IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Pokój Marzeń

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 9 ... 14, 15, 16  Next
AutorWiadomość




Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 24
Skąd : Południowa Hiszpania
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 149
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 1357




Gracz






PisanieTemat: Pokój Marzeń   Czw Maj 19 2011, 14:14

First topic message reminder :

Na szóstym pietrze znajduje się sala wielkości klasy i kawałek więcej. Nie ma określonego koloru,gdyż każdy uczeń który do niej wejdzie może zmienić kolor miękkiego dywanu i ścian na jakikolwiek sobie wymarzy.Na północnej i południowej ścianie znajdują się dwa wielkie okna, na których parapecie spokojnie mieszczą się dwie osoby. Na czas imprez które często odbywają się w tym miejscu okna można zasłonić wielkimi zasłonami,przez co w pokoju zapada przyjemny półmrok. W jednym z rogów mieści się gigantyczna narożna kanapa,a po podłodze w niewielkich kupkach są porozrzucane kolorowe poduszki. Na pięknej drewnianej szafce stoi różowy gramofon,a w szufladzie można znaleźć całą kolekcje płyt gramofonowych poczynając od klasyki a kończąc na ciężkich brzmieniach. Uczniowie uwielbiają spędzać tu czas,i organizować imprezy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Nieokreślony
Galeony : 248
  Liczba postów : 188




Specjalny






PisanieTemat: Re: Pokój Marzeń   Pon Paź 03 2016, 17:43

Olivia zwróciła uwagę na zdziwioną minę Naeris. Wygladała, jakby dopiero co zobaczyła Ducha Świętego. Nie zdawała sobie jednak sprawy, czym jest to spowodowane. Miała świadomość, oczywiście, ale veritaserum znacznie ją zaćmiło. Zadawała te głupie pytania, jakby nadal nie wiedziała o co chodzi. Nadal nic nie rozumiała?
- O czym ja mówię? O tym, jak jest już od pięciu lat. Nie mów mi, że nadal nic nie rozumiesz. - powiedziała pretensjonalnym tonem. Właśnie zaczęła bawić się koszykiem swoich czarno-niebieskich włosów, dając Nae chwilę do namysłu. Patrzyła na nią z zażenowaniem, uśmiechając się ironicznie. - Widzisz żebym się śmiała? No, chyba że z twojego niezrozumienia, to już co innego. A śmiechom nie było końca. Ha ha. - Naiwność tej dziewczyny czasem bawiła ją do rozpuku. I w tym momencie właśnie tak było. Dlaczego ona nadal nic nie rozumie? Dlaczego nie potrafi pojąć, że żadne z nich przyjaciółki?
Olivia jednak nie zdawała sobie sprawy, czym nafaszerował ją James. Eliksir działał tak jak powinien, bo Xehijocosetoriano mówiła rzeczy, które całe życie myślała o Naeris. Nigdy jednak nie miała zamiaru powiedzieć ich na głos... Niestety jednak, nie wzięła pod uwagę sytuacji takiej jak ta. Że ktoś poda jej veritaserum i wszystkie jej myśli wyjdą na jaw, a na dodatek usłyszy je ta osoba, która nie powinna.
Pierwszy raz Liv zobaczyła, że Nae się jąka. Znała ją niby tak dobrze, ale dopiero tamtego dnia poznała ją w obliczu stresu związanego z relacjami z najlepszą przyjaciółką. Sourwolf wiele razy się stresowała, chociażby jakimś ważnym egzaminem, jednak nie było to zdenerwowanie tego typu. Ciemnowłosa miała wrażenie, jakby blondynka miała się zaraz rozpłakać i rozpaść na milion kawałków. Gdyby zdawała sobie sprawę z tego co mówi, jak najszybciej przestałaby i próbowałaby naprawić sytuację, wciskając dziewczynie jakiś kit, że to tylko takie żarty, jednak ona tej świadomości nie miała.
- Może cię zmartwię... ale po co się oszukiwać, prawda? - bardziej stwierdziła, niż spytała Xehijocosetoriano, jakby miała świadomość, że w jej organizm naszpikowany jest eliksirem prawdy. Bo, mówiąc szczerze, Jamesowi nalało się go ciut za dużo, a to wszystko przez to, że jakiś pierwszoroczniak otarł się o niego. I zamiast trzech kropel, w jej soku znalazło się około dziewięciu. Nie ma to jak potrójna dawka! - Obawiam się jednak, że... no, przyjaciółką to ja cię raczej nie nazwę. Zresztą, nie sądzę, żebyś i ty to zrobiła, gdybyś dowiedziała się, że przez dobre pięć lat cię wykorzystywałam. - powiedziała, znów robiąc coś w rodzaju niezadowolonego grymasu na twarzy. Spojrzała na dziewczynę i po dłuższej chwili wpatrywania się w nią, parsknęła ironicznym śmiechem.
- Wiesz... nigdy nie byłaś dla mnie żadnym autorytetem, nic z tych rzeczy, jednak pomimo to, zawsze wydawało mi się, że jesteś w miarę inteligentna. Teraz jednak zaczęłam sądzić, że chyba zbytnio przeceniłam twoje możliwości. No tak, w końcu jesteś szlamą. Brudną szlamą. Właściwie, nigdy nie powinnaś pojawić się w Hogwarcie. Powinnaś chodzić do mugolskiej szkoły i tam szukać sobie przyjaciół. Przynajmniej bylibyście na jednym poziomie. - W pewnym momencie zobaczyła i poczuła, że Nae łapie ją delikatnie za rękę. Odtrąciła ją od razu i stanęła bokiem do blondynki. Nie miała już ochoty patrzeć na dziewczynę, zwłaszcza, że jej zachowanie było po prostu żenujące. Popatrzyła na nią z niesmakiem i zaczęła myśleć o tym, czy Krukonka nigdy nie nauczy się, że nie można być tak naiwnym.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Newcastle, Anglia
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 2085
Dodatkowo : Szukająca Ravenclawu
  Liczba postów : 1119
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12503-naeris-cynthia-sourwolf
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12509-zapraszam-dobre-duszyczki#337107
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12508-listy-do-cierpkiej-wilczycy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12511-naeris-sourwolf#337284




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Marzeń   Sro Paź 12 2016, 00:27

Bardzo chciała, ale nie potrafiła przyjąć do wiadomości faktu, że to wszystko dzieje się naprawdę. Do jej umysłu docierały słowa Olivii, jej jawne kpiny, ale czuła się, jakby przyjaciółka zaczęła nagle mówić w innym języku. Musiała wyglądać idiotycznie, gdy tak marszczyła brwi, próbując nadążyć za biegiem wydarzeń. Słowa docierały do niej w zwolnionym tempie, a każde sprawiało, że ciężej jej było złapać oddech, zupełnie jakby niewidzialna pętla zaciskała się na jej szyi. Naeris przeszło przez myśl, że dostaje ataku paniki, tak jak James, ale potrafiła nad tym zapanować. Wystarczyło oddychać. Wdech i wydech, wdech i wydech. Najgorsze, że Olivię najwyraźniej bawił stan Naeris.
- Ale... mam prawo nie rozumieć... Myślałam... - wydukała, bo nie miała pojęcia, co powiedzieć, jak zareagować. Spojrzała z prawdziwym przerażeniem na osobę, którą pięć lat uważała za sobie najbliższą. Krukonka czuła się, jak zwierzę zapędzone w róg, zwierzę, które zostało otoczone. Miała wielką ochotę rzucić się do ucieczki, byleby tylko przerwać tę sytuację i jakoś ochłonąć. Można to nazwać tchórzostwem, ale wiedziała, że umrze, jeśli tego natychmiast nie zrobi. Mimo wszystko nie mogła nawet ruszyć się z miejsca, zupełnie jakby ktoś rzucił na nią zaklęcie przymocowujące jej stopy do podłogi. Niemal błagała spojrzeniem Olivię.
- No właśnie... po co się oszukiwać - Naeris poczuła, że zadrżały jej wargi, gdy powtarzała bezwiednie szeptem słowa swojej przyjaciółki. Olivia ją wykorzystywała? To mówili jej wszyscy naokoło, ale sama Liv zawsze twierdziła inaczej. Mówiła, że po prostu potrzebuje pomocy, a jasnowłosa jej udzielała każdemu, kto tylko prosił. Wystarczyło słowo, żeby rzuciła własne sprawy i zajęła się rozwiązywaniem problemów innych. Dla obcego była w stanie zrobić wiele, a co dopiero dla osoby, którą kocha. Co prawda, czasami sama potrzebowała otuchy, ale Liv zazwyczaj nie miała wtedy czasu... Nagle Naeris przypomniała sobie wszystkie te chwile, kiedy Olivia odwracała się do niej plecami, pozostawiając ją samą sobie. Czy ta dziewczyna kiedykolwiek spotkała się z nią, tylko po to, żeby się spotkać, a nie żeby o coś poprosić?
Poczuła, że trzęsie się coraz bardziej, w całym pokoju zapanowała duchota. Mrugała coraz częściej, bo szkliły jej się oczy. Sama nie wiedziała już, co czuje, zdawało jej się, że zaraz zemdleje, ale stała twardo w miejscu. Nigdy nie znalazła się w takiej sytuacji, nigdy nie sądziła, że spotka ją coś takiego. Nie umiała sobie z tym poradzić.
Kiedy usłyszała to słowo, przez jej twarz przeszedł skurcz, jakby Olivia ją uderzyła. Niemal zapiekły ją policzki. W pewnym momencie była już pewna, że polecą łzy, jednak coś się zmieniło. Jakby przeskoczył jakiś trybik w jej umyśle. Naeris odruchowo zacisnęła dłonie w pięści, tak mocno że aż pobielały jej knykcie. Złapała gwałtownie za ramię ciemnowłosą i obróciła twarzą do siebie. Spojrzała jej głęboko w te przesiąknięte pogardą oczy... Oczy, które tyle lat ją okłamywały. Serce zakuło ją raz jeszcze, kiedy wyrzuciła z siebie jedno pytanie.
- Jak możesz mówić to wszystko z takim spokojem?
Jednak to nie był jej głos. Stał się ostry i zimny, a nade wszystkim bardzo opanowany, co zupełnie nie współgrało z emocjami rozsadzającymi Naeris od środka. Czuła, że powolutku jej serce się rozpada i nie potrafiła tego powstrzymać. To tak bardzo bolało, że cierpienie niemal malowało się na jej twarzy. Gorsze niż każdy istniejący ból fizyczny.
- Całe lata... całe lata. - potrząsnęła głową, jakby próbowała przyjąć do wiadomości, że wszystkie chwili z Olivią były jedynie iluzją przyjaźni. Teraz wydawało się to takie oczywiste... - Jesteś potworem.
Odsunęła się od niej z odrazą, trzęsąc się cała. Naeris nie panowała już nad sobą prawie wcale. Miała ochotę splunąć Olivii prosto w twarz. Jak mogła być tak podłą? Dlaczego wyznać prawdę zdecydowała się dopiero po tylu latach? Żeby ją jeszcze bardziej złamać? Sourwolf nie mogła odetchnąć, nie mogła przestać odczuwać tego nieznośnego bólu, jak gdyby ktoś wbił jej sztylet prosto w serce i teraz wpychał go jeszcze mocniej.
- Jak mogłam być taka naiwna? - szepnęła. I nagle myśli Naeris skupiły się wokół niej samej. Cała nienawiść, którą w jednej chwili poczuła do Olivii, zalała ją jak fala. Przez tyle lat budowała tamę, a teraz w parę chwil ją rozerwano i gwałtowny wir zaczął niszczyć wszystko na swojej drodze. Czuła obrzydzenie do samej siebie. Uwierzyła tej... nawet nie umiała jej teraz nazwać. Zignorowała swoich prawdziwych przyjaciół, tylko dlatego, że nie potrafiła nigdy zauważać czyichś wad! Nie znała pojęcia kłamstwa, nie wiedziała, że świat jest pełen zła, które może dotknąć także ją. Naeris zrozumiała, jak głupia była. Słodka idiotka, pieprzona altruistka, myśląca, że może naprawić świat. Dlaczego musiała być aż tak naiwna i ślepa? Miała ochotę wydrapać sobie oczy.
- Więc jestem dla ciebie nikim więcej, tylko brudną szlamą? - wysyczała przez zaciśnięte mocno zęby, czując jak narastają w niej uczucia, które zawsze kontrolowała, a teraz już nie potrafiła. Nienawiść błysnęła w jej oczach, które pociemniały błyskawicznie. Gniew rozgorzał, jak gorący płomień, który w sekundę strawił resztę rozsądku w tej dziewczynie. A to słowo paliło, jak najgorsza trucizna, drażniło jej gardło i sprawiało, że Naeris odruchowo się krzywiła. Miała ochotę zabić.

