IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Źródełko Młodości

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : II
Wiek : 24
Skąd : Indie, Delhi
Galeony : 76
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 93




Gracz






PisanieTemat: Źródełko Młodości   Czw Sie 18 2011, 20:23

Właściwie... to fontanna, nie źródełko, ale taka nazwa się już przyjęła i wszyscy przymykają na ten szczegół oko. Niestety, a może stety, nie daje ono wiecznej młodości, czy czegoś w tym stylu. Na czym więc polega jego sekret? Otóż pokazuje wspomnienia z lat sprzed Hogwartu. Najczęściej kończą się więc na dostaniu listu do szkoły, choć czasami, dla przyjezdnych uczniów czy studentów - wizje urywają się w momencie przejścia na peron 9 i 3/4. Trzeba jednak uważać, bo źródło jest bardzo kapryśne. Kiedy więc wody buzują niecierpliwie, lepiej nie zaglądać w jej toń, bo ujrzy się tylko i wyłącznie sceny przykre i takie, których pamiętać się nie chce.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 207
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 338




Gracz






PisanieTemat: Re: Źródełko Młodości   Wto Sty 31 2012, 18:58

Co ona robiła na piątym piętrze? Otóż wyszła z dormitorium, w którym spędziła ostatnie dwa miesiące, bo po prostu miała tego dość. Na nic nie miała ochoty, nikogo nie spotykała, wszystko jakby umilkło, straciło sens...No i rocznica śmierci Nate'a. Nawet nie pojechała do domu by pójść na jego grób. W zamian za to raz wybrała się na cmentarz tu, w Hogsmeade, choć nikogo znajomego tu nie miała. Było jej źle, tak cholernie źle jak nigdy wcześniej. Miała pójść na imprezę z Evitą i Cass, spotkać się z Quai....i nic. Nikt się do niej nie odezwał, a ona nie chciała się narzucać. Straciła nadzieję, na to że kiedykolwiek jeszcze spotka swoich przyjaciół. A może już ich nie miała? Któż to wie. Wstała z łóżka tak gdzieś pod wieczór i ubierając jakiś stary, znoszony dres, związała włosy w kucyk i wyszła z dormitorium. Nawet nie chciało jej się brać ze sobą tak uwielbianego przez nią szkicownika by porysować. Co się z nią działo? Depresja? Jeśli tak to bardzo głęboka. Victoria ruszyła przed siebie. Mijała Wielką Salę, klasy, gabinety, coś mówiące do niej portrety... Zatrzymała się na piątym piętrze przy jakiejś fontannie, której nigdy wcześniej nie widziała. A to dziwne, w końcu nie było miejsca w zamku czy na błoniach gdzie by nie była. Zbliżyła się ku wodzie, która o dziwo była taka jakaś...niespokojna, wzburzona. Dotknęła dłonią tafli i spojrzała w stronę źródła. Na powierzchni ukazały się fale, rozchodząc się dając jakiś bliżej nieokreślony obraz. Tori, zaciekawiona tym zjawiskiem, przypatrzyła się bliżej. A to cóż to?! Nagle na wodzie pojawiły się oczy. Niebieskie, tak bardzo znane jej oczy. Marie. Co się na Merlina dzieje? Ślizgonka została całkowicie zahipnotyzowana spojrzeniem swojej zmarłej przyjaciółki. -Smith...-uśmiechnęła się delikatnie, nie zastanawiając się wcale nad niezwykłością zjawiska, nad tym, że w fontannie zobaczyła obraz zmarłej dziewczyny...Wodna wizja zmieniła się. Vic zobaczyła swój dom, ogród. Była tam z Marie, pamiętała ten dzień. Dzień przed śmiercią...Znowu zmiana wizji. Kolejna tak bardzo przytłoczyła Victorię, że dziewczyna osunęła się na ziemię i opierając o mury fontanny objęła ramionami kolana i przytuliła je do piersi. Spytacie co zobaczyła. Pogrzeb, pogrzeb swojej najlepszej przyjaciółki. Siebie patrząca na jej grób, widzącą te już niewidzące oczy...Najgorszy dzień w całym swoim życiu, którego nie chciała i nie mogła pamiętać, bo za każdym razem gdy go sobie przypominała czuła taki sam ból jakby znowu przeżywała śmierć Marie. Tak było i teraz. Poczuła jak jej ciało ogarnia przenikliwy chłód a łzy napływają do oczu. Wspomnienia były wciąż żywe, a widok przyjaciółki w jej umyśle tak wyraźny jakby widziały się i rozmawiały zaledwie wczoraj. Dziewczyna wstała i próbując się uspokoić podeszła do okna. Wyglądając przez nie oddychała głęboko wycierając łzy z oczu bojąc się, że ktoś ją zobaczy w takim stanie. Wdech, wydech, wdech, wydech....Tak, Tori, nie płacz, wszystko będzie dobrze...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Skąd : New London
Galeony : 64
  Liczba postów : 71




Gracz






PisanieTemat: Re: Źródełko Młodości   Wto Sty 31 2012, 19:24

Trzask. Ktoś z całej siły zatrzasnął drzwi dormitorium, zmuszając Cass do otwarcia zaspanych powiek. Było już późne popołudnie. Ślizgonka wreszcie czuła się na tyle dobrze, by wyjść z Dormitorium. Musze bowiem dodać, że przez ostatnie tygodnie faszerowała się różnego rodzaju eliksirami na przeziębienie, grypę czy inne tego typu choróbska. Dziewczyna przeciągnęła się niczym kot i z uśmiechem stwierdziła, że wreszcie nic ją nie boli. Szybko się ubrała w spódnice, kozaczki i białą bluzeczkę. Szybkim ruchem ręki rozczesała włosy, chwyciła swój sweterek, torebkę i wyszła z zamiarem nadrobienia wszystkiego tego, co się działo w szkole przez ostatni tydzień. Z tym, jakże pięknym zamiarem udała się do biblioteki. Jednak gdy tylko wyciągnęła książki, jej zapał prysł jak bańka mydlana. Pochyliła się nad podręcznikiem z kwaśną miną, starając się skupić na czytanym tekście, co, bądźmy szczerzy, niezbyt jej wychodziło. Nie minęła nawet godzina, a Cassandra zatrzasnęła podręcznik i udała się na przechadzkę po zamku. Chodziła po korytarzach, wcinając jabłko, szukając kogoś, kto mógłby dotrzymać jej towarzystwa. Tak długo nikt jej nie widział, a nie dostała ani jednej sowy. W zasadzie, to ona też nigdy nie pisała do ludzi pierwsza, ale w końcu Cassie uważała, ze jest najważniejsza na świecie. Chyba już czas zmienić nastawienie. Znalazła się na Piątym Piętrze. W miejscu, w którym jeszcze nigdy nie była. Ale bardziej od tego, gdzie jest, bardziej ciekawiło ją to z kim tu jest. Podeszła do dziewczyny zwijającej się koło jakiegoś źródełka i najwyraźniej powstrzymującej się od płaczu.
- Tori? – spytała szeptem, nie poznając przyjaciółki. Nic dziwnego, tyle się nie widziały. Cass niewiele myśląc przytuliła dziewczynę. Gdyby ktoś ją zapytał czemu, pewnie sama by nie potrafiła odpowiedzieć. Zrobiła to i już. Taka nagła potrzeba bliskości. Boże, co się z nią dzieje...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 207
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 338




