IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Kuchnia dodatkowa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6 ... 9, 10, 11  Next
AutorWiadomość



avatar

Nauczyciel
Wiek : 29
Skąd : NY
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 52
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 64




Gracz






PisanieTemat: Kuchnia dodatkowa   Pią Sie 19 2011, 20:34

First topic message reminder :

Boczna, dużo mniejsza i nieco bardziej leciwa kuchnia, to idealne miejsce, kiedy chcesz coś samemu przyrządzić. Skrzaty raczej tu nie zaglądają, choć czasem pytają, czy czegoś ci nie potrzeba. Samo pomieszczenie zdaje się być natomiast trochę zapuszczone, albowiem rzadko ktokolwiek tutaj bywa. Z prostej przyczyny - mało komu chce się samemu gotować. To jednak umiejętność niezbyt popularna wśród uczniów czy studentów. Można tutaj zastać wszelakie naczynia oraz przyprawy i produkty sypkie, typu mąka, cukier, sól i tak dalej. Przy odrobinie szczęścia gdzieś zastaniesz stojącą paczkę makaronu lub ryżu. Jeżeli jednak chcesz przygotować coś okazalszego, proponujemy zaopatrzyć się najpierw w produkty z kuchni głównej. Powodzenia i smacznego!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Monachium/Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 297
  Liczba postów : 523




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia dodatkowa   Nie Sty 06 2013, 20:33

- Klaus von Ingersleben ( nie wiem, w jakim jest domu, bo jeszcze nie było chętnej osoby, żeby zrobić jego postać) - powiedziała Gwenllian. - Nie wydaje mi się, żebyś go znała. Chociaż w sumie kto wie?
Gwen wypiła do końca herbatę i zajęła się frytkami.
- Masz jakiś pomysł, gdzie mogłyśmy iść?
Gwen już się cieszyła na myśl o wyjściu na dwór. Lubiła przebywać po za murami. W sumie na dłuższą metę ciężko było jej wytrzymać w środku. Taką już miała naturę, że zawsze chciała być na dworze.
- Faktycznie przydałoby się zrzucić parę kalorii, żeby nie uzbierało się do lata parę kilo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 260
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 252




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia dodatkowa   Nie Sty 06 2013, 20:45

Kiwnęła głową na słowa dziewczyny, cóż nie kojarzyła chłopaka o tym imieniu. Cóż może kiedyś minęli się na korytarzu ale trudno.
- Ja bym proponowało boisko, jest wielkie a ja z chęcią mam ochotę pobiegać.
Powiedziała z uśmiechem i zjadła wszystkie frytki, dołożyła sobie sałatki, którą zaczęła jeść lekko się krzywiąc.
- Fuuuj następnym razem ty solisz cokolwiek.
Powiedziała i zaśmiała się wesoło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Monachium/Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 297
  Liczba postów : 523




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia dodatkowa   Nie Sty 06 2013, 22:04

- Może zrobimy tak - Gwen umoczyła frytkę i ugryzła ją. Połknęła po czym mówiła dalej. - Ty następnym razem zrobisz sałatkę, a ja ją doprawię?
- Wydaje mi się, że to naprawdę dobry pomysł - Gwen z zapałem pokiwała głową.
Choć zazwyczaj nie biegała tylko jeździła konno odkąd dostała konia na własność. Jednak jako dziecko lubiła nawet biegać i wspinać się po drzewach. Nie była typową dziewczynką i chciała spędzać czas z bratem.
- W takim razie jak zjemy to przebierzmy się i spotkamy na boisku - podsumowała Gwenllian.
Spodziewała się, że po bieganiu nawet nie intensywnej, bo jak nic będzie miała zakwasy.
Ale to nic stwierdziła w myślach Gwen. Do czasu do czasu dobrze jest się nico zmęczyć. Trochę aktywności fizycznej i związanego z tym zmęczenia.
Po posiłku razem ze Ślizgonką opuściły kuchnię.
z/t


Ostatnio zmieniony przez Gwen von Ingersleben dnia Sro Sty 09 2013, 00:26, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 260
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 252




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia dodatkowa   Sro Sty 09 2013, 00:18

Lynnette tylko kiwnela glowa, dziewczyny juz nie rozmawialy. Jadly, smaily sie i wyglupialy przy jedzeniu, podokuczaly sobie nawajem i kiedy skonczyly sprzatnely po sobie. Obie wyszly z pelnymi brzuchami i wieloma kaloriami, ktore w tym oto momecie ida spalic na boisko. a


[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 21
Skąd : Manchester
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 35
Dodatkowo : wilkołak lunarny
  Liczba postów : 88




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia dodatkowa   Sob Lut 02 2013, 18:02

Życie co poniektórych uczniów Hogwartu, wcale nie składało się w sielankę do której prowadzi droga, nie inna jak usłana różami. Joan pogodziła się już ze swoim położeniem dlatego, nieprzychylne spojrzenia rzucane ukradkiem na ulicy czy szkolnym korytarzu wcale jej nie dziwiły. Raz pod wozie raz na wozie. Dlatego dzielnie znosiła wszystkie szyderstwa, jednak nie była gotowa nadstawić drugi policzek. Dziewczyna zgrabnie odrzucając wszystkie, za i przeciw postanowiła kolejny raz skazać się na to wszystko. Mały spacer nawet jej dobrze zrobi. To zabawne, ale na dłuższą metę nawet współczuła wszystkim którzy jej dokuczali. Fakt była szlamą, w dodatku biedną jak mysz kościelna. O rodzinie już nie wspomnę. Jednak nie chciała się zamienić z nikim innym, ona nie mogłaby taka być. Zimna, obojętna czy po prostu okrutna. Chociaż pewnie i w takim szaleństwie jest metoda. Chciała tylko akceptacji, poczucia przynależności do kogoś albo czegoś. Nie przyzna się nawet przed sobą, ale dobrze, wie, że gotowa byłaby zapłacić za to najwyższą cenę. Mniejsza z tym, co by nie budować wielkiej dramy. Nie było już śnieżycy. Co jednak nie stanowiło wystarczającej pociechy, by wyściubić nosa za progi szkoły. Deszcz siąpił a na jej małe stópki czekała śnieżna breja. Istne cudo. Siedziała sobie w dodatkowej kuchni penetrując szafki. Gdzie u licha były te ciasteczka? Miała na nie ogromną ochotę. Nic innego, jak obżeranie się w samotności nie przychodziło jej do głowy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Conwentry, Anglia
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 82
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 246




