IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Korytarz na II piętrze

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next
AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 23
Skąd : Londyn/Hogsmeade
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 5162
  Liczba postów : 4469
http://czarodzieje.my-rpg.com/t58-bell-rodwick
http://czarodzieje.my-rpg.com/t649-bellcia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t243-bell-rodwick
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7785-bell-rodwick#216614




Administrator






PisanieTemat: Korytarz na II piętrze   Pią Cze 11 2010, 17:29

First topic message reminder :


Korytarz na II pietrze
Na drugim piętrze, dla odmiany, okienka są dość małe. Każde z nich ozdobione jest dwoma małymi kolumienkami, które skutecznie powstrzymują próbujące się do środka Słońce. Sklepienie jest dość nisko, szczególnie w porównaniu z innymi. W równych odstępach wiszą na nim lampy oświetlające korytarz ciepłym światłem.



Ostatnio zmieniony przez Bell Rodwick dnia Sob Wrz 06 2014, 17:48, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Nauczyciel
Wiek : 32
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 53
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 65
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6776-matthew-avery#192661
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6779-relacje-pielegniarki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6780-sowa-pielegniarki-strzesz-sie#192690




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na II piętrze   Nie Paź 13 2013, 22:24

- No mam nadzieje, że nie próbujesz jej chronić Gabrielu Lacroix - przypomniał sobie kim był ten uczeń -Jesteś pewien, że nie wiesz kto to był - zmarszczył czoło - może wiesz kto to ten dzieciak hmm? Chyba, że jego też masz zamiar bronić? - uśmiechnął się szyderczo. Lubi sobie żartować i drwić z uczniów, tym bardziej z uczniów, którzy mają coś na koncie, lubiał ich wyprowadzać z równowagi. Zaczął się kątem okiem przyglądać ślizgonowi i lekko tnąć skalpelem w rękę. Chcesz sobie iść - przypomniał sobie wcześniejsze pytanie Gabriela. - Wiesz mogę Ci pozwolić... lecz nie wiem czy mi się chce... - uśmiechnął się szyderczo, przypominając sobie, że musi iść do skrzydłą pilnować - Ale ja muszę żegnam pana - ukłonił się lekko i szybko zniknął za zakrętem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Lille
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 312
Dodatkowo : legimilencja & oklumencja, teleportacja
  Liczba postów : 302
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6535-gabriel-lacroix
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6536-show-off#183243
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6537-moxie#183261




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na II piętrze   Pon Paź 14 2013, 19:00

Gabriel obserwował nauczyciela z grobową miną zastanawiając się z skąd wytrzasnęli tego sadystę, który zdawał się być zupełnie z innej epoki. W końcu jednak ów przemiły profesor postanowił sobie pójść a Gabriel nawet go nie odprowadził wzrokiem miał zupełnie inne plany. Jakie? Toż to oczywiste miał w planach dorwać tego przeklętego puchona i nauczyć go poprawnego chodzenia po korytarzach. Oh tak w jego głowie już narastał mroczny oraz krwawy plan, ale wszak Gabriel uwielbiał działać powoli, systematycznie tak było o wiele zabawniej i boleśniej, ale przecież to nie był jego problem prawda?
Gabriel w końcu odetchnął i ruszył się z miejsca, zanim ktoś go zechce powstrzymać a przecież tyle miał do zrobienie! To będzie wspaniały okres bynajmniej dla niego gorzej z tym mały żółtkiem, ale to już nie jego problem!

[z/t] x2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 0
Dodatkowo : animag (irbis), teleportacja
  Liczba postów : 1637
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5138-laila-howett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5139-laikowo-3
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5141-laikowe-papierki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7169-laila-howett#204311




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na II piętrze   Sob Paź 26 2013, 15:14

Laili dzisiaj towarzyszył potworny ból głowy. Cóż... Przynajmniej on postanowił o niej pamiętać odwiedzając ją. Ostatnio nie miała szczęścia do wypadów towarzyskich. Wszystko po prostu jakoś leciało. Bez szału. Bez żadnych nowości. Jakby samo istnienie miało być adrenaliną. Ale Laili to nie wystarczyło. Nie wystarczyło na tyle, że od jakiegoś czasu uciekała do pustych klas, aby ćwiczyć. Nawet wybierała się do lasu, aby nadal pracować nad swoją animagią, którą wciąż trzymała w sekrecie od feralnego zdarzenia z dwiema Kanadyjkami. Zbyt mało odwagi, aby teraz to wszystko tak przerzucić na świat realny i zrozumieć. Ponadto zatracała się w monotonii. Od urodzin praktycznie nigdzie nie była. Żałowała, ale z drugiej strony jakoś pójście między ludzi bez Charlesa wywołałoby niepotrzebne plotki. Nie chciała się okazać kolejną lekkomyślną dziewczyną, która zaraz po wyjeździe chłopaka zdradzać go, a potem dojść do wniosku, że jednak się go kocha na zabój. Nie miała siły do takich gierek. To nie dla niej. Nie chciała dla siebie szukać usprawiedliwienia. Fakt, że co jakiś czas wysłał jej list z tym, co u niego i tak był pokrzepiający. A jakiś dalszy ciąg tej historii? Zapewne kiedyś to wszystko się wyjaśni. Na razie jednak nie zapowiada się na rychłe wyjaśnienie. Czas wszystko rozwiąże. Czas. Obciążony osobnik.
Ale wracając do Laikowej. Szła korytarzem zastanawiając się czy oby nie pójść do biblioteki po jakąś książkę. Aby tylko uciec od listów nadopiekuńczej matki, do której zbyt późno dotarło, że jej córka jest już pełnoletnia. Co prawda dopiero w świecie czarodziejów i siedemnaście lat to nie było jakoś wymyślnie dużo. Ale jednak. Jednak na tyle dorosła, że Lai wciąż trzymała w sekrecie fakt gdzie pójdzie na studia i czy w ogóle pójdzie i na co. Nawet swojemu bratu tego nie zdradziła... A może i nie było czegoś zdradzać, wszak na razie to wszystko było w fazie szkicowania. A szkicowanie swojej przyszłości jest dość trudnym zadaniem.
I szła. Na całe szczęście nie miała dziś żadnych prefekciarskich obowiązków i mogła sobie po prostu być. Zdecydowanie. Mogła czuć się bezpieczniej. Lepiej. Uśmiechnęła się sama do siebie odrzucając włosy do tyłu. Brakowało jej czegoś w tym dniu... Czegoś nowego. Jakby zupełnie o czymś zapomniała. Huh.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Skąd : Nîmes
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 64
Dodatkowo : Martwy.
  Liczba postów : 346
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6838-antoine-bonnet
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6839-swiat-bonneta
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6846-antek-bonnet-skrzynka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7836-antoine-bonnet#221361




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na II piętrze   Sob Paź 26 2013, 15:43

W tak cudowny jesienny dzień, najlepszym pomysłem na spędzenie czasu było szwędanie się po Zamku.. Tak. Ta myśl przyświecała mu cały dzisiejszy dzień, w zasadzie odkąd tylko otworzył oczy. Tak więc, od mniej więcej przedpołudnia, łaził bez celu w tę i we w tę. Był już w bibliotece, pokojach wspólnych, dormitoriach, na Wieżach.. Teraz przechadzał się korytarzem na  jednym z pięter. To niesamowite jaka ta szkoła była czasem nudna. Żadnych ciekawszych zajęć, żadnych większych wypadów, żadnych wypadów z towarzystwem, w ogóle. Czemu?! Ostatnimi dniami, miał wrażenie, że naprawdę ciekawe i wartościowe osoby albo już skończyły tę szkołę, albo chowają się przed nim, żyjąc w konspiracji i wystawiając go na plebs  i inny margines społeczny.
oczywiście owy margines był pojęciem bardzo subiektywnym w przypadku młodego Bonneta. Zazwyczaj byli to po prostu ludzie słabi, nieciekawi, niegodni do rozmowy z nim, bo nie mający nic do powiedzenia, albo po prostu nie prezentujący jakiś wartości, które by tolerował..
Tak rozmyślając, ze wzrokiem wbitym w podłogę nawet nie zauważył dziewczyny, w którą przez własną (a może jej?) nieuwagę wpadł. – Przepraszam. – powiedział, wracając do stanu równowagi. Przyjrzał się jej pobieżnie, z góry na dół. - No to pięknie. – pomyślał.  – Prefektka. Tylko tego brakowało.. – kogo jak kogo, ale władzę zawsze trzeba znać. Stąd Antoine orientował się dość dobrze w kadrze nauczycielskiej, a także w uczniach, pełniących ten znamienity urząd. Nie znał jej, ale kojarzył ją właśnie z tej funkcji. Wspaniale. Jeszcze zaraz wyskoczy do niego z twarzą, na co ten kulturalnie jej odpowie, a ona w afekcie wlepi mu szlaban, albo jeszcze coś innego. Wszystko dlatego, że nie była ze Slytherinu.. A niektórzy prefekci zdawali się jakby mścić na Ślizgonach, za zbrodnie, jakie popełniają. Nie, żeby robili coś złego.. No dobra. Może niektórzy. Ale Ant do nich nie należał… Jeszcze. Kto wie, co przyniesie czas?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 0
Dodatkowo : animag (irbis), teleportacja
  Liczba postów : 1637
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5138-laila-howett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5139-laikowo-3
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5141-laikowe-papierki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7169-laila-howett#204311




