IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Opuszczona Kapliczka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next
AutorWiadomość



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Paryż/Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1616
Dodatkowo : teleportacja, wilkołak
  Liczba postów : 2144
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2503-cornelia-somerhalder
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4052-nowe-powiazania-nowej-corin#120887
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4053-corin-somerhalder#120896




Gracz






PisanieTemat: Opuszczona Kapliczka   Sob Maj 05 2012, 14:07

First topic message reminder :


Opuszczona Kapliczka

Właściwie nie wiadomo, skąd na obrzeżach Hogsmeade wzięła się kaplica, jedno za to jest pewne - ten, komu zależało na ulokowaniu jej właśnie tutaj, dawno już odszedł, a miejsce sprawia wrażenie zaniedbanego. Użyto tu potężnego zaklęcia zmniejszająco-zwiększającego, dlatego też to, co z zewnątrz wydaje się być malutką kapliczką, w środku okazuje się być całkiem pokaźnych rozmiarów budynkiem. Może wnętrze nie jest zbyt bogato wystrojone, co jest zapewne sprawą grasujących tu od lat szabrowników, jednak jeśli komuś tęskno za duchami mniej przyjaznymi od hogwarckich, jest to idealne miejsce!



Ostatnio zmieniony przez Cornelia Somerhalder dnia Sob Maj 05 2012, 17:45, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 20
Skąd : Szwecja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 42
Dodatkowo : jasnowidzenie
  Liczba postów : 44
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8963-amadeus-louis-lachad
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8964-a-l-l
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8965-koper
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8968-amadeus-louis-lachad




Gracz






PisanieTemat: Re: Opuszczona Kapliczka   Nie Paź 26 2014, 12:22

Amadeus udał się do miejsca ustalonego przez swoją nauczycielkę. Był oczywiście bardzo zdziwiony swoim wynikiem - przecież uważał się za geniusza w tej dziedzinie. No może nie geniusza, ale na pewno kogoś powyżej przeciętnej. Kiedy znalazł się w tym przedziwnym, jak na spotkania z nauczycielami, miejscu, gęsia skórka wkroczyła na jego ciało.
- Huh... - wydał z siebie dźwięk zdziwienia zmieszanego z niepokojem.
Powoli posuwał się wgłąb kapliczki, chociaż wcale nie chciał. Otoczenie wcale nie zachęcało człowieka do dalszej eksploracji, wręcz przeciwnie - tak jakby wrzeszczało: "Uciekaj idioto, co ty robisz?", jak ludzie oglądający horrory o głupich rodzinkach w starym, nawiedzonym domu kupionym na aukcji za taniochę. Jeszcze nie zauważył karteczek, a już pomyślał - "No tak, na pewno kolejne zadanie Sfinksa. Gdyby to miało być spotkanie z nauczycielką, nie musiałbym wychodzić ze szkoły...".
Wtedy dopiero zauważył szeleszczące złowieszczo kartki przyczepione do ściany. Oderwał jedną i przeczytał kod.
- Trzeba się będzie trochę pobawić. - powiedział, po czym zaczął próbę odszyfrowania wiadomości.
Ku jego zdziwieniu, odczytanie tej wiadomości nie było wcale takie trudne. Co prawda chwilę nad tym siedział i przy oświetleniu panującym wewnątrz kaplicy, jego oczy ledwo wytrzymywały ostatnie cyferki kodu. Dowiedział się jednak tego, czego miał.
"Opuszczona kuźnia. Da się zrobić." - przeszło mu przez myśl.
Zostawił za sobą kapliczkę i powędrował dalej, ku opuszczonej kuźni, nie życząc w duchu reszcie członków jego grupy powodzenia - no niech choć raz mu się uda coś wygrać.

Ilość punktów z Wróżbiarstwa i astrologii: 5
Wyrzucona kostka: 1
Link do losowania *klik*
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 20
Skąd : Wielka Brytania, Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 394
  Liczba postów : 280
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7892-leah-aristow
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7896-leah-aristow#220816
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7895-leah-aristow
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7894-leah-aristow




Gracz






PisanieTemat: Re: Opuszczona Kapliczka   Pon Paź 27 2014, 07:35

Leah bardzo przeżywała list od pani profesor. Jedyna rzecz w której czuła się pewnie, a tu taka porażka? Niemożliwe. Kobieta wydawała się Puchonce zawsze otwarta i była pewna, że po prostu wyjaśnią to osobiście. Miejsce wydało się jej osobliwe, ale mimo tego szła dalej. Gdzie ona jest? Czy coś złego się stało? Co to za kartki? Dziewczyna czuła, że to wszystko ma jakiś ukryty sens. Nadszedł czas na to, co szło jej przeciętnie. Uda się? Liczyła na to. I pomoc Merlina.
Była tak blisko... Prawie na końcu. Oczywiście coś musiało pójść nie tak. Niezdarność sprawiła, że atrament rozlał się po pracy. Teraz był to dla niej wóz, albo przewóz. Rzuciła zaklęcie i zamknęła oczy. Wzięła kilka głębokich oddechów i uniosła powieki. Na jej szczęście udało się. Naprawiła swoją wpadkę, ale mimo to postanowiła zostawić resztę na następny dzień. Wystarczyło jej emocji jak na jeden raz.
Następnego dnia było zdecydowanie lepiej. Szybko uwinęła się z tym, co musiała dokońćzyć, jakby nigdy nie miała z tym żadnych problemów. Prócz końcówki... no i złych wspomnień dnia wczorajszego. Skończyła i ruszyła do nowego miejsce, gdzie pewnie znowu czeka ją coś dziwnego. Oby tylko znowu nie pokazała jaką jest ciamajdą, bo jak tak dalej pójdzie to popsuję wszystko nie tym, że nie ma umiejętności, a tym, że jej kordynacja jest żałosna.

Ilość punktów z Wróżbiarstwa i astrologii 2
Wyrzucona kostka: 5, a potem 3. Następnego dnia 2.
Link do losowania *klik* i *klik*
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Skąd : Kiszyniów, Mołdawia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 685
Dodatkowo : pałkarz
  Liczba postów : 287
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9456-gemma-zaharov
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9459-farao
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9457-da-vinci
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9458-gemma-zaharov




Gracz






PisanieTemat: Re: Opuszczona Kapliczka   Pon Lis 03 2014, 09:00

To fascynujące. Dostała jakiś durny list o tym, że jej eliksir nie wyszedł i co? Uznała to za świetny dowcip. Ale im dłużej nad tym myślała, tym bardziej dochodziła do wniosku, że może to jakiś mały, wstrętny podstęp i powinna się jednak zjawić, aby wykonać zadanie. Bez sensu. W zasadzie już pakowała walizki, aby wyjechać gdzieś z Eiv, Swenem i Noelem, a tu jednak wszystko wywróciło się do góry nogami. Westchnęła więc, zdając sobie sprawę, że to jeszcze nie koniec tego całego projektu. Ubrała się i wyszła, z początku nieco błądząc, no bo gdzie do cholery ma być jakaś opuszczona kapliczka... wreszcie jednak znalazła docelowy budynek i bardzo dobrze, bo wiatr wiał niemiłosiernie, aż musiała mrużyć oczy i przez to niewiele widziała.
Nigdzie jednak śladu po babce od eliksirów.
Zirytowana weszła więc do środka, by zobaczyć całą stertę jakichś karteczek z dziwnymi kodami. Zamrugała gwałtownie, przejeżdżając wzorkiem po ich powierzchni i powoli wszystko zaczęło układać się w jakąś całość. A więc jednak to Sfinks. Westchnęła ponownie, szukając jakiejś karteczki, która byłaby najbardziej przydatna. Po długich chwilach wytężania umysłu wreszcie znalazła tą, którą chciała znaleźć. Uśmiechnęła się półgębkiem i chwyciła za papier, by po chwili dreptać już w zupełnie innym kierunku.

