IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Pub pod trzema miotłami

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 17 ... 31, 32, 33, 34, 35  Next
AutorWiadomość



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Skąd : Dolina Godryka
Galeony : 1056
  Liczba postów : 1965




Gracz






PisanieTemat: Pub pod trzema miotłami   Czw Sty 13 2011, 20:58

First topic message reminder :


Pub pod Trzema Miotłami

Niewielkie wnętrze baru zachęca zmarzniętych przechodniów. To właśnie ten pub jest najczęściej odwiedzany przez uczniów Hogwartu. Choć bar zwykle bywa zatłoczony, zawsze znajdziesz tu miejsce dla siebie i nie wykluczone, że spotkasz tu wielu znajomych, a także poznasz nieznajome Ci osoby. Na wystawie widnieją wszelakie smakowite trunki, jednak reguła jest prosta, nie masz siedemnastu lat, musisz się zadowolić piwem kremowym.

Sok Dyniowy
Woda Goździkowa
Piwo kremowe
Dymiące Piwo Simisona
Rum porzeczkowy
Malinowy Znikacz
Grzane wino z korzeniami i koglem−moglem
Ognista Whisky
”Najlepsza Stara Whiskey Campbell'a”  
Wino skrzatów
Wino z czarnego bzu  
Sherry
Rdestowy Miód
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 23
Skąd : Londyn, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 378
  Liczba postów : 25
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12694-estelle-bennett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12697-estelle-bennett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12695-estelle-bennett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12696-estelle-bennett




Gracz






PisanieTemat: Re: Pub pod trzema miotłami   Pon Maj 30 2016, 14:46

Prawdę powiedziawszy, liczyła na jakikolwiek, choćby nic nieznaczący komentarz a propos jej pomysłów na tatuaż, jednak milczenie chłopaka nie zbiło jej wcale z pantałyku. Stwierdziła, że pewnie musiał przetrawić najpierw jej nieudolne opisy, spróbować wyobrazić sobie to, co chciała mu przekazać. W końcu nie tak łatwo było za pomocą samych słów oddać wizję zrodzonego w głowie obrazu. Wyobraźnia zdawała jej się o wiele bogatsza niżeli możliwości językowe. Poza tym humor poprawiła jej niespodziewana propozycja nieznajomego, który poprosił, żeby coś zaśpiewała. Nie wiedząc dlaczego, dziewczyna rozejrzała się po sali, a potem uśmiechnęła entuzjastycznie na wspomnienie Setha o potencjalnie upierdliwym szefie.
- Szczerze mówiąc, nie mam pojęcia, ale wydaje mi się, że nie kojarzę śpiewu na liście rzeczy zakazanych, więc... czemu nie? - Mruknęła rozbawiona, nie zdając sobie nawet sprawy z tego, że właśnie z rzekomym szefem rozmawia. Nigdy go nie poznała. Słyszała tylko, że pojawia się w swoim lokalu dość rzadko, pozostawiając pilnowanie swego biznesu zatrudnionym pracownikom.
Musiała jednak przyznać, że ta spontaniczna propozycja wywołała u niej lekką presję. Zwykle Estelle przygotowywała się sumiennie do swoich występów, a teraz musiała na zawołanie wymyślić piosenkę, której fragment miała zaśpiewać. Dlatego chwilę zastanowiła się, zanim podjęła ostateczną decyzję. Wreszcie jednak z jej ust wypłynęły pierwsze dźwięki, wyśpiewane do orkiestry przygrywającej jej wyłącznie w wyobraźni. Głos panny Bennett swobodnie sunął po niesłyszalnym dla Lyonsa akompaniamencie, a dziewczyna przymknęła delikatnie oczy, wczuwając się w kolejną frazę.

Fly me to the moon
Let me play among the stars
Let me see what spring is like
On Jupiter and Mars

In other words, hold my hand
In other words, baby kiss me

Po tym jakże krótkim występie nie miała zielonego pojęcia, co powinna powiedzieć, dlatego też wzruszyła jedynie uroczo ramionami, upijając zaraz po tym kolejnego łyka swojego dyniowego soku. Na szczęście Seth postanowił zając jej myśli czymś innym i przerwał tym samym ten niezręczny dla niej moment.
- Naprawdę masz talent. Albo potrafisz czytać w myślach. - Odpowiedziała na jego pytanie, zerkając do szkicownika. Nie wiedziała jak to zrobił, ale jego rysunki naprawdę przypominały to, co kiedyś widziała, a także to, co później zmodyfikowała i próbowała mu wytłumaczyć.
- Są... świetne. I tak, ten z różą... myślałam o tym, żeby zrobić go nad lewą piersią. - Dodała zaraz, po czym odchrząknęła przy końcówce swej wypowiedzi, kręcąc przy tym mimowolnie głową. - Nad sercem. - Poprawiła się, bo jakoś to sformułowanie brzmiało znacznie lepiej. Nie czuła się jednak wcale zakłopotana. Rozmawiali przecież o tatuowaniu ciała, więc nie było nic złego w tym, że wspomniała akurat o piersiach. Chociaż ich samych raczej nie chciałaby tatuować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 22
Skąd : Plymouth
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 3837
  Liczba postów : 585
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7742-seth-morpheus-lyons
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7748-porzuccie-wszelka-nadzieje-wy-ktorzy-tu-wchodzicie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7749-latajaca-menda
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7750-seth-lyons




Moderator






PisanieTemat: Re: Pub pod trzema miotłami   Wto Maj 31 2016, 10:52

Jej entuzjazm go zaskoczył. Do tej pory Estelle wydawała się bardzo powściągliwa. To, że nie zareagowała na jego wcześniejszy gest w żaden żywszy sposób jednocześnie dawało mu nadzieję, jak i sprawiało, iż wątpił w to czy zachował się odpowiednio, ale gdy podsunął jej myśl o śpiewie zobaczył jej inną twarz. Jej uśmiech rozlał się ciepłem w jego skostniałym sercu, a chociaż jego spojrzenie pozostawało tak samo spokojne i nieporuszone jak wcześniej, coś w nim drgnęło, kiedy tak zbierała się do wyrzucenia z siebie słów, układając sobie w głowie odpowiednią melodię. Nie znał tego utworu, tak samo jak nie kojarzył wykonawcy. Seth był artystycznie bardzo wycofany, zamykając się jedynie w ramach własnego rysunku, a jednocześnie mając niezwykle rozwiniętą wyobraźnię, ale tylko względem obrazów. Nie potrafił wyobrazić sobie dalszej części utworu, ale wiedział, że głos dziewczyny był przyjemny, tak samo jak piosenka, którą mu zaserwowała. Popatrzył na nią, przez chwilę obserwując jej… zakłopotanie.
- Chyba zacznę wpadać do Hogs Cafe… - stwierdził najpierw, mając jak zawsze trudność z przetrawieniem swojej opinii. - Gładko Ci poszło. Mogłabyś robić to na pełen etat.
Posłał w jej stronę ten zawoalowany komplement nim przeszli do rysunków, ale głowę wciąż miał wtedy pełną jej głosu. Nigdy nie był pewien jak powinno reagować się na pochwały, więc wzruszył krótko potężnymi ramionami.
- Mam dobrze rozwiniętą wyobraźnię. - powiedział, machinalnie dorysowując po jej słowach odpowiednie elementy na rysunku z różą. Umieścił go w odpowiednim miejscu nad sercem manekina, a kiedy skończył, zerknął obiektywnie na swoje rysunki. Najwyraźniej zaakceptował je, podniesiony też na duchu dzięki entuzjastycznemu przyjęciu ich przez Estelle. Dopisał na krawędzi kartki swoje imię i nazwisko, a także adres.
- Jakbyś chciała wcielić plany w życie to się polecam. - wyrwał ze szkicownika kartkę z rysunkami tatuaży, podając ją ciemnowłosej. Nie zauważył, że za jego plecami otworzyły się drzwi. Nie wiedział więc, że dziewczyna, która przestąpiła próg może być w tym momencie niezwykle niewygodna. To z nią z reguły się kontaktował, kiedy rozdawał ewentualne dyspozycje względem lokalu, także doskonale wiedziała kim jest. Wymieniała Estelle czy może dołączała do niej na zmianie? A może po prostu była tutaj w celach czysto rozrywkowych? Możliwe, że zaraz mieli się tego dowiedzieć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 23
Skąd : Londyn, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 378
  Liczba postów : 25
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12694-estelle-bennett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12697-estelle-bennett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12695-estelle-bennett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12696-estelle-bennett