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na II piętrze   Sob Paź 26 2013, 15:53

Laikowa doskonale pamiętała dzień, kiedy zaproponowano jej zostanie prefektem Hufflepuffu. Była to dość niespodziewana rzecz. Zważywszy na to, że wtedy jeszcze odznakę posiadała Cassandra, która potem rozpłynęła się w powietrzu, aby wrócić już jako profesor i nauczać Eliksirów, a potem znowu się rozpłynąć. Nie do końca orientowała się skąd to wszystko i dlaczego, ale nie przeszkadzała jej ta nie wiedza. Nie wszystkich musiała znać. Opiekowała się pierwszakami. Prowadziła na zajęcia. Kiedy nie mogła spać to nawet jednej dziewczynce tłumaczyła, że jej mama z pewnością za nią tęskni i zobaczą się w święta... Tak. Dla niektórych jedenastolatków taki wyjazd to było odcięcie od rodzinnego ciepła, którego tu nie mogli znaleźć. Ale nic więcej nie robiła. Nie będę jej wybielała. Miała swoje grzeszki na sumieniu. Niektórym Ślizgonom odjęłaby wszystkie punkty tylko za twarz. I to wcale nie byłaby zemsta na Slytherinie, ale raczej na poszczególnych osobach. Władza w rękach kobiety bywała czasem niebezpieczna, więc może niech Bonnet ma się na baczności, ale jednocześnie niech nie zakłada najgorszego. Wszak samego zła na twarzy wymalowanego nie miała. Gościło tam również zaciekawione spojrzenie...
Dokładnie tak. Kiedy na nią wpadł odwróciła się nagle, aby zmierzyć spojrzeniem tego osobnika i pokręciła głową nieco zażenowana. Wszak korytarz był szeroki i długi, a oni byli na nim sami. To jednak nie przeszkadzało mu w próbie zrównania jej z ziemią.
- No jakże zabawne. - Mruknęła pod nosem, choć tu jeszcze przez głowę jej nie przemknęło ukaranie go. Może później.
- Powinnam Cię nauczyć wymijania ludzi na korytarzu? - Spytała dość wyzywającym tonem, w którym zależnie od drugiej osoby można było odczytać zarówno negatywne emocje jak i zaczepkę. Co kto lubi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Skąd : Nîmes
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 64
Dodatkowo : Martwy.
  Liczba postów : 346
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6838-antoine-bonnet
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6839-swiat-bonneta
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6846-antek-bonnet-skrzynka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7836-antoine-bonnet#221361




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na II piętrze   Sob Paź 26 2013, 16:05

Jednak miał rację. Ech.. ci puchoni. Normalnie cioty, maminsynki, nic nie potrafią zrobić same. A potem dostają tytuł prefekta i nagle są kimś i w ogóle, to niesamowite, kim oni nie są, czego nie znaczą. Tacy właśnie byli najgorsi. Niedowartościowani, zakompleksieni, albo co gorsza niegdyś gnębieni. Ci ostatni zdecydowanie należeli do najgorszych. Bo zawsze mścili się na reszcie, kiedy już dostawali pewne przywileje. Ech.. No cóż. Na świecie i tacy ludzie są potrzebni, prawda? Szukajmy pozytywów. Może coś osiągną? Może coś wynajdą? Może zostaną wybitnymi czarodziejami, którzy zmienią ten świat na lepsze? A może wręcz przeciwnie, zniszczą go, wydając wszystkie sekrety tego świata mugolom, albo doprowadzając do zniszczenia tamtego gatunku? Nie. Trzymajmy się pozytywów..
- Nie rozumiem, co w tym zabawnego? – skomentował jej słowa. Przecież nie zrobił tego specjalnie. Może to ona, wpadła na niego, wykorzystując jego chwilę słabości, by odjąć mu parę punktów, albo po prostu uprzykrzyć mu dzień. Poza tym. O ile się orientował, to Ślizgonom nie było chyba czego odejmować. Jakie to słodkie. A dlaczego? Właśnie przez takie, jak ona osobniki. Wydzierają się na porządnych ludzi, bo mają zły dzień, albo akurat okres im się spoźnia, czy coś. Mimo to, postanowił być miłym. – Przepraszam raz jeszcze. Nie zrobiłem tego celowo. Nieco się zamyśliłem, ale widzę, że nie tylko ja.. W końcu. Równie dobrze mogłaś mnie zauważyć i minąć.. – powiedział neutralnym tonem. Rozejrzał się jeszcze po korytarzu, by uzmysłowić jej, że nie ma na nim nikogo, oprócz nich. Czasem pewne komunikaty lepiej brzmią przekazane niewerbalnie. Jego twarz nie wyrażała żadnej emocji. No może poza lekkim zainteresowaniem. W końcu.. całkiem ładna ta prefka. No i.. Ewidentnie szukała zaczepki. Tylko po co?
- To zależy. Głównie od tego, czy to będzie przyjemna lekcja.. – odpowiedział na pytanie dziewczyny, uśmiechając się lekko, tak lekko, że niemal niedostrzeżenie. Ciekaw był odpowiedzi dziewczyny. Miał nadzieję, że wyczuje jego zaczepkę i nie potraktuje z góry tak, jak traktuje się przeciętnego rozpieszczonego, płaczliwego frajera z jego Domu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 0
Dodatkowo : animag (irbis), teleportacja
  Liczba postów : 1637
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5138-laila-howett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5139-laikowo-3
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5141-laikowe-papierki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7169-laila-howett#204311




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na II piętrze   Sob Paź 26 2013, 16:18

