IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Tyły cieplarni

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7
AutorWiadomość




Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 24
Skąd : Sankt-Petersburg, Rosja
Galeony : 45
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 419




Gracz






PisanieTemat: Tyły cieplarni   Nie Cze 27 2010, 16:03

First topic message reminder :


Tyły cieplarni

Na samym końcu cieplarni, za najróżniejszymi roślinami, można schować się i pozostać niezauważonym. Niewielką, prostokątną przestrzeń wypełniają wszelkie możliwe narzędzia ogrodnicze, ktoś najwyraźniej wykorzystuje to miejsce jako schowek. Znalazło się miejsce na maleńką ławeczkę, gdzie można usiąść, ale to rośliny przysłaniające szyby cieplarni, tworzą zieloną kotarę oddzielającą od rzeczywistości. Można się tu ukryć i pozostać niewidzialnym dla wszystkich innych, nawet czasem dla nauczycieli, którym do głowy by nie przyszło, że uczniowie zdolni są kryć się w roślinach.

UWAGA: Aby wejść obowiązkowo należy rzucić kostką w pierwszym poście. Nieparzysta – udaje Ci się wejść, parzysta – niestety nie udaje Ci się wejść. Jeśli już raz odkryjesz lokację możesz odwiedzać ją bez ponownego rzucania kością. Zezwala się zdradzić lokalizację tematu dwóm osobom towarzyszącym.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość




Student Ravenclaw
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 285
Dodatkowo : teleportacja, wilkołak
  Liczba postów : 291
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6053-aaron-lawyers
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6092-sekrety-aarona
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6074-magnus
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8314-aaron-lawyers




Gracz






PisanieTemat: Re: Tyły cieplarni   Wto Maj 13 2014, 10:33

Zatem pijemy. Nawet nie przypuszczał, żeby Friday miał cokolwiek przeciwko temu. Co prawda ostatnimi czasy ich kontakt był bardzo ograniczony. Dawno nie rozmawiali ze sobą, nawet pomimo tego, że przecież powinni znać się doskonale: ten sam dom, to samo dormitorium...
...i znaliby się, gdyby nie parę przewrotów w życiu Lawyersa. Tak to już jest, że życie nas zwykle nie oszczędza. To wszystko było dziwne. Klątwa, na którą został skazany przez lunarnych, stała się jego fatum. Podążała za nim krok w krok, nie dawała zasnąć spokojnie, w obawie, przed kolejnymi pełniami. Przemiany były straszne, a ich skutków bał się jeszcze bardziej. Odizolował się od wszystkich, od wszystkiego. Dopiero teraz powoli zaczynał się przełamywać - wracał do żywych. Ktoś mu kiedyś powiedział, że musi nauczyć się z tym żyć. Miał całkowitą rację.
Pokręcił przecząco głową.
- Za Tobą, mordo Ty moja! - powiedział z uśmiechem na twarzy. - Przykro mi to słyszeć... Moje było po prostu bezbarwne. Pasmo jednakowych dni, które zlewają się dla mnie w jedną całość - mówił ponurym tonem, pełnym rezygnacji i zmęczenia. Nie widział różnicy, pomiędzy weekendem, a środkiem tygodnia, a jedyną rozrywką były myśli, które z resztą przyciągały niezbyt przyjemne wspomnienia. - Może to i lepiej? Miałem czas, żeby sobie wszystko poukładać. - W końcu jednak dotarł do niego sens słów Amrbroge. Zmarszczył brwi i spojrzał na niego z delikatnym uśmiechem. - Osz Ty skubańcze! Mallory? TA Mallory? SERIO? No, no! - Pokiwał głową z uznaniem i oparł się o ścianę szklarni. Dlaczego wybrał to miejsce? Bo przypominało mu czasy, kiedy musiał ukrywać się przed wzrokiem profesorów i innych uczniów, którzy mogliby go sprzedać opiekunowi jego domu; bo miało swój niepowtarzalny, młodzieńczy klimat, a przy okazji było ustronne i całkiem wygodne; bo nie wyobrażał sobie inaczej tego spotkania, niż w jakimś ciemnym kącie Hogwartu, a najlepiej właśnie gdzieś na błoniach, w niedostępnym nikomu zaułku. Jeszcze będą mieli okazję iść do knajpy. Tam jednak będą otoczeni, przez grupę hałaśliwych ludzi oraz muzykę, które nie pozwoliłyby im w spokoju dokończyć flaszki, żaląc się na cały świat i ciesząc swoim towarzystwem, jak małe dzieci. No bo w końcu dziewczyny są okej, ale czym jest świat, bez porządnego kumpla, nie?
- Przykro mi to słyszeć... - Również wychylił swój kubek, żeby nie odstawać od tempa towarzysza. Nalał im trochę mniej, bo jeśli mieli pić kolejkami, to chyba za szybko padną. - To za co pijemy teraz?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Limerick, obecnie Londyn.
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 224
  Liczba postów : 1379
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6204-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6230-krewni-znajomi-i-wrogowie-ambroge-a
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6383-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7523-a-friday




Gracz






PisanieTemat: Re: Tyły cieplarni   Nie Maj 18 2014, 02:05

Matko kochana. No wszystko mogło się zmienić, ale nie jedna rzecz – Piątek i jego podejście do alkoholu. Prawda, były jednostki którym odmawiał, ale wtedy kiedy ewidentnie wyczuwał w tym jakiś podstęp. A z takim Aaronem..? Jaki postęp? Nie. Nie z nim. Racja, w sumie w ciągu ostatniego czasu wiele, bardzo wiele mogło się zmienić, niemniej. Jakoś tak go o to nie podejrzewał. Tak jak on nie podejrzewał z resztą Piątka o nie  wypicie. To by po prostu było dziwne. Przynajmniej moim zdaniem, no ale zostawmy to. W końcu whisky czekała, no a i oni mieli parę spraw do obgadania, prawda?
Życie nas nie oszczędza. Lawyersa zapewne też nie oszczędziło, ale nie był w końcu jedyną ofiarą Lunarnych. Fridaya też to w jakiś sposób dotknęło.. Może nie w taki sam jak drugiego Krukona, ale. Tylko racja – co innego być świadkiem ataku i mieć to wkurwiające poczucie niemocy, a co innego zostać Wilkołakiem. Bez porównania. I pewnie znaliby się doskonale gdyby nie pewne przewrotne fakty, za którymi stanął m.in. ich niegdysiejszy profesor ONMS. Zasadniczo to Piątka nigdy nie interesował specjalnie problem Aarona. Ot, wiedział, że coś było bo inaczej chyba nie zniknąłby tak do końca z życia towarzyskiego. Nie on. Problem polegał tylko na tym, czego dotyczyła ów zagwozdka, ale tego nie miał zamiaru dowiadywać się na własną rękę. Wyszedł bowiem z założenia, iż kiedyś jeśli będzie chciał, kolega sam mu wyjawi swój sekret. Może dlatego właśnie tak spokojnie i beznamiętnie przyjął słowa o nudnym i szarym życiu pana Lawyersa ostatnimi czasy?
- Wiesz.. Każdy ma czasem taki moment. Moment jakieś zadyszki, załamania. Wystarczy po wszystkim wziąć głęboki oddech i można iść dalej.. – jakież to było filozoficzne. No Piątku.. nie oskarżyłbym Cię o takie pseudofilozoficzne gadki. Aż sobie zapalę. Tobie też pozwalam. Wyciągnął paczkę swoich ulubionych papierosów, sprowadzanych wprost z Bułgarii, po czym odpalił spokojnie. Tamten? Już dawno leżał dopalony i zgaszony. – W sumie, to nie ma się czym chwalić. Do niczego większego nie doszło. Pojawiła się akurat w momencie mojej depresji.. – również oparł się o ścianę budowli. Dawno, dawno go tu nie było. Od tej strony. W tym konkretnie, wiadomym celu. Z dala od wszystkich. Żyć nie umierać. To chyba było najlepsze miejsce na spotkanie. Swoją drogą, chyba trochę odstawali obaj od młodszych uczniów, bo coś ich tu mało, a Ambroge doskonale pamiętał czasy kiedy zaczynał swoją przygodę z paleniem. Wówczas było tu zawsze kilka osób, w porywach do kilkunastu. A teraz..? Tylko oni dwaj. A może to widok dwóch studentów tak odstraszał resztę? Kto wie? W każdym razie, miła sentymentalna podróż. – Za co..? Za co..? – powtarzał, szukając w głowie dobrej okazji. – Może za powrót? Dwóch dobrych kumpli, którzy jeszcze nie raz będą wznosić kolejne toasty, wypalać paczki papierosów, a w międzyczasie rozmawiać o tym i tamtym, słowem za nas! – zarządził, podnosząc lekko kieliszek w górę, co by jasne było, że to już ten moment. Popatrzył z ciepłym i serdecznym uśmiechem na Lawyersa.
Dobrze było go znów widzieć w dobrym zdrowiu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Ravenclaw
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 285
Dodatkowo : teleportacja, wilkołak
  Liczba postów : 291
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6053-aaron-lawyers
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6092-sekrety-aarona
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6074-magnus
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8314-aaron-lawyers




