IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Łazienka Jęczącej Marty

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 7 ... 10, 11, 12, 13, 14  Next
AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 22
Skąd : Londyn/Hogsmeade
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 4962
  Liczba postów : 4428
http://czarodzieje.my-rpg.com/t58-bell-rodwick
http://czarodzieje.my-rpg.com/t649-bellcia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t243-bell-rodwick
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7785-bell-rodwick#216614




Administrator






PisanieTemat: Łazienka Jęczącej Marty   Pią Cze 11 2010, 17:27

First topic message reminder :


Lazienka Jeczacej Marty
Czasem można tu spotkać jakiegoś zabłąkanego ucznia, łazienka jednak nie cieszy się zbytnią popularnością, z prostego powodu - zamieszkuje ją wyjątkowo płaczliwy duch - Jęcząca Marta. Na jednej z umywalek dostrzec można mały rysunek węża, dzięki któremu, jak głosi legenda, można otworzyć przejście do Komnaty Tajemnic.




Ostatnio zmieniony przez Bell Rodwick dnia Sob Wrz 06 2014, 17:53, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 20
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 0
Dodatkowo : animag (irbis), teleportacja
  Liczba postów : 1637
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5138-laila-howett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5139-laikowo-3
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5141-laikowe-papierki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7169-laila-howett#204311




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienka Jęczącej Marty   Sro Lut 20 2013, 20:14

Już nie raz denerwowała się na nieskładność Urszulki w wypowiedziach, chciała ją posadzić na krzesełku i wyjaśnić, że należy mówić jakoś normalnie i myśleć o tym. Ale, ale... Wróżbitki już tak miały, więc szkolenia Laika mogły spełznąć na niczym, a jedynie zabić cenny czas, który można było spędzić na wygłupach czy innych ciekawych rzeczach (tutaj, jakże cenna cenzura).
Potem znów się roześmiała, a jej uśmiech chyba miało w sobie coś, co świadczyło o tym, że załadowała nowe pokłady cierpliwości do mózgu... Takie no życie z Urszulką.
- Dobra, nie mędź, nie mędź... Tylko mów co robimy, przecież nie będziemy stały w łazience, jak opętane. No hello! - Rzuciła z pretensją do dziewczyny, od której oczekiwała harmonogramu na dzisiejszy wieczór. Zaraz naprawdę przyjdzie Marta i się skończy zabawa. Będą musiały siedzieć z duchem i słuchać jęków. Wolała już jęki żywych... Można ich dobić, żeby się uciszyli. A jak w tą rzucisz ścierą to jeszcze głośniej. Nie ma ratunku, trzeba zarządzić ewakuację i się wynieść. Aż dziwne, że do tej pory nie wróciła, choć mogło to wynikać z faktu, że chłopcy z siódmej klasy skończyli właśnie trening quidditcha... Niektórzy byli prefektami... A więc spoceni chłopcy plus łazienka prefektów, plus Marta... Niektórym to zawsze szczęście dopisywało.
Może Laik też zostanie duchem? Młode, męskie ciałka... Mniam... W sumie kobiece też nie były nudne... Ale tę męskie klaty! Oh, ach, ech. Dawać orzeszki, bo Laik zaraz tu zacznie ekstazę... W łazience tak nie wypada! Bum, cyk, cyk!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Bibury, Anglia
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 253
Dodatkowo : jasnowidztwo, obrońca
  Liczba postów : 358
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5046-ursula-litwin?highlight=Ursula+Ulyssa+Litwin
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8981-majteczki-w-kropeczki-lohohoho
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5052-ursula-litwin?highlight=Ursula+Ulyssa+Litwin
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7214-ursula-ulyssa-litwin#204550




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienka Jęczącej Marty   Sro Lut 20 2013, 23:18

- O tak, tak! – Ursula szybko pochwyciła z entuzjazmem, jakby myśl wcześniejszego wyjścia z łazienki nie przyszła jej do głowy. To w końcu tak skomplikowana czynność. Zaraz jednak uspokoiła swój zachwyt, żeby skupić się na planowaniu, bo z jakiegoś powodu, właśnie tego oczekiwała od niej Laikowa. Cóż, mogłaby powiedzieć na głos swoje myśli, wtedy Ulka bez gródek zarządziłaby nalot na łazienkę prefektów, nieświadoma, że mogłoby to być nieco nietaktowne. Miotła z tym! Ulka nigdy nie wpakowała się do prefektowskiej wanny (zwłaszcza w obecności kąpiących się tam ciach)! Trzeba to nadrobić! Ale niestety mugolaczka nie była aż tak kreatywna, a raczej była kreatywna na swój sposób...
- Mogłybyśmy pójść nad jezioro i poczekać na jakiś znak od kałamarnicy– zasugerowała z przejęciem, w końcu gapienie się na lekko falującą taflę wody jest takie niesamowite, ale po chwili opadła – nie, bez sensu, teraz pewnie jest głęboko pod wodą i śpi. Kałamarnice zapadają na sen zimowy? – spytała niepewnie marszcząc brwi. Okej, szło jej nieźle na zajęciach z ONMS, ale to przecież nie znaczy, że ma w głowie atlas zwierząt z najnudniejszymi szczegółami. Po krótkim momencie jej źrenice znów się niespodziewanie powiększyły. – Albo zapolujmy na Pufki Pigmejskie! Nie pamiętam kto, ale ktoś mi ostatnio mówił, że mają swoją kryjówkę pod Wierzbą Bijącą! – o tak, ledwo sobie to przypomniała, a już cała się nakręciła, przy czym iskierki znów obyły szalony taniec w jej oczach. Nagle jej żaba, sowa i wszystkie zwierzęta na ziemi przestały się liczyć. Jak miodowe musiałoby być złapanie małego pufka! O tak! A bijąca wierzba, która turbuje wszystko i wszystkich, którzy zbliżą się na długość miotły to kompletne nic! Wniebowziętej wróżbitce przez myśl nie przeszło, że ktoś ją mógł zwyczajnie wkręcić z tym gniazdem pufków tuż przy pniu wierzby. Pfff....
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 20
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 0
Dodatkowo : animag (irbis), teleportacja
  Liczba postów : 1637
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5138-laila-howett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5139-laikowo-3
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5141-laikowe-papierki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7169-laila-howett#204311




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienka Jęczącej Marty   Czw Lut 21 2013, 19:41

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Bentham
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 490
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 486
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5248-cedric-casper-bennett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5249-nazwa-przykuwajaca-uwage
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5250-sowka-cedrika




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienka Jęczącej Marty   Nie Mar 24 2013, 13:54

Jak się niedługo okazało, miejscem, które Scarlett chciała pokazać Cedrikowi była łazienka jęczącej Marty, którą szczerze mówiąc, Bennett odwiedził chyba tylko raz w całej swojej szkolnej karierze. Może z tego powodu, że była to damska łazienka, a może dlatego, że słyszał różne opowieści o zjawie zamieszkującej ją, kto wie!
W każdym razie, łazienki są niesamowicie atrakcyjnym miejscem dla obieżyświatów, dlatego Cedric z miną pandy w porze po karmieniu, tej odbieraną przez badaczy jako co najmniej błogą, dał się poprowadzić Saunders na drugie piętro, gdzie ów łazienka się znajdowała.
Po szkole chodziły różne legendy i opowieści, a wiele z nich było właśnie o tej łazience, więc kto wie, może dzisiaj tutaj coś odkryją? Jakieś tajne przejście na przykład, HMM. Jaka szkoda, że Cedric nie wziął ze sobą swojego czarodziejskiego aparatu (takiego z rodzaju turystycznych, pozdrawiamy), bo z pewnością miałby co uwiecznić! Chociaż, zawsze może po niego wrócić, hyhy.
- To może hm, opowiesz mi coś o tym ciekawym miejscu? - zbliżył się do Scarlett, obejmując ją w talii, opierając o taki jeden, konkretny zlew.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 627
Dodatkowo : rezerwowy pałkarz, wężoustość
  Liczba postów : 1439
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4683-scarlett-maya-saunders
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4686-masz-sms
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4687-sms
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7174-scarlett-maya-saunders