Nienawidzę cię.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nieokreślony
Galeony : 248
  Liczba postów : 188




Specjalny






PisanieTemat: Re: Pokój Marzeń   Pią Paź 14 2016, 19:36

Olivia miała wrażenie, że Nae nadal nic z tego nie rozumie. Nie była zdziwiona swoją szczerością, bo nie do końca wiedziała co robi. Lekceważąco przewróciła oczami i powiedziała:
- No nareszcie załapałaś! Kto by pomyślał, że musiałam tyle czekać, byś wreszcie to zrozumiała... - Oczy Nae stopniowo zaczęły robić się szkliste i Olivia miała ochotę głośno się roześmiać, jednak coś jakby ją trzepnęło. Otrząsnęła się. Zaczęła zdawać sobie sprawę z tego co się dzieje. Nerwowo zaczęła unikać spojrzenia dziewczyny. Nie dało się ukryć, że eliksir przestał działać, bo zachowanie dziewczyny znacznie się zmieniło.
- Tttto ty-tylko żarty, Naeś, uspokój się... - jąkała się nerwowo, próbując jeszcze wszystko naprawić. Ale nic już nie dało się naprawić. Ze zdenerwowania, zaczęła bawić się kosmykami swoich czarnych jedwabistych włosów. Głos blondynki raptem jakoś dziwnie się zmienił. Xehijocosetoriano zaczęła coraz bardziej stresować się sytuacją. W pewnym momencie pomyślała o tym, by po prostu stamtąd uciec. - Przecież ja tylko żartowałam... Już je-jest okej, pra-prawda? - spytała niepewnie, próbując złapać ją za rękę. - I całe lata jeszcze będziemy się przyjaźnić! - powiedziała, próbując nabrać przekonujący ton, jednak to na nic. Serce biło jej bardzo szybko i była przekonana, że i Naeris słyszy jego rytm. - P-potworem? Przecież... ja cię kocham i ty mn-mnie... - oznajmiła beztrosko. Próbowała mówić to z dramatem w głosie, pokazać swoje przejęcie, jednak wyglądało to raczej komediowo. Ostatecznie, Olivia przekonała się, że i Krukonka już nie uwierzy w więcej bzdur, które jej opowie, więc stwierdziła, że ostatecznie zakończy już tę szopkę. Zobaczyła, że dziewczyna odsuwa się od niej, więc tylko uśmiechnęła się ironicznie i prychnęła z pogardą.
- Całe pięć lat... Dość późno się zorientowałaś. - stwierdziła głośno, macając między palcami swoją różdżkę.
- Szczerze? Tak, tylko szlamą. Nie wiem, jak mogłaś kiedykolwiek pomyśleć, że sporo dla mnie znaczysz. - powiedziała, odwracając się od dziewczyny. Skoro to koniec ich znajomości, uznała, że nie ma sensu nadal prowadzić z nią dyskusji i skierowała się do wyjścia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Newcastle, Anglia
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 2085
Dodatkowo : Szukająca Ravenclawu
  Liczba postów : 1119
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12503-naeris-cynthia-sourwolf
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12509-zapraszam-dobre-duszyczki#337107
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12508-listy-do-cierpkiej-wilczycy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12511-naeris-sourwolf#337284




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Marzeń   Sro Lis 09 2016, 21:42

Każdy normalny człowiek by się pohamował, widząc gwałtowną burzę rozgrywającą się w sercu Krukonki, tak doskonale objawiającą się na jej twarzy. Po samym spojrzeniu dziewczyny można było domyślić się, jak ogromne pokłady nienawiści właśnie wyzwalały się z najciemniejszych zakamarków sourwolfowego serca. Olivia najwyraźniej nie wierzyła w to, że tak dobra i niewinna dziewczyna może być zdolna do takiego gniewu. Wręcz wyglądało na to, że Liv ulżyło, gdy nie musiała już dosadniej tłumaczyć Nae, o co chodzi.
- Spróbuj tylko się zaśmiać. - powiedziała, nawet nie starając się panować nad swoim brzmieniem, które brzmiało teraz, jak ciężki, niski pomruk. Warczenie wilka. Zobaczyła błysk strachu w oczach byłej przyjaciółki i dało jej to ogromną, gorzką satysfakcję. Naeris spodobało się to, że wzbudziła strach, nawet jeśli fałszywy, w tej odważnej, śmiałej dziewczynie. Zawsze to ona się bała. Była wielkim tchórzem, godnym jedynie splunięcia. Tym razem role się zamieniły. Cholernie chciała, żeby Olivia pożałowała wszystkich swoich kłamstw. Miała niemal ochotę ją do tego zmusić.
- Ależ ja jestem spokojna, Liv. - syknęła, choć poczuła, że nadal mocno trzęsą się jej dłonie, a dreszcze przemykały po kręgosłupie. Panowanie nad głosem, żeby się nie załamał, kosztowało ją wiele wysiłku. Wypluła imię zdrajczyni, wydymając przy tym usta pogardliwie. Myśli skotłowały się w głowie Krukonki i poplątały zupełnie. Nienawiść, pogarda i gniew walczyły o dominację, falami zalewając ostatnie mury opanowania. A one trzeszczały. Dziewczyna wykrzywiła się paskudnie, gdy usłyszała zmiękczenie jej imienia. Jak w ogóle ona śmiała do niej mówić? Patrzeć na nią? Być z nią w jednym pomieszczeniu? Oddychać tym samym powietrzem, teraz tak bardzo zatrutym? Powinna umrzeć, umrzeć, umrzeć. Cierpieć za to, co zrobiła. Cierpieć choć w połowie tak mocno, jak cierpiała w tamtej chwili Naeris. Ciemnowłosa spoglądała na nią z przerażeniem, coraz zerkając też w stronę drzwi. Niech tylko spróbuje uciec. Dłoń Krukonki mimowolnie zawisła nad jej kieszenią, w której trzymała różdżkę.
Zaśmiała się nerwowo, choć ten odgłos bardziej przypominał coś na kształt histerycznego szlochu. W zielonych oczach jednak nie lśniły łzy. Naprawę Olivia myślała, że ona uwierzy, że to tylko żart? Posunęła się za daleko, przekroczyła linię i teraz nie było już odwrotu. Naeris nie wiedziała, co robi, ale wiedziała za to, co chce zrobić. I nie zamierzała się powstrzymywać, choć chciała jeszcze usłyszeć, co ma do powiedzenia ta brudna szmata. Kolejne kłamstwa, tak obrzydliwie słodkie, wywołujące następną falę mdłości. Przygryzła wargę za mocno, czując metaliczny smak krwi na języku. Duchota w tym pokoju ją dobijała. Tlenu! Powietrza! Odrobiny, choć odrobiny wiatru... Błyskawicznie zareagowała na gwałtowny ruch Olivii, który omylnie wzięła za atak. Cofnęła się parę kroków, niemal potykając o własne nogi. Kaleka. Życiowa kaleka.
- NIE DOTYKAJ MNIE! - krzyknęła, utrzymując z wielkim trudem równowagę. Kiedy stała w miejscu miała przynajmniej poczucie, że nie upadnie za chwilę, jak długa. Teraz Naeris zdawało się, że obraz zaczął się chwiać. Nie mogła zemdleć, nie teraz, nie, nie. - I PRZESTAŃ KŁAMAĆ. - warknęła, nie mogąc znieść słowa "kocham", zhańbionego w ustach jasnookiej. Teraz żyła w niej tylko nienawiść, wypalająca od środka wszystkie dobre uczucia, jakie pozostały w Naeris. Spazm bólu przebiegł przez jej twarz, kiedy Olivia prychnęła na dziewczynę, którą lata oszukiwała, sprawiając, że ta niemal zgięła się wpół. Najgorsze, że ten strach i próby załagodzenia sytuacji nadal były jedynie grą. Zabijasz mnie.
- Lepiej późno... niż wcale. - odparła, wbijając w nią spojrzenie, które świadczyło o tym, że powinna natychmiast zamilknąć. Każdy rozsądny człowiek przestraszyłby się teraz Naeris z płonącymi oczami, zakrwawioną wargą i dłonią niebezpiecznie drżącą nad różdżką. Ale nie Olivia. Ona nie mogła sobie odmówić. Chciała zniszczyć Sourwolf porządnie. Tak, by nigdy już nie mogła być sobą. Szlama... Głupia szlama. Kretynka. Idiotka. Myślałaś, że naprawdę jesteś coś warta? Twoja naiwność przekracza wszelkie granice. Wierzysz każdemu na słowo, bez żadnych wątpliwości ufając każdej nowo poznanej osobie. Udajesz skromną, hojną... Jesteś żałosna, Sourwolf. Z całą swoją świętoszkowatością. Myślisz, że ktokolwiek by cię taką pokochał? Przecież minęło już tyle lat, a ty nadal nie wiesz, co to miłość. Nie, czytanie książek się tutaj nie liczy. Może i znasz smak pocałunku, jednak nikt cię nigdy nie pocałował z własnej woli. Po prostu ludzie kpią z ciebie, wiedząc jak beznadziejnie głupia jesteś. A wiesz co jest najgorsze? Że ty nawet tego nie widziałaś. Powinnaś być wdzięczna Olivii. Powinnaś jej podziękować. Za to, że cię u ś w i a d o m i ł a!
- Jeszcze z tobą nie skończyłam. - szepnęła, widząc, jak ciemnowłosa odwraca się do niej plecami. Doskoczyła do Liv i szarpnęła ją za ramię, nie dbając ani trochę o to, czy zrobi jej krzywdę. Wręcz przeciwnie. Naeris tego chciała. Nigdy nie pragnęła zranić kogoś tak bardzo, jak w tej chwili. Ostatnie mury runęły z głuchym łoskotem.
Kiedy już odwróciła dziewczynę przodem do siebie, pchnęła ją z całej siły w klatkę piersiową, odrzucając prosto na ścianę. Oby zabolało. Cofnęła się i wyciągnęła różdżkę. Czego Liv się spodziewała? Że Naeris schowa się w kąt i będzie płakać, jak dziecko? Że zacznie błagać? Że powróci do niej na klęczkach? O nie. W duszy Krukonka roześmiała się, jak szaleniec. Obojętne jej były konsekwencje, nie zastanawiała się nad tym, że zupełnie nie jest sobą. Po prostu musiała coś zrobić. Byle się nie załamać. Byle nie płakać, byle nie upaść. A najlepszą obroną jest atak.
Teraz inaczej porozmawiają. Wymierzyła różdżką prosto w twarz, która wzbudzała w niej czyste obrzydzenie. Gotowa na obronę, na rzucenie Protego. Ale nie wypuści jej. Dopóki ustoi na nogach, nie wypuści jej. Gorączkowe myśli sprawiały, że oddychała szybko, nierówno, a oczy niespokojnie obserwowały każdy ruch przeciwniczki. Upokorzy cię brudna szlama, Liv. Ciekawe, jak ci się to spodoba. Może będziesz błagać o litość? Wtedy się zastanowię. Świat byłby bez ciebie o wiele piękniejszy... Kto wie, może i jesteś nawet bardziej żałosna niż ja? Chcę zobaczyć twoje łzy.