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia dodatkowa   Sob Lut 02 2013, 19:02

Zimno wszędzie, cicho wszędzie. To aż nie do pomyślenia, tacy ci wszyscy czarodzieje mądrzy, a w zamku ciepło jest tylko w okolicy kominka, ewentualnie bardzobardzbardzo blisko drugiej osoby. Nie to, żeby Hayaden był zmarzluchem, nawet jeśli mu tam trochę to przeszkadza, stara się nie pokazywać tego po sobie i grzać innych grą na gitarze czy ciepłym kakałkiem. I oto właśnie wymknął się do kuchni, nie mając serca wysyłać kolejnym razem Wstręcika po następną porcję ciepłego napoju. Wyruszył z względnie ciepłego Pokoju Wspólnego, aby dotrzeć do dodatkowej kuchni, gdzie miał zamiar znaleźć to, czego potrzebował.
Gdy dotarł już do kuchni obiecywał sobie, że kiedyś wymyśli jak zaradzić temu cholernemu zimnu. A w kuchni, chociaż znajdowała się w lochach, nie było aż tak źle. A może to zapach jedzenia rozgrzewał? Może.
Haydena na pewno ukuł mały promyczek ciepła, gdy zobaczył Joan buszującą między szafkami. Ta nieśmiała, ładna tak na marginesie, dziewczyna ostatnio jakoś nie pojawiała się na hajdenowym horyzoncie. A szkoda, bo bądź co bądź, Gryfon lubił z nią spędzać czas.
- W górnej szafce po lewo. - powiedział niespodziewanie, po cichu stając za plecami dziewczyny. Przywołał od razu serdeczny uśmiech, który nie potrzebował specjalnej zachęty, aby zagościć na obliczy chłopaka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 21
Skąd : Manchester
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 35
Dodatkowo : wilkołak lunarny
  Liczba postów : 88




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia dodatkowa   Sob Lut 02 2013, 20:30

Nie lubiła zimy. Jej małe stópki marzły w glanach. Tak, wiem, że są ciepłe, ale z niej zmarzluch i już. Nic tego nie zmieni. Choć nie lubiła się opalać, lub po prostu była za nieśmiałą by paradować w kostiumie. Lubiła gdy słońce łagodni muskało jej szyję i ramiona. To taka, forma zadość uczynienia za cały rok zimna, albo względnego wiosennego ciepła. Jak kto woli. Jakby się nad tym zastanowić, to chyba tylko masochista lubił zimno, no bo jak marzną ci ręce czy inna część ciała to trudno mówić o przyjemność. Joan dawno nie widziała się z siostrą. Co ja mówię. Ona z nikim się nie widziała. Przez ostatnie tygodni unikała ludzi jak ogna, zbywając ich tylko krótkim 'cześć' na powitanie a zarazem przegnanie. To nie jej wina. Taki typ człowieka. Zbyt nieśmiała aby pogadać i zbyt wrażliwa, aby się z tym pogodzić.
-Hayden!-zawołała radośnie jak na zawołanie tuląc się do chłopaka.
Dopiero po chwili dotarło do niej, że może zbyt śmiało wyszło jej to powitanie. Tak też, potulnie odsunęła się o krok spuszczając głowę.
Lubiła Haydena, tego nie dało się ukryć. W odróżnieniu do większości facetów, był no...po prostu miły. nie jakiś tam zadufany w sobie drań, bez poczucia smaku czy humoru. Lubiła jego dołeczki jak się uśmiechał, te dredziochy i ogólnie jego całego. Ale ciii... Był przyjacielem i nie chciała tego zmieniać. W każdym razie nie na gorsze. Wiedziała, ze to nie jej partia, więc wolała trzymać się na uboczy, zręcznie maskując uczucia. Wolała Haydena przyjaciela niż Haydena 'mamcięgdzieśgłupidziwolągu'. Te podejście miało do niej większość uczniów, więc chwała Bogu, że chociaż przed nim się otworzyła. No, ale dobrze on mówił o ciasteczkach. Tak, tych co je chciałaś. Watson, ogarnij. Mimowolnie skierowała się do szafki wskazanej przez chłopaka. Po chwili ze słoikiem w dłoniach odwróciła się do niego i podsuwając ciastka w stronę gryfona. Sama też wzięła jedno i zaczęła chrupać. Było pyszne i jeszcze ciepłe. Nie powiem, skrzaty zawsze odwalały dobrą robotę.
-Okropna pogoda, prawda?-powiedziała pierwsze co przyszło jej na myśl, w przerwie między ciastkami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Conwentry, Anglia
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 82
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 246




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia dodatkowa   Nie Lut 10 2013, 00:43

