IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Basen

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, ... 9, 10, 11  Next
AutorWiadomość



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Paryż/Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1616
Dodatkowo : teleportacja, wilkołak
  Liczba postów : 2144
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2503-cornelia-somerhalder
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4052-nowe-powiazania-nowej-corin#120887
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4053-corin-somerhalder#120896




Gracz






PisanieTemat: Basen   Sob Kwi 07 2012, 16:13

First topic message reminder :


Basen
Może z pozoru wygląda na zwykły, ale ten basen tak naprawdę jest przesiąknięty magią - woda co jakiś czas zmienia kolor, wpadając w przeróżne odcienie tęczy, a każda barwa nadaje wodzie  określonego smaku. Mimo iż dno basenu wydaje się być wyrównane, to jednak w pewnych miejscach woda sięga po szyję, a kawałek dalej można nurkować w nieskończoność. Znajduje się tutaj niewielka zjeżdżalnia mająca zaledwie kilka centymetrów, lecz gdy wsiądzie się na nią, można jechać poprzez niezwykłe zakręty i z ogromną szybkością tak długo, dopóki nie będziesz mieć dość. W barku szklanki napełniają się same napojami ze wszystkich stron świata. Pozornie twarde, plastikowe leżaki okazują się być miękkie i wygodne jak łóżko. Można wypożyczyć sobie pływki, kółka i dmuchane zwierzątka, które pod wpływem wody zdają się ożywać, a więc można popływać na grzbiecie dmuchanego krokodyla lub orki czy postraszyć znajomych szczerzącym się rekinem.  Trampolina podnosi się na tak dużą wysokość, z jakiej pływak ma ochotę skakać.

    Jednorazowe wejście do obiektu - 10 g

    Rozliczeń dokonuj w tym temacie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Paryż/Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1616
Dodatkowo : teleportacja, wilkołak
  Liczba postów : 2144
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2503-cornelia-somerhalder
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4052-nowe-powiazania-nowej-corin#120887
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4053-corin-somerhalder#120896




Gracz






PisanieTemat: Re: Basen   Sob Kwi 07 2012, 20:53

Też czuła się przy Finnie szczęśliwa. Nawet bardzo. Bywała o niego zazdrosna. Więc w rozumowaniu chłopaka wyszłoby na to, że Corin go kocha. Ale nie jestem pewna, czy kocha go w taki sposób, jak on ją. Właściwie nie wiedziała, w jaki sposób puchon ją kocha. Wszystko teraz było takie... Nienormalne.
- Tego nigdy nie tańczyłam. Jakoś mi umknęło mimo życia z mugolami. Właśnie, ty jesteś czarodziejem pochodzącym od mugoli, prawda? - Słyszała kiedyś, jak jest obrażany, nazywany szlamą i tak dalej. Jej to szczerze mówiąc nie przeszkadzało. Może to dlatego nie jest w Slytherinie? Na pewno dlatego.
- Idealnie do mnie pasują, prawda? - Puściła mu oczko.... ŻE CO?! Cornelia Somerhalder puściła Jimmy'emu oczko! Świat się kończy! Apokalipsa się zbliża! Niedługo będą spadały meteoryty. Powinniśmy się już wszyscy zaopatrzyć w kaski.
- Wcale nie! To bardzo ładne imię! - Zaśmiała się po czym udała wielce niezadowoloną i obrażoną. Nikt nie będzie obrażał jej wymarzonego psa. Zresztą on będzie taki mały i tak głupiutki, że będzie mu stale dopisywał szczęśliwy wyraz mordki.
- Idziemy do wody? - Spytała dopijając trzecią szklaneczkę. A może to już czwarta? Przy niej alkohol znikał nieświadomie. Miała właśnie wstać i podejść do wody, kiedy nagle poczuła cmoknięcie w policzek i to, że ją ktoś przytula. Odwróciła twarz w bok z lekkim uśmiechem. Mina nie zrzedła jej na widok Finna, ale ów uśmiech delikatnie się zmienił, na troszkę inny.
- Hey – Odpowiedziała mu krótko. Zamrugała kiedy zabierał jej szklankę – Ej noo, oddaj! - Powiedziała niezadowolona wystawiając rękę, żeby mu zabrać jej ukochaną samo-zapełniającą się szklankę. Stanęła na palcach starając się za wszelką cenę odebrać swój ukochany trunek. Spoglądała na niego z grymasem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Nauczyciel
Rok Nauki : II
Wiek : 25
Skąd : Chicago
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 98
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 146




Gracz






PisanieTemat: Re: Basen   Sob Kwi 07 2012, 21:03

- Tak jakby. - przyznał z lekkim uśmiechem. - Ojciec jest charłakiem. - jakąś tam krztynę magii we krwi posiadał, to jednak nie zmieniało faktu, że traktowano go jak mugolaka. Bo w końcu czym jest jeden charłak w rodzinie? No i fakt faktem, o swoich magicznych zdolnościach dowiedział się w wieku jedenastu lat, wcześniej wychowany jak mugol, właściwie za mugolaka uchodził. Choć nigdy nie widział w tym nic złego, nic czego powinien się wstydzić. Taka ot kolejna kwestia.
- Spróbuj kiedyś. Jest znacznie żywsze, weselsze. - I pasuje do Jimmiego, który zazwyczaj nie może ustać w miejscu, biega, skacze, tańczy, śmieje się. Tak, to jego taniec - człowieka, który zazwyczaj jest w świetnym humorze.
- No, powiedzmy. - uśmiechnął się trochę wrednie. No, okej, była sekowna. Nie w jego typie, ale przecież nie jest ślepy i nie będzie zaprzeczał. Ale... podroczyć się może.
- Będę pierwszym, który to zgłosi, gdzie trzeba. - odparł na wzmiankę o psie, po czym z jej słowami ruszył w stronę basenu. Gdzieś mignął mu Finn, ale... cóż, jakby go nie zauważył. Dopił jeszcze cholera wie którą szklankę. Za kilka minut pewnie mu odwali i będzie... Oh! Wyjął jaszczurkę, położył na swoim leżaku i nie czekając na Corin wskoczył do wody.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Skąd : Amstedam
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 363
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 382




Gracz






PisanieTemat: Re: Basen   Sob Kwi 07 2012, 21:14

A on powinien wiedzieć, jak kocha Corin? No... chyba powinien. Ale jeszcze dokładnie swoich uczuć względem niej nie sprecyzował. Nie umiał ich jeszcze nazwać, ale wiedział... wiedział, że kocha. To się liczyło, prawda? Na wszystko inne będą mieli jeszcze czas. Taką przynajmniej miał nadzieję.
Siadł na stołku, na którym niedawno jeszcze siedział Jimmy i spojrzał na Corin uważnie. Ładnie wyglądała i dość trudno było mu się skupić, co zapewne było po nim widać. Kurde... w takich chwilach to miał się ochotę na nią po prostu rzucić i tyle. Wcześniej pewnie by to powiedział, wcześniej; gdy tylko się przekomarzali.
-Pięknie... wyglądasz- powiedział jedynie i znowu rozejrzał się po basenie. Nikt nowy nie przybył, auł. -Niezła stypa- mruknął i sam sięgnął po alkohol. Nie chciał się upić, jedynie trochę napić. Nie lubił, gdy następnego dnia dopadał go koszmarny ból głowy, a ludzie pokazywali sobie zdjęcia i opowiadali niestworzone historie z jego udziałem.
-Nie powinnaś pić, wiesz o tym? Nie żebym ci prawił kazania- powiedział, teatralnie unosząc obie dłonie w geście obronnym. -Ale jednak mnie to obchodzi- wyszczerzył zęby w uśmiechu i podparł policzek na dłoni, ręką sięgając po kieliszek, który opróżnił jednym haustem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Paryż/Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1616
Dodatkowo : teleportacja, wilkołak
  Liczba postów : 2144
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2503-cornelia-somerhalder
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4052-nowe-powiazania-nowej-corin#120887
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4053-corin-somerhalder#120896




