IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Gwiezdna Sala

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, ... 10, 11, 12  Next
AutorWiadomość




Uczeń Gryffindor
Wiek : 22
Galeony : 304
  Liczba postów : 799




Gracz






PisanieTemat: Gwiezdna Sala   Wto 24 Maj - 17:06

First topic message reminder :


Gwiezdna sala
To z pewnością jedno z najciekawszych miejsc w Hogwarcie. Jednakże, aby odkryć do czego tak naprawdę jest przeznaczone, potrzebne są dwie osoby.
Stańcie pod tą najjaśniejszą gwiazdą. Złapcie się za rękę. Teraz ponownie popatrz w niebo. Jakie jest?
To zależy od tego, w jakich relacjach są dane osoby. Wrogowie? Niebo momentalnie robi się czarne, gwiazdy znikają, a co chwila przeszywa je kilka jaskrawych błyskawic.
Słychać szalejącą w waszych sercach burzę.
Miłość? Lazurowe sklepienie upstrzone pojedynczymi obłoczkami o różowym kolorze w kształcie serca.
Odkryliście tę tajemnicę. Pamiętajcie o tym, aby nikomu jej nie zdradzić. A, zastanówcie się również nad tym, co zobaczyliście. Firmament nigdy nie kłamie.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość




Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 24
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 153
  Liczba postów : 237




Gracz






PisanieTemat: Re: Gwiezdna Sala   Wto 27 Gru - 19:26

Tańczyły i napawały się sobą nawzajem. Było dobrze tak jak jest, lecz mogło być lepiej prawda? Mogło, i było! Lecz chwila moment.. To Villemo zawsze robiła ten pierwszy krok! Aż tu nagle to ona została pocałowana! No no, niechybnie miła odmiana. Villemo zdecydowanie się to spodobało, nie tylko to że po raz pierwszy to nie ona pierwsza robiła ten krok. Lecz jej pocałunek! Usta o smaku wanilij, które z delikatnością skrzydeł motyla, wbiły się w jej wargi, przez chwilę świat zawirował. Wszystko na nowo przybrało innego kształtu. Innego znaczenia. Ponownie kierowała nią chwila, emocje i pożądanie. Impuls który wręcz nakazywał jej tego nie tracić. Pewnie racja że w innym wypadku, nie doszło by do tego. A może i tak by doszło? Nie wiadomo. Nie było innego wypadku, bo był ten teraz. A co później? Pewnie oby dwie zapomną o sobie, i będą dalej żyły swoim życiem, nie poświęcając nawet chwili na wspomnienie tego co za chwilę się wydarzy. Z pewnością oby dwie dziewczyny, chociaż tak różne, tak bardzo były podobne. Praktycznie nic ich nie łączyło, chyba jedynie uroda, i zdolność uwodzenia. Nic po za tym. Były całkowitą odmianą siebie samego. Lecz to chyba przeciwności, przyciągają tak? No bynajmniej, jakoś tak to szło. Dla Villemo zawsze przyciągał, narkotyk. To on był głównym prowodyrem całej sytuacji. A może nie? Może alkohol, i narkotyk, dał im po prostu odwagę by to zrobić? Chociaż prawdę mówiąc, Villemo nigdy tego nie potrzebowała. Uwielbiała seks i tyle. Lecz jej partnerka? Chwilka jak ona miała na imię? Jakoś na "C" lub "CH" Dobra nie ważne. Chodziło mi o to że narkotyk to nie tylko trucizna, lecz także dar który potrafi łączyć ze sobą ludzi. Zwłaszcza w przypadku Villemo. Jednak wracając do wydarzeń... Po pocałunku, Villemo przez chwilę spojrzała się w oczy Chiyoko. Nie dostrzegła żadnego wahania, żadnej niemej prośby o zaprzestanie. Tak naprawdę zobaczyła całkowicie inne uczucia! Pożądanie, i pragnienie. Villemo oparła ją o ścianę, która znajdowała się tuż za nią. Teraz to ona ją pocałowała. Czulę i namiętnie. Z pożądaniem i narastającą w niej ekstazą. Villemo przejechała ręką wzdłuż jej ciała. Od szyj aż do pośladków. Uśmiechając się przy tym, jak lwica przy niedzielnym obiedzie. Tak, zdecydowanie teraz Villemo była w swoim żywiole. Delikatnie niczym wampir Villemo wpiła się w jej szyje, całując każdy jej skrawek, i nieziemsko się przy tym rozkoszując. Ciało dziewczyny pachniało niczym jakaś najwspanialsza krew dla wampira. Zakazane, a zarazem sama prosiła się o jej wypicie. Villemo odnosiła wrażenie, że zaraz się zaćpa na śmierć. Wydawało jej się że jej ciało aż krzyczy z pożądania. Było jej tak dobrze! A przecież to co najlepsze, dopiero nadchodziło! Villemo sprawnie drażniła jej szyje, obsypywała ją pocałunkami, i sprawnie delikatnie lecz także namiętnie przygryzała jej ucho. Bądź co bądź Villemo była sprawną kochanką. Jej ręka, już zjechała do jej ud, badając je. Chcąc je poznać, tak jak dziecko poznaje nowy mebel. Villemo świadomie, ocierała się od czasu do czasu o jej ciało. Ich piersi czasem się stykały. W końcu były od siebie w tak bliskiej odległości, że jeszcze trochę, a gdyby mogły to stały by się jednością. Villemo całowała, delikatnie powolnie i namiętnie. Chciała rozpalić swą kochankę, lecz także nie chciała jej spłoszyć. Z pocałunków na szyje przerzuciła się od czasu do czasu na odsłonięty bark. By ponownie językiem powrócić tam gdzie czuła się najlepiej. Czyli na jej usta. Składając na nie powolny, namiętny pocałunek. Pełen wabienia i kuszenia. Pełen podniecenia i ekstazy. Która rosła w Villemo za każdym dotykiem, jej ciała. Rosła i rosła, tak wspaniale Villemo chyba nigdy się nie czuła, a to co najlepsze dopiero nadchodziło, powolnymi krokami.

To dobrze, im dłuższe tym lepsze :D Tylko ja coś weny, nie posiadam :|
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : II
Wiek : 27
Skąd : Jokohama
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 94
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 127




