IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Pusta Klasa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 18 ... 32, 33, 34, 35, 36  Next
AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 23
Skąd : Londyn/Hogsmeade
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 5162
  Liczba postów : 4469
http://czarodzieje.my-rpg.com/t58-bell-rodwick
http://czarodzieje.my-rpg.com/t649-bellcia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t243-bell-rodwick
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7785-bell-rodwick#216614




Administrator






PisanieTemat: Pusta Klasa   Pią Cze 11 2010, 17:26

First topic message reminder :


Pusta klasa
Na drugim piętrze znajduje się od wielu lat nieużywana, zakurzona klasa. Jest ona dość przestronna i znajdują się w niej jedynie porozstawianie stare stoły, oraz różne rupiecie składowanie w kącie. Obecnie jest to ulubione miejsce Irytka do bałaganienia. Czasem przychodzą tu jednak także i uczniowie chcący poćwiczyć w spokoju zaklęcia przed kolejną lekcją.



Ostatnio zmieniony przez Bell Rodwick dnia Sob Wrz 06 2014, 17:46, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : czarodziejska wioska Frihet, Szwecja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 734
Dodatkowo : pałkarz
  Liczba postów : 554
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8096-leonardo-taylor-bjorkson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8122-chodz-do-leosia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8123-sowka-leosia#225778
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8124-leonardo-taylor-bjorkson#225780




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta Klasa   Pią Wrz 19 2014, 19:24

Następna część lekcji była dość dziwna i nudna. Po wcześniejszych niepowodzeniach - tak, mowa tutaj o skonsumowaniu czekoladowej żaby, za co Gryffindor stracił całe pięć punktów - ta część lekcji przebiegła spokojnie, z niebywałą łatwością. Rzucanie drugiego zaklęcia, które miało scalić ze sobą i połączyć w jedną, większą kilka żab było banalnie proste. Leonardo uśmiechnął się tylko z wyższością i od razu wziął się za wykonywanie zadania.
- Miscere Vires! - rzucił, uśmiechając się szeroko i patrząc, jak jego żaba staję się odrobinę większa niż normalna. Różnica była subtelna, tak samo jak w przykładzie pani profesor, jednak dało się to zauważyć gołym okiem. Gryfon kiwnął lekko głową do Marquett, uśmiechając się szeroko, jakby dokonał jakiegoś ogromnego cudu. Czekając na koniec lekcji zaczął rozmyślać, co by było, gdyby poprosił o korepetycje z transmutacji właśnie tą nauczycielkę? Bardzo chętnie nauczyłby się czegoś, co wykracza poza program. Chciał być najlepszy, szczególnie, że zależało mu na nauce animagii. Gdy lekcja się skończyła, Leonardo popędził od razu w stronę swojego dormitorium, coby napisać pracę domową, o której skutecznie cały czas przypominała im profesor Marquett. Gdyby nie był dzisiaj w tak dobrym nastroju, z pewnością zaczęłoby mu to przeszkadzać po drugim przypomnieniu. Rada na przyszłość? Mniej mówienia, więcej działania.

Spóźniony: nie
Kostki: 1
Link do kostek: tutaj są

/zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 21
Skąd : Ferrara, Włochy
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 80
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 106
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9479-runa-demetria-grimsdottir#263703
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9490-misfit#263847
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9489-maly-cwaniaczek#263844
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9488-runa-demetria-grimsdottir#263840




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta Klasa   Pią Wrz 19 2014, 19:49

Spóźniona: nie
Kostki: 2
Link do kostek: klik

Oczywiście, że spoglądała z wyrzutem. Po całej masie beznadziejnie wyczerpujących zadań z transmutacji, po tych godzinach ślęczenia nad pergaminami, po tysiącach wpadek przy rzucaniu zaklęć transmutacyjnych, kiedy teraz wszechświat nagle postanowił nagrodzić jej starania sukcesem, Callisto nawet nie uniosła kącika ust do góry? Każdy normalny człowiek trochę by się podłamał taką reakcją. Oczywiście starała sobie trzymać w głowie przekonanie o tym, że przecież może jeszcze usłyszeć słowa pochwały w innym miejscu, okolicznościach i czasie, ale nadal siedziała z głową podpartą na ramieniu, utrzymując na buźce wyraz umiarkowanego niezadowolenia. Pewnie mogła to zrobić lepiej, ale nie będzie przecież próbowała, bo to do niej niepodobne. Spojrzała sobie potem na nauczycielkę, tłumaczącą kolejny zabieg który wszyscy mieli wykonać, a który Runa uznała za przypuszczalnie łatwy. W końcu jak wielkim trzeba być idiotą, aby nie umieć zakreślić różdżką kółka? Problem w tym, że nie chodziło o samo kreślenie, o czym dziewczyna zresztą zdążyła się niedługo potem przekonać. Miscere Vires, drogie żaby. Szkoda, że nie stałyście się tak dużą, silną, zdrową żabką, jak powinnyście. Ale to nic. Zaklęcie się udało, a zielone oczy znowu powędrowały w stronę Marquett, aby ponownie spotkać się tylko z milczeniem i neutralną obserwacją. Westchnęła cicho. Oby tylko odbiło się to pozytywnie na ocenach.

[zt]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 21
Skąd : Lahti, Finlandia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 3382
Dodatkowo : hejter narodów, obrońca, animagia (tygrys)
  Liczba postów : 932
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7262-julia-heikkonen
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7263-julia-heikkonen
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7264-julia-heikkonen
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7265-julia-heikkonen




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta Klasa   Nie Wrz 21 2014, 15:37

Mimo tego, że pewne rzeczy nie były w stanie przeszkodzić jej w skupieniu się to w momencie gdy wiedziała iż ktoś praktycznie ciągle na nią patrzy po prostu trochę jej to przeszkadzało. Szczególnie wtedy kiedy musiała wykonać jakieś zadanie, widziała że Kato wciąż się nad czymś zastanawia jednak teraz nie chciała wnikać cóż to może być. Niestety mimo prób zignorowania jego miny myśliciela nie do końca jej to wychodziło tak więc przełożyło się to na zadanie. W ogóle jej nie szło jednak uparta Jul próbowała dalej a nieudane próby po jakimś czasie prowadzą do irytacji co właśnie nastąpiło, heh jasne że nie mogło jej już pójść tak dobrze jak na początku lekcji. Szczęście na ten dzień zostało wyczerpane tak samo jak czas lekcji tak więc nieco wkurzona postanowiła opuścić klasę, przechodząc obok nauczycielki spojrzała na nią przepraszająco po czym wyszła z sali nawet nie zwracając uwagi na to że ktoś tam na nią czekał. Osoby które ją znały pewnie domyślały się że nie tylko nie do końca udana lekcja doprowadziła ją do tego stanu.

z/t
Spóźniony: nie
Kostki: 5,1
Link do kostek: tutaj
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Galeony : 2643
Dodatkowo : opiekun Slytherinu, legilimencja, oklumencja
  Liczba postów : 408
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9406-callisto-marquett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9410-sprobujesz-zaliczyc-na-wybitny
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9408-callisto-marquett#261974
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9409-callisto-marquett#261980




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta Klasa   Sro Wrz 24 2014, 18:06

