IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Opuszczona Kapliczka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6
AutorWiadomość



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Paryż/Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1616
Dodatkowo : teleportacja, wilkołak
  Liczba postów : 2144
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2503-cornelia-somerhalder
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4052-nowe-powiazania-nowej-corin#120887
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4053-corin-somerhalder#120896




Gracz






PisanieTemat: Opuszczona Kapliczka   Sob Maj 05 2012, 14:07

First topic message reminder :


Opuszczona Kapliczka

Właściwie nie wiadomo, skąd na obrzeżach Hogsmeade wzięła się kaplica, jedno za to jest pewne - ten, komu zależało na ulokowaniu jej właśnie tutaj, dawno już odszedł, a miejsce sprawia wrażenie zaniedbanego. Użyto tu potężnego zaklęcia zmniejszająco-zwiększającego, dlatego też to, co z zewnątrz wydaje się być malutką kapliczką, w środku okazuje się być całkiem pokaźnych rozmiarów budynkiem. Może wnętrze nie jest zbyt bogato wystrojone, co jest zapewne sprawą grasujących tu od lat szabrowników, jednak jeśli komuś tęskno za duchami mniej przyjaznymi od hogwarckich, jest to idealne miejsce!



Ostatnio zmieniony przez Cornelia Somerhalder dnia Sob Maj 05 2012, 17:45, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Skąd : California i Alaska
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 464
  Liczba postów : 439
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11628-cyrus-milos-lynford
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11637-troche-sporo-spie-ale-i-tak-chce-miec-ziomkow
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11636-lisciki-i-inne-duperelki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11638-cyrus-milos-lynford




Gracz






PisanieTemat: Re: Opuszczona Kapliczka   Sro Paź 21 2015, 20:31

W przeciwieństwie do Georginy, byłem bardzo szczęśliwy z powodu posiadanych przez nią wilowych genów. Od razu robiło się człowiekowi lepiej na duszy, gdy w taki paskudny dzień, jak ten, było można natknąć się na takie niezwykłe stworzenie.
Pałętałem się po wiosce, w nadziei na wypatrzenie jakiegoś ładnego drobiazgu, na który w najbliższym czasie mógłbym się porządnie zadłużyć. Los mnie jednakże chronił przed pożyczkami, otóż w Hogsmeade nie było absolutnie nic wartego mojej uwagi. Wiedziałem jednakże, że gdy już wybiorę się do Londynu to zatopię się w długach. Już nie mogłem się doczekać!
Dziś, jedynym wartym uwagi, co wypatrzyłem, było pojawienie się wili z Salem w Hogsmeade. Ostatnio widziałem ją przed gabinetem dyrektora i aż korciło mnie, by odnowić naszą dawną znajomość. Nie zawahałem się ani minuty, gdy obróciłem się w stronę kaplicy, gdzie widziałem jak wchodziła Carmichael. Och dobry Boże, dziś będę się żarliwie modlił!
Wślizgnąłem się za nią do ów sakralnego miejsca, zajmując bez słowa miejsce obok niej, nawet składając ręce jak do modlitwy.
- Och boże, daj mi siłę abym, nie idąc za złym przykładem, nie spalił Hogwartu - rzekłem wymachując przesadnie złożonymi dłońmi. - Carmichael, widzę, że ty modlisz się tutaj dzielnie o choroby płuc - stwierdziłem spoglądając na jej dymiącego się papierosa. Nie wypada tak koleżanki zostawiać samej z wielkimi planami - to też, również wziąłem sobie jednego z tych superowych (cholera wie jakie, pewnie te najdroższe, na które nie ma fajsu), czarodziejskich papierosów, zaraz go równie sprytnie odpalając i chwaląc się przy tym znajomością zaklęć wywołujących ogień. Chociaż prawdę powiedziawszy, bardziej wolałem czuć teraz słodki zapach dziewczęcia, a nie tych papierochów, no ale cóż, nie można mieć wszystkiego. Przynajmniej nie w tej samej minucie!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : V
Wiek : 17
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 229
  Liczba postów : 1077
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12138-lilith-nox
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12140-lilith-nox
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12139-lilith-i-jej-bianeczka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12141-lilith-nox




