IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Kuchnia dodatkowa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 9, 10, 11
AutorWiadomość



avatar

Nauczyciel
Wiek : 29
Skąd : NY
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 52
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 64




Gracz






PisanieTemat: Kuchnia dodatkowa   Pią Sie 19 2011, 20:34

First topic message reminder :

Boczna, dużo mniejsza i nieco bardziej leciwa kuchnia, to idealne miejsce, kiedy chcesz coś samemu przyrządzić. Skrzaty raczej tu nie zaglądają, choć czasem pytają, czy czegoś ci nie potrzeba. Samo pomieszczenie zdaje się być natomiast trochę zapuszczone, albowiem rzadko ktokolwiek tutaj bywa. Z prostej przyczyny - mało komu chce się samemu gotować. To jednak umiejętność niezbyt popularna wśród uczniów czy studentów. Można tutaj zastać wszelakie naczynia oraz przyprawy i produkty sypkie, typu mąka, cukier, sól i tak dalej. Przy odrobinie szczęścia gdzieś zastaniesz stojącą paczkę makaronu lub ryżu. Jeżeli jednak chcesz przygotować coś okazalszego, proponujemy zaopatrzyć się najpierw w produkty z kuchni głównej. Powodzenia i smacznego!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Puebla, Meksyk
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1026
Dodatkowo : prefekt fabularny, animag (grizzly)
  Liczba postów : 1169
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13793-leonardo-ovidio-vin-eurico#365517
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13806-looking-so-crazy-in-love#365642
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13807-love-letters#365644
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13804-leonardo-ovidio-vin-eurico#365640




Moderator






PisanieTemat: Re: Kuchnia dodatkowa   Pią Mar 24 2017, 23:42

- No ja myślę, że przyjacielskie! - Prychnął z rozbawieniem, gdy Krukon zaczął kombinować. Faktycznie, gdy nazywał go jakkolwiek inaczej, brzmiało to jakoś dziwnie i wymuszenie. Gryfon niechętnie uznał w myślach, że będzie musiał przyzwyczaić się do tego, że nie dla wszystkich jest słodkim Leo. Dla niektórych był całkiem poważnie brzmiącym Leonardem.
- Och, tym się nie martw, nie jesteś - zapewnił chłopaka, bo Ezrze specyficzności nie można było odmówić. Nawet teraz, gdy siedział sobie w tym idealnym mundurku (no dobra, rozpiął parę guzików koszuli), nie przypominał kogoś, z kim Vin-Eurico mógłby się w ogóle dogadywać. Jakoś tak, z Krukonami średnio się dogadywał - Calum był oczywiście niezaprzeczalnym wyjątkiem.
A tu proszę, pan Clarke sam się pod rękę nawinął.
- Ranisz mnie. Quesadilla, mi querido, to danie meksykańskie. Jest to tortilla, czyli coś na kształt placku kukurydzianego, podanego z roztopionym serem i różnymi innymi dodatkami. Nazwa wywodzi się od hiszpańskiego słowa "queso", czyli ser. - Wyjaśnił czując, że przez to wszystko zaczyna gubić się w językach. Leo nigdy nie był lingwistą i uważał, że jego poziom angielskiego był wręcz niesamowity. Fakt faktem, że dużo podróżował - ale hiszpański był dla niego tak naturalny, tak oczywisty i tak ojczysty, że aż serduszko go bolało, gdy go długo nie używał. A w Hogwarcie mimo wszystko zbyt wielu okazji nie miał.
No i przy okazji mógł "pieszczotliwie" nazwać Ezrę i podenerwować go tym - miał nadzieję, że chłopak nie zna zwrotów takich jak "querido".
Szczypiorek już był pokrojony na drobne kawałeczki, podobnie jak sałata i pomidory. Leosiek wziął przyprawę podaną mu przez Krukona i...
- Nie umiesz rozpoznać pieprzu? - Westchnął ciężko. Nie przykładał większej wagi do etykiet, tak więc gdy teraz wziął przyprawę, w pierwszym odruchu sprawdził jej zapach i wygląd. Nie miał żadnej wątpliwości, że było to ziele angielskie, ale proszę - plakietka kłamała! - Nie jestem pedantem, ale bałaganu w kuchni nie znoszę - mruknął, robiąc szybki przegląd innych składników. Udało mu się znaleźć kilka odpowiednich, ale oregano zwyczajnie wyparowało.
Opiekanie różdżką należało do raczej prostych czynności, bowiem zaklęcie działało o wiele szybciej, niż zwykły piekarnik. Leoś w tym czasie zaczął zastanawiać się nad jakimś napojem...
- Co powiesz na margaritę? - Rzucił, chociaż nie był pewien, czy znajdzie tutaj potrzebne składniki. Mimo wszystko pozostawała mu nadzieja... A komu niby mógłby zaszkodzić kieliszeczek do jedzonka?

