IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Kuchnia dodatkowa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, ... 9, 10, 11  Next
AutorWiadomość



avatar

Nauczyciel
Wiek : 29
Skąd : NY
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 52
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 64




Gracz






PisanieTemat: Kuchnia dodatkowa   Pią Sie 19 2011, 20:34

First topic message reminder :

Boczna, dużo mniejsza i nieco bardziej leciwa kuchnia, to idealne miejsce, kiedy chcesz coś samemu przyrządzić. Skrzaty raczej tu nie zaglądają, choć czasem pytają, czy czegoś ci nie potrzeba. Samo pomieszczenie zdaje się być natomiast trochę zapuszczone, albowiem rzadko ktokolwiek tutaj bywa. Z prostej przyczyny - mało komu chce się samemu gotować. To jednak umiejętność niezbyt popularna wśród uczniów czy studentów. Można tutaj zastać wszelakie naczynia oraz przyprawy i produkty sypkie, typu mąka, cukier, sól i tak dalej. Przy odrobinie szczęścia gdzieś zastaniesz stojącą paczkę makaronu lub ryżu. Jeżeli jednak chcesz przygotować coś okazalszego, proponujemy zaopatrzyć się najpierw w produkty z kuchni głównej. Powodzenia i smacznego!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : VI
Wiek : 22
Skąd : Japonia/Londyn
Galeony : 442
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 448




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia dodatkowa   Wto Kwi 03 2012, 15:43

Lillyanne Sangrienta, która została przyjęta do Hogwartu jako Gryffonka, siedziała i śmiała się wraz z jedną ze Ślizgonek. To jest normalne? Wątpię, ale cóż poradzić. Po świecie chodzi wielu ludzi, którzy nie są normalni i w dodatku się tym szczycą! Mugol, czy czarodziej, co za różnica, skoro i tak wyglądają identycznie. Ją nie obchodziły różnice jakie dzieliły ją z drugim człowiekiem. Jedyne co mogło jej przeszkodzić z przyjaźnią z kimś, to fakt, że są całkowicie odmienne z charakteru i nie potrafią się dogadać.
-Hmmm nie mam zielonego, ani nawet czerwonego pojęcia kiedy. Może jak następnym razem się spotkamy to się umówimy… - powiedziała z uśmiechem. – Jak na razie nie mam czasu… A właśnie! – powiedziała wstając. – Już jest późno, a ja muszę jeszcze kogoś poszukać… musisz mi wybaczyć, ale muszę iść… pa – wydukała i odbiegła pozostawiając pannę Spadajtiev samą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : V
Wiek : 21
Skąd : Moskwa
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 22
  Liczba postów : 17




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia dodatkowa   Wto Kwi 17 2012, 09:08

- No dobrze, jeszcze się umówimy kiedy razem będziemy gotować - odpowiedziała Tarin po czym się uśmiechnęła. Dziwnie się czuła, na samą myśl że robi coś dobrego. Pomyślała sobie że jutro potępi kilka szlam i będzie wyrównane. Czas wolny się kończył i powoli musiała niestety udać się do pokoju.
- No to Lillyanne muszę lecieć, dziękuję za ten piękny wieczór i oczywiście za dobre spaghetti, spotkamy się na zajęciach. Do jutra papa ! - odpowiedziała Tarin przytulając Lillyanne i uśmiechnięta wróciła do pokoju, myśląc o tym jaka to ta Lillyanne fajna i czemu nie jest w Slytherinie. Szkoda, ale coż życie. Tarin umyta wskoczyła do łóżka i uśmiechnięta zasypiała myśląc o jutrze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 30
Skąd : Irlandia Castlebar/Dublin
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 193
Dodatkowo : umiem się posługiwać miotłą 8D
  Liczba postów : 235




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia dodatkowa   Pon Maj 21 2012, 18:33

Zanim zdążył cokolwiek odpowiedzieć, Quentina zaciągnęła go w stronę podziemi a tam wprost do kuchni. I on, biedny, zmęczony, całkowicie bezsilny i zrezygnowany, musiał się poddać i pozwolić się ciągnąć po korytarzach. Z tymi wszystkimi tobołami na plecach.
- Cudowne miejsce... - powiedział, siadając na jednym ze starych krzeseł. - Ale ja nie potrafię gotować.
Ha, Shane przypala nawet wodę na herbatę.
Nie, no, dobrze, może nie jest aż tak źle, czasami sobie zrobi kanapkę z jajkiem, o. A ugotowanie jajka to wyczyn w jego wykonaniu, szczyt kulinarnych umiejętności.
Westchnął głośno i prawie się udusił, gdy poczuł ilość przypraw w powietrzu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Wiek : 25
Skąd : Mediolan, Włochy
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 169
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 514




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia dodatkowa   Pon Maj 21 2012, 22:09

Jak jest się głodnym człowiek wszystko zrobi, żeby jak najszybciej dotrzeć do celu i wreszcie się porządnie najeść. Tak właśnie miała Quentina. Chciała już być jak najszybciej w kuchni, poszukać słoiku z ogórkami po czym je zjeść i iść spokojnie do dormitorium by tam zająć się masową produkcją papierowych zniczy dla Shane'a. Biedaczek musiał targać te wszystkie rzeczy, a blondynka nawet jednej torby nie wzięła. Paskuda z niej no nie? Nawet nie raczyła pomóc, tylko gnała jak szalona do tej kuchni, bo by zaraz umarła przez brak ogórków w żołądku. Kiedy już razem doszli do kuchni dziewczyna od razu rzuciła się na pierwszą lepszą półkę w poszukiwaniu zielonych rarytasów.
-To ja panu coś ugotuję, o! - od tak serca. Jak nie ma przy sobie papierowego znicza to niech chociaż porządne żarcie zrobi.
-Czekaj tylko znajdę to coś czym gotuje się wodę, taką jedną wielką łyżkę i parę klamotów - w między czasie szukała tych wszystkich potrzebnych rzeczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 30
Skąd : Irlandia Castlebar/Dublin
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 193
Dodatkowo : umiem się posługiwać miotłą 8D
  Liczba postów : 235




