IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Kawiarnia Solace

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 9 ... 14, 15, 16
AutorWiadomość




Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 207
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 338




Gracz






PisanieTemat: Kawiarnia Solace   Pią Lis 18 2011, 15:25

First topic message reminder :


Kawiarnia Solace

Kawiarnia idealna dla pasjonatów kawy i dobrej muzyki. Od razu gdy wejdziesz do Oazy poczujesz się spokojny i odprężony. W powietrzu unosi się cudowny zapach świeżo zmielonej kawy. Pomieszczenie jest niewielkie i przytulne, w kolorach beżu, czerwieni i ciemnej czekolady, ozdobione licznymi malowidłami i wzorami naściennymi. Małe, okrągłe stoliki z ciemnego drewna zwrócone są ku tyłowi kawiarni gdzie znajduje się mała scena dla ewentualnych muzyków chcących jeszcze bardziej umilić czas spędzony w tym miejscu. Wokół pomieszczenia stoją beżowe sofy, a najwięcej przy scenie, dla tych, którzy wolą wygodnie usiąść i posłuchać muzyki niż siedzieć przy stoliku. Dla pragnących napić się czegoś mocniejszego w mniejszym, oddzielnym pomieszczeniu widnieje barek, który obsługuje pewien młody, przystojny barman. W Oazie można spokojnie usiąść, pomyśleć, spotkać się z przyjaciółmi, napić się wielu rodzajów kaw i zjeść deser. Przydymione światło nadaje pomieszczeniu jeszcze bardziej specyficzny nastrój. Gdy już tam wejdziesz nigdy nie będziesz chciał wyjść.

Yin i yang
Imbirowa mątwa
Cytrynowy Raj
Malinowy Chruśniak
Sen Memortka
Wiśniowy Gryf
Zielona herbata
Dyptamowy smakosz
Smocze espresso
Chochlikowe cappuccino
Bazyliszkowe Macchiato
Syrenie Latte
Porcja dowolnego ciasta
Porcja lodów
Ciastka do kawy


Ostatnio zmieniony przez Victoria Silverstone dnia Nie Gru 04 2011, 15:13, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 965
  Liczba postów : 600
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14309-vivien-o-i-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14332-w-odchlani#378419
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14330-poczta-void
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14333-vivien-o-i-dear#378429




Moderator






PisanieTemat: Re: Kawiarnia Solace   Sob Kwi 15 2017, 02:12

Mimo, że wzmianka o adoratorach była żartem to zarumieniłam się lekko. Na co dzień byłam pewną siebie kobietą i lubiłam flirtować, ale przy starszym bracie czułam się bezustannie małą dziewczyną, dlatego na samą myśl o ostatniej randce z pół wilem Bennym zrobiło mi się głupio. Na szczęście rumieniec pojawił się w momencie, gdy Dead mnie komplementował, więc nie wyszło aż tak niezręcznie.
- Przecież wiesz, że ja nigdy nie jestem na diecie! - rzuciłam ze śmiechem bez wahania zajadając się podanym przez Doriena ciastkiem. Trudno ukryć, że mimo pochłanianych setek kalorii wciąż wyglądałam jak pogrzebacz (no dobra, całkiem zgrabny pogrzebacz). Mimo, że byłam wysoka, to moja sylwetka była bardzo drobna - trochę ze względu na naturalne uwarunkowania, trochę ze względu na sport. - Przepyszne!
Jasne, że pamiętałam nasze wyścigi w jedzeniu lodów - chociaż dopiero niedawno uświadomiłam sobie, że Dorien przegrywał specjalnie, że by sprawić mi radość. Moim ulubionych wspomnieniem z dzieciństwa było jednak coś zgoła odmiennego - gdy miałam mniej więcej osiem,dziewięć lat (a byłam dość drobnym i niskim dzieckiem), a nastoletni już wtedy Dorien przyjeżdżał do domu na wakacje to bezustannie nosił mnie na barana. Uwielbiałam oglądać świat z tej perspektywy, a gdy trzymał mnie w rękach czułam się niesamowicie bezpiecznie.
- Ile zapłaciłeś? - zapytałam sięgając do portfela po odpowiednią sumę galeonów. Byłam niemal pewna, że Dorien nie będzie chciał, żebym zapłaciła, ale ja jak to ja wolałabym być niezależna, więc od razu zaproponowałam uregulowanie sumy.
Pytanie "co u Ciebie" zawsze budziło we mnie pewien dylemat - co jest na tyle ważne by zawracać tym głowę bratu, a o czym lepiej nie wspominać. Niemalże bez zastanowienia wyrzuciłam z siebie ciąg informacji:
- Trochę stresuję się Owutemami, nauczyciele nie odpuszczają. Wiesz, że nie jestem aż tak bystra jak Ty albo... - chciałam wspomnieć o Liamie ale w ostatniej chwili ugryzłam się w język .. Albo Victor. Ale jestem uparta i ambitna, więc jakoś daję radę. I nauczyłam się trochę grać w Quidditcha
To była zupełnie niepotrzebna informacja, ale mimo to chcialam, żeby Dorien wiedział, że udało mi się przełamać do mioteł. Na co dzień moją cechą charakterystyczną i ulubionym zajęciem był śpiew. Mój ciepły głos rozgrzewał ponure ściany naszdgo rodzinnego domu, jednakże chciałabym, żeby mój brat wiedział, że się rozwijam i umiem robić dobrze coś poza śpiewem.

______________________



When I met you in the summer, took my heartbeat's sound!







Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Wyspa Skye, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 638
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 884
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13638-blaithin-astrid-dear#362967
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13646-not-a-bad-girl#363014
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13684-dziobek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13647-blaithin-astrid-dear#363019