Gracz






PisanieTemat: Re: Tyły cieplarni   Nie Maj 18 2014, 21:19

Uniósł w górę kieliszek, ale za papierosa podziękował. Co mógł mu odpowiedzieć?
Każdy chyba ucierpiał w czasach, kiedy Lunarni byli u szczytu swej potęgi. Nie sposób było porównać zła, jakie wyrządzili, do tego, co zrobił Ten-Którego-Imienia-Nie-Wolno-Wymawiać, ale wielu uczniów Hogwartu straciło wtedy przyjaciół, stało się potworami albo zostało sierotami. Wielu zostało na siłę wcielonych w szeregi Lunarnych. Farid był strasznym człowiekiem. Nie... on nie był człowiekiem. Był bestią. Bestia nim owładnęła, czyniąc go zwierzęciem. Był potężnym czarodziejem i diabelnie sprytnym przeciwnikiem, a jednak Aaron przeżył spotkanie z nim i zdołał uciec z kryjówki Lunarnych. Zaszył się. Przeżył przesłuchania, nikt nie wierzył mu, że NIE JEST członkiem tej organizacji. Nie chciał się spowiadać...
To wszystko z powodu egoizmu.
Potem ten niefortunny wieczór, kiedy sam zgrzeszył - przemienił uczennicę Hogwartu w stworzenie, którym sam się stał, za sprawą sług Farida.
To brzemię było ciężkie, ale nie wątpił, że nikomu nie było wtedy łatwo. Każdy bał się kolejnego dnia, poranka, szczególnie wtedy, gdy zaczęły chodzić plotki, że wewnątrz szkoły znajdują się Lunarni, dopuszczają się porwań, ataków i cały czas kontrolują sytuację.
- Ambroge... Masz poniekąd rację. Tylko czasami ciężko iść dalej, kiedy na Twoich barkach spoczywa ponury ciężar przeszłości. Cieszę się, że chociaż Tobie udało się jakoś z tego otrząsnąć. Niech i tak będzie! Za znajomość! - Stuknął się z nim swoją szklanką i wychylił toast. Na pohybel skurwysynom! I sukom... Przez jego głowę przelało się sporo myśli. Odczekał chwilę z kolejnym rozlaniem. Zdecydowanie pili zbyt szybko, powinni delektować się ostrym smakiem whiskey, a traktowali ją z takim samym brakiem szacunku, jak wtedy, gdy byli niepełnoletni i wymykali się ze szkoły, by jak najszybciej zajrzeć na dno butelki i wrócić do dormitoriów wspólnymi siłami. - Tak czy inaczej... nieźle. - Pokiwał głową z uznaniem. No, no! Friday się rozwinął! - Ta Twoja obecna dziewczyna... To chyba krukonka, nie? Widywałem Cię z nią czasami. Całkiem ładna.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Limerick, obecnie Londyn.
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 224
  Liczba postów : 1379
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6204-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6230-krewni-znajomi-i-wrogowie-ambroge-a
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6383-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7523-a-friday




Gracz






PisanieTemat: Re: Tyły cieplarni   Pon Maj 26 2014, 23:04

Farid.. oj był, był. No, ale to chyba nie jemu to oceniać, prawda? Zwłaszcza, że to w końcu Aaron jakoś tak.. lepiej go poznał. I nie, on nie oceniał. Nigdy. Wystrzegał się tego jak ognia. Zwłaszcza, że nie znał całej jego historii, w zasadzie to nic o tym nie wiedział, poza tym, że go porwali. I tyle mu wystarczyło. W zupełności. Wszelkie inne grzechy, złe czyny chłopaka? Nie, były bez znaczenia. Zwłaszcza, że Lawyers na pewno nie zrobiłby tego, gdyby miał wybór. Poniekąd i tutaj miał wybór. Cóż to za dylemat? Albo zrobi co trzeba, albo zginie.. Niewielu wybrałoby drugą opcję, co jest w pełni zrozumiałe, w końcu coś trzyma człowieka tutaj, na tym świecie. Jakiś zwierzęcy instynkt, który nie pozwala mu zginąć. Coś o tym wiedział z własnego doświadczenia..
- Wiesz.. – zaczął nagle, słysząc wypowiedź swojego kolegi. Co tu powiedzieć? Ciężar przeszłości? – Myślę, że najlepszym sposobem na pozbycie się go będzie rozliczenie się z przeszłością. Nieważne jak. Czy to zadośćuczynieniem innym, czy wpłaceniem pieniędzy na jakąś organizacje pozarządową.. Po prostu zrobieniem czegoś dobrego.. – skończył, bo wiedział że i tak i nie pomaga. Cholera.. Ten wkurwiający moment, kiedy chce się jakoś pocieszyć bliską osobę, wspomóc, dać do zrozumienia, że niezależnie od wszystkiego nadal stoi u boku. Po tej samej stronie barykady. Ten wkurwiający i dołujący moment, gdy te słowa ulatują z głowy. Nagle znikają, pozostawiając jedynie jakiś bełkot, nie przynoszący żadnych rezultatów. Dlatego więc wrócił do papierosa. Na pohybel skurwysynom! Dokładnie! Wszystkim, niezależnie od tego, jak wyglądają, co robią, jakie wyznają zasady i tak dalej. Bo przecież nieważne kim ktoś jest, skoro jest już skurwysynem, nie? Zdecydowanie, ten świat był złym miejscem. Najgorsze było to, iż we dwóch trochę ciężko iść z nim na walkę. Trudniej było jeszcze tę walkę wygrać, nie padając na deski już w pierwszej rundzie..
Dziwnie, acz dobrze, zmienił temat nawiązując do nowego uczucia Fridaya. – Ma na imię Aiko. I tak, jest Krukonką. – rzucił zdawkowo popalając sobie spokojnie, rzucając taksujące spojrzenie na swego rozmówce, gdy podzielił się z nim swoją opinią na temat urody Japonki. Szybko jednak skwitował to spojrzenie uśmiechem, po czym grzecznie podziękował. – Mówię Ci stary. Jest cudowna.. inna niż te wszystkie. Może dlatego, że sama miała złe doświadczenia…? – urwał nagle, zaczynając w głowie rozważania na ten temat. W sumie, nigdy o tym nie myślał. Przyjęty przez niego teraz scenariusz stanowiłby wspaniałą odpowiedź. Chociaż.. może ona po prostu odwzajemniała jego uczucia? No, byłoby miło zwłaszcza, że jej dotychczasowe zachowanie na to wskazywało.. – A Ty? Ciebie z kolei dawno u boku żadnej nie widziałem. Czyżby wraz z życiem towarzyskim, także uczuciowe zeszło na dalszy plan? – spytał, siadając wygodnie na ziemi, opartym będąc o ścianę. Po krótkiej chwili wpadł na fantastyczny pomysl. Chodziło się w końcu na zajęcia do Price’a. Ambroge wyczarował cos w rodzaju siedziska dla siebie i Aarona. Po prawdzie nieco niezgrabnego, niemniej wygodnego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 28790
  Liczba postów : 35064
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Tyły cieplarni   Nie Kwi 26 2015, 19:20


FINAŁ ZŁOTEGO SFINKSA - ETAP I


Ponownie przyszło ci stanąć przed cieplarniami Hogwartu w ramach Projektu Złoty Sfinks. Jednakże tym razem będzie inaczej. To nie jedno z pierwszych zadań, a sam finał, który zadecyduje o twoim losie.
Właśnie dzisiaj wszystko zaczyna się na tyłach szklanych budynków, gdzie specjalnie na tę okazję zapanował chaos. Profesor Vicario na wejściu powiedziała jedynie, że masz znaleźć odpowiedź, ale nie zadała pytania. Nawet nie udzieliła wskazówek; opuściła cię. Sam na placu boju możesz zrobić tylko jedno - posprzątać to miejsce i znaleźć to, czego tak usilnie szukasz.