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia dodatkowa   Pon Maj 21 2012, 22:13

- Dobrze. - odparł i zmęczony położył głowę na blacie stołu. I tak siedział z głową położoną na blacie stołu. Wpatrując się w Quentinę, która latała tam i z powrotem jak jakaś mucha latem, która wleciała przez okno i nie umie skubana wylecieć.
Nie, głupie porównanie.
- Czajnik, wodę gotuje się w czajnik. - rzucił cicho i ziewnął. Prócz tego, że był głodny i był zmęczony, powinien już dawno się przespać. Rano wstaje o piątej i idzie biegać.
Idiota, powinieneś spać do 12 co najmniej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Wiek : 25
Skąd : Mediolan, Włochy
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 169
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 514




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia dodatkowa   Pon Maj 21 2012, 22:25

Dziewczyna krzątała się po kuchni i krzątała w poszukiwaniu potrzebnych rzeczy. Przy okazji znalzła słoik z ogórkami, masło, chleb, ser i rzodkiewkę. O już wie co zrobi! KANAPKI! I to nie byle jakie. Kanapki według przepisu Queni i jej kochanej siostry Giulianny. Boże jak ona dawno ich nie robiła. Potrzebne produkty wystawiła na stół, zaś nóż trzymała już w ręku, którego tak naprawdę nie powinna go trzymać. Jeszcze stanie się jakieś nieszczęście czy coś. Po chwili dziewczyna zabrała się za krojenie chleba.
-Aaaałaaa - krzyknęła. No pięknie. Dziewczyna skaleczyła się w trakcie kiedy kroiła chleb. Brawo dla Quentiny, brawo!
-Umieram, ja umieram! O nie widzę już białe światełko! - typowe dla puchonki. Dramatyzowanie, które zawsze towarzyszy dziewczynie. Po chwili usiadła na krześle cały czas krzycząc, becząc i bógwiecojeszcze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 30
Skąd : Irlandia Castlebar/Dublin
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 193
Dodatkowo : umiem się posługiwać miotłą 8D
  Liczba postów : 235




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia dodatkowa   Pon Maj 21 2012, 23:19

Co, jaki krzyk, o co chodzi?
Uniósł głowę nad stołem i zobaczył jak Quentina... umiera bo odcięła sobie palec?
- Jezusie, krew! - zawołał i dalej coś bełkotał po irlandzku. Zerwał się z krzesła i podskoczył ku puchonce.
- Pokaż! No pokaż! - rzucił chwytając ją za rękę.
A.. nie było tak źle.
- Oi, plaster starczy i całus mamusi. - mruknął puszczając dłoń dziewczyny. Westchnął tylko głośno i przejechał otwartą dłonią po twarzy. - Do amputacji jeszcze daleko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Wiek : 25
Skąd : Mediolan, Włochy
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 169
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 514




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia dodatkowa   Wto Maj 22 2012, 23:47

Ale ten paluszek bolał. Krew się lała strumieniami, Quenia zaraz umrze, cóż się stanie? Ktoś będzie musiał zorganizować dla dziewczyny pogrzeb co idzie za tym ponieść za nie wszystkie koszty. Po chwili zauważyła jak Shane pochodzi do dziewczyny.
-O matko gdzie plaster?! Potrzeba mi matka i to natychmiast! Kurcze muszę napisać list od niej. Niech rwie do mnie z Mediolanu do Hogwartu! - rzekła i nagle nastała cisza - o już mnie nie boli. O jak fajnie! - i ruszyła ku aneksu kuchennego. Po chwili odwróciła się w stronę Wolffa.
-A co to takiego aputacośtam? - bo skąd miała wiedzieć? Pierwszy raz coś takiego słyszy. Może to jakiś zespół albo aktorka?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 30
Skąd : Irlandia Castlebar/Dublin
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 193
Dodatkowo : umiem się posługiwać miotłą 8D
  Liczba postów : 235




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia dodatkowa   Wto Maj 22 2012, 23:51

Przez moment miał wrażenie, ze straci równowagę i padnie na ziemię w geście bezsilności. Ale się powstrzymał- ledwo, bo ledwo, ale jednak.
- Amputacja to odcięcie kończyny. - odpowiedział i ponownie usiadł przy stole, na którym ponownie ułożył swoją umęczoną głowę.
- Jak dalej będziesz tak szaleć, to sobie amputujesz z pół ręki. - zauważył mądrze.
Na wspomnienie o Mediolanie aż się rozmarzył. Wspaniałe miasto, kiedyś tam grał mecz a w wolnych chwilach bujał się z pięknymi Włoszkami. Stop.
Grał tylko mecz.
- Tęsknie za Mediolanem. - mruknął sam do siebie przypominając sobie całonocne imprezy we Włoszech.
A nie, mecze sobie przypomniał, tak, MECZE.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Wiek : 25
Skąd : Mediolan, Włochy
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 169
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 514




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia dodatkowa   Sro Maj 23 2012, 00:08

