IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Łazienka Jęczącej Marty

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 8 ... 12, 13, 14
AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 22
Skąd : Londyn/Hogsmeade
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 4962
  Liczba postów : 4428
http://czarodzieje.my-rpg.com/t58-bell-rodwick
http://czarodzieje.my-rpg.com/t649-bellcia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t243-bell-rodwick
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7785-bell-rodwick#216614




Administrator






PisanieTemat: Łazienka Jęczącej Marty   Pią Cze 11 2010, 17:27

First topic message reminder :


Lazienka Jeczacej Marty
Czasem można tu spotkać jakiegoś zabłąkanego ucznia, łazienka jednak nie cieszy się zbytnią popularnością, z prostego powodu - zamieszkuje ją wyjątkowo płaczliwy duch - Jęcząca Marta. Na jednej z umywalek dostrzec można mały rysunek węża, dzięki któremu, jak głosi legenda, można otworzyć przejście do Komnaty Tajemnic.




Ostatnio zmieniony przez Bell Rodwick dnia Sob Wrz 06 2014, 17:53, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Paryż
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 794
Dodatkowo : prefekt naczelny
  Liczba postów : 902
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6354-raphael-theodore-de-nevers#178291
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6355-ekscentryk-i-marzyciel#178298
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6356-ludzie-listy-pisza#178305
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7207-raphael-theodore-de-nevers#204480