Marquett śledziła ich postępy, obserwując czujnym okiem co bardziej rozbrykanych uczniów, którzy mogliby spowodować straty w ludziach swoją nieostrożnością. Była całkiem zadowolona z ich postępów oraz przede wszystkim ze względu na fakt, że w ogóle tutaj przyszli. Chociaż część z bliżej nieokreślonego powodu postanowiła opuścić zajęcia wcześniej, niż powinni, Marquett miała nadzieję, że przynajmniej coś z tej lekcji zostało w ich wciąż jeszcze aż nazbyt pustych głowach.
Kiedy ostatni zabłąkany uczeń opuścił pomieszczenie, odetchnęła wreszcie. Mimo kilku spóźnialskich nie było dzisiaj większych problemów. Mogła więc spokojnie wrócić do swojego gabinetu, a potem udać się prosto do domu w Hogsmeade i odpocząć. Jedyna rzecz, z powodu której była niepocieszona, to praca domowa, którą im zadała. Sama ściągnęła sobie na głowę dwadzieścia sów z notatnikami. A jednak... Cóż, czego się nie robi, żeby ponękać uczniów poza lekcjami? Z chłodnym uśmiechem Callisto opuściła salę.

Itemy i punkty powinny pojawić się jeszcze dzisiaj w kuferkach. Gdyby coś było nie tak, dajcie znać na PW.

zt dla wszystkich
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 311
Dodatkowo : Jasnowidzenie
  Liczba postów : 317
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10012-victorique-moonlight#279340
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10015-vivi-szuka-przyjaciol#279368
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10016-vivien-sowka-victorique#279369
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10017-victorique-moonlight#279371




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta Klasa   Pon Sty 05 2015, 11:22

Biegła przed siebie ile sił w nogach, po prostu nie chciała się zatrzymać, do momentu, aż zabrakło jej tchu, zatrzymała się przed jakimiś drzwiami i obejrzała się za siebie, po czym poczuła jak ją coś ukuło w serce.
Dlaczego ktoś miałby za mną iść co?
Nacisnęła na klamkę i wykończona weszła do pomieszczenia zamykając za sobą drzwi. Oparła się plecami o drzwi i zamknęła oczy… Nie… otworzyła je poddenerwowana.
Cholera nadal to widzę…
Ruszyła do przodu i podeszła do okna wyglądając w ciszy.
Widzę to przed oczami… dlaczego? I dlaczego to jest takie straszne do uniesienia?
Widziała przed oczami obrazy, które przed chwilą się wydarzyły, ale… nie widziała tam swojej idolki, ukochanej Eleny, którą wielbiła ponad życie, a widziała jego i to jak się zachował kiedy tylko ją dostrzegł… W ogóle to jak się zachowywał!

Zamrugał zaskoczony i uniósł spojrzenie tam, gdzie i ona patrzyła.
- O kurwa – Wyrwało mu się słowo, które kompletnie nie miało nic wspólnego z jego taktem, elegancją...


Uderzyła pięścią w szybę i zacisnęła zęby. Czuła jak w jej wnętrzu plątają się wszystkie emocje na raz tworząc coś, czego nie rozumiała.
Tylko nie płacz… weź głęboki oddech, uspokój się i idź do pokoju…
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 122
  Liczba postów : 119
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10019-jonatan-de-gold
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10110-robojonatan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10108-sowa-jonatana#281143
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10109-jonatan-de-gold#281144




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta Klasa   Pon Sty 05 2015, 20:51

Wyszedł z sali jeszcze kończąc się ubierać. W biegu nie było to łatwe, jednak miał na tyle opanowaną tą zdolność, że udało mu się zapiąć wszystkie guziki w odpowiednie dziurki (w tym momencie autorka płacze ze śmiechu przypominając sobie, że chwile temu też prawie zapinał jedną... dziurkę). Dlatego też przechadzając się po korytarzach wyglądał prawie normalnie nie licząc rozmierzwionych włosów i śladu po stróżce potu na policzku. Gdyby go Nicholas teraz zobaczył, to nie śmiałby zapewne zignorować jego nowego 'stylu'. Niedoczekanie. Na wszelki wypadek był bardzo uważny.
W końcu dotarł tutaj. Pokierował go jakiś gryffon, który widział biegnącą dziewczynę. Spojrzał na Jake wprawdzie trochę tak niemrawo, ale tak czy siak wskazał kierunek. Chłopak podziękował mu z obietnicą odwdzięczenia się. Nacisnął na klamkę bardzo cicho otwierając drzwi. Jeśli był tu ktoś inny, to nie chciał przeszkodzić – w końcu do ludzi trzeba mieć ograniczone zaufanie. Była. Stała tutaj. Widział, jak bardzo ją to zabolało. Dlaczego aż tak? Czy Elena była dla niej kimś ważnym? Możliwe. Zaczął mówić nie dając jej sobie przerwać.
- Victorique proszę posłuchaj. Jest mi przykro, że to zobaczyłaś. Przepraszam Cię za to, nie miałem prawa żądać od całej szkoły, żeby wybrała sobie inne miejsce do spędzenia wolnego czasu. Nie pomyślałem jednak, że ktoś będzie chciał odwiedzić pokój snów i to był mój błąd. Wybacz, że musiałaś na to patrzeć – Przeprosił ją spoglądając tymi swoimi... Pustymi oczami. To znów nie był ten sam człowiek .Na pewno nie ten, który miotał się nad ciałem kochanki i przeklinał. Znów był taki Jonatanem, jakie ona poznała. I czuł, że to też może być z jakiegoś powodu dla niej bolesne. Że zobaczyła go... Innego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 311
Dodatkowo : Jasnowidzenie
  Liczba postów : 317
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10012-victorique-moonlight#279340
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10015-vivi-szuka-przyjaciol#279368
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10016-vivien-sowka-victorique#279369
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10017-victorique-moonlight#279371




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta Klasa   Pon Sty 05 2015, 22:37

Pobiegł za nią. Kiedy usłyszała jego głos nawet się nie odwróciła. Po prostu uniosła głowę i wpatrywała się przed siebie. Uchyliła lekko usta, ale nie miała jak mu przerwać. Gdy skończył nawet nie drgnęła.
- Przykro Ci? – wyszeptała spoglądając kątem oka w tył. Przegryzła wargę i odwróciła się w końcu, na jej ustach widniał uśmiech, ale… coś było z nim nie tak. Nawet kiedy płakała w jego ramionach nie uśmiechała się w ten sposób.
- Dlaczego? To mi jest głupio… – wydukała nie odrywając spojrzenia od niego. W pewnym momencie poczuła jak do jej oczu napływają łzy, wlepiła spojrzenie w podłogę i przegryzła wargę – nie chciałam wam przerywać i… zrobiło mi się głupio jak was tak zobaczyłam – dodała. Czuła, że jest roztrzęsiona, ale nie chciała pokazać jak ją to boli. Jeżeli Elena jest szczęśliwa i on… jeżeli ma uczucia przy niej to powinno być wszystko w porządku.
- Ale wiesz… – włosy zasłaniały całą jej twarzyczkę, nie można było dostrzec jakie uczucia się na niej malują – jestem szczęśliwa… – te słowa musiały zabrzmieć dziwnie w jej ustach, a co najlepsze, mówiła z pełną szczerością, co chłopak mógł wyczuć. Nagle podniosła wzrok i wlepiła go prosto w jego oczy, poczuła jak po jej policzkach spływają łzy, ale uśmiech pozostawał ten sam – cieszę się, że jednak nie jesteś całkowicie pusty.
Kiedy jedna łza spadła spłynęła, a za nią potok kolejnych, jej twarz wyrażała zdziwienie może połączone z oszołomieniem.
- Co? – przybliżyła ręce do policzków - Czemu płaczę… przecież ja – miała mętlik w głowie, spojrzała na chłopaka i wyszeptała – Przepraszam… to ze szczęścia… naprawdę… ze szczęścia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 122
  Liczba postów : 119
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10019-jonatan-de-gold
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10110-robojonatan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10108-sowa-jonatana#281143
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10109-jonatan-de-gold#281144




