IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Przed Kamienną ścianą

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6
AutorWiadomość




Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 24
Skąd : Wenecja
Galeony : 372
  Liczba postów : 364




Gracz






PisanieTemat: Przed Kamienną ścianą   Wto Cze 22 2010, 19:51

First topic message reminder :


Przed Kamienną Ścianą


Wejście do Salonu wSpólnego Slytherinu znajduje się za ścianą w korytarzu w lochach. Chronione jest ono hasłem, znanym tylko mieszkańcom tego Domu.


- Eliksiry to jest to, co mnie interesuję. Oprócz tego to Czarna Magia, a OPCM również. Zapisałam się także na Numerologie. Rodzice tak chcieli, bo powiedzieli, że mi się to przyda.
Szli razem chwile czasu. Czyżby Randen’owi było zimno? Jej to nie przeszkadzało.
- Zachęcam Cię, abyś zapisał się na eliksiry. Są naprawdę ciekawe i mówię Ci, że warto.
Zatrzymali się przed kamienną ścianą.
- Jak na razie, numerologia to dla mnie czarna magia – zaśmiała się od porównania. Lubi się uczyć Czarnej Magii, zna jej każdy sekret, a tu porównuje do niej coś, czego nie potrafi. Śmieszne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Student Gryffindor
Wiek : 26
Skąd : Obecnie Londyn...dawniej Tokyo Japonia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 903
Dodatkowo : teleportacja, wężoustość
  Liczba postów : 881
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4177-kamenashi-seo
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6949-kamenashi-seo




Gracz






PisanieTemat: Re: Przed Kamienną ścianą   Czw Sie 23 2012, 19:50

- Rodzice wywalili mnie z domu tylko dlatego, że trafiłem do gryfonów i, że nie uważam, że tępienie mugoli to fajna zabawa. Mój brat to zarozumiała gęś która robi wszystko aby mi zniszczyć życie. Dzięki mojej kochanej rodzince mam na karku do spłacenia dług w banku, a w dodatku nie mam kompletnie za co żyć, ledwo co wiąże koniec z końcem śpiewając po jakiś tam barach, ale kokosy to nie są. Wlicz w to jeszcze kilka problemów na mieście z kilkoma ludźmi - Mruknął cicho i popatrzył na nią.
- Nie obraź się, ale jesteś po prostu głupia. Jak byś komuś powiedziała, to ten ktoś zrobił by wszystko aby oni ciebie nie dotknęli więcej, a sami trafili by tam gdzie ich miejsce. Ja bym osobiście takich gnojów zamordował, ale nie chcę trafić do więzienia za to. A po za tym ucierpi. Popatrz na to z psychologicznego punktu widzenia. Skoro raz się udało to dlaczego niby nie miało by się udać drugi raz. Nie wiem czy lubisz żyć w strachu, ale jeśli tak to powinnaś była iść się leczyć - Zakończył swój wywód.
- I już przestała mnie boleć - Dodał po chwili milczenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Skąd : Japonia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 117
  Liczba postów : 113




Gracz






PisanieTemat: Re: Przed Kamienną ścianą   Czw Sie 23 2012, 19:57

Kae zaczęła się śmiać. Monolog jak sie patrzy.
- No to powiem Ci tak... wiesz już ty i Astoria. Nie lubię żyć w strachu ale moi rodzice nie wybaczyliby mi jakbym na nich doniosła...a ja nie mam gdzie mieszkać... Ty pewnie masz dom... ja nie... W dodatku muszę wybierać czy chcę mieszkać z ojcem i braćmi czy z mamą bo rodzice biorą rozwód... Nie warto się kłócić z rodzina. Leczyć się leczę... Niedawno wyszłam z depresji i jestem silniejsza... jeśli chcesz bym powiedziała o tym nauczycielowi musisz pójść tam ze mną- szepnęła i spojrzała na niego. jej oczy zaczęły się iskrzyć.
- Sama nie mam na tyle odwagi by tam pójść... zrozum... mi nie jest łatwo mówić o tym co się stało... To nie jest tak że oni są bezkarni... Mój najmłodszy brat dzięki mnie wylądował w Świętym Mungu z rozwalonym brzuchem... Magia która we mnie tkwi jest dość... mocna więc jak się wkurze jest jak u 5 latki... wybucha bez kontroli.
Spojrzała na ścianę za nimi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Wiek : 26
Skąd : Obecnie Londyn...dawniej Tokyo Japonia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 903
Dodatkowo : teleportacja, wężoustość
  Liczba postów : 881
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4177-kamenashi-seo
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6949-kamenashi-seo




Gracz






PisanieTemat: Re: Przed Kamienną ścianą   Czw Sie 23 2012, 20:04

- Ja mogę pójść. A po za tym powiedz jedno słowo a osobiście jeszcze pójdę i rozbiję im łby o ziemię - Mruknął cicho i uśmiechnął się lekko.
- Wiesz może i nie warto się kłócić z rodziną, ale mi się wydaje, że osoby które kompletnie nie szanują własnego dziecka i traktuje je jak najgorszego śmiecia nie mają prawa nazywać się rodziną. U ciebie ani mieszkanie z nimi a ni kłótnie nie wychodzą na dobre, ale wiesz nie wiele ludzi ma odwagę wybrać to większe zło. Zawsze idą po najłatwiejszej linii oporu. Wiesz jak ja bym mieszkał w domu z rodzicami to najpewniej już dawno bym się powiesił. - Powiedział cicho i przeciągnął się spokojnie.
- Wiesz teoretycznie zwolniło mi się jedno miejsce u mnie w domu, ale nie będę ci tego nawet proponować bo i tak wiem, że się nie zgodzisz - No tak w Kame zawsze znalazła się dusza która bardzo chętnie pomagała.
- Słuchaj z każdego bagna można wyjść tylko trzeba zrobić pierwszy krok do przodu. Potem już idzie łatwo. Najpierw wydaje ci się, że świat się zawali prawda. Mi też się tak wydawało kiedy okazało się, że wyleciałem z domu, ale z czasem ułożyłem sobie spokojnie plan i teraz jakoś żyje. Może to nie jest rewelacja, ale nie jest źle - Powiedział i ustał naprzeciwko dziewczyny i wyszczerzył się do niej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Skąd : Japonia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 117
  Liczba postów : 113




