IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Opuszczona Kapliczka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5, 6  Next
AutorWiadomość



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Paryż/Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1616
Dodatkowo : teleportacja, wilkołak
  Liczba postów : 2144
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2503-cornelia-somerhalder
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4052-nowe-powiazania-nowej-corin#120887
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4053-corin-somerhalder#120896




Gracz






PisanieTemat: Opuszczona Kapliczka   Sob Maj 05 2012, 14:07


Opuszczona Kapliczka

Właściwie nie wiadomo, skąd na obrzeżach Hogsmeade wzięła się kaplica, jedno za to jest pewne - ten, komu zależało na ulokowaniu jej właśnie tutaj, dawno już odszedł, a miejsce sprawia wrażenie zaniedbanego. Użyto tu potężnego zaklęcia zmniejszająco-zwiększającego, dlatego też to, co z zewnątrz wydaje się być malutką kapliczką, w środku okazuje się być całkiem pokaźnych rozmiarów budynkiem. Może wnętrze nie jest zbyt bogato wystrojone, co jest zapewne sprawą grasujących tu od lat szabrowników, jednak jeśli komuś tęskno za duchami mniej przyjaznymi od hogwarckich, jest to idealne miejsce!



Ostatnio zmieniony przez Cornelia Somerhalder dnia Sob Maj 05 2012, 17:45, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : VI
Wiek : 22
Skąd : Japonia/Londyn
Galeony : 442
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 448




Gracz






PisanieTemat: Re: Opuszczona Kapliczka   Sob Maj 05 2012, 14:14

Lillyanne była załamana, wszystko się psuło, nic nie miało sensu. Potrzebowała kogoś, kto, kto ją przytuli pocieszy, zaprzeczy jej myślom. Potrzebowała pomocy, zanim sama siebie zniszczy. Znalazła się więc w kapliczce, która zbudowana została, dla niektórych uczniów. Dla osób takich jak ona. Może to zaprzeczało wszelkiej logice. Czarodziej, wierzący w Boga, ale ona miała własne poglądy i się ich przestrzegała. Weszła do środka czekając na jedną osobę. W między czasie podeszła do figurki Matki Boskiej i ze łzami w oczach zaczęła śpiewać.
- Czy mnie słyszysz najłaskawsza? Czy jesteś powiedz mi, czy w dobroci swej wysłuchasz, co w mym sercu tkwi, może myślisz, ty nędzarko jak do mnie mówić śmiesz… Widzę twoją twarz i myślę, że nędzarką byłaś też…
Ten śpiew był modlitwą płynącą prosto z jej serca, proszącą o pomoc, o wybaczenie…
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 22
Skąd : Tokio/Perth
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 253
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 414




Gracz






PisanieTemat: Re: Opuszczona Kapliczka   Sob Maj 05 2012, 17:20

Kaoru w liście Lilly wyczuł, że coś się stało. Nawet napisane przez nią litery dziwnie wyglądały. Tak smutno. Nie wiem skąd ten wniosek, ale nieważne. Ja bym tak nie umiała, z jednego listu wyczytać tyle co on. Ma chyba jakieś specjalne zdolności, czytając wiadomość miał wrażenie jakby coś ją załamało, jakby potrzebowała pomocy. Jakby się bała. Dlatego nie wiele myśląc ruszył na miejsce spotkania. Nie uczesał się, nie przebrał, nic. W końcu ona tu była najważniejsza. Leciał bardzo szybko. On akurat nie był jakoś specjalnie religijny. Oczywiście, wierzył, że jest ktoś u góry, który nas strzeże i takie tam, ale nie potrafił dokładnie jakoś sprecyzować swoich poglądów. Ale szanował osoby, które wiedzą w co wierzą. Wpadł do kapliczki i od razu ją dostrzegł. Stała odwrócona do niego tyłem przed figurką Maryi i śpiewała. Nie była to zwykła piosenka, raczej modlitwa. Słowa upewniły go jeszcze bardziej w tym co pomyślał czytając list od Gryfonki. Jej rozpaczliwy głos także. Nie widział jej twarzy, ale zrozumiał że płacze. Nie chciał by płakała. Stał w progu opierając się łokciem o ścianę nie chcąc jej przeszkadzać. Martwił się o nią. Bardzo. Gdy skończyła śpiewać podszedł szybkim krokiem i obrócił ją twarzą do siebie. Widząc jej załzawione oczy przyciągnął dziewczynę do siebie bliżej i przytulił. Wiedział, że tego potrzebuje. Potem odsunął ją trochę od siebie, ale nadal jej nie puszczał. - Co się stało? - przez jego słowa i wyraz twarz przemawiała bardzo silna troska. Nie mógł znieść tego, że jego kochana Lilly cierpi. Od razu zapragnął jej jakoś pomóc, ulżyć jej cierpieniom, przerzucić je na siebie nawet, cokolwiek, byle już nie musiała rozpaczać, byle by była szczęśliwa, by się uśmiechała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : VI
Wiek : 22
Skąd : Japonia/Londyn
Galeony : 442
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 448




Gracz






PisanieTemat: Re: Opuszczona Kapliczka   Sob Maj 05 2012, 17:33

Skończyła piosenkę, a po jej policzkach spłynęły słone krople. Przegryzła wargę nie wiedząc co ma ze sobą zrobić. Nie wiedziała, czy robi dobrze, czy… na pewno wie co ma teraz zrobić. Nagle ktoś ją odwrócił. Nawet jeżeli to Daniel miałby zmartwychwstać i zemścić się na niej, to ją to nie obchodziło. Niech robi co chce. Jednak to był Kaoru, który przytulił ją siebie, a ona po prostu zaczęła płakać. Nie chciała tego robić… potrzebowała teraz wsparcia, ale słowa, które Cornelia do niej rzuciła były zbyt bolesne.
Lilly wtuliła się w jego tors zamykając oczy i przez dłuższą chwile trwając w tej pozycji. Nie chciała się odsuwać, chłopak mógł to wyczuć. Ale coś widocznie w niej pękło, że zrobiła to. Wykonała kilka kroków w tył i uśmiechnęła się smutno. Wyglądała tak, jakby miała mu powiedzieć, że zaraz umrze.
- Przepraszam – wyszeptała. Jednak jak to było w takich miejscach, echo obiło się i sprawiło, że to słowo dzwoniło w uszach dwójki czarodziei – ja… nie chcę się już z tobą widywać… nigdy – wyszeptała jeszcze ciszej. Po jej policzkach ponownie spłynęły słone krople. Jak ją to bolało! Ona nie chciała. Nie chciała stracić swojego braciszka, nie chciała być sama, jednak… - mam już dość ciebie i tego twojego milusiego charakterku – dodała chłodno. Jej wyraz twarzy się zmienił, był pusty – ta ciągła bieganina za mną jest irytująca, ma cię dosyć rozumiesz? – zawarczała.

Kaoru… przepraszam… ja nie chcę Cię stracić… nie chce być sama… ale… ale… nie chce żebyś przebywał z takim potworem, nie chce żebyś… żebyś musiał cierpieć, nie chcę cię zranić… przepraszam…

W jej oczach tliły się łzy, którym nie pozwoliła wyjść. Odwróciła się do niego tyłem wlepiając swoje spojrzenie w Marię. Po policzkach spłynęły łzy, a ona spoglądała na figurę bolącym spojrzeniem.