Matko jak ten Shane niewyraźnie wygląda. Aż Queni serce zabolało. Taki zmęczony, zaspany, coś się musiało stać. A może sama dziewczyna go denerwowała?
-Ojej to musi być straszne! Prze pana, a pan był kiedyś amputowwacośtam? - zadała pytanie w stronę mężczyzny tym samym szukała czegoś czym nie zrobi sobie krzywdy.
Jeju też tęsknię za Mediolanem. Pomidorowa mamy - tak, Quenia zamyśliła się i tym samym zaczęła rozważać czy aby nie czasem mogłaby zrobić pomidorową. Chociaż z czego tutaj zrobić zupę? Jednak muszą zadowolić się kanapkami, a co tam.
-Prze paaaanaaa? Pan się dobrze czujee? Widzę, że pan jakiś taki niewyraźny jest. Ja jak jestem niewyraźna często przecieram twarz skarpetką. To naprawdę działa. Chce pan? Mogę dać swoją nawet. - i zabrała się do zdejmowania buta by móc zdjąć skarpetkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 30
Skąd : Irlandia Castlebar/Dublin
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 193
Dodatkowo : umiem się posługiwać miotłą 8D
  Liczba postów : 235




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia dodatkowa   Sro Maj 23 2012, 00:14

- Nie, nic mi nie amputowali. - odpowiedział. Ale chyba zaraz sam sobie amputuje głowę, jak ta nie przestanie boleć, pomyślał.
Nagle podskoczył aż, zrywając się na równe nogi.
- Nie! Nie trzeba twoich skarpetek, Queniu, nie! - zawołał przerażony a potem nerwowo się zaśmiał. - Już mi lepiej, po prostu jestem głodny!
Co jak co, ale Shane nie miał fetyszu skarpetek czy stóp, mogę o tym zapewnić. Na chwilę obecną pragnął bardziej pomidorowej niż jakiegokolwiek fetyszu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Wiek : 25
Skąd : Mediolan, Włochy
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 169
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 514




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia dodatkowa   Sro Maj 23 2012, 00:25

-Ach to dobrze, że panu nic nie amputowowalilali. Nie wyobrażam sobie pana bez nogi - nigdy nie umiała, nie umie i nie będzie umiała wypowiedzieć tego jakże groźnego słowa.
-Wie pan co? Ja zostawię jedną na wszelki wypadek. Mówią panu, skarpetka jest idealna jak chce się spać - skończywszy swą wypowiedź dziewczyna położyła swoją skarpetkę na stół po czym rzuciła jeden ze swoich słodkich uśmieszków w stronę nauczyciela. Po jakimś czasie puchonka wstała z krzesła i znów zaczęła krzątać się po kuchni. Może rzeczywiście ugotuje tą pomidorową. Stop! Przecież nie ma tu żadnych składników. Dziewczyna wzięła z lady produkty, które miały być użyte do kanapek, położyła je na stole, wzięła do ręki dwa plastry sera i zaczęła je jeść.
-Niech pan coś zje! Blady coś pan jest. - rzekła z pełną buzią po czym wzięła do ręki bułkę i próbowała nakarmić pana Shane'a
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 30
Skąd : Irlandia Castlebar/Dublin
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 193
Dodatkowo : umiem się posługiwać miotłą 8D
  Liczba postów : 235




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia dodatkowa   Sro Maj 23 2012, 08:34

- Quentine, ja umiem sam zjeść - Odparł odbierając dziewczynie bułkę, którą chciała mu wsadzić do ust. W całej swojej karierze Shane się nie spodziewał, ze uczennica będzie chciała go karmić bułką w podziemiach Hogwartu. Co to za absurdalna sytuacją.
Z pewnym obrzydzeniem spojrzał na skarpetkę na stole. Dobrze może nie obrzydzeniem, ale na pewno nie był to wzrok pełen aprobaty i zadowolenia.
Nie mając zbyt wielkiego wyboru zaczął jeść bułkę. Była stara i gumowa, ale hej, jest coś tutaj lepszego? Bo chyba nie skarpetka.
- Jestem blady bo się nie opalam.
Nagle gdzieś w głębi tej i tak niewielkiej już kuchni, rozległ się jakiś huk. I kolejny. Brzmiało to tak, jakby ktoś zaczął wywracać garnki. Shane natychmiast się odwrócił, ale nikogo nie zauważył. zresztą, widoczność i tak była tutaj ograniczona - po prostu było ciemno.
- Oż.
I nagle Shane'owi przypomniał się mugolski film i dinozaurach i jaszczurach atakujących ludzi w kuchni.
- Jak nazywał się ten mugolski film i dinozaurach i jaszczurach atakujących ludzi w kuchni? - Zapytał Quentinę.
Brzdęk, chyba chochla wylądowała na ziemi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Wiek : 25
Skąd : Mediolan, Włochy
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 169
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 514




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia dodatkowa   Czw Maj 24 2012, 18:17

-Ojej nie wiedziałam. Prze pana bardzo przepraszam, ale nie moja wina, że pan taki strasznie blady jest no. Musi pan dużo jeść. - tak dobrze, Quenia już mu to wspomina po raz trzeci, ale co tam. W naturze blondynki powtarzanie się do normalka, ale przecież Wolff tak kocha lubi Quenię, że nie może na nią nakrzyczeć.
Po jakimś czasie dziewczyna ponownie wstała z krzesła i zaczęła krzątać się po kuchni w poszukiwaniu talerza. Po co jej ten talerz? Tego nie wiemy. Od tak chce go wyjąć, żeby ładne wyglądał na stole. Lecz nagle rozległ się huk. Dziewczyna od razu podskoczyła i wrzasnęła.
-Prze pana to nie ja! Matko jakaś nawiedzona ta kuchnia. Prze pana niech mnie pan ratuje! - krzyknęła czym prędzej poszła schować się pod stół. Tak się bała, że nie zauważyła jak z nerwów usiadła na stopach nauczyciela.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 30
Skąd : Irlandia Castlebar/Dublin
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 193
Dodatkowo : umiem się posługiwać miotłą 8D
  Liczba postów : 235