Moderator






PisanieTemat: Re: Łazienka Jęczącej Marty   Nie Mar 29 2015, 21:25

Walczył ze sobą. Miał ochotę przyciągnąć ją mocno do siebie i pocałować zachłannie w usta, przypomnieć sobie ciepło jej warg i kruchość ciała. Mając ją tak blisko tęsknił jeszcze dotkliwiej niż wtedy, gdy nie widywał jej całymi miesiącami, ale ten rodzaj tęsknoty nie był tak bolesny i beznadziejny, pozwalał mu wierzyć, że za jakiś czas będzie mógł sobie pozwolić na pocałunki mniej ulotne i niewinne niż ten, który właśnie złożył na jej dłoni. Czuł, intuicyjnie czuł, że Serena reaguje na te delikatne pieszczoty i dowody jego niewygasłej czułości. Miał ogromną ochotę przyspieszyć to wszystko, odzyskać ją tu, teraz, mieć pewność, że znów należą do siebie, ale zdawał sobie sprawę, że przeskoczenie tych dwóch lat nie będzie proste i że potrzeba im czasu. Nie mogli wykonać jednego skoku, to byłoby samobójstwo, świadczyłoby o niedojrzałości, która już raz im rozdzieliła. Powinni stopniowo budować most nad tą przepaścią czasu i spotkać się w połowie drogi. Im dłużej o tym myślał, tym większe czuł zniecierpliwienie, szczególnie gdy na twarz Sereny wystąpił uroczy rumieniec.
- Nie musi pani nikogo udawać. Nie znam równie interesującej kobiety jak pani - powiedział z rozbrajającą szczerością, patrząc jej głęboko w oczy, po czym nerwowo przygryzł dolną wargę, starając się zapanować nad tą wszechogarniającą ochotą, by ją pocałować. Doświadczenie nauczyło go, że poddawanie się tego typu kaprysom bez namysłu może skończyć się bardzo nieprzyjemnie dla obu stron, a nie mógł sobie pozwolić na ponowną utratę Sereny.
Irytek był do tej pory największym utrapienie Raphaela, nie szczędził mu złośliwych psikusów i upokorzeń, które puchon znosił z godnością, na tyle, na ile było to możliwe. Od pierwszego dnia w Hogwarcie poltergeist upatrzył go sobie za swój cel i nie odpuszczał przez te wszystkie lata, uważając najwyraźniej, że łagodny i wiecznie nieprzytomny de Nevers jest doskonałym obiektem drwin. Jednak tym razem wyświadczył mu ogromną przysługę, w związku z czym Raphael był gotów puścić wszystkie inne numery Irytka w niepamięć.
Każde jej słowo było jak balsam na jego duszę. Patrzył na nią i miał wrażenie, że jego serce topnieje, rozpuszcza się jak czekolada pod wpływem jej ciepłych słów. Chciał ją objąć, przytulić, ale taka odległość była rozsądna, przynajmniej na tę chwilę.
- Sereno... nawet nie masz pojęcia, jak bardzo mi to wszystko ciążyło. A może masz - dodał po chwili, uśmiechając się delikatnie. - Myślę, że Irytek nieświadomie wyświadczył nam ogromną przysługę. Mam wrażenie, że teraz... że teraz jestem spójną całością. Jakbym odnalazł spokój, mogąc powiedzieć ci to wszystko i mogąc usłyszeć ciebie - zawahał się przez moment, po czym dodał nieco ciszej. - Mając odwagę... mieć nadzieję, że mogę cię odzyskać.
Sam fakt słuchania jej głosu sprawiał mu przyjemność. Obserwował myśli i odczucia, czy raczej ich refleksy odbijające się na jej buzi, która dziwnie pojaśniała w ciągu tych kilkunastu minut. Roześmiał się ciepło, kiwając głową. Tak, doskonale rozumiał jej problem z nadawaniem imion.
- Wiem, co masz na myśli... Czasami najtrudniejszą częścią pisania jest wybranie odpowiedniego imienia dla mojej postaci. Imienia, które by do niej pasowało. Ale myślę, że twoja bezimienna nie czuje się specjalnie poszkodowana - dodał, jakby chcąc ją pocieszyć, bo przecież to nic takiego. Skoro przez tyle lat nie mogła się zdecydować, jakie imię nadać swojej kotce, najwyraźniej nie było to konieczne.
- Och, pomysł z samolocikami jest bezwzględnie uroczy. Tak, w wersji mugolskiej są to butelki, ale rzucanie butelek z drugiego piętra... - roześmiał się, po czym z czułością ścisnął jej drobne palce, kiedy jej dłoń wtuliła się w jego własną. Jego serce trzepotało się w piersi jak szalone, ale było to wspaniałe uczucie.
A potem... potem zjawiła się Jęcząca Marta i cały nastrój prysł. Mimo to podziękował jej grzecznie, ale ani w głowie mu było puścić dłoń Sereny. Odprowadził ją aż do przejścia do pokoju wspólnego Ravenclawu, cały czas trzymając ją za rękę i czując się najszczęśliwszym człowiekiem na świecie. Na pożegnanie delikatnie ucałował jej zarumieniony policzek, czując niedosyt, ale i nadzieję, że krok po kroku odbudują to, co kiedyś ich łączyło.

z/t x 2

______________________


I put a spell on you 'cause you're mine
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 22
Skąd : Londyn/Hogsmeade
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 4962
  Liczba postów : 4428
http://czarodzieje.my-rpg.com/t58-bell-rodwick
http://czarodzieje.my-rpg.com/t649-bellcia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t243-bell-rodwick
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7785-bell-rodwick#216614




