IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Cmentarz

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Skąd : Luksmeburg
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 2342
  Liczba postów : 1898
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2680-dexter-vanberg#91111
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2696-laboratorium-dextera
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2721-dexterkowe-lisciki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7160-dexter-vanberg#204285




Administrator






PisanieTemat: Cmentarz   Sro Lis 02 2011, 10:32

First topic message reminder :


Cmentarz

W miasteczku nie mogło zabraknąć miejsca, w którym mieszkańcy mogą pochować swoich bliskich. Cmentarz ten istnieje w tej okolicy od czasu, gdy czterej założyciele otworzyli Hogwart, a Hogsmeade stało się popularną wioską. Znajdują się tu zarówno te niebywale wiekowe nagrobki, jak i te postawione zupełnie niedawno. Kierując się na północ, można natrafić na kilka imponujących krypt, czy też tajemnicze groby bez nazwisk. W centralnym punkcie cmentarza znajduje się wysoki pomnik upamiętniający założycieli Hogwartu, którzy to byli także odpowiedzialni za budowę tego miejsca.
Zwykle panuje tu tajemnicza aura i nienaganna cisza, którą od czasu do czasu przerywają jedynie kroki osób odwiedzających zmarłych.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : III
Wiek : 25
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 704
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 1021




Gracz






PisanieTemat: Re: Cmentarz   Pią Sie 17 2012, 00:01

Pędzili jak szaleni przez cały Hogwart, a potem przez błonia i długą drogę porwadzącą do Hogsmeade i w ogóle. Było tak romantycznie, noc dookoła, ciepełko i te sprawy. Wilkołaki wyjące w tle nadawały tylko dreszczyku emocji i kisielu w gaciach. Tak biegli i to końca nie miało. Na szczęście całkiem niedaleko Gilbert przypomniał sobie, że przecież mogą się aportować! Ostrzegł żeby teraz uważała, bo może nie podołać i po chwili pyknął z nią na środku tego najbardziej romantycznego miejsca jakie zna. Rozszerzył łapki jak najszerzej drąc się TAADAAAAAM dla dodania lepszego efektu. Albo jakby jeszcze nie zauważyła w jakim super miejscu są, no. Zaczął rozglądać się nerwowo w poszukiwaniu tajemniczego czegoś. Ale czego? Czyżby starego, ślepego grabarza Zygfryda z krukiem, który często tędy chadza? A może jeszcze czegoś innego? Ojej!
- Szybko Bruk, szukamy łopaty! Wykopiemy sobie super garnitury i może znajdziemy nawet psa do naszej wspólnej stodoły i jezu, czy to nie romantyczne, zaraz umrzemy i księżyc świeci - zaczął podskakiwać dookoła niej jak popierdolony, bo najwyraźniej aż tak bardzo się cieszył, że ją ma tutaj. Nawet ją poklepał po głowie w ramach pocieszenia no i otuchy jakby obawiała się, że zaraz ją ktoś tutaj zgwałci i tym kimś nie będzie Gilbert.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 68
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 973
http://czarodzieje.my-rpg.com/t576-brooklyn-asteria-toxic
http://czarodzieje.my-rpg.com/t921-brook#22968
http://czarodzieje.my-rpg.com/t577-brooklyn-toxic




Gracz






PisanieTemat: Re: Cmentarz   Pią Sie 17 2012, 00:23

Nie wiem, w jakich i w ilu knajpach musieli balować przez całą drogę na cmentarz, bo ze środka słonecznego dnia, zrobiła się ponura noc rodem z horroru, a Gilbert wpadł na zupełnie szalony pomysł, żeby zabrać Brooklyn na...
- CMENTARZ - podsumowała grobowym (heheheh) tonem. - Jesteśmy na cmentarzu - zauważyła wyjątkowo elokwentnie.
Mimo jego poklepywań w ramach pocieszenia i entuzjastycznego tonu, Bruk stała wryta w ziemię, sztywna jak trup (no co za gra słów!). Nie, żeby się cykała. Wcale też nie przypomniały jej się feralne finały mistrzostw świata w Quidditchu, kiedy to na trybsy wpadła banda wilkołaków, a Toxic prawie popuściła ze strachu w majtki, ale musiała zachować bojowość, żeby wspierać równie spanikowanego Slone'a! Nic z tych rzeczy.
- Jasne, szukamy, pewnie, co tam cmentarz, co tam noc. Co? Ja się boję? Synek, wychowała mnie ulica i Crucio, no chodź, szukamy - zakończyła swój niekontrolowany, nerwowy słowotok. Oczywiście nie śmiała ruszyć się z miejsca, tylko lukała: to na Gilberta, skaczącego, jakby miał ADHD, to przed siebie, czy aby mhroczny dozorca nie nadchodzi i ostatecznie pod nogi, żeby upewnić się, że zaraz jakaś ręka zombie nie wyjrzy z grobu i nie porwie jej do środka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : III
Wiek : 25
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 704
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 1021




Gracz






PisanieTemat: Re: Cmentarz   Pią Sie 17 2012, 00:44

No ta droga to była jednak po prostu owiana tajemnicą i wyjątkowa, lepiej nie wyciągajmy na światło dzienne co tam się działo, bo pewnie podchodzi pod kilka paragrafów, a do Azkabanu im daleko.
- Nie kurwa, na księżycu - facepalma musiał jeszcze zaliczyć podsumowując intelekt Bruk. Matko kochana z kim on się zadawał? Była sporo poniżej poziomu jego samego, że nie wspomnę o takim Crucio. Trudno. Mama uczyła, że nie wolno naśmiewać się z dziwolągów i w ogóle, dlatego będzie ją nadal z litości i sentymentu tolerował.
- No to dawaj Bruk, niuchaj, może znajdziemy coś wartościowego - wskazał łapką w stronę ziemi najwyraźniej oczekując, że dziewczyna zacznie popylać na czworaka i wąchać niczym rasowy pies. Sam wyjął nawet różdżkę i po wymruczeniu tajemnego zaklęcia i odczekaniu parunastu sekund w jego rękach znalazła się piękna, czarna smycz. Akurat w rozmiarze Brukosławy, a to przypadek!
- Byłaś szczepiona? Nie chce się zarazić? - cofnął się nawet o kilka kroków, no wiesz, tak na wszelki wypadek, bo z taką to nigdy nic nie wiadomo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 68
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 973
http://czarodzieje.my-rpg.com/t576-brooklyn-asteria-toxic
http://czarodzieje.my-rpg.com/t921-brook#22968
http://czarodzieje.my-rpg.com/t577-brooklyn-toxic




Gracz






PisanieTemat: Re: Cmentarz   Pią Sie 17 2012, 01:11

No, co do tego poziomu IQ to się sprzeczać nie będę, bo nawet nie załapała tej riposty Gilberta, zrobiła taką tam zdziwioną minę i uznawszy, że ten musi cośtam do siebie majaczyć, poczęła dalej rozglądać się co w trawie, tudzież za grobami piszczy. Generalnie to sztywna atmosfera, if ju noł łat aj min.
- Sam sobie niuchaj, jak taki z ciebie niuchacz - odpowiedziała podirytowana, bujając się na boki, jak Crucio za każdym razem, gdy z jego ponętnych raperskich ust wypływało pytanie 'A wpierdol chcesz?'. Nie chciała być niemiła, to (prawie) w ogóle nie leżało w jej naturze, ale wcale nie podobało jej się, że ona tu taka nerwowa, bliska omdlenia ze strachu, a on zamiast ją na wszelki wypadek już łapać i cucić, każe szukać fantów. Ci Ślizgońscy materialiści!
- HO HO, czekaj, kiedy mówiłam, że lubię na ostro, to chodziło mi o sos do kebaba - zaprotestowała natychmiastowo, widząc smycz w rąsiach Slone'a. Nigdy nie wiadomo, co takiemu szaleńcowi do głowy przyjdzie. Wzmianka o szczepieniu sprawiła, że z wystraszonej miny przerzuciła się na bojową.
- Wiesz co, teraz mam ochotę wyniuchać tą łopatę, żeby porządnie ci nią przyj... przyfasolić!!! - stwierdziła, biorąc się pod boki i robiąc w jej mniemaniu groźną minę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : III
Wiek : 25
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 704
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 1021




