IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Muzeum Madame Royce

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3  Next
AutorWiadomość



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Birmingham
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1004
Dodatkowo : Metamorfomagia, teleportacja
  Liczba postów : 1900




Gracz






PisanieTemat: Muzeum Madame Royce   Sro Lip 27 2011, 13:17


Muzeum Madame Royce


Witaj w Magicznym Muzeum Figur Woskowych Madame Royce!
Jest to miejsce, w którym znajdziesz wiele sław czarodziejskiego świata. Mówisz, że w Londynie można też znaleźć podobne, mugolskie muzeum? Owszem, jednak jestem pewien, iż będziesz zachwycony tym miejscem. Tutaj figury potrafią się ruszać i ustawić odpowiednio do zdjęcia. Jeśli masz swój aparat - proszę bardzo, korzystaj do woli. Jeśli jednak takowego nie posiadasz, możesz nabyć go w wypożyczalni. Wywołanie 15 ruchomych zdjęć kosztuje galeona. Chyba, że wolisz opcję nieruchomą, wtedy zapłacisz tyle samo, ale za 30 odbitek.
Wejdź i rozejrzyj się po salach. Są podzielone tematycznie. W pierwszej czekają na Ciebie gwiazdy Quidditcha. Miejsce bardzo obszerne, w końcu trzeba zmieścić tu składy wszystkich drużyn! Oczywiście tych sławniejszych. Chcesz pamiątkę z całą drużyną, czy może z konkretnym zawodnikiem? Ustawią się odpowiednio, o to się nie martw! Przejdźmy dalej. Widzisz swojego idola? Z pewnością zauważysz kogoś, kto pojawił się na okładce czasopisma! Jesteśmy w sali muzycznej. Naciesz oczy, czarodzieju! Możesz obfotografować pół pomieszczenia. W kolejnej sali ukażą Ci się postacie historyczne. Super fotka z Voldemortem? Nie ma sprawy! Harry Potter także się uśmiecha. A może jakiś sławny goblin? Przejdźmy dalej, skoro już się napatrzyłeś. Tu z kolei coś, dla fanów teatru. Znani aktorzy już pozują do zdjęć. A dalej? Mnóstwo innych! Postaci z książek, wampiry, wilkołaki... Czego tu nie ma? Z pewnością znajdziesz coś dla siebie!


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Birmingham
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1004
Dodatkowo : Metamorfomagia, teleportacja
  Liczba postów : 1900




Gracz






PisanieTemat: Re: Muzeum Madame Royce   Sro Lip 27 2011, 13:57

No cóż, taka prawda, gdzie nie pójdziesz, tam ćpun. Może nie było ich tak wielu, ale jakoś tak to robili, że akurat się na nich trafiało. Najczęściej oczywiście na skrzydle studenckim, ale przecież nie tylko. Nie przeszkadzałoby jej to, gdyby nie fakt, że dają trochę... dziwny przykład. Ktoś z młodszych na pewno zainteresowałby się tym, co się dzieje, a w wyniku byłoby coraz gorzej. Szok, że dyrekcja nic nie robiła z tym zjawiskiem. A osób do nawracania, jak to ładnie Holden określił, było kilka. Ale chyba nie byli na tyle zdesperowani, aby atakować niewinnych przechodniów ze strzykawkami!
- Jasne - odpowiedziała, zastanawiając się, gdzie mogą pójść. Nie za bardzo chciało jej się wracać na Pokątną. Wystarczyło tyle, że musiała teleportować się do niej z Nowej Zeladnii, aby pokazać postępy w wychodzeniu z doła. Specjalnie zmieniła kolor włosów, aby matka uwierzyła, że panuje już jako tako nad metamorfomagią. Przynajmniej tak mogła sobie zapewnić trochę spokoju. I oczywiście miała szczęście, że matka nie poznała się na tym, że to za sprawą eliksiru.
W końcu zaproponowała muzeum, o którym już wcześniej słyszała. Podobno było bardzo... ciekawe. I tak właśnie znaleźli się w Magicznym Muzeum Figur Woskowych Madame Royce. Audka od razu popędziła po aparat, aby mieć czym robić zdjęcia.
- Waaa, wybierz którąś salę, ja nie mogę się zdecydować!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 24
Skąd : Londyn
Galeony : 4
  Liczba postów : 145




Gracz






PisanieTemat: Re: Muzeum Madame Royce   Sro Lip 27 2011, 17:58

Cóż, może dyrekcja pozostała nieuświadomiona w owej kwestii, może Gareth był na tyle ślepy, że niczego nie dostrzegał? Albo myślał, że zataczające się postacie o zamglonych oczach są po prostu przemęczone nauką? Nie wiadomo. Wiedzcie jednak, że gdyby Holden Harold Edelweiss mógł rządzić tą szkołą, od razu zapanowałby porządek i raz-dwa wyciągnąłby z nałogu wszystkich ćpunów, alkoholików i zmusiłby społeczność szkolną do rzucenia palenia, bo to równie paskudne i w dodatku śmierdzi. Tak, piękna wizja! Choć jestem raczej skłonna stwierdzić, że gdyby został dyrektorem, nie wyszedłby ze swojego gabinetu, bo by się wstydził, ale oj tam, załóżmy, że odkryłby w sobie jakiś super power.
Nie miał pojęcia, gdzie ciągnie go dziewczyna, ale poszedł za nią posłusznie, bo spodziewał się, że zaprowadzi go w jakieś ciekawe miejsce – i (jak zwykle) miał rację! Muzeum madame Royce, ojaaaaaa, słyszał o nim parę razy ale jakoś nigdy nie mógł się wybrać. I oto jest; czuł się trochę jak w programie Spełniamy Marzenia czy czymś w tym guście; w każdym razie, pomysł Audie był wyjątkowo trafiony.
- Chooodźmy najpierw do historycznej, zawsze marzyłem o słit foci z Voldemortem – zdecydował, pociągając dziewczynę za rękę w stronę wybranej sali. Jest tu pięć minut, a już ma niezły ubaw, oby tak dalej!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Birmingham
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1004
Dodatkowo : Metamorfomagia, teleportacja
  Liczba postów : 1900




Gracz






PisanieTemat: Re: Muzeum Madame Royce   Czw Lip 28 2011, 14:07

Dobra dobra, Holden na pewno byłby świetnym dyrektorem, a Gryfonka bez wątpienia odwiedzałaby go często w jego prywatnym, dyrektorskim gabinecie! Oczywiście bez żadnych tajniackich podtekstów. A jeśli chodzi o ukryty super power Krukona, to spoko, wszystko da się wydobyć! Już by się tym zajęli.
Hehe, no wiadomo, że pomysł był trafiony! No dobra, Audka po prostu miała nadzieję, że mu się tam spodoba, a poza tym sama wybierała się w to miejsce niewiadomoileczasu, a teraz była świetna okazja. I tak się złożyło, że trafiła. No więc fajnie, fajnie.
- Świetny pomysł - skomentowała, idąc za chłopakiem do sali historycznej. Łaa, widziała tu sporo osobistości, o których uczyli na lekcjach historii magii. Chociaż nie zawsze słuchała zbyt pilnie. Zresztą, i tak wszyscy byli podpisani! Voldzia długo szukać nie musieli, bo był w centrum pomieszczenia. Zapewne stanowił jedną z głównych atrakcji muzeum, i cóż się dziwić, taki przystojny! Primrose zawsze marzyła żeby... ee... nie mieć nosa. W ogóle to będą mieli co wstawiać na wizbooka (ten wynalazek jest świetny!) po wizycie u Madame Royce!
- Właśnie, masz wizbooka? - zapytała, przyglądając się pięknemu, woskowemu Lordowi. Właśnie sobie przypomniała, że nie ma go w znajomych! W sensie Holdenka, nie Voldzia. Ale gdyby tak sam Voldemort zaakceptował jej zaproszenie... łooł, to by było coś!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 24
Skąd : Londyn
Galeony : 4
  Liczba postów : 145




Gracz






PisanieTemat: Re: Muzeum Madame Royce   Sob Lip 30 2011, 13:57

pozwolę sobie przyspieszyć akcję, z tym wizbookiem najwyżej pociśniemy kiedy indziej Cool


