IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Łazienki

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
AutorWiadomość



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 26
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 256
Dodatkowo : hipnoza
  Liczba postów : 816
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2228-lunarie-s-deceiver
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2229-lsd-kokaina-heroina-lsd
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2230-lunarie-s-deceiver
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7745-lunarie-s-deceiver#215456




Gracz






PisanieTemat: Łazienki   Nie Cze 19 2011, 23:45

First topic message reminder :


Lazienki
Łazienki na parterze znajdują się w dogodnej lokacji, mniej więcej pomiędzy Salą Wejściową a Wielką Salą. Jedne drzwi prowadzą do dość dużego pomieszczenia, które rozdzielone jest dopiero w środku. Na początku napotyka się jednak podłużną łazienkę złożoną jedynie ze starodawnych umywalek i dużej ilości luster. Wystrój jest iście staroświecki, utrzymany w ciepłych, beżowych barwach. Dopiero po pokonaniu kolejnych drzwi można przejść do łazienek męskich i damskich, rozdzielonych, aczkolwiek nie posiadających już umywalek i luster. Zatem dziewczęta poprawiające makijaż często muszą spotykać się tutaj z rechotem chłopców z niższych klas. Nie można mieć przecież wszystkiego!

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 21
Skąd : Cambridge
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 346
  Liczba postów : 542
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6136-arianne-rose-levittoux
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6149-relacje-a-zaryzykujesz
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6150-belzebub
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7179-arienne-levittoux#204370




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienki   Wto Sty 14 2014, 00:13

Zamykać w klatce, a po cholerę? Kiedy alkohol rozpętuje jakieś niechciane sytuacje, trzeb go lać w mordę. Nie można być gorszym. Przecież już od dawna wiadomo, ze najlepszą obroną jest atak. Ludzie, boją się atakować, zrobić pierwszy krok. Idioci. Później się dziwią, że ktoś im coś zrobił, że znowu zaliczyli dno. Gdyby nie byli owieczkami jakiegoś pasterza od siedmiu boleści, tylko bykami, biorącymi to co się im należy na rogi, to by takich głupot o życiu nie gadali. Nie liczy się w końcu cel, czy w tym przypadku można powiedzieć skutek. Liczy się sposób. Jeśli w nim nie jesteś frajerem, to nawet z ręką w nocniku będziesz zwycięzcą. Dlaczego? Bo najtrudniejsze wśród ludzi jest zaszczepienie szacunku na dzielni. Niektórym się to udaje, innym nie. Takie życie, yolo.
Ari w całej swojej hipokryzji i autodestrukcji miała szacunek gdzieś. Choć ostatnio mam ciągle wrażenie, że ma go za dużo jak na tak upodloną osobę. W końcu teraz to już chyba cały zamek lata za nią z tabliczkami "kochamy cię" lub "wytrzymaj, jesteś moim przyjacielem". Dzieci, nawet nie wiedzą w co się ładują. Chcą jej pomagać, chodzić na pogaduszki, słać uśmieszki. Niewielu jest takich, którzy wprost powiedzą, że jej nienawidzą. Ona wie, że tylko nieliczni ją znoszą. Reszta to banda przydupasów, którzy boją się o życie, więc gadają 3 po 3. Mają koszmary, że Levi przyjdzie i spije ich rodziców, po czy prześpi się z całą trójeczką rodzeństwa. Żałośni. Dobrze więc, że są osoby typu Villiers. Tak upodlone, że nie zaniżają poziomu spotkania. Trzeba trzymać poziom, w końcu bycie mniej zajebistym jest przereklamowane.
- Jak wypijesz tę butelkę jednym duszkiem to spoko - Zaproponowała, ale Villiers jak zawsze miał inne plany na to spotkanie niż ona. Co o dziwo im nie ubliża, bo też zapowiadają się całkiem nieźle.
- Ocenianie zawartości twoich spodni byłoby ciekawsze, ale alkohol nie jest zły - koneserzy nie tylko w alkoholach. Choć Arienne to ostatnio lądowała w łóżku, na biurku czy w plenerze tylko z kobietami, co zaczynało się po prostu robić nudne. W końcu gdyby je tak bardzo lubiła, to od razu zostałaby lesbijką.
Wzięła od ślizgona butelkę, po czym napiła się z niej parę łyków. Dzielenie alkoholu na małe ilości to wymysł jakiś ciot, które pić nie potrafią. Myślą, że jak zawróci im się w głowie, to od razu umrą, a tak na prawdę to co najwyżej ich nie przyjmą na wymarzony staż ministranta. W końcu za spowiedź trzeba płacić, a jak oni nie mają czym no to dupa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : III
Wiek : 24
Skąd : Anglia, Cambridge
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 1292
  Liczba postów : 1621
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5219-casper-villiers
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9145-nowy-poczatek-jest-koncem-czy-jeszcze-nie#256103
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9144-nowa-sowa#256102
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7167-casper-villiers#204308




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienki   Sro Sty 15 2014, 16:39

Picie alkoholu jako środka, który trzeba w siebie wlewać litrami też nie było sposobem na życie. Każdy potrzebował poczuć smak alkoholu czy czegokolwiek innego, dlatego półki w sklepach się uginały pod ciężarem asortymentu, a wszystkie zmysły ludzkie zostały wystawione na taką mieszankę wrażeń, że nie wiedzą gdzie się mogą zaczepić. Casper może jeszcze jakieś dwa lata temu potrzebował picia bezsensu i wszędzie, ale teraz bardziej lubił schlać się dla dobrego humoru i dla lepszej zabawy niżeli dla zapomnienia, bo to raczej w jego przypadku nie działało, a budziło jeszcze większy żal. Np. taka Ari, ona tu mówi o swoich relacjach z ludźmi, że niby każdy do niej lgnie, że chce jej pomóc? Hm, to trochę skomplikowane, bo czasem trzeba przyjąć wyciągniętą w twoją stronę dłoń, by odrzucić ją jeszcze nie raz. Ale czasem faktycznie potrzebowaliśmy niczyjej łaski. Tylko, że obronną ręką trzeba było umieć z tego wyjść. Wszak nie zawsze będzie przyjemnie i łatwo... Casper miał odwrotny problem niż ona, on uważał, że nagle wszyscy chcieli być dla niego mili, choć nie mieli ku temu podstaw i biła od nich fałszywość, ta dziwna nieskazitelność, która tylko uwydatniała ich wady - jak na ironię... Casper nie chciał wchodzić w swoje dawne relacje z Youngiem czy z Watson czy nawet de Laurien, która gotowa by była przejść po rozżarzonych węglach nago, co by tylko przekonać go do swoich uczuć. Ale Casper nic do niej nie mial, nie potrzebował jej podrywać i ubóstwiać. Ot koleżanka, która chyba się zapomniała.
Zatem może dobre są takie neutralne relacje, gdzie on i Arienne mogą się spotkać, żeby opróżnić butelkę, żeby po prostu pogadać bezsensowne, dwuznaczne rzeczy i iść w swoje strony. Gdzie Levittoux nie udaje przesadnie zainteresowanej jego życiem łóżkowym, ani nie jest szczególnie napalona, żeby w nie wskoczyć. A Villiers też przecież nie opowiada jej bzdetów o lepszym życiu i o tym, że da sobie radę i jest wspaniała, gdy tak naprawdę nie wie co się kryje za jej imieniem i kogo w sobie chowa. Znał ją dobrze, nie potrzebował pogłębiać tej znajomości o "bardzo". Czasem trzeba się trzymać niemo omówionych reguł.
- Hm, zawartość moich spodni? Czyżbyś rzeczywiście chciała przejrzeć moje kieszenie? Chyba nic poza kluczami od mieszkania nie znajdziesz. - Stwierdził niby to nonszalancko, ale zaraz ściskając butelkę z alkoholem, co by uraczyć się kolejnym łykiem. Taki alkoholik!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 21
Skąd : Cambridge
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 346
  Liczba postów : 542
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6136-arianne-rose-levittoux
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6149-relacje-a-zaryzykujesz
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6150-belzebub
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7179-arienne-levittoux#204370




