawać że wszystko jest w porządku, skoro stracił to co było dla niego najcenniejsze? Wszystko przestało istnieć. Cały czar pryska! Nadchodzi ciemność, co piękno zabiera! Świat, na powrót stał się smutny i szary, zaś jego serce przestało bić, mimo że biło, to co do za bicie, skoro nie dla niej? Czuł że w powietrzu traci swoje pięćdziesiąt procent. Tak to był jego własny pogrzeb, na jego własne życzenie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 24
Skąd : Bristol
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 285
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 362




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Marzeń   Czw Gru 08 2011, 15:46

Desiree wcale nie zastanawiała się nad tym co robią. Pozwoliła hormonom działać. Dla postronnego człowieka mogłoby się to wydawać dziwne. Jeszcze dwie godziny temu go nienawidziła a teraz? No właśnie na razie jeszcze nic, Tristan działał wolno. Inny od razu zdarłby z niej ciuchy i do tej pory byłoby już po wszystkim. Ale Desiree nie miała pretensji do chłopaka. Odpowiadało jej to. Bardziej pobudzało zmysły. Dziwne jest natomiast to, że chłopak zdecydował się na takie działanie tak szybko. Ale wszystko robił tak jak trzeba. Naprawdę nie miała do czego się przyczepić. Tristan był czuły, delikatny ale stanowczy. Znali się od paru dni, ich związek trwał zaledwie godzinę...ale co z tego?? Przecież Desiree kochała się wiele razy, niekoniecznie nawet znała osoby z którymi to robiła. A Tristan to przecież jej chłopak. Była w tym wielka różnica. Jeśli dwoje ludzi łączy głębokie uczucie to nie ma się nad czym zastanawiać. Tak przynajmniej myślała Des. Oddawała więc pocałunki, reagowała na dotyk...Z coraz większą ciekawością czekała na pierwszy krok Tristana. W końcu to on zaczął, niech się wykaże, niech ją zaskoczy! Ona będzie grzeczna. Na razie. Bo potem...A zresztą, nie należy wyprzedzać biegu wydarzeń. Ale co ten Puchon robi do diabła?! Nagle przestał ją dotykać, odsunął się. Desiree usiadła i spojrzała na niego unosząc brwi. Tristan zaczął się jąkać, przepraszać. Mówił, że nie chciał, że go poniosło...Swoją drogą, Ślizgonka nigdy by go o takie rzeczy nie podejrzewała. Wiecie, wyglądał na takiego co "seks dopiero po ślubie" i takie tam. Czyżby to ona tak na niego podziałała? Nie, jej kruk. Oczywiście że ona. Czyżby aż tak bardzo jej pragnął? Nie chcecie wiedzieć jak bardzo w tamtym momencie urosło jej ego i pewność siebie. Dziewczyna lekko się zdenerwowała. Ale nie za to że zaczął, skąd, za to że przestał! No bo kto zaczyna, pobudza czyjąś wyobraźnię a potem się wycofuje?! Tak się nie robi. Nie ma tak łatwo. Trzeba przejść do planu B. Desiree mrugnęła do niego uwodzicielsko i pochyliła się by zdjąć buty. Ach, przecież nie wiecie w co jest ubrana! Ma na sobie same czarne ciuchy, w końcu to jej ulubiony kolor. Sweterek, który już od dawna leżał gdzieś tam obok, krótką, czarną sukienkę z pokaźnym dekoltem i długaśne skórzane kozaki na masakrycznie wysokich obcasach. Seksownie, nie? No właśnie. Takim oto sposobem zaczynała się jej gra. Zapewne domyślacie się co chciała mu pokazać poprzez pochylenie się tuż przed jego oczami? A było na co patrzeć, oj było. Cały czas patrzyła na Tristana. Widziała w jego oczach niepokój i lęk. Czyżby bał się, że ona jest na niego zła? Że się na niego obraziła za zbyt szybkie postępowanie? Czy sądził, że tym wybrykiem spieprzył wszystko? Myślał, że ona tego nie chce? Nie był pewny czy Desiree nei uzna go za jakiegoś gwałciciela czy ch*** myślącego tylko o jednym? Haha, o rany, ależ on dziwny. Ślizgonka będzie musiała go nauczyć wielu rzeczy. Na początek pójdzie pewność siebie i swoich czynów. Jakże mogłaby być na niego zła, myśleć o nim źle? Przecież to że się tak spieszył tylko dobrze o niej świadczyło! O tym jaka jest atrakcyjna i jak działa na mężczyzn! Byłaby chyba głupia jakby miała uważać za spieprzenie wszystkiego coś co było dla niej pewnego rodzaju komplementem. Uśmiechnęła się i z niedowierzaniem pokręciła głową. Przystąpiła do dalszej części planu. Pochyliła się w kierunku ucha Tristana. Prawie nakryła go swoimi długimi włosami. Wiedziała, że pachnie swoimi najlepszymi perfumami. Chciała go trochę uwieść, omamić No i zgwałcić ale o tym później xd. Musnęła wargami jego ucho, potem je przegryzła. Zachichotała widząc minę blondyna. Wyglądał jakby był zamroczony i lekko ogłupiały. No i o to chodziło. Dalej uwodząc mruczała mu do ucha: -Tristan, Tristan, Tristan...Nie mam ci tego za złe. Ja też tego chcę.-zaczęła bawić się kosmykiem jego włosów, nawijając go sobie na palec. -Kochamy się, prawda? Więc po co czekać? -mówiąc to położyła się z powrotem na poduszki ciągnąc Puchona za sobą. Gdy znowu był nad nią opierając się wyprostowanymi rękoma za jej głową, ona gwałtownie wpiła mu się w wargi i jednocześnie oplotła chłopaka nogami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 24
Skąd : Stany Zjednoczone, Miami
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 123
  Liczba postów : 172




