IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Kuchnia dodatkowa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4 ... 9, 10, 11  Next
AutorWiadomość



avatar

Nauczyciel
Wiek : 29
Skąd : NY
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 52
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 64




Gracz






PisanieTemat: Kuchnia dodatkowa   Pią Sie 19 2011, 20:34

First topic message reminder :

Boczna, dużo mniejsza i nieco bardziej leciwa kuchnia, to idealne miejsce, kiedy chcesz coś samemu przyrządzić. Skrzaty raczej tu nie zaglądają, choć czasem pytają, czy czegoś ci nie potrzeba. Samo pomieszczenie zdaje się być natomiast trochę zapuszczone, albowiem rzadko ktokolwiek tutaj bywa. Z prostej przyczyny - mało komu chce się samemu gotować. To jednak umiejętność niezbyt popularna wśród uczniów czy studentów. Można tutaj zastać wszelakie naczynia oraz przyprawy i produkty sypkie, typu mąka, cukier, sól i tak dalej. Przy odrobinie szczęścia gdzieś zastaniesz stojącą paczkę makaronu lub ryżu. Jeżeli jednak chcesz przygotować coś okazalszego, proponujemy zaopatrzyć się najpierw w produkty z kuchni głównej. Powodzenia i smacznego!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 24
Skąd : Liverpool
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 222
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 533
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3897-frederick-ainsworth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6112-od-malibu-po-paryz
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6111-fredsonowa-sowa#173017




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia dodatkowa   Sro Paź 17 2012, 22:33

Niewiedza przyduszała go właśnie teraz boleśnie do muru i nie chciała wypuścić. Nie miał pojęcia, co się dzieje z Rosie, co też znowu ją zraniło. Wiedział natomiast, że teraz nie może jej zostawić samej i musi jej pilnować, zapewniać jakieś rozrywki i pielęgnować ich przyjaźń jak nigdy wcześniej.
Cieszył się, że się nie przestraszyła i że tak ochoczo przyjęła jego niewerbalne wsparcie. Niewiele mógł zrobić, nie znając jej sytuacji, ale miał nadzieję, że to pomoże chociaż odrobinę. Może spowoduje, że będzie czuć się bezpieczniej? On tak właśnie się czuł, kiedy miał ją już przy sobie. Strach gdzieś uciekł, wrócił dawno zagubiony spokój. Wszystko już będzie dobrze…
A jednak się odsunęła. Przez chwilę było mu potwornie zimno. Potrząsnął głową, żeby wyrwać się z odrętwienia i poczuł na sobie jej wzrok. Odwrócił więc głowę w jej kierunku, spoglądając jej w oczy ze smutnym uśmiechem. Potem poczuł na swoim policzku jej wargi, tak czułe i ciepłe. Mimowolnie wygiął usta, teraz już radośnie. Pogłaskał ją po włosach, pogilgał ją za uchem i wziął jej drobną dłoń w swoje.
- Przed chwilą jeszcze było dość kiepsko, ale z każdą chwilą coraz lepiej. A co u ciebie? Co się dzieje, Rose? – Zmarszczył brwi, patrząc na nią z troską. Znowu powróciło widmo strachu o jej kruchą osobę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 22
Skąd : Folkestone, Anglia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 148
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 386




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia dodatkowa   Pią Paź 19 2012, 23:10

Już wiele razy zostawałaś sama. Musiałaś radzić sobie ze swoimi problemami bez wsparcia innych, bez przyjaciół, rodziny. Sama. I dawałaś radę. Czemu więc teraz miałabyś sobie nie poradzić? Przecież jesteś silna. Silna jak nigdy dotąd. Dawniej by cię to załamało, zamknęłabyś się w sobie, odizolowałabyś się od innych. Ale ty walczyłaś. O siebie. O swoje życie. Nie chciałaś, żeby żal po śmierci rodziców w jakiś sposób ograniczył ci życie.
- Zawsze tak na ciebie działam? - uśmiechnęłaś się zadziornie, dając Freddie'mu lekkiego kuksańca w bok. Potem jednak uśmiech zniknął z jej twarzy, bo chłopak poruszył temat, który miałaś nadzieję pominąć, by tylko nie zepsuć humoru sobie, jak i przyjacielowi.
Westchnęłaś ciężko, schowałaś na chwilę twarz w dłoniach; szybko jednak podniosłaś głowę i wymamrotałaś cicho:
- Moi rodzice nie żyją. Ale nie chcę o tym mówić, dobrze? - dodałaś jeszcze trochę mocniej. Naprawdę nie miałaś ochoty rozpamiętywać teraz tego wszystkiego, przyszłaś do kuchni dla dobrej zabawy, a nie smucenia się i zamartwiania.
Na to będzie czas później.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 24
Skąd : Liverpool
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 222
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 533
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3897-frederick-ainsworth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6112-od-malibu-po-paryz
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6111-fredsonowa-sowa#173017




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia dodatkowa   Sob Paź 20 2012, 10:16