Gracz






PisanieTemat: Re: Źródełko Młodości   Wto Sty 31 2012, 19:37

Victoria usłyszała, że ktoś się do niej zbliża ale nie miała siły podnieść wzroku. Po prostu nie mogła. Po chwili jednak usłyszała jakże dobrze znany sobie głos i jakże przyjemny zapach wanilii, który zawsze ta osoba roztaczała. Cassie. Dziewczyna przeniosła wzrok na przyjaciółkę, a humor pojawił jej się natychmiast. Jakże dawno jej nie widziała! Śmiem twierdzić iż od spotkania w pokoju muzycznym. No toż to niedopuszczalne by widywały się tak rzadko! Szybko otarła resztki łez z kącików oczu i odzwajemniła uścisk. Tak, ona zdecydowanie potrzebowała bliskości. Pociągnęła nosem wciągając słodki zapach do nozdrzy. Tak bardzo tęskniła. -Cass. -spojrzała na Ślizgonkę. Potem przeniosła wzrok na swoje ubranie,by po chwili znów spojrzeć na dziewczynę. -A ty jak zwykle wyglądasz świetnie. -dała jej przyjacielskiego prztyczka w czoło. -Co się z tobą działo moja droga? Dawno cię nie widziałam. Mów mi wszystko!- zażądała z udawaną stanowczością. Nie zamierzała się gniewać za to, że tamta się nie odzywała. Jakże mogłaby być zła dla drugą najważniejszą osobę w swoim życiu? Tak naprawdę to chciała tym pytaniem odciągnąć przyjaciółkę od tematu stanu w jakim znalazła ją Ślizgonka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Skąd : New London
Galeony : 64
  Liczba postów : 71




Gracz






PisanieTemat: Re: Źródełko Młodości   Wto Sty 31 2012, 19:59

Nie wszystkim przeszkadza zapach wanilii jaki roztaczała Cass. Ona jednak nie mogła nic na to poradzić. Zawsze tak pachniała. Znała kilka osób, którym robiło się niedobrze, nie tyle od Cass co od jej zapachu. Na szczęście Tori nie należała do takich. Cass mocno przytuliła przyjaciółkę, której nie widziała kawał czasu.
- Co się stało? Dlaczego płakałaś? – spytała, gdy już uwolniła się z uścisku Ślizgonki. Nie żeby coś. Uwielbiała Tori i to, jak nie pasowała do stereotypu przeciętnego ślizgona. Zupełnie jak Cass. Jak one się w ogóle znalazły w tym domu? To już pytanie bardziej do Tiary Przydziału, niż do mnie.
- Byłam chora. Ale już jest dobrze. Sama też potrafię się wyleczyć. A co z tobą? Jak się czujesz?
Panienka Donavan spojrzała na coś, co wyglądało jak fontanna. Nie widziała do końca czemu, ale czuła, że to, w jakim stanie znalazła przyjaciółkę ma jakiś związek z tą fontanną. Cass spojrzała w błękitną taflę. Przez chwilę wpatrywała się jedynie w wodę. Ale później dostrzegła wnętrze salki baletowej, w której ćwiczyła z siostrami jako dziecko. Uśmiech powoli zakwitł na jej twarzy, gdy dostrzegła dwie drobniutkie dziewczynki, śmiejące się i robiące dziwne miny. Tak, dobrze myślicie. Dziewczyna ujrzała siebie i Annę. To było jedno z najpiękniejszych wspomnień, jakie zachowało się w pamięci Cassie. Z trudem oderwała wzrok od wody i spojrzała znów na swoją przyjaciółkę. Nie mogła tak zatracać się w przeszłości. Liczyło się tu i teraz. I kropka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 207
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 338




Gracz






PisanieTemat: Re: Źródełko Młodości   Sro Lut 01 2012, 13:29

Taak, zapach dziewczyny bywał chwilami dość intensywny i słodki jednakże Tori znała ją już jakiś czas i zdążyła się przyzwyczaić. Poza tym, trochę dziwne by było jakby w towarzystwie przyjaciółki krzywiła się bo nie odpowiadał jej aromat wanilii. to była część Cassandry, a wszystko co się z nią wiązało było świetne, bo i ona sama była świetna. A co do przydziału to nie byłabym tu taka pewna, w końcu Victoria do niedawna zachowywała się jak typowa Ślizgonka. Co to tragedie potrafią zrobić z człowiekiem...No nic. Są gdzie są. Słysząc pytanie Cassie dziewczyna lekko się skrzywiła patrząc na fontannę, przy której się znajdowały. Wcześniej dziwiła się, że nigdy dotąd tu nie była, ale teraz żałowała, że znalazła to miejsce. Nie wiedziała o nim kompletnie nic oprócz tego co doświadczyła. A to było złe, więc i opinia o tym źródełku wyrobiła jej się kiepska. Wzruszyła ramionami starając się nie przypominać sobie tego co w nim zobaczyła. No ale musiała odpowiedzieć, prawda? - Ta fontanna...Nie jest zwykłą fontanną. Chyba pokazuje smutne, ludzkie wspomnienia, takie o których chciałoby się nie pamiętać bo są zbyt bolesne. Widziałam Marie, moją zmarłą przyjaciółkę. Najpierw patrzyła na mnie, uśmiechała się. Potem obraz się zmienił, stałam się świadkiem naszej zabawy dzień przed jej śmiercią. Potem był pogrzeb...Jej ciało w trumnie, niewidzące oczy...Wspomnienie tego wciąż sprawia mi ból. Z jednej strony żałuję, że tu przyszłam ale z drugiej strony się cieszę bo się spotkałyśmy. -uśmiechnęła się lekko do towarzyszki. Po chwili, słysząc jej słowa zmarszczyła nos. Czy ostatnim razem jak się widziały Cassandra także nie była chora? -Byłaś chora? Ostatnio jak się widziałyśmy też nie byłaś w formie. Tak długo choroba się ciągnęła czy to już była kolejna niedyspozycja? Masz strasznie obniżoną odporność. Na pewno wszystko dobrze? -przyjrzała się przyjaciółce bliżej. Niby wyglądała dobrze, ale tak jakoś...inaczej. -Mogłaś napisać, razem byśmy coś zaradziły. -ona? Co z nią? Hmmm, jakby to powiedzieć...- U mnie, no cóż, też nie najlepiej. Od jakichś dwóch miesięcy praktycznie nie ruszam się z dormitorium. Straciłam chęć do wszystkiego. Nawet nie pojechałam na grób brata jak była rocznica jego śmierci. Ale teraz już jest lepiej, serio. -uśmiechnęła się szeroko. Naprawdę, widząc Cassandrę od razu poczuła się lepiej. Towarzystwo przyjaciół zawsze dobrze na nią wpływało. Przyjaciółka spojrzała na taflę wody ze źródełka, która o dziwo jakby się uspokoiła po pokazaniu Tori jej wspomnień. -Nie radziłabym ci tam patrzeć...-szepnęła cicho, nie chciała aby i Cassie doznała przykrego wpływu fontanny. Ale Donovan, po podniesieniu wzroku nie wyglądała jakby zobaczyła coś przykrego. -Co widziałaś?- spytała z lekkim zaciekawieniem w głosie, wciąż niezbyt ufnie spoglądając na tajemnicze źródło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Skąd : New London
Galeony : 64
  Liczba postów : 71




