IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Korytarz na I piętrze

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6 ... 10, 11, 12  Next
AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 22
Skąd : Londyn/Hogsmeade
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 4606
  Liczba postów : 4405
http://czarodzieje.my-rpg.com/t58-bell-rodwick
http://czarodzieje.my-rpg.com/t649-bellcia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t243-bell-rodwick
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7785-bell-rodwick#216614




Administrator






PisanieTemat: Korytarz na I piętrze   Pią Cze 11 2010, 17:18

First topic message reminder :


Korytarz na I pietrze
Korytarz na pierwszym piętrze jest chyba najbardziej oświetlony ze wszystkich. Wszystko dzięki ogromnym oknom przez które wpada światło słoneczne, a także jasnym, niemalże żółtym ścianom. Na samym końcu znajdują się spore drzwi wykonane z ciemnego drewna. Prowadzą do Skrzydła Szpitalnego, miejsca przez uczniów dość często, mimo ze niechętnie, odwiedzanego.



Ostatnio zmieniony przez Bell Rodwick dnia Sob Wrz 06 2014, 17:29, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość




Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Skąd : Sztokholm, Szwecja
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 283
  Liczba postów : 851




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na I piętrze   Pon Lut 07 2011, 13:25

Widząc minę Puchona, po prostu parsknęła śmiechem. Nie potrafiła się powstrzymać. Kto by pomyślał, że właśnie takim sposobem go "wymęczyła"? Że to był ten sposób, aby go po prostu obezwładnić. Równie dobrym sposobem byłoby rzucenie się na niego i łaskotanie. Gdy już opanowała swój śmiech, jej mina przybrała coś na kształt grymasu. Nie miała ochoty dłużej się denerwować i złościć (co właśnie się w niej zbierało) więc także postanowiła ignorować chłopaka i przeniosła wzrok na Elliott. Stała teraz tyłem do Daniela, więc posłała Gryfonce rozbawioną minę i triumfalny uśmiech, a potem cicho, bardzo cicho szepnęła jej do ucha:
- Jak myślisz, dobra ze mnie aktorka?
Skończywszy pytanie znowu się roześmiała, a jej śmiech echem odbijał się od ścian korytarza.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 22
Skąd : Dolina Godryka
Galeony : 1056
  Liczba postów : 1965




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na I piętrze   Pon Lut 07 2011, 18:40

W duchu zaśmiewała się z tej całej sytuacji. Naprawdę. Ślizgonka, która polubiła swojego wroga Puchona, a ten patrzy się na nią jak na wariatkę. Pocieszny widok. Mimo to powstrzymała się od śmiechu. Pozwoliła sobie jedynie na uśmiech.
- Wyborowa, kochana, wyborowa. - Popatrzyła na zdezorientowanego Daniela i puściła mu perskie oczko.
Ludzie to mięli dopiero problemy. Pokręciła głową i usiadła naprzeciw Naomi.
- Co słychać?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Ravenclaw
Rok Nauki : I
Wiek : 24
Skąd : Birmingham
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 389
  Liczba postów : 520




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na I piętrze   Pon Lut 21 2011, 19:20

Pan Jared Shewmare miał ostatnio bardzo dobry humor, co było spowodowane niczym innym, jak samym faktem, że rozumieli się z Gab doskonale. A cóż lepszego może się zdarzyć po 432698269585985476598 rozmyślaniu o tym, jak zareaguje, jeśli nie to, co się stało? Nic, proszę szanownego państwa! Takiego obrotu spraw nie spodziewał się wcale. I był bardzo zadowolony, że może poprawiać jej humor, trzymać ją za rękę i siedzieć w przyjemnej ciszy, kiedy nie potrzebowali rozmowy. Wszystko zmieniło się diametralnie, co tylko uściśliło ich relacje. No żyć, nie umierać!
Teraz jednak Pani Rozsądna Gabrielle Motylek gdzieś odleciała na swoich barwnych skrzydełkach, dlatego Krukon też gdzieś sobie poszedł. Nucąc sobie pod nosem Do you live, do you die, do you bleed... for the fantasy! i wędrując korytarzem pierwszego piętra zauważył znajomą osóbkę, do której zakradł się niespodziewanie.
- Bu! - wyszczerzył się, pokazując ząbki. - Cóż nasza zacna Naomi porabia na parapecie?
Może miał trochę za dobry humor, ale co tam!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Galeony : 26
  Liczba postów : 431
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2910-naomi-young
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1795p75-naomi-naomi-naomi#291500
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1796-naomi-young
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10618-naomi-young#291596