Lepiej uklęknij i módl się, aby wrócił mi rozsądek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nieokreślony
Galeony : 248
  Liczba postów : 188




Specjalny






PisanieTemat: Re: Pokój Marzeń   Nie Lis 13 2016, 00:11

- To miała być groźba czy ostrzeżenie? - spytała kpiącym głosem dziewczyna. - Zresztą, to nieważne, cokolwiek byś nie powiedziała, brzmiałoby żałośnie. - stwierdziła. Czarnowłosa zaczęła odnosić wrażenie, że Sourwolf zdołała wzbudzić w niej przerażenie. Skądże znowu! Mimo przekonywania sama siebie, w głębi duszy Olivia poczuła lekkie zdenerwowanie. Nie chciała, by Krukonka zdołała ujrzeć wyraz jej twarz, który bardzo wiele zdradzał, dlatego nieustannie odwracała głowę. Dzięki temu, unikała wysyłania nerwowych spojrzeń i pokazywania swojego zestresowania w mimice. Ponownie zaczęła bawić się kosmykami sowich jedwabistych, czarnych włosów, zajmując czymś ręce. W końcu, spojrzała Naeris w oczy i zobaczyła coś, przez co poczuła się bardzo niepewnie. Zauważyła w twarzy blondynki, coś jakby ze zwierzęcia - zupełnie jakby patrzyła na niedźwiedzia lub wilka, który jest wściekły, ponieważ dziewczyna wstąpiła na jego teren. Sytuacja, w jakiej się znajdowała była dla niej bardzo przytłaczająca. Na karku poczuła kroplę zimnego potu i wzdrygnęła się gwałtownie. Ta szlama wyczuła już, że się boję. Odwróć role, Olivia. Czarnowłosa nieoczekiwanie wyjęła swoją różdżkę z tylnej kieszeni w spodniach. Zrobiła jednak to bardzo powoli i ostrożnie, kontrolując wzrok Nae. Liv zdołała się na przenikliwy wzrok i podjęła próby przeszywania nim dziewczynę, jednocześnie wyciągając różdżkę z kieszeni. Pospiesznie schowała ją w rękawie swojej wydekoltowanej bluzce. A to się dziewczyna zdziwi. Drugą ręką próbowała zaczepić dziewczynę, starając się odciągnąć uwagę Krukonki od swojej drugiej ręki, którą Olivia podejrzanie trzymała za plecami. Sourwolf odskoczyła od niej jak poparzona, a Liv skomentowała to z drwiną w głosie.
- Spoko, nie zarażę cię groszopryszczką. - ukradkowo zerknęła na drzwi. Usłyszała wzburzony, ale jednocześnie warczący głos. Olivia od zawsze miała była przekonana, że nikt nie będzie w stanie przewyższyć ją w kilku aspektach - urodzie, władzy, inteligencji, sprycie. Patrząc teraz na Nae, powstrzymywała się przed wykonaniem jakiegokolwiek gwałtownego ruchu, ponieważ Blondwłosa wyglądała jak wściekłe zwierzę. Na początku groźby Naeris brzmiały wręcz zabawnie - co mogłaby zrobić jej taka drobna, niezdecydowana i rozdarta dziewczyna, która dopiero co dowiedziała się, że jej przyjaciółka przez cały czas była wobec niej nieszczera? Tymczasem Olivia naprawdę poczuła strach. Nigdy nie przyszłoby jej do głowy, że Nae wzbudzi u niej niepewność i przerażenie.
- Właściwie masz rację. Po co nadal się okłamywać, skoro to do ciebie w końcu dotarło? - uznała. Zupełnie jak ona, zdążyła już przegryźć wargę, jednak nie było to zauważalne, ponieważ pełne usta Olivii pokrywała krwiście czerwona pomadka, a ich kontur powstał przy użyciu o ton ciemniejszej konturówki. Wystarczyłoby, że Olivia zaplotłaby swoje włosy w długie warkocze, wykonała wyraźniejszy kontur twarzy i drapieżną kreskę na oku, a śmiało można by powiedzieć,  że wygląda, jak typowa ostra dziewczyna z Bronxu, z którą nie warto zadzierać.
- To stwierdzenie w tej sytuacji akurat niekoniecznie pasuje. Bo widzisz, mój plan obejmował jedynie lata w szkole. Później i tak bym o tobie zapomniała. - powiedziała z wyższością w głosie, mimo to, w środku nadal czuła lęk.
Usłyszała szept. Lodowaty szept. Nie zdążyła wykonać żadnego ruchu, bo chwilę potem poczuła gwałtowne szarpnięcie za ramię. Liv zobaczyła pełne furii spojrzenie Naeris, a zaledwie sekundę później odepchnęło ją do tyłu. Uderzyła plecami o ścianę. Przed upadkiem jedną ręką próbowała jakoś uchronić się przed bolesnym zderzeniem z jakąkolwiek twardą powierzchnią, przez co boleśnie ją sobie stłukła. Przez to wszystko, z rękawa prawie wyleciała jej różdżka, którą - na wszelki wypadek - zamierzała użyć później. Podparła się o grube, zimne mury szkoły, a następnie zerknęła przed siebie i zobaczyła groźnie wyglądającą dziewczynę. Przeciwniczka może i nie szczerzyła się od ucha do ucha, jednak można było wyczuć, że odczuwa ona ogromną satysfakcję - górowała nad nią, miała lekką przewagę, a co najważniejsze - mierzyła jej w twarz różdżką. Ona. Brudna szlama śmiała podnieść różdżkę na dziewczynę czystej krwi. Z gracją wysunęła różdżkę z rękawa, zręcznie łapiąc ją w dłoń i mocno trzymając. Podniosła się,  patrząc jej w oczy. Do czego mogła być zdolna ta dziewczyna? Równie dobrze może się okazać, że przez tyle lat Xehijocosetoriano miała do czynienia z jakąś psychopatką. Stała w bezruchu, bardzo głęboko oddychając. W momencie, który Czarnowłosa uznała za odpowiedni,  szybkim i płynnym ruchem rzuciła zaklęcie.
- Protego Maxima! - krzyknęła, tworząc pomiędzy sobą, a przeciwniczką niewidzialną barierę. Siła zaklęcia była na tyle duża, że zdołała odrzucić Naeris do tyłu.