Gracz






PisanieTemat: Re: Kawiarnia Solace   Sob Kwi 15 2017, 18:01

Blaithin przemierzała Hogsmeade bez konkretnego celu. Właśnie w tamtej chwili powinna być w sowiarni i odrabiać swój szlaban. Pani prefekt jak zwykle obrywała najwięcej, a mimo to dalej mogła szczycić się swoją odznaką. Jak to się działo nikt nie wiedział. Gryfonka ubrana była w proste szorty i bluzkę z nadrukiem, do tego miała glany. Wyraźnie odznaczała się na ulicy od czarodziei wystrojonych w szaty, ale to właśnie lubiła. Łamanie ogólnie przyjętych norm i budzenie zaskoczenia, a może nawet pogardy. Włosy uczesała w warkocz, a na policzku nadal widniały ślady po potężnym siniaku jaki sobie nabiła przy pracy z kociołkami. Tylko przyjrzawszy się bliżej można było je dostrzec.
Weszła do kawiarni, spodziewając się dużego ruchu o tej porze. Było ciepło, więc ludzie chętnie wychodzili, żeby spędzić ze znajomymi trochę czasu przy dobrej kawie. Nie spodziewała się jednak ujrzeć przy jednym stoliku dwóch jasnowłosych głów. Pokręciła lekko głową, przyjmując zamówionego przez siebie Wiśniowego Gryfa i skierowała swoje kroki w ich stronę.
- Mamy spotkanie rodzinne, a ja nic nie wiem? - odezwała się, żeby nie zaskoczyć ich tak bardzo swoją obecnością. W sumie nie była pewna, czy chciała akurat teraz wtrącać się do rozmowy kuzynów. Zazwyczaj Blaithin nie ruszało to czy coś jest uprzejmym zachowaniem, czy może odwrotnie. W przypadku rodziny trochę bardziej się starała. A może po prostu w przypadku Vivien i Doriena. - Nie pamiętam, żeby ojciec mnie ostatnio wydziedziczył. Tylko coś przebąkiwał, jak to on. - uśmiechnęła się delikatnie. Szkoda, że to nie do końca było jedynie żartem, a w świetle nadchodzących wydarzeń wręcz pełną goryczy ironią.
Herbatę odłożyła na stolik, a później podsunęła sobie jedno z krzesełek, żeby usiąść obok nich. Odchyliła się na nim z cichym westchnieniem. Zachowała swoją przestrzeń osobistą w stopniu jej odpowiadającym, więc czuła się naprawdę swobodnie. Chociaż wyczuwało się też dystans, jaki stwarzała Fire.
- Pomęczę was trochę moim towarzystwem, bo dawno tego nie robiłam. - mrugnęła do obojga, upijając łyk Gryfa i czując jego cierpki smak. Rzeczywiście dość długi czas minął odkąd spotkała się ze swoimi kuzynami. Ale i tak miała z nimi lepsze relacje niż z chociażby rodzeństwem, które żyło własnym życiem. - Void już się pochwaliła, jakie ma powodzenie wśród chłopaków? - przeniosła wzrok na Deada, w tamtym momencie ignorując spojrzenie Vivien, jeśli jakieś posłała w stronę Blaithin. Może chciała się podroczyć. W końcu wiedziała, co się dzieje w szkole i sporo pogłosek do niej docierało.
Uważała też, żeby temat nie zszedł na nią.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nieokreślony
Wiek : 24
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 919
  Liczba postów : 244
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14237-d-e-a-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14351-dead#379532
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14509-lumiere
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14386-skrzynia-umarlaka#380806




Gracz






PisanieTemat: Re: Kawiarnia Solace   Sob Kwi 15 2017, 22:03

Przemilczał pytanie o rachunek. Jedyne pieniądze jakie miała, to te od rodziców, tak przynajmniej mu się wydawało. Tak właściwie, w jednym z pomniejszonych woreczków było dwadzieścia galeonów. Młode damy mają swoje wydatki, a że Dead całkiem dobrze zarabiał, nie widział przeszkód by wesprzeć troszkę młodszą siostrę, choćby niewielką sumą. W innej, zielonej sakiewce, były jej ulubione cukierki.
– Mam nadzieję, że poświęcasz nauce sporo czasu. Jesteś naprawdę zdolna Vivi, nigdy w siebie nie wątp. Nie mów tak, że nie jesteś tak bystra jak ja czy… nasz starszy brat. Chciałbym, żebyś zdała egzaminy jak najlepiej. Na pewno dasz z siebie wszystko, wierzę w ciebie. A wiesz już, czy zostajesz na studia? Poważna decyzja.
Dorien nie studiował. Dobrze wiedział co chce robić, a do tego studia były mu zbędne. Co prawda nieco rozczarował tym postanowieniem, szczególnie, że potrzebował kilku prób by przejść testy związane z podjęciem pracy. Gdy tylko otrzymał posadę, odkuł się ciężką pracą, nawet dostawał premie! A rodzice? Byli zadowoleni, że mają tak zaradnego syna. W przypadku Doriena studia byłyby tylko stratą czasu.
– A tak się kiedyś bałaś latania na miotle! Brawo, napawasz mnie dumą!
Dopowiedział by coś jeszcze, ale przerwało mu nagłe pojawienie się przy nich Fire. Kuzynka słynęła z braku wszelkich pohamowań, także nie zdziwił się, gdy po prostu dostawiła sobie krzesełko do stolika, przy którym siedzieli. Przypuszczał, że dziewczęta nieco rywalizowały między sobą, a inicjatorem walk na pewno była Blaithin.
– Nie, jeszcze nic nie wspominała. To chyba nie trudne do przewidzenia, że taka śliczna dziewczyna z dobrego domu ma, że tak powiem kolokwialnie, powodzenie u płci przeciwnej. Ufam, że ma dobry gust. No i doskonale wie, że zanim sprawy przybiorą powagi, to ja się muszę z delikwentem rozmówić. Nie ma samowolki. A ty? Też nie możesz się opędzić od adoratorów?

______________________

Every memory that you hold dear



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 965
  Liczba postów : 600
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14309-vivien-o-i-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14332-w-odchlani#378419
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14330-poczta-void
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14333-vivien-o-i-dear#378429




Moderator






PisanieTemat: Re: Kawiarnia Solace   Sob Kwi 15 2017, 23:06

Na pieniądze jakoś dramatycznie nie narzekałam, bo umiałam nimi zarządzać, ale skoro Dorien uparcie unikał sprawy rachunku to nie zamierzałam naciskać. Wiedziałam, że w pewnych sytuacjach nie warto być upartym, więc tylko uśmiechnęłam się do brata z wdzięcznością. Jeszcze nie wiedziałam, że włożył mi tam pieniądze - gdybym wtedy miała taką świadomość to nie przyjęłabym ich. Jasne, dodatkowy zastrzyk gotówki to bardzo miła sprawa, ale nie chciałam naciągać brata na pieniądze - zależało mi przede wszystkim na jego towarzystwie i uwadze, a rzeczy materialne nigdy nie miały dla mnie specjalnego znaczenia.
Słowa Doriena były dla mnie niezwykle krzepiące - mój brat bardzo we mnie wierzył, a nie ukrywam, że jego wsparcie to zdecydowanie było coś czego potrzebowałam. Cieszyłam się, że chwalił mnie za przekonanie się do miotły, sprawiało mi również radość, że pochwalił mój intelekt. Moje plany zawodowe były na ten moment dość mętne, ale nie byłam pewna czy pierwsze kiełkujące się we mnie pomysły spodobałyby się Deadowi, więc nie zagłębiałam się w ten temat tylko od razu odpowiedziałam:
- Chciałabym studiować. Jeszcze nie wiem co dokładnie chciałabym robić, więc myślę, że lepiej poświęcić te trzy lata na przemyślenie tego i naukę niż na miotanie się w jakiejś pracy, w której nie będzie mi dobrze.
W tym momencie ni stąd, ni zowąd pojawiła się nasza kuzynka - Fire. Lubiłam ją, aczkolwiek po pierwsze chciałam teraz spędzić trochę czasu z bratem, a po drugie uważałam ją za osobę odrobinę nietaktowną. Tak było i tym razem. Na tekst o powodzeniu natychmiast się zarumieniłam - przy Dorienie byłam dużo skromniejsza niż normalnie i wściekłam na Fire. Na szczęście mój starszy brat wybrnął z tej sytuacji wzorcowo. Uśmiechnęłam się do niego z wdzięcznością rumieniąc się pod wpływem jego komplementów.
- Cieszę się, że mi ufasz w tej materii.
Po pytaniu zadanym przez Doriena uśmiechnęłam się do Fire z lekką złośliwością. Dobrze jej tak.