Nie wszystkie problemy da się rozwiązać w samotności, po prostu odcinając się od ludzi i zostając na pastwę swoich myśli. Ludzie, a w szczególności przyjaciele, pomagają, każda rozmowa czy nawet najmniejszy gest ratuje cię od puszczenia się barierki i skoczenia w przepaść. Poza tym przyjaciołom ta wiedza się zwyczajnie należy, choć zabrzmiało to przesadnie brutalnie i władczo, w końcu wytrzymują z tobą, kochają cię i chcą pomóc, choć czasem chce się po prostu pobyć samemi.
Żal zabiera zbyt wiele życia, marnuje się przez niego tyle pięknych chwil, tyle czasu, który można spędzić owocniej i przede wszystkim weselej.
- Nie zauważyłaś? – Uśmiechnął się asymetrycznie i puścił jej perskie oczko. Śmieszne, że dopiero teraz zdał sobie sprawę, ile prawdy w tym było. Przy niej zawsze czuł się swobodnie, nie bał się mówić i jej szczęście i radość, zalewała też jego. W jednej chwili, po usłyszeniu tak krótkiego i zadziwiająco wiele znaczącego zdania, zmartwiał. Wpatrywał się w nią, jakby nie mogąc uwierzyć w prawdziwość jej słów. W głowie momentalnie pojawiło się mnóstwo pytań, ale wiedział, że nie czas teraz, by je zadawać. To byłoby niestosowne, poza tym nie chciał jej przygnębiać. Przygarnął więc ją tylko do siebie, pogłaskał przez chwilę po głowie, po czym pocałował jej czubek i delikatnie ją od siebie odsunął.
- Wiesz co jest najlepsze w takich sytuacjach? – Uśmiechnął się łagodnie, jakby ten gest mógł ją w jakiś sposób obrazić. Zeskoczył ze stolika i podszedł do swojej torby, po czym wypakował całą jej zawartość na blat. – Będziemy robić czekoladę! No dalej, wstawaj. Nie obijamy się, pracujemy, mój wierny pomocniku! Fartuszek na się i do garów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 22
Skąd : Folkestone, Anglia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 148
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 386




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia dodatkowa   Sob Paź 20 2012, 11:27

Naj­lep­szym przy­jacielem jest ten, kto nie py­tając o powód smut­ku, pot­ra­fi spra­wić, że znów wra­ca radość.
I taki właśnie był Freddie. Nie dopytywał co, gdzie, jak, czy sobie z tym radzisz. Po prostu cię przytulił, przekazując w ten sposób, że jest obok, zawsze, gotowy pomóc, pocieszyć, doradzić.
Pamiętaj, Rołzi, nie ma cze­goś ta­kiego jak dob­rzy i źli przy­jaciele. Są po pros­tu tyl­ko przy­jaciele, ludzie, którzy będą przy to­bie, kiedy ci coś do­lega, i po­mogą ci, byś nie czuła się zbyt sa­mot­na. To ludzie, dla których war­to przeżywać strach, mieć nadzieję... i żyć. Są to ludzie, za których war­to um­rzeć, kiedy trze­ba. Nie ma dob­rych przy­jaciół. Nie ma złych przy­jaciół. Są je­dynie ludzie, których prag­niesz i z który­mi chciałabyś być - ludzie, którzy mają swo­je miej­sca w twoim ser­cu.
Jak Freddie.
- Wiesz, że nie umiem gotować... - powiedziałaś troszkę przerażona, niepewnie spoglądając na wyjmowane przez chłopaka rzeczy. Nie, kuchnia nie była dla niej dobrym miejscem, chyba że chodziło o jedzenie - w tym akurat sprawdzała się bardzo dobrze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 24
Skąd : Liverpool
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 222
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 533
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3897-frederick-ainsworth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6112-od-malibu-po-paryz
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6111-fredsonowa-sowa#173017




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia dodatkowa   Sob Paź 20 2012, 20:03

Przyjaciele są po to, by życie stało się łatwiejsze i piękniejsze, by miało się gdzie ulokować wszystkie uczucia, nawet czasem złość. Bo przecież nawet przyjaźń ma swoje upadki, ale jeżeli jest prawdziwa, tylko umacnia więź między ludźmi. Freddie kłócić się nie potrafił, zbyt pobłażliwie zawsze patrzył zarówno na swoje, jak i cudze błędy. Uważał, że z nich rozlicza się w samotności, rozpatrując tylko swoje słabości, a nie przelewając je na innych ludzi.
Przyglądał się przerażonej twarzyczce Rosie przez jakiś czas i właśnie wtedy uderzyło go, jak bardzo mu na niej zależy. Nie wyobrażał sobie życia bez tej kruchej istotki, bez jej uśmiechu. Równocześnie z tą myślą, na jego usta wypłynął najszczerszy jego uśmiech. Cieszył się, że ma takiego szkraba przy sobie.
- Robienie czekolady… jakiejkolwiek czekolady… nie jest sztuką gotowania, to przede wszystkim szkoła, choć to bardzo dziwnie zabrzmi, uczuć i pragnień. Oprócz podstawowych składników, możesz dodać, co tylko ci się podoba w zależności od tego, na jaki smak masz ochotę. – Pokazał ręką mnóstwo saszetek, flakoników i słoiczków z najróżniejszymi dodatkami. Od najzwyklejszej wanilii, przez chili, nawet do eliksirów różnej maści. – Właściwie, bazę już przygotowałem wcześniej, właśnie podgrzewa się w kotle, więc wystarczy tylko, jak dodasz to, co ci się podoba i wymieszasz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 22
Skąd : Folkestone, Anglia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 148
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 386




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia dodatkowa   Nie Paź 21 2012, 13:52

