IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Łazienki

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5
AutorWiadomość



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 26
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 256
Dodatkowo : hipnoza
  Liczba postów : 816
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2228-lunarie-s-deceiver
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2229-lsd-kokaina-heroina-lsd
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2230-lunarie-s-deceiver
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7745-lunarie-s-deceiver#215456




Gracz






PisanieTemat: Łazienki   Nie Cze 19 2011, 23:45

First topic message reminder :


Lazienki
Łazienki na parterze znajdują się w dogodnej lokacji, mniej więcej pomiędzy Salą Wejściową a Wielką Salą. Jedne drzwi prowadzą do dość dużego pomieszczenia, które rozdzielone jest dopiero w środku. Na początku napotyka się jednak podłużną łazienkę złożoną jedynie ze starodawnych umywalek i dużej ilości luster. Wystrój jest iście staroświecki, utrzymany w ciepłych, beżowych barwach. Dopiero po pokonaniu kolejnych drzwi można przejść do łazienek męskich i damskich, rozdzielonych, aczkolwiek nie posiadających już umywalek i luster. Zatem dziewczęta poprawiające makijaż często muszą spotykać się tutaj z rechotem chłopców z niższych klas. Nie można mieć przecież wszystkiego!

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 217
Dodatkowo : animagia (wiewiórka)
  Liczba postów : 539
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11900-li-na
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11911-li#319859
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11912-poczta-li#319860
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12044-li-na




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienki   Pią Mar 25 2016, 11:32

Panienka Na nie miała w zwyczaju odrzucać całkowicie zalotów kogokolwiek. Powie prawdę, ale nigdy nie zostawi go samego. Gdyby Tom odważył się cokolwiek jej powiedzieć to Li na pewno by mu powiedziała co tak naprawdę o nim myśli i tyle. Ale ich relacja się nie zmienia przynajmniej w jej przypadku. Ona nie zostawi go dlatego, że się w niej zakochał czy mu się podoba. To jest naturalna rzecz, Li co prawda rzadko to przeżywała, bo tak naprawdę siedziała zawsze w cieni, a chłopców traktowała bardziej jako kolegów, może gdyby była nieco odważniejsza wyglądałoby to nieco inaczej, ale tak nie było, niestety. Nie potrafiła tak z dnia na dzień tego zmienić, ale wcale jej to nie przeszkadzało, ponieważ ona nie potrzebowała chłopaka na siłę, dla niej jeżeli już będzie związek to na poważnie. Nie żadne podchody i zabawy. - Jesteś tego pewien? - zapytała unosząc delikatnie brwi ku górze. On tylko widział w niej słodką puchonkę, a czy ona naprawdę taka była? W jego towarzystwie na pewno, ale niekiedy by jej nie poznał. Ale może i lepiej, że nie poznał jej z tej strony, bo po co? Nikt nie miał takiej potrzeby, a Li nawet się cieszyła, że ta strona jest dla niego cały czas wielką niewiadomą. Tom był naprawdę słodki, bardzo go lubiła, a na pytanie na temat randki zaśmiała się i przytuliła się do niego. - Już myślałam, że nigdy tego nie zrobisz... - mruknęła do niego jeszcze mocniej się w niego wtulając. Naprawdę mogłaby go teraz nie wypuścić. Był dla niej bardzo ważny jako przyjaciel, a kto wie może i coś więcej. Czuła coś do niego, tego była pewna, ale czy to już było to? Wolała jednak to sprawdzić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : USA, Moira
Galeony : 582
Dodatkowo : wilkołak
  Liczba postów : 1123
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12242-vittoria-brockway
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12245-szufladki-titi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12243-poczta-titi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12244-vittoria-brockway




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienki   Pią Kwi 15 2016, 18:26