Błagam idź już… zostaw mnie samą, ja… nie chce nic więcej mówić, nie chce mówić nic złego na twój temat, więc nie każ mi tego robić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Birmingham
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1004
Dodatkowo : Metamorfomagia, teleportacja
  Liczba postów : 1900




Gracz






PisanieTemat: Re: Opuszczona Kapliczka   Sob Maj 05 2012, 17:40

co do jasnej cholery robi w Hogwarcie KAPLICA? Neutral nie czytam wątku, przenoszę na obrzeża Hogsmeade.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 22
Skąd : Tokio/Perth
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 253
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 414




Gracz






PisanieTemat: Re: Opuszczona Kapliczka   Sob Maj 05 2012, 18:11

Przytulał ją mocno, czuł, że dziewczyna jest naprawdę załamana. W tym momencie czuł, że mógłby zabić to coś lub kogoś, które doprowadziły ją do takiego stanu. Każdy jej ból, każde cierpienie, kazda jej łza, były i jego cierpieniem. Gdy Lilly płakała, on także chciał to robić. Ale nie od tego on tu jest. Jest tu by jej pomóc, by ją pocieszyć, wesprzeć, wysłuchać, dać otuchę. Stali a on głaskał ją po włosach pragnąc by się uspokoiła, by powiedziała mu co się stało, wierzył, że jakoś sobie poradzą. Wydawałoby się, że będą tak trwali w całą wieczność. Ale nie. Odsunęła się uśmiechając się. Ale nie był to wesoły uśmiech. Rozpacz, to właśnie czuła. I wyglądała nie najlepiej. Jakby coś w niej pękło. Nie mógł patrzeć na jej cierpienie. Gdy zaczęła mówić, nie przerywał jej. Nie zareagował w żaden sposób. To co mowiła...ubodło go. Uderzyło prosto w serce. Czuł się jakby miał zaraz umrzeć. Czy to był ostateczny koniec? Czy naprawdę...? Nie, nie wierzył w to. Może i jej twarz była pusta, mimo, że mowiła głosem pełnym chłodu, mimo że na niego zawarczała...Wiedział, że coś jest nie tak. Że ona tak nie myśli. Znał ją za dobrze. Za dobrze by tak po prostu w to uwierzyć. Nie mogła tak po prostu się zmienić, tak bardzo zmienić zdania. A w jej oczach nie było tylko pustki. Nie było złości. Widział jej łzy, niemą prośbę. Nie miał zamiaru nigdzie wychodzić. Nie teraz. Byłby totalnym dupkiem jakby ją teraz zostawił. Potrzebowała jego pomocy mimo iż mowiła, że jest inaczej. Dlatego nie odszedł. Nie. Ruszył przed siebie i stanął przed Gryfonką. - Nie Lillyanne. Znam cię i widzę co się dzieje. Nie chcesz tego. Nie mówisz poważnie. Wiem, że coś się stało. I to właśnie sprawia, że mówisz w ten sposób. Wiesz, że chcę dla ciebie jak najlepiej. Że chcę cię pocieszyć, że chcę ci pomóc. Że chcę cię wesprzeć. Że możesz na mnie liczyć. Że cię kocham. Że chcę się tobą zaopiekować. Pozwól sobie pomóc. Po prostu pozwól sobie pomóc. Nie zostawię cię w takim stanie. Nigdy. Nie zostawię cię samej. - jego głos był stanowczy. Poważny, ale i pełen bólu i troski o nią. Łzy w jej oczach były okropnym widokiem, bolesnym.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : VI
Wiek : 22
Skąd : Japonia/Londyn
Galeony : 442
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 448




Gracz






PisanieTemat: Re: Opuszczona Kapliczka   Sob Maj 05 2012, 18:52

Skąd ona wiedziała, że tak będzie? Zwykle słowa teraz na nią nie zadziałają. Nie była sobą.
- Kaoru – wydukała pół szeptem – odejdź teraz inaczej nie będę się powstrzymywać. Pamiętasz co ci zrobiłam w krypcie? Chyba nie zapomniałeś jak cieszyłam się z twojego bólu. To była moja prawdziwa twarz. Teraz nie mam zamiaru się powstrzymywać. Nawet mnie nie znasz, ja czerpię przyjemność z czyjegoś bólu. Nie jestem grzeczną dziewczynką, która będzie posłusznie słuchać się wszystkich – Lilly zaczęła niebezpiecznie zbliżać się do Kaoru. Musi go wystraszyć, nawet jeżeli cierpi, to musi sprawić, żeby chociaż chłopak mógł być szczęśliwy. Kiedy była już blisko niego z kieszeni wyjęła sztylet, który do niedawna był własnością Daniela.
- Widzisz to? Przyjrzyj się uważnie, bo to moje trofeum. Należało do kogoś, kogo pozbyłam się z tego świata. Tak zabiłam człowieka, więc nic mnie nie będzie powstrzymywać, żebym zrobiła coś takiego z tobą.

Proszę… odejdź, zostaw mnie sama, ja… ja jestem…

- Jestem potworem, który nie ma prawa żyć na tym świecie – już teraz widać było co ją boli. Zamknęła powieki spod, których wypłynęły łzy – więc albo pozbędziesz się mnie, albo zostawisz mnie w spokoju. Nie chce, żebyś żył z takim potworem, jak ja… więc błagam… - znowu zaczęła się rozklejać. Te emocje wszystko jej niszczyły.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 22
Skąd : Tokio/Perth
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 253
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 414




Gracz






PisanieTemat: Re: Opuszczona Kapliczka   Sob Maj 05 2012, 19:56

Pokręcił głową. -Nie. Nie odejdę. "I że nie opuszczę cię aż do śmierci", zapomniałaś? A ja obietnic dotrzymuję. To co mi zrobiłaś w krypcie...to było POD IMPERIUSEM. Przecież normalnie nie zrobiłabyś czegoś takiego. Wiem to. Nie. To nie jest twoja prawdziwa twarz. To maska. Tylko maska. Znam ciebie, twoją prawdziwą twarz...i widziałem ją u ciebie nie raz. To nie ta. - przerwał gdy zaczęła się do niego zbliżać. Gdy mówiła kręcił głową cały czas patrząc na nią poważnie. Nie wierzył w to. To wszystko co mówiła było kłamstwem. A dalsza część jej wypowiedzi. Wstrząsnęła nim tak, że przez chwilę poczuł do niej wściekłość. Mogło to być widoczne. Nie wierzył, że może tak na siebie mówić. To niedopuszczalne. Podszedł do niej bardzo blisko i złapał za ramiona po czym mocno potrząsnął jakby chciał wytrząsnąć z jej głowy te myśli. -Lillyanne!- powiedział podniesionym głosem. - Nie jesteś potworem! Nie jesteś słyszysz! Po prostu się pogubiłaś! NIE JESTEŚ POTWOREM! Nie wiem kto to był i co zrobił. Ale ty nigdy nie zrobiłabyś czegoś nikomu kto na to nie zasługiwał! NIGDY! Oboje to wiemy. Wiemy też, że nie chcesz żebym odszedł. NIE POZWOLĘ CI WIĘCEJ TAK O SOBIE MÓWIĆ! Nie pozwolę ci się mnie pozbyć kiedy wiem, że jestem ci potrzebny. Odtrącając mnie nie pozbędziesz się swoich problemów. Odgradzając się murem NIC NIE ZDZIAŁASZ. - patrzył na nią cały czas hardym wzrokiem i mówił stanowczo, co i rusz podkreślając swoje słowa przez odpowiednią modulację głosu. A gdy się rozkleiła po prostu mocno ją przytulił jak gdyby nigdy nie chciał jej puścić. Miał nadzieję, że coś do niej dotrze. I że powie mu o co chodzi. Bolalo go to, że Lilly tak o sobie mówi. Tak bardzo jakby mówiła to o nim.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : VI
Wiek : 22
Skąd : Japonia/Londyn
Galeony : 442
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 448