Gracz






PisanieTemat: Re: Basen   Sob Kwi 07 2012, 21:33

- Pewnie wiesz wszystko o mugolach. Zawsze mnie ciekawili w niektórych kwestiach mimo iż żyłam wśród nich. Ale cóż, trochę niskiej warstwie społecznej – Skomentowała opierając się łokciami o blat i kładąc policzek na dłoni. Obserwowała dokładnie chłopaka. Wcześniej mu się nie przyglądała. Każdy cal jego ciała. A o czym konkretnym myślała? Nie wiem.
- Chyba wolę po prostu kombinować ze zmutowanymi ruchami na popijawach i dyskotekach – Do niej pewnie też by pasowało, ale ma dwie lewe nogi. Może umiała jakoś tam zatańczyć, ale tylko z niektórymi chłopakami, a niewielka ilość partnerów potrafił ją odpowiednio poprowadzić. Przytulańce znacznie lepsze!
- Powiedzmy? No dzięki. Powinnam się obrazić i cię zrzucić z krzesła – Powiedziała, ale nie zamierzała oczywiście tego robić. Może potem brutalnie go zepchnie do wody? Muahaha... - No wiesz ty co – Powiedziała zakładając ręce pod piersiami i odwracając twarz w bok w ostentacyjny fochu. No i chciała za nim iść do wody, ale pewna osoba jej w tym brutalnie przeszkodziła.
Corin obejrzała Finna dopiero, kiedy usiadł przed nią. Miał naprawdę dobrze zbudowane ciało. Ładny tors trzeba było przyznać. I tutaj nawet siebie okłamywać nie mogła.
- Ty też całkiem nieźle – Odpowiedziała chcąc mu sprawić przyjemność. Sama w końcu uwielbiała słuchać jaka to jest piękna. Przez rodzinne znamię na policzku miała kiedyś obniżoną samoopinię, to też każdy komplement na temat urody mile ją łaskotał – Nie jest aż tak źle. Znaczy nie było... Oddaj! - Nadal miała zamiar wziąć szklankę i odebrać to, co jej. Fakt faktem. Pić nie powinna. Ale co się stanie od paru szklaneczek? Nie licząc tego, że spije się w trupa i będzie nieprzytomna. Westchnęła niezadowolona i postanowiła w odwecie zrobić jedną rzecz. Złapała go za rękę i pociągnęła w stronę wody bezprecedensowo wrzucając go do smakującego gruszkami basenu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : VI
Wiek : 22
Skąd : Japonia/Londyn
Galeony : 442
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 448




Gracz






PisanieTemat: Re: Basen   Sob Kwi 07 2012, 21:52

Lilka była dziewczyną, która zachowywała się jak dziecko. Powód był prosty, nie pamiętała swojego dzieciństwa, miała nadzieję, ze tym zrekompensuje je, albo uda się jej przypomnieć cokolwiek. Z czasem to zachowanie stało się dla niej naturalne. Nauczyła się tak i trudno się oduczyć.
Kiedy zauważyła jak chłopak odleciał do tyłu cofnęła się przestraszona. Jej twarz spoważniała, a ona sama umilkła. Wiedziała, że on da sobie radę, ale teraz dla niej każdy krok był jak spacer po linie nad przepaścią. Bała się, że może się to źle skończyć. Przypominając… to właśnie Cornelia była jej nauczycielką, często ją podtapiała. Raz nawet po tej jej ‘zabawie’ dziewczyna nie wyszła z wody… Tak więc od tej pory bała się na niej unosić. Wczoraj odważyła się przyjąć wyzwanie i nauczyć się pływać, ale to czy jej się uda zależy od sposoby nauczania Gryffona.
Ruszyła za nim na płytkie, poczuła się lepiej. Jej ciało momentalnie się rozluźniło wiedząc, że w razie czego pomogą jej nogi i wyniosą na powierzchnie. Żabka, żabka… nigdy nie pływała żabką. Uczono ją pieskiem, a później… nieważne, już o tym mówiłam. Lillyanne spojrzała na tafle wody i położyła się niepewnie, jednak szybko z powrotem postawiła nogi na dnie.
- Ja się nie uniosę na wodzie! – powiedziała przestraszona. – Może chcesz coś do picia? Przyniosę. – chciała zwiać, było to widać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Nauczyciel
Rok Nauki : II
Wiek : 25
Skąd : Chicago
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 98
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 146




Gracz






PisanieTemat: Re: Basen   Sob Kwi 07 2012, 22:02

O mugolach wiedział absolutnie wszystko, w końcu jedenaście lat życia uważał za takiego samego siebie. Co więc się dziwić? Później wciąż ich uwielbiał. Patrzył, jak sam uzależnia się od różdżki i w wakacje irytuje go każda drobna czynność, jak wstawanie po książkę, a oni... po prostu sobie radzą. Dla nich wszystko jest luźne, normalne.
Wyginania się na takich imprezach nie uważał za taniec. Tego już jednak nie powiedział, wlazł w końcu do wody dopiero po chwili orientując się, że jest sam. No, prawie. Pustki na tym basenie masakryczne.
Podpłynął do dziewczyny w ciemnym stroju, której z resztą totalnie nie znał. Jakoś nigdy mu to nie przeszkadzało, nie zamierzał sam tu siedzieć.
- Impreza na całego, co? - uśmiechnął się lekko komentując te 'tłumy'.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Doliny
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Coconut Cove
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 467
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 739
http://czarodzieje.my-rpg.com/t536-elena-marion?highlight=Elena+Marion
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5044-ci-dobrzy-i-ci-zli-czyli-elenowe-powiazania-postaci?highlight=ci+dobrzy+i+ci+%C5%BAli
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1070-elena-marion?highlight=Elena+Marion
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9392-elena-marion?highlight=Elena+Marion




Gracz






PisanieTemat: Re: Basen   Sob Kwi 07 2012, 22:07

Elena patrzyła sobie spokojnie na zgromadzonych, gdy nagle podpłynął do niej jakiś gościu i coś tam powiedział. Dziewczyna spojrzała na niego jak na ufoludka.
-A tyś co za jeden?- psytała nawe nie myśląc o tym, ze może go urazić.
No tak... cała elenka, nigdy nie była zbyt skłonna do poznawania nowych ludzi. Ona również nie znałą tego gościa, więc nie wiedziała jkim prawem on w ogóle do niej zagadał. może on ją znał i pomyślał, ze jak zagada, to będzie kimś? W końcu elena była dość slawna, a nie dla każdego była miła... w sumie to tak na prawde miał była tylko dla Aleksa... no i Kaoru zabierając go na ten nudny bal, ale cóż poradzić. jej Rodzice wymyślili sobie, ze zmienito jej malżeństwo... Akurat. najpierw musieli znaleźć odpowiedniego kandyddata, co nie było łatwe...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 12
  Liczba postów : 18




