IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Kuchnia dodatkowa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 8, 9, 10, 11  Next
AutorWiadomość



avatar

Nauczyciel
Wiek : 29
Skąd : NY
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 52
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 64




Gracz






PisanieTemat: Kuchnia dodatkowa   Pią Sie 19 2011, 20:34

First topic message reminder :

Boczna, dużo mniejsza i nieco bardziej leciwa kuchnia, to idealne miejsce, kiedy chcesz coś samemu przyrządzić. Skrzaty raczej tu nie zaglądają, choć czasem pytają, czy czegoś ci nie potrzeba. Samo pomieszczenie zdaje się być natomiast trochę zapuszczone, albowiem rzadko ktokolwiek tutaj bywa. Z prostej przyczyny - mało komu chce się samemu gotować. To jednak umiejętność niezbyt popularna wśród uczniów czy studentów. Można tutaj zastać wszelakie naczynia oraz przyprawy i produkty sypkie, typu mąka, cukier, sól i tak dalej. Przy odrobinie szczęścia gdzieś zastaniesz stojącą paczkę makaronu lub ryżu. Jeżeli jednak chcesz przygotować coś okazalszego, proponujemy zaopatrzyć się najpierw w produkty z kuchni głównej. Powodzenia i smacznego!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 21
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 189
  Liczba postów : 161
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10503-marceline-collins
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10505-marcelina-sie-socjalizuje
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10506-sowa-marceliny
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10507-marceline-collins-kuferek#288954




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia dodatkowa   Wto Lip 14 2015, 19:52

- Nie jesteś gruby, chciałam tylko zachować tematykę jedzenia! - starała się go uspokoić, bo w pewnym momencie sama nie wiedziała, czy chłopak żartuje, czy nie. Powstrzymała się jednak przed choćby prześmiewczym komplementem w stylu "przecież wyglądasz jak ziemskie wcielenie Adonisa", ewentualnie przypomnienie mu o wszystkich jego fankach. Zresztą, jeśli chodzi o to drugie - sama nie chciała o nich myśleć, bo gdy to robiła, wydawało jej się, że Nathaniel... hm, tak jakby woli te dziewczyny od niej i w sumie to nie jest istotne czy ona jest czy nie, bo nawet jak jej nie będzie to dla niego nie zrobi to różnicy bo będzie miał inne? Cóż, to wytłumaczenie było najbardziej precyzyjnym, jakie Marceline potrafiła ułożyć sobie w głowie, ale mimo chaotyczności było też chyba jedyną myślą, która oddawała prawdziwy stan rzeczy choć w malutkim stopniu - bo to wszystko było o wiele bardziej złożone. Co prawda jak zwykle nie chciała do siebie takowej myśli dopuścić, bo gdyby się z nią pogodziła, pewnie trochę by to zabolało. A nie rozumiała, dlaczego niby miałoby jej tak na tym wszystkim zależeć.
- Pewnie, ubiorę się w mundurek, a potem im powiemy, że to miał być bal przebierańców i dlaczego nie są przebrani! - pokazała mu język. A tak na serio, to pewnie mogłaby sobie hasać po imprezie w przydużych ciuchach Natha, ale po solidnej dawce alkoholu zaserwowanej na pusty żołądek.
- Zazwyczaj Ślizgoni nie przepadają za Puchonami, więc wyszłam z takiego założenia - odparła pogodnie. No cóż, taka była prawda, najczęściej przecież zieloni gnębili tych biednych puszków. No i dlaczego? Osobiście ich lubiła, byli zawsze tacy kochani i pomocni.
- Tylko. - powtórzyła, jakby ucinając zdanie. Mogłaby dopytywać, ale domyślała się, że chłopak sam nie wie, w każdym razie gdyby chciał, to mógł to zdanie dokończyć, a jak nie, to nie. Bo i po co naciskać, skoro to nie było aż tak istotne?
Kiedy Marcela odwróciła się do Natha z improwizowanym (a zarazem chyba bardziej odpowiednim dla chłopaka) tortem, nieco się obawiała. W końcu nie wiedziała, jak zareaguje, może nie miał ochoty na tak uroczą szopkę, a może po prostu nie chciał? I jej i jemu byłoby wtedy głupio, a wszystko mogło się popsuć. Te wszystkie obawy przyszły jej do głowy w ciągu jednej sekundy, a gdy zobaczyła uśmiech Nathaniela - w ciągu sekundy również się rozpłynęły. Sama nieco się rozczuliła, widząc czystą radość na jego twarzy; to raczej był niecodzienny widok, a fakt, że chłopak cieszył się tak dzięki niej, wydał jej się najzwyczajniej w świecie wspaniały. W końcu wiedziała, że miał pewne problemy na głowie, że ostatnio prawie stracił przyjaciółkę, że sam powiedział, że wypełnia swoimi faneczkami pustkę po jakiejś dziewczynie (znów poczuła dziwny ból, gdy o tym pomyślała)... a w tamtym momencie zdawał się nie pamiętać o żadnej z tych rzeczy, a jedynie patrzył na nią i na tort, ciesząc się jak dziecko. Kiedy naleśniki stanęły na stoliku, a chłopak posłusznie zdmuchnął świeczkę, Marcela zaczęła się zastanawiać, jakie było to życzenie. Okej, wiedziała, że nie wolno było go mówić, bo się podobno nie spełni, ale może ten zabobon miał jakieś wyjątki? Nie wiem, obróć się trzy razy w lewo i powiedz życzenie, to wtedy jeszcze się spełni. Postanowiła zrobić w tym temacie małe rozeznanie i wtedy być może zapytać.
Wtedy jednak Nath zaskoczył również ją - w jednym momencie cieszyła się, że mogła zrobić dla kogoś coś miłego, a w drugim Nathie wstał i ją przytulił.
"Naprawdę dziękuję Marceline", dotarło do jej uszu, a łamiący głos chłopaka podpowiadał, że naprawdę wiele to dla niego znaczyło. Objęła go rękami najmocniej, jak potrafiła, wtulając uśmiechniętą buźkę w jego tors. Przez moment tak stali, a chłopak opierał się głową o jej głowę. Po kilku chwilach objęła go za szyję i położyła mu głowę na ramieniu, stając na palcach (ale i tak zmuszając go, by nieco się pochylił) i pogłaskała go po włosach z tyłu głowy. No co, jak ma się okazję, to czemu z niej nie skorzystać?
- Ale to nie wszystko! - powiedziała, gdy już się odsunęła i spojrzała Nathowi prosto w oczy. Wtedy sięgnęła do kieszeni po pudełko, w którym spakowała prezent.
- Nie wiem, czy ci się spodoba, ale... - urwała i wyjęła pudełko z kieszeni. Było nieduże, w zielono-złote paski i przewiązane czerwono-złotą, pasiastą wstążką. Wyciągnęła je do niego. - Proszę. No, otwórz.
I znowu zaczęła się nieco denerwować. Na gacie Merlina, oby się spodobało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 22
Skąd : Londyn, Anglia.
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 339
  Liczba postów : 405
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10490-nathaniel-woods
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10492-woods-nie-gryzie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10493-sowa-natha
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10494-nathaniel-woods#288855




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia dodatkowa   Sro Lip 15 2015, 19:12