Czytała list od matki kilka razy, ale jakoś nie mogła się z tym pogodzić. Kurwa mać. Na prawdę już dawno przestała żywić nadzieje, że ta kiedykolwiek opamięta się i znowu będą kochającą się rodziną. Jednak nigdy nie spodziewała się, że kobieta tak po prostu... Uh! I co najgorsze nawet nie mogła się łudzić, że list jest podrobiony. To było jej pismo. To było jej cholerne pismo! Jak własna matka mogła jej w tak perfidny sposób powiedzieć, że nie ma ochoty by stanowiła część jej życia. Jeszcze kuźwa ukrywała to za słodziutkim „Kochanie jesteś niegrzeczna w szkole, więc nie przyjeżdżaj do domu na imprezę rodzinną, ale kup siostrze prezent”. Po prostu nie mogła w to uwierzyć. Miała się nie przejmować problemami poprzedniego życia. Dawna Vittoria miała zdechnąć. Jednak po takim liście... To ją rozbiło. Nie wiedziała, jak się pozbierać. Szła przez korytarz gromiąc wszystkich spojrzeniem. Byle by tylko dostać się do dormitorium. Ale nie dała rady. Czuła jak w jej oczach szklą się łzy. Przecież nie mogła tego nikomu pokazać! Była silna... SILNA! Niezależna, niepokonana. Dlaczego więc gdy weszła do Łazienki i upewniła się, że jest sama to rozpłakała się. Jak małe dziecko.
Podeszła do lustra spoglądając na siebie. Była żałosna. Postanowiła, że będzie miała to wszystko gdzieś. Nie wyszło jej. Była za słaba. Zacisnęła mocno palce na umywalce i zamknęła oczy. Oparła czoło o lustro. Zauważyła, że jednej z jego kawałków jest ubity i leży na umywalce...
Jakby mimowolnie położyła na niego palce. Przecięła delikatną skórę opuszek. Jej oczy zatrzęsły się lekko. Dalej wszystko działo się już jakby bez jej udziału. Nawet nie pamiętała do końca jak to robiła. Czy to możliwe, że czarnomagiczne lusterko, które miała w kieszeni znów spowodowało u niej zanik myśli? Krótką chwilę utraty kontroli i pamięci? Nie wiadomo. Może zrobiła to świadomie, ale była tak wzburzona, że w swoim czynie zorientowała się dopiero kiedy siedziała po umywalką obejmując kolana rękami i chowając się za nimi. Natomiast na jej przedramieniu zaraz obok słowa „RIP” wyrytego jakiś tydzień temu pojawił się ogromny napis „MOIRA” przekreślony kolejną krwawą szramą. Kawałek lustra, który wcześniej leżał na umywalce teraz wraz z krwią zdobił kafelki obok niej. Generalnie krwi było sporo, ale co za różnica. Przecież wystarczyło jedno zaklęcie by to wyczyścić. A ona? W ten właśnie sposób starała się wyczyścić swoje myśli. Moira to miasto w którym się urodziła. To właśnie tam przez wiele lat mieszkała z matką, która wtedy byłą cudowną i kochającą kobietą. Potem poznała ojczyma i przeniosły się do Nowego Jorku. Tam ją straciła. Przez to cholerne ścierwo. A wraz z listem który leżał potargany i umoczony we krwi straciła również wszelkie nadzieje na to, że jeszcze kiedykolwiek wróci ta relacja rodzinna, którą miała właśnie w swoim rodzinnym mieście Moira. Wiedziała, że nie będzie sama. Ostatnio lgnęła do ludzi i zawsze znajdował się ktoś, z kim mogła pogadać. Tylko, że czemu i tak wciąż traciła ludzi wokół siebie? Obiecała Kath, że nie będzie widywała Nathaniela. Edward pobił Norberta i od tego czasu nie rozmawiała ani z jednym, ani z drugim. Lilith jej nie pamiętała. Zostały jej Oriana, do której jeszcze nie miała pełnego zaufania i Clari, która miała swoje problemy. Dlatego musiała wyżyć się w samotności. Akurat na swoim ciele, ale to iż będzie paradować z taką paskudną szramą jej nie przerażało. Wręcz przeciwnie. Chciała patrzeć na to by mieć pewność, że zabiła tą słabość, która chwilę temu się w niej urodziła. Jest wilkołakiem do cholery. Groźnym potworem i nic nie miało prawa zburzyć jej pewności siebie.  Nawet matka.
Uniosła spojrzenie. Rękawem koszulki, którą miała na sobie otarła ramię, ale to i tak nie pomogło na długo. Spoglądała na litery w ciszy. I tak przez wilkołacze przemiany miała wiele szram na ciele, przede wszystkim na udach, klatce piersiowych i nogach. Bez różnicy. Westchnęła głęboko i położyła się plecami na kafelkach patrząc się w sufit tempo. Jest lepiej. Uspokoiła się. Nie miała już ochoty płakać i użalać się nad sobą. Powinna wracać do domu... Zaraz zajmie się ogarnianiem łazienki. Jeszcze tylko chwilę sobie poleży.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 22
Skąd : Londyn, Anglia.
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 339
  Liczba postów : 405
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10490-nathaniel-woods
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10492-woods-nie-gryzie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10493-sowa-natha
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10494-nathaniel-woods#288855




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienki   Pią Kwi 15 2016, 19:09