Ilość punktów z Wróżbiarstwa i astrologii 1
Wyrzucona kostka: 2
Link do losowania *klik*

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 887
  Liczba postów : 695
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7043-laura-blaise#200970
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7046-laura#200988
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7047-laurowe-listy#200989
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7166-laura-blaise#204304




Administrator






PisanieTemat: Re: Opuszczona Kapliczka   Pon Lis 10 2014, 15:50

Ilość punktów z Wróżbiarstwa i astrologii 9
Wyrzucona kostka: 3, 6 i 1, 6 i 5, 2
Link do losowania *klik*, klik 2, klik 3, klik 4

List od profesor sprawił, że bez większego zastanawiania się, pognała do odpuszczonej kapliczki. Musiała przejść przez główną ulicę Hogsmeade, a potem skręcić w bok, oddalając się od domków. Żałowała teraz, że nie ubrała się chociaż trochę cieplej. Nie mogła się nadziwić, że profesor kazała jej przyjść tak daleko... i dopiero kiedy zobaczyła, że w kapliczce nikogo nie ma, pomyślała, że coś musi być nie tak. Czyżby list wysłał jakiś żartowniś? Od razu dostrzegła całe mnóstwo karteczek walających się po ziemi. Wzięła jedną z nich, zapaliła światełko Lumosem i przyjrzała się temu co było tam napisane ze zmarszczonymi brwiami. Od razu uświadomiła sobie, że to żaden żart tylko Sfinks.
Na pierwszy rzut oka, liczby na kartce zupełnie nic jej nie mówiły. Musiała jakoś uaktywnić swoje nikłe umiejętności numerologiczne... jak na złość, kiedy w poprzednich zadaniach potrzeba było wiedzy wróżbiarskiej czy to astronomicznej, postarała się trochę poczytać na ten temat i nawet pochodzić na zajęciach, ale numerologia...?
Minęły chyba godziny, nim w końcu udało jej się dojść do rozwiązania. Dwa razy znikąd pojawił się wiatr, wyrywając kartkę. Laura ganiała za nią jak głupia, żeby ostatecznie rozlać na nią atrament. Dobrze chociaż, że zaklęcie czyszczące miała opanowane.
W końcu się udało i ślizgonka udała się do kuźni.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 133
  Liczba postów : 86
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10075-millicent-l-breckenrige
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10077-sprobuj-czegos-nowego
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10076-napisz-moze-odpisze-na-twoj-zalosny-list
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10078-millicent-l-breckenrige#280606




Gracz






PisanieTemat: Re: Opuszczona Kapliczka   Nie Gru 28 2014, 14:25

Milli nie wierzyła w to, co się właśnie wydarzyło. Nie wierzyła, nie chciała wierzyć. Miała zniknąć na zawsze z monotonnego życia na pozór szczęśliwej rodzinki Breckenrige'ów. Co się więc stało, że nagle parę dni wcześniej dostała list od swojej najmłodszej siostry? Tej, z którą kłóciła się najwięcej i która przyczyniła się do ucieczki dziewczyny z rodzinnego domu. Tak, tej małej Billie, która dzisiaj przecież wcale już nie jest taka mała.
W zasadzie, to sama nie wie czemu zgodziła się na spotkanie. Na pewno kierował nią pewien rodzaj ciekawości, jak zareaguje, co powie jej młodsza siostra, gdy już ją zobaczy. Milli też się zmieniła, ale z całą pewnością nie jest to dobra zmiana. Życie ją zniszczyło zarówno od zewnątrz, jak i wewnątrz i nie była z tego powodu w najmniejszym stopniu dumna. Wstydziła się własnych słabości i tego, gdzie zaprowadziło ją odcięcie się od rodziny.
Pamiętała to miejsce jeszcze za czasów swojej świetności, gdy uczyła się w Hogwarcie. Ostatnio była tu bite 6 albo i więcej lat temu, a nadal pamiętała drogę i trafiła bez problemu, przypominając sobie przy okazji wszystkich znajomych, z którymi czasem tu przesiadywała. Mimowolnie uśmiechnęła się, na moment zapominając z kim właśnie idzie się spotkać. Czasem żałowała, że nie wróciła na studia, że tak zepsuła sobie życie. Czasem chciała wrócić i udawać, że nigdy nic się nie stało, ale nigdy nie znalazła w sobie tyle odwagi, śmieszne co?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 20
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 104
  Liczba postów : 108
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10062-billie-l-breckenrige
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10066-ups-wylecialo
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10068-i-tak-zgubie-ten-list-hehe#280340
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10073-billie-l-breckenrige




Gracz






PisanieTemat: Re: Opuszczona Kapliczka   Nie Gru 28 2014, 15:47

Czuła, jak dłonie jej drżą, nogi miękną zupełnie, jakby były z waty, a w głowie ma zupełną pustkę. Po sześciu latach milczenia, niepokoju i rozterek wewnętrznych, miała spotkać swoją zaginioną siostrę. Obwiniała siebie za jej zniknięcie. W końcu nigdy nie miały dobrego kontaktu, Billie mogła więc przyczynić się do jej decyzji. Teraz chciała spróbować to naprawić. Świadoma faktu, iż wchodzi w długotrwały i wymagający zaangażowania obu stron proces, pragnęła spróbować chociaż podjąć wyzwanie. Choć raz nie uciekać, nie tchórzyć, nie wycofywać się. Chciała poznać Milli. Dostrzec w niej siostrę, nie kogoś obcego. Zobaczyć, jaką jest osobą. Co lubi, czego się boi i, czy Billie będzie w stanie odnaleźć w niej jakąś część siebie. Czuła się równocześnie podekscytowana, przerażona, a także wzruszona. Bywały wieczory, kiedy myślała, że ktoś zrobił Millie krzywdę, a co gorsze, że wyrządziła ją sobie sama. W głowie najmłodszej Breckenrige pojawiały się najstraszniejsze scenariusze i nie wyobrażacie sobie nawet ulgi, którą poczuła, kiedy sowa dostarczyła jej list, podpisany imieniem siostry. Wtedy poczuła ciepło na sercu. Nadzieję, a do oczu napłynęły łzy. Ktoś mógłby powiedzieć, że brzmi to zbyt podniośle. Że nie można tak cieszyć się listem od osoby, będącej niegdyś najgorszym wrogiem. Bzdura. Są ludzie, którzy potrafią zapomnieć o dawnych sprawach i wybaczyć. Billie wybaczyła i postanowiła wszystko naprawić. Ich tata, kiedy najmłodsza i najstarsza siostra kłóciły się, zwykł mawiać, że są rodziną. Rodziną, której się nie wybiera i z którą trzeba spróbować chociaż żyć w zgodzie. Wtedy Love jeszcze tego nie rozumiała. Obrażona trzaskała drzwiami swojego pokoju i siedziała opatulona w koc przez kolejne parę godzin po to, by kolejnego dnia historia się powtórzyła.
Billie westchnęła ciężko, stawiając pierwszy krok w opuszczonej kapliczce, gdzie miała spotkać Millicent. Rozejrzała się dookoła i natrafiwszy wzrokiem na szczupłą, wysoką postać, przymknęła powieki. Przygryzła dolną wargę, jak to zwykła robić, kiedy się denerwowała i ruszyła w stronę siostry.
- Cześć. - Szepnęła, jakby nie chcąc psuć ciszy, która nadawała temu miejscu szczególnego znaczenia. Spojrzała w zielone tęczówki i jej oczy zaszkliły się. Milli wyglądała zupełnie inaczej. Była bardziej dojrzała, ale także... Smutniejsza. Jakby wyniszczona, straciła dawny blask. Love westchnęła ciężko i schowała dłonie w rękawy swetra, po czym zaczęła wpatrywać się w podłogę, szukając odpowiednich słów. Co można powiedzieć siostrze po sześciu latach? ,,Co słychać? '', ,, Gdzie byłaś? '', a może ,, Dobrze cię widzieć ''? To wszystko takie banalne, takie typowe, takie puste. Nie potrafiła skleić zdania, ubrać swoich myśli w słowa.
- Tęskniliśmy. - Wydusiła w końcu, czując, że jej głos zaczyna się łamać. - Naprawdę...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 133
  Liczba postów : 86
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10075-millicent-l-breckenrige
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10077-sprobuj-czegos-nowego
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10076-napisz-moze-odpisze-na-twoj-zalosny-list
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10078-millicent-l-breckenrige#280606