-Teraz się tłumacz wredna kobieto! Dobra, przyznaję się… Zjadłem wczoraj te dwa pączki, o to Ci chodzi?- zapytał ze smutną miną, cały czas trzymając dłoń na klatce piersiowej. Cóż, jeśli nie muzyka, to Nattie mógłby zostać jakimś aktorem, nie ma co talent miał niezły! Widząc minę dziewczyny Woods buchnął śmiechem, chyba przez chwilę uwierzyła, że chłopak mówił to naprawdę. Mówiłam, że ma brunet talent. Uśmiechnął się i poklepał ją po czuprynie, kręcąc przy tym głową. Często zdarzało mu się wkręcać innych, więc zapewne Marcela jeszcze się nauczy, że nie we wszystko co chłopak mówi można wierzyć.
-No, pomysł jest genialny! Czyli wszystko ustalone?- pewnie tutaj była świadoma, że Nath zupełnie żartował. W końcu jakoś nie widziałby jej w swoich szatach. Choć w zielonym zapewne byłoby jej dobrze, ale jednak zwracajmy uwagę na rozmiar jego ciuchów, który jednak mógłby być dość przyduży na blondynkę- To prawda… Ale może ja lubię?- zapytał pokazując jej język, w końcu nie był aż tak niemiły. Znalazłoby się może z 3 uczniów żółtego domu, których Woods lubił, albo tolerował. Jednak lepiej było w to nie wnikać, bo jeszcze Collins pomyślałaby sobie o nim to najgorsze, aktualnie w jej oczach był chyba niezbyt ślizgonotowatym pajacem nie? W końcu w jej towarzystwie wydawał się być całkiem milutki, jak taki dobry szczeniaczek. Kiedy dodała ‘tylko’ Nejt przewrócił oczami, jak jakaś zbuntowana nastolatka i skrzyżował ręce na klatce piersiowej, pokazując blondynce język. 1. Nie zapominajmy, że jest bardzo dorosłym człowiekiem, w ogóle nie dziecinnym. 2.Wcale nie musi się jej tłumaczyć. 3.Wcale nie jest wyrośniętym dzieckiem. Można powiedzieć, że zwyczajnie był strasznie wybredny jeśli chodziło o jakikolwiek kontakt z ludźmi, sam wybierał sobie dobre towarzystwo. Co zazwyczaj oznaczało tych zielonych, ale znaleźliby się jacyś niebiescy i żółci, jeśli dobrze poszukać, może nawet jakiś Gryfon by się trafił? Nie licząc oczywiście Marceli.
Kto by się nie obawiał? W końcu nigdy nie wiadomo co zrobi Nath, równie dobrze ten pomysł mógłby mu się nie spodobać. Ślizgon i w ogóle, jednak całe zaangażowanie blondynki i fakt, że pamiętała, wstrząsnęły tym jego skamieniałym serce. Tak zwyczajna rzecz pozwoliła mu się cieszyć, jak dziecko. Być może wszelkie problemy, które miał na głowie, te ważne i mniej… Jakby się rozpłynęły, zniknęły na kilka chwil. Był to chyba najlepszy dzień spędzony w całym jego życiu. Nie pamiętał kiedy ostatni raz cieszył się aż tak? To naprawdę wiele dla niego znaczyło i to, że Marceline odwzajemniła uścisk. Dobrze, że Woods nie padł tam w kąt i nie zaczął płakać, nie? Wtedy to dopiero byłoby niezłe przedstawienie. Jednak twardo się trzymał, starając wyglądać, jak na faceta przystało. Po dłuższej chwili musieli się od siebie odsunąć, no ale co zrobić? Następnie ujrzał w jej rękach pudełeczko, które zostało mu wręczone. Wtedy jego już mniej skamieniałe serce nawet zabiło kilka razy! Nigdy nie wiedział, dlaczego niektórzy ludzie są aż tak dobrzy. Na przykład taka Marcela, dla której właściwie brunet nie zrobił wiele. Uśmiechnął się od ucha, do ucha i przyjął prezent. Niepewnie rozwiązał wstążki, zastanawiając się, jak właściwie ma jej podziękować. Aktualnie była dla niego naprawdę najważniejszą osobą, ale sam nie wiedział czy może jej to powiedzieć. Kiedy już udało mu się odpakować podarunek. Ujrzał… Zapalniczkę! To takie śmieszne urządzenie, które robi ogień! Znów uśmiechnął się, jak pięciolatek. A później zobaczył kostki do gitary, całe pudełko za to było wypełnione takimi gwiazdkami… Ciekawe, jak Marcela to zrobiła? Ponownie się uśmiechnął.
-Nawet nie wiem co powiedzieć… Dziękuję, to naprawdę świetny prezent- powiedział po chwili, nawet nie wiedziała, jak bardzo trafiła. Nagle do głowy wpadł mu świetny pomysł- Rok szkolny będzie się kończył, a ja mam gitarę. Co powiesz na muzyczny wieczór?- zapytał chwytając talerz z naleśnikami do jeden łapki. Chwycił dłoń blondynki i popędził w stronę wyjścia. Tak, zdecydowanie zapamięta ten dzień. Nie dało się zapomnieć czegoś tak wspaniałego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Skąd : Kalifornia, USA
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 426
Dodatkowo : legilimencja i oklumencja
  Liczba postów : 446
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11002-ceres-o-shea
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11012-ultradelirium#299429
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11011-nie-mam-sowy#299428
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11010-ceres-o-shea#299427




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia dodatkowa   Pią Gru 11 2015, 00:30

- Idziemy - zgadzasz się z Winnie, po czym pozwalasz jej przejąć stery i ze zdziwieniem stwierdzasz, że nie udajecie się ani do dormtorium, ani w stronę Hogsmeade, a do zamkowych piwnic. Początkowo zastanawiałaś się, czy Winona przypadkiem nie zamierza zaprowadzić cię w jakieś ustronne miejsce, ale ostatecznie lądujecie w szkolnej kuchni, nad istnieniem której nigdy się nie zastanawiałaś.
- Skąd wiesz o tym miejscu? - pytasz, kiedy Królowa Teksasu przeprowadza was przez tajemne przejście. - I jak niby mamy dostać tu piwo? To szkolna kuchnia - brawo, szerloku. Po chwili zjawia się co najmniej trójka skrzatów, pytając was, czy macie ochotę na kremowe. - Kremowe się nie liczy - wywracasz oczami, bo w końcu jesteście dorosłe.
W każdym razie po drodze zgubiłyście gdzieś Cyrusa - albo najzwyczajniej w świece poszedł spać do dormitorium (z tego miejsca stwierdzam, że wplatanie i sterowanie śpiącym Cy w postach jest super opcją, pozdrawiam Lynforda!). Będąc już w miejscu docelowym, Winona przepchnęła się przez tłumy skrzatów, docierając w końcu do osobnego pomieszczenia, które wydawało się mniej uczęszczane, za co w duchu dziękowałaś, bo chyba nie zniosłabyś tak dużej ilości skrzatów domowych naraz.
Posłałaś Winsowi jakieś frapujące spojrzenie, bo na dobrą sprawę nie wiedziałaś, od czego zacząć - ale skoro dotarłyście aż tutaj, liczyłaś na to, że obejdzie się bez darcia kotów.
- Myślisz, że znajdziemy tu coś z alkoholem? Ja naprawdę potrzebuję się napić, Winnie... - mówisz całkiem poważnie, zaczynając przeszukiwać szafki, ale szybko rezygnując w wyniku niepowodzenia. Jednak chęć mówienia wydaje się silniejsza. - Zjebałam równo, wiem. Czasem słaba ze mnie przyjaciółka - w końcu zbierasz się na odwagę, by wykrztusić z siebie to, co ci leży na sercu, nie mając oporów przed ubieraniem tego w mało wyszukane słowa, bo przecież stałaś tu z Winsem, który podobno znał cię od podszewki. - Ale... litości, nie miałam pojęcia, co zrobić z tym, że Kolosova mi się wygadała. Nie potrafię jej wyczuć. Nie wiem, może ona ogarnia oklumencję czy coś. Naprawdę mi źle z tym, że tak bez sensu to wyszło - głos nieco ci się plącze, i szczerze liczysz na to, że Winonie naprawdę przeszła już ta złość. - Do dupy. Żaden ze mnie Cy, chyba nie lecę na dziewczyny, chociaż ta kolorowowłosa Krukonka, która się do mnie śliniła, była urocza. - przerywasz na chwilę, myślami wracając do tamtego niespodziewanego pocałunku. - Merlinie, potrzebuję się napić. Nie - ja potrzebuję się upić. Za dużo myśli w głowie. Za dużo Ettrevala w głowie. Tylko... potrzebuję słuchacza. - spoglądasz na Winsa, bo z babami to nigdy nie wiadomo, czy już im PRZESZŁO.
A ty chcesz mówić. O wszystkim, bez ogródek. Jak nigdy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Skąd : Seattle
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 54
  Liczba postów : 75
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12731-skyler-jamie-henggeler
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12738-skyler-jamie-henggeler#343628
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12732-nie-mam-wlasnej-sowy#343529
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12734-skyler-jamie-henggeler




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia dodatkowa   Pon Maj 23 2016, 00:50

Słodki jeżu, co on narobił. Jak mógł się wplątać w coś tak absurdalnego. Jak on ma niby znaleźć dziewczynę? Nawet nie potrafi na żadną spojrzeć w ten sposób. Właściwie jak podrywa się kobiety? "Cześć, będę ci dawał czekoladki i drapał po plecach"? Jedyne co był teraz stanie wymyślić, to przyjście do kuchni. Właściwie dodatkowej, bocznej kuchni, w której mógł sobie gotować w spokoju. Pomyślał, że wszyscy lubią ciasteczka, więc zrobi ciasteczka w kształcie serduszek i będzie próbował zwojować tym świat.
Przywitał się grzecznie ze skrzatami i wbiegł do kuchni, odnajdując szybko mąkę, margarynę, cukier i jajka. Co prawda to jego pierwszy rok w Hogwarcie ale kuchnię zdążył już poznać niczym własną kieszeń. Rzucił szybkie zaklęcie, by zmielić cukier, wrzucił wszystkie składniki do miski i... zawahał się. Nie chciał tego robić czarami, wtedy to go w ogóle nie uspokajało. Umył dokładnie ręce i zabrał się za rozrabianie ciasta. Początkowo robił to energicznie, wyładowując swoją frustrację, jednak już po chwili ruchy stały się bardziej płynne, rytmiczne, a on sam zaczął się rozluźniać. Na pewno jakoś wybrnie z tej sytuacji. Nie jest chyba aż tak brzydki. Zdąży sobie kogoś znaleźć zanim Nath się zorientuje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Islandia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 438
  Liczba postów : 404
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12513-saga-demantur?nid=4#337640
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12526-saga-o-ludziach-magii
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12543-poczta-sagi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12535-saga-demantur