Było zbyt dobrze. Całe życie Nejta układało się ewidentnie za dobrze. Miał Vittorię, która była jego podporą. A przez to mógł powiedzieć, że ma wszystko. Żył. W końcu mu się udawało. Nie przejmował się każdą bezsensowną rzeczą, a wszystko wydawało mu się cudowne. Chodził wieczne uśmiechnięty i w odróżnieniu od swojej dawnej wersji siebie, uśmiech nie był cyniczny, a szczery. Cieszył się jak głupi widząc gdzieś tę dziewczynę na korytarzu, nawet tego nie zauważając. Kiedyś usłyszał, że to właśnie wiąże się z zakochaniem. Trudno było mu to stwierdzić, skoro od lat tak naprawdę nie żywił do nikogo głębszych uczuć i każdy jego związek kończył się po kilku tygodniach. Tym razem myślał, że będzie inaczej, że wszystko dobrze się potoczy i skończy szczęśliwym zakończeniem. Ale układ był prosty... było za dobrze i Nate mógł spodziewać się, że wszystko zacznie walić się w zastraszającym tempie i mimo tego, że już nie raz się tak działo, teraz nie był na to gotowy. Nie w momencie, kiedy był uchachany, ciesząc się tym co ma. Zresztą jak za każdym razem twierdził to samo: W końcu się uda. Ale im więcej przyjemnych momentów pojawiało się w jego życiu, tym bliżej był upadku. Jak zwykle się nie przejmował i cały czas chwalił dzień przed zachodem słońca, co pewnie nie były dobrym pomysłem. Póki co był cholernie wesolutki przez cały czas, dlatego nie było mowy, żeby coś mu ten humor zepsuło.
Nadal ubrany w szkolne szaty, z których pewnie nie chciało mu się przebierać, oraz artystycznym i charakterystycznym dla siebie, nieładem na głowie, przeskakiwał po schodkach i hasał wesoło po korytarzach. Tak szczęśliwego chyba dawno go nie widziano. Pewnie teraz byłby nawet w stanie pomóc jakiemuś pierwszorocznemu z Gryffindoru, a należy wiedzieć, że na co dzień nie był skłonny do tego typu rzeczy. Można pomyśleć, że znowu miał w organizmie cukiereczki od V, ale tym razem jego zachowanie nie wiązało się z nimi, a raczej z wystarczającą ilością dobrych rzeczy w jego życiu. A ta, która to zapoczątkowała była szukana przez Nate'a od kilku dobrych minut. Przez ostatnie dni zwyczajnie jej nie widział, nie był w stanie wyłapać jej twarzy w tłumie jakby co najmniej rozpłynęła się w powietrzu. Najpierw w jego głowie pojawiły się same czarne scenariusze, znów zniknęła i nie postanowiła go powiadomić. Nie chciał niepotrzebnie się tym martwić, dlatego od kilku osób dowiedział się, że Titi nadal siedzi grzecznie w Hogwarcie i nic jej nie jest. Cóż, dla Woodsa nie była to normalna rzecz. W końcu oficjalnie byli razem, a ona zachowywała się jakby go unikała. Żałowała? To też przez chwilę pozostawało w głowię Ślizgona, ale nie zadręczał się negatywnymi myślami. Był zbyt wesolutki, żeby to zrobić. Ale jak mówiłam, rzeczy się działy i wszystko się psuło.
Sam dokładnie nie wiedział co skłoniło go do odwiedzenia łazienki. W tym momencie dałby sobie rękę uciąć, że to po prostu jakiś instynkt, który wręcz alarmował, że coś jest nie tak. Mało dyskretnie wszedł do pomieszczenia, bo przecież nie mógł normalnie zamknąć drzwi, a wręcz nimi trzasnął. Nie specjalnie, po prostu popchnął je nieco mocniej niż przypuszczał. Przejechał spojrzeniem po całej łazience i dokładnie wtedy uśmiech zszedł z jego twarzy, a serce podskoczyło mu do gardła. Krew. Dużo krwi. Jakby co najmniej kogoś własnie tam zamordowano. No dobra, może nie aż tyle. Ale Nate miał w zwyczaju wszystko wyolbrzymiać. Ale to nie było teraz ważne, nawet ta czerwona substancja nie sprawiła, że Woods pobladł, a stało się tak za sprawą dziewczyny, która leżała na podłodze. Nath nie był osobą, która często odczuwała strach. Zwyczajnie się go wyzbywał i zastępował innymi emocjami, przeważnie bardziej negatywnymi. Ale w tym momencie z jego twarzy można było wyczytać przerażenie. Nawet nie był w stanie racjonalnie pomyśleć, a już zerwał się w jej stronę i automatycznie kucnął obok dziewczyny, mając w głowie najgorsze.
-Vittoria- wyszeptał, a jego głos był zadziwiająco cichy i w jakimś stopniu przerażający, nigdy nie był tak spokojny... znaczy był śmiertelnie wystraszony, ale to właśnie objawiało się u niego w taki sposób- Co ty zrobiłaś, do jasnej cholery?- dopiero teraz mógł ujrzeć krew na jej rękach i ślad, który ewidentnie znaczył o bliskim kontakcie z czymś ostrym. Chwycił lekko jej nadgarstki i podniósł tak aby usiadła. Nie wiedział w jakim dziewczyna jest stanie, równie dobrze mogła stracić dużo krwi, prawda? Jego oczy były rozszerzone do granic możliwości, ręce trzęsły się jak nigdy dotąd i dodatkowo był blady jak ściana. A w myślach? Powtarzał tylko jedno... nie zrobiła tego, błagam, niech to będzie jakiś koszmar, z którego się wybudzę, nie zrobiła...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : USA, Moira
Galeony : 582
Dodatkowo : wilkołak
  Liczba postów : 1123
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12242-vittoria-brockway
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12245-szufladki-titi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12243-poczta-titi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12244-vittoria-brockway




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienki   Pią Kwi 15 2016, 20:02

