IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Wejście do podziemi

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3  Next
AutorWiadomość



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 28649
  Liczba postów : 32412
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Wejście do podziemi   Pon Gru 26 2011, 21:29


Wejście do podziemi
Jeśli tutaj trafiłeś - gratulacje dla ciebie. O tym miejscu wie naprawdę niewielu. Nawet były dozorca nie ma pojęcia, gdzie znajduje się wejście do lochów pod wieżą. Żeby się tu dostać, musisz przejść wokół murów, aż nie natrafisz na posąg garbatego czarodzieja. Naciskając na jego stopę, otworzysz zapadnię, przez którą wejdziesz do bardzo wąskiego korytarzyka. Na razie możesz iść tylko przed siebie, ale już po pięciu metrach natrafisz na pięciokątne pomieszczenie, w którym korytarz rozszczepia się na paręnaście innych, prowadzących do podobnych pomieszczeń. Tak, tak... znalazłeś się w istnym labiryncie. Wątpliwe jest to, czy znajdziesz stąd wyjście bez mapy.

UWAGA: Aby wejść obowiązkowo należy rzucić kostką w pierwszym poście. Nieparzysta – udaje Ci się wejść, parzysta – niestety nie udaje Ci się wejść. Jeśli już raz odkryjesz lokację możesz odwiedzać ją bez ponownego rzucania kością. Zezwala się zdradzić lokalizację tematu dwóm osobom towarzyszącym.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Skąd : Tennessee
Galeony : 7
Dodatkowo : Animag (Orlica), teleportacja
  Liczba postów : 1104




Gracz






PisanieTemat: Re: Wejście do podziemi   Pon Gru 26 2011, 22:59

Kiedy Hayley obudziła się rano tego dnia, czuła, że wydarzy się coś dobrego. Nie przejął jej widok mgły oplatającej błonia – w sumie kiedy ostatnio pogoda na nią jakkolwiek wpływała? – i była podejrzanie szczęśliwa. Nawet apetyt jej dopisywał, pierwszy raz od niepamiętnych czasów. Z radością rozpoznała dźwięk burczenia w brzuchu. Nawet uśmiechnęła się lekko i uśmiechała nadal, kiedy schodziła na kolację i kiedy siadała przy stole, kiedy smarowała Tosta grubą warstwą dżemu. Nie był to jakiś szczególny uśmiech, nadal ukrywał jej świętej pamięci dołeczki, ale to już było coś. Przybliżyła kanapkę do ust, by wgryźć się w nią z przyjemnością, gdy tajemnicza siła wyrwała jej ją z ręki. Fuknęła głośno, już chciała wszczynać kłótnię - no bo błagam, to ostatnio niecodzienny widok, Hayley w Wielkiej Sali! - kiedy zobaczyła, że to tylko sowa. Dziobała sobie ze spokojem jej kanapkę, leżącą na stole posmarowaną stroną do dołu. Dziewczyna już prawie ją przegoniła - z opóźnieniem dotarł do jej umysłu wniosek, iż sowy najczęściej przynoszą listy, od tak do Wielkiej Sali nie przylatują. I faktycznie, do nóżki ptaka przywiązana była pergaminowa koperta zaadresowana właśnie do niej. Do Hayley, nie sowy. Któż mógł do niej pisać? Wszak zerwała wszystkie kontakty!
Ostrożnie odwiązała przesyłkę od nogi sowy, która zaraz potem odleciała z resztką kanapki w dziobie. Dziewczyna obejrzała dokładnie wypisany atramentem adres - swój. Starała się rozpoznać pismo, ale jakoś nie mogła go dopasować do żadnego, które znała. Rozerwała wiec niecierpliwie kopertę.
Co takiego? Jaki zapas sherry? Gdzie wygrała? W nic przecież nie grała, prawie nie wychodziła z dormitorium. I kto normalny rozdaje nagrody w okolicach opuszczonej wieże?!
To było zdecydowanie dziwne. Trochę nawet pachniało… intrygą?
Ale może jest przewrażliwiona. Doszukuje się drugiego dna w byle czym.
W normalnych warunkach prychnęłaby, uznając list za durny dowcip. Niemniej jednak zaciekawił ją - nadawca wybrał sobie idealny wręcz moment.
Stawić się natychmiast, tak? Dobrze więc. Hayley wstała od stołu, zapominając o głodzie. Nawet nie wzięła nic do ubrania! Wyszła jak stała, w podziurawionym swetrze i dżinsach. Na zewnątrz przypomniała sobie o zimnie, ale powrót do wierzy i ubieranie się zajęłoby zbyt dużo czasu! A przecież miała się stawić natychmiast.
Gdy dotarła do opuszczonej wieży, byłą już cała zdrętwiała z zimna. Postępując według wskazówek, znalazła posąg i nadepnęła stopę. Jej oczom ukazał się wąski korytarz - gdy szła, niemal ocierała się ramionami o ściany, a wiadomo, jaka była chuda. Gdzieś w oddali usłyszała przyciszone głosy, ale może to było tylko złudzenie. Po jakimś czasie wędrówki dotarła do pięciokątnego pomieszczenia. Co teraz? Z niego odchodziło kilkanaście korytarzy, a w liście, po którym teraz uważnie przesuwała wzrokiem, nie było wzmianki o tym, który ma wybrać. Upewniwszy się o tym, upuściła pergamin na ziemię. Zajrzała do jednego z korytarzy. Ciemność. Do drugiego, trzeciego… to samo.
- Halo? - zachrypiała. Odchrząknęła i powtórzyła głośniej: - Halo, Zwariowany Piecyku?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 28649
  Liczba postów : 32412
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Wejście do podziemi   Wto Gru 27 2011, 01:24

Na końcu korytarza pojawiło się maleńkie światełko i Hayley mogła obserwować, jak powoli się powiększa podczas kiedy trzymająca je osoba coraz bardziej się zbliżała. Było to oczywiście zaklęcie Lumos na końcu różdżki należącej do ładnej blondynki, o dużych, brązowych oczach. Nie była ubrana specjalnie wyzywająco, chociaż na pewno stylowo i to w taki sposób, że w osobach do których mówiła zazwyczaj wzbudzała zaufanie. Mało kto wiedział, że tak naprawdę jest metamorfomagiem, a dodatkowo ma nadzwyczajne umiejetności manipulacyjne, dzięki którym ludzie nawet nie wiedzieli kiedy robią coś wbrew własnej woli. Annabeth, bo tak jej było na imię miała za zdanie wprowadzać nowicjuszy do siedziby i ogólnie... rozmawiać z nimi. Teraz, uśmiechnęła się ładnie do Hayley i wskazała jej kierunek, z którego właśnie przyszła.
- Szukasz Zwariowanego Piecyka, prawda? Zaprowadzę cię do naszego kierownika, z pewnością twoja nagroda już czeka na ciebie zapakowana... - Wzięła blondynkę pod rękę i prowadziła korytarzem, który teraz zrobił się na tyle szeroki, że obok siebie mogły iść trzy osoby. Drogę wciąż oświecało jedynie światełko różdżki, ponieważ naokoło panowały zupełne ciemności. Po kilku minutach, doszły do drzwi spod których wylewało się białe światło, Annabeth otworzyła je, pchnęła lekko dziewczynę, żeby weszła do środka, a sama oddaliła się w sobie tylko znanym kierunku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Slytherin
Rok Nauki : III
Wiek : 24
Skąd : Southampton UK
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 24
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 25