I tym razem, jak zawsze gdy spotykał Joan, przypominał sobie automatycznie ich pierwsze spotkanie. Szedł sobie wtedy krużgankami w słoneczny, ładny dzień gdy do jego uszu doszedł śmiech, szyderczy śmiech, potem kroki kilku osób, a następnie ujrzał całą bandę wyłaniającą się zza rogu. Zaniepokojony odrobinkę udał się na dziedziniec, gdzie cicho, na ławce przycupnęła mała Krukoneczka z książką. Policzki jeszcze płonęły jej rumieńcem, po jednym z nich spływała mała łezka, a wzrok miała utkwiony w jednym miejscu na stronie czytanej książki. Nic nie mówiąc, przysiadł się, i milczał tak dobre pięć minut kipiąc dobrą energią. Gdy już uznał, że potrzebna ilość dobrej energii do dziewczyny przepłynęła, zaczął rozmowę swobodnie, przyjacielsko, tak jakby się znali już bardzo długo. Okazało się, jak z resztą Hajden przypuszczał, że Joan to bardzo fajna, miła dziewczyna. Lubił z nią rozmawiać, bo w przeciwieństwie do niektórych umiała coś mądrego powiedzieć.
Ta scena powracała do niego, gdy z nią rozmawiał. Widział ją przed oczami zawsze, gdy spotykał Joan. Właśnie przez to za późno zorientował się, że go przytuliła, co było bardzo miłe. Ale zaraz się skończyło, bo dziewczyna uznała za stosowne się speszyć i uciec, no trudno.
Poszła za jego radą, i po chwili został poczęstowany pysznym ciastkiem. Wskoczył zwinnie na blat usadawiając się wygodnie. Spojrzał na Joan i wyciągną rękę.
- No, chodź. - powiedział i podciągnął ją mocno, tak, że o chwili siedziała wygodnie obok niego. - Ty, doooobre. - powiedział z resztką ciastka w buzi, sięgając już po następne. - Nooo, paskudna. - skwitował. Za bardzo nie czuł potrzeby ciągnięcia rozmowy. Bo po co mówić coś, co nie musi być powiedziane? Nie wymuszajmy słów, bo tracą one na znaczeniu. Tak sobie myślał Hajden pożerając następne ciastko. Tak chrupiąc jedno po drugim przypatrywał się ukradkiem towarzyszce. Od tamtego dnia nie zmieniła się chyba bardzo wizualnie. Z resztą, jak on może to ocenić, skoro widzi ją dość często? O, ale wysmuklała na pewno. Tak, jest coś w niej teraz takiego bardziej... dorosło chyba. I bardziej tajemniczego. Hayden zastanawiałby się tak do samej śmierci, gdyby nie to, że opychając się ciastkami, tak trochę sucho mu się zrobiło, mówiąc kolokwialnie 'zapchał się'.
- Napijesz się kakaa? - zapytał się dziewczyny zeskakując z blatu. Nie czekając na odpowiedź, wyjął dwa kubki, mleko i puszkę z kakao. Podgrzał kończem różdżki mleko w kubkach, dosypał słodkiego proszku, wymieszał i dumny z siebie wręczył jedno z dzieł dziewczynie. Ponownie usadził się obok niej. Pociągnął łyk ciepłego napoju. Taaak, to jest to - pomyślał, czując jak znajome, błogie ciepło rozpełzło m się po ciele.
- Niedługo zacznie się sezon Quidditha. Mam nadzieję, że będzie cieplej, inaczej będą musieli mnie odkuwać od miotły. - aż się wzdrygnął na myśl o lataniu w taką pogodę, brrr!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 21
Skąd : Manchester
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 35
Dodatkowo : wilkołak lunarny
  Liczba postów : 88




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia dodatkowa   Czw Lut 14 2013, 21:26

Pałaszowałam ciastka bez opamiętania, jedno po drugim. Całe szczęście Hayden poszedł w moje ślady, bo głupio by było tak się objadać samej. Były naprawdę dobre. Pamiętam, że kiedyś, dawno temu jadłam takie takie z Charlie. Nie pamiętam ile lat miałyśmy dokładnie i skąd je miałyśmy. Nieważne. Właśnie tak pamiętałam moje dzieciństwo, pozorne urywki dobra porozrzucane gdzieś w tym całym bagnie. Po chwili Hayden zaczął coś majstrować przy garnkach. Ach czekolada. Uśmiechnęłam się na samą myśl o tym. Podziękowałam mu chwytając kubek z parujacym napojem.
-Też mam nadzieję, że trochę się ociepli. Zima jest strasznie frustrująca.-powiedziałam po chwili.
Przygładałam mu się co chwile, upewniając tylko, że ten widok nigdy mi się nie znudzi. Niezależnie od tego czy dredy Haydena będą już siwe. Ale ciii!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Conwentry, Anglia
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 82
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 246




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia dodatkowa   Czw Lut 14 2013, 21:53

Miło mu było tak siedzieć sobie w ciepełku z Joan, popijając kakao, to milczeć sobie, to mówiąc nic bardzo mądrego, po prostu być. Gdy spędza się miło czas z przyjemną osobą, nie odczuwa się upływu czasu, jak i zapomina o bożym świecie. Hajdenowi nawet przez myśl nie przeszło, że tam na wieży na niego czekają. Przecież mógł tu sobie być z Joan, patrzeć na nią, słuchać jej nielicznych słów, które jednak wypowiadała z miłą rozwagą.
Tak sobie pomyślał, że chociaż nigdy z nią o tym nie rozmawiał, Joan była jedną z jego najbliższych przyjaciół. Przecież przyjaźń nie polega na tym, żeby znać twój numer buta, kolor majtek (sic!) czy ulubioną rasę smoka. Chodzi o taką specyficzną więź, między dwoma osobami, dzięki której rozumieją się bez słów, mogą sobie wszystko powiedzieć, bez krępacji, czy zbędnych płochliwości. Prawda?
- Widziałaś ogłoszenia? Robią kolejną imprezę. - zagaił obojętnie zerkając kątem oka na dziewczynę. - W sumie poszedłbym, żeby nie siedzieć w dormitorium, a wiesz, nooo. - Wbrew zamierzeniom trochę się zająknął - Jeśli nie masz nic przeciwko, poszlibyśmy razem, co? Chyba , że nie odpowiada ci wypad z kumplem i polujesz na księcia. - puścił oko zadowolony ze swej elokwencji. Udało mu się wymanewrować tak, aby uniknąć niezręczności! A przynajmniej tak mu się wydawało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Monachium/Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 297
  Liczba postów : 523




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia dodatkowa   Wto Mar 12 2013, 15:57