Tak naprawdę, to dziewczyna pewnie cieszyła by się ich związkiem. Gdyby nie fakt, w jakich okolicznościach on powstał. Bardzo lubiła Nathaniela. Był dla niej świetnym kompanem do rozmów i przekomarzanek. Niestety gdy jakiś czas temu wróciła do szkoły zależało jej tylko na tym, by zranić go i odrzucić od siebie. Chciała związać się z nim, wkurzyć trochę Kath, a potem roztrzaskać jego zaufanie, może tez miłość o podłogę. Tylko na tym jej zależało...
Potem nastała przemiana, a dziewczyna po niej już całkiem straciła tą Vittorię, która to chciała chronić wszystkich wokół siebie. Wręcz przeciwnie. Stała się trochę zapatrzona w siebie, również troszkę egoistyczna. No dobra, nie powinnam tu pisać tych umniejszających słów. Po prostu chciała żyć sama dla siebie i korzystać z wszystkich uciech od pełni do pełni. A w trakcie tych wyjątkowych nocy znów stawać się wolnym, nieograniczonym niczym, futerkowym zwierzaczkiem. I dlatego ten związek z Nathanielem przestał być tylko sposobem na zdenerwowanie Kathreen. Zaczął być dla niej dodatkiem do tego bujnego życia jakie prowadziła. Był jednym z facetów, z którymi miała ochotę spotykać się na różnych doznaniach. I tak oto gdy miała ochotę przytulić się czy pogadać wiedziała, że powinna szukać Nathaniela. Gdy miała ochotę na ostrą i upojną noc świetnie spotykało jej się z Edwardem. Ostatnio pojawił się też Norbert, ale on był tylko partnerem do tańca... Choć to z nim spędzała najwięcej czasu. I to może właśnie dlatego Nath ciężko miał ją znaleźć. Zawsze miała jakieś zajęcie, które odciągała ją od ich „związku”. Ciężko jest to tak nazwać z jej strony.
Gdy usłyszała trzask drzwi nawet się nie podniosłą. Odchyliła po prostu głowę w ich stronę. I tak nie zdążyła by teraz tego wszystkiego ogarnąć, więc co za różnica? Ten, kto tu wejdzie i tak zobaczy tą masakrę. Spodziewała się, że zacznie siać panikę i albo zwieje po pomoc, albo zacznie biadolić i pytać co się stało. Nie spodziewała się jednak, że zobaczy w nich Nahaniela. Uśmiechnęła się blado.
Kopę lat Szarańczo.
Widać było, że jest jednocześnie zmartwiony, przerażony i w szoku. Westchnęła. No dobra, powina się podnieść zanim Woods dostanie zawału. Szkoda żeby umarł w tak młodym wieku, a jej zdaniem nic się nie stało. Przynajmniej nic, czym ktokolwiek powinien się przejmować. Dlatego pozwoliła się posadzić i delikatnie się do niego uśmiechnęła.
- Nie przejmuj się, to nic – Powiedziała tak spokojnie i tak swobodnie... Dokładnie tak, jakby to nie był pierwszy raz. Ręce miała bardzo zimne, ale to normalne po takiej utracie krwi. Zabrała jedną ze swoich rąk i przeniosła ją na kieszeń spodenek, by wyjąć z nich różdżkę.
- Haemorrhagia iturus – Użyła zaklęcia tamującego krwotok na swojej ręce (ostatnio nauczyła się go na lekcji, także na szczęście udało się je zrobić bez większego problemu) po czym ponownie spojrzała na ślizgona – Widzisz? I już. Posprzątam tu i możemy udawać, że nic nie widziałeś – To mówiąc zaczęła się powolutku podnosić z ziemi.
- Rzucisz chłoszczyść? - Spytała opierając się już o umywalkę i odkręcając wodę, żeby obmyć zakrwawione dłonie. Gdyby ktoś zobaczył tylko jej minę i usłyszał ton w życiu by nie uwierzył, że zrobiła coś takiego. Była zbyt opanowana, zbyt pewna tego, że to co tu Nath widzi to tylko drobiazg.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 22
Skąd : Londyn, Anglia.
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 339
  Liczba postów : 405
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10490-nathaniel-woods
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10492-woods-nie-gryzie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10493-sowa-natha
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10494-nathaniel-woods#288855




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienki   Pią Kwi 15 2016, 20:47