Gracz






PisanieTemat: Re: Przed Kamienną ścianą   Czw Sie 23 2012, 20:11

Kae spojrzała mu w oczy.
- Kazda rodzina, nieważne jaka na zawsze pozostanie rodziną- szepnęła- zamieszkać u Ciebie nie zamieszkam... no wybacz jednak hmmm... Nie umiałabym mieszkać z kimś kogo nie znam na tyle dobrze by mu o wszystkim powiedzieć. Wiesz... nie ufam za bardzo ludziom...
Spojrzała na niego z lekkim uśmiechem na twarzy.
- Jednakże dziękuję za propozycję jesteś strasznie kulturalnym Japończykiem, takich jest coraz mniej... Może kiedyś wybierzemy sie do Hogsmeade na spacer by pogadać??
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Wiek : 26
Skąd : Obecnie Londyn...dawniej Tokyo Japonia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 903
Dodatkowo : teleportacja, wężoustość
  Liczba postów : 881
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4177-kamenashi-seo
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6949-kamenashi-seo




Gracz






PisanieTemat: Re: Przed Kamienną ścianą   Czw Sie 23 2012, 20:17

- I to właśnie postaramy się zmienić - Powiedział i przechylił lekko głowę w bok uśmiechając się do niej słodko.
- Ale za nim do tego przejdziemy zrobimy teraz ten pierwszy krok. Bo znając życie jutro, albo po jutrze nie będzie mi się chciało, albo będę bardziej niedysponowany więc korzystajmy z chwili póki jest. Idziesz ze mną do jakiegoś nauczyciela mówisz o tym co się wydarzyło i masz to za sobą. I sama się przekonasz, że świat się nie skończy - Powiedział i chwycił ją za ramiona i zaczął ją pchać przed siebie.
- Trzymaj się młoda, jak coś ja ciebie poprę. A potem popracujemy nad twoja ufnością do ludzi - Powiedział i pchał ją dalej do przodu.
z/t x2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : V
Wiek : 20
Skąd : Glasgow
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 168
  Liczba postów : 282




Gracz






PisanieTemat: Re: Przed Kamienną ścianą   Sob Gru 29 2012, 21:28

Czytałam przysłany przez mamę czasopismo naukowe w którym opisują działanie lasera. Wtedy wpadł mi do głowy pomysł . A co by było gdyby laser byłby bardziej rozwinięty i służył wielu innych rzeczach, na pewno przy pomocy magii można by było nieźle zwiększyć możliwości lasera. Kto wie może nawet byłby to laser taki jak w niemagicznych filmach. Po chwili namysłu napisałam list do mamy w którym proszę o kupno i przysłanie mi zwykłego lasera który można kupić w sklepie. Po wysłaniu listu wzięłam się za lekturę potrzebnych zaklęć.

Dwa dni później
Wreszcie skończyłam teraz tylko czekać na paczkę od mamy.
Po nie długiej chwili przyleciał Emrys z małą paczuszką w której znajdował się laser którym pewnie wiele mugolskich dzieci bawi się w wolnych chwilach, nie tracąc czasu użyłam zaklęcia wyciszającego by nikomu nie przeszkadzać. Przy pomocy rużczki rozkręciłam laser do samego rdzenia po czym uważnie obserwowałam co i jak by po dwóch kwadransach z zadowoleniem stwierdzić że dodanie magi do lasera nie będzie takie trudne ponieważ przycisk włączający laser jest głównie z nim połączony. Nie myśląc wiele wyrwałam kartę z brudnopisu który wcześniej wyciągnęłam z torby, zmieniłam kartkę w podobny przycisk co był w pierwowzorze tyle że w przycisku w który wyczarowałam była możliwość przelania swojej magii.
-Czas na punkt krytyczny eksperymentu czyli praktyka.
Praktyka była zawsze niebezpieczna w tym przypadku mogło dojść do przeciążenia i porażenia prądem co mogło skończyć się fatalnie
Włączyłam najpierw laser bez magii na ścianie pojawił się laserowy znaczek, po czym dodałam swojej magii kiedy poruszyłam laserem w górę na ścianie pozostał ślad jaki przeszedł laser z jednego punktu do drugiego. Później dodałam wiele mocy magicznej i laser przebił ścianę.
-Całe szczęście że laser jest nie widoczny bo osoby które są na dworze by to zobaczyły, ale ten magiczny laser to niebezpieczny gdyby ktoś użył tego na człowieku mógłby mu zrobić wiele krzywd lepiej go schowam i nikomu nie będę go pokazywać.
Schowałam laser naprawiłam ścianę i poszłam tam gdzie mnie nogi poniosą jednocześnie ciesząc się że eksperyment się udał.
zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Sofia, Bułgaria
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 765
Dodatkowo : szukający
  Liczba postów : 682
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6588-tanner-chapman
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6591-tannerowe#185457
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6592-sowka-tannera#185458
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7242-tanner-chapman




Gracz






PisanieTemat: Re: Przed Kamienną ścianą   Czw Wrz 19 2013, 16:02

Tanner przyszedł wolnym krokiem pod Pokój Wspólny Ślizgonów z lekkim uśmiechem, widniejącym na jego twarzy. Cieszył się na to spotkanie? Nie, to zdecydowanie nie to. Cieszył się, że wreszcie pozna zamek na tyle, że uda mu się znaleźć miejsce dla siebie, które będzie tylko jego. Może wreszcie ten zamek stanie się dla niego odrobinę mniej ohydny i nielubiany? Liczył na to całym sercem, jednak nie oczekiwał cudów. Najważniejsze, że chciał coś zmienić, chciał, żeby jego życie stało się odrobinę chociaż przyjemniejsze. Zaczął od najbanalniejszej rzeczy, bo po pierwsze powinien zmienić swój stosunek do ludzi, ale cieszyło go to. Tak więc, na pierwszy rzut oka można było zobaczyć, że w wyglądzie Tannera zaszła jakaś zmiana. Pojawiło się u niego małe, ciepłe światełko w oczach. Jeśli ktoś go nie znał - z pewnością nie będzie w stanie ocenić, co się zmieniło.
Co do samej Violet.. cóż, nie miał o niej za bardzo zdania. Podczas ich pierwsze spotkania wydała mu się taka.. nijaka. Nie była ani miła, ani wredna. Nie wyglądała ani na szarą myszkę, ani na dziewczynę, która lubi się zabawić. Jego zdaniem we wszystkim była pomiędzy. Dla niego za bardzo pomiędzy. Może zyskiwała przy bliższym poznaniu? Zamierzał się o tym dzisiaj przekonać, jeśli coś się zmieniło, to.. dobrze. Może uda im się nawiązać jakieś bliższe kontakty? Jeśli jednak nie, to z pewnością będzie to ich ostatnie spotkanie. No, chyba, że zdecyduje się zaprosić ją na kawę i ciastko, odwdzięczając się za oprowadzenie po zamku. W końcu robi coś dla niego - bezinteresownie - co w dzisiejszych czasach jest rzadkością.
Zerknął na zegarek i zaczął nerwowo kopać nogą w ścianę. Nienawidził na coś czekać. Gdyby nie to, że cały czas na coś czekał, z pewnością byłby o wiele spokojniejszy. Jednak nie, oczywiście czekanie było główną częścią jego życia, co bardzo mocno go dobijało. Rozglądał się w poszukiwaniu dziewczyny, cały czas lekko się uśmiechając. Wariat?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Wiek : 22
Skąd : Fenny Stadford
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 321
  Liczba postów : 548
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4799-violet-lavoisier?highlight=violet
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4806-takie-tam-lukrecjowe-3?highlight=lukrecjowe
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4805-violet?highlight=violet
http://czarodzieje.my-rpg.com/post?p=211741&mode=editpost