Gracz






PisanieTemat: Re: Opuszczona Kapliczka   Pią Kwi 01 2016, 21:34

Lilith siedziała wpatrując się w figury i całą otoczkę kaplicy. Nigdy nie była w takim miejscu, nie czuła takiej potrzeby. Ale teraz… to miejsce wydawało jej się być idealnym do ‘kryjówki’. Bo kto poszukiwałby tutaj czarownicy? Albo kto w ogóle przeszukiwałby takie miejsce jak to w poszukiwaniu kogokolwiek. Bardzo dokładnie przemyślała swój plan i nawet jeżeli miała czekać cały dzień, nie miała zamiaru rezygnować. Położyła się na jednej z ław i wpatrywała się w sufit znudzona. Dlaczego nie pomyślała o tym, żeby wziąć jakąś książkę? Ech… zamknęła oczy zastanawiając się nad wszystkim. Z daleka mogła wyglądać, jakby leżała nieprzytomna.
To pismo było znajome. Mimo tych wszystkich strasznych słów, które salemka jej powiedziała, wysłała jej list i lekarstwo na rany, a to oznacza, że się o nią mimo wszystko martwiła… a więc dlaczego powiedziała to wszystko? Mogła się jedynie domyślać… no chyba, że pojawi się w kaplicy, oznaczać to będzie jedno.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : USA, Moira
Galeony : 582
Dodatkowo : wilkołak
  Liczba postów : 1123
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12242-vittoria-brockway
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12245-szufladki-titi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12243-poczta-titi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12244-vittoria-brockway




Gracz






PisanieTemat: Re: Opuszczona Kapliczka   Pią Kwi 01 2016, 21:38

Ten list od Lilith... Cholera. Nie mogła go zignorować. W pierwszej chwili zamierzała przesłać odpowiednią wiadomość do Jaya. Tylko, że jeśli faktycznie działo się coś strasznego, a Litka go nie poinformowała, to może to on jej robił krzywdę? Wprawdzie groziła mu gdy dowiedziała się, że jeden z Harperów zabawia się z nauczycielką, ale mogło to odnieść odwrotny skutek. Zastanawiała się jakiś czas. Zostało jej jakieś 15 godzin do nocy. Do tego czasu musi ostatecznie wrócić do zamku i schować się przed światem. Nie powinna wychodzić. Nie powinna...
Zaraz za murami Hogwartu teleportowała się pod Opuszczoną Kapliczkę. Miała zmierzwione włosy, zmęczone oczy i generalnie wyglądała jak śmierć. Nie zamierzała się jednak nad sobą użalać, bo nie umywało się to do twarzy Lilith. Przynajmniej zanim wysłała jej eliksir. Teraz powinno być już z nią dużo lepiej. Dlatego wejdzie, zobaczy co się dzieje i zniknie stąd tak, by nawet nie musiała z nią rozmawiać. Albo.. Albo uda, że jest tu przypadkiem. Tak czy siak wkroczyła z sercem w gardle. Rozejrzała się po zimnym, pozornie pustym pomieszczeniu.
- Lilith? - Miała z nią nie rozmawiać. Po co się odzywa i ją woła? Idiotka! Masz 14,5 godziny. Wracaj do Hogwartu. Nie interesuj się. Kuźwa... Nie tak łatwo odrzucić w pełni miłość do drugiej osoby. Dlatego tak się o nią martwiła. I dlatego tak bardzo próbowała sobie wmówić, że Edward wcale nie przespał się z nauczycielką... Choć była pewna, że nie był to Jay.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : V
Wiek : 17
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 229
  Liczba postów : 1077
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12138-lilith-nox
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12140-lilith-nox
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12139-lilith-i-jej-bianeczka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12141-lilith-nox