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienka Jęczącej Marty   Nie Mar 24 2013, 15:18

No cóż, wszakże czy jest coś lepszego od spędzenia upojnych chwil razem? Spędzenie upojnych chwil razem w Komnacie Tajemnic! W której Saunders dawno nie była, Cedric zaś w ogóle, więc to było idealnym pomysłem. No dobra, trochę szalonym, dziwnym i może nieco odrażającym, ale kto by się tym przejmował? Trzeba korzystać póki można, bo niedługo Lunarni opanują świat hehee I KONIEC SIELANKI. Trzeba się wyszumieć.
W tym celu więc przekroczyli próg łazienki, a Scarlett wciąż uśmiechała się szeroko. I nieco złowieszczo, ale chwilowo Bennett nie mógł tego dostrzec, bowiem szedł obok niej. Dopiero kiedy oparł ją o zlew i objął w talii, to ślizgonka stanęła przed nim. Lecz wtedy jej uśmiech był już inny. Zdecydowanie z typu zalotnego! Ona również złapała go w okolicy bioder, by przechylić swoją blond główkę na bok i wpatrywać się chwilkę w nastawionego na opowieść krukona.
- Myślę, że wycieczka krajoznawcza lepiej zapadnie ci w pamięć niż moja opowieść - odparła, pewna siebie. Jedną rękę położyła na umywalce i cały czas wpatrywała się w Cedrika, szepcząc coś pod nosem. Oczywiście student słyszał jedynie dziwne syczenie, choć dla naszej Saunders były to bardzo zrozumiałe słowa.
Wtem musieli się odsunąć od zlewu, bowiem cały proceder otwierania Komnaty się zaczął. Jednakże blondynka spokojnie obserwowała swego towarzysza, który chyba musiał być trochę zdziwiony tym widokiem.
- To co, zjeżdżamy? - spytała wyzywająco, kiedy proces dobiegł końca, a przed nimi (a raczej Bennettem, bo ślizgonka stała tyłem) ujawiła się ogromna dziura w ziemi ze zjeżdżalnią. Hura! Przygoda?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Bentham
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 490
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 486
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5248-cedric-casper-bennett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5249-nazwa-przykuwajaca-uwage
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5250-sowka-cedrika




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienka Jęczącej Marty   Nie Mar 24 2013, 16:35

Cedric z pewnością słyszał kiedyś coś o komancie tajemnic, ale raczej szybko wyleciało mu to z głowy, bo cóż, ale historia magii nie interesowała go na tyle, żeby wgłębiać się w tę tajemnicę, ech!
Dlatego jakież było jego zaskoczenie, kiedy Scarlett zaczęła sobie coś tam szeptać, a za zlewem, o który musieli przestać się opierać, nagle wyrosła czarna dziura. Ale o co chodzi, zastanawiał się biedny Bennett, próbując dojrzeć dno w tej bezkresnej szczelinie. No to co, witaj przygodo! Wyraz bezbrzeżnego zdziwienia zaraz zastąpił szerokim uśmiechem, jednak na wszelki wypadek wyciągając różdżkę. Kto wie, czy tam w dole nie kryje się jakiś żywy bazyliszek, czy inny Shiver!
- Oooo - bardzo elokwentnie zwrócił się do swojej towarzyszki, spoglądając to raz na nią, raz na tę ciemną, czarną przepaść. A co, jeśli tam zginą? - Zjeżdżamy! - zakomenderował więc, tak jakby w odpowiedzi na tę myśl, hihi. I przez chwilę bił się jeszcze z myślami, czy puścić Scarlett przodem, jak to na dobrze wychowanego Bennetta przystało (TAAAA...), czy zjechać jako pierwszy, w razie czego nie narażając ślizgonki na ewentualne niebezpieczeństwa! W końcu postanowił oddać ten wybór w ręce Saunders.
- Chcesz czynić honory, czy ja mam pierwszy tam zlecieć? - zapytał i podszedł bliżej tej przepaści, zaczynając nawoływanie. Cóż za szok, na jego eeeeeeecho nikt nie odpowiedział, ech!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 627
Dodatkowo : rezerwowy pałkarz, wężoustość
  Liczba postów : 1439
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4683-scarlett-maya-saunders
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4686-masz-sms
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4687-sms
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7174-scarlett-maya-saunders




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienka Jęczącej Marty   Nie Mar 24 2013, 19:19

Lubiła patrzeć na ludzi zdziwionych. A na Cedrika to już w ogóle lubiła patrzeć, w końcu taki przystojniaczek! No ale nie ukrywała, że napawa ją to dumą. Że udało jej się go zaskoczyć. I to chyba w pozytywnym wydźwięku. Przez ułamek sekundy bała się, iż może się jej wystraszy. Wężoustość była bardzo rzadka, w dodatku jednoznacznie kojarzyła się z czarnoksięstwem. No i nie ukrywajmy, ale dobrze by było, aby Bennett nikomu o tym nie rozpowiadał. Scarlett mu poniekąd ufała, ale wiedziała, jacy są chłopcy - byleby się przed kimś popisać! Musi więc potem o tym z nim porozmawiać. Tymczasem zaś nie chciała psuć nastroju.
Uśmiechnęła się szerzej, a potem oboje skierowali się w stronę zjeżdżalni.
- Siadaj, ja usiądę za tobą - zarzuciła pomysłem, delikatnie pchając ktukona ręką. Kiedy ten usiadł, ona oplotła go nogami i rękoma i wtedy nasza cudowna parka zjechała na tyłku w dół. Do paszczy lwa! Albo raczej bazyliszka.

z/t

pisz w komnacie Ing face
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Kanada
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 79
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 91
https://encrypted-tbn1.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcQL1jAcRkXZvTRBSkHLsqyO3btG1zAjOBkwLC5jVKaR60_MF41M
http://kotipies11.blog.onet.pl/wp-content/blogs.dir/1049892/files/blog_kt_4374772_6330407_tr_tapetki_koty_tygrysy_004.jpg
http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/6/62/Kot_domowy_ze_swoj%C4%85_zdobycz%C4%85.jpg
http://c.wrzuta.pl/wi2217/000070140003351c51d553ce/koty_sa_ciecza




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienka Jęczącej Marty   Pon Maj 06 2013, 20:42

Wszedł jakby ukłuty do łazienki, najwyraźniej chowając się przed jakimś poszkodowanym swojego ostatniego dowcipu. A żebyście to widzieli! Peter już wiele rzeczy robił, ale ta należała do jednej z jego ulubionych - nie ma to jak hordy żuków w kosmetyczce jakiejś małolaty! Biorą jakiś puder, czy inny bajer i smarują tym sobie po twarzy, po czym dopiero ślizga skorupa mówi im o tym, że coś jest nie tak. I ten krzyk! Nagle odepchnięcie wszystkiego i rzuceniem kosmetyczką w inną nastolatkę, której trauma zostaje na całe życie... A przynajmniej do końca dnia! Dziś było tym zabawniej, ze zamiast twarzy żuk trafił na włosy, co dało +10 do komiczności całej sytuacji!
Jednak wracając do łazienki, to jest tu pierwszy raz i za cholerę nie wie gdzie się znajduje. Miejsce fajne... W końcu ciche i idealne do robienia eliksirów, które przecież tak kochał. Zaczął chodzi po pomieszczeniu, szukając czegoś ciekawego... Inspiracji na żarcik, bo dziś ciągle mu było mało!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 20
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 0
Dodatkowo : animag (irbis), teleportacja
  Liczba postów : 1637
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5138-laila-howett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5139-laikowo-3
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5141-laikowe-papierki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7169-laila-howett#204311




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienka Jęczącej Marty   Pon Maj 06 2013, 21:36