Administrator






PisanieTemat: Re: Łazienka Jęczącej Marty   Sro Cze 10 2015, 23:55

Bell poleciała za nim. W sensie pobiegła, ale to było trochę jakby latała. Pewnie zachowywała się dwunastolatka. W sumie nic dziwnego, gdyby ktoś pomyślał, że nią jest. Biegli tak przez ten korytarz, a uczniowie śmiesznie się na nich gapili. Bell wciąż z różowymi rękami uniesionymi do góry.
Nie mogła zdecydować, która łazienka będzie lepsza. Na tym piętrze była w końcu i męska, i damska... ale no właśnie! Najlepsza byłaby chyba prefektów. Nie żeby Bell miała coś przeciwko wparowaniu do męskiej łazienki (i była wręcz pewna, że Julek myślał podobnie), ale rety, tam na pewno ktoś się przypałęta...
Ostatecznie padło na Jęczącą Martę. Bell przystanęła przy drzwiach i otworzyła je po cichutku (brudząc klamkę na różowo), po czym weszła na palcach do środka.
- Chyba jej nie ma - oznajmiła szeptem, sama nie wiedziała dlaczego. To przez tą atmosferę duchowatości. Oparła się o ścianę i dopiero potem zauważyła, że zrobiła na niej różowy odcisk. - O rety - mruknęła do siebie. Odkręciła kran (który też stał się różowy) i włożyła ręce pod strumień wody, który był tak mocny, że aż opryskał ją i lustro. Ale przynajmniej pozbyła się farby z dłoni. - To głowa pod kran? - zapytała Julka. Miała wrażenie, że może się nie zmieścić, po zlew jednak nie był wystarczająco głęboki, hehs.

______________________


ocal swoje marzenia

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 20
Skąd : Londyn, Anglia.
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 35
  Liczba postów : 56
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10759-julien-philip-thornblade
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10761-julek-kocha-wszystkich#295271
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10760-sowa-thornblade-a#295270
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10762-julien-thornblade#295274




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienka Jęczącej Marty   Sob Cze 13 2015, 23:39

Hm, Julek nie miał nic przeciwko, żeby paradować po całej szkole z dziwnymi brejami na głowach, bo przecież było zabawnie, właśnie to liczyło się najbardziej. A to, że większość uczniów patrzyła na nich z uśmiechem na twarzy (choć byli ci, którzy sie nie uśmiechali, a jedynie kręcili głowami, jakby ta dwójka robiła coś bardzo złego) trochę go motywowało, w końcu nie wszyscy uważali ich za chorych psychicznie, całkiem nieźle!
Właściwie to nie wiedział gdzie ciągnie go Bellcia, więc z uśmiechem na ryjku wesoło za nią hasał. Po chwili wspinaczek po schodach dotarli do łazienki Jęczącej Marty, Julek jakoś wybitnie za nią nie przepadał, ale przynajmniej nikt się tam nie kręcił. Chłopak popatrzył na Rodwick, której udało się wysmarować pół pomieszczenia swoimi różowymi łapkami, oczywiście się nie powstrzymał i buchnął śmiechem, po chwili jednak zakrył usta dłonią, bo przecież Marta mogła gdzieś tam być. Kiedy Bell zapytała o wkładanie głowy pod kran, Juluś wział głęboki wdech i ruszył w jej stronę. Czy jego wielki łeb miał się tam zmieścić? Zresztą nie przekona się dopóki nie spróbuje!
-Bell? Myślisz, że Marta gdzieś tu jest?- zapytał Puchon niemal szeptem, bo w końcu nie miał ochoty na nią w paść... Albo przez nią. Jak na posłuszne dziecko przystało nastawił glowę pod kran, ledwo co ja tam mieszcząc i przywołał Krukonkę gestem ręki, przecież ktoś musiał mu pomóc. Gdyby ktoś wpadł teraz do łazienki mógłby pomyśleć, że Bell topi biednego Julka, który swoją drogą czując zimną wodę na łbie zapiszczał niczym kobieta, taki męski nasz Thornblade.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 22
Skąd : Londyn/Hogsmeade
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 4962
  Liczba postów : 4428
http://czarodzieje.my-rpg.com/t58-bell-rodwick
http://czarodzieje.my-rpg.com/t649-bellcia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t243-bell-rodwick
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7785-bell-rodwick#216614