Gracz






PisanieTemat: Re: Opuszczona Kapliczka   Nie Gru 28 2014, 17:46

Stała tyłem do wejścia, a wzrok skierowany miała na bliżej nieokreślony punkt, na który z niewiadomych nikomu powodów zaczęła się bezczynnie patrzeć. Nie usłyszała cichych kroków siostry, a głowę odwróciła dopiero na dźwięk wypowiedzianych do niej słów. Zresztą, nawet to przyszło jej z trudem, bo jakby mogła, cały czas stałby do niej tyłem. A najlepiej znów uciekła.
-Nie przeczę. -Powiedziała po dłuższej chwili, ignorując wcześniejsze powitanie. Ona też tęskniła, ale za nic się do tego nie przyzna. To słabość. Tak. To słabość. -Nigdy nie przeczyłam. -Dokończyła ciszej i podniosła wzrok na stojącą przed nią postać. Mimowolnie wzięła głębszy wdech i uniosła brwi. Osoba, która stała teraz przed nią w żadnym stopniu nie przypominała małej Billie, którą pamięta z dzieciństwa. Zostały rude włosy, to fakt, ale to normalne. Milli też je miała i była to jedna z niewielu cech, która łączyła te dwie stojące naprzeciw siebie na pozór zupełnie różne osoby.
Chodzi o twarz. Wydoroślała. Nie wygląda już jak dziecko, ale jak kobieta. To nic dziwnego, bo miała już przecież -17 lat. -Szepnęła jakby bardziej do siebie. Wiedziała jednak, że siostra ją usłyszała i po raz pierwszy od sześciu lat spojrzała jej prosto w oczy. -Jesteś w moim wieku. Kiedy zniknęłam. Prawda? -Odwróciła wzrok. Nie mogła. Nie potrafiła, bo jedyne co widziała w spojrzeniu Billie to ból. Zapewne kryło się tam coś jeszcze, ale ona tego nie widziała.
To co zmieniło Milli najbardziej nie kryło się w jej umyśle. Były to rzeczy materialne, najgorszy syf jak można wymyślić. Alkohol, narkotyki. To wszystko wyniszcza człowieka, a ona nie jest przecież żadnym jebanym wyjątkiem. Ją też zmieniły. Chcę się zmienić. Tą samą sentencję powtarza sobie już od paru dobrych miesięcy, a nadal nic się nie zmienia. Jedyna rzecz, która ruszyła ze swojego stałego już miejsca to wyjście z ukrycia, co nawiasem mówiąc nie było celowym zagraniem. Przecież nie stanęła na środku wioski, wymachując wielkim transparentem z napisanym jaskrawymi kolorami jej imieniem i nazwiskiem. Prawdę mówiąc gdyby tylko mogła, ukrywałaby się dalej. Nie chciała przecież zostać znaleziona. Może warto zacząć właśnie od tego. Może...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 20
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 104
  Liczba postów : 108
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10062-billie-l-breckenrige
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10066-ups-wylecialo
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10068-i-tak-zgubie-ten-list-hehe#280340
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10073-billie-l-breckenrige




Gracz






PisanieTemat: Re: Opuszczona Kapliczka   Nie Gru 28 2014, 20:48

Głos Milli sprawił, że coś w niej pękło. Rozbiła się na malutkie kawałeczki zupełnie, jak porcelana, a łzy jedna za drugą spływały po jej policzkach. Ona sama, chcąc ukryć te nazbyt wielkie emocje, spuściła głowę, tak, by długie włosy zasłoniły jej zaczerwienioną twarz i przeszklone oczy. Pociągając nosem, wpatrywała się w swoje stopy, wciąż szukając odpowiednich słów. Niestety, wszystkie były banalne, nieodpowiednie. Wciąż. Przetarła twarz dłonią, by ostatecznie przycisnąć ją do ust i powstrzymać gwałtowny szloch. Przez chwilę milczała, próbując się uspokoić.
Billie, weź się w garść! Mażesz się i tracisz czas!
Co jakiś czas drżała, a głos jej się łamał, ale chciała być silna. W końcu, jeśli tak dalej pójdzie, może to być ostatnie spotkanie z Milli. A do tego nie mogła dopuścić. To najgorszy ze wszystkich scenariuszy, jakie wpadły jej do głowy. Obiecała sobie, że zrobi wszystko, by przekonać do siebie siostrę i spróbować jej w jakiś sposób pomóc. Jej i ich rodzinie, która bez najstarszej z córek Breckenrig'ów, nie była tą samą rodziną. Wzięła głęboki oddech.
- Nie czułaś się szczęśliwa przez ten czas, prawda? -Odezwała się cichym głosem, wciąż nie patrząc na Millicent. Wystarczyło jedno spojrzenie, by dostrzegła, że coś jest nie w porządku. Jakby w pewnym sensie uciekło z niej życie, jakby się wypaliła. - Gdzie ty się podziewałaś przez te wszystkie lata? Myśleliśmy... - Jej wargi zaczęły drżeć, sugerując natłok emocji. Istotnie, było ich wiele. Tak wiele, że Billie nie potrafiła się poskładać. Dokładnie tak, jakby w tym momencie wszystkie urazy, pytania i wątpliwości, tłumione przez sześć lat, chciały wypłynąć na powierzchnię.- Myśleliśmy, że nie żyjesz! Że ktoś wyrządził ci krzywdę, albo, że sama sobie coś zrobiłaś! Mama każdego dnia czekała! - Straciła kontrolę nad sobą. Kto by pomyślał, że w tak wątłym, delikatnym ciele, może tłumić się tyle emocji. Że ten cichy głos, zabrzmi któregoś dnia, jak dzwon, ujawniając tą drugą stronę osobowości Billie. Tą gwałtowną, która ukazać się może jedynie w takich chwilach, jak ta. - Wypatrywała cię przez okno i zawsze, zawsze mówiła nam, że wrócisz! Bo miała nadzieję! Nie chciała tracić córki, nie rozumiała, dlaczego odeszłaś! Dlaczego... - Spojrzała na siostrę i wyszeptała zachrypniętym od emocji, głosem. - To zrobiłaś? - Przez chwilę milczała, by dopiero po paru minutach odezwać się znowu.
- Tak, mam siedemnaście lat, a ty dwadzieścia dwa i wciąż dokładnie pamiętam dzień, kiedy zniknęłaś. Ten wieczór i noc, kiedy rodzice tracili rozum, martwiąc się o ciebie. Mogłaś wysłać list... Napisać, że żyjesz... - Przygryzła wargę i zamilkła na chwilę, czując, że nie powinna się tak zachować. Nie powinna podnosić głosu i wyrzucać siostrze tego wszystkiego. Chociaż? Może właśnie w ten sposób trzeba było postąpić? Westchnęła ciężko. - Nie wiem, Milli. Nie wiem, czy powinnam cię przepraszać za tą gwałtowność. Nie mam pojęcia, kto jest winny i kto komu powinien wybaczać, naprawdę. To wszystko mnie przerasta, jest zbyt ciężkie. - Skuliła się i ukryła twarz w dłoniach. - Opowiedz mi o sobie. Powiedz, co robiłaś przez ten czas, gdzie byłaś. Dlaczego jesteś nieszczęśliwa i co czyni cię szczęśliwą. Wyjaw mi także, czy jest sposób, by ci pomóc. Jeśli chcesz...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 133
  Liczba postów : 86
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10075-millicent-l-breckenrige
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10077-sprobuj-czegos-nowego
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10076-napisz-moze-odpisze-na-twoj-zalosny-list
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10078-millicent-l-breckenrige#280606