Gracz






PisanieTemat: Re: Gwiezdna Sala   Sro 28 Gru - 19:51

+18

Niezłą niespodziankę zrobiła Chiyoko, prawda? Zresztą dla niej samej to było dosyć niespodziewane, no bo jeszcze pięć minut wcześniej nie przewidziałaby wcale, że tak to się wszystko potoczy. Ale teraz działo się i nie chciała tego zmieniać. Czy pomyślała dzisiaj rano, że do czegoś takiego dojdzie? W życiu! Ale warto czasem zaryzykować, prawda? Jak na razie pojęcie ryzyka się opłaciło, bo Villemo wcale się nie oderwała, ba! przybliżyła się i obie zatopiły się w tym delikatnym, acz coraz głębszym pocałunku. To nie było wszystko, czym mogła się pochwalić Chiyoko, jednak to był dopiero początek, dlatego też nie spieszyła się, uważała, że miały czas, sporo czasu, by się sobą nacieszyć. Jednak wszystko się zmieniło, gdy pocałunek się skończył. Miała w oczach niemą prośbę o więcej, bo rzeczywiście chciała więcej, dlatego też nie mogła mieć pretensji, gdy Villemo narzuciła takie, a nie inne tempo. I nie miała. Jęknęła cicho, gdy uderzyła plecami o ścianę, bądź co bądź, to musiało boleć. W tym momencie poddała się dziewczynie i przyjmowała bez żadnego sprzeciwu wszelkie jej działania. Zresztą, jak mogła sprzeciwiać się, gdy ta dawała jej rozkosz? Japonka dobrze wiedziała, co też wyczyniała z nią jej aktualna kochanka i było jej z tym bardzo dobrze. Nie przejmowała się tym, że mogą zostać jakieś ślady, teraz jej myśli zaprzątało co innego. A raczej ktoś inny.
Villemo umiejętnie rozbudzała w Chiyoko pożądanie, które rosło i rosło do coraz większych rozmiarów. Dziwne to było, bo to stało się tak nagle, ale to raczej sprawa do rozpatrzenia w późniejszym czasie, tak sądzę. Każdy gest blondynki sprawiał, że chciała więcej i więcej. Jednak sama nie pozostawała całkowicie bierną - jej ręce wędrowały po plecach Villemo w górę i w dół, a czsem trafiały na pośladki i zdarzyło się kilka razy, że ścisnęła je dosyć mocno. Nie wyobrażała nawet sobie, że mogłyby być tak jędrne. Zresztą nie sobie nie wyobrażała o Pritchard, przecież właściwie poznały się niewiele wcześniej. Ale czy to im przeszkadzało w czymkolwiek? Nie, na tę chwilę nie. Pewnie za jakiś czas przyjdą wyrzuty sumienia i poczucie niepewności, w przypadku Chiyoko, oczywiście, ale jeszcze nie teraz. Teraz po prostu chciała być z Villemo, chciała się z nią kochać. Co też robiła.
Przerwała pocałunek i odsunęła od siebie nieznacznie dziewczynę tylko po to, by ją obrócić i by to ona teraz opierała się o ścianę. Potem Maiku znów się przybliżyła i znów obie panie całowały się namiętnie. W końcu jednak to przestało wystarczać Japonce i sprawnie zdjęła bluzkę Villemo, a potem przystąpiła do rozprawy z jej stanikiem, co zajęło jej chwilę, ale w końcu się udało i mogła już zająć się jej piersiami, całować je, pieścić, co też czyniła dosyć gwałtownie, namiętnie i pożądliwie.
Szybko odczuwała niewygody tej, a nie innej pozycji, dlatego też nie myślała wiele, tylko przytrzymując ciało Pritchard, przeniosły się obie na podłogę, obitą miękką wykładziną. Tu było już im o wiele wygodniej. Chiyoko zajęła umiejętnie półnagą dziewczyną, całując jej szyję, ramiona, piersi, brzuch, cały czas pokazując, że to wciąż dla niej zbyt mało. Żądała więcej i więcej. Czy to źle?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 24
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 153
  Liczba postów : 237




Gracz






PisanieTemat: Re: Gwiezdna Sala   Sro 28 Gru - 20:25

+18

Takiej kochanki w swej karierze Villemo na pewno nie miała, ba! Z całą pewnością, nawet takiego kochanka, a co lepsze nawet jej przez głowę nie przeszło że może czuć tak gwałtownie, tak mocno z takim podnieceniem! W głowie szumiało, pokój wirował, czasoprzestrzeń doznawała splotu, rozplotu i wybuchało. Każde prawo obowiązujące człowieka, dla Villemo najzupełniej w świecie przestało istnieć. Jedyne co widziała to swą kochankę. Lecz gdzie była, jak tutaj się znalazła, jak do tego doszło? To stanowiła dla niej, na tą chwilę nie wypowiedzianą zagadkę. Lecz czy to ważne? Villemo utonęła w oceanie nie znanych jej dotąd uczuć. Nigdy nawet nie przypuszczała, że w niej siedzą takie pokłady podniecenia, szczęścia i ekscytacji. Lecz najwidoczniej nigdy, nie potrafił sprawić by Villemo mogła się tak poczuć. Nikt prócz Japonki. I teraz spełniało się wszystko, to co mówili o Japonkach, czy też o Azjatkach. Mówili że są nie zastąpieni w łóżku. Villemo mogła z ręką na sercu to wszystko potwierdzić. Już teraz mogła, a przecież to był dopiero początek, tego co się działo, czyż nie?
Villemo wplotła swoją dłoń w jej włosy, czując miękkość i jedwabność. Z coraz większym podnieceniem mruczała, i wzdychała. Poddając się temu co się działo. Nie wiedzieć kiedy ani jak, zostało pozbawiona swej garderoby, i położona na podłodze. Automatycznie, oplotła ją w pasie swoimi nogami. Kiedy poczuła jej język na swych piersiach, myślała że wybuchnie, że nie wytrzyma już więcej. Villemo zgrabnie, z idealnym wyczuciem w ruchy swej partnerki, usiadła, minimalnie odsuwając się od niej. Nie zamierzała pozostać bierną, na jej pieszczoty. Pod tym i jedynie pod tym względem, Villemo nigdy nie była egoistką. Równie sprawnie zdjęła z niej bluzkę i stanik. Bo czyż sama nie miała w tym wprawy? Villemo całowała jej ponętne usta. Kładąc ją na podłogę, i uśmiechając się przy tym zachęcająco, czulę i kusząco. Wbiła się w jej szyje, przedramiona, podbrzusze. Czule całowała i sprawnie omijała piersi, chcąc jeszcze bardziej ją podniecić. W końcu, nadszedł czas na jej piersi. Jej ręką błądziła po jej ciele, nie omijając także takich miejsc jak uda, czy skrawek pośladka, do którego teraz nie miała zbytniego dostępu, lecz czy to ważne? Jej język zataczał małe kółka wokół sutków, by w końcu je pocałowac i wessać na moment do swoich ust. Dziewczyna sprawnymi ruchami języka, badała jej ciało. Od czasu do czasu, ponownie ją całując, bo po prostu nie mogła się powstrzymać by znów nie poczuć tych ust. Jej organizam wręcz chuczał z nadmiaru tych wszystkich, pomieszanych ze sobą uczuć. Villemo sprawnie dojechała językiem do końca, lecz tam była mała przeszkoda. Mianowicie spodnie! No to trzeba było się ich pozbyć! Powracając kocimi ruchami, do ust swej kochanki, przy czym oczywiście nie omijając piersi, rozpięła rozporek spodni, i pozbawiła ich dziewczynę. Uwaga! Teraz nadchodziło to co najprzyjemniejsze. Dziewczyna z skaczącymi ognikami w oczach, po woli aczkolwiek zdecydowanie, zjeżała w dół. Coraz niżej i niżej. Nie omijając żadnego skrawka jej ciała. Całe jej ciało zostało obdarowane, milionami pocałunków. Lekko zahaczyła o majtki, przygryzła je lekko, lecz zjechała w dół. Swoim nosem umyślnie, przejeżdżając przez "Magiczny trójkącik" (Tak wiem że to śmieszne, lecz nie ordynarne)Villemo całowała, uda, łydki... No dosłownie wszystko!Żadna cześć ciała kochanki, nie mogła zostać pominięta! Do Villemo choć nie chętnie, to jednak dochodziła ta myśl, iż to może być ich pierwszy i ostatni raz. Tak więc Villemo nie mogła sobie pozwolić by cokolwiek przegapić! I tak w przyszłości będzie tęsknić do tej chwili, lecz to już zupełnie inna bajka. Dziewczyna całowała, drażniła językiem, pieściła ręką. Robiła dosłownie wszystko, a nawet więcej niż wszystko. Wychodziła z siebie by dać jej jak najwięcej, bo czyż sama przy tym nie odbierała? Villemo wystarczało samo to że ją dotyka, że całuję i że widzi to pożądanie. Już samo to przyprawiało ją o zawroty głowy i wybuch uczuć niczym lawy z wulkanu. Lecz nie, nie dała się ponieść emocją. Nie zamierzała szybko kończyć. Musiała jak najdłużej się nią nacieszyć, jak najdłużej móc ją całować. Każdy ruch Villemo był powolny, pełen wdzięku i ekstazy, każdy ruch precyzyjny i zamierzony. Ślizgonka ponownie wróciła do ust dziewczyny, bo po prostu pokochała je całować!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : II
Wiek : 27
Skąd : Jokohama
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 94
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 127