Administrator






PisanieTemat: Re: Łazienka Jęczącej Marty   Czw Lip 16 2015, 09:08

Nie to, że Bell obawiała się Jęczącej Marty, ale mimo wszystko wolała jej nie spotkać. Wiadomo, jaka ona była. Jeszcze by jakimś cudem całych ich wymazała farbą, a Bell jednak wolała mieć kolorowe tylko włosy a nie cała wyglądać jak ufoludek!
Pomogła Julkowi jeszcze bardziej wcisnąć głowę pod kran, co wcale nie było takie łatwe, bo jak się okazało, dużo bardziej się nie dało, chcąc jednocześnie uniknąć, żeby mu się w tę głowę nie wbijał. Bez sensu, takie małe te zlewy. W każdym razie kiedy już puchon się nachylił, rudowłosa (teraz już nie całkiem!), nabrała wody w dwie ręce w taką jakby miseczkę i polewała julkowe włosy. Bo jakimś dwudziestym razie wydawało się, że farba w miarę spłynęła, chociaż z tego co Bell pamiętała, lecąca woda powinna być czysta, a wcale taka nie była. Ale oj tam!
- Chyba już - oznajmiła więcej. Z nim było łatwo, bo jednak włosy miał w miarę krótkie. Z nią już nie będzie tak szybko. Wyczarowała skąd ręcznik i dała go Julkowi, żeby się wytarł, a potem sama włożyła głowę pod kran. Już prawie koniec farbowania!

______________________


ocal swoje marzenia

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : USA, Moira
Galeony : 582
Dodatkowo : wilkołak
  Liczba postów : 1123
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12242-vittoria-brockway
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12245-szufladki-titi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12243-poczta-titi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12244-vittoria-brockway




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienka Jęczącej Marty   Wto Mar 22 2016, 15:13

Dopiero gdy udało jej się odejść od wszystkich uczniów pozwoliła sobie na kilka łez. Tak musiało być. Lilith nie zasługiwała na te wszystkie słowa, ale bez nich Vittoria nie miałaby tej pewności, że gryfonka ją opuści. Że będzie na tyle załamana, że nie będzie chciała mieć z nią nic wspólnego. Widziała jak się niszczy przyjaźń i postanowiła rzucić nią o ziemię i zdeptać. Może to dobrze, że się spotkały. Lepiej prędzej niż później. Pierwsza osoba została odbębniona. Zostały jeszcze trzy. Trzy, które stanowiły bardzo ważne miejsce w jej sercu.
Nie chciała iść do Fredericka. Gdy to przemyślała głębiej to zrozumiała, że on na pewno ją stąd zabierze. Poza tym potwierdziło by się, że nie jest jeszcze gotowa na powrót do Hogwartu. Weszła do jednej z kabin w tym miejscu. W torbie przy sobie miała zapasowy opatrunek i maść leczniczą wykradzioną z szafki swojego opiekuna. Wiedziała, że nie wystarczy to na długo, ale może przynajmniej do wieczora. Gdy wróci z Bonmerem do domu ten pewnie będzie zły, ale opatrzy ją porządnie i wszystko będzie dobrze.
Zmieniła sobie samemu opatrunek. Gdy to robiła jej myśli krążyły we wszystkich możliwych rejonach. Łzy co jakiś czas ciekły z jej oczu, a ona starała się je opanować. To wszystko co mówiła bolało ją tak samo, jak Lilith. Nie mogła wyrzucić z głowy jej miny. Po raz kolejny otarła swoje oczy. Wrzuciła do muszli zakrwawiony materiał starego bandażu. Ubrała ponownie na siebie koszulę i bluzę z kapturem. Wyszła z kabiny i podeszła do umywalkę. Oparła się o nią. Przekręciła kran, ale brakowało tu wody.
- Aquamenti – Wycelował różdżkę w jedną z zatkanych umywalek. Wzięła z niej wodę i obmyła sobie twarz, w tym lekko napuchnięte oczy. Tego też miała nie robić. Miała nie czarować. To podobno też kosztowało za dużo sił. Ale już gorzej nie będzie, prawda? I tak nie była w stanie stać nie podpierając się czegoś. Musi chwilę odetchnąć i odpocząć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Anglia, Cotgrave
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 308
  Liczba postów : 331
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12277-edward-harper#327635
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12284-ktos-chce-cos-od-harpii#327714
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12283-kwiaty-tanatosa#327713
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12285-edward-harper#327718