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Marzeń   Czw Gru 08 2011, 16:29

+18 Tristan patrzył się na dziewczynę i nie dowierzał! Ona była niesamowita! Jedynym wyjątkiem tego świata! Lecz czy źle jej zachowanie o niej, samej świadczyło? Chyba nie. Tristan był zakochany bezgranicznie. Wiedział że znają się od niedawna, lecz czuł się jak, gdyby znali się przez całe życie, a chociaż jego większość. Był taki zakochany, że przestał jasno i racjonalnie myśleć. Gdyby miał oddanego przyjaciela, ten by zaczął jego, ostrzegać przed nią. Lecz go nie miał, nie miał nikogo, oprócz niej. Miłość jest piękna, lecz także ślepa. Nie widzimy już wad, drugiej osoby, lecz same zalety, Ile to już razy, ktoś żałował, swojej naiwności i ślepoty? Tak po jednej, jak i po drugiej stronie. Lecz czy to teraz stanowiło, większe znaczenie? Nic go nie stanowiło, liczyła się tylko ona. Czy kiedyś przyjdzie mu tego żałować? Teraz znał na to odpowiedź. Nie! Lecz, nie był jasnowidzem, nie wiedział co może się stać, za jakiś czas. Oczywiście teraz Tristan, ponownie oddał się chwili. Chwili wartej, więcej niż całe złoto tego i tamtego świata. Chwili, która była bardziej złota, niż złoto, i bardziej piękniejsza, niż samo piękną, w swej namacalnej postaci. Wszystko traciło na znaczeniu. Tristan ponownie pochylony, nad nią, za jej sprawką, patrzył się na nią, wzrokiem pytającym. No tak, pewnie była bardziej doświadczona od niego. Ona wcześniej prowadziła, bardziej, lekko myślny, tryb życia. on sam, prowadził inaczej swoje życie, tak bardzo inaczej, że czuł się iż nic nie przeżył. Teraz pochylony nad nią, i zatopiony w jej anielskich oczach, czując jej perfumy, które działały niczym euforia. Czy tak czuł się człowiek, który doznał zaszczytu zasiadania, na Olimpie? Czy tak się czuje człowiek, który nie mając nic, nagle ma wszystko? Tristan, nie chciał jej do niczego zmuszać, ale dziewczyna tego sama chciała, zaś on. Ponownie był zamroczony, przez nią, kompletnie otumaniony, i kontrolowany. Czy aby na pewno wszystko, jest tak jak powinno być? Zostawiam wam to do oceny, zaś tym czasem, Tristan całował namiętnie swą ukochaną, całując długo i z miłością. Całując ją, jej szyje, przygryzając ucho, i swoja prawą ręką badając jej udo, jak gdyby za sprawą ręki, chciał poznać całe jej ciało. Tristan nie miał za wielkiego, pola manewru. Gdyż dziewczyna, przytrzymywała go nogami, za pewno po to by nie uciekł, lecz gdyby chciał i tak by to zrobił. Lecz nie chciał! O co to, to nie! Tristan, zdecydował się pójść o krok dalej. W sumie zdecydował to za dużo powiedziane, to raczej impuls nim rządził. Zastanawialiście się kiedyś, jak to jest, że nie wiedząc nic, o niektórych rzeczach, nagle pojawia się impuls i okazuje się ze wszystko robicie, dokładnie tak jak powinniście, mimo że robicie to pierwszy raz? Naukowcy mówią, że to za sprawą genetyki DNA.Lecz zostawmy ten temat. Tristan całował, delikatnie i czule jej szyję, zaś ręką już był pod jej