Gracz






PisanieTemat: Re: Cmentarz   Pią Sie 17 2012, 13:56

Oczywiście kiedy Gilbert tylko zobaczył na mordzie Bruki tą szaleńczą minę, serducho zabiło mu o wiele szybciej i chciał się w tej samej chwili na nią rzucić, ale no dajcie spokój. Sam spojrzał na nią z wyższością i niech sobie nie myśli, że z niego to taka pierwsza lepsza i łatwa piczeska.
- Masz brzydszy nos, na pewno lepiej łapiesz zapachy. Przydałabyś się raz do czegoś, co ty myślisz że ja nie widze jak chodzisz na czworaka po błoniach i niuchasz? Ja cie obserwuje przez okno w lochach, którego tam nie ma - on się tam jej nie boi, jakkolwiek groźna i Cruciowata próbuje być. Sam stał niczym hardkorowy koksu gotów na każdy cios na swoją męską klatę i nie ustępował tak łatwo. Skoro Gilbert powiedział, że coś ma być zrobione to ma być i niech ona mu tu nie fika, gówniara jedna.
- Tak? Sorkens. Nie wpadłbym na to, tylko głupki tak biorą, kazdy wie, że mieszany jest dla twardzieli - prychnął z pogardą niczym rasowy kucyk Pony i wyrzucił smycz gdzieś tam między groby, niech sobie jakiś zombiaczek znajdzie i kupi zombie psa. Smycz gratis.
- Ja się tylko pytam. Jeszcze się na mnie rzucisz z pianą na ustach, a mojej śmierci na pewno nie chcesz, za bardzo mnie kochasz - niby się nie bał i nadal kozaczył, a jednak znów odsunął się od niej na parę kroków chowając się za wielką płytą nagrobkową. Ah nie ma to jak grobowce niczym na polskich cmentarzach. Wielki znak informujących wszystkich, że tu leży rodzina von Pupka. I ty się nie śmiej, na cmentarzu obok mnie naprawdę tacy leżą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 347
  Liczba postów : 456




Gracz






PisanieTemat: Re: Cmentarz   Pią Gru 21 2012, 21:19

Tak to kolejny dzień z tych, w których Sebastian ucieka przed swymi koszmarami, przed przeszłością i przed teraźniejszością. Przed wszystkim i przed wszystkimi. No może prócz swych wrogów jednak to oni uciekali przed, nim. Sebastian nie był jednym z tych co rzucają zaklęcie Cruciatus na lewo i prawo, bo ktoś się krzywo spojrzał. Jak niemal każdy wie ten chłopak zawsze jest spokojny z gotowym uśmiechem na twarzy. Nigdy nie wyprowadzony z równowagi i w otoczeniu pięknych kobiet. Oczywiście zawsze pojedynczo! Miał wrażenie jak go inni ludzie postrzegają i czasami zastanawiał się, jak tak bardzo można się mylić? Nawet ludzie, którzy byli częścią jego duszy go nie znali. Bowiem, ile osób w Hogwarcie wiedziało, że zna mowę węża? Tylko jedna! A i to było zupełnym przypadkiem! Chociaż nie żałował to jednak, to było za mało, by mógł komukolwiek zaufać. Nawet Alexis. Chociaż wspominając ich ostatnie spotkanie.. Jakże blisko była ta dziewczyna, by go złamać? Jakże blisko była ta dziewczyna, by odkryć prawdziwe oblicze chłopaka. Nie to, które widać, na co dzień, lecz to, które ukryte jest w głębi jego duszy.
Tak czy inaczej, chłopak ubrał się w ciemne spodnie, niebieską koszulę, zarzucił kurtkę chowając przy tym swą papierośnicę i różdżkę oraz, a co najważniejsze szklankę i butelkę Ognistej. Z początku miał zamiar wypić gdzieś w szkolę, ale powstrzymały go dwa powody. Po pierwsze w szkolę jest wzrośnięta szansa, że kogoś spotka, na co nie miał ochoty dwa, że za rogu wyskoczy jakiś nauczyciel a i tak swojej pani opiekun narobił za dużo kłopotów. Nie, żeby się przejmował!
Tak, więc wybrał pobliską wioskę. Tylko, gdzie mógł wypić o tej godzinie? Ludzie nie było jeszcze piątej rano! Jakimś nie wytłumaczalnym sposobem Sebastian znalazł się na cmentarzu. Mgła dumnie wędrowała między pomnikami witając nowego gościa na swym terytorium. Sebastian szedł przez pomniki aż doszedł do centrum, gdzie był pomnik czterech założycieli domu. Był także pomnik Salazara, z którym być może był spokrewniony, chociaż Sebastian mocno w to wątpił. Że niby miał być jedynym wężoustnym? Jawne kpiny!
Chłopak przysiadł przy pomniku, odpalił papierosa i wyciągnął Whisky polewając ją do szklanki. Pić czystą to jedno, ale nigdy nie z butelki! Odczekał dłuższą chwilę, żeby Whisky się zmroziła, po czym lekko upił ze szklanki pozwalając, by trunek ogrzał jego ciało.
W taką ciszę natrętne myśli nie pozwalają człowiekowi odpocząć. O czym myślał chłopak? O tym co zawsze, gdy pozostawał sam..

Zajęte Jess na owcy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 68
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 973
http://czarodzieje.my-rpg.com/t576-brooklyn-asteria-toxic
http://czarodzieje.my-rpg.com/t921-brook#22968
http://czarodzieje.my-rpg.com/t577-brooklyn-toxic




Gracz






PisanieTemat: Re: Cmentarz   Pią Gru 21 2012, 22:13

Bruklin była niedawno na tym cmentarzu z Gilbertem. Za jego niesympatyczne przytyki a propo jej nosa i w ogóle wszystkiego chciała go zdzielić łopatą albo chociaż płytą nagrobną, ale nim znalazła którekolwiek z ww. przedmiotów, Slone już gdzieś zwiał. Albo porwały go zombie, ale w sumie nikogo to nie obchodziło, nawet Bruki, która szybko zwinęła się z powrotem do zamku.
A teraz to trochę nawet polubiła to miejsce, bo miała mało przyjaciół, nawet głupi Gilun gdzieś zniknął, dożywiał swoją narzeczoną czy jeden Merlin wie, co on tam robił. Miał być jej ziomem forever&ever, bo braci się nie traci, ale nie miał dla niej jakoś czasu, a sobotnie wieczory były jakieś takie... samotne. Nieśpiesznaym acz powabnym krokiem Hulka (z mugolskiego filmu!) Brooklyn zawędrowała znowu na cmentarz. Maszerowała to tu, to tam, wymyślając różne prawdopodobieństwa przyczyn śmierci leżących tu umarlaków, so much fun. Jednak... Zaraz, zaraz, jej wielkie nozdrza i sokoli wzrok nie mogły jej mylić! Ktoś zakłócał jej wieczorny spacer, co jej się nie spodobało, bo kiedy Brooklyn lubiła jakieś miejsce, to sądziła, że ma na nie wyłączność.
'A co to za hultaj?' pomyślała, zmierzając kozackim krokiem w stronę intruza, którym zresztą okazał się młodszy Ślizgon i to popijający jakieś driny.
- HALO, TO JEST CMENTARZ, A NIE TRZY MIOTŁY - wykrzyknęła oburzona i dla lepszego efekty złapała się teatralnie pod boki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 347
  Liczba postów : 456