Informacje:
– rzucasz kostką drewno - różdżka w tym temacie
– próg punktowy do przerzutu to minimum 14 punktów z zielarstwa
– możesz dokonać tylko jednego przerzutu dziennie
Jabłoń - Masz prawdziwego pecha! Od samego progu zwala ci się na głowę mnóstwo pnączy jakiejś winorośli nieumiejętnie przytwierdzonej do ścian cieplarni i musisz się stąd wydostać. Rzuć jedną kostką w odpowiednim temacie, aby sprawdzić, czy cało wyszedłem z opresji:
1,5,6 - Mimo dosyć niefortunnej sytuacji, w porę przypominasz sobie odpowiednie zaklęcie i torujesz przejście.  Będąc wolnym, w ciągu kilkunastu minut odnajdujesz wskazówkę prowadzącą do tajemniczego miejsca w zakazanym lesie.
2,3,4 - Im bardziej próbujesz stworzyć odpowiednie przejście, tym więcej winorośli spada na twoją głowę. Za wszelką cenę próbujesz się wydostać, jednak nie obędzie się bez pomocy nauczyciela pilnującego tego etapu zadania. Profesor Vicario wyzwala cię z opresji i każe wrócić jutro.
Cis - Agonalny stan przeżywany przez gnijące rośliny potrafi wprawić człowieka w osłupienie, choć jednocześnie zagrzewa do prawdziwej walki. Rzuć jedną kostką w odpowiednim temacie i sprawdź, czy nie ma tutaj wskazówki:
1,4,6 - Podczas sprzątania natrafiłeś na kamień, który od razu potraktowałeś jako wskazówkę. Niestety nie masz dość szczęścia, gdyż odłamek porośnięty od spodu mchem zamieszkują czerwone mrówki, które nie lubią, gdy ktoś im przeszkadza. Kończysz bez wskazówki z poparzonymi dłońmi. Szybko je wylecz i wróć tutaj jutro.
2,3,5 - Z powodzeniem przywracasz rośliny do życia, wykorzystując to, co masz pod ręką. W pewnym momencie natrafiasz na kawałek kory drzewa, która rośnie jedynie w pobliżu obozowiska centaurów. Idź dalej.
Wierzba - Nic strasznego się nie stało, prawda? Kilka krzewów zostało połamanych, jakieś pnącza zwisają niebezpiecznie nad tobą. Właściwie nie masz zbyt wiele do roboty, jednakże oznacza to również fakt, że nie odnalazłeś wskazówki potrzebnej do kontynuowania zadania. Podejdź do zadania jeszcze raz jutro.
Klon - Tyły cieplarni nigdy nie były w tak opłakanym stanie. Cały sprzęt został połamany, jedna z rzadkich roślin przeżywała prawdziwą agonię, a na dodatek całą podłogę pokrywała woda wymieszana z ziemią i nawozem ze smoczego łajna. Obrzydliwy zapach; sprzątania jeszcze więcej, jeśli pragniesz znaleźć wskazówkę. Niestety zajmuje ci to zbyt wiele czasu i ukończywszy swoją pracę, jesteś zbyt zmęczony, aby szukać odpowiedzi. Spróbuj ponownie jutro.
Mahoń -Kłopoty? Najwyraźniej to twoja specjalność! Już zanim wszedłeś do cieplarni, miałeś podły nastrój, ale kiedy dotarłeś na sam jej kraniec, było tylko gorzej. W prawdzie udało ci się bezkolizyjnie usiąść na ławce, aczkolwiek wystarczyło byś przechylił się odrobinę w tył i bum! Utknąłeś między jednym, a drugim krzakiem, przy okazji trochę je uszkadzając. Poodrywane liście, gałązki... Chyba powinieneś naprawić to, co zepsułeś. Rzuć jedną kostką w odpowiednim temacie i sprawdź, czy znalazłeś wskazówkę:
2,6 - Wpadnięcie w krzaki okazało się dla ciebie naprawdę zbawiennym wypadkiem. Między nimi dostrzegłeś połamane gałązki, które są długo poszukiwaną odpowiedzią. Wiesz, że rosną tylko w tajemniczym miejscu. Ale najpierw musisz tutaj posprzątać.
1,3,4,5 - Nie poszło ci najlepiej. Zajęty sprzątaniem bałaganu przeoczyłeś kilka ważnych wskazówek, psiocząc na cały świat i jego okrucieństwo. Wróć jutro; obyś miał więcej szczęścia.
Brzoza - Tuż po dotarciu na miejsce, wszystko zaczyna dziać się na twoją niekorzyść. Jakaś roślina w wielkiej donicy ożyła i swoim odnóżem wepchnęła cię w krzak, który podczas kontaktu z intruzem zaczyna parzyć i wywołuje okropnie swędzącą wysypkę. Musisz jak najszybciej udać się do skrzydła szpitalnego i to wyleczyć. Spróbuj ponownie jutro.
Jesion - Wszędzie walają się potłuczone doniczki i wielkie grudy ziemi wymieszanej z nawozem! Nie wiesz, kto narobił takiego bałaganu, ale musisz tu posprzątać, jeśli zamierzasz odnaleźć wskazówkę. Rzuć jedną kostką w odpowiednim temacie i sprawdź, czy ją znalazłeś:
1,4 - Wytrwałość to cecha najsilniejszych. Spędzasz kilka godzin na rzucaniu poprawnego Reparo na doniczkach, a gdy naprawiasz ostatnią, na jej spodzie widzisz symbol, który można skojarzyć z jednym miejscem. Obozowisko centaurów, tam właśnie zmierzasz.
2,3,5,6 - Nieważne, ile sił wkładasz w sprzątanie, ciągle pojawia się coś nowego. Zupełnie jakby się ktoś na ciebie uwziął, ale nic nie możesz z tym zrobić. Bez wytchnienia spędzasz kilka godzin na usuwaniu bałaganu, aż padasz wycieńczony, niezdolny nawet do kiwnięcia palcem. Wróć jutro.
Krzew różany - Ktoś postarał się, byś miał dużo zajęcia. Rozbita szyba, połamany krzew bardzo rzadkiej rośliny oraz swąd świeżej spalenizny, a pośród tego niczego, co mogłoby ci wskazać drogę. Podejdź do zadania ponownie następnego dnia.
Topola - Niewiele do zrobienia: przywrócić jedną roślinę do życia, innej dać trochę wody, ustawić grabki i łopatki na ich właściwe miejsca. Niestety podczas przenoszeniach tych ostatnich stanąłeś nogą prosto w wiadro pełne kleistej substancji i za nic w świecie nie możesz się jej pozbyć. Chyba utkwiłeś tu na dobre, gdyż z takim problemem nie możesz szukać wskazówki. Wróć jutro.
Sosna - Największa donica z okazałą rośliną niemożliwą do zidentyfikowania została rozbita. Korzenie plączą się w esach i floresach, uniemożliwiając swobodne poruszanie się. Rzuć jedną kostką w odpowiednim temacie i sprawdź, czy podczas sprzątania udało ci się znaleźć wskazówkę:
1,3,4 - Idzie ci nad wyraz dobrze. W ręku masz prawdziwy fach, a kiedy zbierałeś ostatnie grudki ziemi do donicy, znalazłeś na ziemi liść, który można znaleźć tylko w obozowisku centaurów. Ruszaj!
2,5,6 - Masz totalnego pecha, wszystko leci ci z rąk! Ledwie zdążyłeś ogarnąć ziemię, a gdzieś obok spadły na ciebie jakieś pnącza rośliny pnącej. Jesteś całkowicie pozbawiony możliwości ruchu. Spróbuj ponownie jutro.
Ostrokrzew - Nie wiesz, kto zrobił taki bałagan, ale na jego szczycie znajdowała się twoja wskazówka. Przez dobre dwie godziny próbowałeś uprzątnąć chociaż część, aby móc dostać się po notatkę wetkniętą w ziemię, jednak - gdy wreszcie posprzątałeś i ją wziąłeś w swoje ręce - znalazłeś dość nieprzyjmną odpowiedz: "Spróbuj ponownie jutro".
Orzech - Na samym środku cieplarni, ktoś najwyraźniej podlewał rośliny, bo nieuważnie rozlał wodę, pozostawiając po sobie sporych rozmiarów kałużę. Wygląda na to, że musisz coś z tym zrobić. Rzuć jedną kostką w odpowiednim temacie i sprawdź, czy podczas sprzątania udało ci się znaleźć wskazówkę:
parzysta - Wysuszenie kałuży okazało się wystarczające do odnalezienia wskazówki. Mała gałązka drzewa rosnącego w zakazanym lesie.
nieparzysta - Chyba zbyt mocno przyłożyłeś się do sprzątania, bowiem razem z wodą wyparowała twoja odpowiedź wraz z dalszymi poczynaniami. Spróbuj jeszcze raz jutro.
Miłorząb - Ktoś wyjątkowo cię nie lubi. Albo jest totalnym bałaganiarzem. Może oba na raz, bowiem nigdy nie widziałeś takiego rozgardiaszu. Wszystko wyglądało tak, jakby ktoś celowo to zrobił. Już chciałeś zabrać się za sprzątanie, kiedy okazało się, że wszystkie narzędzia do tego potrzebne zniknęły, a twoja różdżka, jak na złość, została w dormitorium. Musisz spróbować jutro jeszcze raz.
Cyprys - Nie wiesz jak to się stało, ani jak do tego doszło. Sprzątałeś właśnie szpadle, które ktoś rozrzucił po całym pomieszczeniu, kiedy potknąłeś się o węża ogrodowego i uderzyłeś głową w wolnostojącą półkę. Nim zdążyłeś się obejrzeć już dostawałeś w głowę wielką, całe szczęście pustą, donicą. Rozbita głowa niemalże natychmiast zaczęła krwawić i musiałeś zrobić sobie przerwę na wizytę w skrzydle szpitalnym. Spróbuj ponownie jutro.
Wiśnia - Przemierzając dziarsko cieplarnie, nie zauważasz, że na ziemi, tuż przed tobą leży łopata. Nie trudno domyślić się, co było dalej. Potknąłeś się runąłeś na ziemię, jak długi, przy okazji zrzucając na ziemię donicę z półki obok. Jednym słowem – narobiłeś bałaganu, przy okazji, kalecząc sobie palec odłamkiem doniczki. Nie jest dobrze. Rzuć jedną kostką w odpowiednim temacie i sprawdź, czy poradziłeś sobie z dodatkowym problemem:
1,2,4,6 - Prawdę mówiąc, jest coraz gorzej. Zranienie nie ułatwia ci pracy, za to przysparza dodatkowego cierpienia, którego możesz pozbyć się w skrzydle szpitalnym. Wróć jutro i spróbuj ponownie.
3,5 - Nie poddajesz i mimo bólu wszystko ładnie sprzątasz. Ostatecznie okazało się, że w rozbitej przez ciebie doniczce kryła się odpowiedź. Masz dużo szczęścia, bowiem możesz od razu ruszyć na miejsce.
Heban - Zdaje się, że „niezdara” to już Twoje drugie imię. Sprzątałeś właśnie bliżej niezidentyfikowane kawałki szkła z posadzki, jednocześnie cofając się. Nagle, ku swojemu zaskoczeniu, wpadłeś na coś i przewróciłeś. Szybko obejrzałeś się przez ramię i z przerażeniem stwierdziłeś, że właśnie oto wylałeś całą butelkę nierozcieńczonej ropy z czyrakobulwy wprost na ulubioną tentakulę profesor Vicario. Miałeś jednak szczęście, bo zmyłeś się z cieplarni zanim szkody zostały zauważone. Spróbuj ponownie jutro.
Leszczyna - Okazuje się, że pech także może być pomocny w odnalezieniu drogi do sukcesu. Przemierzałeś szklarnię już od kilku godzin i byłeś naprawdę znużony absolutnym brakiem postępów. Właśnie dlatego dość nieuważnie obserwowałeś otoczenie i nawet nie spostrzegłeś kiedy zaplątałeś się w grube liny, przytrzymujące roślinę rodzącą owoce podobne do oliwek. Rzuć jedną kostką w odpowiednim temacie i sprawdź, czy odnalazłeś wskazówkę:
1, 2, 3 - Pociągnąłeś za linę, najwyraźniej ciekaw jak sztywne są gałęzie rośliny i to był Twój błąd. Obsypał Cię istny grad owoców, a gdy próbowałeś wycofać się z pola rażenia, poślizgnąłeś się na jednym z nich i boleśnie stłukłeś oba kolana. Musisz spróbować ponownie następnego dnia.
4, 5, 6 - Powiodłeś spojrzeniem wzdłuż liny, najwyraźniej chcąc rozpoznać roślinę o tak charakterystycznych owocach. W pewnym momencie dostrzegłeś, że puściła pędy. Delikatne, młode listki oplątywały leniwie linę i wtedy doznałeś olśnienia, przecież to była Twoja odpowiedź! Już wiedziałeś, że masz udać się do tajemniczego  miejsca.
Dziki bez - Jeden nieuważny krok i wszystkie narzędzia z wielkim hukiem spadły na Ciebie. Teraz masz przed sobą łopaty, grabie i z dziesięć innych rzeczy, które trzeba poukładać. Wielka szkoda, że żadne z nich nie jest odpowiedzią o wskazówki. Zostajesz z niczym, zatem wróć jutro i spróbuj ponownie.
Eukaliptus - Dotykasz jednej z roślin, żyjącej w tym dzikim gąszczu. Na twoje nieszczęście, to właśnie ta z kolcami. Jeden z nich wbił ci się w rękę i strasznie piecze. Lepiej szybko coś z tym zrób, bo choć roślina nie jest trująca, boli tak, jakby miała w sobie coś w rodzaju jadu. Na domiar złego, musisz posprzątać ziemię, która najwyraźniej już wcześniej wysypała się z którejś doniczki. Rzuć jedną kostką w odpowiednim temacie i sprawdź, czy odnalazłeś odpowiedź:
parzysta - Chwila poświęcona na sprzątnięcie rozsypanej ziemi, dwie minuty na wyrwanie kolca i kilka przekleństw później byłeś na skraju wytrzymania. Nic, ale to nic nie wskazywało na to, byś znalazł wskazówkę.
nieparzysta - Mimo oczywistego bólu, wystarczyło wyrwać kolec z dłoni i przystąpić do pracy. Rzecz jasna zebranie wszystkich śmieci w jednym miejscu nie było odpowiedzią, ale jeden element, który dał ci odpowiedź, to właśnie roślina, na którą się nadziałeś. Szybko pędź do właściwego miejsca.
Bluszcz - Gdy tylko postawiłeś pierwszy krok w tym miejscu, jakieś wiadro przeleciało przez całe pomieszczenie i solidnie przyłożyło ci w potylicę. Padłeś nieprzytomny na ziemię. Wróć jutro i spróbuj jeszcze raz.
Wrzos -  Łopaty, grabie, smocze łajno, eliksiry dziwnej maści. Wszystko pod twoimi nogami. Może nawet w spokoju dałbyś sobie z tym radę, gdyby nie szereg skomplikowanych reakcji, które zaszły po kontakcie rozlanych mikstur ze wspomnianymi fekaliami. W efekcie, odór jest tak silny, że nie możesz wytrzymać. Wracasz zatem do zamku, przesiąknięty po części tamtym zapachem z nadzieją, że weźmiesz kąpiel w jednej z łazienek, a przy odrobinie szczęścia nie spotkasz nikogo znajomego. Wróć jutro
Grusza - Podczas sprzątania natrafiłeś na wyjątkowo dorodny okaz jadowitej tentakuli, który zdecydowanie wymagał przycięcia. Nie byłeś pewnym czy dobrym rozwiązaniem jest dotykać się rośliny bez rękawiczek, dlatego rozpocząłeś poszukiwania. Rzuć jedną kostką w odpowiednim temacie i sprawdź, czy odnalazłeś wskazówkę:
1, 2, 4, 5 - Szybko rozejrzałeś się po pomieszczeniu i o dziwo odnalazłeś parę niemalże nowych rękawic ze smoczej skóry i sekator. Powoli zacząłeś przycinać kolce, z których leniwie zaczął cieknąć rdzawoczerwony sok… chwila, to jest to! Nareszcie zrozumiałeś, że musisz udać się do obozowiska centaurów.
3, 6 - Nie znalazłeś rękawic, ale w oko niemalże od razu wpadł Ci sekator. Abstrahując od tego, że niemalże odciąłeś sobie mały palec (sekator był naprawdę ostry!) to zdążyłeś ukuć się kolcem, ale nie znalazłeś nic co pomogłoby Ci rozwikłać zagadkę. Spróbuj ponownie jutro.
Palma - Kiedy już uwinąłeś się z całą robotą szklarnia wręcz lśniła. Chociaż… czy aby nie za bardzo? Ostatecznie wszystko było na właściwych miejscach, a roślinom nie groziło większe niebezpieczeństwo. Zatem wszystko było w porządku, wręcz za bardzo w porządku, ponieważ nie dane było Ci odnaleźć wskazówki niezbędnej do dalszego etapu. Cóż, wróć ponownie jutro i obyś tym kolejnym razem znalazł potrzebną informacje od razu.
Kasztanowiec - Znalezienie wspomnianej przez profesor Vicario „odpowiedzi” było twoim priorytetem. Dzielnie walczyłeś z zaaranżowanym na tę okazję bajzlem, aż w końcu znalazłeś to, czego tak usilnie szukałeś. Uradowany pobiegłeś więc do miejsca, w którym miał się odbywać kolejny etap, a będąc już tam zrozumiałeś, że… Wieża Astronomiczna to bankowo pomyłka. Cóż przypadki chodzą po ludziach, ale ten akurat nakazuje Ci wrócić następnego dnia.
Śliwa - Nie masz zbyt dużo czasu, w końcu przeciwnicy zawsze mogą Cię wyprzedzić, jeśli już tego nie zrobili. Roztargniony przypadkowo trącasz nogą donicę, w której trzymana jest Mandragora. Ogólny hałas zmusza Cię do natychmiastowej ucieczki ze szklarni. Może jutro będziesz nieco bardziej skupiony?
Świerk - Przyjście tutaj z pewnością nie było stratą czasu. Zajęło ci tylko godzinę ogarnięcie panującego tu bałaganu. Szybko uwinąłeś się ze sprzątnięciem grabi, łopatek i porozrzucanych wszędzie rękawic ze smoczej skóry. Został ci tylko samotnie stojący krzew, który nie jest żadnym problemem dla doświadczonego zielarz. Przystąpiwszy do pracy, zmagałeś się z dość uporczywym korzeniem i właśnie wtedy doznałeś olśnienia. Już wiesz, że musisz stawić czoła nieznanemu w tajemniczym miejscu.
Sekwoja - W ramach poszukiwań, postanawiasz przywrócić ład i porządek w Szklarni. Nie zjadłeś chyba drugiego śniadania, albo zasnąłeś zbyt późno, ponieważ w połowie pracy nagle zasłabłeś i omal nie straciłeś przytomności po kontakcie z podłogą. Wyśpij się, zjedz syte śniadanie i wróć ponownie jutro.
Buk - Kilkanaście minut intensywnego sprzątania, dwie potyczki z jadowitą tentakulą - kto to tutaj zostawił?! - i zderzenie z grabiami pozwoliły ci zrozumieć, że nie może być tak łatwo. Narzędzia ogrodnicze ani trochę nie ułatwiały zadania, gdyż wielki sekator postanowił obudzić swoje magiczne zdolności i rozedrzeć wielki worek pełen smoczego łajna, w którym coś błyszczało. Chyba czekała cię naprawdę brudna robota. Rzuć jedną kostką w odpowiednim temacie i sprawdź, czy odnalazłeś wskazówkę:
1,5,6 - Grzebanie w śmierdzącym nawozie nie jest ani trochę przyjemne, ale przynosi pożądane skutki. Co prawda pod paznokciami możesz mieć jakieś robactwo, jednak nie zniechęca cię to ani trochę, bowiem kępka włosów to twoja odpowiedź. Już wiesz, że musisz iść do obozowiska.
2,3,4 - Trafiłeś na wyjątkowo świeży worek. Wszystko się lepi, pachnie dwa razy intensywniej, niż ktokolwiek mógłby przypuszczać, a znaleziona przez ciebie błyskotka jest zupełnie bezwartościowa. Musisz spróbować ponownie następnego dnia.
Kalina - Postawiono przed tobą proste zadanie. Wprawdzie udało ci się sprzątnąć wszystko w rekordowo krótkim czasie, jednakże - gdy dotarłeś do końca i odwróciłeś się plecami do porządku - ktoś, nie wiadomo jak, postanowił zostawić jeszcze trochę roboty. Na dodatek gdzieś przed nosem umknęła ci znacząca wskazówka niezbędna do wykonania zadania i dalsze sprzątanie tyłów cieplarni nie ma najmniejszego sensu. Wróć jutro.