Po przebywaniu i turlaniu się po lodzie, Gwen stwierdziła, że jej odzienie jest nieco zimne. Dlatego też ściągnęła jeden z grubych swetrów, by przewiesić go przez oparcie krzesła i oklapła na nie.
Zwalczyła chęć położenia nóg na stół. W domu nie pozwalano jej na to, bo mówiono, że tak nie wypada. Więc kiedy powtarzali jej to w kółko, w końcu zapamiętała. Szczególnie mocno ganiła ją mama. Babcia i reszta rodziny była nieco bardziej pobłażliwa.
Przez tak długi czas przebywania w Lodowej Komnacie, Gwen nieco dziwie czuła się siedząc na krześle. A dookoła niej nie było ani skrawka pokrytego lodem.
- Zdecydowanie dobrze, że już stamtąd wyszłyśmy - stwierdziła Gwen, kiedy jej brzuch zaburczał domagając się, aby coś zjadła. - Zabawa jest męcząca, co nie? - Uśmiechnęła się, gdy na stole przed nią pojawił się talerz parującej zupy.
Jak tu nie kochać skrzatów?
Gwen z zapałem chwyciła łyżkę i zabrała się do jedzenia. Tego jej brakowało. Zanim dobierze się do herbaty, lepiej się naje, bo herbata też zapycha. I w rezultacie nie będzie miała ochoty nic jeść, a lubiła jeść.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 20
Skąd : Irlandia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 167
  Liczba postów : 237
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5050-laoise-mcgeady
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5054-laosie-mcgeady
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5061-poczta-laoise




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia dodatkowa   Wto Mar 12 2013, 21:16

Ta kuchnia była tak bardzo daleko... Zdecydowanie za daleko dla jej obolałych nóg. Kiedy w końcu mogła opaść na krzesło, które nie miało minusowej temperatury poczuła się przeszczęśliwa. Spojrzała na swoje mokre ubrania i stwierdziła, że dobrze byłoby się ich pozbyć. No to zdjęła rękawiczki i rzuciła je na ziemię obok krzesła. Po chwili obok leżał jeszcze szalik, czapka, kurtka, sweter numer jeden i glany. Podciągnęła nogi do góry i usiadła po turecku na krześle. Ona kulturą osobistą raczej nie zaprzątała sobie głowy. Złapała dłońmi lewą stopę i zaczęła ją masować, żeby wróciło do niej czucie. Zawsze marzła w stopy. Zawsze.
- cudownie, że stamtąd wyszłyśmy! Już myślałam, że przymarznę na stałe do lodu... A jestem taka zmęczona, że zaraz chyba zasnę na stole. - Powiedziała, chociaż jakby ktoś jej teraz powiedział "Hej! Issie chodź, potrenujemy quidditcha!" to pobiegłaby na boisko bez namysłu. Zmęczenie? Kto by się tym przejmował!
Kiedy przed Gwen wylądował talerz od razu poprosiła skrzata o czekoladę z bita śmietaną i cynamonem. Nie była głodna. W sumie to bardzo rzadko była głodna. Co prawda uwielbiała jeść, ale głównie słodycze.
- Coś czuję, że jutrzejsze lekcje odbędą się bez mojej zacnej osoby... Nie ma bata, jutro spędzam dzień w łóżku! - Jasne, jasne... Będzie spać do 12, a potem poleci gdzieś, bo nie będzie mogła z nudów usiedzieć w miejscu... Chyba uważała się za bardziej leniwą niż jest w rzeczywistości.
Kiedy skrzat przyniósł jej ten wielki kubek, z niemal wylewającą się bitą śmietaną miała ochotę go uściskać! Jakie to są cudowne stworzonka! Kiedy oderwała wzrok od tego ósmego cudu świata niestety skrzat już gdzieś zniknął. Gryfonka wzruszyła ramionami. Od razu objęła dłońmi kubek, żeby ogrzać palce i napiła się. Och! To jest to co tygryski lubią najbardziej! Uśmiechnęła się błogo i oblizała usta.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Monachium/Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 297
  Liczba postów : 523




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia dodatkowa   Wto Mar 12 2013, 23:21

Puchonka wchłonęła w siebie zupę tak szybko, że na dobrą sprawę nawet nie wiedziała, co zjadła. Zupa może i miała jakiś smak, ale ona go nawet nie poczuła. Miała wrażenie, że dostała pusty talerz. Jedyną oznaką, że coś się w talerzu kiedyś znajdowało było to, że poczuła jak po jej ciele rozchodzi się przyjemne ciepło.
- Możliwe, że moja persona też się nie pojawi - powiedziała Gwen rozsiadając się wygodnie na krześle.
Miłą odmianą było siedzieć na drewnie aniżeli lodzie. Jak się nad tym głębiej zastanowić, to jednak drewno było wygodniejsze. Miało więcej plusów. A jego główną zaletą było to, iż nie było zimne. I siedzenie na nim nie sprowadzało się do obmarznięcia pewnej części ciała.
- Nawet nie zdawałam sobie sprawy, ile czasu myśmy tam zabawiły - stwierdziła. Skrzat przyniósł jej wielki kubek gorącej czekolady i półmisek wafelków. - Długo tego nie zapomnę, ale myślę, że kiedyś będzie można to powtórzyć.
Puchonka wzięła do jednej ręki wafelka i ugryzła go. Kiedy rozmawiała z kimś przy stole lubiła jeść albo pić. Miała wtedy czym zająć ręce. Przynajmniej nie strzelała palcami, za co też ją rodzicielka wyjątkowo zgodnie z babką goniły.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 20
Skąd : Irlandia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 167
  Liczba postów : 237
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5050-laoise-mcgeady
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5054-laosie-mcgeady
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5061-poczta-laoise




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia dodatkowa   Sro Mar 13 2013, 19:05