Iskra jest początkiem ogromnego pożaru.
Ogień wzrasta.
Walka się rozpoczyna.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 353
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 976
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13872-lotta-hudson?nid=5#367718
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13936-relki-lotki#368318
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13932-lotta-hudson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13931-lotta-hudson




Moderator






PisanieTemat: Re: Pokój Marzeń   Nie Kwi 16 2017, 22:34

Po tej sytuacji z Calumem byłam totalnie roztrzęsiona - nie miałam pojęcia jak on mógł mi to zrobić. Jak wielkim hipokrytą trzeba być, żeby robić mi takie wyrzuty z powodu faceta, a potem robić dokładnie to samo. Czułam się zdradzona i doszłam do wniosku, że zdecydowanie muszę być sama. Udałam się do jednego ze spokojniejszych miejsc jakie znałam - do Pokoju Marzeń. Często zdarzało mi się tam chodzić, gdy miałam podły humor albo zwyczajnie chciałam być sama. Po wejściu do pomieszczenia - dywan i ściany zmieniły kolor na ciemno granatowy - nie zażyczyłam sobie tego, ale widocznie pomieszczenie samo wyczuło jaki kolor w tej sytuacji by mi odpowiadał. Zasłoniłam okna kotarami, a w pomieszczeniu zapadł półmrok. Nie spodziewałam się, że ktokolwiek mógłby mnie tutaj znaleźć, więc puściłam z gramofonu bardzo spokojną muzykę, po czym z pomocą magii zaparzyłam sobie herbatę i usiadłam na kanapie. Sama nie zauważyłam kiedy zaczęły mi płynąć łzy. Przymknęłam oczy tłumiąc uczucie rozpaczy, jednakże już po chwili zanosiłam się płaczem.

@William Walker

______________________

I won't ask
for much this Christmas
I don't even
wish for snow
I'm just gonna keep on waiting
Underneath the mistletoe
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Manchester, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 288
Dodatkowo : legilimencja i oklumencja, prefekt fabularny
  Liczba postów : 455
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14149-william-walker?nid=12#373965
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14408-william-walker#381575
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14185-william-walker
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14184-william-walker




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Marzeń   Nie Kwi 16 2017, 23:24

Nie wiedziałem dlaczego, ale ostatnia sytuacja ze starszą Hudson źle na mnie wpłynęła. Poniekąd dlatego, że wywoływała we mnie nieznane uczucia, a także dlatego, ze byłem zmuszony wywrzeć na niej wpływ. Nie często to robiłem. Bardziej chodziło o odpieranie ataków, osób, którym nadepnąłem na odcisk. Jednak specjalne sytuacje potrzebowały specjalnych rozwiązań. Musiałem pomyśleć, byłem zirytowany samym sobą. Nic nie rozumiałem, musiałem wybić sobie z głowy dziewczynę. Moje zdenerwowanie sięgnęło zenitu i wlepiłem szlaban dwójce małych dzieci, które po prostu znalazły się w złym miejscu o złym czasie. Głośno oddychałem, naprawdę musiałem się uspokoić i przede wszystkim – zapalić. Nie uśmiechało mi się jednak wychodzić z zamku. Byłem w cienkiej koszulce, a jakoś nie bardzo chciałem wędrować po szkolnych korytarzach, najpierw do dormitorium, potem na sam dół na zewnątrz. Rozejrzałem się dookoła, szóste piętro. Do głowy przyszedł mi tylko jeden pomysł – pokój marzeń. Zazwyczaj był pusty, albo siedziała w nim jakaś para gruchających gołąbków. Nie miałem wątpliwości, że bez problemu sobie z takowymi poradzę. Wszedłem do pomieszczenia i stanąłem jak wryty. Naprawdę musiałem mieć takiego pecha? Starając się wyrzucić z głowy dziewczynę, zamiast na parę wkurzających i klejących się siebie dzieciaków trafiłem właśnie na nią. Los lubi ze mnie kpić.
Dostrzegłem jej łzy i z trudem stłumiłem jęk rozpaczy. Nienawidziłem patrzeć na cierpienie innych, szczególnie w chwilach, w których sam nie byłem w najlepszej kondycji psychicznej.
Nie wiedziałem co zrobić. Wiedziałem, że moje ostatnie słowa mocno się na niej odbiły. Przecież o to mi chodziło i trochę w tym celu nią zmanipulowałem. Zamknąłem cicho drzwi, nie byłem typem osoby, która się wycofuje, nie uciekałem, nigdy. Nienawidziłem płaczu, był dla mnie oznaką słabości. Musiałem coś zrobić, po prostu musiałem i już. Skorzystałem z tego, że dziewczyna mnie nie zauważyła i powoli, po cichu do niej podszedłem. Ukucnąłem przy zrozpaczonej Hudson i lekko uniosłem jej podbródek.
Nie płacz. – powiedziałem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 353
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 976
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13872-lotta-hudson?nid=5#367718
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13936-relki-lotki#368318
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13932-lotta-hudson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13931-lotta-hudson




Moderator






PisanieTemat: Re: Pokój Marzeń   Pon Kwi 17 2017, 00:21

Może płacz był oznaką słabości? A może jedynym sposobem by odnaleźć w sobie siłę? Nie obchodziło mnie czym były moje łzy - potrzebowałam ich. Zwyczajnie musiałam wylać moją wściekłość i rozpacz, które pozostawiła we mnie konfrontacja z Calumem - może nie tyle pozostawiła, a jedynie zaogniła uczucia, które pozostały mi po spotkaniu z Williamem. Obaj chłopacy doprowadzili mnie do rozsypki i zwyczajnie potrzebowałam wypłakać się i wyrzucić z siebie wszystkie złe emocje. Walker był ostatnią osobą, której się tutaj spodziewałam. Początkowo nie dostrzegłam, że wszedł do pomieszczenia - muzyka zagłuszyła jego kroki, a ja sama miałam zamknięte oczy. Gdy chłopak dotknął mojego podbródka nagle ocknęłam się z letargu - odrobinę mnie przestaszył, jednakże nie okaza) am tego. Było mi tak cholernie wstyd, że przyłapał mnie na płakaniu, ale czułam się skonfundowana tym, że tutaj przyszedł - szpiegował mnie, żeby mnie prześladować czy może mieliśmy do siebie wielkiego pecha. Westchnąłam - nie byłam w stanie zamaskować przyśpieszonego oddechu, ani tym bardziej łez, które leciały z moich oczu niemalże ciurkiem. Zmusiłam się do spojrzenia mu w oczy i roztrzęsionym głosem wyszeptałam:
- Nie dotykaj mnie.
Tak naprawdę w tym momencie marzyłam o tym, żeby się do njego przytulić, ale nie zamierzałam tego okazywać. Po tym jak ostatnio mnie potraktował wiedziałam, że muszę się od niego odciąć, bo to zaszło za daleko.

______________________

I won't ask
for much this Christmas
I don't even
wish for snow
I'm just gonna keep on waiting
Underneath the mistletoe
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Manchester, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 288
Dodatkowo : legilimencja i oklumencja, prefekt fabularny
  Liczba postów : 455
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14149-william-walker?nid=12#373965
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14408-william-walker#381575
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14185-william-walker
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14184-william-walker




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Marzeń   Pon Kwi 17 2017, 00:37

Nie powinienem był tego robić. Powinienem się cofnąć już w progu i zostawić ją samą w pokoju. Znowu pogarszałem sytuację, źle robiłem, byłem zwyczajnie głupi, tak to o to chodziło. Nie rozumiałem tej dziewczyny, jej uczucia i mowa ciała mówiła zupełnie coś innego, a jej słowa temu przeczyły. Stop, Will, musisz przestać, to jej prywatność, a ty musisz ją uszanować. Przekonywałem samego siebie, jednak przy tej dziewczynie stawałem się legilimentą pełną parą. Wiedziałem, że to złe, ale nie było w tej chwili niczego czego mógłbym bardziej chcieć niż poznanie myśli tej dziewczyny.
Skoro tego chcesz. – powiedziałem oschle i wyciszyłem swoje umiejętności.
Nie zapominając po co tutaj przyszedłem, wyciągnąłem paczkę papierosów i od razu całego spaliłem. Bez żadnej przerwy wziąłem kolejnego i odpaliłem jednak z tym się tak nie pośpieszyłem. Nerwowo krążyłem po pokoju, paląc papierosa i zastanawiając się co zrobić dalej. Przestałem na chwilę zwracać uwagę na dziewczynę, by zaraz potem wbić w nią wzrok.
Przestań się oszukiwać, podobam ci się taki jaki jestem. – powiedziałem nie przestając patrzeć w oczy Hudson.
Byłem zły, jeszcze bardziej niż przed wejściem do pomieszczenia. Nie prosiłem się o spotkanie z nią, nie chciałem nawet tego, ale widocznie ktoś tam u góry ma niezły ubaw patrząc na moje życie. Nie potrafiłem się uspokoić i drżącymi dłońmi wyciągnąłem trzeciego już papierosa i ponownie zacząłem krążyć po pokoju. Chciałem przekląć swój los, a potem sobie przypomniałem, że i tak już przeklęty jestem. Do diabła z tym wszystkim, byłem naprawdę zirytowany, czułem, że za chwilę wybuchnę. Musiałem się uspokoić, naprawdę musiałam i się starałem to zrobić, ale chwilowo emocje wzięły nade mną górę. Przystanąłem w miejscu i zerknąłem na Lottę.
Przepraszam. – powiedziałem cicho, ale nie byłem pewien czy muzyka tego nie zagłuszyła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 353
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 976
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13872-lotta-hudson?nid=5#367718
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13936-relki-lotki#368318
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13932-lotta-hudson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13931-lotta-hudson