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta Klasa   Pon Sty 05 2015, 23:00

Ciężko mu było patrzeć, jak znowu płacze. Tym razem jednak nie zamierzał jej przytulić. Nie mógł tego zrobić i szczerze mówiąc nawet nie chciał. Nie po tym, kiedy jego ręce dosłownie chwile temu dotykały w TAKI sposób inną kobietę. Czuł się w tym momencie po prostu brudny. Brudny z napływających emocji, których nie umiał opanować. Jak za każdym razem gdy ulegał widokowi Eleny. Jednak od zakończenia ich związku nie pamiętał, by kiedykolwiek zaszło to tak daleko. Czyżby nagle zaczął szukać jakiś wrażeń, ciepła? Nie, to nie mogło być tak. To nie były jego uczucia. Był pewien, że to nie należało do niego. Zwierze, które się w nim obudziło jest czymś obcym. On sam wolał pozostawać w swojej sferze osobistej – odgrodzony od wszystkiego, samotny, spokojny o siebie i swoje życie, a przede wszystkim o swoją przyszłość.
- Posłuchaj. Uważam, że powinnaś wiedzieć, że ja i Elena nie jesteśmy razem, więc twoje... Szczęście nie może tu mieć nic do rzeczy... I proszę byś nie oceniała mnie ze względu na tą chwilową... Słabość – Czy on się lekko zdenerwował na stwierdzenie, że „nie jest pusty”? Najwyraźniej stwierdzenie, że właśnie on ma uczucia wywoływało w nim zmieszanie i niezadowolenie. Jakby świadomie próbował się wszystkich ich wyzbyć. Jakby uważał je za chorobę, za zły nawyk. Tak właśnie został wychowany w domu. Że nie myśli się sercem, a wyłącznie rozumiem. Że nie kieruje się emocjami, a chłodną logiką. Że wszystko co spontaniczne, niezaplanowane jest złe, a każde taktowne posunięcie do klucz do sukcesu. Taki właśnie był Jake. Nie był nim ten chłopak z Pokoju Snów.
- Proszę przestań się tak sztucznie uśmiechać...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 311
Dodatkowo : Jasnowidzenie
  Liczba postów : 317
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10012-victorique-moonlight#279340
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10015-vivi-szuka-przyjaciol#279368
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10016-vivien-sowka-victorique#279369
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10017-victorique-moonlight#279371




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta Klasa   Pon Sty 05 2015, 23:13

- Słabość – powtórzyła za nim – Więc jestem słaba? – trochę ją to zabolało. Ona była bardzo emocjonalna, zawsze reagowała na wiele rzeczy z niesamowitą przesadą i to oznaczało, że jest słaba? Możliwe… pewnie chłopak ma racje, pewnie dlatego teraz czuje jak ja rozrywa w środku.
- Wybacz, że to powiem, ale… nie możesz się wyzbyć wszystkich uczuć, nawet teraz… jesteś zdenerwowany… – wyszeptała odwracając wzrok. Nie chciała na niego patrzeć. Jej się udało… tak łatwo… tak… Przegryzła wargę i przełknęła ślinę – co jest dobrego w byciu wypranym z emocji? – wydukała. Nie mogła na niego nawet spojrzeć – jeżeli tych emocji nie masz to po co za mną poszedłeś? Mogłeś tam zostać… gdybyś nie miał tych emocji nie uważałbyś że musisz iść za mną – zamilkła i na chwilę na niego spojrzała, ale natychmiast odwróciła wzrok – bez emocji nie wiedziałbyś jak reagować na wszystko co cię otacza. Odrobina tego wszystkiego… jest w tobie, czy tego chcesz, czy nie.
Nie mogła już… po prostu nie potrafiła, ale zmusiła się i spojrzała mu prosto w oczy… tym pustym spojrzeniem, którym i on ją obdarował… jej mimika złagodniała stała się… bez wyrazu, jej głos odbijał się echem od ścian taki… pusty.
- Dlaczego? Twój uśmiech też nie jest prawdziwy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 122
  Liczba postów : 119
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10019-jonatan-de-gold
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10110-robojonatan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10108-sowa-jonatana#281143
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10109-jonatan-de-gold#281144




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta Klasa   Pon Sty 05 2015, 23:22

- Wybacz, źle dobrałem słowa. Nie chodzi o twoją słabość, lecz o moją – Od razu wyjaśnił lekkie zamieszanie, które wprowadził. Westchnął. Musi być konkretniejszy. Wróć do siebie Jake, wróć do siebie. W tym stanie nie myślisz trzeźwo, czy co? Mogłeś ją urazić. TAKT Jonatan. Pilnuj taktu...
- Nie chcę Cię urazić, ale nie uważam żebyś była odpowiednią osobą do analizowania mnie i mojego postępowania – Nie zamierzał jej tłumaczyć się z niczego. Ani z powodów swojego trybu życia, ani z tego że pobiegł za nią bo tak wypadało. Nie podobało mu się to, że ktoś nie dość, że otacza go zbędną uwagą to jeszcze próbuje się wtrącać w jego ustalone i zaplanowane życie. Z drugiej jednak strony nie może jej unikać. Czas się po prostu ogarnąć.
Mignięcie w jego oczach było szybkie. Uspokoił się. Akurat na niego patrzała. Mogła zobaczyć, że poznany jej chwile temu blask zanikł. Przyjął minę wyjątkowo neutralną. Nic więc się dla niego nie stało. Dla niej również nie powinno to wydarzenie być ważne i znacząco
- Proszę, by sprawa pozostała między naszą trójką. Nie mogę sobie pozwolić na rozprzestrzenienie tego typu... Opinii. Koliduje z moimi planami – Oboje byli teraz siebie warci. Bezbarwni. Nie trzeba było nic więcej już mówić jego zdaniem. Cofnął się, ukłonił i począł zmierzać w stronę wyjścia. Daleko nie miał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 311
Dodatkowo : Jasnowidzenie
  Liczba postów : 317
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10012-victorique-moonlight#279340
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10015-vivi-szuka-przyjaciol#279368
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10016-vivien-sowka-victorique#279369
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10017-victorique-moonlight#279371




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta Klasa   Pon Sty 05 2015, 23:35