Gracz






PisanieTemat: Re: Wejście do podziemi   Sro Lis 07 2012, 20:24

Po spotkaniu w Sali szpitalnej chciała skierować się do swojego dormitorium jednak zanim zdążyła całkowicie zejść ze schodów dopadła ją Goldine niosąc w dziubku jakiś zwitek. Zachukała na powitanie ocierając się o szatynkę przez co wywołała uśmiech na twarzy dziewczyny. Notka którą przeczytała zdziwiła ją lekko ale jak wzywają to się idzie, szczególnie że lubiła tego profesora. Wzruszyła ramionami zwijając notkę w rulonik który wsunęła do swojej szaty i pozwoliła Goldine odfrunąć na dalszy odpoczynek, kilka sekund później zbiegała dalej po schodach aż znalazła się w holu głównym kierując się do wyznaczonego miejsca. Kiedy tam dotarła kilkanaście minut później oparła się o ścianę czekając na Profesora jak było zaznaczone w notatce. Była cholernie ciekawa o co chodzi. Wszystko ostatnimi czasy było dla niej zakręcone…ciężko było rozpoznać się kim jest prawdziwy przyjaciel a kto go tylko udaje. Każdy miał tyle twarzy…tyle celów…Tiffany również miała swoje, jak każdy. Były to jasne cele i prawa jakimi się kierowała, może i była uważana za większość za bitch i osobę z którą lepiej nie zadzierać, pewnie w tym było trochę racji ale też miała uczucia choć bardzo głęboko ukryte. Nie lubiła ich uzewnętrzniać ponieważ wtedy łatwo byłoby ją zranić. A Morganowie się nie dają byle komu ranić. Takie rozmyślenia mogłaby snuć całą dobę i prawdopodobnie nic by się w tej kwestii nie zmieniło oprócz tego że byłby następy dzień. Dopiero po dłuższej chwili ocknęła się by sprawdzić czy nie przegapiła profesora ale nie…nikogo nie było. Wolałaby nie był to jakiś żart…nie lubi żartów ani niespodzianek.

//jaka słabizna przepraszaaam poprawię się xD
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Nottingham, Anglia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 441
Dodatkowo : wilkołactwo
  Liczba postów : 446
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3574-jeannette-leanne-villeneuve
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3580-circus#108992
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3578-poczta-jeannette
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7719-jeanette-leanne-villeneuve#214305




Gracz






PisanieTemat: Re: Wejście do podziemi   Czw Lis 15 2012, 18:28

Jeanette, już zdrowa po ostatnim niefortunnym spotkaniu z centaurami, odebrała list i schowała swoje rzeczy. Pracowała właśnie nad jedną z tajemnic, na którą ostatnio się natknęła, lecz nie miała nic przeciwko zostawieniu tej roboty na później - od jakiegoś czasu wpatrywała się tylko w zapiski i przekładała kartki, porównując różne informacje, było to jednak na nic. Dane, które miała, nie chciały się ze sobą zgadzać, a jedna odpowiedź przeczyła następnej. Wyglądało na to, że trzeba będzie ruszyć w teren i poznać kilka nowych szczegółów. Nie rozpaczała, to lubiła najbardziej.
Jednak wracając, spaliła list od Farida, aby pozbyć się niechcianych dowodów i szybko ruszyła do Hogsmeade. Do opuszczonej wieży wśliznęła się niepostrzeżenie, a tak przynajmniej jej się wydawało. Sherazi zapewne pilnował całego obiektu.
Ostrożnie zeszła do wejścia, prowadzącego do podziemi i ujrzała tam Tiffany. Wszystko tak, jak w planach.
- Tiffany? - zaczęła niepewnie, przyglądając się dziewczynie i udając zdziwienie. - Co... co tu robisz? - zapytała, stając w sporej odległości od dziewczyny, ale dokładnie naprzeciwko niej.

//przepraszam bardzo, bardzo, bardzobardzo za zwłokę, miałam trochę problemów ostatnio

//btw, Farid, liczę na połączenie sił w improwizacji z tą próbą ;p może być najpierw mg, nie obrażę się!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 28649
  Liczba postów : 32412
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Wejście do podziemi   Pią Sie 22 2014, 23:12

Nie do wiary ile można zobaczyć w tym dość znanym kawałku ziemi, który służy za podłoże dla wioski. Już dawna słyszano o tym, że może gdzieś tutaj były prowadzone wykopaliska dotyczące Kamieni Morgany, które gdzieś tam w świecie dorosłych były już dość znane. Dlaczego właśnie tu? Bo to magiczna wioska. Dość błaha odpowiedź, może miejscami żałosna, ale co zrobić. Ludzie plotkują. Mówili, że jak ktoś tutaj podłubie łopatą przez kilka godzin dziennie, to zarobi trochę pieniędzy, a może i kremowe piwo mrożone dostanie do ręki.
Nie spełniło się ani jedno, ani drugie. Bezowocne poszukiwania nie zachęciły zleceniodawcy do sypiania galeonami z sakiewki... Wszystko zostało tutaj takie rozszarpane i porzucone. Nawet nie zagrodzone. Gdyby biegały tu dzieciaki... Byłoby niebezpiecznie.
A co tu robił Adrien Goldenvild? Merlin jeden raczy wiedzieć. Kierował tu swe kroki pewnie zaciekawiony tym co mogło się tu dziać za dnia.
A czemu Eric Night szedł za nim? Może to czysta ciekawość, albo żądza dowiedzenia się czegoś więcej? Grunt, że w ruch poszły różdżki i ktoś świsnął drętwotą w kierunku jednego z nich, a potem się ulotnił.

W zależności od tego, które z was zacznie rzuca kostką.
Parzysta - zaklęcie cię trafia, licz na pomoc partnera
nieparzysta - zaklęcie omyka się obok ciebie o włos
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Skąd : London
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 78
  Liczba postów : 75
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9281-eric-night
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9283p15-eric-night#262519
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9383-shadow-za-swoim-panem
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9285-eric-night




Gracz






PisanieTemat: Re: Wejście do podziemi   Sob Sie 23 2014, 19:03

Młody Puchon od zawsze był pełen energii, której nie potrafił spożytkować na nic przydatnego. Tak z resztą było tego dnia. W końcu skończyły się wakacje i trzeba coś robić, dlatego bez dłuższego wahania ruszył za całkiem ładnym Ślizgonem, który w jakimś celu udał się w stronę posągu starca.
Blondyn nie dojrzał, przy czym chłopak tak długo majstrował, ale kiedy w końcu ruszył przed siebie, chłopak nie namyślając się poszedł za nim. Co za głupiutki chłopiec. Miał nadzieję na dobrą zabawę - chyba do tej pory nie zrozumiał, że Puszek i Ślizgon - nawet student - to nie jest dobre połączenie.
Szedł za nim wąskim korytarzem, nasłuchując stuku butów chłopaka. Trudno było cokolwiek zobaczyć, a jakoś nie uśmiechało mu się używanie teraz zaklęcia, kiedy - miał nadzieję - sami byli w tak przerażającym miejscu.
Czego Ślizgon mógł szukać w tym dziwnym labiryncie? Eric zorientował się już jakiś czas temu, że znajdują się p o d wioską i niezbyt spodobała mu się ta wizja. Zakopanie żywcem to zdecydowanie nie jest fajne uczucie.
Kiedy doszli do pomieszczenia w którym rozwidlały się drogi, usłyszał przed sobą szmer. Odruchowo dotknął różdżki, ale widocznie atakujący osobnik był szybszy.
Zaklęcie go dosięgło i biedne, wiotkie ciało Erica, które zdecydowanie nie było przyzwyczajone do nagłych magicznych ataków zwyczajnie osłabło i chłopak... Zemdlał. Chociaż w sumie nic w tym dziwnego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 22
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 198
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 339
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5444-adrien-goldenvild
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5445-adrien-goldenvild
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5446-shrek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7212-adrien-goldenvild




