IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Kuchnia dodatkowa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 5, 6, 7 ... 9, 10, 11  Next
AutorWiadomość



avatar

Nauczyciel
Wiek : 29
Skąd : NY
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 52
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 64




Gracz






PisanieTemat: Kuchnia dodatkowa   Pią Sie 19 2011, 20:34

First topic message reminder :

Boczna, dużo mniejsza i nieco bardziej leciwa kuchnia, to idealne miejsce, kiedy chcesz coś samemu przyrządzić. Skrzaty raczej tu nie zaglądają, choć czasem pytają, czy czegoś ci nie potrzeba. Samo pomieszczenie zdaje się być natomiast trochę zapuszczone, albowiem rzadko ktokolwiek tutaj bywa. Z prostej przyczyny - mało komu chce się samemu gotować. To jednak umiejętność niezbyt popularna wśród uczniów czy studentów. Można tutaj zastać wszelakie naczynia oraz przyprawy i produkty sypkie, typu mąka, cukier, sól i tak dalej. Przy odrobinie szczęścia gdzieś zastaniesz stojącą paczkę makaronu lub ryżu. Jeżeli jednak chcesz przygotować coś okazalszego, proponujemy zaopatrzyć się najpierw w produkty z kuchni głównej. Powodzenia i smacznego!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Nauczyciel
Wiek : 24
Galeony : 56
  Liczba postów : 62
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5562-lawrencja-sowa-lawka#160970




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia dodatkowa   Sob Maj 04 2013, 20:44

- Nie wiem. - Bo tak naprawdę jeszcze w ogóle się nad tym nie zastanawiał. Przyjechanie tutaj było impulsem. Ktoś rzucił hasło, że brak rezerwowych, więc Lawrence wygrzebał miotłę i wpisał się na listę, licząc na to, że jednak nie będzie musiał brać udziału w jakichś śmiesznych meczach. Ta gra była mu niezwykle obojętna, czasem nawet wyśmiewał zapaleńców, dla których kafel był całym życiem, a jeśli ich ukochana drużyna przegrała, to odprawiali czarne msze żałobne i chodzili smutni przez dwa dni. - Jest jakiś sens? - Bo jeśli go kochana siostrzyczka już nie lubi, to jaki będzie właściwie sens jego egzystencji tutaj? Odnowienie znajomości i naprawienie relacji? To nie leżało w jego naturze, on o ludziach po prostu zapominał. Odchodzili jedni, a kolejni pojawiali się na horyzoncie. Tylko Violet pozostawała jedna i ta sama. Jego siostra, jego mała siostrzyczka, która patrzy teraz na niego, jakby zabić go za chwilę miała zamiar. I wcale się jej nie dziwił. Gdyby go walnęła, to by jej wybaczył. Zawsze jej takie wybryki wybaczał! Babą w końcu była, miała te swoje wahania, nieważne, jak bardzo będzie się tego wypierała, chromosom igrek da o sobie znać.
Kiedy naleśniczki gotowe już były, to znalazł jakieś talerze, już od dawna zapomniane i po odświeżeniu ich, nałożył Kotlecie naleśniczków. Skoro nie da się po dobroci, to wybłaga sobie przebaczenie jedzeniem! Ona zawsze była głodna, potrafiła zjeść więcej niż Lawrence i to go zawsze zadziwiało. Bo niby gdzie do ta mała cholera mogła zmieścić jego porcję deseru? A mieściła zawsze! Nieważne, jak bardzo się opierał i zabrać jej próbował, przebiegła kobieta no! Biedy jej mąż będzie, ale Lawrence jakoś go przygotuje na życie z jego siostrą. Nie zostawi nieszczęśnika na lodzie, chyba, że to Kacper będzie. Wtedy palcem nie ruszy i jeszcze uprzykrzy życie odpowiednio, żeby za łatwo mu nie było. - Twoje burczenie w całym zamku słychać, jesz ty w ogóle coś? Sama skóra i kości, niedługo będziesz jak wieszak wyglądała. - Wywrócił teatralnie oczętami i ze swoim talerzem usiadł obok.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Wiek : 22
Skąd : Fenny Stadford
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 321
  Liczba postów : 548
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4799-violet-lavoisier?highlight=violet
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4806-takie-tam-lukrecjowe-3?highlight=lukrecjowe
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4805-violet?highlight=violet
http://czarodzieje.my-rpg.com/post?p=211741&mode=editpost




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia dodatkowa   Wto Maj 07 2013, 19:10

Śmieszna gra! Gdyby Violet to usłyszała, to by się oburzyła, bo odkąd ona złapała znicza w rozgrywkach finałowych, tym samym wygrywając dla Slytherinu puchar quiddicha, była zapaloną fanką Znikaczy z Hogwartu. Co prawda wciąż nie do końca rozumiała zasady, bo przecież ona miała tylko jedno wyznaczone zadanie - wypatrywać złotej piłki i złapać ją. W każdym bądź razie chciałaby, bardzo by chciała, żeby Lawek już został w zamku. Drugi raz odejść mu nie pozwoli, choćby się wyrywał i krzyczał, i kopał, i gryzł, i próbował się teleportować. Nawet jeśli teraz ma ochotę oczy mu wydrapać. Bardzo zresztą jest opanowana, usiadła sobie grzecznie na krzesełku i wzroku z brata nie spuszcza, obserwuje każdy jego ruch, bo może już nie dane będzie jej się z nim zobaczyć, jeśli na przykład jutro wyjedzie. Violet gotowa była niemal na wszystko, nie wiedziała czego już się po nim spodziewać, to człowiek nieobliczalny!
- Oczywiście, że jest sens - nie zmieniała swojego tonu, wściekła przecież była, ale jakoś nie mogła zdobyć się na nic innego jak spojrzenie, które chciałoby zasztyletować.
- Jem, poza tym wcale nie burczy mi w brzuchu, bo głodna nie jestem - burknęła tylko, a zaraz jakby na zaprzeczenie tych słów jej brzuch wydał głośny odgłos. Ohoho, Lawek chyba sięgnął po najgroźniejszą broń! A przecież ona zła była, choć jeszcze bardziej to przytulić go chciała, poczochrać po włosach i kłócić się o miejsce obok okna w przedziale ekspresu Hogwart, jak dawniej. Teraz powinna być obrażona, za te wszystkie lata, kiedy nawet nie mogła delektować się jego specjałami i nie miała komu zabierać deseru! Jednak te naleśniczki tak apetycznie wyglądały, a jeszcze lepiej pachniały, prezentacja wypadła po prostu rewelacyjnie. Z początku Violet nie chciała jeść, opierała się i uparta była, ale długo tak nie potrafiła, więc wkrótce spróbowała kęsa, taka niby degustacja. Niestety, coś jej nie wyszło to strojenie fochów, bo potem całego naleśnika spałaszowała wesoło. Tego właśnie jej brakowało! Kiedy indziej zrobi mu wyrzuty, przecież na takie rzeczy trzeba mieć dużo energii, a jeśli czegoś koniecznie nie zje, to kiepsko z tym będzie, hehs.
- Zawsze się zastanawiałam jak ty to robisz, ja zawsze muszę coś przypalić, jak nie naleśniki to patelnię! - powiedziała, nie przełknąwszy jeszcze do końca, bo najprościej mówiąc, to niebo w gębie było! Gdyby tak teraz ją ktoś zobaczył, o zgrozo, Violet wpierniczająca kalorie - to nie może wyjść na światło dzienne!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 24
Galeony : 56
  Liczba postów : 62
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5562-lawrencja-sowa-lawka#160970




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia dodatkowa   Sro Maj 08 2013, 18:17

Spojrzał na nią, może z lekkim politowaniem, kiedy tak wypierała się swojego głodu. Jej organizm widocznie był po jego stronie, bo prawie natychmiast usłyszeć można było jakieś przelewanie się w żołądku Violet. Ah te dziewczyny! Pewnie na śniadanie wypija kubek kawy, a na obiad czasem filiżankę herbaty z kostką cukru. Później zje nasączony wacik i talia osy gwarantowana! Nigdy w życiu by swojej siostrze na takie debilizmy nie pozwolił, dlatego póki ma okazję, będzie ja karmił. I tak wydawała się mu jakaś za chuda, pamiętał ją raczej jako pulpecika, nawet, jeśli szczupła była, to takie fajniutkie policzki miała, a teraz? Śmierć jakaś chodząca, w dodatku się nie uśmiecha i mamy efekt raczej zniechęcający! Niech tylko nie odbierze tego źle, dla Lawka nadal śliczna była, musiała, przecież te same geny mają. Spłodzenie brzydkiego dziecka w tej rodzince to jakiś ewenement by musiał być. Jego nikt nie pobije oczywiście. Pierworodny najpiękniejszy!
- No babą jesteś, a wieczną wojnę z garami toczysz. - Wywrócił teatralnie oczętami, bo jemu to się wydawało, że dziewczyny powinny w chromosomach mieć jakieś zdolności kucharskie. A Violetę to trzeba będzie nauczyć, żeby swojego męża przyszłego, którego on zatwierdzić będzie musiał, nie otruła, jakimś źle ugotowanym jajkiem czy spalonym na wiór kotletem. - Może śliniaczek? - Uśmiechnął się cwaniacko, kiedy z buźki dziewczynie wyleciało jedzenie. Wyciągnął rękę i rozczochrał jej włosy, zupełnie jak za dawnych czasów. Nie mogła chodzić uczesana, zawsze jej popsuł to artystyczne dzieło, nad którym męczyła się trzy godziny. Bo przecież Lawek fryzjerem był genialnym! Od małego to pokazywał, trenując na głowie Lukrecji. Kiedyś nawet nożyczkami ją zaatakował, chciał, żeby miała włosy podobne do mugolskiej przedszkolanki, którą często widywali w piekarni... Nie wyszło, a Violeta przez trzy dni płakała. Żeby mu wybaczyła, musiał duszę swą zaprzedać i przez miesiąc oddawać jej swoje lody, a jak już się bawić mieli, to najlepsze zabawki pod nos jej podstawiał, żeby już tylko się do niego odzywała, żeby się z nim bawiła! Takim był świetnym bratem, tak ją bardzo kochał, wyprzeć się nie mógł, ale to nie przeszkadzało mu w spierdoleniu. - Przepraszam, Luciu. - Takie miał dla niej ładne przezwisko, o którym zapomniał zupełnie. Dawno tak o niej nie mówił. Oparł łokcie na blacie, a brodę na dłoniach podparł i tak się w nią wpatrywał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Manchester
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 215
  Liczba postów : 264
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5316-madeleine-ford
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5361-kolorowe-karteczkii
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5319-sowa-jarzebata-bestia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7200-madeleine-ford#204427




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia dodatkowa   Sro Maj 08 2013, 18:40