Moderator






PisanieTemat: Re: Pokój Marzeń   Pon Kwi 17 2017, 12:39

Odsunął się i zaczął palić papierosy jak smok. W ciągu zaledwie kilku minut wypalił trzy - zastanawiałam się po co w ogóle tutaj siedzi, skoro moja osoba denerwuje go tak, że musi tak bardzo odreagowywać. W pewnym momencie spojrzał na mnie tak intensywnie, że aż się przeraziłam i rzucił uwagę, która była bardzo śmiała. Trudno było zaprzeczyć - jasne, że mi się podobał, ale moje odczucia w stosunku do jego osoby nie były tak łatwe jak mogło się wydawać. Przyciągał mnie i odpychał.
- Will - westchnęłam cichutko - Ja już naprawdę nie wiem jaki ty jesteś.
Nie byłam pewna za co mnie przeprasza - czy za to co zdarzyło się kilka dni temu, czy może za to, że wtargnął do pokoju i zamiast dać mi spokój został tu. Może za wszystko naraz? Nie wiedziałam dlatego nic nie odpowiedziałam udając, że muzyka zagłuszyła jego słowa.
Czułam jak moje serce pęka z każdym jego słowem - w gruncie rzeczy nie wiedziałam dlaczego. Nie miałam pojęcia co mnie do niego ciągnie, ani tym bardziej jakie są moje uczucia do niego. Nie miałam siły, ani ochoty myśleć o tym w tym momencie, byłam zbyt przytłoczona zachowaniem Caluma, żeby myśleć logicznie.
Z moich oczu wciąż leciały łzy. Wpadłam na odrobinę niedorzeczny pomysł - musiałam w końcu zrozumieć dlaczego William tak się zachowywał wobec mnie. Westchnęłam i zapytałam cicho:
- Chcesz coś do picia?

______________________

I won't ask
for much this Christmas
I don't even
wish for snow
I'm just gonna keep on waiting
Underneath the mistletoe
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Manchester, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 288
Dodatkowo : legilimencja i oklumencja, prefekt fabularny
  Liczba postów : 455
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14149-william-walker?nid=12#373965
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14408-william-walker#381575
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14185-william-walker
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14184-william-walker




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Marzeń   Pon Kwi 17 2017, 18:06

Moje serce stopniowo zaczynało zwalniać, a oddech prawie się unormował. Byłem wybuchowy, nie miałem pewności, że za chwilę nie zacznę krzyczeć. Nie wiem co na to miało wpływ. Pogoda, dzień tygodnia, czy może obecność tej dziewczyny. Policzyłem w myślach do dziesięciu i po chwili schowałem do kieszeni paczkę papierosów, którą dotychczas trzymałem w dłoni. Podniosłem wzrok na krukonkę.
A za kogo mnie masz, Hudson? – zapytałem i zaśmiałem się bez cienia rozbawienia.
Jedyne czego pragnąłem to oderwania od rzeczywistości. Nigdy nie szedłem ścieżkami wyznaczanymi przez innych. Byłem jak kot, chodziłem własnymi drogami nie przejmując się opinią innych. Jednak w tej dziewczynie było coś czego nie potrafiłem nazwać ani zinterpretować. Godzinami główkowałem się o co tak właściwie chodzi. Nie jej lecz mi. To nie ona mnie denerwowała. Wkurzało mnie to co odczuwałem, czego nie pojmowałem, irytowałem sam siebie. Nigdy wcześniej nie miałem problemu z antagonizowaniem innych. Można by rzec, bułka z masłem, a jednak teraz było inaczej. Wiedziałem jednak, że nie miałem większego wyboru. Koniec kropka. Jeśli ona mnie znienawidzi, ja sam przestanę o niej myśleć, tak będzie łatwiej.
Bóg wie, że nie należy nigdy wstydzić się własnych łez. Są one jak deszcz obmywający pył, który zalega nasze stwardniałe serca. – zacytowałem Dickensa nie spuszczając z niej wzroku. – Wierzysz w to?
Wciąż stałem dość spory kawałek od Hudson. Obawiałem się, że zbyt duże zbliżenie jeszcze bardziej namiesza mi w głowie.
Żebyś mogła mnie otruć i nakarmić moimi zwłokami smoki, które nielegalnie hodujesz? – odparłem na jej pytanie.
Nawet teraz ironia mnie nie opuszczała. Miałem podły humor, więc moje zachowanie również takie było. Nawet nie próbowałem udawać. Jeśli ja się źle czułem, nikt nie miał prawa czuć się lepiej ode mnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 353
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 976
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13872-lotta-hudson?nid=5#367718
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13936-relki-lotki#368318
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13932-lotta-hudson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13931-lotta-hudson




Moderator






PisanieTemat: Re: Pokój Marzeń   Pon Kwi 17 2017, 18:47

Zawahałam się. Wszystkie moje myśli na jego temat były ze sobą sprzeczne. Nie miałam pojęcia co mu odpowiedzieć. Po pierwsze - naprawdę nie byłam w stanie uformować na jego temat jednoznacznej opinii, po drugie - bałam się odrobinę jego reakcji, wyglądał na totalnie nieopanowanego.
- Jakie to ma znaczenie? - zapytałam wpatrując się w jego oczy w poważną miną.
Nie byłam w stanie zrozumieć co ciągnęło mnie w stronę Williama, co spowodowało, że siedziałam w tym pokoju, zamiast po prostu wyjść i dać sobie z nim spokój. Powinnam się go bać, albo przynajmniej go nie znosić, a mimo wszystko nie potrafiłam zdobyć się na żadne negatywne uczucia względem niego.
Odstawiłam kubek po herbacie na stolik obok, po czym wstałam i zbliżyłam się do niego mówiąc:
- Naprawdę sądzisz, że gdybym zgadzała się z tym zdaniem to płakałabym w takim miejscu jak to?
Parsknęłam bolesnym, sarkastycznym śmiechem, w którym nie było ani grama wesołości. Chociaż często wybuchałam płaczem i miałam problem z panowaniem nad emocjami, w gruncie rzeczy nie lubiłam okazywać słabości przy ludziach, dlatego prawdziwą rozpacz starałam się przynajmniej maskować, by potem wylać ją w samotności.
Zignorowałam niemiłą uwagę o smokach, którą poczynił w moją stronę William i podeszłam do stoliczka by zaparzyć herbatę. Mimo że dał mi do zrozumienia, że nie chce pić postanowiłam nalać gorący płyn do dwóch kubków. Nie miałam pewności czy mój podstęp się uda, ale mimo to gdy chłopak na chwilę przestał mnie obserwować i odwrócił głowę dolałam do jego kubka odrobinę veritaserum, które zostało mi po ostatniej lekcji eliksirów. Odrobinę zdziwiło mnie, że herbata nagle stała się aromatyczna, jednakże jakimś dziwnym trafem nie wydawało mi się to podejrzane. Wzięłam swój kubek i ponownie usiadłam na kanapie. Jeśli będzie chciał to weźmie tę herbatę i wyjawi mi prawdę - jeśli nie to zmarnowałam cenną porcję eliksiru. Uważałam, że w tej sytuacji warto zaryzykować.
Gdybym tylko wiedziała, że pomyliłam fiolki, a w napoju chłopaka zamiast veritaserum znalazła się amortencja...

______________________

I won't ask
for much this Christmas
I don't even
wish for snow
I'm just gonna keep on waiting
Underneath the mistletoe
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Manchester, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 288
Dodatkowo : legilimencja i oklumencja, prefekt fabularny
  Liczba postów : 455
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14149-william-walker?nid=12#373965
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14408-william-walker#381575
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14185-william-walker
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14184-william-walker




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Marzeń   Pon Kwi 17 2017, 21:54

Byłem zrozpaczony. Nieważne ile się starałem nie wiedziałem jak sobie w tej sytuacji poradzić. To był zły dzień, kiedy w głowie miałem rodziców. W takie dnie jak ten byłem nie do życia, zupełnie nie potrafiłem funkcjonować. Miałem wrażenie, że moja głowa za chwilę eksploduje, od nadmiaru emocji, od nadmiaru myśli, od nadmiaru wszystkiego i sprzecznych sobie uczuć.
Gdy dziewczyna się do mnie zbliżyła nieco się spiąłem, to nie był dobry pomysł. Byłem nieprzewidywalny, nie wiedziałem co zrobię w następnej sekundzie, nie bardzo się kontrolowałem.
A jeśli dla mnie ma znaczenie? – zapytałem i posłałem w jej stronę smutny uśmiech.
Nie spuszczałem wzroku z dziewczyny gdy wypowiadała w moją stronę kolejne słowa.
Wiesz, niektórzy topią się w niewypłakanych łzach. – powiedziałem i odwróciłem wzrok. Nie chciałem, by zaczęła cokolwiek podejrzewać, choć i tak pewnie już się to stało.
Zacząłem się zastanawiać czy to przypadkiem nie dobrze, że akurat w tym dniu ją spotkałem, może tak było po prostu lepiej.
Zaczynam podejrzewać, że nie rozumiesz sarkazmu, może nie powinienem się w takim razie w ogóle odzywać? – zapytałem.
Wyciągnąłem kolejnego papierosa i go odpaliłem. Gdy to robiłem przestałem chwilowo zwracać uwagę na Hudson.
Wiesz chodziło mi o to, że nie.. – raptownie urwałem gdy poczułem woń herbaty. – Zresztą nieważne.
Wziąłem do rąk filiżankę herbaty i wziąłem łyk. Napój przyjemnie rozlał mi się w żołądku. Herbata była dobrym pomysłem, dodała mi nieco energii, której chwilowo mi brakowało. Zabawne jak emocje mogą człowieka zmęczyć. Dokończyłem herbatę i spaliłem papierosa. Poczułem się bardziej rozluźniony. Jeden kubek wystarczył, bym poczuł nieoczekiwane pożądanie. To było co najmniej dziwne, ale nie bardzo miałem głowę by teraz o tym myśleć. Moje źrenice się rozszerzyły gdy spojrzałem na Hudson, a twarz natychmiast przyozdobił cwaniacki uśmieszek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 353
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 976
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13872-lotta-hudson?nid=5#367718
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13936-relki-lotki#368318
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13932-lotta-hudson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13931-lotta-hudson