Tylko od Antoine zależy czy będzie przez nią traktowany z góry i będą mu odejmowane punkty już za twarz i w ogóle. Tylko od niego. U Lai miał na razie czyste konto, no oprócz tego, że próbował ją zabić, ale to odrobinę zbyt wyolbrzymione, więc... Może pozostawmy to przy tym, że to wszystko jest istnym przypadkiem.
Dziewczyna nie umiała nikogo skreślać od razu. Może to wynikało z tego, że uwielbiała poznawać nowych ludzi, a dopiero potem stwierdzać czy należy ich krytykować czy też zaczepiać, aby coś z tego wyszło. Była pełna sprzeczności i przede wszystkim to, że była w Hufflepuffie już teraz było istnym nieporozumieniem. Wszak gdyby nie to, że gdy tiara ją przydzielała wyraziła swój sprzeciw w stosunku do Gryffindoru to właśnie takie szaty by ją zdobiły. I zapewne wszystko potoczyłoby się inaczej... Może dobrze, że chłopak nie powiedział głośno swoich uwag o Puchonach, bo by go rozniosła. Nienawidziła stereotypów, że niby Puchoni są słabi... To, że mają serce na dłoni to źle? Różni ludzie należą do tego domu. Laikowa miała tam najlepszą ekipę. W końcu to oni potrafili rozbawić ją do łez, albo przeszmuglować alkohol na tajną imprezę w Pokoju Wspólnym, którą organizowali na początku każdego roku szkolnego. Poza tym dawno nikt tam nie płakał. Nawet stereotyp o dużych brzuszkach umierał. Przecież większość Puchonek była teraz szczuplutka. Czyżby świat się zmieniał? Kto wie. Może za milion lat, to Slytherin zostanie najbardziej ciapowatym domem? Nie. To niemożliwe. Czego ja tu wymagam!
- Dobrze, przecież Cię teraz nie zjem. - Odpowiedziała szybko widząc, jak chłopak po raz drugi ją przeprasza i do tego chyba sam już nie wie co ze sobą zrobić. A ponieważ taka głupota nie była jednak powodem, o który chciała wszczynać walkę to jedyna uśmiechnęła się delikatnie.
- Co rozumiesz przez pojęcie przyjemnej lekcji? Mam najpierw Ci zaserwować relaksacyjny masaż, a potem zabrać na spacer, a żeby w między czasie wtrącać nowy materiał do opanowania? A może preferujesz inne metody nauczania? - Spytała analizując teraz w głowie czy go skądś kojarzy. Jednak chyba nie... W tej szkole było wielu ludzi. Oni znali ją, ona ich nie. Przypadek? Nie sądzę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Skąd : Nîmes
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 64
Dodatkowo : Martwy.
  Liczba postów : 346
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6838-antoine-bonnet
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6839-swiat-bonneta
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6846-antek-bonnet-skrzynka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7836-antoine-bonnet#221361




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na II piętrze   Nie Paź 27 2013, 00:21

Bonnet też nie skreślał ludzi na starcie. Każdego chciał poznać. Chyba, że miał już o nim wyrobioną opinię. W końcu nie trzeba kogoś znać osobiście, by wiedzieć jak się zachowuje i tak dalej, prawda? No więc właśnie. Szczęśliwie on znalazł się w Slytherinie, z resztą pragnął tego. Wręcz żądał od Tiary przydzielenia go właśnie tam. Czemu? Bowiem jego słaba matka za czasów nauki w Hogwarcie należała bodajże do Gryffindoru. I jak skończyła.. Natomiast ojciec, wychowywany był twardą ręką przez Ślizgonów i ich nauczycieli, a także opiekunów. Właśnie dlatego, chciał być kolejnym Ślizgonem. Chciał nauczyć się życia. Trudnej sztuki przetrwania. A od kogo, jeśli nie najlepszych?
Na słowa o potencjalnej lekcji, jaką mogłaby przeprowadzić, uśmiechnął się pod nosem. – Nie kpij proszę. – delikatnie zwrócił jej uwagę, jednocześnie dając do zrozumienia, że niezbyt go interesują zaproponowane przez nią metody. – Nie chodziło mi o wszelkie udogodnienia, ale sam sposób przekazania informacji. – sprostował po chwili, co by wszystko było jasne. – A o jakich „innych metodach nauczania” mówiłaś? – zapytał zaciekawiony jej odpowiedzi, nie spuszczając z niej wzroku. Oczywiście zdawał sobie sprawę, że przyglądała mu się. Robiła to tak nachalnie. Prawie, jak on, gdy na siebie wpadli. Z tym, że on mógł to jakoś tuszować sytuacją, a ona nie miała nic na swą obronę. Z resztą, specjalnie mu to nie przeszkadzało. Niech patrzy, jeśli chce. Wątpił mimo to, by wcześniej się poznali. Oczywiście on ją znal. Nie z nazwiska. Nic z tych rzeczy. W zasadzie, nie słyszał też o niej żadnych opowieści. Po prostu wiedział, że jest Prefką „zaprzyjaźnionego ze wszystkimi” Huffelpufu. Tyle mu wystarczyło. Przynajmniej do teraz. Skoro już z nią rozmawia, czemu by się o niej czegoś nie dowiedzieć? Kto wie, może stoi przed nim jego nowa wielka miłość, najlepsza przyjaciółka, cudowna kochanka, albo najznamienitszy partner do rozmowy, imprezowania lub spędzania wolnego czasu (niepotrzebne skreślić)?
- Antoine. Miło mi. – powiedział przedstawiając się. – Spieszyłaś się gdzieś, a ja Ci przeszkodziłem w dotarciu do celu, czy zwyczajnie z nudów mnie opieprzyłaś, żeby z kimś pogadać lub wyżyć się na kimś? Tak profilaktycznie. – mówił bardzo niedbale, jednak nie lekceważąco. Co to, to nie! On zawsze szanował swojego rozmówcę. Chyba, że ten akurat nie szanował jego, albo nie miał już ciekawego do powiedzenia. Nawet wówczas delikatnie i kulturalnie żegnał się, mówiąc, że musi jeszcze załatwić coś, albo wciskając inny, tani kit. Czy ktoś w to wierzył, czy nie, niezbyt go interesowało. Ale chyba lepiej użyć oklepanego frazesa niż powiedzieć prosto w twarz, że ma się kogoś zwyczajnie dosyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 0
Dodatkowo : animag (irbis), teleportacja
  Liczba postów : 1637
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5138-laila-howett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5139-laikowo-3
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5141-laikowe-papierki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7169-laila-howett#204311




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na II piętrze   Nie Paź 27 2013, 13:27

Tak. Lai nachalnie się na niego patrzyła. Nie przeszkadzało jej to, nie zamierzała tego ukrywać. Już dawno doszła do wniosku, że będzie kogoś obserwować jeśli ma na to ochotę. Wszak wytrzymać czyjeś czujne spojrzenie jest podobno ciężkim wyzwaniem. A zatem cóż. Chłopakowi zostało chyba tylko to, aby podołać. A chyba i nieźle sobie z tym radził.
U Laikowej nie było szczególnych problemów z domem. Jej ojciec był mugolem, ale Lai dałaby się pokroić, że gdyby tiara miała go dokądś przydzielać to byłby to Gryffindor. Matka natomiast już była czarodziejką, która wylądowała w Hufflepuffie. Nic zatem dziwnego, że jej brat gościł w czerwonej części zamku, a ona w żółtej, choć propozycja domu lwa była kusząca. Czasem trzeba coś zmienić, wiele zaryzykować. Ale Bonnet miał rację. Otoczenie daje wiele. Także jeżeli naprawdę mu zależało na tym, aby poddać się twardym zasadom, to rzeczywiście Slytherin był odpowiednim miejscem. Jej mały świat nie mógł być przez nic zachwiany... Nie tworzyła go wobec konkretnego celu. Brała wszystko, co los jej przynosił. O zostaniu prefektem również nie marzyła. W sumie była nawet nieco zszokowana tą propozycją, ale przyjęła ją. Przecież wszystko zdarza się po coś, prawda? Jednak Laila nie wierzyła w przypadki. Każde kolejne zdarzenie było początkiem czegoś, albo efektem ubocznym czegoś innego. Gdyby teraz nie szwendała się po zamku nie natrafiłaby na chłopaka, a los widocznie przygotował tą drobną rozmowę po coś. Nawet po to, aby dzień wydał się mniej nudny niż zazwyczaj... Nie zastanawiała się czy chłopak będzie kimś konkretnym w jej życiu. Jeszcze nie teraz. Pewnie na takie rozmyślania przyjdzie czas kiedyś. Albo wcale. W końcu nie wszystko jest istotne.
- Cóż... Przekazywanie informacji... Co kto lubi, nie wiem jakie metody mogą Ci sprawić przyjemność. O tym to raczej powinieneś podyskutować z nauczycielami. - Poradziła mu wspaniałomyślnie jak na opiekuńczego prefekta przystało. O tak, cała Laila... Kwintesencja dobra!
A potem postanowił jej jednak zdradzić swoje imię na co zareagowała kiwnięciem głową. Przynajmniej nie musiała już jego określać bezosobowo, facet X. Czy coś...
- Laila. - Wcisnęła gdzieś pomiędzy jego bombardujące pytania, które jednocześnie komentowały jej być może nie zbyt efektowną zaczepkę.
- Och. Profilaktyczny opieprz w niezbyt pogodne popołudnie to moje drugie imię. Gratuluję. Zostałeś dzisiaj pierwszym, który miał przyjemność się z tym zmierzyć. - Odpowiedziała sztucznie podniosłym tonem, który po chwili został zgaszony przez drobny uśmiech i pokręcenie głową.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Skąd : Nîmes
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 64
Dodatkowo : Martwy.
  Liczba postów : 346
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6838-antoine-bonnet
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6839-swiat-bonneta
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6846-antek-bonnet-skrzynka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7836-antoine-bonnet#221361