Audrey mogłaby zostać mianowana jego osobistym doradcą do spraw specjalnych, albo nawet zastępcą, mogłaby wtedy odwiedzać jego gabinet częściej, niż powinna. A dla ciekawskich miałaby idealny pretekst, że pracują, mwehehe. Owszem, pracowaliby, ale niekoniecznie nad ulepszaniem Hogwartu czy jego rachunkowością, a raczej nad zacieśnianiem więzi międzyludzkich! A zresztą, nieważne, to tylko niemożliwe do zrealizowania plany, bo pomijając fakt, że Holden nigdy dyrektorem nie zostanie, to odwagi, by cokolwiek z kimkolwiek zacieśniać, też mu brakowało. Smuteczek.
Tymczasem jednak wpatrywał się zafascynowany w bladą, pozbawioną nosa twarz Voldemorta, z którym zdążyli już sobie zrobić pamiątkową fotkę. Jak na jego gust wyszła świetnie, ale do wstawiania jej na wizbooka było mu daleko. Co to za beznadziejny wynalazek.
- Nieeeee, i nie mam zamiaru tego zmieniać - wzruszył ramionami, gotów bronić swoich poglądów zacofanego osobnika, który nie potrafi się takimi nowościami posługiwać i w ogóle uważa je za szatańskie wynalazki. - Może kiedyś się zaopatrzę - dodał, po czym poszedł dalej, zbliżając się do Harry'ego Pottera i jego walecznych ziomków. Huhu, czuł się prawie tak, jakby spotykał ich naprawdę!
Po ładnych paru godzinach i zwiedzeniu tej, a także paru innych sal (a zrobienie tego wymagało duużo czasu i chęci, bo muzeum było ogromne), zorientowali się, że zaczęło się ściemniać, a jakiś uprzejmy głos płynący znikąd informuje, że zbliża się czas zamykania budynku i prosi o zakończenie zwiedzania. Już-już mieli iść do wyjścia, gdy do Holdena dotarło, że ominęli salę muzyczną, a on koniecznie musi zobaczyć członków Bahaniego Jadu, bo oni są tacy och i ach. Weszli tam na chwilę, ale zaraz w oko wpadli im też inni znani muzycy, a co za tym idzie, posiedzieli tam znacznie dłużej, niż planowali.
I gdy ich zabawa trwała w najlepsze, ich uwadze umknął kolejny komunikat i fakt, że ludzie zaczynają wychodzić. Zapewne hasaliby po sali jeszcze dłuuuugo, gdyby nie to, że nagle coś cicho pyknęło, wszystkie światła zgasły (tchórz Holden tak się przeraził, że aż złapał biedną Aud za rękę, haha), a potem usłyszeli głośny szczęk przekręcanego zamka i... muzeum zostało zamknięte.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Birmingham
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1004
Dodatkowo : Metamorfomagia, teleportacja
  Liczba postów : 1900




Gracz






PisanieTemat: Re: Muzeum Madame Royce   Nie Sie 07 2011, 17:03

A Audrey bardzo pasowałoby zacieśnianie więzi międzyludzkich, toteż nie miałaby powodów do narzekania. W gabinecie dyrektora mieliby na pewno świetną zabawę, musiało tam być mnóstwo ciekawych rzeczy, o. Doradca do spraw specjalnych brzmiało super, więc tym bardziej była chętna. I dobra dobra, może to było bardzo mało prawdopodobne, ale jakoś tam może by się przekonał, że zacieśnianie więzi międzyludzkich jest dobrym zajęciem, na przykład wypełniającym nudę. W takie zimowe wieczorki przy kominku nie zawsze było co robić, o, a tu proszę, idealne rozwiązanie problemu.
Właśnie, Voldzio miał bardzo stylowy garniaczek. Wyglądał w nim iście pociągająco i Audka na pewno w głębi duszy cholernie na niego leciała! Dlatego była mega szczęśliwa, iż została uwieczniona na zdjęciu, tuż obok niego. Co prawda nie w swoim rudym, ale blond też był okej. Przynajmniej teraz.
- No wiesz? - oburzyła się przesadnie. Nie wyszło jej, jak zwykle, ale pomińmy ten fakt i udajmy, że jest znakomitą aktorką. Piękną, cudowną i jakże przekonywującą. No. Można czasem pomarzyć. - Musisz mieć wziubuka! - dodała, tym razem normalnym tonem. Co za dużo, to niezdrowo, szczególnie kiedy chodziło o ośmieszanie się swoimi teatralnymi zdolnościami. Albo raczej ich kompletnym brakiem. Kurczę, po co jej była cała ta metamorfomagia, kiedy i tak by się zdradziła emocjami? Pff, geny jakoś dziwnie trafiły, ale Audie nie miała zamiaru narzekać, o nie! Szczególnie, że ostatnio nie dała rady się przemieniać. Ale wyjdzie na prostą.
Kiedyś.
Niedługo.
Chyba.
No oczywiście, musieli zajrzeć do sali muzycznej, a Gryfonka nie miała nic przeciwko, natychmiastowo zapominając o godzinach otwarcia, które przed chwilą gdzieś tam się w jej głowie plątały. Ale czym był czas w tej chwili? A niczym, bo panna Primrose dostrzegła Fiuu Bzdziuu, Rozczochrane Hipogryfy, Fatalne Jędze i całą resztę (nie wyłączając Kimmy Emer... którą sobie darowała, ha)! Zamierzała właśnie ruszyć w kierunku Alfredy, kiedy zgasło światło. I szczęknął zamek. I Holden chwycił ją za rękę. No wystraszyła się nie na żarty, żeby nie było, nawet nie zauważyła, kiedy drgnęła lekko i przysunęła się bliżej Krukona. Poczuła jak krew momentalnie odpływa z twarzy (pozostawiając ją bladą przy okazji) i nabrała powietrza.
- ObożeHoldencomyzrobimyteraznooo? - wypaliła na jednym wydechu.
Dobra, spoko. Przeanalizujmy. Są ZUPEŁNIE SAMI w ciemnościach, w muzeum madame Royce, w Londynie, kiedy powinni(/a?) być w Nowej Zelandii. I był wieczór. Zapewne prawie noc.
Panika.
Tylko ej, przecież była GRYFONKĄ. Powinna być ODWAŻNA. No w zasadzie była, tylko jakoś tak się zrobiło, że niekoniecznie teraz. Nie tutaj. Albo po prostu jeszcze nie zaczęła analizować, co mogą zrobić.
- Uuuu, ale nas nabierają, co nie? - zaśmiała się nieco panicznie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 24
Skąd : Londyn
Galeony : 4
  Liczba postów : 145