Gracz






PisanieTemat: Re: Pub pod trzema miotłami   Czw Cze 02 2016, 16:51

Śpiew był jej ogromną pasją praktycznie od dziecka, więc rzeczywiście nie potrafiła ukryć w tym przypadku swojego entuzjazmu. Kiedy tylko mogła, zamykała się w swoim jazzowym świecie, chociaż nie dało się ukryć, że największą przyjemność sprawiały jej jednak występy przed publicznością, nawet tą niezbyt liczną. Nic więc dziwnego, że możliwość pokazania cząstki siebie komuś zupełnie nieznajomemu, z jednej strony wywołała u niej delikatne uczucie presji, z drugiej zaś dała niesamowitą satysfakcję. Szczególnie zważywszy na to, że jej wysiłek został okupiony przez Setha naprawdę szczerym komplementem. Trudno powiedzieć, czy to właśnie z jego powodu czuła się zakłopotana, czy po prostu się zamyśliła. Mimo wszystko marzenie o śpiewaniu na pełen etat sprawiło, że twarz dziewczęcia przyozdobił uroczy uśmiech. Jak to mówią... marzenia się spełniają - a ona miała nadzieję, że tak się stanie również w jej przypadku.
- Dziękuję. Oczywiście zapraszam. - Rzuciła dopiero po dłuższej chwili, dopijając swój dyniowy sok. Chyba naprawdę musi odwiedzić Hogs Cafe, spróbować swoich sił, przekonać właściciela, żeby dał jej szansę. W końcu Hogs, tak samo zresztą jak i Pub pod Trzema Miotłami, był dość popularnym miejscem spotkań. Wielu czarodziejów mogłoby więc posłuchać jej głosu, a do serca niektórych z nich pannie Bennett być może udałoby się dotrzeć w wyjątkowy sposób. Każdy występ pozwalał przecież zyskać nowych fanów. W dodatku, zawsze istniała szansa na to, że przypadkiem dostrzeże ją ktoś obeznany w muzycznym półświatku, ktoś, kto podałby jej pomocną dłoń, która tak bardzo była potrzebna na początku kariery niemal każdego artysty.
Kiedy przyglądała się rysunkom Setha i odebrała od niego kartkę z wypisanym na niej imieniem i nazwiskiem oraz adresem, odniosła wrażenie, że skądś zna niejakiego Lyonsa. Dopiero po namyśle dotarło do niej, że właśnie przeprowadziła niezwykle ciekawą rozmowę z własnym szefem, przez co zaczęła się poważnie zastanawiać nad tym, czy aby nie rzuciła odnośnie niego jakiegoś niepochlebnego komentarza. Na szczęście była chyba dość oszczędna w słowach, chociaż ta sytuacja utwierdziła ją w przekonaniu, że musi być bardziej uważna. Już chciała odpowiedzieć Lyonsowi, kiedy do pubu weszła dziewczyna, która pomagała Estelle wdrożyć się w rytm pracy w lokalu. Przywitała się z Sethem i z nią, ciągnąc ją gdzieś na zaplecze, co najwidoczniej znaczyło tyle, co "chodź, Elle - mamy pracę do wykonania.". Dlatego dziewczyna schowała tylko kartkę ze szkicownika do leżącej nieopodal torby i uśmiechnęła się do chłopaka.
- Chętnie. Odezwę się, a teraz przepraszam, szefie. Muszę wrócić do pracy. - Pożegnała się z Lyonsem, żartobliwie akcentując słowo "szefie". Skoro właściciel lokalu sam podpuszczał ją wcześniej w rozmowie, zupełnie tak, jakby chciał, żeby wypowiedziała coś nieodpowiedniego, nie powinien mieć jej tego za złe.
Panna Bennett niechętnie ruszyła na zaplecze, jednak zdawała sobie sprawę z tego, że obowiązki kelnerki są dla niej w tym momencie priorytetem. Pocieszająca była natomiast myśl, że za dwie godziny kończyła swoją zmianę, dlatego do tego czasu postanowiła podejść do swojej pracy z entuzjazmem i zapałem.

zt.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 22
Skąd : Rzym/Włochy
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 0
  Liczba postów : 350
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12618-thomas-demone
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12625-as-long-as-you-are-usefull-you-are-allowed-to-breathe
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12627-naprawde-nie-chcesz-tego-robic
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12626-nie-patrz-chyba-ze-ci-zycie-nie-mile




Gracz






PisanieTemat: Re: Pub pod trzema miotłami   Nie Cze 19 2016, 21:14

Przybył do pubu. Ot tak po prostu. Ubrany w zielony sweter w zgodzie z tym co napisał w liście Marcelinie. Może to była zła decyzja? Cholera, ciepło dziś. Pot nie robi najlepszego wrażenia na kobietach. Zresztą, nie podpalał się ani nie nastawiał się na nic specjalnego. Ot zwykłe wyjście do pubu, tylko że z nieznaną kobietą. Jakim błogosławieństwem są te sowy w Hogwarcie. Wystarczy znać imię i nazwisko osobnika do którego się chce napisać i jakoś to dotrze. Spotkanie jej na szkolnym korytarzu prawdopodobnie graniczyło by z cudem, a tak to pyk i po sprawie. Szybko i na temat. Spojrzał z góry na wszystko co się dzieje w pubie. Nic za bardzo nie zwróciło jego uwagi więc zajął pierwszy lepszy stolik i dostosował otoczenie do swoich rozmiarów. Bycie gigantem wcale nie było takie wesołe jak może się wszystkim wydawać. Czasem chciałby tak po prostu mieć 175 centymetrów i mieścić się wszędzie. Ehh, tacy to mają łatwo. Siedział więc sam przy pustym stoliku w oczekiwaniu na Marceline, nie wypada przecież zamawiać samemu artykułów alkoholowych.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 21
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 189
  Liczba postów : 161
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10503-marceline-collins
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10505-marcelina-sie-socjalizuje
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10506-sowa-marceliny
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10507-marceline-collins-kuferek#288954




Gracz






PisanieTemat: Re: Pub pod trzema miotłami   Nie Cze 19 2016, 21:16

Marcela weszła do Pubu, zastanawiając się, co ona właśnie robi.
Nie to, żeby miała jakieś uprzedzenia, chociaż wiadomo, że różnie bywa przy umawianiu się z obcymi - niemniej uznała, że skoro już ktoś się odezwał, w dodatku pisząc w taki sposób... No, przecież takie spotkanie (nawet jeśli nazwać je randką) to nie oświadczyny, prawda?
Poza tym, skoro już ostatnimi czasy przypominały jej się po raz kolejny dawne czasy, być może jakimś pomysłem było spotkanie kogoś nowego i spędzenie miło wieczoru. Nawet jeśli nie pomoże, to na pewno nie zaszkodzi.
Dziewczyna rozejrzała się wokół, przekładając między palcami rąbek swojej granatowej, rozkloszowanej sukienki; szukała wzrokiem kogoś pasującego do opisu, który otrzymała w liście od jej adoratora (ha, jak to dumnie brzmi!), przez dłuższą chwilę nie mogła jednak go znaleźć. Czyżby się spóźnił? Albo nie przyszedł w ogóle? Hej, to byłoby co najmniej przykre. W końcu zobaczyła jakiegoś chłopaka, który z opisu pasował jedynie zielonym swetrem, niemniej dziewczyna uznała, że skoro i tak siedzi sam, to czemu miałaby nie zaryzykować? Poza tym, kojarzyła go ze szkoły - najgorszą rzeczą która mogłaby się stać, byłoby wtrynienie się mu na randkę albo spotkanie z kumplem. Trudno.
To nie oznaczało jednak, że Marcela miała zamiar podejść jak normalny człowiek i zapytać, czy to ten Thomas, który napisał do niej list.
Dziewczyna skradała się powoli, starając się nie stukać o podłogę butami mimo wysokich obcasów, a gdy znalazła się tuż za plecami chłopaka, nachyliła się lekko.
- Bu - powiedziała normalnym głosem, tak jakby wcale nie miała zamiaru go przestraszyć, po czym z szerokim uśmiechem przeszła obok niego tak, by mógł na nią spojrzeć bez odwracania głowy. Dziewczyna poprawiła na głowie swój czarny kapelusz o szerokim rondzie, a uśmiech nie znikał jej z twarzy, kiedy lustrowała Thomasa wzrokiem.
- "Niewysoki Włoch w zielonym swetrze", wszystko się zgadza - stwierdziła, a w jej głosie słychać było rozbawienie. No, właściwie cała ta sytuacja wydała jej się w tamtej chwili zabawna.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 22
Skąd : Rzym/Włochy
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 0
  Liczba postów : 350
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12618-thomas-demone
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12625-as-long-as-you-are-usefull-you-are-allowed-to-breathe
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12627-naprawde-nie-chcesz-tego-robic
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12626-nie-patrz-chyba-ze-ci-zycie-nie-mile