Wylądowała tu nie bez powodu. Właśnie wyszła z lekcji... A trwała? Eee. Historia Magii. Potem szła korytarzem i o mało co nie natknęła się na swoją kochaną panią opiekun, zatem zdecydowała się zbiec z miejsca zdarzenia i przenieść się do pokoju życzeń, który był wspaniałą kryjówką. Dopiero potem stamtąd się uwolniła i zaczęła wesoło biec wszelkimi korytarzami w dół, aby się przebrać i doprowadzić do porządku. Zatem dokonała tego i postanowiła poszukać towarzystwa. Hera? Hera była chyba poza jej zasięgiem już od dłuższego czasu. To ją przerażało, bo jej instynkt samozachowawczy podpowiadał, że coś jest nie tak... Urszulka? Tą niedawno widziała i jeszcze żyła, więc na pewno wszystko jest w jak najlepszym porządku. Nie sposób pominąć feralnego szlabanu, po którym będzie unikać jedzenia przez najbliższy tydzień, ale no cóż... Zdarza się. Najwidoczniej nie można mieć wszystkiego na spokojnie... A teraz w za długiej bluzie (która z powodzeniem mogłaby robić za sukienkę tuptup) przemierzała szkolne korytarze zastanawiając się o co w tym wszystkim chodzi... I już właściwie doszła do wniosku, że powinna pójść się ogarnąć do toalety, ale kiedy przekroczyła próg tegoż pomieszczenia dostrzegła... Faceta, albo jakąś wyjątkowo barczystą dziewczynę, bo w sumie "gość" stał do niej odwrócony plecami.
- To damska toaleta... Kimkolwiek jesteś. - Ostatnie słowa rzuciła z pewną lekkością, bo w sumie kręciło się tu mnóstwo przyjezdnych, którzy ewidentnie mieli jakiś problem i Laila nie chciała być częścią, w której będzie musiała im pokazać gdzie jest miejsce gościa, a gdzie gospodarza. Tym razem wolała wystąpić w roli biernego widza (tak bardzo leniwa).
No co? Przecież to naprawdę łazienka dla dziewcząt, a ten człowiek jakieś szaleństwo wyprawiał. Zaraz Marta przyleci jęczeć... I weź tu się skup na wyrównywaniu tapety.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Kanada
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 79
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 91
https://encrypted-tbn1.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcQL1jAcRkXZvTRBSkHLsqyO3btG1zAjOBkwLC5jVKaR60_MF41M
http://kotipies11.blog.onet.pl/wp-content/blogs.dir/1049892/files/blog_kt_4374772_6330407_tr_tapetki_koty_tygrysy_004.jpg
http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/6/62/Kot_domowy_ze_swoj%C4%85_zdobycz%C4%85.jpg
http://c.wrzuta.pl/wi2217/000070140003351c51d553ce/koty_sa_ciecza




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienka Jęczącej Marty   Pon Maj 06 2013, 22:15

cichy tupot i dźwięk drzwi wskazywał, że ktoś wkroczył do tej dziwnej łazienki. Owa postać postanowiła się nawet odezwać... Okazując się kolejną dziewczyną z Hogwartu, która najwyraźniej chciała nauczyć Lazariego zasad. Odpuścić i odejść z podkulonym ogonem? W życiu! Tak więc chwile mu zajęło zastanowienie się jaki najwyższy dźwięk może z siebie wydać, po czym trzęsąc ramionami i lekko ruszając bioderkami prawie wypiszczał:
- Czeeeść! Piotrusia jestem! - tak to dobre rozpoczęcie zwłaszcza, ze jeszcze nie odwrócił się do dziewczyny. Takie stylowe poznanie, że po prostu szok!
Odwrócił się, niczym jakaś modelka ze Słonecznego Patrolu, po czym spojrzał z swoim zawadiackim uśmieszkiem na dziewczynę, która swoją drogą była niczego sobie.
przyjezdni zdawał sobie sprawę, ze mogą być irytujący dla uczniów tej szkoły, w końcu uważał ich za sztywniaków. Dla niego taka sytuacja była naturalna, w końcu lubił irytować ludzi! Choć w sumie gdyby to u niego w szkole działy się te rozgrywki na pewno miałby większe pole do popisu związanego z żartami... Zawsze takiego zgubionego wędrowce można by było posłać w jakieś śmieszne miejsce tylu właśnie damska toaleta. Już słyszał ten pisk damskich głosików pod prysznicem!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 20
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 0
Dodatkowo : animag (irbis), teleportacja
  Liczba postów : 1637
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5138-laila-howett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5139-laikowo-3
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5141-laikowe-papierki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7169-laila-howett#204311




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienka Jęczącej Marty   Pon Maj 06 2013, 22:45

Laila nic do obecności 'Piotrusi' w łazience nie miała. Co za różnica czy to facet czy baba? Wychowała się z dwójką nieokrzesanych człowieków, którzy kobiety uznają za maszynę do seksu. No może Anal już nie... Ale Emrys? No proszę was... On był gościem w ich domu bardzo często, jeśli nie mieszkańcem. Podobnie Alan u niego, także... Pozdrawiamy tych, którzy uważają, że Laila zacznie piszczeć i uciekać w popłochu tylko dlatego, że 'Piotrusia' to chłopczyk i z tego co widzi to jednak dorodny chłopczyk.. Widziała go niedawno na korytarzu, kiedy jedna z jej szalonych koleżaneczek zaczęła skakać z radości, że ma dobry towar... W sensie, żeby się brać za Piotrusię. Laila tego tak nie widziała. Przynajmniej, żeby się nie rzucać na kolesia, który może okazać się kolekcjonerem damskiej bielizny, albo co gorsza transwestytą, pedofilem czy czym tam... Masakra po prostu, co te dziewuchy miały dziś w głowach... Nawet, jak i widziały chłopak i "uciekały w popłochu" to oznaczało mniej więcej: "goń mnie, bo ustał mi i potrzebuję Cię". Ech tam... Laikowa nie omieszkała przewrócić oczami, kiedy obserwowała całe zajście.
- Rodzice musieli Cię bardzo kochać, skoro tak Cię nazwali. - Uśmiechnęła się pobłażliwie przechodząc obok chłopca, aby zatrzymać się przy lustrze i bezsensu zacząć się sobie przyglądać... W sumie dokonała dogłębnej analizy i wiedziała skąd kojarzyła tego człowieka i co to za element.
- Hm. Nie wiem czy wiesz, ale zaraz przyleci Jęczące Jęczydło i może Ci zrobić problemik. Ma jakby... Obsesję. - Wzruszyła ramionami zastanawiając się czy zaraz Marta nie wyskoczy z kolanka i nie zatańczy im breakdance'a.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Skąd : Bristol
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 648
Dodatkowo : rezerwowa szukająca
  Liczba postów : 982
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3996-clara-hepburn
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3997-moja-mala-blondyneczko#119583
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3998-listy-do-panny-hepburn
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7180-clara-hepburn




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienka Jęczącej Marty   Pią Maj 24 2013, 22:40

Uciekając z eliksirów po raz kolejny, Clarcia absolutnie nie postępowała rozsądnie! Nie potrafiła się jednakże skupić i z dwojga złego chyba wolała zarobić nieobecność niż kolejną superową ocenę, spowodowaną jej nieuwagą i niewiedzą. Nie, eliksiry z pewnością nie należały do ulubionych przedmiotów Hepburn - tak szczerze, to nie należały nawet do tych, z których chciałaby mieć jakąś wyższą ocenę czy rozleglejszą wiedzę, to było taaaakie nudne! W ogóle po co ona się na początku roku na nie zapisywała? Cóż, może jeszcze się łudziła, że jednak staną się dla niej ciekawsze... ach, no i ewidentnie lepiej jej szło, kiedy w zadaniach pomagał jej Daniel. Wytłumaczył i tak dalej, a teraz to niestety, skończyło się!
Chociaż kto wie, jak to teraz będzie? Daniel wrócił, a ona kazała mu czekać. Bo nie potrafiła tak szybko podjąć decyzji. Generalnie nie była dobra w wyborach, zwłaszcza, jeśli tak dużo od nich zależało. Od kilku dni z trudem udawało się jej zmrużyć oczy, całą swoją energię i czas przeznaczała na rozmyślanie nad tym wszystkim...ech! W każdym razie więc, odpuściła sobie dzisiaj (ehe, żeby tylko) te feralne eliksiry i tak, aby nie wpaść na kogoś, szczególnie jakiegoś przedstawiciela grona pedagogicznego, zawędrowała do łazienki jęczącej Marty, mając szczerą nadzieję, że i płaczącej zjawy nie spotka. Chociaż znając swoje szczęście...
Jednakże na razie tak sobie stała, opierając głowę o ścianę, czekając na koniec lekcji, czyli pilna uczennica, rozterki Clary Hepburn ciąg dalszy!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 25
  Liczba postów : 21