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na II piętrze   Nie Paź 27 2013, 17:06

Może nachalnie, może nie. W każdym razie on czuł na sobie jej spojrzenie. To mu wystarczyło. No, ale to ona miała tu większą od niego władzę. I jak widać, lubiła ten fakt wykorzystywać dla własnych celów. W sumie, niezbyt mu to przeszkadzało. Niech patrzy, jeśli chce. W końcu, po to ma oczy. Dziwna dziewczyna. Przynajmniej sprawiała takie wrażenie. Na pierwszy rzut oka, wyglądała na jedną tych miłych, witających każdego uśmiechem, osób z wielkim YOLO wypisanym na czole.
Carpe diem, czy jak to, tam było.. W każdym razie, wiadomo o co chodzi.
- Laila.. – powtórzył, w celu lepszego zapamiętania. Póki co nie była kimś wybitnym w jego życiu, więc nie powinna się obrażać, jeśli zapomni jej imienia. Nie, żeby to często się zdarzało. Po prostu.. No, Hogwart był duży. A poza tym, poznawał średnio dwie, do trzech osób dziennie, więc.. Mimo to. Warto zapamiętać. Laila, prefka Puchonów.
- Nie wydaje mi się, żeby rozmowa z nauczycielami przyniosła korzyści.. – zaczął nagle nowy wątek, jednocześnie odnosząc się do słów dziewczyny o lekcji. – Zwłaszcza, że to Ty złożyłaś propozycje edukacji w tym temacie.. – na jego twarzy pojawił się szeroki, chyba pierwszy dziś, tak duży, uśmiech. – Ale nie omieszkam spróbować! – zapewnił ją. W sumie, to byłoby ciekawe. Pójść do jakiegoś nauczyciela i powiedzieć, że powinien w nieco bardziej przyjemny sposób przekazywać informacje. To byłoby ciekawe. Nawet bardzo. W sensie, ich reakcja. Bo, o ile zachowanie nauczyciela w momencie dania mu do zrozumienia, że przynudza, albo nie umie nauczać było dość oczywiste, to taka informacja. Mogłaby zostać zrozumiana co najmniej dwuznacznie.. Tak więc. Dużo zależałoby od pedagoga… Stawiał jednak, że mogliby mieć dość niewyraźną i trudną do zdefiniowania minę..
Słuchając jej słów o profilaktycznym opieprzu w pogodne popołudnie, znowu się uśmiechnął. – Zatem Lailo profilaktyczny opieprzu w pogodne popołudnie, miło mi Cię poznać. – zaśmiał się cicho pod nosem. Miła dziewczyna. Widać. Miła i otwarta. Nie bez kozery została prefektem. W sumie, wszyscy Puchoni byli jacyś tacy.. mili, pomocni i w ogóle. Fajna sprawa, nie ma co. Bonneta zawsze ciekawiły tylko motywy ich zachowania. On jeśli już to robił, to tylko z dwóch powodów – to był ktoś mu naprawdę bliski, nie miał innego wyjścia. W pewien sposób te małe Puchate, żółte były lepsze od niego..
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 0
Dodatkowo : animag (irbis), teleportacja
  Liczba postów : 1637
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5138-laila-howett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5139-laikowo-3
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5141-laikowe-papierki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7169-laila-howett#204311




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na II piętrze   Nie Paź 27 2013, 22:03

Cóż. Może to co Laila próbowała o nim myśleć należało pozostawić gdzieś tam daleko w głębi tajemnicy, co by ciekawiej było się poznawać. Rzeczywiście na korytarzu dziennie mijało się wielu ludzi. Rzeczywiście, ale czy się z nimi rozmawiało? Lai od dawna już nie gadała z nikim od tak po prostu. Ostatnio towarzyszył jej ciągły jęk innych ludzi o tym, jak siódma klasa jest ważna. W sumie przecież chciała zmieniać szkołę, ale nie. Nie zmienisz. Ostatni rok. Zostań. Będzie fajnie, w końcu trwają mistrzostwa. Tak. Trwają. Po korytarzu chodzi mnóstwo innych ludzi zadowolonych z życia jak ona. Oczekiwali pewnie czegoś nowego, że poznają kogoś, poimprezują, dostawali teraz już tyle samo nauki co hogwarccy uczniowie i tyle z ich wyjątkowości. Nawet sami nie raz wplątywali się w bójki, kłopoty i w ten sposób sprawiali, że mieli teraz bardziej pokręcone życie od miejscowych. Tak. Lai czytywała Obserwatora ciesząc się, że od dłuższego czasu w nim nie występuje. Tak jakby zniknęła z powierzchni zamku. I wcale nie brakowało jej krzywej słaby, o którą wielu nieudolnie zabiegało wdając się w kolejne romanse, które skutkowały tylko tym, że ktoś trzaskał drzwiami od pustej klasy wychodząc ze złamanym sercem. To wszystko na co ostatnio było stać uczniów tego zamku. Ale Lai... Lai jakby się wyciszyła. Ciekawe dlaczego.
Przesunęła wzrokiem po brunecie i uśmiechnęła się delikatnie, jak na słodką i niewinną Puchoneczkę przystało.
- Cóż. W takim razie pomyśle o zorganizowaniu jakiś prywatnych lekcji. Powiedz mi tylko z jakiego przedmiotu masz braki. - Zaproponowała zastanawiając się teraz już na poważnie czy miałaby szansę sprawdzić się w roli korepetytora. W sumie nigdy tego nie próbowała. Radziła sobie z nauką samodzielnie. Czasem wyraziła zgodę na to, aby ktoś coś od niej spisał, ale raczej nie siedziała godzinami z kimś nad esejem, aby wyjaśnić mu kolejne magiczne prawidła.
- Wybierasz się na imprezę w piątek? - Spytała od tak po prostu. Nie żeby miała coś w planach. A potem rozejrzała się po korytarzu jakby zastanawiając się czy rzeczywiście mogą tu być. Zawsze coś. Odznaka to przecież nie jest immunitet. Wciąż należało dbać o jakieś pozory.
- Idziesz? - Zaproponowała zastanawiając się jak to wszystko może się skończyć, albo zacząć.

zt x2 może zacznij tutaj?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Nefyn, Walia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 605
  Liczba postów : 435
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7759-madness-toinen
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7761-bedetwoimszalenstwem#215854
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7765-piszdomnieoszalenstwie#215942
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7762-madness-toinen




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na II piętrze   Sob Mar 22 2014, 23:03

Zatrzymać, zwolnić, przystopować. Przestać biegać, pozwolić sobie na odrobinę niezorganizowania, pieprzyć wszystko. Odkładać na ostatnią chwilę, a później biegać i krzyczeć, że czasu nie ma. Próbować rozciągnąć dzień, dodać do niego kilka godzin, minut, a nawet sekund. Dokonać niemożliwego i śmiać się innym w twarz, że się udało. Podjąć się niemożliwego. I później pieprzyć wszystko. Udawać, że o nic ważnego nie chodzi.
Przeżuwał słowa, których nie wypowiadał pod adresem tych którzy go mijali. Z rękami w głębokich kieszeniach przemierzał korytarze, nie udając zadowolonego. Bo i po co miał to robić? Czy komuś będzie lepiej, jeżeli on będzie się uśmiechał? Jeżeli tak to współczuje temu komuś… Zatrzymał się przy jednym z parapetów, aby oprzeć się o niego łokciami i udawać, że interesuje go widok za oknem. Lepsze to było i tak od patrzenia na twarze innych. Zajął ręce wyciągając po kolei to co miał w kieszeniach. Skarby. Zdobycze. Nie ważna jak je nazywał i tak wszystko kiedyś należało do kogoś innego. A teraz było jego. Większość z nich była bezwartościowa, ale trafiały się perełki a które dostawał więcej niż początkowo sam przypuszczał, że uda mu się ugrać. W końcu znalazł to czego szukał, a resztę ponownie upchnął po kieszeniach, na razie tam było ich miejsce.
Nadal go miał.
Nadal miał ten pieprzony zegarek.
Czyjś kiedyś był na pewno. Według niepisanego prawa, którym się kierował, teraz należał do niego. Bo w jego rękach się znajdował, w jego posiadaniu był. Musi się z nim w końcu rozstać. Sprzedać go jakiemuś dzieciakowi wciskając kit, że to talizman, magiczny kompas zawsze wskazujący drogę do domu czy inne badziewie, wyglądające jak zwykły zegarek. Nie ważny był przedmiot, ważna była historia do niego. Wypowiadane słowa miały większą wartość niż ten śmieć. Nie rozstał się z nim jeszcze, bo nie miał czasu. Nie udało mu się wydłużyć dnia. Nie udało mu się przedłużyć godziny. Nie udało mu się zdublować sekundy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Kanada
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 4672
  Liczba postów : 968
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5587-percival-magnus-follett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5588-relacje-percivala#161773
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5589-plomykowka-percivala#161774
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7256-percival-m-follett#205227




