IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Kawiarnia Solace

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 9 ... 14, 15, 16  Next
AutorWiadomość




Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 207
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 338




Gracz






PisanieTemat: Kawiarnia Solace   Pią Lis 18 2011, 15:25

First topic message reminder :


Kawiarnia Solace

Kawiarnia idealna dla pasjonatów kawy i dobrej muzyki. Od razu gdy wejdziesz do Oazy poczujesz się spokojny i odprężony. W powietrzu unosi się cudowny zapach świeżo zmielonej kawy. Pomieszczenie jest niewielkie i przytulne, w kolorach beżu, czerwieni i ciemnej czekolady, ozdobione licznymi malowidłami i wzorami naściennymi. Małe, okrągłe stoliki z ciemnego drewna zwrócone są ku tyłowi kawiarni gdzie znajduje się mała scena dla ewentualnych muzyków chcących jeszcze bardziej umilić czas spędzony w tym miejscu. Wokół pomieszczenia stoją beżowe sofy, a najwięcej przy scenie, dla tych, którzy wolą wygodnie usiąść i posłuchać muzyki niż siedzieć przy stoliku. Dla pragnących napić się czegoś mocniejszego w mniejszym, oddzielnym pomieszczeniu widnieje barek, który obsługuje pewien młody, przystojny barman. W Oazie można spokojnie usiąść, pomyśleć, spotkać się z przyjaciółmi, napić się wielu rodzajów kaw i zjeść deser. Przydymione światło nadaje pomieszczeniu jeszcze bardziej specyficzny nastrój. Gdy już tam wejdziesz nigdy nie będziesz chciał wyjść.

Yin i yang
Imbirowa mątwa
Cytrynowy Raj
Malinowy Chruśniak
Sen Memortka
Wiśniowy Gryf
Zielona herbata
Dyptamowy smakosz
Smocze espresso
Chochlikowe cappuccino
Bazyliszkowe Macchiato
Syrenie Latte
Porcja dowolnego ciasta
Porcja lodów
Ciastka do kawy


Ostatnio zmieniony przez Victoria Silverstone dnia Nie Gru 04 2011, 15:13, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Norwegia, Tønsberg
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 65
  Liczba postów : 78
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13509-david-monroe
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13518-let-s-be-friends
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13516-raffaell
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13517-david-monroe




Gracz






PisanieTemat: Re: Kawiarnia Solace   Czw Paź 13 2016, 07:43

W pewnym sensie czuł jakby rozmawiał z nieznajomą. Nieznajomą, która była dla niego kiedyś niezwykle bliska.
-Też sądziłem, że to będzie... proste. Ale... czuję się tak jakbym Cię nie znał.-powiedział cicho i wzrok skupił na Chiarze, nie chciał tymi słowami jej urazić! Co to to nie. Zawsze mówił jej co czuje, psychicznie. Nigdy nie odważył się kłamać w jej towarzystwie. Za dobrze go znała, od razu zobaczyłaby, że coś jest nie tak.
-Ale to przecież prawda.-uśmiechnął się blado. Tymi właśnie słowami opisywał swoje życie. Sądził, że jest to bardzo trafne określenie. Bo jak inaczej nazwać człowieka, który w sumie żyje jedynie psychicznie? Nie zamierzał się teraz użalać nad swoim losem, po co. To i tak nic nie da.
Widząc wyraz twarzy dziewczyny, cofnął rękę. Cholera, musi zacząć nad tym panować. Nie miał bladego pojęcia gdzie jest granica, której lepiej nie przekraczać. Skąd miał wiedzieć? Nigdy przecież nie doświadczył czegoś takiego jak ból. I przez to często krzywdził osoby wokół.
-Wybacz, naprawdę...-wymamrotał odwracając wzrok. Rozmawiali dopiero od parunastu minut a już prawie zrobił jej krzywdę. Porażka. Chociaż, w dzieciństwie było tak samo. Gdy łapał ją za dłoń, zdecydowanie za mocno. Dlatego starał się unikać jakiegokolwiek kontaktu fizycznego z Chiarą, od tamtego momentu. Ugh, zapomniał.
-Może się przejdziemy?-pogoda nadal nie była najlepsza, ale przynajmniej nie padało. Podczas spacerów o wiele lepiej się rozmawia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Ely, Anglia
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 55
  Liczba postów : 101
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13483-chiara-beatrice-accardo
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13489-relki-srelki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13497-filipek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13490-chiara-b-accardo#359212




Gracz






PisanieTemat: Re: Kawiarnia Solace   Pią Paź 14 2016, 00:21

Chiara nie czuła się, jakby rozmawiała z nieznajomym, jednak nie można powiedzieć, że ich rozmowa wyglądała jak dawniej. Czuła się trochę...nieswojo i w sumie była trochę skrępowana, ale czy to dziwne? Nie widzieli się parę dobrych lat! Momentalnie zachciało jej się śmiać, gdy pomyślała sobie, że miała nadzieje na normalną rozmowę. Jaka jest głupia! Ciekawe ile minie czasu zanim zaczniemy zachowywać się jak starzy przyjaciele.
-Cóż, zapewniam Cię, że AŻ tak bardzo się nie zmieniłam...przynajmniej z charakteru. -Zdawała sobie sprawę, że przez ostatnie 4 lata jej wygląd uległ dość dużej przemianie. Zresztą David sam to przyznał i z trudem ją poznał. -A jeżeli czujesz się jakbyś mnie nie znał to jeżeli polubiłeś mnie te dobre parę lat temu, teraz też to zrobisz. I błagam, przestańmy już być tacy smutni. Powinniśmy się cieszyć, że się w końcu widzimy! -Od zawsze taka była. Nienawidzi się kłócić, smucić, płakać, zresztą za każdym razem stara się znaleźć jakąś dobry i pozytywny aspekt, nawet w najgorszej sytuacji. Miała nadzieje, że właśnie taką zapamiętał ją David, a nie jako straszną przyjaciółkę, która znika bez słowa i Bóg jeden wie co się z nią dzieje.
-Nieprawda. -Nie zgadzała się z tym. Nigdy. Wprost nienawidziła jak chłopak tak o sobie mówił i zawsze robiło jej się smutno, że on sam tak o sobie sądzi. Była też na niego zła i za każdym razem, gdy słyszała od niego te słowa aż korciło ją, żeby jakoś przywołać go do porządku. Jednak w walce nigdy nie miała z nim szans i nawet dla zabawy nigdy nie próbowała. Jej marne 157 cm to nic w porównaniu z jego wielkim wzrostem. I chociaż nie wiedziała ile ma dokładnie, oczami wyobraźni widziała, że jak oboje staną koło siebie, będą wyglądać po prostu śmiesznie. -Masz uczucia, nie jesteś robotem. Nigdy nie zgodzę się z tym co mówisz, wiedz o tym. -Posłała mu milutkie spojrzenie, trochę wredne- dała mu tym do zrozumienia, że albo chłopak ma nie mówić w jej towarzystwie tych słów, albo ma się ogarnąć i przestać je wypowiadać w obecności kogokolwiek. Oczywiście, najlepsza byłaby ta druga opcja i Chiara będzie do tego dążyć. Machinalnie uśmiechnęła się na samą myśl i w głowie już zaczęła układać misterny plan.
-Nie, nic się nie stało, naprawdę. -Było jej trochę przykro, gdy jako mały chłopiec David ograniczył kontakt fizyczny do absolutnego minimum. Wiedziała, że najzwyczajniej w świecie nie chciał zrobić jej krzywdy, jednak nigdy nie była z tego faktu szczególnie zadowolona. Nie żeby jakoś specjalnie potrzebowała jego dotyku -po prostu było to jednak trochę dziwne.
Na pytanie chłopaka przez dłuższą chwilę nie odpowiadała. Zwróciła wzrok w stronę okna i przyglądała się pogodzie. Zastanawiała się czy zaraz nie spadnie deszcz, jednak nic na to nie wskazywało. Zresztą...co się stanie jak trochę zmokną? -Jasne, chodźmy. -Powiedziała w końcu i wstała. Momentalnie zachciało jej się śmiać i czekała aż Ślizgon do niej dołączy. Chciała zobaczyć dokąd mu dosięga- zawsze bowiem była niższa, jednak teraz to była przesada. -Cóż...nie urosłam za wiele przez te lata. -Odparła, po czym zaczęła ubierać płaszcz i zawijać się w długi szalik. Musiała dość śmiesznie wyglądać.

z/t


Ostatnio zmieniony przez Chiara B. Accardo dnia Pią Paź 14 2016, 22:32, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Norwegia, Tønsberg
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 65
  Liczba postów : 78
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13509-david-monroe
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13518-let-s-be-friends
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13516-raffaell
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13517-david-monroe