Gryfonka nudząc się, pomyślała że przejdzie się po Hogwarcie, w końcu lekcje maja byc dopiero jutro lub po jutrze to może robić co chce. Pomyślała. Albo kogoś ze znajomych, przeszła się do podziemi, drzwi do kuchni były otwarte.Kto tam może być?zastanawiała się przez chwilę, weszła i ujrzała Lawrence Lavoisier, oh jej dobry przyjaciel.Zaciekawiło ją to co tutaj robi, czemu stoi przy piecu? Przecież ciepło jest. Zawołała Lawrence i uśmiechnęła się do niego. Porozglądała się czy nie ma nikogo innego, poszła w jego przyjaciela. Przytuliła go i cieszyła się na jego widok, stojąc tak obok pieca dziwnie się czuła, co chwilę się obracała bo czuła jakieś spojrzenie na sobie, ale tu nikogo nie ma oprócz jej i Lawrence , ale olała to, w razie czego obroni się przecież jest silna! Zaczęła pogawędkę z Lawrence spytała co u niejgo? jak jemu idzie nauka? czy znalazł już miłość swoją?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Wiek : 22
Skąd : Fenny Stadford
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 321
  Liczba postów : 548
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4799-violet-lavoisier?highlight=violet
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4806-takie-tam-lukrecjowe-3?highlight=lukrecjowe
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4805-violet?highlight=violet
http://czarodzieje.my-rpg.com/post?p=211741&mode=editpost




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia dodatkowa   Czw Maj 09 2013, 20:36

Pff, wcale się nie głodziła, jak na mądre i inteligentne dziewczę przystało, jadła ile jej się chciało. Oczywiście nie pożerała ton kotletów czy bitej śmietany, żeby nie było. Byłaby przejedzona, hehs.
- Nie dziękuję - odparła naburmuszona niczym pięcioletni dzieciak, a kiedy Lawek rozczochrał jej włosy, zrobiła tą swoją równie naburmuszoną minkę, mówiącą wyraźnie, że tego mu nie wybaczy. Choć gniew na Lawka zawsze szybko mijał, nie dawała odczuć mu tej satysfakcji i jeszcze długo udawała obrażoną. Chociaż teraz to nie wyglądało już tak fajnie, jak kiedyś, bo policzków nie miała już takich płucowatych. Przez chwilę nawet poczuła się jak za dawnych czasów! Nie bardzo wiedziała co zrobić w ramach rewanżu. Kiedyś zabierała mu zabawki albo płakała wniebogłosy, dopóki nie ściągnęła na siebie uwagi rodziców. Gdy byli trochę więksi, pełna złości biegała za nim, grożąc przy tym, że mu coś zrobi - ale konkretnie nie mówiła, co takiego. Teraz chyba nie wypada. Zresztą zazwyczaj to jakoś umykało i wychodziło na to, że Lawrence'owi się upiekło, zupełnie jak w tej chwili.
Przez głowę przeszła jej myśl, że te przeprosiny, to raczej dosyć dwuznaczne są. To znaczy - za co on przeprasza? Za rozwalenie fryzury, choć jeszcze rano był to prawdziwy dziki afrykański busz? Czy może za kilkuletnią nieobecność i ogromne zaległości... no zaległości w życiu, tak właściwie. Jednak uśmiechnęła się do niego na znak, że wybacza - jeśli chodzi o włosy oczywiście, o reszcie pogadają sobie innym razem - jednak nie dane było jej się długo nad tym wszystkim zastanawiać. Oto do kuchni wpadł nie kto inny, jak Madeleine Ford! Co się dzieje, dlaczego ona jej Lawka zaczepia? Najpierw powinna zapytać Violet o pozwolenie, bo przecież to jej brat, nie może gadać z byle kim! Poza tym - o zgrozo - przytuliła go. W stronę syna państwa Lavoisierów z prędkością błyskawicy dotarło zdezorientowane spojrzenie ślizgonki. Co się dzieje? Ta dziewczyna jej nie zauważyła? Jak mogła, jak mogła?! To obraza jest, hańba i wstyd. Tym bardziej, że Lukrecja doskonale wiedziała, kim ona jest. Taka gryfonka, która również interesuje się fotografią. Co jest grane?! Wiele nie myśląc, wzięła patelnię leżącą nieopodal i przywaliła z całej siły dziewczynie w łeb. Warto dodać, że narzędzie było cholernie ciężkie. Ups! Musiało boleć. Na swoje usprawiedliwienie Lavoisier ma tylko to, że działo się to w afekcie! Prawdziwy z niej agresor, ktoś będzie musiał się za to wziąć, smuteczek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 28753
  Liczba postów : 34358
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Kuchnia dodatkowa   Pią Maj 10 2013, 23:18

Największy choleryk w tej szkole, taki miał akurat kaprys, aby dzisiejsze popołudnie spędzić w malutkiej kuchni. Przyszedł tutaj bardzo z siebie zadowolony, kiedy nikogo jeszcze nie było. Obserwował sprzęty i dziwne produkty, zabierał się nawet za obieranie ziemniaków, kiedy wtargnął tutaj ten cały Lawrence. Kojarzył gościa, był w jego wieku. Był sobie był, ekspresem jeździł, aż nagle w kosmos gdzieś go wysadziło. Nieważne, przecież i tak się nie znali. Choleryk jednak takiego szczęścia jak tamten. Nie zdał kilka razy i w efekcie nadal męczył się nad teleportacją i zajęciami dla piątoklasistów. Był zdolny, ale leniwy. Zignorował to nieproszone towarzystwo, schował się szybko do piekarnika, z którego i tak nikt tutaj nie korzystał. Słuchał sobie tej żałosnej rozmowy o niczym, aż w końcu zamieszanie większe się zrobiło. Tego znieść nie potrafił! Człowiek w spokoju chciał nad egzystencją własną porozmyślać, a tu się patelnią okładają! Wściekły, zaczął coś kombinować przy kabelkach, różdżką coś wywiercił i wyskoczył jak oparzony.
- CHORZY! NO CHORZY! - Wrzasnął zbulwersowany i spojrzeniem omiótł towarzystwo. No oczywiście! Violta! Ona zawsze taka była! Zamiast zapisać się na kurs wyładowywania agresji, to się na jakiejś biednej Gryfonce wyżywała! - ZOSTAW PATELNIĘ, WARIATKO! - Znowu krzyknął i wycelował w dziewczynę różdżką, ale zasłonił ją starszy lavoisier, mamrocząc coś, że się powinien 'odpierdolić'. Dokładnie tak! Taki był niegrzeczny! Takich słów paskudnych, DO NIEGO UŻYWAŁ! Tego mu już było za wiele! Pomógł Madeleine wstać i z politowaniem troszeczkę, głaszcząc po główce, wygonił z kuchni. A z tą dwójką to on sobie porozmawia! NIE! NIE BĘDZIE ROZMAWIAŁ! Rzucił więc na kuchenkę zaklęcie, a ona zaczęła charczeć i warczeć i strzelać iskrami niebezpiecznie. Ewakuacja natychmiastowa konieczna. Więc zwiał! Z uśmiechem! A zdezorientowane rodzeństwo zapomniało, że ruszać się mogą! Piec wybuchł. Nic im nie zrobił, ale w jakichś spalinach i resztkach ryby spalonej byli. Teraz mogli sobie stąd pójść. Powinni się umyć. ŚMIERDZIELI!

PASZLI WON W NIEBYT WSZYSCY MI!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Manchester
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 215
  Liczba postów : 264
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5316-madeleine-ford
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5361-kolorowe-karteczkii
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5319-sowa-jarzebata-bestia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7200-madeleine-ford#204427




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia dodatkowa   Sob Maj 11 2013, 09:18

- No dobrze, jeszcze się umówimy kiedys razem będziemy gotować - odpowiedziałapo czym się uśmiechnęła.Czas wolny się kończył i powoli musiała niestety udać się do pokoju.
- No to muszę lecieć,do jutra papa!- odpowiedziała przytulając chłopaka uśmiechnięta wróciła do pokoju, myśląc o tym jaką bedzie mieć kare rodzenstwo fajny i czemu nie jest w Gryfindorze Szkoda, ale coż życie.
-Ratujesz mi życie - powiedziała a uśmiech nie schodził jej z twarzy.
Matko, pewnie wyglądam koszmarnie - pomyślała. Na głos. Ups.
Mad umyta wskoczyła do łóżka i uśmiechnięta zasypiała myśląc o jutrze.
Z/T
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Lille
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 312
Dodatkowo : legimilencja & oklumencja, teleportacja
  Liczba postów : 302
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6535-gabriel-lacroix
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6536-show-off#183243
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6537-moxie#183261




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia dodatkowa   Nie Sie 25 2013, 21:49

Gabriel zabrał ją do kuchni, a raczej do pomieszczenia obok kuchni. Bywał tutaj często, gdyż często gotował. Och, tak to naprawdę umiał robić! Tymczasem posadził dziewczynę na krześle i wziął się do pracy. Po mniej więcej pół godziny, które w tych zapachach mogły zdawać się wiecznością w końcu ugotował jej posiłek i już po chwili miała wspaniałe Spaghetti przed sobą na talerzu.
Gabriel spokojnie obserwował dziewczynę jak je i nie mówił nic. Słowa w tym momencie były zbędne, tymczasem w głowię się układał plan działania. Cóż on dla niej w tej chwili kombinował? Ha! Tego to nawet ja sam nie wiem…
Gabriel nigdy się nie odsłaniał przed nikim. Nie na tyle, by można, nim było poznać zarysy człowieka. Miał gdzieś opinię jednostki jak i całej masy dotyczącej tego, jakim to złym człowiekiem był. Był, jest i będzie zły i dobrze mu z tym. Nie chcę wcale wymazać błędów przeszłości, bo niczego nie żałuje, lecz jego zachowanie jest trudno przewidzieć tak jak teraz. Wcześniej dziewczynę traktował i klasyfikował jak skrzata domowego a teraz dla niej gotował i pomagał jej wyjść z depresji, którą po części sam stworzył. Nie wiedział czy mu się to uda, ale sam pomysł był na tyle ciekawy, by zapewnić mu rozrywkę do końca dnia. A co potem? No cóż to już czas pokażę jak to wszystko dalej się potoczy.
Gdy dziewczyna zjadła Gabriel natychmiast przystąpił do ataku. Stał nadal tam, gdzie stał wpatrzony gdzieś daleko przed siebie, lecz w jej głowie zapanowała całkowicie inna wizja, którą to właśnie on spowodował. Praktycznie niemożliwym było odróżnienie tego, co jej zesłał od rzeczywistości. Dziewczyna znajdowała się na pięknej polanie otoczona drzewami i zwierzętami w blasku księżyca zaś tuż przed sobą miała wspaniałe morskie jezioro, a gdy spojrzeć w górę mogła dostrzec góry. Gdzie się znajdowała tego nie wiadomo , lecz było tutaj cicho a samo powietrze przynosiło ukojenie.
Gabriel podtrzymywał tą wizję w tym samym czasie łagodnie pasując jej kark i sprawiając, by jej ciało się zrelaksowało. Czy dziewczyna teraz spała? Trudno było stwierdzić na sto procent, lecz na pewno odpoczywało nawet, jeśli nie fizycznie to psychicznie. Wizja powoli przechodziła w zapomnienie, lecz Gabriel nadal ją delikatnie masował wpatrzony gdzieś przed siebie..
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 22
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 868
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 898
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5461-nikola-nightmare
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5463-relacje-nikoli
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5462-nikola-nightmare-puszek