Gracz






PisanieTemat: Re: Opuszczona Kapliczka   Pią Kwi 01 2016, 21:54

Usłyszała jej głos, to jedno słowo sprawiło, że wszystkie emocje nagle w niej zawirowały, napięła wszystkie mięśnie tylko po to, by wstać energicznie i… to był jej błąd. Z jej gardła wydarł się krzyk, a ona sturlała się z ławki padając na ziemię i kuląc się przy nodze.
Cholera, cholera, cholera, cholera! – warknęła na siebie w myślach. Ty idiotko, jak mogłaś zapomnieć o tym? Dziewczyna tak bardzo ucieszyła się słysząc salemkę, że zapomniała o bożym świecie. Nie minęło kilka sekund, kiedy Vittoria podbiegła do niej sprawdzając co się z nią dzieje, kiedy podniosła wzrok i zobaczyła jej twarz… była w stanie ponownie zignorować ból i rzuciła jej się na szyję przytulając mocno do siebie.
- Wiedziałam, że przyjdziesz.. – wyszeptała jej do ucha. Nie zwracała uwagi nawet na to, że chyba rany znowu się otworzyły. Kurde… ostatnio została potraktowana już porządnym leczeniem, dlatego rany nie wyglądały tak źle, ale… cały czas łaziła i robiła sobie krzywdę uszkadzając nogę. A to wszystko dlatego, że ignorowała ból i starała się żyć tak, jakby nie istniał. W końcu odsunęła się od dziewczyny wpatrując się w jej twarz, po czym zaśmiała się pod nosem i posłała jej szeroki uśmiech.
- Wyglądasz gorzej ode mnie!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : USA, Moira
Galeony : 582
Dodatkowo : wilkołak
  Liczba postów : 1123
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12242-vittoria-brockway
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12245-szufladki-titi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12243-poczta-titi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12244-vittoria-brockway




Gracz






PisanieTemat: Re: Opuszczona Kapliczka   Pią Kwi 01 2016, 22:01

Właśnie odwracała się w stronę drzwi wyjściowych. Udało jej się zmusić siebie, by jednak wyjść. I wtedy usłyszała jej krzyk. Natychmiast odwróciła całe swoje ciało o pobiegła w stronę z której dochodził. Lilith. Siedziała tu sama i... Nadal cała poraniona. Czemu nie użyła eliksiru, który jej podarowała? Uniosła brew z lekką irytacją. Postarała się jej pomóc. Specjalnie poszła po to do Fredericka (choć nie tylko po to), a gryfonka najzwyczajniej w świecie sobie zignorowała jej prezent. Chce cierpieć? Proszę bardzo. Nie będzie się już starała jej tego cierpienia umniejszyć. Szczególnie, po słowach jakie do niej wypowiedziała. „Wiedziałam, że przyjdziesz”. To był paskudny, okropny podstęp by się tu pojawiła. Widać było, jak ze strachu o przyjaciółkę twrz Vittori przechodzi w nieczułość, w zimno. Mocniej wcisnęła ręce w kieszenie swoich spodni jakby to miało ją uspokoić, ale wcale tak nie było.
- Przyszłam... - Powiedziała to dopiero, gdy ta się odsunęła. Podczas przytulania nie wykonała ani jednego ruchu, który byłby w stosunku do Litki czuły czy przyjazny - I już wychodzę. I nigdy więcej nie potraktuje twojej prośby o pomoc poważnie – Wcale nie pomogła mówiąc, że wygląda źle. Doskonale o tym wiedziała i nie było czym się chwalić. Bezceremonialnie odwróciła się do niej tyłem. Obecnie uniosła się dumą i miała gdzieś jej ból. Wystarczyło wypić eliksir... Ma ważniejsze rzeczy do roboty niż siedzenie z kimś, kto oszustwem próbuje wymusić na niej rozmowę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : V
Wiek : 17
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 229
  Liczba postów : 1077
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12138-lilith-nox
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12140-lilith-nox
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12139-lilith-i-jej-bianeczka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12141-lilith-nox