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na II piętrze   Nie Mar 23 2014, 10:59

Chwila, w której zdał sobie sprawę, że cebula dziadka zniknęła z jego kieszeni, była okropna. Percy nerwowo przeszukiwał każdy zakamarek swojego ubrania, potem każdy kąt mieszkania, które dzielił z Arthurem, zastanawiając się, co mogło się stać. Przecież zawsze uważał na tę rodzinną pamiątkę, przekazywaną z pokolenia na pokolenie od lat. Był do niej przywiązany, szczególnie, że dziadek zaczarował ją w ten sposób, że wskazywała jednocześnie czas brytyjski i kanadyjski. Zrobił to w dniu, kiedy rodzice Percivala, świeżo zaślubieni państwo Follettowie, zdecydowali się na przeprowadzkę do Kanady, zostawiając całą rodzinę w Wielkiej Brytanii. W przeddzień wyjazdu starszego wnuka do Hogwartu, Magnus Follett był zamyślony, może trochę niespokojny, jakby się bał, że może nie doczekać jego powrotu, jednak starał się nie dać tego po sobie poznać. Do dłoni Percivala wcisnął klucze do swojego londyńskiego mieszkania i zegarek, na którego kopercie grawerowano kolejno imiona właścicieli. Wszyscy nosili nazwisko Follett, a Percy był szóstym z kolei, jednak napis był widoczny dopiero po wymówieniu Aut vincere, aut mori czyli Albo zwyciężać albo umierać - najlepszy dowód na to, że Percival był typowym przedstawicielem swojej rodziny, bo nigdy żadne motto nie wydało mu się bardziej odpowiednie.
Próbował wrócić myślą do chwili, kiedy ostatni raz miał zegarek w ręku, ale nie było to łatwe, bo godzinę sprawdzał mechanicznie, nie zastanawiając się nad tym faktem. Pogrążony w niewesołych rozmyślaniach szedł korytarzem, który, jak sądził, prowadził do sali, w której odbywały się zajęcia. Estelle, Zoe, zegarek, zbliżający się mecz, do którego nikt nie był tak naprawdę przygotowany. Estelle, Zoe, zegarek. Mecz. Mecz. Mecz.
Nagle kątem oka dostrzegł błysk. Początkowo nie wiedział, dlaczego zwrócił na to uwagę, ale już po chwili zrozumiał. To był zegarek. Jego zegarek i ręce tamtego gościa, z którym tłukł się na pięści jakiś tydzień temu, bo... właściwie dlaczego? Bo na siebie wpadli i żaden nie chciał przeprosić? Nieważne. Ważne było to, że Percy już wiedział, co się stało z jego rodzinną pamiątką, a ta wiedza mogła tamtego drogo kosztować. Zacisnął z całych sił pięści, po czym rozluźnił je i cicho podszedł od tyłu do faceta, który ośmielił się go okraść. Błyskawicznym ruchem sięgnął po zegarek i zacisnął na nim palce, walcząc z chęcią rozwalenia tamtemu głowy.
- Dziwne, że na to wcześniej nie wpadłem - warknął zduszonym ze wściekłości głosem, po czym szarpnął, wyrywając z dłoni ślizgona zegarek. - To moje, ty skurwysynu. Pieprzony złodzieju - teraz patrzył mu wyzywająco w oczy. Był wściekły i nie miał zamiaru nad sobą panować. Chciał mu po prostu rozwalić tę buźkę niewinnego aniołka. Buźkę, w której błyszczały oczy szaleńca. Złe oczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Nefyn, Walia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 605
  Liczba postów : 435
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7759-madness-toinen
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7761-bedetwoimszalenstwem#215854
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7765-piszdomnieoszalenstwie#215942
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7762-madness-toinen




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na II piętrze   Nie Mar 23 2014, 15:10

Nie było łatwo wcisnąć komuś coś co wyglądało jak wyglądało. Dlatego musiał przemyśleć historyjkę, którą sprzeda jakiemuś uczniowi, aby ten pomyślał, że nie może bez niego żyć. Nadal obracał zegarek między palcami skupiając się tylko na nim. I to był błąd, bo zaraz próbowano mu go wyrwać. Odruchowo zacisnął na nim mocniej palce nie pozwalając, aby przedmiot opuścił jego dłonie. Od razu musiał się odwrócić, aby spojrzeć kto był tak bezczelny próbując mu wyrwać JEGO własność z rąk.
- Dziwne, że potrafisz odróżnić jeden koniec miotły od drugiego - nie było to najlepsze co mógł w tej chwili powiedzieć, ale jako pierwsze wpadło mu do głowy, więc już trudno. Nic zdążył zacieśnić uścisku palców zegarek, kiedy ten znalazł się w posiadaniu chłopaka. Tak to się bawić nie będą! Nie ważne, że wcześniej był jego własnością. Chyba jego. Bo tak szczerze mówiąc to nie wiedział. - Znalazłem go na błoniach, w trawie, o tam - nawet palcem pokazał na ogromną przestrzeń, którą można było podziwiać z okna, tak dla pewności, bo nie wiedział czy chłopak wie o czym mówił. W końcu był tutaj stosunkowo nowy (a na pewno mieszkał w zamku, krócej niż Mads), więc… chciał być miły. I od razu, że ukradł. Po prostu wszedł w posiadanie zegarka przez swoje lepie rączki. Jest taka choroba, tak przynajmniej usłyszał kiedyś i bardzo mu to odpowiadało. Gdyby teraz stał prze nim ktokolwiek inny pewnie odegrałby jakiś teatrzyk, ale skoro musiało trafić na niego… Patrzył mu w oczy i jeżeli jego wzrok miał go przestraszyć to mu się nie udało. Madnessa to nie ruszało, pewnie tylko na wzrok bazyliszka by zareagował… jak każdy zresztą. Stał więc przy tym parapecie i mierzył się z nim na spojrzenia, szukając różdżki, która spoczywała w jego głębokich kieszeniach. Ponownie miał ochotę mu przywalić, ale nie może wiecznie bić się jak jakiś niewyżyty mugol! Takie rozładownie się było dobre, ale na Merlina był czarodziejem. Uczył się władać różdżką właśnie po to, żeby nie brudzić sobie rąk.
- Everte Statum! - krzyknął bez ostrzeżenia, celując w chłopaka. Bo i co miał powiedzieć. Uważaj Percy będę w ciebie ciskał zaklęciem! Uciekaj! Zaklęcie jednak chybiło, o włos co prawda, ale tak czy inaczej nie przyniosło zamierzonego efektu. Odsunął się parapetu, który był za jego plecami wciąż na niego patrząc. Bo skrajną głupotą byłoby teraz stanąć do niego tyłem i chociaż zaklęcia ostatnio mu nie wychodziły najlepiej, to jeszcze czasem głową potrafił ruszyć. Czuł, że teraz to się szybko nie skończy.



ile razy ktoś już mówił, że kostki to zło XD
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Kanada
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 4672
  Liczba postów : 968
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5587-percival-magnus-follett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5588-relacje-percivala#161773
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5589-plomykowka-percivala#161774
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7256-percival-m-follett#205227