Gracz






PisanieTemat: Re: Muzeum Madame Royce   Pon Sie 08 2011, 12:21

Hehe, no świetnie, skoro Audie jest taka chętna do zacieśniania więzi w zimny wieczór przed kominkiem, to ja jej absolutnie nie bronię, a wręcz przeciwnie, zachęcam! Jestem pewna, że Holdenowi także by się spodobało, o ile zostałby w odpowiedni sposób przez nią przekonany… tak więc wszystko w twoich rękach, jak się postarasz, to nawet ten nieosiągalny gabinet dyrektora nie będzie im potrzebny, hyhy. Ale wróćmy lepiej do Voldzia i jego stylowego garniaczka.
Holden też był pod wielkim wrażeniem tego cudownego kroju, zapewne szytego igłą jakiegoś znanego projektanta! Bo, jeśli jeszcze nie wiecie, to wspomnę, że szanowny pan Edelweiss także do osób niezmiernie stylowych należał (patrz: sweterek na awatarze), poza tym znał się na modzie odkąd jego BFF Ridge Johanson trochę go w te tajniki wtajemniczył, bo potrzebował kompana do kampanii Modni krytycy. Ach, jakże o nim zatęsknił, gdy o tym pomyślał! Szkoda, że nie ma go tu z nimi.
To znaczy nie, nie tutaj, w muzeum, bo absolutnie mu to nie przeszkadzało, że jest sam z Audrey (tylko dlaczego było mu tak potwornie gorąco mimo stylowych wiatraczków, które zapewniały optymalną temperaturę w środku?!) i w sumie nie chciałby, żeby jakiś Ridż się im tu teraz wbijał. Tęsknił za nim tak, ogólnie, odkąd go nie było i został mu po nim tylko sweter, szalenie się nudził, bo nie miał z kim dyskutować o najnowszych trendach i przystojnych modelach z mugolskich wybiegów (pomijając fakt, że wciąż był hetero mimo namawiań Ridge’a, hehe) i tak dalej. Ale mniejsza o to!
No, zdolności aktorskie Audki zdecydowanie nie należały do zbyt zaawansowanych, ale nie szkodzi, bo z Holdena też był marny aktor, więc się dobrali, hehe.
- Dobra, okej, założę, tylko się tu więcej nie bulwersuj, bo się zmęczysz – odparł, chichocząc ze swojego jakże genialnego dowcipnego hasełka, po czym skierował się wreszcie do tej sali muzycznej, zdecydowanie jego ulubionej. Hasali, hasali, aż wreszcie stało się to, co się stało (i nie mam tu na myśli efektownego pocałunku jak na końcu każdego fotostory w Bravo, łeee, wciąż mówię o zamknięciu muzeum) i wyznam wam w sekrecie, że Holden też spanikował.
-N-n-n-n-nie wiem – wyjąkał, choć przyszło mu do głowy, że to on jako FACET powinien być ODWAŻNY, a jeśli nawet na to go nie stać, to jako KRUKON czas wykazać się MÓZGIEM.
-Lumos – ach, geniuszu, dzięki tobie wąska smuga światła oświetliła okolicę, a dokładniej mówiąc, bladą twarz Audrey.
- Hehe, noooo, to na pewno jakaś ukryta kamera – stwierdził, pozując na cwaniaka, choć coś mu podpowiadało, ze niekoniecznie ma rację – A jeśli nie to… to będziemy tu siedzieć do rana? – spytał, mimowolnie zniżając głos do szeptu, przez co zrobiło się jeszcze mroczniej i straszniej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Birmingham
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1004
Dodatkowo : Metamorfomagia, teleportacja
  Liczba postów : 1900




Gracz






PisanieTemat: Re: Muzeum Madame Royce   Pon Sie 08 2011, 14:07

No i proszę, znaleźliśmy Audce zajęcia na ciemne i nudne zimowe wieczory! Co do miejsca, oczywiście mogli zrezygnować z dyrektorskiego gabinetu, bo w Hogwarcie było mnóstwo cudownych miejsc stworzonych wprost do zacieśniania więzi międzyludzkich różnego typu. Na przykład kosmiczna sala, gwiezdna (której Audka nie znała, ale była genialna! Zdradzała dużo rzeczy i potrafiła wszystko obrócić o 180 stopni, pokazując prawdziwe uczucia) albo genialna łazienka prefektów, w której nigdy nie była. Ale będzie w tym roku, ha! Ale jednak ten gabinet wydawał się najbardziej kuszącą wersją. Wiecie, włamując się tam pod nieobecność właściciela byliby na granicy prawa, łamaliby regulamin i ten dreszczyk, adrenalina, ach! Muszą kiedyś spróbować. Tylko najpierw upewnić się, że nikogo tam nie będzie, bo to prywatne spotkanko, no, no! Nie wymyślajmy jednak co mogłoby się tam dziać, bo to się okaże, kiedy wprowadzą ten szalony plan w życie. Oboje byli skierowani raczej w stronę tych grzecznych typków, więc taki wypad mógłby działać dosyć ciekawie na ich życie! Jeszcze by im się spodobała ta walka z prawem!
Ale wróćmy do muzeum i zostawmy ułożony i porządny (jeszcze) gabinet Garetha w spokoju. Niech się nacieszy, póki może, bo kiedy ta dwójka tam wparuje, wszystko może zmienić swoje miejsce. Jeśli się nie spietrają, ale Gryfonka jakoś dałaby radę, a na namówienie Holdena też jest jakiś sposób, który niebawem znajdzie. Jeszcze zobaczycie jaki łeb ma panna Primrose!
Uuuu, ja mam nadzieję, że w tym 'i w sumie nie chciałby, żeby jakiś Ridż się im tu teraz wbijał' nie ma ukrytych podtekstów! Aż mam ochotę napisać osiem de, ale nie mogę, bo wyjdzie nam bardzo ładna emotka, która w poście fabularnym nie wyglądałaby zbyt stylowo. Znaczy zawsze wygląda świetnie, ale akurat nie tu. Tylko kurczę, ona serio by tu pasowała! No żesz... trudno, ech. Wracając do tematu - Audrey raczej też nie narzekała na obecność Holdena i właśnie zaczęła dostrzegać pozytywy tego dziwnego przypadku, w wyniku którego zgasły światła i zamknęły się drzwi. Dawno przyjaciela nie widziała, więc nadarzyła się idealna okazja do nadrobienia zaległości pogadania o tym i o tamtym. Chyba. No, no, no, na pocałunki w stylu BRAVO byli jeszcze chyba troszkę za wcześnie, a poza tym oboje byli dosyć nieśmiali w tych sprawach (a przynajmniej Audka, nie mogę stwierdzić, czy Krukon na pewno też!).
I w ogóle ona też powinna wpaść na zapalenie światła, co było oczywiste, ale jakoś... nie wpadła. Kurczę, doszłam na szczyt filozofii życiowej tej dziewczyny.
- Taka jak w tych mugolskich programach, hehe? - zapytała retorycznie, powoli przyzwyczajając się do tej sytuacji. - Ooo - zaczęła i nawet jej się udało przybrać konspiracyjny ton! - No dobra - dokończyła, psując efekt. Chociaż nie, musiało to brzmieć trochę śmiesznie. Troszkę. Oj no dobra, nie wyszło jej znowu, ale się nie zrażała. - Co można robić do rana w muzeum? - zapytała, zaczynając... grę? Właśnie, mogli grzecznie, jak na panią prefekt i Krukonka przystało, pograć w skojarzenia. Albo kalambury. Ogniska tu chyba nie rozpalą...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 24
Skąd : Londyn
Galeony : 4
  Liczba postów : 145




Gracz






PisanieTemat: Re: Muzeum Madame Royce   Pon Sie 08 2011, 15:10

O rety, wyobraziłam sobie właśnie Aud i Holdena – dwójkę największych buntowników wszech czasów i łamaczy regulaminu bardziej hardkorowych od Freda i George’a Wesleyów, którzy włamują się do gabinetu Garetha i następnie czynią tam istny Armagedon. No wiecie, poprzewracane krzesła, porozbijane drogie wazy i inne bibeloty, strzępki ważnych papierów i dokumentów latające wszędzie, a do tego porozmieszczane w różnych dziwnych lokacjach części ich garderoby, mwehehe, no bo przecież najlepiej się zacieśnia więzi międzyludzkie w stroju Adama i Ewy, temu chyba nikt nie zaprzeczy?! Och, w porządku, to tylko moje prywatne perwersje, Holden jest dobry i grzeczny i takich kosmatych myśli o gabinecie dyrektora nie ma, skądże znowu, gdzieżby śmiał! Więc jeśli o niego chodzi, to zdecydowanie trzeba się będzie natrudzić, by go na coś takiego namówić… albo zwabić podstępem, o tak. Szczerze mówiąc, najbezpieczniejsza, choć niekoniecznie najbardziej interesująca (no bo czy można cokolwiek równać z baraszkowaniem uroczym tajnym spotkaniem z Aud na granicy łamania prawa?!) wydawałaby się Sala Kosmiczna. No wiecie, Holden Astronom i te sprawy… Łazienka prefektów też była czadowa, ale chyba dawała zbyt wiele dwuznacznych możliwości, a Gwiezdna Sala… hym… chyba nie był pewien, czy chciałby, żeby Audie poznała teraz wszystkie jego uczucia, EHE.
Tak czy siak, czekam na zaciągnięcie go gdziekolwiek, bo oni potrafiliby się świetnie bawić nawet zamknięci w klatce z gumochłonem, ot co wam powiem! Takie z nich były łebskie cwaniaczki, potrafiące znaleźć interesujące (osiem de, jestem za, ono tu świetnie pasuje) wyjście z każdej trudnej sytuacji, takiej jak ta.
Ale racja, Holden również do zbyt śmiałych osób nie należał (i nie, nie będzie teraz pocałunku jak z Bravo, a potem on nie weźmie jej w ramiona, nie rozwali okna kopniakiem i nie wyskoczy z czwartego piętra prosto na grzbiet swojego jednorożca i nie rozpoczną razem cudownego, wspólnego życia polegającego na hodowaniu kabaczków gdzieś na końcu świata, ach Edelweiss, fantazję już masz, gdybyś tylko miał trochę odwagi żeby ją wprowadzić w życie, byłbyś naprawdę niezły!), a skoro już o tym mowa, to właśnie złapał się na tym, że trzyma rękę dziewczyny (!!!!!!!!!!!!!) i zanim zaczął mdleć z wrażenia, wykonał genialny manewr polegający na tym, że… ją puścił, no bo przecież ona jeszcze sobie COŚ POMYŚLI.
- Ee przepraszam, to z paniki – wytłumaczył się elokwentnie, po czym zauważył, że stojąca obok Alfreda wykonuje dyskretny gest facepalma. Oburzające, no heloł, on tu tylko dba o to, żeby nie było niepotrzebnych dwuznaczności!
- Tak, dokładnie, zaraz przyjdzie jakiś ważniak w garniaku, z mikrofonem i szerokim uśmiechem, a dwie dziewczyny w bikini wręczą nam kwiaty – wyrzucił z siebie na jednym wydechu, co było dość nie w jego stylu, no ale z tego stresu aż zapomniał, że jest małomówny. – Hmmmmm… - ja to bym zjadł budyń, przemknęło mu przez myśl, ale nie powiedział tego na głos, hehe. Wersja z zagraniem coś wybitnie mu odpowiadała, ale może by tak… - A może by tak prawda czy wyzwanie? – zaproponował, zalotnie majtając brwiami i wyjmując woskową butelkę z rąk jakiegoś woskowego rockmana. Yeah.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Birmingham
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1004
Dodatkowo : Metamorfomagia, teleportacja
  Liczba postów : 1900