Gracz






PisanieTemat: Re: Opuszczona Kapliczka   Sob Maj 05 2012, 20:24

Szczerze mówiąc nie spodziewała się takiej reakcji. Miotały nią wszystkie uczucia, te negatywne, ale i te pozytywne. Musiała skończyć to wszystko. Zamknęła oczy, bo od tych wstrząsów, robiło się jej aż niedobrze.
Nie mogła dłużej wytrzymać, więc się po płakała. Przegryzła wargę, a po jej policzkach spłynęły łzy. Zacisnęła dłonie na koszulce Kaoru, jakby chciała powiedzie: „Nie odchodź, nie zostawiaj mnie”. Jednak jej gesty przegrały z nią samą. Odsunęła się od niego i uciekła nie mogąc wytrzymać tych wszystkich emocji.
- Przepraszam… Kaoru – wyszeptała do siebie.

z\t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 22
Skąd : Tokio/Perth
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 253
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 414




Gracz






PisanieTemat: Re: Opuszczona Kapliczka   Sob Maj 05 2012, 20:41

Nie było dla niego zdziwieniem, że przytuliła go i złapała za koszulkę jakby nie chciała go puścić. Ale to co zrobiła później było kompletnie sprzeczne z tamtym gestem. Osunęła się do niego i..uciekła! Tak po prostu wybiegła! No co za...dziewczyna. Ale cóż poradzić, widać było już wcześniej, że miała sprzeczne sobie emocje. No cóż...Musiał pozwolić jej poukładać sobie to wszystko na spokojnie i wtedy z nią pogadać, bo i tak chyba nic by z dzisiejszej rozmowy nie wypaliło. Wybiegł za nią, ale już jej nie było. - Lilly! - krzyknął jeszcze, ale odpowiedziało mu jedynie pohukiwanie sów z okolicznego lasu. Rozejrzał się jeszcze i ruszył z powrotem do zamku. Cholera, i znowu coś mu się nie udało...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 22
Skąd : Norwegia / Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 108
  Liczba postów : 253




Gracz






PisanieTemat: Re: Opuszczona Kapliczka   Sro Maj 30 2012, 19:04

Dominic leżał w łóżku. Cały dzień. Nie wstawał. Nie poruszał się. Czy on jeszcze żył? Tak żył, chociaż akurat w tym momencie naprawdę, by nie chciał. Istniał tylko jeden dzień w roku, kiedy Dominic był… Inny. Dzień rocznicy śmierci matki. A może zabójstwa? Nie no nie przesadzajmy. Podanie jej pełnej strzykawki morfiny było najlepszym, co mogli dla niej uczynić. Ile, to już czasu minęło? Ach, tak sześć lat. A od, kiedy Dominic jest chory? Dwanaście lat, więc pozostało mu maksymalnie siedem lat życia. Choroba pląsawicy Huntingtona w młodzieńczej postaci Westphala daje aż dwa lata więcej życia! Też mi pocieszenie. Lepiej umrzeć dwa lata wcześniej niż te kilka lat dłużej zmagać się z chorobą. Nie ważne!
Mimo wszystko Dominic wstał z łóżka. Coraz częściej rozmyślał o postępie swojej choroby. O zmianie osobowości wiedział już dawno. Ale doszła także depresja, a także omdlenie mięśni. Chociaż, to drugie nie jest jeszcze zbyt często, to kto wie jak długo tak pozostanie? Jeszcze był w stanie panować nad chorobą i ją ukrywać, jednak na jak długo?
Dominic ubrał się wyjątkowo w czarne spodnie oraz czarną podkoszulkę na ramiączka. Zabrał swą czarną laskę i wyszedł z dormitorium. Oczywiście, w kieszeni miał tabletki przeciw bólowe i różdżkę, bo jak, by, inaczej się bez tego obejść?
Po długiej i bolesnej wycieczce w dół w końcu znalazł się poza murami szkoły. Było już późno. Zapadał zmrok, jednak musiał tam pójść. Sam nie wiedział po co. Nie był przecież religijny, a wręcz przeciwnie! Jednak czuł potrzebę, by właśnie tam się znaleźć. Dziwne. Bardzo dziwne.
Dominic skierował się wolnym krokiem. Mijało go wiele uczniów, ale jakoś żaden się, nim nie zainteresował. I bardzo dobrze! Ostatnim, czego sobie życzył było towarzystwo innej osoby. Naprawdę nie chciał nikogo widzieć. Już wolał grać w pokera z szatanem albo pić barmańską z ojcem. Nie ważne.
Dominic wszedł do kaplicy rozglądając się wokoło. O dziwo nie było tutaj nikogo. I przede wszystkim nie było tutaj tej dziewczyny. No jak jej? Ymm… Żółtaczki o! Oczywiście, że nie pamiętał jak się nazywa, ale pamiętał że jest wkurzająca, irytująca, głupia, o idiotycznym przeświadczeniu, że świat jest wspaniały, a renifery rzygają tęczą. Nie ważne.
Dominic wszedł do środkowej ławki. Przyglądał się ołtarzowi w między czasie biorąc proszki. Oparł swoje czoło o to coś , co się tam kładzie tą książkę i się śpiewa. No wiecie, o co chodzi! Co wy w kościele nie byliście?
Dominic między nogami trzymał swoją laskę i obracał nią, a także podrzucał i wpatrywał się w podłogę. Chciał tutaj tylko siedzieć. Nie chciał rozmyślać. Miał dosyć rozmyśleń w ostatnim czasie. Za dużo myślał i zadawał sobie pytań, a za mało znał odpowiedzi. Nie chciał nawet antydepresantów, bo wiedział, że mu nie pomogą. Oszukają mózg tworząc iluzję. Omamią go. Chciał zmierzyć się z problemem. Zaakceptować i przyjąć kolejny ból, żyć, tak jak żył. Jednak do tego czasu musi, to wszystko przetrwać. Nie chciał polegać na innej osobie. Nie chciał i nie umiał. Był sam i tak miało zostać. Tak mu odpowiadało, a przynajmniej tak się łudził. Bał się komuś zaufać. Od dziecka był sam. To jest właśnie jego świat i wpuszczenie kogokolwiek do tego świata jest zbyt dużym ryzykiem. Budował ten świat od dzieciństwa i nie chciał by jakaś niepożądana osoba mu go zburzyła. Nie chciał zaczynać od początku. Nie teraz i nie później. Po prostu pozwólcie mu tu posiedzieć później pójść się upić, a rano wstanie i będzie tak wkurzający , jak zawszy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VI
Wiek : 22
Skąd : Japonia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 198
  Liczba postów : 193