______________________



When I met you in the summer, took my heartbeat's sound!







Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Wyspa Skye, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 638
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 884
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13638-blaithin-astrid-dear#362967
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13646-not-a-bad-girl#363014
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13684-dziobek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13647-blaithin-astrid-dear#363019




Gracz






PisanieTemat: Re: Kawiarnia Solace   Pon Kwi 17 2017, 19:36

Już niemalże zapomniała, jakie jej kuzynostwo było ułożone i jak bardzo przez to inne. Sama Fire zdecydowanie prezentowała całą sobą buntowniczą naturę, ale mimo to dogadywali się dobrze. Z chęcią położyłaby swoje glany na stoliku, gdyby nie to, że akurat w tamtej chwili Gryfonce nie chciało się wywoływać oburzenia i upomnień. Korzystała z tego, jak było tu cicho i spokojnie. Na wzmiankę o "dobrym domie" prychnęła rozbawiona, ale zatuszowała to unosząc do ust filiżankę z herbatą. Ludzie bardzo różnie podchodzili do kogoś o nazwisku Dear. Nie wygłaszała jednak swoich myśli na ten temat na głos.
- No tak, starsi bracia tak mają. - zgodziła się, chociaż Scorpius tak nie miał. To raczej Fire musiała uważać, żeby nie przesadzał spotykaniem się z tyloma dziewczynami. W końcu czarodziejki miały niezłe sposoby na zemstę, więc Blaithin starała się go przed tym ochronić. Najwidoczniej u nich wszystko musiało być na odwrót. - I mogę potwierdzić, że rzeczywiście ma całkiem dobry gust. - stwierdziła spokojnie Fire, zapominając się w tym, żeby nie kłamać zbyt dużo. Co prawda, ciężko już jej było odróżnić to, kiedy mówiła prawdę, a kiedy nie. Bo pewnego półwila uważała za atrakcyjnego, jednak zdawała sobie sprawę z tego, że to jedynie zasługa jego magii. I wątpiła, żeby Dead wiedział cokolwiek w tej sprawie.
- Och, oczywiście. Kolejka ciągnęłaby się przez całe Hogwarckie błonia. - przewróciła lekko oczami i zerknęła na Void, żeby odwzajemnić się równie uszczypliwym uśmiechem. Z Fire ciężko było wytrzymać na dłuższą metę, bo bardzo łatwo przychodziło jej denerwowanie innych ludzi. Nie chciała, żeby sobie za bardzo przeszkadzali, w końcu wpadła jedynie odpocząć chwilę.
- Mówiliście coś o Quidditchu? Zaczęłaś grać w drużynie? - spytała, zerkając na Ślizgonkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nieokreślony
Wiek : 24
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 919
  Liczba postów : 244
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14237-d-e-a-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14351-dead#379532
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14509-lumiere
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14386-skrzynia-umarlaka#380806




Gracz






PisanieTemat: Re: Kawiarnia Solace   Pon Kwi 17 2017, 23:06

Prawdą było, że Dearowie różnili się od siebie. Zarówno poszczególne gałęzi rodu wykazywały się znaczącymi rozbieżnościami, jak i wewnętrznie – angielskie rodzeństwo nie miało ze sobą zbyt wielu wspólnych cech. Mimo to potrafili stworzyć na pozór dysharmonijną, ale tak naprawdę zwięzłą całość.
Dorien słuchał Fire, jednocześnie popijając swoją bardzo mocną kawę. Uznał niejako za komplement ten fragment, że zachowuje się jak typowy starszy brat, to raczej nie miało negatywnego wydźwięku. Chronił Vivi, ale starał się nie być wścibski i natarczywy. Nie gnębił jej, nie nękał. Kontrolował, ale z umiarem. Ufał jej i doskonale wiedział, że Void nie nadużyłaby jego zaufania.
– Wszystko w swoim czasie. Jeśli uzna, że to wystarczająco poważna relacja, to na pewno mi o delikwencie opowie. Najważniejsze, żeby była szczęśliwa. I ty też, Blaithin. Wybierz z tej kolejki kogoś sensownego. Chcesz może ciastko?
Byłby w stanie nawet wstać, podejść do lady, kupić i nawet przynieść do stolika szanownej kuzynce kawałek ciasta. Dżentelmen jak się patrzy.
– Quidditch? Nie przesadzajmy, to nie jest odpowiednie zajęcie dla dam takich jak wy. Jestem niesamowicie dumny z ciebie, Vivien, że przełamałaś swój strach. Spróbuj się tylko pobrudzić, a okryjesz nas hańbą!
Żartował, oczywiście, że żartował. Może nieco nieudolnie, ale naprawdę się starał.

______________________

Every memory that you hold dear



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 965
  Liczba postów : 600
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14309-vivien-o-i-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14332-w-odchlani#378419
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14330-poczta-void
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14333-vivien-o-i-dear#378429




Moderator






PisanieTemat: Re: Kawiarnia Solace   Sro Kwi 19 2017, 13:44

Stwierdzenie, że Dearowie różnili się od siebie było na poziomie jakiegoś aksjomatu w stylu "ziemia kręci się wokół słońca". Już nawet w naszej - angielskiej rodzinie były dość duże rozbieżności, a co dopiero gdy pod uwagę braliśmy inne gałęzie rodu. Dorien i Willow byli dumą rodziców, Liam miał stałą pozycję "czarnej owcy", Calum starał się nie podpadać rodzinie i przynajmniej w domu nie wyróżniać się z tłumu. Ja i mój brat bliźniak byliśmy gdzieś pośrodku, lecz to we mnie bezustannie pojawiała się chęć buntu. Jasne, szukałam akceptacji ze strony rodziców, jednakże ciągłe wpasowywanie się w ustalone przez nich kanony i standardy zaczynało mnie męczyć. Przed otwartym buntem powstrzymywało mnie jeszcze to, że mogę sprawić przykrość Deadowi. Mimo rozbieżności charakterów i postaw życiowych bardzo zależało mi na bracie i nie chciałam go rozczarować.
Nie za bardzo wiedziałam kogo ma na myśli Fire wspominając o moim dobrych guście - czyżby miała ma myśli Benny'ego czy może jednak komentowała, któryś z moich poprzednich "wybryków"? Rozmyślając nad tym jadłam jeszcze odrobinę ciasta i popiłam łyk latte. Wszystko było takie pyszne!
Mój starszy brat był bardzo poważnym człowiekiem - nawet rozmowy o codziennych sprawach utrzymywał w dość formalnym tonie. W przypadku innej osoby mogłoby się to wydawać lekko dziwne, jednakże u Doriego było to wręcz urocze.
- Oczywiście, że opowiem - rzuciłam uroczo się uśmiechając - Ale na razie nie zdarzyło się w tej materii nic na tyle poważnego by zaprzątać Ci głowę.
Żart Doriena był dość sztywny, ale nie miałam mu tego za złe. Wiedziałam, że nie jest osobą skorą do żartów i naprawdę doceniałam fakt, że stara się zachowywać swobodnie, więc chcąc sprawić mu przyjemność zaśmiałam się perliście (i wyszło mi to nawet całkiem nieźle!).
- Nie rozpędzaj się tak, Blaithin! - rzuciłam z uśmiechem - Od samego poznania zasad Quidditcha nie trafia się do drużyny.
Nie zamierzałam przyznawać się, że Lope powoli zaznajamia się z grą, żebym mogła dołączyć do drużyny. To była tajemnica o której niemal nikt w szkole nie wiedział, po za tym nic jeszcze nie było przesądzone, a ja nie chciałam denerwować Doriena tego typu informacjami.
Ponownie spojrzałam w stronę mojego starszego brata i z promiennym uśmiechem zapytałam się go:
- Co tam słychać w Ministerstwie?
Nie chciałam jakoś celowo zmieniać tematu, jednakże wydawało mi się, że zrobi mu się miło jeśli chociaż trochę podpytam co u niego słychać.