______________________

But if you really hold me tight,


All the way home I'll be warm!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Preston
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 832
  Liczba postów : 843
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13332-ezra-thomas-clarke
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13335-relki-ezry
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13336-eureka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13338-ezra-clarke




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia dodatkowa   Sob Mar 25 2017, 18:02

- W dobry czy zły sposób? - dopytał. Wiedział już, że Gryfona denerwuje, ale był ciekawy czy tylko konkretnymi działaniami, czy całą osobą. Ezra wiedział, że jego specyfika szła w parze z urokiem, który jednak zazwyczaj działał na dziewczyny. Jakby się tak zastanowić to z niewieloma chłopakami Ezra utrzymywał stały kontakt. Tylko czyja to była wina?
- Wszystko jedno. To tylko jedzenie. Powiedz mi lepiej, co to znaczy "mi querido"? - Ezra miał wrodzony dar do języków i akcentów, co było słychać nawet teraz, kiedy po raz pierwszy wymówił zwrot. Jemu wystarczyło kilka miesięcy, by w sposób komunikatywny nauczyć się na przykład francuskiego. Kiedy tylko poznawał kogoś z obcego regionu, starał się podłapać jak najwięcej podstawowych zwrotów i słówek, żeby w razie potrzeby, porozumieć się w każdym zakątku na świecie. Poza tym, akurat tego Ezra lubił się uczyć. Nie wiedział, jak to się stało, że do tej pory nie miał okazji poznać zbyt dobrze tak ładnego języka jak hiszpański.
Przewrócił oczami na Leonarda. Oczywiście, że nie umiał się bawić i musiał się zorientować, nie dając Ezrze ani troszeczkę satysfakcji. Ale oregano nie było jego sprawką, słowo honoru!
- Nie przeszkadza mi, kiedy inni to robią, ale ja nie piję alkoholu. Ani odrobinki - poinformował go. Ezra swojego postanowienia trzymał się bardzo mocno i mając te swoje dwadzieścia lat na prawdę nie miał pojęcia jak smakuje Ognista, Samogon, czy nawet piwo kremowe, które alkoholu w sobie praktycznie nie miało. Może na imprezach czasem go kusiło, by nagiąć własną zasadę, ale jak na razie zawsze się powstrzymywał. I był z tego naprawdę dumny.
Obok niego leżała limetka, która prawdopodobnie była potrzeba Gryfonowi do drinka. Ezra ją podrzucił, przy okazji przez przypadek łokciem strącając słoiczek ze słodką papryką, która chwilę później pokrywała podłogę. Co tam Leo mówił o bałaganie w kuchni?
- Ups, nie chciałem. - Jeśli Leonardo zwrócił uwagę, na pewno zauważył, że z rąk Ezry wyparowała również limetka. Ale akurat to zniknięcie było celowe. Krukon był trochę jak małe dziecko - jeśli zaczynał się nudzić, zaczynał też broić przy wykorzystaniu swoich złodziejskich i mugolsko-magicznych umiejętności.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Puebla, Meksyk
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1026
Dodatkowo : prefekt fabularny, animag (grizzly)
  Liczba postów : 1169
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13793-leonardo-ovidio-vin-eurico#365517
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13806-looking-so-crazy-in-love#365642
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13807-love-letters#365644
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13804-leonardo-ovidio-vin-eurico#365640




