IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Pokój Czasu

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : II
Wiek : 25
Skąd : Indie, Delhi
Galeony : 76
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 93




Gracz






PisanieTemat: Pokój Czasu   Czw Sie 18 2011, 21:16

First topic message reminder :

Z początku pokoik wydaje się być całkowicie normalny i swojski. Zagracony, zakurzony i w ogóle "za-". Cały szkopuł jednak właśnie w tym tkwi - w zwyczajności i nijakości. Tym przyciąga spragnionych spokoju i ciszy uczniów. Jednak i tutaj istnieje magia i to ta z rodzaju niebezpiecznych. Kiedyś komuś udało się zatrzymać w tym pomieszczeniu czas. Przebywający tu czarodzieje nie odczuwają działania czaru, lecz po wyjściu uświadamiają sobie, że wszyscy są tam, gdzie byli parę godzin temu, a zegar pokazuje dokładnie tą samą godzinę co wcześniej. Trzeba jednak pamiętać, że nie można zabawić tu zbyt długo. Mimo iż w realnym świecie czas się zatrzymuje, dla ludzi w PC liczy się on normalnie. Więc jeśli ktoś przesiedzi tam rok czy dwa, odbije się to na jego wyglądzie. Jest jeszcze coś. Ciekawi was, skąd tu tyle różnych przedmiotów? Otóż... do pokoiku można wnieść mnóstwo rzeczy, ale gorzej już z ich wyniesieniem. Bo gdy na przykład namaluje się tu obraz, będzie on musiał zostać tu na zawsze. Tak samo dzieje się z innymi przedmiotami, których struktura uległa zmianie po wniesieniu ich do sali.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Rok Nauki : VII
Skąd : Moskwa
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 90
  Liczba postów : 100




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Czasu   Pon Wrz 05 2016, 22:31

Gdy tylko dziewczyna dotykała go, Alexander zamykał oczy i zaciskał lekko zęby, jakby się bał, że dziewczyna go uderzy. Prawdę mówiąc, było przyjemniej niż się spodziewał, ale tego na głos nie powie. Przecież to byłby wstyd, gdy przyznał się, że podoba mu się dotyk dziewczyny. Mimo wszystko zaczął się powoli rozluźniać. Ha! Nawet otworzył oczy, aby się jej przyjrzeć, z jakąś taką dziwną niepewnością.
-Myślisz, że ja sam to rozumiem? Nienawidzę dotyku innych. Sam mogę dotykać bo robię to ja? JA wiem co robię, ale WY jesteście nieobliczalni! Nie potrafię określić tego co za chwilę zrobicie, albo czego nie zrobicie!
Westchnął cicho i zrobił pół kroku w tył. Jednocześnie chciał i nie chciał się od niej odsuwać. Czuł jej oddech na sobie i musiał przyznać, że naprawdę ładnie pachniała. Więc zrobił kolejne pół kroku do przodu, aby znowu poczuć jak dziewczyna pachnie. Zacisnął wargi, aby nic nie powiedzieć. Toczył wewnątrz siebie dość poważną bitwę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 21
Skąd : Uppsala, Szwecja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1449
  Liczba postów : 856
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13356-ruth-wittenberg
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13361-relacje-ruth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13357-soho
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13358-ruth-wittenberg




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Czasu   Wto Wrz 06 2016, 23:16

Nie chciała go straszyć, a już na pewno wywoływać w kimkolwiek negatywnych emocji. Po prostu była ciekawska i powinna sobie obciąć te cholerne palce, skoro nie potrafiła ich utrzymać na wodzy przez piętnaście sekund.
Przeszłość chłopaka nie była jej sprawą. Nie miała prawa o nią pytać tym bardziej, że najwyraźniej sam Alexander sobie tego nie życzył. Niemniej jednak jego zdanie wypowiedziane z niemal furią bardzo ją zastanowiło. To był taki młody, błyskotliwy mężczyzna, a jednak kiedy wypowiadał te słowa Ruth poczuła, jakby ulokował w niej zło tego świata i wyrzucił całą swoją nieopisaną pretensję, której dziewczyna z tak szczęśliwym dzieciństwem nigdy nie będzie umiała pojąć. Nie starała się go zrozumieć. Jedyne, co mogła mu zaoferować to zakopanie topora wojennego na tę parę chwil i postaranie się o cień szansy na to, żeby chłopak pozwolił jej na jakiekolwiek działanie.
Ruth nie była typem oszukującej samą siebie osoby, która na siłę próbuje się wczuć w sytuację rozmówcy. Poczuła, że byłoby to skrajnie nie fair wobec Alexandra, tym bardziej, że po jego reakcji wydedukowała, że coś, co odcisnęło na nim piętno rozkładało się szerzej, niż pojmowanie młodej Szwedki.
A może tylko sobie wmawiała, że nie wie, jak wielki ból zostawia tak namacalne ślady?
-Rozumiem, że jeśli to ty byś mnie miał rozebrać, sprawa byłaby załatwiona. To dość... typowe - odparła jednym tchem, próbując zachowywać się naturalnie, co wychodziło jej gorzej niż źle w całej sytuacji.
-Powinniśmy stąd iść. To nie jest miejsce do przesiadywania godzinami, szczególnie nago. Nie jestem do końca pewna, czy mogłabym wynieść stąd swoje ubrania - mruknęła nonszalancko i podeszła do drzwi. Szarpnęła i poczuła lekki opór próbując popchnąć je do przodu.
Nie mogły się zaciąć.
Wcale nic nie blokuje ich po drugiej stronie.
Ruth!
Szarpnęła jeszcze raz i zdała sobie sprawę z tego, w jak beznadziejnej sytuacji się znaleźli. Coś blokowało wyraźnie otwarte drzwi z drugiej strony. Nie widziała tego czegoś, a nie będzie przecież bombardować niewinnych drzwi tylko dlatego, że prawdopodobnie ktoś źle odstawił miotłę. Czy można bardziej nie wierzyć w swoje nieszczęście?
Dziewczyna mruknęła pod nosem z niezadowoleniem i w jednej chwili z rozpędem kopnęła w drzwi nogą licząc na to, że pod naporem siły same się odblokują. Akurat.
-Drzwi się chyba zacięły - powiedziała z najbardziej niewinną miną na świecie, chwilę po bestialskim ataku na kawałek drewna.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Rok Nauki : VII
Skąd : Moskwa
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 90
  Liczba postów : 100




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Czasu   Sro Wrz 07 2016, 16:17