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienki   Sob Sty 18 2014, 14:14

Ari w tym wszystkim może się pochwalić, że ani Younga, ani Lurien za cholerę nie kojarzy. Są jej obojętni niczym woda w klozecie, ewentualnie co innego też tam leżącego. Najwyraźniej nie są warci zachodu. Choć nie oszukujmy się, większej inicjatywy z jej strony są warci tylko nieliczni. W końcu tyle razy, ile chciała rozkręcać jakąś super-ziomalską przyjaźń, a potem ktoś się na nią wypinał to szkoda gadać. Tak, zdecydowanie przyjaciół w tych czasach nie ma. Można albo pchać się komuś do łóżka i widzieć w nim towar do ruchania lub nie daj Boże posiadania gromadki dzieciaków, albo uznawać za dalszego czy bliższego znajomego. Inne relacje przy tym są chore, tworzą jakieś niespełnione zażyłości. Później tylko gnidy płaczą, że tyle zrobiły, a wybranek wolał innego ewentualnie inną. Żałują czasu, które same przepuściły przez palce. Żałosne. To już lepiej chyba się spić przy lustrze. Ono przynajmniej nie wyrucha cię przy pierwszej napotkanej okazji.
Co tu jednak dużo pisać... No życie jak życie. Zamiast patrzeć na innych, trzeba kroczyć swoimi ścieżkami do sukcesu. Dlatego też Levi woli spędzać ostatnie noce na tworzenie sprośnych tekstów do swoich kawałków niż szlajaniu się po hogs z "przyjaciółmi". Gdy osiągnie sukces to ciekawe, ilu z nich nie będzie chciało jej wbić noża w plecy. Ona chyba już zna na to odpowiedź. Żaden. Bo dopóki jest nikim, to wszyscy do niej lgną, chcą jej pomóc. Jeśli byłaby popularna z takiego obserwatora jak Villiers, to już ci sami ludzie czekali by na nią z innymi zamiarami. Taka jest właśnie różnica w ich życiu, o której nie muszą sobie mówić, by zdawać sobie z tego w większym czy mniejszym stopniu sprawę. Z niego wszyscy chcą zrobić upadłą gwiazdę, a z niej przeciętnego zjadacza chleba. Jakby mieli coś kurwa do gadania!
Zaczęła się głucho śmiać, po czym spojrzała na niego frywolnie - Aż tak zmizerniałeś? Czy chodzi ci o klucze do czegoś innego niż mieszkanie?
Widząc, że nie ma co się szarpać z jedną butelką, która zaraz i tak będzie pusta, wyciągnęła drugą. Otworzyła ją, korkiem rzucając za siebie. Nie zamierzała zostawiać niczego na później. Pech jednak chciał, że korek trafił w lustro, robiąc na nim widoczną rysę z niemiłosiernym piskiem.
- No kurwa! I ty Brutusie przeciwko mnie? - Zaczęła się irytować. Nie trwało to jednak długo, bo po upiciu paru łyków alkoholu, nie za bardzo już ją to przejmowało. - Dobra tam. Jebać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : III
Wiek : 24
Skąd : Anglia, Cambridge
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 1292
  Liczba postów : 1621
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5219-casper-villiers
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9145-nowy-poczatek-jest-koncem-czy-jeszcze-nie#256103
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9144-nowa-sowa#256102
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7167-casper-villiers#204308




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienki   Sob Sty 18 2014, 21:50

Casper wiele by teraz oddał za umiejętność grania na perkusji, czy umiejętność pisania, bo on chętnie by z siebie wyrzucił cały "bul i rzal". Naprawdę by się mu to przydało. Czasem warto się uwolnić od ludzi, którzy ostatnio zajmują cały monolog wewnętrzny, a właściwie to nie powinni się liczyć, wszak są nieistotni, nieważni. Już nie. Casper na ten moment nie zamierzał rozwodzić się nad swoimi uczuciami do CoCo, czy do Kaia, czy do kogokolwiek innego, bo po prostu go to nużyło, chyba dochodził do tych samych wniosków do Levittoux. Przyjaciół nie było i nie można ich było mieć dla swojego własnego bezpieczeństwa. Jedynie Vanberg w jego oczach zachował jakąś krztę szacunku i honoru, choć też nie zamierzał mu z tego powodu posłać kwiatów. Nienie. Po prostu z Dexterem relacje były jakieś spokojniejsze. Bardziej zdystansowane, przez co nie zahaczały o łóżko jednej dziewczyny, o jej nogi i o nic, czym zmuszeni byliby się dzielić. Casper uśmiechnął się do Levittoux gdy wreszcie wzięła drugą butelkę. Musieli teraz wydawać się duetem przegranych nastolatków, którzy zaprawdę nie wiedzą, co mają ze sobą zrobić, więc nie robią nic i napawają się swoją biernością psiocząc przy tym na cały świat. Własnie tym się zajmowali, właśnie w tej kategorii Obserwator powinien ich nagrodzić... Marudy i Hejterzy roku. Czyż to nie wyjątkowa kategoria dla tych dwojga?
Villiers mrugnąwszy kilka razy popatrzył na nią szerzej, kiedy rozwaliła lustro.
- To chyba odpowiedź na "lustereczko powiedz przecie, która panna najładniejsza na świecie". Tylko w nie spojrzałaś i pękło. Levittoux, faktycznie jakiś worek na twarz sobie spraw. - Rzucił ze śmiechem, choć po chwili podszedł do niej, by odgarnąć część włosów z twarz, co by odsłonić jej przemalowane oczy, bo faktycznie makijaż miała bardzo intensywny.
- W rzeczy samej chcesz, żebym Cię przeleciał tak? Wiesz, nie powinienem odmówić... Skoro prosisz... - Zaczął ociągając się, co by jeszcze chwilę pograć na zwłokę i upić z butelki alkohol.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 21
Skąd : Cambridge
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 346
  Liczba postów : 542
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6136-arianne-rose-levittoux
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6149-relacje-a-zaryzykujesz
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6150-belzebub
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7179-arienne-levittoux#204370




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienki   Sro Sty 22 2014, 17:13