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia dodatkowa   Czw Maj 24 2012, 18:28

- Quenia, uspokój się i zejdź mi z moich stóp! - krzyknął po czym odskoczył wyciągając nogi spod pośladków dziewczyny.
Molestowanie!
- Ciii! - podszedł do jednej z szafek na której leżała patelnia. Chwycił ją i n a palcach zaczął iść w kierunku, w którym rozlegał się huk. Na razie cisza i spokój.
Cisza, cisza, nic się nie dzieje...
Nagle jednak znowu coś walnęło o podłogę z wielkim hukiem. Shane wypuścił patelnię z rąk i szybko wyciągnął Quentine spod stołu.
- Już nie jestem głodny! Zabierajmy się stąd!

[zt]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Skąd : Francja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 166
Dodatkowo : Pół-wil
  Liczba postów : 366
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7829-louis-fairchild
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9287p15-louis-podejscie-drugie#290356
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4313p15-louis
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7829-louis-fairchild




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia dodatkowa   Pon Wrz 17 2012, 14:21

Kręciłem się po szkole w nadziei, że w końcu zdarzy się coś ciekawego. Rok szkolny nadszedł tak nieubłaganie, że nawet nie zdążyłem się do niego w pełni przygotować. Ci wszyscy ludzie…patrzenie na nich rok w rok stawało się dosyć monotonne. Ich twarze mieszały się w jedną niezgraną bandę, zwaną uczniami tej szkoły. Nie znałem ich imion, bo i po co? I tak mi się to nie przyda, zupełnie jak parę innych rzeczy, ale to już inna para kaloszy. Z resztą, co ja bredzę. Oni to tam nic. Najgorsze były te pierwszaki. Zaraza. Siedem plag Egipskich były niczym w porównaniu z tłumem rozentuzjazmowanych pierwszaków. Pomyśleć, że staną, się tak samo obojętni jak większość, gdy rozpocznie się nauka. Musiałem gdzieś odpocząć. Kuchnia wydała mi się najodpowiedniejszym miejscem. Fakt, było tam sporo ludzi, od czasu do czasu nawet tłumy, ale wszystko rekompensowało jedzenie. Czego ja bym nie zrobił za parę specjałów, gdy za oknem szaruga? Usadowiłem się wygodnie na kuchennym blacie. Rozejrzałem się po pomieszczeniu z entuzjazmem zauważając, że jest puste. Po paru minutach upijałem pierwszy łyk z kufla wypełnionego po brzegi kremowym piwem. Brakowało mi tego, jak niczego na świecie. No może po za jedną osobą… Zacząłem wystukiwać palcami rytm pewniej piosenki która przez całe wakacje chodziła mi po głowie, zastanawiając się co by tu przekąsić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Hrabstwo Dorset
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 4384
Dodatkowo : pół wila
  Liczba postów : 2454
http://czarodzieje.my-rpg.com/t24-effie-fontaine
http://czarodzieje.my-rpg.com/t619-effie-fontaine
http://czarodzieje.my-rpg.com/t253-effie-fontaine
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7168-effie-fontaine#204310




Administrator






PisanieTemat: Re: Kuchnia dodatkowa   Pon Wrz 17 2012, 15:36

Z niezupełną chęcią Fontaine wracała w Hogwarckie mury. Uwielbiała ten zamek, oczywiście, jednakże przyjemne hiszpańskie słońce, ciepłe noce i całodniowe eskapady składające się z robienia rzeczy mniej i bardziej głupich, były najzwyklej wciągające. Nie miała ochoty przerywać hiszpańskie swobody. Chodziły jej po głowie myśli o przerwaniu studiów, o tym, by wrócić na nie, kiedy rzeczywiście będzie chciała. I byłaby to zrobiła, i wyjechała by może na rok z tej Anglii, acz ostatecznie sprawy nieco bardziej się pokomplikowały. Podsumowując, jak co roku, wylądowała w Hogwarcie. Nosiło ją trochę. Miała ochotę jeszcze poszaleć, jeszcze nie żegnać się z wakacyjnym ciepłem, jeszcze porobić głupoty.
Gdzieś z kimś tam wypiła jakieś piwo, gdzieś po drodze zagadała się z kilkoma znajomymi, gdzieś tam wypaliła kilka papierosów. Ostatecznie postanowiła dostać się do kuchni, znaleźć tam więcej piwa, i coś przekąsić. Plan był idealny. Niepostrzeżenie wślizgnęła się do kuchni (lata już tu nie była!) i zaczęła się rozglądać po pomieszczeniu, raczej unikając dyskusji z krzątającymi się skrzatami. Tak, tak jako prefekt naczelny, przyszła skontrolować, czy wszystko tu jest w porządku. Rozglądając się, czy czasem nie ma tu gdzieś butelek z piwem zawędrowała, aż do tajemniczego, drugiego pomieszczenia, znanego jako dodatkowa kuchnia. Chyba jeszcze nigdy tutaj nie była, jakoś nie była wielbicielką gotowania, więc i nie miała się tu po co kierować. Jednakże dziś poszukiwała jakichś trunków. Ku jej zaskoczeniu, okazało się, iż w owym miejscu ktoś już jest. I to nie kto inny jak Fairchild!
- Louuuuis, wiesz, że piwo lepiej smakuje w towarzystwie? - Zapytała pierw jeszcze zaglądając na pobliskie półki. Skoro chłopak skądś tu zdobył kremowe, to była na dobrym tropie. Rzeczywiście na którejś z kolei stało kilka butelek, bez wahania wzięła więc jedną, zaraz ją zgrabnie otwierają.
- Ostatnio coś nie mam szczęścia do spotykania znajomych, miło Cię widzieć - rzekła podchodząc w jego kierunku i dopiero teraz dając, swojemu uroczemu przyjacielowi, na przywitanie krótkiego buziaka w policzek. Rzeczywiście od pewnego czasu jakby wszyscy się pod ziemie zapadli! No bo gdzieżby to miała być jej wina, że niby to ona się gdzieś tam kryje po lochach, skądże, skądże.