Gracz






PisanieTemat: Re: Pub pod trzema miotłami   Nie Cze 19 2016, 22:16

Gdy kobieta przybyła do pubu od razu ją zauważył, w końcu wystawał kilka głów nad tłum. Do czegoś to się musiało przydać prawda ? Nawet się nie ruszył gdy szukała go wzrokiem po pubie ? Bo i po co, jeszcze pomyśli że mu jakoś specjalnie zależy. Naaah, jedyne czego potrzebował to wyjście na desperata.Serio, już wystarczy tyle że napisał do niej list tak z niczego. Ten krok trącił trochę taką klasyczną desperacją z filmów romantycznych, mimo iż nie był nawet trochę nią przesiąknięty. Po prostu spodobała mu się jej aparycja. Żadnych ukrytych motywów. Chciała go nastraszyć? Człowieka z nerwami ze stali? Jej niedoczekanie. Thomas nawet nie drgnął gdy zakradła się do niego, zastanawiał się tylko czy na prawdę sądziła że nie usłyszy tych szpilek za sobą. Z resztą, był na spotkaniu towarzyskim. Nie miał z nią rywalizować, miał ją poznać. Thomasie! Do roboty! Gdy kobieta przeszła obok niego wstał aby się z nią przywitać
-No tak, wzrost mam nad wyraz przeciętny. Taki tam karzeł. Miło mi Cię poznać. Thomas Demone- Trzeba przyznać że mimo iż jej zachowanie nie było podszyte żadnym podtekstem seksualnym, to jednak to w jaki sposób go lustrowała wzrokiem schlebiał mu. Rzadko kiedy zdarza się żeby kobieta była tak odważna. Zaprawdę, godne pochwały. Nie wiedząc co począć na powitanie, podał jej dłoń. Nie wypadało jej przytulić więc to wydało mu się logicznym wyjściem. Odsunął jej krzesło po drugiej stronie stolika który zajmował i postanowił odwdzięczyć jej się tym samym. Z delikatnym, ledwie zauważalnym uśmiechem obleciał ją z góry na dół wzrokiem. Tak, nie pomylił się. Była równie atrakcyjna jak w jego pamięci. Szczególnie podobała mu się ta spódniczka, tak się powinna kobieta ubierać. Żadnych spodni i tym podobnych
-Może usiądziesz? Pójdę coś zamówić. Masz na coś ochotę ?- Spytał trzymając krzesło i oczekując reakcji z jej strony. Bez zbędnych ceregieli do sedna sprawy, tak starał się zachowywać na co dzień więc nie widział potrzeby jakiegoś skakania w okół niej. Minimum kultury i etykiety wymaganej od czysto krwistego powinien wystarczyć. Dużo mówi o człowieku pierwszy trunek jaki wybiorą. A przynajmniej tak Thomas uważał. Na marginesie planował zamówić dla siebie Whisky, nie chciał śmierdzieć chmielem przy kobiecie. Niestety nie mógł wybrać swojego ulubionego Brandy, jak się nie ma co się lubi to się lubi co się ma.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 21
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 189
  Liczba postów : 161
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10503-marceline-collins
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10505-marcelina-sie-socjalizuje
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10506-sowa-marceliny
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10507-marceline-collins-kuferek#288954




Gracz






PisanieTemat: Re: Pub pod trzema miotłami   Pon Cze 20 2016, 17:22

Marceline z rozczarowaniem przyjęła do wiadomości fakt, że chłopak nawet leciutko nie wzdrygnął się, kiedy tak się zakradła. Może dlatego, że jej buty na słupku i tak delikatnie stukały o podłogę, ewentualnie deski skrzypiały pod jej stopami? No trudno, życie bywa okrutne, jak widać dla niektórych dość często.
Kiedy chłopak wstał, dziewczyna podążała wzrokiem za jego głową i okazało się, że swoją głowę prywatną musiała lekko zadrzeć, żeby móc spojrzeć mu w twarz. Uścisnęła jego rękę, uśmiechając się.
- No, ja akurat jestem całkiem wysoka, przynajmniej w porównaniu z tobą - odparła, a uśmiech nadal nie znikał jej z twarzy, choć gdy powiedział o tym karle, któreś ze wspomnień spowodowało nieprzyjemny ucisk w żołądku. - Marceline Collins.
Choć Marcela po prostu przyglądała się Thomasowi wzrokiem, szukając podobieństw poza zielonym swetrem wspomnianym w liście, chłopak nie pozostał jej w tym dłużny. Czy była do spojrzeń - szczególnie męskich - przyzwyczajona? Owszem. Czy jej to przeszkadzało? Niespecjalnie.
No, chyba że ktoś robił to zbyt nachalnie, ewentualnie wgapiał się w dekolt czy zbyt nachalnie przyglądał się tyłkowi. Ale Thomas nie robił żadnej z tych rzeczy, więc w sumie dlaczego miałoby jej coś przeszkadzać? Właściwie odbierała to jako komplement, tak samo zresztą jak sam list.
- Dziękuję - powiedziała, zajmując miejsce, a w myślach odnotowując dobre maniery Thomasa. - Może być sok dyniowy, jeśli to nie problem - dodała, opierając brodę o dłoń i patrząc w stronę chłopaka. Cóż, uznała, że alkohol nie jest jej niezbędny i w sumie to może sobie darować jego zamawianie, a poza tym wolała ewentualnie nie narażać budżetu chłopaka. Kiedy chłopak poszedł zamówić, Marcela siedziała przy stoliku, rozglądając się wokół ze znudzeniem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 22
Skąd : Rzym/Włochy
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 0
  Liczba postów : 350
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12618-thomas-demone
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12625-as-long-as-you-are-usefull-you-are-allowed-to-breathe
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12627-naprawde-nie-chcesz-tego-robic
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12626-nie-patrz-chyba-ze-ci-zycie-nie-mile




Gracz






PisanieTemat: Re: Pub pod trzema miotłami   Pon Cze 20 2016, 21:45

Sok dyniowy ? Ojej, tego się nie spodziewał. No ale cóż, nie wypada samemu spożywać alkoholu prawda ? Thomas szybko wziął dwa Soki dyniowe i wrócił do stolika przy którym siedziała wyraźnie znudzona kobieta. Co ją tak cholera nudziło? Przecież nie rozpoczęli rozmowy jeszcze. Czy to jest jej mina na co dzień ? Czy po prostu ktoś ją zmusił do przybycia ?
-Wybacz że to tyle trwało- Powiedział zajmując miejsce na przeciwko niej, Trochę deprymująca mina kobiety nie zniechęciła jednak chłopaka. Podał jej sok i wytężył swoje wszystkie afroamerykańskie szare komórki. W końcu trzeba jakoś zagadać. Nie przyszedł tutaj podziwiać wystroju wnętrza, tylko konwersować na poziomie. Więc do boju Romeo, pokaż na co cię stać !
-Szczerze nie spodziewałem się że przyjdziesz- Rzucił jak by od nie chcenia. No brawo, oficjalnie Thomas został mistrzem konwersacji.Nie ma to jak inteligentnie zagaić. Na swoje usprawiedliwienie miał tylko stres związany z zachowaniem przy powitaniu. Może nie powinien tak bezczelnie się na nią patrzeć? No ale pech, co się odstanie to się nie odstanie. Co go podkusiło żeby ją zaprosić? Impuls. Tak to był impuls, czynność wykonana pod wpływem przypływu emocji. Wziął łyk dyniowego napoju, cholera szkoda że nie mają czegoś o smaku arbuza. No cóż, damy radę. Znudzenie jakie sobą prezentowała dziewczyna tak dołowało Thomasa że zostałem zmuszony do wypomnienia tego po raz drugi. Nie wiedział jak sobie z tym poradzić a naprawdę miał dobre chęci.
-Coś cię zaciekawiło że postanowiłaś skorzystać z zaproszenia?- dodał na koniec z kamiennym wyrazem twarzy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 21
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 189
  Liczba postów : 161
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10503-marceline-collins
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10505-marcelina-sie-socjalizuje
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10506-sowa-marceliny
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10507-marceline-collins-kuferek#288954