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na I piętrze   Pon Lut 21 2011, 19:56

Wszystko byłoby pięknie. Mogłaby nawet tak sama siedzieć w tej ciszy. Ale nie! Ze Skrzydła Szpitalnego wyleciała (o zgrozo) Elliott, Kath (Naomi nigdy nie rozumiała, jak ona mogła zadawać się z TĄ Gryfonką, ale no cóż) i jakiś ten taki...emm...Daniel? Tak, tak chyba się zwał. Na dziewczyny wielkie nieszczęście Gryfonka wraz ze świtą podeszła do Naomki. Podeszła, nich sobie podchodzi, ale ona śmie do niej coś mówić! Naomi na jej widok zrobiła zirytowaną minę i ostentacyjnie patrzyła w inną stronę. Jednak Kath nie zignorowała. No, nie była taka.
- Cześć - mruknęła do Ślizgonki - a jakoś tak - domrukała jeszcze mniej wyraźnie. Po odpowiedzi straciła zainteresowanie towarzystwem, modląc się po cichu, aby ktoś ją uratował. Ona dłużej nie wytrzyma tak siedząc okrążoną przez nich. Od razu do swojej prośby dołączyła anons, iż osoba ratująca ma być fajna. I to nie fajna dla tej osoby, ale fajna dla samej zainteresowanej. Nie miała nikogo na myśli, ważne, aby tylko ktoś po nią przyszedł, no. I tak by siedziała do końca świata, albo to czasu pójścia sobie tej zacnej trójcy. To zdecydowanie za długo. Na szczęście ktoś gnał na wybawianie Naomi! Sama nie miała o tym pojęcia, oczywiście. A miło było być zaskoczonym, o tak. A już być wystraszonym przez Jareda wielce oryginalnym Bu, to w ogóle zaszczyt. Na dźwięk jego głosu podskoczyła w miejscu, obróciła się i wyszczerzyła również.
- W zasadzie to siedzę - odpowiedziała mądrym tonem głosu - Ale - tu zeskoczyła z parapetu prawie taranując Kath - mogę się z kimś poszwędać. Koś chętny? - Popatrzyła tak na Jareda, jakby mówiła, że on musi być chętny, bo inaczej źle z nim, oj źle.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : IV
Wiek : 21
Skąd : Londyn.
Galeony : 516
  Liczba postów : 552




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na I piętrze   Wto Lut 22 2011, 13:27

Jane szła na spotkanie z Szymonem powolnym krokiem, zeskakując po jednym schodku. Była ubrana w T-shirt, dżinsy i sweterek, którym zasłoniła ranę na ramieniu, która ostatnio zaczęła ją piec. Swoje rude włosy miała związane w niesfornego kucyka, a jej oczy były czerwone od płaczu. W dodatku bolała ją każdy mięsień ciała (nawet takie, o których istnieniu nie miała pojęcia). Ogółem sama ledwo stała, bo w nocy nie zmrużyła oka. Mimo wszystko odpisała na wszystkie sowy, nawet umówiła się z Margaret, co nie było zbyt dobrym pomysłem. Zwłaszcza teraz. Panna Stivenson jeszcze nigdy nie czuła się tak niepotrzebna. To było paskudne uczucie. Oparła się o ścianę na korytarzy i czekała na studenta. Nie pozostawało jej nic innego, jak mieć nadzieję, że się zjawi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Ravenclaw
Wiek : 26
Skąd : ślask
Galeony : -36
  Liczba postów : 97




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na I piętrze   Wto Lut 22 2011, 13:37