Gracz






PisanieTemat: Re: Muzeum Madame Royce   Wto Sie 09 2011, 11:30

O Mój Boże! Te poprzewracane krzesła, porozbijane drogie wazy i inne bibeloty, strzępki ważnych papierów i dokumentów latających wszędzie skojarzyło mi się tylko z tym, że... połamali pudełko, WYBILI DNO! I na pewno zamierzali wypisywać flamastry. Tak. To był jeden z lepszych planów Audrey. Dyrektorze, szykuj się, mają niecne plany i nie zawahają się ich użyć! No cóż, z wielkim zdziwieniem zgodzę się, iż wszystko najlepiej wyszłoby w strojach grzeszników, ale nie jestem do końca pewna, czy Gryfonka zdobyła się na to. Ona też była dobra i grzeczna, w pewnym sensie (omijając sherry obecne często w ostatnich dniach jej życia) dlatego ten plan miał pewne luki. Ale te luki były raczej małe, a można je było wypełnić na przykład wyżej wspomnianym alkoholem. Od razu nabraliby pewności siebie i sądzę, że nawet Holden odkryłby w sobie ukryte instynkty chęć do robienia rozróby w gabinecie dyrektora, który był zakazany. Normalnie niczym zakazany owoc, a wszyscy wiemy, że młodzież ciągnie tam, gdzie im chodzić nie wolno. Tyczy się też robienia tego, czego nie wolno, ale ten fakt już pomińmy, bo powychodzą jeszcze bardziej chore fantazje! A co do tego trudzenia i podstępów - to się akurat da łatwo załatwić, sherry się zawsze znajdzie, a jak nie, to zawsze można iść do Irka. On na pewno by Audce pomógł w zwabianiu, oj tak.
Sala Kosmiczna była super, ale brak grawitacji mógłby trochę przeszkadzać (oczywiście wiecie co mam na myśli, prawda? Jasne, że zabawę w berka!), więc wolałabym jednak zostać przy pierwszej opcji, tej bardziej adrenalinowej, choć skoro Holden tak bardzo chciał poastronomować, to tam też mogliby pójść, to także bardzo przyjemna wersja, w której Audka wgapia się w te śliczne gwiazdy na niebie. No w zasadzie zawsze uważała, że są bardziej urokliwe niż zachody słońca. Zaczęła się nawet nimi interesować, ale było już za późno na pogłębianie wiedzy, która przeleciała gdzieś obok. No więc przy okazji Krukon mógłby jej poopowiadać to i owo, czym bez wątpienia by się zainteresowała.
Ej, ale klatka z gumochłonem to też świetny pomysł, i jeśli pójdzie tak dalej, to będziemy mieć ich tyle, że życia im nie wystarczy na realizację wszystkiego. Skoro już tyle wymyśliliśmy, to bez wątpienia każde z wyjść będzie na swój sposób (mweheheheheheh!) interesujące. A Audrey chyba wolno dziś kontaktowała, bo normalnie skapnęłaby się, że to trzymanie za rękę nie jest zbyt odpowiednie. Więc na szczęście jeszcze nie zdążyła sobie CZEGOŚ pomyśleć. A tu już Edelweiss ją oświeca, że to z paniki. No więc w końcu doszła do jakże trafnego wniosku, iż to rzeczywiście było troszkę dziwne.
Uuuuuuoooo, prawda czy wyzwanie, nie sposób poznać Holdenka!
- Jasne! - zgodziła się, trochę zdziwiona tym pomysłem. - Tylko po co nam butelka? - zapytała, zastanawiając się, czy będą z nimi grać woskowe figury. No bo przecież mogli zadawać pytania albo wyzwania tylko sobie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 24
Skąd : Londyn
Galeony : 4
  Liczba postów : 145




Gracz






PisanieTemat: Re: Muzeum Madame Royce   Sro Sie 10 2011, 19:08

No, też uważam, że po pijaku będą zdolni do wszystkiego, a wszystkie dotychczasowe bariery i zamknięte przez ich grzeczność furtki się otworzą, dając tym samym zupełnie nowe możliwości! Problem jest tylko taki, że Holden absolutnie, w żadnym wypadku, nigdy, choćby się waliło i paliło, NIE PIJE, no ale skoro jesteś taka sprytna, zapewne uda ci się wmówić mu, że to tylko odrobinę sfermentowany sok dyniowy albo coś takiego. Okej, skoro tak, to pozostaje mi tylko z niecierpliwością czekać, aż nikczemna Audrey zacznie wprowadzać swój plan w życie – a co do tego, czy będzie to super hiper zakazany gabinet dyrektora, Sala kosmiczna, gwiezdna, czy klatka na gumochłony, to teraz już naprawdę wszystko jedno. Zdaję się na twoją kreatywność i liczę na jakąś wybitnie ciekawą niespodziankę w takim razie, hihi. Powodzenia!
Tymczasem pytanie zadane przez Audrey wprawiło zarówno mnie, jak i Holdena w zadumę – no tak, po co im butelka, skoro są tu we dwoje? Brawo, dziesięć punktów za myślenie. I ty się nazywasz Krukonem, bezmózgu? Nie no, uznajmy, że to oszałamiająca obecność panny Primrose sprawiała, że trochę tracił zdolność myślenia, a także wpadał na dziwne pomysły, które w normalnych okolicznościach nigdy nie przyszły by mu do głowy, tak jak ta gra w prawdę. Właściwie kiedy tylko to zaproponował, wiedział, że niedługo tego pożałuje, bo sam przecież niezbyt chętnie odpowiadał na pytania związane z nim. A już na pewno nie chciał, żeby Aud dowiedziała się za dużo – no, ale trudno. Najwyżej będzie ściemniał albo kluczył albo mówił między wierszami, hehe, cwaniaczek. Nie wiem jeszcze, jak to zrobi, ale dobra.
Ach Holden, jakiś ty dziś szalony i beztroski!
- Nie mam pojęcia – przyznał, odkładając ją w ręce tamtego rockmana, po czym rozejrzał się i dostrzegł, że członkowie Leniwych Gumochłonów siedzą wesoło na jakiejś ławce. A gdyby tak do nich podbić? Chyba się nie pogniewają….? – Chodź, nie będziemy tak stać – zaproponował wreszcie po długiej bitwie z własnymi myślami, po czym ruszył w kierunku siedzenia i z ulgą zauważył, że chłopaki ochoczo robią im miejsce. Miło.
- Możesz zacząć, pytaj – powiedział wreszcie, z nadzieją, że to będzie coś w stylu „ulubiony kolor”. Albo „owoc”. O, to byłoby milusie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Birmingham
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1004
Dodatkowo : Metamorfomagia, teleportacja
  Liczba postów : 1900