______________________

time is on my side
Go ahead, go ahead and light up the town. And baby, do everything your heart desires. Remember, I'll always be around. And I know, I know. Like I told you so many times before. You're gonna come back, baby. 'Cause I know You're gonna come back knocking. Yeah, knocking right on my door.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Skąd : Francja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 166
Dodatkowo : Pół-wil
  Liczba postów : 366
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7829-louis-fairchild
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9287p15-louis-podejscie-drugie#290356
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4313p15-louis
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7829-louis-fairchild




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia dodatkowa   Pon Wrz 17 2012, 17:54

Biorąc kolejny łyk napoju, zaczepem zastanawiać się co ja właściwie robię nie tak. No, bo nie okłamujmy się, kim ja tak naprawdę jestem?Nikim. Ot, co tylko kupą mięsa, no może trochę ładniejszą od ogółu w dodatku przyprawioną magią. Uczyłem się tylu rzeczy jednak jednej nie mogłem pojąć nigdy-co to znaczy kochać. Z początku wydawało mi się, że wiem. Jednak po dalszym rozwoju sytuacji z Florence a raczej brakiem takowe-gówno prawda, to nie dla mnie.Nie w ten zobowiązujący sposób, co innego przyjaźń. Tam nikt nie trzyma cię w złotej klatce. Cóż jak to mawiała mamusia, nie znalazłem jeszcze kobiety dla siebie. Nawet teraz byłem zdolny tylko do biadolenia. Jednak to takie ludzkie...wewnętrzne rozterki. Po chwili moją uwagę przykuło coś, a właściwie ktoś ciekawszy. Ni stąd ni zowąd próg kuchni przekroczyła smukła jasnowłosa niewiasta. Ku mojemu zaskoczeniu była to oczywiście pani prefekt. Kiedy my się ostatnio widzieliśmy?
-Ciebie również miło widzieć Effie.- uśmiechnął się szeroko na jej widok.
Steskniłem się za nią jak nic. Z Fontanną zawsze mogłem porozmawiać, wiedząc, że to osoba na poziomie a nie byle kto. W dodatku świetnie mnie rozumiała, przynajmniej jak na kobietę, bo z nimi bywało różnie.
- Co ciekawego robiła w czasie wakacji moja ulubiona pani prefekt?
Nie widzieliśmy się tyle czasu, więc nic dziwnego, że byłem ciekaw jak spędziła lato. Swoją drogą musiała być naprawdę zajęta, skoro przez przeszło dwa miesiące nie mieliśmy okazji się spotkać. Upiłem kolejny łyk piwa, spostrzegłszy, że dziewczyna poszła w moje ślady. Kto wie, może choć ten dzień będzie udany, skoro tak się zapowiada. Gdyby tak jeszcze reszta znajomych twarzy raczyła wyjść z ukrycia...

______________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Hrabstwo Dorset
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 4384
Dodatkowo : pół wila
  Liczba postów : 2454
http://czarodzieje.my-rpg.com/t24-effie-fontaine
http://czarodzieje.my-rpg.com/t619-effie-fontaine
http://czarodzieje.my-rpg.com/t253-effie-fontaine
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7168-effie-fontaine#204310




Administrator






PisanieTemat: Re: Kuchnia dodatkowa   Pon Wrz 17 2012, 18:53

Kwestie uczuciowe, związkowe, i nie wiadomo jakie jeszcze, raczej nie był tematem chętnym do poruszania przez Fontaine. Albo i nawet nie było o czym tu gadać. Cokolwiek łączyło ją z Orlovem, skończyło się dawno temu. Rozeszli się w swoje strony i przeszli z tym do codzienności. Oczywiście, jego powrót był dla niej małym zaskoczeniem, ale nic nie zmieniał. Tak jak postanowili, rozeszli się w swoje strony. Nie zastanawiała się jak będzie dalej. Czas pokaże, nie ma tu co planować, martwic się, czy gdybać. Z resztą sama sobie też doskonale radziła, a luźne flirty były czymś absolutnie przyjemnym.
Fontaine wypiła kilka łyków chłodnego piwa, kolejno wdrapując się na stół, by usiąść zaraz koło Louisa. Założyła nogę na nogę, odgarnęła włosy i zajęła się dalszym sączeniem napoju.
- Wciągnęłam się w podróżowanie po Hiszpanii na tyle, że nie chciało mi się w ogóle tu wracać. Podróżowanie, albo raczej imprezowanie - dodała po chwili, gdyż właściwie więcej się tam bawiła, niż rzeczywiście zwiedzała. O Egipcie ani nie było co wspominać, raczej nie działo się tam nic niezwykłego.
- Chce Ci się wciąż tu jeszcze wracać? - Zapytała obserwując Louisa. Większość ludzi opowiadała o tym, że ciężko Hogwart będzie im porzucić, Fontaine natomiast zaczynała być chyba znudzona tymi starymi murami. Ewentualnie może powinna pomyśleć o ubarwieniu pobytu tutaj? Wygrzebała z kieszeni krótkich szortów lekko pomiętą paczkę fajek, którą wpierw skierowała w stronę chłopaka, a potem sama zapaliła jednego z papierosów. Tak, tak za pomocą różdżki odpalając. Ach te wysokie zdolności magiczne!