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia dodatkowa   Nie Sie 25 2013, 22:12

Weszli do kuchni, a dziewczyna usiadła na krześle wpatrując się w plecy chłopaka, którego całkowicie pochłonęło gotowanie. Uśmiechnęła się pod nosem. Już dawno nikt nic dla niej nie robił, że na samą myśl robiło się jej przyjemnie. W powietrzu zaczął się unosić cudowny aromat… aromat, który znała na pamięć, który mógłby ją zawołać z wieży na sam dół. Czułaby go wszędzie! Spojrzała na niego zdezorientowana i kiedy przed nią spoczął talerz spojrzała na niego wręcz zakochana.
- Dziękuje! Smacznego – powiedziała sama do siebie trochę żywiej. No cóż, to chyba prawda, że człowiek w pewnej części je oczami.
Zjadła w ciszy i spokoju, jednak to milczenie wydawało się być dla niej zabójcze, denerwowała się trochę, kiedy chłopak tak stał i wpatrywał się w przestrzeń.
W końcu skończyła, mrugnęła kilkakrotnie i oniemiała. Jej źrenice się rozszerzyły, a ona wpatrywała się oszołomiona w widok przed sobą. Czy to sen? A może wyobraźnia płata jej figle. Dziewczyna spojrzała na niebo i podziwiała księżyc, który odbijał się w tafli jeziora. To było… najpiękniejsze co mogła w swoim całym życiu zobaczyć. Podeszła do jeziora i zamoczyła swoją dłoń w lodowatej, krystalicznej wodzie.
Nagle Nikola zarumieniła się, a jej ciało na chwilę się spięło. Spoglądała przed siebie nieprzytomna, czuła jak jej ciało z minuty na minutę staje się coraz lżejsze, czuła się coraz bardziej zrelaksowana. Obraz zniknął, a ona oparła się o krzesło pozwalając chłopakowi na wszystko. Naprawdę wyłączyła się całkowicie, zamknęła oczy i oddała się mu w całości. Nie obchodziło ja teraz już nic i nikt… byleby tak zostało…
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Lille
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 312
Dodatkowo : legimilencja & oklumencja, teleportacja
  Liczba postów : 302
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6535-gabriel-lacroix
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6536-show-off#183243
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6537-moxie#183261




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia dodatkowa   Nie Sie 25 2013, 22:37

Gabriel stał pośrodku otaczającego go tłumu. Głos ludzi się zacierał, obraz rozmazywał. Nie docierało do niego, kim jest, po co tu jest i jak się tu znalazł. Krew… Dużo krwi na jego dłoniach. Czyja to była krew? Jego? Nie… chyba nie…
Poznali się w klubie w jednej z Francuskich dyskotek. W, tedy Gabriel był inny, chociaż od zawsze był zarozumiały i wkurzający to często się śmiał był prowodyrem wielu zabaw a przede wszystkim otaczał się ludźmi, których na swój sposób „kochał” A czy kochał i ją? Ktoś, by powiedział ze para z nich byłą doskonała. Rozumieli się bez słów ulepieni z tej samej gliny. Gabriel, by jej nieba uchylił i zabrał ze sobą każdą z gwiazd, chociaż tak pięknej, jak ona nie ma. Długie wieczorne spacery przy kieliszku wina.
Tak bardzo kochał już planował datę. Napisał „spotkajmy się tam muszę ci coś powiedzieć” Chciałby tego dnia wszystko było magiczne, by powiedziała „Tak! Kocham bezgranicznie” Ona wyszła i spojrzała w niebo, które było szare a w tej szarości tylko miłość bywa złotem. I tego dnia się spotkali… Jednak nie tam, gdzie zamierzali…
Wyciągnęła nagle kilkanaście tabletek… Chciał ją powstrzymać, lecz był tylko echem… Krzyczał, lecz jego krzyk był nierealny… Próbował złapać ją, lecz był bezradny… Jej delikatne ciało osuwało się na ziemie… Jej oczy gasły a on tulił ją do siebie…
Stał w łazience pochylony nad dziewczyną. Byłą zakrwawiona, ledwo żywa. Patrzył jej w oczy, które go błagały…. Błagały go by….
Po chwili otaczali go ludzie. Setki ludzi, lecz on nie wiedział nawet, kim jest. Krew na jego dłoniach… czyja to krew?


Wizję w jego głowie mieszały się i przeplatały. Chłopak wyłapywał pojedyncze momenty ze swego życia, które trzymał głęboko w sekrecie nie mając nawet pojęcia, że przez ten cały czas wciąż masował dziewczynę i, że po jego policzku płynie łza a w ślad za nią jej siostra bliźniaczka. Gabriel wciąż się wpatrywał nieprzytomnym spojrzeniem przed siebie. Czemu nagle wspomnienia go dopadły? Czyżby stawał się słabszy? A może bardziej „ludzki”? Może wciąż żałował dokonanego wyboru, a może wciąż dręczyła go ta niewiedza czy postąpił słusznie? Pytanie za pytaniem, lecz wciąż brak odpowiedzi. Nie powinien o tym myśleć. Martwi nie żyją gryzą piach i kwiatki, im na drogę nie trzeba było nad nimi rozmyślać i tracić tak cenny czas.
Jednak.. Gdy umysł buntuje się przeciw tobie…, Gdy wspomnienia stają się zbyt rzeczywiste…
Gabriel odwrócił się na pięcie i odszedł kilka kroków biorąc kilka głębszych oddechów. Nie mógł tracić nad sobą panowania nie mógł pozwolić, by cokolwiek w jego życiu mogło zachwiać jego nienaturalną równowagę. Wbrew naturze i logice to on miał pozostać na zawsze na szczycie.
Stał tak oparty plecami do dziewczyny zastanawiając się nad tym wszystkim. Dlaczego o tym rozmyślał? Dlaczego te chwile tak często do niego wracały? Czy naprawdę on mógł ją….?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 22
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 868
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 898
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5461-nikola-nightmare
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5463-relacje-nikoli
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5462-nikola-nightmare-puszek




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia dodatkowa   Nie Sie 25 2013, 22:54

Ta chwila była bardzo przyjemna, ale nie mogła trwać wiecznie, Nikola w końcu uchyliła powieki i zerknęła na Gabriela chcąc mu podziękować, jednak kiedy ujrzała jego twarz pobladła, a ona sama nie potrafiła wyksztusić słowa. Spojrzała przed siebie nieprzytomna.
Czy ja śnię? Czy to co widzę jest tylko… nie… on naprawdę. Dlaczego cały czas myślałam o nim tak źle, przecież… Gabriel też jest człowiekiem. Nie jest jakimś złym tyranem, czy potworem. Zapomniałam o najważniejszej zasadzie jaką się w życiu kierowałam… jak mogłam być taka głupia?
Dziewczyna przegryzła wargę i uniosła dłoń, chciała położyć ją na jego dłoni, jednak jej nie spotkała. Odwrócił się do niej tyłem, a ona wpatrywała się nieprzytomna w stół. Jej dłoń leżała na miejscu, gdzie przed chwilą była i jego.
Człowiek… charakter człowieka jest kreowany przez to, co przeżył w życiu, bądź przez to w jakich warunkach był wychowywany. On… nie jest taki z wyboru… dlaczego o tym nie pomyślałam wcześniej? Byłam ignorantką…
Dziewczyna zerwała się z i powaliła krzesło na ziemie, złapała swoimi mały dłońmi jego koszulę i wtuliła się w jego plecy. Wpatrywała się w przestrzeń, nawet jak wróci do znęcania się nad nią, nawet jak ją wyśmieje, wykorzysta i nie wiadomo co jeszcze, ona będzie wierna swoim ideałom.
-Nie wstydź się tego… – wyszeptała i zamknęła powieki – każdy zasługuje na odrobinę słabości. Nawet jeżeli uważasz się za tyrana, demona, bestię… to nawet bestia zna odrobinę litości… – wydukała i zadrżała – Jeżeli Ci to pomoże, jeżeli poczujesz się lepiej i dzięki temu będziesz mógł pozbyć się złych wspomnień to płacz. Nawet jeżeli to jest oznaka słabości… – odsunęła się od niego powoli i spojrzała z dołu, a jej oczy były przeszklone – to jest to również dowodem, że nadal żyjesz i jesteś człowiekiem. – na jej drobnej, bladej twarzyczce pojawił się uśmiech, uśmiech, którego ja nawet nie potrafię opisać.
Nie robię tego za często, dziewczyna nie jest niesamowitą pięknością, za którą wszyscy się oglądają, ale są takie chwile, w których jej drobna postura, jej delikatne gesty przypominają anioła zesłanego na ziemie, który ma pomagać zagubionym.
Może i przesadzała, może tak naprawdę nigdy nie miała styczności z ciemnością, a wszystko co było dla niej ciężarem miało sprawić, że podążała drogą, która była dla niej przeznaczona, drogą światła.
Ale co ja tam wiem, ani ona, ani nikt nie wie co tak naprawdę kryje się za tą dziewczyną, ale uważam, że gdyby anioły istniały, to byłaby ona jednym z nich.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Lille
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 312
Dodatkowo : legimilencja & oklumencja, teleportacja
  Liczba postów : 302
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6535-gabriel-lacroix
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6536-show-off#183243
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6537-moxie#183261




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia dodatkowa   Nie Sie 25 2013, 23:12