Gracz






PisanieTemat: Re: Muzeum Madame Royce   Pią Sie 12 2011, 14:56

Ja z kolei chcę zobaczyć nikczemną Audrey, bo nigdy nie miałam okazji poznać jej od tej strony. Ale spoko, damy radę, stracony czas i nikczemność się nadrobi. W końcu sherry zrobiło swoje, więc... coś tam musiało się w niej trochę pozmieniać, poprzestawiać, rozregulować i tak dalej. Dlatego też niech nic was nie zdziwi, moi państwo, bo pewnego dnia panna Primrose może wpaść na naprawdę szalony i nieprawdopodobny pomysł, będący przy okazji bombą niszczącą jej idealny, przykładny wizerunek, który budowała sobie na lekcjach. Coś jej się wydawało, że w tym roku nie będzie już tak obowiązkowa. A mogłoby się zdawać, że mianowanie na osobę pilnującą porządku zadziałałoby w drugą stronę! Otóż nie, bo ona wcale nie czuła się jakoś wyjątkowo dobrze z tym, że ma w pewnym sensie 'władzę'. To było nie w jej stylu, ale nie oponowała, w końcu kto nie chciałby mieć tak dobrej wymówki na wiele spraw? W rzeczy samej, mogła się bardzo fajnie maskować, będąc prefektem. Nawet jeśli czuła się normalnie, a nawet trochę mniej przykładnie. Tylko żeby było jasne, nie żeby tak od razu ruszać na podbój szkoły! Raczej dla siebie.
Anyway, oczywiście coś tam się wymyśli. Obecnie wciąż jestem najbardziej za gabinetem dyrektora!
Oj tam, oj tam, już tam od razu bezmózgu! Oczywiście Holdenek był bardzo mądry, a w tej sytuacji nikt się nie dziwi, że nie pomyślał o zbędności butelki. A co do pomysłu - mimo zdziwienia dziewczyny, że Krukon gra w prawdę czy wyzwanie, spodobał jej się ten pomysł. Tylko zawsze miała problem i nie wiedziała o co pytać. W wymyślaniu wyzwań też nie była najlepsza, hmm. Dobra, coś się wymyśli. Szkoda, że nie było sherry, które pomogłoby jej myśleć. A może... ? Może jednak było? Kto wie, czy nie mają tu jakichś piwnic, w których trzymają alkohol? Hę? HĘ? Dobra, chyba zaczynała trochę świrować, dlatego obiecała sobie, że pójdą sprawdzić. Nie teraz, oczywiście. Wracając do gry... Audrey zawsze bała się, że powie za dużo, ale przecież miała tu przyjaciela, więc nie miała się o co martwić!
Kiwnęła głową i wcisnęła się na ławkę przy Leniwych Gumochłonach (yaaay!) i Holdenie (yaaay! 2).
- Hmmm - zaczęła, myśląc o co by zapytać. Postanowiła pójść w stronę gdybania, bo nie wpadła na nic genialnego, niestety. - Do czyich myśli byś zajrzał, gdybyś umiał w nich czytać? - zawsze mogła wybadać coś o tym czasie, kiedy go nie było, ale dziś dał jej jasno do zrozumienia, że nie chce o tym mówić. Dlatego też nie zamierzała drążyć tematu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 24
Skąd : Londyn
Galeony : 4
  Liczba postów : 145




Gracz






PisanieTemat: Re: Muzeum Madame Royce   Sro Sie 17 2011, 15:35

Naprawdę się ucieszył, że dziewczyna nie spytała go o to, gdzie był, jak go nie było, albo że nie poruszyła jakiegoś tematu TABU w stylu miłość albo seks (hahahahahaha Holden i seks ahahahahh to brzmi tak absurdalnie…!) no i ogólnie czegoś, co by go zawstydziło albo spłoszyło albo odebrało chęci do dalszej gry. Tymczasem jednak było w porządku, chociaż musiał się chwilę zastanowić nad tym pytaniem, nie chciał odpowiedzieć bowiem tego, co mu pierwsze przyszło na myśl – była to bowiem Audie. Tak, chciałby wkraść się w jej myśli i w nich poszperać. Z troski – bo przecież wyglądała jakoś tak mizernie i niemrawo, zupełnie jakby ostatnimi czasy nie była do końca szczęśliwa – ale i też ze zwykłej ludzkiej ciekawości, żeby dowiedzieć się, co sądzi o różnych sprawach, o których nie mówi na głos. No dobra, co myśli o nim, nie oszukujmy się, interesowało go to niezmiernie, a wiedział, że nigdy nie uzyska szczerej odpowiedzi, haha, nigdy się nie zdobędzie żeby zapytać. Chciałby też zapoznać się z myślami jego matki, wiedzieć, czy jej nienawiść do niego jest szczera, czy to po prostu dlatego, że nie potrafi inaczej; chciałby wiedzieć, co teraz myśli Ast, czy naprawdę ma mu za złe że zniknął i co się z nią dzieje, co się z nią działo, a o czym nigdy by mu nie powiedziała… pomyślał o tym i wtedy dotarło do niego, że…
- Nie skorzystałbym z takiej możliwości – powiedział powoli, kontemplując nad tym faktem – Myśli są po to, żebyśmy nie musieli obnażać wszystkiego, jeśli nie chcemy; czasem powinniśmy, ale to już inna sprawa. I… i takie zaglądanie w czyjś umysł jest trochę jak podglądanie przez dziurkę od klucza, nie sądzisz? Nie, niektórych rzeczy zdecydowanie bardziej wolałbym nie wiedzieć.
Jeśli zawiódł ją swoją odpowiedzią, jeśli spodziewała się konkretnego nazwiska, to trudno, musi to jakoś przeboleć. Tymczasem Holden przeniósł wzrok z perkusisty Gumochłonów na nią i, usłyszawszy od dziewczyny, że wybiera wyzwanie, znowu się zastanowił. Co, u licha, mógłby kazać jej zrobić?
- Przynieś mi coś ciekawego – wymyślił wreszcie, zdesperowany, bez względu na to, jak idiotyczne to było. Miał zresztą cichą nadzieję, że ona też jest głodna, zakradnie się do bufetu i przyniesie im coś do jedzenia, ach Holden, jakiś ty cwany.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Birmingham
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1004
Dodatkowo : Metamorfomagia, teleportacja
  Liczba postów : 1900