______________________



When I met you in the summer, took my heartbeat's sound!







Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Wyspa Skye, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 638
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 884
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13638-blaithin-astrid-dear#362967
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13646-not-a-bad-girl#363014
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13684-dziobek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13647-blaithin-astrid-dear#363019




Gracz






PisanieTemat: Re: Kawiarnia Solace   Sob Kwi 22 2017, 17:54

Fire doskonale zdawała sobie sprawę z tego, że między Liamem i Dorienem toczy się swoista wojna. Zaskakująco długo udawało jej się zachowywać dość neutralną pozycję na tym gruncie, bo darzyła sympatią obu kuzynów niemalże na tym samym poziomie. Często próbowała trochę załagodzić ich konflikty, a już na pewno liczyła na to, że kiedyś dojdą do porozumienia. Nie myślała o tym, że sama powinna spróbować polepszyć swoje kontakty z siostrą.
Dead był jedną z nielicznych osób, które nie były narażone na nieprzyjemne, rozgniewane spojrzenie, kiedy nazwały Fire jej prawdziwym imieniem. Chociaż nadal nie przepadała za jego poważnym brzmieniem.
- Czekam tylko na moment, w którym rodzice zaczną sami planować z kim powinniśmy się wiązać. - rzuciła, a jej uśmiech był równie cierpki, jak herbata którą piła. Zastanowiła się czy sama w ogóle powiedziałaby komukolwiek, gdyby się zakochała i wpakowała w jakiś związek. Po jej wcześniejszych doświadczeniach pewnie nie. Widziała jak na dłoni tę grubą nić zaufania, jaką złączeni byli Dorien i Vivien. Dziwnie jej było ze świadomością, że nie ma żadnej osoby, z którą byłaby aż tak blisko.
- Hm, tak, chętnie. - ocknęła się trochę i zerknęła na kartę, chociaż nie musiała przeglądać spisów, żeby wiedzieć na co ma ochotę. - Zjadłabym kawałek sernika. - stwierdziła i nawet nie musiała ruszać swojego chudego tyłka z miejsca, bo jej kuzyn wspaniałomyślnie sam jej przyniósł o co "prosiła". Podziękowała mu w specyficzny sposób, bo skinęła jedynie głową. Nie tyle nie umiała wyrażać wdzięczności, co bardzo często w ogóle jej nie odczuwała.
Wzięła kolejny łyk Gryfa, kiedy prawie się zakrztusiła, słysząc, że nazwano ją damą. Udało jej się to jednak zatuszować, a zaraz później uśmiechnęła się. Blaithin nie rozbawił żart Doriena, ale to, jak bardzo Vivien starała się sprawić mu przyjemność. Przypomniała sobie, jak pracowała w Oasis i za każdym razem kiedy jej szef, Casper, rzucił nieśmiesznym kawałem, wszyscy pracownicy zrywali boki, a ona tylko patrzyła na nich kpiąco. Cud, że wytrzymali z nią ponad rok.
- Tak, tak, a za kilka dni dowiem się, że już dorobiłaś się pozycji ścigającej, czy jakiej tam sobie chcesz. - powiedziała Gryfonka, nie zdając sobie sprawy, że tak rzeczywiście się stanie. Poczuła też drobne ukłucie w sercu, którego nie doświadczała często. Zazdrość. Sama próbowała pokonać niechęć przed miotłą i strach przed wysokością, a Vivien się udało. Blaithin szybko rozwiała te myśli, podejmując temat Ministerstwa.
- Właśnie! Kiedy zostaniesz Ministrem Magii i będę mogła się tobą chwalić przed znajomymi? - spytała z uśmiechem, zabierając się za swoje ciasto. - Oczywiście, już teraz się chwalę, ale bycie Ministrem to jednak coś...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nieokreślony
Wiek : 24
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 919
  Liczba postów : 244
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14237-d-e-a-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14351-dead#379532
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14509-lumiere
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14386-skrzynia-umarlaka#380806




Gracz






PisanieTemat: Re: Kawiarnia Solace   Pon Kwi 24 2017, 22:27

– Ja wcale bym się nie zdziwił, gdyby nasi rodzice choć częściowo chcieliby trzymać się tradycji i napomknęli mimochodem z kim powinniśmy się związać. O siebie się nie martwię. Jeśli ich teoretyczny wybór by mi nie odpowiadał, to się z niego wykręcę. Zresztą, oni na pewno nie będą niezadowoleni z mojego.
Podał kuzynce sernik, tak jak sobie tego zażyczyła. Coś jeszcze mówiły o Quidditchu, ale nie do końca wszystko słyszał. Co nieco mu uciekło, gdy wydostał się spomiędzy krzeseł i stolików, i pomknął  niczym niezlękniona gazela po to nieszczęsne ciasto.
Właściwie to nie miałby aż tak ogromnych pretensji czy argumentów przeciw, gdyby ta przeurocza istota, którą był nikt inny jak jego młodsza siostra, została włączona do drużyny Quidditcha. Sam przecież przez ponad dwa lata grał w reprezentacji Slytherinu, wtedy nabrał nieco tężyzny fizycznej i zyskał nieco więcej popularności w szkole. W drużynie zielonych rzadko pojawiała się dziewczyna. Sam Dorien uważał, że te dużo lepiej nadawały się na cheerleaderki, ku uciesze chłopięcych oczu, doskonale potrafiły zagrzać ich do walki. Ale mimo wszystko nie potrafiłby się gniewać na Vivi, jeśli podjęłaby decyzję o wstąpieniu do drużyny.
Wypił już połowę swojej kawy. Ale jak to? Może nawet rozważyłby drugą porcję.
To pytanie o jego pracę wydało mu się nad wyraz… miłe. Ale tak przyjemnie miłe, naprawdę. I choć Dorien nie lubił o sobie mówić, tak czuł, że dziewczętom faktycznie zależy, by podzielił się z nimi swoim codziennym życiem.
– Jeszcze trochę to potrwa, ale już niedługo Fire, obiecuję. Zdążysz się pochwalić, zanim skończysz szkołę. Muszę tylko nabrać trochę doświadczenia i wysiudać tych starych pryków z ich wygodnych foteli. Prościzna – rozłożył do tamtej pory zwiniętą w luźną pięść dłoń, wskazując gestem, że załatwi to o czym mówił bez najmniejszych problemów – Nie wiem czy w ogóle chciałbym zostać Ministrem. Okropnie duża odpowiedzialność, póki co to co robię mi wystarcza, mimo że bywa czasem okrutnie nudno. Mnóstwo papierów, więcej niż samych akcji w terenie. Ale mamy taką nową młodą dziewczynę, studentkę. Ma na imię Ruth. I szczerze mówiąc, to zrzucam na nią część mojej roboty. Niech się dziewczyna uczy, a ja mam więcej czasu i mniej pracy.