Gdy wszedł na korytarz rozejrzał się, delikatny uśmiech który przebrnął przez jego twarz niczego nie sugerował a sam Szymon zastanawiał się co się wydarzyło że ktoś urządził tak Nataniela, nie żeby było mu go szkoda ale gdy spędził tydzień w Polsce dowiedział się więcej na temat swojego krewniaka, tak Stivensonowie wiedzieli wiele ale wiedzieli czym to grozi, a skoro to rodzina a Jane wg, Szymona jest sympatyczna i w życiu swym nie widział tak słodkiej minki na jeden widok, strach, lęk, przerażenie zmieszane z odczuciem zbliżającej się śmierci, jej mina w tedy w klasie eliksirów tak... zapamięta to na zawsze, lubił ją, szczerze nie umiał nawet pomyśleć jak by mógł zrobić jej krzywdę, zastanawiał się co to właściwie oznacza kocha ją?
-Nie to nie to - odrzekł na głos, po czym zaśmiał się radośnie sam z siebie, twarz jego roześmiana była tak sympatyczna, czemu ja ją lubię? dowiem się może późnej, co się stało że ten pajac wylądował w skrzydle szpitalnym, ku*wa klął w myślach, jak on dał się tak podejść, i kto go tak ustawił. a prawie bym zapomniał o co chodzi z tym królikiem.
Szymon rozmyślając nad wszystkim podszedł powoli do pamiętnego okna, roześmiał się oparł się o parapet wyglądając zza okiennice. ironia co??pytał sam siebie ciekawe jak Jane zareaguje?... tak trwał myśląc przypomniał sobie że Elliot tez się w to jakoś wplątała, mogłem je przywieść z polski ale trudno wyciągnął różdżkę skierował ją na parapet
-Orchideus - wiązanka kwiatów prosto z polskich gór jego ulubione sasanki alpejskie ładnie związane pojawiły się na parapecie, znów uśmiechnięty pochylił się nad wiązanką biorąc głęboki wdech nosem rozluźnił swe mięśnie i obrócił się rozglądając się po korytarzu zauważył stojącą pod ścianą Jane pomachał jej uśmiechając się - kwiatki ;D
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : IV
Wiek : 21
Skąd : Londyn.
Galeony : 516
  Liczba postów : 552




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na I piętrze   Wto Lut 22 2011, 13:59

Jane również się zamyśliła. Ale nad czymś zupełnie innym. Co się tak w ogóle działo w tedy na balu? Krukonka pamiętała tylko przerażenie, lęk i krzyki. I ból. Głównie ból. Zarówno fizyczny, jak i psychiczny. Krzyki przyjaciół dźwięczały jej w uszach całą noc, gdy płakała w poduszkę. Ale teraz musiała być silna. Da sobie radę. Najgorsze jednak było to, że Jane była przekonana, iż śmierć Daniela była jej winą. W końcu to dla niej przyszedł na ten cholerny bal. Dziewczyna tak żałowała...
Dostrzegła w oddali Szymona. Jane sama nie wiedziała, czemu się zgodziła spotkać. Przecież wie, że z Natanielem wszystko w porządku. Chyba musiała się ruszyć z Dormitorium. Poczuć, że znów jest potrzebna.
Delikatnie się uśmiechnęła i odmachała studentowi. To jedyny objaw radości, na jaki było ją stać. Ruszyła w jego kierunku. Bardzo możliwe, że Szymon się przerazi wyglądem Jane. Ona sama nawet nie zerknęła w lustro, gdy wychodziła. Podejrzewała, że najbardziej przerażać ludzi będą jej czerwone od płaczu oczy. Ale w końcu... Straciła kogoś bliskiego nie? Chyba ma prawo popłakać?
- Cześć –powiedziała, podchodząc. Rana ukryta pod swetrem znów zaczęła piec. Ktokolwiek chciał ją zabić, pozostawił po sobie ślad, którego nie mogło wyleczyć, żadne zaklęcie, jakie znała dziewczyna.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Ravenclaw
Wiek : 26
Skąd : ślask
Galeony : -36
  Liczba postów : 97




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na I piętrze   Wto Lut 22 2011, 14:14

jedno spojrzenie tyle mu wystarczyło aby dostrzec jak jest rozbita, wiedział że słodka mała Jane musiała doświadczyć czegoś okrutnego, podniósł wiązankę kwiatów wyciągając jednego, włożył jej za ucho, wymusił delikatny uśmiech po czym rozłożył ręce i przytulił ją jak brat siostrę, wiedział już że tak ją będzie traktować, nie wiedział co się stało jest w tyle, tydzień nawet ze 2 dni więcej co się działo pod jego nieobecność w sumie z nikim jeszcze nie rozmawiał, ale nie miał serca, pytać się Jane czemu jest taka rozbita, gdyby to był ktokolwiek inny zareagował by inaczej, zimno, a w stosunku do rozbitej Jane ukazał ciepło jakie posiadał chociaż z jego przeżyciami nauczył się tego dopiero w hogwarcie.W milczeniu stał tuląc swoją siostrzaną kuzynkę.
-Jak nie chcesz to nie mów, ale wypłacz się powinno cie lekko podnieść na duchu - wyszeptał jej do ucha tak delikatnie jak tylko było możliwe.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : IV
Wiek : 21
Skąd : Londyn.
Galeony : 516
  Liczba postów : 552




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na I piętrze   Wto Lut 22 2011, 14:30