Gracz






PisanieTemat: Re: Przed Kamienną ścianą   Pią Wrz 20 2013, 21:32

Oprowadzanie nowych uczniów Hogwartu było w gruncie rzeczy przyjemnym zajęciem, pod warunkiem oczywiście, że mają więcej niż jedenaście lat. Violet z chęcią przyjęła propozycję Tannera, a list od niego był miłym zaskoczeniem. W końcu jego przewodnikiem będzie ona, zatem pozna zamek od tej najlepszej strony, od której pokaże mu go ślizgonka. Tak, być może właśnie ta dziewczyna będzie tą, która zmieni jego mniemanie o Hogwarcie, udowodni mu, że przeniesienie się tutaj nie było najgorszym - ostatecznie mógł trafić do Durmstrangu, gdzie pewnie większość uczniów posługiwała się językiem rosyjskim, więc musiałby się go nauczyć. Sama nauka takich języków to świetna sprawa, gorzej jeśli trzeba słuchać nauczycieli na lekcjach i robić notatki. A w Anglii Hogwart był niezaprzeczalnie najlepszą szkołą magii, chciałoby się rzec nawet, że prestiżową (hehs), ale to już byłoby zbyt wielkie słowo, bądź co bądź Violet nie wiedziała o istnieniu innych szkół, więc nie miała jak ich porównywać.
- Długo czekałeś? - zapytała z uśmiechem, gdy tylko dotarła na miejsce i zobaczyła Tannera. Miała nadzieję, że nie. O wiele przyjemniej oprowadzało się kogoś, kto był w dobrym humorze, nie zaś zniecierpliwionego czy nawet zirytowanego czasem oczekiwania. Przez głowę przemknęła jej myśl, że może się spóźniła, ale zaraz zdała sobie sprawę, że to wykluczone, przecież wyszła punktualnie, a oboje widocznie przybyli przed czasem. - Od czego chciałbyś zacząć zwiedzanie? Może najpierw pójdziemy do kuchni? Wiesz, to chyba jedno z chętniej odwiedzanych miejsc w Hogwarcie, ale mało kto wie, gdzie ta kuchnia się znajduje - ona wiedziała, o tak. Niejednokrotnie tam bywała, kiedy jej brata akurat naszła chęć na przygotowanie jakiejś potrawy, później przestała tam przychodzić, kiedy on zniknął. Minęło sporo czasu, zanim zdała sobie sprawę, że musi pogodzić się z tym faktem i żyć dalej, a nie unikać wszystkiego, co kojarzy jej się z przeszłością. Tymczasem kuchnia była stosunkowo blisko, mogli więc uciąć sobie krótki spacerek, a może zupełnie przeciwnie, chodzić dopóki nie zaczną patrolować korytarzy. Czy dowie się czegoś ciekawego o chłopaku? Czy powie jej coś, o czym nie mówił innym? To zdawało się w tej chwili nieistotne, najbardziej liczyła się postawa, którą Violet pokazała, a mianowicie wykazała się pomocą. Mogła przecież nie zgodzić się, ale zrobiła to, bo po pierwsze, nie miała innych zajęć, a po drugie nie chciała nikogo skreślać na początku, zresztą Tanner wydawał się całkiem w porządku. Nieważne, jakie sprawił na niej pierwsze wrażenie, jak bardzo miała mieszane uczucia po ich spotkaniu, wszak nie wydawał się zadowolony z przeniesienia i to chyba najbardziej jej się nie podobało, przecież wcale nie było tutaj tak źle. Później wszystko sobie przemyślała i stwierdziła, że również nie uśmiechałoby się jej zostawienie całego swojego życia i zamieszkanie gdzieś indziej, choć jednocześnie sprawiało to wrażenie kuszącej propozycji. Ale nie było takiej opcji, a obok niej stał nowy uczeń, a może student? Wydawało jej się, że jeszcze o to nie pytała, ale to zapewne wyjdzie w praniu, nie chce zalać go lawiną pytań.
Ma chłopak szczęście, że trafił na nią.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Sofia, Bułgaria
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 765
Dodatkowo : szukający
  Liczba postów : 682
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6588-tanner-chapman
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6591-tannerowe#185457
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6592-sowka-tannera#185458
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7242-tanner-chapman