W czasie, gdy dziewczyna siłowała się z drzwiami, Alexander robił coś czego nikt, by się po nim nie spodziewał. Odwrócił się do dziewczyny plecami i zaczął rozpinać swoją koszulę, którą miał pod marynarką. Jeden po drugim. Oczy miał mocno zaciśnięte, i oddychał głęboko, aby utrzymać nad sobą panowanie. Nie był powiem człowiekiem, który lubi się obnażać przed innymi. Nie chodzi tu o to, że miał brzydkie ciało, bo przecież nie miał. Każdy mięsień na jego klatce piersiowej i brzuchu był delikatnie zarysowany. Miał ciało wyrzeźbione niczym adonis w zimnym, białym marmurze. Było tak samo twarde i chłodne jak ten oto kamień. Jednakże nie rozbierał się z tego powodu.
Otóż powody były dwa. Po pierwsze chciał jej udowodnić, że sam potrafi się rozebrać pierwszy, nawet jeśli oznaczało to większy ból, niż mogło się wydawać. Po drugie Alexander chciał jej pokazać coś istotniejszego od blizn. W gruncie rzeczy znała go o wiele lepiej od innych uczniów, czy nauczycieli. Nikt nie miał pojęcia, że Alexander nosi na swoim ciele tak potworne skazy.
Ruth była pierwszą osobą, której pokazywał się bez ubrań. Zawsze, nawet gdy spał, miał na sobie chociaż koszulkę, tak że jego koledzy z dormitorium niczego nie zauważali. Ale dlaczego akurat ona? No właśnie jak już wspomniałem była dla niego kimś więcej niż tylko dziewczyną od kłótni. Można powiedzieć, że on tak właśnie okazuje uczucia, ale co ja tam wiem? Jestem tylko narratorem. Poza tym przez te kilka sekund, gdy kobieta dotykała go, chłopak poczuł się z nią w jakiś sposób związany i zobowiązany, aby wyjaśnić jej cała sytuację.
Rozpiął więc tą koszulę i odwrócił w jej stronę w momencie, gdy tak kopała w drzwi. Mimowolnie uśmiechnął się. Z pożałowaniem i jakimś takim rozbawieniem zarazem. To było nawet słodkie. W taki Alexowy sposób.
-Możliwe... że ten pokój czeka na mój kolejny ruch, dlatego nie chce Cię wypuścić.
Alexander podszedł do niej, po drodze zdejmując koszulę ze swoich ramion, ale nie rzucając jej na ziemię. Kto wie, czy mógłby ją potem zabrać? Gdy stanął przed nią, spojrzał jej oczy i chwycił jej dłoń. Był bardzo delikatny, a ręka lekko mu drżała. Powoli przyłożył jej dłoń i przyłożył do swojej klatki piersiowej. Na jedną z kilku blizn, w miejscu gdzie znajdowało się serce. Dziewczyna mogła wyczuć jego przyśpieszony puls i lekkie drżenie mięśni. Chłopak szybko zamknął oczy, tak samo przerażony, co zawstydzony.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 21
Skąd : Uppsala, Szwecja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1449
  Liczba postów : 856
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13356-ruth-wittenberg
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13361-relacje-ruth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13357-soho
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13358-ruth-wittenberg




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Czasu   Sro Wrz 07 2016, 20:51

Dziewczyna nie należała do rozkochujących się w jednej chwili w umięśnionych kolegach nastolatek i widok rozebranego mężczyzny nie peszył jej w aż takim stopniu, jak powinien peszyć młodą kobietę. I nie działo się tak z powodu, że miała wcześniej wielu kochanków, absolutnie. Ruth po prostu momentalnie przestała zauważać przed sobą mężczyznę.
Nie widziała teraz nic, prócz szeregu jasnych bruzd pokrywających jego ciało. Ścierpła na samą myśl o tym, jak wielki ból musiały zadawać niegdyś, gdy były jeszcze świeże i teraz, kiedy każdego dnia Alexander musiał oglądać je w lustrze.
Przykładając dłoń do jego torsu młoda Szwedka zdała sobie sprawę, że dla chłopaka ten gest znaczy o wiele więcej niż dla niej i ona nawet nie może sobie wyobrażać jakie myśli przebiegają teraz przez jego umysł. Musiał mieć w sobie niepojęte pokłady odwagi, żeby w tym miejscu, przy obcej niemal kobiecie pokazać, jak bolesna przeszłość wypisała swoją historię na jego ciele.
Ruth patrzyła na Alexandra w milczeniu, przerażona i spięta, pamiętając o zablokowanych drzwiach i z trudem usiłując odnaleźć się w sytuacji. Jak ma go pocieszyć? Co ma teraz zrobić?
-To magia, prawda? - zapytała, przesuwając palcem o centymetr po jednej z blizn. Chciała mieć dowód, jakiś punkt zaczepienia, o który mogłaby się oprzeć. Nie wiedziała nic i miała tysiąc pytań przy żadnej odpowiedzi.
-Ja nie jestem nieobliczalna. Nie musisz mnie kalkulować i analizować każdego mojego oddechu. Nie mogę sobie wyobrazić nawet w połowie, jak straszną historię niosą za sobą te znamiona, ale mogę ci obiecać, że moja magia to magia wiedzy, a nie cierpienia - powiedziała brzmiąc bardzo książkowo, choć zupełnie nie miała takiego zamiaru. Nie była poetką, właściwie to była zwolenniczką jasnego stawiania sprawy i nie lubiła romantyzmu, ale jeśli ktoś staje przed tobą niemalże nagi, z ciałem pokrytym bolesnymi bliznami tylko ktoś niespełna rozumu zbagatelizowałby sprawę.
Ruth przyłożyła obie dłonie do policzków mężczyzny, stojąc o pół kroku od niego i wpatrywała się weń swoimi wielkimi, dziecięcymi oczami. Oczami pełnymi niepokoju i strachu, zadającymi milcząco tysiące pytań.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Rok Nauki : VII
Skąd : Moskwa
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 90
  Liczba postów : 100




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Czasu   Sro Wrz 07 2016, 21:06

Alex zaś odpowiadał na te pytania swoim spojrzeniem. Jedno za drugim tłumaczył jej jak ogromny ból sprawia mu dotyk innych ludzi, jak bardzo nienawidzi się pokazywać i przywiązywać. Jak bardzo chciał być sam przez resztę życia. Ale czy to się zmieniło? Może. A może nie.
Wiedział, że tylko teraz istnieje prawdziwy on. W tej chwili. Nie żadne maski, nie żadne wyzwiska, kłótnie, czy inne tego typu sprawy. Szczerze powiedziawszy to czuł się jakby Ruth była jednym z kotów. Rozumiała, nie pytała. Pomagała, nie chcąc niczego w zamian. Czy to właśnie znaczy przyjaźń? Alexander już dawno nie mógł nikogo tak nazwać. Bo kogo, skoro wszystkich odpychał. W każdym razie...
Chłopak wciąż bał się zrobić jakikolwiek ruch, ale musiał coś zrobić, więc odwrócił się do niej plecami, pokazując jej więcej blizn. Na plecach było ich znacznie więcej. Do tego były znacznie grubsze jakby były ponownie rozcinane i na nowo się goiły. Chłopak musiał wiele przeżyć. Dosłownie.
-Tak... T-to zaklęcia.
Odszepnął lekko drżącym głosem, nie patrząc na nią. Lepiej był nie patrzeć. Czuł się trochę pewniej, nie widząc wyrazu jej twarzy. Miał jednak nadzieję, że go zrozumie. Albo przynajmniej spróbuje. Mimo wszystko nie wspomniał jeszcze o Emily. Czyżby nie zamierzał? Może bał się? Albo te wspomnienia nadal go bolały.
- Ja wiem... Wiem, że nie jesteś taka, ale... Nadal się boję... Mimo wszystko dziękuję...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 21
Skąd : Uppsala, Szwecja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1449
  Liczba postów : 856
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13356-ruth-wittenberg
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13361-relacje-ruth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13357-soho
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13358-ruth-wittenberg




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Czasu   Sro Wrz 07 2016, 21:24

Dziewczyna zmarszczyła brwi.
-Czego się boisz? Mnie? Siebie? Wspomnień? Czarodzieje żyją długo, ich rany goją się wolniej a broń jest silniejsza niż jakakolwiek, o której wiadomo istotom niemagicznym. A mimo to jest jedno, jedyne zaklęcie, które mogłoby cię zabić - powiedziała spokojnie, choć z pewnym napięciem w głosie. Nie była pewna, czy to, co mówi przekona chłopaka do niej, ale wierzyła, że jeśli nie spróbuje to nie będzie w stanie już nigdy odezwać się do niego słowem. Ze wstydu.
-Stoisz tu teraz cały i zdrowy, z krwi i kości, więc musisz żyć. A skoro żyjesz to znaczy, że pokonałeś coś, co chciało cię zabić. W tych walkach nie ma półśrodków - dodała już pewniej i najwolniej jak potrafiła zbliżyła się do jego pleców tak, że dzieliły ich już tylko centymetry. Wspięła się na palce tak, żeby brodą potrafić musnąć ramię chłopaka i położyła dłonie na jego ramionach.
-Chyba nie jestem najlepszym kompanem do tego typu dyskusji. Nie znamy się - wtrąciła nagle odsuwając się od Alexa. Coś było nie w porządku i Ruth nie umiała sobie z tym poradzić.
-Spróbuję otworzyć drzwi - powiedziała niepewnie, jakby to była teraz jej ucieczka od problemów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Rok Nauki : VII
Skąd : Moskwa
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 90
  Liczba postów : 100