Tyle czasu na nich się traci, bo to w końcu "Muzyka buntu wyznacza rytm będący źródłem naszej wściekłości". Buntu przeciw komu? No nim wszystkim! Właśnie temu frajerstwu, które wpycha tą całą swoją "mądrość życiową" w to, co takie osoby jak Ari czy Casper robią. Powinni być tylko wzmianką, a stają się numerem jeden, bo zatruwają życie, niczym chwasty wwalają się w idealny hejtersi byt. Dlatego też Levi już dawno skończyła wszystkie znajomości z tymi, którzy chcieli coś zmieniać w jej życiu, którzy uznawali się za na tyle fajnych, by tworzyć coś więcej z nią niż dobrą atmosferę na jeden wieczór. W końcu jakby chciała mieć problemy, to dała by manto jakiejś lali, po czym rozpowiadała o tym wszech i wobec. Przy takiej ilości lewackich konfidentów jaką ta szkoła reprezentuje, to w niedługim czasie ktoś by się do niej doczepił. Niewątpliwie, sposób na zniszczenie sobie życia zawsze jakiś się znajdzie!
"Marudy i Hejterzy roku" - Brzmi jak spełnienie marzeń każdego popaprańca w tej szkole. A wbrew pozorom jest ich ostatnio więcej niż dzieci w Sudańskiej rodzinie. Gdzie spojrzysz, tam jakiś uczeń na kacu czy nie daj boże trzeźwy szwenda i zwady szuka. Jakby co najmniej myślał, ze taka Levi do niego z łaski na uciechę podejdzie i zagai. No na prawdę ci ludzie są coraz śmieszniejsi. Nic tylko czekać, aż sami sobie zmarnują życie na jakieś banialuki. Jak Ari będzie chodzić z podniesioną głową, a oni leżeć gdzieś wrzeszcząc lumos, bo niczego więcej w życiu się nie nauczyli. Ale nie, nie zakładajmy, że Ari jest takim snobem. Ona po prostu każdy scenariusz widzi w czarnych barwach. A jak tak nie myśleć, gdy w koło tyle patologii?
- Ok! Przezroczysty. - Spojrzała w jego stronę, jakby na chwile zapomniała o tym, że on obserwuję tą jej pasjonująca rozmowę z kawałkiem szkła na ścianie. Nie musiała jej jednak długo toczyć, bo tym razem postanowił zrobić coś więcej niż zabranie jej butelki. No brawo!
- Weź nie gadaj, co? - Przecież obie wiemy, ze oni w truciu dupy sobie nawzajem nie są mistrzami. Uciszyła to jego gadanie pocałunkiem, długim i rozkosznym. - I chodź, nie będę na ciebie czekać w nieskończoność - Rzuciła, po czym w podobny sposób co go uciszyła, zaczęła go prowadzić w stronę wanny. Jedyne, na co pewnie mogła marudzić to chodzenie tyłem, w końcu ktoś musiał. To potem, pomarudzić jeszcze zdążą!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : III
Wiek : 24
Skąd : Anglia, Cambridge
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 1292
  Liczba postów : 1621
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5219-casper-villiers
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9145-nowy-poczatek-jest-koncem-czy-jeszcze-nie#256103
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9144-nowa-sowa#256102
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7167-casper-villiers#204308




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienki   Sro Sty 22 2014, 19:37

Bo czemu nie? Bo kto by im mógł zabronić? Pewne rzeczy można było zrobić, powiedzieć, wyrzeźbić. A Casper może dać Ci wszystko czego teraz chcesz. Potrzebujesz go? On chętnie. On przyjdzie. Kwestia tego, że musisz zapomnieć o kilku słowach: miłość, związek, uczucia. Zamiast nich wstaw kilka innych: przyjemność, krótkotrwała, obsesja, seks. Pamiętaj. Jeśli już teraz gubisz się na początku tej instrukcji przypuszczam, że możesz mieć problemy z dalszymi wskazówkami. Jednak... Jednak Levittoux przecież miała podobne kwestie w życiu, więc... Zgodność dokumentów przyspieszy podpisanie umowy, która zostanie między nimi bez dwóch zdań. Gdyby nie to, że Casper był teraz rozkurwiony na tyle by sięgnąć po wszystko na razie, pewnie by po prostu odpuścił. Ale bawiło go to... Jej ruch, jej ciało. Mógł jej dotknąć, nakarmić się nią. I nieważne było teraz to, że to Arienne. Co za różnica w końcu, prawda? Własnie teraz po prostu miał wrażenie, że bycie z kimś blisko będzie bardzo w porządku.
A ona mogła mu to teraz dać. Poszedł za nią gdy pociągnęła go w stronę z wanny. Z wielką przyjemnością odkręcił kurek z wodą. Nie wyobrażał sobie tracić czasu... Więc po prostu podszedł do niej, a żeby przysunąć ją do krawędzi wanny, a następnie położyć dłonie na jej pośladkach zarówno jak na plecach, aby przechylić ją nad wannę, z której parowało już ciepło.
- Wiesz... Rozebrałbym Cię, ale dam Ci szansę na zostanie miss mokrego podkoszulka. Ja jestem jedynym jurorem, a Ty jedyną kandydującą. Pamiętaj jednak, że i tak mam pewne wymagania. - Rzucił niezobowiązująco, po czym po prostu przechylił ją nad krawędź wody, która mogła być na początku zbyt gorąca. Mimo to nie przerwał zabiegu. Jedynie po chwili zmienił strumień wody, a potem pozwolił sobie na powolne ściągnięcie obuwia i zrzucenie butów, aby zaraz wejść do dużej wanny i powoli musnąć ją w szyję.
A następnie przebrnąć dłonią po krnąbrnym materiale bluzki, który zdążył już nasiąknąć wodą... Uśmiechnął się do niej.
- To jak? - Spytał błądząc dłońmi po jej ciele. Jeszcze nie był z nią w takiej sytuacji, ale nie przeszkadzało mu to... Zwiedzanie nowych obszarów ich relacji. Czemu miałby się zatrzymać?
Przecież to tylko flirt, a flirt to nie zdrada.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 21
Skąd : Cambridge
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 346
  Liczba postów : 542
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6136-arianne-rose-levittoux
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6149-relacje-a-zaryzykujesz
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6150-belzebub
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7179-arienne-levittoux#204370




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienki   Czw Sty 23 2014, 22:18

Zgodność dokumentów musiała być, bo przecież w życiu trzeba mieć wszystko w porządeczku. Każdy przyjmuje jakiś plan, jakieś postawy i coś tam z tym robi. Wszyscy mają te swoje pokichane opinie, niektórzy mniej irytujące, niektórzy bardziej. Wszystko sprowadza się nagle do tego, ze każdy chce być indywidualnością. Nikt jednak nie zwraca uwagi, że jeśli wszyscy nagle staną się takimi oryginalnymi personami, to w końcu stanie się to rutyną i będzie można tym sobie co nieco podetrzeć. Dlatego najlepiej być sobą. Bez jakiś tam gatek szmatek, bez zawrzenia na to, co powie twoja rodziny, przyjaciele czy była. Co ich to w końcu obchodzi? Chcą przeżyć to życie za ciebie? Śmiało, spróbujcie, droga wolna. Levi na prawdę by się z kimś wymieniła, to byłoby śmieszne. Nagle mogłaby się stać nieśmiałą dziewczynką albo księciem z bajki, albo mężczyzną. "Gdybym mogła być mężczyzną w jeden dzień, pewnie byłabym..." - tu nie dokończę, bo parafraza tej piosenki pewnie każdemu w jej przypadku przychodzi na myśl. Nie rozumiesz? Podpowiem, słowo zaczyna się na 's' i ma jedenaście liter.
Słuchała jego propozycji lekko otumaniona ciepłą wodą (bo przecież nie alkoholem, to nie możliwe). W głowie jednak zaczęło jej świtać "byleby makijaż mi się nie rozwalił, bo teraz to nawet okulary nie pomogą". Tak, jeszcze nie postradała zmysłów. Pasował jej układ, gdzie wejdą do wanny, trochę się podroczą, zrobią to, na co mają ochotę, po czym nikt nikomu nie będzie mówił jakiś niepotrzebnych ceregieli. Ani one śmieszne, ani poważne, ani tym bardziej potrzebne.
- Wątpisz w moje umiejętności Skarbie? - Powiedziała, lekko rozbawiona tym jego " i tak mam pewne wymagania.". Myślisz, że ich nie spełni? To Levittoux, tu nie ma mowy o jakimś nieradzeniu sobie. Zwłaszcza nie w takich sprawach.
Tak więc nie czekając dłużej, gdy już była i tak mokra, zaczęła odstawiać jakieś esy-floresy, godne samej Wenus. Bluzka więc po jakimś czasie znalazła inne miejsce położenia niż zgrabne ciało gryffonki. Wiecie jednak, jak nieprzyjemnie zdejmuje się mokre rzeczy? Brrry! Villiers jej to jednak wynagrodzi. OK?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : III
Wiek : 24
Skąd : Anglia, Cambridge
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 1292
  Liczba postów : 1621
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5219-casper-villiers
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9145-nowy-poczatek-jest-koncem-czy-jeszcze-nie#256103
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9144-nowa-sowa#256102
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7167-casper-villiers#204308




