IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Czytelnia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3
AutorWiadomość




Wiek : 26
Skąd : Mexico
Galeony : -2
  Liczba postów : 310




Gracz






PisanieTemat: Czytelnia   Czw Lip 14 2011, 17:58

First topic message reminder :


Czytelnia
Jeśli masz ochotę przeczytać lub tylko przejrzeć jakąś książkę, a nie chcesz jej wypożyczać, możesz zająć się nią na miejscu. Biblioteka jest bowiem zaopatrzona w przestronne, jasne pomieszczenie zwane czytelnią. Tu możesz zatopić się w jednym z miękkich foteli lub zasiąść przy mahoniowym blacie, by zagłębić się w lekturze wybranego przez ciebie tomu. Pamiętaj jednak, że krążąca czasem po tym pokoju bibliotekarka jest bardzo wyczulona na wszelkie głośne rozmowy lub próby przemycania jedzenia! To miejsce dla nauki i lektury, więc lepiej bądź grzeczny, bo może cię nawet wyprosić.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 20
Skąd : Moskwa, Londyn
Galeony : 187
  Liczba postów : 257
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4823-nastasja-wodnicov
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4824-nastka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4825-argus
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7928-nastasja-wodnicov




Gracz






PisanieTemat: Re: Czytelnia   Nie Mar 02 2014, 16:20

Nastka nie wiedziała na kogo trafiał, albo kogo też spotykał. Sama zaś nie zauważyła, by spotykała tylko częściej osoby o jakimś danym kolorze oczu, co wcale nie znaczyło, że nie zwracała uwagi na to, jakiego koloru są tęczówki osoby z którą w danym momencie przebywa, czy też rozmawia. W tej chwili zdążyła zwrócić już uwagę na fakt, że kolor oczu chłopaka w sposób najprostszy i najbardziej prozaiczny można było określić jako niebieski. Dobrze jednak wszyscy wiemy, że niebieski to tylko ogólna nazwa danej barwy, barwy która może mieć niezliczone ilości odcieni. I tak jego oczy bardziej przypominały jej niezmierzony ocean. Nie tylko niezmierzony, ale i nieprzenikniony. Mówiło się, że oczy to okna duszy. Może i tak się mówiło i może było to prawdą, ale Nastka nie mogła oprzeć się wrażeniu jaie odczuwała bardzo silnie. A to wrażenie właśnie sprawiało, że nijak nie mogła połączyć tej maksymy z spojrzeniem, jakie na nią padało. Gdy tylko napotykała wzrok chłopaka nie mogła z niego wyczytać nic. Wytłumaczyła to sobie całkiem logicznym argumentem, który odnosił się do ego, że jak chce wyczytać coś z jego oczu, kiedy w ogole go nie zna. Czyż ludzie nie powinni się poznac, by móc porozumiewać się bez słow? Pytanie zawisło w jej głowie i pozostało tak bez odpowiedzi.
W pewnej chwili, po jej jakże długiej i wyczerpującej odpowiedzi chłopak pochylił się nad nią. Jednocześnie oparł dłoń o półkę za nią. Nastka zachwiała się lekko, jakby powstrzymując się przed zrobieniem kroku w tył. Od poczynienia owego ruchu powstrzymały ją dwie rzeczy, raz nie chciała wyjść ponownie na kompletną idiotkę, a dwa, nie miała jak się ruszyć do tyłu, gdyż półka z książkami znajdowała się za blisko. Poczuła jak jej serce przyśpiesza z doznawanej mieszanki przerażenia i ekscytacji. Jego oddech zaś przy wypowiadanym zdaniu połaskotał skórę na jej szyi.
-Chy..-zaczęła i jak zwykle zająknęła się. Urwała więc i nie skończyła słowa. W myślach przeklnęła siebie kilka razy i zebrała się w sobie raz jeszcze, by tym razem wypowiedzieć zdanie. - Raczej nie powinno Cię to interesować.
Odpowiedziała, a słowa te wyraźnie pokazały, że jeśli chce nie jest kruchym aniołkiem i swoje za uszami ma. Odwróciła lekko głowę w jego stronę. Co spowodowało, że napotkała nieprzeniknione spojrzenie jego oczu. Oczu, które znajdowały się całkiem niedaleko jej własnych. Przycisnęła książkę mocniej do piersi i przełknęła ślinę w oczekiwaniu na dalszy rozwój akcji. W uszach zaś czuła szalejące tętno i dudniące serce.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Londyn, Anglia.
Galeony : 87
Dodatkowo : legilimencja i oklumencja
  Liczba postów : 61
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7116-isaac-eisenberg
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8969-isaac#251414
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7119-isaac-eisenberg