Gabriel stał tak spokojnie uspokajając się, kiedy to dziewczyna do niego podeszła. Nawet nie usłyszał jak wywróciła krzesło a teraz zaczęła go.. Pocieszać? Tak to chyba wyglądało. Gabriel odwrócił się do niej i uśmiechnął, ledwo widocznym uśmiechem. Patrzył się na nią, chociaż zdawał się jej nie dostrzegać. Nawet bestia odczuwa cień litości? Jeśli tak to czy on jest? Czy nadal jest człowiekiem lub bestią? Jeśli nie odczuwał litości to, kim był? Kim się stał? Czy naprawdę nie odczuwał nic? Czy nie był zdolny do jakikolwiek uczuć? Jeszcze godzinę temu znał na to odpowiedź, lecz teraz… Już sam nie wiedział.
- Moja mała. – Powiedział kładąc jej swą dłoń na głowię się i patrząc jej w oczy. – Nie wiem, jakie grzechy popełniłaś, że mnie spotkałaś na swej drodze, ale czas to zakończyć. – Gabriel wciąż się na nią wpatrywał i nie mógł zaprzeczyć, że był nią uroczony. Wyglądała, inaczej, pięknie wprost nie do opisania. To było niczym demon spotkał anioła i przez chwilę pozwolono mu popatrzeć, zamarzyć.
- Zranię cię prędzej czy później. – Powiedział puszczając do niej perskie oczko i wzruszając ramionami. – Dla tego będzie lepiej jak się pożegnamy raz na zawsze, nim w końcu stanie się nie uniknione. – Pomimo że mówił do niej przed oczami miał zupełnie inną twarz. Dlaczego w, tedy do niej tak nie powiedział? Dlaczego pozwolił dalej wierzyć, im obojgu, że mają jakąś przyszłość, że może to się udać…, Dlaczego?!
- Powinnaś marnować swój czas i talent na kogoś, kto jest, tym bardziej zainteresowany. – Powiedział wracając po woli do rzeczywistości. – Ja już się nie zmieni i zawsze będę taki. – Powiedział zjeżdżając dłonią na jej policzek i czule ją głaszcząc.
-, Jeśli zdołasz to zapomni o mnie i nigdy nie wypowiadaj mojego imienia. Tak będzie lepiej.. – „Dla ciebie”, Lecz tego już nie powiedział. Dlaczego teraz nagle zaczął się tym wszystkim przejmować? Co się zmieniło? Coś w, nim się odblokowało sprawiając, że zaczął sobie przypominać a do tego dziewczyna w danej chwili miała na niego zły wpływ. On nie mógł się temu poddać. Musiał stawić się temu opór, przezwyciężyć to i zapomnieć o tych wydarzeniach musiał ponownie te wspomnienia umieścić w czeluści otchłani zapomnienia. To było jedyne rozwiązanie, bo, inaczej straci nad tym wszystkim kontrolę i pewnego dnia się obudzi nie wiedząc, kim jest. Błędy przeszłości potrafią nam spieprzyć całe życie i najlepszym lekarstwem było zapomnieć. Bynajmniej dla Gabriela i jak do tej pory mu się to udawało, więc czemu teraz miało być inaczej? Czy jest jakaś rzecz warta, by miał się zmienić, by spróbować być taki, jakim kiedyś był? Nie zamierzał nawet próbować. Jutro się obudzi i znów będzie odporny na wszystko, znieczulone na każde ludzkie krzywdy i uczucia i lepiej, by dziewczyna już w, tedy o, nim nie pamiętała..
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 22
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 868
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 898
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5461-nikola-nightmare
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5463-relacje-nikoli
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5462-nikola-nightmare-puszek




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia dodatkowa   Nie Sie 25 2013, 23:25

Prawdę mówiąc nie spodziewała się takiej reakcji. Kiedy jego dłoń dotknęła jej włosów zarumieniła się i spojrzała na niego zdezorientowana. Jedna z większych przyjemności jakie można sprawić tej dziewczynie – pogłaskać ją po głowie. Jednak nie myślała o tym teraz, wpatrywała się w niego smutnym spojrzeniem. Nie myślał o niej, to było logiczne, dopadły go wspomnienia, od których starał się uciec, o których wolałby zapomnieć. Dziewczyna nie odrywała od niego spojrzenia, nie mówiła nic, do momentu kiedy nie uznała tego za słuszne.
- Nie obchodzi mnie to… – wyszeptała i opuściła swoje szmaragdowe spojrzenie. Dlaczego to wszystko mówiła? Czy naprawdę się tak czuła? Czy wpadła w pułapkę jego gry i zaczynała myśleć tak jakby on tego chciał – Nie przeszkadza mi to… że mnie zranisz… – wydukała i zamknęła oczy. – Możesz taki być… nie przeszkadza mi to, jestem nienormalna i nie ważne jakbyś nie był… – powiedziała pod nosem i spojrzała na niego. Jej spojrzenie było pewne tego co mówiła – ja zawsze będę Cię uważać za człowieka, bez którego byłoby dosyć nudno – końcówkę dodała może nawet niepotrzebnie, ale uśmiechnęła się pod nosem.
Słysząc jego kolejne zdanie uśmiech wykrzywił się. A ona spoglądała na niego troszkę niezadowolona. Westchnęła pod nosem. To dopiero było samolubne zagranie, wmawiać dziewczynie, że zostawia ją dla jej dobra, a tak naprawdę robić to dla samego siebie, ponieważ tak było łatwiej. Do diaska, kim ten chłopak był dla tej dziewczyny, że nie potrafiła odpuścić?
- Gabriel… – wyszeptała dosyć niewyraźnie. Nigdy nie wypowiadaj mojego imienia? Zapomnij o mnie? Tak będzie lepiej? Chyba sobie żartujesz… Pomyślała i podniosła ponownie wzrok, zaatakowała go kolejnymi słowami – Gabriel, Gabriel, Gabriel, Gabriel, Gabriel, Gabriel, Gabriel, Gabriel! – każde kolejne słowo było coraz głośniejsze, aż w końcu zabrakło jej tchu. Wzięła głęboki oddech i naburmuszyła się jak niezadowolone dziecko. No cóż… jak już wspomniałam, nie była najpiękniejsza na świecie, zdarzało się jej wyglądać jak anioł, ale bez względu na wszystko była urocza, była to pewnie wina tego, żeby była taka drobna i delikatna.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Lille
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 312
Dodatkowo : legimilencja & oklumencja, teleportacja
  Liczba postów : 302
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6535-gabriel-lacroix
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6536-show-off#183243
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6537-moxie#183261




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia dodatkowa   Pon Sie 26 2013, 09:36

Gabriel przyglądał jej się w milczeniu. Czy sądził ze dziewczyna, by go wyminęła i zostawiła na jego prośbę? Byłby tym szczerze zaskoczony, bo stało się tak jak przypuszczał. Wiedział, że dziewczyna nie odpuści, że go nie zostawi, dlaczego? Po prostu nie była, nim nie potrafiła obojętnie spojrzeć na kogoś i minąć jak, gdyby nigdy nic. Jeśli jej zależało to nie odpuszczała. Cecha prawdziwych przyjaciół i cecha ludzi, którzy częściej niż inni muszą wyjmować sztylety z pleców wbite przez tych „przyjaciół” Gabriel też taki kiedyś był no może nie do końca taki, ale, jeśli kogoś obdarzył zaufaniem i miłością to walczył aż do końca. Można mu było odciąć dłonie, ale wciąż będzie kopał. Można było mu odciąć nogi a wciąż będzie tłukł głową. Można mu było odciąć głowę a będzie nawiedzał z zaświatów. Taki kiedyś był, lecz nie ma nic gorszego niż amputowana dusza, bo na to nie ma protezy ani lekarstwa. Wszystko, co było w, nim dobre i wszystkie ludzkie uczucia odeszły śmiercią wraz z nią…
Teraz patrzył na dziewczynę, która przypominała mu dziką kotkę. Piękną, niezwykła i upartą. Wiedział, że z nią nie wygra nie zależnie od tego, co, by powiedział lub zrobił. W końcu westchnął i oparł swoje czoła o jej czoło i spojrzał się z góry w jej oczy.
-, Jeśli naprawdę tego chcesz. – Wyszeptał. Zastanawiam się, kim naprawdę był dla niej Gabriel? Zapewne, nawet dziewczyna nie znała na to pytanie odpowiedzi, lecz przecież jej zależało na, nim, bo, inaczej, by nie została. A może po prostu się nad, nim litowała jak nad rannym jeleniem?
Bez niego było, by nudno? No cóż wiele osób mogłoby podzielić tą opinię i jeszcze więcej, by chciałoby Gabriel gryzł piach od spodu. Kiedy dziewczyna zaczęła wykrzykiwać jego imię Gabriel się uśmiechnął i ponownie czule ją pogłaskał po policzku.
- No już spokojnie, bo znowu zasłabniesz. – Powiedział łagodnym szeptem i odsunął się trochę od dziewczyny dając jej swobodę ruchu, bo może sobie nie życzyłaby Gabriel był aż tak blisko jej osoby?
Nawet, gdybym był deszczem nie zdołałbym połączyć ze sobą nieba i ziemi, chociaż w wiecznej tęsknocie i nieugaszonej miłości nie można połączyć czegoś, co jest tak blisko a zarazem tak daleko. Nawet, gdybym był słońcem i księżycem, gwiazdą i blaskiem nadal nie zdołałbym połączyć ze sobą tych dwóch serc, bo nawet, gdy zabiją jednym rytmem to czy zdołaliby się połączyć? Gabriel nawet o tym nie myślał, bo jak można połączyć ze sobą dwa sprzeczne charaktery, które powoli, by się wyniszczały w walce o dominację. Mogą być dla siebie naprawdę bliscy, lecz nigdy nie będą tak blisko, jak, by mogli być. Ta wizja jest po za zasięgiem ich marzeń… Może to i lepiej? Tylko, dla kogo…
- I co teraz z nami będzie? – Zapytał ni z stąd ni zowąd a pytanie kompletnie nie miało sensu. O co pytał i w jakim znaczeniu? Sam nie wiedział po prostu wypalił, nim się zastanowił. Zawsze najpierw mówił potem myślał, a następnie zbierał, za to sromotne konsekwencje. Cóż poradzić? Niektórych rzeczy nie można od tak zmienić..
Gabriel potrzebował zmiany tematu na cokolwiek innego, byle, by nie myśleć. Nie teraz. Wiedział ze przyjdzie czas na rozmyślanie i na walkę z wspomnieniami, ale jeszcze nie teraz..
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 22
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 868
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 898
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5461-nikola-nightmare
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5463-relacje-nikoli
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5462-nikola-nightmare-puszek




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia dodatkowa   Pon Sie 26 2013, 10:22