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na II piętrze   Nie Mar 23 2014, 21:38

Percy był szybki.
Biedny Madness, nie uwzględnił faktu, że ma do czynienia z kapitanem Reemów z Riverside. Byłym pałkarzem, obecnie ścigającym, który miał dobry refleks. Zwłaszcza kiedy był wściekły. A tym razem był. Jak cholera. Uśmiechnął się niebezpiecznie, słysząc kłamstwo, kłamstwo, wierutne kłamstwo. Och, tak? Znalazł? Doprawdy?
- Znalazłeś? Zupełnym przypadkiem w mojej kieszeni? - parsknął pogardliwie, zaciskając palce na gładkim przedmiocie i rozkoszując się jego dotykiem. Miał wrażenie, że zegarek wtula się w jego dłoń, jakby odczuwał ulgę, że wrócił do swojego prawowitego właściciela. Oczywiście, był to absurd, ale Percy gdzieś tam wierzył, że w przedmiotach tkwi cząstka duszy ich właścicieli, a biorąc pod uwagę, że cebula przez lata należała do kolejnych członków jego rodziny... wniosek nasuwał się sam.
Dłoń Percivala powędrowała do różdżki natychmiast, gdy tylko dostrzegł ruch Madnessa. Miał pewną wprawę w takich rzeczach, zdaje się, że obaj mieli, więc Follett instynktownie uchylił się przed zaklęciem, które śmignęło tuż obok jego ucha. Uśmiechnął się wyjątkowo paskudnie.
- Forp fleoge! - syknął z wściekłością, mając wrażenie, że za chwilę jego żyły eksplodują. Czuł gwałtowne pulsowanie krwi i obrzydzenie do kogoś, kto atakuje bez ostrzeżenia, bez jakichkolwiek zasad. Z zaskoczenia. Zdradziecko.
Jak wąż.
Zaklęcie pomknęło do celu i jeśli Madness nie wykaże się odpowiednim refleksem, to może mieć kłopoty...

4, broń się
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Nefyn, Walia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 605
  Liczba postów : 435
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7759-madness-toinen
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7761-bedetwoimszalenstwem#215854
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7765-piszdomnieoszalenstwie#215942
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7762-madness-toinen




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na II piętrze   Wto Mar 25 2014, 17:26

No nie uwzględnił, zresztą jak wielu innych rzeczy. Nienawidził kiedy ktoś miał nad nim przewagę i choćby teraz bardzo się starał to Percy i tak był szybszy. Frustrujące to było i zrobi coś z tym na pewno, ale nie w tej chwili. Kiedyś. Bo dotkliwie zapamiętał tą lekcję.
Głupie to było z jego strony tak na korytarzu bawić się tym zegarkiem. Tym bardziej, że nie wiedział do kogo on należał. Był wściekły na siebie, ale wolał swoje uczucia przerzucić na kogoś innego niż wyrzucać sobie jaki jest… głupi. Dlatego obecnie był zły na niego, że w ogóle miał czelność zabrać to co niby było jego własnością. Nie był skupiony do końca rzucając zaklęcie, ani później kiedy przyszło mu się bronić. Doprawdy Madness popraw się, bo pójdziesz do kąta klęczeć na grochu. Podejrzewam, że mniej to bolesne niż to co się stało teraz. Dobrze, że odszedł od tego parapetu, bo kto wie czy teraz nie spadłby na jego kant. Co równie dobrze mogło oznaczać tylko jego porażkę. A z tym by się nie pogodził, nie umiałby, szukałby rewanżu. Nie umiałby przejść z tym do porządku dziennego. Tak to tylko przywitał się z podłogą. Boleśnie. Dobrze, że odruchowo nie próbował łagodzić upadku dłońmi. Niemniej coś mu gruchnęło w kościach, ale nie będzie się teraz tym przejmował. Nie mógł sobie teraz na to pozwolić. Na to akurat znajdzie czas później. Spojrzał ze wściekłością na chłopaka spychając ból na dalszy plan. Dopóki będzie mógł ruszać ręką, aby rzucać zaklęcia nie da za wygraną. Powinien wstać, już teraz, ale przecież tego teraz od niego oczekiwano. Zamiast tego wycelował różdżkę.
- Pila Vinculius! - poszło mu lepiej niż na początku, zaraz potem dźwignął się na nogi, chociaż nie było to wcale takie łatwe jak mu się na początku wydawało. Jednak taki upadek nie pozostał dla jego ciała obojętny. Nie dał mu jednak żadnej satysfakcji i przygryzł zęby, aby nie syknąć z bólu.


5,6
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Kanada
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 4672
  Liczba postów : 968
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5587-percival-magnus-follett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5588-relacje-percivala#161773
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5589-plomykowka-percivala#161774
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7256-percival-m-follett#205227




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na II piętrze   Pią Kwi 04 2014, 14:46

Patrzył na Toinena rozszerzonymi źrenicami, nie czując nic, prócz wściekłości, która rozsadzała mu żyły, sprawiając, że w uszach dudniło, zagłuszając wszystkie myśli, wszelki racjonalizm, którego w takich momentach mu brakowało. Chwila, gdy ślizgon uderzył z hukiem o ścianę, była rozkoszna, spłynęła po duszy Percivala jak balsam, dając cudowne poczucie satysfakcji. Zegarek spoczywał bezpiecznie w wewnętrznej kieszeni jego kurtki. A Follett sycił się zwycięstwem, które oczywiście nie przesądzało o wyniku pojedynku, ale było obiecujące, bo obolały przeciwnik to słaby przeciwnik.
I chyba ta pycha go zgubiła, bo nawet nie zauważył, kiedy w jego kierunku wystrzeliła kula uformowana z łańcuchów, która uderzyła go w klatkę piersiową, nie dając nawet możliwości obrony. Percy jęknął, czując się jak po spotkaniu z kilkoma bezlitosnymi tłuczkami, ale ból podsycił tylko jego wściekłość. Podniósł się, mając wrażenie, że ma pogruchotane żebra, po czym wysyczał z furią, celując różdżką w Ślizgona:
- Acusdolor - syknął, lewą rękę przyciskając do obolałego żebra. Przed oczami latały mu mroczki, oddech się rwał, ale to nie koniec, panie Toinen. O nie.

3, 4
przepraszam, że tyle to trwało, ale... zapomniałam :c
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 33
  Liczba postów : 21
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8595-caleb-donaghue#242776
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8597-caleb#242795
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8598-sowa-tadeusz#242781
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8600-caleb-donaghue#242787




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na II piętrze   Pią Cze 13 2014, 21:43

Ostatnie kilka dni były dla pana Donaghue totalną katastrofą. Najpierw na lekcji transmutacji dźgnął się różdżką w oko, które wciąż było lekko napuchnięte, później po zajęciach z numerologii zapodział gdzieś podręcznik i w zasadzie ostatnią rzeczą, na którą miał ochotę było wyjście z dormitorium. Ale otrzymał list od Felicie i od razu mu się humor poprawił. W zasadzie nie tylko dlatego, że zaproponowała włóczęgi w poszukiwaniu w Hogwarcie miejsca, w którym nigdy wcześniej się nie znaleźli, ale chyba po prostu ją lubił. Naprawdę. Niby jeszcze rok wcześniej zadawał się z samymi ślizgonami, ale w tym roku zyskał naprawdę wiele znajomych z pozostałych trzech domów. Między innymi Felicie.
Dlatego po kilku chwilach w dormitorium, które poświęcił na znalezienie drugiego buta i czarnej bluzy z kapturem, od razu poszedł w kierunku korytarza na drugim piętrze. Okazało się, że jest pierwszy, chociaż spodziewał się, że przyjdzie spóźniony. Rozejrzał się jeszcze, tak dla pewności, a gdy nigdzie nie dostrzegł Puchonki oparł się plecami o ścianę i zaczął oczekiwanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Verwood, Anglia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 511
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 676
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8491-felicie-ula-joyner#240158
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8567-fujka-zaprasza#242119
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8494-centrum-dowodzenia-fuj#240163
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8493-felicie-ula-joyner#240162




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na II piętrze   Pią Cze 13 2014, 22:04