Gracz






PisanieTemat: Re: Czytelnia   Nie Mar 09 2014, 20:33

- Wierz mi, to istotniejsze niż Ci się wydaję. Nie chciałbym ranić postronnych osób.
Szelmowski uśmiech wykwitł na jego wargach, gdy zbliżył się do jej twarzy na odległość cala lub dwóch. Mierzył ją spojrzeniem swoich niebieskich tęczówek, rozkoszując się zmianami jakie zachodziły w jej napędzanym adrenaliną i koszmarnymi wizjami ciele. Jego łokieć ugiął się nieznacznie, pozwalając na oparcie drugiej ręki o półkę. Nie miała dokąd uciekać, z resztą, byłoby to chyba najmniej rozsądną rzeczą jakiej mogłaby się w tej chwili dopuścić. Bieg i ucieczka między regałami mogłaby wyzwolić zmysł drapieżcy, który nie uciszyłby nawet ryk syren. Psychopaci zabijają, bez zwrotu na konsekwencje. A po co miałby dokonać czegoś tak trywialnego jak zwykłe zabójstwo? Zaklęcie Niewybaczalne, jedno z najtrudniejszych i najprostszych zarazem odnalazło by drogę między wargami, równie szybko jak młodzieniec język w jej ustach. A to nie miałoby większego sensu, zważywszy na fakt, że to nie było celem tej całej zabawy w kotka i myszkę. Nie chciał jej ot tak po prostu zabijać. On chciał się z nią pieprzyć. Chciał ją rżnąć. A później zarżnąć. A może tym razem w odwrotnej kolejności? Kto wie co przyniesie kolejna godzina, kolejna minuta, kolejna sekunda. Równie dobrze, może jej nie zabijać, w końcu jest bezbronna równie bardzo co wspomniana wcześniej mysz. Jedynym jej atutem to zaskoczenie.
- Trzecie pytanie. Jaki jest Twój argument za tym bym Cię teraz nie pocałował?
Uniósł nieznacznie brew do góry, nie dając jej chwili na zastanowienie. Zatopił swoje wargi w jej wargach, dłoń układając u nasady karku, nie pozwalając jej uciec. Jego język odnalazł i jej język, nieco zaskoczony i bezradny, niepewny co się dzieje. Owinął go o siebie, tak jak wąż owija swoją ofiarę i przylgnął do niej mocniej.
To mógł być naprawdę udany dzień.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 22
Skąd : Kraków, Polska
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 220
Dodatkowo : ćwierć wila
  Liczba postów : 39
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10739-ruta-kaminska
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10741-poznaj-mnie-lepiej
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10768-poczta-ruty#295442