Gracz






PisanieTemat: Re: Opuszczona Kapliczka   Sro Maj 30 2012, 20:12

Kto by się spodziewał, że ta dziewczyna wytropi go jak myśliwski pies i przybędzie go dręczyć? No nikt, zwłaszcza, że pojawiła się tutaj całkiem przypadkowo, a widząc znajome plecy uśmiechnęła się szeroko zadowolona z życia. Na paluszkach zbliżyła się do niego i rzuciła mu się w pewnym sensie na szyję. Przytuliła go od tyłu obejmując za szyję. Jej ręce wylądowały na jego torsie, a ona zadowolona ze swojego mistrzowskiego skradania się wyszeptała mu prosto do ucha.
- Hey Daminiś! – O tak! Panna wnerwiająca pojawiła się na horyzoncie i zapolowała na swoją ofiarę. Rezultat był pozytywny. Drapieżnik schwytał ofiarę i czas na podwieczorek!
- Co tam u ciebie? Dawno się nie widzieliśmy! – powiedziała zadowolona jak zwykle z życia, którym żyje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 22
Skąd : Norwegia / Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 108
  Liczba postów : 253




Gracz






PisanieTemat: Re: Opuszczona Kapliczka   Nie Cze 03 2012, 11:21

Deszcz zacinał z każdej strony. Zimne krople deszczu wklejone w ostry wiatr, który hulał niemalże z każdej strony. Dominic stał na zimnej skale. Przemoczony i zziębnięty wpatrując się w coś nieodgadniętego. Wsparty na swej lasce rozejrzał się po otoczeniu. Dookoła morze albo ocean, kto wie? Tuż za jego plecami wielki budynek z czarnej cegły to nic innego jak Azkaban. Ospale uderzała mała łódka targana silnymi porywami wiatru. A obok stał on… Ramiro.
Dominic westchnął i pokręcił głową niezadowolony.

Omam. Więc zamknąłem oczy.


Chłopak przeniósł swoje spojrzenie na martwego już Krukona, jednak ten niezauważalnie pokręcił głową. Kazał mu być cicho. Lecz dlaczego? Zwykle jego omamy rozmawiają z, nim. Dają mu wskazówki. Dopiero po chwili Dominic zorientował się, że Krukon wpatruje się w skupieniu w jedno miejsce. Dominic także przeniósł tam swoje spojrzenie. Gdzieś z oddali rozciągała się biała poświata otoczone grubą warstwą mgły. Tak ciemnej i gęstej mgły chłopak w życiu nie widział, a gdzieś pośród tej mgły mknęło ku, nim coś, czego nie można było nazwać. Coś, czego nie można było objąć rozumem. I, to coś zdawało się być odpowiedzią na wszelkie pytania. Nie wiem z skąd Dominic, to wiedział, po prostu, to wiedział. Narastała w, nim pewność, że ma rację. Że, to odpowiedź. Odpowiedź na wszystkie pytania zwłaszcza na te, o których nie miał pojęcia. Mgła się zbliżała zdawała się być już w zasięgu jego ręki…
Nagle wszystko zniknęło, a on znowu był w kapliczce. Spojrzał niezadowolony na znajomą twarz i westchnął ciężko.
- Masturbuje się. Wolisz popatrzeć, czy może, jednak się dołączysz? – Zapytał zgrzytliwie i przeniósł swoje spojrzenie na ołtarz. Było tak blisko…
- A ja ciebie nazbyt często. Śledzisz mnie? – To nie był ton pytający, a stwierdzający fakt. Oczywiście, dziewczyna go nie śledziła, po prostu miała zdolność pojawiania się przy Dominic prawie zawsze. Nazwijmy, to przypadkiem.
Dominic wyjął z kieszeni swoje tabletki i połknął jedną, po czym zaczął bawić się swą laską. Nachylił się nad dziewczyną. (Uznajmy, że siedzi obok) I zatopił się w jej włosach. Przez jedną krótką chwilę chciał…
- Pachniesz jak chodząca ochota na seks. Jesteś niewyżyta seksualnie? – Powiedział dla odwrócenia odwagi i odsunął się od niej. – Kapliczka, to na pewno lepsze i oryginalniejsze miejsce niż przereklamowany schowek na miotły. – Powiedział spuszczając z niej wzrok. Nic nie mógł na, to poradzić, że był taki, a nie inny. Zresztą żółtaczka należała do tych osób, którym, to nie przeszkadzało albo udawały, że tak jest. Niezrozumiałym było dla chłopka jak niektóre osoby mogą przy, nim spokojnie siedzieć. Kao, Desiree, Chiara, Angelika i kilka innych osób, bo naprawdę wymienianie ich wszystkich nie było na miejscu. Wbrew pozorom, jakie Dominic starał się utrzymywać istniały osoby, które przy, nim były. Ba! Niektóre go lubiły lub próbowały go zmienić. Jednak, to drugie jest niemożliwe. Nie dla tego, że Dominic tego nie chciał lub, im nie pozwalał. To, jaki jest nie zależało od niego. W tej kwestii nie miał prawa głosu, czy też wyboru. To choroba go zmieniała. Zmieniała jego osobowość podług własnej woli i naprawdę nie mógł nic na, to poradzić. A może mógł, lecz nie chciał? Sam nie wiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VI
Wiek : 22
Skąd : Japonia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 198
  Liczba postów : 193




Gracz






PisanieTemat: Re: Opuszczona Kapliczka   Nie Cze 03 2012, 11:46

Dziewczyna spoglądała na niego z szerokim uśmiechem. Widziała, że jest pogrążony w myślach, ale musiała go z nich wybić. No cóż. Spodziewała się, że to nie ucieszy zbytnio chłopaka. Usiadła obok niego i słuchała go z wielką uwagą.
- Oczywiście, że tak – zaśmiała się pod nosem – nie mam nic do roboty tylko śledzenie cię przez dwa… - umilkła w chwilę. Na jej policzkach pojawiły się delikatne rumieńce, kiedy jego twarz wylądowała na jej włosach. Wąchał ją… Może dziwnie to dziwnie zabrzmiało, ale to była krępująca sytuacja. Myślała… że udało jej się go złamać, myślała, że w tej chwili właśnie wygrała, ale się przeliczyła. Kiedy usłyszała jego słowa w pierwszej chwili chciała go odepchnąć, ale jakoś sam się odsunął. Naburmuszyła się, a jej policzki pokryła czerwień.
- Weź się! – powiedziała najzwyczajniej w świecie spychając go z ławki. Prychnęła od nosem niezadowolona. Czy ona wygląda jak zabaweczka do seksu? No chyba nie! Ona wygląda jak kochany misio tulisio! Jeżeli ktoś będzie się z nią kłócił, to misio tulisio zamieni się w maszynę do zabijania, więc radzę się zgodzić.
Dziewczyna spojrzała na chłopaka i wstała. Wyglądała tak jakby miała odejść obrażona, jakby miała dać mu święty spokój. Jednak wystawiła w jego stronę rękę, by pomóc mu wstać. Na jej twarzyczce pojawił się delikatny, anielski uśmiech.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 22
Skąd : Norwegia / Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 108
  Liczba postów : 253