Gracz






PisanieTemat: Re: Gwiezdna Sala   Czw 29 Gru - 20:47

+18

Chiyoko już dawno nie czuła się tak dobrze w czasie uprawiania seksu, choć przecież zdarzało się to tak często. Być może eliksir spotęgował jej wszelkie doznania, a gdyby go nie zażyła, to może nie byłaby tak rozpalona, kto wie. Jeśli w ogóle doszłoby do zbliżenia. W każdym razie jednak teraz znajdowała się to na górze, to na dole i trochę zaczynało jej się kręcić w głowie przez to wszystko, jednak wiedziała, że nie może się tak po prostu poddać i zemdleć, no na Amaterasu! To byłaby najmniej pożądana rzecz w tym momencie. A jeśli mowa o pożądaniu... Wzrastało ono jeszcze bardziej, Maiku była już tak podniecona, że to aż bolało. Czuła, że jeszcze trochę, a dojdzie do spełnienia, a przecież jeszcze była w ubraniu. Na szczęście nie na długo. Już Villemo wiedziała, jak się nią zająć, nie była nowicjuszką, tylko starym wygą, choć może ze względu na wiek te określenie nie do końca pasowało.
Chiyoko coraz częściej wydawała z siebie jęki rozkoszy, ale nie mogła inaczej, choć chciała, tak jakby walczyła troszkę, na przekór, jednak i tak dawała się ponieść wszelkim emocjom całkowicie, nie mogła walczyć i w tym momencie nie chciała tego robić na dłuższą metę. Dotyk dziewczyny powodował, że wiła się na tej podłodze, dopasowywała się całkowicie do tego, co też wyczyniała z nią Pritchard, zresztą nie pierwszy raz już dzisiaj, ale cóż mogła poradzić, że po prostu czuła się, jakby znalazła się w raju? Nic, kompletnie nic. I nie chciała nic z tym robić, jak tylko doznawać przyjemności i dawać przyjemność, tak, aby obie skorzystały na tym. Nie czuła wcale chłodu, gdy już w końcu była naga, choć pewnie powinna; było jej gorąco, tak rozpaliła ją Villemo swoimi pocałunkami. Nie przeszkadzało jej to, że znajdowała się w pomieszczeniu, które widziała po raz pierwszy, na podłodze, z osobą, którą poznała przed kilkoma godzinami. Liczyły się doznania zmysłowe, przyjemność, tylko to. W jej oczach było widać ekscytację, podniecenie, również radość, bo naprawdę jej ciało, ale i dusza cieszyły się w tej chwili na taki, a nie inny obrót sprawy i nic nie mogło tego zmienić.
Przywitała jednak z ulgą fakt, że usta Villemo znowu złączyły się z jej ustami, bo teraz jej układ nerwowy mógł na chwilę odpocząć, by przygotować się na jeszcze większe doznania. Po jakimś czasie przerwała pocałunek i po chwili znowu Villemo leżała na ziemi, po to, by mogła się nią zajać Japonka. Która już miała mały plan, jak działać i zaczęła wypełniać jego założenia. Mianowicie, bardzo powolnymi ruchami, jakby drażniła się z dziewczyną, zdejmowała resztę ubrań z jej ciała, dotykając przy tym odpowiednich części ciała dziewczyny tak, by ją jeszcze bardziej pobudzić i rozpalić. W końcu, gdy Villemo nie miała już nic na sobie, zaczęła całować całe jej ciało, zaczynając od najbardziej newralgicznego chyba miejsca ludzkiego organizmu, czyli jej łona. Dotykała je swymi wargami długo i delikatnie. Z łona przeszła do reszty, a tam, skąd usta odchodziły, przybywały zręczne palce, które dotykały uważnie i dokładnie, pieściły delikatnie. A wszystko po to, by dać rozkosz dziewczynie.
W końcu obie kobiety ponownie złączyły się ustami, przywarły do siebie ciałami i zsynchronizowały swoje ruchy. Gdy podniecenie i ekstaza osiągnęły swoje maksimum, nadeszło spełnienie, po którym obie zmęczone, ale szczęśliwe opadły na podłogę, leżąc obok siebie.

powoli trzeba kończyć, bo po nowym roku nie będę miała zbyt dużo czasu na pisanie
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 24
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 153
  Liczba postów : 237




Gracz






PisanieTemat: Re: Gwiezdna Sala   Czw 29 Gru - 21:46

Wszystko wirowało, Villemo nigdy nie doznawała takich doznać. Nigdy nie osiągała takich szczytów! Czy kiedyś dane jej będzie przeżyć chociaż w połowie coś tak zajebistego? Nie wiedziała. Kiedy dochodziła, nie mogła się powstrzymać.
- KURWA JEBANA MAĆ, JA PIERDOLĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘ - No tak wiem, całkiem kulturalne słowa, dziewczyny z dobrego domu. Ale niestety, lepiej określić się po prostu nie dało jej uczuć. Po prostu czułą się nieziemsko, jak gdyby nie pochodziła z tego świata. Swobodnie kroczyła po raju, lecz nie jako mieszkaniec. Lecz jako właściciel, bóg stworzyciel. Normalnie czuła się, jak gdyby władała tym tamtym i jeszcze tamtym światem. Nie istniało nic lepszego, nic tak zajebistego jak to. Seks? Tak jest dobry, lecz to przechodziło całkowitą miarę jej rozumowania. Jak gdyby jej nie używana część mózgu, nagle się przebudziła, i dała jej pamięć wszystkich przodków. Czuła się szczęśliwa i spełniona. Teraz ze spokojem mogła by umrzeć, i powiedzieć że przeżyła coś czego jeszcze nikt w życiu nie przeżył. Żaden człowiek na tym świecie nie mógł poczuć się tak zajebiście jak ona w tej chwili. Ciężko oddychając spojrzała się na swą towarzyszkę.
- Gdzie was tego uczą? - Zapytała śmiejąc się. Lecz wiedziała co teraz nastąpi. Nadchodziła chwila, kiedy oby dwie się rozchodzą i zapominają o tym co było. Lecz Villemo jeszcze nie chciała. Nie nie i nie! Będą się musiały rozstać, lecz to jeszcze nie musi być teraz. Za chwileczkę, taką dłuższą chwileczkę. Villemo nie wiedzieć czemu, złączyła swe palce z jej palcami. Kierował nią instynkt o którym wcześniej nie miała pojęcia. Lecz dzisiaj nic ją już nie dziwi. Odkryła w sobie tyle uczuć, i tyle emocji. Odkryła takie szczyty i takie doznania. Że naprawdę jedynie co ją dziwi. To jak zobaczy iż Homoseksualista rodzi na błoniach. Nic innego nie jest w stanie ją dziwić. Villemo ponownie spojrzała ku sufitowi, który teraz wyraźnie się zmieniał. Czy na lepsze? Sami oceńcie...