Gracz






PisanieTemat: Re: Pub pod trzema miotłami   Pią Cze 24 2016, 21:41




- W porządku, nic się nie stało. Dziękuję - odparła z uśmiechem, przesuwając bliżej swoją szklankę. Może jednak trzeba było sobie zamówić coś alkoholowego? Trudno, już za późno, jednak dziewczyna nie miała zamiaru narzekać, a i cała sytuacja nie była taka zła, by musieć pić. Cóż, jej znudzenie zostało źle odebrane - chodziło w końcu tylko o to, że czekanie przy pustym stoliku na kogoś raczej nie należało do zbyt ciekawych zajęć. No, chyba że ktoś lubił, nie?
- Ja też nie spodziewałam się, że przyjdę - odparła, po czym zaśmiała się cicho. Cóż, może dzięki temu nie odebrałby tego w jakiś pokrętny sposób. - Musisz przyznać, to raczej niecodzienna sytuacja.
Wyraz twarzy Thomasa nieco ją zdezorientował; oparła głowę o dłoń i patrzyła na jego twarz badawczo.
- Szczerze? - spytała, uśmiechając się do niego szeroko, a w jej głosie brzmiało rozbawienie. Twoje listy były śmieszne. Takie... wiesz - zaśmiała się na wspomnienie listów, nie kończąc zdania, więc nawet jeśli Thomas nie wiedział, nie miałby szans się niczego od niej dowiedzieć. Kiedy napad śmiechu nieco jej minął, wzięła łyk soku ze szklanki i popatrzyła na Thomasa, przybierając poważną minę - chociaż jej oczy wciąż się śmiały.
- A ciebie co skłoniło do wysłania takowego zaproszenia? Raczej nie spodziewałam się takowego od... wiesz, Ślizgona.
No, w końcu to było mało prawdopodobne, nie? Poza tym tylko tyle o nim wiedziała po zobaczeniu go - był Ślizgonem. Kojarzyła go z korytarza. Właściwie nie była pewna, co powinna o tym myśleć - w końcu już raz się trochę... oparzyła, jeśli chodzi o taką znajomość. Choćby przyjaźń.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 22
Skąd : Rzym/Włochy
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 0
  Liczba postów : 350
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12618-thomas-demone
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12625-as-long-as-you-are-usefull-you-are-allowed-to-breathe
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12627-naprawde-nie-chcesz-tego-robic
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12626-nie-patrz-chyba-ze-ci-zycie-nie-mile




Gracz






PisanieTemat: Re: Pub pod trzema miotłami   Czw Cze 30 2016, 20:23

Thomas wygodnie rozsiadł się przy stoliku. Wbił swój wzrok w Gryfonkę i uważnie słuchał tego co mówi. Śmieszne listy ? Ale on jest taki na co dzień, nie widział w nich naprawdę nic śmiesznego. Ale nic, nie wywołały negatywnej reakcji dziewczyny więc widać że może się nauczyć akceptować takie coś w jego wykonaniu. Jeśli nie, no to cóż, tragedii nie będzie. Jednak nie zrozum mnie źle drogi czytelniku. Thomas miał jak najlepsze intencje co do tej specyficznej znajomości.
-Takie? Jakie?- Spytał dziewczynę. Jego ton był dość spokojny, praktyczne taki jak zawsze. Starał się nie okazywać przesadnego zainteresowania kobiecie. Kobiety to prawdziwe demony, gdy wyczują że mają faceta w garści potrafią to wykorzystać bez skrupułów. Flirt bywa niczym wojna. Wygrywa ten kto pierwszy odszyfruje co druga strona chce ukryć.
-Ślizgona? Czy to jakaś różnica? Nie wczuwam się w konflikty między domowe. Człowiek to człowiek. Na koniec dnia każdy z nas jest taki sam. Je, śpi, pierdzi etc. Czystość krwii to absurd- Dodał upijając łyk soku. Tak, Thomas nie przejmował się tym co dana osoba sobą reprezentuje lub jakie miała przekonania. Tak długo jak okazywali się przydatni, tak długo byli jego znajomymi. Przyjaciele to co innego, jednak na to miano trzeba sobie zasłużyć.
-Nie ukrywam że jesteś dla mnie atrakcyjna. Dlatego napisałem- Wychodził z założenia że zawsze ktoś musi zrobić pierwszy krok w znajomości. Nie ma co czekać na drugą osobę, albo się tego chce albo nie. Nigdy nie przejmował się odrzuceniem lub wytykaniem palcem przez to że zawarcie znajomości nie wyszło. Nie należał do ludzi o słabej psychice. Spojrzał na Marceline i postarał się obdarzyć ją jak najmilszym uśmiechem, choć na jego twarzy nawet miły uśmiech wyglądał niczym zwiastun masowego mordu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 21
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 189
  Liczba postów : 161
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10503-marceline-collins
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10505-marcelina-sie-socjalizuje
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10506-sowa-marceliny
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10507-marceline-collins-kuferek#288954




Gracz






PisanieTemat: Re: Pub pod trzema miotłami   Sro Lip 06 2016, 18:41

Marceline w odpowiedzi jedynie machnęła ręką, wciąż zanosząc się śmiechem. Wcale nie miała zamiaru mu tego tłumaczyć, zresztą... ona myślała, że ten patos był celowy, sama zresztą z tego powodu przybrała podobny ton, a więc próby tłumaczenia mogłyby nie wypaść zbyt korzystnie. Mógłby się w końcu obrazić, czy coś, a po co jej było robienie sobie kolejnego wroga? Niby to nic strasznego, ale wiadomo, z zielonymi trzeba było ostrożnie.
- No to muszę przyznać, że szczerze podziwiam, bo mnie się nie udało tego uniknąć, nieważne jak bardzo bym chciała - odparła. No, chociaż może tu chodziło o to, że głupie zaczepki ze strony Ślizgonów często były przyczyną tego, że Marcela znowu trzasnęła w kogoś kilkoma zaklęciami, co nakręcało dalej sprzeczki...? No, nieważne. I tak nie żałowała. - No, powiedzmy... - mruknęła wymijająco, darując sobie gadkę o czynnościach życiowych. - ale i tak bycie nazywaną szlamą przez twoich zielonych kolegów jest zabawne.
Cóż, to nie była zbyt... kulturalna ani przyjemna obelga, bo jak miałoby być inaczej, ale skoro ona była czystokrwista, to wcale nie odczuwała, że ten ktoś próbuje ją obrazić. Stąd całe to rozbawienie w takich sytuacjach.
Marceline udawała sama przed sobą, że wcale nie przypomniał jej się wtedy Nath i z uśmiechem popatrzyła na Thomasa, który akurat postanowił jej wyznać coś bez większych ceregieli.
- Cóż, ja... hm. Niespecjalnie wiem, co mogę powiedzieć - powiedziała i zmrużyła oczy, utkwiwszy ich zamyślone spojrzenie w ciemnych oczach Thomasa. Daleka była od zarumienienia się, poza tym nie była pewna, czy nie woli przypadkiem przeprowadzać tego typu spraw nieco wolniej i niespecjalnie w tak otwarty sposób. Właściwie to tak właśnie było, ale Thomas miał najwidoczniej nieco inne zdanie na ten temat.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Islandia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 75
  Liczba postów : 74
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13187-matthias-orn#352612
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13215-matthias-bo-orn#353054
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13212-deus-meus-kosmateus#353047
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13213-matthias-orn#353048