Gracz






PisanieTemat: Re: Opuszczona Kapliczka   Nie Cze 03 2012, 12:02

Dominic siedział wpatrując się w ołtarz. Nie zwracał na nią uwagi aż do czasu, kiedy to…
- Przez dwa…? – Zapytał patrząc jej prosto w oczy. Czyżby ona go naprawdę śledziła? Jeśli tak, to, czemu? Czemu jej tak zależy na Dominic. Czemu chce go zmienić? Pomóc mu? Czyżby ona…?
Dominic, jednak nie zdążył dokończyć myśli, bo został zepchnięty z ławki. Spojrzał się wymownie na sufit. W sumie sam sobie zasłużył i doskonale o tym wiedział. Zresztą moża się było śmiało dziwić, czemu go nie uderzyła i sobie nie poszła. Czemu ta dziewczyna nie odczepi się od niego? Nie ucieknie w porę? W końcu będzie za późno. Zbliży się do niego dostatecznie blisko i stanie się niebezpiecznie. Największe pojęcie miał o tym Kao. Chociaż ten Wietnamczyk jest równie dziwny, co Dominic. Jednak żółtaczka jest inna. Nie powinna przebywać w towarzystwie Dominica. Nigdy nie powinni się spotkać. To, tak jak, by anioł obcował z demonem…
Dominic przyjął pomocną dłoń. Dlaczego? Może dla tego, że jego laska powędrowała gdzieś daleko i samemu wstać było, by zbyt ciężko. Zresztą nawet, gdy miał laskę, to wstanie jest ogromnym wyzwaniem.
Kiedy, jednak złapał dziewczynę za rękę i skorzystał z jej pomocy stało się to, co stać się musiało. Wstając pociągnął ją ku siebie i w jednej chwili byli zdecydowanie zbyt blisko siebie. Nim chłopak się spostrzegł jego oczy już były zatopione w jej, a jego druga ręka na jej tali.

No dalej! Teraz! Żuć jakimś sarkazmem, obraź ją! Wyzwij od idiotki! Halo ja tu mówię!!


Słowa, a raczej krzyk rozsądku w jego umyśle ginął w szumie, jaki panował w jego głowie. Czuł jak krew mu pulsuję, a w głowie szumiało. Czuł jej zapach oraz jej dotyk. Nie zauważył nawet tego, że ich palce zostały ze sobą wplecione, a on zbliżał się do jej ust… Halo Houston mamy problem..
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VI
Wiek : 22
Skąd : Japonia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 198
  Liczba postów : 193




Gracz






PisanieTemat: Re: Opuszczona Kapliczka   Nie Cze 03 2012, 12:14

Dziewczyna stała z uśmiechem chcąc mu pomóc. Nie spodziewała się takiego ataku. Nawet jeżeli podejrzewałaby, że chłopak ją pociągnie to nie miałaby szans się utrzymać. Zachowajmy realizm. On mimo wszystko jest facetem, a ona drobną dziewczynką, która nie umie się utrzymać, jak wieje mocny wiatr.
- Kya! – wydobyła z siebie dźwięk, dosyć dziwny. Kiedy otworzyła oczy spojrzała na Dominic’a z delikatnym rumieńcem. No cóż owa sytuacja… owa pozycja była bardzo dziwna i nietypowa. No cóż, wstać nie mogła. Chłopak trzymał ją nie pozwalając się zbytnio ruszyć. Nie wiedziała co ma zrobić. Przegryzła wargę zamykając oczy. Musiała się uspokoić.
Mówiłeś mi, że przyciągam gniew, że za nic masz mą niewinność. Kazałeś mi trudną drogą iść, za stróża mieć tylko ciemność.
W końcu uchyliła powieki i spojrzała na jego twarz. Był za blisko… zbyt blisko. Chciała się odsunąć, ale wątpię, by ją puścił. Przegryzła wargę i kiedy był już tak blisko, że szkoda gadać powiedziała.
- Ano… Dominic… Możesz mnie puścić? – spytała niepewnie nie wiedząc co ma w tej sytuacji zrobić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 25
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 156
  Liczba postów : 155




Gracz






PisanieTemat: Re: Opuszczona Kapliczka   Nie Cze 03 2012, 12:20

Oni tam sobie miziu miziu, a ktoś jest na tyle zirytowany, że nie pozwoli im dalej tak bardzo się do siebie zbliżać. Ta postać jest jedną z najbardziej krwiożerczych, jakie do tej pory widział świat. Potrafi zabić człowieka bez mrugnięcia okiem i w tym momencie bardzo chętnie by to zrobił nawet, jeśli ten ktoś jest od niego wyższy, silniejszy czy szerszy w barach. On nie będzie się nadal temu przyglądał. Nie wtedy, gdy ktoś w tak głupi sposób stara się wprowadzić Angie w kształt osłupienia, by potem wykorzystać jej nieuwagę i zrobić jej krzywdę, lub oderwać mu ją.
Zdawało się, że najeżył się jak kot. Właściwie... To on był kotem. Nazywał się Neko i w tym momencie rzucił się z pazurami na twarz pewnego krukona. Ten kociak jest zauroczony zarówno w Princess jak i w jej pani. Dlatego też pilnował je obie jak oka w głowie i nic dziwnego, że włączył mechanizm ochronny. Tylko pytam się moi mili – gdzie w tym momencie jest Ikuto? Pewnie daleko, daleko stąd.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 22
Skąd : Norwegia / Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 108
  Liczba postów : 253




Gracz






PisanieTemat: Re: Opuszczona Kapliczka   Nie Cze 03 2012, 13:00

Oceńmy sytuacje.
Dominic wisiał nad twarzą dziewczyny i zapewne nie zauważał tego, że prawie ją pocałował. Prawie. Bo na szczęście dziewczyna wylała na niego kubeł zimnej wody. Chłopak odsunął się nie zauważalnie. Chciał coś powiedzieć, a potem sobie pójść, jednak nie zdążył. Między nią, a, nim pojawił się jakiś, kot, który miał zamiar zaatakować. Tylko, kogo? Dominic jednym ruchem uderzył kota, a ten poleciał gdzieś hen daleko. Nie zwrócił na niego uwagi tylko przyjrzał się dziewczynie.
- Nic ci nie jest? Bałem się, że ten kot cię zrani.. – Wyszeptał patrząc jej się w oczy. Czy, to był Dominic…? On i odruchy ludzkie? Coś się stało, kiedy spojrzał jej w oczy. Przestał panować nad sytuacją i nad swoim ciałem. Teraz, to jego ciało przejęło kontrolę i robiło z, nim to , co chciało. Naprawdę się o nią martwił, chociaż sam pewnie w, to nie uwierzy. W jego głosie naprawdę było słychać troskę, a w spojrzeniu strach o to, że ten kocur mógł jej zrobić jakąś krzywdę. Jednak jak wspominałem teraz Dominic odsłonił się przed nią. Otworzył swą duszę i pozwolił jej wejść do jego świata. Oby, to nie okazało się błędem. Bo, jeśli to , co teraz robi okaże się błędem… Boje się, jaki w, tedy Dominic może się stać.
Chłopak położył swą dłoń na jej policzku i pogłaskał delikatnie. W jego głowie nie istniała żadna rozsądna lub logiczna myśl. Otoczenie gdzieś zniknęło. Istniała tylko ta dziewczyna. Można, to porównać do stanu, kiedy jest się naćpanym.
Dominic nawet nie spostrzegł, kiedy i, w którym momencie ich usta połączyły się w delikatnym, czułym i namiętnym pocałunku. Pocałował ją, tak jak nie powinien nigdy całować. Pokazał, że mu zależy. Jednak strach gdzieś chwilowo zniknął. Liczyła się tylko ta chwila, która zdawała się być snem na jawie. Serce tłukło, tak jak, by chciało się wyrwać z ciała, a wszelkie myśli zataczały błędne koło i zawsze wracały do niej.
Dominic odsunął się nieznacznie od dziewczyny. Chciał coś powiedzieć. Przeprosić, wstać, wyjść. Jednak nie mógł. Nie mógł i nie chciał. Chciał przy niej zostać. Przynajmniej teraz na tą krótką i ulotną chwilę. Doskonale wiedział, że ktoś taki jak on nie zasługuje na kogoś takiego jak ona, lecz rozsądek i zdrowe myślenie wyparowały gdzieś, a pozostało jedynie uczucie tęsknoty i bliskości z drugą osobą. Jednak nie z, byle, jaką osobą, a właśnie z nią. Bo, to ona się uparła, że mu pomoże. Obdarowywała go tym anielskim uśmiechem i nie zważała na jego zgryźliwe obelgi. Im skuteczniej ją odpychał od siebie, tym bardziej chciał ją mieć przy sobie. Nie przyznawał się do tego aż do tej chwili. Pytanie brzmi: Co będzie dalej?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VI
Wiek : 22
Skąd : Japonia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 198
  Liczba postów : 193