Szkoda xD
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : II
Wiek : 27
Skąd : Jokohama
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 94
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 127




Gracz






PisanieTemat: Re: Gwiezdna Sala   Pią 30 Gru - 13:54

Radość, jaką odczuwała po stosunku, nie trwała nie wiadomo jak długo i ulatniała się z każdą chwilą coraz bardziej, jak gaz z butli. Zastępowało ją zmęczenie, po trochu, ale też zmieszanie i niepewność. Co teraz miało być? Przecież to nie mógł być początek jakiejś głębszej relacji, zresztą tak naprawdę się nie znały do końca. Znały swoje ciała, ale nie dusze. I Chiyoko sama nie wiedziała, czy chce poznać Villemo bardziej. Zapomnieć o tym zdarzeniu nie zapomni, co to, to nie, o takich rzeczach się nie zapomina.
- Tajemnica - odparła znacząco. Powoli znowu zaczynała przybierać maski i choć nie dała po sobie poznać żadnej zmiany, nie czuła się już tak swobodnie. Chwilę pogładziła palcami dłoń dziewczyny, jednak nie minęło wiele czasu, gdy odsunęła się od niej. Jej stosunek do Pritchard wyraźnie się ochłodził, tak jak ochłodziło się w samym pomieszczeniu. Zrobiło jej się zimno, a na jej skórze pojawiła się gęsia skórka. Choć odczuwała ból mięśni, zignorowała go i powoli wstała, by zacząć szukać porozrzucanych po sali części jej garderoby. Zajęło jej to trochę czasu. Robiła to w takim skupieniu, że nie słyszała nic poza własnymi myślami. Które były coraz dziwniejsze, coraz bardziej pomieszane. Wiedziała, że musi stąd wyjść jak najszybciej, bo obecność kochanki nie pomoże jej w uporządkowaniu myśli i uczuć. Dlatego, gdy już znalazła wszystkie ubrania, ubrała się pospiesznie i podeszła do drzwi.
- Żegnaj - powiedziała jeszcze, odwracając na chwilę twarz, by popatrzeć na Villemo jeszcze przez chwilę, a potem wyszła z pomieszczenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 24
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 153
  Liczba postów : 237




Gracz






PisanieTemat: Re: Gwiezdna Sala   Pią 30 Gru - 14:06

Villemo pomachała jej beztrosko i zamknęła oczy. No co właściwie ona liczyła? Nie wiem, było dobrze, lecz to był tylko seks tak? Przecież nie mogły się poznać bliżej, nie mogły stać się dla siebie kimś bliski. Ale właściwie nie? Kurwa! Wszystkim może się udać, a jej nie! Villemo oddychała szybciej. Wściekła wstała, ubrała się. Wypiła całą wódkę, i eliksir felix. Zapaliła papierosa. I wściekła wyszła. Powinna być obojętna, to tylko kolejny seks. I tak kiedyś by było. Ale teraz nie jest. To było cholernie głupie! Villemo szła tak wściekle zataczając się co raz bardziej. Szła nie wiedziała dokąd. Była wściekła i nie zważała na to gdzie idzie. Po drodze spotkała jakiegoś pierwszoklasistę, który miał pecha wpadając na nią. Zepchnęła go ze schodów i trochę to pomogło na jej nerwy. Jednakże to było za mało. Co się z nią działo? Przeklęta Des i jej chore wpajanie zasranych uczuć!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Skąd : Tokio
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 121
  Liczba postów : 161




Gracz






PisanieTemat: Re: Gwiezdna Sala   Pią 18 Maj - 12:24

Dziewczyna ubrała się w białą, zwiewną sukieneczkę - w szkole było ciepło i uznała, że nie ma sensu biegać w ciepłych bluzach - i postanowiła wyjść na chwilę z dormitorium. Ostatnimi czasy bardzo dużo się uczyła. Zbliżał się koniec roku, a ona zawaliła z ocenami. Miała naprawdę kiepskie stopnie i powoli bała się, że nie zda z Historii Magii. Dlatego to przede wszystkim z tych książek kuła od rana do wieczora. Teraz jednak musiała zrobić sobie odrobinę przerwy dlatego też wyszła w czarnych stopkach i szurając nimi po korytarzu kierowała się do jednej z najpiękniejszych sal jakie się tutaj znajdowały .
Gwiezdna sala powitała ją jak zwykle pięknymi, świecącymi na niebie punktami. Szkoda, że przyszła sama. Gdyby ktoś teraz stał chętnie zmieniłaby kolor nieba na całkiem inny. Najlepiej, gdyby był tutaj z nią pełen ślizgon, na którego widok miękły jej kolana. Ale nie można mieć wszystkiego, prawda? Dlatego też usiadła na podłodze wzdychając cicho. Dobrze, że choć na chwilę zmieniła otoczenie. Gdyby nie to, to pewnie zdążyłaby już zapamiętać każdy szczegół dormitorium z nudów.
Otworzyła torbę z trupią czaszką, którą miała na ramieniu i wyjęła z niej podręcznik. Przerwa się skończyła, czas na nowo zająć się jakże wkurzającymi datami... Kogo obchodzi co było kiedyś? Przecież najważniejsza jest teraźniejszość i przyszłość. A niestety to drugie zapowiada się ślicznym, wdzięcznym Trollem obok tytułu przedmiotu, z którego to strona dwudziesta w książce raziła okropnie nieinteresującą treścią.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : V
Wiek : 21
Skąd : Agen, Francja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 201
  Liczba postów : 216




Gracz






PisanieTemat: Re: Gwiezdna Sala   Pią 18 Maj - 16:03

Dzisiaj miałem naprawdę niezły humor, nikt mnie nie zaczepił i nie byłem zmuszony z nikim rozmawiać, a to już coś. Były przecież takie dni kiedy nie miało się ochoty z nikim rozmawiać, a nawet twój najlepszy kumpel cię drażnił i dzisiaj właśnie tak się czułem. Wziąłem ze sobą torbę w której miałem notes i sporo ziół i minerałów, szczególnie ogromny zapas magicznej farby mojej produkcji. Wypadałoby poćwiczyć wykonywanie tatuaży. Dlatego specjalnie bandaż zdobił moją szyję a nie którąś z rąk. Ta sala powinna się nadać szybko otworzyłem drzwi i wszedłem, dopiero po kilku sekundach dotarło do mnie kto się znajdował w pomieszczeniu. Od razu na moich ustach pojawił się grymas który w wolnym tłumaczeniu oznaczał „Co TY na Marlina TU robisz!” dodałem do tego odpowiedni ton, jakbym wyrzucał wszystkim tam w górze że...
- Widocznie dzisiaj nie mam szczęścia...Jak tam Brockway? - spojrzałem na książki które dziewczyna miała ze sobą i od razu nasunął mi się pewien pomysł – Myślisz że jak się będziesz uczyć to coś do tego zakutego łba trafiii? - oczywiście postarałem się by każde słowo, a szczególnie ostatnie ociekało jadem. Jakoś nie miałem ochoty stąd wychodzić no przynajmniej nie teraz poczekam sobie na jej reakcje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Skąd : Tokio
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 121
  Liczba postów : 161




Gracz






PisanieTemat: Re: Gwiezdna Sala   Pią 18 Maj - 16:57

Coraz ciężej było zapamiętać jakikolwiek sens z tych głupich wywodów, które to niegdyś napisała jakaś tam Bagshot, czy jak tam miała na nazwisko. W każdym razie autorka zdecydowanie nie zdołała niczego tak ująć, by zainteresować młode osoby tym, co działo się wiele, wiele lat temu. Coraz bardziej zirytowana uderzyła głową o książkę, jakby to miało w czymś pomóc. Potem wróciła do czytania na głos. Wszystko niestety wlatywało jednym uchem, a uciekało drugim więc i z tego zrezygnowała. Dlatego znów cicho starała się skupić. O dziwo w końcu prawie jej się to zaczęło udawać. Przewróciła jedną stronę pamiętając dwie daty więcej. I teraz pewnie wszystko szło by już świetnie gdyby nie to, że...
No tak, jak zwykle musi się pojawić ktoś, kto najzwyczajniej w świecie sprawi, że jej wzrok mógłby zabijać. Jednak takie złowrogie spojrzenie tylko przez chwilę skupiało się na ścianie. Potem odwróciła się do znielubiałego puchona jakkolwiek miał na imię z wręcz przesłodzonym, zbyt szczęśliwym twarzy by ozwać się również przesadzonym w tych odczuciach głosem.
- Yves... Kochanie... Po nazwisku to po pysku nie uważasz? - Skomentowała odwracając się znów do niego tyłem i dopiero wtedy przewracając oczami i chcąc ponownie spróbować się czegoś nauczyć. Ale oczywiście ten tam jak mu było na imię nie może sobie odpuścić. Boże. Dziecko chyba zapomina z kim rozmawia...
- Owszem... Ale ja PRZYNAJMNIEJ MYŚLĘ w przeciwieństwie do ciebie. Zatkaj uszy, bo pewnie masz między kośćmi czaszki niezły przeciąg – Skomentowała tym razem również delikatnie, pogodnie i swobodnie niemal tak, jakby mówiła coś na kształt „piękna dziś pogoda”. Zamknęła książkę i powoli wrzuciła ją do torby po czym wstała odwracając się w końcu w jego stronę i patrząc na niego z góry mimo iż była sporo niższa. Więc patrzała po prostu spod byka. Jak na robaka, który nie zasługuje nawet na to, by go zgnieść. Najpierw powyrywa mu się odnóża, skrzydełka, odwłok. Pokroi, upiecze i dopiero potem zgniecie. Cierp kreaturo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : V
Wiek : 21
Skąd : Agen, Francja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 201
  Liczba postów : 216