Oddałaby wszystko za osoby, które kocha, mogłaby poświęcić swoją dusze, byleby te osoby zaznały szczęścia. Z niektórymi osobami odczuwała więź, która nie pozwalała jej od tak spoglądać z boku i nie ingerować, jakby była z kimś połączona.
Chociażby nazwali ją czarownicą i spalili na stosie, nigdy nie miałaby im tego za złe, nawet jeżeli ci ‘przyjaciele’ przebili jej serce, ona jedynie posłałaby im delikatny uśmiech nie czując urazy. Dlaczego? Ponieważ kiedy już raz kogoś pokochasz nie możesz od tak o tym kimś zapomnieć. Jeżeli już raz się do kogoś przywiążesz nie potrafisz to po prostu porzucić tej osoby. Jakaś cząstka tej osoby lądowała w twoim sercu i nie miała zamiaru Cię opuścić.
Była dziką kotką. Zachowywała się jak dzikie zwierze, które trudno jest oswoić. Podąża tam gdzie jest ciekawie, ucieka kiedy wyczuwa niebezpieczeństwo. Lgnie do osób, które się nią zaopiekują i nakarmią. Miała kocie zachowanie i nic na to nie poradzimy!
Kim był dla niej Gabriel? Może bliskim przyjacielem, którego akceptowała mimo wad, może traktowała go jak brata, który uwielbia się droczyć ze swoją młodszą siostrzyczką, a może jednak był kimś więcej, jednak nie była tego świadoma.
Kiedy ich czoła się zetknęły, na jej policzkach pojawił się delikatny rumieniec, a ona spoglądała zakłopotana w jego oczy. Nawet jeżeli wrócą do szarej rzeczywistości i chłopak znowu zacznie ją traktować jak domowego skrzata, nie będzie miała mu tego za złe i nie będzie żałowała swojej decyzji.
Wykrzykując wręcz jego imię można było przysiąc, że jej włosy najeżyły się jak kocia sierść, ona prychnęła na niego niezadowolona i zdenerwowana. Albo chłopakowi się przywidziało, albo naprawdę tak się stało! Kiedy dotknął jej policzka uspokoiła się, a wzrok złagodniał. Normalnie jak kot! Niezadowolony z życia prycha na swojego właściciela domagając się pieszczoty, kiedy ją otrzyma pomrukuje cicho wtulając się w daną osobę.
Co teraz z nami będzie? A co ma być? Nie odczuwam żadnej zmiany jest tak jak było… no może trochę przyjemniej.
- Ta decyzja należy już do ciebie… ale wiedz, że nie ze wszystkim się muszę zgodzić. – powiedziała z szerokim uśmiechem. Postanowiła jakoś rozluźnić atmosferę i wpadła na pomysł. Podniosła krzesło i podeszła do niego łapiąc go za dłoń. Posadziła go na krześle i stanęła przed nim, założyła ręce na klatce piersiowej i spojrzała na niego prawie z góry.
- Skoro ty poprawiłeś mi moje samopoczucie to teraz moja kolej. Postaram się jak mogę więc powiedz co mogłabym dla ciebie zrobić. – i tak powtarzamy historię. Chociaż tym razem wiedziała, żeby nie powiedzie zrobię wszystko, bo to znowu może skończyć się tygodniowym wysługiwaniem…
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Lille
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 312
Dodatkowo : legimilencja & oklumencja, teleportacja
  Liczba postów : 302
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6535-gabriel-lacroix
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6536-show-off#183243
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6537-moxie#183261




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia dodatkowa   Pon Sie 26 2013, 10:48

Gabriel też kiedyś taki był. Nie zrywał z ludźmi więzi i nie pozwalał, by ktoś inny tę więzi zerwał. Lecz nie na wszystko w życiu ma się wpływ, a kiedy cząstka twojej duszy umiera bezpowrotnie i nie przychodzi pomocna dłoń stajesz się innym człowiekiem tak jak i Gabriel. Teraz nie ma z nikim więzi i niczego nie musi żałować. Może tak nie jest lepiej, lecz łatwiej. Może to droga głupca, ale jest to droga bezbolesna bez ciężkich decyzji łez i gniewu. Po prostu tak jest łatwiej to wszystko.
Och, tak Nikola zdecydowanie była jak kotka pomijając fakt, iż Gabriel szczerze kochał te zwierzęta. Dlaczego? Nie wiedział koty mają w sobie jakąś niezwykłą grację, są dziki i inteligentne a do tego potrafią zdobyć to czego chcą, a po za tym zawsze pozostają wolne. Czyż nie widzicie wiele wspólnego z Gabrielem? A, jeśli tak to mamy przed sobą dwa koty. Hoho!
Gabriel nie odpowiadał nie posuwał się za daleko i cały czas dawał Nikoli szansę odwrotu, gdyby zechciała. Nie podrywał jej po prostu był miły… A przynajmniej się starał, więc doceńcie to!
Gdy posadziła go na krześle i oznajmiła, że poprawi mu nastrój już przed oczami miał wizję, gdy tańczy ona dla niego. No co? Taki już był… Jednak, gdy badał jej umysł w sprawdzeniu czy dziewczyna byłą, by gotowa spełnić jego życzenie napotkał na inną ciekawszą myśl, chociaż to, co ujrzał wywołało w, nim frustracje i irytację. O nie moi mili i kochani tak być nie może. Nikt nie będzie sobie robił z Nikoli swojej niewolnicy! Chyba, że jest to Gabriel… Odbieranie czegoś Gabrielowi nawet nieświadomie było bardzo złym pomysłem i on już zadba, by dana osoba pożałowała tego bardzo mocno i skutecznie, bo, gdy on już skupi na kimś swą uwagę to dana osoba nie wytrzyma tego napięcia, które skupi na, nim.. Wiesz jak?
- Naoki Shindo – Można powiedzieć, iż wyszeptał to imię i szedł o zakład, że dziewczyna bardzo wyraźnie je zrozumiała. – Bardzo mnie ciekawi ta…. Osoba. – Powiedział przyglądając się dziewczynie z tajemniczym uśmiechem. Gabriel usadowił się wygodniej i wciąż przyglądał się dziewczynie z zainteresowaniem. Dlaczego tak tym się przejął? Czy dla tego ze ktoś próbował odebrać mu jego „własność”? A może coś poczuł do stojącej przed, nim dziewczyny i chciał ją ochraniać przed osobami podobnymi do niego, skoro nie mógł ją ochronić przed samym sobą? Jak już wspominałem to człowiek zagadka i nigdy nie wiadomo o co mu chodzi i co w danej chwili zrobi…
- Wcale nie wymagam byś na wszystko się zgadzała, chociaż jakbyś czasem zechciała mnie pocałować to się nie krępuj. – Powiedział śmiejąc się łagodnie i puszczając do niej perskie oczko. Oczywiście żartował, bo wiedział, iż dziewczyna ostatnim czego, by chciała w życiu to pocałunek z, nim, chociaż zapewne prędzej wolała, by zginąć w ciężkim męczarniach. No cóż nie ma co się dziwić biorąc pod uwagę jak ją wcześniej Gabriel traktował, lecz teraz coś się zmieniło. Lecz co, jak i dlaczego? O ty pytanie.. Być czy mieć?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 22
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 868
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 898
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5461-nikola-nightmare
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5463-relacje-nikoli
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5462-nikola-nightmare-puszek




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia dodatkowa   Pon Sie 26 2013, 11:11

Naoki Shindo. Chłopak, który zawrócił w głowie jej drugiej jaźni, jaźni, której Gabrielowi jeszcze nie udało się spotkać. Odkąd dziewczyna wie o swojej chorobie czuje się zagubiona. Zwłaszcza jeżeli otwiera oczy i całuję się z mężczyzną, do którego… do którego… nic nie czuje. Nic nie czuje. Uważała go za przyjaciela, za osobę, która jako jedyna powiedziała jej prawdę i która była z nią, kiedy tego potrzebowała. Dla Victorique jest kimś więcej i również Nikola musi to odczuwać.
Dziewczyna westchnęła pod nosem na samo wspomnienie o chłopaku. Wszystko zaczęło się mieszać, przez głowę przelatywały wspomnienia związane z nim, wszystko się mieszało, zbierało, a ona uśmiechnęła się delikatnie.
- Tylko tego teraz ode mnie oczekujesz? – spytała zdziwiona. No cóż, lepiej niż japoński mutant zwany Naoki. Zaśmiała się pod nosem i sama zaczęła się zastanawiać nad tym co może dla niego zrobić. Jakoś musi mu poprawić humor.
ŻE JAK! Pocałunek? Wystarczy, że jej pierwszy pocałunek został oddany tak po prostu, a ona nie była tego świadoma! Dodatkowo sam fakt, że ma drugą jaźń i ostatnio jakoś mężczyźnie do niej lgną jak głupi utrudnia sprawę. Ta dziewczyna czuję się teraz jakby była przesiąknięta afrodyzjakiem…
Odchrząknęła i podrapała się po policzku. No cóż… pocałunek… może będzie w stanie zrobić tylko to, jak tak BARDZO mu zależy. Bez słowa podeszła do niego i zarumieniona położyła dłonie na jego ramionach. Może… może jednak nie? A może… Jezu SERCE WALIŁO JEJ JAK DIABLI! Myślała, że z piersi jej wyskoczy, zaczęła się do niego zbliżać i… pękła, nie dała rady tego zrobić, jaj usta spoczęły na jego czole, a ona po chwili się odsunęła uśmiechając się zakłopotana.
Spojrzała na niego przepraszającym wzrokiem. Więcej nie zrobi, niestety. Zawsze marzyła o jednym jedynym księciu, któremu odda swój pocałunek, a później całą resztę nietkniętą, ale to nie była bajka, a ona nie była główną bohaterką.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Lille
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 312
Dodatkowo : legimilencja & oklumencja, teleportacja
  Liczba postów : 302
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6535-gabriel-lacroix
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6536-show-off#183243
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6537-moxie#183261




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia dodatkowa   Pon Sie 26 2013, 11:37

Gabriel patrzył na nią z lekkim rozbawieniem i jednoczesnym zaskoczeniem.
- Naprawdę byłaś gotowa mnie pocałować, byle, by nie mówić o tym Koreańczyku? – Zapytał z nieskrywanym nie dowierzaniem. Dobra wiedział ze tamten jest z Japonii, ale dla Gabriela i tak to nie miało żadnego znaczenia. Gabriel potrzasnął lekko głową i wstał do dziewczyny zbliżając się do niej o krok i kładąc rękę na jej policzku.
- Nie wpadaj we własną pułapkę, bo się pogubisz. Nie chcesz to nie mów, ale też nie zmuszaj się do czegoś, czego nie chcesz. – Mówił łagodnie, melodyjnie patrząc jej spokojnie w oczy i głaszcząc po policzku. Gabriel westchnął ciężko, bo to była kolejna droga do ślepego zaułku. Cóż miał zrobić? Cóż powiedzieć? Chyba nawet i jemu w końcu brakło pomysłów bynajmniej na tą chwilę.
- Czytałem kiedyś, że każda osoba ma w sobie drugą jaźń. – Powiedział powoli niespodziewanie. – Podobnież jest to nasz tak zwany „cichy głosik” Często irytujący i natrętny, chociaż u niektórych osób objawia się on, jako całkiem inna osoba całkowicie odmienna od tej prawdziwej i na chwilę przejmując ciało takiej osoby. – Dlaczego Gabriel o tym wspominał? Sam nie wiedział po prostu paplał, co mu ślina na język przyniosła zresztą tak jak zawsze. Cały czas, gdy mówił nie patrzył na dziewczynę i dopiero teraz na nią spojrzał. Wiedział, że kroczy po cienkiej linie i jeden zły krok i spadnie bezpowrotnie, ale przecież nagroda była nazbyt cenna, by zastanawiać się nad ewentualną konsekwencją i ryzykiem. Kto smaku ryzyka nie pozna ten szampana nie wypije..
- Nie chcę prosić o coś niemożliwego ani cię do niczego zmuszać. – Zaczął ponownie podchodząc o krok do dziewczyny i wzruszając lekko ramionami. Mówił szeptem wręcz można, by uznać ze.. Przepraszającym. – Lecz, jeśli to możliwe, to pozwól sobie pomóc. Wiem ze nie okaże się najlepszym przyjacielem i wsparciem, ale na pewno zdołam cię zrozumieć. – Powiedział wciąż patrząc jej się w oczy i czekając na jakąś decyzję dziewczyny. Do czego on cały czas dążył i co zamierzał? A może naprawdę zaczęło mu zależeć, może coś w, nim pękło i obudziło się coś , co dwa lata temu zmarło? Sam chłopak zdawał się być teraz zagubiony i zdawał się być człowiekiem, który potrzebuje wskazania przez kogoś właściwej ścieżki potrzebował osoby, której może złożyć część swych problemów i sekretów a jednocześnie od tej osoby zabierając część jej problemów. Przecież nie wymagałby mu opowiedziała wszystkie swe tajemnice (zresztą tak jak, by mogła je przed, nim mieć) Chciał po prostu… No właśnie, czego tak naprawdę chciał?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 22
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 868
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 898
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5461-nikola-nightmare
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5463-relacje-nikoli
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5462-nikola-nightmare-puszek