Gracz






PisanieTemat: Re: Muzeum Madame Royce   Czw Sie 18 2011, 19:58

No widzicie jaka Audie była wyrozumiała! W sumie to dobrze, że nie powiedział, że chciałby czytać właśnie w jej myślach, bo coś by jej tu strzeliło na pewno. No w sensie zatrybiło, zaczęłaby może coś podejrzewać, niekoniecznie słusznie. W każdym razie wiadomo o co chodzi i nikt nie chciałby być źle zrozumiany i oczywiście nikt nie chciał zupełnie żadnych nieporozumień. Znaczy ja owszem, bo ciekawiej, ale na pewno nie nasi mali, cudowni przyjaciele - Audie z planety omójbożealkoholmnieuratujeprzedcałymzłemświataorazmiłościądodżejdona oraz Holden z planety Holden. Tak sobie żyli w tych swoich światach i fajnie by było im to zepsuć, ale znów wymyślasz :C szkoda byłoby im to psuć. HEHEHE, o mój Boże nie! Wcale nie ma tu żadnych ukrytych podtekstów i drugiego dna! Dobra, dajmy se spokój i wędrujmy dalej w tego posta. Któż wie, może spotkamy tam znaną Elenkę, Panią Ciemności? Nigdy nic nie wiadomo, moi drodzy!
- Awww, to bardzo ciekawa odpowiedź - powiedziała to co myślała. No i racja, było to bardzo mądre i Audce niesamowicie się spodobało. Sama byłaby chyba zbyt ciekawska, ale podziwiała chłopaka za to, że potrafiłby w ten sposób uszanować prywatność innych. No i jak tu go nie kochać nie przyjaźnić się z kimś takim? - Więc legilimencja, czy jak to się tam zwało, niezbyt by ci pasowała - skomentowała trafnie.
Także spokojnie, wcale jej nie zawiódł, wręcz przeciwnie, zaimponował jej takim myśleniem. Pierwszą myślą po usłyszeniu tego było po prostu to, że jest dobrym człowiekiem, a Gryfonka bardzo takich ceniła. Zawsze.
- Coś ciekawego, mówisz! Okej, już lecę szukać - powiedziała, zacierając ręce i wstając z ławki. Wyszła z sali muzycznej na korytarz i trochę się wystrachała, bo przecież było taaaak ciemno, a światło zostawiła w poprzednim pomieszczeniu, razem z Holdenem i jego różdżką. Dlatego też wpadła na to, aby wyciągnąć swoją i po chwili zapalić ją niewerbalnym Lumosem. I tak oto brnęła korytarzem dzielnie, dzierżąc w ręku różdżkę świecącą się na końcu, niczym latarka! I po chwilowych poszukiwaniach znalazła... bar. Dziwne było, że był schowany, jakby był tylko dla obsługi, a do tego nie zamykali go jakoś na noc. Ale dobra, przecież w nocy miało tu nikogo nie być! Tak więc uśmiechnęła się zadowolona i wróciła szybko do Krukona.
- Pokażę ci, co znalazłam, jeśli wypełnisz swoje wyzwanie, które jest z tym związane - powiedziała chytrze, iście ślizgońsko. Ha, dokładnie, miała zamiar go troszkę upić, żeby też poczuł, jaki alkohol jest wspaniały. Sprytnie, hehe!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 24
Skąd : Londyn
Galeony : 4
  Liczba postów : 145




Gracz






PisanieTemat: Re: Muzeum Madame Royce   Czw Sie 18 2011, 20:22

- Nigdy w życiu, nie mam pojęcia, po co ludzie w ogóle opanowują tą sztukę – odparł, wzruszając ramionami. Jego samego te przemyślenia jakoś niezbyt zachwyciły, no ale nie powiem, że zrobiło mu się miło, gdy dotarło do niego, że Aud jest pod wrażeniem, hłe hłe. Wiecie, on był z Krukolandu, więc nic dziwnego, że był mądry i udzielał takich elokwentnych odpowiedzi, co nie? Swoją drogą, skoro Audrey była taka ciekawa cudzych myśli, to ciekawe, w czyje chciałaby wniknąć?
Oczywiście, był dobrym człowiekiem, i to czasem przysparzało mu kłopotów, bo w dzisiejszych czasach (czuję się jak własny dziadek, pisząc to, no ale whatever) liczy się tylko cwaniactwo i… i cwaniactwo, ot co wam powiem. Uszanowanie cudzej prywatności też jest dość nikłe, tak samo zresztą jak szczerość, zaufanie, no w ogóle, wszystkie te wartości, które powinny być ważne. I nie mam pojęcia, dlaczego to tu piszę, bo to kompletnie nie na temat, ale wybaczmy mi to. To przez Holdena, udziela mi się nastrój do przemyśleń.
- Tylko niech nic cię nie zje – zawołał za nią, bo w sumie to w innej części muzeum było tak ciemno i mroczno i w ogóle, ON BY SIĘ BAŁ TAM IŚĆ, więc przez chwilę się zawstydził, ze ją tam wysłał. No, ale równie dobrze mogła mu znaleźć coś z tej Sali, więc… to jej wybór. Ok, tak sobie to tłumaczmy. Czekanie na nią trwało niedługo, bo zajął się oglądaniem reszty posągów i tak dalej, aż wreszcie, gdy już nie miał co robić i wrócił na ławkę, siadając obok Dżordża, Audie wróciła.
Ten uśmiech zdecydowanie mu się nie spodobał.
- W porządku, niech będzie – odparł mimo tego i wstał, gotów pójść za dziewczyną nawet na koniec świata tam, gdzie tylko mu każe. I zaszli aż do… baru? Baru? Co, do jasnej ciasnej robi bar w muzeum? Holden stał przez chwilę z miną ŁOTEFAK , a potem przeniósł wzrok na Audrey, która wciąż szatańsko się uśmiechała. I pojął jej plan.
- Ooooo nienienie, nie, nie, nieee, jeśli myślisz, że będę pił to świństwo to grubo się mylisz – stwierdził, bo już dawno postanowił sobie, że prędzej weźmie ślub z Jerzym Brzoskwinią niż tknie alkoholu. I nie tknął.

No dobra, do dziś.
- Tylko jednego – zastrzegł sobie, choć i tak czuł się beznadziejnie, że się zgadza.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Birmingham
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1004
Dodatkowo : Metamorfomagia, teleportacja
  Liczba postów : 1900




Gracz






PisanieTemat: Re: Muzeum Madame Royce   Czw Sie 18 2011, 20:35

Oj no, może nie chciała wnikać AŻ TAK w czyjeś myśli, ale po cichu wam zdradzę, że najchętniej sprawdziłaby co sobie myśli ten Jaydon Murrey. Rozkminiała go hohoho czasu, a i tak jej się nie udało, i doszła do wniosku, że ten facet po prostu szaleje za kobietami, a ona była na tyle naiwna, że szalała za nim. No ale nie dobijajmy biedaczki już tak bardzo, i tak się nacierpiała! No i niestety, w tych czasach (pozdrawiamy dziadków) - rzeczywiście liczyły się te niezbyt pozytywne cechy. Taki świat, chcesz przeżyć, bądź wredny, a potem ci to wytkną i powiedzą, że mają cię dość, kiedy sami nie byli lepsi.
No i nic jej nie zjadło, na szczęście!
- O taktaktaktaktak, tak, tak, tak, taaaak! - wyszczerzyła się. - Nie mylę się, nie możesz nie wykonać zadania! Patrz ile tu tego! Cudowne miejsce - powiedziała, obserwując z błyszczącymi oczkami półki i najróżniejsze alkohole. Normalnie jak te laski z anime, od fajowych wielgachnych i kolorowych ślepi.
- Jaaaasne! - powiedziała. Podeszła do baru i zrobiła mu zarąbistą mieszankę. Miał tu świetnego drinka i miał go pokochać! Na jednym nie skończy, o nie, nie! Już agnetka Primrose się o to postara. Miała to po bracie, hehs. Sobie chwyciła butelkę sherry, swojego najukochańszego alkoholu na świecie. To właśnie ono towarzyszyło jej w ostatnich najgorszych chwilach. A teraz było lepiej, bo ta chwila była... fajna.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 24
Skąd : Londyn
Galeony : 4
  Liczba postów : 145




Gracz






PisanieTemat: Re: Muzeum Madame Royce   Czw Sie 18 2011, 21:02

No ale co by było, gdyby się dowiedziała, że Jaydon myśli po prostu „hehehe ależ ta Audrey Primrose jest głupia i naiwna, a do tego brzydka i gruba jak trzydrzwiowa szafa!”? Zapewne załamałaby się jeszcze bardziej, hehe, dlatego mówię, iż czasem lepiej nie wiedzieć. Czasem lepiej nie grzebać, jak to mawiał mój nauczyciel historii. I oczywiście o grzebanie w cudzych umysłach mi chodzi!
Tymczasem gdy tylko powiedział, że to zrobi, od razu pożałował, bo bynajmniej nie podzielał entuzjazmu dziewczyny i nie widział niczego porywającego w stojącym tu alkoholu. No, okej, może butelki miały ładne kształty, a whisky fajny bursztynowy kolor, ale… nic poza tym. Mieszanka przygotowana przez Aud też nie wydawała mu się najgenialniejszym pomysłem, no bo chyba nie powinno się tak beztrosko mieszać alkoholi…? No, mniejsza o to. Wymamrotał coś niezrozumiałego i śladem Audrey strzelił sobie drinka, hehs. ZAPIEKŁO GO W PRZEŁYKU, ale generalnie spoko. To znaczy, i tak było obleśne. Fuuufufuu.
Dwie godziny i niezliczoną ilość drinków później oboje byli znacznie bardziej skorzy do rozmowy, rozchichotani i w ogóle rześcy i radośni jak konie Rafały. Holdenowi jakoś nagle przestało przeszkadzać, że nienawidzi alkoholu i go nie pija, a co za tym idzie, CHLAŁ OSTRO, zaprzepaszczając szansę na ślub z Jerzym. Łeeee! Ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło – teraz był o wiele bardziej rozluźniony i właśnie opowiadał nieco bełkotliwie, jak to kiedyś razem z Ridżem zakradli się na Fashion Week w Mediolanie i pod pretekstem, że są z obsługi, pomagali się ubierać przystojnym modelom w samej bieliźnie (Holden)/obmacywali ich i podrywali (Ridż). To były czasy! Nie mam pojęcia, jak udało mu się do do tego namówić, hehs.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Birmingham
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1004
Dodatkowo : Metamorfomagia, teleportacja
  Liczba postów : 1900