Słuchała go w ciszy nie tłumacząc się z niczego, nie miała zamiaru, nie zrobiła, ani nie powiedziała nic złego.
Jeżeli myślał, że dziewczyna pozwoli mu tak po prostu wyjść, to się grubo mylił. Zrobiła kilka kroków i nagle… pojawiła się opierając się o drzwi w ciszy i spokoju. Teleport? Niee… wykorzystała swoją niespotykaną zdolność, żeby ‘zniknąć’ z jego oczu i pojawić się w innym miejscu. Ku jej zaskoczeniu zrobiła to ciszej niż zazwyczaj.
- Lacrimosa dies illa
Qua resurget ex favilla
Judicandus homo reus
Huic ergo parce Deus
Pie Jesu Domine
– z jej gardła wyleciały słowa, które chłopak znał już bardzo dobrze. Uniosła wzrok i spojrzała na niego niepewnie – Tego dnia z łez, On zmartwychwstanie. Człowiek ma być uznany winnym i wtedy zmiłuj się Panie, Jezu Miłosierny Panie. – przetłumaczyła słowa kołysanki, którą zaśpiewała, zrobiła kilka kroków do przodu i spoglądając na niego tym pustym spojrzeniem złapała go za dłoń i podniosła, przymierzyła ją do swojej i wpatrywała się w nią w ciszy.
- Jesteś taki jak ja… jesteś człowiekiem, a człowiek jest skazany na uczucia – wyszeptała – smutek… nienawiść, radość, niepewność, cierpienie, nieśmiałość, zakłopotanie i… – zamilkła na chwilę i pozwoliła mu wziąć rękę – miłość… – Podniosła wzrok i przegryzła wargę – wiesz… przepraszam… gdybyś mnie nie spotkał miałbyś łatwiejsze życie… ale… ja nie chciałabym Ciebie nie spotkać… chciałam… chciałam zobaczyć chociaż odrobinę emocji na twojej twarzy, usłyszeć emocje w twoim głosie i poczuć je… – uniosła dłoń i położyła ją na jego policzku, nagle jej oczy wróciły do poprzedniego stanu, były zaszklone i wróciła ta iskierka – Udało mi się – pojawił się uśmiech, tym razem prawdziwy – więc nie będę Cię już więcej nękać… pozbędziesz się mnie… – odsunęła się od niego i podeszła do drzwi otwierając je. Stanęła w nich na kilka chwil i spojrzała na chłopaka.
- Dziękuję i… przepraszam.

z\t


Ostatnio zmieniony przez Victorique Moonlight dnia Pon Sty 05 2015, 23:49, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 122
  Liczba postów : 119
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10019-jonatan-de-gold
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10110-robojonatan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10108-sowa-jonatana#281143
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10109-jonatan-de-gold#281144




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta Klasa   Pon Sty 05 2015, 23:46

No wiesz, teleportować się w Hogwarcie nie da, więc niestety musiała być to ta jej cholerna zdolność. Babo, dlaczego ty go tak prześladujesz. Co ten biedny chłopak Ci zrobił? On tylko był miły, a ty jesteś taka namolna. Na prawdę, ma Cię dość! Tak trudno to zrozumieć!
Po jej słowach zrozumiał, że najwyraźniej w końcu to zrozumiała. I nie wiedział dlaczego, ale czuł się z tym... Dziwnie. Owszem, cieszył się, że ta sytuacja tak się rozwinęła. Był pewien, że nie będzie mu więcej przeszkadzała w dążeniu do wyznaczonych sobie wysoko celi. Nie będzie musiał słuchać jej bzdurnych analiz, które były jego zdaniem kompletnie nie trafione. Nie będzie się już denerwował.
- Mimo wszelkiego pojęcia, jakie o mnie masz... Nie jestem robotem. I nie życzę sobie takich uwag – Oczywiście kiedy tylko mógł odsunął od nie rękę i całego siebie. Już mówiłam, że czuł się brudny. Po co go przepraszała? Po co mu dziękowała? Po co próbowała mu jeszcze zrobić mętlik w głowie? - Zajmij się swoim życiem. Chyba nie jest zbyt udanie, skoro cały czas masz usilną potrzebę wtrącania się w moje – Chciałaś uczucia, masz uczucia. Albo inaczej. Jego oczy nadal były bezbarwne, jednak on wiedział, że ona czegoś oczekuje. Oczekuje choćby właśnie złości. Więc ją obraził. Dał jej drętwe, oszukane poczucie tego, że coś osiągnęła. Udawana złość. Udawany gniew – mocne ominięcie jej przesuwając ją w bok i zniknięcie w korytarzu.

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 21
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 189
  Liczba postów : 161
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10503-marceline-collins
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10505-marcelina-sie-socjalizuje
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10506-sowa-marceliny
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10507-marceline-collins-kuferek#288954




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta Klasa   Sro Wrz 23 2015, 19:51

Marcela siedziała po turecku na jednym ze stołów, ze szkicownikiem spoczywającym na kolanach. Oparła plecy o ścianę, odpoczywając przez chwilę; właśnie wysłała do Lucasa sowę, która bez problemu ją tam odnalazła. Nieźle, jak na zwierzę reagujące tylko na hasło "jedzenie", prawda? No, w każdym razie Marcela czekała. Albo na odpis, albo na sowę, że Lucas jednak się spotkać nie może. Ewentualnie na sowę z potwierdzeniem przybycia. No cóż, Marcysia i tak miała zajęcie - mianowicie rysowanie. I śpiewanie. Bo kiedy podczas rysowania czuła, że jest sama (ewentualnie z osobą, której ufa) zaczynała sobie podśpiewywać. Pomagało jej to się rozluźnić, skupić, poprawić humor, wyładować emocje... Jedna z tych rzeczy, bez których nie przeżyłaby dnia.
Zatem siedziała sobie na wcześniej wspomnianym stole i zatracała się w rysowaniu. Właściwie, to były tylko luźne ćwiczenia perspektywy, ale Marcela miała akurat ochotę na coś niezbyt wymagającego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 19
Skąd : Londyński Ealing
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 207
  Liczba postów : 113
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11260-lukasz-lucas-bielecky
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11264-luki#303388
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11262-lucasowa-poczta
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11263-lucas-bielecky




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta Klasa   Sro Wrz 23 2015, 21:02

Gdy tylko dostał zwrotną sowę od Marceli z propozycją spotkania, serce chłopaka zaczęło bić szybciej. Chciał zrobić jak najlepsze wrażenie, więc poprawił swój żółty krawat i ogarnął zmierzwione włosy spinając je w koczek. Na koniec uśmiechnął się sam do siebie. Idź już przystojniaku, nie każ jej czekać- pomyślał tylko i chwytając w biegu skórzaną torbę, opuścił pokój wspólny Puchonów. Przepychał się między tłumami uczniów na schodach, niezręcznie przepraszając wszystkich których nieumyślnie potrącił.
Dokąd to, Bielecki? Gdzie się tak spieszysz, co? - wołało za nim wiele portretów, lecz chłopak nie zwracał na nie większej uwagi. Uśmiechał się tylko niewinnie i zdyszany odpowiadał, że musi iść. Już, już zaraz, jeszcze tylko jedne schody i w lewo. - powtarzał sobie w duchu nie zwalniając kroku. W końcu dotarł do starych, żelaznych drzwi i od razu pociągnął za klamkę. Wpadł do środka niczym tornado. Najwidoczniej zbyt szybko, bo potknął się o własną sznurówkę i runął na posadzkę. W ostatnim momencie złapał równowagę, co skutkowało upadkiem na kolana w dość śmiesznej pozycji, prosto pod nogi Marceline. Próbując wybrnąć z tej sytuacji jakoś w miarę z klasą, wyciągnął ręce w stronę dziewczyny i zawołał:
- Taadaa. Oto i jestem.
Po jego czerwonej od biegu twarzy spływały drobne kropelki potu, więc otarł je szybko rękawem, zanim Marcela zdołałaby je zauważyć. Uśmiechnął się szeroko, patrząc na nią niepewnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 21
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 189
  Liczba postów : 161
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10503-marceline-collins
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10505-marcelina-sie-socjalizuje
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10506-sowa-marceliny
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10507-marceline-collins-kuferek#288954