Gracz






PisanieTemat: Re: Basen   Sob Kwi 07 2012, 22:16

Holly przez pół dnia leniuchowała w najlepsze na kanapie w Pokoju Wspólnym, do czasu aż wychodzący w pośpiechu znajomi nie powiadomili jej o imprezie na basenie. Impreza, basen, Hogsmeade? Panny Starling po prostu nie mogło tam zabraknąć. W pośpiechu pozbierała swoje rzeczy i pognała do dormitorium, starając odnaleźć w stercie porozrzucanych ubrań jakikolwiek strój kąpielowy i czysty ręcznik. Klęcząc i przebierając dłoniami mruczała z niezadowoleniem, przeklinając swoją dosyć bałaganiarską naturę. Kiedy w końcu udało jej się odnaleźć pasujący komplet, porwała z szafki nocnej kosmetyczkę i z całym asortymentem ruszyła do damskiej łazienki. Przygotowanie do wyjścia zajęło jej zaledwie paręnaście minut - nie należała bowiem do dziewcząt przesadnie dbających o makijaż, ułożenie włosów i tego rodzaju spraw. Wystarczyło kilka pociągnięć rzęs wodoodpornym tuszem, przeczesanie rudych kosmyków palcami, oraz ubranie stroju i odzieży wierzchniej (ta z kolei musiała być już bardziej dopracowana). To wszystko. Przed wyjściem zdążyła jeszcze wysłać liścik do Mel, i już jej nie było. Droga do magicznej wioski minęła jej zaskakująco szybko i przyjemnie. Nieustannie nuciła pod nosem co ciekawszą piosenkę, przesuwała zaklęciami kamienie z drogi i przypatrywała się rodzącej do życia przyrodzie. W międzyczasie jej myśli krążyły wokół rozmaitych - mniej lub bardziej ważnych - spraw, raz po raz wywołując na bladej twarzyczce śmieszny grymas. Kiedy po kilku nieudanych próbach odnalazła miejsce imprezy, przystanęła na chwilę, omiatając basenowy obszar wzrokiem. Całkiem sporo uczniów już pluskało się w kolorowej wodzie, co niektórzy siedzieli przy barze, a jeszcze inni pląsali wesoło w takt puszczanej z głośników muzyki. Holly zagryzła dolną wargę, odgarniając za ucho zabłąkany, rdzawy kosmyk, po czym pewnym krokiem ruszyła ku...oczywiście barowi. Granatowe trampki, dopasowane jeansowe rurki oraz biała koszulka zdawały się wyróżniać ją spośród tłumu - przecież prawie wszyscy paradowali już tylko w strojach kąpielowych. Po drodze kiwnęła głową, lub wymieniła szybkie uściski dłoni z napotkanymi znajomymi, by w końcu zająć wolne miejsce na wysokim stołku przy barze i spontanicznie zamówić "Lej pan co masz pod ręką".
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Nauczyciel
Rok Nauki : II
Wiek : 25
Skąd : Chicago
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 98
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 146




Gracz






PisanieTemat: Re: Basen   Sob Kwi 07 2012, 22:23

- Jimmy Clarke.
Przedstawił się całkiem przyjaźnie, nie przejmując się najwidoczniej wrogim nastawieniem dziewczyny. Co go to obchodzi? Jest impreza, cholernie mało ludzi. Jeśli go spławi, nie będzie za nią latał, puko co jednak się nie przejmował. Niby czemu?
On nie widział problemu w podchodzeniu do obcych ludzi. W końcu jakoś trzeba zawierać znajomości.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 24
Skąd : Potters bar
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 236
Dodatkowo : Ćwierć-wil, rezerwowy obrońca
  Liczba postów : 492
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3560-merlin-faleroy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3561-abdrakadabry-merlina
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5349-glupia-sowa-merlina
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7199-merlin-faleroy#204423




Moderator






PisanieTemat: Re: Basen   Sob Kwi 07 2012, 22:35

Merlin Faleroy ostatnie milion lat siedział w dormitorium i płakał nad kolejną nieudaną teorią. Ale w zasadzie przyzwyczaił się już do tego. Przecież jak często sam siebie doprowadzał do takiego stanu, że przez parę dni siedział w swoim łóżku i lamentował nad paskudnym życiem. Jednak z biegiem czasu Merlin w końcu wyszedł z dormitorium. Okazało się, że jest już wiosna. A on już ma mnóstwo czasu na rozważanie nowej teorii dotyczącej życia na tej marnej planecie. W każdym razie, żeby ją obmyślić musiał sięgnąć po alkohol. Po raz kolejny Faleroy zabrał się za butelkę specyficznego likieru, z którego leciała fioletowa mgiełka. Cóż za różnica czym w zasadzie był ten napój? Ważne, że odpowiednio wchodził do głowy. Tylko jeden cel. Coś związanego z lepszą przyszłością. W której zapomniałby o przykrej sprawie, że jest ćwierć-wilą. Że wiele osób nie może od niego oderwać wzroku. Istna katorga.
Faleroy w czerwonej marynarce, czarnych rurkach i papierosach w ustach wszedł na dziwne przyjęcie. Było cholernie zimno. Niestety nie mógł znaleźć lepszego ubrania na taką temperaturę. Albo inaczej. Po prostu myślał, że będzie cieplej, skoro wszyscy wybrali się na basen. Skulił się w kącie (okej, tak naprawdę rozsiadł się na jakimś leżaku i z głośnym westchnieniem przywołał szklankę, do której zamierzał nalać alkoholu). Merlin rozejrzał się po wszystkich i zaczął sączyć swój dziwny likier.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Skąd : Luksmeburg
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 2342
  Liczba postów : 1898
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2680-dexter-vanberg#91111
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2696-laboratorium-dextera
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2721-dexterkowe-lisciki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7160-dexter-vanberg#204285