Moderator






PisanieTemat: Re: Kuchnia dodatkowa   Sob Mar 25 2017, 18:38

Ezra zadawał trudne pytania. Gryfon na chwilę zamilkł i przestał nawet gotować, kładąc dłonie na blat. Wbił poważne spojrzenie w chłopaka, zastanawiając się nad odpowiedzią. Było w nim coś niebywale irytującego, ale jednak Krukon potrafił wywołać u Leo szczery śmiech. Drażnił go, jednak Vin-Eurico właśnie takie zachowanie lubił. W końcu przyjaźnił się z Fire, prawda?
- W dobry. - Stwierdził. Był przecież szczerą osobą i skoro w móżdżku wszystko sobie poukładał, to nie zamierzał tego ukrywać. Zresztą jego słowa wcale nie znaczyły tak bezpośrednio, że lubi Krukona!
- No, niby "tylko jedzenie"... Czynność, którą trzeba wykonywać aby żyć. Z drugiej strony jeśli jest możliwość, czemu by jej sobie nie umilić? Ja wiem, że da się pociągnąć na mniej barwnych potrawach. Poza tym nie wszyscy mogą sobie pozwolić na masę przypraw i wytworne dania, ale... No wiesz, akurat my, teraz i tutaj, możemy. No sólo de pan vive el hombre. Nie samym chlebem człowiek żyje. - Uśmiechnął się szeroko, wracając do opiekania mięsa. Musiał jeszcze podgrzać tortille... A na pytanie chłopaka co do "mi querido" jedynie zacisnął wymownie wargi, chociaż w oczach mrygały mu wesołe ogniki.
Koniec końców, oregano przywołał zaklęciem. Schowało się, skubane!
- O, serio? - Na pierwszy rzut oka wydawałoby się, że Leo przejawiał samo zaskoczenie - ale w rzeczywistości był raczej pełen podziwu. Był sportowcem i starał się o siebie dbać, a co za tym szło ograniczać wlewanie w siebie tak niezdrowych substancji. Często stawiał sobie postanowienia, że przez jakiś czas nie będzie pił, ale w pełni zrezygnować z alkoholu nie chciał i nie potrafił. Lubił to, a miał wrażenie, że umie zachować umiar. - Cóż, to dobrze dla ciebie.
Ezra wywołał w kuchni małą katastrofę, a Leo oczywiście musiał ją posprzątać - proszę, jaki przykładny czarodziej.
- Jak mam się nie nabijać z twoich umiejętności sportowych, skoro nawet nie potrafisz piłeczki podrzucić, bez naruszania przedmiotów znajdujących się obok? - Przewrócił oczami z niedowierzaniem. - W każdym razie, zrobię margaritę bezalkoholową.
Najpierw jednak musiał dokończyć quesadillas. Ułożył na ciepłych plackach kawałki kurczaka, chorizo, szczypiorka, sałaty i pomidorów. Nucąc sobie pod nosem nałożył tam jeszcze tyle sera, ile tylko mógł, a wierzch przykrył kolejnym plackiem. I zabrał się znowu za ogrzewanie, aby ser się roztopił. W międzyczasie mieszał wodę gazowaną z sokiem cytrynowym.
- Co zrobiłeś z tą limonką? - Zapytał, rozglądając się ze zmarszczonymi brwiami. Ta mała cholera coś próbowała mu namieszać w kuchni.
Poprosił skrzata o przyniesienie mu pokruszonego drobno lodu. Pokroił quesadillas na kawałki i podsunął talerz swojemu towarzyszowi.

______________________

But if you really hold me tight,


All the way home I'll be warm!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Preston
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 832
  Liczba postów : 843
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13332-ezra-thomas-clarke
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13335-relki-ezry
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13336-eureka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13338-ezra-clarke




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia dodatkowa   Sob Mar 25 2017, 21:32