Gracz






PisanieTemat: Re: Opuszczona Kapliczka   Pią Kwi 01 2016, 22:12

Nie chciała jej tu trzymać, po prostu chciała się z nią zobaczyć i co najważniejsze udowodnić sobie, że przyjdzie. Kiedy dziewczyna zaczęła wychodzić wstała prawie natychmiast i przyłożyła dłonie do ust, by ta słyszała ją głośniej i wyraźniej.
- Nie szkodzi! – krzyknęła w jej stronę ze łzami w oczach – Nie chciałabyś ze mną rozmawiać w normalnych warunkach, nie chciałabyś mnie widzieć, a jeżeli byś przyszła, to nie zobaczyłabym, że tak naprawdę… – zamilkła, opuściła dłonie i ułożyła je wzdłuż ciała. Wpatrywała się w jej plecy z wielką uwagą. Jakby chciała zapamiętać każdy ich fragment.
- wciąż Ci na mnie zależy… – Lilith położyła dłonie na klatce piersiowej czując jak serce wali jej z radości – chciałam Ci podziękować za eliksir… – dodała po krótkiej chwili. Musiała zatrzymać ją tutaj jak najdłużej. Chciała widzieć ją jeszcze trochę, kolejną chwilę, więcej, nie chciała jej znowu stracić – niestety… ktoś mi go zabrał… – wyszeptała z wielkim smutkiem i żałością. To dzięki temu listowi dowiedziała się, że salemka się wciąż nią interesuje. Właśnie dlatego czuła się źle, że ten prezent został przez niego skonfiskowany – przepraszam… – nie miała już więcej pomysłów. Wlepiła swoje spojrzenie w posadzkę chcąc wyryć w myślach widok, który przed chwilą miała przed oczami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : USA, Moira
Galeony : 582
Dodatkowo : wilkołak
  Liczba postów : 1123
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12242-vittoria-brockway
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12245-szufladki-titi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12243-poczta-titi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12244-vittoria-brockway




Gracz






PisanieTemat: Re: Opuszczona Kapliczka   Pią Kwi 01 2016, 22:21

Jej krzyk sprawił, że się zatrzymała. Stała tak przez chwilę. Słuchała jej. Była mądrą osobą. I upartą, tak bardzo upartą. Zacisnęła mocno powieki. Wyjdź. Rusz to swojego cholerne, wilkołacze dupsko i wyjdź! Jesteś słaba. Jesteś niebezpieczna, szczególnie dzisiaj. Jeśli księżyc wyjdzie wcześniej? Zrobisz jej krzywdę... Błagam. Wyjdź. Ale nie potrafiła. Stała tak słuchając każdego jej kolejnego słowa. Więc ten eliksir... Nie powinna jej oskarżać o taką lekkomyślność. A Lilith nie miała jej za co przepraszać. To Vittoria miała bardzo wiele na sumieniu. Zbyt wiele, by móc z się z nią przyjaźnić.
- Lilith proszę Cię. Ja nie mogę. Zrozum. Nie mogę... - Wyszeptała. Nie potrafiła powiedzieć nic więcej. Objęła się ramionami. Miedzy nimi musiał pozostać wielki, gruby, wysoki mur. Tak długo, ja nie wymyślą leku na przypadłość której nabawiła się wtedy, w Zakazanym Lesie. Ale jak długo można ukrywać fakt, że jej zależy na Gryfonce? Całe szczęście, że nie widywała Edwarda. To by było równie trudne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : V
Wiek : 17
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 229
  Liczba postów : 1077
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12138-lilith-nox
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12140-lilith-nox
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12139-lilith-i-jej-bianeczka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12141-lilith-nox