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Czasu   Sro Wrz 07 2016, 21:37

Alexander poczuł się trochę... Urażony. Dziewczyna zbliżyła się do niego, nawet dotknęła go, a on nic nie zrobił. Nie przejął się niczym, a nawet spodobało mu się to! W tym momencie dziewczyna odsunęła się od niego Tak po prostu, jakby na złość, aby Alexa zranić i odepchnąć, tym razem ona, a nie on. Więc nic dziwnego, że poczuł rozdrażnienie i wkurzenie. Był zły, bo jak się otworzył to dostał mentalnie w twarz. Dlatego właśnie bał się zbliżać do ludzi. Dlatego nie chciał, aby nikt go dotykał. Bo to zawsze się źle się kończy. Zawsze. Tak samo było z Emily. Otworzył się. Dał jej zabrać swoje problemy. Pozwolił jej sobie pomóc... a potem ją zabił. Wzdrygnął się i szybko założył swoją koszulę, zapinając guziki, ale ostatni zostawiając, jak to miał w zwyczaju. Marynarki już raczej nie założy, bo gdzieś ją rzucił, ale teraz mało go to interesowało. Był zły na siebie. Był zły na Ruth. Był zły na swojego ojca. Był zły. I tak już powinno zostać.
Znowu przybrał maskę obojętności, jakby to co miało miejsce przed chwilą nigdy się nie stało. To co się dzieje w pokoju czasu, zostaje w pokoju czasu. Razem z tymi wszystkimi rzeczami.
-Super. Więc próbuj sobie do woli. Jak już Cis ię uda to nic nie mów tylko po prostu wyjdź.
Warknął cicho, tonem chłodnym, ale bardziej obojętnym, pustym, jak gdyby dochodził gdzieś zza Alexandra. To przecież wszytko jej wina, a nie jego. To ona go teraz zraniła, a nie on ją. Aż dziwne, bo zwykle działo się na odwrót. Alexander usiadł w jakimś fotelu i ponownie wziął kota na ręce, aby ponowić głaskanie i drapanie pod pyszczkiem, co kot przyjął z entuzjazmem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 21
Skąd : Uppsala, Szwecja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1449
  Liczba postów : 856
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13356-ruth-wittenberg
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13361-relacje-ruth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13357-soho
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13358-ruth-wittenberg




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Czasu   Sro Wrz 07 2016, 21:51

Ruth zrobiła najbardziej zdziwioną minę, na jaką teraz mogła się zdobyć. Ze zrezygnowaniem osunęła się plecami wzdłuż drzwi, finalnie przysiadając na gołej ziemi z miną pełną niezrozumienia i żalu. Czy on myślał, że dziewczyna skoczy mu w ramiona? Nie była rzeczą, chciała mu pomóc, ale nie - pomóc - jak robiły to czasem młodsze uczennice, tylko pokazać, że nie musi się obawiać tego, co ona zrobi.
Nie wiedziała, co myśleć. Naprawdę chciał, żeby dalej przy nim stała? Przecież nie pozwalał, pewnie nikomu, aby go dotykano...
-Jak możesz... - zaczęła wciąż nie mogąc zrozumieć, czego oczekiwał od niej Alexander. Pokiwała głową z rozczarowaniem i pełna smutku spuściła w końcu wzrok gapiąc się bez celu w podłogę.
W całym tym zamieszaniu zrobiła jednak najgorszą rzecz, jaką mogła teraz zrobić. Nie wstała, próbując zmierzyć się z drzwiami i wyjść, tylko podniosła wzrok z powrotem na mężczyznę.
Zerwała się nagle z podłogi i podeszła do niego powłócząc dziewczęco nogami. Była ubrana w byle jaką sukienkę, która wyglądała trochę jak koszula nocna, więc z potarganymi włosami i zaciętą miną wyglądała co najmniej, jakby miała ochotę za sekunde zrzucić z siebie ten kawał szmaty.
Kiedy znalazła się blisko chłopaka, na tyle blisko, że mogła wyciągnąć do niego ręce przystanęła na chwilę, żeby udowodnić mu, że nie planuje zrobić nic złego. Powoli, z namaszczeniem zdjęła biednego kota z kolan Alexandra i zanim wypowiedziałby pół słowa usiadła mu na kolanach przypierając piersiami do jego koszuli.
-Teraz ja jestem kotem - powiedziała pewnie, nie spuszczając z niego wzroku.
W każdej innej sytuacji nie zrobiłaby tego, szczególnie, że jej przyjaciele widząc taki krok ze strony Ruth powiedzieliby, że ktoś ją podmienił. Mimo to ta sytuacja była wyjątkowa na swój sposób.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Rok Nauki : VII
Skąd : Moskwa
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 90
  Liczba postów : 100




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Czasu   Sro Wrz 07 2016, 22:12

Alexander nie wiedział, czego ma się teraz spodziewać. Dziewczyna nie wyglądała na jakoś specjalnie obrażoną, ale nie mógł tego wiedzieć na pewno. W końcu była kobietą, a kobiety mają różne... Dziwności, prawda? Może nawet była bardziej złożona i dziwna od niego.
Kiedy jednak się zatrzymała, Alex nabrał podejrzeń, jednak nic nie zrobił. Nie miał powodu, aby się martwić, na razie dziewczyna tylko stała. Spojrzał jej w oczy, aby upewnić się, że nie ma złych zamiarów. Szczerze mówiąc to był teraz przewrażliwiony. Chciał po prostu zapomnieć o tym wszystkim, ale chyba nie będzie mu to dane. Bardzo chciałby się cofnąć w czasie i nie urodzić się, albo naprawić to wszystko. Chciał być normalnym człowiekiem, z normalnymi problemami, z normalną psychiką i normalnymi znajomymi. Jednak to wszystko zostało mu zabrane siłą i dane coś czego wcale nie chciał. Bał się.
Bał się Ruth, która w tym czasie zdjęła mu kota z kolan. Alexander spiął się lekko i spojrzał na nią niepewnie, ale nie zdążył zareagować, a kobieta usiadł mu na kolanach., mówiąc te dziwne słowa. Poczuł jej krągły biust na swojej klatce piersiowej, więc nic dziwnego, że zareagował głośny wciągnięciem powietrza. Jednak po chwili uspokoił się i drżącymi rękoma objął ją w pasie.
- Dziękuję. Za wszystko... że jesteś.
Szepnął chowając twarz w jej szyi. Nawet nie spostrzegł się w którym momencie oddał kilka łez, które opadły na jej skórę i materiał jej sukienki. Dziewczyna musiała to poczuć, a Alex nie przestawał cicho płakać, wciąż lekko drżąc.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 21
Skąd : Uppsala, Szwecja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1449
  Liczba postów : 856
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13356-ruth-wittenberg
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13361-relacje-ruth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13357-soho
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13358-ruth-wittenberg




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Czasu   Sro Wrz 07 2016, 22:33

