IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Wejście do podziemi

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3
AutorWiadomość



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 28650
  Liczba postów : 32495
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Wejście do podziemi   Pon 26 Gru - 21:29

First topic message reminder :


Wejście do podziemi
Jeśli tutaj trafiłeś - gratulacje dla ciebie. O tym miejscu wie naprawdę niewielu. Nawet były dozorca nie ma pojęcia, gdzie znajduje się wejście do lochów pod wieżą. Żeby się tu dostać, musisz przejść wokół murów, aż nie natrafisz na posąg garbatego czarodzieja. Naciskając na jego stopę, otworzysz zapadnię, przez którą wejdziesz do bardzo wąskiego korytarzyka. Na razie możesz iść tylko przed siebie, ale już po pięciu metrach natrafisz na pięciokątne pomieszczenie, w którym korytarz rozszczepia się na paręnaście innych, prowadzących do podobnych pomieszczeń. Tak, tak... znalazłeś się w istnym labiryncie. Wątpliwe jest to, czy znajdziesz stąd wyjście bez mapy.

UWAGA: Aby wejść obowiązkowo należy rzucić kostką w pierwszym poście. Nieparzysta – udaje Ci się wejść, parzysta – niestety nie udaje Ci się wejść. Jeśli już raz odkryjesz lokację możesz odwiedzać ją bez ponownego rzucania kością. Zezwala się zdradzić lokalizację tematu dwóm osobom towarzyszącym.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 100
  Liczba postów : 548
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14113-calum-isaac-dear#372995
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14140-golum#373559
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14192-calum-isaac-dear#374288
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14139-calum-dear




Moderator






PisanieTemat: Re: Wejście do podziemi   Pon 24 Kwi - 23:39

Nieszczególnie przejmowałem się plotkami łażącymi po szkole, o ile nie dotyczyły one ludzi, których nie lubiłem. Jakoś tak zawsze było milej na duchu, jak się posłuchało czyichś jęków na temat nielubianej osoby. Z nauczycielami była jednak taka sprawa, że żaden z nich nie obchodził mnie na tyle, bym się nim interesował. Ostatni raz, kiedy takowe zainteresowanie przejawiałem, mocno się zawiodłem na wspomnianym już Fairwynie. Ale cóż, mówi się trudno. O paru faktach wiedziałem, jak chociażby o tym, że Craine to stary zgred, a Robertson to pedał, ale nie były to fakty mocno wpływające na moje życie, ani na moje oceny z przedmiotów (chociaż Craine miewał humorki). Widziałem jednak, że Wittenberg potraktowała moje pytanie śmiertelnie poważnie i wcale nie miała przez to lepszego humoru, więc moja chęć opowiedzenia jej o najgłupszej rzeczy, którą ostatnio zrobiłem, była równie spontaniczna jak decyzja o tatuażu z henny. Widząc jej reakcję, parsknąłem śmiechem i pokręciłem głową.
- Nie ma mowy - powiedziałem i uniosłem jedną brew. - Przysiągłem sobie, że nie pokażę go nikomu, więc jeśli chcesz go zobaczyć, sama musisz mnie rozebrać - poinformowałem ją z szerokim uśmiechem, praktycznie pewny, że dziewczyna z pomysłu zrezygnuje. Może i lekkomyślnie wlazła ze mną do podziemi prawie zapadającej się wieży, ale nie posądzałem ją, by chciała mnie w tych podziemiach pozbawiać koszuli, nawet jeśli chciała tylko rzucić okiem na tego sierściucha. A byłaby to dla niej niemała gratka, bo po ostatnich ćwiczeniach z Devi, tatuaż ruszał się, ożywiony specjalnym zaklęciem. Kot się kiwał na boki i lizał łapę, także no... Never.
Postanowiłem ni z tego, ni z owego wrócić do ćwiczenia zaklęcia. Przeszedłem kilka kroków na prawo, stając twarzą przez korytarzem, którego jeszcze nie przemierzyliśmy.
- Aviatores! - Zaklęcie było udane i ptak, wyleciawszy z mojej różdżki, zniknął w ciemnościach. Starałem się nim sprawnie kierować, już prawie zupełnie opanowawszy to dziwne uczucie rozdwojenia jaźni. Nie leciałem aż tak długo jak ostatnim razem, ale cała przeprawa zajęła mi około pół minuty, toteż po powrocie do pełnej świadomości wyszczerzyłem się do dziewczyny. - Ruchy, Wittenberg, bo prześcignąłem Cię już o dobrą minutę i zaraz znowu będziesz musiała odpowiadać na niewygodne pytania - powiedziałem. W głowie już obmyślałem, o co mógłbym ją zapytać w następnej kolejności.

czas: 30s
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 21
Skąd : Uppsala, Szwecja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1449
  Liczba postów : 858
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13356-ruth-wittenberg
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13361-relacje-ruth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13357-soho
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13358-ruth-wittenberg