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienka Jęczącej Marty   Wto Mar 22 2016, 17:18

Niby umówił się z jakąś laską, żeby się zabawić i zapomnieć o pewnej salemce, która nie dawała mu świętego spokoju. Westchnął pod nosem i już w trakcie spotkania z ową panną wymigał się czymś ważnym pozostawiając ją samą na dziedzińcu, a on chciał ukryć się w odległych gęstwinach zamku. Ciekawe, czy tak można powiedzieć… nie ważne. Chłopak wszedł do łazienki jęczącej Marty, bo wiedział, że nikogo tutaj nie zastanie. To miejsce, do którego normalne duszyczki się nie zbliżają ze względu na Martę. Chwila samotności, ciszy i spokoju to jest to, czego potrzebował.
Jednak los nie jest taki litościwy i łagodny dla niego. Gdy tylko pojawił się w pomieszczeniu, jego oczom ukazała się dobrze mu znana sylwetka. Znał każdy milimetr jej ciała mimo iż to co ich łączyło wcale nie było takie poważne czy intensywne. Był w stanie to wszystko zapamiętać i chociaż chciał zapomnieć, nie był w stanie.
Chłopak stał i wpatrywał się w plecy dziewczyny widocznie zszokowany. Co miał teraz zrobić? Oddalić się zanim go nie zauważyła? A może jednak podejść i porozmawiać z nią. O czym? Udawać, że nic się nie stało? Czy wręcz przeciwnie pokazać jak bardzo emocje nim teraz targały? Musiał się opanować. Miał ochotę się na nią rzucić i pocałować tak namiętnie jak tylko był w stanie, ale nie mógł.
- Cześć – rzucił to puste słowo w przestrzeń.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : USA, Moira
Galeony : 582
Dodatkowo : wilkołak
  Liczba postów : 1123
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12242-vittoria-brockway
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12245-szufladki-titi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12243-poczta-titi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12244-vittoria-brockway




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienka Jęczącej Marty   Wto Mar 22 2016, 17:35

Stała tak oparta o umywalkę. Z zamkniętymi oczami. Z każdą chwilą czuła, że wracają do niej siły. Może to za sprawą eliksiru wzmacniającego, który również miała przy sobie w torbie, a który wypiła podczas bandażowania. On zawsze pomagał, choć tylko na chwilę. Miała pochyloną głowę a włosy okalały jej twarz. I pewnie stałaby tak jeszcze kilka minut gdyby nie fakt, że usłyszała głos... I doskonale go znała. Wiedziała już, że ten dzień będzie jeszcze gorszy, niż się zapowiadał. Najpierw Lilith. Teraz Edward. Upiecze dwie pieczenie na jednym ogniu.
Zacisnęła palce na zimnej porcelanie umywalki. To... To było chyba najgorsze. Jej wszystkie plany. Musiała się ich trzymać. Odwróciła się w jego stronę i... Zamarła. Nie była wstanie wykrztusić z siebie ani słowa. Będąc tyle czasu u Fredericka zrozumiała niejedno. Przede wszystkim jak bardzo zależy jej na bliskich. A Edward? Wydawał się być jej bratnią dusza. Tak dobrze się z nim czuła. I gdy teraz na niego patrzała miała ochotę rzucić mu się na szyje, powiedzieć jak bardzo za nim tęskni i jak bardzo go... Bardzo lubi. Tak. To też do niej docierało. Że lubi go bardziej, niż powinna. Ból gdy widziała jak jego kruk odlatuje z listem, którego nawet nie odebrała... Był gorszy niż ten w boku. I jego również musiała chronić. Mimo tego, że tak bardzo chciała go pocałować, przytulić i powiedzieć mu wszystko.
- Edzio! Kope lat, co? - Rzuciła odpychając się lekko od umywalki i zmierzając w jego stronę. Przepraszam Cię skarbie. Tak strasznie Cię przepraszamTęskniłam, wiesz? - To mówiąć uśmiechnęła się, ale... Inaczej niż zawsze. To nie była ani czułość, ani sympatia. Raczej rodzaj ironii - Nawet nie wiesz jaki miałam doskonały miesiąc. Warto było sobie pojechać na te wakacje.  Muszę Ci się pochwalić. Udało mi się zaliczyć jakiś... - Tu zatrzymała się, żeby się zastanowić i coś policzyć na palcach - Pięciu facetów. I to na trzeźwo. Wprawdzie żaden nie był tak dobry jak ty, ale całkiem spoko kolesie. A co u ciebie? Znalazłeś już sobie kogoś, czy nadal wszystkie wolą twojego brata? - Stała przed nim mając ręce w kieszeniach. Jej wzrok wyrażał kpinę i pogardę. Miała nadzieję, że z nim pójdzie dużo łatwiej niż z Lilith. On jej nigdy nic nie obiecał. I nie był aż tak uparty. Chyba...
- Właściwie, to sama was dzisiaj pomyliłam. Parę tygodni was człowiek nie widzi i jesteście identyczni - Musiała powiedzieć wszystko, co widziała, że może go zaboleć. Chciała by wściekł się i wyszedł. Nawet jeśli miałby ją uderzyć, bo w końcu stała kilka centymetrów przed nim perfidnie patrząc mu się w oczy - Spadam, widzimy się kiedyś tam - Rzuciła po czym podniosła z ziemi swoją torbę, klepnęła go w ramię i po prostu wyszła z łazienki. Zatrzymała się jeszcze na chwilę pod drzwiami. Całe jej ciało chciało zawrócić. Każdy centymetr walczył z jej świadomością. Umysł jednak był silniejszy. Odeszła by już nigdy więcej nie móc poczuć jego ciepła.