bluzką, zaś jego usta sprowadzały się coraz niżej i niżej... Ciekawe czy tak się czuł Paris mając swą Helena, albo Tristan mający swą Izoldę... Tristan pieścił, ją coraz pewniejszymi ruchami, całując ją i jej ciało, po chwili, od tak bezceremonialnie, zdjął z niej jej sweter, zaś potem koszulkę, którą miała pod spodem, zostawiając ją w samym staniku. Cóż w sumie, on od początku był z nagim torsem prawda? Trzeba było wyrównać, nieco szansę. Tristan teraz zdecydowanie, miał większe pole do popisu. Chociaż nie miał się czym popisywać, ale przemilczymy to. Tristan teraz całował nie tylko jej szyje, lecz także i inne miejsca, a także piersi, które były widoczne przez stanik. Tristan schodził niżej, aż do granic spodni, gdzie nosem zaczepiał, o jej "Zakazane" miejsce. By po chwili powrócić, do góry. Nie było celem drażnienie dziewczynę, lecz i tak pewnie to robił. Tristan całował, jej piersi, podbrzusze i ranione. Każdym pocałunkiem, badał jej ciało, każdym pocałunkiem rozgrzewał siebie i ją. przez ciało przechodziły dreszcze podniecenia, i zachwytu. W jego kroczu, zaczynało brakować miejsca, i niedługo, nie da rady tego ukryć, lecz jeszcze na razie nic nie było widać. Więc mógł jeszcze trochę poudawać tego twardego, który kontroluje sytuacje, chociaż dobrze wiemy, ze było całkowicie na odwrót. Tristan jedną ręką, zaczął odpinać jej guziki w spodniach, w tym czasie całując ją długo i namiętnie w usta...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 24
Skąd : Bristol
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 285
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 362




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Marzeń   Czw Gru 08 2011, 19:31

+18Desiree w końcu była usatysfakcjonowana. Tristan najwyraźniej wziął się w garść i dobrze. Całował ją coraz mocniej, dotykał coraz to nowe miejsca...Drażnił się z nią, w jednej chwili jego wargi były nisko, a w drugiej znów przenosił je na jej usta. Nie pomagała mu gdy ją rozbierał. Z doświadczenia wiedziała, że facetów bardziej podnieca gdy robią to sami. Dziewczyna została w końcu w samej bieliźnie i spodniach. Gdy Tristan ją dotykał, całował jej piersi, brzuch, ramiona, ona mruczała z rozkoszy i wyginała się w łuk do tyłu. Ona jeździła dłońmi po całym jego ciele rozkoszując się miękkością jego skóry. Chłopak zjeżdżał coraz niżej zahaczając nosem o jej dolną cześć bielizny jeszcze bardziej doprowadzając swoją ukochaną do czerwoności. Przyciągnęła go do siebie bliżej niemal drżąc z podniecenia gdy zaczął odpinać jej spodnie. Desiree sięgnęła do jego rozporka pragnąc zrobić to samo. Zauważyła, że w jego kroczu robi się coraz ciaśniej co skwitowała jedynie szybkim rozpięciem jego spodni i zsunięciem ich, podczas gdy on rozprawiał się z pozostałą częścią garderoby Desiree.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 24
Skąd : Stany Zjednoczone, Miami
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 123
  Liczba postów : 172