Dlaczego wszyscy traktują Jane jak dziecko? Przecież ona przeżyła więcej, niż przeciętny człowiek może sobie wyobrazić. A jednak, każdy kogo spotkała uznawał, że potrzebuje pomocy. Może tak było, ale... Autorka zapomniała, co miała zamiar napisać. Tak czy inaczej, Jane czuła się dziwnie w ramionach Szymona. Zupełnie inaczej, niż gdy przytulał ją Simon czy Nataniel. Może to przez to, że lepiej ich znała, i przy nich czuła się bezpiecznie? Możliwe. Odsunęła się od studenta, uśmiechając. W sumie, nie można było tego nazwać uśmiechem. Kąciki jej ust ledwo drgnęły, ale liczą się intencje, czyż nie?
- Odszedł ktoś, kto był mi bardzo bliski. Ktoś kogo kochałam –powiedziała cicho. Prędzej czy później i tak by się dowiedział.
- Z doświadczenia wiem, że płacz nie pomaga. Wręcz przeciwnie, jeszcze bardziej dołuje.
Mówiła prawdę. Gdy zmarła jej matka, płakała bite dwa miesiące. Ale to nie zwróciło jej życia, a Jane czuła się paskudnie. Ale z Danielem nie będzie tak samo. Owszem, tej nocy płakała, ale to był bardziej szok.
Odruchowo chwyciła się za ramię, gdy rana zaczęła niemiłosiernie piec. Dopiero teraz spostrzegła, że biały sweterek przesiąkł krwią.
- Cholera –mruknęła, zdejmując go. Z rany sączyła się ropa z krwią. Nie jest dobrze. Jane syknęła z bólu. Ramię wyglądało jak przecięte nożem, ale nie chciało się zagoić. Jane szukała w przeróżnych księgach uzdrawiających. Nic.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Ravenclaw
Wiek : 26
Skąd : ślask
Galeony : -36
  Liczba postów : 97




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na I piętrze   Wto Lut 22 2011, 14:42

Spojrzał na Jane z oczami pełnymi dumy, podziwiał jej podejście ktoś tak nie czuły na ludzki ból jak on a podziwiał jej odporność mimo że była bzdurna wg. niego, bo sam wiedział że niektórych rzeczy nie da się uniknąć a rozmowa prostego człowieka potrafi wyciągnąć z dołka, ktoś bliski, bardzo bliski , nie dostał żadnych informacji że umarł ktoś z jej rodziny no tak rodzina niemal zapomniana lecz informacje krążyły z prędkością światła. uśmiech szery nie wymuszony.
-Nie znamy się dobrze, a gdy cie ostatnio widziałem jakoś nie specjalnie byłaś zadowolona z mojego widoku... wiedz lecz że masz u mnie chody...
rzucił okiem na jej bialutki sweterek jaka ona głupiutka takie rzeczy trzeba leczyć
-Jane... czemu nie byłaś z tym u Lexa, to dość poważne, mogło wdać się zakażenie, kto ci to zrobił - coś jak by gniewne spojrzenie ale powstrzymał je maską przyjaźni, spokojnie dowiem się wszystkiego od niej
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : IV
Wiek : 21
Skąd : Londyn.
Galeony : 516
  Liczba postów : 552




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na I piętrze   Wto Lut 22 2011, 15:12

Jane wzięła głęboki wdech, oglądając ranę. Teraz piekła coraz bardziej.
- Bo ja...-westchnęła – Myślałam, że sama dam radę. Ale na to cholerstwo nie działają żadne zaklęcia ani eliksiry. Myślałam, że może samo się zagoi...
Znów syknęła z bólu, gdy chłopak dotknął ramienia. Takie diabelstwo, a jak bolało.
- To... ten ...facet... w tedy... na balu... -Jane mówiła bez ładu i składu. Wzięła bardzo głęboki wdech i z jej ust popłynął potok słów.
- Na Balu Walentynkowym, jakiś facet zaczął rzucać Zakęcia Niewybaczalne. Porwali kilkoro uczniów, jednego zabito –ostatnie słowo ledwo przeszło jej przez gardło. Spojrzała na Szymona. Czyżby on nic nie wiedział?
Jane zostawiła swoje ramię w spokoju. Samo się zagoi. Pokręciła głową w zamyśleniu. Wszystko co wydarzyło się tamtego wieczoru było koszmarem, który będzie pojawiał się w głowie panny Stivenson co noc.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Ravenclaw
Wiek : 26
Skąd : ślask
Galeony : -36
  Liczba postów : 97




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na I piętrze   Wto Lut 22 2011, 16:24