Gracz






PisanieTemat: Re: Opuszczona Kapliczka   Pon Gru 29 2014, 00:06

-Nie. -Szepnęła i tym krótkim słowem chciała zakończyć dopiero co rozwijającą się rozmowę o jej życiu, kiedy poczuła spływające po policzkach słone łzy. Z przerażeniem spojrzała najpierw na siostrę, upewniając się, że ta nic nie zauważyła, później na ziemię, tworząc przy tym wyjątkowo szczelną otoczkę z dość grubych włosów. Dopiero po chwili podniosła głowę, na twarz przywracając tą samą obojętną minę, która towarzyszyła jej niemal od początku feralnego spotkania. -Nie byłam szczęśliwa. Nigdy nie byłam, w domu też. Mam 22 lata Billie i NIGDY nie byłam szczęśliwa. Nie znam tego uczucia. Nawet jak...uciekłam. Nic się nie zmieniło. -Czuła, że lada moment wybuchnie. Wyrzuci z siebie wszystko. Zacznie krzyczeć. Jednak w tej chwili poczuła się tak słaba, że jedyną rzeczą, jaką zdołała wykonać było bezwiedne zsunięcie się po zimnej ścianie i ułożenie się na jeszcze zimniejszej podłodze. -Nie krzycz. -Zacisnęła powieki i czekała, aż młoda się uciszy, jednak ta nie zareagowała na jej słowa, co niezmiernie ją irytowało. Przez te wszystkie lata parę rzeczy się nie zmieniło. Nadal pozostał jej trudny charakter, który często przerastał nawet ją samą. -Nie krzycz! -Powtórzyła głośniej i dopiero widząc zaskoczoną minę siostry uświadomiła sobie, że to ona w tym momencie jest głośniejsza. Przeproś ją. Nie. Przeproś. Nie!
-Powiem Ci. Chyba nie ma sensu tego wszystkiego ukrywać. Znając was, prędzej czy później i tak  byście się dowiedzieli. -Przed oczami przeleciało jej ostatnie pięć lat życia. Najgorszych, ale i najlepszych wspomnień. Momentów, które mimo wszystko odegrały dość dużą i znaczącą rolę w jej dotychczasowym życiu. -Cóż, naprawdę nie wiem czy chcesz wiedzieć co się ze mną działo. Obawiam się, że możesz się zawieść. Bardzo. -Spojrzała na siedzącą teraz koło niej Billie i nerwowo się zaśmiała. -Miałam problemy. W zasadzie mam je nadal. Wiesz, albo może nie...Nieważne. W każdym razie chce zacząć od początku, wiesz. Rzuciłam to, rzucam. Jestem w trakcie. -Pogubiła się. Pogubiła się we własnym umyśle i kompletnie nie wiedziała co ma mówić, od czego zacząć. Wiesz, kiedy uciekłam nie miałam kompletnie nic, więc postanowiłam, że przenocuje u znajomych, bo niby czemu nie. I tak spałam sobie u każdego po kolei przez ostatnie pięć lat, a przy okazji stałam się alkoholiczką i narkomanką, fajnie co? NIE. Nie powie jej tego. Nie będzie przez to szczęśliwsza. Ani ona, ani Billie. Nie powinna tego wiedzieć. Jest jeszcze taka młoda...-W jakim jesteś domu? -Przypomniała sobie, że przecież nigdy się o tym nie dowiedziała i chociaż wiedziała, że nagła zmiana tematu na nic się nie zda, chciała wiedzieć. Miała do tego prawo, przecież teoretycznie są siostrami. Teoretycznie.


Ostatnio zmieniony przez Millicent L. Breckenrige dnia Pon Gru 29 2014, 21:56, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 20
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 104
  Liczba postów : 108
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10062-billie-l-breckenrige
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10066-ups-wylecialo
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10068-i-tak-zgubie-ten-list-hehe#280340
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10073-billie-l-breckenrige