Moderator






PisanieTemat: Re: Pokój Marzeń   Pon Kwi 17 2017, 22:30

Znowu grał na moich emocjach - przed chwilą był dla mnie niemiły, oschły, teraz patrzył na mnie ze smutkiem i mówił, że moja opinia ma dla niego znaczenie. Zdziwiłam się, więc zapytałam bardzo krótko:
- Na prawdę obchodzi Cię co o Tobie sądzę?
Gdy rzucił tę uwagę o niewypłakanych łzach niemalże poczułam jego ból. Coś się we mnie złamało i nagle pewne rzeczy stały się dla mnie jaśniejsze - czyżby bariera jaką wokół siebie stworzył była skutkiem cierpienia? Widziałam w jego oczach jakiś nieokiełznany smutek i miałam ochotę przytulić go i pocieszyć, jednakże chwilę później Walker znów uderzył we mnie złośliwą uwagą. Poczułam się jakby uderzył mnie w twarz.
- Może nie powinieneś - rzuciłam ze złością. Sarkazm Williama był tak sprawnie wpleciony w jego złośliwości, że czasem z trudem przychodziło mi rozpoznanie go. Czułam się okropnie, że znów traktował mnie mnie jak ostatniego tępaka, który nie wie czym jest ironia.
Kurde, udało się! William napił się przygotowanej przeze mnie herbaty. Nie mogłam uwierzyć, że poszło mi tak łatwo. Nie wiedziałam jeszcze, że w moim misternym planie jest dość spora luka. Spojrzałam na chłopaka, który uśmiechał się dziwnie w moją stronę. Nie byłam pewna czy eliksir zadziałał poprawnie, ale postanowiłam zadać mu pytanie, licząc, że wszystko działa jak należy:
- O co Ci chodzi? Dlaczego po prostu nie dasz mi spokoju?
Liczyłam że z pomocą eliksiru, który mu podałam uzyskam odpowiedż na pytanie, które nie dawało mi spokoju.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Manchester, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 288
Dodatkowo : legilimencja i oklumencja, prefekt fabularny
  Liczba postów : 455
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14149-william-walker?nid=12#373965
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14408-william-walker#381575
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14185-william-walker
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14184-william-walker




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Marzeń   Pon Kwi 17 2017, 22:54

To pytanie było po prostu idiotyczne. Niby dlaczego miałbym jej dać spokój. Była najpiękniejszą dziewczyną jaką kiedykolwiek widziałem, nie wyobrażałem sobie by teraz odpuścić.
Nie bądź głupia, miałbym to zrobić żeby ktokolwiek inny mi cię zabrał? – zapytałem.
Nie potrafiłem sobie przypomnieć po co tutaj przyszedłem, kiedy patrzyłem na Lottę cały świat przestawał istnieć, liczyła się tylko ona. Powoli do niej podszedłem i ukucnąłem przy jej siedzącej sylwetce.
Może ty mi wyjaśnisz dlaczego taka dziewczyna jak ty miała zamiar siedzieć tu całkiem sama?
Przygryzłem wargę, dawno nie czułem się tak zamroczony. Naprawdę nie wiedziałem co się ze mną działo. Poczułem wielką potrzebę chronienia tej dziewczyny, chciałem by przy mnie czuła się bezpieczna, by to mi zwierzała się ze swych problemów i trosk.
Hej, spokojnie, nieważne co się dzieje, będzie okej. – powiedziałem i niewiele się zastanawiając wziąłem ją w objęcia. Gdy ona była smutna czułem się tak jakby walił mi się cały świat. Jedyne czego pragnąłem to jej szczęścia, a w tej chwili przede wszystkim chciałem, by łzy, które kreśliły mokre ścieżki na jej policzkach zniknęły. Zmarszczyłem brwi i spojrzałem jej w oczy mając nadzieję cokolwiek z nich wyczytać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 353
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 976
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13872-lotta-hudson?nid=5#367718
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13936-relki-lotki#368318
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13932-lotta-hudson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13931-lotta-hudson




Moderator






PisanieTemat: Re: Pokój Marzeń   Wto Kwi 18 2017, 00:47

Coś poszło nie tak? Dobrze wiedziałam jak powinno zadziałać veritaserum, więc jego zachowanie zwyczajnie mnie zaskoczyło. Cooo? Czy on serio mówił, że nie chce, żeby ktokolwiek inny mu mnie zabrał?
William ukucnął obok mnie i patrzył na mnie w sposób dotąd mi nieznany - trochę pożądliwie, trochę wyczekująco, a trochę...czule? Przeraziłam się nie na żarty. Dopiero po kilku chwilach dotarło do mnie co się stało. Czy ja pomyliłam fiolkę? Kurwa, Lotta Hudson, ty pieprzona idiotko. Zamiast dolać do herbaty Krukona odrobinę veritaserum, dodałam amortencji - w tym półmroku musiałam zwyczajnie pomylić fiolki. Miałam niemal stuprocentową pewność, że nie mam przy sobie antidotum na ten eliksir, więc miałam dwa wyjścia - albo uciec przed Willem i gdzieś się schować dopóki substancja nie straci działania albo zostać tu i liczyć się z konsekwencjami mojej pomyłki.
Sposób, w który wypowiedział te słowa sprawił, że z trudem powstrzymałam łzy - uczucia, które tak skrzętnie odpychałam zaczęły docierać do mnie ze zdwojoną siłą. Wiedziałam, że to iluzja, a mimo to jakaś totalnie pieprznięta idiotka zapytałam cicho:
- Kto miałby Ci mnie zabrać?
Ponownie się rozpłakałam. Po cholerę to mówiłam? Miałam świadomość, że w tym stanie William nie wie co się dzieje, że pewnie wydaje mu się, że jestem centrum wszechświata. Wiedziałam, że muszę pohamować moją nieodpowiedzialność, więc na następne pytanie odpowiedziałam mu przez łzy:
- Nie chciałam płakać przy ludziach.
Nagle objął mnie, a ja poczułam mieszankę rozpaczy i ulgi. Poczucie iluzoryczności tej chwili dotykało mnie bezlitośnie, ale mimo to jego ramiona dawały mi nieznane dotąd poczucie bezpieczeństwa. Powinnam uciec, ale byłam głupia i słaba - zabrakło mi siły by podjąć taką decyzję. Zamiast tego płakałam Krukonowi w ramię - trochę z rozpaczy, a trochę ze zwykłej, ludzkiej bezsilności, a on szeptał mi słowa pocieszenia. Po chwili nasze spojrzenia się spotkały. Zupełnie go nie poznawałam - czy gdyby nie ukrył siebie za zimną otoczką bólu byłby właśnie taki? Kochający, dobry, czuły?
Dotknęłam palcami jego twarzy. Wiedziałam już, że nie ma żadnych szans, żebym stąd wyszła. Pomyłka jaka się dokonała była bardzo nieszczęśliwa, ale postanowiłam wziąć na klatę zarówno korzyści, jak i konsekwencje zaistniałej sytuacji.
Z jednej strony troszkę odgrywałam się na Calumie - za to, że był puszczalską szmatą (przynajmniej w moim mniemaniu) przespał się z Devi, z drugiej jednak korzystałam z okazji by chociaż chwilę poczuć ze strony Williama odrobinę czułości, bo wiedziałam, że nie mam co liczyć na to, że taka sytuacja jeszcze kiedyś się powtórzy. Jasne, wykorzystywałam go teraz w podły sposób, ale starałam się zagłuszyć wyrzuty sumienia powtarzając sobie, że on nie był wcale lepszy. Chwyciłam jego twarz w obie dłonie i szepnęłam:
- Przepraszam.
Wiedziałam, że nic z tego nie zrozumie. On czuł do mnie silną iluzję miłości, a ja zabeczana przepraszałam go za coś o czym nie miał pojęcia. Musiałam to jednak powiedzieć by chociaż minimalnie zagłuszyć sumienie. Spojrzałam mu w oczy gotowa na wszystko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Manchester, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 288
Dodatkowo : legilimencja i oklumencja, prefekt fabularny
  Liczba postów : 455
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14149-william-walker?nid=12#373965
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14408-william-walker#381575
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14185-william-walker
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14184-william-walker




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Marzeń   Wto Kwi 18 2017, 10:26

Hudson sprawiała, że moje serce pragnęło wyskoczyć z piersi. Chciałem je sobie wyrwać i jej podarować. Zrobić wszystko, by poczuła się lepiej, by poczuła, że jest dla mnie najważniejsza. To było nienormalne, nienaturalne, ale tego właśnie pragnąłem.
Chociażby ten idiota od Dearów, który się wiecznie przy tobie kręci. – odparłem i spojrzałem jej w oczy z nietypową dla mnie tkliwością.
Uczucie, którym ją darzyłem było tak intensywne, że nawet nie próbowałem z nim walczyć. Nie widziałem takiej potrzeby. Zresztą doskonale zdawałem sobie sprawę, że tę walkę bym przegrał. Nie było sensu walczyć z czymś z czym nie miało się szans.
Istne szaleństwo, nie pojmowałem swoich odczuć, ale tylko one się liczyły. Przestałem zwracać uwagę na cokolwiek innego. Gdy tylko spojrzałem na dziewczynę czułem się tak jakbym upadł, a siła upadku spowodowała utratę tchu. To było jak jazda na rollercoasterze bez trzymanki. Nie wiedziałem gdzie to mnie zaprowadzi, dokąd zmierzam, ale to się nie miało znaczenia. Ważna była tylko i wyłącznie dziewczyna w moich objęciach.
Kochanie... Łzy mają moc oczyszczania, powinnaś w to wierzyć. – odparłem pragnąc jakkolwiek ją pocieszyć.
Moje serce pękało z na milion kawałków z każdą jej łzą. Gdy kolejna zaczęła spływać po policzku Lotty, otarłem ją kciukiem zanim zdążyła spaść na ziemię. Widziałem ból w oczach Krukonki, ból którego nie pojmowałem. Nie wiedziałem czym jest spowodowany, ale paradoksalnie miałem ochotę zniszczyć wszystko co go wywołało.
Patrzyłem w jej piękne oczy z taką namiętnością, nawet sam nie sądziłem, że jestem do tego zdolny. Zmarszczyłem brwi gdy usłyszałem słowo, które błagało o moje wybaczenie. Nie miałem czego jej wybaczać. Była idealna, bez żadnej skazy, czysta. Założyłem jej za ucho kosmyk opadających na twarz włosów wciąż patrząc w jej oczy.
Nie przepraszaj mnie. Kocham cię całym sercem, będę kochał aż do śmierci, a jeśli potem jest jakieś życie, w nim również będę darzył cię miłością. – powiedziałem.
Oddałem jej się na tacy. Mogła zrobić ze mną co tylko chciała, byłem na każde jej słowo. Pragnąłem być dla niej wszystkim, całym światem tak jak ona była dla mnie. Nieważne było to czy czuła to samo. Moje uczucie kompletnie mnie zaślepiło.
Złożyłem na jej wargach czuły pocałunek. Nie był nachalny, zbyt mocny. Jej usta były miękkie, delikatne jak cała jej postać. Lekko się uśmiechnąłem. Usiadłem na kanapie jednocześnie przyciągając do siebie dziewczynę tak, że siedziała mi na kolanach. Schowałem jej dłonie w swoich. Emocje były zniewalające, byłem niewolnikiem miłości i troski o Lottę. Moim punktem honoru było ją chronić. Bronić przed całym złem świata. Wiedziałem, że pozwolę sobie przejąć na siebie cały jej ból. Nie liczyło się bowiem to co ja będę czuł, to ona powinna być zupełnie wolna od całej udręki otaczającego nas świata.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 353
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 976
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13872-lotta-hudson?nid=5#367718
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13936-relki-lotki#368318
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13932-lotta-hudson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13931-lotta-hudson