I trze­ba być wiel­kim przy­jacielem i moc­nym przy­jacielem, żeby przyjść i prze­sie­dzieć z kimś całe po­połud­nie tyl­ko po to, żeby nie czuł się sa­mot­ny. Odłożyć swo­je ważne spra­wy i całe po­połud­nie poświęcić na trzy­manie ko­goś za rękę.
Freddie to właśnie robił. Przyszedł tutaj, by móc spędzić z tobą kilka chwil, nie starał się uszczęśliwić cię na siłę, robił to, co zawsze - był sobą. A to sprawiało ci największą radość, widzieć prawdziwego przyjaciela, mieć go koło siebie. Nie kogoś, kto pod tego przyjaciela się podszywał, udawał tylko, że zasługuje na twoją sympatię i zaufanie. Frederick był przyjacielem w każdym znaczeniu tego słowa i za to go tak uwielbiałaś.
Przejrzałaś szybko wszystkie składniki, które przyniósł Fredson i wyjęłaś te, które najbardziej ci odpowiadały. Chili i skórka pomarańczy, idealnie połączenie w obecnej sytuacji.

ostatnio mi pisanie rołzi nie idzie ;<
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 24
Skąd : Liverpool
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 222
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 533
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3897-frederick-ainsworth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6112-od-malibu-po-paryz
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6111-fredsonowa-sowa#173017




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia dodatkowa   Wto Paź 23 2012, 19:21

Przyszedł nie dlatego, że czuł się w obowiązku do ogarnięcia jej po tak traumatycznych przeżyciach. Przyszedł, bo chciał być z nią i przeżywać wszystkie jej smutki, radości i inne emocje. Kochał dzielić z kimś takie chwile, potwornie go łączyły z daną osobą. A teraz, kiedy dziewczyna stała nad składnikami i wybierała te idealne do jej czekolady, uśmiechał się do siebie. Nie potrafiłby w życiu opisać ogromu uczuć, jakie do niej żywił. Może i brzmiało to zbyt podniośle i romantycznie, jak na tak zwyczajną czynność. Jednak robienie czekolady nigdy nie było dla niego czymś zwykłym, wyzwalało w nim zawsze głęboko skrywane uczucia, co znów brzmi zbyt patetycznie.
Wrzucił odpowiednie składniki do masy i wymieszał spokojnie dwadzieścia trzy razy zgodnie ze wskazówkami zegara, jak go kiedyś nauczono. Chwilę jeszcze przypatrywał się gotującemu się wywarowi, po czym nalał po odrobinie do filiżanek, a resztę przykrył, by wydobyć smak i zapach dodatkowych składników. Postawił kubeczki na stole i bardzo elegancko odsunął krzesło dla Rosie, a kiedy usiadła, zajął miejsce naprzeciwko.
- Za nas i za marzenia, które jeszcze kiedyś spełnimy. – Podniósł naczynko z parującą czekoladą jak kieliszek, tryknął się z Krukonką i upił łyk delikatnego płynu.
Nie chciał się przechwalać, ale jego skromnym zdaniem wyszedł idealnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 22
Skąd : Folkestone, Anglia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 148
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 386




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia dodatkowa   Pon Lis 05 2012, 19:34

Obserwowałaś każdy ruch Freddie'go, chłonęłaś je całą sobą, chciałaś zapamiętać każdy szczegół, każde drgnienie ręki, każdy uniesiony ku górze kącik ust, każdą zmarszczkę na czole czy w okolicach oczu, chciałaś zapamiętać, jak unosi się jego klatka piersiowa podczas wdychania i wydychania powietrza, jak chodzi, jak pije, jak je, jakby to miało być wasze ostatnie spotkanie. Potrzebowałaś go niczym ćpun narkotyków czy alkoholik wódki. Byłaś niemal uzależniona, czułaś to każdą częścią swojego ciała, ale nie potrafiłaś się z tego wyleczyć, nie potrafiłaś i nawet nie chciała, bo... to by było niemal tak, jak utrata Fredericka, wrzucenie go z twojego życia.
Usiadłaś na wysuniętym przez chłopaka krześle, przysunęłaś się, a potem ujęłaś w obie dłonie filiżankę napełnioną czekoladą. Stuknęłaś nią o naczynie chłopaka, przez chwilę delektowałaś się zapachem napoju i unoszącą się z niego parą, potem jednak upiłaś ostrożnie łyk, tak, żeby się nie poparzyć. I mimowolnie na twoje usta wpłynął błogi uśmiech, bo smak napoju był wręcz wyśmienity, jeszcze nigdy nie piłaś czegoś tak pysznego.
Marzenia... Miałaś różne marzenia. Cofnąć czas i powiedzieć rodzicom, że ich kochasz. Spotkać Victora i dowiedzieć się czegoś o nim, poznać go, porównać go do matki, ojca, odnaleźć w nim jakąś cząstkę z nich. Zdać OWTMy, zostać łamaczem zaklęć. Wyleczyć się z miłości do Freddie'go albo... albo żeby on odwzajemnił twoje uczucie. Jedno i drugie przyniosłoby ci szczęście.
- Za marzenia - powtórzyłaś szeptem, unosząc wzrok znad napoju, odważnie spoglądając w oczy chłopaka. Co chciałaś tam znaleźć? Pożądanie? Miłość? Pasję? Troskę? Nie łudź się, Rołzi, nie rób sobie znów złudnych nadziei, one nie wpływają dobrze na twoje życie, samopoczucie. - Przepyszna - dodałaś jeszcze, głową wskazując parujący płyn. No, i nawet nie kłamałaś!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 24
Skąd : Liverpool
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 222
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 533
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3897-frederick-ainsworth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6112-od-malibu-po-paryz
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6111-fredsonowa-sowa#173017