Gracz






PisanieTemat: Re: Opuszczona Kapliczka   Pon Gru 29 2014, 15:06

Jeszcze zanim Billie zaczęła wszystko z siebie wyrzucać, usłyszała słowa siostry.
Nigdy nie była szczęśliwa.
Czy to nie najgorsza kara, jaką może dostać człowiek od życia? Kiedy nie otrzymuje najmniejszej szansy odczuwania radości, bo nie ma ku temu powodów? Czy ktokolwiek zasłużył na takie cierpienie? W głowie Puchonki pojawiły się setki myśli i tysiące pytań, które prawdopodobnie na zawsze pozostaną bez odpowiedzi. Jedyne, czego była pewna, to to, że chciała pomóc Milli. Uczynić ją lepszym człowiekiem, wnieść w jej życie trochę kolorów, dać powód do szczęścia. Naprawić. Nie wiedziała, jak powinna zareagować na takie wyznanie i, czy słowa w jakikolwiek sposób pomogą. Czasami lepiej milczeć. W pewnych sytuacjach ludzie nie potrzebują słów, a obecności drugiego człowieka. Milczała więc i może nie powinna nic więcej mówić. Może tak byłoby lepiej, taktowniej i łatwiej, ale wybuchnęła. Czara goryczy się przelała, wszystko zaczęło wypływać na wierzch z ogromną prędkością, pustosząc to, co miało na drodze.
- Już nie krzyczę... Nie będę krzyczeć, nie chcę. Nie chcę, żeby tak wyglądało nasze spotkanie. - Wyrzuciła z siebie na jednym wydechu. Zachrypniętym, łamiącym się głosem, po czym spojrzała na Millicent.
Powiem ci.
Może jednak nie wszystko stracone, może tliła się w niej choć iskierka zaufania? Billie przetarła oczy i kiwnęła głową, jakby na znak, że chce wysłuchać Milli i, że jest na to gotowa. Niezależnie od wszystkiego. Niezależnie od tego, jak bardzo mogła się rozczarować historią siostry, chciała ją poznać. Słuchała więc bez słowa, marszcząc co jakiś czas brwi, a w zielonych tęczówkach, dostrzec można było współczucie. Nie oceniała, słuchała i próbowała zrozumieć.
- Nie wiem... - Odezwała się dopiero parę minut po tym, jak Millicent skończyła mówić. Wtedy, kiedy ochłonęła trochę z emocji, powodowanych historią siostry. Kiedy żal, współczucie i zaskoczenie równocześnie, przestały ściskać jej gardło tak bardzo. Alkohol. Narkotyki. To sprawiło, że wydawała się być taka... Wyniszczona, słaba. Zrujnowały ją od środka, siejąc spustoszenie nie tylko w psychice. Miały swój wpływ także na ciało Milli. Puchonka zacisnęła powieki i wzięła głęboki oddech. - Nie wiem, co powinnam teraz zrobić. Wszystko wydaje się takie nieodpowiednie i może powinnam milczeć. To, co powiedziałaś, to... - Spojrzała w oczy siostry. - To mnie poruszyło. Straszne... Chcę ci pomóc, Milli. Nie wiem, czy chcesz tej pomocy, ale od dłuższego czasu myślałam, że jeśli kiedyś się jeszcze zobaczymy, to naprawię wszystko. Nasze relacje, a teraz chcę też sprawić, byś była szczęśliwsza i odcięła się od wszystkiego, co cię zniszczyło... Jestem pewna, że rodzice chcieliby tego tak samo, jak ja. I Irving i Faith, oni także tęsknili. Jeśli będziesz chciała... - Zamilkła na chwilę, jakby zastanawiając się, czy jej propozycja nie spłoszy Milli. Czy nie będzie zbyt nachalna. - To wróć do nas. Drzwi są zawsze otwarte. Decyzja należy do ciebie. - Szepnęła i po raz pierwszy tego dnia, na jej twarz wpłynął delikatny, ledwo widoczny uśmiech. - Mówi ci to Puchonka, która nigdy nie chciała nikogo skrzywdzić, ani patrzeć na cierpienie innych.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 133
  Liczba postów : 86
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10075-millicent-l-breckenrige
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10077-sprobuj-czegos-nowego
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10076-napisz-moze-odpisze-na-twoj-zalosny-list
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10078-millicent-l-breckenrige#280606




Gracz






PisanieTemat: Re: Opuszczona Kapliczka   Pon Sty 12 2015, 00:56

Zastanawiała się czy uda im się to naprawić. Ich relację. Jej relację z rodziną, albo tym co po niej pozostało. A nawet jeśli, to co dalej? Ma wrócić? Udawać, że nic się nie stało? Żyć jak dawniej? Nie. To po prostu nie miało prawa zaistnieć. Nie pasuje tam. Nie jest tak dobra jak oni. Nie jest tak silna...
-Billie... -Zaczęła i machinalnie przygryzła dolną wargę, jakby intensywnie zastanawiała się nad tym co do cholery ma na to odpowiedzieć. W końcu nie codziennie przytrafiają się jej rozmowy z niewidzianą 6 lat, niegdyś znienawidzoną siostrą. -Ja nie wiem co robić, co mówić. Nie mogę wrócić. Nie powinnam...To co wam zrobiłam, to was zniszczyło. Wiem o tym. Zachowałam się tak samolubnie, bo myślałam, że tak będzie lepiej. A teraz po prostu nie wiem co robić. -Wyrzuciła to z siebie na jednym wdechu i ukryła twarz w dłoniach, nie chcąc więcej patrzeć na twarz stojącej przed nią bogu ducha winnej dziewczyny. Twarz, na której tak bardzo widoczne były smutek i współczucie.
Milli nigdy nie była dobrą osobą. Starała się, naprawdę. Jednak zawsze jakimś dziwnym magicznym sposobem wszystko wychodziło jej na odwrót. I takim oto sposobem stała się czarną owcą w rodzinie. A chyba każdy, kto chociaż w jakimś małym stopniu ją zna, wie, że według niej najlepszym sposobem jest po prostu ucieczka. Zresztą...Już jakiś czas temu potwierdziły się jej przekonania, że życie rudej to JEDNA WIELKA NIEKOŃCZĄCA SIĘ UCIECZKA.
-Nie mogę wrócić. -Dokończyła jeszcze cicho. Tak, że nie była pewna czy Billie w ogóle ją usłyszała. Nie chciała jej bardziej ranić, a jednak robiła to z każdym wypowiedzianym słowem. Cóż za ironia...
Na słowa dziewczyny uśmiechnęła się jednak lekko, prawie niezauważalnie. Ponownie utkwiła w niej spojrzenie, tym razem nieco bardziej zaciekawione. Puchonka. Nie, tego się nie spodziewała. Nie po tych wszystkich kłótniach, które towarzyszyły jej niemal od kiedy zaczęła mówić. -Puchonka? -Powtórzyła i machinalnie pokręciła głową, zupełnie jakby chciała to od siebie odgonić. Przecież sama była w Slytherinie. Była ŚLIZGONKĄ. Ślizgonką, która teraz straciła chyba prawie wszystkie swoje dawne cechy i stała się totalnie wyprana ze wszystkiego co tylko możliwe.

/Przepraszam za tyle czekania i takiego beznadziejnego posta, ale jakoś wypadłam z rytmu i totalnie nie miałam weny Neutral /
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Rumunia, Europa
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1147
Dodatkowo : Hipnoza
  Liczba postów : 454
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10037-rains-unique-nashword
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10041-co-powiesz-na-pakt-z-diablem#279660
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10040-rains-u-nash#279659
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10039-rains-u-nash#279655




Gracz






PisanieTemat: Re: Opuszczona Kapliczka   Sro Sty 14 2015, 20:30

Rains nie miała pojęcia, gdzie, do cholery, zaginęła przeklęta sowa z jej własnym listem. W efekcie dotarła na miejsce zadania mocno spóźniona. O ile zwykle uważała lekkie spóźnienie za coś pożądanego, tym razem czuła, że to jedynie totalne upokorzenie. Nawet jeśli to nie do końca była jej wina. Tak czy inaczej, wreszcie tu była, chociaż po stokroć bardziej wolałaby być gdzieś indziej. Na przykład gdzieś, gdzie dla odmiany gwałtowne podmuchy wiatru nie próbowały urwać jej głowy. Dobrze przynajmniej, że miała krótkie włosy. Zawsze bawiły ją te wszystkie dziewczyny ze swoimi lśniącymi włosami sięgającymi za tyłek, zarzuconymi na twarz niczym gruba pajęczyna, której nie dało się za nic zedrzeć. Mimo wszystko musiała przyznać, że część z nich wyglądała wtedy niezwykle uroczo.
Wracając jednak do zadania - o którym dowiedziała się na szczęście prędzej niż później - Rains odważnie przekroczyła próg kapliczki. Cóż, być może była to jakaś przeklęta pułapka, w którą właśnie wskoczyła z pełnym rozpędem, a jednak sposób, w jaki dowiedziała się o całej sprawie, raczej to wykluczał. Nigdy, przenigdy nie zamierzała jednak przyznać się do wykradania cudzej korespondencji. Ostatecznie mogła mieć z tego jakieś nieprzyjemności. Teraz czekało ją jednak coś z deka dziwniejszego. Chłodne powietrze owiewało jej twarz, poruszając lekko przyklejonymi do ściany karteczkami. Nie zastanawiając się nad tym długo, chwyciła jedną z nich i spojrzała krzywo na rozpisany na niej kod. Chociaż z początku nie do końca wiedziała, jak go odczytać, tryby szybko zaskoczyły na miejsce. Numerologia nie była w końcu takim najgorszym przedmiotem i nawet na niej Rains zdarzało się uważnie słuchać. To, co powinna teraz zrobić, było raczej jasne. Pytanie było jednak zupełnie inne - co czeka ją w opuszczonej kuźni?