Gracz






PisanieTemat: Re: Kawiarnia Solace   Pią Paź 14 2016, 19:09

-To się okaże.-odparł uśmiechając się blado. Nie rozmawiali ze sobą zbyt długo. Nie mógł stwierdzić, że zupełnie nic się nie zmieniło. Do tego potrzebował czasu...
-Prawda.-nigdy nie lubiła gdy tak opisywał swoje życie, wiedział o tym. Ale przypomniało mu się to dopiero teraz, kiedy to już powiedział. Ups. No cóż, bywa. David jednak uważał, iż jest to jak najbardziej trafne określenie. Może rzeczywiście trochę to przykre, ale idealnie opisujące jego życie. Idealnie.
-Ech, nie powinienem.przygryzł lekko dolną wargę. Powinien bardziej stosować się do swoich zasad. Musi zwracać uwagę na nawet niewinnie ściśnięcie dłoni. To irytujące. Bać się nawet niewinnego ściśnięcia dłoni! Lecz Chiara bardzo dobrze wiedziała, że David wolał być ostrożny. Naprawdę nie chciał sprawić dziewczynie w jakikolwiek sposób bólu. Przez własną głupotę i rozkojarzenie.
Wstał i czekał aż Chiara się ubierze. Uśmiechnął się pod nosem oraz poczochrał jej włosy.
-Chodź, krasnoludku.-


Oddaj trochę weny, co? ;_;
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 304
  Liczba postów : 110
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13665-lucy-shercliffe#363353
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13676-lucy#363505
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13677-tornado#363506
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13675-lucy-shercliffe




Gracz






PisanieTemat: Re: Kawiarnia Solace   Pon Lis 28 2016, 21:52

Wiadomo, że studia to trudny czas w życiu każdego. Głównie ze względu na ilość nauki, jaka jest wtedy nakładana na uczniów. Lucy już się do tego przyzwyczaiła, w końcu to nie jej pierwszy rok, ale wiadomo, że każdemu przydałaby się kiedyś przerwa, choćby krótka. Dziewczyna miała jednak wrażenie, że od początku roku ma dwa razu, więcej pracy niż wcześniej. Nie, żeby miała jakieś okropne problemu z nauką, czy nauczycielami, ale już od jakiegoś czasu prawie nie miała czasu dla siebie. Non stop tylko szkoła i praca, zresztą tak było i tym razem. No może nie do końca. Malarstwo, może nie było jej stałą pracą, a dorywczym zawodem sprawiającym jej wiele przyjemności, ale zawsze się liczy.
Z przyjemnością weszła do przytulnej herbaciarni i wzięła głęboki wdech delektując się zapachem ciasta i kawy. Podeszła do lady i przystanęła na chwilę, przeglądając kartę. Wszystko było tak cudowne, że nie mogła się na nic zdecydować. W końcu wybrała Syrenie Latte, jej ulubioną kawę i usiadła w kącie. Uwielbiała ten cierpki smak na języku. W przeszłości nie potrafiła się obyć, bez porannej kawy do śniadania, a jeśli w któryś dzień jej nie wypiła to potem przez cały dzień była przymulona i nie potrafiła się na niczym skupić. Obecnie jednak przez natłok obowiązków nie starczało czasu na takie przyjemności i piła kawę czysto okazjonalnie. Tak jak dziś.
Bardzo miłe miejsce wybrała. Pomyślała Lucy rozkoszując się doskonałym smakiem napoju i cały czas spoglądając na drzwi, w oczekiwaniu na osobę, z którą miała się spotkać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Gość












PisanieTemat: Re: Kawiarnia Solace   Wto Lis 29 2016, 12:44

Leda nieświadomie roztaczała wokół siebie bliżej nieokreślony urok, który powodował, że większość osób nagle zaczęła optymistycznie podchodzić do życia. Niektórzy pozostawali na to obojętni - zaczynała się zastanawiać czy przypadkiem jej mama nie miała racji, mówiąc, że kiedyś miały w rodzinie przodków wili. Raczej sceptycznie podchodziła do tej informacji uznając, że po prostu ma tak miłe usposobienie do życia, zamiast wymyślonego uroku.
Tego dnia umówiła się ze swoją starszą znajomą w kawiarni, dochodząc do wniosku, że przebywanie w zamku na dłuższą metę jest porównywalne z zamknięciem w klatce a ona jako człowiek wolny, musiała tę wolność odczuwać, choćby przez spacer do magicznej wioski. Pech chciał, że spóźniła się kilka minut, chociaż nigdy tego nie robiła i przeważnie była na miejscu wcześniej. Jednak po drodze zainteresowała się gniazdem ptaków, które prawdopodobnie spadło z drzewa. Kochała naturę, kochała zwierzęta, więc nie mogła tego tak po prostu zostawić i przejść obok - akcja ratunkowa zajęła jej trochę więcej czasu, niż myślała, ale uznała, że przecież nie można się na nią pogniewać o niesienie pomocy zwierzątkom.
Gdy tylko dotarła na miejsce, z szerokim i urokliwym uśmiechem podeszła do Lucy, cmokając ją w policzek na powitanie.
- Wybacz, ratowałam mali ptaszki, których gniazdo spadło z... dereva? Takiego przy drodze, o tam! - Rosjanka czasami w emocjonalnym uniesieniu zapominała niektórych angielskich słów, ale uważała, że Krukonka domyśli się o co jej chodzi. Chociaż "mały" i "drzewo" po rosyjsku brzmiały zupełnie inaczej niż po angielsku. Leda z kolei zapomniała, że dalej stoi, machając dziewczynie rękami przed nosem, dlatego szybko zreflektowała się; najpierw ściągnęła z siebie płaszcz, pozostając w ubraniach, które kompletnie nie pasowały do angielskiej, zimnej jesieni i wywoływały gęsią skórę na ciele innych a potem niemal pobiegła do lady, żeby zamówić sobie chochlikowe cappuccino. Nie chciała, żeby Krukonka dłużej na nią czekała.
- Jak się masz, Lucy? - spytała, kiedy nareszcie usiadła obok.
Powrót do góry Go down



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 304
  Liczba postów : 110
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13665-lucy-shercliffe#363353
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13676-lucy#363505
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13677-tornado#363506
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13675-lucy-shercliffe




Gracz






PisanieTemat: Re: Kawiarnia Solace   Sro Lis 30 2016, 19:49

Może i Lucy czekała tylko parę minut więcej, ale i tak poczuła, że powoli ogrania ją nuda. Od ciągłego śpieszenia się gdzieś i życia w biegu, bardzo dłużyło jej się takie nic nie robienie. Nawet króciutkie. Z radością, więc ujrzała w drzwiach znajomą buźkę. Poprawiła niesforny kosmyk spadający jej na twarz i uśmiechnęła się delikatnie. Lubiła Ledę. Dziewczynka roztaczał wokół siebie dziwną, niezidentyfikowaną aurę. Lucy była wrażliwa na takie rzeczy i już dawno zauważyła, że wiele osób obraca się za Ledą, gdy dziewczyna idzie. Krukonka uznała po prostu, że to wina jej nieprzeciętnej urody. Nie wyjaśniało to jednak lekkiego polepszenia humoru i uśmiechu na twarzy zawsze, gdy w pobliżu pojawiała się puchonka. Lucy już kiedyś się nad tym zastanawiała, ale nie doszła do żadnego związku. Krukonka była jak najbardziej zwyczajna. Taką się przynajmniej widziała. Okropnie, aż do bólu przeciętna. Nie miała długich, blond włosów, którymi mogłaby z wdziękiem zarzucać, ani idealnej figury. Nie czuła jednak z tego powodu strasznego żalu. Dobrze malowała i miała świetną pracę, to jej wystarczało.
Gdy dziewczyna podeszła Lucy odwzajemniła całusa w policzek. Musiała się mocno skupić, by zrozumieć o co chodzi Ledzie, przez jej silny rosyjski akcent i niektóre, niezrozumiałe słowa, trudno było ją zrozumieć, lecz domyśliła się o co chodzi.
- Nie ma sprawy - powiedziała, mając na myśli przeprosiny za spóźnienie i zapominając o chwilowym znużeniu. Prawdopodobnie na miejscu Ledy zrobiłaby dokładnie to samo i też zaczęłaby ratować ''mali ptaszki''.
- Dobrze, tylko to zimno jest potworne, a ma być jeszcze gorzej. A u ciebie? - powiedziała i spojrzała ze zdziwieniem na lekkie ubranie Ledy. Sama również zdjęła kurtkę, ale dalej była ubrana w ciepły, gruby, biały golf, dzięki któremu przypominała misia polarnego.
- Dzięki, że zgłosiłaś się na modelkę do portretu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Gość