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia dodatkowa   Pon Maj 23 2016, 20:51

Po treningu była wykończona i głodna. Nie chciała myśleć o Quidditchu ani o tym, czy jest przydatna dla drużyny. Przecież trenuje, tak? Zacisnęła pięści przemierzając korytarz. Jeszcze kiedyś będzie w tym bardzo dobra. W końcu w swoim pierwszym meczu strzeliła bramkę! To musiał być dobry omen.
Szła przez korytarz, no może szła to złe słowo. Ona się wlekła. Chciała coś zjeść, cokolwiek. Była tak głodna, że pozwoliłaby skrzatom przyrządzić jej jakąś "niespodziankę" i zjadłaby to bez oporów. Robiło się późno, ale miała nadzieję, że jeszcze ktoś tam będzie. Sama raczej nie da sobie rady.
Weszła do kuchni i... faktycznie ktoś tam był. Jakiś chłopak namiętnie zajęty był ugniataniem ciasta. Nie widziała go nigdy wcześniej, ale mogła to samo powiedzieć o połowie szkoły. Rozejrzała się, ani jednego skrzata. Świetnie, teraz umrze z głodu...
- Cześć - rzuciła krótko bardziej w przestrzeń niż do niego. Stać ją było tylko na blady, uprzejmy uśmiech.
Podeszła do lodówki w nadziei, że znajdzie coś co zaspokoi jej głód. Niestety w środku były rzeczy niewiele mające wspólnego z jedzeniem. Jeśli można tak powiedzieć o składnikach, bo w końcu Saga nie miałaby pojęcia co zrobić z przykładowo takim jajkiem. Zamknęła lodówkę i zaczęła przeszukiwać szafki. Już nawet nie obchodziło ją co chłopak sobie o niej pomyśli. Przecież przyszła tu po jedzenie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Skąd : Seattle
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 54
  Liczba postów : 75
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12731-skyler-jamie-henggeler
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12738-skyler-jamie-henggeler#343628
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12732-nie-mam-wlasnej-sowy#343529
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12734-skyler-jamie-henggeler




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia dodatkowa   Pon Maj 23 2016, 23:18

Dodając kakao do połowy ciastowej masy spojrzał na dziewczynę, która pojawiła się w kuchni. JEGO kuchni. Wyglądała na zmęczoną i ogólnie jakoś tak nieciekawie. Przywitał się z nią i uśmiechnął (w jego mniemaniu) pokrzepiająco. Zapewne niejeden facet stwierdziłby, że wygląda niezwykle seksownie taka zmordowana pracą fizyczną, że wzbudza to w nim instynkt macho bla, bla, bla. W Sky'u wzbudziła za to, tym swoim nieprzytomnym szukaniem po szafkach, instynkt macierzyński i od razu miał ochotę pogłaskać dziewczynę po głowie. Przyglądał jej się przez chwilę ukradkiem, chłodząc zaklęciem przygotowane ciasto, po czym go olśniło. Dziewczyna wyglądała na popularną (stereotyp, że ładne = lubiane), więc jest idealnym pierwszy klientem. Wystarczy zrobić jej coś smacznego do jedzenia, a plota, o tym jak niewyobrażalnie genialnym jest kucharzem, pójdzie na całą szkołę i każdy będzie chciał kupić od niego pyszne jedzonko chociaż jeden raz. Brzmi jak plan, co nie? Już otwierał usta, gdy olśniło go ponownie. Może upiec dwie pieczenie na jednym ogniu? Dziewczyna jest ładna i głodna, a jak to się mówi? Przez żołądek do serca?
- Może Ci coś przygotować? - zapytał, zachęcającym tonem, mając nadzieję, że nie brzmi jak potencjalny gwałciciel i morderca. - Podobno dość dobry ze mnie kucharz, więc nie martw się, powinno być zjadliwe.

//Wybacz, że taki nieprzytomny post, ale śpię. T-T
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Islandia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 438
  Liczba postów : 404
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12513-saga-demantur?nid=4#337640
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12526-saga-o-ludziach-magii
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12543-poczta-sagi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12535-saga-demantur




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia dodatkowa   Pią Maj 27 2016, 16:57

Kuszący zapach kakao wcale jej nie pomagał, wręcz przeciwnie. Ale przecież nie będzie błagać obcego faceta by dał jej łaskawie jakieś żarcie. To byłoby... nie na poziomie. Zamykając ostatnią szafkę, miała ochotę coś rozwalić, tak porządnie, by żadne czary tego nie naprawiły. W życiu nie pomyślałaby, że w takim stanie mogłaby wyglądać seksownie. Na pewno się tak nie czuła. Zrezygnowana, już chciała wyjść kiedy chłopak się odezwał. Nawet jeśli w tej chwili brzmiałby jak gwałciciel i morderca, Saga nie zwróciłaby na to uwagi. Najważniejsze, że chciał ją uratować od śmierci głodowej. Odwróciła się i zmierzyła go wzrokiem.
- Jeśli nie chcesz mnie otruć, to mogę zaryzykować - podeszła do stołu i oparła się o niego oboma rękami. - To czym chcesz mnie zaskoczyć?
Nie miała pojęcia co robi chłopak. Gotowanie to była dla niej, o ironio, czarna magia! Więc zamiast próbować rozgryźć jego tajemnicze rytuały, zaufała jego słowom, że jest "dobrym kucharzem" i po prostu się w niego wgapiła. Chłopak wyglądał na miłego, ale mimo wszystko to było podejrzane. Kto normalny tak po prostu chciałby komuś gotować? I to za darmo? Szczególnie, że najwyraźniej są dla siebie obcy. To było dla niej takie typowe by w każdym doszukiwać się interesowności. Nie mogła wiedzieć, że tym razem ma rację.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Skąd : Seattle
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 54
  Liczba postów : 75
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12731-skyler-jamie-henggeler
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12738-skyler-jamie-henggeler#343628
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12732-nie-mam-wlasnej-sowy#343529
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12734-skyler-jamie-henggeler




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia dodatkowa   Pią Maj 27 2016, 23:58

Oparł się o blat i uśmiechnął się, niczym ci wszyscy kucharze z telewizji śniadaniowej.
- A co sobie życzysz? - zapytał wesoło. - Pizza, okonomiyaki, spaghetti? A może coś na szybko z jajek? Albo w ogóle przejdziemy do deseru?
Ewidentnie się ożywił na samą myśl, że będzie mógł coś ugotować. Co prawda genialnie radził sobie z przepisami orientalnymi i europejskimi, jednak w ogóle nie miał pojęcia co się jada w Anglii.
- Możesz sobie zażyczyć co tylko chcesz, ale nie obiecuję, że wyjdzie idealnie tak, jak z przepisu, do którego jesteś przyzwyczajona.  - Tego zawsze najbardziej się obawiał. Odtwarzania dania, które się znało chociażby z dzieciństwa czy po prostu kojarzy się ze smakiem domu. Zawsze wyjdzie inaczej, niż "u mamy". Niekoniecznie gorzej, po prostu inaczej. Ale człowiek jest z natury nieco nostalgiczny i te "inaczej" zazwyczaj wtedy równa się dla niego "gorzej". Tego momentu nienawidzi każdy kucharz.
Przyjrzał się uważnie dziewczynie i zastanowił na chwilę. Jest zadbana i zgrabna, więc raczej nie jest fanką tłustych i ciężkich potraw. To się rzadko łączy. Jest już późno, więc nie powinien jej dawać zbyt dużo cukrów. Szkoda by było takiej słodkiej buźki, żeby nam się tu roztyła.
- Jest już późno i jesteś po treningu, więc proponuję coś szybkiego z jajek, żeby dostarczyć białka. - Tak, próbował brzmieć mądrze. Jak mu wyszło?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Islandia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 438
  Liczba postów : 404
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12513-saga-demantur?nid=4#337640
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12526-saga-o-ludziach-magii
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12543-poczta-sagi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12535-saga-demantur




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia dodatkowa   Sob Maj 28 2016, 16:47