Ilość punktów z Wróżbiarstwa i astrologii 16
Wyrzucona kostka: 2
Link do losowania *klik*

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 20
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 104
  Liczba postów : 108
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10062-billie-l-breckenrige
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10066-ups-wylecialo
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10068-i-tak-zgubie-ten-list-hehe#280340
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10073-billie-l-breckenrige




Gracz






PisanieTemat: Re: Opuszczona Kapliczka   Sob Sty 17 2015, 14:40

- Tak. - Zaczęła cicho, kiedy ta wyznała, że świadoma jest tego, jak wielkim błędem była ucieczka. Istotnie, wprowadziła w życie ich rodziny niepokój, pewnego rodzaju chaos, sprawiła, że nic nie było już takie, jak dawniej. Tematem tabu, jaki wcześniej pomiędzy Brickenrige'ami nie istniał, stało się zniknięcie najstarszej siostry. Ktoś mógłby pomyśleć, że to przecież wciąż ta sama, szczęśliwa rodzina z mnóstwem dzieciaków zarówno tych starszych, jak i młodszych. Że wyglądają tak samo, rozmawiają dokładnie w ten sam sposób, co kiedyś, ale jeśli przyjrzy się zmęczonym, poszarzałym od zmęczenia, twarzom rodziców, od razu zmieni zdanie. - Tak. Zachowałaś się samolubnie. Wybrałaś najgorsze, co mogłaś wybrać, czyli ucieczkę, ale wiesz co? - Przerwała i nerwowo przetarła mokre od łez, policzki. - Trochę cię rozumiem. Ja też wolę uciec, niż stawić czoło problemom. Tylko, że ja... Ja staram się z tym walczyć, bo wiem, że źle robię. Ty też powinnaś. Jesteś przecież Ślizgonką, a nie Puchonką! - Wymawiając ostatnie słowo, gwałtownym ruchem ręki, wskazała na siebie, jakby chcąc pokazać, kto ze względu na cechy, charakterystyczne dla domu, ma tutaj prawo być tchórzliwy. - Walcz, Millie. Wiem, że obawiasz się tego, co pomyślą rodzice, ale uwierz mi. Jeśli wrócisz, wszystko ci wybaczą. Ty też postaraj się im wybaczyć to, co sprawiło, że uciekłaś, bo nie wierzę, że nie było w twojej decyzji, ich winy. - Końcówkę zdania wypowiedziała szeptem, jakby zastanawiając się, czy w ogóle powinna to mówić. Czy powinna nakłaniać siostrę do powrotu i czy to cokolwiek da? Wiedziała tylko, że ich rodzice, rodzeństwo i ona sama chcą, by Millicent wróciła do domu. Naprawdę tego pragnęli. Niezależnie od tych wszystkich kłótni, masy potłuczonych w złości talerzy, a nawet drobnych bójek między siostrami, które nad wyraz cierpliwy ojciec, musiał stanowczo zakańczać. To wszystko było teraz nieistotne. Może dlatego, że, jak mawiają ludzie, docenia się coś dopiero po stracie. Może Billie była na to idealnym przykładem.
- Pomyśl o tym. - Dodała jeszcze po długiej chwili milczenia. - Pomyśl przede wszystkim o sobie i o tym, jaki wybór będzie najlepszy dla ciebie. Ja już... Pójdę. Jeśli się jednak zdecydujesz, napisz. Napisz też, jeśli się nie zdecydujesz i wtedy, kiedy będzie ci źle, albo dobrze. Po prostu, jak będziesz chciała spotkać się i porozmawiać. Zrozumiem każdą twoją decyzję, łącznie z tym, że po prostu nie zechcesz już mnie widzieć. Wtedy nie będę się... Naprzykrzać. - Jeszcze przez chwilę stała tak ze wzrokiem wbitym w podłogę i milionem myśli w głowie, po czym skierowała swoje kroki ku drzwiom wyjściowym. Nie może do niczego zmuszać Millie. Zresztą, Ślizgoni znani są z tego, że zawsze robią to, na co mają ochotę. Z kolei, przekonanie ich do czegoś, graniczy z cudem.
- To... cześć. - Rzuciła jeszcze, nieśmiało unosząc dłoń w geście pożegnania, po czym nacisnęła klamkę i ruszyła gdzieś w swoją stronę. Zapewne, jeszcze przez długie godziny, włóczyła się po Hogwarckich błoniach, próbując poukładać sobie w głowie wszystko to, co zaszło tego dnia.

Wpuść mnie. Pozwól naprawić siebie, pozwól dotrzeć. Nie odchodź. Nie zostawiaj mnie z tym.

z.t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 30
Skąd : Irlandia Castlebar/Dublin
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 193
Dodatkowo : umiem się posługiwać miotłą 8D
  Liczba postów : 235




Gracz






PisanieTemat: Re: Opuszczona Kapliczka   Nie Mar 22 2015, 19:57

// początek

Pozornie, to nie była szybko decyzja. Nie było w tym pośpiechu a wiele dni planowania, chociaż efekt końcowy wyglądał z goła inaczej, niż sobie państwo młodzi założyli. Pomimo dokładnych rachunków i racjonalnych wyborów i tak załatwiono wszystko na ostatnią chwilę a nic nie było dopięte na ostatni guzik - włącznie z koszulą pana młodego. 
Shane miał jednak nadzieję, ze jak zwykle - głupi ma szczęście i jego rodzeństwo wraz z ojczymem doskonale sobie poradzą w ratowaniu sytuacji.
Nie pozostało mu nic innego jak po prostu czekać na pannę młodą wraz z reszta gości, którzy już marzli w tej opuszczonej kaplicy na obrzeżaj wiejskiego Hogsmeade. O boże jedyny, mogli polecieć do Włoch.
Teraz to go chyba może uratować jedynie ktoś mocno stąpający po ziemi, bo on sam był strzępkiem nerwów, żującym gumę (już dawno pozbawioną smaku), a w głowie miał największe hity Celine Dion sprzed 2000 roku.
Wrak człowieka w swoim najlepszym fraku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Wiek : 25
Skąd : Mediolan, Włochy
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 169
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 514