______________________

time is on my side
Go ahead, go ahead and light up the town. And baby, do everything your heart desires. Remember, I'll always be around. And I know, I know. Like I told you so many times before. You're gonna come back, baby. 'Cause I know You're gonna come back knocking. Yeah, knocking right on my door.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Skąd : Francja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 166
Dodatkowo : Pół-wil
  Liczba postów : 366
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7829-louis-fairchild
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9287p15-louis-podejscie-drugie#290356
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4313p15-louis
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7829-louis-fairchild




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia dodatkowa   Wto Wrz 18 2012, 10:11

Hiszpania. Piękne miejsce. Ciepło przytulnie, nic dziwnego, że Eff tam właśnie się wybrała. Może sam powinienem się tam wybrać w przyszłym roku? Kto wie, czas pokarze. Niechętnie przypomniałem sobie te chwile spędzone w Egipcie. Wszystkie jedną po drugiej. Miasto faraonów, nie obfitowało w mojej głowie, jakimiś rewelacyjnymi wspomnieniami o których mógłbym trąbić na prawo i lewo. Wciąż tylko te kobiety, jak nie jednak to druga. Doprawdy Fairchild musisz wziąć się w garść.
-Imprezy? Ehhh….przynajmniej ty dobrze się bawiłaś.-zaśmiałem się cicho.
Zazdrościłem jej nie tyle wyjazdu, co swobody która mu towarzyszyła. Oczami wyobraźni już widziałem, tych tępych mugoli, gapiących się na nią jak otumanieni. Zabawne ile uroda może w życiu dać. Tylko przejdziesz ulicą i już czujesz się lepiej. Nie sądzę by miało mi się to kiedykolwiek znudzić. Te wszystkie kompleksy, za chudy za gruby…całe szczęście, że mnie to nie dotyczy. Frustrujące musiałoby być bycie takim…przeciętnym. Wyciągnąłem jednego papierosa z paczki dziewczyny, by po chwili zaciągnąć się po raz pierwszy. Co ja bym zrobił bez takich przyziemnych rozkoszy.
-Szczerze? Nie mam tu po co wracać .-mruknąłem.- Chociaż, ten papieros jest całkiem niezły…będę za tobą tęsknił przyjacielu.- zaśmiałem się gorzko.
Taaak cholernie będę tęsknił za tym miejscem, za ludźmi, których imienia nie znam, bo nie są tego warci, za rozszalałymi pierwszakami, i za bandami panienek które myślały, że mogą coś więcej. Uroczo było jej tak łudzić. Ta ich niepewność. Nikt mnie tu nie trzymał, już nie. Tych którzy się liczyli i tak będę nie raz spotykał, oto zadbam bez dwóch zdań. Jednak po co ten dramatyzm? Szkoła jak szkoła? Nie jestem masochistom by tęsknić za zasadami, chyba, że za ich łamaniem.
-A tobie? Nie masz żadnego sentymentu do tego miejsca?
Kto jak kto ale pani prefekt, powinna odczuwać jakiś niedosyt po zakończeniu swych rządów. Chociaż kto wie, znałem ją na tyle by wiedzieć, że jeśli miałaby za czymś tęsknić to nie tylko za chełpieniem się władzą. Nie maiłem w sumie większych planów na przyszłość. Auror, nauczyciel…te ambicje. Zdecydowanie bardziej kuszącym jest trwonienie majątku w kwiecie wieku z drinkiem w ręce. Nie jedna osoba pewnie by powiedziała, że bez szkoły będzie pusto w jego życiu…można i tak. Teraz wieczne libacje alkoholowe, podróże i inne drobiazgi wydają mi się szaleńczo ekscytujące, ale czy na dłuższą metę wystarczą/ Czy nie będę czuł się wrakiem? Czas pokarze, kto wiem, może znajdę inny sposób na umilenie sobie życia, po odejściu ze Slytherinu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Hrabstwo Dorset
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 4384
Dodatkowo : pół wila
  Liczba postów : 2454
http://czarodzieje.my-rpg.com/t24-effie-fontaine
http://czarodzieje.my-rpg.com/t619-effie-fontaine
http://czarodzieje.my-rpg.com/t253-effie-fontaine
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7168-effie-fontaine#204310