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta Klasa   Sro Wrz 23 2015, 21:21

Marcela nieco zmieniła pozycję, mianowicie usiadła zwieszając nogi na brzegu ławki i machając nimi beztrosko. Rysunek co prawda stanowił tylko ćwiczenie, niemniej wyglądał całkiem porządnie, a dziewczyna uśmiechnęła się sama do siebie, zadowolona z efektu - choć były to ledwie początki całego rysunku. W międzyczasie przez uchylone okno do klasy wpadła sowa Lucasa, a Marcela odwiązała od jej nóżki liścik i przeczytała go, praktycznie nie przerywając rysowania. Właściwie to spodziewała się, że Lucas od razu przyjdzie - wyszła z założenia, że skoro miał czas, by pisać do niej sowy, to na pewno miał go również na spotkanie. Mimo że dziewczyna postanowiła wtedy pobyć trochę sama i porysować, to uznała, że Lucas wcale nie będzie jej przeszkadzał. Nathaniela nie widziała już od dawna, musiała odetchnąć od tego wszystkiego, a samotne siedzenie i rozmyślanie przecież nie miało sensu, prawda? Trzeba było się otworzyć. Pogadać z ludźmi - jak nie o tym, to chociaż ogólnie, żeby zająć myśli czymś innym niż brak kontaktu między nią a Woodsem.
- - I got love on my fingers, lust on my tongue
You say you got nothing, so come out and get some
- zaśpiewała, akcentując charakterystycznie ostatnie słowo i uśmiechając się do siebie samej z tego powodu. Według niej po prostu zabrzmiało to nieco dziwnie, ale nie znaczy to, że źle. Wtedy do klasy wpadł nagle Lucas, a Marceline dośpiewała do końca, trochę zwalniając tempo i patrząc na niego z zaskoczeniem. - Heartache to heartache, I'm your wolf, I'm your man
I say run Little Monster, before... you know... who I am...?

Ostatnie słowo refrenu zabrzmiało jak pytanie, które miało znaczyć ni mniej ni więcej "co tu się właśnie stało?", ale gdy Marcela po sekundzie się zreflektowała, od razu zaczęła się o Lucasa martwić.
- Hej, wszystko w porządku? - zeskoczyła ze stołu i kucnęła przy Puchonie, opierając się ręką o jego ramię. Przynajmniej troska o kogoś mogła odciągnąć ją od myśli, że śpiewała piosenkę Nathaniela. W dodatku o tej jego "przyjaciółce".
Może nie gadają ze sobą, bo się z nią pogodził i Marceliny już nie potrzebuje?
Marcela odpędziła od siebie te myśli, uznając po prostu, że piosenka jest przecież bardzo uniwersalna.
- Dobra, widzę, że nie jest źle - stwierdziła Marcela po kilku sekundach od poprzedniego pytania, po czym podniosła się i podała Lucasowi rękę, by pomóc mu wstać. - Przed kim uciekałeś, że się aż tak bardzo spieszyłeś? - uśmiechnęła się do niego uroczo, siadając z powrotem na stole. Znów zaczęła machać nogami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 19
Skąd : Londyński Ealing
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 207
  Liczba postów : 113
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11260-lukasz-lucas-bielecky
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11264-luki#303388
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11262-lucasowa-poczta
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11263-lucas-bielecky




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta Klasa   Sro Wrz 23 2015, 21:38

Gdy Marceline wyciągnęła ku niemu rękę, na chwilę zamyślił się; Czy to nie on powinien być tym, który wyciąga pomocną dłoń? Chwycił ją jednak, bardzo delikatnie, jakby niepewny czy może to zrobić. W sumie jakie to ma znaczenie, pomyślał. Podniósł się z tego dziwacznego klęku, stając się nagle dwie głowy wyższy od niej. Spojrzał w jej ciemne oczy, próbując odgadnąć co myśli, jednak przypomniał sobie, że jest w tym beznadziejny. Lucas, ogarnij się.
- Nikt mnie nie gonił. - odpowiedział, próbując brzmieć tajemniczo. - Biegłem do ciebie.
Sięgnął po torbę, leżącą kawałek dalej i usiadł koło dziewczyny, w bezpiecznej odległości.
- Więc, - zaczął tym razem bardziej żywo - Jak tam po wakacjach?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 21
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 189
  Liczba postów : 161
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10503-marceline-collins
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10505-marcelina-sie-socjalizuje
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10506-sowa-marceliny
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10507-marceline-collins-kuferek#288954




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta Klasa   Sro Wrz 23 2015, 22:09

Delikatny chwyt ręki Marceliny nie był potrzebny, bo ona sama złapała jego rękę mocno - tak, jak powinno się przykładowo podawać rękę przy powitaniu. Firmowy uścisk, choć w tym przypadku może ciut silniejszy, bo miała go podnieść. W istocie jednak to "podniesienie" było raczej "przeciągnięciem go trochę do przodu żeby jakoś się podniósł", bo siła mięśni Marceli była dość... wątpliwa. No cóż, mugolska moda na fit lifestyle nie dotarł do Marceli, która obracała się tylko w kręgach magicznych, więc ani siłką, ani jedzeniem dla królików się nie raczyła.
- Aż tak się spieszyłeś, żeby dać mi tamte zdjęcia, co? - wyszczerzyła się. W sumie cieszyła się, że udało im się teraz spotkać pod takim pretekstem - przynajmniej mogła spędzić miło czas z kimś, kogo lubiła. Bo Lucas naprawdę był według niej w porządku.
Gdy oboje usiedli już na stole, a Lucas usiadł jakoś... dziwnie daleko? Cóż, dziwne, w każdym razie chłopak wtedy zaczął rozmowę.
- Wiesz, poza tym rejsem to nic szczególnego, wiesz co się wtedy działo, no nie? Chyba że poszło tylko alkoholu, że nie pamiętasz - pokazała mu język, po czym uśmiechnęła się. - Poza tym to sama nie wiem, jak to minęło. Ale odpoczęłabym jeszcze... - mruknęła marudnym tonem, jednak po chwili na jej twarzy znów zagościł uśmiech. Nawet jeśli wcześniej nie miała dobrego humoru, kiedy to Lucas przyłapał ją na śpiewaniu połowy piosenki Woodsa, to wtedy wydawała się w miarę radosna. - A u ciebie jak tam? Pojechałeś jeszcze gdzieś? Co robiłeś? - wyrzuciła z siebie szybko te pytania, równocześnie biorąc z ławki szkicownik i wyciągając ołówek zza ucha, gdy już zorientowała się, że nie leży on na stole; zawsze go tam wkładała odruchowo - szkoda tylko, że nie wyrobiła sobie odruchu pamiętania o tym, gdzie on jest. Marcela kontynuowała szkic, zerkając w stronę Bieleckiego.
- Fajny koczek. - wyrwało jej się, nim chłopak zdążył odpowiedzieć na pytanie. Powiedziała to cichym głosem, właściwie to tylko takie wtrącenie. No bo co? No fajny był!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 19
Skąd : Londyński Ealing
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 207
  Liczba postów : 113
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11260-lukasz-lucas-bielecky
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11264-luki#303388
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11262-lucasowa-poczta
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11263-lucas-bielecky