Administrator






PisanieTemat: Re: Basen   Sob Kwi 07 2012, 23:18

Dexter Vanberg jako największy lew salonowy nie mógł odpuścic kolejnej imprezy organizowanej przez Corn. Ta ostatnia była tak zajebista, że i na tą po prostu musiał przyjść. Miał jednak nadzieję, że tu także zobaczy jakieś złote tapety, kiecki ala kopciuszek, no albo chociaż walc. Tak, u tych super arystokratów (którym już też był!), nie miał okazji zatańczyć. Wszystko przez to, że Slone nie ubrał sukienki. Nieważne jednakże, wróćmy do imprezy przy basenie, gdzie wszystko można nadrobić. Zastanawiała go jedna sprawa, dlaczego początkiem wiosny, gdzie na zewnątrz przy dobrych wiatrach jest 15 stopni, ktoś robi imprezę nad basenem? Może coś mu się pomieszało i w Hogsmeade panował klimat rodem z Kalifornii? Ach tak, musiał dawno tam nie być. Mimo takich podejrzeń, nie przyszedł tam porozbierany. Uznał, że przezornie jednak założy na siebie szare, odpowiednio luźne rurki, cytrynowe trampki i granatową marynarkę swobodnie ubraną na czarną koszulkę. Nie miał nic ze sobą do picia, bo to miała być impreza, wiec najzwyklej zamierzał się poczęstować czymkolwiek co ofiarują gospodarze. W końcu, po przekroczeniu tej skomplikowanej drogi od zamku, dotarł do wrót Hogsmeade. Basenu nigdy tu nie widział, ale jakaś laska mu powiedziała co i jak.
Trochę się zdziwił widząc ludzi w strojach kąpielowych, nie wiedział dotychczas, że Anglicy zwykli rozbierać się przy tak niskich temperaturach. Ale nie narzekał, nie śmiałby. Zamiast tego, rozejrzał się za kimś do kogo można otworzyć gębę, bo jakimś niewyobrażalnym cudem nie przyszedł tu ze swoim towarzystwem. Już chciał podejść do jakiejś samotnej niewiasty, ale wypatrzył Faleroya. W sumie, chyba nie chciało mu się jeszcze gadać z tymi laskami.
- Skąd to dorwałeś? - Zapytał, gdy już znalazł się przy skulonym w koncie Faleroyu, oczywiście mówił o jego dziwnym likierze. Dla pewności rozejrzał się po okolicznych stolikach, ale nie zauważył żeby była tam takowa specyficzna mikstura. A potem wrócił do niego wzrokiem, znaczy pierw do likieru, ale potem wolał rzucić okiem na całokształt Feroya. Ach te wile.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 24
Skąd : Potters bar
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 236
Dodatkowo : Ćwierć-wil, rezerwowy obrońca
  Liczba postów : 492
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3560-merlin-faleroy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3561-abdrakadabry-merlina
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5349-glupia-sowa-merlina
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7199-merlin-faleroy#204423




Moderator






PisanieTemat: Re: Basen   Sob Kwi 07 2012, 23:41

Och, cóż za szkoda, że Faleroy przegapił tę imprezę. Na której Corn była przebrana za kopciuszka, a wszyscy poruszali się w rytmie walca. Zaprawdę, okropność. Można powiedzieć, że Merlin miałby złamane serce, gdyby to wiedział. Ale szczerze mówiąc, że pomimo faktu, że Merlin sam był Anglikiem, jeszcze nie udało mu się zapoznać z niesamowitą cechą jego narodu, a propo tego, że są morsami. Naprawdę, niezwykłe. Może powinien stworzyć nową koncepcję- być morsem, by pozyskać ciekawe życie. To byłoby z pewnością ciekawe!
Merlin w zasadzie nie rozglądał się wokół. Z całkowitą obojętnością godną ćwierć- wila przyjął fakt, że nagle w Hogsmeade pojawił się basen, przy którym ludzie postanowili zrobić sobie imprezę, nie zważając na panujące warunki atmosferyczne. Nie szukał też towarzystwa, wolał zająć się nowym likierem i swoim niesamowitym umysłem. Dlatego też, kiedy usłyszał, że ktoś go zaczepia na początku spojrzał na owego osobnika ze zdumieniem i pozorną obojętnością. Miał zamiar go spławić w jakiś niebywały sposób, ale po chwili zmienił zdanie. Niezbyt dobrze znał Dextera Vanberga. Co najwyżej z lekcji tarota, na które obydwaj uczęszczali. Jednak, wręcz grzechem byłoby mu teraz zbyt nieprzyjemną rzecz powiedzieć.
Jednak skąd on w zasadzie dorwał ten likier? Zmarszczył lekko brwi.
- Nie wiem - powiedział w końcu swoim spokojnym, lekko wyniosłym tonem. Po chwili też wyciągnął szczupłą rękę w kierunku swojego znajomego, by spróbował tego specyfiku.
- Co ty tutaj robisz bez kobiet tańczących wokół ciebie niczym wile na meczu quidditcha? - zapytał przenosząc wzrok z pół-nagich ludzi na Dextera. W jednym słowie zawarł zarówno obelgę wobec skupiających uwagę na wyglądzie kobiet, jak i do swoich znienawidzonych przodków. Idealnie. Uśmiechnął się do niego krzywo i rozsiadł się wygodniej na swoim leżaku. Gdyby go to obchodziło (a oczywiście zupełnie o to nie dba) powiedziałby, że styl ubierania Vanberga jest co najmniej dobry.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 51
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 483
http://czarodzieje.my-rpg.com/-f46/melanie-thomason-t868.htm#21532
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6501-melanie-s-back-in-town-bitches#182432
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4045-melaska#120784




Gracz






PisanieTemat: Re: Basen   Nie Kwi 08 2012, 00:17

Cóż ostatnio się działo z tym Hogwartem, to jedna impreza, to druga i trzecia, aż Melanie nie wyrabiała z zapamiętywaniem, gdzie i kiedy powinna się pojawić - chociaż wcale nie miała ochoty. Z tego jednak względu musiała - żeby nikt nie pomyślał, że źle się czuje, że coś jest nie tak. Ale taki bal na przykład - okazał się całkowitym niewypałem, no i po co tam w ogóle szła...? Ale nieważne, bo już wymyślili coś nowego? Impreza nad basenem? W ogóle nie w stylu Melki i dziewczyna musiała zmusić się, by na nią iść - właśniwie gdyby nie to, że musiała zabić Holly, w ogóle by tam nie szła, "pieprzyć, co sobie pomyślą" i takie tam. Nie wzięła ze sobą nic, co pasowałaby do imprezy nad basenem, boże, to nie był jej styl, ani trochę. Ubrała się na czarno, włożyła glany i ten sam, czerwony melonik, który miała na balu, pod którym schowała wszystkie włosy, tylko grzywkę pozostawiając swobodnie wypuszczoną i opadającą na twarz. Żadnego bikini ani ręcznika, miała swoją dumę, ot co! Przygotowawszy się, wyszła z dormitorium i starając się nie wyglądać smętnie, ruszyła w pojedynkę do Hogsmeade, nie czując nic oprócz rządzy bardzo brutalnego mordu.
Naturalnie przeraziła się tym, co zastała na miejscu. Dziwiło ją od zawsze, że są ludzie, którzy lubią tego typu przedsiemwzięcia.
Od razu dostrzegła Holly - trzeba się bardzo postarać, żeby nie wyłapać w tłumie tych włosów - i podeszła do niej od tyłu.
- Zginiesz! - poinformowała ją z prostotą, zaraz potem kierując do barmana prośbę o "dla mnie to samo".
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Skąd : Luksmeburg
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 2342
  Liczba postów : 1898
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2680-dexter-vanberg#91111
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2696-laboratorium-dextera
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2721-dexterkowe-lisciki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7160-dexter-vanberg#204285