Kod:
Kod:
<zg>Wylosowane drewna i kostki:</zg> wpisz wszystkie
<zg>Ilość dni:</zg> wpisz

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 20
Skąd : Szkocka wieś
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1135
Dodatkowo : Wilkołak, Kapitan Hufflepuffu, Ścigający
  Liczba postów : 541
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9348-emmet-andy-thorn
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9349-nie-podchodz-bo-zagryze
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9350-sowa-emmeta#260306
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9351-emmet-andy-thorn#260313




Gracz






PisanieTemat: Re: Tyły cieplarni   Pon Kwi 27 2015, 14:16

Wreszcie nadszedł ten dzień. Mógł w końcu zmierzyć się w ostatnim etapie Złotego Sfinksa i godnie zaprezentować nie tylko Hogwart, ale też swój własny dom. Wszak bycie Puchonem z krwi i kości to nie tylko bycie największą przylepą świata niosącą pomoc każdej istocie. Rywalizacja zawsze istniała, niezależnie od tego, co postanawiała Tiara Przydziału. Nawet Emmet został wystawione na działanie stresu, zostając prefektem-wilkołakiem, który jednak wziął udział w Sfinksie. Właściwie wszystko - w ten sposób - było na swoim miejscu. Tylko dlaczego był w grupie, w której kładziono nacisk na dziedzinę, w której był totalnym zerem. Oczywiście poprawiał swoje zdolności w każdej wolnej chwili, ale to jednak wciąż daleka droga od szczytu możliwości.
Przemierzając przez cieplarnie, zastanawiał się, co też takiego przygotowano na jej tyłach. Dotarłszy na miejsce, przeraził się ilością bałaganu i ledwie był w stanie cokolwiek tknąć. Nie widział żadnej możliwości, aby znalazł w tym syfie cokolwiek przydatnego. Musiał spróbować jeszcze raz.
Następnego dnia było najwyraźniej nieco lepiej. Miał co prawda prawdziwego pecha, bo w tym wszystkim zaplątał się w niezłym bałaganie, a konkretniej grubych linach, które wzięły się nie wiadomo skąd. Niemniej jednak zachował spokój, chcąc rozeznać się w sytuacji. I wtedy go olśniło. Coś takiego widział tylko raz, będąc co prawda w postaci wilkołaka, ale doskonale zapamiętał tę roślinę. Już wiedział, gdzie miał iść. Wiedział.

Wylosowane drewna i kostki: krzew różany, leszczyna i 6
Ilość dni: drugiego dnia zrobione
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Lima, Peru
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 3052
  Liczba postów : 1065
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10538-enzo-corrado-halvorsen
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10540-klusownik-prosto-z-peru
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10539-peruwianska-sowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10541-enzo-halvorsen




Gracz






PisanieTemat: Re: Tyły cieplarni   Pon Kwi 27 2015, 19:13

Huh, Złoty Sfinks… Enzo nie był ani w połowie tak na niego nakręcony jak reszta uczestników. Wciąż utrzymywała się u niego niechęć do całego tego przedsięwzięcia, która stale się pogłębiała, gdy kolejno zaczynał poznawać innych uczestników. Z tego co mu się obiło o uszy, D’Angelo walczyła o zwycięstwo w Vesper, więc chociaż tutaj mógł cicho odetchnąć. Chociaż nie natknie się na nią na finale i całe szczęście, skoro jako miejsce pierwszego etapu ostatniego zadania wybrano właśnie cieplarnie. Enzo nigdy nie mógł poszczycić się wybitnymi zdolnościami w zakresie zielarstwa… prawdę powiedziawszy to nawet miernymi trudno byłoby się chwalić. Zwyczajnie nie znał się na roślinach, zupełnie tak jakby chciał zupełnie odrzucić starania matki, która walczyła o to, aby zapamiętał chociaż podstawowe z nich. Cóż nie wyszło, a chociaż Halvorsen bardzo wątpił w to, że uda mu się bez problemu przeskoczyć do następnego etapu to może chociaż opieka nad magicznymi stworzeniami pozwoli mu całkowicie nie zawalić. No, ale na razie nie zapowiadało się na zadanie ze zwierzątkami, bo oto pararam cieplarnia! Brr…
Mus to mus, więc chłopak postanowił nie wybrzydzać i poświęcić swój cenny czas na sprzątanie cieplarni. Okazało się, że całkowicie zmarnował jeden dzień, bo ani nie odnalazł wskazówki ani specjalnie dobrze nie skończył pracy. Wystarczyło się odwrócić, a ktoś nagle zaczynał dziko bałaganić za Twoimi plecami. Enzo był pewien, że to Vicario jest zwyczajnie złośliwa, ale nie zagłębiał się w to i zwyczajnie postanowił wrócić następnego dnia. Tym razem miał wątpliwą przyjemność poobijać się kilkukrotnie i w dodatku grzebać w worku pełnym smoczego łajna. Jak dobrze, że sprzątał w rękawiczkach! Perspektywy wydłubywania tego specjału spod paznokci jakoś niespecjalnie mu się widziała. O dziwo, kopanie w nawozie okazało się strzałem w dziesiątkę. Odnalazłszy wskazówkę, Halvorsen czym prędzej udał się do obozowiska centaurów.