Jego entuzjazm zadziałał jak zimna fala. Nie dało się nie zauważyć, że chłopak jest w swoim żywiole. Trochę przeraziły ją, wymienione przez niego nazwy dań. W końcu kojarzyła je tylko ze słyszenia. Deser brzmiał dobrze. I zdecydowałaby się na niego gdyby nie tak późna pora. Ale jeśli chłopak umiał przyrządzać mugolskie jedzenie, dlaczego by z tego nie skorzystać? Kiedyś ktoś opowiadał jej o pysznym mugolskim daniu, tylko jak ono się nazywało?
W sumie, Saga nie była przyzwyczajona do jakichkolwiek przepisów "mamy". Rzadko jadała w domu. A rodzime, Islandzkie jedzenie uodporniło ją na dziwne i nietypowe smaki. Można więc rzec, że była przygotowana na wszelkie kulinarne eksperymenty. Byle tylko były estetyczne.
Zmarszczyła brwi. Skąd wiedział, że jest po treningu? Aż tak to widać? A może... czuć? Przez chwilę pożałowała, że nie zdążyła wziąć prysznica. Ale nie mogło być tak źle, w końcu trening wykończył ją bardziej psychicznie niż fizycznie. Wyprostowała się.
- Tak, jajka brzmią świetnie - jednym ruchem odgarnęła włosy za plecy i rozejrzała się po kuchni. Czy na pewno są tu składniki na danie, na które ma ochotę? I czy chłopak będzie umiał je przyrządzić? - Ale miałabym ochotę na coś innego. Takie mugolskie, cienkie placki. Jednocześnie puszyste i chrupiące. Można je smarować różnymi mazidłami, zwijać i jeść jak kanapkę! - Prościej byłoby powiedzieć po prostu naleśniki. Ale kto by spamiętał te wszystkie mugolskie nazwy? Liczyła, że chłopak zorientuje się o co chodzi.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Skąd : Seattle
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 54
  Liczba postów : 75
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12731-skyler-jamie-henggeler
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12738-skyler-jamie-henggeler#343628
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12732-nie-mam-wlasnej-sowy#343529
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12734-skyler-jamie-henggeler




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia dodatkowa   Sob Maj 28 2016, 17:44

Zdecydowanie za bardzo się nakręcił tą sytuacją, ale już tak dawno nikomu nie gotował! Klasnął szczęśliwy w dłonie, uśmiechając się do dziewczyny. Musiało to śmiesznie wyglądać. Ona zmęczona, ale wciąż pełna wdzięku, stoi spokojnie i przygląda się chłopakowi, który ewidentnie miał ADHD, gdy tylko pozwalano mu coś ugotować.
- Naleśniki! - podpowiedział i odwrócił się, by poszukać odpowiedniej patelni, jednak przystanął krok dalej, z powrotem odwracając się do dziewczyny. - Ale te wasze brytyjskie są jakieś inne. Takie... cienkie.
I o to właśnie wcześniej się martwił! Potrafił zrobić perfekcyjne pancakesy ale te amerykańskie, a europejczycy przyzwyczajeni są do tych śmiesznych, płaskich, bardziej chrupiących a jednocześnie bardziej... fyflaste.
- Które mam zrobić? - Zmarszczył brwi, zastanawiając się czy uda mu się wyrobić odpowiednie ciasto na te europejskie. Właściwie, chyba do naleśników wystarczy mleko, mąka i jajka, prawda? Spojrzał pytająco na dziewczynę, mając nadzieję, że rozwieje jego wszelkie wątpliwości.
- A tak w ogóle to jestem Sky - pomachał jej dłonią białą od mąki. - Z Salem - dodał dla formalności.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Islandia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 438
  Liczba postów : 404
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12513-saga-demantur?nid=4#337640
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12526-saga-o-ludziach-magii
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12543-poczta-sagi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12535-saga-demantur




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia dodatkowa   Sob Maj 28 2016, 23:26

Energia bijąca od chłopaka mogła być irytująca, ale była też, na swój sposób, urocza.
- TAK! - wyrwało jej się kiedy chłopak podał właściwą nazwę. Naleśniki. Tego słowa jej brakowało. Zrobiło jej się trochę głupio z powodu takiego wybuchu, ale przy chłopaku i tak była oazą spokoju.
Nie ukrywała zdziwienia, kiedy dowiedziała się, że naleśniki mają swoje odmiany. Brytyjskie? Dopiero co poznała ich nazwę!
- Które wolisz - Wzruszyła ramionami - Tak naprawdę to nigdy nie jadłam naleśników, więc nie ma to dla mnie większego znaczenia - W tych czasach nawet pełnokrwiści czarodzieje bez problemu używają mugolskich przyrządów. Więc zrozumiałe, że w tym punkcie była trochę wycofana, dlatego czuła się niezbyt komfortowo wspominając o tym. Oczywiście nie dała tego po sobie poznać, mówiąc to zwyczajnym, nieco znudzonym tonem.
- Saga - chciała podać mu dłoń, ale zrezygnowała widząc, że jego cała jest w mące. - Slytherin! - mówiąc to pokazała na siebie rękami, jakby z jej postury mogła wynikać przynależność do domu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Skąd : Seattle
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 54
  Liczba postów : 75
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12731-skyler-jamie-henggeler
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12738-skyler-jamie-henggeler#343628
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12732-nie-mam-wlasnej-sowy#343529
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12734-skyler-jamie-henggeler




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia dodatkowa   Wto Maj 31 2016, 01:35

Przez chwilę spojrzał na dziewczynę poważnie z pokerfacem. Jak mogła nie jeść naleśników? Rozumie, że może pochodzić z stuprocentowej czarodziejskiej rodziny, no ale, ale... to naleśniki. Na pewno poznała w swoim życiu kogoś, kto uświadomił jej potęgę naleśników. A jeśli nie... to znaczy, że spoczywa na nim teraz ogromna presja.
Wciąż z grobową miną szybko wyszedł z pomieszczenie i wrócił z naręczem składników na oba z przepisów. Postawił przed Sagą syrop klonowy, dżem, twaróg i czekoladę.
- Musisz spróbować wszystkich - powiedział poważnie, przysuwając się bliżej i patrząc dziewczynie w oczy. - Obiecaj mi, że spróbujesz wszystkich.
Dziewczyna jest na tyle chuda, że jednorazowe obżarstwo jej nie zaszkodzi. Sky jednak miałby wyrzuty sumienia, gdyby zrobił tradycyjną wersję, która raczej niskokaloryczna nie jest, więc postara się podrasować przepisy tak, by organizm lepiej sobie z nimi poradził. Na szczęście magiczne smażenie bez tłuszczu opanował do perfekcji. Oby tylko dziewczyna się nie przyczepiła, że chce tradycyjne, mugolskie naleśniki bez ani szczypty magii. A przecież magia smakowała tak dobrze!
Zabrał się do rozdzielania składników do misek, rzucił kilka zaklęć i ciasta zaczęły się wyrabiać. W tym czasie podał małą miseczkę Sadze. Nalał do środka odrobinę śmietany, miarkę cukru i podsunął twarożek z widelcem dla Ślizgonki, mając nadzieję, że załapie, że ma do składników w misce dodać twarogu i porządnie połączyć wszystko za pomocą widelca.
- Pomożesz mi? - zapytał z uśmiechem, wskazując na miseczkę.
On w tym czasie zajmie się robieniem kremu czekoladowego, bo prawdziwe naleśniki powinny być polane czekoladą. Tak zawsze podawał je tata, więc i on tak będzie to robił już zawsze.
Spojrzał przelotnie na dziewczynę. To jego szansa. Musi ją wyrwać. Tylko... że ona nie była facetem. Ma takie przeczucie, że do kobiet powinno podejść się nieco w inny sposób. Z resztą sam nigdy za bardzo nikogo nie podrywał. Faceci zawsze jakoś sami go znajdywali.
- To... często tu bywasz? - palnął, próbując nadrobić miną, która świadczyła, że pytanie było zadane pół żartem, pół serio, z pełną świadomością jak słabo to brzmi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Islandia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 438
  Liczba postów : 404
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12513-saga-demantur?nid=4#337640
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12526-saga-o-ludziach-magii
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12543-poczta-sagi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12535-saga-demantur




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia dodatkowa   Sob Cze 04 2016, 23:20