-he? co? jak to możliwe?- Szymon naprawdę nic nie wiedział na samą myśl puls mu przyspieszył delikatnie, stado zakochanych nastolatków i nagle rozróba, ta osoba która zginęła o musiał być jej luby, teraz wszystko miało sens, wywiązała się walka to dlatego Nataniel jest ranny, wszystko zaczęło się układać w logiczną całość, kurde przynajmniej on się rozerwał, może gdybym był to też bym miał mała potyczkę... eh.
-Widzisz Jane mam skomplikowane życie Emocjonalne i wolałem wyjechać do Polski w czasie walentynek niż oglądać ją w jego objęciach...- skrzywił się co ja się będę zwierzał wymusił lekki uśmiech ale jego oczy były smutne.
-kim był ten zwyrodnialec który zaatakował?- a Cassie? co z nią czy jej się coś stało może ktoś poważnie ranił tego zawszonego gajowego... milion myśli na sekundę po chwili wrócił do rzeczywistości
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : IV
Wiek : 21
Skąd : Londyn.
Galeony : 516
  Liczba postów : 552




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na I piętrze   Wto Lut 22 2011, 16:39

Jane wzruszyła ramionami. Do tej pory miała przed oczyma to co się stało. Dobrze, że jej przyjaciele są cali i zdrowi. Z nią gorzej. Duże serduszko które biło w jej piersi rozleciało się na milion kawałeczków. Dostrzegła na twarzy Szymona jakąś zmianę, gdy mówił o Walentynkach. Postanowiła jednak nie pytać. Będzie chciał, to powie.
- Jak jest w Polsce? – spytała zaciekawiona. Ona nigdy tam nie była, ale dużo słyszała o tym kraju. Przyjrzała się mu uważnie.
- Nikt nie wie, kto to zrobił. Porwano kilkoro studentów i Ślizgona.
Spojrzała mu w oczy, marszcząc brwi.
Ciekawe co go tak martwi? –pomyślała.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Ravenclaw
Wiek : 26
Skąd : ślask
Galeony : -36
  Liczba postów : 97




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na I piętrze   Wto Lut 22 2011, 16:54

-Porwano studentów?- głos mu się załamał, oczy lekko zaszkliły, migawka myśli w głowie, gorzej niż kobieta od razu założenia najgorsze pesymistyczne, babsko się z niego zrobiło, panika w głowie a skorupa twarda.
-a kogo konkretnie?- oby nie to, nie to nie może być tak. Szymon weź się w garść, ogarnij się człowieku.
-nie rozumiem po co ktoś miałby atakować i porywać studentów, nie ogarniam, po co jakie ma mieć z tego zyski...?- Nataniel od niego dowiem się konkretów, kto jak poco jak walczył. poczekałem spokojnie na odpowiedź Jane
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : IV
Wiek : 21
Skąd : Londyn.
Galeony : 516
  Liczba postów : 552




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na I piętrze   Wto Lut 22 2011, 21:24

Jane zamyśliła się. Do jej głowy zaczęły docierać imoina, które ktoś głośno wykrzykiwał.
- Albo nie... czekaj... hmmm...Hanna, Connie, partner Elliott.. i jeszcze jacyś uczniowie, ze Slytherinu bodajże.
Skrzywiła się. Każde wspomnienie tamtego wieczoru bolało. I to bardzo.
- A kto rozumie? Myślisz, że dla mnie jest wszystko jasne? Oni po prostu zniszczyli wszystkim Walentynki.
I nie tylko...-dodała w myślach, przełykając ślinę. Nie mogła pozbyć się wizji tego wieczoru. Po prostu nie mogła i już! Przyczepiła się do niej! Ot, co!
- Ale, chciałeś iść odwiedzić Nataniela, nie? Chociaż wątpię, żeby nadal tam siedział. Raczej ciężko mu usiedzieć na miejscu. Aha, i nie łudź się, on tez ci niczego konkretnego nie powie. Ja nic nie wiem, a siedziałam w Cukierni najdłużej. Gdyby... w sumie nie pamiętam kto, ale gdyby mnie nie pociągnął do wyjścia, już pewnie bym nie żyła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Ravenclaw
Wiek : 26
Skąd : ślask
Galeony : -36
  Liczba postów : 97




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na I piętrze   Wto Lut 22 2011, 22:20