Leo chyba nie był jednak wielozadaniowy. Nie, kiedy drugą czynnością okazywało się być myślenie. Ezra uniósł brwi lekko na baczną obserwację, której został poddany.
- Gdybym wiedział, że to zmusi cię do takiego wysiłku, nie zadałbym pytania. - Nie pospieszał go, ale to wcale nie było tak trudne pytanie, jak wnioskować można by po przedłużającej się ciszy. Właściwie dla Krukona sprawa była prosta, bo on naprawdę rzadko kogoś nie lubił. A to ten lekkomyślny Gryfon potrzebował się namyślać! - To dobrze, bo inaczej musiałbym starać się zmienić twoją opinię. Musiałbyś mnie znosić tak długo, aż wreszcie byś mnie polubił. Trochę prześladowcza taktyka, ale genialna, nie?
Chodząc krok w krok i przysłużając się w każdej możliwej sytuacji, zdobył kilka dziewczyn, więc to naprawdę nie było głupie!
- Jesteś mistrzem omijania pytań, prawda? Bo z całej twojej wypowiedzi wyrzuciłbym... całą twoją wypowiedź. Chociaż nie, cytat był dobry. To zapamiętam. - I tak zamierzał sprawdzić w słowniku te słowa. Milczenie Leonarda i jego wymowny uśmiech były tylko przeszkodą do pokonania w drodze ku wiedzy. - No, ale w sumie to nie takie trudne. Rekompensuję to sobie papierosami, więc pewnie nawet gorzej. Ale jak zauważyłeś, nie jestem sportowcem, więc nie muszę się przejmować.
Jak o tym wspomniał, przypomniał sobie, że naprawdę dawno nie miał papierosa w ustach. Ezrę czasami łapała taka faza, kiedy uzależnienie się ujawniało, ale generalnie większość czasu żył sobie bez nałogu. No, że też teraz musiał sobie o tym przypomnieć!
- Nie można urodzić się idealnym. Poza tym, umiem tańczyć, a to zawsze też jakiś sport - obronił się. No, technicznie rzecz biorąc to faktycznie potrafił. Jakoś. Przecież nawet Izzy tak stwierdziła, a ją już mógł uznać za pewien autorytet w tej kwestii. No i nie sądził, żeby nadszedł dzień, w którym będzie musiał to Leonardowi udowodnić, więc mógł tak powiedzieć.
- Z jaką limonką? Ja nic nie mam. - Wyciągnął przed siebie puste ręce, pokazując, że jest całkowicie niewinny. Wszystkie kieszenie również były puste. Chciał coś jeszcze dodać, ale wtedy złapał go kaszel. Zasłonił usta rękami, a kiedy je odsunął, ponownie trzymał limonkę. Rzucił ją do Leonarda. - To sztuczka, spokojnie, nie miałem jej w ustach ani nic takiego. Możesz bezpiecznie dotykać.
Quesadillas à la Leonardo wyglądały naprawdę zadziwiająco dobrze. I jeszcze jak pachniały! No, Ezra poczuł się prawie jak na pierwszej uczcie w Hogwarcie, która była dla niego naprawdę ogromnym szokiem. Nie zaczął jednak jeść, czekając aż Leonardo skończy wszystko, co sobie zaplanował. Tak dobrze był wychowany!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Puebla, Meksyk
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1026
Dodatkowo : prefekt fabularny, animag (grizzly)
  Liczba postów : 1169
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13793-leonardo-ovidio-vin-eurico#365517
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13806-looking-so-crazy-in-love#365642
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13807-love-letters#365644
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13804-leonardo-ovidio-vin-eurico#365640




Moderator






PisanieTemat: Re: Kuchnia dodatkowa   Sob Mar 25 2017, 21:49

- No co poradzę? To trudne pytanie! - Leo roześmiał się wesoło. Mógł sobie mówić co chciał, ale nie potrafił znielubić Krukona. Trochę szkoda, bo faktycznie wkurzył go na tamtym festynie. No i jak sam zauważył, jako worek treningowy byłby nawet znośny...
- Taki z ciebie natręt? - Cmoknął z dezaprobatą. W rzeczywistości sam nie był mistrzem szanowania czyjejś przestrzeni. To zabawne, bo gdy się tak zastanowić, sporo go łączyło z tym lalusiem.
- Wiesz co, ja tu ci się produkuję... Wyrażam moją opinię, opieram ją na całkiem znośnych argumentach... Dodaję przysłowie w języku hiszpańskim I DODATKOWO ci je wyjaśniam... A ty jeszcze śmiesz się czepiać. - Potrząsnął głową z niedowierzaniem. Dobrze, że chłopak nie naciskał na wyjaśnianie poprzedniej formułki, bo Leo wcale nie zamierzał mu ułatwiać sprawy. Ezra zawsze mógł sprawdzić to sobie w słowniczku, czyż nie? Chociaż mogło tego nie być w pierwszym lepszym spisie. Vin-Eurico śmiało nazwałby "mi querido" zwrotem pieszczotliwym, a co za tym idzie - potocznym.
- Palisz? - I teraz to było szczere zaskoczenie, bowiem Meksykanin kompletnie się tego nie spodziewał. Jakoś tak papierosy nie pasowały mu do tego Krukona. Sama wizja z dymem nikotynowym ulatniającym się spomiędzy warg chłopaka wydawała mu się irracjonalna.
- Jak nie można? Patrz na mnie. - Wyszczerzył się w ten swój charakterystyczny sposób. Zaraz jednak zajął się szukaniem składników do bezalkoholowej margarity (co, swoją drogą, było wielkim ukłonem w stronę Ezry i szkoda, że tego nie docenił).
- No przecież przed chwilą... o. - Złapał limonkę przyznając w myślach, że taka sztuczka może być bardziej widowiskowa od paru zaklęć. Nie było to dla Leo jakimś ogromnym szokiem, bo w końcu z mugolskim światem miał wielką styczność. - A co, masz toksyczną ślinę? - Uniósł brew z zaciekawieniem, bo Krukon sam mu zasugerował, że gdyby faktycznie trzymał limonkę w ustach, to Leo nie mógłby jej dotykać.
Tak czy inaczej, napój sam nie zamierzał się zrobić. Leoś wrzucił do dzbanka pokruszony lód przyniesiony mu przez skrzata, wlał wodę gazowaną z sokiem cytrynowym, dodał limonkę. Przetarł kawałkiem limonki brzegi dwóch szklanek, a potem postawił je denkiem do góry na talerzyku obsypanym cukrem. Potem przelał wymieszany napój do szklanek i podał jedną swojemu towarzyszowi.
- Gotowe!