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Marzeń   Czw Gru 08 2011, 20:03

+18 Tristan uśmiechnął się, z satysfakcją wiedząc już na pewno. Że to co robi, robi dobrze. Mimo wszystko jednak został bez spodni, a jedynie w swoich białych slipkach, w których nie dało się ukryć, nic a nic. Tristan nie zamierzał, się zastanawiać, wahać ani nic co by teraz, nie było odpowiednie. Zdjął sukienkę, ze swej ukochanej, zostawiając ją w koronkowych czarnych stringach. Tristan uśmiechnął się ponownie, nie zaprzestając drażnić, swej ukochanej, by w końcu ta, zaczęła mu odpowiadać na to wszystko! Niby tego chciała, a jak dochodziło co do czego, to zachowywała się jak uległa zakonnica. Tristan miał teraz ogromne pole działania! Już nie dochodził do podbrzusza! Teraz całował namiętnie, jej uda, nogi, łydki, biorąc w usta (Bez skojarzeń!) każdy jej palec u nogi, i delikatnie ssąc, całował go, chcąc rozpalić takim działaniem, swą życiową partnerkę. Delikatnie, ustami przejechał, po jej "Zakazanych" miejscach, całując ją wszędzie tam, gdzie nie powinien ją całować, nikt inny prócz niego! Tristan także był rozpalony, niemal do białość, lecz nie mógł, tego tak zostawić, i przejść do finału! Wszystko wirowało, i drgało, jego ciało było totalnie rozpalone. Każdy jego ruch i czyn,świadczył o wielkim podnieceniu, o wielkiej gorączce w zimowej zawieruszcie. Całował jej uda, liżąc je od strony wewnętrznej. I sprawnym ruchem, rozpiął jej stanik, wykorzystując moment, kiedy jego ukochana wzdychała czule. Nie wiedział jak mu się to udało, skoro robił to pierwszy raz, ale nad tym będziemy się zastanawiać, kiedy indziej. Teraz Tristan, postanowił zająć się jedynie piersiami. Całując je delikatnie, i zataczając językiem kółka wokół sutków. Także od czasu do czasu, przygryzając je, i ssąc je bardziej niż zamierzał, każdy sutek został tak przez niego zdemoralizowany. Potem długi i namiętnie całował swą ukochana, szepcząc czułe
- Kocham ciebie skarbie.. - Nie, to nie był jeszcze koniec! Tristan pojęcia nie miał, ze takie słowa, wypowiada się na koniec, lecz on jeszcze nie skończył! On dopiero zaczął. Kiedy już uznał że każda z piersi została odpowiednio, wynagrodzona, powolnymi pocałunkami schodził niżej i niżej, gryząc i szarpiąc przy tym stringi dziewczyny, językiem jeżdżąc po tym, czego nie powinien widzieć. I nie wiedząc o tym, jak bardzo ją to musi podniecać. Mówcie co chcecie, ale żadna kobieta, nie oprze się, gdy jej facet, robi jej takie rzeczy...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 24
Skąd : Bristol
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 285
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 362




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Marzeń   Pią Gru 09 2011, 17:39