Gracz






PisanieTemat: Re: Czytelnia   Sob Maj 16 2015, 14:48

Litery, słowa, akapity, historie... To wszystko miała literatura. Królowa. Przecież od wieków to wiersze leczyły rany, powieści pozwalały przenieść się w inne miejsce, podróżować, być kimś innym. Dramaty same układały się w głowie, tworząc spektakularne przedstawienie. Była w siódmym niebie. Tyle książek w jednym miejscu... To sprawiało, że Ruta była zdezorientowana, przepełniona jakąś dziwną energią, która sprawiała, że chciała dotknąć okładki każdej z tych lektur. Zapach atramentu i starych stronic wypełniał jej nozdrza, sprawiając, że pogrążała się w marzeniach. Wciąż nie mogła uwierzyć, że jest w Londynie. Do tego w czytelni Biblioteki Narodowej...
Ale przecież nie miała nic do roboty. Było zbyt wcześnie na pracę, a nie lubiła wstawać długo po świcie, dlatego przez kilka godzin próbowała wyrzeźbić dłoń Ophelii. Parę razy zmieniała swoją koncepcję, poddawała się i zaczynała od nowa. Nie mogła nic poradzić na to, że wszystko miało być idealnie. Jak najlepiej, jak najstaranniej... Dla Brown. Sama nie wiedziała, dlaczego są razem. Właściwie... Zastanawiała się, czy rzeczywiście myślała o niej jak o dziewczynie, a nie zwykłej przyjaciółce, z którą dzieli się swoje życie miłosne, przygody, tajemnice i w ogóle wszystko. Była zagubiona... W nowym miejscu, z całkiem nowymi ludźmi, praktycznie bez pieniędzy. Ona pierwsza wyciągnęła do niej dłoń, co później zaowocowało zaufaniem ze strony Kamińskiej. Cieszyła się, że ma do kogo otworzyć usta, a oprócz tego, że mają podobne zainteresowania. Była dla Ruty jak anioł zesłany na ziemię.
W każdym razie... Zawsze o tym marzyła. Dodatkowo, jak już wcześniej wspomniałam, nie wiedziała, co ze sobą zrobić, dlatego po długim namyśle i rzuceniu dłuta w kąt małego mieszkania, ubrała na siebie bladoróżową koszulę w kropki, którą niechlujnie związała na końcach, później wskoczyła w ciemne, trochę przyduże jeansy, a to wszystko dopełniły brązowe sztyblety. Może wyglądała trochę jak lump z tymi swoimi rozczochranymi włosami, niedbale spiętymi w kok, ale za to... Jaki ładny lump. Jak zwykle pozostawiła swoją twarz bez makijażu - nie miała czasu nad pindrzeniem się w lustrze, poprawianiem konturów ust, oczu i w ogóle wszystkiego. Była... No naturalna. Głównie leniwa, ale pozbawiona sztuczności. Ot, prosta dziewczyna. 
Z radością wymalowaną na twarzy niemal skakała od regału do regału, w poszukiwaniu wymarzonego tytułu. Nie potrafiła go znaleźć, więc ostatecznie stanęło na czymś mniej pożądanym, co również przykuło uwagę maniaczki. Delikatnie chwyciła przedmiot i z uwagą przejechała palcami po jasnym druku na okładce księgi. Ostrożnie wzięła ją pod pachę i powędrowała do czytelni, gdzie usiadła i otworzyła swoje marzenie. Zaczęła czytać i nawet nie zorientowała się, kiedy zupełnie zapomniała o całym świecie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Edynburg, obecnie Hogs
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 28
  Liczba postów : 82
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10818-kyle-reid
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10825-where-do-people-like-us-float#296756
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10821-to-nie-jest-moja-sowa#296747
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10820-kyle-reid#296746




Gracz






PisanieTemat: Re: Czytelnia   Nie Maj 17 2015, 08:37

Szczerze mówiąc to pojęcia nie mam, niby jak i dlaczego Kyle miałby się znaleźć w narodowej bibliotece Londynu, ale potraktuję to jako wyzwanie.