Gracz






PisanieTemat: Re: Opuszczona Kapliczka   Nie Cze 03 2012, 13:42

Angelique spoglądała na Dominic’a zszokowana. Dlaczego on tak się zachowywał? Przecież jej nie lubił… przezywał ją, rzucał pełno obelg, a mimo wszystko…
Nagle pomiędzy nimi pojawiła się czarna kulka futra. Po chwili ujrzała jak owa kulka leci w bok.
- Neko! – krzyknęła dosyć głośno pozwalając, by jej głos odbijał się od ścian komnat. Dopiero później dotarły do niej te słowa. Spojrzała na Krukona zdziwiona. Dlaczego tak nagle się zmienił? – Ja… on… on nie zrobiłby mi krzywdy… znam go dobrze to… to… to dobry kot… - wydukała niepewnie. W końcu działo się to co miało się dziać. Jego dłoń wylądowała na jej policzku, który pokrył się czerwienią – powinniśmy sprawdzić, czy nic mu nie jest – powiedziała prawie natychmiast zmartwiona. Uchyliła usta chcąc coś powiedzieć, ale nie zdążyła. Ich usta złączyły się w pocałunku, a ona nagle poczuła się taka bezsilna. To był krótki pocałunek. Dziewczyna spoglądała w jego oczy nieobecna. Jej pierwszy pocałunek… tak po prostu… Nic nie mówiła jedynie spoglądała na niego w ciszy. Dopiero kiedy czuła jak jej policzki płoną odwróciła wzrok i spojrzała na małą, czarną kulkę.
- Ne… ko… - widocznie martwiła się o kociaka. Zresztą musiała zmienić temat. Nie wiedziała jak miała na to zareagować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 22
Skąd : Norwegia / Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 108
  Liczba postów : 253




Gracz






PisanieTemat: Re: Opuszczona Kapliczka   Nie Cze 03 2012, 14:29

Dominic usiadł na posadzę i odchylił do tyłu głowę. Chciał jej tyle powiedzieć…

Jestem samotny i nieszczęśliwy. Od dzieciństwa kaleki. Patrzyłem z daleka jak inni się bawią. A ja nie mogłem. Nie mogłem biegać. Nie wiem , co, to śmiech i beztroska. Za, to wiem , co, to ojcowska ręka i nauka. Wiem, co to śmierć. Widziałem jak umiera z dnia na dzień. Jej mózg się kurczył. Choroba ludzi nie wybiera, lecz, czy to istotne? Widziałem jak podawali jej morfinę… Nienawidziłem jej. Nienawidziłem, za to wszystko , co mi zrobiła. Za każdą sytuację, kiedy pozwalała ojcu mnie tak traktować. Za karę i ja jestem chory. Umieram wiesz? To, jaki jestem… Nie zależy ode mnie. To choroba mnie takim uczyniła. Teraz… Teraz… Przez tą krótką chwilę byłem sobą. Przy tobie. Po raz pierwszy… I ostatni. Boli mnie noga. Nie umiem poradzić sobie z bólem. Jestem lekomanem. Odpycham ludzi, na których mi zależy, bo nie chcę, by cierpieli. Nie chce, by ktokolwiek płakał na moim pogrzebie. Chce odejść samotnie. W ciszy pogrążony w słowach potępiony. Nie zasługuję na nic dobrego. Nie zasługuję na ciebie… Masz racje. Anioł nie powinien obcować z demonem. Bo, to nie demon staje się lepszy, lecz anioł okrutniejszy. Kiedy jest się złym szuka się kogoś gorszego, by poczuć się lepiej. Ja szukałem, lecz nie znalazłem. Każda moja cząstka ciała cierpi. Pragnę szczęście, a jednocześnie się go boję. Nie umiem już wierzyć w to , co jest dobre. Bo, to nie jest dla mnie. To zakazany owacy zbyt daleki, by go sięgnąć, ale tak bliski, że mogę go ujrzeć. Moje słowa, to nie słowa nienawiści. Czy aż tak bardzo się zatraciłem, że nie można ujrzeć mnie prawdziwego? Że nie można dostrzec, że im bardziej obrażam, tym bardziej potrzebuję tej osoby? Możliwe, że tak jest. Na moje własne życzenie. Pragnę być kimś normalnym, ale to niemożliwe. Jestem, jaki jestem i nie potrafię być inny. Potrzebuję cię, by funkcjonować. Dla tego odchodzę.
A, kiedy usnę weźmiesz mnie za rękę? Czy przeprowadzisz mnie przez czarny las śmierci i biała otchłań snu? Czy zepchniesz mnie do swojego życia?
Nie. Dla mnie nie ma tam miejsca. Moim przeznaczeniem jest bycie samotnym. I, to dobre przeznaczenie nie chce go zmieniać. Nie. Chce je zmienić, lecz nie mogę. Nie powinienem nawet się starać. Nawet o tym marzyć. Gdybyś mnie poznała… Czy…. Czy… Czy była byś zdolna do ogarnięcia mojego bólu? Do zrozumienia, dlaczego taki jestem? Czy mogłabyś uwierzyć, że przytrafiło mi się tyle rzeczy, nad, którymi nie umiem zapanować? Jestem szalony, kaleki, zdesperowany, umierający…
Co ja bredzę kurde. Może życie wcale nie jest trudne. Może, to ja jestem słabeuszem.
Taki potok słów chciał się wydobyć się z ust chłopaka, jednak zatrzymał się gdzieś w gardle, a z jego ust nie wyszło ani słowo. Dominic wstał i pokuśtykał po swoją laskę. Wrócił i spojrzał na dziewczynę z góry.
- Zapomni o tym. – Szepnął, po czym odszedł. Tak było lepiej dla niego i dla niej. Jak widać Dominic nie umie się otworzyć. Zresztą dziewczyna najpewniej i tak, by go nie zrozumiała. Czy istnieje, chociaż jedna osoba, która, by go zrozumiała?