Moderator






PisanieTemat: Re: Pokój Marzeń   Wto Kwi 18 2017, 13:23

Gdy wspomniał o Calumie moje sumienie znów się obudziło - zastanawiało mnie na ile robię to co robię z powodu złości na mojego przyjaciela, a na ile z powodu realnych odczuć względem Williama czy chociaż czegoś tak banalnego jak ludzkie pożądanie.
Krukon patrzył na mnie jak nikt dotąd - potwornie cierpiałam wiedząc, że to spojrzenie jest fałszywe, bo trudno ukryć, że całe życie marzyłam by ktoś spojrzał na mnie w taki sposób. Każda otarta przez Krukona łza stawała się powodem następnej.
Jego wyznanie bolało mnie jeszcze bardziej niż dotyk i spojrzenie. Co ja najlepszego zrobiłam? Wsłuchiwałam się w wypowiadane przez niego kłamstwa, w które on w tym momencie wierzył i czułam się jak ktoś potwornie zły.
W końcu odpuściłam - nie miałam zamiaru mu nic mówić, bo wciąż nie byłam pewna co takiego do niego czuję, po za tym wiedziałam, że większość wspomnień z tego wieczoru będzie nienaruszona dlatego nie chciałam by zapamiętał, że coś takiego mu powiedziałam. Miałam świadomość, że jutro obudzi się i będzie znowu oschłym, zimnym Williamem, więc nie chciałam dawać mu przewagi - jeśli zorientuje się do czego doszło będzie chciał się za wszelką cenę zemścić. Gdybym myślała logicznie to już dawno bym stąd uciekła, ale byłam zbyt roztrzęsiona - zarówno sytuacją z Calumem, jak i tym do czego tutaj doszło, więc siedziałam bezczynnie oddając się Willowi. Trudno, będę żałować.
Uciszyłam go - zwyczajnie nie byłam w stanie słuchać tych fałszywych wyznań.  Wziął mnie na swoje kolana, a w jego objęciach czułam się tak bezpiecznie. Pocałował mnie z czułością na jaką pewnie nigdy by się nie zdobył gdybym nie eliksir. Zawiesiłam ręce na jego szyi i wpiłam się w niego dużo mocniej - tak jakby to był nasz ostatni pocałunek. W gruncie rzeczy wszystko na to wskazywało - byłam niemalże pewna, że gdy jutro się obudzi i eliksir przestanie działać chłopak momentalnie mnie znienawidzi za to co tutaj się stało.
Na moment się od niego odsunęłam by szepnąć:
- Zostań ze mną jeszcze chwilę.
Nie zamierzałam prosić go o wiele, chociaż wiedziałam, że w tym konkretnym momencie zgodziłby się na wszystko - chciałam tylko jeszcze jedną chwilę nacieszyć się jego obecnością. Moje usta znów do niego przylgnęły, a ja wyrzuciłam na moment z głowy wszystkie wyrzuty sumienia. Pomyślę o tym potem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Manchester, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 288
Dodatkowo : legilimencja i oklumencja, prefekt fabularny
  Liczba postów : 455
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14149-william-walker?nid=12#373965
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14408-william-walker#381575
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14185-william-walker
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14184-william-walker




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Marzeń   Wto Kwi 18 2017, 19:15

Czułem się tak jakby jej smutek był moim smutkiem. Pocałunek był słony, tak samo jak słone były jej łzy. Nie rozumiałem jej rozpaczy i słów które do mnie kierowała. Straciłem poczucie czasu, mógłbym siedzieć z dziewczyną w ramionach w nieskończoność. Głaskałem ją delikatnie po głowie i szeptałem słowa pocieszenia. Nieważne dlaczego płakała, bolał mnie sam fakt, że to w ogóle miało miejsce. Chciałem jej ulżyć, sprawić, by poczuła się lepiej. Wiedziałem, że istnieje tylko jedno wyjście żeby tak się stało.
Położyłem na jej policzki swoje dłonie, a na usta złożyłem długi pocałunek. Przyciągnąłem ją jeszcze bliżej do siebie. Odległość między nami praktycznie nie istniała. Włożyłem w czynność wszystkie swoje uczucia. Jako że oprócz dziewczyny nie interesowało mnie nic innego, każda moja emocja była jej oddana.
- Zostanę z tobą na zawsze.
Zacząłem kreślić mokrą drogę pocałunków od jej ust, przez szczękę, aż do obojczyka. Tylko po to, by zaraz potem wrócić do jej ust i namiętnie pocałować. Mimo, że było to już niemożliwe, przyciągnąłem ją jeszcze mocniej do siebie. Nie dzielił nas nawet milimetr. Moje chłodne dłonie błądziły po jej plecach, wsunąłem je pod ubranie dziewczyny. Była moim ósmym cudem świata, chciałem, by ta chwila trwała w nieskończoność. Nasze pocałunki były intensywne, każdy kolejny coraz mocniej. Chciałem sprawić, że zapomni o całym bożym świecie. Spojrzałem jej po chwili w oczy, a kiedy wciąż widziałem w nich smutek, zmarszczyłem brwi. Złożyłem delikatny pocałunek na jej czole.
- Skarbie nie bądź smutna. Zrobię wszystko byś poczuła się lepiej.
Naprawdę tego chciałem. Wystarczy jej jedno słowo, a ja uczynię o cokolwiek poprosi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 353
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 976
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13872-lotta-hudson?nid=5#367718
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13936-relki-lotki#368318
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13932-lotta-hudson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13931-lotta-hudson




Moderator






PisanieTemat: Re: Pokój Marzeń   Sro Kwi 19 2017, 16:32

Mój instynkt samozachowawczy przestał walczyć o moje przetrwanie - wyrzuciłam myśli dotyczące tego, że to co się dzieje nigdy nie powinno zaistnieć, starałam się tak samo postąpić z myślami dotyczącymi zemsty na Calumie, jednakże odrobina gniewu wciąż we mnie pozostawała i podtrzymywała moje postanowienie o tym, żeby stąd nie uciekać. Mimo wszystko najbardziej dominującym uczuciem był ból spowodowany świadomością, że cała ta sytuacja w gruncie rzeczy była zwykłą iluzją.
- Nie musisz na zawsze, chcę Cię chociaż dzisiaj. - szepnęłam zgodnie z prawdą.
Byliśmy spleceni w niemożliwie bliskim uścisku, nie dzieliła nas niemal żadna przestrzeń, a mimo to instynktownie pragnęłam być jeszcze bliżej. William błądził po mojej twarzy i szyi ustami, a ja oddychałam coraz szybciej. Czułam się głupio z tym, że nie odwzajemniałam jego pieszczot z takim zaangażowaniem co on, ale zwyczajnie nie miałam tyle odwagi co on. Pewnie gdybym była tak otumaniona byłabym zupełnie inną osobą, ale obecnie mimo silnych emocji nie byłam w stanie być tak rozluźniona jak Will.
Hamulce trochę puściły, gdy Krukon wsadził mi ręce pod koszulkę. Jego zimne i delikatnie palce gładzące moje plecy wywołały dreszcze na całym ciele. Nasze pocałunki były pełne niesamowitej pasji.
Po chwili przerwał pocałunek by spojrzeć mi w oczy. Zmusiłam się do uśmiechu i otarłam łzę z policzka.
- Nic nie możesz zrobić - szepnęłam - Ale bądź dzisiaj cały mój, proszę
Głaskałam jego włosy patrząc w zaszczepioną w jego oczach iluzję uczucia.