Gracz






PisanieTemat: Re: Źródełko Młodości   Pią Lut 03 2012, 15:04

- Tak, jestem trochę osłabiona. Ale czuję się już dobrze.
To prawda. Choroba, której na początku Cass nie chciała leczyć trochę podniszczyła jej system odpornościowy. Ale Ślizgonka zainwestowała w książki do eliksirów i sama próbuje się z tym zmierzyć, co jest dość trudne, gdy ma się gorączkę.
- Rozumiem. Też przez to przechodziłam –najgorsze, co można zrobić to przechodzić przez to samemu, dodała w myślach. W tej chwili zrozumiała, że Tori jest do niej bardzo podobna. Obie starają się odepchnąć rzeczywistość jak najdalej, pozostać w swoim małym świecie, gdzie wszystko jest idealne. Tyle, że Cassie wyszła z tej skorupy i stawiła czoła życiu. Victorię też to czeka. Prędzej czy później.
Smutne wspomnienia? Czy ja wiem. Cass lubiła wspominać czas spędzony z siostrą. To sprawiało, że czuła się tak, jakby Anna przy niej była. Może to głupie i osoba, która nigdy w życiu nie przeżyła śmierci bliskiej osoby pomyśli, że Ślizgonka zwariowała, ale taka była prawda. Na co dzień Cassie nie zastanawiała się, czy Annabeth jest przy niej. Jednak czasem miała takie dni, podczas których zaszywała się w jakimś miejscu i godzinami myślała o śmierci. No cóż, nie jest to najweselszy temat do rozmyślań, ale o czym innym mogła rozmyślać? Tu nasuwa mi się imię pewnego chłopaka, ale Cass dobrze wiedziała, co musi teraz zrobić ani jej ani mnie się to zbytnio nie podoba. Ale wróćmy do tematu.
- Zobaczyłam Annabeth. I siebie. W salce baletowej. Myślę, że to przywołuje nie tylko złe wspomnienia – szepnęła, wpatrując się w taflę. Była tak poruszona tym miejscem i tym co zobaczyła, że zapragnęła znów spojrzeć w wodę. Ale przecież jest tu z Tori, a jej przyjaciółka najwyraźniej nie ufała tajemniczej fontannie. Cassie, chcąc rozładować atmosferę wyjęła z torebki dwie Czekoladowe Żaby i podała jedną Tori. Zastanowiła się przez chwilę, ile będzie musiała ćwiczyć, by żabka się jej nie odłożyła po czym odgryzła jej głowę. I tak miała w planach pożarne bieganie. Może ktoś powie, że nie powinna bo i tak ma fajną figurę. Ona jednak swoje wie i czuje że może być lepiej. I szczerze, to nie radze przekonywać ją do tego, że nie musi się katować ćwiczeniami. Strata czasu i tyle.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 207
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 338




Gracz






PisanieTemat: Re: Źródełko Młodości   Pią Lut 03 2012, 20:54

Victoria przyjrzała się uważnie przyjaciółce. Cassie na pewno wyglądała lepiej niż ostatnim razem. Jak widać całkiem nieźle poszło jej to zmaganie się z chorobą. -Ty przez to przechodziłaś? Taka rozrywkowa dziewczyna? -spytała zaczepnie Vic chcąc rozluźnić atmosferę. -Najgorzej jest przechodzić przez to samemu...-dodała jakby czytając w myślach Cassandrze. Tori też już jest otwarta na swiat, serio. Ostatnio na przykład spotkała się z Margaret. A ta jej chwilowa depresja to przejściowa była, ot taka jesienno-zimowa chandra. Myślę, że ta fontanna coś jej jednak uświadomiła. Nie można żyć przeszłością, a cieszyć się z teraźniejszości. Victoria też często wspominała historie z dzieciństwa. Zabawy z bratem, wypady na miasto z Marie...tak, cieszyły ją te wspomnienia. Ale to co zobaczyła potem...śmierć, grób...z tym było już gorzej. Ale stawiła temu czoła. Przeczekała tą wizję, nie odwróciła wzroku od razu. A te łzy...dużo ostatnio płakała, ale to skutek tej przejsciowej chandry. Tori pokiwała głową na słowa przyjaciółki. -Też tak myślę. Ja też nie widziałam samych złych. Spotkanie z Marie było wesołe...tylko ta śmierć...Ta fontanna jest zdecydowanie dziwna. Może to zależy od aktualnego stanu psychicznego osoby która do niej zagląda? Nie wiem...-zaczęła się zastanawiać nad istotą tego miejsca. Było intrygujące, nie można temu zaprzeczyć. Bezwiednie Tori zerknęła na wody źródła. Przez chwilę widziała jedynie niebieską toń. Obraz zaczął się jednak zmieniać. Co teraz zauważyła dziewczyna? Rozpoznała od razu. Błonia Hogwartu a w tle ona sama. Przypatrywała się temu wszystkiemu z zainteresowaniem zastanawiając się co będzie dalej. W oddali można było zauważyć zbliżającą się Cass. Nagle Ślizgonka o mało nie wybuchnęła śmiechem, jak zauważyła co wyrabia jej przyjaciółka w wizji. Pamiętała to wydarzenie. Dziewczyna zaszla ją od tyłu, skoczyła jej na plecy i razem przewróciły się na ziemię smiejąc się wesoło. Potem poszły popływać, a pod wieczor wybrały się na piwo kremowe. O tak, to było rok temu na wiosnę! Zdecydowanie miłe wspomnienie. Dziewczyna z uśmiechem na twarzy odwróciła wzrok od fontanny przypominając sobie, ze przecież teraz też jest z nią jej przyjaciółka. Z radością przyjęła od niej Czekoladową Żabę i od razu odgryzła jej głowę. -O kurczę, jak ja dawno nie jadłam czekolady...-mruknęła z entuzjazmem zajadając smakołyk. I żeby zakończyć temat fontanny dodała jeszcze wskazując na owe źródełko. - A to pokazuje i dobre i złe wspomnienia. Takie jakby oko w przeszłość. - westchnęła i wzruszyła ramionami spoglądając na przyjaciółkę i ciesząc się z tego spotkania. -O kurczę, cholernie tęskniłam. Nie znikaj już więcej na tak długo, okej? -spytała Cassie z uśmiechem na twarzy. I całe szczęście, że Cassandra nie wyraziła zdania na temat swojej figury, bo Tori na pewno mimo jej zakazów zaczęłaby kwestionować zdanie przyjaciółki na temat swojego wyglądu. Przecież dziewczyna wygląda świetnie!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 22
Skąd : Finlandia/Wielka Brytania
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 94
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 80