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia dodatkowa   Pon Sie 26 2013, 12:23

Dziewczyna wpatrywała się w niego zszokowana. Ona wcale nie… Yyy! Gdyby tylko wiedziała, że chłopak wie o wszystkim o czym ona myśli, to przestałaby myśleć, to było zbyt kłopotliwe!
- Japończyku – poprawiła go i odburknęła coś niezadowolona pod nosem. Kiedy zaczął się niej zbliżać zrobiła krok do tyłu i oparła swój tyłek o stół, który nie pozwolił jej iść dalej. Położył rękę na jej policzku, a ona wpatrywała się w niego. Wyglądała jakby oczarował ją, ale czy naprawdę tak było? Czy dziewczyna po prostu się wyłączyła i spoglądała na niego z zaciekawieniem.
Druga jaźń, głosik w naszym umyśle. Ja go nie słyszę, może dlatego, że znalazł sobie drugą osobowość. Nie wiem co mam zrobić z tym faktem, że tracę kontrolę nad własnym ciałem. Zawarłam z nią rozejm, ale co dalej? Co mam zrobić potem? Nawet Ojciec zaczął mnie nawiedzać i dręczyć… Nie wiem, czy to oznacza, że coś mu się stało i nawiedza mnie, dręczy… coś okropnego.
Westchnęła pod nosem. Była zmęczona tym wszystkim. Zwłaszcza swoim Ojcem, który nie dawał jej ostatnio spokoju. Potrzebowała pomocy, dobrze o tym wiedziała.
- No… dobrze… – w końcu się zgodziła. Mówił, proponował to tyle razy, aż w końcu pękła i się zgodziła – Jeżeli wiesz jak… to możesz mi pomóc – wyszeptała odwracając wzrok w bok.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Lille
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 312
Dodatkowo : legimilencja & oklumencja, teleportacja
  Liczba postów : 302
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6535-gabriel-lacroix
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6536-show-off#183243
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6537-moxie#183261




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia dodatkowa   Pon Sie 26 2013, 12:51

Gabriel miał świadomość tego, że praktycznie wymusił na niej ów zgodę, chociaż może nie do końca. Może dziewczyna od początku chciała się zgodzić tylko brakowało jej jakieś motywacji lub jakiegoś znaku, iż on nie żartuję. Teraz spokojnie wsłuchiwał się w jej słowa. Nie dziwiło go to , że dziewczyna się do niego odsunęła. Bała się ze ją spoliczkuje czy co? Przecież nigdy jej nie uderzył! Bynajmniej sobie tego nie przypominał..
Jeżeli wie jak? On nie miał zielonego pojęcia i to było najciekawsze!
- O, ile zechcesz mi opowiedzieć o swym problemie. – Powiedział łagodnie przyglądając jej się. – Wiem, że coś cię męczy, ale nie wiem , co, to jest. – Gabriel schował ręce do kieszeni i wciąż przyglądał się dziewczynie.
- Oczywiście nie musisz mi nic mówić. Możemy po prostu mile spędzić czas. Może jakaś kolacja lub piknik? – Zaproponował i tym razem mówił naprawdę poważnie. – Chciałbym cię lepiej poznać. Ciebie i twój świat zrozumieć zasady, jakimi się kierujesz. Po prostu chciałbym żebyśmy zaczęli od początku. – Powiedział nie zdejmując z niej swojego spojrzenia. Czy naprawdę sądził ze dziewczyna po tym wszystkim da mu drugą szansę? Mówienie, iż każdy zasługuję na drugą szansę to jedno, ale danie jej to drugie. Po za tym znała na tyle Gabriela, by wiedzieć, jaki jest czy naprawdę mogłaby uwierzyć, iż coś się w, nim zmieniło? Jeśli tak to czy dobrze czyni? Lecz, jeśli nie to czy przypadkiem nie zabije w, nim tego, co właśnie się narodziło sprawiając ze stanie się jeszcze gorszy niż był? Że w momencie, w którym się odsłania i stara się być miłym i szczerym ta druga osoba go odrzuci czy w ten czas nie narodzi się prawdziwy demon, a nie jego namiastka? Ciężki orzech do zgryzienia nie ma, co..
- Wiem, że ci jest w to wszystko trudno uwierzyć, ale naprawdę staram się coś naprawić. Nie pytaj, dlaczego, bo sam tego nie wiem. Po prostu… - Urwał nie dokańczając słowa. Co chciał powiedzieć? Gabriel nigdy nie urywał w połowie zdania zawsze dokańczał to , co chciał powiedzieć, lecz teraz nagle się zawahał, co można było wyraźnie zobaczyć. Co on chciał powiedzieć?
- Zresztą nie ważne ktoś taki jak ja nie powinien nawet cię o cokolwiek prosić zwłaszcza po tym jak cię traktowałem. – Mówił wciąż szeptem wpatrzony gdzieś w nieistniejący punkt przed, nim a daleko za nią. – Chciałbym po prostu ci to wszystko wynagrodzić, ale chyba nie potrafię. – Dodał po dłuższej chwili milczenia wyraźnie.. Przygnębiony? Zmartwiony? Załamany? Trudno było na pewno określi ton jego głos, ale na pewno był on niespotykany… Bynajmniej nie u niego..
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 22
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 868
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 898
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5461-nikola-nightmare
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5463-relacje-nikoli
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5462-nikola-nightmare-puszek




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia dodatkowa   Pon Sie 26 2013, 15:38

Czasami… Nikola czuła się jakby wpadła do wielkiego morza uczuć, z którymi nie potrafiła sobie poradzić. Po jej policzkach zawsze spływały łzy, a ona nie mogła zaczerpnąć oddechu, tak samo jak w czasie ataku astmy. Starała się krzyczeć, ale nie mogła wydobyć słowa, spływała na samo dno nie odnajdując światła. Oczekiwała, że ktoś złapie ją za rękę i wyciągnie na powierzchnie, pozwoli odetchnąć. Ale nie było to takie proste, zwłaszcza w jej przypadku. Była aktorką, dodatkowo była wychowywana w taki sposób, że nie mogła pokazywać ludziom, że jest jej źle, miała chodzić zawsze uśmiechnięta. Zawsze, przy każdej czarnej chwili ciszy, choć serce wrzeszczy nikt nie słyszy… Była ze swoimi problemami sama, więc przyzwyczaiła się do tego.
Zrobiła krok do tyłu nie dlatego, że bała się, że ją uderzy, ale poczuła, że ten krok sprawi, że poczuje się lepiej, stabilniej. Nie rozumiem tego jej uczucia, ale wiem, że było ono słuszne. Nikola opuściła wzrok i wlepiła swoje spojrzenie w posadzkę. Pomówić o jej problemie? A… a jaki on był? Miała rozdwojenie jaźni i… co dalej? Nie wiedziała co ma teraz zrobić, dlatego milczała. Kiedy wspomniał o tym, że może milczeć nie podniosła wzroku, uśmiechnęła się pod nosem i słuchała cały czas. Musiała to przemyśleć. Przemyśleć to wszystko. Jeżeli go teraz zrani wrócą do punktu wyjścia, a on… można powiedzieć znowu się zatraci.
Wybaczenie… może i łatwiej jest powiedzieć, że trzeba dać komuś drugą szansę, ale dziewczyna nie rzucała słów na wiatr, Naoki był tego przykładem.
- Może i nie muszę nic mówić, ale… – wyszeptała i wzięła głęboki wdech – chcę… jeżeli nadal będziesz chciał ze mną rozmawiać, to z wielką chęcią wybiorę się tobą gdziekolwiek – wyszeptała i spojrzała na niego łagodnym spojrzeniem z dołu.
Wybaczanie… przychodzi mi z łatwością. Może i jestem przez to nienormalna, ale potrafię wybaczać, to jest jedyna rzecz, którą robię najlepiej. Nawet jemu… nawet ojcu, nawet Princ’owi, nawet tobie.
- Jeżeli nie chcesz to nie mów – powiedziała kiedy urwał zdanie. To jest jego sprawa, skoro chce się dla niej poświęcić niech to zrobi, ona będzie to popierać. Nie musi wiedzieć o wszystkim, nawet jeżeli to było kłamstwo, nie obchodziło ją to. Kłamstwo czy prawda, pomiędzy nimi rozpościera się taka cienka nić, która powoli zaczyna się zacierać. Kiedy wierzysz mocno w swoje kłamstwo i ona zaczyna być prawdą. Jeżeli ludzie wmawiają Ci, że twoje słowa są kłamstwem i ty zaczynasz w to wierzyć, nawet jeżeli tak nie jest. – Wiesz… – zaczęła po chwili i spojrzała mu głęboko w oczy, jednak długo nie wytrzymała, okropnie się denerwowała, kiedy musiała utrzymywać z kimś kontakt wzrokowy – Cieszę się, że poprosiłeś o to… cieszę się, że jednak okazałeś się być inny niż myślałam… – powiedziała z uśmiechem. W końcu zawzięła się w sobie i wzięła głęboki oddech. Jej twarz trochę pobladła, a głos stracił ten entuzjazm.
- Jestem chora… – zaczęło, a zabrzmiało to jakby miała raka, białaczkę, czy coś gorszego – może nie jest to choroba, która doprowadzi do mojej śmierci, ale… – zatrzymała się. Poczuła jak w jej oczach zbierały się łzy. Nie chciała mu ich pokazać, nie teraz. – ja się powoli zatracam… gubię samą siebie, tonę we własnym umyśle… – wyszeptała – Mam rozdwojenie jaźni i mimo… mimo iż to nie jest tak straszna choroba ja zaczęłam się gubić. Słyszałeś kiedyś, że tortury psychiczne są gorsze od tych fizycznych? – spytała z uśmiechem i wzięła głęboki oddech – Zaczynam się bać, że całe moje życie, wszystkie moje wspomnienia są kłamstwem, a ja… ja tak naprawdę nie istnieje. Boję się, że będę musiała utknąć na dnie tego morza i już nigdy nie wziąć oddechu.