______________________

But if you really hold me tight,


All the way home I'll be warm!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Preston
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 832
  Liczba postów : 843
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13332-ezra-thomas-clarke
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13335-relki-ezry
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13336-eureka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13338-ezra-clarke




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia dodatkowa   Nie Mar 26 2017, 22:42

- No przecież przysłowie doceniłem - zaprotestował natychmiast na oburzenie Leonarda. Chłopak musiał po prostu zaakceptować, że priorytetem Ezry nigdy nie było i nie będzie jedzenie i dlatego Krukon nawet nie dyskutował z jego stanowiskiem. Po prostu postawił na złośliwość. Poza tym, nie o to pytał, tak? Kiedy Ezra zadawał konkretne pytanie, chciał uzyskać równie konkretną odpowiedź, a nie wymysły towarzysza.
- No, zdarza się. Na prawdziwy nałóg mnie nie stać, ale od czasu do czasu... Istnieje chociaż jedna dotycząca mnie rzecz, która nie wprawi cię w zaskoczenie? Bo zaczynam się czuć, jakby to ze mną było coś nie tak. - zaśmiał się, kręcąc głową. Ezra sądził, że akurat palenie pasuje do wszystkich. A jak nie to do zdecydowanej większości. Nie raz widywał nawet przesłodko wyglądające dziewczyny, które w wolnej chwili truły się dymem... Więc dlaczego nie on?
- Nie spuszczam z ciebie wzroku, kolego. I uwierz mi, pół czarodziej, pół olbrzym? Gdzie tu ideał, skoro nawet nie jesteś stuprocentowo w żadnym z tych gatunków? Powiedz mi, jeśli brzmię rasistowsko. - Czasami nie wyczuwał granicy, w obrębie której mógł żartować, tym bardziej, jeśli nie znał zbyt dobrze swojego rozmówcy. Dla niego rodzina i pochodzenie były tematami drażliwymi, więc zawsze był ostrożniejszy badając ten grunt.
- Nie toksyczną. Ale ma pewne magiczne właściwości. Chcesz wiedzieć? - Pochylił się w jego stronę i zniżył głos do szeptu, jakby zdradzał mu jakiś ogromnie ważny sekret. - Każdy. Każdy, bez wyjątku, po zetknięciu się z mogą śliną, prędzej lub później się we mnie zakocha. Sprawdzona informacja. Ostatnią ofiarą była siostra Lotty.
Leo miał odpowiedź, dlaczego Krukonka obdarzyła Ezrę tak chłodnym spojrzeniem. Clarke bardzo cieszył się, że Bridget nie miała brata, który z chęcią rozerwałby go na strzępy za skrzywdzenie siostrzyczki...
- Dzięki. - Z Leonarda był jednak dobry chłopak. Przygotowywał mu estetycznie wyglądające jedzenie, zrezygnował z alkoholu i jeszcze sprzątał, kiedy to Ezra nabrudził. Gdyby tylko był dziewczyną, Clarke uznałby go za gospodynię idealną. A tak trochę się zmarnował.
Spróbował dania przygotowanego przez chłopaka i był pod wrażeniem już tego, że mu się w rękach nie rozpadło. Ezra nigdy nie mógł pokonać tego problemu, niezależnie od tego, czy jadł jakiś wymysł obcej kultury, czy też zwykłą kanapkę.
Clarke spróbował i niemal natychmiast odczuł potrzebę skomplementowania towarzysza. Więc wciąż z pełnymi ustami, wymamrotał kilka słów, które nie brzmiały jak nic, co znał. W tym miejscu kończyła się wysoka kultura Krukona... Tak czy inaczej, Leonardo mógł to przyjąć jako naprawdę olbrzymią pochwałę!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Puebla, Meksyk
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1026
Dodatkowo : prefekt fabularny, animag (grizzly)
  Liczba postów : 1169
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13793-leonardo-ovidio-vin-eurico#365517
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13806-looking-so-crazy-in-love#365642
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13807-love-letters#365644
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13804-leonardo-ovidio-vin-eurico#365640