Gracz






PisanieTemat: Re: Źródełko Młodości   Wto Maj 29 2012, 21:38

Olavi chyba miał jakiegoś fioła na punkcie wody. Nie dość, że w dni wolne od szkoły żeglował wraz z ojcem i siostrą, to jeszcze w Hogwarcie szukał miejsc związanych z tym żywiołem. Nic więc dziwnego, że zakochał się w miejscu, gdzie było źródełko młodości. Znalazł je przypadkiem, kiedy pewnego dnia szukał Maddie po zamku, bo ta wysłała mu bardzo przykry list. Na szczęście potem wszystko skończyło się dobrze... a nawet całkiem przyjemnie. Ekhm.
W każdym razie, postanowił odwiedzić to miejsce ponownie. Miał z nim parę miłych wspomnień, choć jeszcze nie zaglądał w toń wody. Zapragnął więc zrobić to właśnie dziś. Dlatego ledwo się obudził, pobiegał trochę po błoniach, wziął szybki prysznic i ubrał się w coś lekkiego i wygodnego. A potem wszedł na piąte piętro, gubiąc się trochę po drodze, bo był tu chyba zaledwie dwa razy. I to w porywach.
Podszedł do brzegu fontanny i zanurzył rękę w wodzie. A wtedy na jej powierzchni dostrzegł... zmieniające się obrazy. Olavi rozchylił lekko usta ze zdziwienia, jednak patrzył na to wszystko jak zahipnotyzowany. Dopiero po dłuższym czasie zorientował się, że to są jego wspomnienia z dzieciństwa. Śpiewanie morskich szant, zabawa sterem jako kilkulatek, granie w karty z załogą... i wiele innych marynarskich zdarzeń. Ale były też te z lądu, kiedy wchodził na drzewa, wrzucał ropuchy za koszulkę Maddie, taplał się w błocie... Viitasalo uśmiechnął się na to wszystko. To były zdecydowanie jedne z piękniejszych chwil w jego życiu. Przewinęło się jednak parę niefajnych sytuacji, głównie z macochą. Najbardziej bolał go brak matki w tych wspomnieniach. Zawsze był ciekawy, jak wygląda, kim była, co u niej słychać...
W końcu toń wody zabulgotała, a wszystkie obrazy zniknęły jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Gryfon westchnął ciężko i podrapał po ramieniu, intensywnie się nad czymś zastanawiając.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Bristol
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 356
Dodatkowo : Teleportacja, jasnowidzenie
  Liczba postów : 702
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2988-chiara-ana-morello
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6119-czarka-sie-przechlala
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3065-chiara




Gracz






PisanieTemat: Re: Źródełko Młodości   Wto Maj 29 2012, 23:08

Ostatnio trochę się zapuściła. Nie bywała na dworze, nie rozmawiała z ludźmi… po prostu snuła się po korytarzach w rozciągniętych bluzkach i getrach, czepiając się ścian, spoglądając na wszystkich spode łba i mrucząc coś niezrozumiałego pod nosem. A wszystko za sprawą przeczucia. Tego dobrze znanego, choć tak znienawidzonego od ostatnich dwóch lat, przeczucia. Budził się jej dar, szykował coś dla niej, a ona podświadomie przeczuwała, że nie będzie to nic miłego. Jej organizm też uległ osłabieniu… Do czasu.
A dokładnie do dzisiaj. Obudziła się wcześnie, ale zaraz po zwleczeniu się z łóżka zrozumiała, co takiego się zmieniło w ciągu tych paru godzin. Wszystko było OKEJ. Żadnego przeczucia, jej instynkt nie buntował się przeciwko bliżej niezidentyfikowanemu złu, energia przelewała się przez jej ciało już normalnie, bez żadnych zatorów… Było to dość niespodziewane, ale przyjęła tę zmianę z niemałą ulgą i uśmiechem. Ubrała się szybko i ruszyła na błonia, żeby pobiegać. Potem wzięła szybki prysznic i wziąwszy pod pachę książkę, postanowiła poszukać jakiegoś spokojnego miejsca na nadrobienie zaległości w nauce. W końcu niedługo egzaminy!
Długo nie mogła znaleźć miejsca z odpowiednią aurą. W ostatnim okresie bardzo zwracała na nią uwagę. Nie wiedzieć właściwie czemu… po prostu w pewnych miejscach nie mogła usiedzieć. Parzyły ją niektóre ławki, kłuły niektóre krzesła. Hogwart zbuntował się przeciwko niej, wszystko naładowywując negatywną energią. Ale w końcu jej się udało. Tyle że okazało się, że ktoś już tam był.
Zatrzymała się przy załamaniu korytarza, przyglądając się owej osobie. Olavi. Uśmiechnęła się do swojego kumpla, puszczając w niepamięć swój początkowy cel wizyty w tymże ustronnym miejscu.
- No cześć. Dawno cię nie widziałam, czyżby tutejszy prąd morski był dla ciebie za silny? – Musnęła jego policzek ustami, po czym niemalże beztrosko usiadła na murku okalającym fontannę. Dzięki kontaktom z rodzeństwem Viitacalo nałapała trochę żeglarskiego slangu i mogła teraz podrywać na to różnych biednych chłopczyków. Przydałoby się coś do picia. Mimo stosunkowo wczesnej pory.
- Słyszałeś o Ramiro? Boże, wydawał się taki w porządku a tu takie coś… Hogwart schodzi na psy… nie jestem pewna, czy warto tu zostać na następny rok… a właśnie? Jakieś plany na przyszłość…?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 22
Skąd : Finlandia/Wielka Brytania
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 94
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 80