Gracz






PisanieTemat: Re: Opuszczona Kapliczka   Sob Kwi 02 2016, 10:03

Widziała to. Każdy jej gest, każdy ruch ręką. Słyszała to. W każdym słowie, w każdym oddechu. Dziewczyna nigdy nie chciała jej zranić. Ona chciała ją od siebie odsunąć. Teraz powiedziała jej to tak po prostu. Dlaczego Vittorio, dlaczego tak bardzo pragniesz samotności? To pytanie krążyło po bezkresie jej myśli i pożerało każdą cząstkę świadomości. Nie była w stanie go wyrzucić. Jego istnienie nie mogło być wymazane do momentu, w którym nie pojawi się odpowiedź.
- Nie Titi… – powiedziała ponownie wlepiając w jej plecy spojrzenie. Ruszyła w jej stronę wolnym krokiem, nie wykonując żadnych gwałtownych ruchów, jakby bojąc się, że dziewczyna ucieknie, gdy tylko ponownie na nią się rzuci. Poczuła jak gęsia skórka na jej rękach rośnie. Co jest?
- Nie chcę rozumieć – postanowiła nie być teraz dobrą przyjaciółką – jestem samolubna… – dodała po chwili z lekkim uśmiechem. Nie wiedziała, czy to co teraz powie podziała, czy wręcz przeciwnie – nie wiem co się stało w twoim życiu… ale to przez twoje zniknięcie, prawda? Coś się musiało stać, że postanowiłaś wszystkich odrzucić – czuła się trochę skrępowana mówiąc to wszystko. To były tylko podejrzenia. Najpierw znika na długo okres czasu, wysyła bezpłciową sowę, a kiedy wraca, wszystko się zmienia. Na początku Lilith myślała, że dziewczyna ją znienawidziła, właśnie dlatego nie chciała jej zadręczać swoją osobą. Ale kiedy dostała list… dobrze znała to pismo i skoro salemka się o nią martwiła, nie może jej nienawidzić. Zaczęła myśleć,  to myślenie doprowadziło ją do pewnych wniosków.
- Jestem samolubna – powtórzyła te słowa jakby chciała mieć pewność, że dotrą do panny Brockway w taki sam sposób, bez względu na to ile razy to powtórzy – martwię się o ciebie, chcę wiedzieć co się z tobą dzieje… – wyszeptała i kiedy kończyła już mówić stała przed nią patrząc jej głęboko w oczy – nawet jeżeli ty uważasz, że nie jestem w stanie Cię wesprzeć i jeżeli uważasz, że tak dla mnie jest lepiej, to się do cholery jasnej mylisz – co się stało? Załamanie osobowości? Gryffonka złapała slemkę za koszulę bojąc się, że ta będzie chciała uciec pod naporem tych uczuć, które w nie wyrzuci – zrozum to w końcu,  że ja ciebie też potrzebuję! – wrzasnęła jej w twarz, nie miała łez w oczach, nie malowały się na niej żadne uczucia  - Jedyne czego nie możesz, to zostawić mnie tak po prostu – więc o to jej chodziło w słowach: „jestem samolubna” – a reszta… resztę wbijasz sobie do głowy – uspokoiła się i puściła ją, a na jej twarzy wybuchły emocje, łzy kotłowały się w oczach, nie chcąc ich opuścić – nie możesz wiedzieć, co będzie dla mnie lepsze, dopóki mnie o to nie zapytasz…. – odwróciła od niej spojrzenie. Po rozmowie z profesorem Archibaldem zrozumiała bardzo wiele rzeczy  i właśnie dlatego musiała to naprawić. Bez względu na wszystko. Samo wspieranie jej na odległość nic nie daje. Będzie uparta i samolubna i przede wszystkim silniejsza niż wcześniej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : USA, Moira
Galeony : 582
Dodatkowo : wilkołak
  Liczba postów : 1123
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12242-vittoria-brockway
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12245-szufladki-titi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12243-poczta-titi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12244-vittoria-brockway