Czasem zazdroszczę drzewom spokojnych snów, że rozumieją się bez żadnych słów i że nie wstydzą się swych zielonych łez. Zazdroszczę też tak bardzo aniołom z gór nie skrzydeł, aureoli ale domu z chmur. Lekkiego puchu w którym kryją myśli swe, tak bardzo im zazdroszczę wiary w lepszy dzień.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Lille
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 312
Dodatkowo : legimilencja & oklumencja, teleportacja
  Liczba postów : 302
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6535-gabriel-lacroix
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6536-show-off#183243
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6537-moxie#183261




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia dodatkowa   Pon Sie 26 2013, 16:29

Każdy ma swoją własną ciemność. Każdego przeraża coś innego. Każdy ma swoje lęki i obawy jednak to , co nas pochłania w gruncie rzeczy jest jednym i tym samym. Nikola kiedyś mu powiedziała, że jego ciemność go obezwładniła, że go pokonała i, teraz , gdy nad tym się zastanowić to czyż nie miała racji? Czyż Gabriel się nie poddał, bo tak było łatwiej? Moim zdaniem tak właśnie było, lecz inna sprawa, że w gruncie rzeczy to nic nie zmienia. Bynajmniej jeszcze kilka godzin temu nic nie zmieniało, więc co się zmieniło teraz?
Chłopak doskonale wiedział, o czym mówi dziewczyna i wcale nie musiał zaglądać do jej umysłu, by wiedzieć, co czuję teraz dziewczyna. Była w tym samym punkcje, w jakim się Gabriel dwa lata temu znalazł. W, tedy, kiedy jego dusza pękła coś w niej umarło i odeszło już na zawsze Gabriel się poddał. Poczuł, że stracił sens życia, sens istnienia, że nie ma siły już dłużej walczyć. Znał doskonale tą ciemność, która zaciskała się niczym pętla na szyi i nie pozwalała oddychać, dopóki się nie poddasz. Wiedział doskonale jak to jest, kiedy wszystko , co znasz i kochasz zostaje ci odebrane. Wiedział jak to jest myśleć jedynie o swym gniewie, nienawiści i nawet o zemście. Wiedział jak to jest znajdować się w tej ciemności, z której nikt cię nie uratuje. Wiedział, bo już tam był i nikt go nie uratował. Miał przyjaciół, miał dziewczynę, miał rodzinę. Miał wszystko a teraz nie ma nic prócz pytania, „Dlaczego mnie to spotykało?” Teraz już nie pyta, bo go to nie obchodzi, a raczej chciałby, żeby tak właśnie było. Jednak wciąż żałuje, wciąż się zastanawia i wciąż nie znajduje na to wszystko odpowiedzi. Był zwykłym chłopakiem, którego skazano zaocznie na śmierć i, chociaż szczęście było pisane to okrutny los znów z niego zadrwił a diabeł znów mu się w twarz śmieje, bo ponownie go widzi na glebie. Jednak oszczędził go i przemienił na swoje podobieństwo. Stał się nieczuły i arogancki stał się uosobieniem marzeń Salazara Slytherina i nic ani nikt go nie obchodziło tylko on i jego pragnienia.
Teraz zaś stał przed dziewczyną, która znajdowała się w punkcie krytycznym tak dobrze mu znanym i po części przez niego spowodowanym. Wahał się, bo wiedział, że decyzja, jaką podejmie może zaważyć o jej tak samo, jak o jego losie. Jeżeli ponownie zaufa, jeśli ponownie kogoś wprowadzi do komnat swego czarnego serca i podzieli się duszą i ponownie tę osobę straci… Nie mógł się pogodzić z taką myślą. Wizja bólu i koszmaru, przez, który musiał już raz przechodzić była straszna. Ponownie patrząc na umierającą ukochaną osobę ponownie będąc bezradnym ponownie przez to wszystko przechodzić… A co, jeśli nawet, to jest iluzją? Jeśli wpadł we własną pułapkę i stał się zwierzyną? Co, jeśli dziewczyna go omami i porzuci?
Te wszystkie myśli i wizje były dla niego zbyt przerażające. Nie chciał ponownie ryzykować i zostawać z niczym nie chciał po raz drugi przechodzić przez to piekło. Raz mu się udało przez to wszystko przejść, ale wrócił, jako zupełnie inny człowiek a dawny Gabriel raz na zawsze odszedł w zapomnienie. Co będzie, jeśli drugi raz będzie musiał przez to przejść? Jaki tym razem powróci i do czego będzie zdolny, a raczej, do czego będzie nie zdolny? Przecież już jest potworem! Jest bestią! Jest demonem! Bawi się ludzką psychiką i wyniszcza ludzi dla swej zabawy. Krzywdzi i rani wszystkich, dookoła, więc, skoro już jest taki to, jaki będzie następnym razem?
Gabriel nadal stał patrząc się na dziewczynę nieprzytomnym spojrzeniem i wciąż się wahając. Nie powinien się wahać po prostu powinien odejść i zapomnieć tak jak to zawsze czynił a jednak coś go tu trzymało niczym kotwica zawieszona u nogi, która nie pozwala wykonać skoku w przepaść, lecz pozwala się od przepaści wycofać. W końcu zapadła decyzja i odwrotu od niej nie było. Może czynił źle i szedł w zgubę może czynił dobrze nie można było w życiu iść zawsze prostą drogą zawsze musiały się pojawiać jakieś zakręty jak, chociażby i teraz i zawsze trzeba było zdecydować, co dalej uczynić. Czy czyni dobrze czy źle. Czy będzie wychwalał ten dzień czy przeklinał. To już okrutny czas pokażę..
Gabriel podszedł do dziewczyny i położył jej dłoń na głowie uśmiechając się lekko z czułością. Chłopak zamknął oczy i odetchnął głęboko.
- Kiedyś nie byłem taki. – Powiedział szeptem. – Wiem, że w to trudno uwierzyć, bo sam w to czasem nie wieże, lecz pamiętam dni, kiedy miałem przyjaciół i często się śmiałem. Kiedy byłem gotowy ufać innym ludziom i oddać za nich życie. Kiedyś nawet kochałem.. – Gabriel urwał głos mu się załamał a jedna samotna łza poleciała po prawym policzku w tym momencie spojrzał się na dziewczynę prosto w jej oczy.
- Może i jesteś chora, ale wiem, że się nie poddasz. Będę przy tobie, jeśli mi na to pozwolisz i będę ci oświecał drogę przez ciemność, gdy będziesz przez nią szła. Nie chce byś zatraciła się tak samo, jak ja byś zgubiła poczucie sensu. Nie pragnę niczego więcej niż tylko przy tobie teraz być i pomóc ci jak tylko zdołam. – Gabriel uśmiechnął się i ponownie zamknął oczy szukając odpowiednich słów, które chciał do niej skierować. To, że szuka odpowiednich słów oznacza, że naprawdę mu obecnie zależy. Aż trudno w to uwierzyć prawda?
- Niczym tysiąc płatków róż rozsypałem je wokół twych stóp. Stąpaj ostrożnie, gdyż stąpasz po mych marzeniach. – Wyszeptał i spojrzał jej w oczy. – To jest moje marzenie być przy tobie tak długo, jak mnie potrzebujesz. – Powiedział głaszcząc ją delikatnie po głowie i przetrzymując chwilę ich wzrokowe spojrzenie. W końcu Gabriel się odsunął od dziewczyny o dwa kroki i zdawało się, że już powiedział to , co miał powiedzieć, gdy po chwili dodał:
- Nie możesz się poddać tak samo, jak ja to uczyniłem. Jeśli to uczynisz nie będzie już powrotu a ja biernie nie mogę się temu przyglądać. – Powiedział i schował ręce do kieszeni. – Spadałem w dół bez zabezpieczenia. Gdy spadłem okazało się, że nie widzę własnego cienia. Byłem człowiekiem rośliną i to była moja myśl konająca. Nie trać tej iskry i woli walki. Zawsze myśl o kimś, komu na tobie zależy, a gdy już nie będzie, o kim myśleć pomyśl o mnie.

Proszę nie, nie mów mi, że to już jest koniec. Gdy w świetlistą noc spojrzysz na niebo i ujrzysz na, nim tysiące gwiazd, które zaświecą w twoją stronę jak mych oczu blask.. Proszę wspomni mnie kiedyś… Czasem..
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 22
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 868
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 898
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5461-nikola-nightmare
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5463-relacje-nikoli
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5462-nikola-nightmare-puszek




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia dodatkowa   Pon Sie 26 2013, 17:13

Kiedy jego dłoń wylądowała na jej głowie, dziewczyna zarumieniła się. Uwielbiała jak ktoś ją głaskał. Dlatego spojrzała na niego z dołu z delikatnymi iskierkami w oczach.
- Wierzę w to – wyszeptała, bardziej do siebie, niż do niego – nie ważne jaki jesteś teraz… nadal jesteś człowiekiem nie ważne jak bardzo się zmienisz, dla mnie zawsze nim będziesz.
Każdy człowiek jest podobny do bestii. Nie… każdy człowiek jest bestią, ale tylko ty masz uwagę pokazać swoje prawdziwe oblicze bez względu na wszystko…
Kiedy ich spojrzenia się spotkały dziewczyna zarumieniła się i przełknęła nerwowo ślinę. Miał piękne oczy. Uśmiechnęła się pod nosem i kiedy się odsunął zamyśliła się całkowicie.
Naprawdę chcesz mnie poznać? To będzie długa i wyczerpująca historia, może Cię także zanudzić. Tak więc zacznę od początku.
Kiedy byłam dzieckiem byłam przywiązana do dwóch osób, do swojej matki, która umarła gdy miałam pięć lat i do starszej siostry, która opuściła mnie w wieku sześciu lat. Nie zrobiła tego z własnej woli. Nasz ojciec postanowił zabrać ją ze sobą, kiedy wyklinał mnie i krzyczał mi prosto w twarz, że nie jestem jego córką, że nie zasługuje na życie.
Jak mogłam w to nie wierzyć? Jedyna osoba, która przy mnie została to dziadek, który traktował mnie jak panienkę z wysoko postawionego domu. Chociaż bardziej pasowałoby mi określenie, że traktował mnie jak bardzo rzadkiego ptaszka, którego nie wolno wypuszczać z klatki. Za dziecka w Londynie byłam tylko kilka razy. Może się to wydawać chore, zwłaszcza, że mieszkam na jego obrzeżach. Kiedy już tam wyjeżdżałam, nie mogłam wychodzić z samochodu. Siedziałam na tylnim siedzeniu niczym porcelanowa lalka, w wymyślnych strojach wpatrując się jak inne dzieci wspaniale się bawią biegając i śmiejąc się. Ja też tak chciałam, ale każda moja próba kończyła się niepowodzeniem.
Nie byłam taka jak inne dzieci, ja nie dostrzegałam piękna w zabawkach, w tęczy i w innych rzeczach. Wszystko było szare, bezbarwne, takie nieważne.
Już jako dziecko wiedziałam, że jestem częścią wielkiego cyklu, na który nie mam wpływu, to co się stanie, to się stanie, nie obchodziło mnie za bardzo co. Czy skończę pod samochodem, czy utopię się w rzece, morzu, czy spłonę, czy w końcu sama nie wytrzymam i wbije sobie nóż prosto w serce.
Tak jako ośmio, dziewięcioletnia dziewczynka myślałam o śmierci. Żyj – co to tak naprawdę znaczyło? Bardziej przemawiało do mnie hasło zabij albo będziesz zabity. Świat nie jest taki prosty, jest większą konstrukcją, która zmusza nas do zabijania, widziałam to na każdym kroku. Jak pająk pożera swoją ofiarę, jak kucharka przygotowuje posiłek z martwych zwierząt. Jak ludzie zabijają się nawzajem na ulicach. Zabij albo będziesz zabity. To miało sens, żeby przetrwać trzeba było walczyć, walczyć o to czego się pragnie.
Po tym wniosku moje życie się zmieniło, dostrzegłam, że ludzie, którzy z pozoru wyglądają na zaniedbanych, którzy pokazują swoje zło, przegrywają szybciej niż można było sobie to wyobrazić. Chyba, że ich umysł jest przystosowany do takiego planowania. Ja nie byłam, więc musiałam się zmienić. Zaczęłam grać, zakładać maski, które pasowały ludziom. Zachowywałam się tak jak oni chcieli żebym się zachowywała. Wykreowałam siebie, grzeczną dziewczynkę, która nie skrzywdziłaby nawet muchy, chociaż w głębi duszy wiedziałam, że swoje prawdziwe ja ukryłam głęboko w swojej duszy. Pokazywałam całkowite przeciwieństwo siebie, pokazywałam jaki to był piękny świat, jaki niesamowity, aż w końcu… sama zaczęłam wierzyć w swoje kłamstwa. Tylko jeden raz w życiu cierpiałam, czułam ból, w momencie kiedy moja matka została zastrzelona na moich oczach, kiedy cała zapłakana położyła rękę na moim policzku i z trudem wypowiedziała moje imię i słowa, żebym zawsze się uśmiechała, pewnie dlatego staram się to robić bez względu na sytuację.
Jednak jest jedna rzecz, która nie zmieniła się bez względu na wszystko. Nadal ranię ludzi, nadal ranię bliskie mi osoby, robie to nieświadomie, jednak to robię. Mężczyźni najczęściej to odczuwają. Ojciec, Prince, Allistair, Aaron… nie chce żebyś dołączył do tego grona, nie chce, żebyś musiał przeze mnie cierpieć. Więc jeżeli naprawdę obawiasz się o siebie i nie chcesz przeze mnie cierpieć, po prostu się wycofaj, a ja to zrozumiem…