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia dodatkowa   Wto Lis 06 2012, 01:18

Był tak skupiony na czekoladzie, że nawet nie poczuł na sobie jej wzroku. Chociaż właściwie nie stanowiło to żadnego wyjątku, bo w jej towarzystwie był po prostu ślepy. Tak bardzo przejmował się nią, szczególnie teraz, kiedy była tak smutna, że nie widział tak naprawdę, co robi, skupiał się tylko na poprawieniu jej humoru. Sam też za to czasem zawieszał na niej wzrok i ze zdziwieniem stwierdzał, że gdzieś tam porusza go każdy jej gest, uśmiech i grymas. Dziwne to było dla niego, głównie dlatego, że nie czuł się tak przy żadnej innej przyjaciółce. Czasami zastanawiał się, o co w tym chodziło, ale brakowało w tym logiki, nie potrafił dojść do żadnego wniosku, choć ten był tuż przed nim. Siedział teraz naprzeciw i popijał jego czekoladę. Wróć – ich czekoladę.
Wpatrywał się w nią przez moment, uśmiechając się do siebie, czując najprawdziwszą radość z ich spotkania. Naprawdę się za nią stęsknił, choć oczy wiście jego winą było, że w ogóle tak długo się nie widzieli. Całkowicie zapomniał, że wina leżała po obu stronach, przeciągnął ją za to na swoją stronę, zwinął w kłębek i odstawił na moment, stwierdziwszy, że później przyjdzie czas na ganienie samego siebie. Wiedział, że jej smakowało, widział to w jej oczach i cieszył się wgłębi serca przeogromnie z tego powodu. Nie musiałaby nic mówić na ten temat, wystarczyło mu to, czym cieszył obecnie oczy.
Zawsze uważał, że człowiek bez marzeń, to człowiek stracony i bez przyszłości. Bo do czego tu dążyć, czego pragnąć, czym nasycić swoją wyobraźnię. Marzenia były najczystszą formą myśli, nieskazitelną wręcz, tą najbliższą sercu. On sam marzył wiele, cały czas odpływał w wyśnioną przyszłość czy przeszłość. Chciał zostać zapamiętany jako świetny wytwórca czekolady oraz malarz, chciał pozostawić przyszłym pokoleniom jakiś ślad po sobie, coś osobistego, przepełnionego uczuciami. No i chciał być szczęśliwy, jak każdy.
Po toaście ich spojrzenia spotkały się na moment i nie wiedzieć czemu, wstrzymał wtedy oddech, a serce przyspieszyło niepokojąco. Nie dał po sobie jednak poznać, jak bardzo niezwykła to była chwila. Dlaczego? Tego nie potrafił wyjaśnić, szukał odpowiedzi, ale ta zbyt dobrze się ukryła. Uśmiechnął się, jak gdyby nigdy nic i kiwnął głową w podzięce.
- Cieszę się, że ci smakuje, ale to twoja zasługa, że jest taka pyszna. – Mrugnął do niej figlarnie znad kubka i pociągnął łyk napoju, po którym nad ustami został ślad wyglądający zupełnie jak wąsy. Oczywiście, nie miał o tym bladego pojęcia, jak o wszystkim innym dziś zresztą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 45
  Liczba postów : 42




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia dodatkowa   Wto Lis 06 2012, 15:54

Annie jak zwykle we wtorki wybrała się do kuchni dodatkowej. To tu miał na nią czekać jej przyjaciel. O! Jest! Do kuchni weszła zakapturzona postać.
- To co zawsze. Powiedział szorstki męski głos.
Annie wręczyła mu jakiś papierek i tajemnicza postać zniknęła. Dziewczyna rozwinęła pakunek. Kilka butelek wypadło i się stłukło. Podłoga zaskwierczała i zaczęła się palić. Dziewczyna jakby nigdy nic zamruczała pod nosem a woda zalała pożar, a ciecz wróciła do butelki. Annie obejrzała się i szybko zniknęła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 22
Skąd : Folkestone, Anglia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 148
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 386




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia dodatkowa   Pią Lis 09 2012, 22:41

Kochać jest łat­wo. To, można po­wie­dzieć, jak z sa­mocho­dem: wys­tar­czy włączyć sil­nik, do­dać ga­zu i wyz­naczyć so­bie cel podróży. Ale być kochaną to tak jak prze­jażdżka z kimś in­nym, je­go sa­mocho­dem. Na­wet, jeśli uważasz te­go ko­goś za dob­re­go kierowcę, zaw­sze po­zos­ta­je ten pod­skórny strach, że może się po­mylić, a wte­dy w ułam­ku se­kun­dy wys­trze­licie obo­je przez przed­nią szybę na spot­ka­nie śmier­ci. Być kochaną może oz­naczać naj­większy koszmar. Bo miłość to re­zyg­nacja z pa­nowa­nia nad włas­nym lo­sem. A co się sta­nie, jeśli w połowie dro­gi pos­ta­nowisz zawrócić al­bo skręcić w bok, a nie masz na to ja­ko pa­sażer żad­ne­go wpływu?
Miłość - najbardziej zdradliwa choroba na świecie: zabija cię zarówno wtedy, gdy cię spotka, jak i wtedy, kiedy cię omija.
Ale to niedokładnie tak.
To skazujący i skazany. To kat i ostrze. I ułaskawienie w ostatnich chwilach. Głęboki oddech, spojrzenie w niebo i westchnienie: dzięki Ci, Boże.
Miłość - zabije cię i jednocześnie cię ocali.
Uśmiechnęła się, gdy Freddie odsunął od ust filiżankę, a nad jego górną wargą pojawiły się czekoladowe wąsy. Nachyliła się i delikatnie palcem starła napój, nie spuszczając wzroku z twarzy chłopaka. Szybko zabrała rękę, jakby bojąc się, że zrobi o jeden gest za dużo, że później będzie czegoś żałowała, że posunie się za daleko. Nie chciała psuć tego, co było. Już raz niemal zniszczyła ich przyjaźń, tylko dzięki wielkiemu sercu Fredericka nadal mogli się widywać, bo on sprawił, że nie czuła później żadnych wyrzutów sumienia, nie żałowała tego, co powiedziała mu tamtego dnia na plaży, w Egipcie.
Nic się nie zmieniło.
Nadal kochała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 24
Skąd : Liverpool
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 222
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 533
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3897-frederick-ainsworth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6112-od-malibu-po-paryz
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6111-fredsonowa-sowa#173017