Jak cudownie... Czuła jak ciepło rozchodzi się po całym jej ciele. I nic więcej do szczęścia nie było potrzebne! Uśmiech nie znikał z jej ust nawet na chwilę. Zdecydowała się na zdjęcie swetra numer dwa, bo jej ciało powoli wracało do swojej normalnej temperatury. Odłożyła kubek i pozbyła się przedostatniej warstwy ubrania. Słysząc słowa Gwen spojrzała na zegar wiszący gdzieś na ścianie i zamrugała oczami. Really?! Toż to cały dzień jej przemknął nie wiadomo kiedy... Dlaczego zawsze jak dzieje się coś ciekawego to te godziny tak uciekają?
- Ojej... Faktycznie późno! - Powiedziała zdziwiona. - A powtórzymy na pewno! Jak tylko siniaki poznikają znowu będziemy mogły ćwiczyć nasz katastrofalny styl! - Powiedziała łapiąc kubek w łapki. - I jeszcze te jednorożce musimy łapać! Eh... Tak wiele planów, tak mało czasu... - Westchnęła i uniosła kubek do ust. Powoli zaczynała odczuwać zmęczenie. Głowa stała się jakaś taka ciężka i aż musiała ją podeprzeć ręką. Napiła się tego cudownego napoju i nie zauważyła jak na czubku jej nosa pozostało trochę bitej śmietany.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Monachium/Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 297
  Liczba postów : 523




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia dodatkowa   Sro Mar 13 2013, 22:48

Gwen dość szybko pochłonęła wafelki i wypiła połowę czekolady. Dopiero potem wreszcie poczuła, że jej żołądek jest w połowie pełen.
- Wiesz - zaczęła - w miłym towarzystwie czas szybko mija. A, że ja ci towarzyszyłam to jest to zrozumiałe - powiedziała nieco zuchwale Puchonka. Oczywiście mówiła to w żartach. I wiedziała, że Lao na pewno tak to zrozumie.
Dziewczyna cieszyła się, że ma taką wspaniałą przyjaciółkę, z którą może polować na jednorożce i być może pegazy.
- Żebyś wiedziała, że czasu jest za mało na tak wiele planów, które mamy do zrealizowania.
Gdyby jeszcze tylko człowiek nie musiał się regenerować. Spać, jeść, myć się i robić wiele innych czynności. Wtedy czasu miałby aż za nadto. Ale to byłoby dobrze. Faktycznie szkoda, że nie da się tego pominąć lub jakoś inaczej zaspokoić.
- Też zaczynam odczuwać pewne dolegliwości związane z naszym wypadem - zgodziła się. - Ale wydaje mi się, że na szczęście nie będzie trzeba zaglądać do skrzydła szpitalnego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 20
Skąd : Irlandia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 167
  Liczba postów : 237
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5050-laoise-mcgeady
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5054-laosie-mcgeady
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5061-poczta-laoise




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia dodatkowa   Czw Mar 14 2013, 16:28

Wafelki! Sięgnęła po jednego, zamoczyła w czekoladzie i spróbowała. Jeju... "Normalnie niebo w gębie!" zacytowała w myślach pewnego leniwca z mugolskiej bajki. Słysząc wytłumaczenie Gwen apropo uciekającego czasu zaśmiała się krótko.
- Ach ta skromność! Jeśli twoja teoria jest słuszna to Tobie te godziny musiały przelecieć jak z bicza strzelił! - Również zażartowała w nie mniej zuchwały sposób. Opuściła nogi na ziemię i odchyliła się na krześle w tył, by móc się na nim pohuśtać. W domu nie mogła tego robić, bo wszyscy krzyczeli, że robi dziury w podłodze. Tutaj na szczęście nikt nie zwracał na to uwagi. A kultura? Kto jak kto, ale Lao raczej nigdy o niej nie myślała. Zawsze robi to na co ma ochotę i nie zastanawia się czy to wypada, czy też niekoniecznie. Cóż... Jej rodzice ponieśli na tym polu jej wychowania sromotną klęskę.
- Spokojnie... Ja tam się do Skrzydła nie wybieram... Zresztą nawet jakby coś się faktycznie stało poważnego, to wołami mnie tam byś musiała zaciągać... Nie cierpię lekarzy! - Aż się wzdrygnęła na myśl o tych ich białych fartuchach. Kojarzyli jej się z igłami. A igły to zło! Od dziecka panicznie bała się zastrzyków...
Żeby odwrócić swoja uwagę od tych nieprzyjemnych ludzi ponownie napiła się tego cudownego nektaru. Z przykrością stwierdziła, że czekolady ciągle ubywa i już powoli się kończy... No tragedia, no!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Monachium/Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 297
  Liczba postów : 523




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia dodatkowa   Sob Mar 16 2013, 12:09

Jedno z najlepszych wynalazków kuchni zdaniem Gwen były właśnie wafelki, czekolada, ogólnie słodycze i wszystko, co nie zdrowe. Zawsze bywało tak, że to do czego miała słabość na złość było nie zdrowe i w domu mama z babcią starały się ją od tego odzwyczaić. A wiadomo, iż to, czego teoretycznie nie wolno lub trzeba ograniczać zawsze najbardziej kusi i przyciąga.
- Tę skromność wyniosłam z domu - zażartowała Gwen. Sięgnęła po następnego wafelka i idąc za przykładem Gryfonki zanurzyła go w czekoladzie. Musiała przyznać, że smakował zupełnie inaczej niż wafelki w zastygłej czekoladzie. - Masz cykora przed szpitalem? - Zainteresowała eis Gwen.
Puchonka jakoś za uzdrowicielami nie przepadała, ale w sumie byli jej obojętni. Na swoje szczęście była okazem zdrowia, więc nie musiała często ich odwiedzać.
- Pożarłabym frytki - stwierdziła po chwili.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 20
Skąd : Irlandia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 167
  Liczba postów : 237
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5050-laoise-mcgeady
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5054-laosie-mcgeady
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5061-poczta-laoise




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia dodatkowa   Nie Mar 17 2013, 20:02