Gracz






PisanieTemat: Re: Opuszczona Kapliczka   Sob Kwi 02 2016, 14:28

Oczywiście, że nigdy nie chciała jej zranić. Nie chciała nikogo ranić. Nie chciała zostać sama! Tak bardzo błagała ją niegdyś o to, by gryfonka nigdy jej nie zostawiła. Tak bardzo płakała gdy dotarło do niej, że przez swoje zachowania mogłaby kiedyś stracić wszystkich wokół siebie. Musiała by być potworem, by najpierw mówić i prosić o takie rzeczy, a zaraz potem wyrzucić ją ze swojego serca i ze swojego życia. Była potworem, ale jej ludzka świadomość wciąż powtarzała jak bardzo kocha tą dziewczynę. Jak bardzo jej na niej zależy. I jakie życie bez Nox jest... Jest puste, szare, smutne. Jakby ostatni promyczek światła zgasł.
Nie chciała odpowiadać. Lilith była na tyle inteligentna, że sama powiązała fakty. Nie mogła dać jej dodatkowych podpowiedzi. Nie chciała, by ktokolwiek wiedział. Nikt nie mógł wiedzieć, bo różne osoby mogły by to wykorzystać w zły sposób. Przykładowo podejrzewała, że przyjaciółka będzie się chciała nią opiekować. Że kiedyś za nią pójdzie i wtedy... Nawet nie chciała sobie tego wyobrażać! Edward? Pewnie zmusiłby Jaya by ten jako medyk poświęcił życie i wraz z nim wymyślił sposób leczenia tej choroby... Tego przekleństwa. Miała wiele różnych scenariuszy, a wszystkie były równie czarne. Równie okropne. Nie mogła pozwolić, by ktokolwiek poznał szczegóły jej nowego życia. Miało pozostać w strefie zamkniętej, którą utworzyła wokół siebie i nikogo do niej nie wpuszczała (z wyjątkiem Fredericka).
Gdy Lilith stała przed nią uniosła spojrzenie, by spotkać ze sobą ich oczy. Spoglądała w nie. Podobno ślepia są zwierciadłem duszy. Jej były tak nieszczęśliwe, że zdawało się iż to nie jedna samotna łza toczy się po jej policzku, a cały ocean bólu i rozpaczy. Bólu, który towarzyszył jednej i drugiej dziewczynie przez ostatni czas. Tylko, że Vittoria nic już na to nie poradzi. A Litkę mogła przed tym jeszcze chronić. Nie ruszyła się nawet gdy ta ją chwyciła. Jakby była przyrośnięta do podłogi. Przygnieciona jakimś niewidzialnym ciężarem.
- Przepraszam Cię. Musisz mi zaufać... Zaufać, że wiem... Że wiem, co dla ciebie lepsze. Ta sprawa ona... Nie podlega dyskusji. Zrobiłam coś głupiego Lilith. I muszę za to zapłacić. Muszę zostać sama. Nie mogę już przyjaźnić się z tobą, Clari, Nathanielem.... Z Edwardem. Nie mogę być z osobami, które tak bardzo kocham. To mój krzyż i pozwól mi nieść go tak jak trzeba, samemu... -Jąkała się, ale jednocześnie była pewna i stanowcza w tym, co mówiła. Tak jak wspomniała. to nie podlega dyskusji. Jednak uświadomiła przyjaciółce jedno. Że bardzo ją kocha. I będzie kochać nawet, gdy będą na dwóch końcach świata.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : V
Wiek : 17
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 229
  Liczba postów : 1077
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12138-lilith-nox
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12140-lilith-nox
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12139-lilith-i-jej-bianeczka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12141-lilith-nox




Gracz






PisanieTemat: Re: Opuszczona Kapliczka   Sob Kwi 02 2016, 15:22

- Nie chrzań mi tu… – warknęła w jej stronę znów posyłając jej zdenerwowane spojrzenie – ufam Ci, ale wiem, że nigdy nie będziesz wiedzieć lepiej ode mnie, co jest dla mnie lepsze… to co teraz robisz to… – zatrzymała się. Zacisnęła pięści. Czy ona naprawdę chciała to powiedzieć, musiała to powiedzieć. Nie była ostatnio w stanie rozmawiać szczerze z kimkolwiek, to też ta rozmowa była również oczyszczeniem dla niej – robisz tylko i wyłącznie dla siebie… – zamilkła. Miała rację, obie zachowywały się samolubnie. Uważały, że wiedzą co jest lepsze dla innych. Lilith zrobiła krok w tył i zaśmiała się pod nosem – ja robię to samo… – podniosła na nią pełne bólu spojrzenie i ponownie wydobył się z niej śmiech – nie chcę nikomu powiedzieć prawdy tylko i wyłącznie dlatego… że boję się, że przez tą prawdę możecie cierpieć – ją również objęła w tym gronie. Były w tej samej sytuacji, a Lil właśnie pokazywała jak wielką była hipokrytką – a to nie wy cierpielibyście wtedy najbardziej… a ja… bo dowiedzieliście się tego ode mnie… – zrobiła kolejny krok w tył. Pokazała jej, że wszystko rozumie, że sama jest w takiej sytuacji, chociaż trudno było porównywać ich stanowiska. Tego nie dało się nigdy zrobić.
- Przepraszam… hipokrytka ze mnie co? – wymusiła u siebie śmiech po raz kolejny i odsunęła się z jej drogi – Nawet jeżeli nie chcesz mi powiedzieć co się z tobą dzieje… – gryffonka przegryzła dolną wargę próbując uspokoić kotłujące się w niej emocje – to proszę nie odsuwaj się ode mnie więcej…
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : USA, Moira
Galeony : 582
Dodatkowo : wilkołak
  Liczba postów : 1123
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12242-vittoria-brockway
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12245-szufladki-titi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12243-poczta-titi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12244-vittoria-brockway