Wylosowane drewna i kostki: kalina, buk i 5
Ilość dni: 2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Skąd : Sydney, Australia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 57
Dodatkowo : Metamorfomagia
  Liczba postów : 49
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13966-rosmery-crowe
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13992-zapraszam-zapraszam#370059
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13993-osa#370060




Gracz






PisanieTemat: Re: Tyły cieplarni   Czw Sty 19 2017, 16:49

kostka


Otuliła się ramionami, tak aby zimno nie dostawało się pod kurtkę. Była zima a ona postanowiła ubrać się jak późną jesienią. Dobrze, że chociaż miała szalik, który zakrywał jej pół twarzy. Chodziła przez błonia bez większego celu już od godziny, kręciła się dokładnie tak jakby nie znała swojego miejsca. Prawdopodobnie właśnie go szukała.
I wtedy do głowy wpadł jej ten pomysł. Odwróciła się na pięcie, niemal prawie lądując twarzą w śniegu i klnąc cicho pod nosem. Gracji ci nie brakuje co, Rose. Ruszyła w kierunku cieplarni, a konkretnie miejsca za nimi. Od dawna tam nie była, ciekawe czemu tak szybko zdążyła zapomnieć o tym miejscu. Czy wiązało się to z jakimiś wspomnieniami, które nie były godne zapamiętania? A może właśnie liczyły się za bardzo i dlatego postanowiło się ich pozbyć. Cicho westchnęła i wsunęła zmarznięte dłonie do kieszeni skórzanej kurtki. Kiedy już weszła do środka, ciepło owinęło jej twarz a policzki nabrały większych rumieńców. Bosko. Teraz wyglądała jak wymalowany klaun. Ruszyła korytarzem obok cieplarń, co chwilę zaglądać do środka. Zawsze lubiła wchodzić do tej z numerem dwa. Były tam najciekawsze okazy roślin.
Po kilku minutach znalazła się na tyłach i przeszła przez drzwi, wchodząc do jeszcze cieplejszego miejsca. Tak, uwielbiała to miejsce. Było tu tak spokojnie, nie licząc tych dziwnych szmerów, które raczej powinny ją niepokoić niż uspokajać. Odwinęła szalik i przeczesała palcami włosy. Po chwili usiadła na jednej z ławek, ukrytej gdzieś za wielkimi liśćmi. Wysunęła zza kurtki notes i podwinęła nogi do góry, wcześniej osuszając je zaklęciem.
Na ten moment pozwoliła zamknąć sobie oczy. Odetchnąć. Może nawet pozwolić sobie na grymas w postaci uśmiechu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 148
Dodatkowo : hipnoza
  Liczba postów : 214
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13867-thomas-ecclestone?nid=19#367403
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13900-thomas-ecclestone#367426
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13898-thomas-ecclestone#367421
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13896-thomas-ecclestone#367419




Gracz






PisanieTemat: Re: Tyły cieplarni   Pią Sty 20 2017, 20:32

Thomas nie bardzo miał ochotę aktualnie przesiadywać w lochach Ślizgonów a miał też trochę wolnego od znanych mu osób, którym poświęcał ostatnio dość dużo swojej uwagi. Chcąc spalić chodź trochę dzisiejszy posiłek, udał się na spacer i szedł tak naprawdę tam, gdzie poniosły go nogi. Nie miał wyznaczonego celu i nie przeszkadzało mu to. Takie właśnie małe wyprawy często skutkowały najlepszymi niespodziankami. Być może pozna kogoś nowego albo dostrzeże coś, czego nie powinien? Możliwości było dużo a on był akurat człowiekiem o dużej wyobraźni.

Gdzie teraz się znalazł? Przy cieplarni. Pamięcią powrócił do momentu, kiedy jedna z członkiń jego własnego domu opowiedziała mu o tym miejscu. Nie miał zbyt dużo kontaktu z Rosmery, głównie za sprawą różnicy wieku i innych zajęć. Od czasu do czasu dostrzegał ją jednak na korytarzach i nie zapominał, by posłać jej delikatny i pewny uśmiech. Co sobie o tym myślała? Ciężko powiedzieć. Niemniej, taki hedonista jak on oczywiście miał przygotowaną na to odpowiedź, nawet jeżeli w rzeczywistości mogłaby być błędna.

Nie spodziewał się nikogo w środku i dlatego zdziwiła go obecność panny Crowe. Jaki był cel jej tutejszego pobytu? Chciała uciec przed światem? A może czekała na kogoś? Ecclestone rozpiął płaszcz i podniósł prawą rękę na wysokości własnej czyi, witając się w ten sposób.
-Czyżbyś ukrywała się przed kimś? - zapytał rozbawiony, żartując.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Skąd : Sydney, Australia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 57
Dodatkowo : Metamorfomagia
  Liczba postów : 49
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13966-rosmery-crowe
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13992-zapraszam-zapraszam#370059
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13993-osa#370060




Gracz






PisanieTemat: Re: Tyły cieplarni   Pią Sty 20 2017, 22:27

Spoglądała na swoje zmarznięte dłonie, drżały. Z chłodem zawsze można sobie jakoś poradzić, prawda? Wystarczy coś ciepłego, w czym mogłaby ogrzać szczupłe palce. Jednak na drżenie nic nie mogła zrobić. Działo się to rzadko, jednak w najmniej odpowiednim momencie. Postukała lekko w notes i westchnęła. Pusta karta idealnie odzwierciedlała jej nastrój. Na niczym nie potrafiła się skupić, niemalże wszystko wytrącało ją z równowagi. A pod tym wszystkim, całym tym śmiesznym chaosie, w głowie pozostawała pustka. Ponownie zamknęła oczy, wyobrażając sobie, że jak wszystko wokół niej się zmienia. O wiele łatwiej szło z samą sobą, co....
To było miłe. Nawet bardzo. Oddałaby wiele aby pozostać w takim stanie i w tym miejscu jak najdłużej. Podobno kompletnie nie pasowała do takich miejsc, raczej to tych głośnych gdzie zawsze coś się dzieje. Niekoniecznie dobrego. Ba! W końcu przyciągała do siebie kłopoty jak na życzenie. W końcu kto powiedział, że życie ma być proste?
Otworzyła oczy kiedy usłyszała znajomy głos. Jednak jej serce zabiło o wiele szybciej niżeli by tego chciała. Przestraszona? Panienka Crowe się nie boi. Niczego. Oprócz własnego odbicia, pamiętasz? Uciszyła głosik w głowie i spojrzała na Thomasa z jedną brwią lekko uniesioną. Powinna unikać tego chłopaka, nawet nie powinna na niego spojrzeć, a jednak, znał jej imię, witał się z nią a nawet skłonna była zdradzić mu to miejsce. Głupia Rose. Spojrzała na notes, który wciąż był pusty. Szybko go zamknęła, jakby ten miał zdradzić to, co dzieje się w jej głowie. Pomóc komuś zrozumieć ją.
-Człowiek znalazł dobre miejsce do odpoczynku i od razu posądzają go o ukrywanie się.-Powiedziała chłodno, jednak jej wargi lekko się uniosły. Naprawdę nie potrafiła zrozumieć o co jej chodzi. Jeżeli sama nie wiedziała czego chce, to jak mogło wyglądać to z zewnątrz? Spojrzała na chłopaka. I pomimo wszelkiego negowania wszystkiego, nie widziała w nim kogoś młodszego. Co bardziej ją wkurzało niż pocieszało.
-Nie stój tak nade mną, siadaj.-Mruknęła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 148
Dodatkowo : hipnoza
  Liczba postów : 214
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13867-thomas-ecclestone?nid=19#367403
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13900-thomas-ecclestone#367426
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13898-thomas-ecclestone#367421
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13896-thomas-ecclestone#367419




Gracz






PisanieTemat: Re: Tyły cieplarni   Pią Sty 20 2017, 23:10

Ecclestone przypatrywał się pannie Rosmery z lekkim zaciekawieniem. Jego twarz miała wymalowany delikatny uśmiech a zielone oczy zdradzały pewną figlarność, która chyba była u niego czymś naturalnym. Nie prowokował jednak i nie wzbudzał celowej agresji. Nie było to miejsce, czas a  i co najważniejsze osoba, by stosować coś takiego. Jeżeli miał już z kimś na pieńku, to zazwyczaj z osobnikami płci męskiej. Kobiety natomiast darzył szacunkiem i podziwiał. Szlachetne i piękne? Zgadza się, ale jeżeli przypomnimy sobie o jego hedonistycznej naturze i zastanowimy się czemu tak jest, zdania nagle mogłyby być podzielone. Nie każdemu jednak było dane być rycerzem na białym koniu. Życie było bardziej skomplikowane a on przynajmniej w przeciwieństwie do wielu, wiedział doskonale czego chciał i się tego nie wstydził.

Dostrzegł rzecz jasna jak Ślizgonka zamyka notes, jakby chciała ukryć przed nim jakąś informację. Interesujące było to, że mogłoby to mieć również znaczenie symboliczne. Jakie? Pewna blokada i wrodzona niechęć do otworzenia się przed kimś. Nie znał jej aż tak dobrze i nie miał bladego pojęcia jaką miała historię. Stwierdził jednak, że jeżeli rzeczywiście trafił z analizą, pewnie były ku temu powody.