Może nie powinna się przyznawać, że nie jadła naleśników, Skyler zrobił się jakiś taki poważny... i bez słowa wyszedł z kuchni. Przez chwilę stała tak zamurowana, aż dotarło do niej, że chyba z naleśników nici. Zanim się jednak ruszyła chłopak wrócił z mnóstwem... czegoś. Przekrzywiła głowę kiedy postawił to wszystko na blacie przed nią.
- Wszystkiego? - spojrzała na chłopaka. Był tak blisko niej od początku? - Jeśli będzie mi smakować...
Wciąż istnieje opcja, że pomimo głodu nie zje tych całych naleśników. Mogą nie być tak dobre jak jej opowiadano, mogą w ogóle nie być zjadliwe. I co wtedy? Na pewno będzie jej głupio, ale powinna móc jakoś się wycofać. Tymczasem w kuchni zapanował chaos, w jakiś dziwny sposób uporządkowany, chłopak wydawał się nad wszystkim panować. Saga była pod wrażeniem, w końcu ona nigdy nawet nie próbowała gotować. Nic więc dziwnego, że spojrzała na Skylera jak na wariata kiedy podsunął jej miseczkę i twarożek. Przez chwilę wszystko się w niej wzburzyło. Ale z drugiej strony, gotował jej właściwie bezinteresownie. W sumie głupio byłoby gdyby po prostu stała i patrzyła. Spojrzała na widelec, ma jakieś magiczne właściwości? Trzeba go jakoś zaczarować? Delikatnie dotknęła jego końca, ale nic się nie stało. Odchrząknęła cofając rękę i spojrzała na chłopaka, sprawdzając czy widział ten jej żenujący ruch. Dobra, chyba trzeba będzie zrobić to po mugolsku. Chwyciła widelec i wydziabała trochę twarożku, który przerzuciła do miski. Zorientowała się, że to raczej słaby sposób. Zanim cały twarożek trafił do miski nieźle się namęczyła. W końcu zadowolona z siebie spojrzała na Skylera.
- Co? - Stała nad miską z twarożkiem próbując wymieszać jej zawartość, a on pyta o takie coś? Odgarnęła kosmyk włosów, który spadł jej na czoło i zmrużyła oczy. Dotarło do niej, że to nie zupełnie na poważnie. - Kuchnia to nie jest miejsce dla mnie - odpowiedziała mieszając twarożek. Wydawało jej się, że już jest dobrze, więc wzięła miseczkę i podeszła do chłopaka. - Może być?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Skąd : Seattle
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 54
  Liczba postów : 75
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12731-skyler-jamie-henggeler
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12738-skyler-jamie-henggeler#343628
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12732-nie-mam-wlasnej-sowy#343529
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12734-skyler-jamie-henggeler




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia dodatkowa   Sob Cze 11 2016, 21:40

Poczuł się lekko urażony stwierdzeniem "jeśli będzie mi smakować". W końcu gdy Sky gotuje, to wszystkim po prostu MUSI smakować. Nawet Candida uznała jego talent kulinarny. Ale powiedzmy sobie szczerze, tak naprawdę jest nawet lepszy w gotowaniu od niej. Co prawda dziewczyna ma za sobą różne eventy, przez co jej wiedza jest o wiele większa i tego chłopak nie może ukryć. On jest samoukiem, wie tyle ile nauczył się na własnych błędach lub co udało mu się wyczytać z książek (ale kto by miał na to czas!). Ale przy Candy na pewno wiele się nauczy. Tym bardziej, że jeśli chodzi o jego umiejętności co do wypieków, to potrafi zrobić niewiele więcej co typowa mugolka w wieku nastoletnim. Jedyne czym tak naprawdę lubi się pochwalić to jego praliny.
- Bzdura, kuchnia to dobre miejsce dla wszystkich! - odpowiedział, zabierając się do lania ciasta naleśnikowego na patelnię za pomocą różdżki. Wykonał kilka zgrabnych ruchów, pozwalając ciastu ułożyć się w drobne wzorki róż. Gdy ciasto już zaczynało się zarumieniać wylał kolejną porcję ciasta na całą powierzchnię patelni. Ta czynność pozwoliła mu osiągnąć taki efekt, że gdy gwałtownym, ale płynnym ruchem podrzucił naleśnik, a ten obrócił się i opadł na nagrzane naczynie, oczom dziewczyny ukazał się ciemniejszy wzór róż, na mniej przypieczonym tle reszty ciasta (nie wiem na ile zrozumiały był opis, więc pokaże, o jakiego typu efekt mi chodzi - dop. autora)
- Idealnie - Zerknął na twarożek, które pokazywała mu dziewczyna i uśmiechnął się. - Szybko się uczysz, może chciałabyś uczęszczać na zajęcia kucharskie moje i Candidy? Raz dwa załapałabyś mechanizm. Widać, że jesteś bystra. - Położył na talerzu wciąż ciepły naleśnik, wprawnym ruchem rozlał na nim krem czekoladowy, który zdążył już nieco ostygnąć, dzięki czemu zgęstniał odpowiednio do swojej roli. - A tak poza tym, to może chciałabyś zostać moją dziewczyną? - zapytał swobodnie, jednocześnie składając naleśnik w trójkąt, by krem odpowiednio się rozłożył, a jednocześnie wciąż dobrze byłoby widać wzorek róż.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Islandia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 438
  Liczba postów : 404
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12513-saga-demantur?nid=4#337640
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12526-saga-o-ludziach-magii
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12543-poczta-sagi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12535-saga-demantur




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia dodatkowa   Pon Cze 13 2016, 23:31

Dla wszystkich poza Sagą. W kuchni czuła się trochę jak słoń w składzie porcelany. Nawet teraz, pośród tego chaosu kierowanego przez Skylera, była trochę spięta. Bała się, że coś potłucze albo wysypie. A chłopak radził sobie tutaj tak dobrze; widziała jakie niesamowite wzory zrobił na naleśniku. Od razu pomyślała, że to musi być koszmarnie trudne, ale za to jakie imponujące! Kiedy podeszła bliżej z twarożkiem, niemal pożarła placek wzrokiem.
- Candida wspominała mi o nich. - Odwzajemniła uśmiech. To trochę dziwne, że Caramelo nie powiedziała nic o współprowadzącym. Ale to nawet w jej stylu. - Może się wybiorę. Zastanowię się. -  odparła zagadkowo. Chyba powinna pójść, w końcu przyjaźni się z Candy. Ale z drugiej strony umiejętność gotowania jakoś nie wydawała jej się niezbędną. Bo na przykład dzisiaj, wcale by jej się nie przydała, prawda?
Komplement puściła mimo uszu. To nie tak, że się nim nie przejęła, zawsze robiło jej się miło, kiedy ktoś ją chwalił. Jednak okazywanie wdzięczności, nawet za coś tak banalnego, nigdy nie szło jej najlepiej.
Tymczasem spoglądała na pyszności, które zaraz miała zjeść. Gęsty, czekoladowy krem, którego zapach czuła z odległości metra, rozlany na puszystym, złotym naleśniku. Tak się wpatrzyła w ten słodki widok, że w pierwszej chwili nie dotarło do niej co powiedział chłopak. Kiedy już jednak zrozumiała o co zapytał, odłożyła z hukiem miseczkę na blat i spojrzała na niego zdezorientowana.
- Słucham?! - W tej chwili tylko to mogła z siebie wydobyć. Wiedziała, że brzydka nie jest. Wiedziała też mniej więcej jak działają te wszystkie zasady zawierania związków. Ale usłyszeć coś takiego od faceta, którego widziała prawdopodobnie pierwszy raz w życiu? No i poza tym, nie miała przecież zamiaru bawić się w coś tak głupiego i bezsensownego! - I co... myślisz, że jak mi zrobisz naleśnika to padnę ci do stóp i łaskawie zgodzę się z tobą... chodzić? - Ostatnie słowo powiedziała ciszej, jakby ze strachem. Zanim przetworzyła co się właśnie stało, odwróciła się na pięcie i ruszyła w kierunku drzwi, ignorując ciche burczenie w brzuchu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Skąd : Seattle
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 54
  Liczba postów : 75
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12731-skyler-jamie-henggeler
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12738-skyler-jamie-henggeler#343628
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12732-nie-mam-wlasnej-sowy#343529
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12734-skyler-jamie-henggeler




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia dodatkowa   Wto Cze 14 2016, 11:48

Sky należał to osób niezwyle empatycznych, jeśli chodzi o kontakty międzyludzkie, dlatego był dobrym spowiernikiem. Czasami jednak odznaczał się totalną tępotą emocjonalną, zwłaszcza gdy chodziło o kuchnie. Sam czuł sie w niej tak, jakby to było jedyne miejsce, nad którym potrafi zapanować, więc myślał, że to nie może być takie trudne. I chyba rzeczywiście tak jest, że tylko kuchnie potrafi zrozumieć, bo patrząc na jego życie codziennie, to jedyne co pozostaje, to rzucić mu spojrzenie przepełnione współczuciem. Bo szczerze... tyle czasu uganiać się za facetem, który koniec końców bierze ślub z jakąś psychopatką, ale wciąż chce się z tobą pieprzyć po kątach. Żeby było śmieszniej, to ty wcale nie olewasz sprawy ani nie zrywasz tej znajomości, postanawiasz w gościu wzbudzić zazdrość. I to tylko dlatego, że wydaje ci się, że go kochasz. Naiwny człowieku.
Początkowo zaczął się śmiać, słysząc tekst z naleśnikiem, jednak widząc, że dziewczyna zaczyna mu uciekać, mina mu zrzedła i w kilku szybkich krokach zbliżył się do niej, by przytrzymać ją za nadgarstek. Ok, jednak słaby z niego podrywacz. Czas na plan B.
- Poczekaj, źle to określiłem – zaczął, próbując spojrzeć dziewczynie w oczy. - Potrzebuję kogoś, kto będzie udawał moją dziewczynę. To musi być ktoś, kto naprawdę jest godny zazrości, bo inaczej to wszystko by nie miało sensu. - Nerwowo przeczesał ręką włosy, za co normalnie szybko by się skarcił. W końcu to jest wbrew wszelkim zasadom BHP. Jeszcze tego by brakowało, by ktoś znalazł włos w jego daniu. - Jeśli nie chcesz, to przepraszam, ale przynajmniej zjedz już tego naleśnika.
Cały Sky. Przeżyje kosza. Nawet całą paradę koszy. Ale jego danie tego kosza dostać nie może. NIGDY. Spójrzcie tylko na ten naleśnik, idealnie dopieczone ciasto o idealnej grubości. Czułby się wielkim przegranym, gdyby miał go teraz sam zjeść. Może skrzaty by się skusiły?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Islandia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 438
  Liczba postów : 404
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12513-saga-demantur?nid=4#337640
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12526-saga-o-ludziach-magii
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12543-poczta-sagi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12535-saga-demantur