Felicie za nic nie chciała być dzisiaj sama. Wszak całe popołudnie czytała dziś bardzo smutną historię o miłości, złożoną z najbardziej zagubionych historii, które kiedykolwiek poznała. Nie mniej jednak nie chcąc się dłużej nad tym wszystkim zastanawiać postanowiła skorzystać ze złotej rady na końcu książki... Miała po prostu zrobić coś innego, zaprzeczającego sobie. Co uczyni jej dzień innym... To stąd list do Caleb'a. Nie odważyłaby się w innym przypadku zainicjować spotkania między nimi. Przecież nie powinna go zaczepiać. Wystarczy, że ostatnio często i tak zaczepiała go już na korytarzu. Dziś jednak coś się zmieniło. Coś co pozwoliło jej na tyle się odprężyć, że zanim dotarła na drugie piętro to przeszła powoli przez pierwsze śpiewając pierwszą zwrotkę "Hallelujah" wsłuchując się bardziej w echo niosące jej głos. Tęskniła za błogim dobrem w postaci instrumentu muzycznego, z którym mogła spajać się w różnych tonacjach. Nie umiała na niczym grać, nikt jej nie nauczył... Choć marzenie o umiejętności grania na pianinie nigdy nie umarło. Felicie wierzyła, że jej mama gdyby żyła, to pewnie od razu by ją nauczyła, bo nauczycielom nie wychodziło. Stąd zostało jej tylko śpiewanie. Teraz jednak nie zajmowała tym swoich myśli, bo gdy tylko znalazła się na schodach zaczęła mknąć jak na skrzydłach w stronę skrętu na korytarz, a gdy tylko wpadła nań, to od razu go zauważyła. Jak zwykle przyozdabiała go czerń, a długie włosy kusiły, by ująć je w dłonie i zwyczajnie zapleść w najdłuższy warkocz na świecie. Wiedząc jednak, że nie może zdobyć się na taki czyn, to złapała za swoje pasma blond włosów, których końcówki o dziwo w tej chwili były różowe. Felicie więc zatrzymała się nagle i spojrzała na nie z nieskrytą pogardą.
- Nie róbcie tak. Bądźcie normalne! - Skarciła je obserwując jak to działa. Jak włosy wracają do normalnego odcienia, zapewne nienaturalnie zaróżowione policzki na powrót robią się blade.
W każdym razie udało się jej podejść do Caleb'a już z normalnym wyglądem, więc zwyczajnie zakryła mu oczy korzystając z tego, ze zaszła go od tyłu. Wspięła się nawet na palce, by szepnąć mu do ucha:
- Zgadnij! To ja czy nie ja? - Zaśmiała się wesoło, bo przecież rzeczywiście miała dobry humor mimo ckliwej lektury.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 33
  Liczba postów : 21
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8595-caleb-donaghue#242776
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8597-caleb#242795
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8598-sowa-tadeusz#242781
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8600-caleb-donaghue#242787




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na II piętrze   Pią Cze 13 2014, 22:29

Po kilku chwilach samotności spędzonych na myśleniu o niczym i wsłuchiwaniu się w rozmowy postaci patrzących na niego z portretów zaczął się nudzić. A nudził się zaskakująco szybko, dlatego dla zabicia czasu zaczął leniwie przechadzać się po korytarzu, przyglądając się to czubkom butów, to mniej lub bardziej urodziwym malowidłom. Ale w sumie to był w całkiem niezłym nastroju. Uśmiechał się do siebie rozmyślając nad tym ile w Hogwarcie jest sal, do których chciał kiedyś zajrzeć, jednak brakowało mu kompanów do zrealizowania planu. A dzisiaj miał do tego wręcz perfekcyjną okazję.
Mimo że stale wsłuchiwał się w ciszę, to nie zdołał usłyszeć kroków postaci, która zasłoniła mu oczy. Dziewczynie rzeczywiście udało się go zaskoczyć. Zaśmiał się cicho i złapał ją za ręce, którymi wciąż zasłaniała wszystko, co go otaczało.
-Masz małe dłonie, więc pewnie jesteś drobna, tak jak osoba, na którą czekam. A i twój głos wydaje się do złudzenia podobny. Zgaduję, że ty, to ty - Powiedział, po czym odsłonił swoje oczy i odwrócił się twarzą do znajomej. Uśmiechnął się szeroko -Zgadłem! Czy w nagrodę za mój niebywały spryt zabierzesz mnie w jakieś miejsce, w którym na pewno jeszcze nie byłem? - Zapytał błagalnym tonem. Gwoli ścisłości on nie dostrzegał niczego nietypowego w częstym widywaniu się na przerwach, ewentualnie spotykania się po zajęciach. Przyjazny był z niego chłopak i do tego bardzo towarzyski.
-No i tak na marginesie to cześć - Przywitał się, kiedy zdał sobie sprawę z tego, że prawie o tym zapomniał. A po krótkiej chwili wahania przytulił ją tak spontanicznie, po przyjacielsku. Witał się tak z większością znajomych, więc dlaczego teraz miałoby być inaczej?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Verwood, Anglia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 511
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 676
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8491-felicie-ula-joyner#240158
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8567-fujka-zaprasza#242119
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8494-centrum-dowodzenia-fuj#240163
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8493-felicie-ula-joyner#240162




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na II piętrze   Pią Cze 13 2014, 22:42

Zamek tętnił wieloma tajemnicami, o których Felicie lubiła myśleć każdego dnia zanim zasnęła. Nie chodziło już tylko o sale, które z pewnością były niebanalnymi pomieszczeniami. Chodziło też oto, ile ludzi przewinęło się przez te mury. Ilu ludzi tu zostawiło swoje romantyczne i drastyczne historie, by teraz gdzieś pracować i być? Hogwart to nie była szkoła młoda. Setki lat doświadczeń sprawiły, że adepci magii bardziej niż kiedykolwiek mogli liczyć na to, że ktoś rzeczywiście ich wyedukuje tak, by OWUTEMY były tylko formalnością, podobnie jak sumy, czy prezentacje na zakończenie studiów. Ta szkoła była zupełnie inna. Ona żyła. Jej mury szeptały, jej okna oddychały. Słońce roztaczało tu ciepłe uczucie radości, choć tej brakowało gdy ktoś dostawał gorszą ocenę czy burę od losu... W końcu jednak po coś tu jesteśmy. A ciekawe sale, które chciał odwiedzić Caleb z Fel były tylko świadectwem tego ile skarbów można zostawić na wierzchu jednocześnie sprawiając, że wszystko będzie wielkim sekretem... I rzeczywiście Felicie poznała już przez te siedem lat wiele miejsc, które teraz wydawały się jej cenne, że nie była w stanie wybrać miejsca, które dziś mogliby odwiedzić. Począwszy od mugolskiej sali, zahaczając o gwiezdną, lustrzaną, urody, herbaciany raj, pokój gier, rozrywkowy, zagubiony klub naukowy, a kończąc na wielkiej sali, w której zawieszony był magiczny sufit, gdzie Fel każdego wieczora dopatrywała się spadających gwiazd.
W końcu jednak odwzajemniła jego uścisk, gdy tylko ją objął i dopuściła do nozdrzy calebowy zapach, który przez moment wprowadził ją w stan konsternacji. W końcu jednak zadarła głowę do góry, by odnaleźć jego wzrok gdy tylko próbowała odpowiedzieć mu na pytanie.
- Możemy iść wszędzie. Gwiezdna sala, kosmiczna sala, opuszczone klasy, w których są zazwyczaj fajne rzeczy, albo nawet pokój życzeń! Ale to na siódmym piętrze, więc musiałbyś mnie zanieść na barana, bo nóżki mnie bolą. - Poskarżyła się, choć w istocie nie była tak bardzo zmęczona, ale wygrzebała się z jego uścisku z ukrytym głęboko żalem!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 33
  Liczba postów : 21
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8595-caleb-donaghue#242776
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8597-caleb#242795
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8598-sowa-tadeusz#242781
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8600-caleb-donaghue#242787




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na II piętrze   Nie Cze 15 2014, 18:01