PisanieTemat: Re: Kawiarnia Solace   Czw Gru 01 2016, 22:31

Leda uśmiechnęła się szeroko, spoglądając na swoją towarzyszkę w chwilowym zamyśleniu. Nie rozumiała zdziwienia w jej oczach, gdy ta zlustrowała wzrokiem jej strój. Przecież było ciepło. To znaczy, w odczuciu Rosjanki rzecz jasna, angielska pogoda była niczym w porównaniu z pogodą w jej rodzinnym miasteczku.
- Wszystko w porządku, zastanawiam się co będę robić przez święta - odparła krótko, przesuwając palcem wokół rantu swojego kubka z kawą, której chwilę potem skosztowała. Lubiła pijać kawę w tym miejscu, chociaż prawdopodobnie nie różniła się niczym od napojów w innych kawiarniach. Jednak to miejsce miało w sobie urok, który zawsze ją przyciągał. Dlatego też był to jej pierwszy wybór. Dziewczyna wyprostowała się, uśmiechając się na ostatnie słowa Krukonki.
- Nie ma problemu, Lucy - wymówiła jej imię ze śmiesznym wschodnim akcentem a potem zgarnęła blond pukle włosów za ramiona. Leda sama malowała, więc wiedziała jak ważna jest odpowiednia modelka. Cierpliwa przede wszystkim, bo sam proces malowania nie trwał pięciu minut a nawet dwie godziny. I schlebiało jej to, że chciała ją namalować. Z tylu dziewcząt w szkole wybrała akurat ją - to było niemałe wyróżnienie.
- Masz konkretny... pooo..pomysł? - krzywiąc się przeciągnęła ostatnie słowo, zapominając jak się je wymawia po angielsku. Musiała poćwiczyć mowę i powtórzyć słowa albo przestać używać rosyjskiego, gdy tylko miała okazję. - Na portret, kiedy chcesz zacząć? - kontynuowała, spoglądając spod wachlarza rzęs na swoją koleżankę.
- Możemy nawet dzisiaj! Tylko wypijemy kawę, smakuje ci? - uśmiechnęła się wesoło, kierując wzrok w kierunku lady. - Musisz koniecznie spróbować ciasteczek. Są przepyszne, korzenne. Lubisz smak świąt, Lucy? - entuzjastycznie nastawiona nie wiedziała co ze sobą zrobić. Nie umiała usiedzieć w miejscu, kiedy było tyle rzeczy do zrealizowania.
Powrót do góry Go down



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 304
  Liczba postów : 110
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13665-lucy-shercliffe#363353
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13676-lucy#363505
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13677-tornado#363506
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13675-lucy-shercliffe




Gracz






PisanieTemat: Re: Kawiarnia Solace   Pią Gru 02 2016, 21:29

Lucy nie wiedziała jakim cudem ludzie mogli mieszkać w Rosji, a tym bardziej na jakiejś cholernej, zimnej Syberii. Za młodu była pewna, że nic tam nie ma. Wtedy w jej umyśle rysowało się wielkie pustkowie, na którym mieszkali ludzie w małych miasteczkach i w jeszcze mniejszych domkach i co dzień przebijają się przez pół metra śniegu. Trzeba przyznać, że jej pogląd i wiedza na temat Syberii była dość ograniczona. Na szczęście od tamtego czasu dziewczyna zdążyła się dowiedzieć, że wcale to tak nie wygląda. W końcu to tylko Rosja, a nie jakaś Antarktyda.
- Ja też. Pewnie pojadę do domu, jak zwykle. Ty nie? - powiedziała Lucy, ciągnąc tą niezobowiązującą rozmowę. Dopiero po chwili zdała sobie sprawę, że mogło to być niezbyt taktowne pytanie. No bo co jeśli Leda miała jakieś problemu w domu? Nie były, aż tak blisko, żeby wiedzieć o sobie takie rzeczy. Krukonka w razie czego nie chciała poruszać drażliwego tematu.
Sama nigdy nie miała takich problemów. Jej spora familia – przynajmniej w większości – była pomocna i opiekuńcza oraz dobrze się między sobą dogadywali. Zresztą musieli, żeby ogarnąć cały rezerwat, żeby nie było więcej żadnych problemów.
Pokiwała głową na słowa dziewczyny, nim odpowiedziała. Oczywiście już trochę myślała nad obrazem i miała parę pomysłów.
- Po pierwsze chciałabym, żeby była tam cała twoja sylwetka. Niech to będzie coś delikatnego, letniego lub wiosennego. Możesz mieć na sobie sukienkę. Staniesz bokiem lub tyłem z twarzą obróconą do przodu – opisała dość chaotycznie, to co miała na myśli, mając nadzieje, że Leda zrozumie. - Chyba, że masz jakiś inny pomysł, to mów śmiało. To w końcu ty będziesz na obrazie.
Lucy była otwarta na propozycje. Sama chciała przede wszystkim podkreślić jej subtelną urodę i kobiecość.
- Nie, dzisiaj nie dam rady. Poza tym myślę, że przed malowaniem trzeba by się spotkać jeszcze raz. Ja zrobię jakiś wstępne szkice i ustalimy wszystko dokładniej – przy tłumaczeniu wszystkiego, jak zawsze żywo gestykulowała. Machała entuzjastycznie rękami i o mało nie potrąciła kubka z kawą. Lucy coraz bardziej udzielała się energia Ledy, a jej uśmiech stał się jeszcze szerszy. Czuła się w towarzystwie młodszej Puchonki naprawdę swobodnie.
- Moja jest pyszna. Chcesz spróbować? - powiedziała podsuwając koleżance bliżej swój kubek. - Och uwielbiam je, zawsze na święta jem ich masę. A jadłaś tutejszą szarlotkę? Jest pyszna.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Gość












PisanieTemat: Re: Kawiarnia Solace   Nie Gru 11 2016, 19:25

Lucy nie myliła się całkowicie myśląc, że w dalszej części Rosji nie ma nic a nic, poza pustkowiem. Bo w zasadzie to było pustkowie z małymi wioskami rozstawionymi sporo od siebie i nomadami, którzy hodowali sobie wesoło renifery. Z drugiej strony ona była spod Nowosybirska a to miejsce było trzecim pod względem liczby mieszkańców zaraz po Moskwie i Petersburgu. Nie przyznawała się jednak, że pochodzi z wioski, chcąc uniknąć szyderczych komentarzy, ale też nie wypierała się, kiedy ktoś zapytał wprost.
Wyrwana z chwilowego zamyślenia, spojrzała rozmarzonym wzrokiem na Krukonkę.
- Pewnie pojadę. Ale wszystko będzie przygotowane na mój przyjazd a tego nie lubię, wiesz? Chciałabym sama dekorować choinkę, pakować prezenty i wszystko... - westchnęła przypominając sobie, że odkąd mieszkali w Londynie cała magia świąt prysła. Nie radowały jej tak jak dawniej, kiedy byli we troje. Uśmiechnęła się w końcu wesoło, zabierając się za popijanie swojej kawy. Przy okazji słuchała uważnie tego co do niej mówi.
- Lucy, ty jesteś artystką. To twój pomysł i wykonanie - odparła początkowo, przypominając jej, że modelka nie powinna decydować. Na sam pomysł się zgodziła, zresztą, godziła się na wszystko. Nawet gdyby zaproponowała jej akt, to pewnie też by się zgodziła. Kąpała się nago w jeziorze szkolnym, nie widząc w tym nic złego, to czemu obraz miałby być czymś złym?
Wyprostowała się czując, że powoli się garbi a niedoszłej balerinie chyba nie wypadało.
- Haraszo, to znaczy, w porządku, Lucy - chciała zaproponować jej pomysł z nagim malunkiem, ale wyraźnie się zawahała. Przypatrując się Krukonce spod wachlarza długich, ciemnych rzęs rozważała, czy powinna. Bo przecież się nie znały, więc mogła się obrazić. W końcu jednak wbrew swoim wcześniejszym słowom zaryzykowała i z szerokim uśmiechem zaczęła:
- Możemy też zrobić nagi malunek. Nie tak dosadnie, oczywiście. Ale sukienka może być lekko prześwitująca, opadając z ramienia - próbowała wyłapać na twarzy towarzyszki jakąkolwiek zmianę, reakcję, zgorszenie, jednak nie dostrzegła nic podobnego. Za kawę podziękowała, pokazując swój kubek.
Powrót do góry Go down



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 304
  Liczba postów : 110
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13665-lucy-shercliffe#363353
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13676-lucy#363505
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13677-tornado#363506
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13675-lucy-shercliffe