Thomas jednak nie urodził się wczoraj i pewne doświadczenia w różnych dziedzinach miał i nie chodzi wcale o te magiczne. Jej oczy zdradzały konflikt i pewnie jakiegoś ciamajdę by szybko speszyła. Wargi jednak uniosły się lekko a to było dla niego pozytywnym znakiem. Dzięki temu wiedział już, że zaproszenie by usiadł nie było aż tak wymuszone. A jeżeli chodzi o różnice wiekowe... nie był to czynnik, na jaki zwracał uwagę.
Zadziornie wyszczerzył białe zęby i przystał na propozycję. Oczywiście zwlekał kilka dobrych sekund. Powód? Nie dlatego, że był niezdecydowany. Droczył się i był to oczywiście początek. Oboje należeli do Slytherinu i zapewne każde z nich miało swój własny charakterek. Czy któreś z nich będzie chciało narzucić na tę drugą osobę pewną formę dominacji czy uległości? A może jednak ta relacja będzie działała na innej zasadzie? Może po prostu któreś z nich szukało kogoś, przed kim można byłoby się zwierzyć i wyrzucić z siebie ciut bólu, zyskując pewną formę ulgi?
-Co Cię gryzie? Czy jest coś z czym mógłbym pomóc? - zadał pytanie, spoglądając na nią z lekko pochyloną na bok głową. Sprawiał wrażenie przyjaznego, który rzeczywiście nie ma żadnych złych zamiarów. Był to również pewien test dla niego samego, bo reakcja ciała i potencjalna odpowiedź też zapewnią mu ważne informacje na temat swojej towarzyszki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Skąd : Sydney, Australia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 57
Dodatkowo : Metamorfomagia
  Liczba postów : 49
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13966-rosmery-crowe
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13992-zapraszam-zapraszam#370059
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13993-osa#370060




Gracz






PisanieTemat: Re: Tyły cieplarni   Pią Sty 20 2017, 23:38

Obserwacja była jedną z najważniejszych rzeczy jeżeli chodzi o relacje z ludźmi. Dzięki temu można dowiedzieć się o tej drugiej osobie o wiele więcej, więcej niżeli ona sama by tego chciała. Doskonale wiemy, że gesty czy nawet mimika twarzy może zdradzić nam bardzo wiele. Myśli, emocje, nasz stosunek do danej sytuacji. Dlatego pozwoliła sobie na odwzajemnienie spojrzenia, którym zaszczycał ją chłopak. Był dosyć interesującym obiektem, miał w sobie coś nonszalanckiego, może w pewnej mierze nawet aroganckiego, nawet jeżeli nie jest ona celowa. A nie pamięta kiedy ostatnio otworzyła usta do jakieś istoty żywej, wątpiła aby obelgi rzucane w kierunku kawałka pergaminu były kontaktem z drugą osobą.
Rycerz na białym koniu? To tacy istnieli? Nawet to pojęcia w książkach w wielu przypadkach jest jednym wielkim kłamstwem. Ile razy książę ratuje swoją ukochaną aby potem pozostawić ją samą sobie wobec życia, którego nie zna? Prawdopodobnie czytała nie te książki, które powinna ale nie o to teraz się rozchodzi.
Jeżeli idziemy tym tropem, wszystko może mieć znaczenie symboliczne. A przynajmniej my może to tak interpretować, jednak po co się tym trudzić? Jeżeli w ten sposób będzie odbierać reakcje innych, jak będziemy wstanie normalnie funkcjonować? Czy interpretacja rzeczywistości nie zakłóca jej rzeczywistego wyglądu?
Jak to możliwe, że jedna osoba, kompletnie obca potrafiła sprawić, że całe ponure nastawienie gdzieś znikało? Nie była typem osoby, która siedzi i użala się nad swoim nieudolnym życiem. Jednak czasem, w te najgorsze dni, nie potrafiła rozpoznać siebie. Jest to dosyć trudne, jeżeli cały czas zmieniasz coś w swoim wyglądzie. To rysy twarzy, to kolor włosów. Nie potrafiła spojrzeć w lustro bo nienawidziła tego, co widzi. Co jednak nie sprawiało, że nie wiedziała czego chce. Po prostu, była skomplikowana.
Kojarzył jej się z pewnym wyzwaniem, które bardzo chciała je podjąć.
-Powinnam się obawiać? Zwykle kiedy mężczyzna pyta o takie rzeczy, nie jest z nim najlepiej.-Powiedziała i przystawiła chłodną dłoń do jego czoła. Pokręciła lekko głową, jakby oceniała jego stan niemalże jak specjalistka. -Wydaje się być w porządku.-Mruknęła przegryzając wargę. Uniosła lekko głowę i spojrzała na roztaczająca się nad ich głowami roślinnością, widoczne były jedynie niewielkie przerwy, które pozwalały dostrzec niebo.-Po prostu chciałam się wyciszyć. Nic więcej.-Wzruszyła delikatnie ramionami. Prawda przychodziła zadziwiająco łatwo, prawda? -A czemu Ty raczyłeś zaszczycić mnie swoją obecnością?-Przechyliła głowę i spojrzała na niego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 148
Dodatkowo : hipnoza
  Liczba postów : 214
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13867-thomas-ecclestone?nid=19#367403
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13900-thomas-ecclestone#367426
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13898-thomas-ecclestone#367421
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13896-thomas-ecclestone#367419




Gracz






PisanieTemat: Re: Tyły cieplarni   Sob Sty 21 2017, 01:03

Usiadł i zaczęli rozmowę. Oczywiście Thomas wydawał się miły i nie sprawiał wrażenia groźnego. Czy była to prawda? Cóż, zawsze coś w kimś siedzi ale skoro postanowił zachowywać się tak a nie inaczej przy pannie Rosmery, może rzeczywiście był godnym kompanem?
Po zadaniu pytania, czekał na odpowiedź. Zdziwienie Ślizgonki było jasne i zasygnalizowała to nawet poprzez przyłożenie własnej dłoni, do jego czoła. Czyżby chciała sprawdzić temperaturę? Zakładała gorączkę? Majaczył według niej? Skomentował to jedynie uśmieszkiem. Plusem jednak było to, że był już nawiązany pierwszy kontakt fizyczny.

Dalej poszło pewne podsumowanie jej obecności w takim a nie innym miejscu. Tyły cieplarni były specyficzną lokalizacją a patrząc ile było możliwości w Hogwardzie i na jego terenie, pojawienie się tutaj było wiadomością samą w sobie. Czy mówiła jednak prawdę? Wszystko na to wskazywało. Świadom był jednak pewnego wyminięcia jakiego dokonała, niezbyt chcąc dokładniej wdawać się w szczegóły.
Czy chciała zmienić temat bądź rzeczywiście ukazać swoje własne zainteresowanie, zadała identyczne pytanie w kierunku młodego mężczyzny. Podniósł lekko głowę i zastanawiał się nad odpowiedzią.
-Nazwij mnie kimś, kto uwielbia rozwiązywać kłopoty... bądź je tworzyć. - wyszczerzył białe zęby w zadowoleniu, czując pewną satysfakcję z tego stwierdzenia i idącymi z nim wspomnieniami. Zerknął w jej oczy i stwierdził, że co mu szkodzi. Ostatnie dni były dla niego naprawdę magiczne. Nie chodził o sam fakt towarzystwa a tego, co robił. O co chodziło dokładnie? Wykorzystywał swoje własne umiejętności, by kontrolować innych i dokonywać odpowiedniego wpływu. Uczucie te upajało go ale też zaczynało powoli uzależniać.
Z pewną członkinią Hufflepuffu zabawił się na całego ale tutaj chciał załatwić sprawę inaczej. Bądź co bądź, była Ślizgonką i wydawała się być na tyle interesująca, by zasłużyć na inne traktowanie.
-Powiedz mi szczerze droga Rosmery... co Cię trapi? Co powoduje u Ciebie frustrację? Gdzie leży źródło Twojego bólu? Bądź ze mną kompletnie szczera... - zaczął, nakazując jej zwierzenie. Czy mu odmówi? Nie specjalnie mogła. Co jednak zrobi z tymi informacjami? Wykorzysta je przeciw niej? Nie.. miał w głowie zupełnie inną taktykę. Na razie czekał ale niedługo wszystko będzie jasne...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Skąd : Sydney, Australia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 57
Dodatkowo : Metamorfomagia
  Liczba postów : 49
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13966-rosmery-crowe
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13992-zapraszam-zapraszam#370059
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13993-osa#370060




Gracz






PisanieTemat: Re: Tyły cieplarni   Sob Sty 21 2017, 01:34

Czy myślał, że tak łatwo ją złapać? Nie była nastolatką, która uniesie się na kilka głębokich spojrzeń czy zwykłej miłej postawie. Nie była z tych, którzy podejrzewają wszystko co się rusza. Była po prostu dociekliwa, nie przyjmowała wszystkiego tak, jak jest. Chciała poznać prawdę a na jej podstawie kreować swój osąd. Bo nigdy nie ma jednej prawdy.
Zwykła rozmowa, zwykły gest. Tak bardzo naturalny dla większości. Czyli jednak potrafiła jeszcze jakoś funkcjonować. Od powrotu od babki czuła się inaczej i nie wiedziała dlaczego, przecież zawsze szło jej tak dobrze. Przegryzła lekko wargę przypominając sobie ćwiczenia na strychu. Czyżby coś schrzaniła?
Tak wiele chciał wiedzieć. Wyczytała to w jego postawie, tym takim dziwnym spojrzeniu, który rzucał chyba nawet o tym nie wiedząc. Coś w jego twarzy kazało jej uważać. Nie była skora do zwierzeń. Nigdy. Nie żeby trzymała wszystko w sobie, bo to po prostu nie jest zdrowe. Swoje emocje okazywała w inny sposób. Miało to związek z licznymi przemianami, które czasem wychodziły spod kontroli. Tak działo się w przypadku silnych uczuć. Złości przede wszystkim. Innych jeszcze nie doświadczyła.
-Nie wiem czy się chwalisz czy obiecujesz.-Powiedziała z lekkim uśmiechem w lewym kąciku ust.
Kontrola. Manipulacja. Skąd ona to znała. Każdy to lubi, nawet jeżeli nie chce się do tego przyznać, co czasem jest jeszcze gorsze. Ten smak zwycięstwa kiedy niepostrzeżenie sprawiasz, że robią to, czego chcesz. A jeżeli to straci? Jeżeli to nagle ona będzie marionetką w rękach kogoś?
Zaśmiała się. Był to dziwny dźwięk zważywszy na to, że już nie pamięta kiedy tak robiła. Jego pytania na pierwszy rzut wydawały się komiczne i rzeczywiście takie były. Jednak tak bardzo kusiło aby na to odpowiedzieć. -Nie cierpię. Przynajmniej chce aby tak było. Uwielbiam poczucie kontroli a czuję, że ją tracę. To jest frustrujące... Jak w tej chwili. Frustrujesz mnie. I jeszcze nie wiem czy w ten dobry sposób czy zły.-Powiedziała. Między jej brwiami pojawiła się jedna kreska.
Nie. Nie. Nie.
To było dziwne uczucie, słowa same wyszły z jej ust a ona nawet nie zorientowała się kiedy do tego doszło. Spojrzała na niego i tam właśnie się zatrzymała. Coś jej nie pasowało i nawet nie wiedziała co. Czy powinna się tym przejmować?
Przestań.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 148
Dodatkowo : hipnoza
  Liczba postów : 214
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13867-thomas-ecclestone?nid=19#367403
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13900-thomas-ecclestone#367426
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13898-thomas-ecclestone#367421
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13896-thomas-ecclestone#367419