Gracz






PisanieTemat: Re: Źródełko Młodości   Pią Cze 01 2012, 13:12

Jak dobrze, że Olavi nie reprezentował sobą żadnych nadzwyczajnych zdolności magicznych, bo chyba by oszalał musząc użerać się z jakąś aurą, przeczuciami, wizjami i cholera raczy wiedzieć z czym jeszcze. A gdyby dodatkowo był kobietą, która także co miesiąc dostaje okresu, to chyba by popełnił samobójstwo! Ale cóż, gryfon ewidentnie rozpatrywał wszystko pod swoim, mało skomplikowanym kątem, dlatego się nie dziwmy. I bardzo lubił Chiarę, a nawet nie tylko, więc nic dziwnego, że nie wygłaszał tych swoich mądrości. Jeszcze by się na niego obraziła i tyle by z tego wszystkiego było! Po prostu nie mógł sobie na to pozwolić, o.
Siedział przy fontannie z nieruchomym wzrokiem zaczepionym gdzieś w podłodze i nawet przestał się drapać po ramieniu, tak bardzo pochłonęły go własne myśli. Więc dobrą chwilę nie zdawał sobie sprawy z obecności ślizgonki tuż obok, dopiero jej słowa niejako go otrzeźwiły. Spojrzał na nią nieprzytomnym wzrokiem i zamrugał gwałtownie. W końcu jednak na jego twarz wpełzł szeroki uśmiech zadowolenia, iż spotyka właśnie ją. Przerzucił prawe kolano nieco w stronę fontanny i położył rękę na tejże nodze.
- Yarr, jestem wilkiem morskim, nie straszne mi żadne prądy! - zawołał tubalnie, nie mogąc powstrzymać śmiechu. Nareszcie miał dobry humor, bo ostatnio większość osób nadwyrężało jego zszargane nerwy. Dlatego Chiara poniekąd była teraz jego wybawieniem.
Zamyślił się na chwilę. Ramiro... Wzniósł oczy ku niebu, próbując cokolwiek skojarzyć. Ach, tak! W końcu nadeszło olśnienie.
- Tak, ludzie to jednak gorzej niż zwierzęta - orzekł swą opinię, a potem uśmiechnął się tym razem lekko. - Wybieram się na wakacje na statek ojca. Podobno szykuje się bardzo długa wyprawa. No a jak zdam egzaminy to chyba studia. A ty się nie wybierasz? - spytał nieco rozczarowany. No bo jak Hogwart opuszczą wszystkie fajne osoby, to po co tu zostawać?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Bristol
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 356
Dodatkowo : Teleportacja, jasnowidzenie
  Liczba postów : 702
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2988-chiara-ana-morello
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6119-czarka-sie-przechlala
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3065-chiara




Gracz






PisanieTemat: Re: Źródełko Młodości   Sob Cze 02 2012, 13:06

Szczęściarz z niego, naprawdę! Chętnie by się z nim zamieniła, chętnie oddałaby mu swój dar… okres właściwie też i tak nie będzie w stanie mieć w przyszłości dzieci. W końcu tokofobia trochę daje na łeb. Kiedyś nawet rozpatrywała samobójstwo, ale hehe, za słaba była na taki krok. No i właściwie dobrze, bo nie poznałaby tylu wspaniałych ludzi… Zapewne by się nie obraziła, tylko pokręciła smutno główką i powiedziała, że też nie lubi w sobie tychże rzeczy i najchętniej by je komuś przekazała, ale skoro nie może, to musi się z tym użerać i nie ma bata – da radę. Chociaż miesiące takie jak ten miniony źle na nią wpływały.
Czarka dużo myślała ostatnio o swoim życiu uczuciowym. O wszystkich minionych romansach, o których była w stanie sobie przypomnieć, o wszystkich tych, których odrzuciła, do których się zalecała i stwierdziła, że… jest szmatą. Odkrywcze to niesamowicie, wiem… przez pięć minut chciała się zmienić i nawet napisać do Fabiano, że chce z nim być w prawdziwym, poważnym związku. Potem jednak wyśmiała samą siebie i wróciła do „Borisa”. Nie potrafiłaby. Po prostu. Zbyt długo żyła tak, jak żyła. Drastyczna zmiana nigdy nie wychodziła jej na dobre i nigdy nie trwała długo. Po krótkim czasie wracała do starych nawyków.
Zaśmiała się radośnie, o mało nie wpadając przez to do fontanny. W ostatniej chwili jednak udało jej się chwycić brzegu murka i złapać równowagę. No proszę… sama jej obecność była wybawieniem, tego chyba jeszcze w tym kinie nie grali. Zawsze jej gesty pomagały... w szczególności jej dotyk.
- Uważaj, żeby przypadkiem nie natrafić na sztorm, stary wilku morski. Czy i on ci nie straszny?
Właściwie nawet nie znała Ramiro osobiście. Ale to nic. Przecież dużo się o nim mówiło w ostatnim czasie.
- Czasami owszem. - Uśmiechnęła się smutno, ale po chwili falę tej dziwnej melancholii, przegonił wesoły głos Olaviego. – Nie wiem… pewnie i tak wyjdzie na to, że zostanę. Ale Hogwart już nie jest taki sam jak wcześniej. Zło już jest tu mainstreamowe, zauważyłeś?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 22
Skąd : Finlandia/Wielka Brytania
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 94
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 80




Gracz






PisanieTemat: Re: Źródełko Młodości   Nie Cze 03 2012, 11:45

Zapewne chętnie by mu oddała, ale on raczej by tego nie przyjął! Lubi swoje proste, nieskomplikowane niczym życie. Bycie przeciętnym, również w magii. Która, owszem, była fajna, jeszcze więcej rzeczy uproszczała, ale równie dużo utrudniała. Głównie właśnie takim osobom, które miały jakiś dar, niekoniecznie taki, jaki by chciały i na jaki się zgadzały. Dlatego Olavi czuł się bezpiecznie zarówno ze swoim pochodzeniem, jak i swoimi zdolnościami magicznymi. Cud, miód i orzeszki!
W każdym razie dobrze, że tego samobójstwa nie rozpatrzyła z pozytywnym rezultatem, bo zbyt wiele osób wbrew pozorom mogłoby być cholernie źle z tego powodu. W tym Olaviemu również. Co się zaś tyczy romansów, to cóż, Viitasalo nie był pod tym względem dużo lepszy od niej, niestety. Choć on to tłumaczy zawsze winą ojca, że to przez niego, bo nie miał nigdy lepszego wzoru do naśladowania. Ile jest w tym prawdy, nie wiadomo. Choć ziarenko na pewno.
Gryfon zauważył, że Chiara o mały włos nie osuwa się do fontanny, więc wyciągnął ręce do asekuracji, ale na szczęście nie było to potrzebne. Zaśmiał się tylko razem z nią. Naprawdę miło jest czasem spotkać osobę, z którą ma się dobre relacje i co więcej, nie ma do ciebie pretensji od samego progu!
- Yarrr, oczywiście, że nie! Sztorm połykam na śniadanie! - żartował dalej, z rozweseleniem i piracką modulacją głosu jednocześnie. Nie wiedząc czemu bawiło go to szalenie. Ale może był szaleńcem.
- To prawda... to co, przechodzisz na dobrą stronę mocy? - spytał wciąż rozbawiony. Dodałby słowo "hipsterze", gdyby tylko takowe znał, bo idealnie pasowało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Bristol
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 356
Dodatkowo : Teleportacja, jasnowidzenie
  Liczba postów : 702
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2988-chiara-ana-morello
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6119-czarka-sie-przechlala
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3065-chiara