Gracz






PisanieTemat: Re: Cmentarz   Sob Gru 22 2012, 11:04

Sebastian siedział popijając swój trunek i rozmyślając. Głównym powodem jego kontemplacji była Alexis. Czy tylko mi się zdaje, że zdecydowanie za często w ostatnim czasie ona pojawia się w jego umyślę? No cóż..
Tak czy inaczej, rozmyślał o ich ostatnim spotkaniu. Kiedy to było? Wczoraj? Dziś? Sebastian znowu pogubił się w czasie jednak to spotkanie wywarło na, nim piętno i nie umiał się pozbyć wspomnień oraz gorzkiego smaku, że nie powinien się tak zachowywać. Nie w stosunku do osoby, która jako jedyna mogła naprawdę go zaakceptować, bo, jeśli nie ona to, kto inny? Wielce możliwe teraz, że dziewczyna będzie na niego wściekła i nie będzie się do niego odzywać. Nie miał jej tego za złe ani jej ostatnich słów właściwie to miała racje jednak to i tak bez znaczenia. Gdyby wiedziała, że była o pół kroku przed osiągnięciem tego co zamierzała.. Co, by zrobiła? To pytanie dręczyło Sebastiana, póki ktoś nie zaczął na niego wrzeszczeć.
Chłopak odwrócił się ku dziewczynie i uśmiechnął się swym jak dobrze wszystkim znanym uśmiechem. Nie jakimś wielkim i bóg wie, co znaczącym, lecz delikatnym, uroczym a przede wszystkim tajemniczym. Uśmiechem, który podbijał kobiece serca nie wiedzieć właściwie dlaczego.
Brook. Jedna z nielicznych osób, które nie lubią Sebastiana, lecz nie uciekają na jego widok. Właściwie Sebastian nie wiedział czemu go nie lubi, lecz nie ingerował w to. Jej okrzyki skomentował jednym błyskiem w oku, który miał za zadanie oznaczać „Doprawdy?”
- Spacer czy odwiedziny? – Zapytał lekko jak, gdyby nigdy nic. Właściwie to mógł się spodziewać krytyki, że to nie jest miejsce na picie alkoholu, że nie powinno się siedzieć na śniegu a tym bardziej na pomniku i takie tam. I właściwie dziewczyna miałaby rację.
Chłopak założył nogę na nogę i usiadł w pozycji pół tureckiej, położył rękę ze szklanką na kolenie i ponownie spojrzał się na dziewczynę.
- Może trochę ognistej na rozgrzanie? – Zapytał uprzejmie. Nie miał powodów, by nie lubić dziewczyny nawet, jeśli ona go nie lubiła. Nic mu nie zrobiła a odmienne poglądy lub charaktery nie sa powodem, by kogoś nie tolerować. Bynajmniej w oczach Sebastiana.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Bentham
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 151
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 294
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4667-eileen-maggie-hemingway#136668
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4668-ziomki-ellci#136692
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4670-poczta-ellie#136733




Gracz






PisanieTemat: Re: Cmentarz   Czw Lut 21 2013, 23:34

Szczelniej otulając się kurtką, Ellie opuściła zamek i udała się w umówione z Mathilde miejsce. Było już dobrze po jedenastej, jeśli nawet nie po dwunastej - puchonka nie wiedziała dokładnie ile zajęła jej droga z Hogwartu na cmenatrz, ani czy przypadkiem się nie spóźnia, więc zagęściła ruchy, aby jej przyjaciółka nie musiała czekać - czekać samemu, w dodatku w takim miejscu i o takiej porze, no cóż... chyba nie było szczytem marzeń.
Zbliżając się do cmentarza, Ellie coraz bardziej żałowała, że nie umówiła się z Mathilde w zamku - przyszły by tu razem, a szansa, że zaatakuje je seryjny morderca były znacznie mniejsze!. Szkoda, że logiczne myślenie ostatnio Hemingway nieco nie szło... ach, gdyby nie szło jej tylko to! Trudno było się jej na czymkolwiek skupić, a kiedy przyłapywała się na tym, że zamiast słuchać wykładu znów zaczyna odpływać w nieznane, niesamowicie się irytowała. Powinna się skupić na nauce, a nie!
W końcu doszła do bram cmentarza i odwracając się do niego tyłem, zaczęła wyglądać przyjaciółki. Z jednej strony cieszyła się, że przyszła jako pierwsza, ale gdyby spojrzeć na to ze strony drugiej... ojj, magiczne kryminały, w których czytaniu tak się lubowała, zaczęły nabierać nowego znaczenia. Wszystkie odgłosy i cienie, które gdzieniegdzie się przemykały, sprawiały, że po plecach Ellie przechodziły ciarki, a ręce zaczynały się pocić ze zdenerwowania. Co innego czytać o psycholu na cmentarzu wieczorem w bezpiecznym łóżeczku bądź w przytulnym salonie wspólnym przed kominkiem, a co innego naprawdę spodziewać się, że za drzewem czai się ktoś z siekierą.
Mathilde, chooooooodź!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Wersal, Francja
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 53
  Liczba postów : 129
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5036-mathilde-bedau
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5042-hello-my-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5041-matyldzia




Gracz






PisanieTemat: Re: Cmentarz   Pią Lut 22 2013, 12:45

Rzeczywiście trzeba przyznać, że obrzeża Hogwartu nie wydają się tak przyjazne nocą niż za dnia. Właściwie trudno stwierdzić, czy to po prostu wymysły studentek, które naczytały się nie wiadomo jakich książek, czy zwykłego ludzkiego odruchu nakazującego się zawrócić i ile sił w nogach uciec z powrotem do bezpiecznego Hogwartu. Ale, czy bardzo bezpiecznego? Mathilde od zawsze była zdania, że naprawdę nigdy nie czuła się najbezpieczniej, niż we własnym łóżku, we Francji, dziesiątki tysięcy kilometrów stąd. Zdecydowanie ich domek na farmie w Walii był tym, za czym teraz tęskniła i czego potrzebowała.
Ale była tutaj. W Hogwarcie, a raczej przed nim, zmierzając w stronę Hogsmeade, na cmentarz. Mijając po drodze drzewa, spuszczające na nią swoje ciemne cienie i obserwując je, na plecach natychmiast czuła dreszcze. W pewnym momencie panicznie wystraszyła się, gdy idąc, niechcący nadepnęła na suchą gałąź która wydała nieznośny dźwięk, łamiąc się wpół. Studentka biegiem puściła się w stronę cmentarza, który już dostrzegała zza drzew. Ciężko dysząc przebiegła przez jego bramę, kilka razy jeszcze oglądając się za siebie i mierząc wzrokiem całe to miejsce. Z przejęcia nawet nie spostrzegła Ellie, dopiero gdy niechcący na nią wpadła i obie upadły na ziemie z głośnym łoskotem, dotarło do niej, że jednak nie dotarła tu pierwsza.
- Długo czekasz? - Zapytała przyjaciółkę, puszczając przepraszające spojrzenie i pomagając jej wstać. - O Merlinie, to miejsce jest przerażające. - Rzekła jeszcze po chwili, przykucając przy jednym z nagrobków i strzepując śnieg z marmurowej płyty, która zasłaniała imię i nazwisko zmarłego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Bentham
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 151
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 294
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4667-eileen-maggie-hemingway#136668
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4668-ziomki-ellci#136692
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4670-poczta-ellie#136733




Gracz






PisanieTemat: Re: Cmentarz   Sob Lut 23 2013, 20:56

Ellie próbowała racjonalnie wytłumaczyć sobie pochodzenie tych wszystkich dźwięków, które rozbrzmiewały chyba wszędzie wokół cmentarza. Jeśli na chwilę udawało jej się uspokoić rozdygotane ciało, za chwilę i tak zapominała cóż to za źródło tych przerażających odgłosów szemrania i stukania udało się jej samej sobie wmówić i znów zaczynała się trząść. Może i troszkę z zimna (noce wciąż były zimniuteńkie), ale z pewnością bardziej ze strachu.
Tak stojąc i gryząc paznokcie ze zdenerwowania, wpadła nawet na genialny pomysł wyjęcia różdżki z wewnętrznej kieszeni kurtki, a kiedy już chwyciła ją w dłoń, czuła się nieco bezpieczniej - zaraz jednak owa różdżka została jej wytrącona z dłoni, a sama puchonka znalazła się na ziemi. Nie zdążyła nawet porządnie krzyknąć, z gardła wydobył się jej tylko zduszony pisk przerażenia, bo przez jedną chwileczkę miała wrażenie, że psychopata z siekierą jednak zdecydował się na wyskoczenie z krzaków i nawet różdżka nic nie dała, smuteczek.
Na szczęście kiedy pierwszy szok minął, okazało się, że to Mathilde, dzięki Merlinowi!
- Na Merlina, prawie zawału dostałam... - mruknęła, z pomocą przyjaciółki podnosząc się z ziemi. - Aaaale nie, niedługo! - co tam, że to dziesięć minut wydawało jej się jednym z najdłuższych dziesięciu minut jej życia, niech Mathilde sądzi, że taka z niej odważna puchoneczka! A w sumie, kogo ona chciała oszukać. - Nie ma co, wybrałyśmy sobie miejsce z ehkem... charakterem! - otrzepała się i podeszła do przyjaciółki, po czym nad jej ramieniem spojrzała na nagrobek i poświeciła na niego różdżką, którą uprzednio podniosła z ziemi.
- Rosalia cośtam - nazwiska jednak nie zdołała odczytać, nagrobek wydawał się stary i troszku zniszczony. - Hmm, ciekawe kim była. - zastanowiła się, nie odrywając wzroku od marmurowej płyty. Może miała cudowne życie, odchowała dzieci, a później wnuki i umarła przy boku ukochanego - podobnie i Ellie wyobrażała sobie swoje przyszłe życie, o ile wszystko w teraźniejszości się jakoś poukłada - nie planowała trwać w takim dziwnym stanie zawieszenia wieczność, no błagam!
No cóż, zawsze mogło się też okazać, że Rosalia cośtam zginęła jako nieszczęśliwa kochanka w dodatku zamordowana przez swojego oblubieńca - Ellie lubującej się w czytaniu kryminałów oraz opowieści z dreszczykiem, ta opcja wydała się bardziej interesująca.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Wersal, Francja
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 53
  Liczba postów : 129
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5036-mathilde-bedau
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5042-hello-my-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5041-matyldzia