Gracz






PisanieTemat: Re: Gwiezdna Sala   Pią 18 Maj - 21:08

Zdecydowanie mnie irytowała, szczególnie kiedy próbowała słowa zapakować w ten przesłodzony ton, owszem wychodziło jej to...ale mogłaby sobie odpuścić! Owszem jestem puchonem, ale w słodkościach nie gustuje! Ale no cóż tym zdaniem pogrzebała się i to bardzo, kiedy tylko usłyszałem że nie zwracać się do niej po nazwisku na moich ustach pojawił się zjadliwy uśmiech. Spojrzałem jej w oczy i powiedziałem początkowo naśladując ton gryfonki wraz z następnymi słowami otoczka znikała i pozostawał tylko sam jad.
- Daj spokój...chciałem być tylko uprzejmy, ale jak wolisz będę zwracał się do ciebie po imieniu. Jak to było?....Agavaen? - sama tego chciała! Cóż to nie moja wina....zdecydowanie była impertynencka kiedy wspominała o mojej inteligencji, ale postanowiłem to puścić mimo uszu, no może poza jednym grymasem który pojawił się na moich ustach. Teraz chodził mi po głowie pewien pomysł. Spojrzałem na nią z wyższością i z uśmiechem na ustach powiedziałem.
- Może się założymy kto lepiej zda ten rok, co ty na to? I wtedy zobaczysz czy mam tam aż takie przeciągi jak ty. - uśmiechnąłem się na koniec i czekałem na odpowiedź dziewczyny. To mogło być zdecydowanie ciekawe, kolejny zakład jak na razie było jeden do jednego, co oczywiście nie dawało mi spokoju.
- I nie patrz tak na mnie jakbyś chciała mnie „zjeść”, zdecydowanie mnie to nie interesuje. - dodałem na sam koniec, ot tak dla czystej przyjemności!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Skąd : Tokio
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 121
  Liczba postów : 161




Gracz






PisanieTemat: Re: Gwiezdna Sala   Pią 18 Maj - 22:02

Właśnie o to chodziło. Gnębiła go za to, że jest puchonem. Parodiowała rzucając wręcz cukierkami w oczy ukazując się właśnie taka. To naprawdę mogło doprowadzać do szału dlatego tak często dziewczyna to robiła. W końcu po co ma się bawić w jadowitego węża, skoro może zachowywać się jak miła dziewczynka i mimo to obrażać kogoś jakże zręcznie. No, a najwyraźniej Ivek ma dzięki temu co papugować.
- An z łaski swojej mały – Odpowiedziała pukając paznokciami o ziemię i kiwając głową lekko w bok jakby śpiewała sobie w myślach właśnie niezwykle ciekawą piosenkę. Cokolwiek by to nie było w każdym razie było dużo bardziej interesujące niż rozmowa z tą podistotą. Niestety jak zwykle dała się w to wciągnąć i już po chwili ruszyła w jego stronę dumnym krokiem bez żadnych oporów stając tak blisko niego, że wręcz mógł czuć jej oddech na twarzy. Oczywiście musiała podnieść głowę do góry, żeby móc na niego patrzeć. I w ogóle nie przeszkadzało jej to, że jej ciało niemal dotyka jego torsu.
- Stoi. Co dostanę, jak wygram? Jak zwykle zresztą – Spytała będąc pewna wygranej w kolejnym zakładzie. W końcu ostatnio sporo się uczyła, a poza tym bardzo łatwo zapamiętywała informacje na lekcjach, podczas których była uważna i słuchała wszystkiego, co się do niej mówi. A ostatnio właśnie tak robiła więc... Leżysz mały!
- Przepraszam. Po prostu ostatnio myślałam o tym, żeby zostać bulimiczką. Jeden taki puchon i miałabym murowane zatrucie pokarmowe na kilka tygodni. Ale skoro nie, to nie – Wzruszyła ramionami nadal się nie odsuwając. Kto pierwszy spęka, to się oddali. Nie ma to jak konkurowanie dosłownie we wszystkim. I szczerze mówiąc uwielbiała to. Bez tego życie byłoby nudne. No i w gruncie rzeczy lubiła Ivka. Ale ten głupek nie musi o tym wiedzieć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : V
Wiek : 21
Skąd : Agen, Francja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 201
  Liczba postów : 216




Gracz






PisanieTemat: Re: Gwiezdna Sala   Pią 18 Maj - 22:47

Zapewne uwielbiała mnie ignorować przez te krótkie chwile, cóż je się czułem wręcz przeciwnie! Zaskakujące, ale jakoś nie potrafiłem przejść koło niej obojętnie i jakoś nie podobało mi się kiedy ona próbowała to robić...cóż wychodziło mi to całkiem nieźle...denerwowanie jej. Ale i ona mi się odgryzała, czasami całkiem nieźle, a to mi się podobało. Zanim jeszcze zdążyła do mnie podejść odpowiedziałem.
- Z łaski to mówię Brockway...i nie mów do mnie mały! - prawie warknąłem na dziewczynę, choć szybko się opanowałem. - Jesteś mniejsza! A nie chce mi się wymyślać epitetu na to! - jak skończyłem już stała przy mnie i z tym swoim spojrzeniem „ja wiem wszystko a ty nic” wpatrywała się we mnie. I wspomniała coś o tym że wygrywa jak zwykle, uśmiechnąłem się paskudnie.
- Chyba naprawdę jest z tobą kiepsko jeśli nie potrafisz liczyć...o ile mi wiadomo jest remis...ale mniejsza z tym! - nachyliłem się trochę bliżej tak by moje usta lekko się zbliżyły do ucha gryfonki – A walczymy o „rozkaz”... - ostatnie słowo wypowiedziałem szeptem z dość skrajnym nacechowaniem, po czym odsunąłem się na poprzednią odległość i kontynuowałem – A oto zasady, nie wolno wydać rozkazu który by ośmieszył lub poniżył przegraną osobę, ale to nie oznacza że nie pozostaje wiele opcji prawda? - kiedy wspomniała na temat zjedzenia puchona, prychnąłem i odparłem.
- Wiesz myślę że jak zostaniesz bulimiczką to ci na zdrowie wyjdzie. Ale siebie odradzam, po mnie to śmierć gwarantowana, więc porozglądaj się za kimś innym. - nie wiem co bym tej dziewczynie zrobił gdyby zaczęła się bawić jak te niektóre szkieletory z okładek. Specjalnie to ukrywałem bo jeszcze głupia spróbuje, choć może?...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Skąd : Tokio
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 121
  Liczba postów : 161