[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 25
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 156
  Liczba postów : 155




Gracz






PisanieTemat: Re: Opuszczona Kapliczka   Nie Cze 03 2012, 14:48

Kociak odleciał, uderzył o coś twardego i wpadł pod jedną z ławek. Wstał i otrzepał się. Nic mu się nie stało, chociaż tak czy siak zaczął przeraźliwie głośno miauczeć, więc i tak pewnie zagłuszyłby słowa Dominika, gdyby się jednak wyrwały z jego gardła. Potem wskoczył na najwyższy punkt i zaczął ostro charczeć oczywiście wbijając wzrok w tego krukona. Kiedy ten wyszedł zdawał się być niesamowicie zadowolony. Poleciał do dziewczyny, która to miała na imię Angie. Wskoczył na nią najpierw na talie, potem ramię by zsunąć się po ręce i najzwyczajniej w świcie polizać ją kilka razy po twarzy, a przede wszystkim po usteczkach, jakby za wszelką cenę chciał ją odkazić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VI
Wiek : 22
Skąd : Japonia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 198
  Liczba postów : 193




Gracz






PisanieTemat: Re: Opuszczona Kapliczka   Nie Cze 03 2012, 18:10

Puchonka wpatrywała się w Krukona. Uchyliła usta chcąc coś powiedzieć, jednak był pierwszy.
Zapomnij o tym… – obiło się echem w jej głowie – Zwariowałeś? Jak mogłabym zapomnieć o moim pierwszym pocałunku? Jak mogłabym zapomnieć twojego smutnego wyrazu twarzy? Jak mogłabym zapomnieć te smutne uczucia, którymi mnie obdarowałeś… Chcesz mi coś powiedzieć… ale się boisz… boisz się tego co może się stać… Cierpisz… wzywasz pomocy, jednak nikt Cię nie słyszy… Właśnie dlatego przy tobie zostałam… Dlatego nie reaguję na twoje obrazy… ty w ten sposób mówisz… Ratuj mnie… Samotność to najgorsze co może być, jest gorsza od śmierci… dlatego obiecuje… – przez cały czas myśląc to wszystko wpatrywała się w niego. Widziała jak wstaje i odchodzi. Poczuła jak kotek wskoczył na nią i wylizał ją całą jakby chciał ją umyć – … obiecuję, że nigdy Cię nie zostawię.
Angelique wstała przytulając do klatki piersiowej czarnego koteczka. Została sama. Spojrzała na figurę Matki Boskiej i stała tak przez dłuższy czas. Do głowy przychodziło jej milion słów, które chciała powiedzieć rzeźbie, jednak tego nie zrobiła. Wyszła w pośpiechu kierując się do zamku.

z\t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 25
Skąd : Bratysława, Słowacja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 44
Dodatkowo : teleportacja, wilkołak lunarny
  Liczba postów : 40




Gracz






PisanieTemat: Re: Opuszczona Kapliczka   Pon Cze 11 2012, 21:52

Nie obchodzi mnie jak ma zamiar tu trafić Kostka, to idealne miejsce dla pana Jaro. A jak on się tu w ogóle znalazł? A to już bardziej skomplikowana historia. Jak wszyscy wiemy, obecnie w Hogwarcie nie było idealnie. Zbliżały się wakacje, wielkimi krokami można by rzec. Bliżej niż dalej i takie tam różne. Nic tylko opuścić Hogwart na ten czas i zapomnieć o nim na okres wakacji. Ale nie w tym miejscu były myśli wszystkich. Cóż, na pewno nie nauczycieli. Hogwart nie był zalewany codziennie. A deszcz, który lał praktycznie bez przerwy był okropny. A przynajmniej dla budynku i większości mieszkańców okolicy. Słowakowi nie robił on jakiejś ogromnej różnicy. Po prostu padał, taka jego natura. Dobrze, że z góry na dół, a nie na odwrót. Trzeba było się przyzwyczaić. A akurat jego dormiotrium było daleko od ziemi, nie miał co się martwić. Oczywiście trochę niewygodne było wyjście z zamku, ale i temu jakoś podołał. Musiał się na chwilę uwolnić od tego wszystkiego, odpocząć i wziąć głęboki oddech. Nie czekały go dobre wakacje, a raczej wręcz przeciwnie, smutne takie. No i nie będzie towarzystwa na które liczył tak długo. A szkoda, wielka szkoda. Wszystko zapowiadało się perfekcyjnie. Jego pech, jak mógł nie wyczuć zła w człowieku? Zaczął się staczać, umysł mu szwankuje. Pora wziąć się w garść. A co było świetną metodą? Kontemplacja, oczywiście. Spacer w deszczu to idealny i romantyczny moment na takie przemyślenia. Hogsmeade? Mógłby iść z buta choćby do Londynu, ale jakoś tutaj miał bliżej, te uliczki przemierzał. A to miasteczko miało przecież w sobie coś magicznego. No dobra, było całkiem magiczne. Coś takiego niespotykanego, może powiem tak, żeby nie było. I to coś prowadziło go uliczkami pozwalając zaliczać kolejne zakręty, mijać kolejnych ludzi uciekających przed deszczem, moczyć zdecydowanie za słabo zawiązane glany w kałużach. Tak, tak. Buty specjalnie dla ciebie. To już nie cytrynowe trampki, pozdrawiam. W każdym razie. Nie może tak łazić bez końca, dojdzie do mety mimo, że wierzy w nieskończoność i nie raz próbował ją już umysłem ogarnąć. A propo. Zapewne sam Pan zesłał go na tą ścieżkę i jebnął z nieba tą kapliczką. Właśnie tego mu było trzeba. Skrzypiące drzwi, idealne echo i samotność. Cisza i spokój, drewniane ławki, wszystko po prostu tradycyjne. Pozostało mu tylko wybrać miejsce, tylko ułożyć kolana na średnio wygodnej podporze, wyjąć zza przemoczonej koszulki różaniec przeplatając go między palcami. Cóż, to zawsze była jego ulubiona pozycja do myślenia i układania sobie żywota, co tu kryć. Wprawdzie nie był pewny czy samotność to idealny wybór, ale czasem tak po prostu było łatwiej. Pozornie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 24
Skąd : Reykjavík, Islandia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 41
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 81