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia dodatkowa   Wto Cze 14 2016, 21:42


Kiedy poczuła, że Skyler złapał ją za nadgarstek, zatrzymała się. Chwilę mierzyła się z własnymi myślami, aż w końcu powoli się odwróciła, unikając wzroku chłopaka. Nawet nie była pewna co czuła w tej sytuacji; jakby dumę pomieszaną z zażenowaniem i złością. Niezła mieszanka.
W końcu zdecydowała się spojrzeć na Skylera. Jego słowa ją zaciekawiły, jednak się nie odezwała, tylko zmarszczyła lekko brwi. To brzmiało trochę absurdalnie, ale i intrygująco. Istnieje też opcja, że był po prostu psychopatą, który obserwował ją od dłuższego czasu, a teraz kłamie. Albo to jakieś głupie żarty Salemczyków. Kiedy jednak tak mu się przyglądała, czuła, że jest szczery i... zdesperowany.
Stała więc, patrząc to na Skylera to na naleśnika. W końcu podeszła do blatu i wzięła widelczyk. Jeśli będzie smakować - dopytuje, jeśli będzie niedobre ucieka. Podejrzliwie odkroiła kawałek naleśnika i powoli wsadziła go do ust. Momentalnie poczuła przyjemną eksplozję aż nazbyt słodkiego kremu, którego silny smak przełamało puszyste ciasto. (fragment autorstwa Skylera, zbyt piękny, żeby miał się zmarnować - dop. aut.) W ostatniej chwili powstrzymała się od skomentowania wspaniałości tego naleśnika. Odczekała, żeby ten głupkowaty uśmiech znikł jej z twarzy i odwróciła się do chłopaka.
- Jeśli mam się zgodzić, musisz wyjaśnić mi o co chodzi. - Uśmiechnęła się krótko, zastanawiając się co ona do cholery wyprawia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Skąd : Seattle
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 54
  Liczba postów : 75
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12731-skyler-jamie-henggeler
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12738-skyler-jamie-henggeler#343628
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12732-nie-mam-wlasnej-sowy#343529
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12734-skyler-jamie-henggeler




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia dodatkowa   Nie Cze 19 2016, 11:07

Skylerowi od zawsze dobrze z oczu patrzyło. Wiecie, to jest ten typ, któremu nie boisz się pożyczyć kasy, nawet jeśli go nie znasz, bo wiesz, że nieważne jak i kiedy, ale on cię znajdzie i te pieniądze odda. Z jego oczu biła szczerość i dlatego tak źle czuł się z całą tą sytuacją. On po prostu nie kłamał, a teraz, nie wiedzieć czemu, wyszło mu to tak naturalnie. Wystarczyło, że spojrzał na Nathaniela i słowa same popłynęły. Może za dużo z nim przebywał i aż się tym zakłamaniem zaraził? A desperacja przyszła już sama... Niemniej  jednak prawda jest taka, że chciałby przez jakiś czas być w normalnym związku. A skoro nie może być, to chociaż sobie poudaje.
Odetchnął z ulgą, gdy dziewczyna zawróciła, by spróbować jego małego dzieła. To już połowa sukcesu.  Poza tym nie można się złościć po spróbowaniu czegoś tak dobrego. Tym bardziej, że dla Sagi jest to dość nowy smak. Albo raczej nowa tekstura. W końcu nigdy wcześniej nie jadła naleśników.
Nabrał powoli powietrza w płuca, zastanawiając się ile ma powiedzieć i w jaki sposób.
- Jest taki chłopak, z którym się spotykałem na uboczu, ale on miał dziewczynę i niechcący wzięli ślub, ale ogólnie on jej nie chce zostawiać, a ja i tak mam być jego na boku i spanikowałem, bo nie chce do końca życia być kimś, z kim ktoś zdradza dziewczynę, bo to złe i w ogóle ble - wyrzucił z siebie błyskawicznie na jednym oddechu, strzelając słowami szybciej niż niejeden auror zaklęciami podczas pojedynku. - I tak jakoś mu powiedziałem, że mam dziewczynę na oku. Bo wiesz... jak będę miał dziewczynę, to nie będę mógł się z nim spotykać.
Powoli dochodziło do niego jak to wszystko jest głupie i energia podczas mówienia uchodziła z niego przy każdym kolejnym słowie.
- I miałem nadzieję, że dzięki temu może coś zrozumie... Wybierze albo ją albo mnie. - Powstrzymał się od stwierdzenia "zrozumie, że mu na mnie zależy". To brzmiało żałośnie, a jeszcze żałośniej by brzmiało, gdy się okaże, że Nath wcale go nie chce w takim stopniu, w jakim Skylerowi się wydaje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Islandia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 438
  Liczba postów : 404
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12513-saga-demantur?nid=4#337640
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12526-saga-o-ludziach-magii
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12543-poczta-sagi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12535-saga-demantur




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia dodatkowa   Sro Cze 22 2016, 17:12

Słuchała tego co mówi chłopak z kamienną twarzą. W sumie, to dlaczego miałoby ją to obchodzić; te wszystkie sprawy sercowe i wielkie dramy. Szczególnie ta tutaj, chociaż "niechcący wzięli ślub" brzmi naprawdę świetnie. Szkoda, że nie jest w temacie. Szkolne plotki jakoś średnio ją interesowały, szczególnie, że nie kojarzyła większości nazwisk, ale niektóre z nich mogły być ciekawe i przede wszystkim przydatne.
Postawa Skylera w tej całej historii, ją zirytowała. Może i miłość nie była tematem, w którym miała doświadczenie. No dobra, tak naprawdę, nie miała zielonego pojęcia co czuje chłopak. Ale jeśli faktycznie czuł się źle to powinien to, do jasnej cholery wykrzyczeć! Przynajmniej ona tak uważała - że powinien coś zrobić, cokolwiek. Nie mogła sobie wyobrazić siebie w tej sytuacji, bo w życiu nie chciałaby się tak do kogoś przywiązać.
Wzięła talerzyk, żeby skończyć naleśnika. W końcu na głodnego nic nie wymyśli, poza tym faktycznie jest zbyt pyszny, żeby go tak zostawić. Więc, miałaby udawać dziewczynę Skylera, żeby go odciągnąć od tamtego chłopaka i przy okazji dać do zrozumienia, że potraktował go zupełnie nie fajnie. Prawdopodobnie celowo pominęła ewentualny scenariusz ponownego zejścia się chłopaków. W końcu jeśli ma już pomagać, to będzie to wredna zemsta, a nie delikatne napomknięcie, że coś jest nie tak.
Patrzyła badawczo na Skylera, jeszcze chwilę temu był pełen energii. Ta sprawa faktycznie go przytłaczała. Głośno wypuściła powietrze i włożyła do ust ostatni kawałek naleśnika. Czyżby litość panno Demantur? Powoli do niego podeszła i uniosła kącik ust.
- Wiesz? Zgadzam się. - Teraz pokazała pełny uśmiech. Jeszcze nie do końca dotarło do niej na co się zgodziła, ale w tej chwili marzyła tylko o łóżeczku. Była wykończona tym wszystkim. Odwróciła się i ruszyła w kierunku wyjścia. Dla niej sprawa była załatwiona. Będzie mieć chłopaka i to nawet bez tych wszystkich głupich sercowych ceregieli, czyż to nie piękne? Uśmiechnęła się do siebie i zniknęła za drzwiami.

z/t misiek, teraz Tutaaj
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Barnard Castle
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 415
Dodatkowo : prefekt fabularny, legilimencja i oklumencja
  Liczba postów : 342
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12628-james-waters
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12630-james-waters#341246
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12631-elmer#341248
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12629-james-waters#341244