W tym właśnie tkwił problem. Nate nie należał to prostych ludzi, być może mogło się tak wydawać, ale Vittoria miała okazję usłyszeć słowa, które Woods trzymał gdzieś w sobie, nie wypuszczając ich na światło dzienne. Przywyknął do jej towarzystwa i potrzebował tego, sam nie wiedział jak daleko to zajdzie, bo przeważnie nikomu nie opowiadał o swoim życiu. Czy to właśnie z tego powodu z nią był? Bo wiedziała dużo, a nawet za dużo? Całkiem możliwe. W dodatku, że ona się tym interesowała, jakby jego problemy ją obchodziły i w drugą stronę. Nadal nie wiedział za to co ją skłoniło do tego całego wyznawania sobie uczuć, a pewnie gdyby ta wiadomość jakoś do niego dotarła... nie, wtedy nie byłoby ciekawie. Co jest całkiem śmieszne! Przecież to on zawsze wszystkimi się bawił, manipulował i później zostawiał. Ale najwyraźniej role kiedyś musiały się odwrócić.
Ciężko wyobrazić sobie co się stanie, kiedy prawda wyjdzie na jaw. Nate dowie się o dwóch innych panach w życiu Titi, którzy pewnie też nie wiedzą o tych pozostałych. Na pewno będzie pod wrażeniem! W końcu rzadko kiedy udawało się go oszukiwać, ale w jej przypadku szło całkiem dobrze. Nie dość, że Woods był aktualnie zabawką, to jeszcze nie miał bladego pojęcia, dlaczego zniknęła ze szkoły na dość spory okres czasu. Idealnie rozegrane. Choć pewnie ciekawiej byłoby dowiedzieć się całej prawdy. O spotkaniu Titi i Kath, kiedy Amerykanka obiecała nie zbliżać się do Natha. O wymazywaniu pamięci Lilith. O wilkołactwie. O Edku i Norbercie. Cóż, wtedy na pewno nie byłoby wesoło i nie sądzę, żeby to w dobry sposób wpłynęło na ich relacje i o dziwo uważam, że to Nate byłby tym, który by się nad sobą użalał. W końcu Vittoria się zmieniał, nie była już tą samą dziewczyną, którą Ślizgon poznał dość dawno temu, ba, w tym momencie mógłby jej całkiem nie poznać. Jeszcze przed wejściem do łazienki przyznałby, że dobrze radziła sobie ze swoimi problemami, ale kiedy już tam wkroczył, nie był tego tak pewny. Choć ona najwidoczniej miała koła zapasowe, w postaci dwóch innych facetów, więc zdecydowanie to Nate ucierpiałby przy usłyszeniu prawdy. Karma, to suka i chyba powoli miał się o tym przekonywać. Wszystkie złe uczynki zaczynały do niego wracać... idealnie.
Vittoria traktowała całą sytuację zwyczajnie. Jak gdyby zdarzało się jej to na co dzień i sam fakt, że mogło tak być, jeszcze bardziej przerażał Nejta. Nic nie widział odkąd stali się dla siebie bliżsi, ba, nawet mógł zauważyć postępy z jej problemami. Jakby nie prześladowały jej te złe wspomnienia, jakby sobie z nimi poradziła. I choć Titi zachowywała spokój, Woods był blisko dostania zawału, serio. A jak objawiał się u niego stres? Na samym początku spokojem, a dopiero później dochodził do niego bulwers, norma.
-Nic? Naprawdę NIC? Czy ciebie zupełnie pojebało?- przestał być opanowany. Dziewczyna była blada po takiej utracie krwi i pewnie ledwo zdołała się podnieść, więc Nejt nieco ją asekurując, pomógł jej wstać. Co pewnie poskutkowało tym, że jej krew znajdowała się między innymi na jego rękach i szacie, ale aktualnie raczej się tym nie przejmował- Co się stało? Dlaczego to zrobiłaś?- bezsilność. Coś, czego Nath szczerze nienawidził. Nie mógł wpłynąć na jej postępowania, a to było w tym wszystkim najgorsze. Nie mógł jej pomóc, bo była dorosła i sama podejmowała decyzje, nawet te głupie. Kiedy opierała się o umywalkę, chłopak sięgnął po różdżkę całymi roztrzęsionymi dłońmi.
-Chłoszczyść- mruknął niezadowolony i nadal zły. Ale wiedział, że nie może zostawić jej samej z tym wszystkim, nieważne co zrobiła- Żartujesz prawda?- zapytał mrużąc oczy. Dopiero teraz spojrzał na swoje dłonie, na których było nieco zaschniętej krwi. Pobladł jeszcze bardziej o ile było to możliwe i podszedł do jednej z umywalek. Odkręcając wodę i szorując dłonie, ponownie spojrzał na dziewczynę.
-Mam udawać, że tego nie widziałem? Że nie widziałem tego, jak się okaleczasz? Nie, nie widziałem. Ale krew i ciebie leżącą na podłodze już tak. Jak często to robisz?- był wnerwiony, nie tyle na nią, jak na siebie. Nic wcześniej nie zauważył i to okazało się być błędem. Spojrzał na jej rękę i dostrzegł dwa napisy, które najpewniej były tam wycięte. Chciał zadać jeszcze wiele pytań, ale wiedział, że to zupełnie by ją zniechęciło. O ile już się tak nie stało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : USA, Moira
Galeony : 582
Dodatkowo : wilkołak
  Liczba postów : 1123
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12242-vittoria-brockway
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12245-szufladki-titi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12243-poczta-titi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12244-vittoria-brockway




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienki   Pią Kwi 15 2016, 21:12