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienka Jęczącej Marty   Sob Maj 25 2013, 02:04

Jak dobrze być z czegoś wybitnym.
Martin właśnie szedł do biblioteki, by wypożyczyć księgi, które zaproponowała mu nauczycielka od astronomii. Oznajmiła mu, że to, co przedstawił na ostatnich lekcjach, będą omawiać w najbliższym czasie, także może zająć się czymś głębszym. Taka praca zastępcza, poszerzająca jego wiedzę. Właśnie dzięki temu nie musiał być na trwających obecnie zajęciach z tej dziedziny. Mały profit bycia w czymś dobrym.
Dodatkowo dzisiejszego dnia było mu to zdecydowanie bardzo na rękę. Siedząc na zajęciach, nie mógł się na niczym skupić, miał mętlik w głowie. No tak, prawdopodobnie większość powiedziałaby mu, że to wina nie wzięcia leków, w czym oczywiście było trochę prawdy. Paradoksalnie jednak, naprawdę dziś czuł się d o b r z e. Zdecydowanie lepiej, niż wtedy, gdy te leki zażywał. Przynajmniej był teraz trochę żywszy i radośniejszy, nie tak jak zwykle. Nie przymulało go w ogóle. Nic a nic. A te setki myśli wirujących w jego głowie wcale, ale to wcale mu nie przeszkadzały. Dziś jestem panem swojego życia! Tfu, panem ś w i a t a!
Tak, dziś był szczęśliwy. Nic nie mogło tego zaburzyć. Z uśmiechem na ustach ruszył więc prosto przez korytarz, z tak rzadko spotykaną u niego pewnością siebie. Gdy właśnie miał minąć łazienkę Jęczącej Marty - taki dłuższy spacer (a co! dziś jest piękny dzień, mógł sobie na to pozwolić) - zauważył coś jasnowłosego przemykającego do wnętrza pomieszczenia.
Ciekawe kogo tu przyniosło. Jakaś uczennica wałęsająca się po korytarzu o tej porze? Powinna być na zajęciach. Przez chwilę zastanawiał się, czy nie donieść na tę osobę któremuś z nauczycieli, jednakże po chwili przypomniał sobie, że to on jest dziś panem świata. Po co nauczyciele? On może zaprowadzić tu porządek! Próbując nie wydać żadnego odgłosu, zajrzał do wnętrza łazienki.
Clara... Clara Hepburn . Myśli w jego głowie szybciej zawirowały, aż musiał się złapać framugi drzwi. O mało co nie wydał swojej obecności, ale ostatecznie udało mu się opanować.
Wiele czasu już minęło odkąd był aż tak blisko niej. Tak blisko i tak bardzo na osobności. Wiele razy próbował się do niej jakoś dostać, jednak zawsze wychodziło mu to z marnym skutkiem. Ostatnie ich bliższe spotkanie można było odnotować półtora roku temu. No, może spotkanie to za dużo powiedziane. Dziewczyna siedziała tego pamiętnego dnia nad jeziorem, jak zwykle zaczytana w jednej z jej ulubionych książek. Nie! Nie w jakiejś tam jednej! Czytała wtedy "Portret Anastazego". Martin zaczął sobie przypominać każdy szczegół. Miała wtedy na sobie szary rozciągnięty sweter. Jej długie blond włosy powiewały na wietrze. Wyglądała tak... tak jakby miała zaraz się rozwiać w powietrzu. Impresja. Tak to było to. Była wrażeniem, które miało zaraz przeminąć. Stanął wtedy za jej plecami - ona na szczęście go nie usłyszała będąc zagłębioną w fabule powieści. Powąchał jej włosy. Pachniały kwiatami. Nawet teraz mógł odtworzyć sobie ten zapach. I tak właśnie zrobił - zamykając oczy, zaczął czuć tę odurzającą woń. Prawie jej dotknąłem. Było tak blisko! Ale musiał pojawić się o n. Martin zacisnął mocno szczękę. On, czyli Daniel Slone. Owego pięknego dnia wierny przyjaciel Clary swym nagłym zjawieniem się wypłoszył Voclaina i nie pozwolił mu nawet musnąć jej delikatnych włosów. Martin zacisnął pięści. Ten o n, stał się jej później jeszcze bliższy. I ten o n ją zranił! A teraz z powrotem próbuje wkupić się w jej łaski! Nie pozwolę na to, by popełniła błąd i mu darowała. Nie pozwolę! Na skroni krukona zaczęła pulsować żyła, oznaka wzmożonego gniewu.
Ale spokojnie Martin. Przecież Clara wie, że jesteś jej przyjacielem i chcesz dla niej jak najlepiej. Ona jest bardzo mądra - och, taka mądra! - z pewnością dostrzeże, że o n jest tylko chytrym, podstępnym kłamcą. Nie musisz się o nią martwić, Martin. Wszystko będzie w porządku. Te szalone myśli wijące się w jego umyśle, w jakiś sposób go uspokoiły. Rozluźnił wszystkie mięśnie, jego oddech stał się wolniejszy. Odgonił myśli, które tak bardzo zakłócały jego spokój i przyjrzał się dzisiejszej Clarze.
Stała tam taka drobna, taka bezbronna. Taka moja. Długie włosy miała w pewnym nieładzie, co jednak wcale, ale to wcale nie ujmowało jej urody. Wręcz przeciwnie. Martinowi wydała się dzięki temu bardziej namacalna. Dziś Clara nie jest wrażeniem. Dziś jest cała z krwi i kości. Tak bardzo prawdziwa. Dziś mogłaby być ze mną panią tego świata! Jak w ogóle mógł wcześniej pomyśleć o zganieniu jej za nieobecność na lekcjach. Nie omieszkał jednak jej o to zapytać.
Odchrząknął i powoli wyszedł ze swojej kryjówki. Gdy odwróciła się w jego stronę, na chwilę zaparło mu dech w piersiach. Otrząsnął się zaraz - ona lubiła pewnych siebie ludzi, on też taki musiał się stać. Dla niej.
- Witaj Claro - uśmiechnął się, unosząc tylko jeden kącik ust (wiedział, że taki uśmiech jej się spodoba, wiedział). - Czemu nie jesteś w tej chwili na eliksirach?
Doskonale znał jej plan zajęć, przecież sama mu go dała. Prawda? Oczywiście, bo skąd mógł wiedzieć, jakie teraz ma zajęcia. Musiała mu go dać.
Zakręciło mu się w głowie. Nieważne. Dzięki temu sobie przypomniał. Przypomniał sobie, że przecież tu się umówili. Tak tak, tu się mieli spotkać.
- Dobrze, że przyszłaś Claro. Naprawdę jakiś czas tu już na ciebie czekałem. Nie powinnaś się tak spóźniać na umówione spotkania, wiesz? - pokiwał palcem, udając, że jej grozi. Ale ona wiedziała, że tylko udaje. Clara, na pewno wiedziała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Skąd : Bristol
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 648
Dodatkowo : rezerwowa szukająca
  Liczba postów : 982
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3996-clara-hepburn
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3997-moja-mala-blondyneczko#119583
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3998-listy-do-panny-hepburn
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7180-clara-hepburn