Czując jego łzy na swojej ciepłej skórze przypomniała sobie wszystkie dobre wspomnienia, które wprawiały ją w stan ukojenia i spokoju. Zebrała się w sobie chwytając duży haust powietrza i przylgnęła do chłopaka jeszcze mocniej.
Po krótkiej chwili podniosła dłoń i wierzchem pogładziła Alexa po zmierzwionych włosach.
-Musiałeś przejść o wiele więcej niż ktokolwiek, kogo przyszło mi spotkać - powiedziała smutno, mrużąc oczy. Nie chciała się teraz załamać, ale czuła, że jeśli jeszcze chwilę będzie obejmować jego drżące ramiona popłacze się jak małe dziecko, którym z wyglądu i tak już przecież była.
-Alexander... - po raz pierwszy użyła jego imienia, które znała w sumie ze słyszenia, nigdy bowiem nie odezwała się do niego po imieniu a i on sam nie przedstawiał jej się bezpośrednio. Prawdę powiedziawszy nie do końca wiedziała, czy ów Alexander zna jej imię i pochodzenie, ale w tym momencie nie to było najważniejsze.
Odchyliła się nieznacznie, próbując delikatnie wymusić na chłopaku spojrzenie w jej stronę. Było jej ciężko i źle, że musiała to powiedzieć i nie chciała słuchać sama siebie, ale rozsądek nakazywał jej postępować z rozwagą i bez incydentów, dlatego raz jeszcze spojrzała z nieopisanym smutkiem na chłopaka i wciągnęła powietrze.
-Nie widzisz we mnie osoby, którą naprawdę jestem. Nie mogę dać ci tego, czego ode mnie oczekujesz - urwała. Nie miała ochoty tego mówić, nie była nawet pewna, czy to co mówi jest w zgodzie z jej sumieniem. Wiedziała jednak tyle, że z taką samą mocą chce tu zostać i być przy nim aż będzie dobrze i z taką samą nie może z nim być.
Był ktoś, kto ciągnął się za nią jak zły sen, jak piękne, odrealnione marzenie, które nigdy się nie spełni. Mimo to wierzyła naiwnie, że może kiedyś nastanie cud i czuła się nie fair wobec swoich wyobrażeń siedząc Alexowi na kolanach w tym pustym, zamkniętym pokoju.
Po chwili milczenia wstała i spojrzała na chłopaka raz jeszcze.
Choćby chciała, nie zrobi z siebie romantyczki, nie potrafi patrzeć na życie inaczej, niż przez pryzmat normalności. Czuła się niekompetentna jak nigdy w życiu i było jej z tym fatalnie. Wydawało jej się, że choćby starała się latami, nie sprosta oczekiwaniom Alexandra w całym jego cierpieniu i bólu minionych zdarzeń.
-Mogę cię tylko przeprosić - powiedziała licząc w duchu na to, że ją zrozumie. Rozsądek podpowiadał jej jednak, że to będzie katastrofa na wielką skalę i już czuła w kościach tę karuzelę nieszczęść.
Kiedy znalazła się przy drzwiach pchnęła je raz jeszcze i o dziwo - ustąpiły.
-Jak rozumiem nie chcesz mnie tu widzieć - dodała trzymając klamkę z zaciętą miną, choć brzmiała wciąż spokojnie. Nie chciała się kłócić, ale nie mogła też kłamać mu w żywe oczy.
Kłamać w żywe oczy potrafiła tylko w pracy. To nie była jej praca. To było jej prywatne życie, które mogła prowadzić jak uważała najlepiej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Rok Nauki : VII
Skąd : Moskwa
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 90
  Liczba postów : 100




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Czasu   Czw Wrz 08 2016, 10:35

Alex nie wierzył w to co się właśnie stało. Miał minę jakby właśnie uderzył cios w brzuch, a potem w twarz. Był kompletnie zdezorientowany całą tą sytuacją, ale chyba nie można mu się dziwić. Pierwszy raz płakał. Tak... Pierwszy raz od bardzo długiego czasu, a mimo to nie poczuł się lepiej. Wręcz przeciwnie. Było mu jeszcze gorzej, bo okazał słabość przed kimś, kogo prawie nie zna. W czasie, gdy był blisko kobiety jego myśli gdzieś uciekły. Czuł się jakby ktoś go wysuszył do cna i tak zostawił, płaczącego, bezbronnego, z lekkimi zawrotami, pragnącego jedynie tulić się do niej.
Jednak ona zrobiła to po raz kolejny. Po chwili tej niezwykłej bliskości po prostu się odsunęła i wstała z jego kolan, idąc w stronę drzwi.
Chłopak zamrugał parę razy i... uśmiechnął się. Był to tak wymuszony uśmiech, że aż rozbolała go twarz. Oczy miał chłodne jakby chciał kogoś zabić. Mimo wszystko wstał wyprostowany i dumny, jak gdyby nic się nie stało. Rzucił jej spojrzenie w stylu: "wiesz co się stanie jeśli ktokolwiek się dowie."
Mimo wszystko wciąż się uśmiechał. Możliwe, że coś w nim pękło. Po raz kolejny tworząc nową warstwę muru obronnego wokół jego serca. Miał już naprawdę dość wszystkich ludzi. Każdy, kto od teraz próbował się do niego zbliżyć, musiał się liczyć ze smutną prawdą. Alexander już nikogo do siebie nie dopuści. Chyba, że stanie się prawdziwy cud. Coś czego nikt się nie spodziewa i Alexander się zakocha. Ale nie liczyłbym na to.
-Dziękuję Ci, za wylanie na mnie kubła zimnej wody. To przyda mi się w przyszłości.
Warknął z takim gniewem, że kot, który siedział na fotelu, niedaleko Alexa, syknął gniewnie. Mimo wszystko Alexander nie miał jeszcze ochoty wychodzić. Jeśli dziewczyna chciała to proszę bardzo. On jej nie powstrzyma. On tu jeszcze posiedzi i spróbuje się uspokoić, wrócić do poprzedniego stanu, gdzie nic nie było w stanie go ruszyć.
-Rób co chcesz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 21
Skąd : Uppsala, Szwecja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1449
  Liczba postów : 856
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13356-ruth-wittenberg
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13361-relacje-ruth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13357-soho
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13358-ruth-wittenberg




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Czasu   Czw Wrz 08 2016, 21:08

Miała sobie za złe, że postąpiła tak nierozważnie, próbując z całych sił sprostać oczekiwaniom chłopaka. Chciałaby go jakoś uspokoić, powiedzieć, że nic złego się nie dzieje, ale nie potrafiła go oszukać a w szczególności oszukać siebie samej. Nie podobało jej się to, że mężczyzna tak manipuluje swoim wyrazem twarzy, bo z każdą mijającą sekundą wydawało jej się, że coraz mniej rozumie z całej tej pokręconej sytuacji.
-Twoje spojrzenie jest przykre, chciałabym, żebyś wiedział - powiedziała zawiedziona, kiedy uzmysłowiła sobie, że Alexander najwidoczniej traktuje ją jak każdą inną osobę żerującą na jego chwili słabości. Ruth chciała mu pomóc, jakoś ulżyć w cierpieniu, ale chwilę nieuwagi i czynu niezgodnego z przewidywaniami mężczyzny przypłaciła złowrogim wzrokiem i lodowatym, pełnym pogardy tonem.
Nie zasłużyła sobie na to, ale skoro w taki sposób chłopak miał dojść do stabilnego stanu to to, co ona myśli i czuje nie miało większego znaczenia. Ruth nigdy nie była specjalnie wrażliwa na niedogodności, jakie ją spotykały i bez wahania poświęciła swój stan komfortu po to, aby Alex poczuł przypływ spokoju ducha.
-Tak jak mówiłam, nie pozostaje mi nic innego, jak tylko cię przeprosić... - urwała, bo nie do końca była pewna, czy chce dokończyć to zdanie.
-Tylko nie myśl sobie, że cokolwiek zwolni cię z zakazu zajmowania mojego stolika w naszej ulubionej knajpie - dodała po chwili, siląc się na uśmiech. Poprzedniego zdania już nie skończyła, nigdy nie miała w zwyczaju prowadzenia zażartych dyskusji na tematy uczuciowe, a już na pewno wtedy, kiedy tematy te dotyczyły bezpośrednio jej osoby.
Nie drgnęła. Niby miała w planach wyjść, ale chciała poczekać na ten ostatni ruch chłopaka, zanim na dobre zostawi go ze swoją przeszłością. A może coś ją tu trzymało? Na to pytanie nie umiała już odpowiedzieć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Rok Nauki : VII
Skąd : Moskwa
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 90
  Liczba postów : 100




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Czasu   Czw Wrz 08 2016, 21:27