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia dodatkowa   Sob Paź 01 2016, 18:51

James nie interesował się przyjaciółmi Naeris, jednak gdy usłyszał, że jedną z jej najlepszych przyjaciółek jest Olivia Xehijocosetoriano, nieco się zmartwił. Już kiedyś słyszał od kogoś, że dziewczyna nie jest w porządku wobec... nikogo. Olivia była na tym samym roku co oni, też chodziła do Ravenclawu, a z Nae przyjaźniła się od trzeciej klasy. Jem ani trochę jej nie ufał, więc stwierdził, że pogada z dziewczyną na ten temat. Wziął też pod uwagę fakt, że jeśli Krukonka nie potraktuje jego próśb odpowiednio, wartoby spróbować pokazać samej Naeris jaka jest Olivia. Przez cały sierpień sumiennie przygotowywał eliksir - veritaserum, po którego wypiciu osoba odpowiadała na pytania zgodnie z prawdą i najbardziej wyczerpująco, jak umiała. Był to najtrudniejszy eliksir jaki warzył w całym swoim życiu. Warzył go przez wszystkie etapy faz księżyca, używając składników, o jakich jedynie słyszał w swoim osiemnastoletnim życiu. Na szczęście, całe jego starania nie poszły na marne, bo eliksir działał tak jak powinien.
Właśnie była przerwa, podczas której uczniowie jedli obiad, więc James zmierzył ku Wielkiej Sali, mając nadzieję, że spotka tam Olivię. Okazało się jednak, że jest zamknięta z powodu Ogromnego Sprzątania Hogwartu. Na drzwiach znajdowała się informacja, że teraz wszystkie posiłki odbywają się w dodatkowej kuchni oraz jak się do niej dostać. Gdy tylko zbliżył się do stołu, przy którym siedzieli uczniowie z Ravenclawu dostrzegł jedwabiste, długie do pasa, z niebieskimi końcówkami, czarne włosy Krukonki. Gdy podszedł bliżej poprosił jej sąsiada, by przesunął się odrobinę dalej, bo James miał w zamiarze zaledwie z nią porozmawiać, a dopiero w ostateczności użyć eliksiru.
- Hej, Olivia? - raczej spytał niż stwierdził, choć swietnie wiedział, że to właśnie ona. Jadła akurat jakiś deser, chyba galaretkę. - Możemy pogadać? - spytał James, choć nie oczekiwał odpowiedzi. Kiedyś gdzieś czytał, że taka forma wypowiedzi to pytanie retoryczne. - Jestem James, jakbyś nie wiedziała i też jestem przyjacielem Nae. Zależy mi, żeby ludzie traktowali ją dobrze... A odnoszę wrażenie, że ty tego nie robisz. Daj jej po prostu spokój.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nieokreślony
Galeony : 237
  Liczba postów : 177




Specjalny






PisanieTemat: Re: Kuchnia dodatkowa   Sob Paź 01 2016, 19:27

Olivia Xehijocestariano była zażenowana tym, co Hogwart ostatnio sobą reprezentował. Naprawdę nie potrafili nawet zapanować nad skrzatami? Zresztą, uważała, że tę szkołę już dawno należało zamknąć dla dobra i uczniów i nauczycieli. Gdyby tylko mogła, przeniosłaby się do Beauxbatons, gdzie przynajmniej przyjmowano odpowiednich uczniów. A nie te wszystkie szlamy. Olivia o wiele bardziej lubiła otaczać się towarzystwem czystokrwistych uczniów ze Slytherinu i żałowała, że sama nie trafiła do tego domu. Widocznie jednak była zbyt inteligentna. Wiedziała, jak zdobywać to czego chce i jak postępować z ludźmi, żeby owinąć ich sobie wokół palca. Siedziała właśnie przy stole, zastanawiając się, gdzie wywiało jej wszystkich znajomych. Doskonale sobie radziła twarzą w twarz, ale mając towarzystwo zawsze dostawała te +10 do pewności siebie. Obserwowała wszystkich znajdujących się tu ludzi i zastanawiała się, jak dużo wie na temat każdego z nich. W plotkach Olivia była mistrzynią i zawsze wiedziała, co jest grane, kto się z kim przespał, komu obito wczoraj twarz, a kto wylądował na szlabanie u profesora. Widelcem odkroiła sobie kawałek galaretki i właśnie miała włożyć go do ust pomalowanych na malinowo, kiedy ktoś ją zaczepił. Normalnie warknęłaby, żeby spadał, ale to był ten chłopak, który niegdyś był jej celem. Pamiętała, że planowała wykorzystywać znajomość z Naeris, tej małej, głupiej dziewczynki, żeby zbliżyć się przy tym do niego, skoro się przyjaźnili. Uznała go za niezłe ciacho, w każdym razie jego twarz przyjemnie się oglądało. Dodatkowo miałaby wtykę u jednego z największych pupilków nauczycieli. Dzięki temu mogłaby unikać kar za swoje wybryki związane z alkoholem albo narkotykami. Olivia zamierzała się z nim zabawić, ale szybko wydedukowała, jak nudnym typem on jest. Nic dziwnego, że zaprzyjaźnił się z tą kretynką. Wręcz pasowali do siebie. Co nie zmieniało faktu, że chłopak najwyraźniej nie był aż tak ślepy, jak Sourwolf, i zorientował się, że Olivia nie zawsze gra czysto. Właściwie wszystko robi tylko dla siebie. Musiała więc na niego uważać.
- Z tobą zawsze... James - zwróciła się do Krukona z uśmiechem, pod wpływem którego większości facetów miękły kolana. Oczywiście, jej oczy pozostały zimne i błękitne. Odgarnęła nonszalancko włosy z ramienia, słuchając jego słów. No nie, serio przyszedł tu z powodu tej małej idiotki? - Nae? Ach, Naeris... Przecież jestem jej najlepszą przyjaciółką na świecie! - zrobiła duże oczy, jakby zastanawiała się, do czego pił. Przecież doskonale wiedziała o co chodzi.
Olivia przysunęła się bliżej Jamesa. Przechyliła głowę, opierając dłoń na jego ramieniu i szepnęła mu na ucho:
- Ona zrobi dla mnie wszystko. Ja dla niej także, oczywiście! - zaśmiała się po tych ostatnich słowach i ignorując jego obecność, skupiła się znów na swojej galaretce. Naprawdę sądził, że odpuści sobie manipulowanie tą dziewczyną? Ocknął się dopiero teraz? Po pięciu latach igrania sobie z nią? O nie, nie, nie. Olivia zbyt dobrze się bawiła. Miała każdą pracę domową odrabianą na zawołanie i pomoc na wszystkich testach. Naeris była jej tajnym asem, dzięki któremu mogła robić, co tylko zechciała. Czasami jej nawet współczuła tego, jaka jest naiwna. Ale życie jest ciężkie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Barnard Castle
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 415
Dodatkowo : prefekt fabularny, legilimencja i oklumencja
  Liczba postów : 342
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12628-james-waters
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12630-james-waters#341246
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12631-elmer#341248
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12629-james-waters#341244




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia dodatkowa   Sob Paź 01 2016, 20:12

Jej ton głosu był... dziwny. Niepokojący. Miękki, beztroski i taki... przesłodzony. Jej bliskość nieco go niepokoiła. Czyżby próbowała go uwieść? Była piękna, jednak nigdy nie przyszłoby mu do głowy, by mógłby się z nią spotykać. Brzydził się takimi ludźmi jak ona. Jej uśmiech miał go zdecydowanie rozproszyć i wprowadzić w roztargnienie, albo co gorsza - zachęcić do jakichkolwiek interakcji z nim. Nie był na tyle ślepy, by nie zauważyć tych jej gestów - zarzucanie włosami, uśmieszki, ciągłe przybliżanie się do niego. I ten jej niby niezrozumiały ton głosu, że właściwie to nie wie o co mu chodzi . Była słabą i niezbyt wiarygodną aktorką, dlatego Jem zdziwił się, że Nae nadal nie zauważyła niczego dziwnego w jej zachowaniu. Starając nie zwracać uwagi na jej nieodpowiednie zachowanie, powiedział cicho:
- Posłuchaj mnie teraz. Nae jest dla mnie najważniejsza i pomimo zapewnień odnośnie waszej przyjaźni, ja nadal wiem, że jesteś fałszywa. - Zobaczył zmianę wyrazu twarzy dziewczyny i stwierdził, że powinien powiedzieć coś więcej. Żeby zrozumiała. - Odpieprz się od Nae, Xehijocosetoriano i będzie święty spokój. Dobrze ci radzę. - odrzekł, patrząc na nią bez uśmiechu na twarzy. Szybkim krokiem wstał od stołu, zabierając przy okazji szklankę soku dyniowego. Czas wykorzystać veritaserum. Nalał do kubka kilka kropel eliksiru. Po chwili zawrócił do miejsca, w którym przed chwilą siedział. Dyskretnie postawił szklankę i próbując swoich zdolności aktorskich, powiedział całkiem innym tonem:
- Właściwie to... Nie przejmuj się Nae. Czas byś przejęła się mną. - Olivia zaskoczona, wpatrywała się w niego z niedowierzaniem. Nie zwracając uwagi na jego rękę, znajdującą się na stole, przeoczyła fakt, że James... podmienił kubki. I jej kubek był tym z zawartością veritaserum, a pod jego ręką stał kubek, z którego ona wcześniej piła. - To co... Umówisz się kiedyś ze mną? - spytał, łapiąc za kubek, którego używała ona przedtem i popijając z niego łyka. Instynktownie i ona sięgnęła po swoją szklankę i wypiła jej zawartość.
- Muszę już lecieć. - powiedział niespodziewanie. Szybkim krokiem wyszedł z tłocznego pomieszczenia, czując ciepło miniaturowej fiolki znajdującej się w kieszeni jego spodni i uśmiechając się szeroko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nieokreślony
Galeony : 237
  Liczba postów : 177