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia dodatkowa   Czw Lis 15 2012, 07:23

Kochać jest łatwo? Freddie zdecydowanie nie zgodziłby się z tym stwierdzeniem. Sam kochał i wychodził z przekonania, że mimo iż miłość jest piękna, potrafi też być potwornie wręcz ciężka. Owszem, włączył silnik, dodał gazu i wyznaczył sobie cel. Tylko że jak na złość na drogach, które wybrał, trafiał na same zapory, korki i podniesione mosty. Wszystko jakby ustawiało się przeciwko niemu, choć przecież w niczym tak naprawdę nie zawinił. Dziwne, ale zdecydowanie bardziej wolał być kochanym. Wtedy przynajmniej czuł grunt pod nogami, choć i ten czasem chwiał się niebezpiecznie i powodował turbulencje. Jego miłość nie zawsze była odwzajemniana, miłość mu podarowana nigdy jednak nie ginęła, była przez niego pielęgnowana, nawet jeśli nie było tego po nim widać. Tak też było zresztą z jej miłością, przechowywał ją głęboko w sercu, dbał o nią, ale nie dawał jej jak na razie drogi upustu. Wiedział doskonale, jak bardzo może Rośkę zranić, gdyby dał jej nadzieję na coś więcej. Jednocześnie coraz ciężej było mu utrzymać się w ryzach w jej towarzystwie i obawiał się, że niedługo pęknie i do czegoś między nimi zajdzie. Instynkt i uczucia często były u niego przed rozumem, choć myślał, zanim cokolwiek zrobił… eh, i tak potem wychodziło na coś innego.
Kiedy się nad nim pochyliła, przez chwilę jednocześnie odczuwał nadzieję i strach, że może to jednak ona posunie się o krok dalej. Ale nie, starła tylko czekoladę znad jego warg i szybko zabrała rękę, jak gdyby jego skóra ją parzyła. I wtedy dopiero zobaczył jej strach przed tym, że może coś zniszczyć. Ujrzał dokładnie te same emocje, które siedziały w nim samym. Jej wyznanie miłości, ku zaskoczeniu samego Freddiego, nie zdziwiło go. Chyba gdzieś podświadomie podejrzewał, że tak jest i pewnie gdzieś głęboko odwzajemniał to uczucie. Może i już dawno zrobiłby jakiś krok w tę stronę, gdyby nie właśnie strach, przeogromny strach przed tym, że może zniszczyć ich piękny zamek przyjaźni. Uśmiechnął się do niej i położył dłoń na jej drobnej rączce (uznajmy, że trzymała ją na stole).
- Ja nie parzę, ani nie gryzę, Rosa. Mój dotyk nie cię nie zabije, twój też mi nie szkodzi. Musimy przestać bać się każdego gestu, wiesz? Przecież i tak jesteśmy nierozłączni, nieważne, co by się stało. – Mówiąc to, delikatnie głaskał kciukiem wierzch jej dłoni i patrzył jej głęboko w oczy. Na koniec uśmiechnął się do niej i mrugnął zawadiacko, psując tym samym atmosferę intymności, która się między nimi na moment wywiązała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 22
Skąd : Folkestone, Anglia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 148
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 386




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia dodatkowa   Nie Lis 25 2012, 20:09