Niestety to wszystko tylko pogarszało jej sytuację i nastrój Alexandra. Był zły więc nic dziwnego, że takie słowa tylko pogłębiały to uczucie. Spojrzał na nią, próbując odgadnąć o co w tym wszystkim chodzi. Miał już dosyć tego, że dziewczyna nie mówiła mu tego wprost. To o co jej chodziło powinna powiedzieć od razu, a nie urywać w połowie zdania, zmieniać myśl i po prostu zaczynać inne. Wtedy chłopak motał się jeszcze bardziej i czuł, że zaraz coś spłonie. Miał ochotę wyżyć się na czymś, aby trochę odreagować, albo przynajmniej poćwiczyć w spokoju. Tak. Teraz by mu się to przydało. Ćwiczenia, a potem zimny prysznic na otrzeźwienie umysłu.
-Myślisz, że słowo "PRZEPRASZAM" wystarcza!? Nigdy! Myślisz, że każde przepraszam ma taką moc!? Myślisz, że jeśli mój ojciec powiedziałbym, że przeprasza to bym mu wybaczył!? Że jeśli JA przeproszę rodziców Emily to wybaczą mi zabicie jej córki i narażenie jej na niebezpieczeństwo?!
Dziewczyna przegięła, ale Alex nie zachował się lepiej. Krzyczał i to na poważnie. Łzy płynęły mu policzkach, ale tym razem nie z bezsilności, a samego smutku i zdenerwowania. Nawet nie zdawał sobie sprawy, że w złości powiedział coś czego nie chciał nigdy nikomu mówić. Bał się tego. Bał się powiedzenia tego na głos, więc nic dziwnego, że zacisnął usta w wąską białą linię. Zacisnął dłonie tak mocno, że spod palców, z przebitej skóry wypłynęła krew, plamiąc materiał fotela na szkarłatny kolor. Oczywiście były to malutkie kropelki, ale ból w jakiś dziwny sposób sprawił, że Alex trochę bardziej się uspokoił i wrócił do siebie. Mimo wszystko nie miał zamiaru jej przepraszać. Znał wagę tego słowa i wiedział, że ono nic nie znaczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 21
Skąd : Uppsala, Szwecja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1449
  Liczba postów : 856
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13356-ruth-wittenberg
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13361-relacje-ruth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13357-soho
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13358-ruth-wittenberg




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Czasu   Czw Wrz 08 2016, 23:09

Powoli popadała w osłupienie. Cały pokój kręcił się wokół niej i Ruth miała wrażenie, że zaraz zasłabnie od nadmiaru obrotów. Aż nie chciało jej się wierzyć, że ktoś może wywołać w niej tak silną reakcję samymi słowami, ale to, co powiedział Alex dosłownie przygwoździło jej stopy do podłoża. Nie mogła się ruszać, nie mogła oddychać i miała wrażenie, jakby właśnie wpadła w kępę pokrzyw, które jak do tej pory były jej jedynym prawdziwym zagrożeniem.
Teraz zdała sobie sprawę z tego, że stał przed nią zabójca.
Nie miała odwagi się ruszyć, nie miała siły żeby cokolwiek powiedzieć, bo fakt, w jakim stanie znajdował się teraz mężczyzna potęgował jej doznanie, że jeśli szybko czegoś nie wymyśli to i jej może się oberwać. Alex był roztrzęsiony i najwidoczniej nie miał blokady moralnej, co musiało mieć przyczynę w tej samej historii, po której pozostały mu jasne blizny na całym ciele.
To, czego dziewczyna się dowiedziała było przerażające. Nie ważne, jak sztucznie i przesadnie uczuciowo wyglądała cała sytuacja, każdy, po prostu każdy byłby w tym momencie przerażony.
-Myślę, że nie - powiedziała najpewniej, jak umiała w tym momencie. Bała się każdego ruchu mężczyzny. Przed sekundą zacisnął pięści aż do krwi, to był dla niej wystarczający dowód na to, że należy się teraz zacząć obawiać o jego dalsze działania.
-Żadna siła na ziemi nie zwróci ci tej kobiety, ale tego, co o niej pamiętasz nikt nie może ci zabrać, choćby nie wiem jak głębokie bruzdy cięto - powiedziała spokojnie, usiłując nie wpaść w skrajną panikę. Jak powinna uspokoić kogoś, kto najwidoczniej zabił kobietę, którą kochał lub co najmniej była mu bardzo bliska?
Ruth nie umiała często złożyć życzeń urodzinowych, była beznadziejnym negocjatorem i jedyne, na czym się znała to wiedza z książek. A teraz przyszło jej walczyć o każdą minutę uspokojenia Alexandra. Bała się, że jeśli sobie nie poradzi, może już nigdy więcej go nie zobaczyć, więc zebrała wszystkie swoje siły, żeby dopiąć celu.
-Nikt nie decyduje o twoim losie oprócz ciebie. Gdybyś nie był silniejszy niż to wszystko to nie stałbyś tu teraz ze mną - dodała mrużąc oczy, jakby zbierało jej się na płacz. Tak naprawdę ledwo dawała radę ustać na nogach i chciała położyć się do łóżka, zapominając o tej koszmarnej scenie, ale jednocześnie wierzyła, że jakimś magicznym sposobem uda jej się powiedzieć coś, co ostatecznie przekona chłopaka.
-Więc tak, myślę, że moje przepraszam było na miejscu. Chciałam być fair wobec ciebie, nie możesz mi zabronić mówić ci prawdy. Dokładnie z tego samego powodu powiedziałam, że jesteś dobrym człowiekiem. Mam nadzieję, że zrozumiesz - skończyła patrząc się ze swoim dziecięcym zacięciem na smutną i poszarzałą od żalu twarz chłopaka. Nie umiała prowadzić takich rozmów. Umiała być szczera i tylko to potrafiła mu zaofiarować licząc jednocześnie, że Alex doceni ten bardzo osobisty podarunek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Rok Nauki : VII
Skąd : Moskwa
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 90
  Liczba postów : 100




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Czasu   Pią Wrz 09 2016, 16:27

Niestety Alex już jej nie słuchał. Już odpłynął zatapiając się we wspomnienia. Kiedy leżał na ziemi, skrępowany zaklęciem, nie mogący się poruszyć, czy też wydać najmniejszego dźwięku. Kiedy matka próbowała uspokoić ojca, ale nie była w stanie. Tylko wódka go uspokajała, ale po niej zawsze było gorzej. A więc leżał tak, bezsilny i bezbronny, obserwując wszystko, próbując zerwać więzy zaklęcia. Mimo wszystko wciąż był jeszcze dzieckiem. Dzieckiem, które musi oglądać tą przerażającą scenę, gdzie dorosły mężczyzna torturuje małą czerwonowłosą dziewczynkę. Następnie wszystko przyćmiła mgła i jego własny krzyk. Potem widział tylko krew. Mnóstwo krwi i jej mokre czerwone włosy. Tak mokre. I otwarte, martwe oczy.
-Nie chciałem! Nie chciałem tego! To był wypadek. On ją torturował! Torturował mnie, każąc na to wszystko patrzeć! Chciał dać mi kolejną lekcję! Wybuch mojej magii...! To była moja wina!
Mówił już bardziej do siebie niż do niej. Patrzył w soje drżące ręce, jakby dostrzegał na nich krew. No w sumie była na nich krew, jego samego, ale nie to chodzi. Czuł w tym momencie obrzydzenie do samego siebie. Nienawiść do ojca. Dlaczego nie może cofnąć czasu? Dlaczego musiały umrzeć dwie kobiety, które kochał, a ten parszywy...
Alexander zaczął przeklinać swojego ojca po rosyjsku z taką nienawiścią, jakiej nie było u niego nigdy wcześniej. Bał się też, że dziewczyna weźmie go za jakiegoś świra, ale w końcu, emocje, które zbierał przez cały ten czas, rozsadziły żelazne wieko i znalazły ujście w jego ustach. Smutek, żal, nienawiść, czy właśnie poczucie winy, wybuchnęły w jednym momencie.
-Uderzyło w nią coś cięższego. W głowę. Umarła na miejscu...
Wyszeptał, wycierając oczy. Były zapuchnięte i całe czerwone, od płaczu. Przygryzł mocno dolną wargę, patrząc na Ruth, ale jednocześnie jakby jej nie widząc.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 21
Skąd : Uppsala, Szwecja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1449
  Liczba postów : 856
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13356-ruth-wittenberg
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13361-relacje-ruth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13357-soho
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13358-ruth-wittenberg