Gracz






PisanieTemat: Re: Źródełko Młodości   Nie Cze 03 2012, 23:10

Zazdrość to takie negatywne uczucie. A tak często siedziało jej ostatnio w sercu. Bo dlaczego inni mają łatwiej? Dlaczego potrafią kochać i wytrwać w związku? Dlaczego nie popełniają takich cholernych błędów jak ona? Życie nie jest sprawiedliwe. Nie dla niej. Kiedyś myślała, że w przyszłości będzie lepiej, ale od tej myśli coraz wyraźniej biła irracjonalność. Nie, jej życie nigdy nie będzie spokojne, proste i przede wszystkim szczęśliwe. Bo przecież szczęście i ona byli tymi samymi biegunami, odpychali się wzajemnie, nie mogli do siebie dotrzeć.
No cóż… w to akurat wątpiła bardzo poważnie. Bo niby komu na niej zależało? No może oprócz Fabiano i samego Olaviego, chociaż tego drugiego Czarka nigdy by o to nie podejrzewała – życie potrafi jednak pozytywnie zaskakiwać. Ojciec… jej rodzina była akurat w porządku. I to właśnie był jej problem, robiła im zawsze na złość. Buntowniczo zaczęła pić, uprawiać seks, palić marihuanę… wszystko, żeby sprawić im ból, co jej samej dawało jakąś dziwną satysfakcję. Chociaż w uzależnieniu zatopiła się całkowicie dopiero po śmierci Chrisa.
Ciekawe, czy zdążyłby ją złapać… możemy potem zrobić taki eksperyment, hłe hłe. Chociaż może lepiej nie, kto wie jak zachowa się fontanna, kiedy ktoś do niej wpadnie, w końcu była magiczna. Pretensje… wyjątkowo nawet nie przyszło jej do głowy, by pokrzyczeć na niego za to, że w ogóle się do niej nie odzywa. Dziwne. To chyba przez te wahania nastroju.
- O, no proszę. A ja myślałam, że na śniadanie to ty wcinasz rybki. Jak będziesz tak jadł sztormy, to będą ci potrzebne drewniane zęby! – Każdy człowiek na Ziemi był swego rodzaju szaleńcem, więc nic dziwnego, iż i on za normalny nie jest. Niemniej zaczynała się martwić o jego gardło, które mogło nie wytrzymać takiej ilości „yarrr” w tak krótkim czasie.
- Nie, no coś ty. Ktoś musi opiekować się tym rozkosznym stadkiem. – Ona i dobra strona mocy? Hahahhaha, nie w tym życiu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 22
Skąd : Finlandia/Wielka Brytania
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 94
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 80




Gracz






PisanieTemat: Re: Źródełko Młodości   Pią Cze 08 2012, 19:36

Siedział tak i uważnie jej słuchał, z uśmiechem kiwając głową. Naprawdę nie wiedział, czemu ciągnie go do tej ślizgonki. Powinni się nie znosić, tak jak to było na początku. A potem wywiązał się z tego romans, później przyjaźń... zawsze go to zaskakiwało. Widocznie mieli podobny gust z siostrą? Że lubili te same osoby? Choć oczywiście zdarzały się wyjątki... ale nie piszmy teraz o tym.
Zaśmiał się na jej uwagę o drewnianych zębach.
- Nie martw się, sztormy wpadają do gęby wraz z rybami! - zakrzyknął ponownie, a potem znów wybuchnął śmiechem. - Dobra, koniec żartów, bo faktycznie zęby mi wypadną i będę musiał mieć drewniane - dodał po chwili i już tylko się uśmiechał. W każdym razie o jego gardło nie musiała się martwić, wytrenowane było porządnie! Jakkolwiek tego nie zinterpretujecie, odrzućcie zbereźne myśli, heheheh.
- Tak przeczuwałem. To nieładnie młoda damo. Stoimy po przeciwnych stronach barykady - powiedział tubalnym głosem, nieco teatralnie. Cóż, podobno przeciwieństwa się przyciągają.
Coś miał mówić, ale... olśniło go nagle.
- A! W ogóle to chodź, mam ci coś ciekawego do pokazania - wyszczerzył swoje jeszcze nie drewniane zęby i wstał gwałtownie, ciągnąc za sobą Chiarę. Za rękę. I w wesołym humorze zniknęli stąd.

z/t

edit: nie chciałam, aby tak szybko kończyli, więc załóżmy, że gdzieś pobalowali potem Ing face
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 19
  Liczba postów : 15




Gracz






PisanieTemat: Re: Źródełko Młodości   Nie Sty 20 2013, 18:10

Znów powiedział kilka słów za dużo i jego rozmówczyni odwróciła się na pięcie i bez słowa go opuściła. Skończyło się lepiej niż ostatnio kiedy został potraktowany jakimś paskudnym zaklęciem, a następnie zmuszono go do spędzenia kilku godzin w skrzydle szpitalnym. Może na poważnie rozważy propozycję zaszycia sobie ust? Większe szanse, że nie powie nic głupiego i przez jeden dzień nie obrazi nikogo. Nie lubi mieć jakichkolwiek konfliktów z ludźmi, ale patrząc na jego postępowanie sam temu przeczy. Wzruszył ramionami i udał się w przeciwnym kierunku. Możliwe, że trochę przesadził, ale nie jego wina, że ludzie nie umieją się z siebie śmiać. Z innych to jak najbardziej, ale kiedy tylko role się odwracają... jest źle. Nie będzie przepraszał innych za ich własny brak dystansu do samych siebie. Może z czasem jej przejdzie, a jak nie w kilku żartach będzie się starał naprawić ich relacje.
Idąc korytarzem kopnął zgnieciony w kulkę pergamin, nie miał najmniejszej ochoty się schylać, więc kopnął go lekko i w taki sposób postanowił urozmaicić sobie drogę. Po ostatnich sprzeczkach z portretami nie miał najmniejszej ochoty na rozmowę z nimi, a tak miał się na czym skupić. Kilka razy o mało nie wpadł na kogoś, ale udawało mu się w ostatniej chwili odskoczyć na bok. Kopnął kulkę mocniej i to był błąd, bo odbiła się od fontanny, a później stoczyła po schodach w innym kierunku niż zamierzał iść. I tak zabawa się skończyła...
Niechętnie spojrzał na fontannę. Nie lubił tego miejsca chyba najbardziej ze wszystkich w zamku. Nie do końca rozumiał dlaczego tak jest i jakoś nie starał się rozwiązać tego problemu. Zamiast pójść w swoją stronę podszedł do fontanny i widząc wzburzoną wodę cofnął rękę. Nie, nie miał ochoty na wspominanie czegokolwiek. Oparł się o ścianę i ze skrzyżowanymi rękami na piersi nieufnie wpatrywał się w wodę. Czekał aż się uspokoi i tafla będzie gładka.