Gracz






PisanieTemat: Re: Przed Kamienną ścianą   Sob Wrz 21 2013, 15:09

Zobaczył zmierzającą w jego kierunku Violet już z daleka. Na jego twarzy bezwiednie pojawił się lekki uśmiech, co oznaczało, że chyba musiał czuć do niej jakieś inne uczcie niż obojętność. Tanner z reguły się nie uśmiechał. Tzn. uśmiechał się, jasne, gdy coś go rozbawiło, robił grymas na kształt uśmiechu, gdy się z kimś witał, na jego twarzy pojawiało się coś, czego sam nigdy nie nazwałby uśmiechem, a ludzie jednak tak to określali. Bardzo rzadko można było jednak spotkać na jego twarzy szczery uśmiech. Dziewczyna mogła zaobserwować go właśnie teraz. Lepiej niech się napatrzy, bo dzisiaj raczej już go nie zobaczy. Nie wiadomo czy w ogóle go jeszcze kiedykolwiek zobaczy.
Chłopak jednak, gdy zdał sobie sprawę, że się uśmiecha, od razu spoważniał. Violet podeszła już do niego i zadała nawet jakieś pytanie. O Boże, o co ona pytała? Po chwili jednak dotarło do niego jaki sens miało pytanie.
- Nie, prawie w ogóle - powiedział dość spiętym tonem. Co się z nim dzisiaj działo? To było bardzo, bardzo dziwne. Nigdy się tak nie zachowywał. Z pewnością nie było to spowodowane tym, że pojawiła się tu dziewczyna, o nie, jego humorki zaczęły się już od rana. Czuł się jak po zażyciu jakiegoś narkotyku, nie za bardzo wiedział gdzie jest i co tak właściwie robi. - Lubię punktualne osoby - dodał jeszcze z lekkim, grzecznym i kompletnie bezuczuciowym uśmiechem.
Jesteś strasznym palantem, okaż jakiekolwiek emocje - powiedział głosik w jego głowie, który zawsze pojawiał się w najmniej odpowiednich momentach. Czasem jego rady bardzo mu pomagały i dzięki nim udało mu się nie wpakować w tarapaty. Czasem jednak, mimo, że posłuchał się jego rady, źle na tym wychodził. Inni ludzie nazywali to "rozsądkiem"?
- W związku z tym, że nie znam zamku, nie mam pojęcia od czego mogę zacząć zwiedzanie - uśmiechnął się złośliwie, jednak zaraz powstrzymał ten uśmiech. Nie chciał, żeby dziewczyna zostawiła go w tym miejscu, w którym się spotkali. Musiał być odrobinę bardziej miły. Nie powinien pokazywać swojego "świetnego", prawdziwego charakteru. Tanner, musisz trochę poudawać, stać Cię przecież na to.
- Kuchnia wydaje się w porządku - powiedział, unosząc kciuka do góry, na znak, że pomysł mu się podoba. Jeśli tylko mają tam czekoladę! Chłopak ją uwielbiał, była jego drugą miłością. Nigdy by jej nie zdradził z owocami czy warzywami. Czekolada była najlepszym wynalazkiem na świecie. Do tego całkiem dobrze szło jej z poprawianiem humoru. Idealna kochanka, czego chcieć więcej?
- Możemy? - spytał, wystawiając ramię w jej stronę, coby dziewczyna mogła się złapać. Odeszli powoli w stronę kuchni.

[ztx2?]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Hogsmeade, Wielka Brytania /George Town, Cayman Islands
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 11
  Liczba postów : 217
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7724-winter-teixeira
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7725-i-ll-be-your-winter#214705
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7727-pixiebella-masz-wiadomosc#214759
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7726-winter-teixeira#214719




Gracz






PisanieTemat: Re: Przed Kamienną ścianą   Pią Kwi 04 2014, 23:16

Nie spodziewała się takiego obrotu spraw. Jak to miliard listów? Nie. To niemożliwe. Nikt nie pisał. Ani Bella. Ani Theodore. Była sama. Tkwiła w tej gównianej szkole, potocznie nazywaną Beauxbatons. I po co? Bo tam było jej miejsce, a przynajmniej tak niektórzy twierdzili. W sensie jej ojciec, wtedy jeszcze obecna matka, czy brat psychol. Uwierzcie mi - kosmicznie śmieszna sprawa. Jednak to właśnie dziś Teixeira napisała do Laury. Postanowiła się odezwać. Tak samo zrobiła w stronę Blaise'a. Nie rozumiała po co, ale musiała. Potrzebowała ich obojgu.
Grasz czy nie grasz? Z nim grała. Laura była jej przyjaciółką, a może już nie? Nie ważne. Kupiła jej prezent, i Blaise musiała to docenić, bo Teixeira nie bywała rozrzutną osobą, zwłaszcza jeżeli na kimś jej nie zależało. To zabawne, prawda?
Jednak teraz niemal w podskokach gnała pod kamienną ścianę - bo tak. Tak było dobrze. Musiała tam lecieć. Musiała ją zobaczyć. Dlaczego tęskniła?
Dość. Winter. Dość. Przestań. Jesteś obojętna. Nie tęskniłaś za nią. Ona nie pisała do Ciebie. To kłamstwo.
Jednak dobrze. Zima stała i czekała na przyjaciółkę. Stała i wypatrywała jej, a może to nie ta ściana? Może się pomyliła. Serce jej waliło. Jak wściekłe. Co miała mówić? Co powinna? Czy przepraszam wystarczy?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 887
  Liczba postów : 695
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7043-laura-blaise#200970
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7046-laura#200988
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7047-laurowe-listy#200989
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7166-laura-blaise#204304




Administrator






PisanieTemat: Re: Przed Kamienną ścianą   Pią Kwi 04 2014, 23:29

Laura była w dormitorium kiedy dostała pierwszy list. Na pewno już dawno wynaleziono tunele, tajne przejścia albo telereportery dla sów, żeby mogły dotrzeć w każdy zakamarek zamku. Ale to nieważne. Pierwszy list przyniósł ogromne zaskoczenie, ale też i radość. Nie mogła uwierzyć. Przez swoje osiemnaście lat życia przyzwyczaiła się już, że czasem bywa tak, że niektóre osoby przestają się odzywać i udają, że nie istnieją. I chociaż nie spodziewałaby się tego po Winter, to jednak po wysłaniu tylu listów, że straciła rachubę, w końcu dała sobie spokój. Może tak musiało być. A teraz... nic nie rozumiała.
Zebrała cały bałagan, jaki zrobiła międzyczasie w dormitorium i wyszła na spotkanie przyjaciółce. Już tam była, patrzyła się w ścianę, kiedy Laura przez nią wyszła. Stała tak przez chwilę, nie wiedząc co właściwie zrobić, w drugim liście wyczuła coś niedobrego.
- Winter! Strasznie się stęskniłam. - W końcu przyszła myśl, że to przecież ta sama Winter i nic nie musiało się zmienić. Uścisnęła przyjaciółkę, lekko, trochę niepewnie. - Nie rób tak więcej, nawet nie wiesz... nie miałam pojęcia co się dzieje!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Hogsmeade, Wielka Brytania /George Town, Cayman Islands
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 11
  Liczba postów : 217
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7724-winter-teixeira
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7725-i-ll-be-your-winter#214705
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7727-pixiebella-masz-wiadomosc#214759
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7726-winter-teixeira#214719