Gracz






PisanieTemat: Re: Wejście do podziemi   Nie Sie 24 2014, 16:38

Szczerze powiedziawszy kompletnie nie miał pojęcia co tutaj robił. W Hogsmeade się błąkał i szukał czegoś czym mógłby się zająć. Szukanie pracy bardzo go wykańczało, oczywiście nie zajęło mu to całego dnia, bo dopiero co zaczął, ale musiał myśleć o tym bardzo poważnie skoro chciał swoją siostrę wziąć pod swoje skrzydła i mieszkać z nią. Zaproponował jej to, ale jej reakcja była spowodowana tym, że była na niego zła iż zrezygnował ze studiów, ale nie mógł pogodzić studiowania z pracą to byłoby naprawdę za wiele. Trudno. Raz się żyje. Również niekiedy żałował, że przestał studiować, ale teraz już nic nie dało się zrobić. Jakoś to będzie. Tak? Przynajmniej miał taką nadzieje.
Tutaj przyszedł, ponieważ słyszał o tych dziwnych wykopaliskach, a że akurat miał wolny czas mógł tutaj zajrzeć tym bardziej, że nie liczył na szybki powrót do Hogmeade, tutaj pracy nie było musiał szukać czegoś w Londynie, tam może będzie jakaś możliwość dla niego.
Szedł przed siebie, nie słyszał, ażeby ktokolwiek za nim szedł, ale gdy upadł już tak. Usłyszał dość głośny trzask odwrócił się i zobaczył Erica leżącego na ziemi. Bez wahania wyjął swoją różdżkę i kierował nią w niewiadomym kierunku, ażeby znaleźć sprawcę tego wydarzenia. Na daremnie. Gdy upewnił się, że nikogo nie ma podbiegł do chłopaka i widząc, że zemdlał wykierował różdżkę w jego twarz. Woda, wiedział, że to go ocuci, przynajmniej miał taką nadzieję. Na pomocy się nie znał, ale tutaj działał impulsywnie.
- Aquamenti. - mruknął po czym lekki strumień wody oblał twarz chłopaka. Miał nadzieję, że to mu pomoże, jeżeli nie to będzie mały problem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Skąd : London
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 78
  Liczba postów : 75
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9281-eric-night
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9283p15-eric-night#262519
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9383-shadow-za-swoim-panem
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9285-eric-night




Gracz






PisanieTemat: Re: Wejście do podziemi   Nie Sie 24 2014, 19:36

Dziwne uczucie. Nagle oberwać zaklęciem, być na to kompletnie nieprzygotowanym i zapadać się w ciemność chociaż zaledwie chwilę wcześniej szło się jak gdyby nigdy nic prawie pustym korytarzem.
Co się właściwie stało? Przejmująca cisza, nic tylko wszędobylska ciemność. Samotność. Dlaczego to tak okropne uczucie? Strach przed samotnością, kilka lat w nadziei i nagle od tak jesteś sam.
Nie, Eric, skup się.
Blondyn poczuł zimne, mokre... coś na twarzy. Swoją drogą wyglądał jakby spał. Był naprawdę śliczny. Długie, lokowane włoski ułożyły się wokół jego głowy i ramion jak aureola, taki słodki aniołek.
Po jakimś czasie otworzył swoje głęboko błękitne oczy i spróbował skupić na czymś wzrok. Wypadło na różdżkę, więc prawie zrobił zeza. Potem wzrok mu się wyostrzył i dojrzal też chłopaka za którym szedł, chociaż z trudem. Nadal było ciemno.
-Co... -Odchrząknął lekko i usiadł, przymykając oczy. Odgarnął włosy na jedno ramię i zakrył twarz dłońmi, próbując się uspokoić. Kiedy już mniej-więcej mu przeszło uniósł twarzyczkę żeby spojrzeć na chłopaka. Co za wstyd. Zbierało mu się na płacz - przecież nie chciał go śledzić!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 22
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 198
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 339
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5444-adrien-goldenvild
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5445-adrien-goldenvild
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5446-shrek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7212-adrien-goldenvild




Gracz






PisanieTemat: Re: Wejście do podziemi   Czw Wrz 04 2014, 11:41

Jedyne nad czym w tym momencie zastanawiał się Adrien jest to skąd ten puchon się tutaj wziął. Znał go jedynie z widzenia w szkole. Jest przecież od niego młodszy o cztery lata. Nigdy ze sobą nie rozmawiali, chyba że rozmawiali, ale to tak przelotnie i o dupie marynie całkowicie bez sensu. Były ślizgon na tyle się zmienił, że postanowił ratować świat tak ogólnie więc dlaczego miał nie uratować bezbronnego chłopaka? Poza tym to samo mogło się stać Adrienowi i pewnie Eric byłby wtedy gotów mu pomóc.
- Widziałeś kto to był? Jedynie jakaś postać przeleciała mi przed oczami. Kurde... Nawet w podziemiach nie można być bezpiecznym.. - mruknął. Od razu wspomniała mu się wizyta przy ceglanej ścianie ze swoją siostrą kiedy to powiedział jej, ażeby sama nie chodziła po Hogsmeade i po Londynie bo jest tam bardzo niebezpiecznie, na szczęście ta do Londynu się nie wybierała, a do Hogsmeade pewnie ze swoimi znajomymi dopiero wiadomo zawsze lepiej niżeli w pojedynkę, nie?
- Wszystko gra? Cieszę się, że woda z różdżki pomogła, bo jeżeliby nie pomogła byłby spory problem. - mruknął. Zawsze bardziej skupiał się na zaklęciach ofensywnych i obronnych, ale nigdy na leczniczych, które miałyby na celu pomóc komukolwiek, ale w tej chwili pomyślał, że woda byłaby doskonałym rozwiązaniem i tak właśnie było.
- Jeżeli chcesz to mogę Cię osuszyć z tej wody, w przemoczonym ubraniu... No nie fajnie się chodzi. - powiedział do niego i uśmiechnął się. Był naprawdę ładnym chłopakiem, a że Adrienowi nie przeszkadzała płeć, a w obecnej chwili nikt go nie chciał, dlaczego miałby żyć sobie sam?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 28649
  Liczba postów : 32412
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Wejście do podziemi   Nie Paź 26 2014, 09:11