Gracz






PisanieTemat: Re: Tyły cieplarni   Sob Sty 21 2017, 23:23

Interesujące było przyglądać się konfliktowi, jaki obecnie panował w umyśle panny Rosmery. Thomas oczywiście mógł jedynie domyślać się bądź zakładać z góry - niekoniecznie poprawnie - jakie mogła mieć problemy i relacje z innymi ludźmi. Na szczęście jego własne zachowanie miało odcień pozytywny, delikatny ale zawsze. Wyczytał to z jej twarzy a sam śmiech jaki z siebie wydała potwierdziło to przypuszczenie. Dźwięk był miły dla ucha i ciekawe, czy sama była do niego przyzwyczajona.
Zaczęła jednak się zwierzać, gdyż wymusił to na niej. Bała się utracenia kontroli i tutaj rysowała się cząstka jej charakteru. Podkreśliła jednak jak na to spogląda a wywołało to lekki uśmiech na twarzy ślizgona. Młody mężczyzna zaczął więc się zastanawiać, co teraz powinien zrobić... inaczej... na co ma ochotę. Prawdą było to, że głównie myślał o samym sobie a jako hedonista, jego celem było przeżywanie jak najwięcej pozytywnych czy przyjemnych rzeczy. Wszystko jedynie sprowadzało się do motywu, jaką drogę obierze by pozyskać to, na czym mu zależało. Chciał przymuszać? A może jednak pomóc? Różne osoby, różne podejścia.
-A gdybym powiedział, że byłbym w stanie sprawić byś zaśmiała się raz jeszcze? Albo zapomniała całkowicie o swoich problemach? - zaczął by zaraz kontynuować -Gdybyś miała świadomość, że jestem w stanie zranić tych, którzy zrobili Ci krzywdę? Bądź zmienić choćby na chwilę ich nastawienie? Co wtedy byś zrobiła..? - zaczął zadawać pytania, które mogły uchodzić za dziwne w tejże konwersacji. Dla jednak rozluźniania dorzucił -Oczywiście czysto teoretycznie... - uśmiechnął się, wyszczerzając białe zęby -Powiedz szczerze.. - raz jeszcze narzucił na nią swoją kontrolę przy pomocy hipnozy. Oczywiście cały czas ją ćwiczył ale nie był to pierwszy raz i zaczynał nabierać wprawy. Była to przecież rozmowa między dwójką ludzi, nie działo się jeszcze nic złego... prawda?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Skąd : Sydney, Australia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 57
Dodatkowo : Metamorfomagia
  Liczba postów : 49
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13966-rosmery-crowe
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13992-zapraszam-zapraszam#370059
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13993-osa#370060




Gracz






PisanieTemat: Re: Tyły cieplarni   Nie Sty 22 2017, 02:09

Jak mógł się domyśleć, tak ciekawie nie było w jej głowie. Jeszcze brakowało jej tego aby sprzeciwiać się samej sobie. Nie podobało jej się to, że tak łatwo zdołała odpowiedzieć a jego pytanie. Niemalże tak, jakby tego chciała. Nie chciała. Coś głęboko w jej podświadomości mówiło jej, że coś jest nie tak, że dawno powinna się wycofać. Jednak jeszcze nie doszło do niej, co konkretnie.
Uśmiechanie się i potakiwanie to była część jej życia. Wiele razy musiała przybrać dobrą minę do złej gry. Była mistrzem w przystosowywaniu się do sytuacji, zmienianiu nie tylko wyglądu ale i całej postawy na rzecz otoczenia. Bo tak powinna zachowywać się w tym towarzystwie, mówić w ten sposób w innym. Prawdziwy dźwięk jej śmiechu jest rzadkim zjawiskiem jaki dane było jej słyszeć. Dlatego czuje się tak dziwnie kiedy do tego dochodzi.
Jaki więc był jego cel. Czego tak naprawdę chciał. Pomóc? W czym. Nie znał jej, nie wiedział nic o tym przez co przechodziła i co robiła. Myśli, że dzięki paru przymuszeniom do wyjawienia prawdy będzie znał odpowiedzi na wszystko? Będzie wstanie ją zrozumieć? Nie. Może to nie na niej powinien się skupić ale na sobie, w końcu chęć rozwiązywania cudzych spraw ma podstawy do sądzenia, że to ze swoimi sprawami nie możemy się uporać. Dlatego skupiamy się na innych. Jakby miało to nas odciągnąć od tego co nieuchronne.
Spojrzała na niego. Myślał, że potrafi czytać z jej twarzy? Posiadała wiele talentów, powinien poczekać aż zacznie je wykorzystywać.
-Myślę, że kłamiesz. Nawet jeżeli tak się stanie, nie będzie to nic prawdziwego. Mój śmiech będzie brzmiał naturalnie ale powód jego wyjścia nie będzie szczery. Zapomniała o problemach? Ale ja nie chcę. To one sprawiają, że jestem tym kim jestem. Co by się stało gdyby nagle zniknęły Thomas? -Uniosła lekko podbródek i spojrzała na rośliny.-Sprawisz, że znajdę się w świecie ułudy? Zrobisz wszystko czego zapragnę? Co Ty będziesz z tego miał. Nie wierzę w Twoją bezinteresowność. Nie teraz.-Ponownie przeniosła na niego swoje spojrzenie. I pomimo tego dziwnego uczucia lekkości w wypowiedzianych słowach czuła, że naprawdę chciała aby te słowa wyszły na jaw.
-Co bym zrobiła gdybyś wszystkie te osoby zranił? Zmienił? Z kim toczyłabym walki? Komu życzyłabym jak najgorzej?-Na jej wargach pojawił się uśmiech. -Prawdopodobnie strasznie bym się nudziła. A nie chcesz poznać mnie z tej strony. -Wzruszyła lekko ramionami.
To wszystko było... Dziwne. Takie, surrealistyczne. Tak jakby to nie ona tutaj siedziała. Coś było nie tak.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 148
Dodatkowo : hipnoza
  Liczba postów : 214
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13867-thomas-ecclestone?nid=19#367403
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13900-thomas-ecclestone#367426
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13898-thomas-ecclestone#367421
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13896-thomas-ecclestone#367419




Gracz






PisanieTemat: Re: Tyły cieplarni   Pią Sty 27 2017, 22:22

Thomas wsłuchiwał się w odpowiedzi Rosmery, oceniając nie tylko wychodzące z nich przekonania ale także bacznie obserwował jej twarz i mimikę ciała. Nie wyczuwał w niej kłamstwa, zwłaszcza, że nakazał jej wcześniej mówić samą prawdę. Uśmiechnął się pod sam koniec, oceniając jakim typem osoby jest panna Crowe.
-Heh.. - zaczął, spoglądając na chwilę wzrokiem na ziemię by powędrować go raz jeszcze na nią -Dojrzała odpowiedź i pełna prawdy. Rzeczywiście nasza historia, ból oraz ludzie z jakimi mamy do czynienia tak naprawdę nas wykształciły. Pozbawiając Cię czegoś bądź zmieniając któreś z powyższych, stałabyś się inna. Cieszy mnie fakt, że napotkałem kogoś tak mocno stąpającego po ziemi. - położył własne ręce na kolanach i złączył je, pochylając się lekko do przodu -Nie zawsze jednak rzeczywistość jest taka, jaką byśmy sobie zapragnęli. Osobiście uważam, że mając w rękach moc zapanowania lub częściowego kontrolowania tego co nas otacza, nie tylko ułatwia życie ale pozwala odkryć nowe strony samego siebie.. - przerwał na moment -Niemniej, szacuję Twoją decyzję. Możemy więc uznać, że oferta nigdy na stole nie stała. - odpowiedział tajemniczo. Wciąż nie wyjawił jaką metodę niby to posiadał. Moment szczerości jednak był miły i odświeżający -Musi być jednak coś o czym marzysz i chciałabyś zrobić, ale nie miałaś wcześniej czasu, sposobności czy odwagi... cóż to może być? - zapytał, przymuszając ją ponownie do wyrzucenia z siebie prawdziwej odpowiedzi. Robił to jednak subtelnie, niczym rozmowa dwójki dobrych znajomych -Nie martw się, obiecuję, że nie będę się śmiał i nikomu nie rozpowiem.. co więcej, być może byłbym w stanie pomóc. - kusił? zachęcał? zapewne odrobinę..
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Skąd : Sydney, Australia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 57
Dodatkowo : Metamorfomagia
  Liczba postów : 49
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13966-rosmery-crowe
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13992-zapraszam-zapraszam#370059
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13993-osa#370060