Gracz






PisanieTemat: Re: Pub pod trzema miotłami   Wto Sie 16 2016, 15:08

Stosunkowo głośne skrzypnięcie drzwi zawiadomiło o wtargnięciu na teren pub'u kolejnych osób. Przepełniony ludźmi lokal zapraszał do swojego wnętrza smakowitym zapachem wszelakich alkoholi, jednakże dzisiaj chłopak pragnął skosztować czegoś innego, a mianowicie piwa kremowego. Napój ten ostatni raz miał w ustach... o cholera, sam już nie pamiętam kiedy. Pewnie było to jakieś 3 lata temu? Ah, niczym afrodyzjak dla ust. Jeżeli mnie pamięć nie myli, to Matt zrezygnował z picia tego trunku ze względu na ten uzależniający smak. Jaki jest sens w traceniu setek galeonów na jakiś napój?
- Trzeba zająć stolik, Lee. - Odezwał się donośny głos chłopaka. Oczywistym jest, że bez odpowiedniego towarzystwa nie ma aż takiej zabawy przy piwie kremowym! Örn zerknął kątem oka na najciemniejszy zakątek baru, w którym stał pusty stolik. Doskonałe miejsce dla takiego "tajemniczego" gościa, prawda? To tam pragnął skierować swój zadek, za dużo chodzenia jak na jeden dzień, trzeba w końcu gdzieś przycupnąć. Chłopak zarzucił swoją bluzę przez ramię i zajął jedno z krzeseł. Hmm, niezbyt szarmanckie z jego strony, ale chłopak nie miał od kogo brać nauk z tej dziedziny.
- To jak, piwunio, piweczko, piwusio? - Spytał lekko komicznym tonem. Cały dzień śmiechu i radości, zupełnie nie w jego stylu. Co się stanie, gdy ten dzień dobiegnie końca? Ponowne ponuractwo, powrót do wspomnień i zamknięcie się w sobie? Ah, czekał ich przecież jeszcze wyjazd za granicę, ale to tylko jednorazowy epizod. Pozostaje ciągle kwestia zatracenia w monotonii dnia codziennego. Nie ma sensu nad tym teraz rozmyślać, trzeba się cieszyć chwilą! Carpie diem... czy coś w ten deseń.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 60
  Liczba postów : 81
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13206-leesha-williams
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13209-leesha-williams
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13207-poczta-leeshy-williams
http://czarodzieje.my-rpg.com/f113-kuferki




Gracz






PisanieTemat: Re: Pub pod trzema miotłami   Czw Sie 18 2016, 10:41

W Trzech Miotłach od razu poczuła się lepiej. Było ciepło i przytulnie, jak zawsze zresztą, więc na jej twarz powrócił ciepły uśmiech.
Od razu poszła za chłopakiem do jednego ze stolików, takiego w najciemniejszym kąciku (oh, dlaczego jej to nie dziwi?) i usiadła na przeciwko niego, nie przejmując się brakiem manier. Przecież już i tak ten dzień uważała za dzień cudów, a co za dużo to niezdrowo. A teraz jeszcze wydawało się, że będzie miała okazję zobaczyć jak chłopak zachowuje się w stanie upojenia. Znaczy się... no dobra, wiedziała, że w piwie kremowym tego alkoholu jest tyle, co kot napłakał - ale może by tak dolać mu niepostrzeżenie czegoś mocniejszego?
Zaraz zganiła się za takie myśli. Chciała chyba za dużo, a i to mogło zniszczyć to, co właśnie się między nimi wytwarzało - tę cienką nić porozumienia. Nie, za wcześnie było, za mało się znali, na takie numery.
-Kremowe, aha. Dużo kremowego. -zgodziła się z nim, sięgając jednak po Menu leżące na stoliku, by zerknąć, co też tam jeszcze mają do zaoferowania. Może coś do jedzenia by wzięła? Albo i nie - na wieczór się nie je! Nieważne, że jej ostatnim posiłkiem było śniadanie.
Odłożyła kartę i spojrzała na Matta.
- Szkoda, że ten dzień musi się skończyć. - wyrwało jej się nagle i z zaskoczenia, ale akurat o tym myślała, patrząc na tak odmienionego Matta. Owszem, będzie wycieczka... ale nie wiadomo, czy na niej również będzie tak wspaniały nastrój jaki panuje dziś, prawda?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Seul, Korea Południowa.
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 200
  Liczba postów : 275
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11368-scarlett-jung
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11375-polamac-ci-kosci#305167
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11376-ppalgang#305178
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11374-kuferek-scarlett




Gracz






PisanieTemat: Re: Pub pod trzema miotłami   Wto Wrz 06 2016, 23:05

Ostatnio byłam przemęczona. Bardzo. W nocy nie mogłam zmrużyć oka ani na minutę, dręczące mnie od dłuższego czasu koszmary ani na chwilę nie chciały mnie opuścić. Ukojenie mogłam znaleźć tylko w pubie, spędzając wieczór nad kuflem lub szklaneczką ulubionego trunku. Nie miałam zbytniej ochoty na piwo, dlatego też zakupiłam Ognistą. Bez pośpiechu wypiłam jedną szklaneczkę, po chwili zastanowienia i refleksji nad własnym życiem zamówiłam drugą.
Rozmyślając nad tym, czym mogłabym się zająć po studiach, powoli piłam swoje piwo. W międzyczasie wypaliłam już znalezionego w kieszeni dość skąpych szortów skręta, a następnie, przeczesując włosy, rozejrzałam się po pubie.
I właśnie wtedy go dostrzegłam. Mężczyzna o ciemnych włosach, z zarostem na twarzy siedział przy jednym ze stolików. Zdecydowałam się wstać i przysiąść się do niego. Trzymając szklaneczkę w dłoni ruszyłam w kierunku zajmowanego przez mężczyznę miejsca i stanęłam naprzeciwko niego.
- Można? - spytałam, niby to obojętnym tonem. Widząc brak jakiegokolwiek sprzeciwu usiadłam na krześle, postawiłam szklaneczkę na blacie i podparłam głowę dłonią, lekko się przy tym pochylając w kierunku starszego. - Dzisiejszy wieczór jest dość... Dość nostalgiczny, nie sądzisz? - mruknęłam. - Ostatnio czuję się taka samotna... - dodałam, po czym upiłam łyk Ognistej.

- 26g.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 37
Skąd : Irlandia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 567
  Liczba postów : 209
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13194-nolan-torin-keane?nid=1#352819
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13197-nolan-torin-keane#352823
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13199-poczta-nolana#352826
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13200-nolan-torin-keane#352827




Gracz






PisanieTemat: Re: Pub pod trzema miotłami   Sro Wrz 07 2016, 11:55

Mężczyzna siedział samotnie przy stole, w najdalszej części baru, nie chciał się rzucać w oczy, w końcu przyszedł tu odpocząć po całym dniu pracy. Powinien poważnie rozważyć produkcję jakiegoś bimbru na własny użytek, bo właśnie alkohol pochłaniał największą część pensji. Ministerstwo jak zwykle płaciło tyle co kot napłakał. W dodatku ani Iv, ani Tosia się nie odzywały, a ewidentnie potrzebował towarzystwa, kobiecego towarzystwa. Miał jak na razie szklanicę ognistej. Wielkim jego zdziwieniem było, kiedy kobiecy, miękki głos wyrwał go z rozmyślań.
- Jasne - odpowiedział beznamiętnie mruczącym tonem głosu i wyprostował się na krześle. Wyciągnął papierosy z kieszeni, zapalił zapałką i spojrzą zaciekawiony na kobietę. Ta zawiodła go niezmiernie.
- Nie, nie jest, to tylko subiektywne postrzeganie osoby, która owy dzień przeżywa, chociażby byłby najbardziej słonecznym, pięknym dniem będzie many, kiedy humor nie dopisuje - skwitował oschle i zaciągnął się dymem. "To żem dojebał filozofię egzystencjalną..." Kobieta przyznała, że jest samotna. Westchnął cicho w pół wydychając dym w pół rozdrażniony.
- A no, widzisz, tak już w życiu bywa, że jest się samotnym czasami - uniósł do góry brew. Nawet jakoś nie miał ochoty przedstawiać się jej, sądził, że to kolejna młoda dziewczyna, która nie potrafi powiedzieć czego w życiu chce. Wolał już usłyszeć: "Chodźmy na zaplecze, będziemy się pieprzyć jak nigdy." Los jednak nie był łaskawy, podesłał jej dziewczynę w smutnym, nostalgicznym nastroju, która wstydziła się powiedzieć na głos, że właśnie chce seksu. Cenił sobie w Tosi między innymi to, że potrafiła definiować swoje potrzeby, nawet te seksualne, nie wstydziła się ich. Tak było łatwiej żyć każdemu. Strzepnął papierosa do popielnicy i wychylił się opierając o blat.
- Myślę, że ludzie są cały czas sami, tylko chwilami bywają z kimś - podjął jej grę w egzystencję, smutek i rozpacz. Wydawało się mu to bardzo logiczne co powiedział, jednak czekał na jej reakcję puszczając perskie oko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Seul, Korea Południowa.
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 200
  Liczba postów : 275
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11368-scarlett-jung
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11375-polamac-ci-kosci#305167
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11376-ppalgang#305178
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11374-kuferek-scarlett