Gracz






PisanieTemat: Re: Kawiarnia Solace   Wto Gru 13 2016, 20:20

Lucy lubiła święta. Zawsze było miło wrócić do rodzinnego domu w Dolinie Godryka. Znowu spotkać swoje liczne rodzeństwo i rodziców. W roku z nawału zajęć nie nie miała wielu okazji, żeby się z nimi spotkać, a już na pewno nie ze wszystkimi naraz. Dodatkowo ta miła atmosfera, tworzona dzięki dawania prezentów, śniegu za oknem i tym wszystkim rzeczom które się z tym łączyły. Choć za pewne dla Rosjan śnieg nie był niczym szczególnym. Nie miała nigdy nic przeciwko ludziom mieszkającym w wioskach. Ona sama pochodziła przecież z dość małej magicznej mieściny położonej na południe od Londynu.
- Rozumiem. Ale przynajmniej ominie cię przedświąteczna gorączka. Nie lubię tego całego bieganie za choinką, ostatnich poprawek i co gorsza gotowania. A pakować prezenty możesz też i tu – powiedziała, wzruszając lekko ramionami. O ile same święta były super, to wcześniejsza gorączka zdecydowanie nie była dla Lucy.
Szczerze mówiąc rozważała namalowania aktu, a nawet sporo o tym myślała - oczywiście ze względów czysto artystycznych - lecz trochę stresowała się zaproponować to Puchonce. Uznała to za najciekawszą formę ukazania ludzkiego ciała. Nie chciała jednak jakoś na siłę jej rozbierać, czy coś w tym rodzaju. Leda wydawała jej się tak niewinna, że głupio jej było składać takie propozycje. Gdy jednak usłyszała słowa dziewczyny bardzo się ucieszyła, a jej oczach zatańczyły tajemnicze iskierki. Lekko prześwitująca sukienka to świetny pomysł, ale Krukonka chciała zaproponować trochę więcej.
- Świetny pomysł. Ale może by pójść krok dalej... Co byś powiedziała na akt? - powiedziała delikatnie cały czas czujnie obserwując koleżankę. Miała fantastyczną modelkę i nie chciałaby jej stracić przez urażenie jej w jakiś sposób.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Barnard Castle
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 415
Dodatkowo : prefekt fabularny, legilimencja i oklumencja
  Liczba postów : 342
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12628-james-waters
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12630-james-waters#341246
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12631-elmer#341248
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12629-james-waters#341244




Gracz






PisanieTemat: Re: Kawiarnia Solace   Nie Sty 08 2017, 12:39

James już dawno nie widział się z @Li Na, a kiedy ostatnio zobaczył ją z jakimś tajemniczym, nieznanym mu Ślizgonem, uznał, że czas na rozmowę. Dobrze wiedział, jaka była przeszłość Li i jak bardzo łączyła się ona z uczniami Slytherinu, więc głównym celem ich spotkania, był fakt, że Jem chciał przemówić Puchonce do rozsądku i odradzić kontaktów z tamtym chłopakiem. Wysłał jej list, z zapytaniem, czy nie mogliby się spotkać któregoś dnia w Kawiarni Solace. Szczerze mówiąc, trochę też się za nią stęsknił. Ostatnimi razy rzadko kiedy widywali się w Hogwarcie, ani też nie korespondowali ze sobą, więc taki wypad z Li na kawę uznał za dobry pomysł. Gdy wszedł do kawiarni, nie ujrzał zbyt wiele osób, można powiedzieć, że tym razem było to raczej wyludnione miejsce. Usiadł przy jednym ze stolików przy oknie i rozebrał się z tych wszystkich warstw swetrów, kurtek, czapek i szalików. Właściwie, dopiero odkąd dostał od Mikołaja szalik z logo Ravencalwu zaczął ubierać się odpowiednio do pogody, choć nadal nie nauczył się, że kiedy wychodzi się na przerwie w pracy na papierosa, też należy się ubrać, bo pogoda na zewnątrz tego wymaga. Lubił tę kawiarnię, bo czuł się w niej trochę, jak we własnym domu. Intensywny zapach świeżo zmielonej kawy, grająca w tle muzyka... Uznał, że skoro Li nie widać na horyzoncie, podniósł swoją wysłużoną już torbę, leżącą obok beżowego fotela, na którym siedział, wyjął z niej czarny podręcznik z kociołkiem na okładce i zagłębił się lekturze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 217
Dodatkowo : animagia (wiewiórka)
  Liczba postów : 539
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11900-li-na
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11911-li#319859
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11912-poczta-li#319860
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12044-li-na




Gracz






PisanieTemat: Re: Kawiarnia Solace   Nie Sty 08 2017, 13:07

Można powiedzieć, że dziewczyna nieco się zdziwiła z listem od Jamesa. Kurde ile to oni się już nie widzieli? Przyjaźnili się, ale od jakiegoś czasu nie mieli dla siebie odpowiednio czasu, ażeby się spotkać i porozmawiać. James był naprawdę cudownym chłopakiem, kiedyś chciała nawet coś z nim spróbować, ale nie chciała zepsuć tej przyjaźni. To była jedyna przyjaźń damsko męska w jej repertuarze. Nie należeli do tych samych domów, ale od małego spędzali ze sobą naprawde bardzo dużo czasu. Tęskniła za nim to normalne, nie jak za kimś więcej tylko jak za przyjacielem. Wiele sobie mówili, jednak Li o swoich nadprzyrodzonych zdolności nic mu nie mówiła, miała na myśli tutaj swoją zdolność animagii. Po co mu to wiedzieć? Niekiedy zastanawiała się czy aby nie powinna mu o tym powiedzieć. Jednak czy to miałoby jakikolwiek związek, znaczenie? Wujek odradzał jej konsultowania się z kimkolwiek innym. Wiadomo nie była zarejestrowanym animagiem, więc kto wie jakie poniosłaby tego konsekwencje. Więc wolała jak na razie ugryźć się w język i nikomu nie mówić, ale jeżeli będzie miała ochotę o tym komuś powiedzieć z pewnością będzie to ten uroczy krukon.
Więc po określeniu daty i miejsca spotkania udała się tam. Możliwe, że mogła się trochę spóźnić, ale na pewno nie zapomnieć o przyjacielu. Z nim łączyła ją naprawdę bardzo zażyła relacja. Gdy tylko doszła do określonego miejsca rozejrzała się w poszukiwaniu krukona i ujrzała go. Ciekawiło ją jaki był powód ich spotkania. Czyżby się za nią tylko stęsknił czy coś się stało? Podeszła i zasiadła naprzeciwko niego. - Cześć James. - mruknęła do niego na przywitanie. Wydoroślał? Może trochę, od jakiegoś czasu widywała go jedynie na szkolnych korytarzach nic poza tym.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Barnard Castle
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 415
Dodatkowo : prefekt fabularny, legilimencja i oklumencja
  Liczba postów : 342
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12628-james-waters
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12630-james-waters#341246
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12631-elmer#341248
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12629-james-waters#341244




Gracz






PisanieTemat: Re: Kawiarnia Solace   Nie Sty 08 2017, 14:26

- Hej Li! - przywitał się, uśmiechając ukradkiem. Zanim dziewczyna usiadła na swoim fotelu, wstał ze swojego pospiesznie i przytulił ją delikatnie. Wyglądała naprawdę dobrze... Czuł się, jakby nie widział jej od lat i miał wrażenie, że znacznie się zmieniła. Po chwili wrócił na swoje miejsce, pozwalając dziewczynie się rozebrać i usiąść przy stoliku. Gdy teraz przyszło mu z nią porozmawiać, sam nie wiedział, co chciałby jej powiedzieć. Schował swoją książkę do torby, nawiązał kontakt wzrokowy i spytał:
- Coś ciekawego dzieje się u ciebie? Dawno się nie widzieliśmy. - powiedział. Chwilę po tym, do ich stolika podeszła jakaś młoda dziewczyna i spytała, co chcieliby zamówić.
- Ja poproszę o Bazyliszkowe Macchiato i ciastka do kawy... A ty Li, co sobie życzysz? - spytał, wysyłając jej porozumiewawcze spojrzenie, które mówiło "Zamów na co masz ochotę, tym razem to ja płacę". Kelnerka przyjęła od nich zamówienie i nareszcie można było zacząć rozmowę. Sam nie wiedział, jak to rozpocząć, więc postarał się zacząć dość delikatnie.
- Jak z twoimi przyjaciółmi? Wszystko okej? Bo ostatnio widziałem takiego dziwnego chłopaka, chyba ze Slytherinu i zastanawiałem się, czy się przyjaźnicie, bo rozmawialiście... - próbował powiedzieć to delikatnie, ale wyszło, jak wyszło, trudno. Jednak w jakimś celu ściągnął ją przecież dziś, tu i teraz. Musiał z nią o tym porozmawiać, bo nie chciał, żeby przez tę relację Li cierpiała... Znów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 217
Dodatkowo : animagia (wiewiórka)
  Liczba postów : 539
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11900-li-na
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11911-li#319859
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11912-poczta-li#319860
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12044-li-na