Gracz






PisanieTemat: Re: Przed Kamienną ścianą   Sob Kwi 05 2014, 20:11

Winter też tęskniła, ale ona nie potrafiła takich rzeczy okazywać. Wolała dawać ludziom prezenty, niż po prostu dawać komukolwiek satysfakcję do tego, że usłyszy magiczne słowa w postaci "Ja też tęskniłam". To by było żałosne w wykonaniu Teixeiry. W każdym razie miała dla ślizgonki prezent. Doprawdy piękny. Wystarczyło, że się spotkają i ot... Już prezent gotowy i można go wręczyć! Laura musiała mieć też świadomość, że ów upominek jest naprawdę wartościowy i dodatkowo, bardzo - ale to bardzo drogi.
Nie ważne. Nie liczyło się to. Winter lubiła trwonić kasę starego, w końcu jakby nie patrzeć zasługiwała na to, bo tatuś dbał o stan jej ciała, które w ostatnim czasie o dziwo, nie był zbyt szczególnie naruszone.
-Cześć Laurko! - Uśmiechnęła się szeroko, a po chwili przytuliła się do dziewczęcia, jednak nie miała jej siły opowiadać o ostatnim spotkaniu z Theodorem. Było chyba jeszcze bolesne, a może już nie? Nie wiedziała. Czekała na jego ruch, a tego nie była w stanie przewidzieć. Po prostu musiała zaufać losowi. Ot, tak.
-Popatrz co mam dla Ciebie! Clive Christian! Są piękne, ja je uwielbiam, ale pomyślałam, że Tobie też się spodobają! - Była podekscytowana, bo dokładnie taki sam upominek miała dla jeszcze dwóch dziewczyn, z czego jednej z bliźniaczek Saunder Clive przejdą chyba koło nosa, za jej ostatnie listy i szczeniackie zachowanie. No nic. Nie każdy ma możliwość zadawania się z Winter, a skoro Mandy z tego zrezygnowała z tego sama to... Jej strata!
-Powiedz, że są piękne, prawda?

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 887
  Liczba postów : 695
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7043-laura-blaise#200970
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7046-laura#200988
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7047-laurowe-listy#200989
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7166-laura-blaise#204304




Administrator






PisanieTemat: Re: Przed Kamienną ścianą   Sob Kwi 05 2014, 23:02

Byłaby chyba bardziej zadowolona gdyby Winter po prostu powiedziała co się działo i w prawdziwy sposób okazała swoje uczucia. Przyjaźniły się (kiedyś czy cały czas?), ale Laura i tak często nie rozumiała jej zachowania. Było takie irracjonalne, zupełnie inne niż nakazywałaby rzeczywistość i zwyczajne ludzkie uczucia...
Zamiast odpowiedzi czy jakiejkolwiek reakcji na to co powiedziała, Winter wręczyła jej prezent. Ślizgonka nie znała się na mugolskich perfumach, ale zgadywała, że z pewnością są bardzo drogie i niejedna osoba nawet nie miała okazji spojrzeć na butelkę. Laura i zobaczyła owa butelkę i nawet jeśliby mogła mieć jakiekolwiek wątpliwości, teraz zostałyby rozwiane. Wyglądała jak jeden wielki diament z diamentową zatyczką, która mieniła się przy najmniejszym poruszeniu. Powinna chyba westchnąć z zachwytu, czy ktokolwiek mógłby zareagować inaczej widząc coś takiego? Znowu nie wiedziała co mówić, gdyby miała zdecydować co ją zaskoczyło - widok dawno niewidzianej przyjaciółki czy widok prezentu jaki od niej otrzymała, nie potrafiłaby się zdecydować. Była przerażona. Tak trochę. Czuła się dziwnie mając przyjąć taki podarunek. Nie wiedziała co Winter chciała tym osiągnąć. A może nawet o tym nie myślała?
- Och... to... to jest śliczne. - Po dłuższej chwili podniosła wzrok na blondynkę. - Na pewno pachną jeszcze piękniej. Nie wiem czy powinnam... - Uśmiechnęła się niepewnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Hogsmeade, Wielka Brytania /George Town, Cayman Islands
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 11
  Liczba postów : 217
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7724-winter-teixeira
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7725-i-ll-be-your-winter#214705
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7727-pixiebella-masz-wiadomosc#214759
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7726-winter-teixeira#214719




Gracz






PisanieTemat: Re: Przed Kamienną ścianą   Pią Kwi 18 2014, 00:33

Niech już ta Laura nie udaje, Winter znała takie dziewczyny co to się wstydzą, ale bardzo chętnie przyjmują, ba ona znała nawet takich facetów. Interesowne istoty, ale to doprawdy urocze! Ona naprawdę kochała takie persony. Dawały jej dużo uśmiechu i w ogóle, to zabawne. Serio. Jednak Teixeira miała w sobie coś, co przyciągało do niej innych ludzi. Tym czymś były pieniądze. Władza. Nie. Ona nie dążyła do niej, „bo tak”. Ona po prostu tego chciała, „bo tak”. Nie musiała kupować prezentów komukolwiek, by mieć świadomość, że ludzie lubili z nią przebywać. Zawsze drogo ubrana, zawsze umiejąca się wysłowić, ale nadal skrywająca w sobie pewną tajemnicę, nad która panowała lepiej niż zaklęcie Fideliusa, którym wcale nie była ozdobiona. Zabawne, prawda?
-Laura, muszę jakoś wynagrodzić i Tobie, i Theodorowi to, że tyle mnie nie było. Wiem, że on tęsknił, Ty też prawda? Powiedz, że tak. Nie było dnia żebym o Was nie myślała, wiesz? To bardzo smutne… Dlaczego nie pisaliście? Czekałam na listy. I nic… Nic… Przez całe cztery lata. Dlaczego? – Wyszeptała, a po chwili dotknęła smukłymi palcami twarzy Laury jakby w wyczekiwaniu co może się wydarzyć. Czy naprawdę powinno się wydarzyć? Winter nie miała pojęcia. Czekała. Po prostu czekała, ot tak. Na coś co jest abstrakcją niewyobrażalną, a może i nie? Nie ważne. Nic się już nie liczyło, bo wróciła do Hogwartu, a miała wrażenie jakby zaraz miała wszystkim uciec. Jakby to, że tu jest było zakazane. I takie powinno być. Jej obecność tu była grzechem. Dlaczego nie ucieknie, przecież była tchórzem – każdy o tym wiedział, a ona? Ona zgrywała tylko dziewczynę, której nie da się złamać, ale władzę nad nią miał Theodore. Theodore, który potrafił wszystko.
-Lauro, opowiedz mi wszystko. Opowiedz, proszę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 887
  Liczba postów : 695
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7043-laura-blaise#200970
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7046-laura#200988
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7047-laurowe-listy#200989
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7166-laura-blaise#204304