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Anglia, Cotgrave
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 308
  Liczba postów : 331
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12277-edward-harper#327635
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12284-ktos-chce-cos-od-harpii#327714
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12283-kwiaty-tanatosa#327713
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12285-edward-harper#327718




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienka Jęczącej Marty   Wto Mar 22 2016, 17:55

Co… co się właśnie stało? Chłopak stał już pół godziny w łazience wpatrując się tępo w umywalkę przed którą przed sekundą stała ona. Próbował zanalizować każde jej słowo, ale nie był w stanie nawet myśleć. Musiał sobie to przypomnieć. Zamknął więc oczy, by się skupić.

Kiedy skończyła mówić, jego twarz nie wyrażała nic, tylko wielkie zaskoczenie. Nie drgnął, nie wypowiedział słowa. Był nieobecny tak jakby go tutaj tak naprawdę nie było. Kiedy dziewczyna pożegnała się z nim, nawet się nie ruszył, żadna zmarszczka na jego twarzy nie drgnęła, a on z szeroko otwartymi oczami wpatrywał się w pustkę. Co? Czemu masz taką minę? Wakacje? Faceci? Pomylić? Żartujesz prawda? Co się dzieje…
Nie był w stanie zareagować w jakikolwiek sposób. Wszystko się nagle rozbiło na milion fragmentów, a on odpłynął w dal.


Gdy myśli skończyły napływać do jego głowy uchylił powieki, a z jego oczu wylewała się niezliczona ilość żalu. Odwrócił się na pięcie i lekko blady, bez żadnego wyrazu twarzy zaczął wychodzić z łazienki. Coś się jeszcze stało. Po drodze przywalił twarzą w ścianę, spojrzał na nią niepewnie. Musiał iść do domu.

z\t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Łazienka Jęczącej Marty

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 14 z 14Idź do strony : Previous  1 ... 8 ... 12, 13, 14

 Similar topics

-
» Łazienka Jęczącej Marty
» Łazienka Chłopców
» Łazienka Prefektów
» Duża Łazienka
» Łazienki

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Wielkie schody
 :: 
drugie pietro
 :: 
łazienka jęczącej marty
-