______________________

Every memory that you hold dear



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 965
  Liczba postów : 600
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14309-vivien-o-i-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14332-w-odchlani#378419
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14330-poczta-void
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14333-vivien-o-i-dear#378429




Moderator






PisanieTemat: Re: Kawiarnia Solace   Wto Kwi 25 2017, 00:04

- Bez urazy, ale w mojej opinii nasi rodzice nie mają zbyt dobrego gustu do facetów. - miałam na myśli rzecz jasna narzeczonego Willow. Wprawdzie oficjalnie moja starsza siostra poznała go sama, ale ja miałam wątpliwości czy rodzice nie zaangażowali się odrobinę bardziej niż to konieczne w ten mariaż. Tak jak Dorien wcale bym się nie zdziwiła, gdyby rodzice postanowili jakoś bardziej zamieszać w naszej przyszłości i trochę się tego bałam. Jasne, chciałam wyjść kiedyś za mąż, ale mój komfort i zaznanie miłości były dla mnie zdecydowanie ważniejsze niż dbanie o godność rodu.
- Jak myślisz, Dorien, wystarczy, że znajdę sobie czystokrwistego i bogatego, czy musi spełniać jeszcze jakieś wymagania? - zażartowałam, by po chwili dodać z sarkazmem - Jestem w stanie wiele znieść, ale błagam, bez żadnych starych dziadów i potomków śmierciożerców.
W gruncie rzeczy nie wiedziałam, która opcja byłą dla mnie bardziej nieznośna - rzuciłam to raczej w formie żartu, aczkolwiek w mojej wypowiedzi nie było zbyt wiele kłamstwa - brzydziłam się trochę zaniedbanych staruchów, ale to obrzydzenie było niczym w porównaniu do mojej nienawiści do śmierciożerców.
Miałam szczerą nadzieję, że kiedy uda mi się wkręcić do drużyny Dorien to zaakceptuje. Naprawdę go kochałam i nie chciałam go zawieźć, aczkolwiek bałam się, że mój pociąg do sztuki może doprowadzić do konfliktu między nami. Byłam pewna, że brat widziałby mnie prędzej w roli poważnej pracownicy Ministerstwa niż muzykującej redaktorki Proroka - co bardziej wpasowywało się w mój zakres zainteresowań.
Znowu żartował? Święto! Jego dowcip dotyczył rzecz jasna zostania Ministrem. Byłam podobnego zdania co on - objęcie tak poważnej funkcji było wielką odpowiedzialnością, a ja byłam dumna z tego co już teraz osiągnął i w mojej opinii Dorien był przykładem, że ciężka praca jest źródłem sukcesu. Grzecznie słuchałam, ale z lekkiego letargu wyrwało mnie znajome imię:
- Ruth? Wittenberg? - zapytałam. To mogła być jakakolwiek inna Ruth, ale od razu mi się skojarzyło z nią, więc zadałam pytanie zupełnie bez zastanowienia.

______________________



When I met you in the summer, took my heartbeat's sound!







Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Wyspa Skye, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 638
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 884
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13638-blaithin-astrid-dear#362967
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13646-not-a-bad-girl#363014
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13684-dziobek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13647-blaithin-astrid-dear#363019




Gracz






PisanieTemat: Re: Kawiarnia Solace   Sro Kwi 26 2017, 23:04

Fire jakoś tak czuła, że im więcej wiosen jej przybywa tym częściej rodzice zwracają uwagę na młodych synów ich znajomych. Scorpiusa przyciskali do tego stopnia, że już praktycznie urwał z nimi większość kontaktów i zajmował się wyłącznie swoimi stażami, żeby dostać się do Ministerstwa. Najwyraźniej teraz to Blaithin znalazła się na celowniku i dziewczyna wątpiła, że jej ojciec mógłby jedynie mimochodem coś napomknąć. Jego despotyczny charakter chciał podporządkować sobie Szkotkę.
- No tak... w sumie zawsze umiałeś sobie poradzić. - stwierdziła, spoglądając na Deada z nutką podziwu, ale w głosie nie dało się jej wyczuć. Dlatego dotarł na tak wysoki szczebel, jeśli chodzi o Ministerstwo. Fire cieszyła się z tego, że chociaż kuzynowi udało się mieć takie życie, jakiego najwyraźniej chciał. Nie ingerowała w to, jakie kto ma cele i czy kogoś zadowoli praca w barze czy na jednym z najlepszych stanowisk. Jak to w ogóle się stało, że zeszli na temat małżeństwa, czyli czegoś od czego Blaithin zamierzała uciekać najdłużej jak się dało... Nie pozwoliłaby sobie nigdy aż tak ograniczyć wolności. W końcu dla Gryfonki nic innego się aż tak nie liczyło. Słuchała ich, jedząc świetnie zrobiony sernik i popijając go herbatą.
- W moim przypadku musi być jeszcze bezmózgim kretynem, żeby łatwo dał się zmanipulować. - mruknęła, na wpół z ironią, na wpół z kpiną. Odsunęła na chwilę talerzyk, żeby oprzeć się o krzesełko i odgarnąć włosy. Nie dopuszczała do siebie myśli, że mogłaby być z kimś związana... Jakoś nie umiała wyobrazić sobie samą siebie w trwałym związku z jakimś mężczyzną.
- W przypadku starego dziada zawsze jest szansa, że szybko umrze. - stwierdziła spokojnie. Dawno nie prowadziła w kawiarni tak specyficznej rozmowy, ale raczej nikt im się nie przysłuchiwał. Ona sama była potomkinią śmierciożerców, więc prawdopodobniejsze, że trafiłaby na kogoś podobnego.
- W takim razie trzymam cię za słowo, Dead. - parsknęła krótko śmiechem. Jej kuzyn Ministrem... Już i tak Dearowie byli bardzo głośną rodziną, ale wtedy zasłynęliby na calutkim świecie. Nie wiedziała, czy uznałaby to za coś dobrego. - Dlatego właśnie trzeba cię wyciągać na świeże powietrze jak najczęściej! Żebyś nie zapomniał, że życie to nie tylko praca. - uśmiechnęła się do Deada delikatnie, bo uważała, że naprawdę potrzeba mu więcej rozrywki. Chociażby jakichś dodatkowych pasji... - Pamiętam, że chciałeś mieć własną siłownię. Nadal uważam, że to całkiem ciekawy pomysł.
Sądziła, że to zdecydowanie pozwoliłoby Dorienowi lepiej cieszyć się życiem. Był w końcu młodym człowiekiem i szkoda, żeby cały ten czas przesiedział za biurkiem w Ministerstwie.
- Wittenberg? - podchwyciła również Blaithin, usłyszawszy o Ruth. Znała się z nią całkiem dobrze, ale nie wiedziała, że ma tak dobre kontakty w Ministerstiwe. Jeśli to rzeczywiście o tę Ruth chodziło, w końcu to imię było dość popularne. Ale wiedząc jakie usposobienie ma Krukonka, Fire szybko stwierdziła, że to bardzo prawdopodobne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nieokreślony
Wiek : 24
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 919
  Liczba postów : 244
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14237-d-e-a-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14351-dead#379532
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14509-lumiere
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14386-skrzynia-umarlaka#380806