A wiecie czemu Des nie reagowała na jego pieszczoty? Nie wiecie. Ja w sumie też nie wiem. Czuła, że coś jest nie tak. Że nie może. To wszystko co jej robił...było przyjemne, dobra, ale to nie było to czego oczekiwała. Nie był odpowiednią osobą...Chyba. Zrozumiała, że to co dopadło ją na krużgankach po prostu minęło. Ot tak, jak po zaklęciu Finite. Nie był tym jedynym, rozumiecie o co mi chodzi? Wcześniej była prawie pewna, że go kocha, że razem dadzą sobie radę...ale teraz już tego nie wiedziała. Nie miała pojęcia co do niego czuje, czy cokolwiek do niego czuje, kim on dla niej jest...Ale czuła, że dłużej nie wytrzyma, że musi mu o tym powiedzieć. Zdawała sobie sprawę, że go zrani...Że on naprawdę ją kocha, że złamie mu serce...Ale taka już była. Niestała w uczuciach, cyniczna, zimna Desiree Weaver. Lekko odsunęła się od chłopaka. Nie patrzyła mu w oczy. Mimo wszystko nie chciała widzieć w jego oczach cierpienia. -Tristan...Przepraszam. Nie mogę. To nie wyjdzie. Nie kocham cię. Nie wiem co sobie myślałam. Nie pasujemy do siebie. Bardzo mi przykro. To koniec. Nie idź za mną, proszę. Żegnaj. -szybko wstała, ubrała się i zanim chłopak zdążył zareagować wyszła z Pokoju Marzeń.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 24
Skąd : Stany Zjednoczone, Miami
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 123
  Liczba postów : 172




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Marzeń   Pią Gru 09 2011, 17:56

Chłopak słuchał w osłupieniu, rozumiał. Czy cierpiał? Czy płakał? Przecież on ja naprawdę kochał! Teraz rozumiał! Nie wyrzeknie się tego, tego dziedzictwa, tej tradycji, chciał z nią zerwać, być kimś innym niż Paladinem! Nie dał rady, przegrał, poniósł klęskę. Tristan nie reagował, nie pobiegł za nią, nie zrobił nic, a nic. Tylko płakał, szarpiąc się za włosy! Czy on naprawdę myślał że ktoś go pokocha? Jego?! Nawet nie jesteście w stanie sobie wyobrazić, co teraz z nim się działo! Wspomnienia pękły niczym potłuczone lustro, wszystko w nim pękło. Pamiętacie, jak Tristan uświadomił sobie, że żyje w nim inna osoba, ta którą nazwał "Ślizgońską wersją" Ta, którą Desirre się tak przestraszyła? Ona brała teraz przewage nad Tristanem. Zaś on sam, się nie bronił, nie chciał się bronić. Miał dosyć walki, miał dosyć pomagania, i bycia odrzuconym. Płakał, nie zdając sobie sprawy, że z każdą łzą tarci swoje człowieczeństwo. Wiecie, są różne wesrje zatracania się. Przede wszystkim są te, kiedy nie wiemy ze pędzimy siebie do grobu. To chyba ta główna wersja, jest jeszcze taka. Kiedy wiemy ze palimy za sobą wszelkie mosty, i chcemy to robić, zatracamy się i chcemy się zatracać. Odrzucamy pomoc innych bo chcemy! W Tristanie narastał gniew, gniew tak silny, tak nie okiełznany jakiego nigdy wcześniej nie znał. Jego życie nie miało sensu. Teraz rozumiał, a przynajmniej myślał że rozumiał. Miał już dosyć, nie chciał walczyć, nie chciał niczego, dla tego pozwolił wygrać swojemu innemu JA. To coś jak rozdwojona jaźń, która walczy o władze nad ciałem. Teraz kim był Tristan? Miły współczującym, chętnym do pomocy chłopakiem? Nie, Desiraa uśmierciła, raz na zawsze w nim te cechy. Tristan przestał płakać, jego łzy się wysuszyły,siedział tak przez kilka, godzin nie myśląc o niczym. Gdy wstał,nawet nie wiedział ze jest dumniejszy niż kiedykolwiek, jego wzrok chłodny i cyniczny, patrzący z Góry, jego uśmiech lodowaty, i złowrogi. Tristan nie miał pojęcia, ze ten płacz to był jego ostatni, a ni także że zbudował sobie mur, przez którego nikt się nie przebije, nawet ona. Nie wiedział ze nie nosił już maski, był taki jaki być powinien, od początku. Zimny, cyniczny i oschły. Brutalny i złowrogi. Wyobrażacie sobie takiego Puchona? Nie? To przyjrzyjcie się Tristanowi! Wszystko co dobre, ona zabiła, wszystko co do joty! W jego oczach nie było nawet iskry dobroci czy też życia! Wszystko umarło! Tristan schował ręce do kieszeni i wyszedł...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Paryż/Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1616
Dodatkowo : teleportacja, wilkołak
  Liczba postów : 2144
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2503-cornelia-somerhalder
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4052-nowe-powiazania-nowej-corin#120887
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4053-corin-somerhalder#120896