Gracz






PisanieTemat: Re: Cmentarz   Sob Lut 23 2013, 21:21

Matylda miała wrażenie, że odkąd wyszła z zamku i szła w stronę cmentarza w Hogsmeade, wiatr coraz bardziej przybierał na sile, więc i robiło się coraz to zimniej. Nie miała pojęcia, czy po prostu ubzdurała to sobie z powodu przerażenia jakie panowało w niej, czy rzeczywiście tak było. Trzeba również zaznaczyć, że w pewnej chwili nawet nie poczuła, że zaczął padać obfity śnieg, a małe, śnieżnobiałe i zimne płatki zaczęły przyklejać się do jej brwi i rzęs, szybko topniejąc i spływając po jej skórze na twarzy, sprawiając, że było jej zimniej niż dotychczas. Niestety, jak to miała w zwyczaju, po raz kolejny założyła nieodpowiednie ubrania jak na taką pogodę. Wprawdzie ogrzewała i chroniła ją przed zimnem gruba, butelkowozielona kurtka jej brata, która zwisała na jej ramionach i ciągnęła się aż do kolan. Spod niej wystawały tylko czarne, cienkie i gdzieniegdzie pozaciągane rajstopy, a stopy zdobiły czarne koturny, które były całkowicie nieodpowiednim obuwiem jak na taką pogodę, o czym studentka doskonale wiedziała, zakładając je jeszcze z swoim dormitorium. No cóż, czego nie robi się, aby dobrze wyglądać! Nawet na cmentarzu trzeba trzymać fason, aby przypadkiem martwi na jej widok nie zaczęli przewracać się w grobach, he he.
No trzeba powiedzieć że odwaga Ellie naprawdę zaimponowała Mathilde, nawet jeśli to było jakieś marne dziesięć minut. Puchonce dłużej zajęło dotarcie do bramy cmentarza, nawet skoro kilka metrów musiała przerażona przebiec. Poza tym bardzo się ucieszyła, że znajdują się razem w takim miejscu. Sama chybaby dostała tu zawału. Jeszcze raz przeprosiła przyjaciółkę za przestraszenie jej, przy okazji sama otrzepując kolana ze śniegu i ziemi, które przykleiły jej się do rajstop.
- Wiesz, może była kimś ważnym. Może pracowała kiedyś w Ministerstwie, miała gromadkę dzieci, kochającego męża, i ogólnie sielankowe życie. Szkoda, że data jej śmierci jest słabo widoczna. Ciekawi mnie, kiedy żyła. - Wygodniej przykucnęła przy nagrobku, nachylając się bliżej jego płyty, chcąc odczytać niewyraźne znaki, ogłaszające datę urodzenia i śmierci kobiety. Niestety, za cholerę nie mogła doczytać się, co na nich pisze. Zawiedziona odsunęła głowę dalej, i zwróciła wzrok na przyjaciółkę. - To straszne, nie sądzisz? Żyjesz sobie, nagle umierasz, a jedyne co po tobie zostaje to jakaś marna płyta z wyrytym imieniem i nazwiskiem, które ze starości zaczynają bladnąć, aż w końcu nikt nie może ich przeczytać, a ślad po twojej osobie tak po prostu zaniknie, gdzieś głęboko w ziemi. Ell, przeraża mnie to. - Naprawdę tak myślała. Często zastanawiała się nad sensem życia i śmierci, nad swoją własną egzystencją. Jakoś nie wyobrażała sobie tego całego życia po śmierci. W ogóle nie wierzyła, że coś takiego istnieje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Bentham
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 151
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 294
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4667-eileen-maggie-hemingway#136668
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4668-ziomki-ellci#136692
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4670-poczta-ellie#136733




Gracz






PisanieTemat: Re: Cmentarz   Nie Lut 24 2013, 17:28

Szczerze mówiąc, Ellie też wątpiła w jakiekolwiek życie po śmierci - i jeśli to imię, o którym wspomniała Matyldzia, zostało po śmierci czymś więcej, niż tylko zapomnianym i w połowie rozmazanym napisem na nagrobku, właściciel mógł nazwać się szczęściarzem. Oczywiście, Ellie nie planowała dołączyć do grona owych szczęśliwców, chyba wolała przemknąć przez życie tak, żeby Eileen Maggie Hemingway pamiętały tylko osoby jej najbliższe i te które znały ją naprawdę - bo to według Hemingway było w tej całej sprawie z pamięcią najważniejsze.
- Może! Albo wręcz przeciwnie, umarła w samotności, jej jedynym towarzyszem było opakowanie magicznych fasolek wszystkich smaków... - odparła, roztaczając tę wyjątkowo pogodną wizję śmierci Rosalie Cośtam. Ostatnio nawet ta zwykle wysoce optymistyczne postrzeganie świata zaczynało u Ellie szwankować.
Również przykucnęła przy nagrobku, mrużąc oczy.
- Och tak, to trochę straszne. - westchnęła, odgarniając za uszy zmierzwione włosy. - I wiesz Math, najgorsze jest to, że męczysz się niemiłosiernie przez całe życie, a później zostaje tylko taka płyta, w dodatku z której nie można za wiele przeczytać. - rany, jakie smenty. Te przemyślenia, wydawać by się mogło, nie w stylu Ellie, na pewno potęgowała przerażająca atmosfera cmentarza. Jak on się cieszyła, że jest tutaj akurat z Matyldą! Bo jak to tak, im przecież we dwójkę nic się nie może stać, prawda?
- Ale wiesz, mam to w sumie gdzieś. - stwierdziła już nieco bardziej pogodnie, podnosząc się z klęczek. - Mogę być nawet tym zapomnianym nazwiskiem, ale chcę żeby moje imię było przy jakimś drugim. - takie tam marzenia o zbiorowej mogile, heheh - I nie wiem czy chcę żeby to było konkretne imię, czy nie, to chyba najgorsze. - westchnęła, chyba po raz enty tej nocy. Na Helgę, Ellie ostatnio nie robiła nic, oprócz uczenia się i wzdychania.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Helsinki
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 46
Dodatkowo : pół wil, teleportacja
  Liczba postów : 41