Gracz






PisanieTemat: Re: Kawiarnia Solace   Sro Maj 03 2017, 16:54

– Czystokrwisty i bogaty przede wszystkim, Viv – powtórzył jej słowa, przyznając jej przy tym rację – Ale mimo wszystko chciałbym, żeby był zwłaszcza porządnym człowiekiem, który będzie cię szanował. W przeciwnym razie będzie miał ze mną do czynienia. I na pewno nie wyjdzie z tego starcia bez szwanku.
Dorien bywał porywczy, to fakt. Szczególnie jeśli sprawa dotyczyła jego młodszego rodzeństwa – nie tylko sióstr, bo o ile one były delikatnymi, słodkimi istotami, tak braci traktował jak takie małe ciamajdy. Powierzchownie mogłoby się wydawać, że ma problemy i zatargi reszty Dearów absolutnie gdzieś, ale to nie było prawdą.
– Współpracuj ze mną, a na pewno ci się to opłaci. Kto ma największe względu ojca? Ja. Kto z nim pogada i przekona, jeśli będzie taka potrzeba? Ja. Jakie są szanse na powodzenie?
Nie dokończył, jedynie poruszył sugestywnie brwiami i uśmiechnął się szelmowsko, wskazując na swe niewątpliwe zwycięstwo. Pokładał jednak ogromne nadzieje, że Vivi nie zrobi niczego głupiego.
– Ale to też zadziała w drugą stronę. Jeśli rodzice będą chcieli na siłę wcisnąć ci jakiegoś, jak powiedziałaś, starego dziada, to wiedz, że im na to nie pozwolę. Absolutnie.
Dopiero po tym jak Willow się zaręczyła Dorien zorientował się, że ma jeszcze jedną siostrę. Nie w sensie dosłownym – wiedział, czym różnią się od siebie dziewczynki i chłopcy, i że ich matka poza nim nosiła w swoich wnętrznościach jeszcze kilka innych pasożytów. Określenie ‘siostra’ wiązało się z tym, że jacyś obcy osobnicy płci męskiej będą nią zainteresowani, co chwilami wzbudzało w nim nudności i odruchy wymiotne. Mówiąc wprost, dotarło do niego, że jego ‘księżniczka’ stanie się w czyichś oczach obiektem seksualnym i materiałem na dziewczynę, a potem żonę. Nie podejrzewał siebie o taką wrażliwość, ale co gorsze, czasem jak sam oglądał się za jakąś chociażby ‘w sam raz na raz’, nie mówiąc o ewentualnym rozbudowaniu znajomości, miewał irracjonalne myśli, że to przecież może być czyjaś siostra, co skutkowało automatycznym cockblockiem. Szach-mat Dorien, sam się pogrążyłeś.
– Ruth Wittenberg, Krukonka, dokładnie o niej mówię. Taka raczej wysoka, szczupła, ciemne włosy. Tak podejrzewałem, że pewnie ją znacie, bo jeszcze nie skończyła studiów, także musicie ją chociaż kojarzyć. Bardzo sympatyczna, polubiliśmy się. Ambitna dziewczyna, chociaż miała dużo szczęścia, że ją przyjęli do nas na staż. Nadaje się jak najbardziej, jest bardzo inteligentna, ogarnięta, szybko się uczy, tylko niewielu studentów ma czas, który mogliby jeszcze poświęcić na tak wymagającą pracę. Ja osobiście jestem pod wrażeniem. Mi by się nie chciało aż tak zapieprzać i tu Fire masz nieco racji, ten pomysł z siłownią nie był aż taki zły. Dobrze byłoby mieć wspólnika w takim przedsięwzięciu i plan działania. Może kiedyś.

______________________

Every memory that you hold dear



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 965
  Liczba postów : 600
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14309-vivien-o-i-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14332-w-odchlani#378419
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14330-poczta-void
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14333-vivien-o-i-dear#378429




Moderator






PisanieTemat: Re: Kawiarnia Solace   Pią Maj 05 2017, 10:44

Spojrzałam na brata z niedowierzaniem - mówiąc coś o wymaganiach dotyczących mojego kandydata na męża żartowałam. Zupełnie nie spodziewałam się, że mężczyzna odbierze to tak poważnie - z jednej strony ucieszyło mnie, że był gotowy stawać w mojej obronie, z drugiej byłam piekielnie zaniepokojona tym jak ważną rzeczą był dla niego status krwi i zamożność mojego ewentualnego męża. Jego wypowiedź miała bardzo dziwny wydźwięk - brzmiała jakby to, żeby mój mąż był porządnym człowiekiem było kwestią drugoplanową - istotną, ale nie aż tak jak majątek. Zrobiło mi się przykro - poczułam się odrobinę jakbym była na sprzedaż i od razu ucichłam lekko przygaszona pozostawiając to co powiedział bez odpowiedzi.
Dopiero gdy zaczął mówić o tym, że w razie czego pogada z ojcem i nie dopuści żebym została wydana za byle kogo poczułam ulgę - Dorien w swój odrobinę dziwny sposób kochał mnie i się o mnie troszczył. Nie do końca rozumiał te uczucia - ale szanowałam je. W gruncie rzeczy mężczyzna był jedną z najważniejszych osób w moim życiu, więc nie zamierzałam się z nim wykłócać. Nie mieliśmy zbyt wielu okazji do wspólnego spędzania czasu, więc nie chcąc się drażni brata powiedziałam ze słodkim uśmiechem:
- Dziękuję za troskę, skarbie. Mam jednak szczerą nadzieję, że mój ewentualny wybór zadowoli zarówno Ciebie jak i rodziców.
Wiedziałam, że Fire zaraz udusi od powstrzymywania śmiechu. Dobrze wiedziała, że gdyby nie obecność Doriena w życiu nie usłyszała by z moich ust tego typu rzeczy. Trudno ukryć - Dorien żył w trochę innym świecie niż my.
Wysłuchałam jego ody pochwalnej na cześć Wittenberg. Miałam świadomość, że Krukonka jest piekielnie inteligentna, ale nie spodziewałam się, że aż tak. Musiała zrobić na Dorienie wielkie wrażenie, bo mężczyzna rzadko kiedy mówił o kimś w tak wylewny (jak na jego standardy) sposób.
- Wittenberg jest wprost mistrzynią zaklęć - rzuciłam z uśmiechem - Ale nie tylko ona pracowała na studiach w Ministerstwie. Z tego co wiem, ta cała Hudson była przez miesiąc na stażu w Departamencie Opieki nad Magicznymi Stworzeniami.
Zwróciłam się w stronę Fire patrząc na nią pytająco:
- Swoją drogą niemal ciągle widuję ją z Calumem, myślisz, że mają się ku sobie?