Gracz






PisanieTemat: Re: Muzeum Madame Royce   Pią Sie 19 2011, 12:10

No racja, nie byłoby nic fajnego, ale mimo tego i tak chciała się dowiedzieć. Najlepiej jest wiedzieć na czym się stoi, a ona tego nie widziała. Znaczy teraz już taaaak, ale wcześniej - niekoniecznie.
Ha, no i widzicie, jaki tu się z Audki nikczemnik zrobił, że namówiła Holdena do tak ostrego chlania! Sama się dziwiła, kiedy widziała go z trunkiem w dłoni, ale po pewnym czasie zupełnie wyleciało jej z głowy to, że przecież chłopak nie pije, bo sama była już w baaaardzo szampańskim humorze. Dawno się tak nie brechtała! W każdym razie ten bar był super pomysłem, bo zrobiło się wesoło, a historia Holdena bardzo jej się spodobała. I tak sobie opowiadali różne rzeczy przez pewien czas (wciąż wlewając w siebie coraz więcej alkoholu, tak przy okazji), Audrey nawet znalazła jakieś przekąski, paluszki i takie tam. W końcu jednak, jakimś cudem, wzięło ją na dziwną melancholię i usadziła swój tyłek obok chłopaka, obserwując go uważnie. W sumie to wyglądał taaak fajnie!
- Na pewno na pewno mi obiecujesz, że nie znikniesz? - zapytała już drugi raz dzisiejszego dnia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 24
Skąd : Londyn
Galeony : 4
  Liczba postów : 145




Gracz






PisanieTemat: Re: Muzeum Madame Royce   Pią Sie 19 2011, 12:37

Impreza faktycznie robiła się coraz ostrzejsza, o ile mianem imprezy można określić dwuosobową posiadówę mocno podchmielonych uczniów, których jedynymi towarzyszami były butelki alkoholu i znalezione przez Audrey paluszki. No, niestety nie były to kiszone ogórtasy ani śledzie w śmietanie, ale przynajmniej mieli coś do zagryzania, HE HE. Zresztą, wszystko jedno; za taką bibkę nawet Irek byłby z nich dumny, no bo nie każdy ma taki talent do organizacji, prawda?
Melancholia była całkiem miłą odmianą, bo jak na razie byli na etapie tych głupich opowieści (znacznie ubarwionych, bo pamięć im szwankowała, a przynajmniej Holdenowi, hehs) i jeszcze głupszego rechotu z nich, nie mamy zatem nic przeciwko, żeby się trochę wyciszyć. Albo nawet trochę bardziej niż trochę - a skoro tak, to Krukon wreszcie się zamknął i przestał pierdolić, a za to spojrzał na siedzącą obok niego Aud i z wielkim zaangażowaniem pokręcił główką na znak protestu.
- Nieeeeee – odparł, po czym stwierdził, że to nie tak miało zabrzmieć – Znaczy taaaaak. Znaczy nigdzie nie idę, hihihihhi – z niewiadomych powodów bardzo go to rozbawiło!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Birmingham
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1004
Dodatkowo : Metamorfomagia, teleportacja
  Liczba postów : 1900




Gracz






PisanieTemat: Re: Muzeum Madame Royce   Pią Sie 19 2011, 13:08

No więc teraz czas na wielką rozkminę Audrey! Zastanawiała się nad tym, czy to "nieeeee" szło w stronę "nie, nie obiecuję", czy może "nie, nie zniknę". Biorąc pod uwagę wiele czynników [...] oraz analizując ton głosu, doszła do wniosku, że nie wie. Nie było jednak paniki, bo w tym stanie trzeźwości po prostu nie miała sił się przebić. Alkohol pozwolił jej odstawić wszelakie nerwy na bok i nie miała za bardzo jak się przejmować! Coż za szatański wynalazek! W każdym razie Holden pomógł jej zrozumieć, o co chodziło, dlatego zaraz chichotała sobie razem z nim, łapiąc przedziwną głupawkę.
W tej głupawce nawet nie zauważyła, jak objęła łapkami jego ramię i położyła głowę na ramieniu.
No bo eeeej, jak miała się pilnować i unikać dwuznacznych gestów, kiedy sherry było takie dobre?
- To dobrze, bo byś mnie zranił - zakończyła temat, podśmiechując się jeszcze trochę.
No tak, nie ma to jak wyczucie chwili, czasu, miejsca i stanu umysłu, hyhy. I warto dodać, że byli niebezpiecznie blisko, a w sumie Audka nie miała powodu, by się teraz Holdenowi wypłakiwać w ramię, dlatego było to troszkę dziwne, jak na zaistniałą sytuację.
Wróć, wcale nie było dziwne, w końcu się schlała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 24
Skąd : Londyn
Galeony : 4
  Liczba postów : 145




Gracz






PisanieTemat: Re: Muzeum Madame Royce   Pią Sie 19 2011, 13:26

Tak właśnie pomyślał Holden, iż jeśli odpowie „nie”, to dziewczyna nie zrozumie i będzie musiała nad tym rozkminiać, a on absolutnie nie chciał, żeby było kolejne niedomówienie! Albo gdyby został źle zrozumiany i Audrey by się obraziła, wybiegła i zostawiła go tu samego, o nienienie, tego absolutnie by nie przeżył. Ach, dobrze jednak, ze mieli sherry i genialnego Holdena, który wszystko wytłumaczył, bo dzięki temu mogli się teraz wesoło śmiać i w ogóle, impreza była nadal w toku!
Ale i tak zrobiło się spokojniej, jak już skończyli się podśmiewywac, a dziewczyna go objęła i trzasnęła takie wyznanie, bynajmniej nie protestował i też ją objął, by następnie przez kolejne minuty ciszy rozkminiać to, co ona powiedziała i…
- N-nigdy bym sobje na to nieee pozwolił – odparł elokwentnie – Bo fjesz, tak naprawdę to zostawić ciebie terass to tak jak… jak… - zamyślił się, bo nie mógł znaleźć odpowiedniego porównania – jakby ugotować budyń i go wylać, rozumiesz to?
Oczywiście miał nadzieję, że Audie pojmie jego skomplikowany tok myślenia i piękne, barwne metafory, bo dla niego to było zupełnie oczywiste. Choć nie, gdyby go teraz poprosiła, to nie wiem, czy byłby w stanie jej jaśniej wytłumaczyć, o co chodziło, no ale... on tez się schlał, nie wymagajmy zbyt wiele.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Birmingham
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1004
Dodatkowo : Metamorfomagia, teleportacja
  Liczba postów : 1900