Administrator






PisanieTemat: Re: Przed Kamienną ścianą   Pią Kwi 18 2014, 14:22

Smutno by się Laurze zrobiło, gdyby wiedziała co co Winter sobie o niej myśli! Przecież taka nie była, może i nie kupowała sobie mnóstwa drogich rzeczy, ale mimo wszystko pieniędzy na to co potrzeba (i czasem trochę więcej niż potrzeba) nigdy jej nie brakowało.
- Mogłabyś opowiedzieć... chciałabym wiedzieć co się z tobą działo. - Czy to nie zabrzmiało "zamiast dawać mi prezent mogłaś opowiedzieć"? Laura co prawda miała to na myśli, ale wcale nie chciała, żeby Winter w ten sposób to zrozumiała. Czuła się dziwnie, okropnie skrępowana całą tą sytuacją, miała wrażenie, że rozmawiają, ale każda z nich mówi o czym innym. - W jaki sposób chcesz to wynagrodzić Theodorowi? - To pytanie mogło być zbyt bezpośrednie, może nie powinna tak się wypytywać? Ale z drugiej strony, musiała też przestać czuć się w ten sposób - że jej nic nie wolno. Przecież to była Winter, ta Winter, która zniknęła na tyle czasu, ale teraz stała tutaj, prawdziwa... - Oczywiście, że tęskniliśmy!
Kiedy dotknęła jej policzka, miała ochotę przytulić się do przyjaciółki.
- Pisaliśmy, naprawdę, tyle pisaliśmy! Myślałam, że to ty uciekłaś, chciałaś się odciąć i ignorowałaś te listy... Ale tak nie było, prawda? Powiedz, gdzie byłaś? Naprawdę uciekłaś od nas czy... czy może ktoś się do tego zmusił? - Próbowała domyślić się czegokolwiek, wyciągnąć jak było naprawdę, a przede wszystkim chciała, żeby uwierzyła, że nikt o niej nie zapomniał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Skąd : Virginia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 250
Dodatkowo : oklumencja
  Liczba postów : 288
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12357-madelaine-lana-ainsworth#329519
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12361-holy-moly#329672
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12360-dolly#329671
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12362-hollywood-ainsworth#329673




Gracz






PisanieTemat: Re: Przed Kamienną ścianą   Wto Mar 15 2016, 02:15

Holly tak naprawde nie miala pojecia gdzie znajduje sie dormitorium Slytherinu, wiec postanowila zrobic w tej kwestii dochodzenie. Caly dzien sledzila wszystkich z mundurkami z tego domu, co nieraz przyplacila nieprzyjemnosciami. Uczniowie odciagali ja na bok pytajac ja w co ona sie bawi i czy w koncu przestanie sie za nimi ciagnac jak cien. Pytala wtedy bardzo uprzejmie: Gdzie moge znalezc dormitorium Slytherinu?. W odpowiedzi zwykle otrzymywala niema rezugnacje i politowanie, co poniektorzy odwazyli sie jej powiedziec, ze jest jakas dziwna, za co im bardzo dlugo dziekowala, uznajac to za komplement. Nie lamiac sie jednak, w koncu nadszedl ten moment, w ktorym ktos zniknal jej na korytarzu. Znaczylo to tyle, ze gdzies tutaj znajdowal sie pokoj Domu Salazara. Z poczatku stala przed nim pelna energii, przeskakujac z nogi na noge i szukajac sobie zainteresowan w tancu cienii pochodni na scianke, czy odglosach jakke przecinaly panujaca tu cisze, ale im dluzej tu stala tym bardziej marzla, coraz mniej energii majac do tryskania nia we wszystkie strony. Czekala bardzo cierpliwie na korytarzu na przyjscie Rekina. Dzielnie przyjela wielka ilosc ochrzanow za krecenie sie po lochach. W znacznym stopniu byly to ochrzany od zielonych. Ona jednak wiedziala... wiedziala, ze nie dostala listu od Rasheeda ze szczegolami ich spotkania i miala pewnosc, ze to jakas pomylka w sowiarni. Dlatego do niego przhszla, wyjasnic ja, upewnic sie, ze Sharker nie czekal na nia z niecierpliwoscia. W koncu sie go doczekala. Holly w tym czasie zmarzla na kosc, poruszajac sie skostniala troche bardzisj sztywmo, napinajac miesnie, przez co troche sprawiala wrazenie skulonej w sobie. W przeciwienstwie do jej sinych warg i zimnych rak, wzrok miala cieply, kiedy te rozlewajace sie rozkosznym ciepelkiem oczy utkwily sie w calosci na slizgonie.
- Rasheed! Ja przepraszam, ze jestem tak pozno, ale mozemy juz isc - oznajmila jakby juz wczesnisj ustalili, ze wlasnie dzisiaj ida do pralni oplacic jego rachunek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 21
Skąd : Sztokholm, Szwecja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 4982
Dodatkowo : Wężoustość, legilimencja i oklumencja
  Liczba postów : 2625
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7093-rasheed-sharker
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7094-rekinowe-relacje
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7096-rasheed-sharker
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7190-rasheed-sharker




Gracz






PisanieTemat: Re: Przed Kamienną ścianą   Sro Mar 16 2016, 12:02

Tymczasem Rasheed wcale nie miał zamiaru szybko informować Holly o tym gdzie się mieli spotkać. Tak w zasadzie to w ogóle nie planował tego robić, chcąc, aby zagubiła się gdzieś w świecie i żyła tymi swoimi dziwacznymi wyrzutami sumienia. Nie wiedział jak ma się w stosunku do niej zachowywać, także najpewniej uznał, że właśnie tak będzie lepiej. Wcale nie był w lepszym nastroju niż zazwyczaj, dlatego też zupełną ignorancję uznał za przejaw życzliwości i bardzo odpowiednie zachowanie, a to, że w pewnym momencie ktoś go poinformował, iż jakaś wariatka przesiaduje w lochach od kilku godzin najpewniej było dla niego zwykłym zawracaniem pośladków. Nie mógł tego zignorować, chociaż Merlin mu świadkiem, że bardzo by chciał. Niestety, dyrektor bardzo dbał o to, aby większość uczniów nie miała dostępu do pokojów wspólnych osób z innych domów, zwłaszcza już, jeśli chodziło o ukrywanie dostępu do Salemczyków. Mimo wszystko, nie przewidział chyba, że Holly jest taka upierdliwa i lekkomyślna. Kiedy wyłonił się zza rogu, bo w dormitoriach Slytherinu nie mieszkał już od paru lat, niemalże od razu rozpoznał ją po krótkich, rudawych włosach, a dopiero później po niegasnącym entuzjazmie, jaki wyrażała na jego widok. Zastanowił się nawet przez moment czy to wystarczy do nienawidzenia jej, a jak dodał do tego to dziecinne zachowanie…
Mimo wszystko, jedno jej się udało - zaskoczyła go. Przez chwilę nawet gdybał kto mógł zrobić jej taki przykry żart i wysłać sowę podpisaną jego nazwiskiem, bo zupełnie nie brał pod uwagę problemów z pamięcią. Zresztą, chyba nie byłby w stanie o nich pomyśleć, skoro sam miał raczej problem z zapominaniem, nawet gdy bardzo chciał coś wyprzeć z pamięci.
- Co Ci strzeliło do głowy? - ochrzanił ją w ramach „cześć Holly”, stając przed nią i lustrując ją potępiającym spojrzeniem - Ile tutaj już sterczysz?
Cóż, jedno jej się udało - nie musiał nawet się starać, żeby patrzeć na nią z góry.
- Gdzie Ty chcesz iść? I o co chodzi z tym spóźnieniem?