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Marzeń   Sro Sty 25 2012, 23:31

Cornelia przemierzała dokładnie każdy korytarz, jaki znajdował się w Hogwarcie. Czy czegoś szukała? Nie. Czy przed czymś uciekała? Nie. Czy kogoś szukała? Może... To był wyłącznie krótki wyskok do szkoły. Chciała zobaczyć, co się tutaj dzieje.
Zresztą, skoro Ramiro w pewnym sensie ją zostawił... W końcu pocałował jej najlepszą przyjaciółkę w policzek, jej powiedział kilka słów i ją wyminął... Wprawdzie są parą, ale sporo się zmieniło i nie było do końca jasne, czy wróci na dawny bieg. Dlatego musiała odpocząć. Od ferii, od tego zamieszania, od tego wszystkiego. Potem zdecyduje, czy zostanie tutaj tak jak kilka innych Gryffonek, czy wróci na Slowacje. A może po prostu wybierze się do Jonatana, do swojego brata? To ostatnie wydawało się chyba najlepszym pomysłem.
Ubrana była w czarno czerwony gorset. Sznurki były wiązane dość ciasno z przodu. Od jednego ze sznurków rozciągał się łańcuszek, który idąc w górę przypinał się do można by powiedzieć obróżki wokół szyi, na której widniała czaszka. Troszkę tak, jak piesek na smyczy. Do tego czarne, krótkie spodenki na których szlufkach zawieszony był łańcuch i które wyraźnie nie były nowe, były lekko przetarte na udzie. Trzeba było przyznać, że wyglądała w tym zestawie seksownie. I ku jej radości, miała piersi! No, ale mniejsza. W końcu ona nie powiedziała by na głos, jaki to dla niej zachwyt.
Długa wędrówka doprowadziła ją końcu do miejsca, gdzie miała ochotę zatrzymać się na kilka chwil dłużej. Znane było, jako pokój marzeń. Kiedy do niego weszła momentalnie zrobił się zielony. To zawsze był jej ulubiony kolor. O dziwo, bo przecież jest Gryffonką... Hah. Gdyby tylko jej przyjaciele z domu wiedzieli, że nie tylko to ją łączy ze Slytherinem... A raczej jego mieszkańcami. Może po to tu właśnie przyjechała?
Dziewczyna w pierwszej chwili podeszła do okna. Chciała w spokoju pomyśleć. Chwilę oglądała krajobraz zakazanego lasu rozciągający się za nim. Chciała skupić się na tak ważnej dla siebie rzeczy, ale nie potrafiła. Wszystko ją rozpraszało, chociaż właściwie nic w tym pokoju się szczególnego nie działo. Nawet nie było brzęczenia muchy. Zrezygnowana zasłoniła więc zasłony pozostawiając pokój w miłym półmroku. Potem znalazła sobie w miarę wygodną poduszkę i wraz z nią położyła się na miękkim puchowym dywanie. Głaskała jego włosie. Jej świadomość była obecnie pozbawiona wszelkich myśli. Tak cicho i spokojnie... Jak ona tego nienawidzi czasami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Pokój Marzeń   

Powrót do góry Go down
 

Pokój Marzeń

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 16Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 9 ... 16  Next

 Similar topics

-
» Pokój Marzeń
» Pokój Snów
» Pokój Czterech Pór Roku
» Pokój Śmiechu
» Pokój Zakochanych

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Wielkie schody
 :: 
szóste pietro
-