Gracz






PisanieTemat: Re: Cmentarz   Nie Mar 24 2013, 20:22

Wszędzie było zbyt głośno, głowa bolała go od rana, a nie miał zamiaru łykać eliksirów, które w smaku nie przypominały nic przyjemnego. Dlatego wybrał spacer, miał być krótki i szybki z powodu niesprzyjającej aury, ale szkolne błonia zapełnione byli uczniami i nawet tam nie znalazł tam nic z tego co szukał. Zamyślony ocknął się na drodze do Hogsmeade i chociaż początkowo nie zamierzał zapuszczać się tak daleko nie zmienił kierunku. Trochę powietrza mu nie zaszkodzi, a może tylko pomóc. Do samego końca nie wiedział gdzie skieruje swoje kroki. Powoli krążył dobrze sobie znanymi ścieżkami, zawracał, skręcał i krążył bez żadnego planu.
Przez myśli przelatywały mu wciąż rzeczy o których już dawno powinien zapomnieć. Nigdy nie przejmował się niczym dłużej niż kilka chwil, później naturalnym było, że o tym zapominał, a raczej przechodził z tym do porządku dziennego. Przed wejściem nawet na chwilę się nie zatrzymał, przekroczył jego bramę jakby od samego początku planował, że to właśnie to miejsce będzie celem jego spaceru, który z lekka wymknął się spod kontroli. Tutaj było to czego szukał cisza i spokój, aż krzyczały do niego. Słyszał tylko wiatr który hulał między nagrobkami i poruszał gałęziami starych drzew. Przeszedł spokojnie do jednego z tych grobów bez nazwiska i usiadł na nim, plecami opierając się o płytę. Zimno było to fakt, ale póki co starał się tym nie przejmować. Raz, dwa zbierze myśli do kupy, a później spokojnie wróci do tego co zawsze.
Postawił kołnierz kurtki, aby schować się choć trochę przed wiatrem. Marne to były poczynania, ale zawsze coś. O tak, dostał to czego chciał. Cisza i spokój będzie mu się za jakiś czas wylewała uszami, ale jeszcze się nią napawał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 0
Dodatkowo : animag (irbis), teleportacja
  Liczba postów : 1637
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5138-laila-howett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5139-laikowo-3
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5141-laikowe-papierki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7169-laila-howett#204311




Gracz






PisanieTemat: Re: Cmentarz   Nie Mar 24 2013, 20:35

Oh cudownie... Pogratuluj sobie Howett? Nie dość, że ciągle musisz uważać na swoje słowa to najwidoczniej na czyny też. Co tym razem zrobiłaś? No tak. Całowałaś się z wrogiem. Utrzymywanie wersji, że to on Cię całował to porażka, bo Sorley raczej będzie mówił inaczej... A kto jej uwierzy w świetle ostatnich wydarzeń? Musiała go znaleźć. Niekoniecznie po to, żeby zbliżyć się do niego czy coś. Po prostu powiedzieć, żeby nikomu więcej nie mówił. Czy to nie było logiczne? Hera i ona.. To nie związek, to przyjaźń, ale wolała jakoś to zagłaskać. Przecież to wszystko... Ugh. Bezradność. W takiej sytuacji nie potrafiła wymyślić niczego konkretnego i to ją najbardziej martwiło. Największy szok przeżyli wszyscy Ci, których pytała gdzie jest Fogarty? Niektórzy zakładali, że chce go zabić... Starcie ostateczne, a inni chyba zaczynali już plotkować. Kolejna notka Obserwatora, kolejne kłopoty? Witamy w świecie Laili Howett, w ogólnym nieporządku i innym syfie, który powodował, że ta dziewczyna mieszała swój system wartości z błotem. I to nie był dla niej komplement. Z jednej strony to mogło być nic nie znaczące... W sumie było. Dzieło przypadku, ale jeśli to wszystko pójdzie w obieg? Cholera... Do tego musiała się wrócić do dormitorium... Potrzebna jej była ciepła kurtka i czapka... Była zimorodkiem, a ten spacer do Hogsmeade... Gdzie go wywiało? Trzy Miotły? Ten spacer dobrze jej zrobi. Ruszyła tak jak sobie obiecała, choć kilkakrotnie krążyła po dormitorium zadając sobie pytanie, co ma mu powiedzieć... Właściwie jeżeli zacznie krzyczeć to weźmie ją za desperatkę czy kogokolwiek innego, więc co? Nie miała na to pomysłu... Naprawdę nie wiedziała, jak się do tego odnieść... Może postawi na szczerość? Ale wtedy ją wyśmieje... I co teraz? Co powinna zrobić?
W Trzech Miotłach pusto... Aż zobaczyła czyjąś sylwetkę... Nie miała pewności czy to on, ani czy wróci stamtąd żywa, bo przecież mógł to być seryjny gwałciciel, albo inne coś i wtedy nie byłoby fajnie... Wzniosła oczy ku niebu i powoli ruszyła do przodu. Ociągała się... Próbowała jeszcze wszystko ułożyć w głowie, ale... Ehm.
Tak, to on... Poznała go. Ale co tu robił? Miał tutaj jakiś grób? Cmentarz? W ogóle czemu chodził tu na spacery? Zatrzymała się w bezpiecznej odległości powtarzając sobie w myślach: "Hej, jesteś Howett. On Cię nienawidzi, po prostu zwróć mu uwagę, że nie chcesz plotek i tyle."
- Nono Sorley... - Jej głos przebił się przez wiatr... I co teraz? Zero możliwości ucieczki. - Szukasz sobie mieszkania? - Uśmiechnęła się lekko... Była za miła... Ale od czegoś trzeba było zacząć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Helsinki
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 46
Dodatkowo : pół wil, teleportacja
  Liczba postów : 41




Gracz






PisanieTemat: Re: Cmentarz   Nie Mar 24 2013, 21:29

Skoro jest bardzo 'sławny' i piszą o nim to może w najbliższym czasie pogonię go do lektury Obserwatora, bo póki co nie jest w ogóle na czasie. A chyba powinien? No, ale może to później, niech najpierw się trochę ogarnie, bo później może nie dać rady. A wszystko było pięknie dopóki ta okropna dziewucha, postawiła sobie za cel wyprowadzenie go z równowagi. No dobra może pierwszy chciał to zrobić, ale później się zapętlił i koniec końców wyszło jak wyszło. Da sobie teraz chwilę, może dwie na rozmyślanie o tym, a później schowa to w kolejne drewniane pudełko, które skrzętnie zakopie i nie będzie do tego wracał. Plan idealny. Postanowione i nawet wszystko sprzyjało temu, no może oprócz temperatury, ale ona zmuszała go do tego, aby zrobił to szybko. Nie chciał się przecież nabawić jakiegoś przeziębienia, przez które będzie chodził z czerwonym nosem przez tydzień.
Palcami wybijał rytm piosenki o płytę nagrobka. Nie sądził żeby komukolwiek to przeszkadzało, tak samo jak to, że znalazł sobie takie, a nie inne miejsce do siedzenia. Przymknął na kilka chwil oczy, więc nie widział zbliżającej się do niego osoby, a przez wiatr na którym się skupił nic nie słyszał.
- Na Merlina! - jęknął gdy tylko otworzył oczy - Wiem, wiem jestem świetny, ale czy musisz mnie śledzić? - spytał oglądając się za siebie. Kto wie, może ktoś jeszcze czaił się w krzakach i czekał żeby tylko uprzykrzyć mu życie. W takich chwilach przydałaby mu się peleryna niewidka. Z tym śledzeniem to zgadywał, bo zawsze mógł to być zbieg okoliczności, ale patrząc na nią widać było, że coś jest nie tak. Jakby coś chciała, przygotowywała się do tego, a teraz nie wiedziała od czego zacząć. - Dla Ciebie i owszem - jedna brew podjechała mu w górę razem z kącikiem ust. Poklepał wymownie nagrobkową płytę, a później przejechał palcem po miejscu gdzie powinno być nazwisko. Bawiła go mina Laili. Może powinien pozostać ostatnio przy słowach zamiast przechodzić do czynów, ale sama sobie na to zapracowała. Nie miał najmniejszej ochoty na zgadywanie co chciała od niego, bo raczej daleko im było do tego żeby prowadzili przyjacielską pogawędkę. A wyglądało jakby zbierała się, aby coś powiedzieć. Nie zamierzał jej tego ułatwiać. Przecież ostatnio musiała paplać, więc była w tym całkiem niezła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 0
Dodatkowo : animag (irbis), teleportacja
  Liczba postów : 1637
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5138-laila-howett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5139-laikowo-3
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5141-laikowe-papierki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7169-laila-howett#204311