Gracz






PisanieTemat: Re: Kawiarnia Solace   Nie Sty 08 2017, 14:59

Z Jamesem bardzo dobrze jej się rozmawiało, zdawało jej się jakby sama ze sobą rozmawiała. Byli do siebie naprawdę na pozór bardzo podobni. A można powiedzieć, że jest to niemożliwe, bo jednak Li jest kobietą, a on mężczyzną, a jednak. W wielu kwestiach zgadzali się ze sobą całkowicie, chociaż nie raz były między nimi spory, ale szybko zostały zażegnane, oni tak naprawdę nie potrafili się na siebie długo gniewać. Nawet teraz. Li powinna być na niego zła, że tak długo się do niej nie odzywał, ale przecież i ona mogła się pierwsza do niego odezwać. Dlaczego tego nie zrobiła? Czekała na jego ruch, nie chciała się w pewien sposób narzucać więc wolała sobie dać spokój, no ale nie ma co do tego wracać, bo teraz doszło do ich spotkania i mogli w końcu na spokojnie ze sobą porozmawiać. Już miała odpowiedzieć, kiedy do stolika podeszła młoda kobieta. - Smocze esspreso poproszę. - mruknęła do kobiety. Jak pewnie większość jej przyjaciół wie, że dziewczyna uwielbia smak i zapach kawy, dlatego nie powinno to nikogo dziwić, że dziewczyna zamówiła sobie akurat to. Ale jeżeli chodzi o jedzenie to na razie nie była głodna. - U mnie nic ciekawego się nie dzieje. Poza tym, że jest pochłonięta nauką. - powiedziała do niego, chociaż mógł stwierdzić po jej mimice twarzy, że nie mówi prawdy, bo ostatnio nauka schodziła na dalszy plan, ale co miała mu powiedzieć? Że większość czasu gania po zakazanym lesie w postaci wiewiórki? Gdy James przeszedł do sedna sprawy niemal osłupiała. A skąd on o nim wiedział? Przecież chyba nikt ich nie obserwował? A może jednak? Wiele pytań plątało się jej w tym momencie po głowie, a odpowiedzi ani jednej. - A skąd o tym wiesz? Marcel i ja tylko rozmawialiśmy, wpadliśmy na siebie gdy... No nie ważne... - mruknęła zakłopotana, o mały włos się nie wygadała co tak naprawdę robiła. Chociaż z jednej strony miała niesamowitą ochotę powiedzieć Jamesowi jakie to zdolności posiada drobna dziewczyna z Hufflepuff. Może jednak jemu warto o tym powiedzieć? Zawsze to jest jakieś wsparcie, ufała mu i wiedziała, że nikomu by chyba o tym nie powiedział.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Barnard Castle
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 415
Dodatkowo : prefekt fabularny, legilimencja i oklumencja
  Liczba postów : 342
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12628-james-waters
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12630-james-waters#341246
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12631-elmer#341248
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12629-james-waters#341244




Gracz






PisanieTemat: Re: Kawiarnia Solace   Czw Sty 12 2017, 17:43

Może odniósł złe wrażenie, ale wydawało mu się, że Li jest jakby trochę zmartwiona i ewidentnie się czymś przejmuje. Miała trochę zamyśloną minę i pomimo tego, że siedziała tu razem z nim, wydawała się jakby nieobecna. Może ma jakieś problemy i tłamsi je w sobie? W końcu, dawno się nie widzieli, nie korespondowali ze sobą, ani nie rozmawiali, więc u Li w tym czasie mogło się mnóstwo dziać. A na pewno choć trochę się stało, bo w tym czasie zdążyła znaleźć sobie nowego kolegę Ślizgona. W jego myślach zabrzmiało to trochę, jak zwyczajna... zazdrość lub obawa przed stratą przyjaciółki, jednak James miał na celu po prostu jej dobro.
- Jeśli o mnie chodzi, to od tego roku trochę zaniedbuję swoją edukację... - stwierdził, zaraz po tym, jak Li wspomniała o tym, że jest pochłonięta nauką. Odkąd James został studentem, zaczął sam zarabiać - najpierw, by kupić swoje własne mieszkanie, a teraz by je utrzymać. Praca i obowiązki prefekta kumulują się na tyle, że James w tym roku nie jest aż tak pilny, choć mimo to, i tak trzyma poziom. Gdy ujrzał twarz Li, nie był zbytnio przekonany o tym, czy dziewczyna mówi mu prawdę. Z pewnością miała jakieś swoje sekrety, o których on nie wiedział... To zupełnie, jak on. Krukon też nie chwalił się na prawo i lewo, że od całkiem niedawna, wreszcie, po tylu latach, udało mu się opanować legilimencję i oklumencję na tyle, by sprawnie jej używać. Właściwie, to nikt z jego przyjaciół o tym nie wiedział, ale też w najbliższym czasie nie zamierzał nikomu o tym mówić. W końcu to trochę nielegalne, Ministerstwo tego zabrania...
Jego pytanie totalnie zamurowało dziewczynę i on to zauważył. Przecież, nie dowiedział się o tym, bo był chorobliwie nadopiekuńczy i ją, na przykład, śledził czy obserwował... Zwyczajnie, zobaczył ich kilka razy wspólnie, a nie byli oni wcale wrogo do siebie nastawieni, pomimo odmiennych domów w Hogwarcie.
- Spokojnie, ja po prostu... Widziałem was razem z dwa, czy trzy razy i wydało mi się dziwne, że z sympatią rozmawiasz z jakimś Ślizgonem - odpowiedział, trochę zirytowany. Przecież chciał dla Puchonki dobrze, zależało mu jedynie na tym, by ta nie wpadła w jakieś kłopoty lub została zraniona... Trochę obruszony, uznał, że jej tłumaczenie się jest już totalnie bez sensu, zwłaszcza, jak podejrzliwie dziewczyna podeszła do sprawy. I kim był do cholery ten cały Marcel i co ona takiego z nim robiła? Kelnerka przyniosła ich zamówienia, więc James by przez dłuższą chwilę milczeć i przestać być obrażonym, chwycił za swoje ciastka i kawę i zaczął się nimi delektować.
- W sumie to... nie powinienem ich jeść, mam już prawie cukrzycę - powiedział, uśmiechając się, wskazując wzrokiem na słodkie ciasteczka i odstawiając filiżankę ze swoją kawą. - Li, ja po prostu nie chcę, żeby ktoś cię skrzywdził... Przecież wiesz, że po prostu chcę dla wszystkich moich przyjaciół jak najlepiej, więc i na tobie ogromnie mi zależy. Na tym, żebyś była szczęśliwą osobą. Jeśli Marcel słusznie jest spoko gościem, okej, róbcie co robicie dalej, ale jeśli kiedyś cię skrzywdzi, pamiętaj o dzisiejszym dniu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 217
Dodatkowo : animagia (wiewiórka)
  Liczba postów : 539
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11900-li-na
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11911-li#319859
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11912-poczta-li#319860
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12044-li-na




Gracz






PisanieTemat: Re: Kawiarnia Solace   Pią Sty 13 2017, 11:46

Owszem, była zamyślona, ona całe życie jest zamyślona, dlatego też miała opinię dziwaczki, która sama nie wie co tutaj robi. Może to i tak wyglądało, ale tak nie było. Zachowywała się normalnie, jak dziecko, które nie wie nic o magii. Dlatego też wszystko w szkole wydawało jej się takie inne, nowe. Szkoła była dla niej drugim domem. W rodzinnym domu czuła się dziwnie, każdy patrzył na nią z lekkim ukosem, tak jakby zrobiła komuś krzywdę. Przecież to nie jej wina, że jest czarownicą. Nie każdy w rodzinie się z tego cieszył. Jej siostra była zła na nią i przez długi okres czasu się do niej nie odzywała. Teraz też gdy już dorosła ma ją za dziwadło i każe wracać tam gdzie jej miejsce. Czuje się teraz w domu niemile widziana, nawet jej matka powoli bierze stronę jej siostry. Niby nic jej takiego nie powiedziała, ale Li czuje że coś jest nie tak. Na pewno dziewczyna nie ma zamiaru mieszkać z rodzicami jak tylko skończy studia. Jej miejsce jest tam gdzie jest magia, a nie w otoczeniu mugoli przy których musiałaby wszystko ukrywać. To na pewno nie jest w jej stylu. Poza tym że miałaby wiele do ukrycia. Co by mugol powiedział widząc jak z drobnej dziewczyny w ułamku sekundy robi się ruda wiewiórka. No na pewno by to było nieza ciekawe dla niej. Mogłaby mieć przez to spore problemy, a ona nie chciała mieć żadnych problemów zwłaszcza z ministerstwem, które ma jakie ma zdanie o niezarejestrowanych animagach.
James i zaniedbywanie edukacji? To jej trochę do niego nie pasuje. James zawsze był bardzo dobrym i pilnym uczniem. W końcu był krukonem, a oni z tego słynęli, tak? On był naprawdę wzorem dla reszty niebieskich. Jak tylko nie wiedziała gdzie go ma znaleźć to od razu szła do biblioteki gdzie on przebywał bardzo dużo czasu. Wiele razy się razem uczyli. - Coś się stało? Przecież zawsze się dobrze uczyłeś... - powiedziała do niego i założyła ręce na piersi. Więc oby dwoje mieli przed sobą jakieś tajemnice. Nikt im się nie każe sobie spowiadać nawzajem.
Gdy przeszła rozmowa na tor jej sympatii pokiwała lekko głową. Nie miała zamiaru nikomu się tłumaczyć ze swoich znajomych. Poza tym Marcel był jedynie przelotną znajomością. Widzieli się kilka razy, a kto wie czy następne spotkanie w ogóle będzie miało miejsce. Dobrze im się ze sobą rozmawiało i tyle. Na razie nic z tego nie wynika, Li też nie chce się szybko angażować, bo sama dobrze wie, że może się nieźle sparzyć. James powinien wiedzieć jakie ona ma nastawienie do ślizgonów i że patrzy na nich z dużym respektem. Nikomu nie wolno ufać, nawet najlepsi przyjaciele zawodzą, a co dopiero nieznajomy ślizgon. Ale nie miała zamiaru zaprzestać kontaktu z nim, jeżeli będzie chciał ona chętnie się z nim spotka. Nie znaczy, że od razu mu wskoczy do łóżka. Co do tego Li jest bardzo daleko. - Możesz być spokojny. Sama wiem, że ślizgoni potrafią grać na relacjach, nie wiem jakie ma intencje, ale na razie tylko rozmawiamy na neutralnym gruncie, więc nic mi nie grozi. - powiedziała do niego. Czy James był o nią zazdrosny? Ona tego w ten sposób nie odbierała. Przyjaźnili się a przyjaźń ma jakieś zoobowiązania względem drugiej osoby, więc nic takiego nie zauważyła. A choćby i nawet to by się ucieszyła z takiego przebiegu wydarzeń.
- Jedz, jedz. - powiedziała szczerząc się do niego. Przecież kilka ciastek jeszcze nikomu nie zaszkodziło. Li ogólnie nie przepada za takimi rzeczami, o wiele bardziej woli zjeść owoc, czy coś w tym stylu. - Czy jest spoko gościem to się dopiero okażę, ale właśnie chce się tego dowiedzieć, a jeżeli nie będę się z nim spotykała to się nie dowiem. Mam nadzieję, że się na nim nie zawiodę, na razie nic podejrzanego nie zauważyłam, a rozmowa to podstawa. Poza tym jaki miałby cel w tym, ażeby mnie oszukiwać? Nie chciałby to by ze mną nie rozmawiał... - mruknęła. Bo niby jaki miałby cel? Wpadli na siebie przypadkowo więc jako wychowany obywatel świata czarodziejów zachował się jak każdy by się zachował. Przecież o mało ją nie podeptał, zresztą z jej winy i nie patrzenia pod nogi jak się idzie przed siebie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Barnard Castle
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 415
Dodatkowo : prefekt fabularny, legilimencja i oklumencja
  Liczba postów : 342
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12628-james-waters
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12630-james-waters#341246
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12631-elmer#341248
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12629-james-waters#341244