Gracz






PisanieTemat: Re: Opuszczona Kapliczka   Nie Mar 22 2015, 20:13

Kiedy Quenia powiedziała magiczne tak, w dniu, kiedy Szejnik pięknie poprosił ją o rękę, nie było już odwrotu. I w sumie, to dobrze! Cieszyła się, że Wolff postąpił radykalnie w stosunku do blondynki, bo tak, to by jeszcze przez dwie dekady graliby ze sobą w podchody. Wiadomo, że rodzinka się cieszyła i specjalnie z tej okazji przyjechali prosto z Mediolanu do Wielkiej Brytanii, co za poświęcenie!
Oczywiście, że się stresowała. W nocy spać nie mogła, tylko kręciła się po kuchni i wyżerała jedzenie z półek. Albo dziergała skarpety dla Szejnika, już sporą kolekcję ma, ale to nic, od przybytku głowa nie boli. Noc strasznie długo jej minęła, chciała już być po tych wszystkich ceregielach i znajdować się przed wejściem w ich cudownym domku. Ale no, dadzą radę! Rano przybiegła do niej matka z młodszą siostrą, by pomóc jej się ubrać. W sumie, to sama dałaby z tym radę, ale no, już nic nie będzie mówiła, bo jeszcze coś jej zrobią czy coś. Sukienkę miała śliczną, to wiadomo. Jeszcze tylko ogarnąć włosy, makijaż, buty założyć i już.
Ujrzawszy Szejnika przy kaplicy, dziewczyna szybko do niego podeszła, dała buziaka w policzek i złapała za rączkę. I tak nie chciała, żeby ojciec prowadził ją do kapliczki, bo taki miała kaprys, niech już będzie to za nimi.
- Jestem, hehe - rzuciła, od tak, żeby jakoś uspokoić swojego partnera.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 23
Skąd : Londyn/Hogsmeade
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 4902
  Liczba postów : 4468
http://czarodzieje.my-rpg.com/t58-bell-rodwick
http://czarodzieje.my-rpg.com/t649-bellcia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t243-bell-rodwick
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7785-bell-rodwick#216614




Administrator






PisanieTemat: Re: Opuszczona Kapliczka   Nie Mar 22 2015, 20:21

To było już super dawno temu, kiedy Bell dowiedziała się, że włos należy do Shane'a i na pewno od tego czasu zdążyli zbudować cudowną, braciano-siostrzaną relację. Toteż kiedy naszedł ten wielki dzień, Bell cała podekscytowana przyszła do kościoła, bo miała być świadkową! Taka ważna rola... aż tej okazji pomalowała włosy na różowo, ładnie się ubrała i nawet udało jej się nie spóźnić. Qunia już nawet była na miejscu i Bell od razu uznała, że coś jest nie tak. Przecież nie w taki sposób wygląda ślub, że pan i panna młoda czekają przed ołtarzem, aż przyjdą wszyscy goście? Czy w ogóle jacyś byli zaproszeni? Bell zaprosiła na pewno swoją mamę i Effie, i o ile ta pierwsza przyszła, to Effie jakoś chyba nie było co się spodziewać. Wbiegał do kościoła zaraz za Quenią.
- Rety, co ty robisz, nie powinnaś jeszcze wchodzić, nie taki był plan - zaczęła mówić, bo przecież tak być nie mogło! Trzeba było trzymać się scenariusza.

______________________


ocal swoje marzenia

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 30
Skąd : Irlandia Castlebar/Dublin
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 193
Dodatkowo : umiem się posługiwać miotłą 8D
  Liczba postów : 235




Gracz






PisanieTemat: Re: Opuszczona Kapliczka   Nie Mar 22 2015, 20:23

- Hehe - tylko to udało mu się odpowiedzieć, bo mu języka w gębie zabrakło. Wiadomo, pasowali do siebie jak pieść do nosa i w ogól się chyba nie uzupełniali, bo ostatnio z ich obojga wyszli idioci. No ale, mówi się trudno i płynie się dalej. Jak już się powiedziało A, to się powinno powiedzieć całą resztę alfabetu!
Wziął swoją pannę młoda pod ramię i... w sumie nie miał pojęcia co robić dalej.
Wtedy pojawiła się Bell, która była zdecydowanie mądrzejsza od nich.
- Ej, Bell, co teraz mam zrobić? - spojrzał na nią, a po chwili po swojej Irlandzkiej rodzinie, która tylko się do niego szczerzyła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 23
Skąd : Londyn/Hogsmeade
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 4902
  Liczba postów : 4468
http://czarodzieje.my-rpg.com/t58-bell-rodwick
http://czarodzieje.my-rpg.com/t649-bellcia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t243-bell-rodwick
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7785-bell-rodwick#216614




Administrator






PisanieTemat: Re: Opuszczona Kapliczka   Nie Mar 22 2015, 20:34

Trochę się zezłościła, że nikt jej nie słuchał i nie przejmował, że nic nie wygląda tak jak powinno. Czuła się taka odpowiedzialna za wszystko! Postarała się nawet, żeby kapliczka bardzo nie straszyła, przekupiła wcześniej duchy obietnicą, żeby przyślę tu parę trzeciorocznych gryfonów, a ławki udekorowała ładnie białymi różyczkami.
- Teraz czekamy na księdza. Macie jeszcze świadka? Muszę być ja i jakiś jeszcze drugi! I dlaczego Quenia nie ma welonu? Jak ty to sobie wyobrażasz, czym zasłonisz twarz nim Shane będzie mógł się pierwszy raz pocałować? - Nagle znalazło się tyle problemów! Ogólnie to ona Queni nie lubiła nigdy, ale specjalnie dla swojego braciszka była dla niego trochę milsza niż zazwyczaj, chociaż wciąż nie mogła się pogodzić, że to ona zostanie jego żoną.

______________________


ocal swoje marzenia

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Wiek : 25
Skąd : Mediolan, Włochy
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 169
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 514




Gracz






PisanieTemat: Re: Opuszczona Kapliczka   Nie Mar 22 2015, 20:37

Quenia i Szejnik byli po prostu jedyni w swoim rodzaju, hehe. Nawet, gdyby ten ślub brali w jakiejś mega zabytkowej katedrze w Mediolanie czy w innym Dublinie, to i tak nic by ich to nie obchodziło, tacy ignoranci, meh.
Nie wiedziała jak te wszystkie ceremonie się odbywają, to co miała zrobić? Ojca nie chciała się słuchać, zresztą matki i innych ciotek też, bo po co. Ale Szejnik i tak jej wybaczy ten błąd, może i nawet trochę go uspokoiła, nie wie. W między czasie wparowała Bell, której trochę się przestraszyła, no bo jak to tak można ludzi straszyć, no ej.
- Ooooo, Bell! Jeju, jakie śliczne włosy! Sama takie chciałabym mieć, pofarbujesz mi? - odparła, szerząc się do Rodwick. - Welon, emmm - mruknęła, rozglądając się po pomieszczeniu. - Czemu o tym nie pomyślałeś, Shane nooooo! - no tak, bo trzeba na kogoś zwalić, huehue.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 30
Skąd : Irlandia Castlebar/Dublin
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 193
Dodatkowo : umiem się posługiwać miotłą 8D
  Liczba postów : 235




Gracz






PisanieTemat: Re: Opuszczona Kapliczka   Nie Mar 22 2015, 20:46

Ksiądz się zjawił jak na zawołanie; a gdy Bell wspomniała o drugim świadku, to Shane przywołał swojego przyrodniego brata z Dublina.
- Andrew, Andrew będzie świadkiem - wydyszłą, zdenerwowany. Widząc jak ksiądz spogląda na nich zniecierpliwiony ta maskarada, Shane przyciągnął do siebie narzeczoną.
- Co teraz?
- Moment!
Z ławki wybiegła żona Andrew i podała Quentine jakiś kwiatek by wpięła sobie we włosy zamiast welonu.
- No, to załatwione, tak? Tak? - Shane spojrzał przestraszony na Bell.
Ksiądz zapytał, czy mają swoje przysięgi. Shane nie miał.
- Ja... ja po prostu chce się ożenić. I... tyle.
- A ty, Quentine?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 23
Skąd : Londyn/Hogsmeade
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 4902
  Liczba postów : 4468
http://czarodzieje.my-rpg.com/t58-bell-rodwick
http://czarodzieje.my-rpg.com/t649-bellcia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t243-bell-rodwick
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7785-bell-rodwick#216614