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienka Jęczącej Marty   Sob Maj 25 2013, 18:35

Jasne, być z czegoś wybitnym to rewelacyjna rzecz! Jednakże równowaga musi zostać zachowana, czyli z czegoś tragicznym też trzeba być - oto jak Clara lubiła tłumaczyć swoją niechęć do eliksirów. I zielarstwa, tak. I zaklęć trochę też, w końcu wciąż pamiętała o swojej sromotnej porażce na lekcji, w pojedynku z Mią. Ech! I generalnie to można by było tak jeszcze trochę wymieniać, aczkolwiek niech nikt sobie nie myśli, ambicja Hepburn przejawiała się w wielu innych dziedzinach. Teatr czarodziei czy przykładowo taka astronomia albo historia magii... I chociaż ostatnio straciła motywację do wszelakiej aktywności na polu naukowym, to z tych przedmiotów chciała mieć PRZYNAJMNIEJ zadowalające. Jeśli zaś z pozostałych również chciała trzymać rezon, to będzie się musiała stanowczo przyłożyć, na co nie miała ani szczególnej ochoty, ani nastroju. Jaka szkoda, że teraz już nikt nie ukołysze jej do snu z nudów, swoim cierpliwym i spokojnym tłumaczeniem doboru składników do eliksiru jakiegośtam, ech. Chociaż, kto wie?
Szczerze mówiąc, Clara nigdy nie zwracała na Martina jakiejś większej uwagi. Ot, krukon, którego w pewnym momencie mogła widzieć niedaleko siebie bardzo często. Jednakże, nie dziwiło jej to zanadto. Wtedy nie dawał się jej we znaki, nie rozmawiali, skąd więc mogła wiedzieć, że stała się obiektem czyjejś fascynacji? Zajęta Danielem nawet nie zarejestrowała, że Voclain pojawiał się obok niej coraz częściej. A później przestał się nią tak interesować, czego gryfonka również nie zauważyła. Tym razem jednak, chyba będzie trochę inaczej!
Gdy usłyszała kroki, od razu podniosła głowę, odgarniając włosy, które faktycznie były w nieładzie. Odetchnęła zaraz z ulgą, widząc, że to jednak nie jest żaden nauczyciel, który od razu wlepiłby jej szlaban.
- Hej - odpowiedziała ostrożnie, uśmiechając się również w tenże sposób. Pytanie chłopaka jednak ją trochę zdziwiło. Przypisała to temu, iż ma w jej klasie jakiegoś znajomego i dlatego wiedział, że mają teraz eliksiry. W końcu była prefektem, młodsi uczniowie raczej wiedzieli do której klasy chodzi... ehe! - Hm, źle się poczułam - skłamała gładko - Ale teraz jest mi już lepiej! - szybko dodała, żeby przypadkiem nowy kolega nie zaczął pytać o objawy. Och, bo co miałaby mu odpowiedzieć? Dwie godziny nie starczyłyby, aby Clara opowiedziała o swoich dramatycznych rozterkach i złamanym na pół sercu - zanudziłaby chyba każdego. No i pojawiała się też kwestia tego, że każdemu i tak by o tym nie opowiedziała! Taka Mia, może Bell... gdyby streściła się w kwadrans, przyjaciółki by nie usnęły, może nawet coś jej doradziły?
Następne słowa Martina, zdziwiły ją jeszcze bardziej. I trochę też przestraszyły, za co zaraz się w myślach zganiła.
- Cz...czekałeś? - wydukała w końcu, próbując wyjaśnić sobie tę sytuację w miarę logiczny sposób. Jedynym, niezbyt dla Clary wygodnym wyjaśnieniem było to, iż po prostu musiała z Martinem rozmawiać w stanie nietrzeźwym! Co dziwne, bo ostatni raz piła z Grigiem, w dodatku ich spotkanie pamiętała dość dobrze... o ranyrany, co się z nią działo? Schizowała już kompletnie, nawet nie pamiętała ludzi, z którymi przeprowadzała rozmowy.
- Hm, co? - zapytała, bardzo ostrożnie. Zaraz jednak wpadła na bardzo sensowne wyjaśnienie, z ulgi normalnie klasnęła w dłonie. - Musiałeś mnie z kimś pomylić!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 25
  Liczba postów : 21




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienka Jęczącej Marty   Nie Maj 26 2013, 17:49

Nigdy nie nazwałby Łazienki Jęczącej Marty miłym miejscem pobytu. Ale kto by to zrobił? Może gdyby nie marudny duch dziewczyny jeszcze jakoś dałoby się wytrzymać. Choć wtedy zapewne wcale by tu nie zawitał. Przecież to w końcu damska łazienka.
Rozejrzał się wokół, sprawdzając czy na pewno nie ma tu tego wyjącego straszydła i skierował się bliżej jednej z umywalek, zamykając wcześniej drzwi pomieszczenia. Oparł się o ścianę i spojrzał bacznie na Clarę.
Wydawało się, że zdziwiła się, kiedy go tu zobaczyła. A przecież się tu umówili. Przetarł dłonią usta. Może zostało mi trochę pasty do zębów na twarzy i dlatego się tak dziwnie na mnie patrzy? Miał nadzieję, że nie. Słabe by wywołał wtedy wrażenie.
Już miał jej coś powiedzieć, spiął się nawet w sobie, wciągnął powietrze... i poczuł jej zapach. Jakiś inny. Nie taki sam jak przed półtora roku. Zaśmiał się w myślach. Głupiec! Przecież mogła od tamtej pory zmienić szampon, czy perfumy. Nie musiała już pachnieć tak samo. Nagle naszła go myśl, że bardzo, ale to bardzo chce nauczyć się jej na nowo. Jej zapachu, jej wyglądu, jej przeżyć i doświadczeń. Zapragnął jej dotknąć, pogładzić te złote włosy... Nie, cholera! Nie rób tego idioto, bo ją spłoszysz! Usłyszał dziwny głos w swojej głowie. Otrząsnął się. Zauważył, że zrobił parę kroków w jej kierunku. Cofnął się zaraz i nieco spięty, przywarł ponownie do ściany, tym razem zakładając ręce na piersi. No, może chociaż dzięki temu rączki nie będą świerzbiły! Już był spokojny.
Po chwili jednak zauważył na jej ustach podobny uśmiech, który posłał jej wcześniej. Wiedziałem, wiedziałem, że ci się spodoba. Wiedziałem. Tak, jego umysł już zarezerwował sobie ten uśmiech pod etykietką "Tylko dla Martina V. - nie otwierać!". I to jej "hej". Takie ciepłe. Jej głos miał taki miły dla uszu tembr.
Dalsze jej słowa jednak trochę go zmartwiły. Źle się poczuła. Ale już jej lepiej. Nie był tego taki pewny. Nagle zaczęła mu się jawić jako krucha, chorowita istotka, którą chciał się zaopiekować. Tak bardzo chciał jej być do czegoś przydatnym.
- Jesteś pewna, że wszystko w porządku? Trochę blado wyglądasz. Może odprowadzić cię do skrzydła szpitalnego? - już kierował się w stronę drzwi, ale zaraz się cofnął, zmieniając zdanie. - Albo nie. Jeśli sama nie poszłaś to pewnie nie chcesz tam iść. Mogę za to sam ci jakoś pomóc. Hoduję trochę ziół, mogę po nie pobiec. Tak zapobiegawczo. Żeby nie było ci ponownie gorzej - wyrzucił z siebie na jednym wydechu.
W jego głowie kotłowało się teraz tysiące myśli. Jak ona pięknie pachnie! No i muszę jej pomóc; zaprowadzę ją do pielęgniarki. Taki miły głos! Hm, może rzeczywiście ją z kimś pomyliłem i wcale nie mieliśmy się tu spotkać. Za dużo myśli, za dużo! Musiał się na czymś skupić. Postanowił więc na ostatnim. Tak, to prawda musiał się tu umówić z kimś innym. I to zapewne nie dziś. Ale z kim i po co? Tego nie mógł sobie przypomnieć. Ostatnio wszystko mu się mieszało.
- Oczywiście, że nie umawialiśmy się na żadne spotkanie! Tylko żartowałem - powiedział, po czym zaczął się śmiać, próbując ukryć prawdę; a prawdą było, że rzeczywiście wcześniej był przekonany, że właśnie się umawiali.
Skoro jednak już znaleźli się w tym samym miejscu powinien dziewczynę pocieszyć. Bo widział, widział, że coś nie gra. A może czuł? Martin nie chciał, żeby Clara się smuciła. Chciał widzieć zawsze uśmiech na jej twarzy. Może jej problemem były eliksiry - w końcu słabo sobie z nimi radziła. Tak, o tym też wiedział. Usłyszałem o tym kiedyś od znajomego. Chyba tak. Nie pamiętam. Mocno zacisnął szczęki. Był zły, że nie pamiętał. Znowu zabolała go głowa. Może lepiej jednak było wziąć te tabletki? Nie. To byłoby bez sensu. Przecież dziś był jeden z najwspanialszych dni jego życia. Nie mógł go zniszczyć smutkiem i otępieniem. Nic mu nie będzie. Przed nim stała Clara. To na niej powinien się skupić. Eliksiry. Tak.
- Posłuchaj, widzę, że coś nie tak. Mało kto chowa się w Łazience Jęczydła bez powodu. Jeśli się źle czułaś nie przyszłabyś tu. Musiało być coś więcej - zrobił krok bliżej. - Może to przez te eliksiry? W końcu na nie nie poszłaś. Jeśli chcesz mogę ci pomóc w nauce. Ostatecznie jestem krukonem i coś tam wiem. No i lubię w sumie eliksiry, zwłaszcza te, do których warzenia używa się roślin. Mogę ci pomóc - i dopiero wtedy zauważył, że trzyma ją za nadgarstek. Zdecydowanie za mocno.
- Prze-przepraszam - wybąkał tylko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Skąd : Bristol
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 648
Dodatkowo : rezerwowa szukająca
  Liczba postów : 982
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3996-clara-hepburn
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3997-moja-mala-blondyneczko#119583
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3998-listy-do-panny-hepburn
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7180-clara-hepburn