Już od kilku dni nie byłem w domu, bo ze mnie podróżnik był wcale klasy niegorszej niż z Deb. Miałem wpaść tylko na chwilę do Londynu i zrobić kilka dziaarek, ale jakos tak samo wyszło, że pochłonął mnie pekiel i nawet nie zauważyłem, kiedy straciłem rachubę czasu. Czas zazwyczaj płynie mi wolno, więc mogłem tu siedzieć drugi dzień, albo nie zauważyć, że to już piąty. Ubrania miałem na sobie nie swoje, więc chociaż tyle, że męskie. Poznałem, że nie swoje, bo miałem jakąś pedalską, żółtą koszulkę i niebieską bluzę, pewnie gdyby był ze mnie lepszy czarodziej, już dawno zmieniłbym temu barwę na jedyny słuszny w mojej filozofii zycia kolor. Ale w sumie to mi było wszystko jedno.
Nawet nie wiem, jak to się stało, że zgubiłem ziomków i wylądowałem pod drzwiami biblioteki, stwierdziłem jednak, że chyba nidy nie byłem w mugolskiej bibliotece, zwłaszcza takiej na pełnej kurwie, więc wszedłem sobie pozwiedzać, bo przecież palenie packów zawsze zwiększało u mnie ciekawość. Chociaż w sumie raz jak się zbakaliśmy z ziomkiem to kupiliśmy kosz pełen owoców z całego świata – było tego tyle, że po kilku dniach połowa nadawała się do wyrzucenia, a ja nie chciałem patrzeć na jakiekolwiek owoce przez najbliższe dwa tygodnie.
Ale – zwiedzanie. Wchodzę sobie na legalu, zupełnie niepozornie, to mnie jakiś ochroniarz zatrzymuje, że muszę pokazać swoją kartę. No zaklęć mi użyć nie wypada, pewnie i tak by nic z tego nie wyszło, to mówię mu, że chciałem tylko pozwiedzać, no ale on w zaparte i mi jęczy, że i tak mam to zgłosić pani w tamtym okienku, żeby dostać specjalną plakietkę. Ja nie wiem, co mugole, ale czarodzieje w sumie też, ogólnie wszyscy ludzie mają coś z plakietkami. Idziesz do jakiejś drogiej miejscówki, to każdy ma plakietkę z imieniem, a w tanich barach trzeba się nagimnastykować, żeby poznać imię ładnej kelnerki. Wnioski – żadne, bo nie jestem filozofem ani teoretykiem lol. No ale idę niby do tego okienka po plakietkę, tylko tam, gdzie rzekomo miało ono być, była tylko szatnia, więc olałem sprawę i zrobiłem drugie nielegalne podejście, tym razem przechodząc przez bramkę obok drugiego ochroniarza, który nie odezwał się ani słowem. Nie wiem, raczej nie był niemy, ale dla mnie spoko, mogłem się poczuć, jakbym żył na krawędzi i igrał z prawem. Halo? Policja? Proszę przyjjechać do biblioteki narodowej. Takie systemy.
Wałęsałem się chwilę i w dość krótkim czasie doszedłem do wniosku, że nie wygląda ani szczególnie spektakularnie, ani nie różni się za wiele od tej w Hogwarcie, no może jest trochę nudniejsza, bo jakaś taka mniej żywa. Zawędrowałem gdzieś do jakiś czeluści, z których nie umiałem wyjść, ale pomyślałem sobie, że skoro i tak już tu utknąłem, to chociaż popatrzę sobie, co mugole wypisują w swoich książkach o zielskach, bo te rzeczy zawsze mnie interesowały. Akurat nawinęła się jakaś blondyna, więc zagaiłem:
- Ej, młoda, gdzie tu jest dział z zielarstwem? To znaczy ee, z  tą... no... z botaniką? – wystarczająco wielu mugoli w swoim życiu spotkałem, żeby nawet zbakanym wiedzieć, jakich terminów nie ogarniają umysłem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 22
Skąd : Kraków, Polska
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 220
Dodatkowo : ćwierć wila
  Liczba postów : 39
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10739-ruta-kaminska
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10741-poznaj-mnie-lepiej
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10768-poczta-ruty#295442