______________________



When I met you in the summer, took my heartbeat's sound!







Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Wyspa Skye, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 638
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 884
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13638-blaithin-astrid-dear#362967
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13646-not-a-bad-girl#363014
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13684-dziobek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13647-blaithin-astrid-dear#363019




Gracz






PisanieTemat: Re: Kawiarnia Solace   Czw Maj 11 2017, 21:54

Kiedy tak na nich patrzyła, widziała jak mocno zakorzeniona w nich jest ta kultura arystokracji, od której zawsze chciała uciec i odciąć się możliwe, jak najbardziej. Jeśli Fire zastanowiłaby się dłużej, uznałaby, że większości Dearów to idealnie pasuje - otoczka sławy, zachowanie pełne galanterii, świetność i dostatek na każdym kroku. Nawet jej siostra zawsze starała się stanowić wzór ukochanej córki i ułożonej damy, chociaż cicha woda brzegi rwie. Szkoda, że mało osób to dostrzegało, ale ludzie zawsze wszystko postrzegali przez doczepiane innym etykietki. Blaithin myśląc o zamążpójściu, doszła do wniosku, że nie związałaby się nawet z człowiekiem o najczystszej krwi pod słońcem i największym skarbcu na świecie, jeśli miałaby to narzucone. Po prostu nie tolerowała rozkazów.
- Ależ powiało grozą. - uśmiechnęła się szczerze rozbawiona, uznając omawiany temat za śmieszny. Fire wiedziała doskonale, jak wiele Dorien zdolny był zrobić, żeby zapewnić swojej najdroższej siostrze wszystko, co najlepsze. Nie chciała myśleć o tym, czy ktokolwiek byłby zdolny do tego samego dla niej. Fakt, że miał specyficzne poczucie humoru i ogólnie sposób bycia, nie zmieniał tego, że zawsze go lubiła. Zerknęła na Vivien, żeby rzucić w jej stronę sarkastycznym komentarzem:
- Także pamiętaj, kuzynko. Przed pierwszą randką koniecznie pytaj czy osobnik ma w rodzinie jakichś mugoli, a także proś o dokładny wyciąg bankowy z Gringotta.
Mrugnęła do dziewczyny, dopijając swoją herbatę, która magicznie dodawała jej energii. Rozgryzła przy tym przez przypadek jeden z goździków i skrzywiła się nieco. Powszechnie mówiono, że oznacza to zbliżające się nieszczęście, ale Blaithin nie wierzyła w takie rzeczy. Wydawało się, że Wittenberg rzeczywiście zaimponowała Dorienowi. Fire znała ją jako zwykłą koleżankę i zdecydowanie nie miała nic przeciwko spędzeniu z nią czasu na jakiejś pogawędce. Wiedziała, że to jedna z najinteligentniejszych osób, z jakimi miała do czynienia i z pewnością ją za to szanowała.
- W sumie to jesteście w podobnym wieku, Dead. - rzuciła mimochodem, gmerając widelczykiem w resztce sernika i zastanawiając się nad paroma sprawami. - Wittenberg ma tak wysokie ambicje, że pewnie jeszcze spróbuje cię wygryźć ze stanowiska i zrobić z niego swoje własne. - zaśmiała się lekko, żeby nie pomyślał, że naprawdę to mówi. O tym, co się działo w Ministerstwie wiedziała bardzo mało, chociaż sporo studentów z Hogwartu starało się uzyskać gdzieś kursy i staże, które zapewniłyby im przyszłość w którymś Departamencie.
- Że niby Kopciuszek z kimś? To chyba ostatnia osoba, która pakowałaby się w jakiś związek. - stwierdziła Blaithin, myśląc o tym, że Calum raczej nigdy nie uganiał się za dziewczętami. Nie wątpiła, że kiedyś musi być ten pierwszy raz, ale jakoś tak dziwnie było myśleć Szkotce o tym, że to akurat tamta Krukonka mogłaby wpaść mu w oko. Poza tym czy on nie kręcił się też z jakąś inną ciemnowłosą dziewczyną...? - Chociaż Ruth ma czystą krew... Co myślisz, Dead?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nieokreślony
Wiek : 24
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 919
  Liczba postów : 244
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14237-d-e-a-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14351-dead#379532
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14509-lumiere
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14386-skrzynia-umarlaka#380806




Gracz






PisanieTemat: Re: Kawiarnia Solace   Sro Maj 17 2017, 19:16

Zajadał się czekoladowym ciastem, jakby nie jadł słodyczy od przynajmniej roku. Całkiem poważnie rozważał drugą porcję – w końcu jest dużym chłopcem, należy mu się. Patrzył na ten pozostały na talerzyku kawałek ciasta, jakby to był jego największy życiowy problem i dylemat. Najważniejsze, że w ogóle nie musiał sobie tego dodatkowego kawałka odmawiać.
Przysłuchiwał się dziewczynom z łyżeczką w ustach, nie chcąc im się wcinać w pół słowa. Zignorował te docinki Fire, dotyczące ilości oszczędności ewentualnego chłopaka Vivien. Szkoda jeszcze, że nie dodała, że powinien jej przedstawić drzewo genealogiczne dziesięć pokoleń wstecz. Pominął tę kwestię, tym bardziej, że Vivi zrobiła dokładnie to samo.
– Nie zaglądałem Ruth w metryczkę – wyjął łyżeczkę z ust i odłożył ją na talerzyku – Ale skoro jest na trzecim roku… chyba, to musi mieć – podrapał się po brodzie, myśląc intensywnie – dwadzieścia jeden? Trzy lata mniej niż ja. Młodszych dzieciaków ze szkoły w ogóle nie pamiętam. O swoją posadę się nie martwię, ale nie przeczę, że gdyby przystawiła swoje biurko do mojego, to że by mi jakoś specjalnie przeszkadzało. Nie zaprzyjaźniliśmy się jakoś specjalnie mocno, aczkolwiek nie irytowała mnie swoją obecnością, a to już spory plus.
Calum też niewiele Doriena interesował. W ogóle nie był zżyty ze swoimi braćmi, czego nie można powiedzieć o siostrach. Ten wychuchany chuderlak raczej wnerwiał, niż wzbudzał jakiekolwiek pozytywne emocje. No ale skoro już o nim wspomniały…
– A co u Caluma? To jego nazywasz Kopciuszkiem? Pasuje. Jeszcze dodałbym Ciamajda. I tak, z tego co się orientuję to Ruth jest czystokrwista. Chcesz ich ze sobą zeswatać?
Chyba jednak pójdzie po drugi kawałek czekoladowego tortu.