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Czasu   Sob Wrz 10 2016, 14:18

W tym momencie w Ruth coś pękło. Można być twardym jak skała, głuchym na cierpienie innych, można się bać i niecierpliwić sytuacją, w jakiej się znalazło, ale nigdy, przenigdy nie można zostawić osoby w potrzebie.
Alexander był na skraju załamania nerwowego i dziewczyna nie zadawała sobie głupawych pytań w stylu "dlaczego mi to mówi?", "czy potrafię mu pomóc?" tylko od tej chwili doszła do wniosku, że wychodząc teraz, okazałaby się najgorszą su... najgorszą kobietą.
-Jaka twoja wina, o czym ty w ogóle mówisz? Chciałeś ją ratować, to czyni z ciebie winowajcę? - zapytała najspokojniej jak umiała, choć razem z nim cała dygotała w środku. Właśnie zaczęła sobie układać historię w głowie. Tajemniczy "on" - ojciec Alexandra z niewiadomych przyczyn, prawdopodobnie by dać synowi nauczkę torturował małą dziewczynkę i wybuch mocy Sashy spowodował nieumyślne zabójstwo tej, która była mu najbliższa. Takie sytuacje zostawiają głęboki ślad, przecinając serce czarodzieja na pół i żadna magia nie jest w stanie tego naprawić.
Żadna? Ruth starała się o posadę w najbardziej wymarzonym jej departamencie MM, w którym pracowali również czarodzieje posługujący się zaklęciem Obliviate jak szpadą,  bezbolesny, skuteczny i wyrafinowany sposób. A może...
-Słuchaj, nie przeżyłam tego co ty, nie będę udawać, że rozumiem, bo nie mam prawa mieć jakiegokolwiek pojęcia o tym, co cię spotkało. Nie wiem też, jak złagodzić ten ból i nie będę ci na siłę wciskać tanich frazesów o tym, że będzie lepiej - powiedziała zgodnie ze swoimi przekonaniami. Nigdy nie będzie kłamać ludziom i klepać ich z otuchą po plecach, kiedy wali im się cały świat, bo takim osobom nie jest potrzebne jej tanie "zobaczysz, jakoś się ułoży", tylko faktyczne rozwiązanie.
-Ale z tej sytuacji są dwa wyjścia, albo sam spróbujesz poradzić sobie z tymi demonami przeszłości, albo sprawimy, że nigdy nie nastąpią - powiedziała rzeczowo, patrząc na Alexandra z wiarą. Podeszła do nego na odległość dwóch kroków i spuściła lekko głowę przechylajac ją tak, żeby lepiej widzieć jego twarz.
-Alexander, jesteś silniejszy niż to wszystko - powiedziała podnosząc palcem jego podbródek tak, aby skierować jego smutny wzrok na swoją twarz i uśmiechnęła się nieznacznie, żeby bez zbędnych słów jakkolwiek skupić jego uwagę na lepszej stronie tej sytuacji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Rok Nauki : VII
Skąd : Moskwa
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 90
  Liczba postów : 100




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Czasu   Nie Wrz 11 2016, 17:38

Alexander nie wiedział jak ma się uspokoić. Drżał cały, obejmując się teraz ramionami i lekko kołysząc w przód i w tył jakby miał atak jakiejś dziwnej choroby, może sierocej. W każdym razie miał mętlik. W głowie mu wirowało od wszystkich uczuć, myśli i tego co tam jeszcze siedziało. Kto wie co tam jest? Chłopak spróbował się skupić na jakiejś rzeczy w tym pokoju, ale nie miał pojęcia jak to zrobić. Za każdym razem jego myśli uciekały w jedną stronę. Do tego feralnego dnia.
Na szczęście było coś co mu pomagało i na tym się skupił. Jej delikatny głos, lekko pocieszający. Już wiedział, że go zrozumiała, że wygrał tą bitwę, choć mógł przegrać wojnę. I to mu pomogło. Przynajmniej w części. Kiedy podeszła do niego, nie odsunął się. Nie uciekł, tylko wciąż patrzył przed siebie, słuchając jej głosy. Przestał się kurczowo siebie trzymać i kołysać w przód i tył.
Gdy dotknęła jego podbródka drżenie ustało, a on wytarł oczy do sucha ręką i spojrzał na nią próbując się lekko uśmiechnąć, co wyszło raczej marnie, ale nawet słodko.
-Staram się. Wiem, że jestem silniejszy. Dlatego tu dziś siedzę, ale... błagam! Pomóż mi. Nie chcę sobie z tym radzić sam. Chcę mieć kogoś przy sobie. Chcę mieć Cię przy sobie. - postawił duży nacisk na słowo "Cię", jakby chciał jej pokazać, że tylko ona ma ten przywilej dotykania go i normalnej rozmowy.
-Nie jestem słaby! Wiem! Ale to też nie jest takie łatwe do zwalczenia. Nienawidzę mojego życia... zagryzł wargę, jakby nie wiedząc, czy powinien kontynuować swoją wypowiedź. -... ale mimo wszystko jestem zadowolony, bo mogłem Cię poznać.
Tym razem jednak uśmiechnął się. Samotna łza popłynęła po policzku, ale nie starł jej. Niech płynie jeśli już musi.
Chłopak wziął głęboki oddech, starając się uspokoić. Te wszystkie emocje gdzieś uleciało, choć wciąż jego serce było zimne. To wszystko wciąż w nim siedziało. Małe kroczki. Małe koczki. Sasha spojrzał na Ruth i w końcu odważył się musnąć swoimi ustami jej policzek. Taki drobny gest.
-Możesz mówić do mnie Sasha.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 21
Skąd : Uppsala, Szwecja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1449
  Liczba postów : 856
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13356-ruth-wittenberg
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13361-relacje-ruth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13357-soho
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13358-ruth-wittenberg




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Czasu   Pon Wrz 12 2016, 21:41

Dziewczynie powoli zaczął usuwać się grunt pod nogami. O ile mogła mu pomóc na tysiąc sposobów, a przynajmniej postarać się mu pomóc jak najlepiej umiała, o tyle nie mogła się w nim zakochać. Człowiek nie zakochuje się od tak, na pstryknięcie, targany burzą emocji. To przychodzi nagle, niespodziewanie i nigdy nie można się przed tym obronić. Teraz Ruth wiedziała, że z jednej strony kocha kogoś innego, z drugiej nie może o tym powiedzieć Alexandrowi.
Chciała zacząć sposobem. Powiedzieć coś w stylu "wcale nie chcesz ze mną być", albo inną, nic nie wartą bzdurę, która odbiłaby się o uszy mężczyzny jak o szklany ekran i wróciła z powrotem ze zdwojoną siłą. Może go przekonać, że to nie jest tak, jak on myśli, żeby nie robił sobie złudnych nadziei i te wszelakie kretyńskie opowiastki, które wciska się małym dzieciom, żeby posłuchały dorosłych.
Po chwili oddaliła jednak te pomysły. Alexander może i był roztrzęsiony, ale zasługiwał na prawdę jak nikt inny. Zasługiwał na to, żeby go traktować dobrze i z szacunkiem i to właśnie Ruth postanowiła zrobić.
-Nie możemy być razem. Mam kogoś - powiedziała spokojnie, ale jakby za bardzo beznamiętnie w tym całym komicznym rozgardiaszu. Nie było to do końca nieprawdą, po prostu ten, z którym była wcale o tym fakcie nie wiedział i w ostatecznym rozrachunku Ruth była sama, ale zakochana, czyli miała związane ręce i związane serce.
-Jesteś mądry, silny i wytrzymały. Kto miałby poradzić sobie z tym lepiej, niż ty? - dodała po chwili, usiłując odwrócić temat na tory jego walki z przeszłością. Może to coś da? Powinna uważniej zacząć dobierać słowa.
-ja też bardzo doceniam twoje towarzystwo, ale nie będę mówić na ciebie Sasha. Poznałam Alexandra, który urzekł mnie swoją błyskotliwością i uporem i takiego Alexandra chcę widzieć każdego dnia - powiedziała wciąż patrząc mu w oczy, chyba doszła do wniosku, że to dodaje otuchy, ale w gruncie rzeczy nie wiedziała, komu bardziej, czy jej, czy jemu.
Wzdrygnęła się na pocałunek. Był miły, poczuła swobodne ciepło na skórze przeszywające ją od palców aż do klatki piersiowej, ale rozsądek podpowiadał jej, że nie może tak beztrosko sobie w to wszystko brnąć.
-Dostanę od ciebie jeszcze jeden uśmiech? - zapytała siląc się na sympatyczny wyraz twarzy. Tak naprawdę nie było jej do śmiechu, chciała płakać razem z nim, ale wiedziała, że w tej chwili jej siła to jego siła i skupiła całą swoją uwagę na ratowaniu sytuacji, co jak widać wychodziło jej gorzej niż beznadziejnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Rok Nauki : VII
Skąd : Moskwa
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 90
  Liczba postów : 100