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienki   Sob Sty 25 2014, 18:35

+18
Co prawda Casper nie zdążył pojąć całej sytuacji jako zdrady CoCo. Przyćmiony alkoholem po prostu brnął w kolejny dotyk, smak ust. Bliskość ciała. Nie potrzebował teraz więcej. Gorąca woda dość dobrze zastąpiła grę wstępną. Przylegający ściśle materiał do jej ciała wcale nie był okropny, wręcz przekonał Caspra o tym, że Arienne faktycznie ma w sobie coś, co należałoby eksponować częściej, a nie tylko ukrywać pod warstwami rockowych ubrań i okularami leonkami. Casper nie znał tych wszystkich rodzajów szkła, jednak... Jednak rozpoznałby je gdyby ktoś mu podpowiedział.
Zatem dotykał jej, całował ją powoli zatapiając się pod wodą. Gdzieś pomiędzy kolejnymi zbliżeniami ona pomogła mu ściągnąć koszulkę, która pobiegła gdzieś na bok. Naga klatka piersiowa Villiersa była wzbogacona w tatuaże, które teraz Arienne mogła zobaczyć w pełnej okazałości. I wcale nie chodziło o podziwianie ich. Casper nigdy nie robił ich dlatego, żeby ktoś je podziwiał i jeszcze gratulował, że był taki odważny, aby to wytrzymać. Przykro, ale nie. Po prostu robił to co się mu żywnie podobało. Stąd na przykład jaskółka na karku, która była na wpół przezroczysta. Zasmakował jej ciała wchodząc w co raz bardziej niegrzeczne zabawy. Co raz dalej i bardziej, co raz bliżej.
Aż w końcu wszystko nabrało zawrotnego tempa. Działo się szybciej, intensywniej, bardziej. Uśmiechał się do niej, co nie raz ucinali sobie jakieś pogawędki, aż w końcu oboje zamilkli pogrążając się w akcie, który nijak się miał do ich przyjacielskiej relacji. Wszak było to pełne namiętności, pewnej potrzeby załatwienia wszystkiego tu i teraz w tej gorącej wodzie, która dziwnym trafem nie traciła swojej temperatury.
Aż w końcu oboje skończyli w sobie.

[zt x2]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 19
Skąd : Woodland Mills, Tennessee, USA
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 170
  Liczba postów : 174
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8101-beauregard-b-bertran
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8228-chrobaki-gnojaki#227823
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8230-gnojaki-pisza#227879
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8229-beauregard-b-bertran#227876




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienki   Sob Kwi 26 2014, 16:49

Beauregard miała w zwyczaju zaskakiwać. A jak już to nie mając zielonego pojęcia o tym. Ale zaraz, co ma do tego hogwarcka łazienka? Na Merlina, co ta dziewucha znowu uskutecznia? Oby tylko Hogwart na tym nie ucierpiał.
Ach, ta cała Beauregarda! Umie wprowadzić człowieka w błąd. Z resztą to troszkę smutne, bo większość uczniów patrzy na nią przez pryzmat głupiej dziewuchy ze wsi, która nie ma żadnego obeznania we współczesnym życiu, zaś świat magii powinien być dla niej zakazany. A przecież ona tylko chce skorzystać z łazienki, WIĘC HALO, O CO TU CHODZI? A właśnie o nic! Tak po prostu chciałam zmieszać człowieka, ale przechodząc do konkretów!
Cały dzień miała zajęty przeróżnymi zajęciami, które dobrała sobie od razu po przyjeździe do Hogwartu oraz dodatkowe treningi, coby bardziej przygotować się do kolejnych zadań. Nie ukrywa, że bardzo jej zależy na tym, aby dobrze wypaść na pierwszym zadaniu, w końcu nie chce odpaść, dopnie swego. Jednak fizycznie nie dawała już rady. Potrzebowała jakieś przerwy, wyciszenia się. Och, tak bardzo brakuje jej spokojnych poranków w Woodland Mills. Tęskni za domem i ro bardzo, w dodatku jest kilkaset kilometrów od domu. W Salem czuła się jakoś bezpiecznie, miała świadomość,że jest blisko swoich kochanych rodziców. Ale cóż, jeżeli chce się osiągnąć sukces to trzeba na niego zapracować, nawet jeśli będą z tego ogromne konsekwencje. Nie mogła wytrzymać tego całego gwaru w wielkiej sali, potrzebowała ciszy i spokoju, by móc wyciszyć swój umysł i ponownie zmobilizować się do pracy. Nie chciało jej się iść aż na samą wierze, toteż szybko weszła do łazienki i zaczęła sprawdzać wszystkie kabiny, coby wiedzieć czy ktoś jest. Na szczęście (a może i nieszczęście) nikogo nie było. Tak więc weszła do jeden z kabin i zaszyła się w niej.
Tak, zamknięcie się w kiblu, najlepszy sposób na wszystko, polecam!

zajęte
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Monachium/Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 297
  Liczba postów : 523




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienki   Sob Kwi 26 2014, 19:45

Łazienka stanowiła jedno z miejsc, które zawsze będą cieszyć się powodzeniem ludzi w każdym wieku. I to nie zależnie do tego, czy jest się czarodziejem, czy też mugolem.
Gwen też musiała skorzystać z tego przybytku, więc nic dziwnego, że skierowała się do najbliższego jej po drodze. Jedyne, co jej nie za bardzo pasowało to to, że trzeba było dzielić umywalki z chłopakami, a ci nie bardzo potrafili się zachować. Wiadomo jacy on są.
Puchonka ogólnie nie miała nic przeciwko płci przeciwnej, ale zawsze znajdzie się jakieś "ale".
Tak więc, gdy już zostało załatwione, co trzeba, Gwen podeszła do umywalki, aby umyć ręce i przy okazji ogarnąć nieco zmierzwione włosy, które rozwiał jej wiatr, gdy przechodziła przez błonia.
Dziewoja nie przepadała za posiadaniem skołtunionej czupryny. Jednakże sama sobie była winna, bowiem powinna je związać zanim wyszła. Ale nie pomyślała i teraz miała przerąbane.
Stojąc przy umywalce zorientowała się, że jest tu jeszcze jedna dziewczyna, którą tak średnio kojarzyła z treningu do Złotego Sfinksa.
- Cześć – zagadnęła. Gwen nie potrafiła przejść koło nowo poznanej osoby obojętnie. – Jak się podoba w Hogwarcie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 19
Skąd : Woodland Mills, Tennessee, USA
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 170
  Liczba postów : 174
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8101-beauregard-b-bertran
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8228-chrobaki-gnojaki#227823
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8230-gnojaki-pisza#227879
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8229-beauregard-b-bertran#227876




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienki   Sob Kwi 26 2014, 22:32