Moderator






PisanieTemat: Re: Kuchnia dodatkowa   Wto Mar 28 2017, 18:00

Leonardo miał mniej priorytetowe podejście do życia. Mógł przekazać komuś trochę wiedzy, a przy okazji nie uznawać jej za najważniejszą rzecz na świecie i nie wymagać tego od niego. Gotowanie bardzo lubił, ale rozumiał, że nie wszyscy muszą się tym interesować. Uważał jednak, że niektóre ciekawostki faktycznie są ciekawostkami i warto je docenić równie mocno, co przysłowia w obcych językach.
Ale ograniczył się do mało wesołego mruknięcia, które Ezrze powinno pokazać jego błąd.
- Nie wiem, jesteś Człowiekiem-Zagadką - prychnął z rozbawieniem. - Najbardziej to mnie w tobie zaskakuje twój nos. Czemu jeszcze ci go nie złamałem?
Jego ton był w pełni żartobliwy, bo Gryfon miał wybitnie dobry humor. Powinien pewnie niedługo zbierać się i opuścić Hogwart - chciał pomóc na treningu dziecięcym i wiedział, że trenerowi się to spodoba. Uznał jednak, że najpierw zje i pogada chwilę z Ezrą.
Promienny uśmiech zniknął z jego twarzy w chwili, gdy Krukon zaczął chrzanić kompletne głupoty, które najwyraźniej na celu miały jedynie obrażenie Leo.
- Jestem raczej otwarty na wszelkie żarty i złośliwości, ale to brzmiało w cholerę rasistowsko. - Oświadczył takim tonem, jakim zwracał się do chłopaka na festynie. Był wyjątkowo dumny ze swojego pochodzenia od chwili, gdy się o nim dowiedział. Pozwalał na najprzeróżniejsze dowcipy i zwykle sam się śmiał, gdy ktoś w jakiś sposób porównywał go do olbrzyma. Mimo wszystko, wymagał jakiegoś szacunku - a w wypowiedzi Ezry mu jej zabrakło.
No, przynajmniej sam się zorientował.
- Potrzebujesz magicznej śliny, żeby kogoś poderwać? - Uśmiechnął się znowu, z początku złośliwie, ale zaraz przeszło to w jego naturalny, pogodny wyraz twarzy. Przy okazji "dyskretnie" wytarł limonkę i dłonie, jakby chciał się upewnić, że nie ma kontaktu z tą czarodziejską śliną. - Naraziłeś się pannom Hudson... - Pokręcił głową z dezaprobatą. Nie byli może jakoś tragicznie blisko, ale jednak Leo dość dobrze znał Lotkę - i wciąć dziwił się, że są wobec siebie tak pozytywnie nastawieni.
- Eeee. Dziękuję? - Zaśmiał się, gdy chłopak zaczął bełkotać coś z pełną paszczą. Gryfon również zabrał się za jedzenie, zerkając przy okazji na zegar aby upewnić się, czy nie musi już iść. - Ma się ten talent - mruknął jeszcze z zadowoleniem, bo quesadillas wyszła mu naprawdę świetna.