Gracz






PisanieTemat: Re: Cmentarz   Nie Mar 24 2013, 22:47

Ale kiedy naprawdę mógł zachować się jak normalny człowiek. Nie było tu ludzi przed, którymi musiałby udawać, więc wystarczyłoby, żeby zapytał o co jej chodzi, ona by powiedziała i papa, adios, miło Cię poznać. Znaczy nie miło, ale ech. Popatrzyła wymownie w niebo, kiedy oświadczył, że szuka jej mieszkania... Pokręciła głową. Był taki irytujący i dziecinny. Zakochany w sobie, jakby było mało osób na świecie by docenił jakieś drugie trzydzieści sześć i sześć... Ale nie będzie mu prawiła kazań. Co za różnica jaki jest Sorley, po prostu wystarczy, że więcej nie powtórzy się żadna taka sytuacja, on przestanie się tym szczycić i już. Proste. Im mniej plotek tym lepiej, ale najwidoczniej on wolał te więcej... Co mu miała powiedzieć?
- To miło, że się o mnie troszczysz, ale nie wszyscy lubują się w tym co Ty. - I tyle w tym temacie. Nie zamierzała go ciągnąć za sobą, a więc zrobiła kilka kroków do przodu i zatrzymała się przy niewidzialnej linii, która mówiła: "nie możesz dopuścić do takiej sytuacji, jak ostatnio". Nie można i tyle. Proste, zbyt proste, lubimy proste sytuacje. Spojrzała na niego i zbierając w sobie całą siłę powiedziała:
- Słuchaj Sorley... - O. Koniec. Jakaż ona wielomówna... - Po prostu... - Kolejna pauza, co zmusiło ją do tupnięcia nogą o ziemię i przyłożenia zimnych dłoni do twarzy, aby ukryć zażenowanie. - Słuchaj, to co się zdarzyło po prostu... Ani Tobie, ani mi nie przyniesie żadnych dobrych skutków, jak będziesz o tym mówił. Hera to jeszcze Hera, ale po prostu zapomnijmy i tyle. - Wzruszyła ramionami... Ona się w jego ramiona nie pchała to on ją zaskoczył, ale nie była tez bez winy, żeby go odpowiednio potraktowała... W innej sytuacji może by się cieszyła czy coś, ale to był Sorley. Chyba obawiała się, że wszystko wykorzysta... Jego nie obchodziły niczyje kłopoty, więc stała nad nim i liczyła, że dziś wyjątkowo zrozumie, tak jak zwierzątka otrzymują ludzki głos w wigilię.
- Po prostu pomyśl czasem o kimś poza sobą. Nie wszyscy są twoimi zabawkami. - Oooo... To już zabrzmiało dramatycznie, czyżby ona coś sugerowała?! Ależ oczywiście, przecież Laili chodzi tylko o okazywanie szacunku dla drugiego człowieka!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Helsinki
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 46
Dodatkowo : pół wil, teleportacja
  Liczba postów : 41




Gracz






PisanieTemat: Re: Cmentarz   Pon Mar 25 2013, 09:01

Przecież się zachowywał jak normalny człowiek. To znaczy jak Sorley, ale dla niego było to jedno i samo. Więc Laila miała dwa wyjścia albo do tego przywyknąć, albo zostawić go w końcu w spokoju i nie jąkać się przed nim. Bo teraz musiał się skupić na tym co mówiła, żeby ogólny sens do niego dotarł. I tak było, a przynajmniej tak mu się wydawało. Utwierdził się teraz tylko w przekonaniu, że stracił na myśleniu o tym wszystkim kilka dni. Teraz nabrało to dla niego zupełnie innego sensu. Nie mógł uwierzyć, że tak się przejął, że wziął do siebie to wszystko. Bo jak teraz patrzył jak stała przez nim i próbowała coś wydukać to był to widok godny pożałowania.
- Łooo czyżbyś coś chciała ode mnie? - ah, popisał się błyskotliwością nie ma co. No bo dziwne, że nie było żadnych złośliwości na dzień dobry, a i później też nie. Ogólnie wyglądała jak zbity pies i coś było nie tak. A kiedy tupnęła nogą wywrócił oczami i zaczął się zastanawiać czy to na pewno ona. Nigdy jakoś nie brakowało jej pomysłów na to co ma powiedzieć, a teraz kiedy tak się zacinała po każdym słowie miał ochotę spytać 'Co tu się kurwa dzieje?'. Ale zamiast tego usiadł wygodniej i próbował znaleźć rozrywkę w tym co się przed nim działo. - Och nie... to co będę robił kiedy przestanę biegać po zamku i o tym opowiadać. Psujesz całą zabawę, wiesz? - spytał i próbował zrobić niezadowoloną minę, ale nie był pewien czy mu to wyszło.
Zerwał się gwałtownie jak usłyszał o zabawkach, nie dbał o to czy może przestraszył ją swoim zachowaniem. Teraz to go zirytowała.
- Taaaa, ta, ta... biedna mała Laila - zrobił krok do przodu znów przekraczając granicę, którą początkowo sobie wyznaczył. - Przecież trzymałem Cię tam siłą, zaklęciami i za nic nie pozwoliłem odejść. - opowiedział scenariusz, który przecież miał miejsce. Czyż nie? Bo miała do niego pretensje jakby tak właśnie było. Ale czego on głupi się po niej spodziewał. - Czego chcesz? - spytał podniesionym tonem, może w ten sposób pomoże jej się ogarnąć. Bo póki co zachowywała się okropnie i zupełnie nie wiedział co chciała mu przekazać. O ile sama miała jakiś pomysł na to.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 0
Dodatkowo : animag (irbis), teleportacja
  Liczba postów : 1637
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5138-laila-howett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5139-laikowo-3
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5141-laikowe-papierki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7169-laila-howett#204311




Gracz






PisanieTemat: Re: Cmentarz   Pon Mar 25 2013, 15:12

Przecież żaden jej ruch nie był skierowany bezpośrednio do niego. Ona osobiście niewiele chciała mu teraz zrobić poza zapadnięciem się pod ziemię, co sprawiłoby mu olbrzymią przyjemność... Ale nie była chyba tak miła, żeby mu ułatwić zadanie zabicia jej, więc stała nadal w wyznaczonym przez siebie miejscu trzymając się wymyślonej granicy. Im dalej od niego tym lepiej, bo jeszcze faktycznie miałby argumenty, żeby twierdzić, że chciała tego pocałunku... Między młotem, a kowadłem, prawda Howett? Wygodnie Ci? Dobrze się bawisz? W sumie te same pytania można by było zadać Fogarty, ale na razie nie zamierzała stawiać go pod ostrzałem dziewczyńskich odzywek, które pogrążyłyby ich oboje, bo cokolwiek on sobie o niej nie myślał to jednak wtedy coś się zmieniło może na gorsze, ale dziewczyńskie uczucia Howett (które skrupulatnie codziennie w sobie dusiła) mówiły coś innego, a raczej mówiłyby gdyby nie zabijała ich dziwna potrzeba zamknięcia się i bycia niedojrzałą. Może to był jej problem? Była niedojrzała do pewnych spraw i sytuacji, które zwykle procentowały bałaganem. Naprawdę bardzo nam przykro, ale najwidoczniej dostała zepsuty zestaw cech, które odpowiadały za dojrzewanie. Dlatego spojrzała lodowatym wzrokiem na Sorley'a i zrobiła kilka, gwałtownych kroków do przodu.
- Obawiam się Sorley, że nie postawiłeś mnie przed możliwością wyboru, więc nie opowiadaj ludziom, jaki to z Ciebie kozak, bo zarówno Ty jak i Twoja publika będziecie w ogromnym błędzie. - Cóż za finezja... Talent! Doskonały talent! Ale czemu się denerwowała? Przecież znała go na tyle by wiedzieć, że tylko ją prowokował. Chciał doprowadzić do wybuchu, gdzie będzie mógł się z niej pośmiać i opowiedzieć kumplom ciekawie pokolorowaną historię już nie tylko wzbogaconą o szczegóły dotyczące pocałunku... Głupi, przystojny frajer. Takich się powinno gdzieś zamykać... CZY COŚ. No społeczeństwo powinno trochę się włączyć w program pomagania takim, jak on... Tak, jakby Laila teraz zachowywała się normalnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 28822
  Liczba postów : 35561
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Cmentarz   Sro Kwi 17 2013, 22:23