Gracz






PisanieTemat: Re: Kawiarnia Solace   Sro Sty 25 2017, 16:58

przepraszam, że tak długo czekałaś na wpis, na dodatek taki krótki...

James ostatnio nie był aż tak pilny, jak niegdyś, głównie dlatego, że teraz pracował, na dodatek był prefektem i dopiero od całkiem niedawna sprawnie posługuje się legilimencją i oklumencją. Zanim jednak mu się to udało, musiał mnóstwo czasu poświęcić na naukę, więc niektóre popołudnia, zamiast siedzenia w szkolnej bibliotece, spędzał w podejrzanych barach na Śmiertelnym Nokturnie. Teraz jednak, powoli wchodzi w to nowe studenckie życie i wreszcie potrafi zagospodarować sobie odpowiednio czas, bez tracenia go. Pracował nad tym jakiś miesiąc, nim zdążył przyzwyczaić się do pracy, obowiązków prefekta, ale i też utrzymania mieszkania w jakimś ładzie i składzie, nie zaniedbując przy tym jego studenckich obowiązków.
- Nie, jest okej. Po prostu teraz trochę... wyluzowałem? - powiedział. Starał się nie sprawiać wrażenia takiego, który kłamie czy jest jakoś bardzo tajemniczy. Wiedział, że Li coś przed nim ukrywa, ale on uznał, że nie chce, by ta myślała, że on również, nawet jeśli to robił.
Trochę źle się wypowiedział. Zabrzmiało to, jakby Li miała nie wychodzić z domu i wystrzegać się wszystkich naokoło, bo mogą ją skrzywdzić lub w jakimś stopniu stanowią dla niej zagrożenie.
- Jestem spokojny, tylko profilaktycznie próbuję dowiedzieć się, czy gość jest spoko. Przecież nie mówię, że wszyscy Ślizgoni nie są okej, ani nie zabraniam ci spotykania się z nimi - zapewnił. Nadal odczuwał to tak, jakby rzeczywiście był zazdrosny. A był? Raczej nie, po prostu martwił się o dziewczynę. Upił łyka kawy i przejechał sobie ręką po włosach.
- A ja wiem, po co miałby to robić? - wzruszył ramionami. - Kto go tam wie, może jest walnięty, no nie wiem. Zresztą, skąd mam wiedzieć? O wielu rzeczach nie mówimy sobie nawzajem, więc... - zabrzmiało to, jakby przeraźliwie chciał wyciągnąć z Li jakieś informacje. Dzisiaj miał jakiś dziwny humor. Może to kwestia pogody? - Tak czy inaczej... Jak tam Boże Narodzenie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 217
Dodatkowo : animagia (wiewiórka)
  Liczba postów : 539
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11900-li-na
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11911-li#319859
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11912-poczta-li#319860
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12044-li-na




Gracz






PisanieTemat: Re: Kawiarnia Solace   Nie Sty 29 2017, 19:42

Sama zawsze uważała, że James będzie pretektem. Była tego święcie przekonana. I co? Spełniło się. Oczywiście sama niekiedy o tym myślała, ciekawiła ją ta funkcja, ale teraz dobrze wie, że nigdy by się na to nie pisała. Ona się kompletnie do tego nie nadaje, i bardzo dobrze. Wolała być zwykłą uczennicą, i tak nie jest przez to, że potrafi się zmieniać w zwierzę. Ale dla innych, obcych dzieciaków jest zwykłą uczennicą i wolała, żeby tak pozostało. Śmiertelny Nokturn? Jak ona nie lubiła tego miejsca, niekiedy była zmuszona tam chodzić, ale jakby miała tam spędzać cały dzień chyba by zawału dostała. Bała się tam chodzić, różnego rodzaju typy zachaczający jej skromną osobę. Niektórzy byli straszni, ale też niektóre dni są takie, że wiele normalnych czarodziejów robi tam zakupy i wtedy uliczki tam wyglądają kompletnie inaczej, przyjemniej. - No ok, wyluzowałeś... - przytaknęła głową i nie miała zamiaru dalej ciągnąć tego tematu. Teraz to chyba tym bardziej powinien się dobrze uczyć, bo jest pretektem, a czy prefekci nie powinni się dobrze uczyć? Czy to tylko jakiś dziwny stereotyp? - Jestem bezpieczna. Potrafię o siebie zadbać James, nie potrzebuję niańki. - powiedziała dotykając dłonią jego dłoni patrząc na niego przekonująco, ażeby naprawdę niepotrzebnie się nie zamartwiał. Cieszyła się, że ma takiego prawdziwego przyjaciela. - Nie mówimy bo rzadko się widujemy i już. Ja bym tutaj nie przesadzała. - mruknęła do niego. Gdyby coś u niej się działo, James na pewno by się o tym dowiedział. Ona naprawdę mu ufała i miała zamiar mówić mu o wszystkim co w jej życiu ważne, co oczywiście może mu powiedzieć, bo nie wszystko może. - Szczerze? Byłam w domu z rodzicami, ale do tej pory żałuję że pojechałam. Siostrze odwala. Rozmawiałam z matką i powiedziała, że będzie mieć na nią oko, ale podejrzewamy, że rozpowiada to kim jestem... - powiedziała i wzruszyła ramionami. Szczerze powiedziawszy ją to nie obchodziło, bo przecież jej znajomi nawet jej nie znają. Ale obawiała się tego, że niektórzy ważni ludzie w świecie magii mogą się o tym dowiedzieć, a ona miałaby spore problemy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 92
Dodatkowo : ścigająca, jasnowidzenie
  Liczba postów : 110
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14114-sumayah-rennie-summer-rochelle
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14116-summer#373126
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14117-iskra#373127
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14115-sumayah-rennie-summer-rochelle#373125