Gracz






PisanieTemat: Re: Wejście do podziemi   Wto 25 Kwi - 19:53

Kobieta tylko mruknęła pod nosem na propozycję rozebrania Caluma w podziemiach rozpadającej się wieży. Już sama przestawała wdawać się w kalkulacje, czy chłopak próbuje ją sprawdzić, podejść czy po prostu świetnie się bawi myśląc, że wodzi Ruth za nos, co tłumaczyła całkiem zasadnym argumentem, że przecież lepiej mu poszło rzucanie zaklęcia. To dobrze, że nabrał pewności siebie, ale jakby trochę zatracił zmysł samozachowawczy, a na pewno skupienie, bo po raz kolejny rzucił zaklęcie na równo pół minuty. Jej przypuszczenia sprawdziły się w momencie, w którym padł ostatni komentarz Deara.
-Żaden problem – odparła błyskawicznie, niemal wzruszając ramionami. Nie minęła sekunda, a między nimi świsnął jasny czar, który pozbawił Caluma koszulki (Abdico visus, pozwoliłam sobie niewerbalnie, no bo kurde punkty kuferkowe xd). Przy akompaniamencie wyłącznie ciszy, Ruth otwierała oczy coraz szerzej. Chwilę potem parsknęła jednak śmiechem.
-W skali najgłupszych pomysłów na zrujnowanie sobie wizerunku daję mocne jedenaście na dziesięć –powiedziała, kiedy trochę się uspokoiła. Powinna najpierw rzucić Aviatores, a potem dopiero wyszydzać jego szczególną ozdobę, ale nie mogła sobie podarować zobaczenia najbardziej ekscentrycznego tatuażu, jaki widziały jej oczy.
Pozostało tylko uskutecznić zaklęcie… Lubiła tego roześmianego krukona i czuła się przy nim naprawdę swobodnie, ale chyba zapomniał o jednym istotnym fakcie podczas całej rozgrywki. Ruth choć potrafiła przegrywać nie lubiła zadartych nosków i z biegiem lat coraz lepiej jej szło ucieranie ich do normalnego poziomu. Trafiła kosa na kamień, choć sama Ruth mimo że tym razem naprawdę wymyśliła ‘ultimate revenge’ to jednocześnie wciąż bawiła się świetnie i naprawdę była wdzięczna Calumowi za te wszystkie promyczki światła, jakie jej wręczał raz po raz.
-Dziesięć sekund ci wystarczy? Jak skończę zwiedzać korytarz, to pochwalisz się, z iloma kobietami spałeś – rzuciła bez żadnego konkretnego tonu, jakby się umawiali na odpisywanie pracy domowej. Machnęła różdżką świadomie i po upływie trzydziestu sekund Calum mógł zauważyć, że usta krukonki poruszają się delikatnie, odliczając od dziesięciu w dół. Koniec odliczania był jednocześnie zazębiony z jej całkiem naturalnym odwróceniem się do chłopaka i skinięciem głowy na znak, że dziękuje za występ.
Nie zdążyła jednak w jakikolwiek sposób skomentować wymuszonej na mężczyźnie odpowiedzi, bo właśnie się zorientowała, że za bardzo niedługi czas zaczyna pracę.
-Muszę iść. Do następnego razu– rzuciła i już znikała w korytarzu, zostawiając mężczyznę w samych spodniach, dlatego dopiero po chwili wychyliła się i rzuciła ostatnie zdanie – Odczarujesz się sam, prawda? - kilka sekund potem teleportując się już do Munga.
czas: 40 s
zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 100
  Liczba postów : 548
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14113-calum-isaac-dear#372995
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14140-golum#373559
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14192-calum-isaac-dear#374288
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14139-calum-dear




Moderator






PisanieTemat: Re: Wejście do podziemi   Wto 25 Kwi - 23:41

Moja pewność siebie wynikała chyba z faktu, że prześcigałem Wittenberg aż o minutę eksploracji korytarzy. Nie ukrywam, że dawało mi to niesamowitą satysfakcję, bo nawet w najśmielszych snach nie wyobrażałem sobie, by kiedykolwiek wypaść lepiej w kwestii zaklęć niż Ruth. Jak widać cieszyłem się na zapas, bo za chwilę zostałem pozbawiony koszulki. Kij wie, czego użyła - czy całkowicie ją usunęła, przeniosła w inne miejsce, czy uczyniła niewidzialną. Oczywiście po chwili już wiedziałem, że była to trzecia opcja, ponieważ mimo widocznej na zewnątrz nagości, wciąż czułem na sobie materiał. Było to niesamowicie dziwne uczucie, czuć coś, czego nie było. No i zaskoczyła mnie. Powinienem jednak powstrzymać się w jej towarzystwie od tego typu odzywek, bo Krukonka w istocie była nieprzewidywalna.
- Dzięki, że doceniasz - powiedziałem, krzywiąc się. Cóż, już nie mogłem nic zrobić, niech patrzy na tego durnego kota.
Obserwowałem potem, jak z pewną siebie miną wyprzedza mój czas o 10 sekund. Spryciula. Uknuła to sobie. Parsknąłem śmiechem, kręcąc głową z niedowierzaniem.
- Wiesz, że tak ogólnie to prześcigam Cię o 20 sekund? - spytałem, ale było to chyba pytanie retoryczne, bo Wittenberg patrzyła na mnie wyczekująco. Westchnąłem i odparłem krótko i zgodnie z prawdą: - Z żadną.
To powinno jej wystarczyć. Nie doczekałem się jednak komentarza, bo chwilę potem zostawiła mnie samego w tych podziemiach. Z niewidzialną koszulą.
Krótko później sam się ulotniłem.

/zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Wejście do podziemi

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3

 Similar topics

-
» Wejście do podziemi
» Sala Wejściowa
» Piwnice (z ukrytymi, starymi zapasami win)
» Brama wejściowa
» Główne wejście do parku

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogsmeade
 :: 
Opuszczona wieza
-