Biedny Merlin! Kompletnie nie zdawał sobie sprawy, że cyganka umaiła sobie, że jest jego wielką fanką, bo przecież chłopiec tak wspaniale gra w quidditch’a! Ale nie zdradzała się! Pragnęła mu wywróżyć przyszłość, w której zostanie jej mężem i wszystko będzie w porządku! Do tego musieli zabić tego kocura, albo tylko pochować… Nie wiadomo co się działo z tym kotem, bo był na wpół żywy i w sumie Cyganka nie zdziwiłaby się gdyby to był omen pięciorga dzieci, które z pewnością będą mieli! Także ciągnęła go przez wioskę ciągnąc na cmentarz. Miała wielką nadzieję, że wszystko się ułoży, więc przystąpiła do obrzędu! Wrzuciła kota do wielkiej dziury i usłyszała tylko głuche puknięcie! A to znaczy, że zwierze już nie tego! Hura!- ZASYPUJ! – Krzyknęła do niego. – Mamy niewiele czasu! „Zanim dzień nastanie klątwa wznieci swe działanie!” – Boże… Scena, jak z horroru… Alkohol, który zażył wcześniej Merlin na pewno pomoże mu wczuć się w sytuację, bo przecież nie ma innego wyjścia… Co miał teraz zrobić? Jeszcze go wepchnie do dziury razem z kotem i pogrzebie jego quidditch’ową karierę?- „O wielka Macareno, drogi tańcu duszy i ciała. O wielki Hamurabi! Przybądź na me wezwanie!” – A tu już śpiewała jakąś szatańską pieśń i zachęcała do tego Merlina, żeby się przyłączył. Przecież nie chce chyba zginąć, jako bezzębny bezdomny! To była druga część planu!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Skąd : Bristol
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 648
Dodatkowo : rezerwowa szukająca
  Liczba postów : 982
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3996-clara-hepburn
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3997-moja-mala-blondyneczko#119583
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3998-listy-do-panny-hepburn
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7180-clara-hepburn




Gracz






PisanieTemat: Re: Cmentarz   Nie Kwi 28 2013, 13:27

Minęło już trochę czasu, odkąd Clara rozmawiała z Angie o tej całej wycieczce na cmentarz... samej Hepburn wydawało się, jakby to w ogóle było w całkiem innej rzeczywistości. Tak, to była następna wada otrzymania wejściówki do oficjalnego lonely hearts club - gryfonka zwyczajnie nie potrafiła sobie przypomnieć, jak się czuła wcześniej. Nie tylko zanim zerwała z Danielem, ale w ogóle zanim jeszcze z nim była. Paranoja, proszę państwa! Jakby jej wszystkie wspomnienia zaczynały się odkąd poznała Daniela... i taki stan rzeczy absolutnie nie przeszkadzał dziewczynie, która była tak zakochana, że dla swojej domniemanej drugiej połówki potrafiła zrobić wszystko, nie! On przeszkadzał dziewczynie, która została zdradzona i opuszczona. I fakt, brzmiało to żałośnie, ale cóż!
Umówiła się z Angie, mając nadzieję, że może ta wycieczka pomoże chociaż na chwile się jej oderwać od tego wszystkiego. Nie mogła już siedzieć w tych ścianach, czekając, na wiadomość, iż to wszystko było nieprawdą. Chyba już się wreszcie zaczęła godzić z obecnym, co prawda niesamowicie beznadziejnym, ale jak najbardziej aktualnym stanem rzeczy... Dlatego doczłapała się pod cmentarz, czekając tam na koleżankę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Lille
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 312
Dodatkowo : legimilencja & oklumencja, teleportacja
  Liczba postów : 302
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6535-gabriel-lacroix
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6536-show-off#183243
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6537-moxie#183261




Gracz






PisanieTemat: Re: Cmentarz   Czw Sie 15 2013, 19:43

Pękła flacha… drugą lej… pękła druga…trzecią lej… pękła trzecia… czwartą lej… pękła czwarta… piątą lej…
Czy ktoś wie , co się wczoraj stało, przy mnie leży jej nagie ciało. Boże, drogi, co się wczoraj działo, chyba ciuchów mam za mało, chyba zaraz muszę zwijać majdan, nawet nie wiem czy była fajna, nawet nie wiem, gdzie jest mój portfel, jedyne pamiętam, to , że miałem bombę… mam obitą mordę, rozcięte czoło…


Gabriel obudził się w wielkim łożu i na pewno w nieswoim domu. A w czyim? No właśnie dobre pytanie! Strasznie go bolała głowa, a kiedy przekręcił głowę w prawą stronę zobaczył jej nagie ciało. Boże, drogi, kto to jest?! Wstał z łóżka w poszukiwaniu swoich ciuchów, ale nie znalazł nic, co, by pasowało do jego ubrań. Po prostu pięknie! Na szczęście w szafie były dobre czarne spodnie i czarna koszula. Ubrał się i spojrzał w lustro wyglądał… tragicznie! Na szczęście kilka skutecznych zaklęć i znów był jak nowy! Z daleka usłyszał hałas wiedział, że musi się zmywać, zanim ta bogini seksu się obudzi. W salonie znalazł papierosy i wódkę, szybko wypił kilka klinów, zapalił papierosa i teleportował się w pierwsze lepsze miejsce..

Było pięknie ponoć.. Nic nie żałuje! To Kolenda bez pardonu i zapytaj mnie czy było fajnie, naturalnie dla mnie bomba rzekł bym naturalnie tak to wygląda!

Znalazł się w wiosce niedaleko Hogwartu szybko zakupił alkohol i udał się w pierwsze jego zdaniem bezpieczne miejsce. Cmentarz. Usiadł na czyimś nagrobku i polał alkohol do szklanki oparł się o nagrobek i zamknął oczy oddychając rannym powietrzem i zaciągając się dymem. Próbował sobie przypomnieć, co wczoraj robił, ale nic nie pamiętał, co często mu się zdarza, ale wiedział na pewno, że było fajnie. No ba! Skoro miał obitą twarz i obudził się obok nieznajomej to, jak, by mogło być inaczej? Na jego ustach wykwitł uśmiech samozadowolenia. Wiem, że są osoby, które z pewnością nie zrozumieją jego zachowania, lecz on żyje chwilą i nie przejmuje się czy umrze za dwadzieścia lat czy za dwadzieścia minut. Bierze z życia garściami a ci tak zwani „lepsi” potrafią go jedynie oceniać, komentować i próbować ignorować, lecz on w istocie wie, że po prostu mu zazdroszczą tego, jaki jest. Tak wie, bo już nie raz czytał w myślach takich osób i wie, że ich myśli są zepsute zazdrością i chorym pragnieniem bycia takim lekko duchem jak on. Ha! Tak, to jest jak się stoi w cieniu i boi się wyjść naprzeciw zderzeniu. No cóż pesymista widzi ciemność w tunelu, optymista światełku a realista jadący pociąg.. A co, by zobaczył Gabriel? To jest dopiero dobre pytanie!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : III
Wiek : 24
Skąd : Arles, Rue Mirelle 45, Francja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 119
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 150
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5688-daina-ithilien-de-langeais
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5710-sekta-pieklo-panny-d
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5700-skrytka-pocztowa-panny-dainy