Bardzo zadbane łazienki, oczywiście jak na Hogwart. Chociaż, co ona ma do powiedzenia. Sama wychowała się w jakiejś wiosce, a warto też wiedzieć, że w domu Beauregardy przez jakiś czas nie było łazienki, czaisz? Kąpali się w miednicach, zaś załatwiali się za oborą. Do czasu, kiedy jej okropna ciota Meredith przyjechała i zaczęła skarżyć się na brak kibelka, co za kobieta, niby miastowa, a sama zachowywała si gorzej od ulubionej świni Beauregardy. Ale no, koniec o jej swojskim życiu na wsi, ma toaletę, ma się czym chlubić. Tyle, że hogwarckie są jakby takie, zabytkowe? W dodatku koedukacyjne? To dziwne, Ci Anglicy są tacy zabawni!
Oczywiście korzystając z okazji, że nikogo nie ma nasza kochana Beauregarda zaczęła wyć w niebo głosy, oczywiście piosenki jej ulubionego wokalisty - Theodora – Y. O tak! Tego jej było potrzeba. W łazience śpiewa się najlepiej, wiesz, tak akustyka, klimat, coś niesamowitego. Wiadomo, w oborze też nie marnowała się. W wolnych chwilach chodziła tam i dawała koncerty dla swoich świń, krów, gąsek i innych zwierząt. Jednak coś, a raczej ktoś wtargnął do łazienki, lecz BBB w ogóle nie zwracała uwagi, nadal śpiewała, a raczej ryczała, ja bym na miejscu Gwen przestraszyła się, hehs.
Wychodząc pewnym krokiem z kabiny, nucąc pod nosem jednej z największych hitów Theodora – Y zauważyła przed sobą zupełnie nieznaną dla Beauregardy postać. Troszkę się przeraziła, bo w końcu nie zna jej, a usłyszała jej piękne wycie, no nieźle!
- No witaj, zacna dziewucho! Ja jestem Mary! Tak! Mary Hope! Co Ciebie sprowadza tutaj? Ach, no tak, nie pomyślałam, pewnie chcesz się odlać. Nie ma problemu! Śmiało, wybieraj kabinę, Chrobaku Gonajku - to był największy błąd w życiu Gwen. Poznała Beauregardę, a raczej Mary, bo przecież jeszcze zrazi ją swoim prawdziwym imieniem. Ale cóż, życzę powodzenia!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Monachium/Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 297
  Liczba postów : 523




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienki   Wto Kwi 29 2014, 21:22

Możliwe, że Gwen źle zrobiła odzywając się do nowo przyjezdnej. Wszystko się może zdarzyć, z tym że Puchonka bardzo lubiła zawierać nowe znajomości nawet jeśli miałby się okazać nieco dziwne.
Z tym, że właśnie to w tym wszystkim było najciekawsze. Nigdy nic nie wiadomo. A Gwenllian lubiła niespodzianki i nie przepuściłaby okazji oraz możliwości poznania kogoś nowego. Tak już miała.
- Miało mi cię poznać, Mary - powiedziała Gwen zakręcając kran z wodą. - Jestem Gwen - dodała nie wspominając o tym jak brzmiało jej prawdziwe imię.
Może nie brzmiało ono tak dziwne jak imię Beauregard. Nie mniej jednak dla Gwen jej własne brzmiało głupio i jakoś dziwnie. W dodatku było walijskie, a ona nie miała w rodzinie ani jednego Walijczyka w rodzinie. Tylko Niemców i Irlandczyków. Dziwne, że ona sama wylądowała w szkole angielskiej.
- Właśnie wyszłam z kabiny, więc wszystkie potrzeby w tym miejscu mam już załatwione - dodała spoglądając na dziewczynę. - Skąd przyjechałaś?
Całkiem prawdopodobnie dziewczyny mogą się nawet dogadać. Gwen nie przejmowała się tym, że stały w łazience i sobie najnormalniej w świcie rozmawiały.
Swoją drogą Gwen cieszyła się, że w Hogwarcie ostatnio tyle się działo. Najpierw mistrzostwa świata quiddichu, a teraz Złoty Sfinks.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Skąd : Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 22
  Liczba postów : 152
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6506-hannah-kennedy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6512-ciasteczka-haneczki#182549
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6509-hanki#182535




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienki   Pon Cze 23 2014, 18:13

Kolejny dzień, nowe wyzwania. Dla Hani to oczywiście wybór odpowiednich butów do spodni, wyrzucenie najmniej potrzebnych pergaminów, odstawienie książek, coby nie kurzyły się, bo w końcu za kilka dni kończy się rok szkolny! Na Merlina, to takie cudowne uczucie. Człowiek nie musi martwić się sprawami szkolnymi, denerwować się przed każdą lekcją i takie tam. Chociaż w przypadku Hani wyglądało to nieco inaczej. Może i nie trzęsła dupą przed każdą lekcją, ale serdecznie miała już dosyć tych wszystkich zajęć, zaś jej cenny czas, który mogłaby poświęcić na gotowanie niestety musiała poświęcić je nauce. W dodatku tak rzadko widywała się z Cameronem, zaś pisanie listów a rozmowa w cztery oczy to zupełnie inna sprawa. Jednak tego dnia nie musiała się przejmować zbędnymi rzeczami. Wiedziała doskonale w jakiej sytuacji, nie grozi jej niezdaniem, hehs. Tak więc postanowiła spotkać się z Cameronem, bo w końcu bądź co bądź, ale to jej chłopak. Naskrobała szybko list, wysłała do niego i oczekiwała szybkiej odpowiedzi.
Dobra, dalej nie będę opisywała, jak to Cam szybko jej odpisał, tylko to, że ich miejscem spotkania będzie łazienka, romantycznie, c'nie? Tak więc powędrowała w stronę łazienki, która znajdowała się na parterze. Przekroczyła jej progi i pozwoliła sobie usiąść przy samym oknie. Usiadła na parapecie, oparła się plecami o ścianę, po czym wyjęła z kieszeni paczkę papierosów, odpaliła jednego, mocno zaciągnęła się i super! Oby tylko Cam nie skrzyczał jej, że śmierdzi szlugami, hehs.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Wiek : 23
Skąd : Toronto, Kanada
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 70
  Liczba postów : 228
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5606-cameron-bendix-weatherly
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5620-cam
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5663-cameron
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7827-cameron-bendix-weatherly




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienki   Pon Cze 23 2014, 23:07

Weatherly kompletnie nie ogarniał tego całego szaleństwa z tym Purpurowym Sfinksem czy inną pierdołą w postaci jakiegoś projektu naukowego. Uczestnicy latali po szkole jakby mieli miotły w czterech literach i męczyli się z zadaniami, które też pewnie nie należały do najciekawszych. W pewnym sensie cieszył się, że nie może brać udziału w całej tej szopce. Jemu do szczęścia wystarczyły poprzednie rozgrywki (warto dodać, iż wygrane dla jego drużyny z Kanady!) i życie studenta zapewnione w tej oto szkole. Powoli zaczynał się już przyzwyczajać do irytujących Anglików... czy innych Szkotów. Jednak nie zamierzał zapominać, że jego jedynym domem jest Kanada i kiedyś mury Riverside. Tyle wspomnień wiązało się z tamtą placówką, iż czasami cholernie tęsknił i żałował swojej decyzji. No nic, skończy studia i zacznie prawdziwe życie sportowca. Może.... nie, musi się udać mu dostać do składu reprezentacji kraju. To marzenie towarzyszyło mu od zawsze, a on tak łatwo nie rezygnował z swoich pragnień.
Właśnie gdy kończył biegać, dostał list od Hanny. Ponoć chciała się spotkać... w łazience? Dobra, nieważne... kobiet się nie rozumie. Widocznie ona też nie należała do najpilniejszych uczennic, skoro nie szalała jak inni przy podręcznikach i między regałami z książkami.  Stwierdził, że nie za bardzo chce mu się lecieć przebrać do dormitorium. Luźna czarna koszulka z logiem zespołu nie wydawała się nieodpowiednia z ciemnymi spodniami. Nie szedł na żaden pokaz, a zdanie innych miał głęboko gdzieś. Rozejrzał się przed drzwiami by potem od niechcenia pchnąć je dłonią. Gdy tylko przekroczył próg pomieszczenia leniwie odszukał wzrokiem swoją blondyneczkę i bez pośpiechu skierował się w tą stronę. Wakacje się zbliżają, co się ma stresować.
-Nie wiesz, że grzeczni chłopcy nie lubią się całować z popielniczkami? - zwrócił się do dziewczyny siedzącej na parapecie.
Z lekkim uśmiechem przyjrzał się Hannie, która kopciła jak mała lokomotywa.  Na pierwszy rzut oka stwierdził, że paliła jakieś dziadostwo. Czy już naprawdę nie mogła załatwić sobie czegoś porządniejszego?