Gracz






PisanieTemat: Re: Czytelnia   Nie Maj 17 2015, 12:05

Z intrygującej lektury wyrwał ją hałas związany z jakimś dziwnym chłopakiem, który zdawał się w ogóle nie pasować do całego tego miejsca i - o dziwo - nawet bardziej niż Ruta przyciągał uwagę ochroniarzy. Jako, że geny wili działają same za siebie, Kamińska bez żadnych przeszkód pokonała drogę od wejścia do samej biblioteki. Zaczytana ekscytowała się każdym słowem, przecinkiem i kropką, którą napotkała na swojej drodze podczas lektury, jak to miała w zwyczaju. Właśnie miała przekładać kolejną kartkę, aby dokończyć zdanie, kiedy zaczepił ją właśnie ten sam śmiesznie ubrany facet. 
- Wiem, co to zielarstwo - odparła, kiedy ten poprawił się na botanikę. Ruta praktycznie nic nie wiedziała o roślinach... Przecież ona ledwo orientowała się, co się w ogóle dzieje, więc daleko jej było do zielonych kwiatuszków rosnących na balkonie - Nie... Nie mam pojęcia - stwierdziła wyrwana z kontekstu, spoglądając na nieznajomego znad książki. Nieznacznie zmarszczyła brwi, zawieszając się na chwilę i próbując mu jakoś pomóc - Może spyta pan kogoś, kto tu pracuje? - podsunęła mu pomysł, chcąc wrócić do lektury. Nie mogła tego zrobić - zdawał się jej jakoś dziwnie znajomy, jakby kiedyś go już widziała albo jakby miała z nim coś wspólnego. Zmrużyła oczy, przyglądając mu się uważniej i przez chwilę nie nabierając powietrza do ust - Czy... My się znamy? - spytała, a jej oczy wróciły do poprzedniej czynności. Przez chwilę nie potrafiła odnaleźć zdania, na którym skończyła, ale w końcu odszukała je z pomocą palca.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Edynburg, obecnie Hogs
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 28
  Liczba postów : 82
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10818-kyle-reid
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10825-where-do-people-like-us-float#296756
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10821-to-nie-jest-moja-sowa#296747
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10820-kyle-reid#296746




Gracz






PisanieTemat: Re: Czytelnia   Nie Maj 17 2015, 17:00

W sumie książki jakoś nigdy mnie nie pociągały. Niewiele ich przeczytałem, a jako ulubioną pozycję zawsze podawałem Tysiąc magicznych ziół i grzybów, którą znałem niemal na pamięć. Zielarstwo byłe jedynym przedmiotem w szkole, z którego zawsze miałem dobre oceny. No i z eliksirów, ale tylko czasem, jak mi się chciało. Mój dziadek był wieloletnim mistrzem w Salem, zdradził mi wiele tajników, ale ja nie miałem zacięcia do nauki. Wolę sadzić roślinki i dziarać ludzi, to mi przynajmniej w życiu wychodzi.
- No, wyglądasz na mądrą dziewczynę - uniosłem kciuk do góry, ja, mistrz komplementów. Nie, w ogóle nie zajarzyłem, że może być czarownicą. W takim miejscu? Na Merlina, musiałbym być mistrzem legilimencji i wchodzić ludziom do głowy. - Jaki pan? Widzisz tu jakiegoś pana? - aż się zacząłem rozglądać, serio, że to do mnie było? Nie no, nie wyglądam chyba aż tak startego, a ta tutaj mogła mieć jakieś szesnaście, to już chyba nawet jest na legalu. A nawet ładna. Ja się tam nie patyczkuję, jakby wyglądała jak baleron z wyprzedaży, to już bym wolał otworzyć japę do tego ochroniarza, co mnie nie chciał wpuścić. Życie jest brutalne, ładni ludzie mają lepiej, smutna prawda. - E... nie wydaje mi się. A co, szkoda ci? - trochę mi się czasem myli bycie uprzejmym z byciem zbyt bezpośrednim, ale ludzie muszą z tym żyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 22
Skąd : Kraków, Polska
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 220
Dodatkowo : ćwierć wila
  Liczba postów : 39
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10739-ruta-kaminska
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10741-poznaj-mnie-lepiej
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10768-poczta-ruty#295442