Administrator






PisanieTemat: Re: Basen   Nie Kwi 08 2012, 00:31

Na pewno bycie morsem zapewniłoby mu wyjątkowo ciekawe życie. Co zimę spotykałby się ze swoimi kumplami - morsami i w najlepsze korzystali by z zimowego sezonu kąpiąc się w falach morza, które miałby kilka stopni. Pozostawała tylko drobna luka w tym planie, co robiłby latem? Czy może przeprowadziłby się gdzieś na Grenlandię? To były dobre kwestie na pogawędkę, gdyby tylko Vanberg lubił gawędzić godzinami o pierdołach, zaproponowałabym, żeby kiedyś to przeanalizowali.
Milusio, że Merlin grzechów nie zamierzał popełniać, a przynajmniej nie w tym momencie (bo potem może robić grzechy jakie zechce!), bo Dexterek wcale nie miał ochoty rozglądać się za nowym towarzystwem. Vanberg poważnie pokiwał głową na tą odpowiedź, bo chociaż nie mówiła mu za wiele, to upewniła go, że zapewne trunek jednak nie podchodził stąd i nie ma się co za nim rozglądać. Kiedy blondyn podał mu trunek bez wahania spróbował, a specyfik, jak też zakładał, smak miał charakterystyczny.
- Całkiem niezłe, co to jest? - stwierdził, a i zapytał dodatkowo, oddając napój i rozglądając się za takim samym superowym siedzeniem. W końcu pod ścianą dostrzegł jeden z leżaków, który to zaraz sobie odpowiednio przesunął i zajął na nim miejsce. Miał stąd przede wszystkim dobry widok na basen, ludzi którzy wokół niego chodzili, chwilę ich obserwował, ale w końcu uznawszy, że nic tam ciekawego nie ma, wrócił wzrokiem ku Merlinowi.
- Daję im od siebie na moment odpocząć, żeby mogły trochę potęsknić i poćwiczyć w międzyczasie nowe tańce - stwierdził mało poważnie wyciągając z kieszeni spodni paczkę papierosów. Nie tylko sobie wziął jednego, ale i skierował paczkę ku chłopakowi, z pytającym spojrzeniem, czy może chce się poczęstować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 12
  Liczba postów : 18




Gracz






PisanieTemat: Re: Basen   Nie Kwi 08 2012, 00:45

Holly obserwowała jak powoli przybywa coraz więcej ludzi, jednocześnie niespiesznie sącząc swój alkohol z wysokiej szklanki. Właściwie nie przepadała za tego typu imprezami, ale zawsze była to jakaś okazja na podpatrzenie czegoś ciekawego, skomentowanie co poniektórych osób lub po prostu, napicie się. Dziewczyna nawet nie musiała odwracać głowy aby zdać sobie sprawę, że miejsce obok niej zajęła wkurzona Mela. Skrzyżowała więc nogi w kostkach i przygotowała się na pełną wyrzutu wiązankę, zamiast której Ślizgonka uraczyła ją jednym, aczkolwiek dobitnym słowem.
- Spodziewałam się takiej reakcji. - odpowiedziała więc, przekrzywiając głowę i wlepiając stalowe tęczówki w twarz przyjaciółki. Wyglądała na definitywnie wkurzoną...no, ale nie na długo. - Właściwie to już miałam wychodzić z zamku, ale spotkałam tą Krukonkę...wiesz, tą z piątego roku i uświadomiła mnie, że jeżeli do piątku nie oddam pracy z zielarstwa, to na koniec roku czeka mnie urocze O. Wybacz. - mruknęła z niezadowoleniem, nerwowo przeczesując palcami rude włosy. Rzeczywiście resztę wczorajszego południa oraz wieczoru spędziła w bibliotece, ponieważ spora część szkolnego kujoństwa wybrała się na bal Cornelii.
- No ale co, było aż tak źle? A może coś zrobiłaś, albo ktoś...? - zapytała z nadzieją, jednocześnie próbując zmienić temat. Ona sama zapewne rozniosłaby pannę Thomason, gdyby ta wystawiła ją - chociaż to może za dużo powiedziane - na TAKIEJ imprezie. Holly naprawdę miała nadzieję się tam pojawić, przecież taki bal stwarza milion okazji na świetną zabawę - oczywiście kosztem innych.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 51
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 483
http://czarodzieje.my-rpg.com/-f46/melanie-thomason-t868.htm#21532
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6501-melanie-s-back-in-town-bitches#182432
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4045-melaska#120784




Gracz






PisanieTemat: Re: Basen   Nie Kwi 08 2012, 01:12

Nawet kiedy barman postawił przed nią wysoką szklankę z jakimś kolorowym płynem, Melanie uniosła z niesmakiem brwi, wąchając zawartość. To chyba nawet alkoholu nie zawierało! A na pewno niewiele. I rzuciwszy szybkie spojrzenie na szklankę przyjaciółi zakonotowała, że dostały inne napoje, a przecież wyraźnie powiedziała "to samo". Ech. Aż pożałowała, że nie wzięła piersiówki, no ale założyła, że skoro to "impreza", nawet jeśli "nad basenem", to dadzą pić. Teraz widziała, że trzeba było w ogóle nie przychodzić, a Holly dopaść przy następnej okazji. Ale może przynajmniej razem zrobią coś, żeby ta "impreza", czy raczej może "przyjęcie" nabrała rozpędu...?
- Zajebiście, rośliny - Melanie, jeden - zero - mruknęła z wyrzutem, okrężnymi ruchami nadgarstka mieszając pseudodrinka, Po chwili namysłu upiła łyk. Okazało się, że zielony płyn ma smak kiwi, ale delikatne szczypanie w przełyku zapewniało o obecności alkoholu, tyle dobrego.
- Nie miałam z kim, bo nie przyszłaś! - Melanie posłała Holly oskarżycielskie spojrzenie. - I Addie też nie było. I byłam tam sama... a to było we Francji i w ogóle...
Dziewczyna narwowo obracała w dłoniach szklankę, która wydawała się być bardzo interesująca - a w rzeczywistości oczywiście dziewczyna chciała ukryć to coś, co prawdopodobnie pojawiło się w jej oczach, co świadczyło o tym, że przez cały bal miała w głowie tylko to, że jest we Francji, kraju, w którym wiódł swoje obsrane życie Constantine z uroczą, zapewne, żonką i może już nawet gromadką adoptowanych murzyńskich dzieci. - Nieważne! - wykrzyknęła, obracając się całym ciałem w stronę dziewczyny, wyrzucając stanowczo z głowy tę szuję, która, nota bene, już dawno temu powinna przestać tam gościć! i kopnęła ją lekko w piszczel. - Myślmy o teraźniejszości. Bo chyba nie przyszłyśmy tu się taplać i popijać drinki z palemką? - Uniesione brwi sugerowały, że Melanie ma nadzieję, że Holly nie po to tu przyszła, bo mimo że były do siebie naprawdę bardzo podobne, jakoś nie była pewna. Niczego nie była pewna ostatnio.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 24
Skąd : Potters bar
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 236
Dodatkowo : Ćwierć-wil, rezerwowy obrońca
  Liczba postów : 492
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3560-merlin-faleroy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3561-abdrakadabry-merlina
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5349-glupia-sowa-merlina
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7199-merlin-faleroy#204423