Niewiarygodne! Jak Twoja praca nie mogła być satysfakcjonująca dla profesora Morrisa? Zawsze wiedziałeś, że ten człowiek jest bardzo wymagający, ale siedziałeś nad najważniejszymi duchami w Historii Magii kilka nocy. Było Ci niesamowicie przykro, więc ze spuszoną głową ruszyłeś do Opuszczonej Wieży. Jeszcze nie wiesz, że czeka Cię zadanie Złotego Sfinska. Ciągle zastanawiasz się, o czym mogłeś zapomnieć w swoim wypracowaniu. Po wejściu do wieży odczuwasz, że na dworze jest zdecydowanie cieplej. Oplatasz się jeszcze szczelniej szalikiem i rozgrzewasz dłonie swoim oddechem. Nigdzie nie widzisz profesora, przez co zaczynasz czuć niepokój. Wchodzisz schodami na półpiętro, a tam Twoim oczom ukazuje się sterta kamieni. Musisz przejść między nimi, aby przedostać się do drzwi, które prowadzą na kolejne piętra. Trzęsąc się z zimna, pokonujesz tor przeszkód, ale zauważasz, że w kamieniach wyryte są starożytne runy. Jako uczestnik Złotego Sfinksa nie możesz już przejść obojętnie, zaczynasz oglądać każdy możliwy kamień. Wyjmujesz notatnik, przepisujesz znaki i od razu je tłumaczysz. Musisz rzucić kostką, aby zobaczyć jak poszło Twojej postaci.
Informacje ogólne:
=>Jeśli posiadasz ponad 25 pkt(czyli od 26 punktów) z Historii Magii i Starożytnych  przysługuje Ci dodatkowy rzut kostką i za ważną uznawana jest dla bardziej korzystna dla Twojej postaci.
=> Jeśli nie wykonałeś poprawnie zadania, możesz rzucić kostką dopiero na następny dzień (chyba że patrz podpunkt 2)
=> Nieważna jest kolejność osób, które napiszą w tym temacie, jak to było w poprzednich zadaniach.
=> Proszę o nieoszukiwanie w kostkach, przypominam, iż to tylko zabawa
Kostki:
Spoiler:
 
Kod do posta
Spoiler:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Skąd : Hereford, Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1231
Dodatkowo : najmłodsza Blythe, klon Psyche
  Liczba postów : 1084
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8678-utopia-blythe
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8680-utopia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8682-utopia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8681-utopia-blythe




Gracz






PisanieTemat: Re: Wejście do podziemi   Nie Paź 26 2014, 12:18

Jak to możliwe, że pomieszała coś w zadaniu? Przecież to takie niepodobne do Utopii, która najbardziej na świecie starała się właśnie z historii magii i starożytnych run. A może po prostu opuściła się przez to, że zaczęła skupiać się na zadaniach z zaklęć? Pełna zażenowania, ale też lęku, podążyła ścieżką w stronę Opuszczonej Wieży. Dosyć dziwne miejsce spotkań z nauczycielem, ale cóż mogła poradzić na to, że wybrał właśnie je?
Pogoda nie dopisywała, więc Blythe zarzuciła kaptur na głowę i okręciła się szczelniej chustą, by przypadkiem się nie przeziębić. Jeszcze tego jej brakowało! Chociaż ostatnio miewała takiego pecha, że chyba nie było o czym mówić.
Nie miała zielonego pojęcia, gdzie podziewał się profesor Morris, ponieważ nie było go ani w okolicy wieży, ani wewnątrz niej. Za to uwagę dziewczyny przykuły dziwne kamienie, najwyraźniej celowo tutaj poukładane. Na każdym były wyryte jakieś runy i mimowolnie zabrała się za tłumaczenie ich. Może to chytry plan nauczyciela, by sprawdzić jej umiejętności? Albo dała się wrobić w następne zadanie ze Sfinksa. I ta druga opcja wydawała się najwłaściwszą.
Przyglądała się z uwagą runom, ostatecznie dochodząc do tego, że będzie musiała przywołać ducha. Czyżby powtórka z lekcji z profesor Magyar? Ruszyła więc na wyższe piętra, by odnaleźć docelowe miejsce.

zt

Ilość punktów z Historii Magii i Starożytnych Run 32
Wyrzucona kostka: 1
Link do losowania *klik*
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Nauczyciel
Rok Nauki : VII
Wiek : 20
Skąd : Szwecja
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 783
  Liczba postów : 589
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8353-gittan-svensson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8359-stworzmy-historie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8360-gittan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8361-gittan-svensson




Gracz






PisanieTemat: Re: Wejście do podziemi   Pon Paź 27 2014, 11:26

Ilość punktów z Historii Magii i Starożytnych Run 35
Wyrzucona kostka: 1
Link do losowania *klik*
Ostatnimi czasy więcej czasu spędzała u Rasheeda niż w Hogwarcie, więc jej znajomi mogli trochę na tym ucierpieć. Dopiero gdy przyszedł list również od Dyrektora, uznała, że to jest już przesada, skoro nawet staruszek wie, jaką nierządnicą jest i co porabia po zajęciach. Głośno dramatyzowała i gestykulowała. Nagle sowa wypuściła plakietę prefekta oraz drugi list z wiadomością o przyznaniu stypendium. Wtedy przestała w końcu gadać. Trzymała odznakę i patrzyła to na nią, to na Rasheeda. I po chwili odparła tylko: ha, kto tu będzie komu teraz dawać szlabany, Sharker! Gdy przygotowywała śniadanie razem ze skrzatem, wciąż uważając, że jest to niepotrzebne wykorzystywanie go jako czarnego murzyna, otrzymała również list od profesora Morrisa. Zaczęła przeklinać po szwedzku. Jej praca za słaba? Czego nie dodała? Rozpisała się na piętnaście rolek pergaminu ostatnio! Spędziła kilka nocy na kaligraficznym przepisywaniu wypracowania. Myślała, że poznała już wymagania profesora Morrisa. Chciała aplikować na asystentkę Adena, a tu takie rzeczy. Nie, to musiała być jakaś pomyłka. Rzuciła wszystko, co miała w ręku na podłogę, krzyknęła jeszcze po szwedzku, iż Sharker ma sobie sam zrobić śniadanie i rozjuszona skierowała się do Hogsmeade. Dlaczego jej nie docenia i tak ciągle dobija? Gittan wyraźnie posmutniała. Kiedy dotarła do Opuszczonej Wieży, coś nie grało. Opatuliła się bardziej swoim płaszczem, a potem dodatkowo jeszcze szalikiem. Dlaczego wybrał aż tak mroczne miejsce?
- Profesorze? - krzyknęła, ale odpowiedziała jej tylko pustka i świsty wiatru przechodzące między kamieniami. Weszła w głąb wieży, ciągle szukając znajomej sylwetki. Zaczęła się niepokoić. Tu było naprawdę mrocznie i nie chciała nawet myśleć, że może zaraz dotknąć jakiegoś świstokliku, który przeteleportuje ją w wysokie góry i będzie musiała przeżyć tam kilka dni. A wtedy zobaczyła stertę kamieni ze znakami runicznymi. Piórem od Frejki zaczęła skrobać notatki w swoim zeszycie. Zaczęła je od razu tłumaczyć, co oczywiście zajęło dłuższy moment, a śladu po profesorze Morrisie nadal nie było. Odczytała, że musi przejść na szczyt opuszczonej wieży i przywołać ducha. Przedostała się przez kamienie, a następnie otworzyła drzwi na klatkę schodową.
zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Seul, Korea Pd.
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 1992
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 534
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9606-lavern-taeheon-earl
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9607-przemoknijmy-na-spacerze-w-deszczu#269146
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9608-modna-sowa-hehs#269150
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9609-lavern-taeheon-earl#269151