______________________

Sorrow   I love your beautiful anger
* YOU ARE MY LIGHT * EVERYTHING MY HEART DESIRES * SHOW ME YOUR BEAUTIFUL ANGER * SORROW, KEEPING ME SANE * YOU TURN MY NIGHTS INTO DAYS *


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Skąd : Virginia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 250
Dodatkowo : oklumencja
  Liczba postów : 288
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12357-madelaine-lana-ainsworth#329519
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12361-holy-moly#329672
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12360-dolly#329671
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12362-hollywood-ainsworth#329673




Gracz






PisanieTemat: Re: Przed Kamienną ścianą   Sro Mar 16 2016, 14:26

Holly wyraźnie nie odczytywała tego suchego tonu. Była zadowolona z samego faktu, że Rasheed w końcu się zjawił, a chociaż była cała zziębnięta opatuliła się płaszczem szczelniej i wspięła się na palce, żeby przynajmniej przez chwilę być bliżej jego oczu, kiedy odpowiedziała mu wcale niezrażona, zupełnie tak, jakby nie usłyszała żadnego ochrzanu.
Ile stoję tutaj, czy ile się kręcę po lochach? — spytała, bo to była duża różnica, dlatego postanowiła mu to wyjaśnić od początku — Tak od obiadu sobie tu chodzę, nie wiem ile tutaj. Bardzo długo Cię nie było. Miałeś tyle zajęć? Baaaardzo dużo. Powinieneś napisać do pana dyrektora. Na pewno da się to jakoś przestawić.
Opadła w końcu zmęczona na stopy, patrząc z jeszcze niższej pozycji w tęczówki oczu Rekina. Trzeba przyznać, że chyba musiała mieć dobrze wyrobione mięśnie na karku, skoro na każdego musiała zadzierać głowę, a w Hogwarcie było zadziwiająco dużo wysokich osób, szczególnie chłopaków. Cofnęła się dwa kroki, żeby wygodniej było jej patrzeć i objęła się ramionami, słuchając jego pytań. Myślała, że to ona ma słabą pamięć:
Mieliśmy iść do pralni. Pracowałam cały tydzień w Miodowym Królestwie, donosząc paczki z magazynu za takiego przemiłego chłopaka, który obiecał po tym tygodniu zapłacić za tą plamę na Twojej koszuli. Wystarczy, że przyjdziemy odebrać. Ojoj… ale i tak zapomniałam go spytać gdzie to jest.
Nie wiedziała, ze została oszukana i że za tydzień takiej ciężkiej pracy mogłaby nie tylko zapłacić za odplamianie koszuli, ale kupić ich takich nawet kilka nowych. Wydawała się mimo wszystko zadowolona i zachwycona dobrodusznością człowieka tak bardzo perfidnego, że nawet nie wiadomo, czy można mu było wierzyć, że opłacił tą koszulę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 21
Skąd : Sztokholm, Szwecja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 4982
Dodatkowo : Wężoustość, legilimencja i oklumencja
  Liczba postów : 2625
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7093-rasheed-sharker
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7094-rekinowe-relacje
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7096-rasheed-sharker
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7190-rasheed-sharker




Gracz






PisanieTemat: Re: Przed Kamienną ścianą   Sro Mar 16 2016, 15:54

Holly musiała mieć bardzo wesołe życie. Z reguły niewiele osób potrafiło zignorować tak wyraźne sygnały, jakie zwykł dawać Rasheed. Jego życie było wypełnione wiecznym ostrzeganiem przed zbliżaniem się do niego, ale od dawna nie robił już tego z potrzeby, a bardziej z przyzwyczajenia. Odkąd spierdolili wszyscy, na których mu zależało, zdążył mocno zobojętnieć na utrzymywaniu niezmiennych kontaktów z innymi. To jest, nie przejmował się już aż tak bardzo tym czy go polubisz czy nie, a także głęboko w poważaniu miał utrzymywanie przyjaźni czy wrogości. Bardzo widać to było, gdy chodziło o kontakty z Shenae. Wcześniej potrafił jej odpyskować czy ją obrazić, bezczelnie na nią donieść i wpędzić ją w kłopoty, a teraz? Ignorancja była najlepszym, czym mógł ją potraktować. Zarówno dla niej, jak i dla niego. Stał się mocno wygodny, a Ainsworth tę wygodę zaburzała. Czuł się wręcz w obowiązku odstraszać ją od siebie swoim nastawieniem, mając świadomość, że zdecydowanie nie nadawała się na towarzysza dla kogoś takiego jak on, ale ona była najwidoczniej mocno stuknięta. Niczego nie zauważała, ba, sama nawet do niego lgnęła (chociażby, gdy chodziło o tę nieszczęsną koszulę), wysyłała wiadomości przez wizzbooka i ogólnie rzecz ujmując działała nie tylko mu na nerwy, ale również na jego sumienie. Cholerna, pierdolona, znikająca epidemicznie Rhiannon Perch. Gdyby nie była kiedyś dla niego ważna, jaki miałby teraz problem w zupełnym posłaniu Holly na drzewo? Właściwie to żaden, ale po raz kolejny okazywało się, że nie każdy Ślizgon nie ma sumienia, a Rasheed jest już chyba zwyczajnie miękki.
- Kurwa. - zaklął, ale korzystając ze szwedzkiego zastępstwa dla tego bluźnierstwa, co dla większości nieobeznanych z tematem musiało brzmieć zaskakująco dziwnie. - Nie mieszkam w szkole.
Poinformował ją wspaniałomyślnie, nawet nie starając się ukrywać irytacji. Jego oczy były ciemne i pochmurne. Gdyby tylko Ainsworth nie była taka ślepa, z łatwością mogłaby poczuć się niechciana w jego towarzystwie.
- A pamiętasz, że miałem wysłać Ci sowę? - zapytał dobitnie, ignorując zupełnie ciąg dalszy jej wypowiedzi. Nie obchodziły go jej zeszłotygodniowe przeboje. Nosiła paczki? Niech sobie nosi. Nawet nie zastanowił się nad tym czy aby ten gość jej nie oszukał. Do tej kwestii mieli podobne, ale i całkiem różne podejście, co było nawet zabawne. - Zresztą jak Ty sobie to wyobrażałaś? W spisie uczniów nie ma absolutnie żadnej Hollywood Ainsworth, co swoją drogą jest strasznie tandetnym imieniem. Nie mógłbym nadać do Ciebie listu nawet jakbym poprosił o to samego dyrektora.
Kłamał, ale nie do końca. Naprawdę nie znalazł żadnej Hollywood, ale szukał raczej z ciekawości niż z potrzeby i dość sprawnie odkrył, że przedstawiała się fałszywym imieniem. Liczył na wyjaśnienia, nie lubiąc być niedoinformowanym. Chwycił ją za rękę, chcąc pociągnąć ją gdzieś wyżej, a już najlepiej na błonia, ale nagle zmienił zdanie, gdy poczuł jak lodowate ma dłonie. Zaraz też zdziwił się, że wcześniej nie dostrzegł jak jest wyziębiona, ale w zasadzie to nawet nie starał się tego widzieć. Zmarszczył brwi, zmieniając kierunek w pół kroku i zaciągnął ją pod samą kamienną ścianę. Burknął pod nosem coś, co najpewniej było hasłem, a kiedy cegły się rozsunęły, zaciągnął rudą do środka, tłumacząc jej mrukliwie, że musi się trochę ogrzać.