Gracz






PisanieTemat: Re: Pub pod trzema miotłami   Czw Wrz 08 2016, 23:18

- W sumie masz rację - odparłam, słysząc egzystencjalny wywód mężczyzny. Nie spodobał mi się jego oschły ton, jednak nie zniechęciło mnie to. - Jeśli się nad tym głębiej zastanowić, to wszystko może być postrzegane subiektywnie.
Sądząc po minie starszego, raczej nie był zbytnio zachwycony moim towarzystwem, jednak nie miałam zamiaru ot tak sobie pójść. Czy to był jakiś rodzaj flirtu z mojej strony? Być może, w sumie dawno spędziłam z kimś noc. Rozmyślałam tylko jednak, czy zdecydować się na kolejną jednorazową przygodę, czy może tym razem spróbować czegoś poważniejszego.
Wsłuchałam się w słowa mężczyzny. Mówiąc, że ludzie cały czas są sami, zaprzeczał swoim poprzednim słowom.
- Słyszałam, że z natury jesteśmy stadnymi stworzeniami - mruknęłam, lekko unosząc brew. - Chociaż, szczerze mówiąc, polemizowałabym z ludźmi mającymi takie poglądy. Jakoś nigdy nie posiadałam własnego stada, a przynajmniej nie czułam się częścią żadnej konkretnej społeczności - wyznałam, biorąc łyk trunku, którego część ciągle znajdowała się w mojej szklaneczce. - Zawsze byłam dość odosobniona. No, może poza pierwszymi latami mojego życia. Z resztą, po co ci o tym opowiadam... - mruknęłam, dopijając resztkę Ognistej. - Masz może jeszcze jednego papierosa?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 37
Skąd : Irlandia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 567
  Liczba postów : 209
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13194-nolan-torin-keane?nid=1#352819
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13197-nolan-torin-keane#352823
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13199-poczta-nolana#352826
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13200-nolan-torin-keane#352827




Gracz






PisanieTemat: Re: Pub pod trzema miotłami   Pią Wrz 09 2016, 14:02

- To prawda, jesteśmy zwierzętami stadnymi - położył nacisk na słowo "zwierzętami". - Jednak jesteśmy też ludźmi potrzebującymi przestrzeni do rozwoju, indywidualistami, każdy z nas jest nowym, niezbadanym światem. Nigdy jako ludzie nie poznamy się na tyle dobrze, by coś nie mogło nas zaskoczyć - upił łyk szkockiej i nieco się skrzywił. Czuł jak jego mózg rozpada się na kawałki, jak mały, karmelowy cukierek, skrzypi, pęka. To pewnie od nadmiaru alkoholu jaki spożył już dzisiejszej nocy.
- Widzisz, nawet nie potrafimy się porozumieć na płaszczyźnie takiej jako czarodzieje i mugole, a przecież jesteśmy jedną rasą - uśmiechnął się krzywo i wyciągnął papierośnicę. - Proszę, częstuj się -zachęcił dziewczynę do skorzystania z okazji darmowego papierosa.
- Ależ zrobiło się posępnie, nostalgicznie! A przecież ludzie piją po to by się rozerwać, prawda? - dopił szklanicę ognistej i wstał, a krzesło wydało z siebie nieprzyjemne dla ucha dźwięki odsuwanego mebla. Podszedł do niej z uśmiechem i ujął ją za dłoń.
- Pani moja, jestem Nolan - ucałował wierzchnią część dłoni dziewczyny i dodał po króciutkiej chwili. - Zatem jeśli mamy się bawić, to się bawmy, zapraszam do tańca! - niemal krzyknął, był ożywiony i pobudzony, widocznie alkohol wprawił już go w odmienny nastrój.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Seul, Korea Południowa.
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 200
  Liczba postów : 275
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11368-scarlett-jung
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11375-polamac-ci-kosci#305167
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11376-ppalgang#305178
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11374-kuferek-scarlett




Gracz






PisanieTemat: Re: Pub pod trzema miotłami   Sro Wrz 14 2016, 23:32

Bez zbędnych komentarzy poczęstowałam się zaoferowanym papierosem, by po chwili odpalić go końcem różdżki.
- Posępnie... Czy w takich miejscach jak to może być inaczej? - mruknęłam obojętnie, niby to do siebie, strzepując nadmiar popiołu do popielniczki. - Piją także po to, żeby uciec od wspomnień, znaleźć ukojenie i w końcu jakoś oderwać się od rzeczywistości.
Jednak mężczyzna zdawał się nie słuchać już moich słów, wstał by podejść do mnie, bezceremonialnie ująć moją dłoń i przedstawić się. Lekko uniosłam brwi gdy mężczyzna ucałował wierzch mojej dłoni, zaproszenie do tańca zdziwiło mnie jeszcze bardziej, jednak nie odmówiłam.
- Scarlett, miło cię poznać - odparłam wstając, by pozwolić Nolanowi zaprosić się do tańca. Sama propozycja poprawiła mój nastrój, przez co wyraz mojej twarzy stał się pogodniejszy niż wcześniej. - Masz rację, trzeba jakoś rozruszać to miejsce - uśmiechnęłam się łobuzersko, posyłając mężczyźnie rozbawione spojrzenie spod osłaniających niemal całą lewą połowę mojej twarzy włosów.
Ten wieczór zapowiada się ciekawie...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 36
Dodatkowo : wężoustość
  Liczba postów : 21
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14065-quennie-sharma
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14089-quennie-sharma
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14088-quennie-sharma
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14087-quennie-sharma




Gracz






PisanieTemat: Re: Pub pod trzema miotłami   Sro Lut 01 2017, 15:47

Rozdziewiczam Quennie pierwszą rozgrywką.

Dzisiejszy dzień nie należał do przyjemnych. W dalszym ciągu utrzymywał się śnieg oraz temperatura, grubo, poniżej zera. Quennie rzadko wychodziła z murów szkoły. Najdalej gdzie zachodziła to jedynie biblioteka. Otaczała się książkami, ale bardzo to lubiła. Gdyby ktoś zapytałby jak wygląda jej wymarzony wieczór, bez problemu odpowiedziałaby, że książka przy świecach i ciepły koc obejmujący jej ciało. Idealne rozwiązanie na tak mroźną porę roku, jaką niewątpliwie była zima.
Dzisiaj, jednak, dziewczyna miała inne plany. Od czasu do czasu też zachowywała się jak inni czarodzieje, pragnący rozrywki i znalezienie kompana do pogawędki. Książki były interesujące, ale nigdy nie mogły zastąpić prawdziwego człowieka.
Quennie umówiła się z Maximilianem w pubie pod trzema miotłami. Ona i On byli czarodziejami pełnoletnimi, więc taki wyskok do Trzech Mioteł nikomu krzywdy nie robił. Dziewczynie wydawało się, że Max jest jej jedynym przyjacielem, który wie o niej naprawdę dużo. Jej wszystkie tajemnice były mu znane i nigdy nikomu o nich nie powiedział. Tacy przyjaciele to skarb.
Dawno się nie widzieli, więc musieli nadrobić zaległości. Pewnie tyle się u nich zmieniło. Quennie weszła do środka lokalu, ocierając dłonie o dłonie, by zrobiło się cieplej. W środku był już Maximilian. Podeszła do niego z uśmiechem.
- Cześć! Jak miło Cię widzieć! - Odparła uradowana, przytulając go na powitanie. W końcu usiadła naprzeciwko niego i patrzyła na niego z uśmiechem. - Jest dość zimno. Co powiesz na kremowe piwo? O tej porze roku jest podgrzewane. - Zauważyła, odgarniając z policzka kosmyk włosa. - To co? Zamawiamy? - Zapytała w końcu z uśmiechem. Nim zaczną pogawędkę, można by było napić się razem czegoś dobrego. Piwo kremowe, w istocie, takie było. Delikatne i smaczne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 22
Skąd : Londyn, magiczna ulica
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 575
  Liczba postów : 719
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5147-maximilian-lamberd
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5148p15-serducha-maxa#256539
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9166-sowa-maxa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9158-maximilian-lamberd#256541