______________________

But if you really hold me tight,


All the way home I'll be warm!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Preston
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 832
  Liczba postów : 843
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13332-ezra-thomas-clarke
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13335-relki-ezry
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13336-eureka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13338-ezra-clarke




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia dodatkowa   Wto Mar 28 2017, 19:30

Czy powinno go nieco martwić, że Leonardo zdecydowane zbyt często wspominał o łamaniu i generalnie uszkadzaniu mu ciała? To chyba było niezdrowe podejście podczas zawierania znajomości. Dodatkowo mówił to przy ozdobie pogodnego uśmiechu. Żarty żartami, ale Ezra wolałby wiedzieć, ile w nich było z rzeczywistych fantazji Leonarda.
- Jeśli mnie pamięć nie myli, to już to zrobiłeś... - Posłał mu wymowne spojrzenie, bezwiednie pocierając nos. Ten festyn chyba będzie mu wypominał do końca życia...
Atmosfera nieco się zmieniła, bo głupim, nieprzemyślanym tekście Ezry. Wyraz twarzy Krukona również spoważniał - chłopak zmarszczył brwi i powoli skinął głową. Nie miał problemu z przyznawaniem się do własnej głupoty... którą wykazywał się często. Zaletą było jednak to, że przynajmniej nie popełniał dwa razy tych samych błędów.
- Okej. Tak pomyślałem. Przepraszam.
Zamilkł na moment, mimowolnie uciekając myślami w przeszłość. Dzięki Merlinie, że Leonardo takiej tendencji nie miał i co najważniejsze, nie można było go na długo urazić. Ezra skupił wzrok ponownie na chłopaku i uśmiechnął się bezradnie na jego komentarz. Każdy miał swoje sposoby...
- Od razu naraziłem. Po prostu ostatnio się mniej dogadujemy. Mam nadzieję, że uda mi się jakoś Bridget przeprosić. - Puchonka chyba nie mogła się na niego gniewać do ukończenia Hogwartu, prawda? Zbyt często przymusowo spotykali się na lekcjach. I przypadkowo właściwie też...
Ezra podążył wzrokiem za Leonardem, który najwyraźniej kontrolował czas. Spieszyło mu się gdzieś?
- Łapię aluzję. Musisz już lecieć?
Nieszczególnie się tym przejmował. Akurat Gryfon był drugą osobą, na którą Ezra wpadał notorycznie i po prostu miał jakieś przeczucie, że niedługo znowu będą mieli okazję porozmawiać. W tym wypadku jednak było to całkowicie pozytywne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Puebla, Meksyk
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1026
Dodatkowo : prefekt fabularny, animag (grizzly)
  Liczba postów : 1169
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13793-leonardo-ovidio-vin-eurico#365517
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13806-looking-so-crazy-in-love#365642
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13807-love-letters#365644
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13804-leonardo-ovidio-vin-eurico#365640




Moderator






PisanieTemat: Re: Kuchnia dodatkowa   Wto Mar 28 2017, 19:44

Wcale nie uważał się za jakiegoś szczególnie agresywnego i brutalnego osobnika, który myślał tylko o uszkadzaniu innych. Był zwykłym fanem sportów ekstremalnych i sztuk walki, który miewał problemy z ADHD. Naprawdę, nie ma się czym martwić!
- Ach, stare dobre czasy! - W jego głosie rozbrzmiała nutka rozmarzenia, ale wiadomo przecież, że Vin-Eurico wcale nie planował krzywdzenia Ezry. Znaczy, tylko troszkę - ale bez wyraźnej przyczyny przecież był potulny jak baranek! A nawet teraz, gdy Krukon wykazał się wyjątkowym brakiem taktu, Leoś po prostu postanowił o tym zapomnieć.
Zresztą, przyznał się do błędu i przeprosił, a takie zachowanie zawsze podobało się Leo.
- Nie pomogę, nie znam Bridget. Ale znam Lotkę i jest bardzo w porządku, więc... Jeśli jest podobna do siostry, to dasz radę ją ugłaskać. - Uznał. Nie to, że jakoś zależało mu na tym, żeby Ezra znowu miał dobre kontakty z śliczną Puchonką! W końcu Leosia całkiem interesowało lepsze poznanie drugiej panny Hudson. Z drugiej strony, mogłoby to już być przegięciem w przypadku jego obecnej relacji z Lotką i... Ależ to wszystko było skomplikowane.
Quesadillas zniknęła niemal błyskawicznie, a bezalkoholowa margarita również długo w szklankach nie stała. Gryfon mógł być z siebie całkiem dumny i w gruncie rzeczy, to był. Szkoda by było, gdyby na takiej pokazówce coś mu nie wyszło.
- Ach, tak - nie zorientował się, że Ezra mógł zauważyć jego czujne spojrzenie. - Idę pomóc na treningu młodych, więc... - Dopił swój napój i odstawił szklankę, zerkając wesoło na swojego towarzysza. Miał już pewien pomysł, jak tu zgadać się w przyszłości z Krukonem, ale postanowił zachować to dla siebie. Hogwart nie jest aż tak ogromny, aby mieli nigdy więcej się nie zobaczyć, choćby czystym przypadkiem!
- Do zobaczenia, mi querido! - Sprzątnął paroma machnięciami różdżki, wziął swoje rzeczy i wyszedł, pogwizdując radośnie.