Gracz






PisanieTemat: Re: Czytelnia   Wto Maj 19 2015, 18:07

- Hm... Dzięki? - spytała, nie zwracając już większej uwagi na chłopaka, którego właśnie posądziła o znajomość. Jakim cudem? Przecież dopiero niedawno sprowadziła się do Anglii, a wyżej wspomniany brunet nie zdawał się pochodzić z Polski. Może gdzieś wcześniej go zobaczyła? Może na ulicy, czy coś w tym stylu? Przestała się zastanawiać, gdy zorientowała się, na jak głupią w jego oczach wyszła. Podrapała się delikatnie po skroni niepomalowanymi, krótko przyciętymi paznokciami.
- Wybacz, najwyraźniej cię z kimś pomyliłam - stwierdziła, znów odrywając się od lektury i uśmiechając w ten piekielnie słodki sposób, którego jej tatko używał do manipulacji mugolami. Chciała być uprzejma, a nawet miła, a wyszedł z tego urok wili. Oczy zalśniły Kamińskiej, a włosy jakby nabrały jeszcze więcej blasku niż miały dotychczas - Co tutaj robisz? - zapytała, zaznaczając stronę tomiku poezji palcem. Zmierzyła go nieobecnym wzrokiem i po chwili zastanowienia dodała - Co pan tutaj robi? - była tego ciekawa. Wyczuwała w nim coś magicznego, jakby nie do końca miała do czynienia z osobą niemagiczną. Po raz kolejny poprawiła swoją fryzurę i westchnęła. Nie chciała wyjść na niegrzeczną ani nic, więc chyba wypadało zwracać się per pan? Uśmiechnęła się pod nosem jeszcze raz. Nie miała złych zamiarów i właściwie... wyglądał na wartego poznania. Kiedy jeszcze raz dokładnie zbadała jego twarz wzrokiem, kiedy wydedukowała, że możliwe, że jest na haju, zorientowała się, że wie, kogo jej przypomina. Jej własny wymysł, postać z jej książki. Wyglądał i zachowywał się dokładnie jak Iljicz. Teraz musiała go poznać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Edynburg, obecnie Hogs
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 28
  Liczba postów : 82
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10818-kyle-reid
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10825-where-do-people-like-us-float#296756
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10821-to-nie-jest-moja-sowa#296747
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10820-kyle-reid#296746




Gracz






PisanieTemat: Re: Czytelnia   Sob Maj 30 2015, 20:44

- To oznacza, że nici z wieczorka zapoznawczego? – nie no, może faktycznie jej pytanie było dość dziwne, ale miała tak ładną buzię, że jakoś nie mogłem sobie pójść. Jakby zadziałał na mnie jakiś urok, który sprawił, że podeszwy zapuściły korzenie w tym skrawku podłogi. Może wydawała się trochę zbyt formalna i grzeczna, ale jej akcent wskazywał na to, że z Anglią miała niewiele wspólnego. Zacząłem zastanawiać się, w jakich krajach, które przyszło mi zwiedzić, ludzie odnosili się do siebie z takim dystansem. Może Niemka? Chociaż te, które poznałem, lubiły chodzić na techno i brać narkotyki, a z imprez wracać po trzech dniach... Pewnie dlatego tak dobrze się dogadywaliśmy. Poza tym to nie był ten akcent. Jej wydawał się bardziej wschodni, może z Rosji? O, zdecydowanie mogła być pra-pra wnuczką jakiegoś cara. Arystokratyczne korzenie. Prawie jak ja. Pewnie nazywała się jakoś tak wymyślnie, Nastya Aleksiejewna, zawsze chciałem taką poznać.  
- E... gdzie ty się uchowałaś? – chyba mi nie wyszło, chociaż starałem się być uprzejmy. Każdy pan wywoływał u mnie agresywne reakcje, a przecież byłem raczej człowiekiem spokojnym. Weź się w garść, Reid, bo zaraz cię car ześle do łagru. – Jestem tylko turystą – a na dodatek bawię się świetnie, bo narkotyki dobre. – Pokażesz mi swój pałac w Carskim Siole? – no jak biedak nie żyłem, luksusów mi w życiu też nie brakowało, chociaż bywały czasy, kiedy nie miałem dachu nad głową, ale kurwa, kto by nie chciał choć raz gościć się w takim wysmakowanym pałacu, zwłaszcza, jak już poznałem tę tutaj Piotrowną Iwanowną.

Cośtam jeszcze pogadali o bzdurach, ale w końcu nie dowiedzieli się, że oboje są czarodziejami, a Kajl poszedł.

zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Czytelnia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3

 Similar topics

-
» Czytelnia

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
londyn
 :: 
Mugolskie miejsca
 :: 
biblioteka
-