Miłość niesie w so­bie og­romny ładu­nek ta­jem­nej siły, mo­cy, która wy­nosi poświęce­nie po­nad ma­jes­tat Bo­ga, pra­wa, społeczeństwa. To za jej sprawą jes­teśmy po­kor­ni, wyt­rwa­li, sil­ni i uleg­li, upa­damy i pod­no­simy się, żyje­my i przebaczamy.
Rosie czuła się dzięki niej silniejsza. Za każdym razem, gdy chciała się poddać, gdy jej ręce, nogi, rozum krzyczały "Nie dasz rady!", serce wypowiadało jedno imię "Freddie" i wracały chęci do działania, chęci do życia. On był jej takim silniczkiem napędzającym, dzięki niemu czuła, że żyje.
Spuściła wzrok na blat, zacisnęła mocniej palce na filiżance, robiła wszystko, żeby tylko nie spojrzeć w oczy Freddie'go, gdy tylko zaczął mówić. Bała się, co może zobaczyć w jego spojrzeniu, wolała żyć w niewiedzy. Jednocześnie wstydziła się swoich własnych uczuć, tego, że tak łatwo można było w niej czytać, że wszystkie emocje podawała jak na dłoni. Ale nie mogła unikać kontaktu wzrokowego zbyt długo, w końcu nadszedł moment, kiedy uniosła głowę i wolną dłonią odgarnęła opadające na twarz włosy.
Chciała coś powiedzieć, naprawdę chciała, miała tysiące słów na końcu języka, żadnego jednak nie wypowiedziała. W końcu z bezsilności pokręciła głową i na powrót opuściła głowę. Zaczęła wpatrywać się w swoją dłoń, którą Freddie głaskał kciukiem i marzyła o zatrzymaniu tej chwili. Na zawsze.
To zabawne, w przeszłości tyle razy się dotykali, przytulali, głaskali, nigdy jednak nie czuła się tak, jak teraz. Nie bała się tego, co może nagle zrobić, nie bała się, że straci kontrolę nad ciałem, wszystkie możliwe gesty były u nich na porządku dziennym. A teraz? Rosaline się wycofywała. I chociaż nie chciała tego przed nikim przyznać, uciekała od Fredericka, bała się tego wszystkiego, co kotłowało się w jej sercu, już nie w głębi, a na samym wierzchu, strącając do otchłani wszystko inne.
Już nie rozumiała sama siebie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 24
Skąd : Liverpool
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 222
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 533
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3897-frederick-ainsworth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6112-od-malibu-po-paryz
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6111-fredsonowa-sowa#173017




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia dodatkowa   Nie Gru 09 2012, 18:31

Miłość to sprzeczności. Postępowanie często wbrew sobie i swoim pragnieniom tylko po to, by drugiej osobie było wygodniej i przyjemniej. To wyrzeczenie się niektórych części siebie na rzecz ukochanej, oddanie największych sekretów i skrywanych skarbów na talerzu. Żeby kochać, trzeba się pozbyć egoizmu i przede wszystkim strachu. Trzeba umieć postawić kogoś wyżej od siebie samego. Freddie doskonale zdawał sobie z tego sprawę, wiele razy chodził na ustępstwa tylko ze względu na uczucia. Wierzył, że to kiedyś do niego wróci. Kto wie, może już całkiem niedługo.
Bał się o ich przyjaźń. Jeśli teraz tak to miało wyglądać, to nawet jeśli będzie się starał, nie uda im się odzyskać tej swobody, którą kiedyś dzielili. Nie zamierzał odpuścić, ale czuł, że Rosie wyślizguje się z jego uścisku i dalej idzie sama, jego zostawiając za sobą. Nie chciał jej stracić, byłby to jeden z najczarniejszych rysów jego przyszłości. W nikim innym nie znalazł nigdy tyle oparcia i oddania. Wiedział, że może na nią zawsze liczyć. ZAWSZE. Chciał, żeby ona też o tym wiedziała. Chciał również, żeby chociaż na chwilę spojrzała mu w oczy bez strachu i skrępowania, by było jak dawniej, kiedy nie mięli żadnych problemów i zmartwień. Kiedy byli dwiema częściami tej samej duszy i wszystko idealnie do siebie pasowało. Dlaczego? Dlaczego do cholery spuszczała ciągle i ciągle wzrok? Dlaczego siedziała sztywna, milcząca? Jak do tego doszło? Co zrobił źle? Bo oczywiście, obwiniał siebie za tę całą sytuację, za to, że nie potrafili się dogadać. Nie kłócili się oczywiście, ale miał wrażenie, że cisza jest milion razy gorsza od najgłośniejszych i najokropniejszych krzyków. Mówiła więcej, bardziej dobitnie i nie pozostawiła po nim suchej nitki. Wstał powoli, pociągając ją delikatnie i zmuszając do powstania z miejsca, po czym ułożył jej ręce wokół swojej szyi, swoimi objął zaś jej talię. I zaczął się kołysać w rytm tylko jemu znanej piosenki, bardzo powolnej swoją drogą. Chciał w końcu przełamać ten jej mur, nie miała teraz wyjścia, musiała być blisko niego. Jemu samemu jej perfumy łaskotały przyjemnie nos, na co uśmiechnął się delikatnie.
- Widzisz, Rosie. Ilekroć chcesz się ode mnie odsunąć, tylekroć ja jestem bliżej ciebie. Odcinanie się ode mnie nic ci nie da. Porozmawiaj ze mną, nawet nie wiesz, jak bardzo mi tego brakuje. – Wyszeptał jej te słowa do ucha, dalej kołysząc się monotonnie w prawo i w lewo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Skąd : Monachium/Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 297
  Liczba postów : 523




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia dodatkowa   Sro Sty 02 2013, 20:27

Przez lata mieszkania w Anglii, Gwen przyzwyczaiła się do potraw serwowanych w zamku. Mimo wszystko czasami miała ochotę na coś innego. Takie typowe mugolskie jedzenie, którego skrzaty nie podawały. Dlatego też uznała, że nadeszła pora zjeść coś, na co ona sama ma ochotę.
Po za tym pogoda nie zachęcała do spacerowania po dworze. A po za tym od jakiegoś czasu Puchonka miała przeczucie, że złapie ją jakieś wstrętne przeziębienie.
Zdjęła szatę szkolną zostając jedynie w bluzce i spódnicy. Z haka na ścianie w stary fartuch i założyła go, by nie zabrudzić szkolnego mundurka.
Dzisiejsze menu miało się składać z sałatki, frytek oraz hamburgera.
Poprosiła skrzaty, aby zrobiły dla niej duży dzbanek gorącej herbaty z miodem i cytryną. Dostała to, o co prosiła i teraz pełen kubek stał na stole. Trochę musi ostygnąć zanim nada sie do wypicia.
Wyciągnęła z szuflady nóż i zasiadła do obierania ziemniaków, o które wcześniej poprosiła skrzaty jak i o parę innych produktów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 260
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 252