Moderator






PisanieTemat: Re: Basen   Nie Kwi 08 2012, 01:23

Latem. Może czekaliby na zimę i marudziliby, że jest tak ciepło. W zasadzie czy nie robią tego teraz? Merlin na przykład narzekał na każdą istniejącą porę roku, bo temperatura nigdy nie była idealna. Zaś większość normalnych uczniów narzeka na to, że jest zbyt zimno zimą, czy coś w tym stylu. Faleroy przynajmniej nie musi się ograniczać. Jedyne co jest interesujące w morsach, zdaniem ślizgona, to widok ich kopulujących. Musi być niebywale ciekawy.
Ach, kto chciałby rozglądać się za nowym towarzystwem przy Merlinie (oprócz ludzi, którzy go znali)! W każdym razie Faleroy napił się specyficznego trunku wraz z gwiazdą rocka. Zaiste, niesamowity smak miał jego odkryty likier. Merlin czuł się niczym prawdziwy Kolumb smakując go i dzieląc się nim z Vanbergiem.
- Nie wiem, nie pamiętam nawet skąd to wziąłem - powiedział unosząc oczy do góry, jakby Dexter nie zrozumiał najprostszej rzeczy pod słońcem. Popatrzył na etykietę na butelce.
- Likier - oznajmił jeszcze i pociągnął łyka. Wypił już tego na tyle dużo, że jeden rękaw był bardziej podwinięty od drugiego, a włosy ułożone były odrobinę niechlujnie.
Mruknął tylko coś tam na jego wywód. Zmrużył błyszczące od alkoholu oczy. Po chwili zastanowienia wyjął papierosa z paczki znajomego.
- Więc może ty zatańcz zamiast nich - zaproponował mu Faleroy, szybko pokazując ręką na miejsce naprzeciwko jego leżaka. Nie miałby nic przeciwko.
- Odrobinę się nudzę - dodał jeszcze. W końcu co tam milion pół- nagich ludzi przy tańczącym Vanbergu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Skąd : Luksmeburg
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 2342
  Liczba postów : 1898
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2680-dexter-vanberg#91111
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2696-laboratorium-dextera
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2721-dexterkowe-lisciki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7160-dexter-vanberg#204285




Administrator






PisanieTemat: Re: Basen   Nie Kwi 08 2012, 02:42

Właściwie Dexter jakoś rzadko narzekał na pogodę, bo było mu wszystko jedno. Nawet nie wiedział jaka pora roku jest jego ulubioną, chyba nigdy się nad tym nie zastanawiał. Z resztą po co? Swoją drogą pewnie uznałby, że narzekanie wśród uczniów szkoły takiej jak Hogwart, na pogodę jest nienormalne. Przecież i tak cały czas siedzieli w zamku i nikt im nie kazał nigdzie przedzierać się między zaspami.
Słuchając słów swojego kumpla, Vanberg przegrzebał kolejną kieszeń za paczką zapałek. W końcu je odnalazł, odpalając dzięki temu papierosa.
- Widzisz, w tych tańcach najlepsze jest to, że mogę na nie patrzeć i ta pozycja mi odpowiada. Z resztą z nas dwojga nie ja mam szanse na posiadanie ruchów jak wila - stwierdził znów wracając wzorkiem ku blondynowi, bo co by nie powiedzieć, dość dobrze się na niego patrzyło. Dlaczego męscy potomkowie wil byli tak rzadko spotykani? Vanbergowe dotychczasowe kontakty z nimi były żałośnie niskie. Chyba jednego, może dwóch gdzieś tam po drodze spotkał.
Dexiu rozejrzał się wokół za szklankami, bo na imprezie wypadałoby coś pic, całe szczęście te znajdowały się całkiem niedaleko. Powoli sobie po jedną z nich poszedł, a będąc przy stoliku rozejrzał się jakie to alkohole oferują na imprezie. Wziął szklankę i butelkę ginu, po czym przywlekł się ponownie na leżak. Gin jednak położył sobie na kolanach i zwrócił się do Merlina.
- W takim razie możesz się ze mną podzielić w większym stopniu, uwielbiam likiery - stwierdził bez względu na to, ile w tym zdaniu było w ogóle prawdy. Ten likier co miał Merlin był akurat dobry. Inne zwykle bywały okropnie słodkie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Skąd : Amstedam
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 363
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 382




Gracz






PisanieTemat: Re: Basen   Nie Kwi 08 2012, 09:53

Finn nie uważał siebie za jakiegoś przystojniaka, ale brzydki nie był. Tak mu się przynajmniej wydawało. Dziewczyny (i nie tylko) niegdyś dość często go komplementowały, zwłaszcza, gdy wracał na wakacje do Amsterdamu. Tam często chodził z przyjaciółmi na basen, czy po prostu włóczył się po ulicach miasta pół nagi, bo ostre słońce nie dawało chwili wytchnienia. Będzie musiał jeszcze raz zabrać Corin do swojego rodzinnego miasta, to pewne. Teraz może nawet na całe wakacje? Świetnie by było razem jeść śniadanie, wygłupiać się i grać na konsoli. Potem chodziliby na deskorolkę i może Finnowi udałoby się (tym razem) nauczyć ją jeździć na tej "piekielnej machinie". Poznałaby jego koleżanki, kolegów, z których pewnie połowa chciała by się z nią umówić, tym samym wzbudzając w innych dziewczętach zazdrość. Ach, piękno boli, nieprawdaż?
Pokręcił jedynie głową, gdy ta znowu chciała zabrać mu kieliszek. Ech... ona naprawdę powinna przyhamować. To nie służy zdrowiu, ani dziecku. Będzie musiał poważnie z nią o tym porozmawiać, choć wiedział, że imprez nie będzie jej mógł zabronić. Nawet by nie próbował. Ale alkohol...
Nie zdążył nic powiedzieć, gdy dziewczyna chwyciła go i pociągnęła do basenu. Wpadł do wody i pierwsze co pomyślał to: zemszczę się. Zdecydowanie za dużo nałykał się tej wody, ale... smakowała mu. Podpłynął do brzegu, uśmiechając się niewinnie i podciągnął się na rękach, wciąż jednak pozostając w wodzie. Jedną dłonią chwycił delikatnie jej nadgarstek i zmusił, by się pochyliła po czym skradł szybkiego całusa w usta.
-Chodź- znowu posłał jej niewinny uśmieszek, jednak oczy błysnęły mu dziwnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 24
Skąd : Dallas
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 326
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 379
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3778-jiro-izo-moore
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5554-i-dziro-tez#160904
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5555-zla-sowa#160908