Administrator






PisanieTemat: Re: Opuszczona Kapliczka   Nie Mar 22 2015, 20:54

- Pewnie, że ci pofarbuje, może być każdy kolor jaki chcesz! - zapewnił, zadowolona, że ktoś pochwalił jej super włosy. No, chyba nie spodziewała się tego po Szejnie!
Trochę nie do końca była zadowolona z kwiatka zamiast welonu, no bo jak to jak można, ostatecznie tylko zrobiła grymas i nic więcej nie mówiła. W końcu to nie był jej ślub, żeby wszystko było idealnie po jej myśli! Spojrzała krzywo na Adrew, niby kuzyn, ale wcale go nie znała.
I rety, to potrzeba było przysięgę? Tego nie przewidziała! Chyba jednak nie znała się na ślubach tak bardzo jak jej się wydawało...

______________________


ocal swoje marzenia

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Wiek : 25
Skąd : Mediolan, Włochy
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 169
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 514




Gracz






PisanieTemat: Re: Opuszczona Kapliczka   Nie Mar 22 2015, 20:58

Dobrze, że się już zjawił, bo już nogi ją bolą od tych obcasów. Boże, jak ona nienawidzi obcasów, ale no, dla Szejnika zrobi wszystko! Zlustrowała spojrzeniem swoją rodzinkę, która z niecierpliwością oczekiwała ceremonii. A Quenia? Ona się tylko śmiała i machała do swoich ciotek, typowe.
- Emmm, co? - spojrzała na Szejnika, a potem na księdza.
- Nooo, ja też chcę! - dokończyła, po czym głośno się zaśmiała, bo tak przeraźliwie poważnie było w tym kościele.
- Jaka przysięga? Bożeno, te śluby są, aż tak skomplikowane? Dajcie nam te przyrzeczenia i inne głupoty i po sprawie - no bo, po co mają mówić jakąś przysięgę, niech sami ją sobie ułożą. Albo:
- Ej, Bell, a ty znasz tą przysięgę? - no ba, że zna!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 30
Skąd : Irlandia Castlebar/Dublin
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 193
Dodatkowo : umiem się posługiwać miotłą 8D
  Liczba postów : 235




Gracz






PisanieTemat: Re: Opuszczona Kapliczka   Nie Mar 22 2015, 21:10

Ksiądz westchnął. Chyba nie bło nadziei dla tych dwojga.
- Po prostu, odpowiedzcie na pytanie. Czy ty, Shane bierzesz sobie za żonę Quentine i ślubujesz jej miłość, wierność i uczciwość małżeńską, oraz że jej nie opuścisz aż do śmierci?
- No... tak.
- Widzisz? To nie było trudne! A teraz ty - ksiądz zwrócił się do panny młodej - Czy ty, Quentine bierzesz sobie za męża Shane'a i ślubujesz mu miłość, wierność i uczciwość małżeńską, oraz że go nie opuścisz aż do śmierci?
Shane przestraszony spojrzał na swoją siostrę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 23
Skąd : Londyn/Hogsmeade
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 4902
  Liczba postów : 4468
http://czarodzieje.my-rpg.com/t58-bell-rodwick
http://czarodzieje.my-rpg.com/t649-bellcia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t243-bell-rodwick
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7785-bell-rodwick#216614




Administrator






PisanieTemat: Re: Opuszczona Kapliczka   Sro Kwi 08 2015, 13:39

//czy to przeze mnie umarło? :/

Wydawało się, że wszystko idzie prawie dobrze, przynajmniej dopóki Kłenia nie spytała Bell o przysięgę. To może jednak nie była takim ekspertem w tych ślubach (czy już o tym przypadkiem nie pisałam?), bo niespecjalne miała pojęcia o co chodzi. Całe szczęście sytuację uratował ksiądz. Ahaa, to o taką przysięgę chodziło! Nie wiedziała, że one mogą być czym innym niż powtarzanymi formułkami, hehs.
Uśmiechnęła się do Szejna kiedy ten spojrzał na nią przestraszony. Już był pół mężem! Nie było się czego bać.
- Pst, Kłenia, no odpowiedz - syknęła do blondynki.

______________________


ocal swoje marzenia

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : III
Wiek : 23
Skąd : NY, USA
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 39
Dodatkowo : pół-wila
  Liczba postów : 20
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11677-georgina-carmichael
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11700-tysiace-mysli-w-glowie-moze-ktorejs-sie-dowiesz#312889
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11703-wiem-ze-mnie-kochasz#312907




Gracz






PisanieTemat: Re: Opuszczona Kapliczka   Wto Paź 20 2015, 20:52

Przez ostatnie kilka dni temperatura gwałtownie spadła, a ona nieprzyzwyczajona do takich temperatur w ta wczesnym okresie, odmarzała sobie tyłek przy każdym spacerze błoniami Hogwartu. Nie żeby jej się tu nie podobało, bo miejsce miało swój klimat, ale kamienne ściany były surowe, a ona tęskniła za zgiełkiem miasta. Dzisiaj postanowiła opatulić się mocno, grubym, bordowym szalikiem z wełny, a na nogi założyła ciemne, skórzane botki na obcasie, totalnie nieodpowiednie do pogody. Cóż, przynajmniej tyłek miała zakryty, starymi, spranymi dżinsami, które sobie ukochała dwa lata temu i mimo, że się już prawie rozlatywały, ciągle je na siebie zakładała. Wiedziała, że nie musi się zbytnio starać, bo nieważne co zakładała i tak wyglądała olśniewająco. To był jeden z plusów jej pochodzenia. O dziwo, w przeciwieństwie do innych potomków wil, ona nie była zbyt szczęśliwa z powodu swojego daru, a powody były zakorzenione daleko w jej przeszłości. No ale nie o tym dzisiaj.
Miała w planach spacer po Hogsmeade, ale że nie spotkała na uliczkach nikogo znajomego, postanowiła się zapuścić nieco głębiej, aż trafiła do opuszczonej kapliczki. Nie była specjalnie wierząca. Tak właściwie to nie wierzyła w nic, ale miło czasem samemu sobie posiedzieć w ciszy wśród, stęchłego powietrza.
Oszukujmy się dalej.
Wyciągnęła z torebki paczkę papierosów i odpaliła jednego różdżką, chowając ją potem z powrotem do tylnej kieszeni spodni. Wiedziała, że nie powinna tak robić, bo już raz jej się złamała, ale nigdy nie przejmowała się tak trywialnymi sprawami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Opuszczona Kapliczka   

Powrót do góry Go down
 

Opuszczona Kapliczka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 5 z 6Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next

 Similar topics

-
» Opuszczona Kapliczka
» Opuszczona stacja kolejowa
» Opuszczona radziecka baza
» Opuszczona leśniczówka
» Opuszczona Kuźnia

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogsmeade
 :: 
Okolice Hogsmeade
-