No nie! Już zapomniała o tym temacie, a tu Gwen dopytuje się o takie rzeczy! Zastanowiła się chwilę nad swoja awersją do szpitali zanim odpowiedziała.
-Przed szpitalem samym w sobie nie bardzo, ale... Igły... To... Zło... - Powiedziała przeciągając ostatnie słowa, aby brzmiały bardziej dramatycznie i przerażająco. No proszę! Czyli jest coś, na widok czego nieustraszona Issie blednie. - No nie mów, że nie przeraża Cię jak ten koleś ubrany na biało bierze taką strzykawkę, napuszcza jakiegoś nieznanego płynu, wystrzykuje trochę w powietrze prezentując jak dobrze działa i zbliża się do Ciebie z tym złowrogim uśmiechem i mówi "Nie będzie bolało." - Powiedziała naśladując tubalny głos mężczyzny. Oczywiście dramatyzowała... Co poradzić... Jedni boją się pająków, które Lao uważa za miłe zwierzątka domowe, a inni strzykawek.
- Ale ćśś! Nie mów nikomu! - Powiedziała przykładając palec do ust. Lepiej żeby nikt nie znał twoich słabości, bo zawsze może to wykorzystać przeciwko Tobie.
Przypomniała sobie o czekoladzie i dopiła ja już do końca. Spojrzała w pusty kubek smutnym wzrokiem.
- Frytki mówisz... W sumie to ja też! - Powiedziała odstawiając kubek na środek stołu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Monachium/Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 297
  Liczba postów : 523




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia dodatkowa   Wto Mar 19 2013, 17:19

- Jasne, że nie powiem - powiedziała Gwen uroczyście. - Będę milczeć jak deska.
Chociaż Gwen nie szantażowała nikogo, po za bratem, ale to się nie liczy, to lubiła wiedzieć o kimś coś, co mogłoby pozwolić jej na uzyskanie pewnych korzyści po przez odpowiednie wykorzystanie takiej wiedzy.
Nie zrobiłaby tego jednak przyjaciółce. W końcu wiele ludzi nie lubi igieł. Choć ona sama nie zaliczała się do tego grona. Od momentu puszczenia szpitala po urodzeniu się, Gwen prawie wcale do nie odwiedzała.
- A pupcie nam rosną - stwierdziła, kiedy na stole przed nimi pojawiły się dwa półmiski frytek. - Jak to zawsze powtarzał mój tatuś. Wroga trzeba zniszczyć. A więc do dzieła Lao!
Dla podkreślenia ważności tego zdania wzięła jedną frytkę od ręki i składając ją zjadła całą na raz. Przez chwile żuła po czym połknęła i zaatakowała kolejną frytkę.
- Nie sądzisz, że jak będziemy się tak objadać, to konie nie dadzą rady nas utrzymać?
To był ważny aspekt, który nurtował Gwenllian już od jakiegoś czasu. W sumie zawsze nad nim dumała, kiedy za dużo jadła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 20
Skąd : Irlandia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 167
  Liczba postów : 237
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5050-laoise-mcgeady
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5054-laosie-mcgeady
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5061-poczta-laoise




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia dodatkowa   Pon Mar 25 2013, 16:37

Gwen to miała szczęście, że tak z dala od szpitali się trzyma! Issie co rusz dopadają różne kontuzje. To Ultrasil ją zrzuci, to na motorze się przewróci, to zleci z miotły. Tak to jest jak się nie myśli, tylko wariuje. Jednak mimo wypadków, z własnej woli nigdy nie pójdzie do lekarza, nie ma mowy!
Zaśmiała się słysząc powiedzenie ojca Gwen.
- To niszczmy! Niech sobie nie myśli! - Zaatakowała jedną z najdłuższych frytek. Nigdy nie przejmowała się żadnymi kaloriami i dietami. Jadła zawsze to na co miała ochotę i nigdy specjalnie nie miała potrzeby się odchudzać. Dobre geny! Ot co! - No aż tak bardzo po takiej miseczce nie przytyjemy... - Powiedziała patrząc na górę frytek. Była to całkiem spora porcja, ale nie przesadzajmy... - Poza tym mojemu miśkowi przyda się większy bagaż, bo ma za dużo pary w tylnych kopytkach. - Wyszczerzyła zęby w uśmiechu wspominając swojego wariata.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Monachium/Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 297
  Liczba postów : 523




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia dodatkowa   Pon Mar 25 2013, 22:23

Gwen nie mogła się pochwalić dobrymi genami. Jak się nico zapuści to i parę kilo jej przybędzie. A tak bardzo lubiła jeść. Skandal! Tylko można pozazdrościć Gryfonce takiej przemiany materii.
- W końcu nie na darmo obie jesteśmy generałami - powiedziała Gwen powołując się na rozmowę, którą odbyły w Lodowej Komnacie.
Z tego, co Puchonka pamiętała podobno ziemniaki są bardzo zdrowe, ale już niestety w formie frytek już nie. Że też musiało się to dziać.
- Zawsze zastanawiałam się, jakbym wyglądała w krótkich włosach - zaczęła Gwen zmieniając temat. - Zawsze miałam długie, a mama mówiła, że jak byłam mała to tak mi się śliczne, podobno, kręciły loczki, jak robiło się wilgotno. A teraz jak pada to robi mi się szopa na głowę. I te moje kudły zaczynało się puszyć. Wyglądam wtedy jak pudel - zakończyła.
Wzięła do ręki dwie frytki i zjadła je na raz. Większość ludzi je soli, ale Gwenllian tego nie robiła. Są różne gusta, a trzeba było przyznać, że Puchonka należała go grona dość specyficznych ludzi.
- Będę się zbierać, Loa - powiedziała Gwen po jakimś czasie. - Cieszę się, że cię spotkała. Do zobaczenia.