Gracz






PisanieTemat: Re: Gwiezdna Sala   Sob 19 Maj - 8:28

An jest osobą, którą bardzo łatwo doprowadzić do szału. Tylko, jeśli kłótnia z kimś jest sensem znajomości potrafi być opanowana i wręcz przeciwnie – denerwować wszystkich innych nie uszkadzając swojej psychiki. W innym wypadku, gdyby na przykład zamiast niego stał Ikuto już by płakała i krzyczała, tak automatycznie, nad tym się nie panowało. Przeczesała palcami włosy. Nie odpowiedziała na jego awanturowanie się odnośnie słowa mały. Van jest niższa, on za to jest młodszy, więc te przymiotnik jak najbardziej się zgadza. Zresztą ona mówiła w ten sposób do prawie każdego chłopaka. Sama nie wiedziała dlaczego. Może właśnie po to, żeby się tak śmiesznie denerwowali.
Nawet nie zadrżała, gdy zbliżył się do jej ucha. On po prostu nigdy nie był jakoś szczególnie jej bliski – przynajmniej ona tak myśli – więc czemu miałaby czuć miłe łaskotanie i mruczeć, kiedy jego oddech pieści jej płatek? W każdym razie już zastanawiała się jaki rozkaz mogłaby mu dać. Ah! To by było takie idealne zrobić mu na złość i jednak wydać rozkaz, który pozornie nie będzie ośmieszający, ale ona to zmieni. Hm... Jest ośmieszające przebiegnięcie się na golasa po całej szkole? W jej interpretacji raczej nie. Bardziej okrutne.
Złapała go za podbródek po czym jednym, dość agresywnym ruchem przyciągnęła w swoją stronę. Przez chwilę ich usta były tak blisko siebie, że niemal milimetr dalej mógł sprawić, że by się pocałowali. Wprawdzie Van zawsze podczas jakiś sprzeczek podchodziła do niego i nie raz musiał się cofać, by potem tak czy siak wylądować z nią tak blisko, ale nigdy jeszcze nie pojawiła się między nimi jakaś iskierka, która z powodu złości pozwoliłaby zajść dalej.
- Stoi – Wyszeptała nadal się nie odsuwając. No no, może teraz wreszcie Ivek wymięknie, odsunie się i nie będzie już tego, no. Cholera jak to było po angielsku... A tak. Remisu. An miała mimo upływu roku nadal niewielki problem z językiem angielskim i często niektóre słowa myliły jej się, zastępowała je innymi.
- Ale nie ma w szkole bardziej mdlącego puchona. No cóż, odpuszczę – Powiedziała jakby niezwykle zasmucona tym faktem. Obserwowała jego oczy z ciekawością. Zawsze zdawało się, że ta dziewczyna potrafi patrzeć do wnętrza duszy, kiedy tak świdruje kogoś wzrokiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : V
Wiek : 21
Skąd : Agen, Francja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 201
  Liczba postów : 216




Gracz






PisanieTemat: Re: Gwiezdna Sala   Nie 20 Maj - 10:50

Kiedy złapała mnie za podbródek i pociągnęła ku sobie zareagowałem błyskawicznie, moja dłoń praktycznie od razu pochwyciła nadgarstek gryfonki...jeszcze nic nie robiłem, moje palce wręcz delikatnie spoczywały na jej skórze. Ale można było wyczuć że w każdej chwili mogę zwiększyć uścisk i wtedy nie będzie tak kolorowo. W dodatku kiedy byliśmy tak blisko zmrużyłem lekko oczy i spoglądałem na dziewczynę, kiedy usłyszałem jej odpowiedź mimowolnie pojawił się na moich ustach uśmiech choć szybko z nich znikł to jednak zaistniał na chwilę. Lubiłem się zakładać, no przynajmniej z Panną Brockway, zawsze nie mogłem się doczekać finału! Cóż byliśmy za blisko, zdecydowanie już chciałem się wycofać jak to zwykle robiłem, ale usłyszałem ostatnie słowa dziewczyny. Co ona sobie myślała! Ja nie mdleje! To prawda że straciłem przytomność z dwa razy, ale to było od zaklęć i o ile sobie dobrze przypominam ratowałem jej skórę samemu obrywając! Nie tym razem nie odejdę ot tak, nie ma mowy! Zbliżyłem się jeszcze bardziej lekko naciskając na gryfonkę by ustąpiła. Moje palce trzymały nadgarstek z odpowiednią siłą, tak by nie zrobić krzywdy dziewczynie, a jednocześnie by żadnym durnym przypadkiem nasze usta się nie złączyły.
- Moje oczy raczej nie są dla ciebie zbyt interesujące, więc mogłabyś się zwrócić wzrok gdzieś indziej? - zapytałem z pewną dozą obojętności, zazwyczaj syczałem, prawie warczałem lub moje słowa ociekały jadem...ale teraz było troszkę inaczej. W tej właśnie chwili siekło mnie, przecież nadal nie ma!...Tym razem spojrzałem z całkowitym zainteresowaniem na dziewczynę i zacząłem gorączkowo myśleć...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Skąd : Tokio
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 121
  Liczba postów : 161




Gracz






PisanieTemat: Re: Gwiezdna Sala   Nie 20 Maj - 20:21

I tak nie miałaby zamiaru go pocałować. No bez przesady. Po pierwsze – blee. Po drugie – ona będzie do końca świata uparcie twierdzić, że wcale nie lubi tego chłopaka i nic ich nie łączy poza czystą chęcią rywalizacja i raz na zawsze udowodnieniu mu jaką jest żałosną podistotą. Po trzecie – FUJ! Więc naprawdę nie miał się czego bać.
Gdyby się teraz wycofał automatycznie doliczyłaby sobie punkt i nie byłoby już mowy o żadnych remisie. Potem przewaga dwóch, trzech punktów i zmiecie robaka z powierzchni ziemi mimo iż ma cholerne szczęście i tylko dzięki temu jak na razie mały się w ogóle trzyma świata.
Spokojnie, nikt tu nie mówi o takim mdleniu. Chodziło bardziej o mdlący, a więc przyprawiający o wymioty. Nie za bardzo interesowały ją jego utraty przytomności, a tym bardziej to, że ją kiedykolwiek ratował – nie musiał! Sama by sobie poradziła i tylko niepotrzebnie się wepchnął. Ona zawsze poradzi sobie sama. Ogólnie zawsze sama potrafi zrobić wszystko! Bez jakiejkolwiek pomocy!
- Będę się patrzeć gdzie mi się żywnie podoba – Uniosła drugą dłoń i założyła niesforny kosmyk za ucho nadal nie odwracając wzroku. Jedyna przerwa od tego to fakt, iż musiała mrugać. Ale i tak robiła to dość rzadko, a przynajmniej się o to postarała. Uśmiechnęła się chytrze.
- Zastanawiam się co byś zrobił, jakbym cię najzwyczajniej w świecie pocałowała. Popłakałbyś się jak mała dziewczynka i uciekł, czy upadł na podłogę, bo nigdy wcześniej nie przeżyłeś czegoś tak wspaniałego – Rzuciła luźnym tonem jakby tak naprawdę dobrze znała na to odpowiedź, a mówiła to tylko po to, by go zdenerwować. Właściwie... To tak było. Dobrze wiedziała jak zareagowałby Ivek. Facet to facet. Nie ważne jaki jest. Są podobni...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : V
Wiek : 21
Skąd : Agen, Francja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 201
  Liczba postów : 216




Gracz






PisanieTemat: Re: Gwiezdna Sala   Nie 20 Maj - 21:01

Zdecydowanie ta dziewczyna potrafiła działać mi na nerwy, cokolwiek by nie zrobiła lub powiedziała zawsze wyprowadzała mnie z równowagi i musiałem jakoś zareagować na wszystko co jej dotyczyło. Kiedyś musiałbym ją całkowicie zignorować, ale aktualnie nie byłem do tego zdolny. Nadal przyglądałem się gryfonce z zaciekawieniem znaliśmy się już od dłuższego czasu, a przecież jeszcze nie posiadała tak ważnej rzeczy, trzeba będzie to nadrobić...ale to później.
- Nie wiedziałem że podoba się tobie spoglądanie w moje oczy, sądziłem że jest wręcz przeciwnie. - powiedziałem złośliwie i z lekki rozbawieniem. No cóż chciała grać to czemu by nie jeszcze mogłem to robić, nadal mi nie przeszło po tym co usłyszałem przed chwilą, więc...nie umknęło mi jak poprawiła sobie kosmyk włosów. A następne słowa lekko mnie zaskoczyły, choć powinienem się ich przecież spodziewać.
- Nie sądzę byś chciała się przekonać, poza tym zdaje się że już wiesz że obie opcje są kłamstwem...poza tym nie sądzę by twoje umiejętności były na aż takim poziomie.- powiedziałem to wręcz uwodzicielskim tonem, no może brzmiało to w tej chwili za szorstko, ale co tam!
- Może mnie już puścisz? - podniosłem pytająco brew, a wzrok mówił albo coś zrobisz, albo ja to załatwię.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Skąd : Tokio
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 121
  Liczba postów : 161