-tak tak ale nie mogę patrzeć jak jesteś taka rozbita- tak to było szczere polubił Jane lubił jej wyraz twarzy gdy się boi, lecz bolał go jej ból, wiedział jak postąpi. wizyta w Polsce się opłaciła dwa flakoniki jadu białej żmii, jad który po dostaniu się do krwiobiegu zatrzymuje krążenie, zaatakowany bez pomocy umiera po niespełna 15 minutach. Uśmiechnął się sam do siebie potem pomyślał jak to musiało wyglądać najpierw mówi a potem się uśmiecha.
-Dobrze chodźmy, słyszałem że Eliott też ucierpiała, pomyślałem że bukiecik powinien dodać jej otuchy...- wziął Jane pod ramie i spokojnym krokiem zmierzył w kierunku skrzydła szpitalnego
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 29
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 569




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na I piętrze   Wto Lut 22 2011, 23:39

Otworzyłem drzwi na i wyszedłem na korytarz a po mojej głowie tłukł się jak szalona rosyjska mugolska piosenka...
Chłód murów owiał mnie przenikając mój niemal nagi tors niemal na wskroś zimnem i chodem. Zarzuciwszy torbę na ramię i starając się nie krzywić z bólu wywołanego nie doleczonymi ranami powlekłem się z uśmiechem przez korytarz. Ot upiór z bajek. Blady i pokryty bandażami kroczyłem w resztkach spodni popalonych i pociętych z pod których na lewym udzie wystawał biały lekko przekrwiony opatrunek. Czułem że żyją gdy każdy mięsień rwał mnie ogniem a oparzenia paliły jak szalone. Chciałem tańczyć lecz ból żeber zniechęcił mnie do tego i to skutecznie. Nic trudno ale żyjemy! Ja Sig i inni na których mi zależało. Z radosnego nastroju wyrwał mnie dopiero widok kuzyna i małej Jane. Och jak mogłem się cieszyć gdy tej małej dziewczynie załamało się po raz kolejny jej życie. Nie chciałem by widziała mnie w takim stanie jakim byłem.
- Accio ! Fartuch doktora!.
Przywołałem zaklęciem pokrwawiony i brudny fartuch lekarski który pożyczyłem sobie opatrując rannych w S.S. Założyłem szybko i ruszyłem w stronę kuzynki i kuzyna.
- Witaj chochliku. O Szymon żałuj ominęło cię przyjęcie...
Mówiłem lekkim tonem lecz po mojej podrapanej i brudnej od rozmazanej krwi i sadzy twarzy było widać jak wyglądać musiał ten ,,cudowny,, bal...

http://www.youtube.com/watch?v=HIZ1WwrrmCQ

( Post czytać razem z piosenką nie patrząc na teledysk, no chyba że ktoś trawi anime)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Ravenclaw
Wiek : 26
Skąd : ślask
Galeony : -36
  Liczba postów : 97




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na I piętrze   Sro Lut 23 2011, 10:18

Szymon uśmiechnął się na widok pokaleczonego kuzyna, dobrze mu tak, przynajmniej miał zabawę która mnie ominęła, witaj chochliku ? aż skręciło Szymona ze śmiechu , powstrzymywał się ile tylko mógł nie wytrzymał wybuchł śmiechem powtarzając w kółko
-chochliku ale to było dobre...- teraz ją trochę rozweselę sięgnął ręką na głowę ściągnął mogolską pomarańczową czapkę, wyglądało wszystko normalnie jego loki upchane pod czapką czyniły czapkę wypchaną ale...
to nie były loki a dredy. wyszczerzył zęby patrząc na Jane
-wiem że mnie ominęła zabawa, właśnie szliśmy cię odwiedzić a Jane musi coś opatrzyć- wzrokiem powędrował na rozcięcie na ramieniu Rudowłosej dziewczyny
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 29
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 569




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na I piętrze   Sro Lut 23 2011, 10:33

No tak ... Że co ? O rzesz... Tyle myśli kołowało w mojej głowie gdy zastanawiałem się czy śmieć lub płakać nad wyglądem kuzyna. Ot śmiech mi nie służył z powodu ciągle popękanych żeber. A na płacz nie miałem już siły.
- Szymonie mój drogi kuzynie...
Zacząłem dyplomatycznie by nie zezłościć chłopaka starając nie dusić się ze śmiechu.
- Mogę spytać jak twoja rodzina przyjęła fakt iż nosisz dredy?
Pochodził z odnogi mego klanu więc wiedziałem jak podchodzi się u niego do podobnych dziwactw. Jego starsi musieli by dostać co najmniej apopleksji ba jego widok, jeśli oczywiście od razu nie padli trupem na takie zmugolenie ich arystokratycznej linii krwi...
Uśmiech rozpromienił moją twarz gdy wyobraziłem sobie moja dawną panią i minę jaką by pewnie zrobiła gdybym wparadował do jej komnaty z taką fryzurą.
Jednak nie doceniłem Szymona był z niego kawał porządnego drania
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Ravenclaw
Wiek : 26
Skąd : ślask
Galeony : -36
  Liczba postów : 97