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienka Jęczącej Marty   Nie Maj 26 2013, 22:31

Fakt, nie było to chętnie uczęszczane przez kogokolwiek miejsce i trudno się temu dziwić, ale dzięki temu automatycznie stawało się ono atrakcyjną lokacją dla potencjalnych wagarowiczów, takich jak przykładowo Clara. Jednakże z całą stanowczością, Hepburn nie umówiłaby się tutaj z nikim. Po pierwsze ze względu na bardzo irytującą Martę, po drugie cóż, dziwne to byłoby miejsce na towarzyskie spotkanie; toaleta! Dlatego tym bardziej to wszystko wydało jej się niezmiernie dziwne.
Aż ją lekki dreszcz przeszedł, kiedy Martin zamknął drzwi do łazienki. Za co od razu się w myślach zganiła, za dużo kryminałów i horrorów ostatnimi czasy czytała, zdecydowanie! Te gatunki miały jednak w sobie najmniej wątków romantycznych, których jak już wszystkim wiadomo, unikała jak ognia.
Ona również bacznie przyglądała się Martinowi. Zdawał się jej taki oderwany od świata, oderwany jeszcze bardziej, niż ona czasem potrafiła być. Nie cofnęła się, kiedy zaczął podchodzić bliżej, chociaż coś głęboko, głęboko w Clarci krzyczało, aby tak właśnie zrobiła. Uciszyła jednak ten głosik, przypisując go również tym wszystkim kryminałom, czytanym w zdecydowanym nadmiarze. Ech, to już czysta obsesja, Hepburn!
- Już wszystko w porządku, naprawdę. - aż sama miała ochotę zaśmiać się gorzko ze swoich słów! Nic nie było w porządku. Chociaż jeśli chodzi o stan fizyczny, faktycznie jakoś tragicznie się nie czuła. - Dziękuję, ale ziółka też raczej nie będą potrzebne! - dodała szybciutko, kręcąc energicznie głową. Nie wiedzieć czemu, ale przyszli jej na myśl nauczyciele, którzy w młodszych klasach jak mantrę powtarzali młodym adeptom magii "nie bierz żadnych eliksirów i ziółek od nieznajomych czarodziei!"... cóż, nie były to pozbawione sensu słowa.
- Tak myślałam! - rzuciła pogodnie na jego słowa o ich domniemanym spotkaniu. Naprawdę kamień spadł jej z serca, bowiem okazało się, iż tak do końca jeszcze nie świrowała! Zawtórowała mu w tym śmiechu, ale śmiała się bardziej właśnie z własnego uczucia ulgi, niż faktycznie z tego całego żartu. W obecnej sytuacji nie wydało jej się to jakoś tak bardzo zabawne.
Kierując się odruchem, miała nawet plan, aby stąd wyjść, ale zanim chociażby zdążyła przeprosić chłopaka i opuścić łazienkę, ten zrobił krok w jej stronę. Tym razem również się nie cofnęła. Przecież gdyby cofała się na widok każdego znajomego czy może... nie do końca znajomego, ludzie uznaliby ją za całkowicie wyalienowaną, stroniącą od ludzi! To dopiero byłaby paranoja... tym jednak razem, wspomniany już wyżej głosik, po prostu ostrzegał Clarę. Sytuacja w której się znalazła, pozornie normalna, naprawdę to taka nie była. Ale skąd ona mogła wiedzieć?
- C..coś więcej? - zdziwiło ją jak bezbłędnie chłopak odgadł przyczynę jej ucieczki z lekcji. No jasne, to było coś więcej! Zaraz jednak doszła do wniosku, iż nic dziwnego, że usłyszała takie stwierdzenie, podkrążone oczy, włosy w nieładzie... cała postawa Clarci wręcz krzyczała, iż coś jest nie tak! - Tak, tak to przez te eliksiry, te przeklęte eliksiry! - znowu potwierdziła szybko, zachodząc o głowę, skąd chłopak wiedział co za lekcję aktualnie miała. Na pewno przyjaźnił się z kimś z jej klasy, na pewno! - Och, z chęcią przyjęłabym twoją pomoc, ale mam taką jedną koleżankę, Angie, ona jest moim eliksirowym korepetytorem i z pewnością obraziłaby się, gdyby... - jej nerwowy słowotok został przerwany, kiedy ni stąd ni zowąd Martin chwycił ją za nadgarstek. Mało tego, mocno ją za ten nadgarstek chwycił, co spowodowało, iż Clara automatycznie mu go wyszarpnęła.
- Nic... nic się nie stało? - kompletnie nie wiedziała co ma myśleć o tym ekscentrycznym chłopaku i jego dziwnym zachowaniu... Miała lekki mętlik w głowie, więc żeby zatuszować swoje zmieszanie, dokończyła przerwaną wypowiedź. - I kiedyś dostałam nawet powyżej oczekiwań, Angie to naprawdę świetna nauczycielka! - dodała bardzo nerwowo, coraz poważniej myśląc o ewakuowaniu się stąd. Zaraz też przypomniała sobie, że ma też w szacie różdżkę, więc spokojna głowa! Chociaż i tak pewnie przesadzała i nadinterpretowała sytuację, robiąc z normalnego krukona, kogoś rodem z jej kryminałów, jak zwykle.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 32
Skąd : Kill Devil Hills, Anglia
Galeony : 40
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 36
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6811-wolfgang-vermonth-atwood-hansavritson#193905
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6812-wolfa#193907
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6822-wolfgang-vermonth-atwood-hansavritson




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienka Jęczącej Marty   Sob Paź 19 2013, 18:04