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta Klasa   Sro Wrz 23 2015, 22:38

- Pamiętam, pamiętam, nie piję aż tyle, by zapominać. Poza tym, masz na tyle charakterystyczny głos, że nie sposób go zapomnieć. W pozytywnym tego słowa znaczeniu. - Szybko poprawił swoje niedopowiedzenie. Tego jeszcze brakowało, by źle go zrozumiała. - Później byłem we Wrocławiu, u moich polskich, mugolskich dziadków. - Lucas otworzył torbę, z której wyjął duży, starannie oprawiony album pełen wystających kartek i zaczął wertować jego stronice. - Znaczy, nie siedziałem dwóch tygodni w jednym miejscu rozkoszując się prostym, mugolskim żywotem, bo znam całe magiczne zaplecze tego miasta, kilka knajpek, targ, stadion Quidditcha.. No i ogólnie.. przyjemnie się powłóczyć tam trochę. - Chłopak westchnął i obrócił album do góry nogami. Od początku trzymał go źle, ale dopiero teraz się zorientował. Gdy Marcelina wspomniała o koczku, odruchowo dotknął go ręką.
- Dzięki.
Skomplementowała go. Mała rzecz, a cieszy. Jeszcze nie zdążył do końca ochłonąć, a już znowu zacznie czerwienieć.
Nagle Lucas skończył wertowanie, zatrzymując się na kartce pokrytej wymieszanymi zdjęciami z rejsu. Część z nich przedstawiała niebieskie fale, białe, powiewające na morskiej bryzie żagle statku i różne inne 'wizje-artystyczne-Lucasa-w-których-tylko-on-widzi-coś-ładnego'. Przeplatane były portretami jego samego, Ambrodge'a Fridaya, Haeila Younga i kilku innych, ale nie można było zaprzeczyć, że zdecydowanie królowały tam uśmiechy Marceline.
Chłopak przysunął się bliżej niej i położył ogromny album na ich kolanach.
- Mówiłem, że trochę tego jest.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 21
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 189
  Liczba postów : 161
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10503-marceline-collins
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10505-marcelina-sie-socjalizuje
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10506-sowa-marceliny
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10507-marceline-collins-kuferek#288954




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta Klasa   Sro Wrz 23 2015, 22:54

Słysząc komplement, Marceline uśmiechnęła się jednym z najbardziej uroczych uśmiechów.
- Jejku, dziękuję. - powiedziała rozczulona, a jej humor momentalnie się poprawił. Każdy lubił komplementy, albo przynajmniej większość ludzi, ale Marcela starała się zapamiętywać każdy z nich. W końcu ludzie mają tendencję do pamiętania złych rzeczy, a ona starała się robić na odwrót, żeby sobie ułatwić żywot na tym smutnym łez padole.
No, szkoda że pamiętała wtedy też negatywy, jeśli chodzi o Woodsa. To znaczy, nie krytykę, ale przypomniała jej się ta jego przyjaciółka, którą w końcu chyba olał - tak by wynikało z tamtej piosenki, nie? Ale i tak czuła się zazdrosna, a fakt, że tyle się nie widzieli, tylko potęgował efekt.
"Collins, kretynko, już skończ", ganiła się w myślach.
- Polska, tak? - zapytała, zaciekawiona. - To ci od wódki i kiełbasy? - zapytała, uśmiechając się niewinnie. Cóż, Polska była naprawdę znanym krajem i poważanym na arenie międzynarodowej - no, przynajmniej jeśli chodziło o pierwszą wymienioną przez Marcelę rzecz.
- A nie ma za co. - odparła pogodnie. Zauważyła, że chłopak nieco się speszył, ale dla niej to był taki luźny komplement. Ot, dość często odczuwała potrzebę powiedzenia komuś czegoś miłego, tak bez powodu. Lubiła być miła, bo to zawsze wracało. A ludzie jej ufali - nie bez powodu bywała często terapeutką w sprawach rodzinnych, sercowych czy jeszcze jakichś innych.
Marcela wychyliła się, żeby lepiej widzieć zdjęcia i zaczęła po kolei je oglądać.
- Hej, mogłabym dostać któreś zdjęcie morza? O, to mi się podoba, strasznie ładny kadr! - spytała, a następnie wskazała palcem na jedno ze zdjęć; w jej głosie zabrzmiał zachwyt. Lucas wcale nie powinien tak nisko się cenić, bo według Marceli naprawdę miał talent - a jako artystka naprawdę miała coś do powiedzenia na ten temat.
- Genialne są te twoje zdjęcia - skomplementowała go nieco nieobecnym głosem, bo nadal wpatrywała się w zdjęcia. - Wiesz, łapiesz takie zwyczajne chwile, a to nabiera jakiegoś czaru. I albo masz szczęście, albo nie wiem, ale ruch jest idealnie uchwycony.
Cóż, magiczne zdjęcia było trudniej zrobić, niż mugolskie, bo nawet jak jedna klatka jest ładna, to pozostałe mogą popsuć wszystko. Lucas chyba umiał sobie z tym radzić.
- Jejku, i jak dużo mnie! Mogłabym po sztuce całej rodzinie rozdać! - zażartowała, uśmiechając się szeroko. Cieszyła się, że Lucas porobił jej trochę tych zdjęć, bo wyszły ślicznie. I nawet ruchy jej sukienki były uchwycone idealnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 19
Skąd : Londyński Ealing
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 207
  Liczba postów : 113
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11260-lukasz-lucas-bielecky
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11264-luki#303388
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11262-lucasowa-poczta
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11263-lucas-bielecky




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta Klasa   Czw Wrz 24 2015, 07:19

Zarumienił się dopiero, gdy Marceline podziękowała mu za jego stwierdzenie o jej fantastycznym głosie. Uśmiechnęła się tak uroczo i szczerze, że nie był w stanie powstrzymać napływu ciepła na policzki. Było mu miło, bardzo miło. W komplementach nigdy nie był najlepszy, więc każdy udany był nie lada zwycięstwem.
- Od wódki i kiełbasy? - uśmiechnął się pod nosem - No w sumie to prawda. I jeszcze od pierogów. Cudo kulinarne. Koniecznie musisz ich kiedyś spróbować. Jeśli zgodzisz się wybrać ze mną na Camden to Ci pokażę, gdzie można kupić najlepsze.