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Czasu   Pon Wrz 12 2016, 21:59

Alexander poczuł się... Po prostu źle. Już miał dobry humor... względnie. Wszystko wróciło do normy... względnej, gdy dziewczyna po prostu dała mu kosza. Nie chodziło mu przecież o żaden związek, prawda? Nie chciał się z nikim związać, ba! Nawet ni kochał tej dziewczyny. Nie podobała mu się. Była po prostu... kimś do pocieszenia.
W takim razie dlaczego to tak go martwi? Czemu się tak teraz złości? Czemu czuje się z tym źle? Na jego twarzy zakwitł grymas bólu, ale znikła tak samo szybko jak się pojawił. Chłopak czuł się zraniony, choć przecież na nic nie liczył. Więc czemu? Czemu czuje tak absurdalne uczucia, o których pojęcia nawet nie miał. Dlaczego wypłakuje się dziewczynie, która właśnie go skreśliła, mówiąc, że ma innego. Wbrew pozorom Sasha wyczuł, że coś tu jest nie tak, że dziewczyna nie mówi prawdy. A tego nie lubił.
-Taa...
Tylko na tyle było go stać, po tym co dziewczyna przed chwilą powiedziała. ALE DO JASNEJ CHOLERY, CZEMU!? Warknął coś pod nosem po rosyjsku, co znaczyło: "ogarnij się człowieku".
Spojrzał na nią chłodnym wzrokiem i uśmiechnął się kpiąco.
- Przestań mi już słodzić. Nie chcesz mnie to po prostu powiedz mi to wprost. Jeśli moje towarzystwo jest aż tak przykre, to czemu tu jeszcze jesteś?
Lekko ją odepchnął, wstając i zrobił parę kroków w jej stronę, ale jakby rozmyślając się ruszył w stronę kota, którego również minął. Dłonie miał zaciśnięte, ale nie tak mocno jak wcześniej.
-Nie. Nie dostaniesz uśmiechu. Nie uśmiechnę się już więcej. - mruknął chłodno, patrząc na dziewczynę jakby zastanawiał się czy lepiej będzie ją przybić krzyżem do drzwi, czy może polewać ją kwasem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 21
Skąd : Uppsala, Szwecja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1449
  Liczba postów : 856
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13356-ruth-wittenberg
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13361-relacje-ruth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13357-soho
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13358-ruth-wittenberg




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Czasu   Wto Wrz 13 2016, 17:25

Zakręciło jej się w głowie. Skłamała, to fakt, ale wtedy, kiedy mówiła nieprawdę na temat swojego statusu w związku wydawało jej się, że to będzie najlepsze rozwiązanie. Teraz nie wiedziała już nic.
Ile to książek przeczytała o teorii magii, o mugolskich rzeczach i odkryciach, o tym jak żyć i generalnie co zrobić, żeby nie egzystować bez sensu, ale kiedy przyszło zmierzyć się z uczuciami Alexandra Ruth pozostawała w nieodpartym wrażeniu, że kompletnie straciła grunt pod nogami.
Po jego zdawkowej odpowiedzi zrobiła nieznacznie zaskoczoną minę, trwało to ułamek sekundy i niewprawionemu obserwatorowi mogłoby się wydawać, że dziewczynę tak zdziwiła zbywająca odpowiedź od niechcenia. Jednak młoda Szwedka była już pewna - on wie, że skłamała i zorientował się na pewno w jej mimice twarzy.
Szybko wróciła do poprzedniego nieodgadnionego wyrazu, ale prawdopodobnie na niewiele się to zda.
-Życie nie jest tylko czarne lub białe. To, że nie będziemy razem spać nie znaczy, że nie chcę mieć z tobą nic wspólnego. Nie zmieniam poprzedniego stanowiska - jesteś dla mnie bardzo cenny i naprawdę cię szanuję, daj to w końcu sobie wytłumaczyć - powiedziała spokojnie. Szkoda tylko, że wewnętrznie już wybuchła i to, co przed chwilą wypłynęło z jej ust nigdy nie powinno zostać usłyszane przez kogokolwiek. Dała się ponieść emocjom i po sekundzie od skończenia zdania żałowała jego wypowiedzenia tak, że mimowolnie przegryzła wargę.
-Och, przepraszam, nie tak to miało zabrzmieć... Po prostu trochę mnie to wszystko przerasta - dodała po chwili, rozcierając palcami jednej dłoni skroń w dziecinnym myśleniu, że to pomoże jej zebrać myśli.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Rok Nauki : VII
Skąd : Moskwa
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 90
  Liczba postów : 100




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Czasu   Wto Wrz 13 2016, 19:10

Mimo wszystko jej słowa nie mogły uspokoić Alexandra. Był zły na siebie i na dziewczynę. Głównie na nią, bo swojej winy miał tam bardzo niewiele. Jego winą było w sumie to, że był zły. Sama złość była... zła. Masło maślane, ale w sumie to prawda, prawda? Prawda. Chłopak odwrócił się od niej, aby móc wziąć głęboki oddech i skupić się na tym co powinien odpowiedź. Czy naprawdę świat nie był tylko biało czarny? Czy świat Alexandra miał w sobie jakieś inne kolory? Może jakieś odcienie szarości? Nie.
-Mój świat jest tylko biały i czarny. Nie mam w nim miejsca na inne kolory. Nie czegoś takiego jak zło dla dobra, albo dobro dla zła. Jest samo zło i samo dobro.
Rzucił chłodno Alex, jakby od niechcenia. Przejechał językiem po swoich ustach, aby je nieco zwilżyć. Czuł się trochę podle, że ją tak bombarduje, ale sama była winna. Zaśmiał się nerwowo, patrząc ponownie w oczy dziewczyny.
-Nikt tu nic nie mówił o spaniu. Nie potrzebuję sexu do szczęścia. Akurat tego chcę najmniej! Myślałem, że zdążyłaś już posiąść choć minimalną wiedzę o tym, ale sex, czy też spanie ze sobą, wiążę się z dotykiem. NIE jestem pewien, czy zauważyłaś, ale NIENAWIDZĘ dotyku innych ludzi.
Wyszeptał podchodząc do niej. Ton miał jadowity, choć musiał się mocno ugryźć w język, aby na końcu nie dodać: "Oprócz twojego".
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 21
Skąd : Uppsala, Szwecja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1449
  Liczba postów : 856
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13356-ruth-wittenberg
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13361-relacje-ruth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13357-soho
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13358-ruth-wittenberg




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Czasu   Wto Wrz 13 2016, 21:38