Właściwie co tutaj robił? Chyba nikt nie zna odpowiedzi na to pytanie. Można powiedzieć, że istniał i chyba na tym powinniśmy zakończyć drążenie tego tematu.
Wolfgang od jakiejś godziny nie mógł znaleźć sobie miejsca. Nie miał ochoty z nikim rozmawiać, a po ostatnim spotkaniu z Afrą był niebywale rozdrażniony. Cóż, trudno. Uznał, że już gorzej nie może być i udał się na piętro drugie, był an tyle szalony, że wszedł do łazienki nielubianej Marty. Osobiście uważał ją za szalonego, aczkolwiek zabawnego i przyjaznego ducha. Może i miała obsesje, ale kto z nas ich nie ma?
Podszedł do umywalek i obmył twarz zimną wodą, po czym podniósł głowę i przyjrzał się swemu odbiciu. Wyglądał nawet znośnie, mimo nocy spędzonej poza zamkiem, a to zakrywało na niemalże cud. Przez chwile przypatrywał się jeszcze swojej twarzy nadzianej na odziane w różową koszulką z napisem 'Zjedź mnie!' ciało. Wydawało mu się albo ostatnimi czasy bardzo schudł, a to nigdy nie wróżyło niczego dobrego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 30
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 150
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 165
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5325-charlie-brown
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5331-relacje-czarliego-3
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5326-charlie-brown




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienka Jęczącej Marty   Sob Paź 19 2013, 18:25

Brown wyszedł z gabinetu, zamierzając zbadać pogłoski na temat tego, czy w łazience Jęczącej Marty rzeczywiście może być wejście do Komnaty Tajemnic. Nie znał mowy wężów, ale istniała szansa, że znajdzie jakieś wskazówki! Zszedłszy z wieży mijał korytarze, krocząc obok zbrojnych rycerzy na kamiennych cokołach, co jakiś czas wysłuchując chichoty ludzi na obrazach. Dotarł do ruchomych schodów i po kilku minutach wybierania drogi dotarł na II piętro i otworzył drzwi łazienki Marty.
Nie spodziewał się, że znajdzie tutaj kogokolwiek, szczególnie przez Martę, a także napis na drzwiach 'nieczynne'. Tym bardziej nie spodziewał się spotkać w damskiej łazience profesora quidditcha, toteż wytrzeszczył oczy, przyglądając się mężczyźnie stojącemu przy umywalkach.

Eee... cześć - powiedział niepewnie, nie wiedząc zbytnio jak zareagować na takie niecodzienne spotkanie. Ciekaw był co Wolfang tutaj robił, ale nie chciał zadać obcesowego pytania w stylu 'Co robisz w łazience dziewczyn?', toteż uśmiechnął się blado, podszedł do umywalek i jakby od niechcenia zaczął rozmowę.
Hmm, jak leci? - Czekał na odpowiedź, w międzyczasie przyglądając się popękanym lustrom i starym umywalkom. Być może było tu coś, co naprowadzi go na trop słynnej Komnaty?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 32
Skąd : Kill Devil Hills, Anglia
Galeony : 40
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 36
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6811-wolfgang-vermonth-atwood-hansavritson#193905
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6812-wolfa#193907
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6822-wolfgang-vermonth-atwood-hansavritson




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienka Jęczącej Marty   Sob Paź 19 2013, 18:46

Wytłumaczenie na jego obecność w damskiej łazience było bardzo proste... Ta łazienka była najbliżej miejsca w którym pomyślał, że warto byłoby jednak przemyć twarz. Tak banalny powód, ze aż strach. Niemniej jednak dwóch spotykających się przypadkiem mężczyzn w damskiej toalecie mogło budzić przeróżne opinie. Jeszcze tylko Jęczącej Marty brakowało i mogli by urządzić pierwszorzędne party hard.
Gdy jeszcze nie zaszczycił go swą obecnością Charlie, Wolf zajął się czyszczeniem swych wiecznie uświnionych martensów. Nigdy nie mógł ich doczyścić. Buty kosztujące pół tysiąca okazały się złym pomysłem, mimo to miał do nich na tyle duży sentyment, że jedynie w nich chodził. Nie można powiedzieć, że wejście drugiego nauczyciela nie zaskoczyło Hansavritsona. Nie spodziewał się spotkać tu kogoś do rozmowy. Jednak jak to mówią nic nie dzieje się przypadkiem.
Zmierzył Browna i o dziwo spodobało mu się to co ujrzał. Właściwie to przywiązywał zbytniej wagi do ubrań, jednak... nauczyciel wyglądał tak... hmm... nienagannie.
-Cześć.- odpowiedział z uśmieszkiem błąkającym się w kącikach ust. Odpowiedź na pytanie mężczyzny nasunęła mu się sama, swoją drogą- niezbyt błyskotliwa.- Bywało lepiej, czyszczenie butów nie jest szczytem mych pragnień. - oczywiście swą wypowiedź zakończył tandetnym pytaniem 'vice versa'.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 30
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 150
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 165
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5325-charlie-brown
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5331-relacje-czarliego-3
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5326-charlie-brown




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienka Jęczącej Marty   Sob Paź 19 2013, 19:05

Charlie stał przy umywalce, obmacując kran i połączone z nim rurki; przechodził cały czas w prawo, obmacując tak po kolei wszystkie umywalki w łazience, toteż musiał wyglądać dość dziwacznie, gdyby to on ujrzał kogoś macającego krany, pomyślałby, że to jakiś dziwaczny fetysz, o którym jeszcze nie słyszał.
-Co Ty gadasz, czyszczenie butów to świetne zajęcie - powiedział, wyszczerzając zęby w uśmiechu. Był zdeterminowany w osiągnięciu celu, ale przerwał zajęcie na moment, by przyjrzeć się Wolfangowi. Nieczęsto z nim rozmawiał, ich znajomość ograniczała się właściwie do tego, że czasami widział go na korytarzach i boisku quidditcha. Miał w sobie coś z prawdziwego faceta, coś pociągającego. Charlie uderzył się w głowę w myślach i wrócił do obmacywania kolejnego kranu.
-W każdym razie, na pewno to bardziej niewinne zajęcie niż obmacywanie się z kranem w łazience - dodał, szczerząc się szeroko. Być może były to tylko pogłoski i tak naprawdę nic nie znajdzie? Albo z zupełnie innej strony, jeśli znajdzie, to CO wtedy?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 32
Skąd : Kill Devil Hills, Anglia
Galeony : 40
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 36
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6811-wolfgang-vermonth-atwood-hansavritson#193905
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6812-wolfa#193907
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6822-wolfgang-vermonth-atwood-hansavritson




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienka Jęczącej Marty   Nie Paź 20 2013, 12:09

Jak można skomentować napastowanie kranu? No cóż, Wolf starał wymyślić się coś sensownego, jednak okazało się, iż to przerosło jego oczekiwania. Było to dosyć dziwne, aczkolwiek do zaakceptowania. Mimo wszystko- Wolfgang nie mógł się powstrzymać i z dziwnym uśmieszkiem przez chwile patrzył na szukającego czegoś nieokreślonego nauczyciela.
-Oczywiście, masz rację. Czyszczenie butów jest takie... ambitne. Spełniłem swe najskrytsze pragnienie.- powiedział z przekąsem. Jego głos wskazywał na niekłamane rozbawienie. Rzadko się to zdarza, bijcie pokłony narody niebiańskie. Rzeczywiście, nie często ze sobą rozmawiali. Zresztą... Hansavritson w ogóle rzadko prowadził rozmowę z kimkolwiek, a już praktycznie nigdy z innymi nauczycielami.
-Obmacywanie się z kranem musi być ciekawsze niż zajmowanie się własną ręką...- powiedział, po czym jego twarz przybrała nieco idiotyczny wyraz. Wyglądał jak wypatrujący zza krzaków zboczeniec preferujący yorki. Nie było to normalne, nawet jak na niego.
Przez chwile jeszcze patrzył na Charliego po czym zapytał go z prawdziwa chęcią pomocy:
-Może Ci pomogę?- proponował to, mimo, że starał się nie narzucać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 30
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 150
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 165
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5325-charlie-brown
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5331-relacje-czarliego-3
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5326-charlie-brown