Po tym wszystkim naprawdę zranienie go było ostatnią rzeczą, o której myślała. Może gdzieś w głębi duszy liczyła na to, że taki otwarty związek mu będzie pasował? No bo pomyślmy. Miały pełne pole do zadawania się z innymi kobietami i facetami. Z nią jednak spotykałby się właśnie po to by nie tylko uprawiać seks czy się całować, ale też pogadać. To dobry układ. Większość facetów na pewno przystała by na to bez mrugnięcia okiem. Dlatego nic dziwnego iż miała nadzieję na to, że gdy Woods w końcu dowie się co jej siedzi w głowie, to pogniewa się trochę, a i tak wyjdzie na jej. Zobaczymy. Jak na razie? Chyba jeszcze nie miała na tyle odwagi by mu się do tego przyznać. Spodziewała się jak mógłby zareagować. Pewnie podobnie do Edwarda skoro byli ze sobą blisko. Gryfon próbował zabić faceta, którego podejrzewał o romans z nią. Czy Nath w takim wypadku nie chciałby zamordować Edwarda?
Nie myślała o nim jak o zabawce. Raczej o kimś, z kim jest mocno związana emocjonalnie. Nie chciała jednak czuć nad sobą jakichkolwiek ograniczeń. Uważała, że zasługuje na coś więcej niż życie w pod szklaną kopułką, którą narzucał by na nią np. związek. Poza tym jaka z niem partnerka? Zdecydowanie marna. Nie może mieć dzieci. Poza tym musi raz na jakiś czas znikać po to by dorwać składniki do eliksiru na wilkołactwo, a potem znów by się przemienić na jakiś czas. Będzie słabła przed pełnią i po pełni, natomiast w jej trakcie mogła spokojnie zabić człowieka i pewnie nawet by się tym nie przejęła. Czy gdyby Woods o tym wszystkim wiedział nadal chciałby by być z kimś takim w stałym, uroczym i słodziutkim związku? Wątpię.
Kiedy umyła już swoje dłonie wytrzepała je z wody gdzieś na boku. Kątem oka wciąż na niego spoglądała. Nie odzywała się jednak na początku. Wydawało się, że zbiera słowa tak, by nie powiedzieć nic złego. Jednak tak nie było. Po prostu myślała czy dopierze zaklęciem krew z koszulki. A odpowiadała mu to, co akurat ślina jej na język przyniosła. Bez przemyśleń, które kiedyś trapiły jej głowę niemal bez przerwy.
- Kotek to naprawdę nic. Musiałam się wyżyć, bo matka mnie wkurwia – Odpowiedziała wciąż za spokojnie, co mogło go jeszcze bardziej denerwować. Odwróciła się od umywalki w jego stronę i położyła już czyste dłonie na jego ramionach. Musiała go jakoś uspokoić, bo naprawdę jej tu zejdzie. Albo zacznie się awantura na pół szkoły, a to zdecydowanie jej nie było potrzebne.
- Dzięki – Powiedziała zaraz po tym, jak łazienka sama doprowadziła się do odpowiedniego stanu, a jedyne co zostało to krew znajdująca się na jej czarnej koszulce i na jego szacie – Jak nie da rady zaklęciem, to krew schodzi chyba octem i sodą – Zasugerowała tak, jakby to było ich największe zmartwienie w tej chwili. Zabawne było też to, że nie wydawała się wyprana z emocji. Cały czas uśmiechała się delikatnie tak, jakby rozgrywała się między nim i zwykła pogawędka.
- Jak często... Eee – To mówiąc spojrzała na rękę. Zerknęła na „RIP”, potem na „MOIRA” i odpowiedziała od razu – Drugi raz – To była prawda, ale gdyby ją kiedyś rozebrał to w życiu by w to nie uwierzył. Jednak z ran na plecach, brzuchu i nogach nie mogła się już tak łatwo wytłumaczyć. Nie powie „Kochanie, jestem wilkołakiem. To normalne, takie rzeczy zostają po przemianach”.
- Ale mam też tatuaż – Chyba próbowała odwrócić jego uwagę bo wyszczerzyła się i podniosła delikatnie koszulkę jednocześnie opuszczając spodnie trochę w dół. Widać było, że robi to tak by pokazać mu tylko ten malutki fragment ciała, na którym widniała ćma, a resztę nadal zasłaniać.
Czy zniechęcały ją pytania? Nie wyglądało na to. Wręcz przeciwnie. Odpowiadała na nie bez najmniejszego problemu. Ta skryta dziewczyna, którą znałeś również zaginęła. Gdzieś przed przemianą. Jemu ufała, więc nie miała problemu z tym, by odpowiadać mu na takie rzeczy.
Gdy skończył myć ręce podeszła do niego ponownie. Podniosła dłoń i znów ułożyła ją na jego policzku, by po chwili stanąć na palcach i cmoknąć go delikatnie w podbródek.
- Szarańczo to nie była próba samobójcza, więc się nie musisz martwić. Jeszcze długo pożyję. I jeszcze nie raz będę Cię wkurzać – To mówiąc oparła się rekami o umywalkę i podniosła by na niej usiąść. Musiała przyznać, że to nie było łatwe zważając na to, że ku jej zaskoczeniu trochę opadło z niej sił. Czy jednak może to jakoś zaniepokoić kogoś, kto uważa się za niezniszczalnego? Pociągnęła go za szatę w swoją stronę tak, by stał pomiędzy jej nogami i wpatrywała się w niego z dołu tymi swoimi dużymi, niebieskimi oczkami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 22
Skąd : Londyn, Anglia.
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 339
  Liczba postów : 405
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10490-nathaniel-woods
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10492-woods-nie-gryzie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10493-sowa-natha
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10494-nathaniel-woods#288855




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienki   Nie Kwi 17 2016, 19:16