Gracz






PisanieTemat: Re: Pub pod trzema miotłami   Sro Lut 01 2017, 23:37

Chłopak również nie lubił takiej pogody, ale cóż miał na to poradzić? Każda pora roku zasługuje na swoje pięć minut. Miał w planach remont domku gajowego, ale wtedy przyleciała jego sowa. Myślał, że to sowa od dyrektora, że znowu coś przeskrobał. Ale jednak nie. To była sowa od jego najlepszej przyjaciółki. Tak Max miał więcej przyjaciółek niż przyjaciół, ale on zawsze lepiej dogadywał się z dziewczynami. To źle? On uważał, że to bardzo dobrze. Mimo iż nie miał na chwilę obecną dziewczyny, a wszystkie go zostawiły do tej pory to z przyjaciółkami było całkowicie inaczej. One go nie zostawiały, a nawet niekiedy nalegały na spotkanie. Tak jak dzisiaj ta urocza puchoneczka. Poznali się w jej pierwszy dzień w szkole, los chciał że zaraz ich do siebie ściągnął. Był od niej starszy, ale od razu zaczęli się dobrze dogadywać. Pomagał jej w nauce, pokazywał wszelakie zakątki szkoły i tak się ustało, że zostali najlepszymi przyjaciółmi. Wiele o sobie wiedzą, ale oczywiście Max nie zdążył jej powiedzieć, że bardziej w tym momencie interesują go mężczyźni. Cholera. Ma jej o tym powiedzieć czy też dać sobie spokój? Sam nie wiedział. Zastanawiał się całą drogę idąc do wioski Hogsmeade. Gdy wstąpił do pubu dziewczyny jeszcze nie było dlatego zasiadł na wolnym miejscu i odwołując kelnera czekał spokojnie na swoją towarzyszkę. Przecież nie będzie sam spożywał czegokolwiek. Jednak długo nie było dane mu czekać, ponieważ Quennie pojawiła się kilka minut po nim. Uściskał ją oczywiście posyłając jej szeroki i szczery uśmiech, zresztą jak zawsze. - Jasne zamawiamy, ale ja stawiam. - powiedział do niej i znowu się wyszczerzył. Był naprawdę zadowolony, jednak ona powodu tego zadowolenia nie znała, bo niby skąd. Jeszcze nie widzieli się od czasu kiedy został przyjęty na stanowisko gajowego w szkole. Po chwili ściągnął swój szary szal i odpiął kurtkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Skąd : Okolice Londynu
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 196
  Liczba postów : 94
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13651-sydney-evangelina-torres
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13655-sydney-evangelina-torres
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13656-sydney-evangelina-torres#363223
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13654-sydney-evangelina-torres




Gracz






PisanieTemat: Re: Pub pod trzema miotłami   Czw Lut 16 2017, 21:47

Przemierzając z nowym znajomym Hogsmeade szukała czegoś z miotłami w nazwie. Doszła do wniosku, że unikanie magicznej wioski nie było najlepszym wyjściem. Teraz poruszanie się po zatłoczonej wiosce przypominało błądzenie we mgle. Niestety, czasu cofnąć już się nie dało, więc Syd i @Anthony Edison skazani byli na ślepy traf, jeśli chodzi o znalezienie jakiegoś lokalu.
Zanim znaleźli coś z miotłami w nazwie, minęło trochę czasu, więc do pomieszczenia weszli nieźle zmarznięci. Nawet Sydney, której zimno tak bardzo nie przeszkadzało, ucieszyła się z wejścia do ciepłego baru. Zawsze to lepsze niż lodowaty wiatr prosto w twarz.
Po przekroczeniu progu dziewczyna rozejrzała się, badając szybko wnętrze. Ludzi było sporo, ale nie na tyle, żeby wszystkie stoliki były zajęte.
- Tu chyba nie ma za wiele do jedzenia, ale czy naprawdę chce nam się jeść? - zapytała Syd towarzysza, patrząc na niego pytająco.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Nowy Jork, Stany Zjednoczone
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 127
  Liczba postów : 117
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14064-anthony-edison
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14068-anthony-edison
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14067-anthony-edison
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14066-anthony-edison




Gracz






PisanieTemat: Re: Pub pod trzema miotłami   Sro Mar 01 2017, 15:51

Nawet jeśli Hogsmeade było tak blisko, to rzadko zdarzało się chłopakowi opuszczać mury zamku, w poszukiwaniu własnych przyjemności. Wszystko czego potrzebował, mógł znaleźć w Hogwarcie. Kuchnia była prawie zawsze otwarta, jeśli czegoś nie potrafił zrobić, to mógł poprosić o to Candy. Podobnie było z książkami. Biblioteka była ogromna i wypełniona zapisanymi starymi kartkami na każdy możliwy temat. Dzieła ze świata mugoli też nie były sporym wyzwaniem. Wystarczyło okazać się odrobiną cierpliwości i wszystko można było dostać. Dużo częściej wracał do domu, do Londynu. W stolicy Anglii miał jeszcze łatwiejszy dostęp do wszystkiego. Imprezy, używki za którymi nie przepadał i bary, do których czasami trafiał. Znał dobrą połowę tego miasta na pamięć, a gubił się w dużo mniejszym Hogs.
Pub do którego trafili, nie był najlepszym wyborem. Chociaż wewnątrz tłoczno, a zapach był dosyć przyjemny, to nie wyglądało na miejsce, w którym krukon mógłby dostać swoje stracone ciastka. Większość ludzi była tutaj by napić się czegoś na poprawienie humoru. Skoro już jednak tutaj przyszli, to czemu by nie skorzystać, z oferowanych usług. Westchnął cicho pod nosem i spojrzał na ciemnowłosą, młodszą koleżankę. Wzruszył delikatnie ramionami.
-Muffina i tak tutaj chyba nie dostanę… Jak uważasz. Zawsze możemy się napić czegoś, albo po prostu posiedzieć i pogadać. – o pierdołach. Dokończył sobie w myślach. Jeszcze nie do końca wiedział o czym mógł dyskutować z dziewczyną. Dopiero ją poznawał, co z jednej strony było dosyć zabawne i interesujące z drugiej trochę męczące. Zadawanie tych samych pytań. Kilka z nich na szczęście już miał za sobą, ale drugie tyle było przed nim. Powolne odkrywanie zachowań i reakcji na różne sytuacje. Był to bardzo powolny proces, za którym szczerze nie przepadał. Jakby poznawanie innych nie mogło być prostsze. Gdyby tak po prostym „cześć” od razu wiedzieć, co lubi i za czym nie przepada druga osoba. Chyba dużo łatwiej by było znaleźć prawdziwych przyjaciół, a nie sztucznych kolegów, którzy odsuną się po pierwszej wpadce.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 559
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 895
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13874-bridget-hudson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13912-bridget#367825
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13915-bridget-hudson#367829
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13904-bridget-hudson