Gracz






PisanieTemat: Re: Opuszczona Kapliczka   Sob Kwi 02 2016, 17:24

Nie zamierzała się z nią wykłócać. Nie będzie jej powtarzać tego, że tym razem faktycznie wie lepiej. I może miała rację. Może Vittoria faktycznie odcięła się od świata dla siebie... Dla swojego spokoju. Jednak Lilith nigdy... Nigdy nie zrozumie jak to jest gdy jeden nieodpowiedni ruch sprawi iż zniszczysz komuś życie i zamienisz go w potwora. Była na tyle nieodpowiedzialna, by nie zadbać o swoje bezpieczeństwo. Na prawdę nie może pozwolić na to, by jeszcze ktokolwiek cierpiał. Nie przeżyła by tego, gdyby któreś z nich zobaczyło ją w postaci tej... Tej kreatury. Sama pewnie nie będzie mogła na siebie patrzeć, a to już za parę godzin. Chciało jej się krzyczeć, płakać. Była strasznie zmęczona, a jednocześnie krew w jej żyłach pulsowała w niesamowitym tempie dając posmakować dziwnej energii. Wszystko naraz. Wszystko to było nowe, nieznane i mieszało jej w głowie, w sercu, w emocjach. Dlatego wiedziała, że może być niebezpieczna nie tylko w nocy, ale również teraz. Nie mogła zaufać sobie, więc nie było szansy by pozwoliła komuś innemu na zaufanie jej w sprawie wilkołactwa. Uh, unikała tego słowa jak ognia.
- Proszę Cię, przestań... – Westchnęła odwracając twarz w bok. Nie mogła na nią patrzeć. Na te emocje, które przechodziły po twarzy ukochanej siostrzyczki. Ten ból, smutek, złość, wymuszony śmiech. Miała swoje problemy, więc tym bardziej nie powinna być w jakikolwiek sposób obciążona innymi.
- Wiem, że Ci bardzo zależy. Że się starasz. Zostało mi kilka miesięcy szkoły. Potem już nigdy mnie nie zobaczysz. Będzie Ci lżej. A na razie proszę o jedno – To mówiąc złapała ją za dłoń i mocno uścisnęła. Chciała na nią patrzeć, bo nie wiadomo co się stanie tej nocy, gdy podpisze podczas pełni swój cyrograf - Korzystaj z życia, które sama sobie z głupoty odebrałam. Korzystaj za nas obie. Jedz wszystko, na co tylko będziesz miała ochotę. Baw się z Szarlotką, Orianą, Clari, Azalią i innymi dziewczynami. Całymi nocami namiętnie i bez pamięci kochaj się z Jayem... - Tu na chwilę przerwała by ją puścić. Zrobiła krok do tyłu – I dbajcie razem o Edwarda, żeby znalazł sobie kogoś, kto też go będzie kochał, ale będzie go wart – Pochyliła się i pocałowała przyjaciółkę w czoło. Chyba z 10 sekund trwała tak przy niej z zamkniętymi oczami, a gdy tylko jej wargi oddzieliły się od jej skóry było słychać trzask. Zniknęła z zapowiedzią, że mimo wszelkich jej próśb nic się nie zmieni w ich relacjach. Lub zmieni się na gorsze.