Tak, w Hogwarcie zdecydowanie panowała nieco tajemnicza atmosfera, która dodawała uroku do codzienności. Przechadzając się samotnie po korytarzach i wsłuchując się w ciszę stale było słychać szepty, które jakby cichły, gdy już się wystarczająco podeszło. Najlepsze było jednak to, że nawet jeżeli już było się pewnym, iż zna się ten stary zamek na wskroś, to niewiele czasu później odkrywało się kolejną niesamowitą tajemnicę, czy też miejsce, które widziało się po raz pierwszy w życiu. Calebowi kilkakrotnie zdarzyło się, że wpadł do jakiejś sali uciekając przed woźnym, a następnego dnia nie potrafił już jej znaleźć. Taki urok starego, magicznego zamczyska.
Kiedy już się odsunął po chyba zbyt entuzjastycznym powitaniu spojrzał na nią wyraźnie zastanawiając się nad czymś. Właściwie to chyba jeszcze nigdy wcześniej nie trafił do pokoju życzeń.
-Chodźmy do pokoju życzeń! - Zaproponował z szerokim uśmiechem -Jesteś pewna, że mam cię zanieść? - Zapytał chwilę później uśmiechając się jeszcze szerzej. Nie było problemu. Mówi i ma. Już nawet bez oczekiwania na odpowiedź pochylił się trochę i nie oczekując na słowo sprzeciwu przerzucił sobie niewiastę przez ramię.
-No to ruszajmy - Dodał i ruszył powoli na siódme piętro nie przejmując się komentarzami oburzonych portretów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Verwood, Anglia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 511
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 676
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8491-felicie-ula-joyner#240158
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8567-fujka-zaprasza#242119
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8494-centrum-dowodzenia-fuj#240163
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8493-felicie-ula-joyner#240162




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na II piętrze   Nie Cze 15 2014, 22:37

Gdy tylko Caleb zaczął mówić Felicie zdążyła zebrać włosy w luźny kucyk i odrzuci go na plecy śmiejąc się nieznacznie z czegoś, co do niej powiedział. W końcu jednak zauważyła, że całkiem na poważnie wziął jej uwagę o tym, żeby wziąć ją na barana i nawet pochylił się w tym celu, by zaraz przerzucić ją sobie przez ramię, na co ona wybuchła jeszcze bardziej szczerym śmiechem. Szczególnie gdy naruszył partię jej ciała, w których skryte miała łaskotki. Aczkolwiek gdy już usadowiła się wygodniej obejmując jego szyję rękoma, a na wysokości bioder nogami, pod którymi on zapewne miał założone ręce, to ułożyła głowę wygodnie na jego ramieniu raz po raz rozprawiając mu o tym, jak obrazy ładnie śpią, a jak inne zabawnie ze sobą rozmawiają i trajkotała wesoło, że ona też kiedyś chce być namalowana na jednym z takich obrazów, żeby widzieć jak świat się zmienia i odwiedzić tych wszystkich ludzi zaklętych w złotych ramach, bo z pewnością chcieliby poszerzyć swoje grono znajomych, a Felicie bardzo chętnie by do nich dołączyła. Oczywiście nie teraz, ponieważ podobało się jej współczesne dla niej życie. W końcu jednak pozwoliła również i odezwać się Caleb'owi, dla którego charakterystyczna była gestykulacja rękoma podczas wypowiadania się, lecz teraz było to ciut uniemożliwione. Jednak nadal żwawo rozprawiał z Fel zapewne o obrazach. W końcu jednak chyba udało im się dotrzeć na siódme piętro pomimo wolniejszego tempa!
- Musisz poćwiczyć swoją wydajność. W wyścigach to my nie wystartujemy! - Zasmuciła się sztucznie na moment, jakby rzeczywiście chciała zmuszać Caleb'a do takich rzeczy.


[ztx2] to teraz napiszesz na korytarzu na siódmym piętrze, albo od razu w pokoju życzeń. Cool
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 28747
  Liczba postów : 34245
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Korytarz na II piętrze   Pon Sie 25 2014, 19:17

Hogwart tętnił życiem dwa razy mocniej niż w czerwcu. Dziesiątki dzieciaków biegały we wszystkich możliwych kierunkach, szukając klasy, w której miały odbyć się następne zajęcia. Paru innych nastolatków zaliczyło kolejną sprzeczkę, a ci bardziej porządni w ciszy omijali całe to zamieszanie. Musiało minąć parę minut, by tłum został uspokojony. Wszystko za sprawą Paula Price'a. Konsekwentnie spełniał swe nauczycielskie obowiązki, każąc kilku uczniów szlabanem oraz udzielając stosownej rady zagubionym uczennicom.
W całym tym rozgardiaszu była także Catherine Black. Gryfonka spokojnie niosła naręcze książek, niewzruszona bałaganem. Można rzec, że poza drogą prowadzącą do dormitorium obraną przez korytarz na drugim piętrze nie istniało nic więcej. Wszak tylko to miało prawdziwe znaczenie, jednak Mistrz Gry zapewnia, iż błądzenie we własnych myślach sprowadziło na nią niewielki wypadek. Otóż Catherine została popchnięta przez jakiegoś pierwszorocznego Puchona i upuściła wielkie tomiszcze prosto na stopę nauczyciela. Jak dziewczyna wybrnie z tej sytuacji? Co zrobi profesor?
Zaczyna którekolwiek z was. Powodzenia!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Wiek : 37
Skąd : Edynburg, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1286
Dodatkowo : zaklęcia bezróżdżkowe
  Liczba postów : 216
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6209-paul-price#176049
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6219-pp#176148
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6218-growl-sowa-pp#176146
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7697-paul-price




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na II piętrze   Pon Sie 25 2014, 19:28

Gdybym powiedział że cieszę się z początkiem września, skłamał bym ciężko. Taki nawyk z nauki w szkole. Której na marginesie nigdy nie lubiłem. A jak by jeszcze ktoś powiedział mi że będę w szkole uczył... Haha... Raczej bym nie uwierzył. Niestety życie jest brutalne. Nie dość że ostatnio czekałem na początek września, kończyły mi się fundusze po wakacyjnych wycieczkach, to jeszcze na dodatek nuda całkiem rozbrajała mnie w mieszkaniu. A na nudę nie działa lepiej nic od bandy rozwydrzonych dzieciaków które nie potrafią się sobą zająć. Od pierwszego dnia zajęć każdy nauczyciel miał pełne ręce roboty. I nie dlatego że trzeba było przygotować lekcje. Głównie ta praca była związana dużą grupą pierwszorocznych którzy nie potrafili odnaleźć się w nowym środowisku i co raz wpadali w kłopoty albo spóźniali się na zajęcia do profesorów u których było to, delikatnie mówiąc, nie wskazane. Dziś nie było inaczej. Każdy się z każdym przekrzykiwał, sprzeczał i robił dziwne, inne rzeczy. W dodatku petardy strzelały w różnych końcach korytarza i kilku nadgorliwych musiało przy tym ucierpieć stratą punktów i szlabanem. Ale... Nie tylko oni ucierpieli. Nie wiadomo jak i kiedy na mej nodze znalazło się grube tomiszcze "Transmutacji". Nie dość że grube to obite twardą deską. Spojrzałem spokojnie na książkę... wróć, na księgę, po czym na twarz osoby która to upuściła.
- Zaczynamy z grubej rury... Taka cegła w pierwszych dniach szkoły... To może być zły objaw Panno Black
Z uśmiechem pochyliłem się i podniosłem książkę.... ech, księgę, przekartkowując ją pobieżnie. Jeszcze większym uśmiechem skwitowałem minę dziewczyny, chyba nie spodziewała się że ktoś może ją kojarzyć. Taka moja dziwna wada, miałem pamięć do nazwisk i twarzy. Transmutacja była czasami dość zbieżną nauką z moją dziedziną magii dlatego też znałem większość podręczników do tej dziedziny magii. Jednak ten widziałem pierwszy raz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Korytarz na II piętrze

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 7 z 8Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next

 Similar topics

-
» Korytarz na II piętrze
» Korytarz na VII piętrze
» Korytarz na IV piętrze
» Korytarz na IV piętrze
» Tajemniczy korytarz

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Wielkie schody
 :: 
drugie pietro
-