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienka Jęczącej Marty   Nie Paź 20 2013, 12:23

Jeśli miało to być coś związanego ze Slytherinem, to Charlie strzelał w jakieś zielone zabarwienie w łazience, może literka 'S' albo wąż? To trochę bawienie się w podchody. No i dużo większym problemem będzie znalezienie kogoś wężoustego... o ile w ogóle zamierza wchodzić do Komnaty?
Usłyszał uwagę profesora i zaśmiał się cicho. Skojarzyło mu się to z osiąganiem pragnień i ambicji w Simsach, ale wątpił, czy Wolfang znał się na mugolskich grach, toteż nie skomentował tego na głos. Zaczynał się już irytować, że nie może niczego znaleźć, toteż na moment odwrócił głowę od poszukiwań i przyjrzał się mężczyźnie, który ponownie się do niego zwrócił. O tak, w jego głowie Brown był już pewnie cichym wielbicielem kranów i ich wodnych wytrysków; na tę myśl ponownie zaczął się śmiać i rozejrzał się wokół siebie. Ewentualnie mógł zapytać o coś Jęczącą Martę, ale, o dziwo, nie było jej teraz tu. Usłyszał pytanie i serdecznie się uśmiechnął.

-No jasne, szukam czegokolwiek, co ma tutaj związek ze Slytherinem... nie wiem, jakiś herb, jakieś zielone motywy, ewentualnie wygrawerowana literka 'S' albo wąż... cokolwiek - mruknął i podszedł do kolejnego kranu. Fascynujące niedzielne zajęcie, Brown.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 32
Skąd : Kill Devil Hills, Anglia
Galeony : 40
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 36
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6811-wolfgang-vermonth-atwood-hansavritson#193905
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6812-wolfa#193907
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6822-wolfgang-vermonth-atwood-hansavritson




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienka Jęczącej Marty   Nie Paź 20 2013, 13:07

Podniósł raz jeszcze stopę i doczyścił buta. Teraz wyglądał nawet znośnie. Znaczy... jak na jego buty, jak na standardy... I tak było dobrze. Biorąc pod uwagę to, iż czyścił je raz na jakiś rok to ich dzisiejszy wygląd równał się niemal z cudem. Wyglądały przecudownie, tak... lśniąco.
Również się uśmiechnął, a nawet cichutko zaśmiał. Bądź co bądź miał dziś dobry humor i nie zamierzał nikogo do siebie zniechęcać. Takie odstępstwa od normy jednak od czasu do czasu mają miejsce w życiu codziennym.
No tak- to akurat jest prawda. Nie znał się na mugolskich grach. W ogóle nie znał się na grach. Nie pojmował idei prowadzenia żywota pikselowych postaci. W końcu... To było zwyczajne marnotrawstwo czasu. Chociaż... Czym różnią się książki od gier? W grach masz po prostu wpływ na dzieje postaci... Z kolei w książce jesteś po prostu obserwatorem.
Wolf podszedł do kranów i zaczął je po kolei, dokładnie oglądać ze wszystkich stron. Gdzie to może być?
-Hmmm... Jesteś kolejną osobą szukającą potwierdzenia legendy?- zapytał. Jego wypowiedź nie była zgryźliwa, po prostu... no cóż, pytał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 30
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 150
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 165
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5325-charlie-brown
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5331-relacje-czarliego-3
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5326-charlie-brown




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienka Jęczącej Marty   Nie Paź 20 2013, 13:32

Skończył sprawdzać kolejny kran i podszedł do kolejnego. Nie od razu zaczął szukać wskazówek, spojrzał najpierw w lustro, oceniając wygląd. Perfekcyjnie, Brown, to na pewno pomoże Ci znaleźć jakieś ślady. Zerknął na Wolfanga, który podziwiał swoje buty i zaśmiał się. Tak, genialnie wykonana robota, świecą się jak psu jajca.
-Nie byłoby prościej wyczyścić je czarami? - zapytał zdziwiony tym, że ktoś może przejmować się czymś takim jak sprzątanie lub czyszczenie w iście mugolski sposób. On sam albo rzuciłby zaklęcie, albo najzwyczajniej w świecie kupiłby nowe. Wzruszył ramionami, komentując w ten sposób swoje przemyślenia i zagryzł wargę. Jego poszukiwania nie były czystą ciekawością i potwierdzaniem legendy. Zamierzał tę Komnatę zbadać i urządzić tam lekcję, ale nie zamierzał na razie mówić o tym Hampsonowi, stwierdziłby pewnie, że to niebezpieczne, srelemorele i te sprawy.
-W sumie to mam zamiar trochę ją zbadać okiem fachowca, a później być może zorganizuję tu jakąś grubszą imprezę... albo lekcję w ostateczności - odpowiedział i zerknął na kran, przy którym stał Wolfang. Od niechcenia omiótł go wzrokiem i aż podskoczył, a serce zabiło mu szybciej, kiedy refleks światła odbił się w maleńkim szmaragdzie. Podbiegł do umywalki i palcami dotknął uwypuklenia, w którym znajdował się kamień. Wyczuł maleńką literę "S" i przyjrzał jej się uważnie. Miała kształt węża, którego oko stanowił maleńki szmaragd, wprawiony albo przez bardzo sprawne ręce, ale za sprawą czarów. Uśmiechnął się tryumfalnie, złapał dłoń mężczyzny i przytknął ją do znaleziska. Masz, pomacaj sobie, pomacaj, zaśmiał się w duchu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 32
Skąd : Kill Devil Hills, Anglia
Galeony : 40
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 36
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6811-wolfgang-vermonth-atwood-hansavritson#193905
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6812-wolfa#193907
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6822-wolfgang-vermonth-atwood-hansavritson




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienka Jęczącej Marty   Nie Paź 20 2013, 16:23

Wolf w myślach widział te uśmiechy, którymi obdarzyłby ich ten, który teraz wszedł by do łazienki. Zresztą... nie zdziwiłby się. Musiało to doprawdy śmiesznie wyglądać. Swoją drogą- biseksualista oraz rozsławiony w całej szkole gej sami w łazience... Ach! Jakże by się bawił słyszą te spekulacje! Wyszczerzył się do swoich myśli.
-Popieram używanie czarów w życiu codziennym, jednak... nie martensy. One są nietykalne.- musiało zabrzmieć to nieco dziwnie, jednak biorąc pod uwagę to co teraz robili, Charlie zapewne nie miał powodu by się roześmiać.
Wolfgang zapewne skrzywiłby się na sam pomysł czyszczenia bez użycia czarów czegokolwiek innego niż jego ukochanych butów. To był... fetysz? Och, nie. Jednak okazało się, że takowy posiada?
Gdyby Hansavritson usłyszał o takim pomyśle, zapewne gorąco poparł by Brown'a. Był szalony i to tajemnicą nie było.
-W takim razie opłaca się szukać. Miny... niektórych nauczycieli mogłyby być...zabawne.- powiedział z hamowanym rozbawieniem w głosie. Za cel postawił sobie nie roześmianie się w tym momencie. Będzie spokojny, wytrzyma w ciszy. I tak się nie udało, ponieważ już po chwili Wolf głośno prychnął śmiechem. Poczuł się teraz słaby.
Gdy Charlie głośno zakrzyknął oraz zaczął napastować jego dłoń, ten Wolf nawet zbytnio nie okazał zdumienia. Zajął się za to badaniem szmaragdu.
-Jesteś wężoustym?- zapytał po chwili i zabrał dłoń z kamienia, jednocześnie muskając rękę drugiego mężczyzny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Łazienka Jęczącej Marty

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 11 z 14Idź do strony : Previous  1 ... 7 ... 10, 11, 12, 13, 14  Next

 Similar topics

-
» Łazienka Jęczącej Marty
» Łazienka Chłopców
» Łazienka Prefektów
» Duża Łazienka
» Łazienki

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Wielkie schody
 :: 
drugie pietro
 :: 
łazienka jęczącej marty
-