Zajęte dla Holly
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 24
Skąd : Anglia, Londyn
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 92
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 327




Gracz






PisanieTemat: Re: Źródełko Młodości   Sro Sty 23 2013, 21:18

Co skłoniło Holly żeby sobie wpaść do tego, nie innego miejsca? Otóż… dziewczynie przeszkadzał hałas. Jak to zawsze. Gdziekolwiek by nie była, nie dawała sobie rady z odrabianiem swoich pięknych zadań domowych, które ona autentycznie kochała, w przeciwieństwie do innych głupków. Och, ona biedna! Ludzie jej niesamowicie przeszkadzali, ale Mooler tak miała i basta.
No, wzięła wszystkie potrzebne rzeczy i wyruszyła w kolejne miejsce, które przyszło jej do głowy. Tak jest, genialnego olśnienia dostała! Może akurat w tym pomieszczonku mogłaby sobie spokojnie te zadania odrobić! Oczywiście… nigdzie indziej jak obok Źródełka Młodości, jak to fontanna była potocznie nazywana przez rozwydrzonych, chamskich i haniebnych uczniów Hogwartu.
Nie chciała ona nic od tej fontanny, z wyjątkiem tego, żeby lekcje po cichusieńku w skupionku zrobić. Serio, pierwszy raz chyba aż tak bardzo tego skupienia w sobie wymusić nie mogła! Szok. Też to wina tylko gówniarzy młodszej od Hollywood, którzy sobie naprawdę fajnych zadań (takich jak czytanie książek!) do wykonania znaleźć nie mogli. Biedaki, ale cóż. To Krukonka była teraz większym biedakiem, koniec, bez przecinka, kropa.
Holly nie mogła zaprzeczyć, że fontanna jej do gustu przypadła, bo chociaż ona właściwie nigdy w niej sobie nie wspominała dawnych lat (raz był taki przypadek, ale to już tam pomijamy, gdyż Hollywood miała naprawdę wielką potrzebę sprawdzenia takiego jej… konkursu magicznego z bodajże czwartej klasy), to woda była w niej taka fajowska! Już miała w głowię jej wygląd no i… gnała przez korytarz myśląc o tym, że sobie popatrzy na Źródełko, zrobi pięknie lekcje, a potem coś poczyta.
Aczkolwiek, przewijamy do momentu, kiedy się już dziewiętnastolatka obok Źródełka znalazła. Zauważyła swojego braciszka, na co lekkiego uśmiechu powstrzymać nie mogła. Jak to ona. Dawno z młodym nie gadała, a by się przydało, ot co. Na przykład… JAK TAM JEGO OCENY… i inne.
- Calvinek, mój ulubiony brat. – Westchnęła, odstawiając torebkę wypchaną podręcznikami i pergaminami (nowszymi jak i starszymi, zapisanymi oraz jeszcze czystymi) na ziemię. – Co u ciebie? Właściwie dziwię się, że cię tu widzę... Bo wiesz, myślałam, że tej fontanny nie lubisz.
No okej, okej, samotnie zamknięta jednak nie była, a o lekcjach totalnie zapomniała. Ale to nic! Przepytywanie braciszka było fantastyczniejsze. A do tego Hollcia zmierzała. Tyle, że oczywiście najpierw będzie swoją rolę dobrej i wspaniałej siostry odgrywać. Ona była superaśną siostrą! No, takie miała wrażenie...


Ostatnio zmieniony przez Hollywood Mooler dnia Czw Lut 07 2013, 14:13, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 19
  Liczba postów : 15




Gracz






PisanieTemat: Re: Źródełko Młodości   Nie Lut 03 2013, 12:27

Wysunął jedną nogę do przodu i ze skrzyżowanymi na piersi rękami wpatrywał się w fontannę. Niby nic złego mu nie zrobiła, ale najchętniej zrobiłby coś, aby zniknęła ona z zamku. Trudno było wytłumaczyć jego niechęć do tego miejsca, on sam nie rozumiał dlaczego budzi to w nim tyle nieprzyjemnych emocji. Zamknął oczy i chciał wsłuchać się w szum wody, ale nie było mu to dane. Zupełnie nie spodziewał się spotkać tutaj siostry. Szczerze to się dziwił, że gdzieś bywa poza biblioteką. Nawet na posiłkach jej nie widywał, a nie raz spoglądał w stronę stołu Krukonów.
- Holly! Moja ulubiona siostrzyczka! - nie żeby pozbył się całej ironii z głosu, poza nią miał dwóch braci, więc chcąc nie chcąc wygrywała walkę na 'ulubioną siostrę'. Skrzywił się, ale w myślach musiał przyznać jej rację. Nie było żadną tajemnicą, że nie przepadał za tym miejscem. Tylko zdziwiło go, że to zapamiętała. Nie pisali o tym w żadnej z książek, więc to oznaczało, że czasem go jednak słuchała. - No co Ty, to moje ulubione miejsce. - powiedział z promiennym uśmiechem, ale jakoś nie śpieszyło mu się, aby podejść do fontanny, chociaż widać było, że woda powoli się uspokaja. Nareszcie.
- Jak sprawy? - spytał bez większego zainteresowania, bo nauczony doświadczeniem wiedział, że jej odpowiedź skupi się tylko i wyłącznie na nauce, a sam jakoś ostatnio nie miał do tego głowy. Tym bardziej wysłuchiwanie jej wywodów nie będzie należało do najprzyjemniejszej rzeczy. Wymownie spojrzał na jej wypchaną torbę w której podejrzewał, że były wszystkie podręczniki z danego przedmiotu od pierwszej klasy. Nie zamierzał póki co tego komentować, może później jakoś się do tego odniesie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 24
Skąd : Anglia, Londyn
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 92
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 327




Gracz






PisanieTemat: Re: Źródełko Młodości   Czw Lut 07 2013, 14:54

Holly zawsze była pewna, że Calvin to ma fajnie. Chętnie poszłaby na jego miejsce. Mogłaby być najmłodszym synem Mooler’ów i mieć taką świetną, wykształconą, piękną, inteligentną, uroczą (…) starszą siostrę, która nawet byłaby z miłości do młodszego braciszka w stanie odpuścić sobie naukę. Pewnie też wtedy nie miałaby takich problemów z dwoma pozostałymi braćmi. Wręcz cud, miód i orzeszki. Ale była mądrą Hollywood i nią pozostać musiała. Taki los już, no!
- Jasne, jasne. A ogólnie co cię tutaj sprowadza? – Zadała pytanie neutralnym tonem, na stwierdzenie Calvina o jego ulubionym miejscu. – Hm… miałam się gdzieś uczyć, no i wybrałam sobie to miejsce, ale jak już ciebie spotkałam, kochany ty mój braciszku, to sobie odpuszczę. Zostało mi parę dni na odrobienie zadań, także… - Oznajmiła, już pomijając całą tą swoją wyczerpującą historię o wszystkich miejscach, jakie zwiedziła w poszukiwaniu zacisza na lekcje. Calvin jej jak najbardziej nie przeszkadzał. Pewnie gdyby spotkała kogoś innego, to już by się zirytowała, że tych lekcji odrobić na spokojnie znów NIE MOŻE, ale braciszka kochała i tyle. Jak już wcześniej wspominałam, to o lekcjach zapomniała totalnie.
- No więc u mnie w porządku. A jak u ciebie? – spytała pogodnie, szturchając nogą torbę z książkami i pergaminami, którą odłożyła jeszcze moment wcześniej na ziemię.