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia dodatkowa   Sro Sty 02 2013, 20:37

Jeju ta Lynn to jest beczką bez dna, ona je więcej niż zwykły mugolski mężczyzna. Dziś burczenie w jej brzuchu było nie do zniesienia, cały czas z minuty na minutę burczał coraz to głośniej. Zabić się można lub ogłuchnąć. Lynn ubrała swoje szpilki i ciepły czarny sweter i ruszyła do dodatkowej kuchni. Kiedy weszła do środka od razu poczuła zapach herbaty z miodem i cytryną. Aż jej ślinka pociekła, zobaczyła na dziewczynę przy blacie, która obierała ziemniaki. Z szafki zdjęła słoik ogórków i usiadła na blacie niedaleko dziewczyny, otworzyła słoik i wyciągnęła jednego zielonego ogórka i ugryzła go.
- Przeszkadzam Ci siedząc tu ?
Zapytała przełykając duże kawałki ogórka, spojrzała na dziewczynę i ponownie ugryzła kawałek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Skąd : Monachium/Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 297
  Liczba postów : 523




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia dodatkowa   Sro Sty 02 2013, 20:47

Panna von Ingersleben nie była zbytnio uzdolniona kulinarnie, ale do czasu do czasu lubiła sobie sama coś ugotować. W jej rodzinie jakoś nikt nie przejawiał zbytnio uzdolnień w tym kierunku, ale nie było też aż tak źle.
Skończyła obierać pierwszego ziemniaka i włożyła go do stającej na blacie miski.W tym czasie herbata zdążyła nieco już ostygnąć, więc Gwen upiła parę łyków.
W tym czasie do kuchni weszła ciemnowłosa dziewczyna, która zainteresowała się ogórkami. Gwen też miała w planach późnej je użyć, ale przecież nie zabroni nikomu jeść. Skrzaty na pewno z chęcią dadzą jej drugi słoik.
Gwen lubiła skrzaty za to, że zawsze chętnie pomagały jej, kiedy tu przychodziła. Niektóre czasami przyglądały jej się, jak gotowała.
- Skąd - zapewniła biorąc drugiego ziemniaka. - W końcu jest to pomieszczenie ogólnodostępne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 260
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 252




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia dodatkowa   Sro Sty 02 2013, 21:00

Lynn z uśmiechem przyjrzała się dziewczynie połykając kolejny kęs ogórka, w jej malinowych ustach znów znalazło się kawałek ogórka. Ze słoikiem ściskanym w dłoni zeszła z blatu i podeszła do dziewczyny, postawiła słoik na stół i usiadła na krześle na przeciwko niej. Przyglądała sie jej jak obiera następnego ziemniaka.
- Co gotujesz ?
Podniosła brew i przełknęła głośno ostatni kawałek ogórka. Uważnie patrzyła na dłonie dziewczyny co robią, z tego co wywnioskowała Lynn ciemnowłosa chyba dano nie gotowała.
- Może ci pomóc ?
Zapytała i głową wskazała na wór ziemniaków.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Skąd : Monachium/Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 297
  Liczba postów : 523




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia dodatkowa   Sro Sty 02 2013, 21:11

- Jeśli chcesz - odpowiada. Obieranie ziemniaków nie jest mocną stroną von Ingersleben. Nie przepadała za obieraniem ziemniaków, ale bardzo je lubi jeść.
Gwenllian kończy obierać drugiego ziemniaka i sięga po trzeciego.
Trzeba wstawić garnek z olejem! przypomina sobie wstając w momencie, kiedy dziewczyna od ogórków siada.
- Frytki z sałatką i do tego hamburger - mówi Gwen. - Potem deser, ale jeszcze nie wiem, co.
Rozpoczyna grasowanie po szafkach w poszukiwaniu garnka. W końcu znalazła go w jednej z szafek w dolnym rzędzie.
Olej, olej.
- A tak przy okazji jestem Gwen - przedstawia się Puchonka stawiając garnek na kuchence i sięga po olej, który na szczęście stoi na widoku. Możliwe, że skrzaty jakoś jej go tam podstawiły? W sumie mogło się tak zdarzyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 260
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 252




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia dodatkowa   Sro Sty 02 2013, 21:16

Ślizgonka patrzyła na dziewczynę z lekko rozbawioną miną kiedy szukała garnka. Dobra Lynn przyznać musi że też nie wie co gdzie leży a więc na miejscu dziewczyny też by buszowała po szafkach. Sięgnęła po nóż i chwyciła w dłoń ziemniaka zwinnie i szybko go obierając. Po chwili w dłoń chwyciła następnego. Zagryzła dolną wargę w zastanowieniu.
- A może na deser lody z bitą śmietaną, rodzynkami i polewą czekoladową ?
Zapytała po chwili patrząc w ziemniaka, którego właśnie obierała ze skóry. Uśmiechnęła się kiedy dziewczyna się przedstawiła.
- Lynnette, jesteś studentką ?
Podniosła brew w górę i drugiego obranego ziemniaka wrzuciła do miski, chwyciła następnego i obierała go.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Skąd : Monachium/Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 297
  Liczba postów : 523