Teraz ją rozzłościł. Prawdę mówiąc Ruth szczerze wierzyła, że nie uda mu się wyprowadzić jej z równowagi, ale w istocie teraz trzęsła się w środku jak osika, próbując nie wydrzeć się na Alexandra wniebogłosy. Co on sobie w ogóle wyobrażał? Miał u niej taryfę ulgową, taką, jakiej nie miewał często nawet najlepszy przyjaciel, ale nie powinien pozwalać sobie na obrażanie jej intelektu, bo dziewczyna zwyczajnie w świecie nie chwytała za dobrze tych aluzji i wszystkie odbierała jako atak.
-Taaaak? No popatrz, a ja myślałam, że dzieci biorą się z kapusty! - podniosła głos, ironizując zupełnie niepotrzebnie, jednak w tej chwili była już tak zmęczona i zmarnowana, że Alexander mógł na dobrą sprawę powiedzieć cokolwiek - przebił właśnie jej warstwę ochronną.
Szybko przestała sobie żartować. Nienawidził dotyku innych ludzi, to pewne, był spięty i jakby rażony prądem, kiedy go dotykała, ale w gruncie rzeczy mogła to zrobić, nie odepchnął jej ani razu tak, aby mogła sądzić, że jest jedną z tych mas, których Alex nienawidzi.
-Alexander, a ja? Mojego dotyku też nienawidzisz? - zapytała opanowana, wyciągając do niego nieznacznie rękę, jakby chciała mu ją podać, ale tylko wtedy, kiedy sam będzie miał ochotę ją podjąć.
-Co zrobiłam źle? - zapytała, chyba samą siebie, chowając twarz w dłoniach, zabierając tym sammym wyciągniętą na spotkanie dłoń. Załamała się kompletnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Rok Nauki : VII
Skąd : Moskwa
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 90
  Liczba postów : 100




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Czasu   Sro Wrz 14 2016, 10:18

Alexander spojrzał na nią chłodny. Był gotów odsunąć się w każdej chwili. Nie to ze nie chciał, ale... To była jej wina! Pragnął żeby go dotknęła, ale jednocześnie nienawidził się za to. Był jak domowy skrzat, gotowy ukarać samego się siebie za tą niesubordynację. Przyglądał się wyciągniętej dłoni dziewczyny i już miał ją lekko ścisnąć, kiedy kobieta cofnęła rękę.. Czy one naprawdę muszą tak utrudniać życie, czy robią to tylko przypadkowo?
- Ciebie chciałbym dotknąć... Chciałbym, żebyś dotknęła mnie...
Mruknął niewyraźnie, odwracając od niej wzrok. Czyżby Alexander się zawstydził.
 - Nic. To ja sam... Nie powinienem...
Wydukał cicho, patrząc cały czas gdzieś w inną stronę. Nie wiedział co się z nim stało. Na jego bladej skórze zakwitły lekkie rumieńce choć przecież nie powinien nic...
Nic takiego nie powinno się z nim teraz dziać. Dziewczyna dała mu kosa, a on przyjął to do wiadomości. Chłopak chyba powinien sobie to odpuścić, a mimo to brnął dalej w tą zamieć, jakby miał nadzieję, że tam na końcu jest jakiś skarb, coś wartego dużego wysiłku. Kobieta przecież już go uświadomiła, że na końcu jest tylko przepaść z której łatwo spaść.
-Zrobiłaś najgorszą rzecz jaka jest możliwa. Pozwoliłaś mi coś poczuć...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 21
Skąd : Uppsala, Szwecja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1449
  Liczba postów : 856
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13356-ruth-wittenberg
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13361-relacje-ruth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13357-soho
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13358-ruth-wittenberg




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Czasu   Sro Wrz 14 2016, 19:45

Powinna była uciec już dawno, kiedy była jeszcze ku temu sposobność i kiedy miałoby to jakiś cel. Teraz sama uwikłała się w tę dziwaczną relację i nie tylko nie potrafiła zrobić kroku, co jeszcze nie potrafiła nic powiedzieć. No bo co powiedzieć komuś, kogo się przed chwilą tak brutalnie okłamało a on wciąż tak wiernie wyciąga do niej swe serce? Ruth miała ochotę objąć go z całych sił i trzymać tak w nieskończoność, ale nie była pewna, czy to nie zaszkodzi ich relacji jeszcze bardziej, stała więc tak bez ruchu, z twarzą schowaną w dłoniach czując, jak wewnątrz rozpada się na kawałki.
Nie uleczy go magicznie pocałunkami i objęciami, to jedno wiedziała. Mało tego, gdyby to zrobiła nie mogłaby już spojrzeć na siebie w lustrze, wiedząc, że zraniła nie tylko Alexandra, ale i siebie, łamiąc wszystkie wartości, których się kurczowo trzymała. Co więc począć? Przecież nie wyjdzie teraz bez słowa...
-Alex... - po raz pierwszy zwróciła się do niego zdrobniale -Mogę ci pomóc w każdy sposób, o jaki mnie poprosisz, ale nie tak... - przeciągała każde słowo, jakby mówienie ich sprawiało jej fizyczny ból. Był niesamowicie przystojny, mądry i pełen uczuć, ale niech biją gromy z nieba, Ruth w każdej minucie swojego życia miała przed oczami kogoś, z kim nigdy nie będzie. I ten ktoś zasłaniał jej rzeczywistość.
-Dlaczego to nie może się udać? - wyrwało jej się z żalem, kiedy w końcu odkryła swoją zmęczoną buzię i skierowała się w stronę mężczyzny. To pytanie nie było głupie. Było dziwne i niejasne, jakby wszystko, co wcześniej powiedziała nie miało żadnego większego sensu.
I tak się biła ze swoimi myślami, tak nie chciała tego zrobić, ale w jednym momencie podeszła do niego i objęła mocno, traktując Alexandra jak skarb, który trzeba pilnować, bo jest tak cenny, że chwila nieuwagi i ktoś jej go zabierze. Chciała mu oddać całe dobro i całe opanowanie jakie w sobie miała, byleby się tylko uspokoił i byleby ta niewiarygodna sytuacja w końcu się zakończyła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Rok Nauki : VII
Skąd : Moskwa
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 90
  Liczba postów : 100




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Czasu   Sro Wrz 14 2016, 20:02

Mimo to Alexander nie... On nie... Nie chciał tego. Nie chciał być tulony po przyjacielsku, koleżeńsku, ze współczuciem, czy inne tego typu rodzaje. Nie przez Ruth. Bolało go serce jeszcze mocniej niż poprzednio. Czemu musi być takim ofermą, która nie radzi sobie sama!? Czemu dostaje kosza od Ruth, mimo, że pierwszy raz się zaangażował? No tak. Wszystko jasne.
Zamknął oczy i lekko objął Ruth w pasie, przyciskając ją do siebie. Był większy i silniejszy, a mimo to, to właśnie on potrzebował teraz jej ochrony.
-Nie... To moja wina. Nie powinienem się z nikim zbliżać, ani nikomu mówić o swoich problem. Otwieranie się przed innymi zaszkodziło mi wtedy i szkodzi mi teraz...
Szepnął do niej z lekkim uśmiechem, ale było w nim za dużo smutku, aby mógł się udać. Stał tak wciąż, przytulając się do dziewczyny, wciąż z zaciśniętymi powiekami. Może bał się je otworzyć? Może bał się, że gdy to zrobi to Ruth zniknie jak zjawa? Jak sen.
-Nigdy więcej nie popełnię tych samych błędów.
Dokończył po cichu i odsunął się powoli od niej. W końcu otworzył oczy, ale Ruth nie zniknęła. Sam nie wiedział, czy to dobrze, czy też źle. W końcu musiała go wysłuchać. To na pewno był ten minus. Poza tym Alex wciąż miał cichą nadzieję. Racja. Z miłości da się wyleczyć, ale czy tego chciał? A może chciał, aby to Ruth zostawiła tego kogoś i wybrała jego? Nic dziwnego, że był tak zagubiony, skoro czuł coś takiego pierwszy raz w życiu. Owszem. Była Emily, ale nie był jeszcze na tyle dorosły, aby wszystko zrozumieć. Teraz na pewno rozumiał więcej i wymagał więcej... Może dlatego nie mógł rozkochać w sobie Ruth? Miał za duże wymagania?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Pokój Czasu

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next

 Similar topics

-
» Pokój Snów
» Pokój Marzeń
» Pokój Czterech Pór Roku
» Pokój Śmiechu
» Pokój Zakochanych

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Wielkie schody
 :: 
siodme pietro
-