Gracz






PisanieTemat: Re: Tyły cieplarni   Sob Sty 28 2017, 14:42

Ta szczerość w rozmowie była nie do zniesienia. Nie to, że lubuje się w kłamstwach i zatajaniach wszelkiego rodzaju informacji o niej. Jednak było to nieswoje. Szczególnie, że nie należał do grona osób, z którymi zamienia zdanie częściej niż raz dziennie. Ledwo go znała a jednak siedzą sobie teraz tutaj i rozmawiają. Jak niby nic. Wszystko sprowadza się do tego, do oceny, prawda? I na tym się skończy. Dowie się dokładnie czego będzie chciał, wykorzysta moment, bo to potrafi najlepiej i odejdzie, zostawiając ją z tym dziwnym rozkojarzeniem.
-Chciałabym abyś to Ty powiedział mi coś prawdziwego. Wciąż nawijasz o tym, że chcesz szczerej odpowiedzi jakbyś zaglądał wgłąb mojej duszy... A jednak. Nic nie dajesz mi w zamian. Nawet się zbytnio nie starasz. Coś z tego masz, co mnie niemiłosiernie irytuje. -Powiedziała i oparła łokieć o oparcie ławki. Spojrzała na niego i zaczęła się zastanawiać. Coś gdzieś w głębi podpowiadało jej co jest grane, dlaczego z jej ust cały czas wychodzą słowa mimo, że czerwona lampka się zapala. Odpuściła. Nie powinna. Powinna zdzielić go raz a potem oczekiwać wyjaśnień. Cholerny!
Mocno stąpasz po ziemi. Tak, jedno co było pewne, to chyba to. Jedyna rzecz jaką wyniosła z domu pełnych sztywnych zasad i etykiet. Była z siebie niemalże dumna, naprawdę. Nigdy nie unosiła się chwilą, rzadko kiedy coś wywołuje w niej wielkie emocje. Może to jednak nie jest tak dobrze? Nie znała uczucia tak silnego, że nawet sprzeciwy nie robiłyby na niej wrażenia.
-Ale zataja to co nas stworzyło, prawda? Jaki jest sens tworzenia nowego siebie skoro jesteśmy jacy jesteśmy? Nic nie cofnie tych rzeczy, które napotkaliśmy na drodze Thomas. Czemu tak bardzo chcesz udać się w ten świat iluzji? -Przegryzła mocno wargę. Bo to naprawdę wiele by wyjaśniało.-Nie bądź tchórzem i nie uciekaj.-Dodała cicho.-Powiedz co masz do zaoferowania. Lubię konkretnych mężczyzn.-Powiedziała i wzruszyła lekko ramionami. Ale taka była prawda, nawet jeżeli w tym momencie nie przymuszał jej do wyjawienia jej.
Znowu to robił. Jego źrenice nieco się zmieniły a ją znów napadła chęć odpowiedzi.-Marzę... Marzę-Pokręciła lekko głową.-Własny motocykl.-Mocno zagryzła wargę aby powstrzymać dalszą część wypowiedzi. Nawet zakryła sobie usta dłonią.-Nigdy... Nigdy nie czułam... Nikt nigdy... Nikt nigdy tak naprawdę mnie nie pociągał.-Otworzyła szerzej oczy. Cholera, cholera, cholera.
-Przestań to robić!-Przeczesała palcami włosy. Już wiedziała co jest tu grane i pomimo, że przymuszenie działało zdołała wydusić to z siebie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 148
Dodatkowo : hipnoza
  Liczba postów : 214
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13867-thomas-ecclestone?nid=19#367403
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13900-thomas-ecclestone#367426
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13898-thomas-ecclestone#367421
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13896-thomas-ecclestone#367419




Gracz






PisanieTemat: Re: Tyły cieplarni   Sro Lut 01 2017, 01:24

Thomas słuchał i oczywiście zapamiętywał. Lubił się udzielać towarzysko, zwłaszcza wtedy, kiedy miał duża kontrolę nad sytuacją. Oczywiście zainteresowania panny Rosmery a będąc dokładnym jej marzenie co do własnego motocyklu go trochę zdziwiły. Maszynę kojarzył, bowiem po stronie własnej matki miał kilku mugoli. Stąd brała się więc jego wiedza co do tego drugiego świata. Nigdy jednak nie potrafił zrozumieć idei tychże sposobów podróży. Czy chodziło o szybkość? Dreszczyk emocji? Mógł jedynie zgadywać. Sam osobiście bardziej preferował sieć fiuu bądź teleportacje, którą opanował zresztą jakiś czas temu. Wygodniejsze i bardziej efektowne i takie rzeczy właśnie preferował.
Ślizgonka jednak zaczynała się łapać na tym, że mówi zdecydowanie więcej niż zamierza i podpowiada jej charakter. Zarzuciła mu wręcz, by zaprzestał a odpowiedział na to uśmiechem.
-Wybacz, taki już mam wpływ na piękne niewiasty.. po prostu nie mogą się opanować, by zdradzić mi wszystkie swoje drobne tajemnice. - wyszczerzył zęby ale przestał na nią wpływać. Nie miało to już dalej sensu + mógł to oczywiście podpiąć pod urok osobisty czy jej gorszy dzień.
-A co takiego chciałabyś ode mnie usłyszeć? Pytaj a dostaniesz samą prawdę. - odparł, będąc całkowicie szczerym. Widać chciał pobawić się w tą grę, skoro sama zaczęła. Nie był to jednak koniec -Co mam do zaoferowania? Mnóstwo rzeczy ale każda oferta jest dostosowana do danej osoby. - powiedział by spojrzeć jej w oczy -Wolisz poczuć coś zupełnie nowego, czego byś się po sobie w ogóle nie spodziewała? Czy jednak preferujesz twarde stąpanie po ziemi? Pierwsze jest dłuższe i unikatowe... a drugie, cóż... prawdziwe ale z możliwym złym zakończeniem.. jak to często w życiu bywa. - przeczuwał co wybierze, ale chciał to usłyszeć na głos. Chciała konkretów? Niedługo je dostanie..
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Skąd : Sydney, Australia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 57
Dodatkowo : Metamorfomagia
  Liczba postów : 49
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13966-rosmery-crowe
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13992-zapraszam-zapraszam#370059
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13993-osa#370060




Gracz






PisanieTemat: Re: Tyły cieplarni   Sro Lut 01 2017, 15:00

Ona sama nie rozumiała swojego zainteresowania. Była wychowywana w domu pełnym czarodziei. Z rzeczami mugolskimi miała rzadko do czynienia. Jednak ją fascynowały. Naprawdę. Ich struktura, użyteczność. To, że wiele rzeczy dało się wykorzystać na kilka sposobów. Niezwykłe. A maszyny... Kiedyś jak była na imprezie w Londynie, jeden z chłopaków właśnie czymś takim przyjechał. I pamięta, że całą noc stała nad tą maszyną i patrzyła się w nią jak zaczarowana. Poza tym, czy to właśnie nie zakazany owoc smakuje najlepiej?
Czyli był wygodny. Wolał iść na łatwiznę, w sumie można się było tego spodziewać, prawda? Sam sposób jego rozmowy z nią, czy nawet z nie jedną dziewczyną jak przypuszczała... Wolał iść na łatwiznę i użyć swoich zdolności. Po pierwsze aby zdobyć to, czego chciał. Po drugie, aby szybciej dostać do czego chciał. Po co zadawać sobie trud i czas, prawda? Ona była przekonania, że im bardziej się człowiek w coś zaangażuje, tym później ten smak zwycięstwa będzie lepszy. Bardziej sycący. Nawet jeżeli to zwykłe ściągnięcie z dziewczyny majtek.
-Thomas, ja wiem co się dzieje.-Powiedziała a jej dłoń powędrowała na jego usta, aby zamknąć mu na moment buzię. I też dlatego, aby nie posyłał jej tego uśmieszku, za którego mogłaby go nawet zabić. Naprawdę. Umiała się kontrolować, przeszło dziesięć lat się tego przecież uczyła. Dlatego też stawianie oporu jego urokowi stawało się powoli osiągalne. Naprawdę. To tak, jakby mogła znów swobodnie oddychać. Posłała mu mordercze spojrzenie, choć usta się śmiały.-Nie jestem jedną z tych niewiast więc nie wciskaj mi ściemy.-Powiedziała.-Nie możemy porozmawiać normalnie? Obiecuję szczerość.-Uniosła lekko brwi, chciała zachęcić go do tego aby po prostu przestał. Może nawet chciała aby po raz pierwszy zobaczył coś naprawdę prawdziwego.
-Dlaczego to robisz? -Przekrzywiła lekko głowę i zabrało dłoń z jego ust. Przyjrzała mu się. -Dlaczego wolisz iść na łatwiznę? Co takiego naprawdę dostajesz z tego wszystkiego? Oczarujesz mnie słowami, zahipnotyzujesz pięknymi perspektywami ale co z tego? Ktoś ma wyłożyć swoją duszę na wierzch a Ty... -Nie wiedziała już czy to było jakiekolwiek pytanie. Po prostu ją to interesowało, wręcz fascynowało. Naprawdę. I chciała poznać prawdziwe odpowiedzi. Choć raz zobaczyć inny grymas na jego twarzy niż ten arogancki uśmieszek, mówiący, żeby mu zaufać a z drugiej, że wszystko już o tobie wie.
Pokręciła delikatnie głową.-Nie. Chcę poczuć coś prawdziwego. Zaskakującego. Coś co by mnie jednocześnie przerażało a z drugiej przyciągało do siebie coraz bardziej.-Powiedziała spokojnie, i choć nie czuła z jego strony żadnego nacisku, odpowiedziała mu zgodnie z prawdą. Nie widziała powodu, dla którego nie miałaby tego zrobić. -Ale ma być to prawdziwe. Czy potrafisz tego dokonać?-Uniosła brwi, jakby śmiała w to wątpić. Wątpiła. Bo on chyba nie znał tego pojęcia. I pozwoliła to z siebie wyczytać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 148
Dodatkowo : hipnoza
  Liczba postów : 214
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13867-thomas-ecclestone?nid=19#367403
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13900-thomas-ecclestone#367426
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13898-thomas-ecclestone#367421
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13896-thomas-ecclestone#367419




Gracz






PisanieTemat: Re: Tyły cieplarni   Nie Lut 12 2017, 16:20

Ecclestone uśmiechnął się słysząc odpowiedzi a następnie odparł:
-Ok, ok, masz mnie... lubię czasami przesadzać i fantazjować, taki to już charakter. - zaczął i kontynuował -Lubię różne scenariusze, gierki i zabawy a jedyne co na poważnie brałem to eliksiry. - odpowiedział rzecz oczywistą, bo był w tej dość utalentowany -Więc tak jak już to wyłapałaś, jestem z tych co biorą ile mogą i mało dają od siebie. Nazwij mnie samolubnym, ale życie jak dobrze wiesz fair nie jest i ja po prostu staram się z niego wyciągnąć jak najwięcej. - skończył, łapiąc oddech i spoglądając wzrokiem na niebo. Czy dało się dostrzec wiele z tej pozycji wewnątrz cieplarni? Nie aż tak dużo ale zawsze coś.
-Prawdziwe i zaskakujące... jest parę możliwości, ale na takie wymagania będę musiał się bardziej przygotować. - mrugnął do niej i wstał -Pozwolisz więc, że za jakiś czas wyślę Ci sowę ze szczegółami? Jeżeli propozycja będzie odpowiadała, oczekuję odpowiedzi. - zaśmiał się a następnie machnął ręką na pożegnanie. Wolał rzeczywiście zorganizować coś dobrego, niż teraz na siłę odstawiać jakieś żałosne lub niegodne akcje, które by go skreśliły w jej oczach. Motywacja? Widać powoli ją nabierał.

[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Tyły cieplarni   

Powrót do góry Go down
 

Tyły cieplarni

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 7 z 7Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7

 Similar topics

-
» Cieplarnia numer trzy
» Ukryta, zarośnięta łączka niedaleko cieplarni

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Tereny przy zamku
 :: 
cieplarnie
-