Gracz






PisanieTemat: Re: Basen   Nie Kwi 08 2012, 10:07

On za to chyba nigdy nie bł dzieckiem. Jego dzieciństwo było do reszty spaprane, nawet nie chciał o nim rozmawiać i gdy ktoś o nie wypytywał- po prostu zbywał tę osobę. Sześć lat spędził w dość ponurym domu dziecka, gdzie- naprawdę, jedyna atrakcją była butelka po piciu, która grano w piłkę nożną i kisiel na podwieczorek. A i to nie zawsze.
Zawsze był też raczej poważny, nawet jako ośmiolatek nie interesował się tym, czym inni chłopcy w jego wieku. Nie kręcił go sport, prócz oczywiście pływania, ani głupie komiksy, czy kreskówki w telewizji. Od małego przepadał za programami naukowymi i dramatami, a także literaturą piękną, głównie okresu romantyzmu. Rzadko kiedy bywał dziecinny, co w jego mniemaniu było zaletą. Miał w końcu dziewiętnaście lat i nie wypadało mu już wygłupiać się, jak dzieciakowi. Tak przynajmniej uważał Jiro.
-Spokojnie, pomogę ci- powiedział, westchnąwszy cicho. W tym samym czasie na basenie zrobiło się już nieco tłoczniej, co chłopaka bardzo uciszyło.
-Połóż się, ja będę cię asekurował. Spokojnie, nie utopisz się, tu jest naprawdę płytko. Będę wciąż obok- wyciągnął dłonie i podłożył je pod plecy dziewczyny, powoli wypychając jej ciało do góry. Uśmiechnął się pod nosem. -Nie bój się. Po prostu leż- polecił spokojnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Paryż/Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1616
Dodatkowo : teleportacja, wilkołak
  Liczba postów : 2144
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2503-cornelia-somerhalder
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4052-nowe-powiazania-nowej-corin#120887
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4053-corin-somerhalder#120896




Gracz






PisanieTemat: Re: Basen   Nie Kwi 08 2012, 10:48

Corin zwracała uwagę na piękno zewnętrzne – dość sporą, chociaż oczywiście osobowość zawsze była dla niej najważniejsza. I gdyby nie to, że ona i Finn poznali się tak, jak się poznali, to jestem pewna, że uważałaby go za kolejnego ciotowatego puchona, ale z ładnym tyłkiem – a to jest dla niej dość ważne. I mimo to pewnie nigdy w życiu by się do siebie nie odezwali.
Chętnie by pojechała z nim do Amsterdamu. Szkoda, że za pierwszym razem miała dla niego tylko tydzień. Niestety, ale jej brat miał znowu problemu finansowe i musiała wrócić do Londynu, żeby mu pomóc. Wtedy też do końca lata pracowała w tanim burdelu, ale nigdy o tym nie powiedziała przyjacielowi. Nikomu o tym nie powiedziała i nie zamierza. I wiesz co? Tym razem też byłaby lepsza od Finna – w grze na konsoli oczywiście. Jak mniemam nadal jest zapisany jej najwyższy wynik jako rekord gry. A deskorolka nadal jej nie lubi mimo iż kiedyś sama próbowała się tego nauczyć.
I zdecydowanie sama powinna go kiedyś zabrać do dni jej dzieciństwa. Paryż był piękny o tej porze wiosny mimo iż pewnie co chwila tam padało. Pokazałaby mu dach budynku, na który zawsze nielegalnie wchodziła z Jonatanem. Miejsce na wieży Eiffla, gdzie kiedyś stała po drugiej stronie barierki wychylając się i patrząc w oczy największemu strachowi, jakiego można doświadczyć. I sama odwiedziłaby dom, gdzie ostatni raz widziała rodziców. Dom, które teraz pewnie jest zarośnięty mchem i nikt nie miał nigdy prawa go wykupić.
Czy ja wiem, czy piękno boli? Kiedy się ma tylu bliższych kolegów naraz, to jest bardzo użyteczne. Teraz stety czy niestety skończyła z takim rozwodzeniem się i jej uroda w jakiś sposób należy do Finna. Więc jeśli ktoś się będzie do niej przystawiał, to dostanie w nos nawet, jeśli to kumpel pana Visse.
Stała przy brzegu basenu spoglądając na niego tryumfalnie i z ogromną dumą, że jej się udało. Pewnie gdyby wiedział, jaki ma zamiar, to by bez problemu pozostał na suchej części basenu, ale o tym nie musiała wiedzieć. Dlatego była wielce ucieszona, że jej się udało skonfrontować go z wodą smakową. Waaaa!
Kiedy podszedł do basenu zrobiła jeden ostrożny krok do tyłu. Wolała pozostać sucha. Pozwoliła się jednak pociągnąć w dół. Kiedy ją cmoknął odwróciła lekko spojrzenie w bok i przygryzła wargę w zakłopotaniu. Chyba nadal miała problemy z przyzwyczajeniem się do tego, kiedy każdy pocałunek coś znaczył a nie był po prostu kolejnym przekomarzaniem się. Oblizała dolną i górną wargę ponownie na niego spoglądając.
- Nieee, ten strój się nie nadaje do wchodzenia do wody – Wymówka brzmiąca chyba najgłupiej jak tylko się da. Ale coś w tym było, w końcu białe materiały lubią prześwitywać. Złapała się krawędzi basenu mimo wszystko chcąc się w pewien sposób zabezpieczyć i patrzała na niego niepewnie. Nie podoba jej się ta mina. Boże on coś planuje. Zabije ją jak nic!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 24
Skąd : Potters bar
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 236
Dodatkowo : Ćwierć-wil, rezerwowy obrońca
  Liczba postów : 492
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3560-merlin-faleroy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3561-abdrakadabry-merlina
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5349-glupia-sowa-merlina
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7199-merlin-faleroy#204423




Moderator






PisanieTemat: Re: Basen   Nie Kwi 08 2012, 19:57

Dexter chyba ogólnie rzadko narzekał na cokolwiek. Prawie jak Merlin. A narzekanie na pogodę tu jest na porządku dziennym. W końcu wszyscy uwielbiają siedzieć na tych niezwykle żenujących błoniach. Oczywiście Faleroy sam często tam przebywa, ale tylko po to, żeby rozważać wewnętrznie jakieś niesamowite kwestie dotyczące swoje żywota. A nie całować się z plebsem czy tam pić nad jeziorem. Uch.
No może pić tak, ale nie z plebsem, którym są wszyscy ludzie na świecie oprócz niego. Z nielicznymi wyjątkami.
Merlin prychnął niezadowolony na słowa Vanberga, który właśnie przypomniał mu o jego genetyce.
- Za to z naszej dwójki to ty masz do tego lepsze uwarunkowania, kiedy pomyślimy, że jesteś muzykiem, tak jak twój ojciec. Można powiedzieć, że jesteś do tego stworzony.
Faleory machnął po raz kolejny ręką, jakby spodziewał się, że Dexter zaraz zatańczy coś ciekawego. Merlin skupił się na niebie nie przyglądając się dalszym poczynaniom Vanberga. Ach, życie jest takie bezsensowne. Czuł się zupełnie pusty w środku, chociaż już trochę czasu minęło odkąd wyszedł zadymiony ze swojego łożu boleści w dormitorium. Wypił potężnego łyka likieru, by chociaż trochę się rozweselić. Co tam, że świat mu trochę wiruje. Można powiedzieć, że jest przyzwyczajony do tego stanu.
Zmarszczył brwi kiedy usłyszał słowa Dextera. Najpierw wypomina mu, że jest ćwierć- wilą, a teraz prosi o alkohol. Niedoczekanie.
- Nie przewidywałem podziału mojego trunku – powiedział dumnie i napił się więcej alkoholu, w ramach jakiegoś protestu, czy tego co w swojej głowie sobie ubzdurał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Skąd : Amstedam
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 363
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 382