Gracz






PisanieTemat: Re: Muzeum Madame Royce   Pią Sie 19 2011, 18:54

Uuuu, to rzeczywiście byłoby bardzo niefajne! Ale należy wziąć pod uwagę, że Audrey nie za bardzo miałaby ochotę ot tak wybiec i go zostawić. Anyway, niedomówienia były im tu kompletnie zbędne, tyle wystarczy, nic więcej dodawać nie trzeba. No widzicie jakich mamy zaradnych uczniaków, którzy świetnie organizują sobie imprezki! Jeszcze kilka i będzie można im przypiąć jakąś fajną łatkę, na przykład Cut Miut Impresoficz albo Nakurczam Szery. Mało im brakowało do nakurwiania cudownych salt, oj mało!
O jaaaa, jakie to urocze! Oho, no to ją zaskoczył tym wyznaniem! Co prawda byli przyjaciółmi i wiadomo, nie powinni się ranić nawzajem, ale wspierać... Ale jednak takich rzeczy nie mówiło się codziennie, no nie? I tak jakoś nie wiedziała, co o tym myśleć, ale coś jej trochę strzeliło do głowy, więc nie odpowiadam za to, co może w najbliższym czasie zrobić, od razu uprzedzam!
- Rozumiem - pokiwała głową. Trafiło do niej to malownicze porównanie! I, uwaga, nawet zdołała je zrozumieć, bijmy brawka tej dziewczynie!
Ohohohoho, dobra, kończymy bić brawka, bo w tym momencie ją chyba trochę za bardzo zachęcamy do niewiadomoczego. No i rzeczywiście, patrzcie, jak się przystawia do chłopaka, no! Jestem wręcz oburzona, nie spodziewałabym się tego po ułożonej Audrey Delilah Averille Primrose! Zapewne zbliżyłaby swoje usteczka do warg chłopaka bardziej, hmm, zmysłowo, gdyby nie była tak schlana! Ale Edelweiss też był pijany, więc nie powinien zauważyć, hehe!
I powiem wam jeszcze, że na pewno nie pocałowałaby Holdena, gdyby nie ten alkohol! Zdziwieni? Wiedziałam, ha!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 28754
  Liczba postów : 34372
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Muzeum Madame Royce   Pią Sie 08 2014, 19:09

Wakacje to idealny czas, by nadrobić zaległości, obejrzeć miejsca, do których nigdy nie miało się czasu wybrać, a przede wszystkim rozkoszować się faktem, że naprawdę nigdzie nie musimy się spieszyć.
Najwidoczniej do podobnych wniosków doszła Sheila, która chyba nie miała zbyt wielu okazji, by zapoznać się z tym kultowym miejscem! W końcu nie wiadomo, czy w tej barbarzyńskiej Ameryce mają takie kulturalne rozrywki, hehe. Żart. W każdym razie Sheila przechadzała się niespiesznie pomiędzy woskowymi figurami, które stroiły do niej miny i najwyraźniej były gotowe zapozować do zdjęcia... co za szkoda! Dziewczyna miała co prawda aparat, ale nikogo, kto mógłby zrobić jej zdjęcie! Nagle, tuż obok figury Wrońskiego, dostrzegła Gregersa, który najwyraźniej też postanowił spędzić trochę czasu na tej niewinnej rozrywce.
Więc może mogłaby go poprosić o tę drobną przysługę, jaką jest cyknięcie jej fotki z ulubioną postacią? Czy Gregers zechce jej pomóc? Cóż, przekonajmy się!

Zaczyna Sheila! Miłej gry!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Skąd : Boston, Stany Zjednoczone Ameryki
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1100
  Liczba postów : 373
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8032-sheila-v-villadsen#224823
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8039-mmm-chodz-zaznac-odrobiny-przemocy#224850
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8041-napisz-a-obiecuje-ze-cie-nie-postrzele#224854
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8033-sheila-v-villadsen#224826




Moderator






PisanieTemat: Re: Muzeum Madame Royce   Pią Sie 08 2014, 20:10

Sheila miała ostatnio bardzo dużo czasu. Nie zdecydowała się na przyjazd wraz z resztą Hogwartu do Indii i trochę tego żałowała, chociaż z drugiej strony, gdy tylko pomyślała o tym w ten sposób to nagle w jej głowie zaczynały rozbrzmiewać wyrzuty sumienia. Tak odległa jej kultura była na tyle fascynująca, że Villadsen chętnie by się z nią zapoznała, ale z drugiej strony ta cała sytuacja z matką sprawiła, że wcale nie miała ochoty na ostatnią chwilę zapisywać się na wycieczkę. Została w Bostonie, a teraz wróciła już do Londynu, chcąc mimo wszystko trochę rozerwać się przed powrotem do szkoły. Na razie szło jej kiepsko, ale świtała w niej nadzieja. Nie dość, że, jak już było wspomniane, miała teraz bardzo dużo czasu na zwiedzanie, to trafiła do muzeum Madame Royce, w którym ten czas spędzała ostatnio dość często. Nic dziwnego - muzeum było ogromne, ilość figur wręcz zatrważająca, a Sheila należała do ludzi dość dociekliwych, gdy już się na coś uparła. Teraz przechadzała się znowu po znanych personach w dziedzinie Quidditcha, starając się znaleźć kogoś, kto cyknie jej super zdjęcie z Wiktorem Krumem. Sheila za nic by się nie przyznała, że z chęcią oglądała stare zaczarowane zdjęcia, na których utrwalano jego wspaniałe zwroty i widowiskowe chwyty znicza, a teraz miała go na żywo! No dobra, miała żywą figurę woskową, ale to prawie jak facet, nie? No jak to nie?!
Dostrzegła, niedaleko Wrońskiego, jakiegoś chłopaczka, którego postanowiła zaczepić.
- Cześć - zaczęła nieśmiało, wskazując na swój aparat - zrobiłbyś mi zdjęcie z Krumem?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 21
Skąd : Norwegia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 187
  Liczba postów : 599
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8544-gregers-colton
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8549-no-moze-sie-dogadamy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8551-pisz-do-coltona-spokojnie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8550-gregers-colton#241644




Gracz






PisanieTemat: Re: Muzeum Madame Royce   Sob Sie 09 2014, 10:33

Naprawdę nie mam pojęcia, co skłoniło Gregersa, by udać się do muzeum. Chyba potwornie się nudził, albo jakimś cudem stwierdził, że trzeba się trochę, przysłowiowo, odchamić i rozerwać w bardziej kulturalny sposób. Tak, czy inaczej, przechadzał się właśnie po muzeum Madame Royce. Z rękami w kieszeniach i lekko uniesionymi brwiami obserwował wszystkie te dziwne figurki. Już powoli zaczynał odczuwać napływ nudy, kiedy usłyszał damski głos. Odwrócił się niby niechętnie, ale tak naprawdę z całkiem sporym entuzjazmem i spojrzał na aparat, który trzymała w ręku zielonooka, całkiem ładna dziewczyna. Oczywiście, dla takich pań zawsze był miłym gentlemanem!
- Jasne, spoko. - Przejął aparat, po czym ustawił się gdzieś parę metrów dalej. Całkiem dobrze trafiła, bo Gregers lubił cykać fotki, a nawet czasami zajmował się trochę poważniejszymi sesjami. Tak więc schylił się nieco, chcąc utrzymać odpowiednią perspektywę, po czym... Pstryk! Gotowe! Posłał jej szeroki uśmiech i z satysfakcją pokazał zdjęcie, które, nie, żeby się chwalił, ale wyszło naprawdę ładne. - Piękne! - Uniósł wysoko głowę, czym podkreślił swoją dumę i zadowolenie z tak w y b i t n e g o ujęcia!
- Gregers. - Wyciągnął ku niej dłoń, chcąc poznać imię pięknej nieznajomej, w której właśnie utkwił swoje spojrzenie na chwilę dłużej. Trochę mu się już nudziło, więc co stoi na przeszkodzie, żeby kogoś poznać i skoczyć na mrożoną kawę, herbatę, czy... Piwo? Aczkolwiek nie chciał wyjść na miłośnika alkoholu, którym istotnie był, więc tego ostatniego na razie proponować nie zamierzał. Trzeba zrobić dobre pierwsze wrażenie! Ponoć jest najważniejsze.
- Jak Ci się tu podoba? - Zapytał, by znać opinię dziewczyny, a później móc oczywiście z wielkim entuzjazmem ją potwierdzić. Jeśli powie, że muzeum jest wspaniałe, Gregers pokiwa ochoczo głową, a jeśli wyzna, że już ją nudzą te wszystkie figurki, on również się z nią zgodzi. Żeby zrobić dobre wrażenie oczywiście!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Muzeum Madame Royce

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 3Idź do strony : 1, 2, 3  Next

 Similar topics

-
» Muzeum Madame Royce
» Sklep Madame Malkin
» Madame Hydra
» Opuszczone muzeum
» Madame Malkin - szaty na wszystkie okazje

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
londyn
-