Właściwie, to tak. Cały ten otwarty związek zapewne by Nejtowi pasował. Ba, pewnie od razu by na niego poszedł. Mógł mieć kogoś bliskiego przy sobie, a równocześnie żyć swoim życiem, w które wliczało się częste zmienianie partnerek, lub partnerów. Układ idealny, ale Woods o tym nie wiedział i właśnie w tym tkwił problem. Był świadom, że Vittoria jest jego i nie musi się nią z nikim dzielić. A na pewno nie z najlepszy kumplem, z którym swoją drogą się o nią pokłócił. Do ich całego dramatu dochodził jeszcze Norbert, lubiany przez Nate'a Puchon, który pewnie nie wiedział co łączy Titi z Woodsem. Cóż, łatwo można stwierdzić, że jeśli Czarnkowski nie dogadał się z Edwardem, to w przypadku Ślizgona będzie całkiem podobnie. Tylko, że w tym przypadku nie było mowy o jakimś mordowaniu, czy bójkach. Sprawa była prosta, jeśli Nath nie był jednym facetem w jej życiu, to równie dobrze mógł dla niej niewiele znaczyć, a kiedy takie rzeczy wychodziły na jaw, Woods machał ręką na pożegnanie i tyle go widzieli.
W przypadku bruneta również w grę nigdy nie wchodziły poważne związki. Ograniczały wolność. Z tym chyba obydwoje się zgadzali, ale Nate postanowił w jakiś sposób zaryzykować. Spróbować przynajmniej odtworzyć związek, na podstawie wszystkich, które do tej pory widział. Bo jego bliższe relacje z innymi? Istniały. Na dzień, może dwa, a najczęściej jedną noc i nie było mowy by ktoś pozostał w jego życiu dłużej. W tym przypadku miał dziwną nadzieję, że będzie inaczej i choć nadal żył w błędzie, nie byłby w stanie nawet pomyśleć o tym, że Vittoria go okłamuje.
Co najbardziej go teraz irytowało? Że była taka opanowana. On odchodził od zmysłów i nie dość, że panikował, to powoli wpadał w szał. Vittoria natomiast zachowywała się, jakby ta sytuacja była dla niej normalna i może właśnie tak myślała. Ale Nate był zupełnie innego zdania, co łatwo można było wyczytać z jego twarzy. Z minuty, na minutę irytował się jeszcze bardziej, bo ona nadal milczała i dopiero po chwili, kiedy postanowiła się odezwać, chłopak przeniósł na nią wzrok, oczekując sensownych odpowiedzi, choć teraz chyba takie nie istniały.
-I to jest twoje rozwiązanie?- zapytał wskazując na poranione ręce. Mimo tego, że w jego głosie było słychać złość, to naprawdę się martwił. Nie chciał jej bezpotrzebnie mówić co jest dobre, a co złe, ale chyba właśnie tak to wyglądało i nic nie mógł na to poradzić. Po prostu sądził, że wie o niej wiele, a nawet wszystko i na pewno nie posądziłby jej o okaleczanie samej siebie. Nieco rozluźnił się, kiedy położyła swoje dłonie na jego barkach, wziął jeszcze głęboki wdech i obserwował jej zachowanie. Nie wydawało się jakby była zmieszana tym, że się zjawił. Z jej twarzy też nie mógł wyczytać tego, że żałowała, bo pewne tak nie było. Pewnie znów miał zamiar zacząć prawić jej kazanie, ale skutecznie zmieniła temat i zdobyła zainteresowanie Nate'a. Kiedy odsłoniła kawałek ciała, pokazując przy tym swój nowy nabytek Woods lekko się uśmiechnął i musnął palcami miejsce, w którym znajdował się tatuaż- Imponujący. Kiedy go zrobiłaś?- zapytał i dopiero po chwili, jakby ktoś pstryknął mu palcami przed twarzą, przypomniał sobie co miał jej jeszcze do powiedzenia. Choć Titi mogła myśleć, że odwróciła jego uwagę na dłużej, tak nie było.
-Nie obchodzi mnie, czy była, czy nie była, ale obiecaj mi, że więcej tego nie zrobisz- powiedział, kiedy znalazł się zaraz przed nią. Oparł ręce na krawędziach umywalki i popatrzył w jej oczy. Miała rację, ta dziewczyna, którą poznał gdzieś zniknęła i zastąpiła ją nowsza wersja Vittorii, zupełnie inna- Pójdźmy stąd, dobra?- szepnął pochylając się obok jej ucha. Jakoś niezbyt dobrze kojarzyło mu się to miejsce, na pewno nie po tym co chwilę wcześniej tu zobaczył. Nie chciał też niepotrzebnie kontynuować tematu, a jedyne czego wymagał, to słowa potwierdzenia, że już nie będzie tak ryzykować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : USA, Moira
Galeony : 582
Dodatkowo : wilkołak
  Liczba postów : 1123
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12242-vittoria-brockway
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12245-szufladki-titi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12243-poczta-titi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12244-vittoria-brockway




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienki   Nie Kwi 17 2016, 21:21

Nie chciała się już odzywać na ten temat. Nie ma co ciągnąć tematu ran, które tworzyła sobie na rekach. To wszystko było jej sprawą i właściwie to powinien się cieszyć, że chociaż naprowadziła go na trop o co też może chodzić w tym wszystkim. Wolała by się zająć czymś innym. Właściwie, to nawet planowała mu dzisiaj powiedzieć o sytuacji z Edwardem, ale po prostu nie mogła. On się denerwował. Tak martwił. Szkoda było by go jeszcze bardziej denerwować. Nie tym razem. Powie mu, przysięgam. Tylko jutro.... Albo jeszcze kiedy indziej. Jak przemyśli to dokładnie i dobierze odpowiednie słowa.
- Już jakiś czas temu, z Orianą – Zaśmiała się cicho licząc, że tatuaż będzie dobrym odwróceniem sytuacji. Jednak i tak wrócili do kwestii jej kaleczenia, gdzie to kazał jej obiecać, że więcej tego nie zrobi. Nie czuła się w obowiązku obiecać mu tego. Szczególnie, że spodziewała się iż może tego nie dopełnić. Tak więc jedynie się uśmiechnęła, a gdy zaproponował wyjście złapała go tylko za dłoń i wyprowadziła na korytarz. Nawet nie rozmawiali, bo i tak musiała iść do siebie żeby się przebrać.