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 28822
  Liczba postów : 35530
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Opuszczona Kapliczka   Nie Lis 20 2016, 17:07

Ostatnimi czasy coraz więcej plotek krążyło na temat opuszczonej kapliczki na obrzeżach Hogsmeade. Dotąd miejsce nieuczęszczane zbyt często, stało się miejscem wycieczek młodszych uczniów i śmiałków, którzy nie wierzyli w duchy. A może jednak powinni? Przeważnie przybywali tutaj za dnia, gdy cała magia ma miejsce dopiero po zmierzchu...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 27
Skąd : Londyn, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 20
  Liczba postów : 10
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13616-constance-valenti
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13628-badzmy-przyjaciolmi-do-grobowej-deski
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13650-constance-valenti




Gracz






PisanieTemat: Re: Opuszczona Kapliczka   Sob Lis 26 2016, 20:37

Z końcówki jej różdżki wydobywało się jasne rażące światło. Całe Hogsmade, jak i jego obrzeża opatulała gęsta mgła. Pomimo mrocznej atmosfery, która panowała w tym miejscu, dziewczyna maszerowała pewna siebie. Jak na Krukonke przystało, miała dość sceptyczne podejście do wielu spraw. Co prawda w duchy wierzyła, jednak nigdy nie sądziła, że stworzenia nieposiadające ciał są w stanie wyrządzić istocie ludzkiej jakąkolwiek krzywdę. Najbliżsi znajomi Constance nie podzielali jej zdania, a jako że zawsze była upartą istotą, postanowiła udowodnić im swoją rację.
         W dzień, kapliczka według niej była bardzo urokliwym miejscem, co prawda nikt o nią nie dbał i została właściwie całkowicie splądrowana przez złodziejaszków grasujących w Hogsmade, jednak ona nie raz przechodząc obok małego budynku czuła magię, która wręcz unosiła się wokół tego miejsca. W nocy zaś miejsce to wyglądało dużo bardziej ponuro i mistycznie.
         Dziewczyna dokładnie rozejrzała się dookoła, by upewnić się, czy przypadkiem nikt jej nie śledził. W takim miejscu jak te wolała zachować wszelkie środki ostrożności, bo być może i duchów się nie bała, jednak nigdy nie mogła przewidzieć co może wyrządzić jej człowiek.
         Zdecydowanym ruchem popchnęła wielkie, metalowe drzwi, które chroniły wejścia do kapliczki i weszła do środka. Pierwsze co zwróciło na siebie jej uwagę, był wszechobecny zapach wilgoci i pleśni. Delikatni zmarszczyła nos i uważnie rozejrzała się po pomieszczeniu. Wiedziała, że zastosowano w nim zaklęcie „Zmiejszająco-zwiększające”, jednak nie myślała, że pomieszczenie będzie aż tak przestronne. W centrum kapliczki znajdowały się mogiły, wokół których porozstawiane były bukiety kwiatów, kiedyś piękne, dzisiaj całkowicie wysuszone, wręcz straszyły. Wolno podeszła do jednej z nich. Grób był zakurzony, a inskrypcja, która znajdowała się na nim była właściwie nie do odczytania. Krążące wokół niej tumany kurzy drażniły jej nos, dziewczyna mimowolnie wykonała swoją różdżką znak S i rzekła:
        - Chłoszczyść - brud jaki ją otaczał nagle znikną, a dziewczyna westchnęła z ulgą.
        Nie była pewna czy zostanie w tym miejscu na całą noc, za bardzo nawet nie wiedziała co może ją spotkać. Siadła przy jednym z nagrobków i postanowiła cierpliwie zaczekać. W końcu, najgorsze co mogło ją po dzisiejszej nocy spotkać, był porządny katar.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 28822
  Liczba postów : 35530
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Opuszczona Kapliczka   Nie Lis 27 2016, 02:34

W pewnym momencie albo na chwilę przysnęłaś albo po prostu zamyśliłaś się do tego stopnia, że minęła co najmniej godzina. Ocknęłaś się dopiero wtedy, kiedy usłyszałaś skrzypienie metalowych drzwi a zaraz po tym głośny huk za swoimi plecami. Może jednak samotne odwiedziny kapliczki nie były najlepszym pomysłem?
Gdy się odwróciłaś nie było za tobą nikogo, lecz w tym samym czasie poczułaś na plecach nieprzyjemny, przeszywający chłód.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Opuszczona Kapliczka   

Powrót do góry Go down
 

Opuszczona Kapliczka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 6 z 6Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6

 Similar topics

-
» Opuszczona Kapliczka
» Opuszczona stacja kolejowa
» Opuszczona radziecka baza
» Opuszczona leśniczówka
» Opuszczona Kuźnia

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogsmeade
 :: 
Okolice Hogsmeade
-