Ostatnio zmieniony przez Cameron Weatherly dnia Wto Cze 24 2014, 21:46, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Skąd : Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 22
  Liczba postów : 152
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6506-hannah-kennedy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6512-ciasteczka-haneczki#182549
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6509-hanki#182535




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienki   Wto Cze 24 2014, 17:30

Troszkę jej brakowało tego całego szumu z mistrzostwami. Może i nie widać tego po Haneczce, ale naprawdę podobała jej się atmosfera w Hogwarcie, wszyscy gadali o zbliżających się meczach, ruszyły nielegalne zakłady, istny szał. Jednak wszystko dobre szybko się kończy. No cóż, może i nie do końca, bo zyskała księcia Camerona, hehe. W ogóle nie spodziewała się, że zwiąże się z kimś tak blisko z jednym z zawodników, Merlinie, cóż za świetlana przyszłość czeka naszą Haneczkę, tyle galeonów, matkoboska, co się będzie działo, jednak zbaczam z tematu, nie ładnie.
Marzenia marzeniami, ale trzeba skończyć szkołę, napisać dobrze egzaminy, a potem martwić się o to jaka przyszłość szykuje się gołąbeczkom Weatherly. No tak, Kennedy to umie dobrać idealne miejsce na spotkanie. Łazienka, super, będą mogli wejść do oddzielnych kabin i tam wymieniać się tajnymi informacjami i innymi ploteczkami z życia szkoły. Mogą też być troszkę na krawędzi i odkręcić krany we wszystkich umywalkach, a potem dostać wpierdol od dyrektora, bądź zwalić na niewinnych puchonów z pierwszej klasy, tacy źli! Całą szkołę by zalali, byłoby ciekawie. Ale dobra, koniec z tym! Czasem denerwowało Haneczkę jak długo musi zajmować Cameronowi dojście do umówionego miejsca. A może to po prostu kobieca niecierpliwość? Najprawdopodobniej tak, bo Kennedy głównie zalicza się do osób, które muszą mieć wszystko pod nosem o równej godzinie, cóż za dziewucha z niej, fuj. Ale doczekała się swojego wspaniałego Camerona. Oczywiście, wiedziała doskonale, że będzie się czepiał, że niszczy sobie życie tymi ohydnymi papierosami, niefajnie.
- Oj dobra - wymamrotała pod nosem i tym samym machnęła ręką na znak, coby Cam nie przejmował się zachowaniem Haneczki. Ależ ona taktowna ostatnio. A tak serio, to kompletnie nie wiedziałam co miałaby odszczekać Kanadyjczykowi, sutek milijon!
- Ty mi lepiej powiedz czemu tak długo zajęło Ci samo dojście do łazienki - no patrz, jaka z niej wredna świnia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Wiek : 23
Skąd : Toronto, Kanada
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 70
  Liczba postów : 228
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5606-cameron-bendix-weatherly
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5620-cam
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5663-cameron
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7827-cameron-bendix-weatherly




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienki   Wto Cze 24 2014, 21:45

Jakoś poprzedni rok też wydawał mu się bardziej wyjątkowy, a niekoniecznie tylko dlatego, że brał w nim czynny udział. Po prostu zeszłoroczna atmosfera była bardziej w jego guście. A nie jakieś kujońkie wyścigi szczurów cudownie wybitnych uczniów. Jasne, miał im czego zazdrościć... ale po co? W jego skórze też mu się bardzo przyjemnie żyło. Poza tym też zdziwił go fakt, iż stał się jednym z tych facetów w związkach. Przyjechał tu z drużyną po wygraną.... i nawet został na dłużej. Przewinęło się parę innych ciekawych osób poza Hanną, ale ostatecznie i aktualnie to z nią stał tutaj. W tej hogwardzkiej łazience.
-Ale chyba nie myślisz, że jestem grzecznym chłopcem? - zauważył z udawanym oburzeniem.
Oczywiście olał to jej machanie ręką, które miało odsunąć go od tematu papierosów. Halo? Jakby Cameron w ogóle nie palił! To się teraz uśmiałam, taki z niego wspaniały student! Bądź co bądź, nie kopcił byle czego... dla szpanu. Westchnąwszy ciężko dał całusa pannie Kennedy i wykorzystawszy sytuację zabrać jej z dłoni zapalonego papierosa. Zaciągnął się i skrzywił teatralnie puszczając dym z ust. Wzruszył tylko ramionami i opuścił go na ziemię, by za chwilę zgasić niedopałek pod swoim butem. Ponownie spojrzał na dziewczynę i uśmiechnął się potulnie.
- Wiesz, po drodze stado fanek poprosiło mnie o autograf w różnych ciekawych miejscach. Jak miałem im odmówić? A co, czekałaś na mnie z obiadem?
Objął ją w pasie, obracając w swoją stronę. Naprawdę nie rozumiał o co jej teraz chodziło. Kobiety chyba jednak chcą wszystko im utrudniać, nawet bez większej przyczyny. Uśmiechając się diabelsko szeroko, utkwił spojrzenie w twarzyczce Hanny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Skąd : Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 22
  Liczba postów : 152
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6506-hannah-kennedy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6512-ciasteczka-haneczki#182549
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6509-hanki#182535




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienki   Wto Cze 24 2014, 22:02

Dla Hani też ten cały Cyrk ze Złotym Sfinksem wydawał się być zbędny. Nie, stop, źle to ujęłam. Niech sobie będzie, ale mogliby o tym w kółko nie trąbić. Bo co? Bo takiej Haneczce nie chciało się uczyć i nie wypadła zadowalająco na koniec roku z samymi Okropnymi na świadectwie? Ojej, biedna dziewczynka! Ale tak serio, było jej strasznie głupio. Czuła się wręcz okropnie, jakby gorsza od tej całej mądrej hołoty ze Złotego Sfinksa. Nawet jakby chciała brać w nim udział to z takimi ocenami co najwyżej mogliby ją wyśmiać, a raczej tego by nie przeżyła. Na szczęście ma swojego, cudownego Camerona, nic innego do szczęścia jej nie potrzebne!
Na twarzy Haneczki pojawił się lekki grymas, kiedy Cameron nieładnie zabrał z jej rączek papierosa, po czym wyrzucił go i zgasił. Kurczę, przecież można było tyle wypalić, cóż za marnotrawstwo, ale spokojnie, już Hania się nim zajmie, w końcu to ona za jakiś czas będzie panią Weatherly, hehe!
- Stado? Fanek? Cholera, chyba za mało Ciebie doceniałam. - odparła, po czym szeroko się uśmiechnęła w stronę Camerona. Co tam, że nie pomyślała o swojej przerwie między jedynkami, przy Camie nie musi się wstydzić, hehs.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 217
Dodatkowo : animagia (wiewiórka)
  Liczba postów : 539
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11900-li-na
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11911-li#319859
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11912-poczta-li#319860
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12044-li-na