Gracz






PisanieTemat: Re: Wejście do podziemi   Sro Gru 17 2014, 12:31

Lavern był naprawdę niezadowolony z otrzymanego listu. Myślał, że ostatnie zajęcia u profesora Morrisa poszły mu naprawdę nieźle, lecz najwyraźniej dość mocno się pomylił. Ale to nie była jego wina, że przydzielony partner postanowił olać współpracę, zostawiając biednego Koreańczyka na lodzie. Dosłownie potraktował go jak powietrze, czym z pewnością musiał rozzłościć Adena, ale L. nie musiał przez to cierpieć.
Niemniej jednak naprawdę zależało mu na poprawieniu ocen z Historii oraz Run, toteż zabrał ze sobą ostatnie notatki i biegiem udał się do opuszczonej wieży gdzieś w Hogsmeade, ostatecznie stając przed wejściem do podziemi.
Nie rozumiał, dlaczego właśnie to miejsce zostało wybrane na korepetycje. Przecież w zamku było tyle ciekawych sal, a biblioteka dawała naprawdę ogromne możliwości. Przecież mogli spotkać się przy jednej z ławek i omówić rozpatrywane zagadnienia. Nie, profesor musiał postawić na swoim, ściągając go tutaj.
Wszedłszy do środka, całkowicie zapomniał o lekcji. Widział wyryte w kamieniach znaki i niemal instynktownie zabrał się za ich przepisywanie na jedną z czystych kartek. Wiedział o swoich brakach, lecz absolutnie nie przypuszczał, że tym razem ktoś mógł dać tak trudne zagadnienia. Oczywiście miał świadomość wygórowanych wymagań, choć czasami przydałaby się odrobina luzu. Tylko odrobina odpoczynku, bowiem L. nieszczególnie zwracał uwagę na nadmiar narzuconych na niego obowiązków i właśnie jego nieuwaga dała o sobie znać.
Potknął się o jakiś kamień, upadając z krzykiem na ziemię, słysząc dość nieprzyjemny trzask. Przez chwilę leżał bez ruchu, czując dziwne, promieniujące kłucie w nodze. Gdy próbował nią poruszyć, niemal wrzasnął, ale w porę zacisnął wargi i zgrzytając zębami, pozwolił kilku łzom spłynąć po policzkach.
To chyba byłoby na tyle, jeśli chodziło o jego dalszy udział w zadaniu. Z pomocą pośpieszył mu profesor Morris, zabierając do skrzydła szpitalnego, choć L. wyraźnie opierał się przed tym. Nie chciał odpaść z konkursu przez drobny wypadek. To tylko złamie. Nic więcej, aniżeli zwykłe pęknięcie. Nic poważnego. Naprawdę.

z/t

Ilość punktów z Historii Magii i Starożytnych Run 20
Wyrzucona kostka: 5 i parzysta
Link do losowania *klik*
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 35
  Liczba postów : 41
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12972-william-o-connor
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12978-time-for-tea
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12977-poczta-williama#348761
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12979-william-o-connor#348766




Gracz






PisanieTemat: Re: Wejście do podziemi   Pią Lip 01 2016, 20:20

Czy nie mieli przypadkiem iść na jakąś wieże? Czy William był już pijany? Czy coś mu się pomyliło? Co on tu właściwie robił? Takie pytania, kołatały się w głowie biednego Krukona - ostatnio jakoś rzeczywistość mu się chyba zakrzywiała i coraz mniej rozumiał swoje własne posunięcia.
Trzeba coś Tori oddać - gdyby nie ona, nigdy nie znalazł by tego miejsca. Gdyby nie fakt że to nie powód by przestał się na nią boczyć, to by...mogło być powodem by przestać sie na nią boczyć (użytkownik zapłakał widząc zdanie które właśnie napisał).
Dobra - więc był w jakichś...lochach? Z osobą której nienawidził która posiadała butelkę whisky. Świat jest dziwny i pisał scenariusze którego nie powstydziliby się nawet obłąkani, ale skoro już tak było to trzeba było korzystać. W takim miejscu jak to dziwne rzeczy się działy, więc w sumie mógł nawet sobie na trochę pozwolić - oczywiście trzymając się diabelskiego planu, ale czy było powiedziane że nie będzie mógł mieć z tego namacalnych, dosłownie namacalnych profitów? Nawet trochę się rozluźnił, a towarzystwo Ślizgonki mniej mu wadziło - pierwsze oznaki że whisky przemówiło.
- Muszę przyznać, że jestem pełen podziwu że znalazłaś wejście. Nie ukrywając, nie sądziłem że jesteś tak niebywale inteligentna i sprytna - poinformował dziewczynę swoim wypranym z emocji tonem. Rozejrzał się z zainteresowaniem po czym uznał że nie pogardziłby papierosem, ale nie bardzo wiedział gdzie wrzucił paczkę więc chwilowo uznał że trzeba odłożyć to w czasie. Później. Tak, później brzmiało dobrze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Francja/Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 482
Dodatkowo : pół wila
  Liczba postów : 451
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12900-toralei-lacroix
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12903-zombie-ruletka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12904-fire
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12905-toralei-lacroix




Gracz






PisanieTemat: Re: Wejście do podziemi   Pią Lip 01 2016, 21:06

1

Mieli iść na wieże. Jednak to miejsce miało więcej niż jedne drzwi. Można było dostać się na schody do góry, ale można też było dostać się na schody w dół. W tej plątaninie ostatecznie doszli w przeciwnym kierunku. Do podziemi. A Tori co? Nie zamierzała się przyznawać, że stało się to specjalnie. Zazwyczaj w takich miejscach pojawiała się właśnie przypadkiem. Następnym razem będzie wiedziała jak się tu dostać. Może to jakoś wykorzysta? William też będzie miał taką możliwość.
- Ale labirynt, nie? - Rzuciła, gdy znaleźli się w jakimś korytarzu. Właściwie, to tu była jeszcze większa możliwość, żeby się zgubić. Zastanawia mnie czy jeśli dojdą daleko, to uda im się kiedykolwiek stąd wyjść. Toralei jednak się nad tym nie zastanawiała. Szła przed siebie co jakiś czas zaglądając, czy William się nie zgubił. W drodze też otworzyła butelkę whisky, z której upiła solidny łyk, by chwilę później wystawić ją z propozycją w kierunku krukona.
Udało im się dojść ostatecznie do jakiegoś ślepego korytarza. Widząc, że w ów niewielkiej sali nie ma już ani drzwi, ani okien (a właściwie prawie nic nie widząc z powodu panującej tutaj ciemność) oparła się o jedną ze ścian. Zamrugała kilka razy chcąc przyzwyczaić oczy.
-Chyba nas zgubiłam - Oświadczyła nagle tak, jakby chłopak nie zauważył tego jeszcze - Więc może lepiej mnie jak na razie nie podziwiać - Mimo wszystko zrobiło jej się na prawdę przyjemnie. Inteligentna. Sprytna. Zamiast piękna, cudowna, urocza, anioł. To zdecydowanie brzmiało dużo lepiej. Czyżby pojawił się ktoś, kto dostrzegł, że za śliczną buzią jest też świetny charakter? Od jego słów nie mogła przestać się uśmiechać. Na prawdę się cieszyła i to było widać również w jej głosie, który przestał być niepewny. Chłopak idealnie trafiał - prosto w dziesiątkę. Trafił w jej największy kompleks i go całkiem nieźle spacyfikował na jakiś czas.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 35
  Liczba postów : 41
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12972-william-o-connor
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12978-time-for-tea
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12977-poczta-williama#348761
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12979-william-o-connor#348766