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na I piętrze   Sro Lut 23 2011, 10:51

-takie koszta kuzynie, w sumie to mi się nawet podoba- nachylił się do Nataniela -trawę też mają pierwszo gatunkową , w sumie to nawet fascynuje mnie to wyznanie Rastafarianizm- podrapał się po brodzie
- mam coś dla ciebie ale to nie teraz... idziesz z nami?- spojrzał na Jane wzruszył ramionami, jego uśmiechnięta szczerze twarz to była rzadkość, polubił tego małego rudego chochlika, choć ból jej bólu rozrywał jego twarde jak kamień i zimne jak lód serce, cieszył się że znalazł kolejną osobę dla której sens jego bytu jest bardziej realny.
-Kierunek skrzydło szpitalne, jest ktoś żeby założyć ładny opatrunek?- spojrzał na Nataniela oczyma pełnymi spokoju
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 29
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 569




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na I piętrze   Sro Lut 23 2011, 11:04

-Nie za bardzo jak widzisz sam się opatrzyłem z pomocą Ell a tam właśnie jest aż gęsto od chemii oraz kłótni kto kogo jak zawiódł i jak zniszczył komu przyjaźń.
Tak ci ludzie na prawdę nie mieli innego miejsca na kłótnię jak jedyny medyczny w tym zamku. No spoko nawet nie chciałem tam włazić. Uchyliłem tylko drzwi i wezwałem Accio wszystko co było potrzebne do założenia opatrunku.
- Chodźcie gdzieś usiąść bo tam nie ma po co wracać.
Spojrzałem na Jane i ranę na jej ręce. Nie wiedziałem jeszcze w tedy jak jest poważna ani czym grozi dziewczynie. Miałem się dowiedzieć tego dopiero później przy drzwiach z kołatką... Z tego wszystkiego jakoś zapomniałem przekazać jej w tedy wieści o jej ojcu. Zbyt cieszyłem się iż żyła i była niemal cała by pamiętać o tych wieściach...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Ravenclaw
Rok Nauki : I
Wiek : 24
Skąd : Birmingham
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 389
  Liczba postów : 520




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na I piętrze   Sro Lut 23 2011, 21:00

- Siedzisz, powiadasz, hm. Nie powinnaś - stwierdził tonem iście mądrego człowieka, który NA PEWNO ma rację. Odpowiedział mądrym na mądre, przecież nie mógł wyjść na idiotę, prawda? Oczywiście był chętny, ale Jared, jak to Jared, lubił zgrywać głupa i udawać, że wcale nieee jest chętny. A że aktorem był dobrym, należałoby to wykorzystać, co też właśnie czynił. Takie przekomarzanki były nieraz bardzo fajne, bo przynajmniej zastępowało się banalną rozmowę czymś, co mogło potem zmusić do śmiechu. A tego ludzie potrzebowali, o. Koniec wykładu myślowego, trzeba działać, a nie stać! Rozejrzał się, udając, że szuka chętnych do szwędania się z Naomką.
- Oj, nie widzę chętnych - powiedział iście filozoficznym tonem. - Ale mogę panience Young zrobić tę przyjemność i powłóczyć się jakiś czas. Aż nie znajdzie się chętny - dodał, kłaniając się teatralnie i zdejmując z głowy niewidzialny dla nikogo (poza nim oczywiście!) kapelusz. Tylko co będą robić?
Ach, zawsze się coś znajdzie, zamek był wielki przecież, no.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : IV
Wiek : 21
Skąd : Londyn.
Galeony : 516
  Liczba postów : 552




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na I piętrze   Sro Lut 23 2011, 21:19