/zt

______________________

But if you really hold me tight,


All the way home I'll be warm!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Preston
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 832
  Liczba postów : 843
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13332-ezra-thomas-clarke
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13335-relki-ezry
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13336-eureka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13338-ezra-clarke




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia dodatkowa   Wto Mar 28 2017, 20:02

To Ezra musiał oddać Leonardowi - mimo usilnych starań Krukona, Vin-Eurico pozostawał zupełnie nieporuszony. Pewnie kiedyś miało się to na nim odbić, ale jak na razie Gryfon nie wykazywał realnych chęci na szkodzenie Ezrze. Clarke uznawał, że, choć wcześniej taki pomysł by wyśmiał, że była to podstawa na naprawdę dobrą znajomość.
- Nawet gdybyś znał, raczej w tym wypadku nie mógłbyś mi pomóc. - Wzruszył lekko ramionami. Raczej nie widział Leonarda w roli jego "skrzydłowego". Tylko by pogorszył sprawę. Jakby już wszystko nie było skomplikowane!
- Na razie, kolego. - Sam nie ruszył się jeszcze przez chwilę i tylko obserwował jak Leonardo się zbiera. Zastanawiał się, co też mógł teraz ze sobą zrobić. Dormitorium niezbyt mu się uśmiechało, nieszczególnie też miał ochotę na jakieś towarzyskie wyjścia... Właściwie, wydawało mu się, że pogoda wreszcie zrobiła się na tyle przyjemna, by więcej czasu spędzać na świeżym powietrzu. Może należało to wkrótce jakoś wykorzystać?

zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 17
  Liczba postów : 41
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15290-hurry-sinclair
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15345-montrose#411353
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15263-hurry-sinclair#407561




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia dodatkowa   Pon Lis 06 2017, 00:09

Trochę się jarałem tym dzisiejszym spotkaniem.
No bo sporo czasu zajęło mi opracowanie mrocznej strategii, i choć może postronna osoba nie nazwałaby jej genialną, ja wciąż nie mogłem się nadziwić, że moje szare komórki były w stanie wykreować taki pomysł. Jego realizacja nie należała do najłatwiejszych, zacząłem więc od zwrócenia się do najwyższej eliksirowej instancji w tej szkole, no i jakimś cudem Fire uznała, że chce jej się tracić miesiąc na bawienie się w warzenie Wielosokowego.
Wbiłem do kuchni wcześniej, byleby tylko na pewno się nie spóźnić, bo głupio byłoby mi, gdyby musiała na mnie czekać, a poza tym negocjacje cenowe dopiero przed nami, także starałem się zrobić dobre któreś tam z kolei wrażenie (przynajmniej to, skoro z poprzednimi już nic nie można zrobić).
Nie byłem za bardzo pewien, czy aby na pewno da radę skombinować kociołek, więc czekając na nią… po prostu zająłem się przekopywaniem przez sterty garnków, szukając tych z najgrubszym dnem. Zakasałem rękawy i zanurzyłem głowę w czeluściach szafki.
To był ostatni element, którego jeszcze mi brakowało. Wszystkie ingrediencje, w szczątkowych ilościach, leżały gdzieś pomiędzy mąką a resztkami makaronu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Kuchnia dodatkowa   

Powrót do góry Go down
 

Kuchnia dodatkowa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 11 z 11Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 9, 10, 11

 Similar topics

-
» Dodatkowa Aula
» [P2] Kuchnia ze spiżarnią
» Kuchnia z jadalnią
» Kuchnia
» Kuchnia

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Podziemia
 :: 
kuchnia
-