Gracz






PisanieTemat: Re: Wejście do podziemi   Pią Lip 01 2016, 21:30

- Całkiem spory. Interesujące - stwierdził, w końcu będąc szczerym. Naprawdę lubił wszelkie labirynty i sytuacje bez wyjścia. To pomagało rozwiać ewentualną nudę, zająć swój umysł czymś istotnym - zresztą zawsze pociągała go możliwość znalezienia się w sytuacji bez wyjścia, podczas której nie bardzo będzie wiedział co ze sobą zrobić. Może to jakieś spaczenie, ale podświadomie czasem chciał być w beznadziejnej sytuacji - tak o, żeby się sprawdzić. Niezbadane są wyroki herbaciane.
Oczywiście bez żadnych już oporów przyjął od Tori butelkę i pociągnął sowitego łyka - mimo że zwykle się nie upijał, to uznał że tym razem gdyby był pijany to wcale by mu to nie zaszkodziło jakoś specjalnie. Co prawda jego korzenie utrudniały mu na upicie się tak małą ilością alkoholu, ale stan "wyraźnego wcięcia" też brzmiał nieźle.
Gdy w końcu gdzieś dotarli i zrobiło się nadmiernie ciemno, w pewien sposób odetchnął z ulgą - nie widział jej zbyt wyraźnie, przez co jakoś jakby mniej jej nie lubił - może i chwilowo, ale to wystarczyło by bawić się nie najgorzej w zaistniałej sytuacji.
- Hmm, czy ja wiem? Z wartościową, interesującą towarzyszką nawet zgubienie się może być pasjonujące. - powiedział cicho, posyłając w powietrze uśmiech którego prawdopodobnie nie będzie jej dane zobaczyć. Jakoś tak lżej mu było na duchu, mimo że dalej kłamał, jednakże w takiej ciemności jakby nie mógł tego dostrzec - jak tak dalej pójdzie, to sam siebie przekona że to co mówi to najszersza prawda prosto z serca. To by było dopiero ironiczne - gdyby szczery i bezpośredni facet zaczął kłamać tak dobrze że przekonałby sam siebie. Tak czy siak zbliżył się do niej i złapał ją za rękę.
- Dlatego też dobrze, że ktoś tak pasjonujący jest przy mnie - powiedział, zastanawiając się nad sensem życia, czy być czy jednak nie być i jakie ogólnie on właściwie miał priorytety w życiu, zanim mu się coś pomyliło i mózg wyciekł mu przez uszy, żeby wsmarować się w podłogę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Francja/Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 482
Dodatkowo : pół wila
  Liczba postów : 451
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12900-toralei-lacroix
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12903-zombie-ruletka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12904-fire
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12905-toralei-lacroix




Gracz






PisanieTemat: Re: Wejście do podziemi   Pią Lip 01 2016, 21:49

Ona za to miała słabą głowę, więc już czuła objawy wstawienia się. Jeszcze kilka porządnych łyków, a nim opróżnią pół butelki będzie ledwo stała na nogach. Na szczęście żeby urwał jej się film trzeba było już więcej alkoholu. Nawet jeśli nie do końca będzie panowała nad tym co robi, to jednak przez dłuższy czas będzie tego świadoma. To dawało jej pewnego rodzaju pozwolenie do picia. Choć nie powinna. Zdecydowanie nie powinna, a już szczególnie dzisiaj, o czym przekona się jeśli nie uda im się stąd wyjść.
-Musisz mi przestać tak bardzo słodzić, bo się zarumienię. Chociaż po ciemku i tak nie widać - Zażartowała cicho. Tak, jakby myślała, że ktoś ich podsłuchuje. W takich miejscach nagle brało ją na szeptanie. Może jest tu jakiś wielki potwór, który mógłby ją dopaść? Jest taka szansa, prawda? Choć gdyby to była prawda, to zamiast się kryć chętnie by go poszukała. Chyba, że miałby mieć zniekształconą, ludzką twarz. To ją przerażało najbardziej na świecie. Dlatego swego czasu uparcie uczyła się Patronusa. Dementorzy wpisywali się w jej lęk.
-Cieszę się, że tak myślisz - No i się speszyła po raz kolejny. Cały czas dotykał swoimi komplementami jej charakterów. Mimo, że ten chłopak był bardzo dziwny, to jednak czułą się coraz bardziej nim urzeczona. Pozwoliła się nawet złapać za rękę i sama lekko go ścisnęła. Nie była pewna, czy powinna. Cały czas po głowie chodziło jej, że przecież spotykała się z Casimirem. Ale w sumie... W sumie go odrzuciła. Jednak nie po to, by spotykać się z kimś innym. Głupiała. Ewidentnie głupiała. Wpatrywała się w miejsce w którym stał chłopak korzystając z tego, że mogła oglądać jego kontur bez strachu o hipnozę. Słychać było jak głośni przełknęła ślinę. Widać było, że nie do końca wie co ma zrobić z tym... Z tym dziwnym spotkaniem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 35
  Liczba postów : 41
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12972-william-o-connor
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12978-time-for-tea
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12977-poczta-williama#348761
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12979-william-o-connor#348766




Gracz






PisanieTemat: Re: Wejście do podziemi   Pią Lip 01 2016, 22:08

William z kolei na pewno bardzo chciałby panować nad sytuacją, tak bardzo jak chciałby nad nią panować, jednakże nie panował nad nią zupełnie przez co była...nieopanowana. Jednakże dość już o panowaniu - o tym zostało pomyślane już wszystko co tylko mogło, więc może warto przejść do czegoś innego. Nieznacznie zakrzywiała mu się rzeczywistość - nie żeby był pijany, po prostu miał...świadomość że pił. Coś w ten deseń - zupełnie jakby czas trochę zmienił swój bieg, a on odczuwał go nie tak jak powinien, wyczuwał też charakterystyczne mrowienie w twarzy którego wolał unikać - zwykle motywowało go ono do spożywania takiej ilości alkoholu by nie obudzić się w zbyt przyjemny sposób, a chyba nie powinien. Zresztą nie mieli tyle. Przegłosowane, przegadane, najlepszy argument na świecie.
- Nie nazwałbym tego słodzeniem. Po prostu jestem szczerym człowiekiem. - odparł półprawdą. Fakt faktem - był szczerym człowiekiem, to że nie korzystał z tej cechy swojego charakteru w tej chwili to już zupełnie inna sprawa, która nie powinna być wpisywana w rachunek pod żadnym pozorem.
W końcu zauważył jakiś znak z jej strony - ścisnęła go. Absolutnie nie wiedział jak to odebrać, ale to coś musiało znaczyć. Prawdopodobnie. Cokolwiek. Jego myśli aktualnie gubiły się pomiędzy sobą - przez odgrywanie kogoś kim nie jest, miał problemy z własną tożsamością i wszystko mu się mieszało.
- Cieszę się, że przypadek zetknął nas ze sobą. Rzadko mam okazję zapoznać kogoś interesującego. A Ty na pewno taka jesteś. - powiedział cicho i nieznacznie się zbliżył. Dotknął wierzchem dłoni jej policzka, mając jeden z najdziwniejszych wyrazów twarzy jakie tylko mógł zademonstrować (gdyby jeszcze ktokolwiek był w stanie to zobaczyć). Taka pustka - nadmiar sprzeczności walczący w jego wnętrzu sprawiał, że ulatywało z niego wszystko co można było nazwać świadomymi bodźcami. Z jednej strony chciał się zająć labiryntem. Z drugiej, miał plan - jakiś miał, mimo że aktualnie nie do końca pamiętał. Z trzeciej przecież jej nie znosił i życzył jej jak najgorzej. Jeśli doda się do tego fakt że był nieznacznie wstawiony i że jej skóra była taka przyjemna w dotyku, nic dziwnego że Williamem szargały takie nietypowe emocje że czuł się pusty w środku. Zupełnie jakby swoje jestestwo zostawił w barze.
- Chciałbym poznać Cię bliżej. Mam wrażenie, jakby to co do tej pory wywnioskowałem było tylko wierzchołkiem góry zalet które posiadasz. Wiesz o czym mówię? Takie jakieś dziwne przeczucie, że spotkałem kogoś kogo wnętrze mógłbym opisać w tysiącach tomów poezji...hm.. - mruknął, nie do końca wiedząc co właściwie mówi. Trochę się w tym gubił, jakby jego własna gra go nieznacznie przerosła. A może wariował, bo tak długo nie spożywał herbaty? Albo...nie, sam nie wiedział jakie mogły być jeszcze albo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Francja/Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 482
Dodatkowo : pół wila
  Liczba postów : 451
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12900-toralei-lacroix
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12903-zombie-ruletka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12904-fire
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12905-toralei-lacroix