Czerwienił się coraz bardziej z każdym miłym słowem płynącym z ust Marceli. Nikt nigdy nie zachwycał się aż tak bardzo jego zdjęciami. A przynajmniej nikt o tak pięknych, piwnych oczach i czarującym spojrzeniu.
- Weź wszystkie, które Ci się podobają. Robię ich tyle, że jedno czy piętnaście nie zrobi żadnej różnicy. - Tym razem chłopakowi rzeczywiście było obojętne ile jego koleżanka będzie chciała zatrzymać. Zazwyczaj jednak niechętnie rozdawał swoje dzieła.
-Mam nadzieję tylko, że trochę mi zostawisz. Na przykład to. - mówiąc to złapał zdjęcie uwieczniające Marceline w krótkiej, czerwonej sukience. Stała opierając się o rufę statku, włosy miała rozwiane i śmiała się do obiektywu.
- To moje ulubione. Bardzo.. Bardzo mi się tu podobasz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 21
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 189
  Liczba postów : 161
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10503-marceline-collins
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10505-marcelina-sie-socjalizuje
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10506-sowa-marceliny
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10507-marceline-collins-kuferek#288954




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta Klasa   Czw Wrz 24 2015, 15:00

- Tak, poza tym słyszałam, że mają tam ze sto różnych przekleństw! To brzmi dość... imponująco - uśmiechnęła się. - Wiesz, to w sumie całkiem niezły pomysł. Ale to... to mugolskie? Bo wiesz, ja raczej do mugolskiego świata jakoś... cóż, nie przywykłam.
Ta, "nie przywykłam" to właściwie całkiem spory eufemizm. Jeśli zachwycanie się mugolską zapalniczką i uważanie jej za jeden z lepszych wynalazków - bo to przecież taki świetny gadżet (no, i nie znała zbyt wielu innych wynalazków...) - można było uznać za nieprzywyknięcie, to oczywiście nie ma problemu.
Kiedy chłopak wyraził zgodę na to, żeby zabrała sobie niektóre ze zdjęć, znów się uśmiechnęła. Właściwie, radość wprost promieniowała z jej twarzy. No, co miała poradzić na to, że lubiła mieć takie rzeczy?
- Ten widoczek, o - wskazała na zdjęcie - Mogę zabrać? Chciałabym to namalować tak, żeby ruszały się fale, wiesz o co chodzi, nie? - zapytała o zgodę, mimo że wcześniej pozwolił, ale cóż, wolała się upewnić - w końcu to była jego praca i dobrze rozumiała, że na przykład swoich obrazów nie potrafiłaby ot tak sobie rozdawać hurtowo.
- Kurczę, to zdjęcie mi się akurat podobało - powiedziała nieco rozczarowana, ale natychmiast jej się przypomniało coś, co dało jej odrobinkę nadziei. - Hej, a nie robiłeś wtedy kilku zdjęć? Nie masz przypadkiem podobnego? Strasznie mi się podoba, jak się układała ta sukienka...
Zaczęła powoli wybierać zdjęcia, nad każdym się dość długo zastanawiając. Starała się też wybierać takie, które nie są pojedyncze, ewentualnie te z prawie identycznymi kadrami. Ze swojego "koncertu" na imprezie zabrała trochę więcej zdjęć, bo tych było od cholery. Kloszowana, granatowa sukienka przy każdym obrocie falowała przepięknie (to jedna z jej ulubionych kiecek!), a Lucas w dodatku potrafił uchwycić to w idealnym momencie. Choć były to zwykłe zdjęcia, by uchwycić chwilę, to Marcela przy oglądaniu miała wrażenie, że to jakaś profesjonalna sesja. Zupełnie tak, jakby była modelką!
Zabrała jeszcze jedno zdjęcie, gdzie widoczne było wiele osób, włącznie z Lucasem i Marcelą. Ile trzeba było się namachać, żeby parę takich zdjęć zrobić!
I wtedy Lucas kontynuował, a dziewczyna podniosła zaskoczone spojrzenie znad albumu. Jego speszenie, które wyczuwała, a może niekoniecznie do siebie dopuszczała, chyba musiało się jej udzielić.
- Skoro ulubione, to nie będę go zabierać, ale na pewno nie ma chociaż podobnego? - spytała nieco niepewnie. - I to bardzo miłe z twojej strony. Może powinnam się zająć modelingiem, co? Panie specjalisto? - wyszczerzyła się, a niewinny żart miał za zadanie rozluźnić atmosferę. Nie chciała przecież, żeby Lucas czuł się przy niej niekomfortowo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 19
Skąd : Londyński Ealing
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 207
  Liczba postów : 113
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11260-lukasz-lucas-bielecky
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11264-luki#303388
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11262-lucasowa-poczta
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11263-lucas-bielecky




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta Klasa   Czw Wrz 24 2015, 15:47

- Chyba nie masz nic przeciwko by przejść się po mugolskim targu? Na którym, zresztą, są też czarodziejskie sklepy, jak się lepiej poszuka. Dziwne, że skoro mieszkasz w Londynie to nigdy tam nie byłaś.. To bardzo popularne miejsce. - uśmiechnął się do dziewczyny, odsłaniając rządek idealnie białych zębów. - Jeśli nie zgubisz mnie, to nic złego Ci się nie przytrafi. Nawet w tym dziwnym dla Ciebie, mugolskim świecie. Mogę Ci to obiecać.
Na pewno mógł?
Luki, nie rób tak więcej. Nie obiecuj rzeczy, których obiecać nie możesz.


- Jasne, możesz wziąć ten, albo, o ten tutaj - Chłopak wziął zdjęcie podobne do tego, które wybrała Marceline - Jest ostrzejsze. I, tak przy okazji, jak będziesz malować.. - Luki nieco opadł ze śmiałego tonu. - Mogłabyś mi pokazać, jak powstają ruchome obrazy? Jeszcze nigdy nie miałem okazji zobaczyć jak ktoś je maluje.
W międzyczasie Marcela wybierała kolejne zdjęcia, gdy w końcu zatrzymała się na jego ulubionym.
- N-napewno mam podobne. Zrobiłem ich dużo.. - Speszony sięgnął po torbę i wyjął z dna kilka polaroidów, które musiały mu wypaść.
- Proszę, zobacz te.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 21
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 189
  Liczba postów : 161
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10503-marceline-collins
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10505-marcelina-sie-socjalizuje
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10506-sowa-marceliny
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10507-marceline-collins-kuferek#288954




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta Klasa   Czw Wrz 24 2015, 16:07