[ztx2]

______________________

Sorrow   I love your beautiful anger
* YOU ARE MY LIGHT * EVERYTHING MY HEART DESIRES * SHOW ME YOUR BEAUTIFUL ANGER * SORROW, KEEPING ME SANE * YOU TURN MY NIGHTS INTO DAYS *


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Skąd : Londyn, UK
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 29
  Liczba postów : 12
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15195-ignis-n-e-r-turner
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15205-relacje-ignis#405724
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15204-poczta-inert#405723
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15194-ignis-n-e-r-turner




Gracz






PisanieTemat: Re: Przed Kamienną ścianą   Sro Wrz 27 2017, 20:18

Stan nic nierobienia był u niej stanem, który występował na co dzień. Dopiero co zaczął się rok szkolny, a ona ani trochę nie myślała o nauce. Nie tęskniła za nauczycielami ani rówieśnikami. Oni wszyscy tylko na chwilę zajmowali drobiny czasu z jej życia. Tacy nieważni. Kolejny rok, potem wakacje, aż w końcu po kolejnej letniej przerwie nastąpi dorosłe życie, a oni znikną na dobre. Nie było sensu przywiązywać się do ludzi. Te istoty należały do towaru przereklamowanego. Prawdą jest jednak to, że nasz gatunek ma w sobie gen "społeczny". Nie sposób go zlikwidować, ale na pewno można zniwelować jego działanie, jak to do tej pory udawało się czynić Ignis, w świadomy lub mniej świadomy sposób.
Zmierzając do dormitorium, powinna myśleć o nauce i przygotowaniach na kolejne zajęcia, ale nie potrafiła, ani się zmobilizować, ani myśleć o tym. Nie umiała poukładać sobie tego w głowie, rozplanować. Nie należała do perfekcjonistek, wręcz przeciwnie. Najpierw powinna posprzątać swój kufer czy chociażby pościelić łóżko. Wszystko było w takim nie ładzie, aczkolwiek ona wyglądała na schludną osobę. Czarne spodnie, czarna koszulka, a na niej bluza również w tym kolorze, a to wszystko dopełnione szatą (zwyczajnym mundurkiem szkolnym) z godłem Slytherinu.
Wracała z biblioteki, tam przeważnie panowała cisza i nikt nie śmiał zakłócać tego porządku. Wypożyczyła kilka potrzebnych podręczników do napisania prac z ONMS czy wróżbiarstwa. Nie zapomniała również wziąć czegoś dla siebie. Skoro już miała posiedzieć nad książkami... Właściwie oszukiwała siebie. Jedyne, o czym marzyła to rzucenie się na to łóżko w nieładzie i pójście spać. Praca domowa mogła zaczekać.
Idąc w stronę kamiennej ściany, przeglądała "Quidditch Przez Wieki". Nie należała do fanek tego sportu, ale lubiła co niektóre ciekawostki ze świata drużyn, poza tym bała się latać. Ostatnio wsiadając na miotłę, robiła się jakaś niepewna. Wcześniej nie pamiętała, żeby miała jakiekolwiek problemy z lataniem. Może to przez ojca stawała się taka drażliwa?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Skąd : Bibury, Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 86
  Liczba postów : 238
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15046-maximilian-blackburn#400967
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15048-max#401002
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15050-max#401008
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15049-maximilian-blackburn#401005




Gracz






PisanieTemat: Re: Przed Kamienną ścianą   Pon Paź 02 2017, 12:44

Maximilian wychodził właśnie z dormitorium, w pośpiechu i roztargnieniu, ubrany w czarny dres i bluzę, w adidasach - wziął się ostatnio za siebie, nie może wiecznie być wychudzonym szkieletem. Pogoda dopisywała, było słonecznie, ale rześko - idealne warunki by pobiegać.
Opuściwszy pokój wspólny odwrócony był tyłem do kierunku marszu, bo komuś coś jeszcze odpowiadał - nie widząc więc co dzieje się przed nim wpadł na kogoś. Odwrócił się i spojrzał na przeszkodę - to była Ignis. Śliczna królowa śniegu. No to się zacznie tyrada... Ślizgonka stała jeszcze niezupełnie wiedząc co się wydarzyło, podczas gdy jej książki leżały już na posadzce - Oj, przepraszam, Ignis, nie zauważyłem Cię - przywitał się posyłając jej spojrzenie pełne skruchy, choć zapewne już naraził się na gniew dziewczyny. Schylił się podnosząc skrupulatnie wszystko, co wypadło z rąk koleżanki i pozbierawszy wręczył jej.
- Widzę, że ostro bierzesz się za naukę? - zauważył nieco zdziwiony - Turner nigdy pilną uczennicą nie była, a tu proszę, masa podręczników. Każdy się zmienia, kto wie, może widmo owuteemów tak na nią wpłynęło?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Przed Kamienną ścianą

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 6 z 6Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6

 Similar topics

-
» Przed Kamienną ścianą
» Obrona Przed Czarną Magią
» Klasa do Obrony Przed Czarną Magią
» Klasa Obrony Przed Czarną Magią
» Ogród przed domem

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Podziemia
 :: 
kamienna sciana
-