/ Przepraszam za taką nijaką jakość x.x \
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 20
Skąd : Mexico City
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 276
  Liczba postów : 269
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6246-karin-cortez
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6247-kto-kochanek-a-kto-wrog
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6248-poczta-karin




Gracz






PisanieTemat: Re: Źródełko Młodości   Nie Wrz 08 2013, 10:11

Właściwie to Karin nie ma po co tutaj przychodzić. Nigdy nie zaglądała do fpntanny, bo doskonale wiedziała co zobaczy. Grubą dziewczynkę siedzącą przed oknem obrzuconym jajkami i wciąż wysłuchującej obelg pod swoim adresem. Albo tą samą dziewczynkę siedzącą i wyczekującą na powrót rodziców, którzy już nigdy nie wrócą. Później pogrzeb i sierociniec. Iskierka nadzieji na lepsze życie, gdy dostaje liost. A później już tylko pustka. Dlaczego to przeklęte źródło nie może pokazywać wspomnień z wakacji? Tych chwil spędzonych z Patriciem i Cattleyą?
Mimo to dzisiaj odwiedziła to miejsce, ponieważ było to pierwsze puste pomieszczenie, które znalazła. Usiadła na krawędzi fontanny i nie patrząc w jej toń zanurzać pokolei wszyskie palce jednej dłoni.
Nie miała ze sobą co zrobić. Zadań domowych nie miała, na bieganie nie zezwalali aurorzy... Nawet do Hogsmeade nie mogła pujść.
Westchnęła cicho i zamknęła oczy wsłuchując się w uspokajający szmer wody.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VI
Wiek : 21
Skąd : Hiszpania, Gijón
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 71
  Liczba postów : 63
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5435-alma-de-wade-van-allen
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5441-relacje-almy-de-wade-van-allen
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5440-alma-de-wade-van-allen-xd




Gracz






PisanieTemat: Re: Źródełko Młodości   Nie Wrz 08 2013, 10:19

Alma bardzo się nudziła. Co w sumie było do niej niepodobne. Co rusz mijali ją aurorzy, albo jacyś zbłąkani uczniowie. Jak zwykle nikt jej nie zaczepił, a szkoda... Postanowiła pozaglądać do każdej napotkanej sali. Schowek na miotły, jednak nie okazał się na tyle ciekawy, by w nim siedzieć, więc ruszyła dalej. Po paru chwilach, które ciągnęły się w nieskończoność, ujrzała nieduże drzwiczki. Pchnęła je. Okazały się otwarte i powoli z zapraszającym skrzypnięciem otworzyły się. Almena zaskoczona weszła do środka i podeszła to stojącej na środku fontanny. Szmer płynącej wody zlewał się z jej krokami. Stanęła i oparła smukłą dłoń na kamiennym brzegu. Dopiero po chwili zorientowała się, ze nie jest sama. - Witaj! Powiedziała z szerokim uśmiechem patrząc na dziewczynę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 20
Skąd : Mexico City
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 276
  Liczba postów : 269
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6246-karin-cortez
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6247-kto-kochanek-a-kto-wrog
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6248-poczta-karin




Gracz






PisanieTemat: Re: Źródełko Młodości   Nie Wrz 08 2013, 10:38

Przywołała wspomnienia z Meksyku. W wolnych chwilach uwielbiała przechadzać się po jego ulicach w pełnym słońcu. Tamtejsi ludzie wydawali się tacy... Zwyczajni. I mimo, że tamtejszy świat nie był zbyt bezpieczny, widziała, że są szczęśliwi. Dziwnym trafem nie trafiła tam nigdy na żadnego czarodzieja. Czyżby ich tam nie było? A może prostu izolują się od mugoli, w obawie, by ich problemy nie wniknęły do świata magii?
Nawet nie zaważyła, gdy ktoś wszedł do pokoju. Z zamyślenia wyrwało ją dopiero czyjeś powitanie.
-Hola!.- odpowiedziała po hiszpańsku. Zaraz jednak zorientowała się, że przcież jest w Anglii.
-Znaczy się, Cześć.- dodała szybko przyglądając się diewczynie.
Wysoka, smukła, do jasnej cerze i ognistych, długich włosach. Nie znała jej, ale już na pierwszy rzut oka było widać, że nie należy do grzecznych dziewczynek. Co oznaczało, że Karin być może będzie dzisia nawet uprzejma.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VI
Wiek : 21
Skąd : Hiszpania, Gijón
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 71
  Liczba postów : 63
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5435-alma-de-wade-van-allen
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5441-relacje-almy-de-wade-van-allen
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5440-alma-de-wade-van-allen-xd




Gracz






PisanieTemat: Re: Źródełko Młodości   Nie Wrz 08 2013, 13:08

Hola! Odpowiedziała, wszak pochodziła z Hiszpanii. -Widze, ze znasz hiszpański. Uśmiechneła się szeroko i spojrzała na dziewczynę. Wyglądała uroczo. Oczywiście, Alma nie powiedziała tego na głos, tylko odnotowała ten fakt w myślach. -Co cię tu sprowadza? Zapytała wesoło. I czekając na odpowiedz wlepiła w nią swoje paczydła. I Patrzyła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 20
Skąd : Mexico City
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 276
  Liczba postów : 269
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6246-karin-cortez
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6247-kto-kochanek-a-kto-wrog
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6248-poczta-karin




Gracz






PisanieTemat: Re: Źródełko Młodości   Nie Wrz 08 2013, 18:29

O! Dziewczyna mówiła po hiszpańsku! Mimo iż Karin miała jeszcze nie małe problemy, to jedak potrafiła się dogadać.
-Tak, od ponad roku mieszkam w Meksyku. Oczywiście pod warunkiem, ze nie jestem w Hogwarcie.- powiedziała i też się uśmiechnęła.
Strasznie wesoła ta dziewczyna... Pomyślala również przyglądając się puchonce.
-Po prostu nie miałam gdzie posiedzieć.- odpowiedziała na pytanie rudo włosej.- A ciebie?
Nie bardzo wiedziała o co jeszcze zapytać... Fakt, mogłaby się przedstawić, ale nie leżało w jej zwyczaju podawanie swojego imienia jako pierwsza.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VI
Wiek : 21
Skąd : Hiszpania, Gijón
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 71
  Liczba postów : 63
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5435-alma-de-wade-van-allen
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5441-relacje-almy-de-wade-van-allen
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5440-alma-de-wade-van-allen-xd




Gracz






PisanieTemat: Re: Źródełko Młodości   Czw Wrz 12 2013, 11:37

W Meksyku.. - Powtórzyła w zamyśleniu Alma- Byłam tam kiedyś, bardzo interesujące miejsce. - Miała wrażenie, jakby o czymś zapomniała, ale nie wiedziała o czym. Uśmiechneła się i przysiadła na murku otaczającym fontannę. Nudziło mi się, wieć po prostu zaczełam zaglądać do każdej sali po kolei. Hogwart nadal skrywa wiele tajemnic, tu jestem pierwszy raz, ale bardzo podoba mi się to miejsce. - Powiedziała i wyciągneła rękę. - Me llamo Alma De Wade van Allen.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Źródełko Młodości

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 4Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next

 Similar topics

-
» Źródełko Młodości

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Wielkie schody
 :: 
piate pietro
-