Gracz






PisanieTemat: Re: Kawiarnia Solace   Sob Lut 11 2017, 20:23

Dla Summ przeprowadzka do Londynu w ogóle w te rejony była najgorszą sprawą jaką mogłaby sobie wyobrazić. We Francji czuła się jak ryba w wodzie, w szkole można powiedzieć była jedną z rządzących, a uczniowie z pierwszych klas czuli do niej respekt, a teraz? Teraz przyszła do nowej szkoły, ona sama czuje się tam zagrożona. Nikogo nie znała, z nikim nie rozmawiała na tyle, aby dobrze poznać. Czuła się dziwnie, ale wiedziała, że jest możliwość spotkać swoją siostrę bliźniaczkę, czego cholernie się bała. Nie wyobrażała sobie tego spotkania, za cholerę. Ale na razie nie musiała się o to martwić, gdyż siostry w szkole po prostu nie widziała i już. Może się jednak tutaj nie uczy? Przecież należały do tego samego domu, do tej samej klasy chodziły i się nie widziały? No to było nieco dziwne. A co jeżeli siostra używa metamorfomagii? Jednakże jaki miałaby cel w zmienianiu swojego wyglądu. Tego sobie nie wyobrażała. Była nadal wściekła na swoją siostrę, miała do niej swego rodzaju żal, że ją tam zostawiła. Co prawda Summ sama kazała jej korzystać z losu, kto wie może już by się jej taka okazja nie nadarzyła. A chciała wtedy dla niej jak najlepiej. Z wiekiem dopiero jakby zmądrzała i widziała same minusy w postępowaniu swojej siostry. Chciała ją mieć blisko, a zarazem nigdy już jej nie chciała widzieć. Sama nie znała uczucia które darzyła własną siostrę. Jak ona teraz wygląda? W wieku siedmiu lat były identyczne, ale czy to nadal pozostało?
Kawiarnia Solace, to tutaj miały się spotkać. Tak to tutaj Summ umówiła się ze striptizerką, która miała tańczyć dla kolegi, którego gryfonka po prostu nie lubiła. Gardziła nim, a że ten ostatnio nieco podle się zachował co do jej osoby postanowiła zrobić sobie z niego żarty, dlaczego by nie. Miała wszystko poukładane w głowie, tylko jej plan mogła zniweczyć decyzja owej kobiety. Ubrała się kurtkę, oraz na wierzch wyrzuciła turkusową apaszkę, element charakterystyczny. Zasiadła przy jednym ze stolików rozglądając się. Na razie żadna kobieta nie zwróciła szczególnej uwagi na dziewczynie więc stwierdziła, że to żadna z nich.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Filadelfia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 17
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 10
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13193-winter-rochelle
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14112-ladne-lato-tej-zimy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14193-zimowe-listy




Gracz






PisanieTemat: Re: Kawiarnia Solace   Wto Mar 14 2017, 15:36

Miała już serdecznie dosyć wszystkiego. Męczyło ją bycie Winifred Rochelle, ale jeszcze gorsza była postać Meredith Campbell. Nie czuła się dobrze w swojej skórze i marzyła o wykreowaniu zupełnie nowej postaci, ale nie miała czasu ani siły, by bawić się w artystę. W dodatku Rochelle i Campbell miały wzięcie, więc nawet kilka razy dziennie przemieniała się z jednej w drugą, czasami zapominając o zmienieniu tego czy owego.
Pani striptizerka miała lekko podkrążone oczy, ale dzięki szpilkom, wąskiemu płaszczowi i delikatnemu makijażowi ogólnie wyglądała korzystnie. Przecież przez ostatnie lata Winter nauczyła się świetnie kłamać, a złudzenia optyczne były jednymi z jej ulubionych złudzeń, którymi karmiła i siebie, i wszystkich dookoła. Mało kto wiedział, co kryło się w jej główce, ale też nikt się nad tym specjalnie nie zastanawiał. Brak rodziny? Zaginiona siostra? Gwałt? Taniec erotyczny? A co to kogo obchodzi? Dwudziesty pierwszy wiek jest wiekiem egoizmu i tego śmiesznego czegoś, co mugolaki nazywają Internetem (podobno bardzo im tego brakuje w Hogwarcie).
Do kawiarni weszła spóźniona dwie minuty, bo taki miała styl. Na jej nadgarstku błyszczał zegarek z czarną tarczą, na złotym pasku, który załatwiła sobie za nadmiar pieniędzy z zeszłego miesiąca - powoli dochodziła do wniosku, że jej też się coś od życia należy, a Summer powinna zacząć być bardziej samodzielna. I tak cały rok spędzała w Beauxbatons - tam nie potrzebowała kasy, była bezpieczna... Chociaż może jednak wcale nie była bezpieczna w Beauxbatons, skoro to właśnie ona siedziała przy jednym ze stolików z turkusową apaszką na szyi. Winter, a raczej Meredith, przełknęła nieco nerwowo ślinę, ale nogi same poniosły ją w stronę siostry. Podłej żmii, która na tych swoich nędznych rączkach nie miała nawet najdrobniejszego siniaka.
- Campbell Meredith - przedstawiła się chłodno, wpatrując się intensywnie w tę okrutną oszustkę. Znów poczuła, jak wielką siłę i przewagę daje jej metamorfomagia. - Nie wygląda pani na pełnoletnią - zauważyła, zajmując miejsce naprzeciwko swojej ukochanej Summer. Musiała grać. Pozory. Kłamstwa. Złudzenia. Jeszcze jeden raz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 92
Dodatkowo : ścigająca, jasnowidzenie
  Liczba postów : 110
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14114-sumayah-rennie-summer-rochelle
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14116-summer#373126
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14117-iskra#373127
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14115-sumayah-rennie-summer-rochelle#373125




Gracz






PisanieTemat: Re: Kawiarnia Solace   Wto Mar 14 2017, 19:53

Byłam nieco wredną osobą. Zamówienie striptizerki na urodziny tym bardziej, że on ma dziewczynę i na tej imprezie będzie wydawało się okrutne. Ale ja się miałam tym przejmować? On mnie denerwował. Chciałam mu zrobić na złość, bo on dla mnie był taki jaki był. Jednakże kto wie jak to odbiorą. Ja się do tego sama nie przyznam, a może wybuchnąć śmiech na sali i wszyscy będą się doskonale bawić. To już mnie nie obchodziło. Ale uznałam to za bardziej złowrogie posunięcie niżeli za przyjazne. Tym bardziej, ze ta jego dziewczyna jest naprawdę bardzo mu oddana i będzie poważnie wkurzona z tego iż powodu.
Długo nie musiałam czekać w kawiarni pojawiła się pani Campbell. Wyglądała dość sympatycznie i wiedziałam, że się doskonale dogadamy, jednakże już na samym początku nastąpiły problemy z jej strony. Ja wyglądam na niepełnoletnią? Co ona wygaduje? No ale niestety zauważyła to, będę musiała oszukiwać, kolejny raz. - Summer. Wystarczy Summer. - powiedziałam do niej i pokiwałam serdecznie głową. Czułam coś dziwnego, dziwne powietrze, dziwna atmosfera. Coś tutaj było nie tak. Sama nie wiedziałam co dokladnie. Jednakże już od samego początku zaczynało mnie to męczyć. - Mam dziewiętnaście lat... - mruknęłam do niej. Dlaczego miałaby mi nie uwierzyć? Postanowiłam przejść od razu do sedna sprawy. - Pani jest na zamówienie tak? Chcemy zrobić miłą niespodziankę naszego koledze ze studiów. - powiedziałam do niej. Jednakże czułam się dziwnie. Kolejny raz. Tak jakbym miała powiedzieć jej całą prawdę i że musiałam jej się tłumaczyć. Gdybym ja tylko wiedziała kto kryję się za tą postacią. Cholera... Na całe szczęście nie znałam postaci swojej siostry. Chodziła do Hogwartu, ale nie widziałam jej do tej pory, jak to jest możliwe? Może właśnie używa wizerunku kogoś innego? Jednakże z jakiej racji przyszłoby mi do głowy, że striptizerka to moja siostra?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 490
  Liczba postów : 843
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14309-vivien-o-i-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14332-w-odchlani#378419
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14330-poczta-void
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14333-vivien-o-i-dear#378429




Moderator






PisanieTemat: Re: Kawiarnia Solace   Wto Kwi 11 2017, 19:16

Mój brat bliźniak bezustannie pytał mnie jak jestem w stanie dogadywać się z Dorienem, skoro mam tak bliską relację z Liamem. Nigdy nie potrafiłam udzielić odpowiedzi na to pytanie. Moi bracia bez wątpienia byli zupełnie odmiennymi osobami i trudno ukryć, że z upływem czasu pałali do siebie coraz większą nienawiścią. Chociaż charakterologicznie byłam bardziej zbliżona do najstarszego brata co sprawiło, że szybko zaczęliśmy trzymać się razem, to z Dorienem też łączyło mnie całkiem sporo. Jako dziecko strasznie zazdrościłam mu uwagi ze strony rodziców, jako młoda kobieta niespecjalnie przejmowałam się nieistotnymi detalami tego typu. W gruncie rzeczy na docenieniu ze strony rodziców już dawno przestało mi zależeć, za to relacje z bratem z roku na rok wydawały mi się coraz ważniejsze. Trudno ukryć - bardzo kochałam moich braci - nawet Caluma, który za wszelka cenę mnie unikał. Byli mi zdecydowanie bliżsi niż rodzice i Willow, więc bardzo zależało mi na dobrych relacjach z każdym z nich. Dorien tylko pozornie był cynicznym manipulantem - w gronie rodzinnym potrafił wnieść dużo dobrej energii, pod warunkiem, że w okolicach nie było Liama.
Jako uczennica przygotowująca się do Owutemów nie mogłam wychodzić nigdzie dalej niż do Hogsmeade, dlatego wysłałam sowę do Deada z prośbą o kupienie dla mnie ingerencji na eliksiry na ulicy Pokątnej. Nie chciałam za bardzo mu zawracać głowy, bo wiedziałam, że jest zajęty pracą w Ministerstwie, ale z drugiej strony bardzo chciałam go zobaczyć. Umówiliśmy się na spotkanie w kawiarni. Jak zwykle byłam na miejscu sporo przed czasem. Ubrałam się bardzo skromnie - w ciemny golf i spódnicę. Dorien nie lubił gdy zbytnio afiszowałam się ze swoimi wdziękami, momentami traktował mnie jakbym wciąż była dziewczynką, a nie świadomą kobietą. Nie przeszkadzało mi to jakoś szczególnie - dobrze było mieć kogoś, kto się o mnie martwił.
Zamówiłam moje ukochane Syrenie Latte i przycupnęłam przy jednym ze stolików położonych w głębi kawiarni.