Specjalny






PisanieTemat: Re: Kuchnia dodatkowa   Sob Paź 01 2016, 20:33

Rozbawiło ją to, że James uznał, że z nim flirtuje. Nie widział jej jeszcze w prawdziwej akcji. Potraifła bezpośrednio wpakować się chłopakowi na kolana i sprawić, że nie będzie poza nią widział świata. Olivia znała facetów doskonale i wiedziała, że mimo wszystko Krukon musiał uznać ją za atrakcyjną.
Zabawne, że nie zamierzał odpuścić. Mógł przecież zrozumieć, że to nic nie da, że Olivia będzie teraz tym chętniej wykorzystywać Nae, tylko po to, żeby go wpienić. Lubiła irytować innych, a ją samą bardzo ciężko było zdenerwować. Najbardziej nie znosiła, gdy coś szło nie po jej myśli. Ponieważ James drążył temat tej kretynki, o której nie chciało już się myśleć Olivii, postanowiła wysilić się i trochę pograć.
- Posłuchaj, James, ja rozumiem, że się o nią martwisz. - westchnęła i zmieniła ton na cichszy i delikatniejszy. Jak gdyby naprawdę zależało jej na tym, żeby jej uwierzył. Tak naprawdę Olivia chciała po prostu szybko go spławić. - Po prostu staram się jak mogę, żeby być dla niej podporą, tak jak ty. Może i wydaję się... niezbyt dobrą dziewczyną, ale Naeris zobaczyła we mnie kogoś więcej. - spojrzała mu przez chwilę w oczy, a potem spuściła wzrok, jak gdyby te słowa strasznie ciężko przechodziły jej przez gardło. Wszystko było oczywiście stekiem kłamstw. James użył ostrzejszych słów. Nie uwierzył jej, ale to nic. Gdyby tylko chciała tego bardziej, mogłaby go przekonać.
- Nie groź mi, bo to nic nie da. - odparła spokojnie, odkładając widelczyk na talerz. Zastanowiła się, jaką maskę powinna teraz włożyć. Niezrozumiana, zagubiona dziewczyna czy może po prostu powinna dalej go uwodzić? Wyczuwała, że Jamesa bardziej przekonywałaby opcja numer jeden, ale skoro sam do niej przyszedł, czemu nie miałaby się trochę pobawić? Wydawało się, że chłopak już sobie pójdzie, ale po chwili wrócił. Olivia uśmiechnęła się z satysfakcją i przygryzła wargę. Oczywiście, nie mógł się oprzeć. Nawet taki ugłaskany laluś.
- Strasznie szybko zmieniasz zdanie, James... - mruknęła, przewracając teatralnie oczami. James także był okropnym aktorem, a może po prostu Olivia była zbyt dobrą obserwatorką. Domyśliła się, że to jakiś podstęp i zwróciła uwagę na to, co robi. Żeby przerwać to, co zamierzał, złapała go za kołnierz szaty i przyciągnęła do siebie. Wpiła się agresywnie w jego usta, nie wypuszczając go jeszcze przez krótką chwilkę. A niech ma za swoje. Myślałeś, że zdołasz mnie przechytrzyć, Waters? Och, kotku, jesteś równie naiwny jak ona. Nie zorientowała się jednak, że Jamesowi chodziło o podmianę kubków. Odchyliła się znów do tyłu, wypinając swój biust prowokująco. Bawiła go jego reakcja na ten pocałunek.
- Wybacz, skarbie, mam zajęty wieczór. - rzuciła beznamiętnie i napiła się ze swojego kubka, nie spuszczając z niego wzroku. Wstała, nie zwracając już na niego większej uwagi. Zarzuciła sobie torbę na ramię, poprawiła włosy i ruszyła w stronę wyjścia, nie żegnając się z nim. Rozmowa z Jamesem o czymś przypomniała Olivii. Miała przecież po obiedzie spotkać się z Naeris w pokoju marzeń! Zastanowiła się, czy ma ochotę na spotkanie i czy dałoby się to jakoś odwołać. Zdecydowanie bardziej wolałaby pójść pocieszyć się ostatnimi ciepłymi dniami na błoniach, ale cóż. I tak zaniedbywała ją bardziej niż powinna. Trzeba było wcielić się w rolę dobrej przyjaciółki kolejny raz.

zt x2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 20
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1477
Dodatkowo : pałkarz
  Liczba postów : 1345
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7531-katherine-nadia-russeau#211124
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7534-kat-russeau
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7533-poczta-kat-russeau#211125
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7535-katherine-nadia-russeau




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia dodatkowa   Wto Lut 28 2017, 22:05

Pierwsza sesja po dłuższej przerwie z @Eanruig Chattan

Katherine wróciła do zamku. Nikt o jej powrocie nie wiedział. Krążyły różne plotki o pannie Russeau. Między innymi, że kogoś zabiła i ojciec ją skazał na Azkaban. Zwariowała i zaczęła brać prochy. Zamknęli ją z dala od ludzi w pokoju z miękkimi ścianami byle nie zrobiła sobie krzywdy. Na jej ręce był ślad po cięciu się żyletką. Cóż, raczej już tej blizny się nie pozbędzie do końca swego żywota. wracając do szkoły nie chciała się z nikim widzieć więc unikała ludzi. Teraz chciała zrobić to samo. Wymknęła się cichaczem do szkolnej kuchni a tam z winem w jednym ręku przeglądała półki w poszukiwaniu czegoś jadalnego. Jej mina nie wyrażała żadnych emocji. Przechyliła głowę lekko w tył upijając łyk wina prosto z butelki. Wcześniej brała jakieś tabsy na depresję, ale miała szeroko w poważaniu fakt, że medyk nie kazał ich pod żadnym pozorem łączyć z procentami. Katherine uważała inaczej. Nie pomagały jej i piła by przyćmić ból, a poczuć się lepiej. Wtedy było jej jakoś lżej na duszy. Znalazła to co chciała i teraz już wskoczyła na jeden ze stołów siadając na nim po turecku i zajadając babeczkę z wiśnią. Przymknęła na moment oczy rozkoszując się smakiem słodyczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : V
Wiek : 16
Skąd : Nethy Bridge, Szkocja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 166
Dodatkowo : prefekt
  Liczba postów : 283
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14073-eanruig-chattan#371851
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14076-eanruig-chattan-familiok
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14075-poczta-jasnie-eanruiga-chattan#371872
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14074-eanruig-chattan




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia dodatkowa   Wto Lut 28 2017, 22:20

On samemu miał ochotę własnoręcznie, mugolskim sposobem, przyrządzić sobie kanapkę. Szedł krokiem raźnym, spokojnym, stanowczym, jak to on. Szkolna szata zaszeleściła o posadzkę, gdy ten wszedł do kuchni. Spojrzał na dziewczynę, którą chyba kojarzył, ale jakoś raczej nie widział na korytarzach szkolnych czy zajęciach. Oparł się o framugę, zaciekawiony, że ktoś właśnie łamie regulamin szkolny. Faktycznie prefekci bardzo marnie tu pracowali, bo co chwilę widział, że ktoś sra na zasady ich znamienitej szkoły. Mając minę pomiędzy zdegustowaniem, a zaciekawieniem, obserwował ruchy dziewczyny i oczekiwał jakiejś reakcji. Samemu wolał nie zagajać, bo może coś ciekawszego zobaczy, niż zwykłe siedzenie i popijanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Kuchnia dodatkowa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 9 z 11Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 8, 9, 10, 11  Next

 Similar topics

-
» Dodatkowa Aula
» [P2] Kuchnia ze spiżarnią
» Kuchnia z jadalnią
» Kuchnia
» Kuchnia

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Podziemia
 :: 
kuchnia
-