Gracz






PisanieTemat: Re: Gwiezdna Sala   Nie 20 Maj - 22:16

Westchnęła przewracając oczami z dezaprobatą, co zważając na sytuację w jakiej się znaleźli był zmuszony zauważyć. Dzieciaczek jak zwykle źle się domyśla wszystkiego i nie jest w stanie poprawnie jej się odszczekać. Dlatego nie jest dla niej żadną konkurencją nawet, jeśli tak myśli.
- Oczy jak oczy, nic specjalnego – Odpowiedziała krótko tak czy siak się gapiąc. Mówię wam, w końcu nauczy się w ten sposób wchodzić do wnętrze czyjejś duszy. Będzie odgadywała wszelkie sekrety, aż w końcu PUF! I pozna najśmielsze sekrety tego chłopaka boleśnie i brutalnie wykorzystując je przeciwko niemu. Ha! Daj jej jeszcze chwilę, na pewno to zrobi!
- Masz rację. Są kłamstwami. Zemdlejesz z wrażenia, a potem uciekniesz cały czerwony z piskiem małej dziewczynki – Kiwnęła delikatnie głową potwierdzając swoją tezę. No, ale jak wspomniałam i tak by go nie pocałowała. W końcu mimo iż ten pierwszy, prawdziwy pocałunek straciła... Parę dni temu. To ten drugi miał się odbyć również z tamta osobą, a nie jakimś podrzędnym puchonem, którego łatwo było rozgniewać i pograć na jego emocjach.
- A jak nie? - Spytała patrząc na niego wzrokiem w stylu „to załatw, czekam mały”.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : V
Wiek : 21
Skąd : Agen, Francja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 201
  Liczba postów : 216




Gracz






PisanieTemat: Re: Gwiezdna Sala   Pon 21 Maj - 9:17

Musiałem przyznać że jej przewracanie oczami i teatralne westchnięcie potrafiło zdenerwować, choć może nie tym razem...widziałem to zbyt bliska i szczerze mówiąc cała ta sytuacja wydawała się mi coraz bardziej kuriozalna. Nie znosimy się, obrażamy siebie, a nawet czasami krzyczymy na siebie...owszem ja częściej to robię, ale chyba taka moja rola w tym wszystkim. A teraz jesteśmy nie więcej niż kilka centymetrów od siebie, w dodatku nasze ciała są zdecydowanie za blisko. Wręcz chciało mi się śmiać, cóż nie wytrzymałem po następnych słowach gryfonki, cóż był to raczej cichy śmiech i to mocno powstrzymywany ale jednak. Dziewczynie zdawało się że będzie w stanie wyczytać wszystko z moich oczu....zdecydowanie lepiej by to się jej nie udało, dla nas obojga.
- Brockway, ty to masz wyobraźnię...jednak powinniśmy porzucić ten temat bo zdecydowanie robi się on niepoważny. Ty pogrążasz się w wymyślonych fantazjach, a ja....cóż zakończmy to. - nadal byłem rozbawiony kiedy usłyszałem jej kolejną wypowiedź. Dość szybko spoważniałem, nie to żebym tego nie chciał bo zdecydowanie miałem na to ochotę. Ta gryfonka zdecydowanie za bardzo mnie irytowała. Pochwyciłem drugą dłoń dziewczyny i naparłem by przewrócić nas. Zrobiłem to błyskawicznie, a jednocześnie perfekcyjnie nie mogłem pozwolić sobie na pomyłkę. Choć upadliśmy to ucierpiało tylko moje kolano którym hamowałem całe zajście, nie mogłem przecież pozwolić by „znajoma” się potłukła. To był ciekawy widok zobaczyć ją leżącą na ziemi z dłońmi po bokach. Uśmiechnąłem się złośliwie i puściłem gryfonkę powoli wstając.
- Sama tego chciałaś...swoją drogą pasuje ci to mała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Skąd : Tokio
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 121
  Liczba postów : 161




Gracz






PisanieTemat: Re: Gwiezdna Sala   Pon 21 Maj - 10:27

- Naprawdę musisz być strasznym idiotą, skoro masz problem z zapamiętaniem dwóch literek. Poczekaj, niech ja ci przeliteruję. A N. An... Ostatecznie trzy literki, ale to już może wychodzić poza twoje kompetencje. V A N. Van. Dotarło wreszcie coś do tego pustego łba wypełnionego słomą? Na ręce mam ci to zapisać? - Skomentowała słysząc po raz kolejny swoje nazwisko z jego ust. Poza tym kompletnie nic już nie powiedziała, ponieważ dalszą część jego uwagi puściła mimo uszu najbardziej denerwując się.. Nie, to złe słowo. Będąc najbardziej niezadowolona z powodu tego, że ktoś tak żałosny śmie wymawiać jej dumne nazwisko. I w ogóle mówienie do kogoś nie po imieniu lub ksywce jest niemiłe.
Kiedy nagle chłopak ich przewrócił pisnęła bardzo cichutko momentalnie łapiąc go się. Widząc, że jednak nic jej się nie stało, a chłopak patrzy na nią zadowolony uniosła lekko brew do góry. I co to kurde miało być? Ona już tutaj z taką nadzieją, że Ivek uderzy nią o ziemie – co à propos bardzo lubiła, chociaż o ścianę było fajniej – a ten jak zwykle z tym swoim idiotycznym wyrazem twarzy wielce zadowolony, chociaż zdecydowanie nie ma o co.
- Taa wiem. Dlatego pewne osoby to robią – Odpowiedziała krótko dając mu jasno do wiadomości, że nie jest pierwszy, nie jedyny, który widzi ją w takiej uległej pozycji. I zdecydowanie z Ivkiem nie było tak fajnie jak z … Kyaaa Dracon! Aż się lekko uśmiechnęła do swoich myśli chwilowo odlatując w krainę tęczy i jednorożców.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : V
Wiek : 21
Skąd : Agen, Francja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 201
  Liczba postów : 216




Gracz






PisanieTemat: Re: Gwiezdna Sala   Pon 21 Maj - 11:09

Wysłuchałem wykładu na temat jej iminie i nazwiska, oraz a raczej przede wszystkim tego jak powinienem się do niej zwracać. Jakoś mi to nie odpowiadało, nie podobało mi się to że miałem się do niej zwracać tak jak inni to robili...jakoś od razu mnie to odrzucało. Więc tym razem to ja przewróciłem oczy, jakby męczyła mnie tym wieki...no w sumie odkąd poznałem jej imię i nazwisko. Czyli praktycznie cała nasza znajomość. Podobało mi się jak pisnęła...do ściany było za daleko, a jak spadaliśmy musiałem wyhamować by się nic nie przytrafiło Panience Wiem To Wszystko. Zdecydowanie upadek na głowę mógłby jej wyjść na zdrowie, ale odratowywanie gryfonki byłoby zbyt kłopotliwe.
- A ty wtedy nie masz nic przeciwko tak? - zapytałem z lekkim zaciekawieniem, choć jak zwykle kiedy się odzywałem do tej przeklętej gryfonki z moich słów aż ciekło jadem...no takim na jaki mnie było stać. Cóż byłem puchonem, choć ostatnio dość rozgoryczonym i z nie najlepszymi wspomnieniami minionego roku, więc myślę że to jakoś mi wychodziło.
- No dalej nie mdlej mi tu na myśl o jakimś facecie...chociaż nie mdlej, będzie ciekawiej. - powiedziałem by ją zdenerwować i wybudzić z tych marzeń. Wstałem i przyglądałem się dziewczynie, czekając cóż takiego zrobi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Skąd : Tokio
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 121
  Liczba postów : 161