______________________

Every memory that you hold dear



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 965
  Liczba postów : 600
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14309-vivien-o-i-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14332-w-odchlani#378419
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14330-poczta-void
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14333-vivien-o-i-dear#378429




Moderator






PisanieTemat: Re: Kawiarnia Solace   Nie Maj 21 2017, 16:09

Męczył mnie ten temat, męczyło mnie też zachowanie Fire - jasne, bardzo lubiłam poczucie humoru mojej kuzynki, ale nic nie przebiegło po mojej myśli - chciałam spotkać się z moim ukochanym bratem i po ludzku pogadać, a przeszliśmy na tak grząski grunt, że straciłam całą radość z tego spotkania. Blaithin była w moim życiu na co dzień, Doriena widywałam zdecydowanie rzadziej dlatego miałam trochę żalu do niej o to, że tak nam się wcięła w spotkanie.
Moja rodzinka zaczęła rozmawiać o Ruth, więc na moment się wyłączyłam - lubiłam Krukonkę, ale nie miałam zbytniej ochoty słuchać jak dziewczyna radzi sobie w biurze, bo według mnie nie miało to żadnego związku z tym co słychać u Doriena (wtedy jeszcze nie wiedziałam hehe), a w tym momencie obchodziło mnie tylko to.
Dopiero przy temacie naszego brata, po raz kolejny zaangażowałam się w rozmowę - chociaż Calum średnio za mną przepadał, ja bardzo interesowałam się nim i jego życiem, bo chciałam nawiązać z nim lepszą relację. Z pozostałymi braćmi byłam bardzo blisko i marzyłam o tym by stworzyć tak dobrą relację również z nim.
Niezbyt miłe teksty, które Dead i Fire rzucili w kierunku Caluma puściłam mimo uszu - nie miałam ochoty na przezywanie go, wolałam skupić się na konkretach.
- Miałam na myśli Lottę - powiedziałam prostując moją wypowiedź - Ciągle ich widuję razem i zwyczajnie zastanawiałam się czy coś między nimi jest. Chociaż trudno ukryć, że Wittenberg jest zdecydowanie ciekawszą kandydatką, aczkolwiek raczej nie dla Caluma...
Uśmiechnęłam się znacząco do Blaithin - wolałabym zeswatać Wittenberg z Dorienem, niż z Calumem, aczkolwiek raczej nie parałam się tego typu zajęciami i rzadko kiedy wtrącałam się w cudze życie.
Spojrzałam na zegarek myśląc o tym, że niestety niedługo będę musiała sie zbierać.

______________________



When I met you in the summer, took my heartbeat's sound!







Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Wyspa Skye, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 638
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 884
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13638-blaithin-astrid-dear#362967
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13646-not-a-bad-girl#363014
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13684-dziobek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13647-blaithin-astrid-dear#363019




Gracz






PisanieTemat: Re: Kawiarnia Solace   Sob Cze 03 2017, 22:59

W pewnym sensie Blaithin zawsze podziwiała Doriena, może ze względu na to, że potrafił zaakceptować pewne fakty i dostosować się do nich. W przypadku Gryfonki, potrzeba wyłamywania się i robienia na przekór była zbyt silna. Życie Deada było uporządkowane, a życie Fire wywrócone do góry nogami. W jego świecie wszystko miało swoje miejsce, swoje zasady i wartość, a Szkotki wręcz przeciwnie.
- No tak, w końcu ktoś dzięki komu nie musisz mówić do siebie, jeśli chcesz poprowadzić inteligentną rozmowę. - uśmiechnęła się całkiem ciepło, spoglądając na swojego kuzyna. Czasami próbowała domyślić się, czy jest szczęśliwy w związku z tym, kim się stał. Fire chciałaby, aby tak było. Mimo wszystko nie umiała przestać myśleć o swoich bliskich.
- Tak, jego. Dużo pali. - wzruszyła prawym ramieniem, nie zastanawiając się dłużej nad tym, że przywykła nadawać ludziom pseudonimy. Rozmowa znowu zeszła na temat związków, który niezbyt odpowiadał Gryfonce. - Chyba w porządku u niego. Trudno, żeby było inaczej, jeśli stara się trzymać z daleka od kobiet.
Fire nigdy nie potrafiła ustabilizować swojego życia uczuciowego, a co dopiero jeśli chodzi o innych ludzi. Z problemami sercowymi nie warto było zwracać się do Gryfonki, chyba że potrzebowało się kogoś, kto postawi ci Ognistą i sypnie paroma pełnymi pesymizmu "sentencjami", typu Nie warto kochać, zobacz do czego cię to doprowadziło.
- W życiu. - stwierdziła stanowczo, na pytanie o to, czy zechce zeswatać Ruth i Caluma. Lubiła oboje, ale nie wyobrażała sobie ich razem. Zresztą, związki nie były Fire potrzebne do szczęścia.- A Lotta to raczej przyjaciółka, z tego co wiem. Wybaczcie w ogóle, że aż tyle czasu wam zajęłam.
Rzadko przepraszała, a nawet jeśli, nie używała odpowiedniego tonu sugerującego skruchę. Nie chciała tego przeciągać ani w nieskończoność rozmawiać na temat miłości, więc podniosła się, odsuwając cicho krzesełko. Pożegnanie ograniczyła do krótkiego uśmiechu, po czym wyszła z kawiarni.

zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nieokreślony
Wiek : 24
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 919
  Liczba postów : 244
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14237-d-e-a-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14351-dead#379532
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14509-lumiere
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14386-skrzynia-umarlaka#380806




Gracz






PisanieTemat: Re: Kawiarnia Solace   Pon Cze 05 2017, 22:05

Zdecydowanie nie przewidywał poruszania tego typu tematów w trakcie spotkania z siostrą. Może wspomnieliby mimochodem o bardziej lub mniej udanych randkach, ale na pewno nie roztrząsaliby tych spraw z aż takim rozmachem. Nie winił kuzynkę, że zepsuła im dzień, ani trochę. Z nią widywał się jeszcze rzadziej niż z Vivien. Dorien zajął się swoim ciastem, gdy dziewczyny rozmawiały o jakiejś nieznanej mu pannie. Chwilę potem Fire wstała i pożegnała się, zostawiając dwójkę samych przy stoliku. Pogadali jeszcze o jakichś mało istotnych kwestiach, po czym obydwoje stwierdzili, że niestety muszą się rozstać. Dorien zapłacił rachunek. Odprowadził ją tyle ile mógł, ile starczyło mu czasu.

//zt x2

______________________

Every memory that you hold dear



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Kawiarnia Solace

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 16 z 16Idź do strony : Previous  1 ... 9 ... 14, 15, 16

 Similar topics

-
» Kawiarnia Solace
» Kawiarnia Lacciato
» Kawiarnia
» Kolorowa Kawiarnia
» Kawiarnia 'Petit Appetite'

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogsmeade
-