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 24
Galeony : 56
  Liczba postów : 62
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5562-lawrencja-sowa-lawka#160970




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia dodatkowa   Czw Maj 02 2013, 13:46

Gdyby rozdawali nagrody, dla najgorszego brata na świecie, to Lawka już by piętnaście razy nominowano. Minęło już sporo czasu, od jego przyjazdu, a jeszcze ani razu nie porozmawiał z Lukrecją. Ba, on nawet nie próbował jej znaleźć. Dlaczego? Chyba przytłaczała go ta sytuacja. Tylko na niej mu zależało tak prawdziwie, chciał jej bronić od całego zła tego świata i w momencie, kiedy u Wiolety prawdopodobnie działo się najwięcej, on po prostu spierdolił. Chaotycznie napisany list był tylko głupią formalnością, jakimś jego malutkim znakiem. A później chciał dać znak, że żyje. I w końcu przestał. Nawet myśleć nie chciał, co dziewczyna mogła sobie wtedy pomyśleć. W końcu dziewczyny wyobraźnię miały dziwaczną, przekonał się o tym niedawno, kiedy ze Skylą rozmawiał. A co musiała pomyśleć sobie jego biedna matka? Przecież ta kobieta pewnie zadręczała się historiami z kosmosu. Tak, nagrodę dla najgorszego syna roku też powinien dostać.
Więc smutki swoje ukryte, zakopie pod kaloriami! Dupa mu i tak nie urośnie, bo przecież to facet, kalorie tylko kobiet dotyczyły. Zamierzenie pewnie takie było, że w cycki im pójdzie, ale defekty jakieś się pojawiły i mało której leciało tam, gdzie powinno! A potem to już tylko diety mordercze i z fajnej laski robiła się anorektyczka, którą strach dotknąć. Miał nadzieję, że Violet się taką anorektyczką nie stała. Chyba by jej nosem jedzenie wpychał.
Postanowił zrobić sobie firmowe naleśniki o zapachu tak charakterystycznym, że jak się rozniesie, to już cały Hogwart będzie wiedział, że Lawrence Lavoisier z martwych powstał i nie ma już spokoju! Jakieś tam jajka magiczne, mleko i cukier i wanilia i na patelnię, a w rondelku czekoladę rozpuści, bo taka w kostce to raczej zawinąć dobrze się nie da. On kucharz! Tak seksownie przy tej patelni wyglądał, bo tylko brać, moje drogie panie!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Wiek : 22
Skąd : Fenny Stadford
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 321
  Liczba postów : 548
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4799-violet-lavoisier?highlight=violet
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4806-takie-tam-lukrecjowe-3?highlight=lukrecjowe
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4805-violet?highlight=violet
http://czarodzieje.my-rpg.com/post?p=211741&mode=editpost




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia dodatkowa   Pią Maj 03 2013, 14:06

W Hogwarcie roiło się od przyjezdnych, a Violet żyła sobie spokojnie, niczym nie dręczona. No, może jedynie faktem, że ostatnio jakaś laska walnęła ją w twarz na imprezie i całe szczęście, że ślizgonka jeszcze jej nie spotkała, bo by ją zabiła... wzrokiem oczywiście. Wręcz nie mogła się doczekać, kiedy cały świat przeczyta o tym na wizbooku, a wszystko oczywiście dzięki supersukinsynowi Obserwatorowi.
Tymczasem Violet zgłodniała i postanowiła wybrać się do kuchni, coby przekąsić coś dobrego. Już z daleka jej nozdrza uderzył przyjemny zapach. Chyba ktoś robi jedzonko! Może załapiemy się na coś pysznego? Jednak gdy tylko weszła, w oczy rzuciła jej się osoba, która przygotowywała te specjały. Przypatrzyła jej się ze zmarszczonymi brwiami, bo nie od razu go rozpoznała. Cholera, ten ktoś jest łudząco podobny do jej brata! Tylko jakby starszy, wyższy i trochę inny. Dopiero po chwili zdała sobie sprawę, że to przecież... naprawdę Lawek. Nie mogła uwierzyć w to, co widzi. Nie chciała uwierzyć. Może nie wytrzeźwiała od ostatniej imprezy albo eliksir, który wypiła kiedyś z Charlie, wznowił jakimś cudem działanie? Och, ile by dała, żeby tak było! To jedyne logiczne wyjaśnienia na to, że na własne oczy zobaczyła teraz Lawka. Minęło tyle czasu, ale poznałaby go wszędzie.
W pierwszej chwili zabrakło jej tchu. Miała wrażenie, że świat wokół niej się obraca, a unosząca się woń jest jedynie wymysłem jej głowy. Za dużo imprez, stanowczo! Przez kilka sekund, które wydawały jej się wiecznością, stała jakby wrosła w ziemię. Dopiero wtedy uświadomiła sobie, że to nie złudzenie ani halucynacje. Lawek wrócił i najwyraźniej w świecie miał się dobrze, wnioskując po tym, że gotował. Najzwyczajniej w świecie sobie gotował. Tyle czasu się nie odzywał, nic, żadnego listu czy chociażby znaku życia, a teraz smażył naleśniki.
- Lawek?! - ja pierdole, to chyba jakiś żart. - Co ty tutaj robisz?! - nic innego jej do głowy nie przyszło, no bo skąd on, do cholery, się tutaj wziął? To są jakieś jaja? Ktoś się zamienił w niego przy użyciu wielosokowego, ale to nie on! Na pewno nie on!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 24
Galeony : 56
  Liczba postów : 62
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5562-lawrencja-sowa-lawka#160970




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia dodatkowa   Pią Maj 03 2013, 14:24