Gracz






PisanieTemat: Re: Wejście do podziemi   Pią Lip 01 2016, 22:23

Szczerość. Czy na pewno powinna mu w to wszystko wierzyć? Czy to nie był czasem sposób żeby zaciągnąć ją do łóżka? Nie mogła tak myśleć. To ona wzięła go ze sobą do lochów. Z jego strony nie było ani jednego sygnału, by faktyczne tylko na tym mu zależało. Był blisko, ale wydawało się to być tylko kilka czułych gestów, które miały docenić jej osobę. Trudno się w tym wszystkim połapać. Ewidentnie oboje mieli z tą sytuacją problem jednak chłopak miał tą przewagę, że to on decydował o wszystkim. Kontrolował sytuację. Ona była tylko nic nie podejrzewającą owieczką, którą ktoś skazał wilkowi na pożarcie. Taki układ zdecydowanie nie powinien jej odpowiadać. Nic więc dziwnego, że skuliła lekko ramiona i wciąż wpatrywała się w niego. A dokładniej w ciemność przed sobą.
-Ja... Wiesz... Nikt mi nigdy nie mówił czegoś takiego. Nie za bardzo wiem, jak mam zareagować -Zadrżała, gdy ten dotknął jej policzka. Nie powinna. Zdecydowanie nie powinna tego robić. Nie wiem co to było. Potrzeba uznania? Bliskości? Alkohol? Niepewność? Wszystko na raz. Wszystkie myśli skotłowały się ze sobą sprawiając, że pochyliła się w stronę chłopaka i... I go pocałowała. Położyła dłoń na jego policzku delikatnie. Nie była pewna, czy się zaraz nie odsunie. Nie zdziwiła by się. Szczególnie, że rzadko kiedy sama z siebie zaczynała pocałunek. Nie wiedziała, czy jest w tym dobra. Nikt nigdy nie narzekał, ale zawsze istniała ta wątpliwość. Chyba powinna przestać. Zdecydowanie powinna przestać. Czemu do cholery nie przestała?

/Przepraszam, że taki krótki T.T Ale Potter mnie rozprasza Ing face/
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 35
  Liczba postów : 41
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12972-william-o-connor
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12978-time-for-tea
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12977-poczta-williama#348761
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12979-william-o-connor#348766




Gracz






PisanieTemat: Re: Wejście do podziemi   Pią Lip 01 2016, 23:19

Decydował o wszystkim - to bardzo ładnie się nazywało, jednakże było dalekie od prawdy. William nie decydował - nie miał nawet za bardzo nic do gadania, to po prostu się działo - przychodziło mu to znacznie łatwiej niż zakładał i sam nie bardzo wiedział co o tym myśleć. Sam nie wiedział, z jakiego właściwie powodu mu się to nawet podobało, mimo że przecież lubił wyzwania, ale jednak - to że wszystko układało się po jego myśli jak do tej pory, a przynajmniej tak mogło mu się zdawać, było mu jak najbardziej na rękę.
- To nic takiego, po prostu... - powiedział i urwał. A raczej przerwano mu. Gdy zobaczył że Ślizgonka niebezpiecznie zbliża się w jego stronę, głos jakby uwiązł mu w gardle. I po chwili to się stało. Całował się z Tori Lacroix. Sam nie wiedział jak do tego podejść - czy powinien się radować, że jest taki dobry w wykonywaniu swoich planów? A może zamknąć w sobie i wspominać tą chwilę z obrzydzeniem - w końcu raczej nie był w stanie wykrzesać z siebie jakiejkolwiek ciepłej myśli w stronę tej osoby. A może po prostu być beznamiętnym? Albo wszystko naraz?
Ostatecznie wybrał opcję która nawet nie przeszła mu przez myśl - postanowił że zemsta to jedno, ale czy zabrania mu to cieszyć się ewentualnym rozwojem wypadków? Czy jest sens żeby teraz przejmował się tym co zamierza zrobić potem? Uznał że po co marnować całkiem niezłą chwilę, nawet jeśli ma ją przeżywać z kimś kogo w sumie nie lubi? Nie odbierało to jej atrakcyjności - wystarczyło się odłączyć od mózgu.
Powoli, jakby sam nie był do końca pewien czy naprawdę zamierza to zrobić, odwzajemnił pocałunek i ulokował swoje dłonie na biodrach dziewczyny. Rzadko całował się z kobietami. Nie żeby był w tym zupełnie zielony, ale jednak w życiu miał chyba większą ilość partnerów niż partnerek w jakichkolwiek uciechach cielesnych, stąd też w sumie nie wiedział czy robi wszystko jak należy. Jednakże nie obchodziło go to w tej chwili - na brak pewności siebie czas był wcześniej, teraz to już zostało pójść zgodnie, ramię w ramie z instynktem.
Nieśmiało wysunął powoli język, chcąc pogłębić pocałunek. Jednej dłoni pozwolił zostawić jej ciało i swobodnie zwisnąć, opuszkiem palca zahaczając o rąbek spódniczki Tori.
Podtrzymywał pocałunek tyle ile fabryka dała - w końcu o ukrytych motywach mógł pomyśleć później, teraz został czas tylko na rozrywkę, nie na myślenie. W końcu jednak na moment się oderwał od niej, zupełnie jakby chciał coś powiedzieć. Co by nie przychodziło mu do głowy, nie miało najmniejszego sensu, więc po prostu powrócił do niej ustami, tym razem jednak nachylając się i zaczynając obsypywać powolnymi i subtelnymi pocałunkami jej szyję.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Francja/Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 482
Dodatkowo : pół wila
  Liczba postów : 451
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12900-toralei-lacroix
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12903-zombie-ruletka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12904-fire
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12905-toralei-lacroix