______________________

I won't ask
for much this Christmas
I don't even
wish for snow
I'm just gonna keep on waiting
Underneath the mistletoe
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Manchester, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 288
Dodatkowo : legilimencja i oklumencja, prefekt fabularny
  Liczba postów : 455
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14149-william-walker?nid=12#373965
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14408-william-walker#381575
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14185-william-walker
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14184-william-walker




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Marzeń   Czw Kwi 20 2017, 18:46

Patrzyłem w jej oczy z nieskrywanym uczuciem. To było niesamowite, czułem się jak w niebie, niczym w Edenie. Wiedziałem, że przeżywam najpiękniejsze chwile w moim życiu. Gdy tylko pomyślałem, że kiedyś będę musiał zostawić Lottę chociaż na minutę, zadrżałem. Nie chciałem, by ten moment nadchodził, nigdy. Położyłem dłonie na policzkach dziewczyny i spojrzałem jej głęboko w oczy.
Jestem twój, słońce. – powiedziałem i wpiłem się w jej usta. Wplotłem dłonie w jej długie, blond włosy. Całowałem łapczywie, zachłannie i namiętnie. Uczucie mnie wypełniało, nie czułem niczego więcej niż miłość do Hudson. Tylko ta emocja się liczyła, nic innego. Zszedłem ustami na jej szyję i lekko się przyssałem, a gdy się odsunąłem na jej skórze widniał czerwony ślad, który lekko pocałowałem.
Teraz wszyscy będą wiedzieli, że jesteś moja. – powiedziałem, a moje usta rozciągnął zadziorny uśmiech.
Ponownie złożyłem pocałunek na jej pełnych, malinowych wargach. Tym razem jednak zrobiłem to czule. Włożyłem w czynność całą moc uczucia. Zjechałem rękoma niżej. Zatrzymałem się na pośladkach dziewczyny i je lekko ścisnąłem. Odsunąłem się lekko i przygryzłem wargę patrząc na Hudson. Nie mogłem uwierzyć, że jest całkiem moja. Była najpiękniejszą dziewczyną jaką kiedykolwiek widziałem.
Kocham cię. – wyszeptałem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 353
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 976
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13872-lotta-hudson?nid=5#367718
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13936-relki-lotki#368318
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13932-lotta-hudson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13931-lotta-hudson




Moderator






PisanieTemat: Re: Pokój Marzeń   Czw Kwi 20 2017, 20:51

Całowaliśmy się zachłannie, a ja wciąż nie miałam go dosyć. Dotykał mnie, bawił się moimi włosami, całował, ale przede wszystkim był przy mnie. Oplotłam go nogami by być jeszcze bliżej, ale na niewiele to się zdawało, bo mimo to czułam jakąś dziwną tęsknotę.
Byłam pewna, że William mimo swojego stanu był subtelniejszą osobą niż Devi i nie sprawił mi malinki na pół szyi, tak jak to się stało w przypadku Caluma. Pewnie gdybym była w lepszym stanie emocjonalnym byłoby mi troszkę głupio, ale już dałam się ponieść emocjom, więc nie przejmowałam się za bardzo tym co ludzie pomyślą, gdy zobaczą ten ślad.
- Skarbie- zaśmiałam się nieśmiało i z lekką ironią dorzuciłam - Chyba nikt nie rozpozna tego po kształcie malinki.
Ścisnął moje pośladki, a moje ciało przeszedł dziwny, rozkoszny dreszcz - dawno czegoś takiego nie czułam. Syknęłam z przyjemności. Jego kolejne wyznanie odrobinę mnie przestraszyło. Wiedziałam, że było nieprawdziwe, jednakże mimo to bałam się tak poważnych słów.
- Ciii - szepnęłam - Nie mów tego zbyt pochopnie, dobrze?
Delikatnie wsunęłam ręce pod jego koszulkę głaszcząc jego brzuch i umięśniony tors. Z czułością ucałowałam jego linię szczęki przymykając oczy.
Niech to szlag, co się ze mną działo?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Manchester, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 288
Dodatkowo : legilimencja i oklumencja, prefekt fabularny
  Liczba postów : 455
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14149-william-walker?nid=12#373965
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14408-william-walker#381575
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14185-william-walker
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14184-william-walker




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Marzeń   Czw Kwi 20 2017, 21:05

Spokojnie popatrzyłem na dziewczynę, no mojej twarzy błądził uśmiech. Byłem tak cholernie szczęśliwy! Naprawdę dawno się tak nie czułem.
Ależ to bez znaczenia. Każdy będzie wiedział, że do kogoś na leżysz. To, że do mnie może być naszą słodką tajemnicą, niemal tak słodką jak twoje usta. – powiedziałem, byłem zaledwie milimetr od jej twarzy.
Mimo swoich słów miałem ochotę wykrzyczeć całemu światu jak bardzo kocham tę dziewczynę. Z całego serca, które było jej oddane, pragnąłem, by każdy na Ziemi wiedział, że darzę ją miłością, która nigdy się nie skończy. Wierzyłem w to, że już na zawsze będziemy razem, po wieki i nawet śmierć nas nie rozłączy. Wiedziałem to i nikt nie byłby w stanie wybić mi tego z głowy. Moje słowa były pełne pewności, którą miałem.
Ale to prawda, kocham cię i już zawsze będę cię kochał.
Podczas kolejnego pocałunku przeniosłem ręce pod jej bluzkę. Delikatnie przygryzłem jej wargę pogłębiając pieszczotę. Nie mogłem uwierzyć w swoje szczęście. Wiedziałem, że każdy by mi zazdrościł tego co mnie spotkało. Myślom o dziewczynie towarzyszyła prawdziwa euforia, która nie miała końca. Zmieniłem pozycję tak, że Lotta znajdowała się pode mną. Położyłem ją na kanapie. Ułożyłem dłonie po obu stronach Hudson i zawisłem nad nią. Spojrzałem w jej piękne oczy. Słowa były zbędne, a cisza nie była niezręczna. Atmosfera robiła się coraz bardziej gęsta, a ja w głębi duszy skakałem z radości.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 353
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 976
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13872-lotta-hudson?nid=5#367718
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13936-relki-lotki#368318
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13932-lotta-hudson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13931-lotta-hudson




Moderator






PisanieTemat: Re: Pokój Marzeń   Czw Kwi 20 2017, 22:23

Przemilczałam jego uwagi - naprawdę czułam się zbyt zagubiona by odpowiedzieć cokolwiek sensownego, po za tym piekielnie obawiałam się, że każde wypowiedziane przeze mnie dzisiaj słowo może nieść za sobą wielkie konsekwencje, gdy tylko eliksir przestanie działać.
Gdybym w tamtym momencie znała jego myśli najprawdopodobniej pękło by mi serce, już i tak nie czułam się z tym najlepiej - miałam niemalże dwadzieścia lat i żaden z moich związków nie miał nic wspólnego z bardziej znaczącym uczuciem, nie przypuszczałam też, że kiedykolwiek później ktoś potraktuje mnie z taką miłością i oddaniem jak dzisiaj William. Jasne, to było złudzenie i w gruncie rzeczy nie miało żadnego znaczenia, ale w tej jednej chwili czułam się szczęśliwa. Nie potrafiłam i nie chciałam tego przerwać.
Poddawałam się jego dotykowi i pocałunkom - nie zamierzałam dominować, bo potrzebowałam jego opieki i doświadczenia. Mimo, że był pod wpływem uroku wciąż miał zdecydowanie więcej doświadczenia w materii kontaktów damsko - męskich. Nie chciałam nawet sobie wyobrażać ile ust całowały jego wargi i ile ciał pieściły te palce. Z jednej strony ta świadomość strasznie mnie bolała, z drugiej jednak czułam się bezpiecznie w jego ramionach. Wiedział co robi.
Gdy patrzył na mnie z góry uśmiechał się tak rozkosznie - zupełnie wypadło mi z głowy jak traktował mnie ostatnim razem. W tym konkretnym momencie myślałam tylko o tonięciu w jego pięknych oczach.
Po chwili wahania przymknęłam oczy i chwyciłam jedną z jego dłoni delikatnie kładąc ją na moim dekolcie. Uśmiechnęłam się do chłopaka nieznacznie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Manchester, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 288
Dodatkowo : legilimencja i oklumencja, prefekt fabularny
  Liczba postów : 455
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14149-william-walker?nid=12#373965
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14408-william-walker#381575
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14185-william-walker
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14184-william-walker




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Marzeń   Czw Kwi 20 2017, 23:38

Wiedziałem, że Lotta była delikatna, dlatego sam niczego nie sugerowałem. No powiedzmy, że nie. Jednak gest, który wykonała był dla mnie jednoznaczny. Nie sądziłem, że mogę być jeszcze szczęśliwszy, jednak tak się właśnie stało. O nic więcej nie pytałem tylko wpiłem się w jej usta z taką zachłannością, że nie pozostawiałem żadnych wątpliwości. Nie chciałem być jednak za szybki. Zszedłem pocałunkami na szyję dziewczyny, na której zostawiłem jeszcze jeden malinowy ślad. Nie czekając dłużej pozbyłem się koszulki dziewczyny. Po tej czynności zszedłem mokrymi pocałunkami jeszcze niżej, na płaski brzuch dziewczyny. Wróciłem do ust dziewczyny, a jej tułów gładziłem dłońmi. Była idealna. Chłonąłem jej ciało wzrokiem. Nachyliłem się do jej ucha.
Nawet nie wiesz jak bardzo cię pragnę. – szepnąłem zachrypniętym od emocji głosem.
Czułem się rozpalony, jej dotyk sprawiał, że odczuwałem dreszcze, przyjemne prądy. Założyłem delikatnie kosmyk jej blond włosów za ucho i spojrzałem na nią z głębokim uczuciem. Miałem na swoim koncie wiele podobnych chwil, jednak nigdy wcześniej nie czułem się tak jak teraz. To było dla mnie coś innego, nowego, coś z czym nigdy przedtem się nie spotkałem. Delikatnie się uśmiechnąłem, myśląc o tym jak wielkim szczęściarzem byłem. Ta chwila była doskonała w każdym calu.
Jesteś najlepszym co mi się w życiu przytrafiło. – wyszeptałem, a następnie złożyłem na jej ustach bardzo czuły i delikatny pocałunek, podczas którego pozbyłem się spodni dziewczyny. Została przede mną w samej bieliźnie, a mi zaparło dech w piersi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Pokój Marzeń   

Powrót do góry Go down
 

Pokój Marzeń

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 15 z 16Idź do strony : Previous  1 ... 9 ... 14, 15, 16  Next

 Similar topics

-
» Pokój Marzeń
» Pokój Snów
» Pokój Czterech Pór Roku
» Pokój Śmiechu
» Pokój Zakochanych

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Wielkie schody
 :: 
szóste pietro
-