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienki   Pon Mar 21 2016, 04:32

Li dobrze się bawiła gdy skakała z jednego drzewa na drugie. Na wujka już nie czekała, starała się sama udoskonalać swoje umiejętności. Bycie wiewiórką nie dla każdego jest taką zwyczajną rzecza, prawda? Tym bardziej dla kogoś kto pochodził z rodziny mugoli. Chyba Merlin ją uwielbiał. Nie dość, że jest czarodziejem jako jedyna w rodzinie to jeszcze posunął ją do takiego momentu w jej życiu, że stała się animagiem. Ehh, życie bywa cudowne. Li zawsze była bardzo ze swojego życia zadowolona, nigdy nie widziała w nim czegoś złego. Jedyne co to to, że nie miała aż tak bardzo bliskiej duszy. Niby wiele osób ją lubiło, z wieloma osobami się przyjaźniła, ale gdzie ich teraz miała? Od jakiegoś czasu nie mieli dla niej czasu, to było naprawdę bardzo przykre, ale jak najbardziej prawdziwe. Nie chciała narzekać, mimo iż to trochę w jej mniemaniu, ale będzie co będzie. Ona nikomu w ramiona się rzucać nie będzie, ona nie należy do takich osób i już. Wracała właśnie z obrzeż Zakazanego Lasu. Tak, dobrze widzicie. Mimo iż to całkowicie nie pasowało do Li to jednak zakaz był przebywania tam uczniów, ale nic nie było mowy o tym, że zakaz również obowiązuje osób przemienionych w jakieś zwierzę, prawda? Poza tym gdzie miała się dokształcać? W pokoju wspólnym? No bez przesady, doskonale czuła się w lesie, bo z takiego też rejonu pochodzi jej drugie ja. Postanowiła zajrzeć do jednej z łazienek. Chciała po prostu umyć dłonie, przemyć twarz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 425
  Liczba postów : 193
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8924-tom-falk
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8932-mow-mi-tom
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8933-falk
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8934-kufer-toma#250268




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienki   Pon Mar 21 2016, 14:51

A czy chłopak był skory do wyrażania swoich uczuć otwarcie? Jeśli chodziło o nienawiść to ani chwili się nie wahał. Nie miał zbyt dużo przyjaciół. Jak nawet ich miał to porzucili go dlatego, że nie potrafił się zmienić. Tylko nieliczni pozostali z nim. Jednak już przy takich osobach nie wahał się wcale i mógł być dość zwykłym chłopakiem. Mógł pożartować, pośmiać się, poflirtować. Chociaż to ostatnie nie zdarzało mu się. Tak, prawie nigdy.
Nie miał na co narzekać. Był cały i zdrowy. No przynajmniej zdrowy fizycznie, psychicznie miał co do tego wątpliwości. Kiedy wchodząc do łazienki ujrzał Li uśmiechnął się do ciebie. Tak, to była jedna z osób, które trwały przy nim nie zważając jaki jest. Był okropny, a jednak nigdy nie odwróciła się do niego plecami. Chyba nawet nie wstydziła się tego, że z nim gada. Podszedł bliżej dziewczyny, która myła dłonie.
- hej, gdzie się podziewałaś? Co robiłaś?- zapytał spokojnym głosem. Biegała? Wyglądała na nieco zmęczoną, a jednak szczęśliwą. Wątpił by mógł z nią pobiegać w ten sposób.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 217
Dodatkowo : animagia (wiewiórka)
  Liczba postów : 539
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11900-li-na
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11911-li#319859
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11912-poczta-li#319860
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12044-li-na




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienki   Pon Mar 21 2016, 18:58

Oj tak Tom był dla niej jakąś niezwykłą zagadką. Naprawdę może dlatego ją do niego tak ciągnęło? Doskonale wiedziała jakie chodziły o nim plotki, ale szczerze powiedziawszy nie wierzyła w nie. Na pewno nie był aż taki zły jak o nim mówili. Przecież w stosunku do niej zachowywał się przyjaźnie, a nawet powiedziałaby, że niekiedy bardzo przyjaźnie. Może też panienka Na tego nie widziała, dlaczego? Powód był bardzo prosty. Li podobał się chłopak, bardzo lubiła z nim spędzać czas, sama nie wiedziała czy coś z tego wyniknie, ona ani on nie pokazywali tego aż tak bardzo. Chociaż? Może właśnie dlatego Tom w stosunku do niej zachowywał się tak a nie inaczej.
Nie spodziewała się, że kogokolwiek tutaj spotka, a tym bardziej Toma. Weszła tutaj tylko po to, ażeby umyć ręcę, bo twarzy już nie zdążyła, gdyż do łazienki wszedł Tom. Uśmiechnęła się do niego. Mimo iż ufała mu to nawet on nie wiedział o tym, że jest animagiem, o tym nie mówiła nikomu, przynajmniej w szkole. Ba! Nawet o tym nie wiedziała jej rodzina, a co dopiero ktokolwiek ze szkoły. - Cześć Tom. A nic, postanowiłam się trochę przewietrzyć, a wpadłam na pomysł, żeby pobiegać. - powiedziała do niego. No co mu miała powiedzieć? Poza tym wcale nie kłamała, biegała nie ważne w jakiej postaci, ale biegala.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 425
  Liczba postów : 193
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8924-tom-falk
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8932-mow-mi-tom
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8933-falk
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8934-kufer-toma#250268




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienki   Wto Mar 22 2016, 14:42

Czy była osoba, która szalała na punkcie swojej wagi? Nie, raczej nie. Dziewczyna była szczuła, figurę miała idealną. Niektórzy to robili dla przyjemności albo dla zdrowia. On może i był za leniwy na takie rzeczy, ale nie narzekał, że przytył. I tak nikomu się nie podobał, ale kto by się przejmował?! Dobrze jest mieć przy sobie kogoś. Nie ważne czy będzie go ciągnąć by zadbał bardziej o siebie czy też nic nie powie.
- Było mi powiedzieć, mógłbym ci potowarzyszyć. Myślę, że nie jestem w tym aż tak zły. A jak nawet, to mógłbym tylko popatrzeć- miał nadzieję, że dziewczyna nie odbierze to w zły sposób. Znała już go tak długo, ze nie powinna go wziąć za jakiegoś zboczeńca! On miał dobre intencje, chciał z nią spędzić trochę czasu, czy to byłe złe? Gdyby mógł to już dawno zabrałby ją na randkę, ale czy to było odpowiednie? On nie robił takich rzeczy, ale dla niej by mógł coś takiego zrobić, nawet jeśli miałby się ośmieszyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 217
Dodatkowo : animagia (wiewiórka)
  Liczba postów : 539
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11900-li-na
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11911-li#319859
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11912-poczta-li#319860
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12044-li-na




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienki   Wto Mar 22 2016, 19:34