Gracz






PisanieTemat: Re: Wejście do podziemi   Pią Lip 01 2016, 23:39

Przerwanie mu w ten sposób było na pewno najgłupszym pomysłem, na jaki mogła wpaść. I choć zbliżając do niego wmawiała sobie, że to tylko alkohol... To jednak kiedy odwzajemnił pocałunek po prostu przepadła. Był w tym dobry nawet, jeśli nie miał o tym pojęcia. Niektórzy są obdarzeni tą cechą od zawsze i William najwyraźniej należał właśnie do tego typu ludzi. Dlatego odłączyć jej mózg było bardzo łatwo. I choć ten starał się przez cały czas krzyczeć jej jakieś niedosłyszalne polecenia, choć starał się wywlec na wierzch wyrzuty sumienia, to były one jednak jak za mgłą. Zapewne wszelkie powątpiewania pojawią się już po fakcie. Jednak muszę przyznać, że czerpała z tego wielką przyjemność. Nie chodziło o samo całowanie, bo Wil nie był jedyną osobą na świecie, która to potrafi. Nie chodziło też o to, że darzyła go jakimś szczególnym uczuciem - prawie go nie znała, zresztą jej serce obecnie rwało się do kogoś innego. Chodziło o tą akceptację. O to, że chłopak chyba nie miał pojęcia o tym, że jest wilą. Nie wiedząc o tym, że dziewczyna doskonale wie o swojej urodzie niemal od razu przeszedł do poznawania jej wnętrza. I to po nim uznał ją za cud. Mimo iż była przy nim speszona. Iż nie do końca wiedziała co ma mówić. Ten mimo wszystko coś w niej dostrzegł. Coś, czego prawie nikt nie zauważa tak szybko. Nic więc dziwnego, że zatraciła się w tym po całości. Że przestała logicznie myśleć. W gruncie rzeczy na prawdę była naiwna.
Gdy ten pogłębił pocałunek w pierwszym momencie lekko zadrżała, jednak był to tylko objaw przyjemności. Złapała za jego ubranie i cofnęła się o kilka kroków, by móc oprzeć się o ścianę. Tak było wygodniej. Zaraz po tym w pełni odwzajemniła pocałunek pozwalając im na ten namiętny taniec warg i języków. Nie puściła jego ubrania. Jakby się bała, że ten nagle zmieni zdanie i ucieknie. Gdy oderwał się otworzyła oczy starając się dostrzec w ciemności jego twarz. Wzięła też kilka głębokich oddechów. Wcześniej nie miała czasu o tym pomyśleć. Nie musiała jednak zbyt długo starać się szukać czegoś w ciemności, bo chłopak szybko powrócił. Zamruczała wyraźnie, gdy poczuła jego wargi na swoim ciele.
Wiecie co jest w tym wszystkim najzabawniejsze? Najdalej kilka dni temu powiedziała do Jamesa takie słowa: "Przysięgam Ci, że jeśli kiedykolwiek usłyszę od jakiegoś faceta, że jestem piękna, ale najpiękniejszy mam charakter. No i jeśli ten na moje polecenie nie skoczy z mostu, to z miejsca go przelecę, a nawet mu się oświadczę". Na oświadczyny się nie zapowiadało, ale na to pierwsze? Cóż. Nie wydawała się w żaden sposób skrępowana taką możliwością. Wręcz przeciwnie. Sama go do tego prowokowała! Choćby tym, że bezczelnie zaczęła kombinować przy guzikach jego koszuli i połowę z nich zdążyła już rozpiąć. To trzeba jej przyznać, że akurat palce miała całkiem sprawne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 35
  Liczba postów : 41
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12972-william-o-connor
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12978-time-for-tea
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12977-poczta-williama#348761
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12979-william-o-connor#348766




Gracz






PisanieTemat: Re: Wejście do podziemi   Sob Lip 02 2016, 10:17

Bez żadnych oporów pozwolił jej pociągnąć się pod ścianę, nie zauważając nawet kiedy samowolnie cylinder opuścił jego głowę - czapki z głów etc. Na myślenie czas będzie potem - teraz mógł pozwolić sobie na chwilę całkowitego zatracenia się w pierwotnym, wręcz zwierzęcym instynkcie. Nie przeszkadzało mu to, wręcz przeciwnie - chciał tego, należy mu się coś od życia.
Poczuł jej dłonie na swojej klatce piersiowej, sprawnie radzące sobie z jego guzikami, jednakże był trochę oderwany od rzeczywistości, więc wszystkie bodźce dochodziły do niego w inny sposób, jakby inaczej je interpretował. Oczywiście nie zamierzał jej w tym przeszkadzać, przecież mu to było na rękę, mimo że jakaś dawno już zagłuszona część jego jaźni krzyczała inaczej i domagała się natychmiastowej ucieczki z miejsca zdarzenia - i tak nie byłby w stanie posłuchać tej części swojej osobowości, więc po prostu ją w sobie zdusił żeby nie psuła mu zabawy.
W dalszym ciągu wędrował ustami po jej szyi, jednakże w pewnym momencie na moment przerwał, by delikatnie nadgryźć płatek ucha dziewczyny, po czym powrócił do poprzedniego zajęcia, tym razem jednak co jakiś czas przesuwając powoli po niej czubkiem języka. Jego dłonie powędrowały powoli do góry, do zapięcia sukienki Tori i bez zbędnego ociągania się je...rozpiął, następnie obsuwając jej ramiączka i powoli obsunął ją w dół, aby uwolnić z niej Ślizgonkę. Widząc jej odsłaniające się ciało, reszta jego personalnych pobudek do tego spotkania odeszła w siną dal, a krew powoli zaczynała odpływać mu z mózgu aby zasilić inny, równie pożyteczny organ. Ułożył dłoń nieznacznie powyżej jej kolana i zaczął powoli sunąć po jej udzie, delikatnie, opuszkami palców, jakby badał fakturę jej skóry.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Francja/Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 482
Dodatkowo : pół wila
  Liczba postów : 451
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12900-toralei-lacroix
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12903-zombie-ruletka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12904-fire
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12905-toralei-lacroix




Gracz






PisanieTemat: Re: Wejście do podziemi   Sob Lip 02 2016, 11:09

Cylinder zdecydowanie nie był mu teraz potrzebny. Koszula również, dlatego dziewczyna jeszcze kilka chwil manewrowała przy niej, by w końcu rozpiąć ją i zaraz potem począć zsuwać z jego ramion oczekując, że chłopak bez problemu pozwoli ją z siebie zdjąć. Rzuciła ją gdzieś obok na ziemie. Mało ją interesowało gdzie znajdą się ich ciuchy, czy się podbrudzą. W tej chwili na prawdę mało ją to obchodziło. Poza zimną, kamienną ścianą pod jej plecami był w tym wszystkim ważny już tylko William.
Jej oddech z każdą chwilą robił się coraz płytszy. Chłopak swoimi działaniami zdecydowanie wprawiał ją w stan przyjemnego pobudzenia. To lekkie ugryzienie sprawiło nawet, że z jej ust wyrwał się cichy jęk. Atmosfera robiła się coraz gęstsza. Coraz bardziej drażniła zmysły. Przez to wszystko nawet nie zauważyła, że sukienka leżała już na ziemi, a ona sama została już tylko w czarnej, koronkowej bieliźnie - choć po ciemku to raczej nie miało wielkiego znaczenia. Na wzrok nie mieli za bardzo co liczyć. Za to wszystkie inne zmysły pracowały ze zdwojoną siłą...
Jej dłonie początkowo tylko leżały na jego nagich ramionach, jednak nie była osobą, która potrafi tak stać bezczynnie i kazać wszystko przy sobie robić. Dlatego jedna z jej dłoni zsunęła się po jego plecach w dół zostawiając na nich ślady po paznokciach. Zaraz po tym dziewczyna postanowiła przerwać jego zabawę ustami i złapać go za włosy, żeby przyciągnąć na chwilę do swoich warg. Chciała znów zanurzyć się w przyjemności jaką dawał jej pocałunek z krukonem. Prawą dłoń natomiast zjechała po jego klatce i tutaj zostawiając ślady po paznokciach, by położyć ją w kroku chłopaka. Jednak na razie tylko położyć zapowiadając to, co będzie się działo dalej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 35
  Liczba postów : 41
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12972-william-o-connor
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12978-time-for-tea
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12977-poczta-williama#348761
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12979-william-o-connor#348766




Gracz






PisanieTemat: Re: Wejście do podziemi   Sob Lip 02 2016, 12:36

+18:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Wejście do podziemi

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 3Idź do strony : 1, 2, 3  Next

 Similar topics

-
» Wejście do podziemi
» Sala Wejściowa
» Piwnice (z ukrytymi, starymi zapasami win)
» Brama wejściowa
» Główne wejście do parku

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogsmeade
 :: 
Opuszczona wieza
-