Administrator






PisanieTemat: Re: Kuchnia dodatkowa   Wto Wrz 18 2012, 13:42

Rzeczywiście, nie mogła narzekać na brak rozrywki podczas tegorocznych wakacji. Acz dopiero w Hiszpanii. Egipt minął zaskakująco normalnie i bez większych ekscesów.
- Trzeba korzystać z wakacji, zwłaszcza w tak młodym wieku - rzekła puszczając mu oczko. - To co właściwie robiłeś, że nie mogłeś imprezować? - Zapytała upijając kolejno kilka łyków chłodnego piwa. Kto w dzisiejszych czasach w takim wieku nie imprezował na wakacjach? Chyba trzeba mieć naprawdę dobry powód, by takowej rozrywki sobie odmawiać. Oczywiście istnieli jeszcze takowi, którzy do zbyt rozrywkowych nie należeli i wakacje woleli spędzać w domu, ale Fontaine, wedle niej, całe szczęście, iż ich nie znała.
- Zaraz zatęsknisz i za moimi zdolnościami kucharskimi - nagle uznała zeskakując ze stolika i podchodząc w stronę rzędu szafek jakie mieściły się w kuchni. - Zgłodniałam, trzeba coś przyrządzić - stwierdziła powoli przechadzając się i zaglądając do poszczególnych półek. Oczywiście Fontaine była tragiczną kucharką, bo całe życie gotowały za nią skrzaty, ale przecież skoro z eliksirów sobie bardzo dobrze radziła, to i gotowanie nie może być o wiele trudniejsze! Z jednej szafki wyciągnęła jakiś garnek, stawiając go na blacie. W międzyczasie usłyszała kolejne pytanie, powoli więc obróciła się w stronę Lousia.
- Oczywiście, że będę mieć sentyment, w końcu spędziłam tu już osiem lat. Ale ile można być stale w jednym miejscu? - Stwierdziła lekko wzruszając ramionami i obserwując pół wila. - Trzeba iść dalej, podbić resztę świata - rzeczywiście, za władzą, którą tu sprawowała na pewno będzie tęsknić. Tylko, że to jedynie Hogwart, przydałoby się rządzić na trochę większym polu! Może zostanie pierwszym ministrem magii, kobietą? Albo wróci tu i wespnie się wprost na stanowisko dyrektora. Ha, plany idealne! To teraz tylko musi je zacząć realizować. Tymczasem jednak Effie podeszła do Louisa, złapała go za rączkę i pociągnęła, by ten wstał z miejsca.
- W tajemnicy Ci zdradzę, że jestem beznadziejna z gotowania, musisz mi z tym pomóc - powiedziała ciągnąc go, by ruszył za nią i grzecznie przystąpił do tworzenia czegokolwiek jadalnego. Garnek już był przygotowany, jeszcze tylko wypadałoby wymyślić co i jak upichcą. Oczywiście, co to za problem dla dwóch wil!

______________________

time is on my side
Go ahead, go ahead and light up the town. And baby, do everything your heart desires. Remember, I'll always be around. And I know, I know. Like I told you so many times before. You're gonna come back, baby. 'Cause I know You're gonna come back knocking. Yeah, knocking right on my door.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Skąd : Francja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 166
Dodatkowo : Pół-wil
  Liczba postów : 366
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7829-louis-fairchild
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9287p15-louis-podejscie-drugie#290356
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4313p15-louis
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7829-louis-fairchild




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia dodatkowa   Sro Wrz 19 2012, 13:37

Co ja takiego robiłem? Cóż, dobre pytanie. Właściwie sam nie znałem na nie odpowiedzi. Egipt zdawał się być idealnym miejscem na libacje alkoholowe, słońce, piękne turystki, drinki z parasolkami i te sprawy… jednak jakby nie byłem w nastroju. Przytłaczało mnie to niemiłosiernie. O ile dla kogoś innego, brak procentów we krwi w czasie wakacji był normą, dla mnie niestety nie. Przywykłem do tego typu uciech i rezygnacja z dobrej zabawy nie byłaby dobrym pomysłem. Zanudziłbym się na śmierć i tyle. Te wakacje nie były do końca udane, tylko pogrążałem się w tym o czym chciałem zapomnieć i rozdrapywałem stare rany. Po co mi to było? Wystarczyłoby po prostu zmienić otoczenie. Możliwe, że gdybym wyjechał już pierwszego dnia, gdy dostrzegłem tą tabliczkę na ‘drzwiach’ namiotu z jej imieniem… To była przeszłość. Nie pasowała do mnie. Byłaby raczej kulą u nogi i zmarnowała się czekając na coś więcej. Dobrze wiedziałem i wiem to teraz-nic takiego nie mogłem jej dać. Nie było potrzeby by mydlić jej oczy. Wolałem dotwarzać ją sobie w głowie, dopóki ten obraz nie zblednie na dobre.
-Powiedzmy, że nie miałem odpowiedniego towarzystwa-powiedziałem upijając łyk piwa.
Z Effie mogłem spokojnie porozmawiać. Zrozumiałby mnie na pewno. Jednak zanudzanie jej swoimi rozterkami sercowymi i to w dodatku, nieaktualnymi już można by rzec? Strata czasu. Dla mnie i dla niej. Lepiej iść do przodu i myśleć co by tu dalej ze sobą zrobić.
-No dobrze.-rozejrzałem się po kuchni.-Co powiesz na spaghetti?
Właściwe, to ja też miałem ochotę coś zjeść. Miałem tylko nadzieję, że mimo wszystko Effie okaże się lepszą kucharką ode mnie, gdyż ja do tych co przyrządzają specjały na zamówienie nie należałem. Spaghetti wydawało się dobrym pomysłem, ot co. Sos, makaron i może trochę sera. Mugolskie gotowanie? Kto wie, może kiedyś zapragnę zostać kucharzem? Ciekawe. Do podboju świata chyba się nie nadawałem…bardziej cieszyłyby mnie mniejsze drobiazgi. Nie stop, co ja bredzę. Nie wytrzymałbym ani dna w cieniu, co to za radość rzyć gdzieś na uboczu jak mysz pod miotłą. Nie wiem co ze sobą zrobię gdy to wszystko się skończy, wiem tylko, że nie zadowolę się półśrodkami. Po chwili wygrzebałem z jednej z szafek makaron. Wodzie trzeba było się pomóc trochę zagotować, ale już niebawem, można do nie było wrzucić żółte pałeczki.
-Znasz to przysłowie „Gdzie kucharek sześć…’’?-zaśmiałem się.
Rzeczywiście dobraliśmy się do tego gotowania idealnie. W takim razie oboje mieliśmy ‘zdolności’ kulinarne. Nie maiłem pojęcia czy to co przyrządzimy będzie jadalne, ale to nie było najważniejsze. W duchu byłem wdzięczny Effie, że postanowiła tu przyjść, dzięki temu mogłem zająć się czymś konstruktywnym i nie alienować dalej, bo ile można.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 22
Skąd : Folkestone, Anglia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 148
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 386