Jane kolejny raz się wyłączyła. Ból wręcz rozrywał jej rękę. Miała wrażenie, że zaraz zemdleje. Dopóki nie dostrzegła Nataniela. Na jego widok przestała myśleć o bólu, jedynie zalała ją fala ulgi.
- Cześć. Boże, przepraszam, że nie przyszłam pomóc Ell. Ledwo żyję –powiedziała, odruchowo przytulając kuzyna. Gdy wspomniał o balu, Jane się wzdrygnęła, ajej oczy znów się zaszkliły, tak, że była bliska łez.
-Fajne – skomentowała, nowe uczesanie Szymona. Na nic innego nie było ją stać.
-Poradzę sobie. To nic takiego –powiedziała- Jeśli... chcecie porozmawiać sami...- zaczęła. Wiedziała, że Szymon przyszedł tu w konkretnym celu a Jane nie chciała mu przeszkadzać.
Skrzywiła się z bólu, zakładając ponownie zakrwawiony sweter.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Galeony : 26
  Liczba postów : 431
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2910-naomi-young
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1795p75-naomi-naomi-naomi#291500
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1796-naomi-young
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10618-naomi-young#291596




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na I piętrze   Sro Lut 23 2011, 21:32

Patrzyła na niego pewna odpowiedzi. Ale potem zaniepokoiła się lekko, co on wymyśli. Przecież z nim nie można być niczego pewnym, o nie. Tymczasem odegrał iście profesjonalną scenkę. Jak zawsze w takim momencie zaśmiała się serdecznie na widok tej całej jego dramy. Musiała przyznać w duchu, że był w tym dobry. Bardzo lubiła przebywać w jego towarzystwie. Zawsze wtedy miała dobry humor. Mogła wtedy zapomnieć o wszystkich smutkach, strapieniach, czy czymś również dołującym.
- Ależ ty uprzejmy – wyszczerzyła się do niego. Postanowiła przyłączyć się do tego jego przedstawienia i grać dziewiętnastowieczną dziewkę. Po chwili dygnęła jak dobrze wychowana panienka – Z przyjemnością spędzę z panem czas, paniczu Shewmare. Dokąd się udamy? – spytała nazbyt grzecznie trzepocząc rzęsami. – W sumie to nie miała pojęcia, gdzie mogliby pójść. Jest tyle ciekawych miejsc. Chętnie wyszłaby na zewnątrz, jednak było za zimno. Szalenie pragnęła lata. Ciepłych, długich dni spędzonych na leniuchowaniu lub na przeżywaniu fantastycznych przygód.
Nie zwróciła zbytniej uwagi na Trójkę, która toczyła rozmowę z boku. Zarejestrowała tylko ich istnienie kątem oka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Ravenclaw
Rok Nauki : I
Wiek : 24
Skąd : Birmingham
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 389
  Liczba postów : 520




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na I piętrze   Czw Lut 24 2011, 15:40

- Jest mi to niesamowicie na rękę - skomentował grzecznie i podał jej ramię, dalej nie zmieniając śmiertelnie poważnego wyrazu twarzy. No to teraz zawody, kto pierwszy wymięknie i zacznie się śmiać. Ahaha, uwaga, Krukon był w takich przekomarzankach bardzo uzdolniony i potrafił bawić się w teatr całkiem długo, dlatego nie było to wcale łatwe zadanie. Jeśli by ktoś pytał - tak, był jak duże dziecko, ale nie przesadzajmy! Kiedy było trzeba, słuchał, o. Choć na co dzień wyznawał zasadę, która mówiła, że nie powinno się wszystkiego brać na poważnie. Jak wytrzymałby w swojej rodzinie nie wydurniając się przy wielu okazjach? W życiu trzeba było zachowywać równowagę, nie można było łazić wiecznie z nadąsaną miną, zachowywać się jak człowiek dotkliwie pokrzywdzony przez los i tak dalej, i tak daaaalej.
- Błonia nie będą odpowiednią lokacją, gdyż nie chcemy zamarznąć - powiedział, prowadząc dziewczynę w stronę... żadną, w sumie, ale ciicho. Dojdą gdzieś po drodze, w końcu nad nimi było jeszcze sześć pięter! - Udajmy się w górę, stawiając wyzwanie tym oto schodom, które lubią płatać figle - dodał, wykonując ręką iście teatralny gest, którego zadaniem było wskazanie owych ruchomych schodów. No tak, jak się nie ma pomysłu, to trzeba kombinować na wszelkie sposoby. A po drodze zawsze coś się wymyśli. A jak nie, to zawsze będą mieli za sobą fajny spacerek po zamczysku, no.
Ach, lato! Chyba znaczna większość uczniów tęskniła za ciepłem słońca o tej porze roku. A on się do tej części zaliczał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Korytarz na I piętrze

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 5 z 12Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6 ... 10, 11, 12  Next

 Similar topics

-
» Korytarz na II piętrze
» Korytarz na VII piętrze
» Korytarz na IV piętrze
» Korytarz na IV piętrze
» Tajemniczy korytarz

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Wielkie schody
 :: 
pierwsze pietro
-