No co mu miała odpowiedzieć? Można też powiedzieć, że po prostu z nudów dziewczyna sobie biegała, bo nawet można uznać, że i tak taka była prawda. Li nigdy nie biegała sama z siebie, jeżeli chodzi o postać człowieczą, nie potrzebowała tego, bo niby po co? Ona od małej dziewczynki była chudą dziewczyną i tak zostało do tej pory. Ze swojej figury była nawet zadowolona nigdy jakoś nie narzekała na swój wygłąd, gdyż uważa, że każdy jest piękny na swój sposób, a na pewno nie będzie się stroić dla kogoś, bo to nie jest w jej stylu, o z pewnością nie jest. Ona nigdy nie ingerowała w sprawy innych. Dla niej Tom był taki inny jak inni. Po prostu nikogo nie udawał, a to jednak dla niej było bardzo ważne, bo po co kogokolwiek miał udawać? Najlepiej być sobą, a to mu z pewnością bardzo dobrze wychodziło. - Popatrzeć, szczerze powiedziawszy to nie jestem pewna czy nadążyłbyś za mną wzrokiem. - mruknęła do niego udawając, że mówi całkiem poważnie, jednak po chwili wybuchła śmiechem. Dopiero teraz zauważyła, że nie zakręciła wody, dlatego wykorzystując jeszcze tę sytuację nabrała wody w dłonie ochlapując sobie twarz. - A co tam w ogóle u Ciebie mój drogi słychać? - zapytała próbując jakoś podtrzymywać rozmowę, chociaż doskonale wiedziała, że była w tym naprawdę bardzo kiepska już nie od jednej osoby to słyszała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 425
  Liczba postów : 193
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8924-tom-falk
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8932-mow-mi-tom
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8933-falk
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8934-kufer-toma#250268




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienki   Sro Mar 23 2016, 18:57

Kiedy dziewczyna się zaśmiała i on się uśmiechnął. To nie był zaraźliwy śmiech, ale mimo woli chciał się uśmiechnąć. Chyba nie powinien tak stać nad nią kiedy przemywała się. Mogła się przez to poczuć nieswojo. Jednak na razie nic nie wywnioskował z jej twarzy. Całkiem już zapomniał po co przyszedł do łazienki. Może wcale tu nie zmierzał, a nogi go same poniosły? Kto to wie?!
Co u niego było słychać? Ah, u niego bardzo ciekawie. Gdyby miał jej to wszystko powiedzieć jakby się poczuła? Na pewno nie byłaby zadowolona. On się tutaj dusił. Dusił się widząc twarze patrzące na niego jakby im rodziców zabił. Zdecydowanie lepsze było dorabianie sobie na boku. Nie było mowa o kelnerstwie, chociaż w pracy tej też czuł się o wiele lepiej, ale mówił tutaj o sprzedawaniu narkotyków. Wiedział, że powiadanie ich jest zabronione, a co mówić już o sprzedawaniu małolatom, którym są zranieni. Pierwsza miłość zawsze bolała najbardziej. A dzięki temu mogli zapomnieć. I to mówi osoba, która nigdy nikogo nie kochała. Jednak widział co się działo, wiedział wystarczająco dużo.
- W tym tygodniu udało mi się nikomu nic nie złamać.- powiedział po zastanowieniu. wiadomo było. Rzadko komu co łamał. Chyba, że ktoś mu zalazł za skórę. - a poza tym chyba powinienem się rozejrzeć za własnym domem- zdecydowanie to powinien zrobić dawno. Dom. Samotność. Bałagan. To wszystko się ze sobą łączyło. Chyba nie był gotowy na to. Jednak kiedyś trzeba, czyż nie tak?
- a więc moje życie nie jest zbyt ciekawe. Jak wyjdzie mi to wszystko załatwić mam nadzieję, że przyjdziesz na wakacjach. No wiesz, nie zapomnisz o mnie- powiedział i oparł się o umywalkę, skrzyżował ręce na piersi. - Zwłaszcza kiedy już niedługo mnie tu prawdopodobnie nie będzie
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 217
Dodatkowo : animagia (wiewiórka)
  Liczba postów : 539
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11900-li-na
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11911-li#319859
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11912-poczta-li#319860
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12044-li-na




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienki   Sro Mar 23 2016, 19:43

Li o tym nie miała zielonego pojęcia, a jeżeli miała to udawała, że nie wie. Niektóry ruchy Toma ją denerwowały, bo niekiiedy zachowywał się jak rozwydrzony bahor, ale Li nie jest osobą, która będzie komuś mówić co ma robić, owszem pomoże w razie potrzeby al to tylko tyle. Pewnie chciałaby zbawić cały świat, ale wiedziała, że to i tak nie ma sensu, bo po co się męczyć i łazić za ludźmi skoro oni tego nie potrafią docenić, tak?
Własny dom, no tak. Tom już doszedł do takiego wieku, że najlepiej by było, Li jeszcze musiała na to poczekać, ale lepiej jak studenci już nie mieszkali w Hogwarcie, ciężko jej będzie się wyprowadzić, ale kto wie może i ona będzie musiała tak zrobić? A wiadomo wtedy zacznie się praca i takie tam. Jej rodzice raczej są za tym, ażeby każdy potrafił siebie samego utrzymać, a więc skoro puchonka zadecyduje, że będzie sama mieszkać to musiała sobie sama to wszystko opłacać. Owszem, pomagać na początku na pewno będą a może i nawet dłużej jeżeli zobaczą, że naprawdę jej zależy i się stara, ale wiecznie utrzymywać jej nie będą. - Ano pewnie, własne mieszkanie, samodzielne życie to jest coś, ale warto spróbować. - powiedziała do niego i uśmiechnęła się. Wiedziała, że pracuję więc ten jeden można powiedzieć, bardzo poważny krok zrobił, drugim jest przeprowadzić się, a trzecim utrzymać. - Oj chyba wcale mnie nie znasz, wiesz że ja się tak łatwo nie poddaje, jesteś moim przyjacielem, a to coś dla mnie znaczy więc żadne rozłąki nie wchodzą w grę. - mruknęła jednak nie chciała wracać do tego tematu, dlaczego zaczyna taki przykry temat dla oby dwóch stron? Tomowi widać było, że naprawdę zależało na kontakcie z puchonką co ją bardzo, ale to bardzo cieszyło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 425
  Liczba postów : 193
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8924-tom-falk
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8932-mow-mi-tom
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8933-falk
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8934-kufer-toma#250268




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienki   Czw Mar 24 2016, 18:48

Dlaczego zaczynał taki przykry temat? Bo on już taki był. Zawsze umiał tylko wszystko psuć. Nie chciał zasmucać dziewczynę, ale uciekanie od tego co wiadome nie było najlepszym wyjściem. Jednak widząc minę dziewczyny nie chciał tego kontynuować. Musiał sobie z własnymi problemami radzić sam, dlaczego myślał, że to najlepszy pomysł?!
- Znam cię doskonale! Bardziej niż myślisz- zaśmiał się, a jego śmiech wydał się szczery.
Był jej przyjacielem, to fakt, ale czy kiedykolwiek myślała o nim w inny sposób? Czy było możliwe kiedyś być kimś innym dla puchonki? Jeśli się nie zdobędzie na odwagę nigdy się nie dowie. Chyba to on musiał coś zrobić. nie chciał żyć w niepewności, zwłaszcza, że żył chwilą, z dnia na dzień. Nie chciał pytać tak wprost, bo to zabrzmiałoby naprawdę prostacko, nawet jak dla niego. Po jeszcze dwukrotnym zastanowieniu zapytał się w końcu.
- A jeśli zaprosiłbym cię kiedyś na randkę, no wiesz taką prawdziwą randkę a nie przyjacielskie spotkanie, poszłabyś ze mną?- zapytał pewnym głosem. Tak, bardzo starał się by mu głos się nie załamał, ale udało mu się. Był pewien, że dziewczyna go wyśmieje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Łazienki

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 5Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next

 Similar topics

-
» Łazienka Chłopców
» Mały salon
» Łazienki
» Łazienka Prefektów

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Parter
-