Gracz






PisanieTemat: Re: Gwiezdna Sala   Pon 21 Maj - 11:18

Ta dziewczyna w gruncie rzeczy faktycznie była bardzo delikatna, chociaż będzie temu zaprzeczać do końca świata. Wychowała się w końcu w domu niemal odsunięta od wszelkiego niebezpieczeństwa. Nie ma żadnych blizn, pieprzyków. Kompletnie żadnych znaków na skórze. Jednakże przez to nawet najmniejsza rysa na jej skórze może od razu zacząć krwawić i to dość mocno. I bardzo łatwo dało się jej zrobić sporą krzywdę, chociaż cieszyła się, że są osoby mające to gdzieś i traktujące ją normalnie.
- Może – Odpowiedziała zagadkowo ani nie zaprzeczając, ani nie potwierdzając tego wszystkiego. Ot starała się mimo to, że nie lubiła tego chłopaka wzbudzić w nim sporą ciekawość. W końcu... Właściwie, to nie wiem czemu chciała to zrobić. Ot taki kaprys, który nakazał jej pewne zachowanie.
- Jeśli ktoś tu zemdleje, to tylko i wyłącznie ty. Tylko to raczej będzie z bólu z powodu złamanego nosa – Odpowiedziała dalej leżąc sobie na ziemi i patrząc na chłopaka denerwującym spojrzeniem. Uniosła nogi zginając je w kolanach i położyła ręce pod głową. O, tak zdecydowanie było wygodniej. A Ives oberwie jak jej jeszcze raz przerwie jakże wspaniałe marzenia, o których nikomu nie powiedziała jeszcze ani razu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : V
Wiek : 21
Skąd : Agen, Francja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 201
  Liczba postów : 216




Gracz






PisanieTemat: Re: Gwiezdna Sala   Pon 21 Maj - 12:19

Nie rozumiałem co w sobie pogrywa ta dziewczyna, raz mnie denerwuje tak że chciałbym nią wręcz rzucić, a po chwili mówi zagadkami wzbudzając moje zainteresowanie. Wyglądało to w taki sposób że nasze kłótnie były błyskawicami, przerwami między nimi były właśnie takie chwile, no i nieliczne rozmowy które przeprowadziliśmy. Nie było ich znów tak wiele, ale jednak. Spojrzałem z lekkim zaciekawieniem na gryfonkę, mój wzrok był nie przenikniony, nie żebym się zastanawiał co próbowała zrobić, bo chwili znów mi się odgryzła. I koniec tego całego spokoju i rozmyślań, w sumie lepiej!
- Uważaj tylko by sobie krzywdy nie zrobić, jeszcze swoje delikatne palce połamiesz, a tego byś chyba nie chciała. - wysyczałem lekko rozdrażniony i znów denerwowała jak zwykle. W dodatku pięknie się ułożyła na tej posadce w swojej jaśniutkiej sukieneczce.
- Cóż malutka dziewczynka wyleguje się na ziemi, przydałoby się zrobić takie zdjęcie. - zauważyłem kąśliwie. Trzeba przyznać że po jakimś czasie uspokajałem się w jej otoczeniu, dlatego nigdy nie przebywaliśmy sami ze sobą przez dłuższy czas.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Skąd : Tokio
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 121
  Liczba postów : 161




Gracz






PisanieTemat: Re: Gwiezdna Sala   Pon 21 Maj - 22:05

Przy ludziach zdecydowanie łatwiej było się kłócić. Mieli widownie, publiczność. Jedni dopingowali cięte riposty Ivka, inni starali się zmotywować An do jeszcze bardziej wkurzających odpowiedzi. W takim otoczeniu nic dziwnego, że nigdy nie potrafili rozmawiać normalnie. Ale gdy zostawali sami na dłuższą chwilę, to o dziwo czasem nawet naprawdę dobrze czuła się w jego towarzystwie i gdyby nie to, że przyznanie się do tego byłoby końcem jej dumy, to już dawno śmiało powiedziałaby o tym puchonowi.
Życie to gra. Każdy musi pogrywać, jak to ująłeś. Ktoś musi być górą. Ktoś musi tworzyć koła ratunkowe, przewidywać fakty i tworzyć scenariusz, by doprowadzić kogoś innego do prostych dwóch słów. Game Over. Gra skończona. A ona jeszcze nigdy nie przegrała. I to nie tylko dlatego, że nie miała sporo okazji. Nie umie przegrywać i wszyscy o tym wiedzą, dlatego dużo osób jej się po prostu daje zimażdżyć.
- Po co mam uważać, skoro i tak się mną zaopiekujesz? Masz jakiś kompleks siostrzyczki, czy jak? - Spytała unosząc brew. W końcu puchon ją wiecznie ratuje, więc czemu miałaby się przejmować jakimikolwiek niebezpieczeństwami. Jeden problem i się od razu pojawi blondynek.
- Było wziąć aparat. Zrobiłbyś sobie i miałbyś w końcu co powiesić nad łóżkiem w ramce pełnej serc! - Wypomniała mu to, że nie ma do kogo wzdychać i w gruncie rzeczy Van wielu osobą rozpowiada na złość mu, że Ivek jej dokucza, bo się w niej buja. Jak dzieciaczek w podstawówce, ale co się dziwić, skoro faceci nigdy nie dorosną.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : V
Wiek : 21
Skąd : Agen, Francja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 201
  Liczba postów : 216




Gracz






PisanieTemat: Re: Gwiezdna Sala   Wto 22 Maj - 1:15

Jakoś wraz z upływem czasu który spędzaliśmy tylko we dwójkę stawałem się spokojniejszy, jakby wszystko co we mnie siedziało już wyleciało i przeszkadza komuś innemu nie mi. To było miłe uczucie, ale tak czy siak gra toczyła się dalej i nigdy nie mogła zostać zakończona....no to nigdy to pewna przesada, ale na pewno nie dzisiaj. Gryfonka wyśmienicie starała się mnie zdenerwować, czym podsycała przygasający płomień irytacji i wzajemnej niechęci.
- Najzwyczajniej masz szczęście, że akurat wtedy wpadam na ciebie, a dobrze wiesz że nigdy nie przepuszczę szansy przywitania się z tobą. - słowa były pełne ironii, no bo przecież nigdy się nie przyznam że ją ratuję! Nikt nie będzie jej atakował lub stawiał w niebezpieczeństwie póki ja będę w pobliżu...no prócz mnie oczywiście.
- Wiesz jak to mawiają mugole głupi zawsze ma szczęście, a co drugi pieruńskie. - dodałem z lekkim rozbawieniem spoglądając jednoznacznie na dziewczynę. Pominąłem aluzję do kompleksu siostrzyczki, przecież miałem rodzoną siostrę to po pierwsze. Po drugie niby ja miałbym ją traktować jak siostrę? To niedorzeczność!
- Jakbyś ty miała lepiej. Poza tym mnie miłostki zbytnio nie interesują. A co do zdjęcia to przydałoby się....czasami poprawiałbym sobie humor patrząc na twoją irytującą twarz, ewentualnie zrobiłbym sobie z niego tarczę do rzutek. - już nie syczałem, ale wredny ton mi nie znikł...jeszcze nie.
- Mam pytanie, może ta twoja główka się do czegoś przyda. - spojrzałem z lekkim rozbawieniem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Gwiezdna Sala

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 12Idź do strony : Previous  1, 2, 3, ... 10, 11, 12  Next

 Similar topics

-
» Sala Wejściowa
» Sala lustrzana
» Sala Przyszłości
» Kosmiczna sala
» Sala treningowa

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Wielkie schody
 :: 
drugie pietro
-