- Hej, w sumie fajny pomysł! I trzymam za słowo - wyszczerzyła się do niego i klasnęła jeden raz w dłonie, podobnie jak miała w zwyczaju robić to jej kuzynka, Alyssa. Przebywanie z nią sprawiło, że czasem zdarzały jej się takie rzeczy. - Hej, a czy to prawda, że mugole mają takie coś jak ruszające się zdjęcia, ale z dźwiękiem? - wypaliła nagle, zmieniając temat, a w jej głosie brzmiało zaciekawienie. Nawet nie zwracała uwagi na to, że ktoś mógłby się z niej śmiać, bo zadaje takie pytania - w gruncie rzeczy była do tego przyzwyczajona. Cóż, po prostu była absolutnie nieprzystosowana do świata mugoli, cóż poradzić? Ogarniała tylko ich sztukę - rzeźby, obrazy, rysunki, takie rzeczy. Wiedziała nawet, że to, że obrazy się u nich nie ruszają to wcale nie usterka!
- O, dziękuję, to będzie idealne. Jeszcze nie wiem, jak to przełożę na płótno z tak małego zdjęcia, ale jakoś to zrobię! - stwierdziła tonem pełnym zapału, a gdy Lucas znów się odezwał, popatrzyła na niego z uwagą. - Pewnie, nie ma sprawy. Miło się maluje w towarzystwie.
Przypomniała sobie, jak Nath często był z nią, kiedy malowała lub rysowała. I nawet pamiętała czasy, kiedy chciała, żeby sobie w końcu poszedł i dał jej malować w spokoju. Ach, te dziwne czasy, w których się jeszcze nie lubili, a które wydały się Marceli dość... dziwaczne.
- O, świetnie! - ucieszyła się dziewczyna, widząc jej kolejne zdjęcie w kloszowanej sukience, która powiewała na wietrze. A więc mogła sobie zabrać! - W takim razie konfiskuję to.
I przełożyła zdjęcie do lewej ręki, w której już trzymała drobny pliczek zdjęć.
Spora ilość tych zdjęć jednak wydała jej się dziwna, więc postanowiła po prostu o nią zapytać.
- Dlaczego jest tak dużo tych zdjęć? - zapytała bez owijania w bawełnę. - Wydawało ci się, że jakaś fajna dziewucha za mną stoi i chciałeś mieć pretekst do zdjęcia? - zażartowała w typowy dla siebie sposób, ale tak naprawdę rozważała różne opcje, dalece odbiegające od tej powiedzianej na głos. Zaciął się aparat? Bielecki kombinował z ustawieniami? Myślał, że coś nie wyszło przez światło i chciał się upewnić? Tyle możliwości, a prawda była tylko jedna - i to w dodatku zamknięta w rozczochranej główce Lucasa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 19
Skąd : Londyński Ealing
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 207
  Liczba postów : 113
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11260-lukasz-lucas-bielecky
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11264-luki#303388
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11262-lucasowa-poczta
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11263-lucas-bielecky




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta Klasa   Czw Wrz 24 2015, 16:29

- Nazywają to filmami. Film trwa średnio dwie godziny i opowiada jakąś historię, mniej lub bardziej ciekawą. W wakacje oglądam ich bardzo dużo.
Lucasowi podobał się jej entuzjazm wobec mugolskiej technologii. Z drugiej strony, było to dla niego nieco dziwne, że ktoś nie wie czym są filmy, do czego służy telewizor, czy jak używać smartfona.. ale przez siedem lat w Hogwarcie już zdążył powoli przywyknąć, że niektórzy czarodzieje nie mają pojęcia o takich rzeczach. Nie uważał, że było w tym coś złego, wręcz przeciwnie. Świat magii był dużo bardziej intrygujący niż mugolskie wynalazki.

Gdy Marceline zapytała o zdjęcia, wziął jedno z brzegu i zaczął nieumyślnie miętolić je w rękach. Co ja mam jej teraz powiedzieć, co? Obawiał się tego pytania od momentu gdy otworzył album.. Co jeśli pomyśli sobie o tym o czym nie chciałbym, by pomyślała? A przynajmniej jeszcze nie teraz..
- No.. - westchnął głęboko i przełknął ślinę - To Ty jesteś tą fajną dziewuchą. Robiłem te zdjęcia Tobie, specjalnie. Nie że zaplanowałem sobie co do sztuki ile ich zrobię czy coś. Po prostu .. jesteś bardzo ładna wiesz? - Język Ci się plącze, Luki, zakończ tę wypowiedź szybko. - Ch-chyba nie jestem pierwszym chłopakiem, który Ci to mówi..
Lucas uśmiechnął się do niej nieśmiało.
No to sknociłeś, stary.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 21
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 189
  Liczba postów : 161
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10503-marceline-collins
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10505-marcelina-sie-socjalizuje
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10506-sowa-marceliny
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10507-marceline-collins-kuferek#288954




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta Klasa   Czw Wrz 24 2015, 22:56

Marcela słuchała z zaciekawieniem o tym dziwnym wynalazku mugoli.
- Hej, a o czym to na przykład jest? Chciałabym zobaczyć coś takiego! - powiedziała entuzjastycznie, powstrzymując chęć, by znowu klasnąć w dłonie w stylu Alyssy. Cholera, łatwo było nie mieć kontaktu przez tyle lat, łatwo było się mijać na korytarzach, ale ukryć pokrewieństwo - już o wiele trudniej. I to nie tylko jeśli chodzi o wygląd.
Marceline, odkąd zadała pytanie, obserwowała Lucasa uważnie. Właściwie, nabierała nawet podejrzeń - mimo że w jej przypadku było to niesamowicie trudne. No, potrafiła analizować słowa, zachowania, uczucia innych, były one dla niej o wiele bardziej przejrzyste, niż dla większości osób. Potrafiła to wyczytać.
Kiedy jednak chodziło o to, jakie podejście mają do niej faceci, była absolutnie nieświadoma.
No, może jednak coś docierało do jej uroczej blond główki, ale była dobra w odrzucaniu od siebie takich myśli. No, bo po co się nad tym zastanawiać? No, ewentualnie sama coś może czuła, na przykład jak w PRZYJACIELSKIEJ relacji jej i Natha, ale nie potrafiła zrozumieć jego intencji.
A szkoda, bo to by ułatwiło sprawę.
W każdym razie, gdy Lucas mówił, zauważyła pewne oznaki... hm, niepewności, nieśmiałości? Może to było pytanie zbyt krępujące?
Kiedy skończył pierwszą część zdania kolejnym komplementem, Marceline uśmiechnęła się po raz kolejny; kontynuacja natomiast minimalnie zbiła ją z tropu.
Generalnie rzecz ujmując, gubiła się w niedopuszczaniu do siebie myśli o... nieco większej niż zazwyczaj sympatii do niej. Mimo wszystko, odebrała tę wypowiedź jako dość niewinny wyraz okazywania artystycznej duszy estety.
- Miło to słyszeć, wiesz? Szczególnie od fotografa. Wiesz, w końcu do robienia zdjęć musisz mieć jakiś zmysł estetyczny. To brzmi egoistycznie trochę, co? - urwała. Większość ludzi tak odbierała pewność siebie, ewentualnie zwyczajne niezaprzeczanie każdemu komplementowi. Głupota. - W każdym razie dziękuję. A co do tych chłopaków, to wiesz. Faceci mają to do siebie, że lubią gadać takie rzeczy. - pokazała mu język. Mała prowokacja, czyli jechanie na stereotypach, ale Marcela wcale nie wyrabiała opinii poprzez takie schematy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Pusta Klasa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 33 z 36Idź do strony : Previous  1 ... 18 ... 32, 33, 34, 35, 36  Next

 Similar topics

-
» Pusta Klasa
» Stara, pusta klasa
» Pusta klasa
» Pusta klasa
» Klasa do Obrony Przed Czarną Magią

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Wielkie schody
 :: 
drugie pietro
-