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia dodatkowa   Sro Paź 17 2012, 20:40

Przyszłaś na umówione miejsce. Właściwie to... Stęskniłaś się. Nie rozmawialiście porządnie od Egiptu, od tego felernego dnia nad morzem, kiedy powiedziałaś Freddie'mu, co tak naprawdę czujesz. Potem tylko wymienialiście krótkie powitania, albo "co u ciebie słychać?" Brakowało czasu na wspólne spotkania, z tego powodu bardzo ubolewałaś, szczególnie po otrzymaniu złych wiadomości.
Prześlizgnęłaś się przez kuchnię, grzecznie odpędzając od siebie skrzaty i zaszyłaś się w dużo mniejszym pomieszczeniu. Usiadłaś na stoliku, nogi postawiłaś na ławce i schowałaś twarz w dłoniach. Nawet nie miałaś w tym większego celu, chyba po prostu chciałaś oprzeć na czymś głowę, na chwilę zamknąć oczy i oddać się rozmyślaniom o czymś innym niż całe to twoje (pierdolone) życie.
Czekałaś. Bo to potrafiłaś najlepiej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 24
Skąd : Liverpool
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 222
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 533
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3897-frederick-ainsworth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6112-od-malibu-po-paryz
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6111-fredsonowa-sowa#173017




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia dodatkowa   Sro Paź 17 2012, 21:10

Frederick nie należał ostatnio do najszczęśliwszych osób. Ciągle snuł się z kąta w kąt, nie bardzo wiedząc, co właściwie powinien ze sobą zrobić albo też przesiadywał w bibliotece, wgapiając się bezmyślnie w ksiąg. Nudziło mu się potwornie, do tego nie wiedział, czy powinien do kogoś w ogóle pisać. A może mają go kompletnie gdzieś, może przez przypadek coś zrobił czy powiedział? Coś, co sprawiło, że teraz wszyscy mięli go w głębokim poważaniu? Ale to przecież niemożliwe, żeby nie pamiętać czegoś, co się robiło, tym bardziej biorąc pod uwagę fakt, iż Freddie jest abstynentem.
Ale w końcu nie wytrzymał! Dość miał już tego użalania się nad sobą, w końcu był facetem i powinien jak facet się zachowywać, co nie? Tak więc wziął do ręki pióro, pergamin, zawołał sowę i wysłał ją kolejno do Mijki, Rosie i Maddie. Ależ z niego był przedsiębiorczy mężczyzna. Od razu mu się humor poprawił, a podskoczył jeszcze wyżej, kiedy jego przyjaciółki mu odpisały! Dobrze, że jednak nie miały go dosyć, bo smutno by mu się zrobiło. Zaraz też po zaproszeniu Różyczki do kuchni, wziął parę niezbędnych rzeczy do przygotowania czekolady i pobiegł co sił w nogach w umówione miejsce. A i tak był drugi. Stanął na chwilę w drzwiach, przyglądając się swojej najukochańszej na świecie przyjaciółce z rozczuleniem. Wyglądała na naprawdę zmartwioną, taka krucha i delikatna… Podszedł do niej po cichu, odkładając gdzieś po drodze torbę i usiadł obok niej, przygarniając ją do siebie bez słowa. Martwił się o nią, tak cholernie się martwił.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 22
Skąd : Folkestone, Anglia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 148
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 386




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia dodatkowa   Sro Paź 17 2012, 21:33

Nie chciałaś się nad sobą rozczulać. Są przecież osoby, które znacznie wcześniej zostają sierotami, czasem nawet nie mają przyjaciół, którzy mogliby zastąpić im tę straconą rodzinę. A ty miałaś. Miałaś Freddie'go, miałaś Mię, Mariana i Cyryla. Nie byłaś sama.
Nie usłyszałaś, jak Freddie wszedł do kuchni, dopiero kiedy delikatnie cię do siebie przytulił, drgnęłaś lekko, a potem rozluźniłaś się, wtulając się w chłopaka. Brakowało ci tego, jego silnych ramion, zapachu, uczucia bliskości. Wszystkiego. Westchnęłaś lekko. Mogłabyś w takiej pozycji spędzić resztę swojego życia, nie odsuwając się od Fredericka nawet na milimetr.
Jednak to zrobiłaś. Wyprostowałaś się, oddalając się od silnych ramiona chłopaka i spojrzałaś na niego. Wydawał się być... smutny, zmęczony. Wygięłaś wargi w lekkim uśmiechu (nie obejmującym twoich oczu), zmierzwiłaś mu włosy i cmoknęłaś w policzek.
- Jak żyjesz? - zapytałaś w końcu, ciekawa nie najlepszego samopoczucia Krukona (zdawać by się mogło, że jeszcze gorszego od twojego, a to już było co najmniej dziwne).
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Kuchnia dodatkowa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 11Idź do strony : Previous  1, 2, 3, ... 9, 10, 11  Next

 Similar topics

-
» Dodatkowa Aula
» [P2] Kuchnia ze spiżarnią
» Kuchnia z jadalnią
» Kuchnia
» Kuchnia

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Podziemia
 :: 
kuchnia
-