Z/t x2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Ipswitch
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 72
  Liczba postów : 83
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13755-madeleine-rose-swinton
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13758-mad-die
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13757-mad-die
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13756-madeleine-rose-swinton




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienki   Nie Sty 08 2017, 03:27

No i dobra! Mad miała niestety do odpracowania pewną niewdzięczną robótkę... Ostatnio narobiła trochę zamieszania na korytarzu, oblewając grupkę gryfonów eliksirem powiększającym, przez co spuchnęły im różne części ciała i ominęli cały dzień zajęć, spędzając go w skrzydle szpitalnym. Za karę miała posprzątać łazienki na parterze. Szczerze nie chciała tego robić, bo brzydziła się tego całego brudu, który zalegał w zakamarkach, a wiedziała, że zostanie to sprawdzone BARDZO dokładnie. Ponadto łazienka została zaczarowana w taki sposób, żeby nie można było tutaj korzystać z magii - specjalnie na potrzeby jej zadania. Termin upływał tego dnia o północy więc czas było się zabrać do roboty! Tylko czemu przy tym "lekko" nie nagiąć reguł i nie posłużyć się czyjąś pomocą? To tak jakby przekazać karę komuś innemu, kto tobie wisi przysługę, prawda? Więc Sun ma w sumie szczęście, bo poszoruje sobie podłogi w kiblach, a w zamian za to nie wyleci z pracy i w sumie to chyba powinna być szczęśliwa, że Mad okazała się dla niej wyrozumiała i łaskawa, bo przecież tak właśnie było, prawda? PLAN IDEALNY!
- Dobra Sun... To jest szczotka. - Wskazała na nieco zużytą, ale porządną szczotę. - A tutaj masz wiadro i płyn czyszczący. - Wskazała jej palcem miejsce, gdzie stała miska z płynem. - Możesz zacząć. - Uśmiechnęła się od ucha do ucha siadając wygodnie na wysokim parapecie i patrząc na puchonkę z góry. - Na co czekasz? Potrzeba ci dodatkowej zachęty? - Mad zmarszczyła brwi. W jej głowie wykluła się myśl "czyżbym nie była dostatecznie precyzyjna?" - Noooo... trzeba to wszystko wyszorować. Czas leci. - Dodała z pretensją w głosie i rękoma pokazała jak dużo jest przed puchonką roboty. Ostatecznie nie było tak źle, skrzaty sprzątały regularnie i łazienki nie wyglądały źle, ale jednak praca nie należała do najprzyjemniejszych, zwłaszcza czyszczenie toalet. Mad chciało się rzygać na samą myśl, że musiałaby je szorować szczotką, najwyraźniej jednak jej towarzyszka przywykła do różnych prac i pewnie poradzi sobie bez problemu. Może jeszcze zarobi na ten napiwek, który miała jej dać w kawiarni? Albo rzuci się jej do gardła za to jak ją próbuje potraktować? Czy to jednak byłoby rozsądne patrząc na swoje położenie?
No... raczej między nimi dwiema miłości już nie będzie!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 20
Skąd : Lille (France)
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1570
Dodatkowo : ścigająca
  Liczba postów : 879
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8601-sunny-oriana-saltzman#242812
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8623-chcesz-ze-mna-relacji#243345
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8622-marudz-az-ci-sie-znudzi#243339
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8624-sunny-oriana-saltzman#243354




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienki   Czw Sty 12 2017, 03:18

Podążyła za dziewczyną w milczeniu. Była ciekawa ci ta wymyśliła, jako "kare" za akcję w kawiarni. Kiedy znalazły się w łazience rozejrzała się dookoła. Słysząc słowa ślizgonki oniemiała. CO?! Miała za nią posprzątać? To chyba jakiś żart. Sunny nie była jakąś sprzątaczką na jej usługach.
-Chyba oszalałaś. Nie będę odwalać za Ciebie roboty. To twój szlaban i radzę Ci się wziąć do roboty. Z twoimi powolnymi ruchami nie wyczyścisz tego do końca miesiąca.-prychnęła w stronę Madeleine. Sunny wiedziała jaka była Mad, ale że była aż tak głupia sądząc że posprząta za nią całą łazienkę? Nie była sprzątaczką, nie była jej służącą. Niech ta głupia ślizgonka idzie do jej szefa i naskarży. Sunny wolała stracić pracę niż odwalać za nią tą śmierdzącą robotę.
-Idź do mojego szefa i naskarż. Mam to gdzieś.-dodała po dłuższej chwili po czym odwróciła się na pięcie i powolnym krokiem skierowała się w stronę drzwi.
No na prawdę, co za głupie babsko. Co ona sobie w ogóle myślała? Że biedna puchoneczka przerażona całą tą sytuacją odwali za nią brudną robotę? O nie, nie. Sunny miała swoją godność. Może i potrzebowała kasy, ale bez przesady. Do tego stopnia to się nie posunie. Zdenerwowana całą tą sytuację spojrzała przez ramię na Madeleine i pokazała jej język.
-Przyjdę jutro sprawdzić jak Ci poszło.-rzuciła od niechcenia. W głębi duszy cieszyła się z tego, ze blondyna musiała sprzątać tą łazienkę. Należało się jej za to jaka była wredna i chamska. Nie do pomyślenia było, że chciała wykorzystać w tym celu Sunny. Co ona? Była na tyle głupia by myśleć, ze puchonka zgodzi się na to? Boże..jacy ludzie potrafią być niedorzeczni. A ona myślała, ze niektórzy ślizgoni nie są tacy źli w tym Madeleine. Myliła się, każdy ślizgon jest taki sam. Zepsuty do szpiku kości i nic nie było w stanie im pomóc!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Łazienki   

Powrót do góry Go down
 

Łazienki

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 5 z 5Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5

 Similar topics

-
» Łazienka Chłopców
» Mały salon
» Łazienki
» Łazienka Prefektów

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Parter
-