Gracz






PisanieTemat: Re: Basen   Nie Kwi 08 2012, 20:16

Naprawdę chciałby kiedyś przedstawić Corin jako swoją dziewczynę, ukochaną. Chociaż wcześniej nawet by o tym nie pomyślał to teraz chciał, by kolegom opadły kopary, by gratulowali mu i z zazdrości zgrzytali zębami. Chciał, by dobrze dogadywała się z jego ojcem, a z matką uczyła się gotować. By spędzali wspólnie wakacje, razem tarzali się w śniegu i wygłupiali na dyskotekach. Ze swoją miłością naprawdę chciał szaleć, kręcić się, spadać w dół. Nie chciał już więcej mieć złamanego serca; jedyne o czym marzył to, by być po prostu cały czas roześmianym, tak jak teraz. Czy wymagał tak dużo?
-To jeszcze lepiej, że się nie nadaje- uśmiechnął się, odsłaniając przy tym proste, białe zęby i znowu pociągnął ją delikatnie za nadgarstek. Jedną dłonią wciaż opierał się na brzegu basenu, ale zaczynała go już boleć. Jeśli więc teraz by opadł, Corin poleciałaby do wody razem z nim.
Czy teraz faktycznie każdy pocałunek coś znaczył? Zapewne... Starał się wzbudzić w niej te wszystkie dziwne, przyjemne uczucia, choć wiedział, że pewnie nie traktuje go jeszcze jak swojego chłopaka. Ale da z siebie wszystko! W końcu i on jeszcze nie patrzył na Corin, jak na swoją ukochaną, ale... naprawdę chciał tak ją traktować. Musiał jednak przyznać, że każdy pocałunek, który do tej pory został skradziony z jej ust był naprawdę przyjemny; słodki, intensywny. Przypominała mu w pewnym sensie dzieciństwo; smakowała jak syrop truskawkowy, który matka dawała mu na kaszel i jabłka kradzione z ogródka sąsiada. Wszystkie uczucia zlewały się w jedną całość, choć póki co była ona dla Finna niejasna.
-Wiedz, że zemsta jest słodka- powiedział jeszcze zanim pociągnął ją ze sobą do wody. Gdy tylko znalazł się pod wodą, zamknął gwałtownie oczy, po chwili jednak wynurzając się z niej i odgarniając z twarzy ciemne kosmyki. Roześmiał się głośno, spoglądając przy tym na Corin.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Paryż/Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1616
Dodatkowo : teleportacja, wilkołak
  Liczba postów : 2144
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2503-cornelia-somerhalder
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4052-nowe-powiazania-nowej-corin#120887
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4053-corin-somerhalder#120896




Gracz






PisanieTemat: Re: Basen   Nie Kwi 08 2012, 20:49

Do kuchni naprawdę lepiej jej nie wpuszczać, bo ostatnio nawet budyniu nie potrafiła porządnie zrobić. Albo spaliła, albo nie dorobiła. Ale z mężczyznami dobrze się dogadywała, więc pewnie mogłaby siedzieć na kolankach Finan i oglądać z nimi jakiś mecz, drzeć się „sędzia kalosz”. Przynajmniej tak zawsze robiła z bratem kiedy to żyli sobie wśród mugolaków. Zresztą, dlaczego mieliby spadać w dół?! Będą spadać w górę! Czy dla nich mogłoby być coś niemożliwego?
- Nie, to nie jest lepiej. Chyba nie chcesz, żeby wszyscy widzieli, co mam pod spodem, prawda? - Skomentowała nadal mocno trzymając się brzegu. Nie poleci! Nie poleci do wody! Nie da się zgarnąć, przysięgam! Widziała jego minę, wie co planuje. Nie da się tak łatwo. Myślała, czy by ręki nie wyrwać, ale chyba za bardzo była naiwna – albo za bardzo mu ufała na to.
Nie była w stanie traktować go jeszcze jak swojego chłopaka. W końcu stosunek, w jakim się ku sobie zachowywali niewiele się zmienił. Oczywiście nie licząc tego, że teraz mieli prawo całować się kiedy tylko mają ochotę. Ona ma takie prawo, że może przejść z nim korytarzem przytulona i jawnie mówić, że są razem a nie: „Haha coś ty! Finn to tylko przyjaciel”. On też, gdyby chciał, może się nią pochwalić.
- Czy ty... Nieeeeee! - Nim zdążyła zareagować i odskoczyć już wpadła do wody. Kiedy wynurzyła się zakaszlała parę razy, po czym warknęła na niego jak szczeniaczek. Dlaczego mam wrażenie? Że ona ma ochotę go utopić i właśnie dlatego ma chytry uśmiech. Nim rzuciła się na niego spojrzała po sobie i... Nagle złowroga aura zniknęła, a on podpłynęła i przyległa do niego całym swoim ciałkiem policzek opierając o tors.
- Widzisz, mówiłam, że to nie jest dobry pomysł! - Ochrzaniła go po czym fuknęła pod nosem niczym kotka. Nie wiem, czy bardziej się zawstydziła tego, że ludzie mogą zobaczyć to i owo, czy tego, że Finn może zobaczyć. No, ale mimo wszystko schowała się w nim.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Skąd : Amstedam
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 363
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 382




Gracz






PisanieTemat: Re: Basen   Nie Kwi 08 2012, 21:04

Matka Finna potrafiła czynić cuda! W końcu skoro nawet Finna nauczyła, jak należy zagotować wodę na herbatę to i Corin zdoła nauczyć robić pyszny budyń. Ojciec Corin za to pewnie będzie go z nią obgadywał i naśmiewał się z tego "leszcza i ciamajdy", jak go czasem nazywał. Zresztą; każde jego dziecko było tak przez niego nazywane i nie było w tym nic dziwnego.
On jednak nie miał zamiaru chodzić po całej szkole i mówić wszystkim, że Corin jest jego dziewczyną. Bo nie wiedział, czy ma takie prawo. Nie nazwał jej tak na balu i nie nazwie, póki nie będzie tego w stu procentach pewny. To, że teraz tak o nie myślał to zupełnie inna sprawa.
Gdy przylgnęła do niego tak nagle, czego zupełnie się biedny Finn nie spodziewał- objął ją delikatnie jednym ramieniem, rozglądając się po basenie. Czego się wstydziła? Jeśli tego, że Finn zobaczy coś, czego widzieć nie powinien to... przecież widział już wszystko. Nie miał jednak zamiaru tego mówić i komentarz ten pozostawił jedynie dla siebie.
-Spoko, nikt nie patrzy- wyszczerzył się do niej ładnie i pogłaskał po głowie. Przeczesał jej mokre włosy palcami i uśmiechnął się pod nosem. Lubił je. Był długie (powoli zaczynały jej w końcu odrastać) i miękkie. Puszyste...
-Ej... jakiego szamponu używasz? Twoje włosy są takie... fajne- wypalił nagle. Dobra, Finn i jego teksty na podryw, part tu!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Basen

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 11Idź do strony : Previous  1, 2, 3, ... 9, 10, 11  Next

 Similar topics

-
» Basen i leżaki
» Basen
» Basen [SW]
» Basen "Tanoshi"

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogsmeade
 :: 
Okolice Hogsmeade
-