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia dodatkowa   Sro Sty 02 2013, 21:28

- Miło mi - powiedziała Gwen uśmiechając się do dziewczyny.
Przez chwilę patrzyła jak sprawnie idzie jej obieranie ziemniaków. Widocznie nie każdemu pisane jest bycie mistrzem w obieraniu ziemniaków.
- Wolałabym coś z dużą ilością czekolady - odpowiada Gwen nalewając oleju do garnka.
Przydałaby się może koszyk do frytek pomyślała zaczynając znów szukając po szafkach.
- Jestem w siódmej klasie - przyznała Gwenllian zakładając włosy za uszy. Dalej szukała koszyka, aż go znalazła. Wyciągnęła go z szafki i podeszła do zlewu. Opłukała go i włożyła go garnka. Następnie wlała olej i zapaliła płomień na kuchence.
Teraz pozostało tylko czekać, aż się olej nagrzeje. Potem podeszła do stołu biorąc kubek w obie dłonie. Przysiadła na krześle.
- A ty studiujesz?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 260
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 252




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia dodatkowa   Sro Sty 02 2013, 21:45

- Mi również miło.
Odparła i obierała ziemniak za ziemniakiem, kiedy usłyszała że dziewczyna znów czegoś szuka obserwowała ją uważnie. Uśmiechnęła się cicho widząc koszyk na frytki.
- Z czekoladą powiadasz ?
Zastanowiła się i dalej obierała ziemniaczki. Rozejrzała się po kuchni a potem znów spojrzała na dziewczynę.
- Ostatni widziałam gdzieś kilka tabliczek czekolady i polewę o tym samym smaku.
Powiedziała z uśmiechem i kiwnęła głową na słowa dziewczyny.
- Tak jestem na pierwszym roku. Jestem ślizgonką a ty.....gryfonką lub puchonką.
Strzeliła co pierwsze jej na myśl przyszło, ślizgonką nie mogła być bo by znała dziewczynę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Skąd : Monachium/Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 297
  Liczba postów : 523




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia dodatkowa   Sro Sty 02 2013, 21:56

Gwen wypiła pół kubka herbaty i od razu zrobiło jej się lepiej. Nie przepadała za tym napojem, ale babcia Alberta mówiła, że tak najlepiej wzmocnić się przed chorobą.
- Puchonką - przyznała Gwen.
Poświęciła chwilę nad zastanowieniem się, czy Lynnette należy od tej grupy Ślizgonów, którzy uznają tylko siebie i innych czystej krwi. A może była inna? W każdym razie nie zapytała, bo wolała się jednak na razie nie dowiadywać.
- Lubię takie ciastka, które w środku mają płynną czekoladę, ale zapomniałam nazwy.
Gwen wstała zostawiając ziemniaki w rękach Lynnette.
- Zjesz ze mną? - Spytała myjąc sałatę, pomidory.
Następnie zostawiła je, aby nieco wyschły.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 260
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 252




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia dodatkowa   Sro Sty 02 2013, 22:00

Widziała zastanowienie na twarzy młodej Puchonki, powoli kończyła obierać ziemniaki, przyznać musiała że dość szybko jej to szło.
- Jeśli masz jakieś pytanie to śmiało pytaj.
Powiedziała kiedy dziewczyna zadała pytanie nie miała nic do ukrycia przed dziewczyną jak i przed innymi. Lynn zauważyła że jej młodsza koleżanka zamyśliła się kiedy powiedziała że jest ślizgonką. Czy coś jest w tym złego?
- Nie tylko z grzeczności pomagam ci obierać liczyłam że będę mogła zjeść z tobą.
Poruszała zabawnie brwiami i zaśmiała się melodyjnie. Kurde czy ty Lynn przypadkiem nie uraziłaś słowami młodej brunetki.
- Ale tak z chęcią z tobą zjem.
Dodała szybko z uśmiechem i zaczęła dalej obierać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Skąd : Monachium/Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 297
  Liczba postów : 523




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia dodatkowa   Sro Sty 02 2013, 22:22

- Będzie mi miło - powiedziała Gwen. - Nie lubię jeść sama, więc cieszę się, że będę miała towarzystwo. Jak skończysz obierać ziemniaki możesz je pokroić je na centymetrowej grubości paski?
Tymczasem Puchonka wyciągnęła miskę z szafki i zaczęła rwać sałatę na drobne kawałki.
Sałata, pomidory. Co jeszcze? Może kukurydza? Groszek? W sumie czemu nie.
- Co można jeszcze do sałatki dodać? - Spytała. - Jakoś nie mam pomysły na nią.
Skończyła rwać sałatę i postanowiła jednak zająć się mięsem. Wrzuciła do miski to, co dostała od skrzatów i dodała przypraw. Następnie zakasała rękawy do góry i zaczęła wszystko ugniatać ręką mięso. Lubiła ugniatać mięso, ciasto czy też zwykłą plastelinę czy modelinę.
- Cieszę się, że wyręczyłaś mnie z obierania ziemniaków - powiedziała Gwen. - W domu raczej nie ja to robię.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Kuchnia dodatkowa   

Powrót do góry Go down
 

Kuchnia dodatkowa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 11Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4 ... 9, 10, 11  Next

 Similar topics

-
» Dodatkowa Aula
» [P2] Kuchnia ze spiżarnią
» Kuchnia z jadalnią
» Kuchnia
» Kuchnia

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Podziemia
 :: 
kuchnia
-