Gracz






PisanieTemat: Re: Cmentarz   Czw Sie 15 2013, 20:14

Panna Daina siedziała sobie w Trzech Miotłach popijając kolejną szklankę szkockiej whiskey. Nie była pijana, choć trzeba było przyznać, że delikatnie szumiało jej w głowie. W zasadzie, to całkiem lubiła ten stan. Taka lekkość...Uniosła kącik ust i przyłożyła do malinowych ust naczynie. Przechyliła je i wlała do przełyku ostatnią porcję alkoholu. Wystarczy, na Slytherina! Rzuciła na stolik kilka galeonów, być może za dużo, niż była taka potrzeba. Wyszła z pomieszczenia i uderzyło ją w twarz orzeźwiające powietrze. Dłoń skierowała w stronę kieszeni, z której już po chwili wydobyła jej ukochaną paczkę. Szlugi.. Zdecydowanie za dużo ich spala. Cóż... Peszek. Odgarnęła z twarzy zabłąkane kosmyki, które tańczyły wokół jej twarzy na delikatnym wietrze i z tej samej kieszeni wydobyła mugolską zapalniczkę. Mimo, że nienawidziła mugoli najbardziej na tym przeklętym świecie, to trzeba przyznać. Są w stanie sobie poradzić bez magii. To tak zaskakujące, a jednak. Przybliżyła urządzenie do końca papierosa i zakryła drugą dłonią płomień, który chciał zdmuchnąć wredny wiatr. Podniosła wzrok na ulicę przed sobą i po chwili poczyniła pierwszy krok. Dokąd zmierza? Chyba do zamku... No bo gdzie indziej mogłaby się w tej chwili udać? Zaciągnęła się rakotwórczym dymem, który w tej chwili przynosił jej błogi spokój. Liczyła swoje kroki. Jeden, dwa, trzy, cztery.... pięć, sześć... siedem, osiem... wpatrywała się w ulicę i szła powoli, jakby była jedyną osobą na świecie. Ludzie poganiali ją, aby ruszyła ten swój zgrabny tyłek, bo się śpieszą. Gdzie niby? Do domu? Po co? Przecież lepiej jest iść się upić! Ahh, Ci ludzie w ogóle nie myślą. Który to już był krok? Straciła rachubę, wiec zaczęła liczyć od nowa. Jeden, dwa, trzy, cztery.... Ale chwila! Jeśli jakiś nauczyciel ją zobaczy? No przecież ona nie może się nikomu pokazać w takim stanie. W jej wzroku widać było nienaturalnie rozbawione iskierki a ubranie przesiąknięte było zapachem dymu papierosowego, alkoholu i jej jaśminowych perfum.. Truskawkowy posmak ciemnych włosów również gdzieś się tam czaił.. Nie. Stanęła jak wryta i rozejrzała się dookoła. Cmentarz? O! Bardzo dobry pomysł. Tam sobie poczeka, aż to wszystko z niej zejdzie.. Chyba. Wzruszyła ramionami sama do siebie i weszła za bramy upiornego miejsca. Sam wygląd kamiennych nagrobków i cisza panująca dookoła przyprawiała człowieka o dreszcze.. Ale nie Dainę. Jak dla niej, to było idealne miejsce do spania, imprezowania czy czegokolwiek innego. Po raz kolejny zaciągnęła się papierosem i rzuciła go na ziemię. Szła przez moment, aż zauważyła postać siedzącą na czyimś grobie. Uniosła kąciki ust i podążyła w stronę postaci, oraz chwilę potem w końcu siedziała obok niego. Wyrwała mu z dłoni szklaneczkę z alkoholem i pociągnęła łyk, nie oddając mu jej już.
- Nie ładnie tak niszczyć czyjeś dobre imię. Widzisz? "Dobry przyjaciel i ojciec". Jak możesz być tak bezduszny i nie okazywać szacunku naszemu kochanemu.... - Przekrzywiła głowę na bok, wbijając granatowe tęczówki w imię widniejące na kamiennej płycie - Jayden'owi. Ugh, jakie beznadziejne imię. - Skrzywiła się i posłała mu przepełnione spokojem spojrzenie. Starała się pozostać w pełni opanowana i nie okazać swojego nagłego wzrostu napięcia i przyśpieszenia bicia serca. Ależ ten facet był pociągający...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Lille
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 312
Dodatkowo : legimilencja & oklumencja, teleportacja
  Liczba postów : 302
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6535-gabriel-lacroix
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6536-show-off#183243
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6537-moxie#183261




Gracz






PisanieTemat: Re: Cmentarz   Czw Sie 15 2013, 20:38

Podsumowując. Gabriel sobie siedzi i pije i jest wszystko ładnie pięknie.. Nie wróć! Gabriel usnął, bo znowu się zalał, papieros już dawno wypadł mu z ręki został dopiero przebudzony przez jakąś osobę, która wyrwała mu trunek z ręki. ( Że też on mu nie wypadł! Uff!) Gabriel spadł z nagrobka i wylądował obok patrząc na swą.. Co? Ukochaną? Piękność? Alkohol chyba za bardzo uderzył mu do głowy i zaczyna myśleć, ale nie głową tylko… No wiecie, czym… Tak to prawda, że ta dziewczyna zawsze mu się podobała i podnosiła mu ciśnienie a do tego miał do niej słabość. Nienawidził ją tak bardzo, jak ją kochał no, ale przecież on nie jest zdolny do miłości! Więc co do niej czuł? Może pokrewieństwo dusz? Sam nie wiedział a już na pewno nie teraz, kiedy we krwi krążył trzy, a może i cztery promile we krwi.
Tak czy inaczej, Gabriel leżał i patrzył się na dziewczynę spojrzeniem, „Co ty pierdolisz do mnie?” Jednak powstrzymał się od jakiegokolwiek komentarza. Ponownie usiadł obok niej i zabrał jej szklankę nie omieszkają przy tym przejechać ręką po jej udzie.
- Oddaj to kochanie alkohol nie jest dla dzieci. – Powiedział słodkim tonem. Tak to prawda, że była starsza od niego, ale oj tam, co tam! – I do tego bredzisz jak połamana uwierz mi, że na moim pomniku będzie barek i będą się bawić i pić do białego rana. – Powiedział nalewając trunek, chociaż zaczynał widzieć podwójnie a jej obecność wcale mu nie pomagała. Do jego nosa dochodził zapach jej perfum i czuł nieziemskie przyciąganie. Gdyby nie fakt, że wcześniej czytał jej w myślach i badał jej wspomnienia byłby gotów pomyśleć, że jest potomkiem willi! Wypił zawartość szklanki, który, ledwo udało mu się uzupełnić i głośno klasnął w dłonie, po czym niespodziewanie wstał i zaczął tańczyć kusząc ją swym ciałem i zapraszając gestem, raz po raz odpinał jeden za jednym z swych guzików od koszuli tak, by w końcu odsłonić swoją klatkę piersiową i umięśniony brzuch. Co go natchnęło? Może jej obecność? Może alkohol? A może to i to? Nie wiem, ale bardziej mnie ciekawi to czy dziewczyna da się skusić. A może ma jeszcze trochę rozsądku, który nie utonął w alkoholu i nie dołączy do tego tańca? No cóż wszystko jest w jej rękach… Dosłownie!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : III
Wiek : 24
Skąd : Arles, Rue Mirelle 45, Francja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 119
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 150
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5688-daina-ithilien-de-langeais
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5710-sekta-pieklo-panny-d
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5700-skrytka-pocztowa-panny-dainy




Gracz






PisanieTemat: Re: Cmentarz   Czw Sie 15 2013, 21:03

Czując jego dłoń na swoim w sumie nagim udzie (ponieważ miała na sobie czarną sukienkę, a na ramiona zarzucona była skórzana kurtka), przebiegł po jej plecach dreszcz podniecenia. Przez krótki moment jej usta rozchyliły się, by pociągnąć szybki haust powietrza. W mgnieniu oka ogarnęła się i przygryzła wargę. Słysząc jego słowa, uniosła brew i posłała mu ironiczny uśmiech.
- Dzieci? Któż tutaj jest dzieckiem? Kiedy Ty przyszedłeś do szkoły z zasmarkanym nosem, ponieważ po raz pierwszy puściłeś sukieneczkę mamusi, ja już byłam popularną, wredną suką. Nie rozumiem więc Twojej aluzji. - wzruszyła ramionami, wyginając ręce za siebie, aby oprzeć się o kamienną płytę. Kiedy jej palce zetknęły się z marmurem, poczuła jak do jej ciała dociera chłód, zaczynając od palców a kończąc na stopach. Przyglądała się mu, kiedy spadł z nagrobka i wybuchnęła ironicznym śmiechem. Co za pijak. Ale w sumie ona nie jest lepsza.. No cóż. Kontynuując... Uniosła kąciki ust a jej oczy zapłonęły pożądaniem, kiedy zobaczyła, jak w seksowny sposób porusza biodrami i zachęca ją do własnego pokazania tanecznych sztuczek. Przygryzła wargę, po chwili wypuszczając ją spomiędzy zębów. Wstała i podeszła do niego. Stanęła bardzo blisko, wyciągając dłoń w jego stronę. Chłodną dłonią dotknęła jego torsu, po czym przejechała nią powolnie w dół. Zatrzymała się, kiedy pod palcami poczuła zaczynający się kawałek materiału jego spodni. Przekrzywiła głowę na bok, wbijając w jego jasne oczy jej własne. Granatowe, pełne dziwnych iskierek i jedynie wzrokiem uwodziła mężczyznę, który stał naprzeciw niej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Cmentarz   

Powrót do góry Go down
 

Cmentarz

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next

 Similar topics

-
» Cmentarz Zwierząt
» Cmentarz, Durham
» Stary Cmentarz
» Cmentarz w Ohlsdorfie
» Cmentarz

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogsmeade
 :: 
Okolice Hogsmeade
-