Dobrze, że Lawrence pojęcia nie miał, że istnieje tu coś takiego jak Obserwator. Bo pewnie już by wszystkie wpisy przeczytał, poszukując jakichś ciekawych ploteczek. Może nawet jego zamiłowanie do pisania głupot znalazło by ujście w kolorowaniu wszystkiego dookoła i przesyłaniu Obserwatorowi w anonimowych wiadomościach. problem pojawiłby się dopiero wtedy, gdy odnalazłby dziwne informacje na temat swojej siostry. Wtedy już by ze spotkaniem nie zwlekał. Bo co to w ogóle za pomysły?! Z Kacprem się pieprzyć po kątach? Kumplem to on może spoko był, laski wyrywał, mógł przecież, ale nie jego siostrę! Jego siostra nietykalna była i jak się Lavoisier dowie, to mordę komuś obić będzie musiał. Albo przynajmniej wpędzić Kacpra w takiego kaca, że odechce się mu miłostek z Wioletą. Przecież ona dzieckiem jeszcze była! Jak ją ostatni raz widział, to wyglądała jak fanka Hany Montany! No bądźmy rozsądni!
Spodziewał się, że prędzej czy później, kogoś tutaj przyciągnie. Miał w sumie nadzieję, że to będzie puchoneczka jakaś urocza, ale nie ćpuńska, jak ta ostatnio. Właściwie, to chciałby swoją puchoneczkę zobaczyć. Ona też jeszcze nic nie wiedziała. Lawrence był skurwielem. Naprawdę był. Słyszał kroki, słyszał, że ktoś się zatrzymuje, ale na przybysza jeszcze nie patrzył. Zbyt był zajęty manewrami z patelnią.
I znowu rozpoznany został. Znowu słyszał niedowierzanie w głosie, zdezorientowanie, jakby ducha ktoś zobaczył. Kątem oka spojrzał na dziewczynę. Lukrecja! No jego najprawdziwsza Lukrecja! patrzył się na nią dłużej, niż zamierzał, no bo przecież... Kiedy ona tak wyrosła?!
- Gotuję. - Uśmiechnął się pod nosem i wrócił do ciasta. Tak. To było wyjście najlepsze! Nie rzuci przecież tego wszystkiego teraz i nie zrobią sobie wielkiego, lamerskiego spotkania po latach. Za bardzo się bał, że mu ślizgonka w mordę przywali. A on miał za ładną twarz na to, żeby go jakaś tam siostra okładała! I cóż miał jej powiedzieć? A przyjechałem sobie, bo w kłidicza będą napierdalać, wzięli mnie gdzieś na rezerwowego, nie wiem w sumie, tak wszyło?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Wiek : 22
Skąd : Fenny Stadford
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 321
  Liczba postów : 548
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4799-violet-lavoisier?highlight=violet
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4806-takie-tam-lukrecjowe-3?highlight=lukrecjowe
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4805-violet?highlight=violet
http://czarodzieje.my-rpg.com/post?p=211741&mode=editpost




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia dodatkowa   Sob Maj 04 2013, 20:05

Ano, Lawek to w ogóle pojęcia o niczym nie miał. Zresztą nic dziwnego - przez te kilka lat, podczas których hasał sobie po Australii, życie Violet obróciło się o 180 stopni. Wszystko się zmieniło - i to dosłownie! Najchętniej opowiedziałaby mu od początku do końca swoje dzieje i dzieje Hogwartu pod jego nieobecność, ale aby nadrobić te wszystkie zaległości, potrzeba wieków. Jedna rozmowa nie zastąpi kilku lat, więc Lavoisier nie odzywała się, ba! Nie wiedziałaby nawet, jak zacząć. Na pewno jednak byłaby święcie przekonana, że skoro jej braciszek nie dawał o sobie znać tak długo, a potem nagle wrócił, to nie powinien wtrącać się w jej sprawy i interesować takim Villiersem ani w ogóle niczym, co jej dotyczy. Musiał się pogodzić z faktem, że Violet nauczyła się żyć bez niego. Wprawdzie okropnie korciło ją, aby nakrzyczeć na niego, uderzyć, rzucić talerzem o ścianę... cokolwiek, byle dać upust emocjom, które kłębiły się w niej i których uparcie próbowała nie okazać. To nie czas ani miejsce na takie pierdoły, zresztą wciąż jeszcze nie dowierzała. Lawek wrócił, Lawek wrócił, Lawek wrócił. No czy to nie brzmi absurdalnie? Nie miała pojęcia jak się zachować.
- To akurat widzę - odparła niezbyt przyjaznym tonem. Mało ją obeszło, co on tam pichci, chociaż głodna była jak wilk. Co ma powiedzieć? Jakby tylko mogła, to zwyzywałaby go i nawrzeszczała tak, żeby cały zamek usłyszał. Tylko słowa nie chciały jej przejść przez gardło. Trzeba chyba potem list do rodziców wysłać, oni to dopiero będą w szoku! Z jednej strony cholernie była ucieszona, czuła się jakby ktoś zdjął z niej okropny ciężar, ale z drugiej strony nałożył nowy. Gdzie się podziewał przez te wszystkie lata? Co robił? Z kim? Dlaczego? Violet nie lubiła niewiedzy, nie cierpiała. Zawsze musiała być obeznana we wszystkim i wiedzieć czemu jest tak, a nie inaczej.
- I co, zostajesz już? - w końcu udało jej się o to zapytać, bo przecież może po kilku latach przypomniał sobie, że ma siostrę i postanowił dać jakiś znak życia, a potem wrócić. Tylko dokąd? Dokąd on miał wracać? Na Merlina, co się dzieje na tym świecie! Ślizgonce wydawało się, że jej brat wrócił zza światów albo coś takiego. Była strasznie przejęta, zła, zdenerwowana, ucieszona, stęskniona, odczuwała ulgę i chciało jej się płakać. Minę też miała jakąś niewyraźną, ale usiadła na jednym ze stołków i wbiła wzrok w starszego z Lavoisierów. No takiej mieszanki uczuć to ona nie doznała już od dawna!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Kuchnia dodatkowa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 5 z 11Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6 ... 9, 10, 11  Next

 Similar topics

-
» Dodatkowa Aula
» [P2] Kuchnia ze spiżarnią
» Kuchnia z jadalnią
» Kuchnia
» Kuchnia

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Podziemia
 :: 
kuchnia
-