@Dorien E. A. Dear
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nieokreślony
Wiek : 24
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1608
  Liczba postów : 414
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14237-d-e-a-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14351-dead#379532
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14509-lumiere
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14386-skrzynia-umarlaka#380806




Moderator






PisanieTemat: Re: Kawiarnia Solace   Wto Kwi 11 2017, 21:34

Sztuczne uśmiechy, wymuszona uprzejmość, elegancja ponad miarę. Tak było na co dzień, w zestawie z długą urzędniczą szatą i stertą dokumentacji. Sam sobie tę pracę wybrał, to fakt, charakteru – już nie do końca. Uchodził za wiecznie niezadowolonego ponuraka, co właściwie też nie było do końca zgodne z prawdą. Dorien potrafił się uśmiechać.
I to był właśnie ten moment, kiedy jego szczupłą, zazwyczaj obojętną twarz rozświetlił szeroki uśmiech. Wypatrzył wśród niewielu głów tę spowitą długimi złotymi włosami. Rodzeństwa miał sporo, z większością był na bakier, ale nie z siostrami, sztuk dwie. Lepiej dogadywał się z tą starszą z dwóch, przynajmniej do czasu, kiedy postanowiła się zaręczyć. Oczywiście nie miał jej za złe, że zajęła się najróżniejszymi rzeczami, pomijając tym samym utrzymanie ich relacji w jako takim stanie. Wciąż mijali się w Ministerstwie, przelotnie wymieniając się najważniejszymi informacjami, choć aktualnie dla Willow najbardziej istotny był smak kremu w torcie weselnym i wzory zaproszeń, które zmieniała przynajmniej raz na dwa tygodnie. Ta młodsza siostra, słodka Vivi, też nie była Dorienowi obojętna. Walczył o nią z Liamem. Okrutnie się starał, by wręcz wyrwać ją znienawidzonemu bratu. Pozostali dwaj bracia, w tym też bliźniak Vivien, również z pewnych względów woleli Liama. Vivi nie miał zamiaru mu odpuścić. Siedziała przy stoliku, zapatrzona w wysoką szklankę pełną kawy z mlekiem. Poprosił kelnerkę stojącą za ladą o podwójne smocze espresso i dwie porcje ciasta czekoladowego. Oczywiście miał wszystko to, o co w liście poprosiła go siostra.
– Witam piękną panią – odezwał się, gdy tylko dotarł do stolika, choć wcale nie chciał jej wystraszyć – Spóźniłem się? Nie, chyba nie. Długo czekasz?
Przytulił ją mocno, gdy tylko wstała i uwiesiła mu się na szyi. Naprawdę nie mógł uwierzyć, że ta mała dziewczynka, która pisała do niego przeurocze listy, gdy sam jeszcze chodził do szkoły, wyrosła na tak olśniewającą młodą kobietę.

______________________

Every memory that you hold dear



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 490
  Liczba postów : 843
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14309-vivien-o-i-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14332-w-odchlani#378419
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14330-poczta-void
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14333-vivien-o-i-dear#378429




Moderator






PisanieTemat: Re: Kawiarnia Solace   Sro Kwi 12 2017, 19:30

Nie dopuszczałam do siebie myśli, że Dorien próbuje walczyć o mnie z Liamem - gdzieś z tyłu głowy miałam taką świadomość, ale odpychałam ją za wszelką cenę. Nie chciałam wierzyć w złe intencje brata - liczyłam, że jego jego uczucia wobec mnie są szczere i nie mają nic wspólnego z jego rywalizacją z najstarszym potomkiem Dearów.
Gdy moim oczom ukazał się Dorien cała się rozpromieniłam. W jego towarzystwie odnajdywałam w sobie tamtą małą, niewinną istotkę, która widziała cały świat przez różowe okulary. Liam - mimo żeby był najstarszym z braci traktował mnie bardziej po partnersku, a Dead miał wobec mnie dużo bardziej opiekuńcze podejście. Mimo, że na co dzień więcej czasu spędzałam z tym pierwszym, to ten drugi zapewniał mi coś czego od zawsze mi brakowało - poczucie bezpieczeństwa. W towarzystwie Deada nie musiałam zgrywać silnej babki.
Wstałam od stolika i przytuliłam się do mężczyzny zawieszając ręce na jego szyi.
- Cześć Dori. - szepnęłam uśmiechając się promiennie. Miałam świadomość, że nie jest to określenie, które pasuje do statecznego pracownika Ministerstwa Magii, ale gdy nikt nie słyszał lubiłam się tak do niego zwracać. W końcu poza murami wielkiego gmachu był moim starszym braciszkiem, a nie jakimś sztywnym urzędnikiem.
Stanęłam na palcach i pocałowałam go w policzek.
- Jesteś na czas, to ja przyszłam za wcześnie, jak zawsze.
Dramatycznie bałam się spóźniać, dlatego wszędzie byłam przynajmniej kilka minut przed czasem. Odsunęłam się od niego odrobinkę i objęłam go wzrokiem.
- Niech ci się przyjrzę! Nie widziałam cię tylko kilka tygodni, a znowu jesteś przystojniejszy!
Oczywiście moja wypowiedź była poniekąd kurtuazyjna, aczkolwiek trudno ukryć, że  Dorien wyróżniał się urodą spośród większości znanych mi mężczyzn. Na pewno podobał się wielu kobietom i nie ukrywam, że troszkę się bałam, że niedługo jakaś okropna baba się wokół niego zakręci. Broń Boże nie miałam nic przeciwko temu, żeby mój brat wszedł w stały związek, ale liczyłam na jakąś fajną szwagierkę i na to, że Dorien będzie szczęśliwy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nieokreślony
Wiek : 24
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1608
  Liczba postów : 414
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14237-d-e-a-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14351-dead#379532
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14509-lumiere
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14386-skrzynia-umarlaka#380806




Moderator






PisanieTemat: Re: Kawiarnia Solace   Pią Kwi 14 2017, 22:33

Gdy tylko wspięła się na palce, obdarował ją całusem w policzek. Nie powstrzymał uśmiechu i niemal się zaczerwienił, słysząc te komplementy.
– Dokładnie to samo mógłbym powiedzieć o tobie, Viv. Mogę się założyć, że masz grono adoratorów. Ja bym nie przepuścił takiej dziewczyny.
Utrzymał żartobliwy ton do końca swojej wypowiedzi. Przytulił ją jeszcze raz, a potem pozwolił, żeby już usiadła przy stoliku. Zdjął lekki płaszcz, po czym zajął miejsce tuż naprzeciw niej, radosny jak szczypiorek na wiosnę. Nie mógł się napatrzeć na swą młodszą siostrę. Tuż po tym dostał zamówioną chwilę wcześniej kawę i dwa talerzyki z czekoladowym ciastem.
– Tylko nie udawaj, że jesteś na diecie. Ze mną to nie przejdzie – upomniał ją, zachęcając, by wzięła już łyżeczkę – Wiem, że lubisz.
Dobrze pamiętał, jak robili zawody kto pierwszy zje lody. Miała co najwyżej pięć lat, złote loczki z jaśniejszymi refleksami i drobne piegi na nosie, spowodowane letnim słońcem i całą buźkę umorusaną słodkim deserem. Zawsze pozwalał jej wygrać, sprawiając jej tym jeszcze więcej radości. Była przeuroczą dziewczynką i ta cecha pozostała jej do teraz.
– Mam dla ciebie wszystko, o co prosiłaś – wyjął z kieszeni odwieszonego na sąsiednim krześle płaszcza kilka buteleczek i małych woreczków – Zmniejszyłem je, żeby nie nieść ich w torbie. Wierzę w twoje umiejętności, poradzisz sobie z odwróceniem zaklęć – nie mówił poważnie; oczywiście, że Vivi sobie poradzi – Nie sądziłem, że wyjdzie tego aż tyle. Ale bardzo mnie cieszy, że będziesz dobrze przygotowana do zajęć. Zuch dziewczynka. No, to sprawy oficjalne mamy załatwione. Teraz mów, co u ciebie.

______________________

Every memory that you hold dear



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Kawiarnia Solace

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 15 z 16Idź do strony : Previous  1 ... 9 ... 14, 15, 16  Next

 Similar topics

-
» Kawiarnia Solace
» Kawiarnia Lacciato
» Kawiarnia
» Kolorowa Kawiarnia
» Kawiarnia 'Petit Appetite'

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogsmeade
-