- Co o tym sądzisz Gabrielu? – spytała posyłając mu delikatny uśmiech i spoglądając na niego zaciekawiona.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Lille
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 312
Dodatkowo : legimilencja & oklumencja, teleportacja
  Liczba postów : 302
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6535-gabriel-lacroix
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6536-show-off#183243
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6537-moxie#183261




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia dodatkowa   Pon Sie 26 2013, 17:39

Gabriel stał z zamkniętymi oczyma. Dziewczyna nie tylko opowiedziała mu ładny kawał swej historii, lecz zrobiła coś znacznie więcej. Nieświadomie posyłała mu też obrazy, wspomnienia. Widział wszystko jej oczyma wszystko tak dokładnie i wyraźnie jak, gdyby stał obok niej w każdym momencie jej życia. Oglądał i słuchał, analizował, badał i przetwarzał zgromadzone informację. Nie było wątpliwości, że dziewczyna się przed, nim odsłoniła, lecz czy nie zagrała tak samo, jak on zagrywał z innymi? Pokazała kawałek duszy ten najmniej dla niej ważny, by zdobyć zaufanie drugiej osoby, a potem zadać śmiertelny cios? Ciągłe podejrzewanie, nieufność i ostrożność oraz strach przed bólem, jaki kiedyś przeżył wciąż go ograniczał, hamował i nie pozwalał do końca we wszystko uwierzyć niezależnie od tego jak bardzo chciał, ale przecież nikt nie mówił, że będzie łatwo i, że wszystko się uda od tak od razu. Dziewczyna zapewne też od razu mu nie zaufa, chociaż, jeśli wspólnie zrobią pierwszy to będą na całkowicie dobrej drodze czyż nie? O, ile jedno nie zechce zabić drugiego. Pytanie brzmi, kto kogo?
Gabriel jeszcze przez chwilę stał z zamkniętymi oczyma, po czym się odprężył i wciągnął głęboko powietrze.
- Zastanawiam się, kiedy odkryłaś, iż posiadam unikatowe zdolności. – Powiedział uśmiechając się łagodnie. Czy był zły? Nie. Nie miał powodów, by to ukrywać zwłaszcza przed osobami, które same to odkryły. Nie wstydził się swych umiejętności, a to czy dana osoba o tym wiedziała czy nie dla niego nie zmieniało to faktu.
- A, więc to jesteś prawdziwa ty? – Zapytał patrząc się na nią. – Jeśli tak to nie różnimy się od siebie tak bardzo, jak mi się wydawało. – Mówił łagodnie i szczerze ze swą opinią, ale to dla niego nic nie zmieniało. On także nie przestawał ranić ludzi, więc mogą równie dobrze się pozabijać nawzajem lub razem zabijać innych. Oczywiście w przenośni rzecz jasna..
Gabriel zbliżył się do dziewczyny i spojrzał jej się w oczy tym razem bardziej głębiej niż dotychczas. Po tym wszystkim coś się zmieniło i tym razem można było dostrzec do natychmiast. Zmieniło się na lepsze nie tylko ona zyskała u niego kilka punktów, lecz jego spojrzenie w stosunku do niej było inne było bardziej ciepłe, wyrozumiałe. Nie patrzył tak jak kiedyś z pogardą a ni tak jak przed chwilą z zadumą lub wcale jej nie dostrzegając, bo przed oczami miał kogoś innego. Nie. Tym razem patrzył na nią z ciepłem i tym niewidocznym porozumieniem. Jedną ręką przejechał po jej policzku i uśmiechnął się sam do siebie.
- Rozumiem ciebie i twój świat, więc, jeśli tylko zechcesz to znajdziesz u mnie schronienie i bezpieczeństwo zawsze chętnie cię wysłucham. Jeśli tylko chcesz to powiedz mi jak bardzo tęsknisz jak zniszczony jest twój pamiętnik… - Gabriel wciąż ją głaskał czule, delikatnie po policzku i naprawdę ją rozumiał. Ich przeżycia nie były takie same, lecz były podobne ich rozumowanie było niemalże takie samo jedyna różnica, że ona wolała się ukrywać pod maską niewiniątka zaś Gabriel zawsze wszystko staranie zaplanował potem działał i zawsze miał kilka dróg ewakuacji, więc nigdy nie przegrywał jednak to teraz nie miało najmniejszego znaczenia. Nie liczyło się teraz to, kto miał gorzej lub, kto jak działa. Liczyło się tylko to , co jest teraz między nimi, o ile coś jest, bo może to mi się tylko zdaję, że coś między nimi się dzieje? Sam już nie wiem..
- Powiedziałaś mi, że decyzja, co będzie z nami zależy ode mnie. – Powiedział wciąż patrząc jej się w oczy i głaszcząc ją delikatnie po policzku. – Ja już podjąłem decyzję jednak nie chce robić czegoś wbrew twej woli. Dlatego chce byś ty także zdecydowała, lecz nie musisz robić tego teraz lub nawet dzisiaj czy za tydzień ja poczekam. – Powiedział ponownie się od niej odsuwając a szedłbym w zakład, że za chwilę ją pocałuje! Uff, ale bym przegrał!
- Oboje nie chcemy siebie nawzajem skrzywdzić, lecz czy istnieje teraz droga powrotu? Czy ty lub ja możemy się odwrócić i zapomnieć? Ja nie umiem i nie chcę po raz pierwszy od kilku lat naprawdę wiem, czego chce wiem, czego chce nie pod wpływem chwili, by mieć rozrywkę, ale pragnę czegoś naprawdę i jestem gotów o to walczyć. – Czy pojmowała sens jego słów? Czy wiedziała, że mówi teraz o niej? Jeśli tak to, jak na to zareaguje? Czy tylko ja odnoszę wrażenie, że to wszystko dzieje się bardzo.. Szybko..
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 22
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 868
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 898
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5461-nikola-nightmare
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5463-relacje-nikoli
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5462-nikola-nightmare-puszek




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia dodatkowa   Pon Sie 26 2013, 17:57

No cóż, muszę przyznać, że w tej historii była odrobina podstępu. Miała plan i postanowiła go wprowadzić w życie właśnie w ten sposób. Słysząc jego słowa zaśmiała się pod nosem i wyprostowała się unosząc dumnie głową.
- Właśnie teraz. – nie była zła, że czytał w jej głowie, że gmerał w jej wspomnieniach, to była jej wina, że nie potrafiła ich obronić, więc powinna być zła tylko i wyłącznie na samą siebie.  –Wcześniej podejrzewałam tylko, że coś jest nie tak, ale teraz sam mi to potwierdziłeś. – powiedziała z szerokim uśmiechem. Wyglądała jak niewinne dziecko, które wygrało małą grę, czy takiego słodziaka da się ukarać? No bo ja wątpię.
- Prawdziwa ja… Tak, chyba tak… albo raczej – powiedziała w zadumie i w końcu umilkła wpatrując się w niebo rozmarzona – to jestem jedna z wielu moich postaci… – zaśmiała się pod nosem. Sama nie wiedziała o czym tak naprawdę mówi. Widząc jego spojrzenie zarumieniła się odwróciła zakłopotana, zaczęła się denerwować. Może i była głupia, może i była naiwna, ale pojmowała większość takich rzeczy tak jak teraz, tylko to za bardzo ją tknęło. Jej uśmiech szybko wyparował, a spojrzenie zmieniło się diametralnie. Z łagodnego na agresywny – takie spojrzenie widział u niej na wierzy. Dziewczyna wpatrywała się w chłopaka lekko zdezorientowana. On milczał, oczekiwał od niej, że coś teraz powie, że wykona jakiś gest, a ona wpatrywała się w niego nie wiedząc co ma zrobić. Obejrzała pomieszczenie, w którym się znajduje.
Zamknęła oczy myśląc.
Świetnie… co ja mam teraz zrobić? Znowu pojawiłam się w momencie, w którym nie wiem co się dzieje, do dupy z takim czymś…
Warknęła w myślach i spojrzała na chłopaka lekko poirytowana.
Pierdole to… ale cholera jasna obiecałam Nikoli, że nie będę rozpowiadać wszystkim o tym co się dzieję, wymyśl co powiedzieć i to szybko! Inaczej będzie podejrzewać Cię o coś!
Dziewczyna podrapała się po głowie i spojrzała ponownie na niego z nadzieją, że pomoże jej coś wymyślić.
Fuck…
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Kuchnia dodatkowa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 6 z 11Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 5, 6, 7 ... 9, 10, 11  Next

 Similar topics

-
» Dodatkowa Aula
» [P2] Kuchnia ze spiżarnią
» Kuchnia z jadalnią
» Kuchnia
» Kuchnia

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Podziemia
 :: 
kuchnia
-