Moderator






PisanieTemat: Re: Pub pod trzema miotłami   Sob Mar 18 2017, 15:01

Bridget planowała w weekend wyskoczyć do Hogsmeade i w końcu jakoś się odstresować. Zdecydowanie zbyt wiele działo się w jej życiu od początku nowego semestru, a dodatkowo był to ten ostatni semestr zanim skończy szkołę i dziewczyna czuła się bardzo przytłoczona wszystkimi swoimi problemami. Gdy stwierdziła, że nie jest w stanie przyjąć do głowy już ani grama wiedzy i nie może skupić się na niczym konkretnym, porzuciła książki w pokoju wspólnym, założyła płaszcz i wyruszyła w kierunku wioski. Siostra nie chciała jej towarzyszyć, bo miała jakieś sprawy do załatwienia, więc spacerowała sama. W drodze pomyślała jednak, że słabo tak samemu iść do pubu, przecież nie będzie piła kremowego piwa sama ze swoimi myślami, dlatego też bardzo się ucieszyła, gdy spotkała @Li Na nieopodal pubu.
- Li, chodź ze mną na piwo! - powiedziała tonem nieznoszącym sprzeciwu i złapała ją za ramię, ciągnąc w stronę trzech mioteł. Jeszcze nie było tam zbyt dużo ludzi, znalazły miejsce bezproblemowo. Bridget zamówiła jedno piwo kremowe. - Co u Ciebie słychać? Tobie też tak szybko mija czas? - zapytała, rozpoczynając rozmowę. - Chociaż może Ty tego tak nie odczuwasz. Mi się zbliżają egzaminy i mam wrażenie, że ostatnie dwa tygodnie minęły jak jeden dzień. Zupełnie mnie to paraliżuje - dodała, żaląc się. Kiedy na ich stoliku stanęły odpowiednie napoje, Bridget od razu upiła dwa łyki piwa kremowego, zbierając piankę na nosie. Starła ją szybkim ruchem i spojrzała wyczekująco na Li. Były dobrymi koleżankami, ale Li miała w sobie bardzo dużo dystansu i rezerwy do ludzi, przez co Bridget momentami miała wrażenie, że jej próby zbliżenia i spoufalenia spotykały się z delikatną odmową z jej strony. Może przy piwie dziewczyna w jakiś sposób się przed nią otworzy?

______________________


   
   
I know I said that I was doing good and that I'm happy now
I should've known when things are going good thats when I get knocked down

   

   
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 217
Dodatkowo : animagia (wiewiórka)
  Liczba postów : 539
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11900-li-na
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11911-li#319859
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11912-poczta-li#319860
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12044-li-na




Gracz






PisanieTemat: Re: Pub pod trzema miotłami   Sob Mar 18 2017, 16:08

Matko. Hogsmeade ostatnio było moim miejscem zamieszkania czy co? Spędzałam tutaj o wiele więcej czasu niżeli w Hogwarcie. Dlatego też miałam zamiar wrócić do szkoły, ponieważ sama nie wiedziałam gdzie mogłabym jeszcze chodzić. Ostatnio postać wiewiórki oddalała się ode mnie. Gdzieś nie miałam ochoty, ale też rozmowa z wujkiem nieco mnie przeraziła. Podobno Ministerstwo zaczęło się bardziej czepiać niezarejestrowanych animagów, a przecież ja do takich należałam, doskonale wiedziałam co może się z tym wiązać, dlatego po rozmowach z wujkiem postanowiłam nieco to zaniedbać. Jednakże sama nie wiedziałam czy wierzyć swojemu przybranemu wujkowi, lubił mnie straszyć, lubił żartować nawet z tych poważniejszych spraw.
Hogsmeade było wioską która chyba nigdy mi się nie znudzi. Lubiłam tutaj przychodzić, ale z braku tutejszego zajęcia i przemarznięcia miałam zamiar wrócić do szkoły i w tym kierunku zaczęłam zmierzać. Jednakże na drodze napotkałam Bridget z którą ostatnio rozmawiałam na jednej z lekcji. Lubiłam być z nią w parze i można powiedzieć, że przez to nieco się do siebie zbliżyły. Bez żadnego słowa ruszyłam w stronę gdzie to puchonka mnie pociągnęła. Pub? Może i dobre posunięcie bo jednak zmarzłam, a w pubie nieco dojdę do siebie. - Cześć Bridget. - przywitałam się z dziewczyną i uśmiechnęłam się do niej. - Pewnie że się napiję z Tobą piwa kremowego. - mruknęłam nieco zdezorientowana. Miałam ochotę na właśnie takie towarzystwo, a zwłaszcza na jakąś dziewczynę, bo ostatnio nie miałam nawet z kim porozmawiać na temat kobiecych spraw, bo cały czas faceci koło mnie się znajdowali. - Odczuwam nie bój się... Ja też staram się dość dużo czasu poświęcać na naukę, ale gdzieś nie mogę się oderwać od Hogsmeade, uwielbiam tutaj spędzać całe dnie. - przyznałam i spojrzałam na piwo kremowe, które to Bridget kupiła. Najwyżej później to ja postawi. Łyknęłam przyglądając się dziewczynie. Serio chciała ze mną rozmawiać na temat nauki?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 559
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 895
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13874-bridget-hudson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13912-bridget#367825
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13915-bridget-hudson#367829
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13904-bridget-hudson




Moderator






PisanieTemat: Re: Pub pod trzema miotłami   Sob Mar 18 2017, 23:18

Bridget nie miała zbyt dużo okazji do podróży do Hogsmeade. Bardzo lubiła tę wioskę i wiązała z nią serię miłych wspomnień, jak chociażby jej pierwsze w życiu Merliniady. Uwielbiała czas około świąteczny, bo wtedy wioska pełna była śniegu i wszelkiego rodzaju ozdób, które sprawiały, że Bridget wchodziła automatycznie w odpowiedni nastrój. Czas przedwiośnia był jednak niezbyt ciekawy i na pewno mniej urodziwy. Często padał deszcz, czasem jeszcze deszcz ze śniegiem, a jeśli słońce zdecydowało się wyjść zza chmur, to i tak trzeba było ubierać się w grubaśne kurtki i obwiązywać głowę szalikiem, aby uchronić się przed zimnem. Bridget często w tym okresie wolała zostać w zamku i grzać się w pokoju wspólnym czy też siedzieć zawinięta w kołdrę w dormitorium, bo pogoda wyraźnie nie zachęcała do wychodzenia. Jednak, jak już wspomniałam, dziś był ten wyjątkowy dzień, podczas którego stwierdziła, że ma już dość zamkowych murów i potrzebuje odrobiny świeżego powietrza.
Bridget również chciała spędzić trochę czasu z Li. Miała już po uszy ludzi, którym w głowie były same kłótnie. Nawet już swojej siostry miała dość, bo w ostatnim czasie tak często przychodziła do niej z problemami, że ta zaczęła okazywać niechęć do rozmowy z Bri. Nie wiedziała jednak, na ile może się posunąć w rozmowie z nią i na pewno nie chciała pozostać przy zwyczajnym small talku, jak już usiadły z kremowym piwem przy stoliku. Trochę jej było głupio, że zaczynała od wzmianki o nauce, bo prawdopodobnie przynudzała i Li niekoniecznie miała ochotę słuchać takich pierdół, szczególnie że swoje miała dawno za sobą i nie musiała do nich wracać wspomnieniami.
- Wybacz, że zaczynam gadać o jakichś moich problemach. Mam ostatnio ciężki okres i nie mogę się pozbierać do kupy - zaczęła niepewnie. Nie chciała za bardzo roztrząsać z Li swoich problemów sercowych, o ile dziewczyna nie wyrazi zgody na słuchanie ich, a trochę w to wątpiła. Ostatnio Bridget stała się bardzo monotematyczna, ale postara się wyjść z tego i wysilić się na tyle, by poprowadzić ich rozmowę ciekawszym torem. - Ale bardzo mnie ciekawi, co u Ciebie słychać! Od ostatniej transmutacji rzadko Cię widuję. Naprawdę cały czas siedzisz w Hogsmeade? - zapytała. - Kiedyś myślałam sobie, że jak będę już studentką to chciałabym zamieszkać w Hogsmeade, ale teraz nie jestem do tego przekonana. Miałabym dalej na zajęcia - dodała jeszcze. Już teraz zdarzało jej się narzekać, że musi przejść pół zamku, by dotrzeć na jakieś lekcje, a co dopiero by było, gdyby musiała iść aż spod bramy wejściowej? Tragedia.

______________________


   
   
I know I said that I was doing good and that I'm happy now
I should've known when things are going good thats when I get knocked down

   

   
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Pub pod trzema miotłami

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 32 z 35Idź do strony : Previous  1 ... 17 ... 31, 32, 33, 34, 35  Next

 Similar topics

-
» Pub pod trzema miotłami
» Pub Pod Trzema Miotłami
» Pub pod trzema miotłami
» Schowek na miotły
» Pub Trzy Miotły

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogsmeade
-