Gracz






PisanieTemat: Re: Opuszczona Kapliczka   Pon Cze 11 2012, 22:55

Bosz, wsadziłeś tutaj chyba najbardziej uderzające fotki i animacje Leciaka! No po prostu, te jego oczy, to mnie tu zaraz zniszczą! Tak, właśnie tak, jaram się jak cholera! I co to znaczy, że cię nie obchodzi? Pewnie, dbaj tylko o swoje cztery litery, po co zwracać uwagę na innych? Paskudna cecha, o. Ale co zrobisz? Wakacje, co za piękny czas, na który wyczekuję dniami i nocami, odliczając dni, godziny i minuty w moim magicznym kalendarzu. Jeszcze, w tym roku przyjebali nam do końca czerwca, co się dzieje z tym krajem? Cóż, dla uczniów Hogwartu, był to również piękny i cudowny i fantastyczny czas, na oderwanie się od obowiązków, ciężkiej harówy, problemów, miłostek i stada innych, uroczych problemików. Wszystko fajnie, tylko, że cała reszta naszej uroczej, szkolnej populacji, miała dom. Dom, do którego mogła wracać, rok, po roku. Spotkać się z najbliższą rodziną, odwiedzić ciepłe i egzotyczne krainy, ganiając się po plaży z piaskowymi ludzikami. No wybaczcie, nie każdy ma takie szczęście. Nie wdrążajmy się w szczegóły. Co do pogody, Kostka jej nienawidziła. Nie była przyzwyczajona do tak intensywnych i częstych opadów zimnej cieczy. O wiele bardziej zachwycało ją tutejsze słońce, które w jej mroźnym kraju pojawiało się niezwykle rzadko, będąc na wagę prawdziwego złota. Dlatego też, tak ciężko było wyciągnąć ją na zewnątrz, mimo tego, że z nieba sączyły się jedynie drobne kropelki, a powietrze pachniało świeżością. O nie, to nie był jej świat. O wiele bardziej wolałaby, w tej samej chwili leżeć w ogromnej, puchatej zaspie, czy lepić bałwana ostatecznie pluskać się w cieplutkim gejzerku. Eh, marzenia. Każdy, próbował uciec od powodzi w najbardziej nietypowe i "suche" miejsce, hehe dobre. Cały świat tonął we łzach nieba, które nie zamierzało zaprzestać, nie ma mowy. Dzisiejszego dnia, stał się cud. Nasza Kostka, będąc znudzona ratowaniem swojego Dormitorium przed zalaniem, po prostu sobie stamtąd wyszła, zostawiając swoich czerwonych kompanów w potrzebie. Tak, zachowanie bardzo w jej stylu. "Narobisz komuś kłopotów? Ulotnij się jak najprędzej." Jak ona tam dotarła, na prawdę nie mam pojęcia. Może złapała stopa i ktoś podrzucił ją na turbomega miotle? A może wydostała się jakimś tajnym, szkolnym przejściem, które najwidoczniej bardzo dobrze znała, jeszcze za czasów bardziej dziecięcych szaleństw, nie ważne. Cel był już niedaleko. Drobna postać, targana zimnym wiatrem i smugami deszczu, szybko przemierzała uliczki, które pokrywały kałuże wielkości i głębokości dziur w polskich drogach. Och tak, miała na nogach te same, urocze buty. Trafiłeś. <3 Dokąd to dziecko szło? A, ktoś, bardzo bliski ktoś pokazał jej kiedyś takie jedno, nietypowe, ciche i odizolowane miejsce, które niezmiernie fascynowało swoją historią. Dacie wiarę, że kapliczka może być nawiedzona? Wszystko jest możliwe. Opleciona ramionami, w grubym, czarnym płaszczu, trzymając w zębach mokrą od deszczu fajkę, Kostka z groźną i niezadowoloną miną kroczyła właśnie w tamtą stronę. Oczywiście, co raz wydobywając z siebie jakieś przekleństwo na temat pogody, przemoczonego ubrania czy zmarnowania, tego, co właśnie trzymała w ustach! Cholera by to wzięła. Drzwi otworzyły się skrzypiąc niemiłosiernie i rozbudzając przerażające głosy, zwane niegdyś echem. Strużki wody, kapały z niej dość intensywnie.
- Zniszczę tu wszystkich! Wyjadę stąd i się skończy. Apsik! Cholera! - no tak, nie ma to jak gadać sama do siebie. Marudzić i narzekać pod nosem i do tego tak słodko się wyrażać. Do tego jej słaba odporność, czyżby kolejny tydzień miała spędzić w swoim łóżku, kurując pierwsze stadia grypy? oj niedoczekanie, niedoczekanie. Super. Huhu, nawet nie odkryła, że nie była sama.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 25
Skąd : Bratysława, Słowacja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 44
Dodatkowo : teleportacja, wilkołak lunarny
  Liczba postów : 40




Gracz






PisanieTemat: Re: Opuszczona Kapliczka   Pon Cze 11 2012, 23:13

No i bardzo dobrze, jaraj się. Ty się jak zwykle nie postarałaś z doborem... wszystkiego. Nie ma mnie więc co rozpraszać i nie pozwalać pisać kolejnego równie cudownego posta. Co nie oznacza, że zapowiada się jakkolwiek lepiej od tego twojego, znasz mnie przecież, ogar do godzin i w ogole ogar mózgu. Skupmy się jak zwykle na naszych kochanych ludzikach, nie zbaczajmy jak zwykle z tematu całkowicie i w stu procentach zapominając o czym w ogóle jest wątek. Bartolomej jednak robił coś co dla przeciętnego człowieka nie mogłoby być czymś zbyt skomplikowanym, czymś co sprawaiłoby że się pogubimy i zapomnimy o czym w ogóle mowa. Oczywiście to wszystko dla postronnego obserwatora. Całkowicie inaczej uważał on i każdy kto myślał w jego sposób. To co obecnie działo się w jego głowie było większą burzą niż tą na zewnątrz. Fala emocji, którą chciał stłumić mózg i fala myśli, którą chciała stłumić dusza. Wielka wojna, która nie pozwoliła mu się po prostu skupić. Wiedział, że nie może się w takiej chwili wyzbywać emocji, były mu przecież bardzo potrzebne do przeżywania owego połączenia. Ale akurat tak rozchwiane emocje? Eh, kiepskie to wszystko. Zacisnał mocniej powieki przestając zastanawiać się nad problemami z myśleniem, zostawił mózgowi samo myślenie. Jednak długo to nie potrwało, taki błogostan to zawsze stan przejściowy. Wszystko przeszkodził brak samotności. Najpierw usłyszał skrzypnięcie wielkich drzwi, szum deszczu o wiele bardziej wyraźny, odgłos podeszwy stukającej o posadzkę, trzaśnięcie drzwi, a zaraz potem wszystko stało się ogromnym hałasem. Kolejne słowa coraz mniej pasujące do tego miejsca. Mimo zamkniętych oczu dobrze wiedział z kim ma do czynienia. Przecież ten głos poznałby na końcu planety. Podobnie jak i akcent, zapach, sposób chodzenia. Każdą jej cechę mógł wymieniać właśnie nie patrząc na świat, zatracając się w modlitwie. Ah i pomyśleć, że to kiedyś było cholernie przyjemne uczucie. Kiedyś. Ale cisza. Musi mu dać jeszcze moment. Nieważne czy go zauważy czy nie. Zaczął jedno, musi to skończyć. Już nie przerwie dla niej połączenia, już na to nie zasługiwała. Ale na słowo po chwili, owszem. Wbrew pozorom to ludzka istota
- Nie używa się takich słów, takim tonem w takim miejscu. I wywal tego śmiecia - Nie, nie spojrzał na nią. Wciąż był obrócony w stronę ołtarza, przynajmniej otworzył ślepia wbijając je w krzyż. Nie podniósł się, nadal sobie klęczał. Zresztą no mówie, po cholere miałby na to patrzeć. Słowa słyszał przez to echo aż za dobrze, a dym papierosowy było od niej czuć zawsze na kilometr, teraz też na pewno miała w palcach kolejnego szluga. Jakież to przewidywalne. I kto by pomyślał, że w kobiecie tak łatwo to i owo odgadnąć. Jakby powiedział byle jakiemu mężczyźnie to by mu za cholerę nie uwierzył. A tu proszę. Na Jaro spadło błogosławieństwo, które jest zarazem przekleństwem. O ironio.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Opuszczona Kapliczka   

Powrót do góry Go down
 

Opuszczona Kapliczka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 6Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5, 6  Next

 Similar topics

-
» Opuszczona Kapliczka
» Opuszczona stacja kolejowa
» Opuszczona radziecka baza
» Opuszczona leśniczówka
» Opuszczona Kuźnia

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogsmeade
 :: 
Okolice Hogsmeade
-